Felietony i artykuły autorskie

Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!

Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!

depresja a duchowośćTen świat z jednej strony jest misterium iluzji, kłamstwa i konspiracji. Z drugiej strony, osiągając pewną (samo)świadomość dostrzegamy, że ta iluzja jest plastyczna. Rzeczywistość jest hologramem który można modyfikować.

Owszem, to nie działa tak, jak głoszą hurraoptymistyczni coachowie czy rzekomi mistrzowie duchowi, którzy nie zaznali ani jednego dnia depresji czy totalnego upodlenia. Więc sobie prawią z dupy wzięte komunały o ciszy która ma rzekomo przemawiać. Gdy zmieniasz swoje myślenie, odczuwanie i postrzeganie świata – to zmieniają się Twoje zachowania.

Zaczynasz dostrzegać to, czego wcześniej nie dostrzegałeś, co wcześniej omijałeś, a co jest dla Ciebie pozytywne. Poprzez to zaczynasz przyciągać ludzi i sytuacje, które są dobre, a które wcześniej nie były w Twoim zasięgu.

Czy już to widzisz? Świat w skali globalnej się nie zmienił ani trochę, i możliwe że nie zmieni się jeszcze przez setki tysięcy lub nawet miliony lat. To jedna z opcji. Ale zmienił się Twój własny świat. I o to chodzi w tej całej idei przemiany, transformacji, globalnej świadomości.

Mamy zmienić siebie i swój własny świat. To jest w naszym zasięgu i to jest możliwe. Poprzez taką przemianę, możesz wpłynąć, możesz zainspirować kilka, kilkanaście osób z Twojego otoczenia.. No dobrze, gdy prowadzisz stronę, jesteś autorem, to Twoje możliwości są większe. Ale tylko minimalnie większe.

Nie ma innej drogi niż ta opisana przeze mnie powyżej. Walka ze światem spowoduje, że świat Ci odpowie – i zwróci się przeciwko Tobie. Sytuacja globalna na świecie (która jest tragiczna od zarania dziejów) wpłynie na Twój własny mikro-świat w negatywnym sensie. A tak nie musi być, tak nie powinno być.

Cytuję: „Do starej mądrej sowy przyszła stonoga. Uskarżała się ona na podagrę – bolała ją każda z jej stu nóg. Sowa poradziła jej, by stonoga stała się.. wiewiórką. Przecież wiewiórka ma tylko cztery nogi, a nie sto, więc bólu jest mniej. Wtedy stonoga powiedziała: ‚dobrze, chcę się stać wiewiórką, ale co konkretnie muszę zrobić by to osiągnąć? Wtedy sowa powiedziała: ‚nie zawracaj mi głowy, ja tu tylko ustalam kierunek leśnej polityki’, po czym odfrunęła w siną dal, zostawiając stonogę samą z jej problemem.”
~Anthony de Mello, drobna modyfikacja Jarek Kefir

Warto mieć świadomość tego, że gdy chcesz coś zmienić w swoim życiu, to często nie znajdziesz pomocy. Znajdziesz jedynie wskazówki, poszlaki. Jedne z takich wskazówek to obłędne nauki mistrzów duchowych, którzy mówią, co należy zrobić. Ale nie mówią najważniejszego – co konkretnie należy zrobić tu i teraz.

Tu i teraz, czyli wtedy gdy często zdrowie jest w ruinie, gdy dopada nas depresja, bezsens, nihilizm, wyczerpanie. Stąd stan ten można porównać do wygania Jezusa na 40-dniową poniewierkę na pustynię. W ezoteryce istnieje też koncepcja „anioła pustyni” – odpowiadającego temu stanowi wygnania, gdzie nie ma znikąd pomocy.

Ja miałem to szczęście, że taką pomoc miałem, choć nie zawierała ona wszystkich wskazówek. To logiczne, że zawierać wszystkich wskazówek nie mogła. Dobrze, kilku ludzi polecało mi uporządkowanie sfery biologicznej (zdrowotnej). Robię to cały czas. Kilku ludzi polecało mi książki takie jak „Transfering Rzeczywistości” czy też „DEIR” które zawierają konkretne sposoby, techniki, metody, o których milczą jak zaklęci tacy „mistrzowie – teoretycy” jak Osho czy Tolle.

Nie powiedziano mi jednak tego, że wiele z tych mistrzowskich przekazów po prostu nie działa, bo zawiera tylko czystą, abstrakcyjną teorię. „Słuchaj, Kefir, odpuść sobie Osho, Tolle’a i innych teoretyków – powiem Ci, co zadziała tu i teraz” – takie rady byłyby na wagę złota. Ja chociaż spróbuję takich rad udzielić.

