Ciekawe

TEN GLOBALNY KRYZYS MA ZA ZADANIE POTRZĄSNĄĆ NAMI I ULECZYĆ PLANETĘ

Zapraszam Cię na prelekcję znakomitego gnostyka, Romana Nachta. Porusza on problemy, które trapią obecnie ludzkość. Nazywa on Ziemię „kosmicznym Oświęcimiem”, ale daje też optymistyczny przekaz. Mówi, że Ziemia jako świadomość globalna osiągnęła dno. Wielki globalny kryzys który teraz trwa, i który dotyczy każdej możliwej dziedziny życia, jest chorobą, która ma za zadanie uleczyć planetę.

III wojna światowa jest faktem, trwa od jakiegoś czasu. Jest to wojna hybrydowa, asymetryczna, a więc trudna do zauważenia przez większość ludzi. W Europie ma ona postać coraz bardziej narastającej wojny religijnej. Roman Nacht mówi o wielkiej globalnej przemianie – ewolucji świadomości. Elity polityczne robią wszystko, by tej przemianie zapobiec.

globalna-przemiana-2

Właśnie po to ściągają tu islamistów, dusze na niższym poziomie rozwoju. Po to są fale GSM, zanieczyszczenia (w tym radioaktywne – najgorsze), szczepionki, fluor, toksyczne lekarstwa, śmieciarskie żarcie i inne metody depopulacji. Robią oni wszystko, by ewolucja świadomości się nie odbyła, by dusze światłe miały jak najciężej.

Roman Nacht mówi też, że ewolucji świadomości nic nie zatrzyma, nawet psychopaci i ludobójcy na szczytach władzy UE, USA i całego świata. To od nas zależy, od tego jak będziemy działać w swoim mikro-świecie. Rodzina, znajomi, sąsiedzi – gdy któraś z tych osób zada jakieś pytanie w temacie, gdy sama wyrazi jakąś wątpliwość, gdy sama zapragnie wiedzy – pokieruj ją. Nie mów wszystkiego co wiesz, ale zaszczep w niej chęć głębszego poznania, podsuń jej jakiś temat.. Ale nie narzucaj się. To możemy zrobić wszyscy.

Roman Nacht – Czasy w jakich żyjemy:

.

Witaj. 🙂 Moja strona utrzymuje się z darowizn czytelników. Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić. Wolę walić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi. Szerzę świadomość i wiedzę na tyle, na ile mogę, i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Nie wprowadzam żadnych płatnych treści. Chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego, nawet dla biednych osób. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

59 odpowiedzi »

    • Pan Roman Nacht, Roni7 i my wszyscy – jesteśmy dziećmi Bożymi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Stwórcy. Stwórcy nie możemy zobaczyć wzrokiem, z uwagi na różnice poziomów energetycznych. Jak wiadomo energia powiązana jest z częstotliwością (wibracją). Podwyższając wibracje swojego ciała, wchodzimy na wyższe poziomy energetyczne – zbliżając się do Stwórcy i na odwrót. Materia to stan, wywołany niską wibracją, w której sidłach, oddalając się od Stwórcy, ugrzązł duch ludzki, tracąc w ten sposób kontakt ze swoim Ojcem.

      • Uprzejmie proszę wysłuchać wykładu Pana Romana Nachta i czytać moje komentarze – ze zrozumieniem, w duchu miłości i radości. Jezus Chrystus, nie dosłownie a za pośrednictwem prostej symboliki, naucza, że jest dobrym Pasterzem i zna swoją owczarnię „Ja jestem dobrym Pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10,1-18). Jezus Chrystus wie o każdym z nas wszystko i mówi o tym z miłością. My także powinniśmy naśladować Jezusa Chrystusa we wszystkim. Miejmy na myśli dobro, na ustach miłość a w sercu Jezusa Chrystusa.

  1. Uprzejmie proszę o wysłuchanie wykładu Pana Romana Nachta i czytanie komentarzy – ze zrozumieniem, w duchu miłości i radości. Jezus Chrystus, nie dosłownie a za pośrednictwem prostej symboliki, naucza, że jest dobrym Pasterzem i zna swoją owczarnię „Ja jestem dobrym Pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10,1-18). Jezus Chrystus wie o każdym z nas wszystko i mówi o tym z miłością. My także powinniśmy naśladować Jezusa Chrystusa we wszystkim. Miejmy na myśli dobro, na ustach miłość a w sercu Jezusa Chrystusa.

  2. Uprzejmie proszę o wysłuchanie wykładu Pana Romana Nachta i czytanie komentarzy– ze zrozumieniem, w duchu miłości i radości. Jezus Chrystus, nie dosłownie a za pośrednictwem prostej symboliki, naucza, że jest dobrym Pasterzem i zna swoją owczarnię „Ja jestem dobrym Pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają” (J 10,1-18). Jezus Chrystus wie o każdym z nas wszystko i mówi o tym z miłością. My także powinniśmy naśladować Jezusa Chrystusa we wszystkim. Miejmy na myśli dobro, na ustach miłość a w sercu Jezusa Chrystusa.

  3. Serdeczna prosba do Włascicieli bloga o zaprzyjaźnienie się i pokochanie Jezusa Chrystusa, czego też przejawem będzie, odblokownie mojej odpowiedzi, udzielonej na ostatni wpis Dewingo. Uprzejmie dzękuję.

  4. „Lucyfer, który wedle znaczenia słowa jest „niosącym światło”, symbolizuje dla mnie ten właśnie rodzaj buntu, buntu szlachetnego. Być może nie przypadkiem na ostatniej stronie Biblii, w Apokalipsie św.Jana Jezus nazwany jest właśnie Lucyferem (gwiazdą jasną poranną): „Ja, Jezus, wysłałem anioła mego, by poświadczył wam to w zborach. Jam jest korzeń i ród Dawidowy, gwiazda jasna poranna[czyli: Lucyfer].” (Ap. 22,16)

