Medycyna kłamie na temat chorób serca! Miliony ludzi umiera przedwcześnie

Medycyna kłamie na temat chorób serca! Miliony ludzi umiera przedwcześnie

choroby serca i ukladu krazeniaChciałbym Wam, Czytelnicy, przedstawić dziś obszerny felieton autorstwa dr Jerzego Jaśkowskiego opisującego kłamstwa i interesy korporacji farmaceutycznych odnośnie chorób serca, układu krążenia i cholesterolu.

To, że oficjalna, akademicka medycyna jest skorumpowana do cna, wiemy od dawna. Okazuje się jednak, że korupcja nie jest wcale patologią tego systemu, ale jego rdzeniem, kamieniem węgielnym. Ten system powstał na korupcji, na tym, by korporacje farmaceutyczne zarabiały krocie. A chorzy, zamiast mieć dostęp do terapii leczących przyczyny chorób, byli dożywotnio uzależnieni od lekarstw czasowo uciszających objawy.

Powiedzmy sobie wprost:
-podawanie leku na nadciśnienie nie jest leczeniem przyczyn nadciśnienia, ale chwilowym uciszaniem objawów. Większość pacjentów nadal pije, pali, je masę cukru, glutenu, mięsa, fast-foodów.
-podawanie insuliny nie jest leczeniem przyczyny cukrzycy którą jest między innymi nieprawidłowe odżywianie oparte na lansowanej przez WHO „piramidzie żywienia”, ale chwilowym (kilka godzin) uciszaniem objawów.

Podobnie jest z wieloma innymi chorobami traktowanymi przez medycynę jako „nieuleczalne”. Musimy pamiętać, że z nieuleczalnych chorób jest najlepszy biznes, bo pacjent musi brać leki do końca życia i jest od nich uzależniony. Stąd wiele chorób celowo uczyniono „nieuleczalnymi”, przekupując nie tylko naukowców, badaczy itp. Ale także tworząc ogromne grupy lobbingowe, zespoły eksperckie, think-thanki, korumpując na ogromną skalę urzędników, polityków, rządy, system edukacyjny.

W świecie, gdzie najważniejszą wartością jest zysk, Twoje zdrowie jest dopiero na kolejnym miejscu, zazwyczaj dość odległym. Zarobić muszą: korporacje, naukowcy, lekarze, politycy, urzędnicy (SANEPID itp), tzw. „eksperci” – ta lista jest bardzo długa. A tam, gdzie rządzi ogromny pieniądz, tam nie ma miejsca na sentymenty, na współczucie, na wartości. Tam pieniądz jest wartością samą w sobie – jest celem – i to celem, który uświęca wszystkie środki.

Stąd jak już raz na coś zachorujesz i idziesz do lekarza, to dostajesz tak zaprojektowany lek, by wywołał kolejne objawy uboczne i po latach jego zażywania, kolejne choroby, na które musisz brać kolejne leki. Samonapędzający się mechanizm, istne perpetuum mobile, którego przewidywanym końcem jest Twoja przedwczesna, najczęściej bolesna śmierć.

Lekarze przepisują swoim pacjentom szczepionki, których nigdy sobie ani swoim dzieciom by nie podali. Tak samo jest z lekami.

Polecam też przeczytać i rozpowszechniać inne materiały na temat zdrowia:
Wysoki cholesterol nie powoduje chorób serca! To kolejny kit przemysłu farmaceutycznego
Zawał serca powstaje zupełnie inaczej!
Szokujące skutki niedoborów witaminy D. Czy jesteś w grupie ryzyka?
Niesamowicie skuteczne metody na depresję: zapomnij o syntetykach!
Czy sól to zabójcza trucizna? A może w tej kwestii też jesteśmy okłamywani?!
Masz wysoki cholesterol? To dobrze, będziesz długo żył!

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Upadek edukacji na przykładzie chorób serca cz.1

Cytuję: „Od wielu już lat piszę o katastrofalnym upadku oświaty i nauki w Polsce. Zaczęło się to wszystko koło roku 1974, kiedy to gensek Edward Gierek, za „otrzymane” pożyczki, sprzedał m.in. oświatę i naukę w Polsce, wprowadzając tzw. reformy. Pamiętam te dyskusje telewizyjne i radiowe, kiedy to „wybitni” eksperci medialni wmawiali mniej wartościowym tubylcom, że po co robotnikowi znajomość historii i nauk ścisłych. Zapomniano tylko podać, że ok. 75 % młodzieży [80% dziewcząt] kończyło wówczas edukację na poziomie szkoły zawodowej. Skutki tych kolejnych reform, np. likwidacja kółek naukowych i przedmiotów dodatkowych w stanie wojennym, są przerażające. Po 1990 roku nastąpiła wręcz katastrofa w postaci otwierania tzw. szkół prywatnych.

Nie mam nic przeciwko szkołom prywatnym, ale ani wówczas, ani obecnie, nie posiadamy kadry nauczycielskiej, przygotowanej do prowadzenia takiej liczby placówek. Nagminne było, że jeden profesór obsługiwał kilka takich szkół. I nikomu to nie przeszkadzało?

Proszę mi pokazać prywatne szkoły, które posiadają gabinety biologiczne, fizyczne, czy chemiczne, gdzie młodzież może poznawać tajniki eksperymentów.

Sprawa się jeszcze bardziej pogorszyła, kiedy to Ministerstwo zwane Edukacji Narodowej [ także nie wiadomo jakiego narodu, Polska od 1000 lat była wielonarodowym państwem i nikomu to nie przeszkadzało, z wyjątkiem sąsiadów] uznało licencjaty, czyli dawniejsze kursy pomaturalne, jako wyższe wykształcenie.

Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ to hunta już przygotowywała,  prawie 10 lat wcześniej, „nowe kadry”, rozdając na prawo i lewo tytuły naukowe. Powtarzano starą zasadę – „kadry są wszystkim”. Tylko w pierwszym roku stanu wojennego gensek Jaruzelski alias Margules alias Wolski alias Słucki mianował 1320 profesórów.

Jak Szanowny Czytelniku możesz sam sprawdzić, od tego czasu mamy zalew odkryć naukowych w postaci licznych patentów, nawet ponad 100 rocznie! Dla przykładu, Niemcy mają 17500, a Korea Południowa 14500.