Teraz uknułem termin „duchowość ekstrawertyka„, czyli człowieka, u którego każda metoda zdziała dosłownie cuda. A największe cuda zdziała metoda 3 x 3: piątek, piąteczek, piątunio – wódka, wódeczka, wódzia – grill, grillek, grillunio. Kiedyś żartowałem, że osoby o silnej energetyce (np ekstrawertycy) mogą jeść nawet śmieci z kubła i odpady z reaktora atomowego, popijając to morzem whisky, zagryzając chipsami z glutaminianem i poprawiając to kokainą. A i tak będą mieli z milion razy więcej energii, kreatywności, zapału, witalności, niż wielu z nas.

Gdzie są konkretne rady, gdy w piątek jesteś tak zmęczony, że rzygać Ci się chce, gdy dopada depresja, totalne wyczerpanie akumulatorów, gdy nie masz najmniejszej ochoty ani na czytanie Osho, ani na picie wódeczki przy grillu z okazji piątunia? No cóż, wtedy ani Osho, ani Eckhart Tolle i ich oświecone rady nic nie zdziałają.

Równie dobrze można powiedzieć takiemu człowiekowi: „ziomek, weź się garść, wyjdź do ludzi, zmyślasz se, Twoje problemy są urojone„. W istocie Ci mistrzowie duchowi mówią dokładnie to samo, tylko innym, bardziej zawoalowanym i społecznie akceptowalnym językiem. Dlatego używam terminu „duchowość ekstrawertyka„.

Gdy brak energii, gdy nie ma sił praktycznie na nic, gdy nawet zwleczenie się z łózka jest nie lada wyzwaniem – nie pomogą żadne hurraoptymistyczne komunały podlane sosem new age. „Żyj tu i teraz, w chwili obecnej„, „zmień swoje myślenie„, „Twoje problemy są iluzją„, „zmień swój świat wewnętrzny a zmieni się Twój świat zewnętrzny” – nie, to nic nie da. A często takie „rady” mogą spotęgować zły stan, lub wręcz doprowadzić do samobójstwa.

Na blogu Zielpy taka postawa została opisana w taki oto sposób:

Cytat: „Co może pomóc Ci [na doła, depresję – przyp. Jarek Kefir] lepiej od Pana Boga? No co? Nie odnajdujesz sensu życia w Jezusie? Nie szkodzi. Zostaje Ci jeszcze Budda, Kriszna, Mahomet i kilku pomniejszych bożków. Jeśli nie pomaga ani pielgrzymka do Częstochowy, ani do Mekki, koniecznie spróbuj tarota, kabały albo zadzwoń do Davida Harklaya (aka Violetty Koseskiej). Są jeszcze książki, np. „Secret”, „Jak znaleźć szczęście”, „Osho”, „W dżungli podświadomości” i inne feng-szuje. Powieszenie łapacza snów nad łóżkiem i żyda do góry nogami również będzie dobrą opcją.

Można jeszcze skakać przez ogień, palić kadzidełka i przelać jajko nad głową. Najbliżej normalności są chyba religiantki fitnessowe, inspirujące się cytatami z Ewy, Ani i Paula. Coelho. Od filozofów życia trzeba trzymać się zawsze jak najdalej – sami mają dużo bardziej nasrane niż Ty z tą swoją depresją. W pierwszy piątek miesiąca oczyszczają się duchowo w konfesjonale, w drugi okadzają dom, by wypędzić złe duchy, a w ostatni już wiedzą, że to Pawlikowska zmieniła ich życie na serio. Potem znów się muszą z tego wszystkiego wyspowiadać i tak w kółko.”
Całość: http://zielpy.pl/index.php/2015/01/02/typy-ludzi-ktorzy-przychodza-gdy/

Dobrze, co można wtedy zrobić? Potrzeba działań, które są pogotowiem ratunkowym, chirurgicznym, precyzyjnym cięciem, a nie abstrakcyjną teorią. Pierwsza i najważniejsza sprawa to uporządkowanie spraw biologicznych – odżywianie, suplementy, zioła, zdiagnozowanie chorób – depresja, tarczyca, wyczerpanie nadnerczy, zespół przewlekłego zmęczenia, ADHD i szereg innych. Wykonanie badań nie tylko krwi (rozmaitych, pod kątem wielu chorób fizycznych – anemia, hashimoto, niedobory itp).

Bywa i tak że trzeba się uporządkować za pomocą medykamentów od big pharmy, jeśli zachodzi taka konieczność. Nie będę tutaj pierdolił się w tańcu, ale powiem, że trzeba kalkulować ryzyko, zrobić bilans zysków i strat. Praca nad sobą to zajęcie na lata, a nawet dekady. A żyć mamy tu i teraz. Jeśli zioła, aminokwasy i inne tego typu metody nie pomogą – nie pozostaje nic innego jak chemia, np hormony na tarczycę czy wyczerpane nadnercza, itp.

