Afery

Prof. Andrzej Kochański: farmaceutyczny mit nieuleczalności zespołu Downa

Prof. Andrzej Kochański: farmaceutyczny mit nieuleczalności zespołu Downa

1396734544_ibpyzo_600Czy zespół Downa jest możliwy do wyleczenia? Pod jednym z artykułów o szkodliwości szczepień, ktoś dla „beki” wkleił komentarz: „potwierdzam Twoje słowa, Kefir, znam osobę która po szczepieniu zachorowała na zespół Downa”.

Wtedy chwilę zastanowiłem się nad tym, czy aby farmaceutyczno-medyczna konspiracja nie ma miejsca także w przypadku zespołu Downa. Jak powszechnie wiadomo, jest to choroba genetyczna, trisomia 21 pary chromosomów. Czy jednak jest ona w pełni nieuleczalna?

Podobnie sprawa ma się z autyzmem. Wokół tej choroby narosło potężne lobby terapeutów, lekarzy, którzy zapisują autystykom leki psychiatryczne, i przede wszystkim – różnych fundacji. Fundacje charytatywne to idealne instytucje do prania pieniędzy mafii, polityków, korporacji. Nawet przez te polskie przechodzą corocznie miliardy brudnych, często krwawych dolarów.

Poniżej wklejałem ważne artykuły odnośnie leczenia autyzmu dietą i innymi metodami:
Biomol Med: przyczyny autyzmu to metale ciężkie ze szczepionek i nieodpowiednia dieta
Atak na nowatorską metodę leczenia autyzmu za pomocą diety

Szczególnie cenny pod względem obserwacji zachowań społecznych jest ostatni link. Opisuje on atak wyrodnych, racjonalistycznych matek na nowo opracowaną metodę leczenia autyzmu dietą. Matki te wiedząc, że oficjalna medycyna jest zupełnie bezsilna, nie chcą choćby spróbować takiej diety, bo według nauki nie ma na to dowodów.

Logiczne jest to, iż każdy trzeźwo myślący rodzic powinien choćby spróbować, zamiast ślepo powierzać zdrowie swoich dzieci w łapska ideologii – racjonalizmu naukowego. Normalni rodzice tak robią – przeszukują publikacje naukowe i przestrzenie internetu w celu poszukiwania alternatywnych metod leczenia.

Nie robią tego osoby które zamiast dobra swoich dzieci, wolą służalczość wobec ideologii.

Wracając do meritum: prawie zawsze jest tak, że medycyna określa jakąś chorobę jako nieuleczalną, bądź uleczalną tylko wtedy, jeśli dożywotnio będziemy stosować leki na nią. I na tym medycyna / farmacja zarabia.

Dziś nie opłaca się leczyć przyczyn choroby. Jest to ekonomicznie nieopłacalne, wtedy rację bytu straciliby: korporacje farmaceutyczne, lekarze, „fundacje charytatywne” zakładane przez mafię, różnego rodzaju „eksperci” i lobbyści, a i politycy różnych krajów nie zgarniali by setek milionów dolarów rocznie łapówek od korporacji. Ten mechanizm to tzw. liberalizm i wolny rynek w czystej postaci. Gdy dziecko umiera po szczepionce, zawierającej rtęć, można triumfalnie heilować prawą ręką i zakrzyknąć: „tak działa wolny rynek!!”.

Dziś za to, opłaca się wynajdywać takie metody „leczenia”, by tylko czasowo uciszać uciążliwe objawy, bez leczenia przyczyn choroby. Podawanie cukrzykom insuliny nie leczy przyczyn choroby, tylko czasowo (na kilkanaście godzin) ucisza objawy. Podobnie jest np z podawaniem antydepresantów – nie leczą przyczyny depresji – czyli kompilacji czynników dietetycznych, społecznych i psychologicznych. Ale czasowo uciszają objawy braku serotoniny.

