Wiedza tajemna: czy katolicy to kanibale?! [+18]

Wiedza tajemna: czy katolicy to kanibale?! [+18]

kosciol katolickiTytuł mocny i kontrowersyjny, ale musi taki być. Kiedyś widziałem, jak jeden ateista żartował, że katolicy są kanibalami, ponieważ spożywają ciało swojego bóstwa – Jezusa Chrystusa. Dla ścisłości należałoby też dodać że są także sanguinarianami / wampirami, ponieważ spożywają jego krew.

Można pomyśleć, że to był tylko żart, internetowy mem, wymysł gorącej antyklerykalnej głowy.. Gdyby nie to, że w tym jest zadziwiająco wiele prawdy! Zacznijmy od początku więc.

Podczas mszy katolickiej kapłan wypowiada słowa z biblii:

Oto bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest bowiem ciało moje (…) Oto bierzcie i pijcie z tego wszyscy, to jest bowiem krew moja

Oficjalna doktryna katolicyzmu głosi, że jest to tylko pamiątka, symbol, metafora przymierza, jakie Jezus zawarł z ludzkością. Tutaj jednak jest omijany pewien znaczący szczegół. Otóż wszystkie ceremonie i rytuały katolickie są przeprowadzane podług starożytnej wiedzy okultystycznej. Jest to ważne, bowiem podczas tych rytuałów i ceremonii dokonuje się transfer energii z człowieka do..

..Do tego, kto zarządza tą planetą i kto objawił się żydom pod nazwą jahwe a muzułmanom pod nazwą allah. Ale to już inna dziedzina wiedzy. Wróćmy do meritum. Jeśli w sferze deklaratywnej i rytualnej Ty uważasz coś (np kawałek chlebowej hostii) za autentyczne ludzkie ciało, to wtedy ten kawałek hostii, na planie duchowym (astralnym) naprawdę zmienia się w ludzkie ciało.

Trudno mi to wytłumaczyć, bowiem plan astralny rządzi się innymi prawami, niż nasz świat fizyczny. Przecież fizycznie będzie to nadal kawałek chlebowej hostii, jednak zmieni się jego „wibracja” na planie astralnym. Tam stanie się, za pomocą okultystycznego rytuału katolickiego (msza św.) kawałkiem ciała. Właśnie po to zostały te rytuały katolickie ułożone podług starożytnej wiedzy – by wywoływać pewne zmiany.

Podczas chrztu blokowane są czakramy człowieka, w tym trzecie oko odpowiadające za wyższe funkcje duchowe. Podczas ślubu nakładany jest „knebel” na energię seksualną człowieka (czakram sakralny, drugi od dołu), po czym ta energia jest potem kradziona i wysyłana do władcy matrixa. Z kolei najbardziej podłym i niszczącym sakramentem (czyli okultystycznym rytuałem) jest namaszczenie chorych. Jest to blokada nakładana na duszę tak, by nie mogła przenieść się do innego świata, tylko została w tym ziemskim bagnie i się tu reinkarnowała znowu.

Wróćmy jednak do samego faktu kanibalizmu rytualnego (zwanego także substytucyjnym) wśród katolików. Otóż w wymiarze duchowym jest to złamanie bardzo ważnego tabu – a mianowicie, tabu kanibalizmu. Kanibalizm jest okryty jednym z największych tabu znanym przez przyrodę. Naprawdę niewiele gatunków go praktykuje. U ludzi spożywanie ludzkiego mięsa może spowodować gąbczaste zwyrodnienie mózgu i inne niszczące choroby.

Tymczasem nie bez znaczenia jest ten układ słów znanych z biblii: „jedzcie ciało moje„. Jest to symboliczne, rytualne złamanie tego rygorystycznego tabu kanibalizmu, narzuconego przez samą naturę – czyli Boga, konstruktora wszechświata. Do podświadomości człowieka zostają zakodowane dwa wzorce. Pierwszy to ludożerstwo (choć oczywiście tylko rytualne). Drugi wzorzec to wzorzec wampiryczny (picie krwi Jezusa).

Krew jest tutaj tylko symbolem siły życiowej, witalnej, a więc „czynnika życia„. Inaczej: energii. Czynnik życia jest łakomym kąskiem dla wampirów energetycznych czy demonów. I nie chodzi tylko o potoczne rozumienie tego słowa. Chodzi o cały model funkcjonowania społeczeństwa, jako społeczeństwa wampirycznego. A więc podzielonego na ofiary (90%) i katów-wampirów (10%). Katem czy wampirem nie musi być stricte wampir energetyczny. Może być nim psychopatyczny bankier, polityk sprowadzający islamistów, kapitalista dający pracownikowi bardzo niską pensję, itp itd.

Dalej: ustanowienie kanibalizmu i sanguinarianizmu rytualnego jako centralnego punktu każdej mszy świętej, to swoista zemsta imperatora z Rzymu (cesarza, a potem papieża) na Jezusie Chrystusie. O samym Jezusie można mówić wiele. Jednak wprowadził on do starożytnej, barbarzyńskiej cywilizacji nowy „program„. Umożliwił ewolucyjne wejście szczebel wyżej w drabinie rozwoju.

Tymczasem co robią katolicy na każdej mszy świętej? Oni ciągle na nowo krzyżują duszę Jezusa Chrystusa. Temu ma służyć ten rytualny kanibalizm. Zamiast dać spokój tej istocie duchowej (Jezusowi), to my go co niedziela krzyżujemy i co niedziela wyrywamy swoimi zębiskami krwiste kawałki jego ciała. Oczywiście, w wymiarze duchowym – astralnym.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

 

49 myśli w temacie “Wiedza tajemna: czy katolicy to kanibale?! [+18]

  1. To jest wojna, skurwysyny!
    Umarli powstaną w morzu krwi!
    Umarli powstaną w morzu krwi!
    Wyobraź sobie, że nie ma nieba, nie ma piekła.

    Odkąd sięgam pamięcią
    ten świat trawiła wojna.
    Odkąd sięgam pamięcią
    trwa ten zbiorowy obłęd.
    Obłęd!

    Ten świat od wieków żywi się krwią
    tonie we krwi, dotknięty zarazą.
    Dotknięty zarazą. Towarzyszy mu nikczemna niewola.
    W cieniu Krzyża- on towarzyszy wiecznie nam.

    Co trzeba zrobić by wstrząsnąć światem?
    Gdzie tu jest sens naszego istnienia?
    Usłysz to! Zobacz to!
    Gdzie jest Twój bóg?!

    Szukamy wciąż zbawienia w ramionach Boga.
    W jego imieniu pozbawiamy życia – Umrzesz!
    Wszystkich niewiernych ukarze ręka Boga.
    Raj dla nielicznych – utopia, iluzja, fałsz.