Jeśli nie wyrównasz tej sfery przyziemnej – biologicznej, to cóż, nie polatasz sobie. Jedna z rad dawana podczas takich zawirowań, to medytacja. Wiem, że to działa realnie, choć nauka tego nie wyjaśniła. No tylko jest jeden problem. Już zwykła sraczka (grypa żołądkowa i występujące przy niej rozbicie) uniemożliwia medytację. A co dopiero wyczerpanie, przewlekłe zmęczenie czy depresja. Medytacja po prostu się nie uda. Rady teoretyków życiowych znowu okazują się więc niewydolne.

Druga sprawa to chirurgiczne odcięcie się. Tak, odcięcie się. Wiem, że przebudzenie to proces który przychodzi niejako sam, że trzeba czasami przejść przez życiowe piekło, przez ciemną noc ducha, bla bla bla.. Ale to, co pisze Vadim Zeland w książkach „Transfering Rzeczywistości„, może wykonać nawet osoba totalnie nieprzebudzona, o duchowości ameby.

To odcięcie się od toksycznych wahadeł ideologii, religii, partii, doktryn, marek, celebrytów itp itd. To one, te wahadła, drenują naszą energię. Kolejna metoda to zaawansowany system DEIR Dymitra Wereszczagina. Pomaga się odciąć się od wampirów energetycznych. Spotykamy ich każdego dnia – w szkole, na uczelni, w pracy, sklepie, autobusie, na ulicy.. Proceder kradzieży energii życiowej odbywa się na globalna skalę.

Prawem tego świata jest to, że wszelkie zasoby płyną od tego, kto ma ich mało, ku temu, kto ma ich dużo. W konsekwencji tego ten, kto ma mało, ma jeszcze mniej. Ten, kto ma dużo – ma jeszcze więcej. Biedni stają się coraz biedniejsi, a bogaci – coraz bogatsi. Ludzie wyczerpani energetycznie, w depresji, introwertycy – po spotkaniu z dowolnym wampirem (a jest ich miliony milionów) mają jeszcze mniej energii niż mieli. A wampir ma jej jeszcze więcej i więcej i więcej.

System DEIR pomaga się odciąć od tego procederu żerowania na nas, kradzieży energii nam, mającym jej mało. Wiem, że możesz być dopiero na samym początku swojej drogi ku przebudzeniu. Wiem, że możesz wielu rzeczy nie kumać, przeciwko wielu rzeczom się buntować. Wiem że możesz być na tej życiowej pustyni, przechodząc przez ciemną noc ducha.

Ale masz prawo odciąć się od tego, co Cię niszczy i drenuje z energii. Masz prawo, wręcz masz obowiązek się bronić! Na przebudzenie przyjdzie jeszcze czas.. To lata a nawet dekady. Tę drogę trzeba przebyć samemu, nikt tej pracy nie odrobi za Ciebie. Wiem, teorię znam. Ale już teraz możesz poznać metody, techniki i sposoby – czyli to, co najcenniejsze. Już teraz możesz się odciąć od tego, co Cię niszczy i zabija.

Po prostu zrób to.

Czasami nasz umysł staje na naszej drodze. Wydaje się on działać dość samoczynnie, poza naszą kontrolą. Czym więc on jest? Pasożytem? Wirusem? Polecam film „Umysł nie jest naszym sprzymierzeńcem„:
https://www.youtube.com/watch?v=S8s7UTBhTIM

Tematykę teoretyków życia i braku wskazówek praktycznych poruszałem w artykułach poniżej:
Przestańmy obawiać się globalnej tyranii, nie tędy droga..
Ziemia jest piekłem ale jest szansa na zmianę. To zależy też od Ciebie!
Dlaczego marzenia się nie spełniają? „Walka ze światem nic nie daje”

Podsumował: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

24 odpowiedzi »

  1. https://www.youtube.com/watch?v=uqI-V_SBDIQ

    „Kto miał trudne dzieciństwo, chce dać swemu dziecku to, czego sam nie zaznał – a czego bardzo pragnął.

    Znane przysłowie mówi: „Dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło” – tak jest i w tej, tak ważnej (najważniejszej) w życiu sytuacji. To że nie chcesz powielić błędów swego ojca, nie wystarczy. Jeśli nie wiesz jak działa Twoja podświadomość, jak działa psychika dziecka, unieszczęśliwisz swoje dziecko dokładnie tak samo, jak Twój ojciec unieszczęśliwił Ciebie – mimo tego że masz naprawdę szlachetne intencje.

    Objawi się to w nieco inny sposób. Ojciec pił, Ty się tniesz a Twoje dziecko będzie miało niezrozumiałe kompleksy, czy też chorobę. Ból idzie z dziada na ojca i później cały czas w dół pokoleniami. Kto rozumie jak to działa, przerwie ten piekielny proces. Kto nie rozumie, przegra życie swoje i swego ukochanego dziecka.”

