Firmy farmaceutyczne

Nie daj się grypie i koncernom farmaceutycznym! Chroń zdrowie i portfel

Jak ustrzec się przed grypą?

przeziebienie i grypa profilaktyka

Ocenia się, że zimy już w tym roku nie będzie, a temperatury plusowe utrzymają się do końca lutego 2014 roku, by potem nastąpiła marcowa eksplozja wiosny. A taki stan rzeczy sprzyja grypie i przeziębieniom.

Nastąpi teraz druga fala tej choroby, a wraz z nią zachęcanie naiwnych, by poddali się szczepieniom na grypę, jeśli tego nie zrobili. W tym artykule nie będę już więcej pisał jak szkodliwe i bezużyteczne są szczepienia na grypę, napisałem o nich na mojej stronie wystarczająco dużo. Skupmy się na metodach naturalnych.

Profilaktyka przeciwgrypowa – ja proponuję:

1. witamina D

Jej niedobory powodują między innymi zwiększoną podatność na przeziębienie i grypy, ale nie tylko. Bowiem krytyczne niedobory tej witaminy (w okresie wrzesień – kwiecień dotyczy to 90% Polaków) powodują szereg innych, często poważnych komplikacji w organizmie. Stąd konieczna jest suplementacja. Dla zdrowych dorosłych polecam dawki 100 mikrogramów – 150 mikrogramów na dobę. W przypadku dzieci (szczególnie poniżej 12 roku życia), chorych, biorących lekarstwa, kobiet w ciąży, itp itd – dawki mogą być inne i powinien je ustalać lekarz.

Przeczytaj więcej o zbawiennej roli witaminy D:
Czym tak naprawdę grozi niedobór witaminy D? Czy na pewno nie jesteś zagrożony niedoborem?
Słońce leczy, czyli witamina D przede wszystkim
90% Polaków ma niedobory tej witaminy. Poznaj fakty i mity na temat jej dawkowania
Witamina D ma duże znaczenie dla zachowania dobrego stanu naszego zdrowia

2. witamina C

Obok witaminy D, której niedobory należy uzupełniać w okresie wrzesień – kwiecień, ważna jest także witamina C. Polecam kupić witaminę C weterynaryjną w worku o wadze 1 kilograma. Dlaczego? Ponieważ nikomu nie opłaci się sprzedawanie „felernej”, bo prawoskrętnej witaminy C dla zwierząt – prawa rynku. Hodowca więcej takiej felernej witaminy nie kupi, jeśli świnie czy konie które będzie hodował, będą chorowały.

Inaczej jest z suplementami „dla ludzi” – tu trzeba uważać, bowiem na potęgę jest tam pakowana witamina C prawoskrętna. Czyli taka, która wchłania się tylko w 20% – 30%, a reszta musi być przefiltrowana przez nerki, obciążając je. Z witamin C dostępnych jako leki i suplementy, polecam acerolę bądź tabletki z niej, dziką różę – całe owoce, skórkę, proszek, jagody goji, sok noni. Oczywiście, owoce, warzywa – powinny być standardem w kuchni na co dzień.

Tutaj artykuł o tym, jak wyleczyłem przeziębienie w mniej niż dwa dni (link).

3. inne zalecenia na przeziębienie i grypę

-nie pracować w tym czasie, siedzieć w domu
-nie brać leków na zbicie gorączki, chyba, że wynosi ona 40 stopni Celsjusza lub więcej
-zastosować napar z imbiru, cynamonu, goździków. Plasterek imbiru, 15 zmielonych goździków i łyżeczkę cynamonu wrzucamy do garnka z dwoma kubkami wody. Zagotowujemy, gotujemy 15 minut na małym ogniu. Potem przecedzamy i na noc pijemy gorzki odwar.
-wietrzyć często mieszkanie
-unikać szczepień

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:


Teraz zapraszam do przeczytania artykułu właściwego:

Zdrowo żyć: nie daj się grypie!