    Co trzeba zrobić by wstrząsnąć światem?
    Gdzie tu jest sens naszego istnienia?
    Usłysz to! Zobacz to!
    Gdzie jest Twój bóg?!
    Gdzie?!

    1. To teraz mój dawny utwór, jeszcze z roku 2013, związany z postacią Lucyfera- symbolu wolności, buntu, bohatera, który przyniósł światło- bo Lucyfer to niosący światło. Ewa- to ta która je przyjęła, była odważna by wyciągnąć dłoń po te jabłko oświecenia i dała to Adamowi.
      Lilith- też jest ważna w tej symbolice- pisał o niej autor bloga- Kefir- to archetypowa kobieta, która jest świadoma swej kobiecości, świadoma systemu w jakim żyjemu, nie manipulująca sprawami zbliżenia, tylko przeżywająca bliskość jako moment boski- takie Heros Gamos- złączenie boga i bogini- bo my ludzie nimi jesteśmy.
      A teraz już mój „List do Lucyfera”.

      Drogi Szatanie,
      co w piekieł czeluści, nieludzkie przeżywasz męki
      wyklęty przez świat,nienawiść spijasz z ust człowieka

      Ty złem nie jesteś, jesteś bohater!
      Tyś pierwszym z buntowników,wśród marnej ziemi
      świetlisty anioł, dumny i piękny
      na kolana nie padł, przed najwyższym z katów

      Jak tam się czujesz, w przeklętych królestwie
      posmutniały bardzo Twe czarne oczyska
      w nich jeszcze rankiem żyła nadzieja
      teraz zostały spalone ogniska

      Skrzydła, co więcej nie uniosą
      ząb czasu nadgryzł, nadpalił płomień
      i rogi już inne, choć dalej ostre
      kochany, masz na swej głowie

      Pełne gniewu spojrzenia Twych wrogów
      nie masz li współczucia, ani otuchy
      chciałeś im dać wolność
      lecz jak to ludzie, wybrali niewolę

      Chciałbym uścisnąć twą czarcią rękę
      i otrzeć twarz, oplutą zniewagami
      powiem Ci jedno – jesteś zwycięzcą
      fizycznie poległym w starciu z Tyranem.

      1. szacunek Paweł za wysoki poziom świadomości duchowej gnozy lucyferycznej, niech Bogowie i Lucyfer oświecają dalszą drogę Twojej duszy …\m/…

      2. Pierdolenie. Nie warto ufać istocie, która nie jest najsilniejsza i nie może zapewnić szczęścia. W ogóle, to jest związane z tym artykułem jak zeszłoroczny śnieg ze świętowaniem niedzieli.

  2. Not saying that it’s good,
    Not saying that it’s right,
    But the Virgin Mary may have been
    A hermaphrodite.

    Motherfuckin’ go!
    Motherfuckin’ go!
    Motherfuckin’ go!

    God is good, God is great,
    I think that he might be gay.

    Not saying God is gay,
    Not saying that at all.
    But if Jesus Christ was God and God created all.
    Then Jesus Christ created the homosexual.
    There might be a little fag in us all.

    Jesus Christ
    Jesus Christ
    Homosexual
    Homosexual
    Jesus Christ
    Jesus Christ
    Homosexual
    Homosexual

    They say that God hates Fags,
    They walk around so pissed.
    Disguise their hate as love,
    But have they thought of this.
    He made us in his image,
    Now listen to what I say.
    Then it’s a possibility that Jesus Christ was gay.

    Jesus Christ
    Jesus Christ
    Homosexual
    Homosexual
    Jesus Christ
    Jesus Christ
    Homosexual
    Homosexual

    Not saying God is gay,
    Not saying that at all.
    But if Jesus Christ was God and God created all.
    Then Jesus Christ created the homosexual.
    There might be a little fag in us all.
    He made us in his image,
    Now listen to what I say.
    Then it’s a possibility that Jesus Christ was gay.

    Not saying that it’s good,
    Not saying that it’s right,
    But could the Virgin Mary have been a hermaphrodite?
    She was with a child without having a man?
    And that’s not the only thing that I don’t understand.

    Jesus Christ
    Jesus Christ
    Homosexual
    Homosexual
    Jesus Christ
    Jesus Christ
    Homosexual
    Homosexual

        1. z bożą pomocą Lucyfera, Pistis Sophi i naszych Bogów dam sobie świetnie radę, przygotowuje na nich rytuał obronny, i zamierzam nagrać całą akcję na dyktafon, w razie późniejszych ataków ostracyzmu religijnego klechów na mnie, bo mieszkam w małym miasteczku, i tu dominuje ciemnota katotumańska … ja się nie boje nikogo z tych demiurgicznych sługusów 🙂

          1. To brzmi jak niezłe wcielanie się w role filmową jakiegoś nekromanty. Najpierw uznawanie Szatana za boga, potem jakaś Hagia Sophia, a potem ten bezczelny uśmieszek po pokazaniu nastawieniu do księży.

        2. ,, Hmm, ale apostazja wiąże się z automatyczną klątwą rzucaną podczas rytuału apostazji przez klechy. Dasz sobie z nią radę?”

          Nakładanie pieczęci, blokady, apostazje, klątwy to temat dla mnie – jeśli nie kontrowersyjny – to przynajmniej dyskusyjny.
          Człowiek nie jest tym, kim chciałby być, co myśli o sobie, jak inni go widzą, ale jest tym co odczuwa, czym wibruje wewnętrznie. Oczywiście myśli, słowa, wierzenia ( treści usłyszane, przeczytane uznane za prawdę) i czyny tworzą wypadkową w postaci naszych odczuć. Czy te ostatnie korelują z naszym wewnętrznym spokojem, zapewniają go, czy są w nas przez lata budowanym koniem trojańskim?
          Co jest papierkiem lakmusowym, wskazującym nam właściwy kierunek, chroniącym nas przed podstępem, zdradą samego siebie?
          Całe życie człowieka składa się z nakładania pieczęci i ich zdejmowania, tworzenia blokad, rygli i ich usuwania.
          Od urodzenia uczy się nas zachowań, pryzmatów takiego a nie innego widzenia świata. Ba! Wpaja się nam konkretne sposoby myślenia. W efekcie tworzymy swoiste odczucia.
          Czy są właściwe? Analizujemy, poddajemy weryfikacji. Zdobywamy nowe narzędzia poznania, dzięki którym dostrzegamy, że to, w co wierzyliśmy święcie nagle staje się zabobonem, fikcją. Przez dłuższy czas, tocząc wewnętrzną walkę wypieramy z siebie iluzję. To też – moim zdaniem – swego rodzaju zdejmowanie pieczęci, blokad.
          Bardzo głębokie przekonania, wierzenia, bez względu na to czy są zgodne z naturą Wszechświata, czy urojoną iluzją, czy mają zabarwienie pozytywne, czy negatywne, tworzą kokon, twierdzę, którą trudno zdobyć. To my jestesmy zaryglowani od środka i pieczęcie energetyczne lub klątwy nie są w stanie przebić muru naszej twierdzy. Nie mają dostatecznej mocy.
          To dlatego systemy religijne – i nie tylko – ubezwłasnowolniają człowieka już od pierwszych jego dni, aby mieć do niego dostęp, aby bramy jego budowli były zawsze otwarte na oścież.

