Felietony i artykuły autorskie

CO BY BYŁO GDYBY LUDZIE ŻYLI 1000 LAT JAK PRZED WIEKAMI?

Przekazy wielu starożytnych ludów i kultur mówią, że przed wieloma tysiącami lat ludzie żyli po 1000 i więcej lat. Mówi o tym nie tylko Biblia, ale różne inne pisma, księgi i podania. Zastanówmy się chwilę nad tym pytaniem: co by było gdybyśmy żyli 1000 lat, a nie po 70 jak obecnie? Okazuje się, że zadziwiająco wiele problemów społecznych i różnych innych byłoby rozwiązanych..

Tak jak na obrazku powyżej – cztery cywilizacyjne niedobory. Witamina D3 – dotyczy co najmniej 90% Polaków w okresie wrzesień-maj. Witamina C – wszyscy, bo mamy zablokowaną biosyntezę. Magnez – większość ma za niski poziom, bo spożywamy o wiele za dużo wapnia (antagonisty magnezu). Jod – Bałtyk jest morzem zimnym i dostarcza śladowe ilości tego pierwiastka.

Przykładów niedociągnieć natury przy projektowaniu ludzkiego organizmu jest dziesiątki jeśli nie wiecej. Nie chodzi tylko o ewidentne „buble” biologiczne które znają chyba wszyscy. Podstawowy problem ludzkiej natury który generuje wrecz cywilizacyjne problemy, to rozszczepienie (de facto: schizofrenia) jednostki decyzyjnej człowieka na trzy obszary:

-podświadomość (mózg gadzi, reaguje w czasie ułamków sekund lub mniejszym, ma poteżną moc obliczeniową niczym superkomputer, podejmuje wiekszość decyzji poza naszą kontrolą);
-świadomość (umysł logiczny, racjonalny, ma skrajnie niewielką moc obliczeniową niczym MS DOS, pełen pułapek, neuroz, traum, z jego obłednymi ideologiami, doktrynami, religiami itp itd);
-nadświadomość (dusza, przemawia najciszej, ma jeszcze wiekszą moc obliczeniową niż podświadomość, ludzie wypierają sie kontaktu z nią. Jest połączona z podświadomością i czesto działa i wpływa poprzez podświadomość by ominąć pułapki i psychozy umysłu logicznego);

Uwielbiany przez teoretyków konspiracji symbol piramidy NWO z wszystkowidzącym okiem, jest tak naprawde symbolem tego rozszczepienia na trzy osobne ośrodki decyzyjne. Piramidę można interpretować jako symbol całości naszego jestestwa. Można ją także interpretować w sensie społecznym. Symbolika piramidy jest uniwersalna. Wartości które są najniższe, są na samym dole piramidy i ilościowo jest ich najwięcej. Wartości „średnie” to oczywiście środek piramidy i jest ich już wydatnie mniej.

Góra piramidy (wszystkowidzące oko) symoblizuje nadświadomość, duszę człowieka. Jest jej ilościowo najmniej i jest oderwana od reszty piramidy – co jest symbolem raju utraconego, braku kontaktu z Bogiem. Środek piramidy symbolizuje świadomość (rozum logiczny) i jest go już wiecej. Natomiast podstawa piramidy której jest najwiecej, to podświadomość z jej poteżną armią – neurobiologią, neuroprzekaźnikami, emocjami, żądzami, instynktami, pragnieniami.

Tak się zastanawiam, po co ktoś / coś tworzył ludzki organizm tak, by nie mógł pobrać podstawowych składników ze środowiska? A może prawdą jest teoria spiskowa, że przed tysiącami lat (po upadku Atlantydy?) ktoś nam majstrował w genach? I skrócił nam przy okazji życie z 1000 lat do max 130 lat? Gdyby ludzie żyli tysiąc lat, to byliby znacznie spokojniejsi, bardziej pokojowi, mniej agresywni.

Bo na wszystko byłby czas. Teraz praktycznie całe życiowe doświadczenie trzeba „załatwić„, a przynajmniej zacząć przed 30-stką – „wyszumienie się„, pozycję zawodową, wykształcenie, rodzinę jak ktoś chce. Bo w wieku 30 lat człowiek zaczyna się powoli starzeć zdrowie i witalność już nie ta, a 40 czy 50 letni organizm to praktycznie wrak.