Ostatnio nawet ośrodki naukowe zauważają ten problem. Np. w krakowskiej „Pauzie” jest ciekawy artykuł na ten temat prof. Jerzego Kuczyńskego [27 marca 2014].

Nie zmienia to sytuacji, że nadal pracownicy naukowi pracują na kilku etatach. Oczywistym jest więc fakt, że nie mogą pilnować własnej katedry.

Problem szastania przez rozmaite partie i partyjki tytułami jest całkowicie zgodny z zasadami cywilizacji azjatyckiej. Tworzymy piramidę i wystarczy obsadzać tylko szczyt, aby reszta słuchała i robiła to, co chcemy. Problem w tym, że obecnie taki „naukowiec” po licencjacie przyznaje pieniądze na badania temu profesórowi. Skutki są opłakane i widoczne.

Z drugiej strony taki profesór, znając swoje braki, mówi to, co mu podsuną. A kto ma pieniądze, oprócz polityków, czyli marionetek w rękach „trzymających władzę”?  Przecież tzw. klasę średnią systematycznie, na całym świcie zresztą, się likwiduje. Oczywiście w tej sytuacji pieniądze przyznają ci, co dysponują odpowiednimi funduszami i są w stanie wykupić dany patent albo zablokować jego realizację, poprzez organa zwane państwowymi. Ewidentnym przykładem jest tutaj sprawa p. Kluski i jego Olimpusa. Dzięki skutecznemu działaniu WSI,  to znaczy chciałem napisać Urzędowi Skarbowemu, Olimpus przestał istnieć, a jego miejsce, jak każdy może zobaczyć na półkach sklepowych, przejął Dell.

To szastanie liczbą nowych wyższych szkół w Polsce, a  jest ich ok. 470 na 35 milionów obywateli, a np. w Niemczech tylko 80 na ok. 90 milionów mieszkańców, oraz tytułomania powodują, że instrukcje w postaci wytycznych, są jedną wielką dezinformacją. Skutecznie przekształcono szkoły i uniwersytety w urawniłowkę, zgodną z aktualnie obowiązującą poprawnością polityczną.

Ta poprawność polityczna sprowadza się do głoszenia tez, nie tyle prawdziwych, co mających uzasadnić ściąganie podatków. Oczywiście, aby się ludziska nie buntowali, to ci znani telewizyjni naukowcy wymyślają uzasadnienia do najgłupszych teorii i teoryjek.

Wystarczy przytoczyć sprawę tzw. efektu cieplarnianego. Kiedy to garstka celebrytów ze służb specjalnych, na jawnych posadach, organizuje konferencje „naukowe” i wydaje instrukcje do szkół w sprawie rzekomej szkodliwości CO2.

Zupełnie nie ma znaczenia, że ludzkie spalanie, to pomijalnie mały procent produkcji dwutlenku węgla. Ludzie oddychając wydzielają ponad 30% więcej dwutlenku, aniżeli spalając w samochodach, samolotach, czy piecach. Mało tego, mówi się ciągle o spalaniu przez społeczeństwo, ale nie podaje się, że 60% paliw zużywa wojsko. I nikt tam oszczędności nie poczynia.

Żaden z owych nowomianowanych profesórków nie zabierze głosu i nie zaprzeczy tej jawnej głupocie. A nauczyciele wszelkiej maści, od szkół podstawowych, do uniwersytetów, powtarzają te dyrdymały o wpływie człowieka na klimat. No cóż, wyraźnie widać, jak skuteczne były „reformy” prowadzone przez fachowców, od lat 70-tych.

I zupełnie nie mają znaczenia nawet wystąpienia oficjalne instytucji naukowych, jak na przykład NASA, która w czerwcu ubiegłego roku opublikowała raport, że człowiek nie ma żadnego wpływu na klimat Ziemi. W kilka miesięcy potem Minister Środowiska w Polsce wyłudził w budżetu 100 milionów złotych na „zakąski” pod nazwą Konferencja Klimatyczna.

Tak to wprowadzenie testów spowodowało, że myślenie samoistnie uległo zanikowi. Własne obserwacje wskazują, że student, czyli osoba po maturze, jak ma rozwiązać zdanie typu „odpowiedź prawdziwa 1, 2, 3”, to je rozwiąże, ale jak jest podane „czerwony, czarny, niebieski”, to stoi z rozdziawioną gębą i nie wie, co robić. Najbardziej ograniczone myślenie mają absolwenci tzw. matur międzynarodowych, którzy wprost wyjaśniają, że oni tego nie mieli, więc jakim prawem zadajemy im takie pytania.

Ale „nasze” ministerstwo chcąc ich „uszlachcić”, pozwala  wybierać studia bez egzaminów.

Rozdawnictwa tytułów naukowych, czyli azjatyckiego sposobu formowania elit, nie wprowadzili komuniści, jak to podaje p. Józef Wieczorek, http://blogjw.wordpress.com/ ale Austriacy, sprzedając na prawo i lewo tytuły, po wymordowaniu polskiej szlachty, w tzw. Mordach Galicyjskich, pierwszym Ludobójstwie w Europie, inaczej zwanym Rabacją w 1846 roku. Ponad 5000 osób wymordowano płacąc po 10 halerzy za głowę, a za żywego dawano tylko 5 halerzy. Do dnia dzisiejszego potomków tych bandytów w Małopolsce nazywa się pilarzami, od przecinania na pół piłami mordowanych ludzi, co później szeroko stosowali upowcy, także szkoleni w Wiedniu przez Abwehrę, tzw. mielnikowcy.

Te wymienione czynniki są wspierane bardzo potężnie przez przejęcie prasy naukowej i zmonopolizowanie jej w jednym ręku. W Polsce taki monopol ma firma Elsevier, która obsługuje ponad 30 milionów naukowców i pracowników służb zdrowia  i informacji na całym świecie. Wydawnictwo to ma 2200 tytułów czasopism naukowych, 20 000 produktów edukacyjnych w 24 krajach. W Polsce reprezentuje ich Urban & Partner, wydający większość czasopism medycznych. Innym takim wydawnictwem jest Medycyna Praktyczna, której głównymi sponsorami są GSK, Merck, Sanofil, czy Novartis,  główne koncerny szczepionakrskie.