          Ale przecież człowiek dorasta, analizuje wiedzę, mądrzeje, rozwija się, coraz to rozsądniej i efektywniej korzysta z energii astralnych.

          Nałożone pieczęcie i blokady kruszeją, by w końcu stracić całkowicie swoją moc.
          Gdyby tak się nie działo, to nasz rozwój, wchodzenie na coraz wyższe szczeble drabiny życia nie miałyby miejsca. Przecież nie jest tak, że człowiek rodzi się, żyje i umiera jako tłuk. Jeśli ktoś się nam takim wydaje, to równie niemądrze możemy oczekiwać, aby przedszkolak miał wiedzę maturzysty, a ten ostatni tytuł profesora zwyczajnego.
          Czy nakładane pieczęcie np w KK skazują ludzi na dozgonną niemoc i głupotę? No przecież tak nie jest. Wielu z nas już dawno zdjęło z siebie łańcuchy i kłódki.
          A społeczeństwa, w których nie stosuje się takowych rytuałów ? Czy wydają się być od urodzenia uosobieniem mądrości?
          Ja myślę, że te wszystkie pieczęcie i klątwy mają w człowieku moc dopóty, dopóki my tej mocy im dostarczamy. Żywimy je swoim lękiem, brakiem wartości, niewiarą we własną siłę i potęgę kreacji, nad którą, przynajmniej na ziemskim padole, nikt nie ma władzy. Chyba, że sami świadomie bądź nie, dajemy tę władzę nad sobą, gubiąc prawdziwy sens istnienia.

          Czy człowiek, który jak twierdzi, że w życiu mu się nie wiedzie, może swoją ignorancję, brak zrozumienia, niewłaściwe postępowanie usprawiedliwić jakąś blokadą nałożoną na niego? A co powie o swoim marnym życiu ten, na którego żadnych pieczęci nie nałożono? Przecież klechy i im wierni to nie cały świat!

          Oczywiście fatalista znajdzie sto powodów i dowodów, że na całą Ziemię można rzucić klątwy. Czasem myślę, że tajemniczości i grozy do wszelkich rytuałów dodają sami je odprawiający, a wszystko po to, aby człowiek bał się, czuł się wobec nich podrzędną, gorszą ,,grzeszną ” kategorią. Iluż z nas, spotkawszy księdza oddaje mu jakimś strachem podszyty, wewnętrzny pokłon, wytresowany do perfekcji w dzieciństwie. Dopiero po uporaniu się z tą ,,plamą” człowiek uświadamia sobie, że przeszedł obok ktoś przeciętny. Bez gloryfikującej go nalepki.

          Jak pozbywamy się np. lęku? Nie walczymy z nim, oswajamy siebie z jego obecnością, nie przydajemy mu mocy, nie powiększamy go, ściągając podobne częstotliwości energii strachu. Co się dzieje z lękiem? Znika.

          Podobnie jest z pieczęciami. Tak sądzę.
          O wiele groźniejszą blokadą wydaje mi się psychologiczna manipulacja umysłem ludzkim przez system, w jakim żyjemy.
          Ciekawią mnie Wasze zdania w tym temacie. Być może zgoła odmienne.

          Serdecznie pozdrawiam.

          1. Krysiu ja bym tego lepiej nie ujęła,jesteś mistrzynią trafności
            słowa,od siebie może bym dodała,że nie każdy z nas jest na tyle silny psychicznie aby sam podołał odrzucić lęki i bojażń ,
            które nam wtłoczył kościół,a które są karmą dla zła.Niektórzy z nas potrzebują przewodników i pomocy.
            Ja osobiście wierzę,że mając rozum,wolną wolę i serce ,każdy
            ma szansę sam wyjść na wyżyny samoświadomości.Całe urządzenie do tego jest w nas,trzeba się tylko zatrzymać w dzisiejszym wyścigu szczurów i „wejść” w swoją duszę a potem to już płynąć do celu i przestać wierzyć w nakładanie na nas klątw itp. znaków,bo to tylko wtedy działa,gdy w to wierzymy.Zmieniając swoje wibracje poprzez miłość serca
            stajemy się wielowymiarowi,potrafimy kochać siebie i innych i
            nie próbujemy zmieniać nikogo.My biała RASA CENTRALNA
            budzimy się z letargu,rozświetla się Boska cząstka/dusza/ w
            nas.niektórzy nadal szukają prawdy w umyśle,lecz umysł bez
            połączenia z sercem,prowadzi na manowce.Nowa Ziemia
            czeka na nas tuż po otwarciu serca na miłość,która od 2016
            roku jest naszą walutą,a uśmiech bilonem.Natomiast WIEDZA
            i MIŁOŚĆ to nasze dwa największe atuty do przejścia na nową
            Ziemię.Kto odmawia posiadania starożytnej mądrości swoich
            przodków /słowiańskie wedy/ ten wypędza z siebie Siłę Życia.

            Serdecznie pozdrawiam i dzięki za Twój wpis.

    1. S.D.
      To co wypisujesz o Jezusie Chrystusie cuchnie TALMUDEM i w ten sposob czytelnicy forum dowiedzieli sie, ze bierzesz natchnienie z ZYDOWSKIEJ KABALY.

  3. re: SD cytat: „Chrześcijaństwo = kultura łacińska = niewolnictwo”

    Pytanie: Czy sam to ulozyles czy po kims przepisales ?

    1. Toronto cały Twój wywód/wpis/ jest stanem mojego serca,oby 70% naszego ,zaznaczam Polskiego społeczeństwa,miało taki stan w sercu,to żylibyśmy w przysłowiowym raju.Nie wiem dlaczego niektórym określenie nacjonalista kojarzy się ze złem,ja jestem
      nacjonalistką i jestem z tego dumna,nie życze i nie robię
      nikomu nic złego,ale swojego nie oddam,mając pod znaczeniem słowa „swojego” nasz kraj i swoją rodzinę,
      „Jak napisał do swojej córki Einstein,gdyby ludzkość zamiast budować zwykłe bomby,zbudowała bombę
      miłości,która może zniszczyć nienawiść,egoizm.zło.
      chciwość,które dewastują naszą planetę,to mielibyśmy na ziemi raj,jak pisałam powyżej .Każdy człowiek nosi w sobie generator miłości,kiedy nauczymy się przyjmowć i dawać miłość,potwierdzimy,że miłość pokonuje wszystko
      jest kwitesencją życia”.Miłość powinna być naszą walutą,
      a uśmiech bilonem.