Ludzie to podświadomie wiedzą i stąd nasila to ich agresje, niepokój, postawę roszczeniową wzgledem innych i egoizm. Człowiek dobrze wie, że wiek 15 do 30 lat to jego najlepsze lata, i czesto praktycznie jedyne lata tej ziemskiej radości. Stąd tak łapczywie ją chłonie. Robi wszystko by łapać te upływające coraz szybciej chwile. Wiec nie zważa na innych, łapczywie chwyta dzień, idzie po trupach do celu.

Czesto schemat jest taki – że człowiek może wybawić sie, wyszumieć do 25 czy 30 roku życia. Na to jest społeczne przyzwolenie. Potem kończy studia i bezlitosna maszyneria społeczna pochłania go bez reszty. Praca w korpo, ślub (bo rodzina dogaduje „kiedy wreszcie sie ustatkujesz„), wyścig szczurów. Budowanie swojego statusu społecznego (coraz to nowe i nowe zachcianki i wydatki, kredyty, hipoteczniaki). Potem przychodzi 30-stka, wiec żądaniem społeczeństwa jest byś założył rodzine.

A to oznacza de facto koniec beztroski młodości. W naszej drapieżnej rzeczywistości społeczno-ekonomicznej oznacza to czesto pogrzeb jakiegokolwiek życia towarzyskiego, seksualnego, oznacza to koniec codziennych radości. Jest odpowiedzialność, obowiązki, kredyty, troski, szarość i burość dnia. To wtedy zaczynają sie pierwsze nerwice, depresje, zdrady, pracoholizm, nałogi.. Potem dochodzą cukrzyce, zawały, nadciśnienie, choroba hashimoto i szereg innych, bedących teraz plagą.

Gdy masz te 50 lat, dzieci odchowane – stoisz już de facto nad grobem. Organizm – czesto jest to wrak fizyczny i psychiczny, nie oszukujmy sie. Zaczyna sie starość – szara, brzydka, traumatyczna. Może ona trwać 10 lat, może trwać i 70 lat, do 120 roku życia, ale co to zmienia? W pewnym momencie światło Twojego życia gaśnie. Twoje ciało wraca tam skąd przyszło – do Ziemi, tej Ziemi, która w taki spokojny i niewzruszony sposób traktuje swoje dzieci wszystkich gatunków i płci.

Społeczne żądania i oczekiwania są wzajemnie sprzeczne i wzajemnie wykluczające sie. Są one nie do pogodzenia i tym samym nie do spełnienia. Masz 20, 30 lat? Spoko, myślisz że to jakoś pogodzisz, ogarniesz te społeczną schizofrenie.. Ale tryby tej maszyny kiedyś sie zatną. Prosze, nie zazdrośćcie tym szarym do bólu „normalnym” Kowalskim.

Ale zaraz zaraz.. Gdybyśmy żyli tysiąc lat, na wszystko mielibyśmy czas i miejsce. Na całe piekno ziemskiego doświadczenia z jego ogromną różnorodnością i pełną paletą barw. Wybawić sie, wyszaleć, wyszumieć, i przy tym zdobyć wykształcenie i ogromne umiejetności zawodowe? A prosze bardzo, masz na to 100, 200 a nawet 300 pierwszych lat życia! Czyż to nie wspaniałe? Potem gdy Ci sie znudzi i zapragniesz głebi w swoim życiu – w wieku tych 200 czy 300 lat zakładasz rodzine z te naprawde bliską osobą, bratnią duszą, którą poznałeś w wieku lat 100, bedąc już pełen autentycznej życiowej mądrości, ale wciąż w sile wieku.

Odchowujecie dzieci, mija zaledwie 30 lat Waszego życia, a Wy dalej jesteście w pełni sił witalnych! Możecie teraz zająć sie dalszym rozwojem zawodowym. Możecie dalej bawić sie, szaleć, poznawać smaki ziemskiego życia. Potem przychodzi wiek tych 400, 500 lat.. Zauważacie że życie to coś wiecej, pragniecie rozwoju duchowego, poznawania odwiecznej wiedzy? A prosze bardzo, macie na to kolejne 500 lat Waszego życia! Przez te 500 lat możecie oczywiście dalej rozwijać sie zawodowo, naukowo, możecie mieć kolejne i kolejne dzieci.

