Felietony i artykuły autorskie

NOKIA 3310, TELEFON KTÓRY WYBIJA KRATER W ZIEMI.. NIE TO CO TE HIPSTERSKIE SMARTFONY!

Pół żartem.. Technologia dzisiejsza (hipsterska) a technologia dawna

nokia 3310 a smartfon-Nokia 3310, gdy nastawisz alarm wibracyjny i włożysz telefon do kieszeni: jego moc łamie Ci nogę. Pogotowie jest w szoku, a chirurdzy ledwo składają to, co z Twojej nogi zostało.
-Microsoft Lumia lub inne szpiegująco-smartfonowe gówno: za cholerę nie poczujesz alarmu wibracyjnego, podejrzewam że nawet dilda używane przez kobiety mają większą siłę;

-Nokia 3310, gdy wypada Ci z rąk i upada na Ziemię: wybija potężny krater w Ziemi, z którego, ku Twojemu przerażeniu, zaczyna się wydobywać dym i.. i co, kurwa?! Tak, to chyba.. lawa! Powoduje wstrząsy sejsmiczne. Fala sejsmiczna dwukrotnie okrąża kulę ziemską, jest rejestrowana na wszystkich sejsmografach niczym ta wygenerowana przez wybuch nuklearny. Telefon po takim wydarzeniu jest cały i zdatny do użytku.
-Microsoft Lumia lub inne szpiegująco-smartfonowe gówno: już jedno delikatne puknięcie czy draśnięcie sprawia, że z szybki robi się „pajęczyna”. Widziałem takich telefonów dziesiątki. Już zbyt mocne zamknięcie skórzanego pokrowca takiego smartfona może spowodować, że staje się on niezdatny do użytku.

-Nokia 3310, gdy nastawiasz najgłośniejszy alarm dźwiękowy na 06:00 rano: możesz dostać zawału serca, a na pewno ogłuchniesz. W oknach wybijają się szyby, w samochodach – włączają alarmy. Sąsiedzi pomyślą, że zbliża się wojna i zaczynają zbiegać do piwnicy. W pobliskich jednostkach policji i wojska jest podnoszony alarm bojowy.
-Microsoft Lumia, lub inne szpiegująco-smartfonowe gówno: nic nie słyszysz. Miłego spania do 10 i miłego opierdolu w szkole / pracy.

P.S. jaki telefon ma autor tego bloga, Jarek Kefir? To oczywiste, że posiadam telefon. Model z 2010 lub 2011 roku (nie pamiętam dokładnie). Nie jest to smartfon. Klawiatura klasyczna. Ma wszystkie funkcje których będę potrzebował chyba do końca życia. W tym szybki internet 3G. Nie, nie oglądam ani nie czytam nic przez maleńką szybkę telefonu / smartfonu, a klawiatura dotykowa powoduje, że dostaję szału.

Nigdy się do tego nie przyzwyczaję. Dlatego wolę swój model, i gdy trzeba, podłączam go do komputera poprzez sieć 3G, jako modem. Czy robię się już stary? Wczoraj rozpoczęła się 4 dekada mojego życia (stuknęła mi 30-stka), jestem dzieckiem przełomu lat ’90 i ’00. Więc.. Wnioski nasuwają się same. 😉

Autor: Jarek Kefir
Popierasz ideę strony Jarka Kefira? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, obrazki? Jeśli chcesz, możesz wspomóc finansowo to, co robię, przyczyniając się do zwiększenia efektywności mojego, ale też Twojego bloga, Kefir 2010 – bo Ty przecież jesteś moim Czytelnikiem 🙂
Tutaj opisałem, jak to zrobić – link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Reklamy

34 odpowiedzi »

  1. Ooo… Jarku, to jesteś numerologiczną 9. Właśnie nasuwało mi się na myśl, czy jesteś 9, czy 11. 🙂 A tu proszę, Zagadka rozwiązana. 😉