Potężny przemysł farmaceutyczny, którego stać na płacenie miliardowych kar i łapówek, który zastrasza a w razie potrzeby zabija niewygodnych naukowców, sprawia, że chorzy są pozbawieni racjonalnych metod leczenia przyczyn choroby. Czy takie działanie nie jest zakamuflowanym ludobójstwem w świetle prawa?

W poniższym artykule przeczytacie, o tym, że niejaki Peter Emil Becker, uważany za ojca założyciela genetyki i jeden z większych autorytetów medycznych – należał do NSDAP i w obozach koncentracyjnych realizował program zagłady osób z upośledzeniem umysłowym. Związki medycyny akademickiej i korporacji farmaceutycznych z nazizmem stają się coraz bardziej oczywiste. Przykład to korporacje BASF i IG Farben, które działają do dziś (ta druga działa dziś jako BAYER i cały szereg korporacji zależnych).

Kiedyś mordowano Słowian i Żydów w obozach koncentracyjnych, dziś taką rolę pełnią korporacje farmaceutyczne i ich produkty. Które nie tylko nie leczą przyczyn choroby, ale ich leki powodują szereg skutków ubocznych. A one jeszcze bardziej uzależniają nas potem od lekarstw i medycyny. Często było też tak, że substancje które IG Farben badała w obozach koncentracyjnych, po wojnie, już korporacja BAYER opatentowała jako „lekarstwa”.

Wstęp: Jarek Kefir

A teraz zapraszam do przeczytania skopiowanego wywiadu z profesorem Andrzejem Kochańskim:

Mit pełnej nieuleczalności zespołu Downa

Cytuję: „Przez dziesięciolecia wbijano do głowy studentom i lekarzom jeden z najlepiej utrwalonych w medycynie mitów o całkowitej nieuleczalności zespołu Downa.

Prof. dr hab. Andrzej Kochański jest lekarzem genetykiem. Pracuje w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej PAN

– Trzeba powiedzieć, że było to działanie bardzo skuteczne. Całe szczęście, że mity nie cieszą się szczególnym zainteresowaniem dobrych naukowców – mówi genetyk prof. Andrzej Kochańskim z Polskiej Akademii Nauk w rozmowie z Kają Godek.

W tych dniach mija 20 lat od śmierci profesora Jerome Lejeune’a. Co mu zawdzięczamy?

Tak, dokładnie 3 kwietnia przypada 20. rocznica śmierci profesora Jerome Lejeune’a. Profesor Lejeune był wielkim francuskim genetykiem, jednym z pierwszych genetyków klinicznych, którzy posiedli rzadką umiejętność łączenia pracy badawczej z praktyką kliniczną. Warto przypomnieć, że dopiero w 1953 r. odkryto podwójną helisę DNA, genetyka kliniczna wtedy była w powijakach. Po 6 latach od odkrycia helisy DNA profesor Jerome Lejeune w niezwykle skromnych warunkach dokonał epokowego odkrycia trisomii 21 pary chromosomów – czyli mutacji najczęściej spotykanej w zespole Downa.

To chyba niedoceniana postać. Dlaczego tak mało się o nim mówi, dlaczego tak niewielu zna to nazwisko? Jak traktuje się Lejeune’a w podręcznikach do genetyki?

Profesor Lejeune był przede wszystkim lekarzem, wiernym zasadom medycyny. Zaraz po odkryciu trisomii postanowił zająć się badaniami nad poszukiwaniem terapii zespołu Downa. Był wielkim orędownikiem badań nad terapią eksperymentalną. Niestety, upór profesora Lejeune’a bardzo nie spodobał się wielu genetykom. Postanowiono ukarać profesora. Jeszcze za życia był szykanowany. Po śmierci natychmiast o nim zapomniano. Proszę pokazać mi podręcznik genetyki medycznej, w którym postać profesora Lejeune’a zostałaby należycie potraktowana. Nawet w podręczniku do historii genetyki Lejeune’owi poświęca się zaledwie kilka linijek tekstu. W dodatku autor podręcznika próbuje umniejszyć rolę profesora w odkryciu trisomii.

Takie są realia.