Cytuję: „Ojciec Grande jest jednym z  największych  w Polsce autorytetów  w dziedzinie poradnictwa żywieniowego, ziołolecznictwa i szeroko pojętej profilaktyki zdrowotnej. Dziś bonifrater, o. Jan Grande odpowiada na pytanie, jak uchronić się przed grypą.

Dyskutowanie o szczepieniach odbieram jako rodzaj ogólnonarodowej histerii, która na pewno nie służy ludzkiemu zdrowiu. Czemu i komu to służy – nie wiem. Niedawno ogromne pieniądze poszły na walkę z tzw. ptasią grypą, której prawdopodobnie nie było w ogóle. Kto żyje trochę na tym świecie, ten wie z własnych obserwacji, że pomór ptactwa – domowego, jak i wędrownego jest zjawiskiem naturalnym i odbywa się cyklicznie. Choroba wściekłych krów sprzed kilku lat też wywołała światową histerię, wytracono przy okazji całe stada krów, Bogu ducha winnych.

A nosacizna baranów i owiec? Setkami likwidowano i palono zwierzęta, bo było ich za dużo i hodowla przestawała się opłacać. Dlaczego nie posłano zwierząt do Afryki dla głodującej ludności? Musimy pamiętać o tym, że tam, gdzie zaczynają się wielkie interesy, inne sprawy schodzą na plan dalszy. Taka, niestety, jest ludzka natura.

Żyjemy w świecie globalnych, masowych procesów, gdzie sprytnym pomysłem w krótkim czasie można się dorobić niewyobrażalnej fortuny. Dotyczy to zwłaszcza takich dziedzin jak zdrowie, na które każdy wyda ostatni grosz; czy też żywność. Jeśli komuś dzisiaj uda się zapanować nad regulacjami żywnościowymi – a jak słyszałem, są takie przymiarki – to będzie miał pieniądze i władzę niemal taką jak w totalitaryzmie.

Osobiście nie wtrącam się do dyskusji o szczepionkach (mój organizm zareagował na szczepienie sezonowe, do jakiego zmuszono mnie trzy lata temu, kilkutygodniową chorobą), tylko powtarzam to, co mówię polskiemu społeczeństwu od 30 lat: organizm ludzki ma własną fenomenalną zdolność odpowiadania na chorobę i zwalczania jej pod warunkiem, że mu to umożliwimy właściwym trybem życia, pielęgnacją i stosownym odżywianiem.

Ząbki i główki czosnku

Ochronę przed grypą zacznijmy od tego, by dostarczyć w pożywieniu w okresie jesienno-zimowym przynajmniej kilogram cebuli na tydzień, a obok niej ząbek lub dwa czosnku dziennie. Szukajcie na rynku czosnku polskiego, z tradycyjnych upraw, tego, który masowo wykupują Ukraińcy. Nie łakomią się, i słusznie, na importowany zmodyfikowany czosnek z Chin, którego w Polsce jest pod dostatkiem. Chiński czosnek nie jest bakteriobójczy i nie pachnie; tyle ma związku z ludzkim zdrowiem co kwiatowa cebula liliowca.

Do znudzenia opowiadałem pacjentom w moim klasztornym gabinecie o tym, że cebula działa przeciwzapalnie, wykrztuśnie, ściągająco, bakteriobójczo; lekko rozrzedza krew, leczy żylaki, wyrównuje ciśnienie; jej eteryczne olejki zawierają siarkę i mają zbawienny wpływ na śluzówkę. Cebulę spożywamy jako dodatek do surówki, rozgotowaną w każdej zupie, podsmażoną na szklisto na oleju. Kto ma kłopoty z wątrobą, raczej powinien unikać jej postaci surowej, choć i tu można sobie poradzić: pokrojoną cebulę posolić i lekko wygnieść ręką, żeby zmiękła i uwolniła się od rozdymających pęcherzyków. Proces trawienia wesprzeć można łyżeczką zmielonego kminku. Pić syrop cebulowy (bardzo wykrztuśny, przed wojną popularny w każdym domu): pół kg posiekanej cebuli wymieszanej z dwiema szklankami miodu odstawić na godzinę, dwie, po czym sok dodawać do herbaty lipowej, do naparu z babki wąskolistnej.

