Możesz wyleczyć każdą chorobę! Potężna moc Twoich myśli

Możesz wyleczyć każdą chorobę! Potężna moc Twoich myśli

ludzkie problemy i psychologiaZamieszczam ciekawe artykuły o metodzie psychotronicznej. Działa to na podobnej zasadzie, jak afirmacje: nie prosimy, nie błagamy, tylko mówimy w trybie Tu i Teraz, dziękując za coś tak, jak by to było już faktem dokonanym.

Ponoć każda choroba fizyczna, lub ich większość, ma swoje „odbicie” w podświadomości i w sferze duchowej. Lęki, kompleksy, nieprzepracowane traumy skutkują różnymi chorobami fizycznymi. Ludzie starsi są zgorzkniali, nie mają marzeń, i zadziwiająco często chorują na choroby nowotworowe. Według wiedzy ezoterycznej nowotwór jest rezultatem długo ukrywanego i powstrzymywanego żalu, goryczy.

Warto również zapoznać się z przypadkiem Pani Louise L. Hay, która wyleczyła swoją chorobę nowotworową tylko poprzez radykalną zmianę swojego myślenia, swojej świadomości.
Poniżej artykuły opisujące jej historię:
Louise L. Hay: moż­na odwrócić bieg każdej choroby przez zwykłą zmianę wzorców myślenia
Louise Hay: uwolnij się od przeszłości
Louise Hay: zdobywając świadomość, pokonasz choroby, nawet raka! Tzw. „przyczyny biologiczne” chorób to najwieksza fikcja medycyny, prawdziwe lekarstwo to siła umysłu a nie kolorowe tabletki

Warto również dodać, iż zawał serca – typowa choroba dyrektorów i biznesmenów, bierze się zarówno ze stresu, jak i z.. nieczystych intencji, gdy ludzkie pole serca jest „zanieczyszczone” plotkami, intrygami, cynizmem, podkładaniem świń, itp.

Jedną z metod leczenia raka jest kapsaicyna – czyli wyciąg olejowy z specjalnego rodzaju ostrych papryczek zawierający tę substancję. Kapsaicyna drażni receptory bólu w mózgu. W odpowiedzi mózg zaczyna wydzielać duże ilości hormonów zadowolenia – serotoniny, noradrenaliny, dopaminy i innych. Nastrój się poprawia, a wraz z poprawą nastroju idzie również.. wyleczenie raka! Na marginesie: właśnie ostre potrawy to szybki i skuteczny sposób na polepszenie nastroju.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Wprowadzenie do książki Monahan Evelyn – leczenie metodą psychotroniczną

Cytuję: „Evelyn M. Monahan uległa w wieku 22 lat tragicznemu wypadkowi, w rezultacie którego została ciężko okaleczona: straciła wzrok, dostała padaczki, a po czterech latach dołączył się jeszcze paraliż prawego ramienia. Ataki epileptyczne były szczególnie częste (12-14 dziennie). Końskie dobowe dawki leków zredukowały je do 10-ciu. Evelyn czuła się bardzo nieszczęśliwa, nie mogła pogodzić się ze swoim ciężkim kalectwem i przez długich 9 lat dręczyła siebie i otoczenie, kipiała buntem i złością. Aż przyszło uspokojenie, a może wyczerpanie nerwowe.

Zaczęła rozmyślać nad ratunkiem dla siebie. I wtedy przypomniała sobie wiele ciekawych, dziwnych historii zasłyszanych jeszcze w dzieciństwie. Odgrzebywała w pamięci przypadki nagłych uzdrowień ludzi, którym lekarze nie dawali najmniejszej szansy wyzdrowienia. Zaczęła mozolnie przywoływać na pamięć zasady tzw. psychotronicznego leczenia, o którym wówczas mówiło się, że było źródłem tych wszystkich cudownych uzdrowień. Zdecydowała się spróbować..

Wtajemniczyła dwoje przyjaciół i we troje rozpoczęli stosowanie ćwiczeń ustalonych w punktach przez samą Evelyn. Ćwiczyli trzy razy dziennie z wielką dokładnością i zapałem. Była to przecież ostatnia deska ratunku.