Warto dodać, że te same podręczniki, w których zapomniano o profesorze Lejeune’ie, jak dotąd nie wycofały nazwisk uczonych, którzy w pewnym okresie swego życia współpracowali z nazistami. Ilu ludzi wie o tym, że choroba Hallervordena- Spatza zawdzięcza swą nazwę niemieckim uczonym (Juliusz Hallervorden i Hugo Spatz), którzy brali udział w programach zagłady chorych z upośledzeniem umysłowym w czasie II wojny światowej?

Do dziś studenci medycyny uczą się o dystrofii mięśniowej typu Beckera oraz miotonii Beckera. Warto przypomnieć, że profesor Peter Emil Becker należał do NSDAP. W podręczniku historii genetyki jest przedstawiany jako jeden z ojców – założycieli niemieckiej genetyki po drugiej wojnie światowej. Tak oto przedstawia się dość ponury obraz rzeczywistości – z jednej strony zapomniany Jerome Lejeune, z drugiej uwiecznieni w medycynie Hallervorden, Spatz i Becker.

Lejeune pod koniec życia mówił, że gdyby wiedział do czego zostanie wykorzystane jego odkrycie, nigdy nie opublikowałby wyników swoich badań…

Stało się najgorsze. Profesor Lejeune – wielki obrońca życia – dokonał odkrycia, które umożliwiło aborcję eugeniczną dzieci z zespołem Downa. Do czasów Lejeune’a genetycy nie mieli żadnej możliwości wykrycia zespołu Downa u dziecka w życiu prenatalnym. Innymi słowy, brakowało specyficznego testu, który pozwoliłby ocenić kariotyp dziecka z zespołem Downa. Po odkryciu Lejeune’a wystarczyło tylko w komórkach z płynu owodniowego, poddanych hodowli, poszukać dodatkowego chromosomu i diagnoza była gotowa. Warto dodać, że gdyby profesor Lejeune nie opublikował wyników swoich badań, zrobiliby to inni. Niestety, była to kwestia czasu.

Zespół Downa powstaje, gdy dziecko otrzyma w chwili poczęcia o jeden chromosom za dużo. Lejeune to wiedział i resztę życia poświęcił na szukanie metody eliminacji nadwyżkowego chromosomu z kariotypu. Umierał, wiedząc, że to się nie udało, czując, że nie zrealizował swojego marzenia. Czy ktoś obecnie kontynuuje poszukiwanie terapii trisomii? Czy to w ogóle możliwe?

Przez dziesięciolecia wbijano do głowy studentom i lekarzom jeden z najlepiej utrwalonych w medycynie mitów o całkowitej nieuleczalności zespołu Downa. Trzeba powiedzieć, że było to działanie bardzo skuteczne. Całe szczęście, że mity nie cieszą się szczególnym zainteresowaniem dobrych naukowców. Jeszcze bardzo niedawno, kiedy studiowałem medycynę, rozwój tkanek, narządów traktowano jako proces jednokierunkowy i nikt z tym nawet nie próbował dyskutować.

Tymczasem znalazł się bardzo śmiały uczony dr Shinya Yamanaka, który za pomocą pewnych białek zmusił dojrzałe komórki do powrotu do stanu wyjściowego. Dr Yamanaka, który za „cofnięcie wskazówek zegara biologicznego” otrzymał w 2012 r. wraz z Sir Johnem Gurdonem nagrodę Nobla, uzyskał tak zwane indukowane komórki macierzyste. W ślady Yamanaki poszli kolejni uczeni. W 2012 r. udało się przeprowadzić komórki uzyskane ze skóry pacjenta z zespołem Downa w stan „młodości”. Następnie za pomocą specjalnego wektora w żywych, dzielących się komórkach usunięto dodatkowy chromosom 21 pary.

Czy np. 10 lat temu, ktoś wpadłby na taki pomysł i potrafił go zrealizować?