    Nonkonformistyczna, lucyferyczna postawa,objawia się w różnych dziedzinach życia. Często, tego typu krytykami, są ludzie wrażliwi o nieskrępowanym myśleniu,prawdziwi indywidualiści. Do grona takich osób należą artyści. Stąd Lucyfer
    jest też uznawany (np. przez Steinera) za patrona i inspiratora artystów, którym jakże często towarzyszy postawa krytyczna wobec zasad, zachowań i norm społecznych. Jedną z dziedzin ludzkiej aktywności, w której można łamać normy obyczajowe jest sfera seksualności. Fascynacja erotyczna przeobrażająca się w nieokiełznaną pasję, daleką od pruderii i dopuszczalnych kulturowo zachowań, może także nosić miano lucyferycznej.
    Zauważmy, że wszystko z czym walczą, lub co krytykują, instytucjonalne religie, wszelcy obrońcy tradycji, czy również nader często przedstawiciele władz, ma właśnie związek z omawianym symbolem Lucyfera. Indywidualistyczne, wolne myślenie jest uznawane za herezję, prawdziwi artyści w najlepszym razie są oceniani jako lubieżni dziwacy i odmieńcy, a wszyscy aktywni obrońcy wolności lub prawdy nie kończą szczęśliwie.
    Nie da się również przeoczyć faktu, że podporą i ostoją każdej bez wyjątku instytucji religijnej i politycznej na przestrzeni
    dziejów był sam Bóg Stwórca (Demiurg). W naszej, zachodniej kulturze, reprezentowany przez obraz władcy, „orientalnego satrapy, grecko-hellenistycznego hegemona czy rzymskiego imperatora, w sumie —Pantokratora teologii bizantyńskiego cezaropapizmu, rzymskiego papizmu i germańskiego protestantyzmu” (Jerzy Prokopiuk). Powołując się właśnie na autorytet
    samego Boga sankcjonowano wszelką władzę, czy to świecką, czy religijną, która od setek, a nawet tysięcy lat ogranicza
    ludzką wolność i zanieczyszcza ludzki umysł. Bunt wobec tej władzy był więc buntem przeciw boskiemu porządkowi par excellence. Przed oczami mojej duszy pojawia się więc postać Lucyfera zatroskanego nad losem świata i człowieka. Zbuntowanego wobec takiego Boga-Demiurga, sprawującego despotyczną władzę. Syn Jutrzenki w mojej imaginacji płacze nad człowiekiem, bije się z własnymi myślami, wie, że skazany jest na niepowodzenie, lecz niczym Prometeusz (słusznie utożsamiany z Lucyferem) wykrada gnozę bogom, by przynieść ją ślepym, zniewolonym ludziom.
    Z tą sytuacją spotykamy się też w rajskim micie, gdzie z inicjatywy węża, ludzie dostępują gnozy, poznania dobra i zła oraz
    uświadamiają sobie swoją nagość (pod względem duchowym rzecz jasna). Dopiero zrywając owoc stają się bowiem świadomymi, a z wyroku zagniewanego (a także zatroskanego o własny los i pełnego obaw: „Oto człowiek stał się taki jak my: zna dobro i zło. Byleby tylko nie wyciągnął teraz ręki swej i nie zerwał owocu także z drzewa życia, i nie zjadł, a potem żył na wieki!”) Jahwe przestają być kukiełkami w edeńskim eksperymencie. Taką też interpretację Boga Jahwe jako
    despoty i tyrana, zaś węża jako niosącego wybawiającą gnozę, możemy odnaleźć w tekstach gnostyckich (Hipostaza Archontów,Świadectwo Prawdy). Gnostycyzm (i tak przedstawia to antropozofia) jest bowiem religią lucyferyczną, zrodzoną właśnie z szlachetnego, oświeconego buntu wobec porządku świata i wszelkiej nikczemności.”

    • W religii biorącej swoją nazwę od chrześcijan, LUCYPER a nie LUCYFER – to przywódca zbuntowanych aniołów, strącony do piekła, którego stał się władcą.

      • Sanctus Diavol, dziękuję, ale proszę raz jeszcze, ze zrozumieniem, zapoznać się z moim wpisem i rozróżnić Lucypera od Lucyfera. Lucyper obraża, prowokuje i konfabuluje, Lucyfer natomiast niesie swiatlo.

        • Leszeku, domyślam się, że jesteś w podeszłym już wieku, gdzie umysł popada w dysfunkcję zwaną demencją uwiądu mentalnego, i logika nie obejmuje już narzędzia zmysłu spostrzegania kontekstu moich przekazów, gdzie operuję archetypem Lucyfera gnostycznego, więc jakieś lucypery twoje mają znamiona urojenia ksobnego, bo chcesz zebym zwrócił uwagę na twoje abstrakty, które niedorzecznie nic nie znaczą dla mnie … no chuj można i tak nawracać po bożemu 😀

          • Sanctus, trzymaj równowagę emocjonalną przyjacielu. P. Leszek ma odmienne zdanie w temacie i zupełnie niepotrzebne są Twe różne słowa, one zaczepiają a nie wyjaśniają. Podejmij dialog merytoryczny bez tych „intro” własnych myśli, oceniających drugiego Polaka;) Każdy jest bratem i siostrą, tylko niektórzy o tym jeszcze nie wiedzą 😉 Ty również, i ja, … idą czasy, wiesz jakiej, i dobrze widzieć w ludziach dobry materiał 😉

            Slava Sanctus & Leszek!

            • barra barra. Z serca dziękuję. Soli Deo gloria. Sapiens ipse fingit fortunam sibi. Ad Sanctus Diavol: in corpore sano.

            • Leszek, za cienki jestem aby zrozumieć co do mnie napisałeś. Włącz proszę dekoder 😉
              ps. z góry dziękuję i serca również 😉

            • barra barra Uprzejmie wyjasniam: Soli Deo gloria (Samemu Bogu tylko cześć i chwała). Sapiens ipse fingit fortunam sibi (Mądry sam kształtuje sobie los). Ad Sanctus Diavol: in corpore sano (Do Sanktusa. W zdrowym ciele zdrowy duch). Życie jest darem a Stwórca miłością, która płynie z serca dobrych ludzi. Wielki szacunek dla barra barra. Leszek

            • ależ zbieg okoliczności w czasach końca, że jesteśmy homo sapiens, hahaha 😉 jaki qrwa przypadek, haha

        • Nazywający siebie: Sanctus Diavol. Zacytowana treść wpisu, to sensowna, profesjonalna i merytoryczna wiedza. Dziękuję. Wstęp własny nieempatyczny, chybiony, stąd rozmijający się z prawdą.