Zmierzam do tego, że przed wiekami ktoś (coś?!) zrobił/o nam ogromną krzywde, manipulując nam w genach i skracając długość życia z tysiąca lat do 120 lat. Był to zabieg tak perfekcyjnie zły, że aż diaboliczny. O tym, że ludzie kiedyś żyli tysiąc i wiecej lat, mówi nie tylko biblia. Ale szereg starożytnych pism z całego świata, z różnych szerokości geograficznych, z różnych, odległych od siebie kultur. Dlaczego tak sie stało? Odpowiedzi jednoznacznej nie ma, są tylko domysły niknące gdzieś hen w mrokach naszych pradziejów.

Czy kiedykolwiek sie nad tym zastanawialiście? Ileż mniej byłoby agresji, nienawiści, podziałów, deptania innych, gdyby ludzie na wszystko mieli czas! Ile wiecej byśmy zgromadzili wiedzy (naukowej i duchowej) gdybyśmy żyli tysiąc lat. Pomyślmy co by było, gdyby Einstein czy Tesla żyli tysiąc lat, gdyby właśnie dziś obmyślali nowe wynalazki. Co by było, gdyby tysiąc lat żyli Osho czy Anthony de Mello, i do dziś przekazywali wiedze?

Są to myśliciele którzy dali podwaliny pod budowe nowego rdzenia cywilizacji (new age), bo dwa stare (chrześcijaństwo i kartezjańsko-newtonowki racjonalizm) są już niewydolne i rozpadają sie. Oni żyli w czasach, gdy ujawnienie całości wiedzy nie było możliwe. Zostawili nam tylko i wyłącznie oderwaną od życia teorie. Ich doświadczenie i przekazana wiedza jest niekompletna, bo brakuje w niej najważniejszego – praktyki i kreacji. O tym pisałem już kilka razy i ten temat bede poruszał jeszcze przez wiele felietonów.

.

.

Autor: Jarek Kefir

Witaj. 🙂 Moja strona utrzymuje się z darowizn czytelników. Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić. Wolę mówić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi. Szerzę świadomość i wiedzę na tyle, na ile mogę, i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Nie wprowadzam płatnych treści. Chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

34 odpowiedzi »