Po 10-ciu dniach E. Monahan odzyskała wzrok. Stało się to nagle, raptownie. Jednocześnie z odzyskaniem wzroku ustały zupełnie ataki epileptyczne, a w tydzień później ustąpił paraliż.
Młoda kobieta była całkowicie zdrowa. Badania lekarskie nie wykazały śladu żadnej choroby.
Przepełniało ją szczęście powrotu do zdrowia, do normalnego życia i ogromna nieprzeparta chęć zapoznania z tą metodą jak największej ilości ludzi cierpiących.

Evelyn miała ukończone roczne studium psychologii eksperymentalnej na uniwersytecie w Georgii, w Atlancie. Postanowiła wrócić do szkolnictwa, by mieć ciągłe kontakty z ludźmi i móc przekazywać im swoją wiedzę i doświadczenie z zakresu leczenia psychotronicznego. Zamarzyły jej się wykłady na tymże uniwersytecie. Fakt, że wykłady z takiego przedmiotu nigdy nie istniały na żadnym amerykańskim uniwersytecie, nie przerażał jej wcale.

Zatelefonowała do sekretariatu, wyłuszczyła dokładnie sekretarce o co jej chodzi, podała swoje nazwisko oraz numer telefonu i nie zrażona konwencjonalnym zapewnieniem, że – jeżeli ktoś na uczelni zainteresuje się tym problemem, zostanie z nią skontaktowany, spokojnie czekała, ćwicząc systematycznie swą „cudowną technikę”. Wychodziła z założenia, że skoro mocą „swego wyższego Ja”, swojej Nadświadomości, potrafiła wyleczyć własne ciężkie kalectwo, to nie ma przeszkód do rozwiązania przy pomocy tej samej potęgi każdej innej sytuacji życiowej. Jakoż po miesiącu dyrektor Studiów Specjalnych na tamtejszym uniwersytecie zaproponował jej wykłady z parapsychologii. Chętnie oczywiście przyjęła ofertę i została instruktorem parapsychologii. Jej wykładów słuchało przeciętnie 250 studentów w każdym semestrze.

Evelyn była zadowolona, ale pragnęła jeszcze szerszych kontaktów z ludźmi. Marzyła o telewizji, radiu i prasie. W tej intencji ciągle uprawiała z ogromny zapałem technikę psychotroniczną. Wierzyła w jej nieograniczone możliwości, była pewna, iż znikną przeszkody, stojące na drodze jej ambitnych planów.
Po miesiącu zwrócił się do niej „Atlanta Journal” z propozycją napisania reportażu na temat jej wykładów. Następny tydzień przyniósł kontakt z telewizją. Proponowano udział w programie „Georgia dzisiaj”, odbieranym przez miliony telewidzów-sympatyków. Reakcja na poruszony przez E. Monahan problem była tak wielka, że po trzech tygodniach poproszono ją o powtórne wystąpienie w telewizji. W tym czasie miała też pogadanki w radio, o jej artykuły ubiegały się takie czasopisma, jak „National Inquire”, „Midnight” i „Time Magazin”.

Książki E.M. Monahan ukazały się w Japonii, Anglii, RFN, Meksyku i we Włoszech. A więc spełniły się marzenia. W swojej książce, której oryginalny tytuł brzmi „The miracle of metaphysical healing” autorka w osobistym kontakcie z czytelnikiem, bez reszty, bez zastrzeżeń oddaje mu do dyspozycji całą swą wiedzę, swoje doświadczenia, pragnie przelać w niego własny zapał, zachwyt, swą odzyskana radość życia i szczęście pomagania innym.

Leczenie psychotroniczne, owa technika wielekroć sprawdzana, nazywana przez Evelyn „niezawodną”, „cudowną”, jest niesłychanie prosta, ale autorka wielokrotnie przestrzega, by nie zlekceważyć jej, nie odrzucić tylko dlatego, że jest tak bardzo dostępna dla każdego. I rzeczywiście, psychotroniczne leczenie nie związane jest z żadnymi wydatkami, nie wymaga żadnych rekwizytów, żadnego specjalnego wykształcenia, wymagana jest tylko dobra wola, wytrwałość, spokój.

Na czym więc sprawa polega?
Człowiek jest istotą wspaniałą, potężną przez nieograniczone siły utajone, z którymi przychodzi już na świat. Dzięki tej potędze jest w stanie usuwać ze swego życia choroby, kalectwo, zmieniać przykre sytuacje życiowe itd., gdyż z natury rzeczy należą mu się szczęście, radość i doskonałe zdrowie.

