Ciekawe

SZOKUJĄCY I NIEETYCZNY EKSPERYMENT CALHOUNA NA ZAWSZE ZMIENI TWOJE POSTRZEGANIE LUDZKOŚCI!

Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Coraz częściej zastanawiam się, co by było, gdyby zmienić system ekonomiczny planety i pozwolić doświadczać ludzkości dobrobyt. Obecny system ekonomiczny jest drapieżny i niszczący. Jest to system skonfigurowany negatywnie. Chyba nikt poza zwolennikami PO nie ma wątpliwości że tak jest.

Są dwie interpretacje tego, co by było, gdyby pozwolić ludzkości doświadczać dobrobytu, zamiast ekonomicznego niewolnictwa, które mamy teraz. Niewolnictwo – nie bójmy się tego słowa. Niewolnictwo klasyczne, z łańcuchami okazało się nieskuteczne, stworzono więc bardzo podobny system i nazwano go kapitalizmem, a potem – neoliberalizmem. Niewolnikom dano minimalnie więcej swobód.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniżej:
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu

eksperyment calhouna

Pierwsza interpretacja głosi, że gdyby zezwolić ludzkości na doświadczanie obfitości i dobrobytu, to w niespotykany sposób rozwinęłyby się ludzkie talenty i ukryte zdolności. Elicie światowej która nie jest  specjalnie mądra, a cechuje ją tylko przebiegłość i brak skrupułów, wyrosłaby zaraz konkurencja od dołu.

Nigdy nie wątpcie w to, że elitę można obalić. Każdy rząd, a także bankierzy itp, to stare pryki pierdzące w stołki. Tylko najważniejsze pytane brzmi: CO DALEJ?

Dobrze, a co z całą rzeszą ludzi, których ignorancja dotyczy spraw naprawdę fundamentalnych?
-ludzi, którzy nie znają różnic między PO a PiS, tylko mówią: „Panie, mnie ta polityka nie obchodzi, politycy to złodzieje
-ludzi, którzy nie znają daty wybuchu Powstania warszawskiego czy daty wybuchu II wojny światowej (miliony Polaków nie zna);
-ludzi, którzy patrząc na mapę Polski nie tylko nie umieją pokazać swojego miasta, ale nie wiedzą też gdzie leży Warszawa, gdzie są góry, gdzie jest Wisła, Odra itp;
-ludzi którzy nie znają tak podstawowych pojęć jak substancja czynna jak i nazwa handlowa leku, kupują kilka lekarstw o tym samym składzie chemicznym i się trują.

Opisałem to nieco szerzej w poniższym felietonie:
Poziom ludzkiej ignorancji jest krytycznie wysoki

eksperymenty psychologiczne

Przytoczę przykład szokującego eksperymentu, jaki przeprowadził John Calhoun, o nazwie „mouse utopia„. Był to eksperyment polegający na tym, że myszom laboratoryjnym stworzono odpowiednik ziemskiego raju, z niczym nie ograniczonym dostępem do zasobów. Myszy nie musiały walczyć o przeżycie, nie musiały żyć w znoju i trudzie, jak to w naturze. Miały wszystko zapewnione i to pod dostatkiem. Eksperyment powtarzano kilka razy. Efekt był zawsze taki sam.

Eksperyment podzielono na kilka faz:

Faza 1 – Okres przystosowywania się (0-104 dni). Myszy miały problem z przystosowaniem się do siebie. Zaczął się tworzyć podział terytorialny. Nowe myszy zaczęły się rodzić w dniu numer 104.

Faza 2 – Gwałtowny wzrost populacji (105-314 dni). Wykształca się pozycja społeczno-socjalna charakterystyczna dla populacji ludzkich. Większość młodych rodzi się w sektorach gdzie przebywają dominujące samce. I to pomimo tego, że dostęp do zasobów był dla wszystkich nieograniczony. Pod koniec tej fazy było trzy razy więcej samców nie dominujących niż tych przystosowanych.

Faza 3 – Okres równowagi (315-559 dni). U samców zanikają odruchy społeczne i umiejętność obrony terytorium. Samice przejmują część zachowań samców i stają się bardziej agresywne. Niestety, także wobec własnego potomstwa. Szerzy się przemoc, samce przestają zabiegać o samice, zagryzają siebie nawzajem. Pojawia się męski homoseksualizm. U samic rozwija się bezpłodność, organizmy cofają funkcję rozmnażania. Młode które się rodziły, były odrzucane przez matki i nie wytwarzały żadnych zachowań społecznych.

Faza 4 – Okres wymierania (560-1588 dni). Powszechna bezpłodność. Nieliczne młode nie przeżywają. Pojawili się tzw „beatifoul ones„, czyli zniewieściałe samce. Wykazywały się zerową agresją, nie zabiegały o samice, i przesadnie dbały o swoje futerko. Dzisiejszym odpowiednikiem tych zachowań u ludzi z pewnością są hipsterzy, tzw „drwaloseksualni” („lumberseksualni„). Ktoś wmówił mężczyznom z Zachodu, że wygląd Osamy bin Ladena jest cool i ta głupia moda się rozprzestrzenia. Ale do rzeczy: przed wymarciem całej cywilizacji myszy doszło do jej straszliwej degeneracji. Osobniki były nieagresywne, niezdolne do rozrodu i wyjątkowo głupie, choć zdrowe.

eksperyment calhouna

Powstaje tutaj bardzo ważne pytanie. Jak wiele tych schematów z przedstawionego tu eksperymentu, dotyczy nas, ludzi?