Nie trzeba być specjalnym ekonomistą, aby wiedzieć, że to dział marketingowy decyduje, jaki artykuł jest dobry a jakiego publikować nie wolno. Już w 1992 roku naczelny redaktor BMJ powiedział, że nie można znaleźć recenzenta, którego zaakceptowałby przemysł farmakologiczny.

Znając te fakty, zdziwienie budzi ciągle powtarzany przez niektórych profesórów slogan, że czasopisma recenzowane – czyli cenzurowane – są lepsze od np. internetu. Ale można się domyśleć, że człowiek, który rozumie swoją miałkość, dowartościowuje się tytułem administracyjnym, lub innym. Albo liczy sobie punkty.

W sytuacji opisanej powyżej zupełnie jasne stają sią wyniki Raportu Instytutu Badań Edukacyjnych „Szkoła Samodzielnego Myślenia” [Wprost 15.02.2014].             Według tych badań tylko 2% uczniów potrafiło bezbłędnie zinterpretować tekst i użyć do tego logicznej argumentacji. Ale całkowitą interpretację tekstu przeprowadził tylko 1 promil uczniów szkół podstawowych i 2 promile gimnazjalistów. Czyli 1 na 1000 rozumie, co czyta. Dobitnie potwierdzają to wpisy internautów pod tekstami [nie mówię o trolach].

Nie jest to dziwne, ponieważ  jak twierdzą PT Autorzy, duża część nauczycieli także miała problemy ze zrozumieniem tekstu. Jak wykazałem na przykładzie tzw. efektu cieplarnianego, praktycznie 100% nauczycieli  nie rozumie tego zagadnienia, ponieważ we wszystkich szkołach postępuje ta indoktrynacja. Przecież muszą potem, jako dorośli, bez oporu płacić podatek od tego dwutlenku węgla. Widzimy to doskonale, obserwując „naszych” posłów.

Problem z medycyną pogłębia fakt finansowania wszelkich badań naukowych przez przemysł farmakologiczny. Ponad 50 % badań jest sponsorowanych, a biorąc pod uwagę całość, tj. finanse, karuzelę stanowisk oraz wydawnictwa, można powiedzieć z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że żadna praca przeciwna przemysłowi nie ma prawa ukazać się drukiem. Czasami zdarzają się „pomyłki”, ale pod naciskiem przemysłu, wydawnictwo szybciutko wycofuje taki artykuł, oczywiście z dużym rozgłosem prasowym. Jako oficjalną przyczynę wycofania takiego krytycznego dla przemysłu artykułu, podaje się np. rzekomo nieetyczne podejście autora do badań, ponieważ dawał dzieciom cukierki.

Ustalono, że na 73 badane prace dotyczące działania leków, publikowane w najbardziej prestiżowym czasopiśmie medycznym New England Journal of Medicine, pomiędzy sierpniem 2011, a sierpniem 2012 roku, aż 60 było finansowanych przez przemysł. A w przypadku 50 artykułów, współautorami byli pracownicy firmy produkującej dany preparat. W kolejnych 37 publikacjach główny autor był wręcz odbiorcą grantu tego producenta leku. Jakie są tego konsekwencje, musisz sam Szanowny Czytelniku sobie wyobrazić. Ale ten periodyk – NEJM – dociera do co najmniej 600 000 lekarzy na całym świecie i jest licznie przedrukowywany.

Tak totalnego prania mózgu przeciętny umysł spracowanego na wielu etatach lekarza w Polsce na pewno nie zniesie. Nie dziw się więc, że będzie taki medyk opowiadał to, co opowiada.

Powoduje to silne dewiacje umysłowe, takie jak:

– sceptycyzm względem wszystkiego, czyli twierdzenie, że prawda jest nierozstrzygalna,

– agnostycyz, czyli twierdzenie, że nie można wykazać, że prawda jest nierozstrzygalna,

– realatywizm poznawczy, czyli twierdzenie, że prawda jest stopniowana, zmienna i zależy od tego, kto i kiedy ją głosi. Czyli punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Konkretnie – lekarz pacjentowi sprzedaje lek, którego sam nigdy by nie brał.

W medycynie odnosi się to do tzw. mody na dany lek, metodę leczenia, czy teorię naukową.

Na przykład pomimo odkrycia leptonów w 1995 roku, polscy dietetycy i specjaliści od żywienia nadal powtarzają nieprawdziwe teorie o szkodliwości tłuszczy i cholesterolu. I zupełnie nie ma dla tych osób znaczenia, że ich teoria powstała ok. 60 lat temu, czyli ponad dwa pokolenia wstecz.

Oni nadal, tak jak w sekcie, wierzą w to, co im kiedyś powiedziano.

Takich teorii – dogmatów w medycynie jest dużo w każdej epoce. W okresie ostatnich 50 lat przemysł wytwarza je wręcz na pęczki. Zamiast jednostki chorobowej tworzy się wyimaginowany wskaźnik badania laboratoryjnego, którego podwyższenie, lub obniżenie u danego chorego, jest rozpoznawane jako choroba. Oczywiście przemysł ma już przygotowane lekarstwo, które wystarczy kupić i wszystko jest w porządku. A jak za mało ludzi ma ten wskaźnik zmieniony? To zmienia się normę i obniża wskaźnik. Tak postępowano od 20 lat z cholesterolem. W latach 70-tych ubiegłego wieku norma wynosiła do 250 mg, ale ewentualne leczenie rozpoczynano od wartości powyżej 400. Potem obniżono normę na 200, przed 10 laty już starano się wmówić, że norma wynosi tylko 150, a obecnie sugeruje się, że nie powinna być wyższa aniżeli 100 mg.

Problem polega na tym, że cholesterol, to jest m.in Twój mózg, Szanowny Czytelniku. Jak go sobie sam obniżysz o 50 %, to będziesz płacił i nie zadawał głupich pytań „swojemu” lekarzowi.

Niestety tak się ostatnio składa, że najwięcej takich z sufitu wyciąganych teorii medycznych stwierdza się u kardiologów. W ostatnim 20-leciu kardiolodzy w Polsce rozpoczęli walkę z cholesterolem, z solą, z nadwagą, i dziesiątkiem innych problemów.