    Wszystkiego najlepszego z okazji wczorajszych urodzin. 🙂

      • Kochany Jarku! Zapamiętaj sobie raz na całe życie: jeżeli nigdy nie narobiłeś w gacie, będąc w kibelku i nigdy w drewnianym kościele nie spadła ci cegłówka na łeb, to nie jesteś pechowcem. Tylko te dwa przypadki są pechem. 🙂
        O ile coś ci nie wychodzi, to nie jest pech – to sygnał, że pakujesz się w kłopoty i lepiej zawrócić lub zaniechać pewnych rzeczy. O czym z resztą nie raz się przekonałeś.

        Serdecznie pozdrawiam.

      • @Krystyna – a co jest złego choćby w sypianiu z kilkudziesięcioma partnerami?
        Poza tym – odpowiedziałem na to zagadnienie kilka komci powyżej, zaczynając od „klątwy testosteronu”. To jest kolejny temat na felieton, tylko póki co wena nie dopisuje 😀

      • ,, Jarek Kefir pisze:
        15 Październik 2015 o 00:08

        @Krystyna – a co jest złego choćby w sypianiu z kilkudziesięcioma partnerami?”

        Kompletnie nic. O ile ktoś ma upodobanie w czytaniu kilkudziesięciu książek naraz lub kolejno w relatywnie krótkim czasie, to jego sprawa. Podejrzewam, że jest w stanie wówczas przeczytać tylko wstępy, a resztę przekartkować( książkę w pośpiechu zaliczyć). Ale to też indywidualna rzecz każdego.

        Zupełnie inną kwestią jest bycie znudzonym powyżej wspomnianym stanem rzeczy i marzenie o dogłębnym, spokojnym czytaniu jednej książki, w której treść wkłada się emocje, uczucia, całego siebie.
        To bardzo ciekawy temat: Jak podchodzimy do ,,lektury”.

        Podejrzewam, że twój, Jarku, bezstronniczy felieton zaowocowałby mnogością komentarzy zarówno zwolenników jak i przeciwników pobieżnego, szybkiego czytania oraz dogłębnej analizy pojedynczych egzemplarzy.

        Ot, choćby sprawa wieku.
        Dojrzewające ,,naście lat” nie ma w sobie nic z wyrachowanego konsumpcjonizmu. Z bijącym mocno sercem pragnie znaleźć się przy stole z tą jedyną cudowną potrawą, której smaki są bardziej wyobrażane niźli doświadczane.
        Z wiekiem przychodzi konsumpcja, a stół z jedną potrawą zamienia się w sowicie nakryty stół szwedzki, z którego niestety można zjeść tylko tyle, na ile pozwala pojemność żołądka – więc ,,dzieścia lat” zauroczone pięknem kuszących dań chce spróbować wszystkie po trochu.
        Na dłuższą metę przypadkowa różnorodność doprowadza czasem do rozstroju i osłabienia kondycji ,, trawiennej”.
        ,, Dzieści lat” przechodzące w ,,dziesiąt” – uważające się za rozsądne – zaczyna konsumować tylko jedną potrawę[i to lekkostrawną], zerkając zazdrosnym jeszcze okiem na inne ,,dzieścia” buszujące po całym szwedzkim stole. Jedynym pocieszeniem dla ,,dziesiąt” jest nieco złośliwa konkluzja, że odwieczne prawo Natury nigdy nie pomniejsza ilości lat i ,,dzieścia” nie będzie trwać wiecznie.

        Takie to moje wolne myśli na temat czytania ,,książek” i konsumowania ,,potraw”.
        Lecz każdy z nas to odmienne światy, różne biblioteki i stołówki.
        A wniosek nasuwa się bardzo prosty: ważne, aby człowiek nie chodził głodny 🙂 , a jedyny głód, jaki miałby odczuwać, to głód wiedzy. 🙂

        Serdecznie pozdrawiam.