Z czosnkiem postępujemy ostrożniej – większa ilość tak rozdyma kanały wątrobowe, że człowiek tchu nie może złapać, zatem ząbek lub dwa dziennie, nie więcej. Jest to drogocenna roślina, demonstruje sobą siłę natury: działa bakteriobójczo, uszczelnia naczynia krwionośne, zapobiegając żylakom, wzmacnia odporność na wszelkie choroby zakaźne. Nalewkę robimy następująco: zmiażdżyć dwie główki czosnku, do tego sok z dwóch cytryn, cztery łyżki miodu, dwie szklanki przegotowanej wody – wymieszać, odstawić na dwie doby w ciemne miejsce, po czym pić dwie łyżki dziennie, dzieci po łyżeczce. Ta mikstura nie pozostawia charakterystycznego zapachu.

Cebula i czosnek wytwarzają w naszym organizmie naturalny ochronny antybiotyk – odpowiednik detreomycyny.

Nie bójmy się jaj

Dbajmy, by dostarczać w codziennym pożywieniu odpowiednie ilości białka, wapnia z mleka i jego przetworów, mikroelementów i biopierwiastków z warzyw i owoców. Uchowaj Boże, by ktoś wychodził z domu bez śniadania. Mają być jajka, ma być kakao lub odpowiednio wyparzona (a nie tylko zaparzona) mocna herbata, miód w miseczce do posłodzenia zamiast cukru..

Mam nadzieję, że pomału – pewnie i trochę pod moim wpływem – kończy się już histeria cholesterolowa wokół jajka, które nie dość, że nie grozi miażdżycą, to wprost ją leczy. Można zjadać i po pięć jajek dziennie z zyskiem dla zdrowia. Jajko stanowi źródło najwyższej jakości białka (przewyższa je tylko białko znajdujące się w mleku matki), a żółtko zawiera wszystkie potrzebne mikroelementy, biopierwiastki i witaminy: witaminę A, witaminy z grupy B, witaminę E – opóźniającą procesy starzenia, witaminę D, kwas foliowy, wapń, żelazo, a także fosfor niezbędny dla kości, paznokci, zębów.

Nie wolno nam rezygnować z mleka lub jego przetworów. Mleko, maślanka, twarogi, sery, kefiry, jogurty powinniśmy spożywać właściwie bez przerwy. Jest to ogromnie ważne dla serca i dla naszego układu kostnego. Serce, główny organ, nie może sobie pozwolić na luksus zasłabnięcia, a bez soli wapnia rozpuszczonych w krwiobiegu nie da rady pracować. Poza mlekiem nigdzie ich nie znajdzie, bo np. w jarzynach wapń występuje w nikłych ilościach. I tak jak samochód nie pojedzie bez paliwa, tak i serce nie pociągnie bez litra mleka (lub jego odpowiednika w przetworach) na dobę. Jeśli nie dostarczymy mu wapnia z pożywieniem, wykradnie je z kości i zacznie się tragedia: kości jak stary pumeks (Panie Boże, odpuść!), osteoporoza, reumatyzm, przedwczesna starość, nierzadko kalectwo.

Nie taki groch straszny

Dwa razy w tygodniu obowiązkowo wjeżdżają na nasze stoły talerze z grochówką lub fasolówką. Rośliny strączkowe to nieprzebrane bogactwo magnezu, kobaltu, żelaza, błonnika, białka roślinnego, fosforu – przeciw stanom reumatycznym, kamicy nerkowej i wątrobowej, utracie odporności na zmęczenie, migrenie, łamaniu w kościach, bezsenności, zapaleniu pęcherza, problemom z dną, czyli odkładaniem się kwasu moczowego w stawach..