  1. „Ile więcej byśmy zgromadzili wiedzy (naukowej i duchowej) gdybyśmy żyli tysiąc lat.”
    Każda, udzielająca się publicznie osoba ludzka, mająca potrzebę podzielenia się z innymi, swoimi poglądami na świat i życie, wyraża tym samym swoje zapatrywanie na istotne dla niej kwestie. Przez opis konkretnej sytuacji, osoba taka formułuje określone preferencje i postulaty odnoszące się do ludzkich działań. W postawie takiej osoby, można odnaleźć określony stosunek do jej własnego życia i do otaczającej rzeczywistości, pozwalający na ukazanie sensu swojej egzystencji oraz na uzasadnieniu konkretnych ludzkich postaw. Wynika to z posiadania konkretnej wiedzy teoretycznej i wyznawania określonej ideologii bądź religii, co wyklucza mówienie w kategoriach prawdy lub fałszu. Przy eksponowaniu poglądów naukowych, nie uwzględnia się faktu, że osoba ludzka, jako badacz, może błądzić, być egoistyczna i nikczemna. Publiczna nauka nie służyła i nie służy poszukiwaniu prawdy – służy umacnianiu poglądów dominujących, po stronie których się opowiada. Etyka jest ciężarem dla nauki, czego wymownym dowodem są wynalazki służące eksterminacji ludzkości oraz różnego rodzaju eksperymenty prowadzone na ludziach i zwierzętach. Nauka (ang.science) to rozumowy proces poznawania świata. Główny narząd poznawczy – mózg człowieka, zbudowany jest z dwóch półkul, prawej i lewej. Każda półkula stanowi oddzielny system i w dużym stopniu może funkcjonować niezależnie od drugiej. Każda z półkul ma własną wrażliwość, świadomość i samoświadomość, w każdej z nich przebiegają właściwe dla niej procesy emocjonalne. Każda z półkul specjalizuje się w odmiennych jakościowo funkcjach poznawczych. Badania aktywności mózgu wykazały, że człowiek wykorzystuje ten organ w około pięciu procentach, geniusz w około dziesięciu, pozostała część mózgu nie jest spożytkowana. Nauka musi więc zakładać istnienie pewników, aksjomatów, niepodważalnych twierdzeń opartych na wiedzy, pochodzącej z przesłanek, potwierdzonych wielowiekowymi doświadczeniami ludzkości, niewymagających, w związku z tym, dodatkowego dowodzenia i eksplikacji. Podstawą nauki są więc ogólne założenia, w tym o poznawalności natury, rzeczy i zjawisk, w oparciu o które buduje się strategię badawczą. Niedoskonały język ludzki, tak jak i sam człowiek oraz indywidualne, osobnicze cechy percepcji, ograniczają możliwość wyrażenia głębi myśli a zarazem zrozumienia przekazu, nawet gdy osoba, do której adresowany jest ten przekaz, podejmie trud i wysiłek dotarcia do istoty problemu stanowiącego jego przedmiot. W szczególności gdy przekaz dotyczy treść złożonych, wieloaspektowych, w postawie zaskoczonego, nieprzygotowanego odbiorcy, może zrodzić się niechęć, bunt a nawet i agresja. Konieczność specjalizacji, ogranicza jednak poznanie do coraz to bardziej wąskiej, jednej dziedziny wiedzy. Zatem proces poznania sprowadza się do paradoksu, który polega na tym, że trzeba wiedzieć coraz więcej, w coraz to węższym przedziale wiedzy. Współczesny człowiek nie ma, odpowiedniego zrozumienia swojej antropologicznej zdolność do świadomego nawiązywania więzi i przeżywania zdarzeń w relacjach z ludźmi i światem oraz w związku z tymi relacjami, poznanie i zrozumienie siebie samego. Fenomen przeżywania polega na świadomym, refleksyjnym odnoszeniu się człowieka do otaczającej rzeczywistości, ustosunkowaniu się do innych ludzi, zwierząt i pozostałej przyrody oraz zdarzeń społecznych, kulturowych, własnej osoby i swojego życia, do wszelkich zjawisk zachodzących na Ziemi i w Kosmosie. Warunkiem takiego funkcjonowania człowieka jest posiadanie wysokiej świadomości, której rozwój podlega ewolucyjnym, stopniowym zmianom. Tylko na tej drodze człowiek może zmierzać do życia w harmonii z samym sobą, otoczeniem, światem i całą , ożywioną przyrodą oraz Kosmosem. Praktyczna skuteczność teorii naukowych wcale nie dowodzi tego, że odkrywają one bezsporne fakty o świecie. Tylko takie fakty brane są pod uwagę, które uzasadniają aktualnie obowiązującą teorię. Nawet tzw. gołe fakty, same w sobie nie przesądzają o niczym, ponieważ decyduje ostatecznie istniejący klimat teoretyczny lub psychologiczny, w którym fakty te zostały wyeksponowane. W dalszych etapach poznania tajemnicy istnienia osoba ludzka powinna uświadomić sobie, że najbardziej obszerna i zaawansowana wiedza, o ile jest pozbawiona głębszego sensu i wartości, staje się jedynie deklaratywną groteską. Celem życia każdego, rozumnego człowieka jest odkrywanie, poznawanie, doświadczanie i przeżywanie prawdy, pojętej nie emocjonalnie a racjonalnie, klasycznie – jako zgodności sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy. A jaka jest prawda? Prawda jest taka jaki rozum i świadomość, którą rozum kształtuje. Jakie są więc rozumy? 1. Rozum konkretny, pod wpływem którego kształtowana jest tradycja i świadomość potoczna. 2. Rozum logiczny, dla którego prawda – to jedna z dwóch podstawowych kategorii logicznych, drugą jest fałsz, czyli stwierdzenie czegoś, co miało faktycznie miejsce lub stwierdzenie nie występowania czegoś, co faktycznie nie miało miejsca. 3. Prawda transcendentna, uniwersalna lub najwyższa – to Prawda, do której nie ma dostępu upadły, uwarunkowany, nie przemieniony mocą Sacrum, zbrodniczy rozum ludzki, zdominowany przez negatywne elementy cywilizacji, tradycji, kultury, wychowania i emocji. Prawda najwyższa dostępna jest wyłącznie dla przemienionego, oświeconego rozumu. Każda osoba ludzka, która zadowala się posiadaniem uwarunkowanego rozumu konkretnego i nie dąży do przemiany, upadłego, zbrodniczego rozumu – kłamie. Omnis homo mendax.

      • Hej Sylwia, mam takie poczucie 😉 Tzn muzyka trance i szerzej elektroniczna to „pierwiastek ducha”, a klasyczne formy muzyki (rock, metal, hip-hop, soul, RNB itp) to „pierwiastek materii”. Wiem, że rocka i metalu słuchają ludzie „konkretni” – czerpiący z życia ekstrawertycy, mocno stąpający po ziemi, i „nie zajmujący się pierdołami”. Albo jeszcze inaczej – muzyka elektroniczna to pierwiastek emocji, zaś klasyczne formy muzyki to pierwiastek racjonalny.