      • Ale to prawda mająca zastosowanie nawet w ezoteryce. Kobiety mają większe połączenie energetyczne z matką Ziemią. U nas ono ledwie funkcjonuje, jesteśmy w zasadzie kalekami. To tak jak by jechać autem z silnikiem czterocylindrowym, który trzy cylindry ma uszkodzone, a jeden ledwo pracuje. Stąd mamy większy popęd seksualny i bardziej dotkliwy jest dla nas celibat. Bo tak się doładowujemy.

  2. Przestań Jarek myśleć o pechu. Tym go nadal przyciągasz i przy sobie trzymasz. Poczytaj Evelyn Monahan, jest po angielsku, ale i po polsku w sieci. A może umówisz się na sesję przez stronę Hipnozaswiadomosciwolnosc.pl do której to link znalazłem u Ciebie na Twoim blogu. Ja miałem już trzy takie sesje. Oczyszczasz karmę, zmieniasz przeznaczenie. Stajesz się po prostu nowym innym zmienionym człowiekiem. Możesz zmienić sobie imię na 11, podobnie nazwisko, a wszystko się zmieni. Co do owych nokii, to ja mam na razie moją starą z 2009 roku, gra, robi mi zdjęcia 2 Mpx, co w zupełności mi starcza. Internet też 3G, możliwość video rozmowy, MMS, e-mail, czego więcej chcieć? Na szczęście ekran bezdotykowy. pobrałem sobie nań tysiąc plików muzycznych/legalnie/ i pliki audiobooki a teraz mam komórę za 90 PLN dzwoni, SMS, budzi, dla mnie to na razie wystarcza. A te smartfony, bajery, niech biorą sobie frajery. Mnie to nie kręci, mam tablet mobilny, laptop podobny, telefon na kartę, mam tę jechaną, pojechaną, przejechaną etc. elektronikę w nosie.

    • A po co mam kręcić film w HD czy Full HD? Nie mam aż tak ciekawych tematów. A jak mi będzie trzeba, to od czego kamery internetowe? No i ta ciągle pędząca naprzód produkcja coraz to nowszych modeli.

  3. Witam, ja jestem 9 z 36. Ależ tu się dużo dziewiątek w jednym miejscu odnalazło, a wśród moich znajomych nie ma żywcem ani jednej dziewiąteczki, tylko muszę się mordować z ósemkami i jedynkami, których mentalności i postępowania za cholerę nie pojmuję.

    • Milena, no to witaj „9” z „36”. jesteś pierwszą osobistością o tym samym „numerze rejestracyjnym”, jaką spotykam. hmmm. przyznam, że mogę mieć świadomość, co ty tam nosisz pod swoją czaszką i jeżeli faktycznie tak jest że numerologia mówi o nas przynajmniej w 70-80%, to dobry z Ciebie człowiek Milena;)

      a tak w ogóle, to jest coś na rzeczy, bo faktycznie 9 u Jareczka dużo dużo!!! pewnie dlatego ludzie tutaj nie skaczą sobie do gardeł;)

      JAREK!!! zdrówka młody chłopie na kolejne lata, kochaj i pozwól być kochanym;)

      Oprócz numerologii forumowiczów, ciekawy jestem kto, jaki zodiak? i inne koniunkcje? czy znajdzie się chociaż jedna parka, zwana kosmicznym zwierciadłem? Słyszałem o „teorii”, że człowiek + człowiek (kobitka + chłopek, czyli „stereo” ale nie „mono/homo”) = kosmiczny mózg. Jeden człowiek nigdy tego nie pojmie, niezakuma, niezatrybi, niepoczuje, etc. Temat jest bardzo szeroki, bo związany z wszech wszechświatem i prawami/rytmami/pulsem w nim zawartym. To jeden z głównych powodów niekrzyżowania się „szlacheckich” rodzin z plebsem, tylko pomiędzy sobą;) Nie dziwi Was, że „wiecznie zaczarowanych” (wyznawców kultów religijnych) programuje się aby nie cudzołożyli a rody królewskie jednak to czynią?

      jak mawiam: człowiek (pół mózgu) + człowiek (pół mózgu) = istota (mózg) 😉

    • No witam 😉 Ja z kolei za cholerę nie rozumiem mentalności ósemek. To jakby „podwójna czwórka”. Ósemki mają już pewną „bazę”, ale bardzo często jest tak, że wykorzystują ją jeszcze bardziej destrukcyjnie niż czwórki. Też to zauważyliście?