  5. https://www.youtube.com/watch?v=NhUhXJi-umk

    Children, this is what you become
    Servants crippled by Christ
    Must break through the walls of stupidity
    Free yourselves in the light of Lucifer
    Powerful is this dark light, like blood from the oak, blood from the oak

    Come and taste the elixir
    Tuning your soul in
    Virginity is a sin
    In this temple of dark gloom

    Children, embrace this blood from the beast
    This will set you free from Christ’s prophecy
    A prophecy that makes you weak, like lies from their lord, lies from their lord

    Come and taste the elixir
    Tuning your soul in
    Virginity is a sin
    In this temple of dark gloom

    Never again will you walk the thin lines of broken hopes
    All of you are sons and daughters of Lucifer

    Come and taste the elixir
    Tuning your soul in
    Virginity is a sin
    In this temple of darkness

    ************
    …\m/^-^\m/… <3 … cudowny rock okultystyczny, i ta wzniosła, epicka inwokacja chóralna do Lucyfera na koniec, aż mi ciary palą skórę excytacją za każdym razem i włosy się jeżą na rękach 😀

  6. „Kim więc jest Lucyfer niosący światłość, czyim posłańcem był wąż niosący gnozę pierwszym ludziom? Jest oczywistym, że są posłańcami miłosiernego, wybaczającego Boga Ojca, którego głosił Jezus Chrystus, którego Jan Ewangelista opisywał jako Boga będącego Miłością, który zsyła Ducha Prawdy i zamieszkuje
    w sercu człowieka, Boga, który jest uosobieniem Dobra. Celem tego Boga jest wyzwolenie (albo inaczej: zbawienie)
    człowieka. Od zła, śmierci, od Demiurga-Szatana. Dobry Bóg ma więc dwóch Synów – Baranka Chrystusa i Lucyfera Chrystusa.
    Każdy, kto potrafi w sposób właściwy, to jest duchowy, odczytywać Biblię, będzie potrafił odnaleźć tę prawdę zawartą w
    Nowym Testamencie. Mam tu na myśli przypowieść o synu marnotrawnym znajdującą się w Ewangelii Łukasza w rozdziale
    15, wersy 11-32. Jest to niezwykle pouczająca, wielowarstwowa, a także wzruszająca, w swym przyziemnym znaczeniu, nauka. Zwrócimy jednak uwagę wyłącznie na jej symboliczne znaczenie w kontekście
    rozważań podjętych w niniejszym eseju. Mamy tutaj do czynienia z ojcem, który oznacza Boga Ojca, a także z dwoma synami.
    Synem marnotrawnym jest oczywiście Lucyfer. Majętnością, którą rozdzielił po równo Ojciec jest gnoza. Roztrwonieniem majątku w dalekim kraju jest udzielanie duchowej wiedzy, poznania na Ziemi.
    Nie była to jednak pełnia poznania, gdyż prowadziła do głodu i niedostatku (nienasycenia Słowem-gnozą). Trafiała również
    do tych, do których nie powinna – „roztrwonił majętność twoją z nierządnicami”. W konsekwencji, z powodu tego braku, następuje zasadniczy upadek, który ostatecznie jednak, dzięki „wejrzeniu w siebie” przywodzi upadłego Syna do skruszonego wyznania: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i przeciwko tobie”. Zwróćmy uwagę,
    że jest mowa też o niebie, co jeszcze wyraźniej wskazuje na duchowy wydźwięk tej przypowieści. Dobry, miłosierny Bóg Ojciec przyjmuje oczywiście swego upadłego Syna w wielkim weselu i z wielką
    radością. Drugi z Synów (czyli Jezus), zawsze posłuszny rozkazom Ojca, „był w polu”. Uprawiał więc rolę, co przywołuje oczywiście jasną alegorię z wypełnianiem bożego planu zbawienia. Całą więc przypowieść należy rozumieć w kontekście soteriologicznym.
    Mamy w niej do czynienia ze zbawieniem samego Lucyfera, które jednocześnie możemy powiązać także ze zbawieniem i naszych upadłych dusz.”

  7. skoro Niemcy uszczelniają granicę z Polską, tzn. że szlak turystyczny rozpoczyna się przez Ukrainę. w lutym pierwszy etap exodusu

  8. Tytułujący siebie: Sanctus Diavol, napisał „Owce oznaczają, jak można się domyślić, posłusznych wiernych, ślepo podążających za swoim i przewodnikami, podczas gdy kozły, to buntownicy i nonkonformiści.” Można się domyślać, tego, czego się pragnie. Każdy kto poszukuje prawdziwego znaczenia prostej symboliki wyrażonej słowami Ewangelii Mt 25,31-33, ten, odnajdzie właściwe jej wyjaśnienie przez samego Pana Jezusa Chrystusa. Zło jest tak podstępne, że w sposób przemyślny, potrafi oczarować, zwieść a następnie osaczyć zabłąkaną, zdezorientowaną, tęskniącą za Stwórcą, osobę ludzką. Większość ludzi znalazła się w takiej właśnie sytuacji życiowej i nie byłoby dla nich już żadnego ratunku, gdyby nie ofiara Jezusa Chrystusa. „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.” (J 10, 11). Cały misterny plan zła na Ziemi, jak i wywód osoby tytułującej siebie: Sanctus Diavol, w związku z ze złożoną przez Jezusa Chrystusa ofiarą życia, za swoje owce, na co wskazują też przytoczone słowa Ewangelii Jana – stał się bezzasadny.

  9. Tytułujący siebie: Sanctus Diavol, napisał „Owce oznaczają, jak można się domyślić, posłusznych wiernych, ślepo podążających za swoim i przewodnikami, podczas gdy kozły, to buntownicy i nonkonformiści.” Można się domyślać, tego, czego się pragnie. Każdy kto poszukuje prawdziwego znaczenia prostej symboliki wyrażonej słowami Ewangelii Mt 25,31-33, ten, odnajdzie właściwe jej wyjaśnienie przez samego Pana Jezusa Chrystusa. Zło jest tak podstępne, że w sposób przemyślny, potrafi oczarować, zwieść a następnie osaczyć zabłąkaną, zdezorientowaną, tęskniącą za Stwórcą, osobę ludzką. Większość ludzi znalazła się w takiej właśnie sytuacji życiowej i nie byłoby dla nich już żadnego ratunku, gdyby nie ofiara Jezusa Chrystusa. „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.” (J 10, 11). Cały misterny plan zła na Ziemi, jak i wywód osoby tytułującej siebie: Sanctus Diavol, w związku z ze złożoną przez Jezusa Chrystusa ofiarą życia, za swoje owce, na co wskazują też przytoczone słowa Ewangelii Jana – stał się bezzasadny.

  10. Mój komentarz do ww. tekstu osoby tytułującej siebie jako: Sanctus Diavol – nie został opublikowany. Przepraszam zainteresowanych.