Równolegle idzie straszenie, że najbardziej niebezpieczne są właśnie choroby serca i najwięcej ludzi umiera z ich powodu.

Trudno to uczciwie potwierdzić, ponieważ nie wykonuje się od wielu lat sekcji w szpitalach, a to były jedyne prawdziwe dane. Obecnie dane „podrabia” się pod NFZ i jego punktację. Tak więc żadne uczciwe statystyki nie istnieją. Opieramy się tylko na szacunkach.

Nawet prasa ostatnio to zauważyła: „Plaga zawałów, czy żądza zysku” Gazeta 3.04.2013. NFZ, tylko wrocławski, zauważył wzrost liczby zawałów pomiędzy 2009 a 2010, z 12.800 do 14.700, a wzrost kosztów odpowiednio ze 154 milionów, do 181 milionów. W tym samym okresie, w liczniejszym województwie mazowieckim, wydatki na leczenie zawałów serca wzrosły ze 120 milionów do 132 milionów, i to w okresie 4 lat, a nie jednego roku.

P.S. Od 1880 roku monopol prasowy jest trzymany przez konsorcjum Rothshield. W ten prosty sposób wszystkie gazetki i gazety mają mniej więcej ten sam zakres informacji. Niepoprawne politycznie informacje są przemilczane, a właściwe nagłaśniane. Stąd także rozbicie prasy w poszczególnych krajach na lokalne dzienniki. Powoduje to powstanie rozbicia” dzielnicowego” . Afery nagłaśniane lokalnie nie przeszkadzają “politykom” na robienie karier w innych regionach. Dlatego np. w Polsce przewozi się “polityków” przed wyborami, do różnych województw. Ustanowienie prawa, że można być posłem tylko z regionu w którym się mieszka znacznie utrudniłoby manipulacje.

Przykład obecny: nigdzie nie można znaleźć zdjęć ludzi rzekomo zatrutych gazem w Syrii, a to wg różnych źródeł od 1600 do ponad 4000 ludzi.. Tak zwykle chętni reporterzy nie opublikowali ŻADNEGO zdjęcia. To jedno przedstawiające dzieci, nie jest zdjęciem osób zatrutych gazem bojowym. Jeżeli to w ogóle są ludzie.

PS. Ciekawe kogo moje prace tak bulwersują, że jak mi podali Czytelnicy powstałą już kolejna strona “krytykująca je”. Przecież utrzymanie strony kosztuje, ktoś opłaca “człowieka”, opłaca abonament?\

Upadek edukacji na przykładzie chorób serca cz.2

Cytuję: „Ostatnio zabrał głos na łamach  „tv.rp.pl” 8.04.2014 18.31 prof. dr Mirosław Jarosz, gastroenterolog, na temat szkodliwości soli w codziennym żywieniu. Czegóż to p. profesor nie twierdzi! A że to 50% udarów mózgu, zawałów serca, jest spowodowanych solą, 25- 30 % przypadków raka żołądka powoduje sól w jedzeniu. Sól rzekomo sprzyja otyłości wśród dzieci i młodzieży, powoduje wzrost tłuszczu. Wszystko dokładnie w schemacie, jaki podałem przed laty w pracy pt: „Medycyna strachu”.

Trudno sobie wyobrazić większe pomieszanie z poplątaniem.

Po pierwsze, pojęcie sól nie jest pojęciem naukowym, chemicznym, tylko gwarowym. Np. sól himalajska zawiera aż 87 innych związków. W soli naturalnej jest kilkanaście związków. Szczególnie istotny jest stosunek potasu do sodu, który w naturalnej soli wynosić może nawet 16:1. Natomiast to, co my kupujemy, to jest sól sztuczna -NaCl- otrzymywana przez suszenie w temperaturze sięgającej nawet powyżej 1000 stopni C.

Niestety, żadna z prac wykonywanych na zlecenie przemysłu i wojska [do tego powrócę] nie precyzuje, jakie badania przeprowadzono. Czyli, czy odnoszono się do związku z chorobami serca sodu, czy soli?

Po drugie, to, co nam dają, szczególnie w przetwarzanych produktach, nie ma nic wspólnego z solą naturalną, stosunek bowiem sodu do potasu wynosi jak 1:4. Badania natomiast wykazują, że to potas jest tym odpowiedzialnym zarówno za nadciśnienie, jak i za choroby serca. I to niedobór potasu odpowiada za nadciśnienie.

Co prawda w 2010 roku opublikowano dane, jakoby nadciśnienie było przyczyną ponad 2 milionów zgonów na całym świecie, ale dane były z sufitu i nikt uważający się za naukowca, nie powinien się na takim szacunku opierać. Autorzy tego nowoorleańskiego Raportu podali także, że 40 % zgonów przedwczesnych było z powodu choroby niedokrwiennej serca, a 41 % z powodu udaru. Jest to znowu pomieszanie z poplątaniem, ponieważ  autorzy przeanalizowali 247 wybranych prac z lat 1990 – 2010, nie podając żadnych kryteriów, jakimi się kierowali wybierając te, a nie inne prace.

Można się domyślać, z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, że wybrali głównie prace anglojęzyczne. Ale w pracy znajdowało się doniesienie z Kazachstanu. Każdy, nawet średnio zorientowany czytelnik wie, że żywienie w Kazachstanie jest zupełnie inne, aniżeli w Nowym Jorku. Porównywanie w rodzaju  „serce – sól”  jest bezmyślne. Zupełnie inne czynniki mogą występować w Kazachstanie, a zupełnie inne w Nowym Jorku, chociażby pył, przetworzona żywność, hałas, pola elektromagnetyczne itd. Autorzy tego raportu nawet nie zająknęli się na temat polipragmazji różnych czynników.

Wiadomo, że największy wpływ na zawał mięśnia serca ma przepracowanie i stres. A w omawianym Raporcie nie został on nawet poruszony, jako czynnik ryzyka. Rodzaj soli konsumpcyjnej jest zupełnie inny w USA, niż w krajach azjatyckich.

W krajach uprzemysłowionych sól jest przetworem, zawierającym około 97% chlorku sodu, ale zawiera także absorbenty wody, takie jak żelazocyjanek, glinokrzemian. Wiadomo z toksykologii, że związki te są truciznami, których w naturalnej soli nie ma.