Na nieszczęście człowiek jest nieświadomy swego wspaniałego wyposażenia w potęgę iście boską. Cierpi, choruje, męczy się, narzeka, szuka rozpaczliwie ratunku i ani się domyśla, że on sam posiada moc uzdrawiania. Jest jak król, który zapomniał, że jest królem, że ma płaszcz królewski na ramionach i złotą koronę na głowie, uznał się za żebraka, więc w pyle drogi siedzi i żebrze u przechodniów o wsparcie.

Tę świadomość własnej mocy, własnych nieograniczonych możliwości nazywa Evelyn M. „naszym wyższym Ja”, a moc realizowania życzeń, zaspakajania potrzeb, zmieniania nawet niekorzystnych okoliczności życiowych – nadświadomością.

Umysłem świadomym określa autorka świadomość otaczających nas realiów. To umysł świadomy rejestruje wszystkie nasze spostrzeżenia, odczucia, on zarządza pamięcią, on wyciąga wnioski, planuje itd. itd. On wreszcie ulega chorobom, cierpieniom, odczuwa radość, szczęście, strach, rozpacz itd. Umysł świadomy jest ograniczony w swoich możliwościach, on też jest „ślepy” – jak się wyraża Monahan – na istnienie naszego „wyższego Ja”.

Otóż, żeby skutecznie posłużyć się techniką psychotronicznego działania, trzeba odwołać się do swego potężnego „wyższego Ja” oraz własnej nadświadomości i… żądać. Nie prosić, błagać, żebrać, a spokojnie, zdecydowanie rozkazywać.

W swoich instrukcjach Evelyn M. nigdy nie podaje słowa „proszę” czy „błagam”, lecz „chcę”, „pragnę”, „rozkazuję”, „zażądam”, pozbawione jednak agresywnego roszczenia.

Wychodzi ona z założenia, że sięgamy po swoje, że są to dobra zaprogramowane dla nas od początku świata, utracone przez nas przez niewiedzę, ograniczoność i własną słabość. W ufnym żądaniu tych wszystkich dobrodziejstw jest jakieś odcięcie się od dotychczasowego mylnego, tragicznego w skutkach, stanowiska ludzkości, na powrót na właściwe miejsce, wyznaczone nam od wieków.

Źródło: zenforest.wordpress.com

____________________________________________________________

Psychotroniczna metoda dla zdrowia

Cytuję: „Metoda Evelyn Monahan jest skuteczna nie tylko jako sposób na zdrowie, ale jako antidotum na wszelkie problemy. Tym sposobem można pozbyć się nałogów, kłopotów finansowych, niesnasek w związku, poprawić relacje między partnerami lub rodzicami i dziećmi. Poniżej przedstawiam schemat metody, który należy sobie samemu uzupełnić w zależności od tego, z czym chcemy pracować. Przykładowe odprężenie ciała również jeśli wolimy, możemy zastąpić innym. Ważne, aby w trakcie praktyki zarówno ciało, jak i umysł były w pełni zrelaksowane i wolne od napięcia.

Zamknij oczy i przez chwilę skup się na swoim oddechu. Rozluźnij powoli całe ciało…

Rozluźnij mięśnie powiek — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie powiek są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie szczęk i policzków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie szczęk i policzków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie ramion i barków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie ramion i barków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie rąk — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie rąk są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie brzucha — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie brzucha są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie pośladków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie pośladków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie nóg — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie nóg są rozluźnione.

Rozluźnij całe ciało… (napnij z całej siły wszystkie mięśnie, a po chwili rozluźnij) — jesteś rozluźniony…

Oddychaj głęboko przez nos — przeponowo, powoli. Wdychając powietrze, zobacz swym wewnętrznym okiem jak rozchodzi się ono po całym ciele, rozprowadzając po nim jasne kojące światło. Wydychając rozluźniaj ciało i umysł. Powtórz ten oddech trzy razy.

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, niech wszystkie komórki mego ciała funkcjonują zdrowo i harmonijnie, niech moje ciało będzie zdrowe, silne i piękne.