  2. https://www.youtube.com/watch?v=92v8ZrifHkY

    „Wychowano nas w przeświadczeniu, że kobietę nie tylko można, ale nawet trzeba uszczęśliwić. Ma być to naszym męskim zadaniem na życie – uszczęśliwić kobietę, sprawić by była szczęśliwa.

    Ale czy jest to możliwe? Absolutnie nie. Z dwóch powodów:

    1. Szczęście i zadowolenie to nawyk, a nad nawykiem trzeba samemu pracować – nie można tego dostać ani oddać. Jeśli kobieta nie ma nawyku cieszenia się życiem, nawet Donek i jego cuda nie sprawią, by odczuła szczęście.

    2. Psychika ludzka cieszy się tylko chwilę, a po niej następuje poczucie braku i smutku. Żeby go nie czuć, otoczenie rzuca nam kolejny cel który ma dać szczęście. I tak ten kołowrót trwa całe nasze nieszczęsne życie.”

  3. https://www.youtube.com/watch?v=mC-P6XA2PVQ

    „Im dłużej żyjesz, tym częściej sobie zadajesz te pytanie – czy warto być dobrym dla ludzi?

    Moim zdaniem warto, ale czynienie dobra bliźnim to gra, rządząca się określonymi zasadami. Jeśli ich nie znasz, zamiast wdzięczności doświadczysz pogardy – albo rażącej niewdzięczności bądź gorzej.”

  4. https://www.youtube.com/watch?v=7s2yCmbELH0

    „Czy można zaufać kobiecie? Otworzyć przed nią serce, jak ulubieni aktorzy w komediach romantycznych i bajkach?

    Zdobyta od dzieciństwa wiedza mówi że tak, że można – i że da nam to spełnienie. Wiedza o psychice kobiety mówi jednoznacznie, że nie warto. Koszty takiej postawy są bardzo wysokie: brak szacunku ze strony kobiety, rozwód, kłótnie, awantury, prawie zawsze zanik seksu w związku.

    Zdaję sobie sprawę, że fakty które omawiam i opisuję w książkach, drastycznie rożnią się od tego, co nam wmówiono. Nie pragnę nikogo zmuszać do przyjęcia tej wiedzy. Kto zrozumie te zasady, wygra przyjemniejsze życie – kto nie zrozumie albo nie będzie chciał zrozumieć, niemal na pewno przegra je. Ale zawsze tak było – mądry wygrywał, głupi przegrywał, często nie rozumiejąc dlaczego cierpi, chociaż mógł tego uniknąć.”

  5. „KONCERT CISZY (Zielona Planeta)

    Świat, w którym muzyka wychodzi z naszego wnętrza, ponieważ wyrasta z CISZY.

    Posiadamy pięć zmysłów zewnętrznych (wzrok, słuch, smak, zapach i dotyk); stanowią one okna, przez które poznajemy świat zewnętrzny. Koncentrują się one w kanale zwanym „trzecim okiem”- świadomością lub szóstym zmysłem. Kanał ten jest wykonany z CISZY, ale nie jest to cisza wykonana z braku dźwięków: jest pełnią dźwięków, harmonii i wibracji. Jest to cisza wymowna, żaden hałas nie może jej przeszkodzić, żadne słowo nie może jej dosięgnąć. Umysł nie może się tam dostać, ponieważ ty nie jesteś umysłem. Funkcją umysłu, powtarzam, jest bycie pomostem pomiędzy tobą a obiektywnym światem; funkcją serca jest bycie pomostem między tobą i twoim „ja”. Cisza, o której mówię jest ciszą duszy w swej całości: umysł i serce. Jest to piosenka sama w sobie – bez słów, ale pełna znaczenia. Dopiero z tego rodzaju ciszy rodzą się kwiaty miłości. To właśnie ta cisza staje się Rajskim Ogrodem. Medytacja i tylko medytacja jest kluczem do otwarcia drzwi twojej istoty, twojej egzystencji.
    Wòwczas odkryjesz pięć zmysłów wewnętrznych, odmiennych… introspekcyjne spojrzenie w innym świetle, ultradźwiękowe wsłuchiwanie się w każdą ciszę, gust nadający smak każdemu stworzeniu i pozwalający na uchwycenie istoty każdej rzeczy, węch, który wyczuwa zapach każdej istoty, wrażliwość i percepcja, która wypełnia każdą wraliwość czułością, słodyczą i delikatnością.

    ******

    JESTEŚMY żebrakami ABSOLUTU,
    wędrowcami światła w drodze ku boskiej ciemności.