Rodzi się więc pytanie, w jaki sposób PT Autorzy tego raportu dokonali analizy, co tak naprawdę powoduje nadmiar przyjmowanych związków toksycznych i jak dokonali selekcji czynników toksycznych.

Poza tym, z innych badań wynika, że ryzyko chorób serca jest o 56% wyższe w grupie spożywającej mało soli.

Udowodniono bezspornie, że przyczyną otyłości są dodatki słodzące, takie jak chlorowcopochodne fruktozy, będące 400 – 600 razy słodsze aniżeli sacharoza. Cały przemysł cukierniczy bazuje tylko na tym preparacie słodzącym. Autorzy w ogóle nie zwrócili na to uwagi. Podobnie zresztą jak „nasz” gastroenterolog.

Chlorowcopochodne fruktozy dodaje się jako słodziwo do wszelkich sprzedawanych produktów z powodu niskiej ceny. Nawet fałszuje się nazwę pisząc, że produkt jest słodzony cukrem naturalnym, ponieważ faktycznie fruktoza jest cukrem naturalnym, ale nie ta chlorowcopochodna.

Szlak metabolizmu fruktozy w organizmie jest zupełnie inny, aniżeli sacharozy, czy glukozy. Stąd otyłość i wzrost poziomu cukru, oceniany jako cukrzyca.

Aż 75% posiłków dla dzieci i młodzieży zawiera różne związki soli przetwarzanej. Jeżeli dziecko od maleńkości jest w ten sposób trute, to trudno się dziwić, że po latach ma nadciśnienie.

Z moich własnych, ponad 20-letnich obserwacji chorych cukrzycowych z owrzodzeniami, wynika jednoznacznie, że odstawienie wszelkiego rodzaju batoników, napojów butelkowych, jogurtów i innych produktów kupowanych w hipermarketach, plus wzbogacenie diety o witaminę K-2 [ 300 – 500 mcg] pozwala w okresie 6-9 miesięcy wyzdrowieć choremu z cukrzycą typu II, nawet pobierającemu wcześniej insulinę.

Twierdzenie, że to sód jest przyczyną wszelkiego zła sercowego, jest wyraźnie naciągane i niepotwierdzone badaniami. Teoria ta ciągnie się od lat 40 i pomimo minięcia 2 pokoleń nie została udokumentowana.  Dlaczego?

Pozwala ona natomiast przerzucić odpowiedzialność za chorobę z producentów tego rodzaju produktów spożywczych, na konsumenta. „To przecież ty, głupi ludziku, jesteś sobie winien, ponieważ jesz za dużo soli”.

Proszę zauważyć: mamy instytucje państwowe, w rodzaju Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego -NIZP, który tak zajadle ściga biedne matki, nie chcące szczepić dzieci, a pomija całkowitym milczeniem producentów big-foodów, trujących ludzi solą.?

To właściwie dla kogo oni pracują i przez kogo są opłacani? Podobno z naszych podatków. Czyżby w rzeczywistości było inaczej?

Ja w każdym bądź razie nie znalazłem, w okresie ostatnich 10 lat, ani jednej wzmianki, aby kiedykolwiek, czy to Główny Inspektor Sanitarny, czy NIZP, kiedykolwiek wszczął kampanię przeciwko truciu ludzi w zakładach masowego żywienia, przez producentów tych „solonych” potraw.

Dlaczego Oni tego nie widzą?

Mogą być dwie opcje. Albo cała ta afera jest zwykłym odwracaniem kota ogonem i ma zaciemnić, czy też odsunąć podejrzenia od prawdziwych sprawców chorób serca, albo są to przyczyny pozamerytoryczne i leżące poza granicami kraju.

O tym, że może to być fałszywa flaga, świadczy bezmyślne przyjęcie przez stomatologów informacji, że podawanie fluoru, rzekomo zapobiega próchnicy. Oczywiście już w 1940-tych latach udowodniono, że jest to literacka fikcja. Był to jednakże łatwy sposób na pozbycie się wyjątkowo toksycznego kwasu fluorowodorowego, powstającego przy produkcji aluminium i uranu. Po co płacić grube pieniądze za składowanie, kiedy można wmówić mniej wartościowemu ludkowi, aby to zjadał, oczywiście dla własnego dobra. I proszę zauważyć, w Polsce nadal stosuje się fluoryzacje w szkołach i jest cała masa dentystów sprzedających taką usługę. Wystarczy w Googlach wpisać pojęcie fluoryzacja. I znowu Główny Inspektor Sanitarny nie chce pokazać, za co bierze pensję.

W podobny sposób zresztą „utylizuje” się inne toksyczne produkty. Na przykład w Gdańsku firma francuska SAUR, odpady z oczyszczalni ścieków składuje na wysypisku innych odpadów poprodukcyjnych Gdańskich Zakładow Fosforowych, na wysokości ok. 50 m nad poziomem morza. Jak wiadomo, nad morzem wieją wiatry zwane bryzami. Wiatr taki, wiejący z prędkością nierzadko powyżej 10 m/s, rozwiewa ten pył na odległość do 30 – 40 km. A ludziska muszą to wdychać. Dlatego województwo ma największy współczynnik zgonów na nowotwory, dochodzący do 17500 zgonów rocznie. Natomiast NFZ przeznacza na leczenie tych raków ok. 100 milionów złotych, to znaczy na co [100 – 200] któregoś tam chorego. Przeważnie kolejki ludzi z wykrytymi nowotworami, czekającymi na podjęcie leczenia, są kilkumiesięczne. Co to znaczy przy raku, nie trzeba przypominać. I znowu, nikomu, ani radnym, ani posłom, ani urzędom, ani uczelniom, nikomu to nie przeszkadza.

Mało tego, nawet sędziowie, np. Machoy z Sądu Okręgowego, nie uważają tego problemu za istotny i uniewinniają GZNF od odpowiedzialności za trucie środowiska.