Wyobraź sobie, swoje ciało zdrowe, silne i piękne… (możesz wyobrazić sobie siebie przeglądającego się w lustrze, gdzie twoje ciało ma idealny wygląd)

*  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie, jak rodzice (przyjaciele, koledzy) ze wzruszeniem podziwiają twój znakomity stan zdrowia, jak znajomi gratulują Ci zdrowia i pięknego, młodego wyglądu, jak lekarze, oglądając wyniki wyrażają zdziwienie, że znikły objawy choroby…

*  *  * (chwila wizualizacji)

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, niech moje  …… (tu wpisujesz tą część ciała, która jest chora) jest zdrowe, (gładkie, funkcjonuje prawidłowo, harmonijnie…)

Wyobraź sobie, że ten chorujący organ jest w pełni zdrowy, taki jak chcesz, aby był. Zobacz wewnętrznym okiem tą część ciała w idealnym stanie. Jeśli trudno ci zobaczyć ten narząd w sposób autentyczny, anatomiczny – przedstaw go w postaci pozytywnego symbolu, np. czystego kryształu, kuli białozłotego światła… Poczuj, ze jest całkowicie zdrowy.

*  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie rozmowę z lekarzem, (z bioterapeutą) na temat twoich minionych chorób i tego jak znikły bez śladu.

*  *  * (chwila wizualizacji)

Oddychaj głęboko i powoli przez nos — przeponowo trzy razy, potem przez chwilę obserwuj swój swobodny oddech. I otwórz oczy.

Psychotroniczna metoda rzucania palenia

Zamknij oczy i przez chwilę skup się na swoim oddechu. Rozluźnij powoli całe ciało…

Rozluźnij mięśnie powiek — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie powiek są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie szczęk i policzków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie szczęk i policzków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie ramion i barków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie ramion i barków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie rąk — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie rąk są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie brzucha — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie brzucha są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie pośladków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie pośladków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie nóg — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie nóg są rozluźnione.

Rozluźnij całe ciało… (napnij z całej siły wszystkie mięśnie, a po chwili rozluźnij) — jesteś rozluźniony…

Oddychaj głęboko przez nos — przeponowo, powoli. Wdychając powietrze, zobacz swym wewnętrznym okiem jak rozchodzi się ono po całym ciele, rozprowadzając po nim jasne kojące światło. Wydychając rozluźniaj ciało i umysł. Powtórz ten oddech trzy razy.

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości odrzucam od tej chwili potrzebę palenia papierosów, odrzucam każdą myśl i każdą siłę, która mnie skłania do palenia i pozostaję w całkowitej harmonii ze swoim ciałem.

Wyobraź sobie sytuację, w której całkowicie jesteś wolny od nałogu i świetnie się czujesz ze świadomością osoby niepalącej.

  *  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie, jak rodzice (przyjaciele, koledzy, koleżanki, znajomi) słuchają Twojej opowieści o tym, jak skutecznie i szybko rzuciłeś palenie. Zobacz wyraźnie tą osobę, z którą rozmawiasz, usłysz jej głos, zobacz jej zdziwienie, usłysz jak Ci gratuluje…

*  *  * (chwila wizualizacji)

Oddychaj głęboko i powoli przez nos — przeponowo trzy razy, potem przez chwilę obserwuj swój swobodny oddech. I otwórz oczy.

Psychotroniczna metoda na dowolny temat

Zamknij oczy i przez chwilę skup się na swoim oddechu. Rozluźnij powoli całe ciało…

Rozluźnij mięśnie powiek — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie powiek są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie szczęk i policzków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie szczęk i policzków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie ramion i barków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie ramion i barków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie rąk — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie rąk są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie brzucha — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie brzucha są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie pośladków — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie pośladków są rozluźnione.

Rozluźnij mięśnie nóg — (napnij z całej siły, a po chwili rozluźnij) — mięśnie nóg są rozluźnione.

Rozluźnij całe ciało… (napnij z całej siły wszystkie mięśnie, a po chwili rozluźnij) — jesteś rozluźniony…

Oddychaj głęboko przez nos — przeponowo, powoli. Wdychając powietrze, zobacz swym wewnętrznym okiem jak rozchodzi się ono po całym ciele, rozprowadzając po nim jasne kojące światło. Wydychając rozluźniaj ciało i umysł. Powtórz ten oddech trzy razy.