Absolutnie nie! Ale pamiętajmy, że 10 lat we współczesnej biotechnologii to jest epoka! W 2013 r. naukowcy poszli jeszcze dalej. Od wielu lat wiadomo o istnieniu genu XIST, który ma niezwykłą zdolność bardzo dokładnego wyciszania jednego z dwóch chromosomów X u kobiety. Ten gen jest niezwykły, „wyłącza” jeden chromosom, w ogóle nie „dotykając” innych. Jest to więc bardzo precyzyjny mechanizm. I tym razem, w odmłodzonych komórkach macierzystych wstawiono gen XIST do chromosomu 21 pary i zamieniono ten chromosom w nieaktywną grudkę chromatyny.

To brzmi wręcz niewiarygodnie.

Kiedy mówi się o tak wielkich odkryciach biotechnologii, zaraz odzywają się głosy, że to przecież niemożliwe. Ludziom, którzy w ten sposób podchodzą do terapii eksperymentalnej chorób genetycznie uwarunkowanych, proponuję refleksję nad rozwojem lotnictwa.

W którą stronę idą obecnie badania nad terapią zespołu Downa?

Obecnie najważniejszym genem w badaniach nad zespołem Downa jest DYRK1A. Okazuje się, że pojawienie się 3-ciej, dodatkowej kopii genu DYRK1A wystarczy do wywołania zespołu podobnego do zespołu Downa. Coraz więcej mówi się o tym, że kluczem do zespołu Downa jest prawidłowa aktywność genu DYRK1A, który może doprowadzić do uporządkowania zaburzonej aktywności kilkuset innych genów.

Obecnie na świecie trwają intensywne prace nad substancjami, które mogą zmniejszyć nieprawidłową aktywność genu DYRK1A. Inne grupy uczonych badają regulację białka DYRK1A, które jest enzymem. Słowem, w tej dziedzinie dzieje się na świecie bardzo dużo. To tylko część szerokiego spektrum badań prowadzonych na modelu zwierzęcym zespołu Downa. Jak można zauważyć, na świecie prowadzi się wielokierunkowe badania nad „wyciszeniem” całego chromosomu, lub niektórych ważnych genów.

Skoro prace są tak zaawansowane, to dlaczego informacje o nich pojawiają się jedynie w niszowych mediach? Na szerszą skalę jakoś o tym nie słychać…

Zgadzam się. Ale dotyczy to tylko pewnych środowisk. Wystarczy zajrzeć do piśmiennictwa i wtedy łatwo dostrzec zmianę. Jeśli ktoś postanowił, że niezależnie od wyników badań będzie trwał przy swoich poglądach, to nie mamy na to żadnego wpływu. Trzeba to przyjąć. Prawdę mówiąc, nie warto się tym zajmować. Szkoda czasu.

Dużo ważniejsze jest zainteresowanie młodych ludzi, absolwentów biotechnologii, medycyny, biologii molekularnej możliwościami terapii eksperymentalnej zespołu Downa. Być może wśród polityków znajdą się ludzie, którzy pomyślą o stworzeniu uczonym warunków do pracy nad tym zagadnieniem. To jest duże wyzwanie, ale skoro inni potrafią, dlaczego nie spróbować w Polsce? Coś się zmienia. Tydzień temu miałem zaszczyt uczestniczyć w konferencji poświęconej zespołowi Downa w Radomiu. Konferencja została zorganizowana przez władze miasta. Jestem zachwycony rozwiązaniami w sferze edukacji, które wprowadzono w Radomiu, poziomem konferencji, zainteresowaniem samorządowców, nauczycieli, rodziców.

To wszystko brzmi bardzo obiecująco, ale droga do opracowania konkretnej terapii aberracji chromosomowych chyba jeszcze daleka?

Tego nie wiemy. Jeżeli dziś biotechnologia medyczna potrafi za pomocą tzw. „nożyczek molekularnych” wycinać mutacje chorobotwórcze, to skąd mogę wiedzieć, co przyniesie jutro?