Z drugiej strony są liczne prace naukowe, wskazujące na lecznicze działanie głogu w chorobach serca. Ostatnio New York Heart Asssociaton przedstawił wyniki badań, oparte na 850 chorych na serce osobach, otrzymujących ok. 1000 mg ekstraktu z głogu. Okazało się, że ekstrakt z głogu poprawił stan zdrowia chorych w zdecydowany sposób, o wiele lepiej, aniżeli placebo. Chorzy otrzymujący ekstrakt z głogu, po 10 tygodniach przyjmowania, wykazali się o wiele lepszą tolerancją na wysiłek, zmniejszoną duszność i zmęczenie. Ekstrakty z głogu wykazały istotny, jak oceniają badacze, drastyczny spadek ciśnienia rozkurczowego krwi. Ekstrakty z głogu były skuteczniejsze, aniżeli np. lek o nazwie Captopril.

I teraz proszę, wytłumacz sobie, Szanowny Czytelniku, dlaczego NFZ refunduje lek o nazwie Captopril, a nie refunduje ziół?

Dlaczego lekarze są szkoleni w przepisywaniu chemii, a nie w ordynowaniu leków ziołowych?

Dlaczego Twoje, przymusowe składki na NFZ, są marnowane na zapełnianie kasy prywatnych monopolistów Big-farmy, a nie na znacznie tańsze zioła?

Wręcz kryminalną aferą jest sprawa wycofania w latach 80-tych leku o nazwie strophantyna, niezbędnego w leczeniu chorych sercowych. Zamiast skutecznego i znanego od wielu pokoleń leku, po dekadzie wprowadzono bardzo kosztowne leczenie kardiochirurgiczne. Problem w tym, że leczenie strofantyną powodowało śmiertelność rzędu 3-4%, a leczenie by-pasami, czy stentami, powoduje śmiertelność rzędu 47%.

Czyli w majestacie „ekspertów” wprowadzono eutanazję medyczną. I to wszystko dzieje się w majestacie prawa i „naszych” urzędników od NFZ, ustalających takie procedury. Ale czego wymagać od absolwenta kursów pomaturalnych, zwanych licencjatami?

Co to ma wspólnego z wojskiem? Ponieważ, na przykładzie tylko chemtrials, wiemy o czarnym budżecie naszego biednego kraju. Wiemy, że ten czarny budżet idzie na rozmaitego rodzaju eksperymenty także medyczne. Afera z fluorem, wskazuje jednoznacznie że stoi za tym przemysł wojskowo-zbrojeniowy.  Do czasu ujawnienia tzw. eksperymentów wojskowych zupełnie nie mamy możliwości analiz przycyzn i skutków.

Przypisy:

https://www.elsevier.com/

http://naszeblogi.pl/30431-dr-jerzy-jaskowski-fluor-cichy-zabojca

http://www.polishclub.org/2013/12/13/dr-jerzy-jaskowski-fluor-a-trucie-ludzi/

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11252&Itemid=53

http://www.youtube.com/watch?v=mj1xh8gG5qo

http://www.youtube.com/watch?v=D6fIKkOLQZM

http://gdansk.naszemiasto.pl/archiwum/umieramy-na-raka,1448942,t,i

http://gdansk-wyspa-sobieszewska.mojeosiedle.pl/viewtopic.php?t=2623

http://niepoprawni.pl/blog/3129/jaruzel-tw-wolski-margulis

https://marucha.wordpress.com/2012/07/05/ponura-prawda-o-jaruzelskim/

https://prawda2.info/viewtopic.php?t=9997

http://wirtualnapolonia.com/2011/01/05/dr-jerzy-jaskowski-falszywi-bohaterowie/

http://www.frech.org.pl/historia/106-falszywi-bohaterowie-a-masoneria-cz-1.html

http://3obieg.pl/dr-jerzy-jaskowski-czi-niewiedza-jest-grzechem

http://www.polishclub.org/2014/02/11/dr-jerzy-jaskowski-polska-historia-czy-na-pewno-polska-czesc-1/

http://www.polishclub.org/2014/04/11/dr-jerzy-jaskowski-dziwni-historycy-ukraina-dezinformacja-czesc-i/

http://www.polishclub.org/2014/04/15/dr-jerzy-jaskowski-dziwni-historycy-ukraina-dezinformacja-czesc-ii/

http://alexjones.pl/pl/aj/aj-inne/aj-historia/item/26433-historycy-„ukraina”?-rebelia-szeli-chmielnickiego-i-inne-czii

http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=11807&Itemid=119

http://www.polishclub.org/2013/05/31/dr-jerzy-jaskowski-statyny-nie-dziekujemy/

http://www.polishclub.org/2013/12/23/kardiologia-statyny-szamanizm/

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/statyny_wiara,p299056270

http://iddd.salon24.pl/423062,wspolczesna-medycyna-dr-j-jaskowski-cz-i

http://3obieg.pl/wspolczesna-medycyna-dr-jerzy-jaskowski-cz-iii

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/cukrzyca_a_sprawa_polska_2,p1733429280

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/cukrzyca_a_sprawa_polska_1,p1228589357

http://wolnemedia.net/author/dr-jerzy-jaskowski/page/4/

http://przychodnia.pl/nadcisnienie/index25.php3?s=3&d=3&t=25&p1=0

http://www.poradnikzdrowie.pl/zdrowie/domowa-apteczka/glog-poprawia-prace-serca-obniza-cisnienie-wzmacnia-i-uspokaja_37797.html

http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,83748.html  161 000 rekordow?

http://www.profident.pl/klinika/profilaktyka/fluoryzacja.aspx  reklama

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2012/04/05/angioplasty-on-heart-disease.aspx

http://articles.mercola.com/sites/articles/archive/2012/10/15/statin-drugs-on-coronary-disease.aspx

PS. Jak łatwo rozpoznać „funkcjonariusza” na blogach? Otóż podstawową zasadą dezinformacji jest wpisywanie treści oderwanych od meritum problemu. Zamiast dopisywać, czy krytykować materiał zamieszczony w artykule, mądrzy inaczej i opłacani osobnicy wpisują różne bzdety na temat braku przysłowiowych przecinków w tekstach, stylu artykułu, literówki  itd.