  2. Pomysł Twój i nie tylko pomysł na temat 1000 letniego życia człowieka jest zajebisty . Podejrzewam że przy 100-u latach połowa populacji by popełniła samobójstwo w tym systemie planetarnym. Ale nawiązując do Twojej wypowiedzi cytuję : (Zmierzam do tego, że przed wiekami ktoś (coś?!) zrobił/o nam ogromną krzywde, manipulując nam w genach i skracając długość życia z tysiąca lat do 120 lat. Był to zabieg tak perfekcyjnie zły, że aż diaboliczny. O tym, że ludzie kiedyś żyli tysiąc i wiecej lat, mówi nie tylko biblia. Ale szereg starożytnych pism z całego świata, z różnych szerokości geograficznych, z różnych, odległych od siebie kultur. Dlaczego tak sie stało? Odpowiedzi jednoznacznej nie ma, są tylko domysły niknące gdzieś hen w mrokach naszych pradziejów.) Wyjaśniam! Ten cytat, to co piszesz nie dotyczy człowieka ale tak zwanych Bogów, to oni żyli po tysiące lat a nawet więcej, na naszej planecie ! Człowiek jako stwór, że tak powiem przerobiony genetycznie przez tak zwanych bogów (z małej litery piszę boga) miał służyć przez ograniczoną ilość lat życia, by nie pamiętał komu , dla czego i po co służy ? A tak na prawdę służy do dzisiaj, gromadząc i wydobywając bogactwa natury. My ziemianie jesteśmy ustawieni na gromadzenie bogactw dla siebie a przez to gromadzimy zło jako zło czyli ZŁOTO (minerał ) nie dla siebie ale, dla bogów którzy nas zaprogramowali. Złoto nie rdzewieje i przetopione w sztabkach przetrwa nie jedno życie ludzkie jest bardziej wieczne jak My! Ciężko złoto wydobyć , przetopić i zrobić sztabkę ,ale zaprogramowano nas że złoto ma większą wartość jak my i mam takie pytanie ? Jaką ma wartość coś co jest zamknięte w sztabkach w podziemiu , otoczone 4 metrowymi murami zbrojonymi w stal, i chronionymi przez strażników, prawo, policję, wojsko itp Odpowiedź !. Żadne to tylko minerał !
    A jak by z tych państwowych zasobów ZŁOTA produkowano by np. komputery nie tak jak dzisiaj z potrzebną w elektronice minimalna ilością złota a produkowali by cały komputer z najlepszym przewodnikiem jakim jest ZŁOTO to co by było?

    • Skad informacja ze złoto jest najlepszym przewodnikiem? Z tego co mi wiadomo najlepszym przewodnikiem w temperaturze pokojowej jest srebro, potem miedź, dopiero zloto i aluminium, ze wzgledu na gęstość nie w kazdym zastosowaniu srebro i złoto miałyby sens, poprostu są zbyt ciężkie…

  3. Też tak myslę.
    Geny mamy w porządku. Coś zmienia nam ekspresję genów i zbyt szybko skraca telomery.
    DNA to raczej antena niż zapis. Teraz odbiera zły sygnał.
    Będzie zmiana sygnału ( miejmy nadzieję) to ekspresja genów się zmieni.

    • @Rybol – łap: 😀 xD

      Istnienie boga osobowego jest tak marginalnie nieprawdopodobne, że wręcz w ogóle nie powinno być brane pod uwagę.
      Jeśli jednak taki bóg istnieje (istniał?) to niemal pewne jest, że zapomniał o nas lub wręcz nas opuścił, i to bardzo dawno temu. Kto wie, być może nawet rozpadł się, umarł, anihilował. Jeśli jakimś cudem taki bóg istnieje dalej.. To wręcz należy go znieść, zanegować, choćby ustawą, podług tego co pisał Nietzsche.
      To co możemy zaobserwować tu i teraz, a z czego 99,9% ludzkości w ogóle nie korzysta, czyli prawa wszechświata, wydaje się być pozostałością, reliktem, artefaktem dawnego boga.

      • ,, To co możemy zaobserwować tu i teraz, a z czego 99,9% ludzkości w ogóle nie korzysta, czyli prawa wszechświata, wydaje się być pozostałością, reliktem, artefaktem dawnego boga.”