Posłużę się przykładem. Kilkanaście lat temu nikomu nie przyszło do głowy, że możliwe „naprawienie” uszkodzonego genu w dystrofii mięśniowej. A dzisiaj proszę zobaczyć, medycyna dysponuje lekami, które działają na poziomie genu, przywracając w części jego prawidłową funkcję. Komu śniło się przeprogramowanie komórek skóry w komórki serca albo wątroby? A dziś wiemy, że jest to możliwe.

Poszukiwanie metody leczenia zespołu Downa to chyba medycyna na właściwych torach? Do tej pory skupiano się na diagnostyce prenatalnej i zabijaniu dzieci z nieprawidłowym kariotypem…

Jeśli ktoś twierdzi, że eliminacja dziecka z dodatkowym chromosomem jest zgodna z założeniami medycyny, to muszę zamilknąć. Lekarzowi nie wolno myśleć kategoriami eugeniki. Eugenika i medycyna to dwa całkowicie odmienne sposoby myślenia. Z historii wiemy, że lekarze bywali entuzjastami eugeniki. Ludzie szanujący życie muszą pilnie zająć się stworzeniem warunków do prowadzenia badań nad terapią eksperymentalną zespołu Downa.

Biotechnologia medyczna wskazuje nowy horyzont. Trzeba doprowadzić do tego, aby absolwenci biotechnologii, medycyny, biologii molekularnej i dziedzin pokrewnych niejako na nowo zajęli się zespołem Downa. To jest bardzo ciężka praca, ale jeżeli się uda, to już niedługo obudzimy się w innym kraju.


Prof. dr hab. Andrzej Kochański – lekarz genetyk, specjalista genetyki klinicznej oraz laboratoryjnej, profesor zwyczajny w Instytucie Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej im. M. Mossakowskiego Polskiej Akademii Nauk w Warszawie. Autor licznych prac naukowych z zakresu neurogenetyki. Wykładowca Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego„.

Źródło: http://info.wiara.pl/doc/1945208.Mit-pelnej-nieuleczalnosci-zespolu-Downa

Reklamy

5 odpowiedzi »

  1. Panie Kefir:) Nie wiem czy już pisałam, że jak dla mnie pana artykuły są genialne:) Bardzo dobra i inteligentna riposta dla „niedowiarków” 🙂 Medycyna idzie do przodu a my nawet o tym nie wiem. Jest wreszcie szansa dla dzieci z zespołem Downa, a nasi politycy każą robić badania w ciąży i decydować rodzicom czy mają zabijać swoje dziecko (jeśli jest chore) czy nie…..
    Co do diety i leczenia autyzmu mogę POTWIERDZIĆ – jest to cudowna sprawa. Ja córeczkę właśnie wyciągam z CZR. Leczę ją od roku dietą i suplementacją – dodam, że Mała nie ma żadnej terapii. I na dzień dzisiejszy oprócz rehabilitacji i zajęć SI nic Jej nie potrzeba, bo ma 2,5 roku, pięknie mówi( odkąd wprowadziliśmy dietę – w ciągu 3 dni dziecko, które mówiło w swoim specyficznym języku zaczęło mówić normalnie), bawi się z dziećmi i nawet lekarze psychiatrzy i neurolodzy łapią się za głowę z pytaniami „Co pani robi, że Ona tak się rozwinęła w tak krótkim czasie?”. Zachowuje się najnormalniej w świecie, jak każdy dwulatek, zadaje mnóstwo pytań, opowiada co było, co rysuje, bawi się 🙂
    Jak polecam znajomym ludziom, co także mają zaburzone dzieci, dietę – to Oni pukają się w głowę mimo, że mają naoczny przypadek. A tak nie wiele potrzeba do szczęścia i przecież to nic nie kosztuje oprócz odrobiny chęci i przypilnowania dziecka, żeby nie zjadło przez jakiś czas bułki, czy serka z mleka.
    pozdrawiam serdecznie

    • „Mają oczy, a nie widzą, mają uszy, a nie słyszą” – to cytat z takiej książki religijnej, ale cytat słuszny i ponadczasowy. Opisuje doskonale nasze społeczeństwo. Im nawet gdyby pokazać to na żywo, nie uwierzą, tak zostali zaprogramowani. Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.