    • Jarek, pozwól kolegom podialogować pomiędzy soba. to dobrze robi, co chyba osobiście potwierdziłem z Sanctusem. Wiele osób ma rózne poglądy i szanujemy się a przynajmniej staramy się. szacunku nie będzie jeśli temat nie zostanie zakończony i pozostanie zadra. tak mogło być ze mną i Sanctusem. A jest dziś dobrze. Leszka i Sanctusa rozmowa zakończy się podobnie, przyjęciem do wiadomości, że każdy ma swój pogląd na sprawę. pozdrawiam

      • barra barra To jest ten wpis. Może teraz. „Tytułujący siebie: Sanctus Diavol, napisał „Owce oznaczają, jak można się domyślić, posłusznych wiernych, ślepo podążających za swoim i przewodnikami, podczas gdy kozły, to buntownicy i nonkonformiści.” Można się domyślać, tego, czego się pragnie. Każdy kto poszukuje prawdziwego znaczenia prostej symboliki wyrażonej słowami Ewangelii Mt 25,31-33, ten, odnajdzie właściwe jej wyjaśnienie przez samego Pana Jezusa Chrystusa. Zło jest tak podstępne, że w sposób przemyślny, potrafi oczarować, zwieść a następnie osaczyć zabłąkaną, zdezorientowaną, tęskniącą za Stwórcą, osobę ludzką. Większość ludzi znalazła się w takiej właśnie sytuacji życiowej i nie byłoby dla nich już żadnego ratunku, gdyby nie ofiara Jezusa Chrystusa. „Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce.” (J 10, 11). Cały misterny plan zła na Ziemi, jak i wywód osoby tytułującej siebie: Sanctus Diavol, w związku z ze złożoną przez Jezusa Chrystusa ofiarą życia, za swoje owce, na co wskazują też przytoczone słowa Ewangelii Jana – stał się bezzasadny.”

        • moja odpowiedź chyba jest dziwna ale prawdziwa.
          Leszek, całkowicie podzielam Twe słowa o „podstępie/sztuczkach/…”. Zgadzam się również niestety albo stety również z Sanctusem, bo podzielił się słowami, z którymi nie sposób się nie zgodzić, że „ja też, chcę takiego świata”. Qrde, Wy nie wątpcie w swoje istnienie tylko przekomarzacie się, kto z Was wygra. Żaden z Was, bo Leszek i Sanctus razem idą na wojnę, Wasi Bogowie nie potrafią rozmawiać ze sobą i szkoda, że taki przykład dajecie ludziom;) Ale to mało ważne. Ja nie wierzę ani w Leszka ani Sanctusa. Mam świadomość, że coś/ktoś/… stworzył to co jest i tyle. taka wiedza mi wystarcza, nie interesuje mnie przeszłość a Was tak. I to jest problem zarówno Leszka, jak i Sanctusa, jak i wszystkich fanatyków zaglądania w coś, co nie ma znaczenia.

          My nie otrzymaliśmy Ziemi od naszych przodków, my ją pożyczyliśmy od naszych dzieci. Tymi słowami zachęcam Was do swojej religii, gdzie JA jestem Bogiem. W moim świecie każdy jest Bogiem, dlatego nie potrzebujemy figurek, symboli, biblioteki, magii, knucia, … Moja religia to przyszłość a nią są tylko dzieci. pzdr dobrzy ludzie

          ps. zachęcam, aby każdy z Was z całą powagą podziękował jakiemuś dziecku, że może opiekować się Ziemią w taki sposób, aby w dorosłości, obecne dziecko, mogło powiedzieć to innemu. Najprawdopodobniej Ani Tobie Leszku ani Tobie Sanctusie, takie słowa nie przejdą przez gardło, wiecie… takie wypowiedziane z przekonaniem i szczerością. Każdy może w każdej chwili powiedzieć własnej duszy – sprawdzam 😉 właśnie takimi słowami. poza tym w tych czasach, dobrze wiedzieć kim się jest a kim nie;) jest łatwiej

      • barra barra. Dziękuję za przekonujące słowa skierowane do Pana Jarka. Dziękuję także Panu Jarkowi za wysłuchanie barra barra. Mój komentarz do tekstu: Diavol pisze:
        25 Styczeń 2016 o 11:17 dotyczący owiec, jako „posłusznych wiernych, ślepo podążających za swoim i przewodnikami” – został już opublikowany. Z serca, raz jeszcze uprzejmie dziękuję.

        • JARKU, ja również dziękuję, że nie obce ci jest przesłanie ,,Proście a będziecie wysłuchani” i komentarz o owcach zaistniał tu przed oczami zacnych gości odwiedzających ten wielce pożyteczny przybytek, w którym wszyscy takowoż wiedzę bezcenną usłużnie mogą przekazać dla pokrzepienia serc i wypełnienia braków takowej mądrości w umysłach słowa wielkiego spragnionych bardziej wszak, aniżeli wędrowcowi pustynnemu radość sprawić miałby widok oazy.

          Jako, że serce twoje o! o! Jarosławie miłością przepełnione, a uszy na prośby wystawione, wysłuchaj i mojej.

          Zimy u nas końcem stycznia środek się obnażył, a nasz PORTAL JARKOWO CZASOWY zatrzymał się w obrazie promieni słonecznych cicho i sennie kolorom lasu jesiennego się przyglądających.
          A już by serca podróżnych, tu zatrzymanych, weselem i radością wypełnił by widok wiosennej łąki polskiej, z mleczem kwitnącym, niezapominajką cichutko przycupniętą nad szemrzącym strumykiem. Juści czas nastał sposobny, by za wiosną stęsknione oczy ponieść.

          Z lasu jesiennego grzyby my pozjadali, beczki pomyli.
          Wiosny wyglądać trzeba. Prośbę zatem składam, by obrazek na górze zmienić na widoczek wiosenny, gdzie mnogość zielonej trawy i dla zwierzyny leśnej, i dla owiec naszych pod dostatkiem będzie.

          Wdzięczność moja wielką się okażę gdy tytułujący siebie Barra Barra i tytułujący siebie Leszek grzeczność mi wyświadczą i wstawią się za moją prośbą u miłościwie nam adminującego Pana Jarka, tytułujacego siebie tako że samo. Dziękuję uprzejmie za okazaną mi życzliwość.

          Serdecznie pozdrawiam i w nadziei nie ustaję, że prośba moja doczeka się spełnienia.

          • Krysiu, cokolwiek pragnie Twe serce, przyłączam się i podłączam się, niech śmoc będzie z nami i zapraszamy innych na kefirową manifestację elektronicznej suwerenności czasu i miejsca 😉

    • ,, No tak bo Roni7 to kryptonim tajnej operacji służb wywiadowczych. Cel – infiltracja bloga Jarka Kefira.”

      No to Roni działający w Roni7 dowiedz się, dlaczego nasz Admin nie przepuszcza wpisów Leszka to znaczy tylko pozornego Leszka. Mam na to dowód.
      Proszę, oto on:
      ,, Leszek pisze:
      25 Styczeń 2016 o 22:41

      Mój komentarz do ww. tekstu osoby tytułującej siebie jako: Sanctus Diavol – nie został opublikowany. Przepraszam zainteresowanych.”