      Pozdrawiam Cię bardzo serbecznie wysyłam Ci dużą
      walizkę naszej nowej waluty.

    2. Raptor, razi mnie Twoja kurza ślepota, i bystrość umysłu niczym woda z klozetu, no i kolejny przypadek braku wykształcenia elementarnej znajomości gramatyki języka polskiego, bowiem skoro widać znak interpunkcyjny cudzysłów „…”, to jasnym jak słońce jest, że to jest cytat, także ani nie ułożyłem, ani nie przepisałem, bo nie musiałem, tylko skopiowałem i wkleiłem, haha 😀 masakra jakie tu tumany się mnożyć zaczynają ….

  4. o gmoś, wróciłeś z lunatycznego sanatorium na księżycu? 😀 twój ojczym Zeus, którego tak chołubisz to demiurgiczny psychopata, co by się zgadzało względem Ciebie, bowiem jaki ojczym taki bękart 😉
    no i widać oczobitne braki w edukacji, gdyż ja z mitologi byłem dobry, i akurat pamiętam, że Zeus psychopata zabijał, gwałcił kobiety, swoje dzieci mordowa, a nawet swoją żonę Herę … no i Demiurg Zeus najbardziej nienawidził wspaniałego buntownika, szlachetnego wybawiciela ludzkości Prometeusza vel Lucyfera właśnie … także zmień swojego pracodawcę nim będzie za późno, i Ciebie też przykuje do skały księżycowej a reptyle od niego wyżrą cie mózg, o ile masz jego znamiona …
    no i gmoś psycholu, jako że po ludzki mi cie żal nawet, to dodam ci troche mądrości, z książki jaką mam i polecam, a to jej wymowny fragment:
    „Kadmos miał siostrę o imieniu Europa. Z nią właśnie sam bóg Zeus, pod postacią byka, spłodził Minosa. Kolejnym eksperymentem stało się skrzyżowanie Pazyfae, żony Minosa z potworem, do którego nagle zapałała dziwną „miłością”. Z tego związku powstałą hybryda, nazwana Minotaurem, posiadająca cechy „byka” oraz człowieka. Rzekomo w celu ukrycia potwora, król Minos, przeszedłszy do porządku dziennego nad niewiernością żony, wybudował labirynt. Słowo to kojarzy się również z wyrazem laboratorium. W laboratorium Minosa przebywały istoty hybrydalne, na wpół przypominające ludzi, lecz mające w sobie cechy istot z kosmosu. Program Zeus trwa. Współcześnie kosmici powtarzają wielokrotnie „Jesteście naszymi zasobami”. Dzieje ludzkości dowodzą, że stanowimy dobry materiał i często używany”.
    ………………………….
    także gmoś, jestes u mnie spalony jak gruszka w popiele 😉 widać, że dobrze Cie ten Zeus zhybrydował bo jako ofiara jego gwałtu obsesyjnie go czcisz, typowy syndrom sztokholmski … współczuje szczerze …

    1. gmoś, ja swoją Theogonie dawno zgłębiłem, objawioną przez Świętych Diabłów hellady z ROTTING CHRIST, oni to ładnie rozszyfrowali, gdyż są wojownikami Lucyfera alias Prometheusa! … prawdziwa gnoza ezoteryczna, polecam … no i dalsze leczenie, może tym razem elektrowstrząsy, bo ja już nie znajduję konwencjonalnych metod na twoją przypadłość …

  5. te raptor Toronto, jako że jesteś typowym szczekaczem krystowierczej swołoczy, to nie będę się tutaj z Tobą użerał, bo z semickim lobbystami nie dyskutuję, dlatego rzucę ci kość niezgody względem prawdziwego oblicza Twojego mesjasza IHS 😉 poczytaj, może Cie Jahve opuści, jak wpuścisz trochę oświecającej twój zombi dżizusowy umyślik, faktycznej wiedzy opartej na faktach a z tymi jak wiadomo się nie dyskutuje, co najwyżej fanatyczni pobożnicy z urojeniami krystusowymi mogą ją ze ślepej wiary dyskredytowć 😉

    http://www.himavanti.org/pl/c/artykularnia/osho-rajneesh-chrzescijanstwo-najbardziej-smiertelna-trucizna
    „Chrześcijaństwo jest jedną z najbardziej oszukańczych religii. Jezus nie miał z nią nic wspólnego. A papież reprezentuje Jezusa i chce, abyście byli lojalni wobec niego. Papież chce, abyście byli lojalni wobec nienaruszalnych praw.

    Całe chrześcijaństwo jest bardzo niebezpiecznym, trującym fenomenem, ponieważ naucza, że Bóg stworzył doskonały świat; nie musisz go więc zmieniać, żadna rewolucja nie jest potrzebna. Bądź lojalny wobec Boga i wobec wszystkiego, takim jakie jest. Kapitalista musi pozostać kapitalistą; Bóg potrzebuje go takim, jaki jest, a nic nie może się wydarzyć wbrew woli Boga. Jeśli jesteś biedny, to dobrze, Bóg chce cię takim widzieć. Jeśli jesteś kobietą i nie jesteś równa mężczyźnie to dlatego, że pragnął tego dobry Bóg. Bóg stworzył świat taki jaki jest.

    Chrześcijanie zabili więcej ludzi w świecie, niż jakakolwiek inna religia. Na drugim miejscu są muzułmanie, ale to chrześcijanie tu przodują i to z dobrze znanych powodów. Zabijali ludzi, aby zmusić ich do stania się chrześcijanami. Oczywiście, jeśli staje się przed wyborem pomiędzy śmiercią, a chrześcijaństwem, to każda krucha ludzka istota wybierze raczej chrześcijaństwo, aniżeli śmierć. Pojawił się wiec strach: „Zostanę zabity. Jedyną alternatywą jest zostanie chrześcijaninem”.

    Nie tylko chrześcijanie tak mówią… Nawet Jezus powiedział: „Każdy, kto idzie do Raju Boga, idzie tam poprzez mnie, nie ma innej drogi. Ja jestem drogą. Sprowadź ludzi na tę drogę, nawet jeśli miałbyś ich do tego zmusić”. Przyświecały mu dobre intencje. Trzeba to rozumieć.

    Bardzo trafne jest stare przysłowie, które mówi: „Droga do piekła jest wybrukowana dobrymi nadziejami”. Krucjaty chrześcijan przeciw poganom prowadzono z dobrymi intencjami. Chcieli, aby wszyscy poszli do raju. A ponieważ się opierali, musieli zostać zabici. Będą stanowić przykład dla innych pogan: „Jeśli nie chcesz zostać zabity, zostań chrześcijaninem!”