        Pięknie powiedziane. Co do samej treści, nie jest tak źle Jarku.
        Miliony ludzi ,,intuicyjnie”, podświadomie żyje zgodnie z prawami Wszechświata. Człowiek od pokoleń wypracowywał taki sposób ŻYCIA, ponieważ doskonale wiedział, że odstępstwa od ZASADY uderzą w niego samego.
        Nasi Dziadowie doskonale zdawali sobie z tego sprawę, przekazywali tę mądrość następnym pokoleniom.
        Weźmy chociażby SIŁY NATURY, poprzez które człowiek może uczyć się odwiecznych praw. Nasi Dziadowie nie bali się SIŁ NATURY, przejawiających się potężnymi energiami. Oni je szanowali – a to wielka różnica.
        Oddając hołd, pokłon SIŁOM NATURY nie sprzeciwiali się tym Energiom, ONI Z NIMI WSPÓŁŻYLI, WSPÓŁISTNIELI.
        Można by rzec – używając przenośni – doskonale wiedzieli jak ustawić swoją łódź ŻYCIA, by płynęła zgodnie z jego nurtem.

        Obecnemu człowiekowi wydaje się, że jest w stanie zmienić koryto i bieg RZEKI ŻYCIA.
        Myśli, że może być żeglarzem i statkiem ustawionym na własną modłę. Ba! Z czystego lenistwa pozwala wprowadzać się na pokład innych statków, nie pytając o kierunek i cel podróży.

        ,,Dawny bóg” nie zapomniał o człowieku. To człowiek zapomniał o nim.
        To człowiek wyzbywa się mądrości swoich Ojców i Dziadów, dla których współistnienie z prawami NATURY, a poprzez nie z odwieczną ZASADĄ ŻYCIA, było czymś normalnym, oczywistym.
        Dzisiejsi ,,cywilizowani” ludzie czują się zagubieni, samotni, rozbici. W tysiącach książek poszukują gorączkowo wytłumaczenia swojej sytuacji. Jedne teorie zamieniają innymi, zapędzając się w coraz to nowe, często ślepe zaułki.
        Zapominając wiedzę naszych Ojców, uważamy w swej butności, że to my możemy tworzyć własne zasady i reguły.
        I tworzymy je, dziwiąc się jednocześnie dlaczego życie wokół nas pogrąża się w coraz większym chaosie. Obwiniamy Boga (Kreatora, Źródło), że nas opuścił, zapomniał o nas. Czyżby?
        Czy można mieć pretensje do rzeki i uważać ją za wrogą tylko dlatego, że nie znamy zasad żeglugi?
        Brniemy więc z trudem grząskim brzegiem do wymyślonego jutra.

        Czyż nie łatwiej i bezpieczniej płynąć z nurtem spokojnej, szerokiej RZEKI?

        Często słyszy się:
        ,,W tym zapędzeniu i zaganianiu nie mam dla siebie czasu na nic.Wiesz, odnoszę chwilami takie wrażenie, jakby życie płynęło obok mnie”.

        I nie są to tylko puste słowa.

        Serdecznie pozdrawiam.

    • Masz już trumnę przygotowaną, czy wolisz do urny? Nie chcemy Cie tu… Słodko, Serdecznie i z Największymi Famfarami… Pozdrawiam… Inne światy są też fajne.

  4. Kefirku, narcystycznie upajasz się swoim bełkotem, z którego nic nie wynika. Pieprzysz, żeby pieprzyć. Ale jeśli czujesz się opuszczony przez Boga, to współczuję.
    Zalecam jebnięcie się w łeb 🙂

    • Z którego nic nie wynika? O to chodzi że wynika. Efekty są tu i teraz 🙂 Ty jak chcesz, to czekaj na efekty po śmierci. Masz wolną wolę 🙂

  5. Dzisiejsze teraz jutro będzie wczorajszym. Czas to wymiar idiotów.
    A wolną wolę mam, dzięki Bogu 🙂

    • Rybol, Ty kolejny wirusie… Myślę, że trochę Ci się dziś jednak popierdoliło… A jak masz wolną wolę, to do lasu baranie! I tam się ucz!