      Poza tym, 90% numerologii jeśli nie więcej, to mówienie o dobrych stronach liczb. A tymczasem numerologiczna jedynka może być tysiące razy bardziej świadoma, niż numerologiczna 44, która jedyne co robi to pije piwo, ogląda mecze i głosuje na PO. Niejeden raz taką sytuację widziałem, gdy numerologiczna 11 okazywała się kanalią, okrutnikiem i wampirem, a od numerologicznej 3 biła autentyczna mądrość i spokój godny Dalajlamy.

      • każda numerologiczna cyferka ma swoje lustrzane odbicie. Każdy z nas może być na właściwej drodze (dobrej) i na tej drugiej – złej. To, co łączy jedną osobę o dwóch numerologicznych przeciwstawnych obliczach, to tylko kanion w którym się porusza, tzw. droga życia. Bo jeśli jest kontrast, to zajmuje się tym mózg, brak kontrastu/przeciwieństw, to rola dla serca, czyli duszy 😉

      • podwójna czwórka albo poczwórna dwójka. co gorsze a co lepsze?

        Jarek, nie licz ani nie myśl w ten sposób, jak to przedstawiłeś. Ta „8”, o której piszesz, po prostu okazuje „drugie” oblicze. Według mnie, coś za tą „8” dłuuugo się ciągnie. mogą to być zwyczajne pierdoły, ale siedzą głęboko w podświadomości. Nic z tym nie zrobisz. albo się na to zgódź i przyjmij tak jak „leży” albo zakończ znajomość, czego nie życzę, bo na każdego przychodzi kolej i na „8” również. Każdy ma w życiu okazję, aby się „wybudzić”, każdy.

        • Nie no, ja dobrze wiem że numerologia to nie żadne zdeterminowanie, ale zbiór możliwych dróg i ogólników. Zawsze sprzeciwiałem się trendowi sztywności w numerologii. Program determinuje, niczym DNA, ale od tego programu jest wiele furtek, szans wyjścia, wyjątków.

      • to masz za dużo wampirów energetycznych wokół siebie czyli ludzi, którzy są negatywem pozytywnej numerologii.
        tak jak każda numerologiczna osoba może być dobra, tak i może być zła. to dotyczy również „9”. jeśli mogę coś doradzić: olej to i przestań sobie zawracać głowę wampirami energetycznymi 😉 bo one się tym żywią. Pogrywasz w ich karty 😉 zagraj w swoją grę i zacznij być przeźroczysty, czyt. neutralny, czyli bądź prawdziwą „9” 😉

    • @Milena – moja jedna była już koleżanka to 1. Gdy się znaliśmy przed laty, była to cicha, konserwatywna i nieśmiała dziewczyna. Dopiero teraz, pod 30-stkę zrobiła się z niej „typowa jedynka”.

  4. dodam jeszcze w sprawie „9”, że to jedyna bardzo specyficzna cyferka, z której energia WYPŁYWA a nie wpływa. 9 dają a nie, biorą, bo nie chcą brać. Radość z życia 9, to dawanie, to świadomość, że inni się uśmiechają. 9 są wyciszone i wiedzą swoje i nikogo nie muszą przekonywać, wystarczy że powiedzą jeden raz i albo kto wie o co chodzi „9” albo nie rozumie i nigdy tego nie ogranie tak. „9” są magiczne, nie odkryte i nie ma sytuacji, że „9” coś złamie. im więcej „9” ma na swojej drodze przeciwieństw, tym jest silniejsza 😉
    nooo, przynajmniej u mnie takie coś zaobserwowałem po 40-ce 😉

    • To tzw częstotliwości (dźwięki) solfeżowe, ale ten kwadrat nie dotyczy tylko świata dźwięków, ale też innych spraw.