    Ten film jest dziełem poezji: następowanie po sobie, wręcz łączenie się ludzkich i zwierzęcych spojrzeń, wzgórz, drzew, gleby, roślinności, wody, osòb działających w harmonii, biegnących z wiatrem, z prądem… Sugestywny i poetycki sposób mówi nam, jak wszystko jest połączone między sobą, wszystko jest niezbędne dla wszystkiego, nic nie dominuje nad niczym…
    To fenomen ludzkiej miłości wyznacza kluczowy punkt całej historii, gdy synowie Mili zakochują się w dwóch mieszkankach Ziemi. Powrócili na swoją Zieloną Planetę przynosząc z Ziemi miłość. Jest to idea, ktòra wydaje się najbardziej ukryta i najmniej oczywista: Ziemia może być pełna sprzeczności, terroru, śmieci, braku prawdziwego, wartościowego rozwoju cywilizacji, ale istnieje tam miłość, ktòra zbawia wszystko; jest drzwiami wyjściowymi i wyjściem awaryjnym, które nadaje sens egzystencji.

    *******

    „Świat, ktòry stworzyliśmy jest wytworem naszego myślenia i dlatego nie może się zmienić, jeśli nie zmienimy naszego sposobu myślenia.”
    – Albert Einstein –

    Zatruwa mnie myśli, że rządy wydają miliardy dolarów i euro na odkrycie życia w przestrzeni kosmicznej (NASA), podczas gdy wygasa życie ludzi umierających z głodu na Ziemi!
    Poszukują przestrzeni witalnej poza naszym światem, ponieważ uczynili życie na naszej planecie nie do zniesienia…”

    • „Czy można zaufać kobiecie? Otworzyć przed nią serce, jak ulubieni aktorzy w komediach romantycznych i bajkach?

      Zdobyta od dzieciństwa wiedza mówi że tak, że można – i że da nam to spełnienie. Wiedza o psychice kobiety mówi jednoznacznie, że nie warto. Koszty takiej postawy są bardzo wysokie: brak szacunku ze strony kobiety, rozwód, kłótnie, awantury, prawie zawsze zanik seksu w związku.

      Jak ja lubię ludzie którzy szufladkują innych. Kobiety są takie, łysi są tacy, rudzi są tacy itp. Bardzo współczuje jeśli miałeś przykre doświadczenia ale to nie jest to dobry sposób na określenie ogółu ludzkości.

  6. https://www.youtube.com/watch?v=3DwIhzt7wJ0

    ból, w którym błądzi sens życia
    żegnał te, co kryły zdradę
    wiara, nadzieja, miłość
    zawiodła mnie każda z was
    smutek stał się szóstym zmysłem
    żal wypłukał oczy z kłamstw
    chciałem przełknąć gorycz duszy
    a zostało mi tylko zwątpienie

    w mych żyłach negacja
    pragnienie wolności
    świadoma nienawiść
    do ludzkiej żałości
    czczące chciwość
    zwierzęta
    wyrzekam się was
    wyrzekam się was

    zapomniałem kim jestem
    by poznać siebie
    zmęczony cierpieniem
    karmiony nienawiścią

    obudziłem wnętrze
    zobaczyłem pustkę
    w umarłych drzewach
    odmęty marności

    widmo ludzkości
    sępy nad popiołem
    droga donikąd
    stała się mym domem

    milczy jak bóg
    gnije jak człowiek
    odchodzi wraz ze mną
    tamten świat z pod powiek

    zgliszcza
    jesiennych lat
    zenit grozy
    wspomnień sad

    oto krawędź świata
    nienawiść do życia
    nienawiść do śmierci
    płonące wymiary

    z kajdan rozpaczy
    w tęsknotę wieczności
    w mackach zagłady
    przenikam nicością

    samotność
    za lustrem mych oczu
    popiół marzeń
    w ich odbiciu ogień

    zgliszcza duszy
    na drzewach ostatni
    liść szary się kruszy
    jak prochy, w zapomnienie
    w zapomnienie

    • https://www.youtube.com/watch?v=yosH1PVopow

      „You must be ready to burn yourself in your own flame. How would you become new, if you have not first become ashes?”

      zagłada
      zagłada
      co już znam niech płonie
      wszechobecny ogień
      jak sen porywa
      mnie w inny wymiar
      nieskalany ludzkością
      nieskuty przeszłością
      w nieskończoną przestrzeń
      odmętów mej duszy
      w zgliszcza

      zatruwana możność
      w eonach, gdzie wolność
      zakuta w kajdany
      a człowiek zesłany
      w labirynt pomieszczeń
      gdy ponad nim przestrzeń
      bezgranicznej wiedzy
      świadomej kreacji mocy

      zamykam powieki
      by zgasić te mrowia
      ludzkość i jej ścieki
      w nich gnije harmonia

      jak płaczące wierzby patrzę
      na chciwą rzeczywistość
      na porządkowany świat
      ruinami naszych lat

      wokół mnie rośnie
      pożoga wyrzeczeń

      płonę w wewnętrznym ogniu
      by zrodzić się na nowo
      by wyjść z szeregu ludzkości
      co jak bydło pcha się krocząc
      na rzeź

      zagłada

      przez lasy trwogi
      legiony mogił
      te wszystkie drogi
      prowadzą do śmierci
      do zatracenia
      do braku znaczenia
      do zaspokojenia
      chwili w horyzoncie zdarzeń