Powtarzaj w myśli słowa:

Przez mądrość mego Wyższego Ja i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, niech … (tutaj wstawiasz swoje pragnienie )

Wyobraź sobie wymarzoną sytuację…

  *  *  * (chwila wizualizacji)

Wyobraź sobie, jak rodzice (przyjaciele, koledzy, koleżanki, znajomi) słuchają Twojej opowieści o szczęściu, które Cię spotkało, wyobraź sobie wyraźnie, jak się komuś zwierzasz, opowiadasz o wymarzonej sytuacji, która już jest faktem… Zobacz wyraźnie tą osobę, z którą rozmawiasz, usłysz jej głos, zobacz jej zdziwienie lub radość, usłysz jak Ci gratuluje…

*  *  * (chwila wizualizacji)

Oddychaj głęboko i powoli przez nos — przeponowo trzy razy, potem przez chwilę obserwuj swój swobodny oddech. I otwórz oczy.

Autor: Bogusława M. Andrzejewska

Źródło: prosperita.edu.pl

18 myśli w temacie “Możesz wyleczyć każdą chorobę! Potężna moc Twoich myśli

  1. Warto również dodać, iż zawał serca – typowa choroba dyrektorów i biznesmenów, bierze się zarówno ze stresu, jak i z.. nieczystych intencji, gdy ludzkie pole serca jest „zanieczyszczone” plotkami, intrygami, cynizmem, podkładaniem świń, itp.., Ty pieronie! Skąd to wiesz??

  2. Oo, to ja już widzę te żądania w stylu „chcę nowego iphona”, albo „chce mieć sąsiadkę z pod czwórki”. Nareszcie nasza nadświadomość zobaczy jacy jesteśmy prymitywni, wkurwi się i rozjebie każdego zjeba jakiego napotka :)))

    1. Rzucałam słowa nadziei i z nadzieją.
      a wiatr je porywał i udawał
      że sprząta głupie pole
      mądrości wiatr nie podniósł
      była za ciężka
      schowałam ją do kieszeni …
      czasami warto
      rzucać słowa na wiatr

      1. Hehe he.
        Wiatr ma to do siebie, że wieje z różną prędkością :p
        Uważam, że trzeba mieć dystans do tego co się wypisuje w Internecie. Czasem warto napisać jakaś głupotę i się do tego nie przywiązywać :d można wtedy poznać samego siebie 😀 z resztą zawsze bylem taki… nieroztropny. Z tego słynę ^^ bez tego nie byłbym tym kim jestem :d czyli w sumie takim mądrym zjebem :d

      2. To taki kolejny filtr osób które mnie otaczają, tak jak tamte długie włosy ^^
        O matko, ile ja kiedyś durnot na fejsie powypisywałem… Uwierz mi, nie chcialabys tego czytać 😀

        1. Mówisz dystans? … Kontrolowana obojętność, odcinanie emocji … Może i masz rację.
          Tylko czasami powstaje problem, gdy wrażliwość nie wie kiedy i od czego się dystansować. Wystawia człowieka na próbę … , w konsekwencji czegoś uczy. I pewnie o to jej w tym wszystkim chodzi.

          1. Myślę, że dystans nie oznacza odcinania się od emocji. Właśnie wręcz przeciwnie. Pozwala wyrzucić z siebie syf. Można przykładowo na fejsie dać upust wszelkim emocjom, napisać co się o tym wszystkim myśli, pomądrzyć się, zrobić z siebie downa, wystawić się na pośmiewisko. Można to zrobić tylko dzięki emocjom. Coś mnie wkurwiło i ja od razu o tym pisałem i zwykle było to związane ze znajomymi. Bylem wtedy dla nich na maksa cyniczny i uświadamiałem im prawdziwą, okrutną rzeczywistość w jakiej żyją.

            Było to dosłownie wyrzyganie mojego „cienia”. I to na widoku publicznym.

            Teraz dla większości jestem jakimś niezrównoważonym wariatem. I cieszy mnie to. Nie pytają się już codziennie czy nie wyjdę z nimi na to jebane piwko żeby marnować z nimi swój czas. Poznałem za to dzięki temu 2 dziewczyny, takie moje małe przyjaciółeczki. Kupę śmieci zamieniłem na coś małego, ale naprawdę wartościowego.

            Na tym polega dystans. Pozwalasz ciału, palcom, myślom robić co im się podoba nie identyfikując się z tym ani z oceną innych na twój temat. Po prostu wiesz swoje a robisz to co czujesz. Pozwalasz kropli lecieć prosto w dół, tam gdzie ona tego chce. Wszędzie wkoło nas jest pełno ludzi. Ale dla mnie oni nic nie znaczą. Nie mowie przez to, że nie szanuje ich żyć, emocji i wyborów.

            Oni po prostu są a ja mam ich gdzieś. Tak jak mam gdzieś czy jest coś poza kosmosem czy nic czy co.. Wystarczająco mam swoich zmartwień.