Przy gotowaniu zup z grochu i fasoli warto pamiętać o pewnych zasadach, aby uniknąć uciążliwości trawiennych: suche nasiona przed gotowaniem trzeba sparzyć wrzątkiem, po 15 minutach odlać, zalać zimną wodą i postawić na dwie godziny, by się wymoczyły razem z dodanym suchym kminkiem. Gotujemy potem w tej samej wodzie.

Co może zwykła kapusta

Zaobserwowałem z pewną satysfakcją, że społeczeństwo zaczęło się w ostatnich latach odnosić z szacunkiem do zwykłej polskiej białej kapusty, surowej i zakiszonej, o której tyle naopowiadałem pacjentom, a także czytelnikom moich książek. W domach codziennie ma być przyrządzona miska dobrej surówki zrobionej na sposób ukraiński: dwie główki posiekanej cebuli lekko solimy i wyduszamy ręką, żeby zmiękła, po chwili dodajemy do niej kwaśną kapustę (w żadnym razie nie należy jej „prać”, bo woda wypłucze to co wartościowe), sypiemy trochę cukru, dodajemy dwa potarkowane jabłka, wszystko mieszamy i omaszczamy olejem.

Takie danie ma stać na stole bez względu na porę dnia, żeby domownicy mogli sobie sięgać i podjadać. Dla tych, którzy zębów nie mają – zmielić surówkę w maszynce do mięsa na papkę, wcale nie mniej smaczną. Dostarczymy organizmom wielką ilość żelaza, odkwasimy lekko krwiobieg, wzmocnimy krwinki czerwone, a przy tym uchronimy się przed wszelkiego rodzaju stanami zapalnymi, wrzodami żołądka i dwunastnicy, w pewnym stopniu również przed rakiem.

Surowa biała kapusta również znakomicie nam służy. Gadają o niej, że wzdyma, tymczasem jest wręcz przeciwnie – silnie działa przeciwko wzdęciom, tylko trzeba ją odpowiednio przyrządzić w surówce: kapustę siekamy, solimy i wygniatamy rękami, że aż chrzęści. Do tego posiekana, posolona i też wygnieciona cebula. Wszystko razem wymieszane ze śmietaną i odrobiną cukru.

Żeby się nie denerwować, już nawet nie mówię, że do pieczywa używamy masła, a nie margaryny (ktoś kiedyś na tym mazidle dorobił się fortuny, która wystarczy na kilka pokoleń). Zalecam ostrożność przy każdym produkcie, który jest reklamowany, taki produkt może nam poważnie zaszkodzić zdrowotnie.

Pamiętajmy o takich darach natury jak kasza gryczana, która dawała krzepę naszym pradziadkom i prababkom, kasza jęczmienna, ziemniaki (byle je cieniutko obierać, bo tuż pod skórką najzdrowsze), ciemnozielone warzywa, buraki z całą ich odżywczą i leczniczą zawartością (m.in. działają rozluźniająco przy zaparciach, likwidują zapalenie jelita grubego), które należy najpierw upiec na blasze tak jak jabłka i dopiero z nich robić barszcz itd., itd.

Jeśli człowiek ze zwykłego codziennego jedzenia, które jak widać wcale nie musi być specjalnie wykwintne, wyszukane, a tym samym drogie – dostarczy organizmowi niezbędnych składników do jego wzrostu i odnawiania, to na pewno jego system odpornościowy poradzi sobie z wirusami, bakteriami, a także z chorobami, jeśli takie – nie daj Boże – nas dopadną. Nie trzeba tu za dużo kombinować medycznie i farmakologicznie, żeby czasem nie doprowadzić do kompletnego rozbrojenia człowieczej odporności.