      „chciałbym was zabić
      i nie potrafię
      nie potrafię
      wyrzekam się was
      na zawsze
      może jestem wyklęty, ale wolny
      wolny”

      oczy jak otchłań
      jak przepaść dziecięcych snów
      jak nostalgia nocna
      w cieniu, jak nów
      codzienną jesienią
      marzenia więdną
      jak liście uschłe
      zgliszcza świata na wietrze

  7. http://www.eioba.pl/a/44gp/malzenstwo-smierc-na-raty

    „Mówi się, że żaba wrzucona do wrzątku, od razu wyskoczy. Mówi się, że gdy wrzucić żabę do garnka, a wodę powoli podgrzewać, ugotuje się. Zmiany zachodzą tak powoli, że żaba ich nie dostrzega, w efekcie czego zostaje oszukana i umiera.

    Mówi się: „Każda piękna chwila ma swoją datę ważności.”

    Podobnie jest z małżeństwem. Gdyby każde z partnerów wiedziało, co czeka ich na końcu tak przez wszystkich zalecanej i opiewanej na tysiące sposobów „ścieżki szczęścia”, nawet najwięksi romantycy wyskakiwaliby z garnka. Niestety; powolne podgrzewanie, znieczula skuteczniej niż wieczorna whisky z colą.

    Etapy konania żaby, to rosnąca powoli temperatura. Etapy ludzkiej męki, zwanej małżeństwem, to używając terminologii filmowej:

    1. Romans
    2. Porno
    3. Komedia romantyczna
    4. Serial obyczajowy
    5. Szpiegowski
    6. Sensacyjny
    7. Kryminał
    8. Thriller
    9. Horror”

    ….
    to porównanie małżeństwa do gatunków filmowych, czyli życie w oparciu o iluzje, genialne 😀

  8. Oshczo, Toitollete, Du Pello, pieprzone cwaniaczki, coś tam skrobią ale czy oni sami rozumieją o co w tym chodzi? Według mnie ci współcześni filozofowie są jak autorzy tekstów do piosenek, w wywiadach roztkliwianie się nad rzekomym przesłaniem och co to ja nie chciałem przekazać, melodia duszy uhm.. a jak posłucham to słyszę pierdolonego translatora, te same frazy słowo w słowo bez żadnego powiązania ze sobą. czasem śmieciom tekst nawet nie pasuje do rytmu więc zamiast go poprawić to puste miejsca wypełniają zwykłym jęczeniem. No ale hajs musi się zgadzać i taki pan Oshczo, przeciwnik otaczania się blichtrem sam rozbija się maybachami c’nie? 😉

    Wojtek od szczyla chciał zostać pisarzem.
    Wojtek gubi wątki i nie umie poprowadzić historii do końca.
    Wszystkie pomysły Wojtka tracą banałem i pulpem.
    Wojtek nie potrafi też tworzyć portretów swych postaci.
    Tego bełkotu jaki Wojtek wysrywa nikt nie rozumie.
    Wojtek postanowił odnaleźć się w literaturze filozoficznej <3
    Bądź jak Wojtek!

  9. Milion dolarów dla każdego, kto udowodni mi że Bóg jest w trakcie ceremonii małżeńskiej
    Za ten tekst powinieneś dostać Nobla!

    • ,, Milion dolarów dla każdego, kto udowodni mi że Bóg jest w trakcie ceremonii małżeńskiej”

      Ceremonie i rytuały służą podniesieniu wibracji. Zależy w jakim kierunku.
      Jeśli zaczynasz wibrować w zgodzie ze swoim wnętrzem, zaczynasz czuć błogostan, lekkość, szczęście, którym chcesz dzielić się z innymi, to znalazłeś się w jednym pomieszczeniu, przy stole, z kimś, kogo wyobrażasz sobie i nazywasz Bogiem. To jedno z wyobrażeń.
      Tyle jest wyobrażeń i opisów Boga, ile odczuć boskich wibracji w milionach ludzkich serc. Ci, którym obce jest słowo Bóg, mogą i odczuwają to samo. Różnica tkwi w nazwie i definicji, nie w istocie.