            Wrażliwość lepiej zachować w sobie. Jak ten piękny owoc, który chcesz zachować tylko dla siebie i dla tych których kochasz. Nie dla wszystkich. Jednego małego, delikatnego owocu nie starczy dla wszystkich. Dlatego trzeba go schować na później, dawkować jego ilość.. Rozumiesz? Dlatego każde drzewo wydaje swoje własne owoce a nie jedno drzewo matka daje wszystkim. Tak to po prostu nie działa.

            Hmmm.. Pytanie brzmi: od czego się dystansować?
            Może po prostu od wszystkiego, czego nie chcemy być bliscy. Jak sama nazwa wskazuje. Dystansować.. Odsuwać od siebie to co zbędne. Nie uciekać ze strachem, że to wróci. Po prostu najzwyczajniej odrzucić. Nie musi być nawet jak najdalej. Byle tylko nie czuć już tego smrodu.

          2. Dopiszę jeszcze coś tak dla jasności. Pisząc łatwiej jest mi zapamiętać swoje rozkminki inaczej zaraz schodzą do podświadomości. Wiec nie to, że się wymądrzam tu czy coś. Mam nadzieje że na takiej stronie można się rozpisać bez posądzania o nie wiadomo co.

            Wszystkie nasze pozytywne cechy na początku ich istnienia w nas są tylko jak te kwiatki na drzewie (tak, znowu będę gadał o drzewach^^).

            To nie działa tak, że przemyślimy sobie sprawę i zrozumiemy, że lepiej jest wszystkich kochać i już. Załatwione. Właśnie ze dupa. Nikt nie nażre się samymi kwiatkami. Rozdasz je tylko niepotrzebnie i zostaniesz z niczym ani nikomu w niczym nie pomożesz. U Ciebie takim kwiatkiem można nazwać wrażliwość. Z pewnością czujesz się nie swojo, kiedy nazywam swoich znajomych kupą śmieci, prawda? (to tylko zobrazowanie sytuacji, oczywiście nie uważam ich za śmieci)

            Ja Ci po prostu powiem tak. W rozwoju nie chodzi o to, żeby być tylko ładnym drzewem. Pisać tylko mądre rzeczy, myśleć tylko mądre rzeczy itp.. Tak to może robić mistrz – Budda, aktor albo hipokryta nie dostrzegający całości.

            Chodzi mi o to, żeby pamiętać po co mamy kwiatki – żeby wyrosły z nich prawdziwe, realne i zaspokające nasz (i innych) psychiczny głód owoce. Trzeba po pierwsze:
            – chcieć mieć jak najwięcej kwiatków, szczerą i mocną intencje
            A po drugie:
            -zrobić wszystko żeby one mogły jak najlepiej dojrzeć. Czyli jak gleba się nie nadaje to trzeba ją wymienić, trzeba znaleźć odpowiednie nawozy (odpowiedni ludzie, odpowiednie treści w Internecie, książki itp.) i nie ma zmiłuj, że jakiś Twój znajomy jest głupi a ty nie chcesz się wywyższać. Proszę bardzo, bądź taka jak on. Zobaczymy ile wytrwasz z takim znajomym. Prędzej czy później każda bateria się wyczerpie. Dla mnie cel (o ile jest dobry) uświęca środki. Skoro zawsze bylem głupi to nic się nie stanie jeśli będę głupi jeszcze trochę, przecież nie ma nic od razu.
            I po trzecie:
            -dać sobie rosnąć. Można sobie wyobrażać, że już ma się pełno wszystkiego i tylko się wszystkim to rozdaje, jednak trzeba pamiętać że to tylko przyjemne myśli a nie rzeczywistość. Głupi nastolatek też może myśleć że taki z niego driver a potem pierdolnie w drzewo i tyle go widzieli. W duchowości można dostać schize we łbie i nie będzie wtedy że bozia pomoże. Nie pomoże. Tak samo ja mogę być głupi i pisać tutaj durnoty nie zdając sobie z tego sprawy.