      A może to ty, w ramach operacji wpuściłeś jakiegoś drono- wirusa? 😀 😀
      Taka fajna robi się nam tu NSN (Niedzielna Szkółka Nawracania).
      To bardzo ciekawe. Zrób coś Roni z Roni7. 😉
      A może ten komentarz nie był komentarzem, tylko uważał się za komentarz?
      No tak, to by tłumaczyło, dlaczego go nie ma. 😀

      Serdecznie pozdrawiam
      PS. Nie ma Ani i do was się wcinam z moimi żartami 🙂 Chyba nie masz mi tego za złe? A w tej operacji to was siedmiu bierze udział? 😀 😀

  11. W tym miejscu należałoby zwrócić uwagę na jeden bardzo ważny aspekt. Wysoce uduchowiona Świetlana Grupa, której najwyższym reprezentantem był JEZUS (Jego kosmiczne imię brzmi Sananda), opracowała dla Ziemi nowy program rozwoju. Miał on skorygować wszystkie odstępstwa zaistniałe w toku ewolucji! Historyczna inkarnacja Jezusa z Nazaretu przed 2000 lat pokazała drogę naprawy i możliwości dojścia do celu. Dopiero po zakończeniu oczyszczania Ziemia będzie mogła wejść w wyższą jakość wymiaru piątego, tzn. do Królestwa ŚWIATŁA!
    Otóż stąpienie Energii Chrystusowej – ucieleśnione w osobie Jezusa mialo de fakto miejsce i mogło zapisać zupełnie inną kartę w historii. Podobnie jak w przypadku wcześniejszych inkarnacji wysokich Świetlanych Istot, tak samo wtedy – przed 2000 lat – otwarte zostało KOSMICZNE OKNO MIŁOŚCI. Akt ten dotyczył nie tylko ludzi. Był to DAR MIŁOŚCI dla całej planety, ze wszystkimi jej królestwami. Kosmiczny Chrystus – niezauważalnie dla ludzkiego oka – zakotwiczył w świecie materii aspekt zespołowego Wyższego JA – uzdrawiającą Energię, której ziarna powinny rozkwitnąc pełnią kwiecia już niebawem.
    Historyczne Posłanie Miłości, które miało pobudzić proces uzdrowienia, w bardzo krótkim czasie zostało skorumpowane przez ówczesne Negatywne Energie, znajdujące się w pełnym rozkwicie. Musimy zdać sobie teraz sprawę, jaką ucieleśniamy siłę i wielkość, skoro zdołaliśmy przeciwstawić się Najczystszej Energii Miłości, płynącej bezpośrednio ze Źródła. Udało się nam zablokować nie tylko samą Energię Chrystusowego Posłania, ale nawet użyć jej do niewyobrażalnych okrucieństw. Okazaliśmy się bardziej brutalni niż można by przypuszczać. Skorumpowaliśmy najświętsze wartości, przyodziewając je w mroczne, tajemnicze szaty, by potem wykorzystywać je do powszechnego zniewolenia, odbierania osobistej godności, aż do masowych mordów włącznie. Kierowani manifestującą się żądzą władzy, wykorzystywaliśmy te wartości za pośrednictwem dogmatów religijnych oraz w świeckich aparatach władzy.
    Odrzuciliśmy Energię, która mogła i potrafiła bezboleśnie rozwiązać oddziaływanie prastarej karmy. Czy nie przypominacie sobie powtarzanego wciąż wezwania PRZEBACZ! PRZEBACZ! PRZEBACZ! Przebacz przede wszystkim sobie, a dopiero potem przebacz bratu. Tymczasem my woleliśmy grać wszystkimi kartami buntu – bez względu na konsekwencje. My jesteśmy nie tylko uparci, dumni i twardzi, my jesteśmy wyjątkowo “konsekwentni”, nawet jeżeli cierpimy z powodu naszego uporu.

  12. Nacht znakomity i „dosłowny” jak zwykle, nie rozumiem zatem uprzedzeń Roniego, acz to jego prawo…Witalius i Sanctus – możecie sobie podać rękę Wasze gnostyczno – mistyczno – filozoficzne eseje implikują – tak mi się wydaje – identyczną drogę do ” Zródła” ! Pozdrawiam

  13. Chcialbym również wspomnieć o gwiazdach ANTARES i ARKTUR, których wibracje są wyjątkowo stabilne. W tej strefie zlokalizowana jest bowiem ENERGIA CHRYSTUSOWA. Stamtąd płyną do nas słowa:
    NIKT NIE PRZYCHODZI DO OJCA INACZEJ JAK TYLKO PRZEZE MNIE! (Ew. św. Jana 14,6)
    Każda dusza ludzka, która dostała się do ziemskiej strefy, nie mogła ominąć ARKTURA. Wszystkie doznania z pogranicza śmierci klinicznej i wizje, mówiące o przepięknym ŚWIETLE na końcu tunelu, opisują strefę ARKTURA. Do niej należy też płaszczyzna, z której pochodzą nasze wizje o ANIOŁACH. Świadczy to o tym, że my wszyscy pozostawiliśmy na ARKTURZE swoją cząstkę – swoje WYŻSZE JA, które właśnie tam na nas czeka i stamtąd troszczy się o nas – o naszą fizyczną manifestację, w którą wstąpiliśmy zgodnie z prawami przeznaczenia.

  14. Witalius – z tym tunelem, to byłbym ostrożny…czytałem, że to jedna z „nakładek” demiurga, aby powtórnie wprowadzać dusze w krąg inkarnacji…a tak na marginesie…może doznałem olśnienia( jak zwał tak zwał), ale najprostszy sposób osiągnięcia(doznania) nirvany, absolutu to albo gwałtowny wstrząs, niesamowita trauma (np. śmierć kliniczna) – dot, lemingów lub stopniowe podążanie drogą własnych poszukiwań i wymiany doświadczeń, dociekania prawdy – jak my tu na Jarka blogu i tym sposobem podnoszenie własnych wibracji( i planety zarazem)…i znów ten dualizm się wkradł…najtrudniejsze są podobno rzeczy łatwe ( w tym przypadku do zrozumienia, przyjęcia ), czy najprostsze rozwiązanie jest tym najbardziej prawdopodobnym…a miałem nie filozofować…