      • „[zapomnialem jak brzmi słowo opisujące zawarcie ślubu boga z boginia we wszystkich aspektach]” … to jest HIEROGAMIA 😉

            • Po pierwsze nie mam odpowiedniej Boginii, a ta która znam [mogłaby byc córką] jest zajeta i przez szacunek nie atakuję
              Po drugie jak chcesz mnie poznać – jestem otwarty
              Po trzecie – nie wiem czy w pełni rozumiesz ten proces! W akcie Hierogamii w złaczeniu stają sie jednością – więc nie ma zmiłuj – klamka zapadła i koniec
              Po czwarte – sakralność źle mi się kojarzy wiec nie łączył bym jej z Hierogamią. To tak jakby porównać akt sexualny z całowaniem sie przez szybę
              Po piąte – jestem za całkowita wolnością wiec musi to być naprawdę dobrowolne

            • W świecie „bogów” dopuszczalne są małżeńskie związki nawet kazirodcze, wszak im wszystko wolno, oczywiście za obopólną zgodą, po uwiedzeniu 🙂

            • natomiast sam akt może być porównany tak jak to opisałeś lecz są to bogowie i robią to inaczej niż przyziemni ludzie choć zapewne jest to ekscytujące

  10. http://www.eioba.pl/a/4eyw/faceci-to-zwierzaki

    „Panie załamują wymanikiurowane dłonie; faceci myślą tylko o jednym. Puste! płytkie! zwierzaki! oburzają się wcześniej od mężczyzn dojrzewające emocjonalnie kobiety. To wersja oficjalna, dla naiwnych. A prawdziwa?

    Seks to władza

    Mężczyzna podniecony kobietą jest dla niej olbrzymią przyjemnością. Daje jej poczucie bycia atrakcyjną, a możliwość spełnienia seksualnych marzeń faceta daje władzę. Facet mający seks jest spełniony, czuje ulgę i zadowolenie. Gdy seksu nie ma (migrena…) szaleje, czuje się sfrustrowany. Zgrabna i seksualna kobieta gra na facecie jak na tamburynie, wystukując diabelskie rytmy. Facet zrobi to co ona chce? jest seks. Nie zrobi? migrena. Seks daje kobiecie podziw mężczyzn, władzę, wielkie możliwości, wszystko… Kobieta zazdrości mężatkom obrączki, welonu, kościelniaka, wesela na kilkaset wujków i stryjków, podróży poślubnej pod piramidy z której zdjęcia (wszystkie uśmiechnięte, by singielki zazdrościły) można wstawić na fejsa. Facet nie chce się hajtać? migrena. Męczony uporczywym, nieludzkim wręcz bólem jąder zgadza się, a zdaniem Pań dorasta i dojrzewa emocjonalnie – migrena w niezwykły sposób mija… cud! Prawdziwy facet który nosi spodnie zdaniem Pań to ten, który daje się wodzić za nos swoim popędom. Ten który zna zasady gry, staje się małym, niedojrzałym emocjonalnie chłopcem w wersji delikatnej, rokującej nadzieję na „otrzeźwienie”. W wersji nieuleczalnej, Polskiej to gnój, kanalia, gówniarz i emocjonalny niedorozwój.

    Gdzie urok trajkotania?

    I gdy wyobrażam sobie że tracę nagle popęd seksualny, znika całe napięcie generowane obecnością atrakcyjnej kobiety… nudzi mnie jej obecność, przedtem urocze trajkotanie staje się męczące a brak logiki przerażający; myśli uciekają nad morze, w góry, lasy i wszelkich „nieodpowiedzialnych życiowo – bo samemu” rozrywek. Prawdziwa rozrywka dla faceta to bycie ze swoją kobietą – jedyna przyjemność to także kobieta i dzieci. Wszystko inne zabiera uwagę samca, więc jest traktowane jak zagrożenie. Hobby i samotne wyjścia budzą furię, samodzielne myślenie i własne poglądy – strach przed utratą kontroli, podniecenie na widok atrakcyjnej kobiety – zazdrość, nienawiść, poczucie silnego zagrożenia i rosnące pragnienie odwetu. „Kocham Cię miłością prawdziwą, ale jak odejdziesz zniszczę Cię i Twoje całe życie”.

    Boję się myśleć co by było, gdyby mężczyźni przestali odczuwać pożądanie. Ciekawy jestem ile kobiet by wtedy awansowało, kończyło w mięsnym za ladą zamiast grać rolę bogatej Pani domu, zostawało szefami firm. Gdyby nie seks, kobiety żyłyby w piekle. Seksowi i męskiej chuci zawdzięczają łupy, które zdobył i wypracował mężczyzna. Seks ma dwa oblicza. Jest dobry, gdy trzeba dojrzeć i iść do przodu (narzeczeństwo, ślub, dzieci). Później jest zły, bo kobiecie nie chce już się seksu, a facet może uciec do innej kierując się swoim popędem. Kiedy więc Panie narzekają na męski seksizm, wiedzmy swoje; to tylko taka jedna z wielu bajeczek dla naiwnych. Gdyby nie on…”

  11. „Czy społecznie akceptowane recepty na życie prowadzą do wolności i szczęścia? Wręcz przeciwnie!”
    ALEZ TAK!!!! MILOSC CHYBA CIAGLE JESZCZE JEST AKCEPTOWANA SPOLECZNIE?