      • Ja myślę, że autorowi nie chodziło o snucie wizji konkretnie swojej przyszłości, tylko o „programowanie” się społeczeństwa na nadejście starości, chorób i śmierci w wieku kilkudziesięciu lat. I w odwrotną stronę – prezentowanie myślenia, że we wcześniejszym wieku wolno wszystko, co też nie jest prawdą i ma swoje konsekwencje w wieku późniejszym.
        Przytoczona wizja życia 1000 lat bardziej mi się podoba i nie zgadzam się ze sceptycyzmem niektórych, że tak długie życie stałoby się nie do zniesienia, a na planecie zrobiłoby się przeludnienie. Nie do zniesienia (a w każdym razie trudne) jest życie jakie wielu prowadzi teraz, a przeludnienie już jest faktem. Sądzę, że gdyby żyło się tak długo, miałoby się więcej czasu na rozważne spłodzenie potomstwa, i do żadnego przeludnienia by nie dochodziło :). A nie tak jak do tego zachęcają specjaliście – czym szybciej, tym lepiej, i to na długo przed nadejściem menopauzy, a potem dać się owinąć w macki systemowi, żyć szybko i w pędzie i w rezultacie nie dać sobie szansy na zrealizowanie w pełni swojego twórczego potencjału.

        • Nie potrafię wyobrazić sobie 1000-letniego Pink Floyd, ani nawet 500-letniego z prostej przyczyny – nie dożyliby :). Selekcja naturalna narkomanów :).

          • Tak samo sportowców po sterydach i innych :). Oczywiście, taka długowieczność nie byłaby dla wszystkich.

    • Każda osoba ludzka posiada wolność wyboru. Za wybory dobra, prawdy i sprawiedliwości jest nagradzana a za im przeciwne – karana.

      • Lesiu chłopcze – jaka to wolność wyboru jesli jestes oceniany?
        Jeszcze mi tu pierdolniesz ze robi to kochający Bóg! Myśleć kurwa – mysleć!
        Od razu przypomina mi się zwierzak z Mopeth schow który kręcił sie na głowie krzycząc – mysleć mysleć! Ty mi tu pierdolisz jakies formułki usłyszane od księzula który ma cię w dupie i liczy sie dla niego tylko twoja forsa. Korzystaj chłopie z tego co masz pod kapeluszem!

        • A ja mam wolność wyboru! Czy wsiąknę w możliwość drapania się po głowie i dupie., czy wykorzystam umysł i jego narzędzia czyli myśli.
          Jeśli dziś jestem zmianą, która ma nastąpić(wprawiam siebie w stan odczuwania radości po spotkaniu, które ma się dopiero odbyć), to ,,ściągam” energie dla tego przykładowego spotkania, po którym nie jest inaczej, jak wtedy, gdy je wcześniej odczuwałam, zanim zaistniało.
          To jest mój wybór, to jest moja wolna wola. Nikt nie jest w stanie odebrać mi wolności myślenia, które jest zaczynem wielu, materializujących się wydarzeń, sytuacji i klimatów w moim życiu.
          Myśl, wyobrażenie, odczucie wkładane w to, co ma nastąpić.Dziękowanie jakby już się odbyło. Czy w takich działaniach ktoś nam ogranicza wolność?
          Prawo wyboru rozpina się między reagowaniem po wydarzeniu – bez naszego udziału – a wcześniejsza reakcją na wydarzenie, które ma dopiero nastąpić.
          Nie ma problemu w rozwijaniu siły stwórczej. On może istnieć, i istnieje często, w tym, że nie jesteśmy dostatecznym potencjałem dla samych siebie, aby zagęszczać plan fizyczny do stanu realizacji swoich myśli i odczuć.

          Przecież często zadowalamy się piękną muzyką, nie mając pojęcia jak została dla naszych uszu i odczuć stworzona.

          Serdecznie pozdrawiam.

        • ,, Lesiu chłopcze – jaka to wolność wyboru jesli jestes oceniany?
          Jeszcze mi tu pierdolniesz ze robi to kochający Bóg! Myśleć kurwa – mysleć!”

          A ty, Boguś, coś taki rozdrzaźniony podczas OCENIANIA wypowiedzi Leszka?

          No tak, w końcu to twój wybór …

        • ,, Zapomnialem…Leszek jest zwolennikiem teori biblijnej zrodzonej z bajdurzen pijanego rabina na pustyni gobi.”

          I chyba na tym polega cały ambaras, że uznano go za pijanego, ponieważ tylko 10% jego ,,bajdurzeń” wzięto na stół, zmieniono, przekłamano i pokazano maluczkim.
          Pozostałe 90% ukryto przed światem, ponieważ stały w jawnej sprzeczności z polityką i interesem ,,pasterzy”. A wszystko przeinaczać i dopasowywać? – Toż to by łeb ,,uczonego w piśmie” eksplodował z przegrzania! 😀 😀

          Kto to śpiewał? ,, Zielono mi …….”