  15. Zgodnie z tym, co dziś wiemy o momencie przejścia, każdą duszę czeka bardzo życzliwe powitanie. Ceremonia przyjęcia zawsze odpowiada osobistemu poziomowi duszy. W tym momencie pojawia się wiele istot, z którymi nowo przybyły był związany w minionym życiu, a które wcześniej odeszły do tamtego świata. W ten sposób oszczędza się mu ewentualnego szoku.
    Początkowo wszystkie wydarzenia w tamtym świecie odpowiadają programowi wiary, ugruntowanej na przełomie inkarnacji ziemskiej. Wszyscy, którzy wierzą w istnienie tamtego świata, mają o wiele łatwiej niż ci, którzy uważali, że po śmierci obracają się w nicość. W tym przypadku dostrzega się pewne prawidłowość: dusza nie uważa się wcale za zmarłą! Ponieważ osoby te, zgodnie ze swą wiarą, nie oczekują NICZEGO po śmierci, doświadczają więc siebie w NICZYM – czują się uwieszone w nieskończonej pustce.
    Każda istota, opuszczając ten świat, doświadcza na tamtym świecie tego, w co wierzyła za życia. Początkowo widzi tylko te obrazy, które sama wcześniej stworzyła. W pierwszym momencie całkowicie potwierdzają się jej wzorce wiary. Pole lub stan świadomości, otoczone rzeczywistością astralną, tworzy obrazy, formy oraz wszystkie iluzje, jakie mogła sobie wyobrazić. Dlatego tak ważne jest życie na „wysokich wibracjach” z przebudzoną świadomością, aby w momencie smierci „dostroić się” do grona wysokich świetlanych istot.
    Każdy kto chociaż raz przeżył świadomy sen astralny wie o czym jest tutaj mowa.

  16. „W antropozofii, czyli neognozie
    stworzonej przez Rudolfa Steinera,
    Lucyfera uważa się za brata Chrystusa.
    Jeżeli pójdziemy tym tropem, istotnie
    natrafimy na fragment w Ewangelii,
    który można odnieść do tej rewelacji.
    Mam tutaj na myśli przypowieść o synu
    marnotrawnym [Łk 15,11-32]. To z
    nim właśnie możemy utożsamić upadłego
    Anioła Światłości, który opuszcza
    Ojca, trwoni gnozę, by w końcu
    powrócić i dostąpić wesela.
    Antropozofia ujmuje Lucyfera w
    dwóch aspektach – pozytywnym i negatywnym.
    Opisywany jest on także
    jako byt kolektywny, a zatem zawierający
    w sobie wiele istot. Istoty lucyferyczne
    grają na ludzkiej pysze i dają
    złudzenie boskości, z drugiej jednak
    strony Lucyfer motywuje kreatywność
    i duchowość, będąc nawet bezpośrednim
    inspiratorem buddyzmu czy hinduizmu
    (a na zachodzie właśnie gnostycyzmu).
    Należy też zaznaczyć, że
    Steiner nie utożsamiał Lucyfera z szatanem
    (diabłem). Rolę szatana w steinerowskiej
    demonozofii odgrywa
    Aryman, który odpowiedzialny jest
    przede wszystkim za to co bydlęce i
    wulgarne, za wszystko co związane z
    materializmem (w aspekcie pozytywnym
    za rozwój technologii). Lucyfer
    natomiast, całkiem przeciwnie, inspiruje
    jednostronnie do świata duchowego.
    Patronuje więc wszystkiemu co
    idealistyczne – sztuce ekstatycznej,
    mistyce ascetycznej, czy wszelkim tendencjom
    eskapistycznym. W wymiarze
    miłosnym lucyferyczne są wszelkiego
    rodzaju fascynacje erotyczne, nie tylko
    w wąskim, seksualnym znaczeniu. Wg
    Steinera Lucyfer związany jest nie tylko
    z planetą Wenus, ale także i z Merkurym. Ojczyzną jednak istot lucyferycznych
    ma być Księżyc.
    W antropozofii mamy więc do czynienia
    z dwuaspektowym złem. Dwoma
    skrajnościami. Z jednej strony
    skrajnie duchowym Lucyferem, z drugiej
    skrajnie materialistycznym Arymanem.
    Droga zbawienia, to chrystusowa
    droga środka, balansu pomiędzy
    tymi skrajnościami, którą osiąga się
    transcendując każdą z nich, dzięki skupianiu
    się na ich pozytywnych aspektach.
    Sam zatem Lucyfer z jednej strony
    stanowić może zagrożenie wprowadzając
    człowieka w iluzoryczne światy
    duchowe, w całkowitym oderwaniu od
    planu materialnego, z drugiej zaś niosąc
    istotną inspirację do realnego rozwoju
    duchowego.
    Interesujące wyjaśnienie symbolu
    Lucyfera, które koresponduje z gnostycznym,
    znajdziemy także u Bławatskiej
    w dziele Doktryna Tajemna:
    “Filozofia ezoteryczna nie uznaje
    dobra ani zła per se, jako istniejących
    niezależnie w naturze. Przyczynę obydwu
    znajdziemy, ze względu na Kosmos,
    w konieczności istnienia przeciwieństw i
    kontrastów, w związku z człowiekiem,
    jego ludzką naturą, jego ignorancją i
    namiętnościami. Nie ma więc diabła ani
    kompletnego zdeprawowania, tak jak
    nie istnieją Aniołowie absolutnie doskonali,
    chociaż mogą być duchy Światła i
    Ciemności; w ten sposób LUCYFER –
    duch intelektualnego oświecenia i wolności
    myśli – jest metaforycznie przewodnią
    latarnią, która pomaga człowiekowi
    odnaleźć drogę przez skały i
    ławice Życia, ponieważ Lucyfer jest Logosem
    w jego najwyższym, a „Przeciwnikiem”
    w najniższym aspekcie – obydwa
    zaś odzwierciedlają się w naszym
    Ego.”
    Podczas gdy ortodoksja widzi w Lucyferze
    jedynie negatywny aspekt, gnostyczna,
    a także w ogólności ezoteryczna
    tradycja, najwyraźniej dostrzega
    zbawczą, oświecającą rolę upadłego
    anioła. „

  17. Witalius Twój wpis 100% rezonuje z moim rozumowaniem.mam tylko jedną uwagę wszystko to może się wydarzyć tylko wtedy gdy nasza ludzka świadomość podniesie do odpowiedniego poziomu wibracji miłości..Nie ma innej drogi.Serdecznie pozdrawiam Anna.