Kolejnym sposobem dezinformacji jest odrywanie dyskusji od meritum, a nawiązywanie ad personam. Jest to stały i stary sposób działania. Musimy pamiętać, że przemysł farmaceutyczny zatrudnia całe stada użytecznych idiotów. Podważanie zaufania do autora jest najtańszym sposobem odwracania uwagi od tematu. No, a jak autor jest niewiarygodny, to per analogiam i tekst musi być fałszywy.

Pisanie rozmaitych bzdur nie wymaga podania żadnego dowodu. Proszę zauważyć, że takie wpisy nigdy nie powołują się na wyniki badań, na analizy epidemiologiczne itd. Dla takiego osobnika są natomiast źródłem łatwych pieniędzy. Gdyby musiał np. leczyć ludzi, to zawsze musiałby się liczyć z niepowodzeniem. A w przypadku pracy dla przemysłu liczy się sprzedaż, a nie dobro chorego. Więc może pisać i mówić największe głupoty i jest bezkarny.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

8 myśli w temacie “Medycyna kłamie na temat chorób serca! Miliony ludzi umiera przedwcześnie

    1. Do Pana Piotra,
      Panie Piotrze, nie mogę się zgodzić z Pana porównaniem z Radiem Maryja.
      Nie każdy dietetyk to od razu oszołom.

      Pozwolę sobie przytoczyć przykład osobnika, który po samodzielnym studiowaniu tematów związanych z witaminami, odżywianiem, szkodliwości nabiału, mięsa, przebiałczenia, oraz wielu wielu innych rzeczy – w przeciągu jednego dnia odstawił ze swojego jadłospisu WSZYSTKO co jest z gruntu destruktywne dla organizmu.

      Cogito ergo sum

      My ludzie, jesteśmy wysoko wyspecjalizowaną maszyną – bio maszyną, ale w dalszym ciągu maszyną.

      Posiadamy komputer centralny, który zarządza wszystkimi czynnościami naszego organizmu, tymi zależnymi od naszej woli oraz tymi niezależnymi.
      Posiadamy aparat służący do zmiany lokalizacji, aparat służacy do zbierania pokarmu itd.
      Serce to nic innego jak pompa, której zadaniem jest tłoczyć krew, a wraz z nią wszelkie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu substancje.
      Przed chwilą sprawdzilem sobie tętno – 57 jeśli takie by było przez całą dobę to moja pompa wykona 82 080 uderzeń !!
      Obecnie pracuję jako mechanik urządzeń okrętowych i widzę jak zawodne potrafią być różnego rodzaju aparatury, a tu proszę serce, kawałek „mięcha” niby tylko mięsień a wykonuje tak istotną rolę, z takim obciążeniem o jakim nam się nie śni. A mimo to ludzie, poprzez śmieciowe jedzenie, potrafią dozyć nawet 60tki. A mogą i 2 x dlużej – kwestia świadomości co i jak robić.
      Nasz organizm jest potężny. (nie będę się rozpisywał o całości organizmu i analogiach do zwyklej maszyny – tego jest mnóstwo)

      Każdy z nas jest właścicielem urządzenia, które samo się naprawia. SAMO.
      Samo się regeneruje, leczy, reguluje.

      Naszym zadaniem jest dostarczyć z pożywieniem (pożywieniem, a nie paszą z marketu!), wszystko to co jest niezbędne do produkowania nas samych w jak najlepszym wydaniu – na poziomie komórkowym.
      Jeśli jemy nieodpowiednio zakwaszamy ustrój co prowadzi m.in. do zaburzeń w produkcji komórek, powstaje coś nowego „nowy twór” – brzmi znajomo ?
      nowotwór – to my sami sobie produkujemy takie coś. To nie jest przypadek, że ludzie chorują na „raka”.
      Jeśli jemy za dużo w sensie energetycznym – nasz organizm, jeśli brak jest aktywności fizycznej, wrzuca nadmiar energii w komórki tłuszczowe – no i tyjemy. Ale nie tylko tworzymy oponkę na brzuszku… zapychamy tętnice i pewnego pięknego dnia.. kaputt

      „Myślę więc jestem”

      odnosi się do jednego – do dokonywania świadomych wyborów – nie tylko w kwestii wyboru butów, ale w najważniejszej dla nas – kwestii podania odpowiedniego paliwa, z którego nasz organizm zaczerpnie wszystko to, co potrzebuje do produkcji komórek, enzymów, płynów, do produkcji przeciwciał, które nas ochraniają – do produkcji NAS.

      My, ja Łukasz, Pan Piotr, Jarek Kefir czy ktokolwiek inny, zamknięty jest w mózgu, nasza świadomość tam właśnie tkwi (pomijam pamięć narządów, wiecie dobrze o co chodzi)

      Jeśli amputujemy rękę, nogę, ucho, 10 palców, wytniemy nerkę, płuco itd itd, to jeśli mamy wystarczająco silną psychikę aby poradzić sobie z nową rzeczywistością – w dalszym ciągu jesteśmy sobą.
      jeśli natomiast, niefortunnie w zimie upadniemy, uderzając głową o krawężnik, dojdzie do uszkodzenia mózgu – koniec, roślina.

      Naszym celem jest sprawienie, aby maszynka cała pracowała dobrze, żeby nie „psuła się”

      Do tego właśnie niezbędna jest odpowiednia wiedza, odnośnie ŻYWIENIA – czyli dostarczania paliwa, budulca, substancji wspomagających, substancji regulujących.

      Dla każdego człowieka jest inny schemat żywienia, bo każdy człowiek jest inny ma inne warunki zawodowe, życiowe, stresowe itd.
      Każdy potrzebuje różnych wartości odnośnie białka, węglowodanów, tłuszczy, witamin etc.

      Człowiek pracujący przy komputerze, w biurze będzie miał inną dietę niż pracownik stoczniowy pracujący przy spawaniu kadłubów. Ten drugi, już na dzień dobry w diecie musi mieć zawartą o wiele większą dawkę przeciwutleniaczy ze względu na promieniowanie, które generuje łuk spawalniczy (wzbudzanie wolnych rodników). Już nawet nie będę wchodził w temat wit C.

      Biorąc powyższe, i właśnie świadomość jaką mam już, doszedłem do wniosku, że chcę pomagać ludziom świadomym, którzy chcą lepiej się czuć, żyć lepiej tak jak i ja, i kończę właśnie kursy dietetyczne – a dalej, to tylko czas pokaże.