      147 Hz – częstotliwość fundamentu
      258 – częstotliwość fundamentu
      369 – czakra podstawy, korzenia
      471 – czakra sakralna, seksualność
      528 – czakra splotu słonecznego, manifestacja woli, ale też dominanta egoizmu
      639 – serce, czakra serca (alchemiczny łącznik między Sacrum a Profanum)
      741 – czakra gardła
      852 – trzecie oko
      963 – szyszynka, czakra korony

    • Była informacja że udała się już 6 operacja przeszczepu serca Davida więc jak chcesz to sprawdź on ma 100 więc na pewno na rejsie go nie zobaczysz

  5. nooo to z tym towarzystwem trafiłeś. Czasami jednak lubię popatrzeć i posłuchać prawdziwych idiotów, wtedy tak sobie myślę, że może jednak fajnie jest być pierdolniętym? życie z wiecznym rogalem na gębie? gąbka z mózgu? zakupy, fury, komóry, dragi, wóda i co tam jeszcze? plastelina we łbie? życie przelatuje że hoho! wieczna impreza. Ale znowu tak sobie myślę, że życie z tą podłą świadomością, jaki świat jest popierdolony, też ma swoje dobre strony. przynajmniej wiem, kiedy się szykować na global reset, czyli ostatnią ziemską przygodę. Cywilizacyjny OFF ROAD 2016, już wkrótce

    • @Barra, napisałeś:
      wtedy tak sobie myślę, że może jednak fajnie jest być pierdolniętym? życie z wiecznym rogalem na gębie? gąbka z mózgu? zakupy, fury, komóry, dragi, wóda i co tam jeszcze? plastelina we łbie? życie przelatuje że hoho! wieczna impreza.

      -no nie do końca. Młody, 25 letni człowiek wykrzykuje wręcz: „ja i moje ego podbijemy świat! Drżyjcie, bo nadchodzę!
      Niestety, ale życie weryfikuje taką postawę. Choroba, niepowodzenia, stres, trauma, wypadek, rozstanie, niepełnosprawność, bycie ofiarą przestępstwa, bankructwo.. Możliwości są miliony. I w założeniu, te przykre sytuacje mają takich ludzi skłaniać do myślenia, wybudzać. Ale czy tak się dzieje?

    • Czyli po śmierci trzeba uciekać do Agharty? Trzeba unikać jasnego światła?
      Ja słyszałem wersję, że po śmierci trzeba unikać jasnego światła za wszelką cenę, a lecieć do fioletowego.

      • hehe, dobre Jarek, po śmierci to już nigdzie nie uciekniesz;) lepiej uciekać przed śmiercią.

        przejście do innego świata trwa chwilkę. są dobre i złe światy, jak to z tą pieprzoną Ziemią. Nie jest tutaj dobrze, czyli jest źle i to nie podlega żadnej dyskusji. Ciekawe jak wybrać tą „dobrą”. Czasami wydaje mi się, że „dobre życie” to tylko takie niematerialne i że „złe życie” to tylko w materialnym wydaniu, jakim jest noszenie kilkudziesięciu kg kości, mięsa i płynów z czymś, co nazywa się mózg i odpowiada za to, abyśmy nie srali w szafie.

  6. przed chwilą widziałem w tv spot PO i kopaczowej pysk w przedziale inter city. jak ona pięknie mówi, ona ma rację, jej prawda jest prawdziejsza od innych prawd najprawdziejszych. tylko dlaczego w tym kolejowym spocie jej odbicie w szybie nie rusza się ? hahaha!!!!!!

Odpowiedz na „Jarek KefirAnuluj pisanie odpowiedzi

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.