  18. Witalius. Wiedza buduje godność osoby ludzkiej. Najbardziej wiarygodną, w pełni prawdziwą i bezpieczną, jest objawiona wiedza, czyli nauka Pana naszego, Jezusa Chrystusa. Większa część ludzkości spożywa na co dzień wszystko, co jest jadalne i nie szkodzi bezpośrednio zdrowiu. W rzeczy samej nie chodzi o samą szkodliwość spożywanych pokarmów, ale głównie o ich wpływ na ciało i umysł oraz oddziaływanie na ducha ludzkiego. Zrozumienie powyższego, wymaga jednak pogłębionej wiedzy. Prawidłowy, równomierny rozwój mózgu, na co mają wpływ spożywane pokarmy, warunkuje istnienie świadomości. Asynchroniczny rozwój półkul mózgowych pozbawił ludzkość zrozumienia istoty wzniosłości życia na Ziemi. W związku z tym, społeczeństwa, narody i ludzie nie potrafią już (nie chcą) żyć w zgodzie, miłości i cieszyć się harmonijną współpracą, która zastąpiona została walką i rywalizacją. Systemy edukacyjne są tak skonstruowane, aby dominowała lewa półkula mózgowa, odpowiedzialna za racjonalne i logiczne postrzeganie rzeczywistości. Za wyobraźnię, intuicję, jasne postrzeganie i emocje odpowiedzialna jest prawa półkula mózgowa, której ludzkość nie rozwinęła w należytym stopniu, stąd nie może pojąć znaczenia wszystkich praw Wszechświata. Są prawa za odkrycie i zrozumienie, których odpowiada lewa półkula mózgowa, tak jak prawo Grawitacji oraz – prawa półkula mózgowa, trak jak prawo Wibracji. Świadomość człowieka określona jest przez stan Umysłu intuicyjnego, a racjonalne postrzeganie, przez stan mózgu fizycznego. Ciało człowieka posiada strukturę molekularną (cząsteczkową) o bardzo wysokim poziomie (tempie) wibracji. Szczególnie dotyczy to mózgu, który aktywizowany i utrzymywany jest w wysokiej wibracji, wolitywnie. Człowiek sam decyduje czy będzie to wibracja wysoka (pozytywna) czy niska (negatywna). Wszystkie stany ludzkiego ciała związane są z określonym rodzajem wibracji, stąd ziewanie, śmiech czy płacz, wywołują podobną reakcję u drugiej osoby. Samopoczucie innych udziela się otoczeniu. W ten sposób każdy człowiek posiada zdolność oddziaływania na swoje otoczenie, poprzez zmianę swojej wibracji. Każdy człowiek może kontrolować, modyfikować i tworzyć swoje otoczenie. Należy tworzyć sprzyjające sobie otoczenie, na miarę swoich możliwości i posiadanego potencjału energii. Należy przebywać w towarzystwie ludzi przyjaznych, życzliwych, których można zaakceptować. Generując wysokie wibracje, można tworzyć świat, którego się pragnie lub modyfikować świat nieprzyjazny człowiekowi. Miłość Pana Boga Wszechmogącego, Stworzyciela Nieba i Ziemi oraz żywych stworzeń, wyzwala najwyższe wibracje, które podnoszą upadłą osobę ludzka do godności bycia człowiekiem. Przebywanie w otoczeniu takich osób, samo w sobie jest już pożyteczne i na odwrót. Każdy dokonuje wolnego wyboru i ponosi tego skutki. Kiedy ludzie, dla zaspokojenia swoich pożądliwości, zaczęli zabijać swoich braci, w tym i zwierzęta oraz nadmiernie eksploatować i wykorzystywać przyrodę, o której wiadomo, że jest mądra, ta obróciła się przeciwko rodzajowi ludzkiemu. W związku z tym, każda osoba ludzka, podczas narodzin, przenosi dziedzicznie negatywne, charakterystyczne, towarzyszące zdestabilizowanemu rozumowi , skłonności kabalistyczne i sanguinarne, które niosą w sobie potencjalne zagrożenie, polegające na tym, że bardzo łatwo można uwikłać się w zło. W każdym przypadku, na skutek owego defektu, trudniej osobie ludzkiej poznawać Stwórcę i jego prawa, dostrzegalne świadomością. Skażony kanibalizmem rozum, za jego pośrednictwem i świadomość, niczego już nie pojmuje. Każdy, kto dąży, w procesie wzrastania, do przemiany upadłego, zbrodniczego rozumu, z czasem, zaprzyjaźniając się z Jezusem Chrystusem, składając Synowi Bożemu, na wzór Abla, ofiarę ze swojej upadłej, zwierzęcej natury – ma szansę stania się człowiekiem. W celu opanowania sił przyrody i wykorzystywania jej bogactw, rozwinęła się kultura materialna i technika. Spowodowało to rozwój państwowości i perfekcyjnie działającej biurokracji. Agresywna i natarczywa, materializacja życia za wszelką cenę, sprowadziła ludzką egzystencję do poziomu niskich energii (wibracji). Panujące religie, przyjęły i zaakceptowały obowiązujący model kultury materialnej, stąd nie widzą potrzeby, a gdy nawet ją dostrzegą, to nie mają mocy, dokonania pozytywnych zmian w świadomości swoich wiernych. Skutkiem nagromadzenia i skumulowania w świadomości społeczeństw złych (niskich) wibracji, są nierozwiązywalne konflikty, nienawiść, agresja, chęć walki i dominacji, zabójstwa, wojny oraz różnego rodzaju choroby, w tym psychiczne. Społeczeństwa funkcjonujące w niskich energiach, nie mają szans na bezpieczną i godną egzystencję. Człowiek, jako byt rozumny i wolny, niewłaściwie się odżywiając (Księga rodzaju 1.29 i 3.18), utracił atrybuty mądrości (Księga Daniela 1.11 do 1.17 oraz dalej) i stał się elementem ustroju życia zbiorowego. Życie ludzkie jest wieloaspektowe, stąd przejawia się też w aspekcie wiedzy i niewiedzy, prawdy i nieprawdy, logiki i fałszu; zawsze związane jest z dramatem, który ujawnia się m.in. na płaszczyźnie nawiązywania oraz tworzenia pozytywnych więzi i relacji. Konieczny dla bytu ludzkiego kontakt z otoczeniem, wymaga określonych umiejętności i sprawności w realizowaniu pozytywnej obecności w życiu zbiorowym, utrwalonych poprzez wiedzę, kulturę oraz wychowanie. Wolość istnieje tylko w sferze idei – stąd pole do nadużyć w definiowaniu pojęcia wolności w świecie materii. Zaczerpnięte z idei pojęcie wolności, tak jak piękna, dobra i prawdy – pozwala człowiekowi zrozumieć istotę dobra i zła. Wiadomo, że istota ludzka, rodzi się niemądra, z tendencją do usprawiedliwiania swojej niewiedzy. Z wiedzy jednak wynika, że rzeczy i zjawiska zachodzące w Kosmosie, poddane są potężnej, niezależnej od człowieka, sile działania. Na Ziemi, kosmiczna moc przyjmuje postać dwóch energii: kreacji i destrukcji, które są w symbiozie. Energie te stale oddziałują na wszystko, co na Ziemi, w szczególności na, obdarzonych świadomością, ludzi. Mądrość pozwala zrozumieć istotę dobra i zła. Energie dobra, ludzkość utożsamia z Bogiem a energie zła – z Szatanem. Zgodnie ze swoją istotą – energie dobra, o ile ludzie znajdują się pod ich wpływem, chronią ich (tysiąc padnie u twego boku, a dziesięć tysięcy po twojej prawicy: ciebie to nie spotka. Ps. 91.7). Energie zła, wystawiają ludzkość na niebezpieczeństwo, stąd tyle osób ginie. Świadomy człowiek w niewoli dobra, zawsze wybiera wolność od zła.