      Także Panie Piotrze, jeden dietetyk oświecony może wiosny nie czyni, świata też nie zmieni, całego i nie teraz – to może nie, ale kropla drąży skałę 😉
      Co prawda dietetykiem oficjalnie jeszcze nie jestem, ale pozostał mi do zdania jeden najważniejszy egzamin.

      Faktem jest, że idąc z nurtem nauczania, jest się programowanym na jedynie słuszną wiedzę, w której przekazuje się kursantom, studentom, że np duże dawki wit C powodują kamienie nerkowe, albo nie zwalczają chorób – a wit C jest potężną substancją przeciwwirusowa, przeciwbakteryjną, przeciw patogenną ogólnie. Kwestia ilości do zjadliwości. Uczy się też, że wit B17 jest rakotwórcza….
      Albo, że mleko krowie to trzeba pić, nieważne, że tam są komórki somatycznie – ładnie nazwane, nazwijmy to po imieniu – ROPA. Już nie mówię o takich drobiazgach jak antybiotyki, hormony, np IGF-1 – hormon wzrostu (ścisły związek pomiędzy tym hormonem a zachorowaniami na raka – poczytać bo warto), już tez nieważny jest fakt (no bo po co myśleć), przecież mleko krowie, daje krowa – mama, aby wykarmić w pierwszych miesiącach życia cielaka. TO JEST POKARM DLA CIELAKA. A nie dla ludzi ! Człowiek jako jedyny ssak na ziemi, pije sobie pokarm innego ssaka, przeznaczony dla jego dziecka, które kompletnie nie jest choćby do nas podobne… W takim razie, czemu nie pijemy mleka małp?
      mogę tak cały dzień pisać.

      No i gdybym poszedł bez wiedzy, z którą sam przyszedłem, to pewnie dałbym się ogłupić, ani razu nie zaglądając do innych źródeł.

      Jak powiedział Hipokrates:
      Niechaj pożywienie będzie Twoim lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem.

  1. Takie artykuły lubię 🙂
    Może największą szkodą jest to, że nic się nie zmieni, może kilkoro ludzi zmieni swoje nawyki…
    Pozdrawiam

    1. I właśnie o te kilka osób chodzi. Wcale nie o miliony, z prostej przyczyny. Sześciolatkowi nie dasz karabinu maszynowego „do potrzymania” bo zacznie udawać supermana i zrobi sobie i Tobie krzywdę. (Metafora taka).

      Z portalami typu onet.pl gdzie jest 10 milionów odwiedzin na miesiąc, nie mamy żadnych szans.

      O to chodzi w życiu na tej planecie, że ta pozostała część jest tłem. Owszem, barwnym, mega emocjonalnym, czasami hałaśliwym, ale tylko tłem.

      To, co tutaj czytasz, to nie jest wiedza masowa, to nie jest wiedza dla wszystkich. Masowe to są Lady Gaga czy Lord Vader.

      Te sprawy poruszałem w dwóch felietonach – czytałeś?

      https://kefir2010.wordpress.com/2014/05/04/nie-lubie-juz-polski-zbawic-i-uszczesliwic-mozesz-tylko-siebie/

      https://kefir2010.wordpress.com/2014/05/06/jaka-bedzie-przyszlosc-ziemi-a-co-cie-to-obchodzi-czlowiecze/

  2. Twoje nogi to twoje drugie serce:) i to prawda, nalezy duzo chodzic, cwiczyc ale nie biegac, do pracy miesni potrzebny jest cukier a nie bialko jak do tej pory sie wmawialo ludzwiom a kiedy uzywa sie wszystkich miesni to nadmiar cukru i tak sam sie eliminuje, jednak miesnie to nie tylko te w nogach czy rekach ale miesniem jest rowniez mozg i serce:) nalezy stale sie uczyc wytezac mozg – a mozna! i to jak! wlasnie odkrywajac nowe prawdy tego zycia:)no i kochac sercem:)ale kochac wszystkie istoty na ziemi a to nie lada gimnastyka:)omijac fast foody i kolorowe napoje itp swinstwo! jesc warzywa i owoce najlepiej ciemne warzywa bo zawieraja chlorofil, nie ogladac tv, nie sluchac klamstw, nie wzorowac sie na nikim, medytowac, sluchac wlasnego ciala:) no i jesc tak jak sie oddycha:)jak ktos umie czytac miedzy wierszami to zrozumie :)pzdr

  3. Omawiając choroby serca, a szczególnie zawał, nie powinno się zapominać o psychicznych, duchowych i energetycznych przyczynach choroby.
    Przyczyny psychiczne i duchowe dość dobrze rozpracował dr. Hamer w swojej nowej germańskiej medycynie (germańska-nowa-medycyna.pl).
    Przyczyny energetyczne w ogóle nie są uwzględniane, Omawia się np rolę strofantyny w przerywaniu zawału, a nic nie spotkałem o stosowaniu tzw „mudry życia” (z jogi małych palców) której znajomość i spokojne zastosowanie przerwało rozpoczynający się dziś u mnie o 3 rano zawał.. (Ciekawe, że tak punktualnie się rozpoczął.)
    Ciekawe jest też, że zawał można podobno u każdej osoby wywołać na odległość i jest to częsty sposób likwidowania niewygodnych osób przez służby.

  4. Na temat odżywiania nie wiemy prawie nic…cos tam składamy do kupy od czasów kiedy internet stał się powszechny ale gdzie nam do prawdy…DALEKO!!!
    Na tym właśnie polega cały BAYER:) Nawet nie zdajemy sobie sprawy jak ogromny wpływ ma na nas wszystko co wkładamy do pyska i co wdychamy z powietrza. Tak zostaliśmy zaprojektowani żeby można było nami w prosty sposób manipulować. Jak ktoś zaczyna kombinować i zwracać uwagę na temat odżywiania i stylu życia, to powinien szybko zorientować się jak ważna jest dieta. Więcej musimy o tym rozmawiać i zarażać innych tym tematem , a kiedyś będzie lepiej. To kiedy zależy tylko od nas jak szybko informacja dotrze do wszystkich , kto coś zmieni w swoich złych nawykach. Smacznego wszystkim gównojadom:)

Odpowiedz na Adam Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.