Najlepszego zdrowia wszystkim życzę”

Opracowali: Marzena i Tadeusz Woźniakowie

Źródło: a1222.blog.onet.pl

Za: nika_blue

3 odpowiedzi »

  1. Opychanie się witaminkami dla krów to jedno, ale nie napisałeś nic o tym, co leczy najlepiej i jest właściwie w porównaniu z innymi lekami – panaceum.
    Codzienna aktywność fizyczna. 30 min. Taka, żeby się porządnie spocić (ale PORZĄDNIE – ma się lać z czoła a człowiek ma być mokry jakby spod prysznica wyszedł i może lekko obeschnął). Efekty uboczne (o ile nie zniszczy się stawów bieganiem – można na rowerku stacjonarnym pomykać) – żadne. Efekty pozytywne można wyliczać do upadłego. Mi np. takie ćwiczenia zlikwidowały migrenę. Odkąd regularnie trenuję, migreny nie miałem. A wcześniej – tak raz na miesiąc, może na 3 tygodnie miałem kilka dni wyciętych z życiorysu. Podejrzewam, że dzięki porządnemu przepłukaniu układu krwionośnego pozbywamy się złogów różnych toksyn leżących sobie gdzieś w peryferyjnych zakątkach żył i wypłukujemy je wprost do nerek i wątroby, które sobie z nimi radzą. Taką mam teorię nt. migreny – jak kręcę, to czuję puls w głowie, jak krew uderza mi w mózg. Wypłukuję pewnie jakieś substancje, które po nagromadzeniu się powodują reakcję alergiczną (np. w postaci rozszerzenia – spuchnięcia naczyń krwionośnych w mózgu, co alergeny usuwa w końcu, ale jest bolesne) i do ataku migreny nie dochodzi. Podobnie jest pewnie z zarazkami – siedzą sobie gdzieś, gdzie ich krew normalnie nie wypłukuje, mnożą się, generują toksyny i mamy choróbsko. A jak je przepłuczemy, rozcieńczymy, to limfocyty dają sobie radę z nimi bez problemu – łatwiej oddziałowi policji załatwić chuliganów jak są rozproszeni, niż jak siedzą w grupie…
    To są tylko moje teorie – ale jedno jest pewne – ruch to zdrowie i NA PEWNO jest w stanie zapewnić prawie każde lekarstwo, jeśli zastosowany będzie odpowiednio wcześnie – zanim lekarstwo w ogóle będzie potrzebne. Ja zacząłem już. Póki jeszcze nie dostałem recepty na jakieś piguły do codziennego zażywania (typu na ciśnienie, cukrzycę, serce…).

  2. Taka miksture sporzadzam sobie o ktorej o.Grande tu mowi.Tylko bez miodu.Od kilkunastu lat nie choruje na grype.

  3. Ja od kilku lat nie jadam leków bo to blednę myślenie jak mnie bierze przeziębienie to tego dnia jak to czuję przed snem zjadam ok 3 cytryny na surowo beż żadnego cukru itp i rano albo całkowicie przechodzi albo o połowę lepiej jest więc działa.Biorąc leki jak cię coś bierze za 2 dni cię całkowicie rozłożyło dopiero po 3 dniach zaczynają działać

    Taka ciekawostka skoro np Sterydy niszczą odporność a są lekami na poszczególne choroby to z tego wynika ze reszta też mam rację ?jak to jest Jarku

    Łykałem kiedyś sterydy ogólnie trenuję 11 lat ale doszedłem do tego stopnia świadomości szkodliwości ich i chemii zawartej w suplementach diety że odrzuciłem nawet odżywki Postawiłem na dietę ale nie chodzi tu o jedzenie kupowane z Kauflandu -biedronki – tam można kupić takie produkty jak cukier heh jeżdżenie kupuję od zaufanych ludzi których znam dużo lat jajka wiejskie itp

    Jarku jak byś chciał kiedyś napisać artykuł na temat nawozów i oprysków w warzywach to pomogę bo mieszam na wsi spędziłem polowe życia z tym tematem i uwierz mi ze ludzie dziś źle mówią na ten temat i ja się z nimi nie zgadzam dlatego mogę powiedzieć jak było dawniej a jest dziś

    D o tego w tym roku mam zamiar wykopać swoje studnie głębinowe robić swój chleb i swój mały ogródek z warzywami itp mam do tego warunki skorzystam

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.