    • Zastanawiałam się nad pojęciem wiary.
      Myślę, że wiara jest tym czymś, co odróżnia człowieka od zwierząt i pozwala mu (choć nie zawsze) nazywać siebie istotą ludzką.
      Wierzenia – informacje przeczytane, usłyszane – uznane za prawdę. Wiara to wierzenia na tyle silne, że stają się przyczyną, podstawą odczuwania, a te z kolei utożsamiają duchową płaszczyznę człowieka z obiektem wiary.
      Wierzenia łatwiej mogą ulec zmianie, ponieważ dotyczą sfery umysłu, który na drodze swego rozwoju może te wierzenia zweryfikować, odrzucić, albo pogłębić.
      Sadzę, że człowiek w stanie wiary jawi się dla siebie niezniszczalnym monolitem, mocno strzeżoną twierdzą, górą nie do zdobycia przez tych, którzy chcieliby zachwiać jej posadami, zbliżając do nich swoje przekonania, poglądy i wierzenia.
      Kiedy człowiek uważa swoją twierdzę za obleganą, broni jej ze wszystkich sił, co jednocześnie czyni go jeszcze bardziej u- twierdzo-ym w swojej wierze.

      Wiara jest na tyle silnym, emocjonalno duchowym stanem, że człowiek jakiekolwiek inne wierzenia uznaje za błędne, od których próbuje odwieść, (przekonać do swoich), nie bacząc czasem na fakt, że zbliża się do twierdzy zbudowanej z równie trwałego materiału.
      Przekonując innych do swojego, jedynie słusznego, obszaru wierzeń człowiek czyni podświadomie jeszcze jedną rzecz. Poszerza krąg ludzi myślących, mówiących i postępujących podobnie – twierdza rozrasta się, umacnia, co czyni człowieka bardziej bezpiecznym, pewnym świata, który stworzył emanacją swoich wierzeń i odczuć.

      Przedstawiając moją definicję wierzeń, wiary nie mam tu na myśli jedynie wierzeń religijnych, choć te bywają najsilniejsze, ponieważ swoimi korzeniami sięgają wielu pokoleń wstecz.

      Tak ujmując wierzenia i wiarę dochodzę do wniosku, że nie ma na tej Ziemi ludzi, którzy nie mieli by jakichś wierzeń i wiary, które są niczym innym jak tylko manifestacją duchowej natury człowieka, obnażaniem jego poza fizycznego stanu.

      Czy nadzieja w realizację zamysłów, planów (a nawet knowań) nie jest wierzeniem, wiarą?
      Czy nadzieja na powodzenie w karierze nie jest wiarą?
      Czy nadzieja na wyzdrowienie siebie lub bliskiej osoby nie jest wiarą? Itd.

      Nie ma dnia w którym człowiek nie przejawiałby wiary w różnych aspektach swego życia.
      Czasem używa się pojęcia ,,ślepa wiara”
      ,, Wierzyłem mu, a on okazał się nikczemnikiem” – powie ktoś. Taka sytuacja jest bardzo prosta. Wiara poddana była próbie i okazała się być ślepą, błedną. Jej nietrafności można było doświadczyć w stosunkowo niedługim czasie.

      Lecz co z wiarą, której człowiek poświęca całe życie, przekazuje młodszym pokoleniom? Jaką ma pewność prawdziwości tej wiary? Co jest, jeśli nie miernikiem, to chociaż drogowskazem właściwie obranej drogi?
      Czy człowiek jest wyposażony w swego rodzaju JPS, który pomaga mu iść przez życie, doświadczać go, uczyć się, rozwijać zachowując przy tym właściwy kierunek?
      Okazuje się, że tak.

      Przytoczę tu słowa Leszka:
      ,, … Z wiedzy jednak wynika, że rzeczy i zjawiska zachodzące w Kosmosie, poddane są potężnej, niezależnej od człowieka, sile działania. Na Ziemi, kosmiczna moc przyjmuje postać dwóch energii: kreacji i destrukcji, które są w symbiozie. Energie te stale oddziałują na wszystko, co na Ziemi, w szczególności na, obdarzonych świadomością, ludzi. Mądrość pozwala zrozumieć istotę dobra i zła …”

      Mądrość widząca potrzebę dobra i zła jako dualizmu niezbędnego do zaistnienia jednego ze stanów, nie zajmuje się ciągłym zwalczaniem zła, a raczej traktuje je jako odskocznię dla kreacji dobra. Zło należy cenić na tyle, na ile jest pomocne w kreacji dobra. Nie trzeba z nim walczyć. Nie mam tu na myśli zła, któremu człowiek pozwolił na tyle dalece się rozpanoszyć, że musi z nim walczyć. Walka ze złem ściąga człowieka na podwórko niskich wibracji, czyniąc tegoż człowieka niejednokrotnie współtwórcą destrukcji.

      Poszukiwanie przyjaznego środowiska i towarzystwa (o czym wspominał również Leszek), podnoszenie swoich wibracji na wyższe częstotliwości przynosi człowiekowi, i co ważne Światu, o wiele większy pożytek, aniżeli ciągła walka ze złem, dla którego często stajemy się pożywką – niskimi wibracjami w postaci naszego oburzenia, złości, wrogości, gwałtownego buntu, narzekania.
      Świadomy tego człowiek wie, że miłość i wszelkie jej przejawy są siłą najpotężniejszą, podnoszącą zwykły, materialny organizm ludzki do odczuwania spokoju, trudnej do ujęcia w słowa ekscytacji, szczęścia. To odczucie jest drogowskazem. To stan, w którym dusza współbrzmi z umysłem i uczuciami człowieka. Myśl, słowo i czyn staje się jednym.

      O takim stanie istoty ludzkiej mówił Budda, nauczał Jezus, wspominał Einstein. To tylko niektóre z wielkich postaci proponujących właściwą drogę.

      Serdecznie pozdrawiam.

  19. Czytał ktoś trylogię K-PAX Gene Brewera ?Jeźeli nie to polecam przeczytać a w szczególności raport Prota (zamieszczony na końcu 3 części i dostępny w sieci).Daję do myślenia

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.