            Wrażliwość na wszystko dookoła jest jak wysyłanie pocztą kwiatków dla biednych ludzi gdzieś w Afryce. Im to nic nie da. W d.. będą mieli te Twoje kwiatki. A Tobie tylko ego się powiększy i tyle. No i oczywiście ciągle będziesz czuła ból że gdzieś tam jest źle i niedobrze. Trzeba to wiedzieć, ale nie można tego roztrząsać. Albo np. Wrażliwość na przeklinanie innych. Ja z moją siostrą nie mogę się dogadać tylko dlatego, że przeklnę jakoś automatycznie a ta już ma wielki problem że jak to tak można, mówi że mądry i przeklina. I od razu mnie skreśla. Żal.
            A ból.. Przynosi zrozumienie. Tyle, że ono polega często na tym, że jak już coś zrozumiesz to wiesz, że można było tego bólu uniknąć, gdyby się po prostu zdystansować.
            I chuj.

            Jak jakieś wonty to pisać. Nienawidzę sytuacji, w którejś ktoś uważa że wie coś milion razy lepiej i nawet tego nie przedyskutuje z drugą stroną tylko drwi w myślach ze wszystkiego i wszystkich. Zwykle tacy ludzie nawet jakby chcieli coś napisać to i tak mają w repertuarze nie więcej niż coś w stylu „pierdoolisz” i tyle.

            1. Jeden, jedyny wont.
              ,, To taki kolejny filtr osób które mnie otaczają, tak jak tamte długie włosy^^ ”
              Czy to powszechna normalność w Internecie? Pytam, bo nie wiem.
              Czy to ludzkie rozmowy, czy tylko gra? Czy wszyscy grają?
              Jeśli gra, to mnie się chyba karty skończyły.
              Po prostu nie umiem, nie znam zasad.
              Nic nie jest przypadkowe. Być może to jakiś cień, który powinnam przepracować?
              Jak na razie, to ciśnie mi się do łba jedyne pytanie: ,,Być ufnym i otwartym, czy cynicznym i przezornym? A może wszystkim po trochu …

            2. Nie, to nie jest powszechna normalność. W Internecie i w realu ludzie chcą być fajni. Zwykle dla innych a czasem dla siebie. Ja ryłem banie innym mówiąc prawdę ew. to co uważałem za prawdę a teraz już nie uważam. Filtrem nie był podstęp a brak strachu przed konsekwencją takiego zachowania czyli izolacja innych ode mnie. Za „fajnego” uważałem siebie sam oraz jednostkowe przypadki osób. Na tym polegał filtr. Hardcorowo się tam otworzyłem bo uważam ze szczerość zawsze popłaca.
              Aktorstwo dla mnie to gówno. ( sorry za takie wyrażenia. Ja po prostu inaczej nie umiem pisać. )

              „Jak na razie, to ciśnie mi się do łba jedyne pytanie: ,,Być ufnym i otwartym, czy cynicznym i przezornym? A może wszystkim po trochu …”

              Nauczyć się odróżniać ludzi patrząc im prosto w oczy i po tym co mówią i jak mówią. W Internecie można odróżniać styl pisania. I do każdego odnosić się trochę inaczej. Nie opłaca się bycie super dla każdego bo to wtedy po prostu boli. I inni mogą Cię… No. Wykorzystać.

            3. Przekonałam się [nie po raz pierwszy z resztą], że szarpanie naszych delikatnych, wewnętrznych strun zawsze boli. A ty po prostu o tym wiesz. Mam następną lekcję za sobą. Dzięki. A najpiękniejsze jest to, że nie jesteśmy robotami i przed nami nie jedno doświadczenie i nie jedna lekcja.
              Pozdrawiam.

  3. Jak tylko zobaczyłem tytuł artykułu to przyszło mi od razu do głowy 5 Prawd Natury. Tam też wszystko jest związane z emocjami, podejściem, myśleniem i nastawieniem. Myślę, że jest tutaj sporo wspólnego.
    Umysł jest w stanie wprowadzić w chorobę, jak i z niej wyciągnąć. Może to jest jakiś system zabezpieczający, aby słaba jednostka nie mogła się dalej rozwijać i uczyć (płodzić) sobie podobnych? Chyba zbyt odważna teoria, ale jest już 23 więc takie myśli przychodzą gdy zapominam o całym mijającym dniu ;).
    Co do 5 prawd wiary to jeżeli Panie Jarku pozwolisz to zamieszczę tutaj linka do artykułu, w którym mowa o nich :
    http://www.aschematyczni.pl/piec-praw-natury-doktora-hamera/

  4. To Huna i Hoonopono razem, pani nic nowego nie wymyśliła sięgnęła do dna duszy.
    Trzeba marzyć i umieć się o to modlić.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.