  6. no Kefir – pojechałeś…co raz to lepsze te Twoje „wstawki” – tak trzymaj i się nie daj byle rozrabiakom, próbujących wybić Cię z „rytmu”…Pozdrawiam

  7. Ciekawe gdzie byśmy się pomieścili, gdybyśmy żyli 1000 lat i każdy z nas miałby około 100 dzieci?

  8. ,, ! A zatem nie powinieneś mieć pretensji do Boga, ze ma zgoła inny plan.”

    Jakie piekne zdanie. Zostało w nim użyte tylko słowo ,,Bóg”
    Z Bogiem, jak z rzeką. Ma niezmienne plany. To człowiek płynący w niej pod prąd jest znoszony w zarośla, korzenie, wiry i meandry, wrzeszcząc przy tym: ,, Nosz cholera, Bóg znowu zmienił plan!”
    Nie łatwiej, wygodniej i prościej płynąć z nurtem, do coraz szerszych wód? A te dalej poniosą w jeszcze większe przestrzenie.

    Agnieszko, mam do ciebie prośbę. Myślę, że wykonalną.

    Mogłabyś przez tydzień być w swoich wpisach Światową Kobietą? Mogłabyś przez tydzień wznieść się ponad wszystkie religie, które używają niezliczonych ,,imion” Boga i przytaczają treści swoich pism?
    Mówiąc wprost. Mów o Bogu(jak najbardziej), ale nie użyj przez tydzień nazwy własnej i nie cytuj pisma, jakim posługuje się twoja religia.
    Zapewniam cię, że używając uniwersalne słowo ,,Bóg” nic złego się nie stanie. Po prostu w ten sposób nie będziesz w sprzeczności z setkami religii.

    Możesz przez tydzień tak uczynić?

  9. Krysiu!
    Bóg prawdziwy nigdy nie zmienia swoich planów!
    Chyba, ze ludzie okażą skruchę wtedy nawet On tak potężny ocalił Niniwę, bo jej mieszkańcy uwierzyli w słowa proroka Jonasza. Czyli ich zmiana postępowania sprawiła, ze 120 tys miasto zostało uratowane.

    cyt.” Nie łatwiej, wygodniej i prościej płynąć z nurtem, do coraz szerszych wód?

    Wiesz, ze tylko zdechłe ryby płyną z prądem!?

    cyt. „Mogłabyś przez tydzień wznieść się ponad wszystkie religie, które używają niezliczonych ,,imion” Boga i przytaczają treści swoich pism?
    Mówiąc wprost. Mów o Bogu (jak najbardziej), ale nie użyj przez tydzień nazwy własnej i nie cytuj pisma, jakim posługuje się twoja religia.

    Masz racje Krysiu używają niezliczonych imion Boga, ale zauważyłaś, ze ja posługuje się tylko jednym – Jehowa to mój Bóg! A nawet nazywam się Jego świadkiem, to niezwykły przywilej.

    Gdyby np. Twój bliski przyjaciel był prezesem ogromnej firmy, jesteś z nim na „Ty” i zaczynasz mówić do niego codziennie „Panie prezesie”, co by o Tobie pomyślał?

    cyt. „Po prostu w ten sposób nie będziesz w sprzeczności z setkami religii”

    Ale ja chce być w sprzeczności z tysiącami religii, bo moja jest wyjątkowa, nie znajdziesz takiej drugiej. Panuje wśród jej wyznawców – miłość, wszyscy krocza śladami Jezusa. Juz teraz przekuwają miecze na lemiesze. Drogowskazem dla wszystkich jest Sowo Boże.
    Tak Krysiu niczego nie chce zmieniać. Pozdrawiam Cie : )

  10. wwww
    cyt „będziemy sobie tworzyć bożków w postaci matki boskiej,jezusa syna jedynego bożego”

    Gdyby ludzie czytali Biblie i stosowali się do slow w niej zawartych to nie tworzyli by bożków bo w Biblii jest to nazwane bałwochwalstwem!!!

    cyt. ” i będziemy dalej wierzyć w raj obiecany który nigdy nie nadejdzie ?”

    Nigdy nie mów nigdy!
    Spełniły się wszystkie proroctwa zawarte w Biblii i to również się spełni!
    Ludzka natura jest niecierpliwa chwielibyśmy już natychmiast ( ja tez, tak mam – uczę się cierpliwości, choć przychodzi mi to z trudem, to staram się….)

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.