    ******************************
    OSHO! wielki duchowy myśliciel i nauczyciel, archetyp lucyferycznego buntownika … podstępnie zamordowany przez miłosiernych chrześcijan 🙂

  6. „rabi, rabi, rabi, rabi, rabinie skurkowany patrz, drzewo figowe któreś przeklął uschło, to ci rabin” 😀

  7. „W Ewangeliach Jezus pije, żre i hula z prostytutkami. O prostytutkach, w których towarzystwie Jezus, według Biblii, spedził całe swoje życie.” 😀 … dobry jest też filmik „Prostytutki Jezusa i „cudowne uzdrowienia”, Poznaj Nowy Testament.” 😀

  8. ,, wyznawcy kk to albo margines albo biedota albo przestępcy albo miks tych trzech, dlatego jest jak jest”

    Sądzisz, że połowa Polski to margines, biedota i przestępcy?
    W moim pojęciu to krzywdzące dla wielu ludzi, ponieważ znam dziesiątki praktykujących wyznawców KK. jako bardzo porządnych, uczynnych i działających na rzecz dobra narodu. Nie znam wśród katolików marginesu i przestępców.
    Biedni nie wybierali swojego losu. W większości napewno chcieliby go zmienić.
    Nie znam też statystyk, które wskazywałyby na większą przestępczość wśród ludzi uczęszczających do KK, w stosunku do tych, którzy nie wyznają takowej wiary.

    Myślę, Gmo, że takie stwierdzenie jest przesadzone i nie ma pokrycia z rzeczywistością.

    Na stan obecnej, ważnej dla wszystkich Polaków chwili szukanie winnych powinniśmy zamienić na wysiłki jednoczące naród. Nie pomagajmy wrogom ojczyzny, którzy dążą do jej podziału, skłócenia i upadku, z którego może się nigdy nie podnieść.
    Za Odrą nie dzieje się ciekawie i będzie jeszcze gorzej. Paradoksalnie dla Polaków to szansa pomniejszenia wpływów IV Rzeszy na nasz kraj.
    Bez jednomyślności rodaków w kwestii nadrzędnego interesu naszego państwa stajemy się łatwym łupem. Gdzie dwóch się bije …

    Serdecznie pozdrawiam.

    1. Krysiu ja do Twojego jak zwykle mądrego wywodu dodam
      cztery cytaty,wg mnie mądre i na czasie.
      „Dom podzielony niezgodą,nie może się ostać”-Lincoln
      „Polacy,jedni zginą od miecza,inni z głodu,a pozostali po
      świecie się rozproszą,to tylko wiem,że jedno z tych trzech
      was nie ominie -„Ksiądz Skarga.
      „Polski Lud zginąć nie może,bo jest nieśmiertelny potęgą
      Ducha i naród to dzielny” – nieznany.
      „Nie tak rychło i nie tak żałośnie wojną i najazdem
      postronnych nieprzyjaciół zginąć możecie,jako waszą
      niezgodą” – Ksiądz Skarga.
      I jeszcze jedno już na wesoło „Modlitwa modlitwą,a tu
      trzeba brzytwą”
      Czy przeczytałaś już tą „walizkę Pandory na 2016”.

      Serdecznie pozdrawiam

      1. GMO ja nie wiem o co Ci biega z tą pizdowatością w stosunku do mnie.Myślałam,że znasz mój stosunek do kk.
        Moim zdaniem każda religia jest dziełem zła/szatana/
        utworzona przez cwaniaków w celu ubezwłasnowolnienia
        umysłowego .Mnie nie była,nie jest i nie będzie nigdy do niczego potrzebna.Miałam to szczęście od dziecka,że nie
        korzystałam z usług kk,gdyż w miejscowości której miałam
        szczęście się urodzić nie było kościoła.Rodziców miałam
        mądrych i wspaniałych,przekazali mi raczej wiedzę naszych praojców Słowian.Jeśli miałabym siebie w skrócie określić,to wierzę w Boską wszechświadomość,
        której jestem częścią,sama kreuję swój świat,nikt i nic
        nie ma na mnie wpływu,mam swój wspaniały wewnętrzny
        świat do którego nie ma nikt wstępu.Historię naszego
        kraju znam dobrze i staram się być na bieżąco i dobrze
        wiem,że odkąd zmuszono nas do przyjęcia watykańskiej wiary,utraciliśmy naszego słowiańskiego Ducha,nad czym
        bardzo boleję.Nie wiem coś Ty się tak do mnie przyczepił z tą „pizdowatością”.Jeżeli już masz jakieś wąty,to daj przykład.Pozdrawiam.

      2. Przysłowia, powiedzenia, myśli wielkich ludzi to spuścizna historii. Wnioski wyciągnięte z lekcji. I co to oznacza dla Polaka?
        Dzisiejszy dzień miałam, Aniu, taki konkretny. Czasem ma się takie nastawianie, że trzeba mocniej trzymać wiosła i się trochę nagimnastykować.Dlatego na postawione przeze mnie pytanie odpowiem bardzo poetycko: wielkie gówno!
        Polacy nie wyciągają wniosków z historii, nie uczą się. Bardzo łatwo ulegają, namowom, manipulacji. Z jednej strony uważają się za pępek świata, a z drugiej nie zadadzą sobie trudu, aby dowiedzieć się ile ten pępek w świecie znaczy, jak odczytują nas inne narody.
        Dlaczego tego nie robimy? Z samouwielbienia, butności i z obawy przed wielkim rozczarowaniem.
        A najgorsze to to, że wiecznie mamy ze sobą jakieś waśnie. wewnątrzrodzinne, kuzunowo- tesciowo – szwagrowo- ciotkowe, sąsiedzkie, firmowo-zakładowo- urzędowe, internetowe, partyjno- religijne i na koniec nie cierpimy samych siebie.
        Zauważam taką prawidłowość: Polacy generalnie nie umieją zaakceptować czyjejś postawy, wyrazić podziw, okazać uczucie radości, zadowolenia. A już w ogóle przyznać się do błędu.
        Polak w rozmowie jak nie ma odmiennego zdania(a zazwyczaj je ma), to siedzi cicho.
        ,,Ja mam mu przyznać rację?! Niedoczekanie! Prędzej udławię się własną śliną, niż miałbym to zrobić!”
        Do wszystkich i wszystkiego mamy pretensje, jakieś kontry, animozje. Tylko nie do siebie. A jak ktoś próbuje podważyć (jak śmie!) jedyną na świecie rację, zachowujemy się jak gdyby ten ktoś pozbawiał nas dosłownie wszystkiego kim jesteśmy.

        Narzekanie z mojej strony? Nieprawda?