  12. Oczywiście miłość to coś więcej niż tylko ten szczególny sentyment do ukochanej osoby – żony, matki, ojca, dziecka czy kochanki ( Nasze relacje społeczne są „tylko” najlepszym sposobem praktykowania MIŁOŚCI).

    Miłość to postawa czy sposób, w jaki przejawiamy się w świecie, sposób, w jaki odnosimy się do WSZYSTKICH ludzi (niezależnie od zabarwienia emocjonalnego do nich), do zwierząt, do przyrody, a nawet rzeczy. Czyli generalnie – sposób naszego działania
    Miłość to także nasza SAMODYSCYPLINA

    Miłość to sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość, to, co myślimy o sobie i innych ludziach, to jak czujemy i przeżywamy samego siebie w świecie. Miłość to nasza samoakceptacja, szacunek do siebie i innych oraz wypływające z tego przekonania i wartości („prawo moralne we mnie”)

    Miłość to podwyższona zdolność przeżywania czy współodczuwania z innymi (ból, który zadajemy komuś innemu, jest prawie tak samo przykry dla nas, jak dla tej osoby).

    Miłość to otwarte serce i ład serca, pokój ducha, stan duchowej sytości i zaspokojenia.

    A przede wszystkim, jak to ktoś kiedyś mądrze powiedział, MIŁOŚĆ TO STAN UMYSŁU. i jak WSZYSTKIE STANY UMYSŁU, POWIELA SIĘ. Miłość to taka samokopiarka, SAMOCZYNNIE KOPIUJE SIĘ W ŚWIECIE. Miłość rodzi miłość.

    To tylko parę odsłon i „twarzy” miłości. Każdy z nas może praktykować taką miłość używając do tego dowolnie wybranych narzędzi. Nie jest to jednak wcale łatwe, ALE NIE MA INNEJ DROGI, ABY SIĘ UWOLNIĆ Z PUŁAPKI TEJ RZECZYWISTOŚCI.

    I na zakończenia, już z własnego doświadczenia, mogę wam powiedzieć, że ja poznałam pewną drogę na skróty, która sprawia, że ten proces bardzo przyspiesza i przestaje być taki uciążliwy, ale wy jednomyślnie, jakoś tego nie rozumiem, nie lubicie o tym słuchać

  13. Jezus Chrystus Zmartwychwstał, by każdy, kto słucha głosu Jego, mógł żyć na wielki. Jezus Chrystus pokonał śmierć i wybawi od niej każdego, kto idzie przez życie, wyznaczoną przez Zbawiciela drogą. Najskuteczniejszym sposobem na zwiedzenie, przez kainowe plemię, nieświadomej jeszcze niczego osoby ludzkiej, jest mistyfikacja kreacji Jezusa Chrystusa. Odbywa się ona nieustannie i trwać będzie do ostatniego dnia, po to by zwieść tych, którzy stale się uczą, ale nigdy nie dochodzą do poznania prawdy (2 Tymoteusza 3:1-9). Rzetelny chrześcijanin, to chrzczony Duchem Świętym i ogniem (Mt 3:11). Dlatego wyjdźcie spośród nich (którzy udzielają chrztu inaczej) i odłączcie się, mówi Pan (2 Kor 6:17). Prawdziwe życie, to życie w jedności z Chrystusem. Śmierć własnych projektów, własnych koncepcji, własnych ambicji, własnego znaczenia, własnej dumy i aureoli – prowadzi do narodzin w jedności z Jezusem Chrystusem i stanowi jedyną gwarancję życia wiecznego. Jedyny ratunek – w Panu naszym, Jezusie Chrystusie. „Miej serce i patrz w serce”, tam dyskretnie przebywa, i czeka na zaproszenie, Chrystus. Poznanie prawdy o Jezusie Chrystusie, wymaga najpierw poznania prawdy o sobie samym.

  14. Czyli człowiek jeśli się wzmocni energetycznie może stać się z introwertyka ekstrawertykiem? Jak myślisz Jarek?

    • Wygląda na to, że tak. Introwertycy to Ci, którzy oszczędzają energię, bo mają jej mało, zaś ekstrawertycy to Ci, którzy dają energię, bo mają jej dużo. Ale to tylko jedna z interpretacji. 😉

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.