        Polacy to mądry, pracowity, roztropny naród. Żyją ze sobą w wielkiej więzi, wzajemnej pomocy, zrozumieniu. Dla Polaka jego rodak to brat! Szczególną życzliwość i wzajemną troskę da się zauważyć wśród ludzi tego narodu na obczyźnie, gdzie wzajemna pomoc i serdeczność są tym bardziej potrzebne. Rozmowy Polaków cechuje rozwaga, kultura i wzajemne poszanowanie. Większe spory nigdy nie kończą się konfliktem, a raczej próbą porozumienia uwieńczoną kompromisem. Jeżeli inne narody mogą nauczyć się czegoś od Polaków, to wielkiego altruizmu, szacunku dla drugiego człowieka, pogody ducha i istotne, optymistycznego patrzenia w przyszłość! Naprawdę warto odwiedzać Polskę i brać przykład z żyjących tam ludzi, dla których największym nakazem jest dobro wspólne! Nie znam drugiego takiego kraju, w którym ciągle żywy duch narodu jednoczyłby tak bardzo jego mieszkańców!

        Tak lepiej? No pewnie!

        Serdecznie pozdrawiam.
        PS. I co, Aneczko? Co do tej drugiej opinii mam świętą rację. A spróbuj się ze mną nie zgodzić!!! … 😀 😀 😀

        1. ,, .Mamy tylko
          zbyt niskie mniemanie o sobie”

          To prawda i dlatego potrzebujemy się ciągle dowartościowywać.

          Pozdrawiam.

    2. Mówisz, Gmo, że ci ,,porządni, uczciwi” czynni katolicy potrafią być dwulicowi?
      To po czyjej stronie staną, gdy tu do nas ( oby nigdy) przylezą araby przez nieszczelną bieszczadzką granicę?
      Te z koranem to już widać, że chamstwo, ale nasze z biblią?
      A tak w ogóle to KK nigdy nie preferował czytania biblii. Oni jej nie znają. Słowo księdza najważniejsze.
      A ja, Gmo, myślę jednak, że te nasze to biedni, zagubieni ludzie, których trzyma się w strachu, bojaźni. To nie pięćdziesięcioletni stalinowsko breżniewowski reżim – to 1000 letnia okupacja. Czasu aż nadto, aby z pokoleń ludzi zrobić owieczki.
      Czy nie? Jak myślisz?

      Serdecznie pozdrawiam.

  9. gmoś mam większy szacunek do Indian, niż do Ciebie zjebie genetyczny, widać że moje intuicyjne przekonanie na twój temat weryfikujesz z każdym postem … podejrzewam, że jeden native Indianin ma więcej mądrości w sobie niż cała twoja linia genetycznych hybryd, z których się wyklułeś … doucz się patafianie …
    „Indianie są wyznawcami Wiary Przyrody, Jej Strażnikami i Obrońcami. Wyznają zasadę “CZŁOWIEK NALEŻY DO ZIEMI A NIE ZIEMIA DO CZŁOWIEKA”(zasadnicza różnica, choćby w religii chrześcijańskiej wielką rolę odgrywa zasada odwrotna – człowiek władca ziemi ma ją sobie podporządkować) . Indianie zawsze byli Wojownikami walczącymi o prawa Ziemi, o wolność i o życie w szacunku do wszystkiego co nas otacza. Ich pogańska mentalność nie została nigdy przerwana mimo usilnych starań nowoprzybyłych osadników i Kościoła. Świadczy o tym choćby fakt, że nie poddali się oni asymilacji i nie przyjęli tego modelu życia jaki reprezentowali sobą biali osadnicy, a dziś zachodnia cywilizacja. Pozostali wierni swojemu systemowi wartości, za co zapłacili najwyższą cenę.

    Ludobójstwo jakiego dokonano na Tubylczych Ludach Ameryki, w imię oczyszczania Ziemi z bezbożnych, dzikich pogan, a w rzeczywistości w imię bogacenia się i chęci przejęcia ich ziemi wraz z jej bogactwami naturalnymi, analogicznie przypomina wydarzenia w historii Europy i pogańskich plemion europejskich, których jesteśmy potomkami. W imię nowego Boga, a tak naprawdę chęci zysku i władzy, podbito i zniszczono wspólnoty plemienne, okradziono z ziemi jednocześnie zrywając ich więź z Matką Ziemią. I tak wraz z ziemią stali się oni własnością systemu i Kościoła. Bardziej “opornych” spalono na stosach , a tym którzy mimo wszystko pozostali wierni swoim wierzeniom, zabroniono modlić się do ich Bogów czy Duchów, objawiając, że to Kościół jest pośrednikiem pomiędzy człowiekiem a Bogiem.( I tak Kosciół stał się “posiadaczem” dusz i manipulatorem mas).

    To co tak bardzo stało się mi bliskie w indiańskiej kulturze i mentalności, a czego wówczas nie potrafiłam odnaleźć w rodzimym środowisku – polskim społeczeństwie , to była wrażliwość Indian na wszelkie formy życia i ich stosunek do Przyrody, poszanowanie każdego istnienia, widzenia rzeczy, których Biali Ludzie nie umieli dostrzec. Dziś wiem, że my Biali, też umiemy tak patrzeć i postrzegać świat. Jeśli tylko wrócimy do swoich korzeni i otworzymy się na wiedzę i wiarę naszych Praprzodków – dostrzeżemy wówczas magię świata, usłyszymy szept Duchów Zwierząt, Drzew, Rzek czy Kamieni. Energia Ziemi i Kosmosu objawia się w Przyrodzie i wpływa na nas, musimy to widzieć i odczuwać, by prawidłowo funkcjonować i aby istnieć zgodnie z rytmem Świata, Wszechświata. Już dawno zostaliśmy oderwani od Prawdy, postawieni we wrogiej pozycji do samych siebie, do Matki Ziemi i własnej natury. Zjadamy swój ogon i doprowadzamy do samozniszczenia. Musimy się z tego wyzwolić, zarówno mentalnie, w przeciwdziałaniu temu procesowi zagłady, musimy sobie przypomnieć co znaczy być Człowiekiem, wrócić do Źródła. Musimy zrzucić kajdany niewolnictwa i przestać być narzędziem w rękach systemu.

    Podobieństwa pomiędzy tym w co wierzą Indianie i to na czym opiera się nasza rodzima wiara, są bardzo duże. Obie te wiary właściwie opierają się na tych samych kultach i wartościach: – Stwórca Wszechrzeczy ,- Matka Ziemia, – Wszechmocne Słońce, – Księżyc, – Piorun, – Ogień, – Moc Drzew, – Moc Ziół i Roślin, – miejsca mocy , – kult przodków, – rola i pozycja kobiet , – wspólnota , i oczywiście Zwierzęta, które jak wszystko inne posiadają ducha (przypomnę, że w chrześcijaństwie zwierzęta nie posiadają duszy, są więc tak samo jak inne rzeczy podległe człowiekowi – nie dziwi więc fakt jak traktowane są zwierzęta w Polsce, ani że Kościół Katolicki nigdy nie staje w ich obronie). Dla Indian Zwierzęta są braćmi, stanowią odrębne “narody”, takie jak np Buffalo Nation, Wolf Nation itd…Większość plemion Ameryki Północnej była myśliwymi, nieliczne zajmowały się uprawą ziemi, stąd miłość i głęboki szacunek do Matki Ziemi objawiał się miedzy innymi tym, że nie wyobrażali sobie oni kopania w ziemi, przy użyciu motyk lub innych ostrych narzędzi rolniczych. Uważali to za ranienie Matki, stąd tak ciężko było im przestawić się na system rolniczy do jakiego zmuszeni zostali w rezerwatach. Z tego powodu otrzymali niesłuszny przydomek leniwych dzikusów.”

    1. Masz rację Sanctus Diavol ,tylko człowiek który potrafi żyć
      w zgodzie i szacunku z Matką Naturą jest godzien na niej żyć i korzystać z jej plonów i dobrodziejstw.A kolonizujący
      inne narody chrześcijanie są zwykłymi mordercami i swoją
      zapłatę wkrótce otrzymają.I tak się stanie.

      1. Anno, polecam utwór, przy zamkniętych oczach, pod koniec wspaniała, rytualnie szamańska mantra indiańska, pogański mistycyzm, coś pięknego, ja zawsze mam ciarki, wyobrażam sobie, że jestem przy ognisku w górach, i pod gołym niebem nocy nasycam się energią bogini Gai Matki Ziemie, czując jak mnie bezpiecznie kołysze tą pięśnią do snu …

        „W czasach przedchrześcijańskich zarówno w tradycji Indian, jak i w tradycjach naszych europejskich plemion, ROLA I POZYCJA KOBIETY była bardzo silna i znacząca. Oczywiste są takie fakty jak matriarchat, istnienie kobiet kapłanek, wojowniczek, szamanek, a w wierzeniach istniały kobiety-Boginie. Kobietę wiązano symbolicznie z Matką Ziemią, jako tę która daje życie. Traktowano kobiety z największym szacunkiem, oddawano cześć ich mądrości i sile. W czasach, kiedy Kościół stworzył inkwizycję, głównym celem zniszczenia były właśnie kobiety. Atakowano je po to żeby odebrać im pozycję i zlikwidować funkcję jaką pełniły w społecznościach – przekazicielek wiedzy, obrzędów i zwyczajów. Chodziło o to żeby całkowicie zerwać więzi z życiem ciagle jeszcze opartym na pogańskim systemie wartości.

        Zabijając kobiety i ogłaszając je wysłanniczkami szatana, odebrano staremu, naturalnemu modelowi życia siłę jaką stanowiły kobiety, odebrano wiedzę o dawnym sposobie życia (obrzędach, podaniach, wierzeniach, ziołach, świętych miejscach, powinnościach wobec naturalnych bóstw przyrody). Zniszczono tym samym fundament systemu wartości nawiązujący do starych czasów. Chrześcijaństwo postawiło kobietę w pozycji podrzędnej wobec mężczyzny, zakłóciło i zniszczyło równość pomiędzy obydwoma Mocami – Mocą Mężczyzny i Mocą Kobiety.

        “W świecie istnieją i działają dwie zasadnicze moce – męska i żeńska. Z tego działu pochodzi wszystko inne. Kobieca moc daje życie i sprowadza je na ten świat. Męska moc chroni to życie. Bycie “wojownikiem” to dla mnie część odpowiedzialności mężczyzn na tym świecie. Szacunek do kobiet i nasz stosunek do mocy, którą one reprezentują, jest święty dla całego życia mężczyzn. Jeśli zadbamy o kobiety, cała reszta znajdzie się na swoim miejscu.”. – Dino Butler, współczesny indiański aktywista.”

        1. Dzięki,piękna współgrająca ze mną w 100%.Ja czułam,że
          siędzę na bawolej skórze w wigwamie i słucham muzyki
          starych drzew.Moje klimaty muzyczne to przeważnie
          muzyka natury.Ja w ogóle mam pierdolca na punkcie przyrody.Sama uprawiam swój 25 arowy ogród,w którym
          jestem zakochana bez pamięci,nawet wybudowałm swoją
          prywatną samotnie,gdzie się często zapadam w nicość/letarg/ słuchając takiej właśnie muzyki z płyt.
          Czasem mam takie wrażenie ,że fruwam.Kocham swój ogród i pracę w nim,on mi daje siłę życia i robię wreszcie to co kocham.Wykonując pracę która sprawia radość
          człowiek czuje się szczęśliwy.Oj znowu się uzewnętrzniam,ale tak mnie nastroiłeś tą muzyką.Jak masz jeszcz coś w tym klimacie to podeślij,ja mam trochę
          ale Ty masz pewnie więcej.Pzdr Anna

          1. Nie mam kurek ani jajek,ale mam 3 pieski i 5 dochodzących dzikich kotków,które też dokarmiam,a pieski są w leasingu,jeżeli nie jesteś zbyt wybredny to też
            mogę Cię wziąć w leasing na suchą karmę.chociaż nie wiem czy Ty byś wyżył na suchej karmie,przecież jesteś
            RYBKA.

            1. A broń cie Boże, Aniu, nie ściągaj zapachem suchej karmy Gmosia do swojego ogrodu!
              Chcesz, żeby wszystkie małe drzewka i krzewy szlak trafił?! 😀
              A z twoich kotów to będziesz miała strzępy futer na płocie – pozostałość po ucieczce! No chyba, że melancholię twojej zaokiennej natury chcesz zamienić na burzliwe życie! Gmosiu jest bezcenny w dostarczaniu tego typu wrażeń! 😀 😀

              Aniu, zakładam fundację. Na posąg uwieczniający Gmo. Dorzucisz się?
              Nie spiesz się. Prześpij się z tym.
              Pielgrzymki też są w planie …

              Pozdrawiam.

          2. ,, masz kurki tez ? jajka ? pieski kotki ?”

            No ja po prostu wymiękam! 😀 Moja wiedza nie zna faktu, że archeologia dokopała się kiedykolwiek posągu przedstawiającego RADOŚĆ!
            Już teraz jestem pewna! Zbiorę fundusze i ci taki pomnik wystawię w Borach Tucholskich, niedaleko chaty, co by zbyt daleko nie pielgrzymować!
            A środki ze sprzedaży figurek drobiu, jego znosin i udomowionych dwunogów(bo służących) przelewać będę na twoje konto. Bądź uprzejmy podać.

            Jak niewiele trzeba, aby mieć chęć powiedzieć, że się kogoś kocha!
            Już dawno mój dzień nie kończył się takim …

            Pozdrawiam to za mało!
            PS. Masz coś do tej pięknej muzyki? Wiem, że nie. Ty ignorancie! 😀 😀 😀

            1. Krysia,no co Ty ,dostałaś kiedyś od gęsi owsa.No to kto w
              końcu ma tę chęć komuś powiedzieć,że kogoś kocha,bo
              pogubiłam się w tych Twoich opisach.I za co Gmosiowi
              chcesz stawiać ten pomnik,a na pielgrzymki się nie piszę,
              bo nielubię,wolę grzebać w ziemi.Zrobię Ci moją mordkę,
              Twoje coś mi znowu nie wychodzą. ()o_o()

        2. Piękne, Sanctus, są te słowa współczesnego indiańskiego aktywisty Butlera. Wnoszą równowagę, tak bardzo zachwianą przez wieki, zamykają usta tym, którzy szukają wyższości mężczyzny nad kobietą (patriarchat) lub wyższości kobiety nad mężczyzną(chociażby współczesny feminizm).
          Myślę, że dualizm, biegunowość, na której opiera się cały dostępny nam świat nie zostały stworzone dla budowania przepaści, a raczej dla przepływu energii – wypadkowej siły wznoszącej.
          Jak w rzece. Nie będzie płynąć, gdy nie ma różnicy poziomów, z których schodząc pozbywa się, promieniuje potężną energią.
          Galaktyki, układy gwiezdne, planety funkcjonują na zasadzie torusa, w którym następuje ciągła wymiana energii między biegunami(pole magnetyczne Ziemi). Dotyczy to też form mniejszych.
          Czemu my, ludzie, zostaliśmy tak zaprogramowani, aby przestrzeń między biegunami (np. różnica płci) bardziej dostrzegać jako zróżnicowanie, a nie jako czynniki niezbędne dla przepływu odwiecznej energii manifestującej się jako życie?

          Przepraszam, ale słuchając pięknej muzyki, odpłynęłam gdzieś daleko w dobry, rzeczywisty świat, a po powrocie … No cóż. We wspomnienie ekscytacji i błogości wkrada się żal i pretensja ,,dlaczego tu nie może i nie jest jak tam, gdzie przed chwilą byłam?”

          Serdecznie pozdrawiam.

          1. Krysia i Anna macie, wczujcie się w tą soczystą zieleń trawy, w ten smagający kojącym ciepłem wiatr, w tą piękną harmonię Gai 🙂 … i pamiętajcie nie taki Sanctus Diavol zły jak go widzicie, bo ja mam w sobie najciemniejszy mrok i najjaśniejsze światło yin-yang … obok mojej złowieszczej diaboliczności współgra nadwrażliwa szlachetność i czułość wobec piękna Matki Natury, która kiedyś we śnie objawiła mi się jako moja Bogini duszy … ja kobiety wbrew pozorom szanuję, tylko feministki antykobiece mnie brzydzą, za to co robią z energią kobiecości …. pozdrawiam

            1. Sanctus mam w ogrodzie kosa,którego od dzisiaj nazwałam Twoim Nickiem,ten przekora siadał mi latem na
              ramieniu jakby nigdy nic i nawet dawał się pogłaskać,by za chwilę wydziobać mi ostatnie grono nowej odmiany
              winogron,na którym była tylko ta jedna kiść do wypróbo-wania smaku,i co i nic dalej nie znam jego smaku a kos mi
              nie opowie.Teraz zimą dokarmiam ptaki na tarasie i znów
              ten mały czarny diavol mnie kantuje dziobiąc w szybę by
              dać mu jego zimowy przysmak jabłko,które dopiero co
              mu podane wyniósł do mojej altanki.Jest największym
              zabijaką wśród ptaków na tarasie.Przez to lato rozmnoży-
              ły ich się dziesiątki u mnie w ogrodzie,ale najwięcej wróbelków.Dzięki za muzę,jest piękna,ale ta pierwsza bardziej do mnie przemawia.Cieszę się,że Krysia się też
              do Ciebie odezwała.Podziwiam Was tu komentujących za
              długie wywody,ja osobiście lepiej wychodzę w gadaniu niż w pisaniu,tak już mam.Anna

            2. zapraszam do mistycznej, audio wizualnej podróży dookoła świata, ukazującej niewypowiedziane piękno naszej Gai … 🙂

            3. ,, … czułość wobec piękna Matki Natury, …”

              Te słowa to inspiracja poniższych myśli.

              Uważam, że patrzeć i zobaczyć to wiele. A dostrzec i odczuć piękno (współgranie duszy z wibracją energii otoczenia) to dar, z którym się człowiek rodzi, ma go w sobie. Szczęśliwi, którzy zdążą go w sobie odkryć.

              Jak to jest możliwe, że człowiek żyjący dzięki nieożywionemu – jego zdaniem – pokarmowi Ziemi, uważa siebie za istotę ożywioną w przeciwieństwie do Niej?
              Jak to jest, że zadufany w swej ignorancji współczesny człowiek wie, że wszystko jest energią, ale tylko siebie nazywa duchem rezydującym w materii?

              Egocentryzm ludzki oddziela dumnego człowieka od ducha Ziemi, otaczającej go NATURY, ze szkodą dla niego samego.

              Nasi praojcowie [Indianie również] nie popełniali tego błędu.
              My go podświadomie czujemy i jedyne na co nas stać, to naprawiać ten błąd tęsknotą za dawnym.
              Poczucie pulsu Ziemi, jej oddechu, przenosi w czasy naszych praojców i ich duchowej jedności z Gają i Kosmosem.

              Jak to poczuć? To proste. Zaniechać słowa ,,ja”, które więzi człowieka w samotni egocentryzmu.

              Serdecznie pozdrawiam.
              PS. Życzę snu, w którym wychodzicie na skraj lasu w rześki poranek. Siadacie na trawie i patrzycie przed siebie – na spowitą unoszącymi się mgłami dolinę łąki i skoszone kupki siana. A resztę to widzicie już sami …

  10. gmo twoja wyobraźnia jest pozwalająca. Radzę więcej przebywać na świeżym powietrzu i dobrze przewietrzyć sobie mózg- ponoć to pomaga w normalnym mysleniu

  11. Katolickie rytuały wynikają z okultystycznych? Co ty pierdolisz, człowieku? Jaki świat astralny (tłum. ,,pełny światła), jakie czakry? Komu potrzebne takie definicje? Kto je uznaje? Coś takiego nie istnieje w terminologii kościoła katolickiego! Odpowiedz proszę! W prawdzie nie wiem co chciałem powiedzieć ale wiem, że chcę wiedzieć dlaczego ja, katol, mam robić coś, co przypomina kanibalizm! Zasługuję na odpowiedź bo piszę zgodnie z normami języka polskiego! A jak nie otrzymam odpowiedzi w ciągu kilku dni to elo i #nieszanuję. Bo co mi tu będzie jakiś Jarosz Jogurt pisał takie arcytrudne rzeczy.

Dodaj komentarz

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.