Autor: JarQ

Wspieraj niezależne media, póki istnieją:

Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Reklamy

17 odpowiedzi »

  1. Ale autorzy mają profile regularnie uzupełniane na fb, inst, twt itd. i sami grzebią w gadżetach right? 😀

  2. Najmocniej przepraszam każdego kto poczuł się urażony moimi wpisami o zabarwieniu ideologicznym.

  3. Nie zabije nas asteroida, ani bomba atomowa, ani bunt maszyn. Zabije nas system który stworzyliśmy, który pożera żywcem nas i całą planetę, a potem zamienia w zysk. Czyli neoliberalny kapitalizm. To my jesteśmy niszczącą asteroidą, bombą atomową. I to nie bunt maszyn, ale bunt banków i korporacji wyjętych spod prawa, dopełni dzieła zniszczenia.

    • My, męskie dusze, mamy problemy z powrotem do Praźródła w tym świecie 🙂
      Zaraz tu przyjdzie jakaś kobieca duszyczka, Krysia, Anna czy inna, i powie: Kefir, Santus, co Wy gadacie xD Ale my wiemy swoje.

      • Tak Jarku każdy z nas wie swoje jak powiadasz, ale ważne jest jak się tym czujesz, z Twoich wpisów i komentarzy ,ja odnoszę takie wrażenie, że nie najlepiej, dokuczają Ci doły i depresja.

        Ja też wiem swoje, ale ja z tym swoim „wiem” czuję się szczęśliwa, spełniona w dziedzinach które mnie dotyczą, bez cienia depresji, radosna i zadowolona.

        W czym tkwi więc różnica między Twoim „wiem swoje” a moim, otóż ja uważam, że to wynika z naszych oczekiwań od życia.
        Nie wiem jak Ty, ale ja potrafię cieszyć się z małych rzeczy i
        drobiazgów, dnia codziennego.
        Staram się nie liczyć i nie oczekiwać na nic od nikogo, dlatego
        nikt i nic nie jest w stanie mnie zawieść, wolę innym dużo dawać od siebie , nie oczekując nic w zamian, sprawia mi to ogromną frajdę
        wolności.
        Nie mieszałabym owego „wiem swoje” na męskie, czy damskie , bo nie w tym rzecz, rzecz jest w tym co komu daje to owe „wiem swoje”.
        To tyle w skrócie, pozdrawiam serdecznie.

      • „Tyle rozprawiamy o świadomości zniewalającego nas świata zewnętrznego, a nie pojmujemy najprostszej rzeczy – by być jednością. Jednością, która żyje, żyje z godnością obok siebie w pokoju, dyskutuje, nawet burzliwie, z ekscytacją ale nigdy nie unicestwia siebie wzajemnie.”Hej Krysiu,popieram te słowa.Wszędzie gdzie jestem powtarzam,że szacunek to podstawa kontaktów między ludźmi.Krysiu tak czułam,że zrobiło Ci się przykro ale fajnie,że wróciłaś:))
        „Wiele wskazuje na to, że te negatywne doświadczenia, ten cały kierat i koszmar dnia codziennego, jest konieczny by ludzie mogli jako tako się rozwijać”.Niestety Jarek zdaje się ma w tym względzie rację.Choć czasem niektórzy zamiast się rozwinąć po prostu chorują,wariują i w końcu przedwcześnie umierają.Czasem jest tak źle,że śmierć jawi się jak wyzwolenie.

        • Dzięki, Jolu, za miłe słowa. Nawet nie wiesz jak wiele one dla mnie znaczą. Jak również słowa Ani i Bogusia. To wręcz namacalna, przyjazna energia. Kilka miłych słów – a taka potęga!
          Warto je włożyć do kieszeni bluzy, by zawsze móc po nie sięgnąć. Chociażby dziś rano, by naznaczyć dzień serdecznością.

          ,, .Niestety Jarek zdaje się ma w tym względzie rację.Choć czasem niektórzy zamiast się rozwinąć po prostu chorują,wariują i w końcu przedwcześnie umierają.Czasem jest tak źle,że śmierć jawi się jak wyzwolenie. “

          Jolu, życie to nic innego jak tylko korzystanie z coraz bardziej dojrzałych wyborów przy wypełnianiu pustej przestrzeni między zdarzeniem a reakcją na to zdarzenie.
          Można reagować impulsywnie, rozkminiać, przyspieszać oddech, panikować zapadając się w niemoc pod ciężarem chaotycznych myśli. A można też przyjrzeć się spokojnie wydarzeniu, ocenić je z perspektywy obserwatora i jednocześnie przekonać się, że nasze z goła inne odczuwanie daje impuls dla całkiem odmiennej reakcji, która przecież determinuje następne wydarzenia.
          Wszystko, albo prawie wszystko zależy od tego w jakim miejscu teatru siebie umiejscawiasz: czy w samym środku burzliwie rozgrywanej akcji, czy może na planie drugim, czy może na widowni, z której wyraźnie widać całość kreowanej iluzji.

          Dziecko rodzi się malutkie, bezbronne i zdaje się być nieświadome swego zaistnienia. Nie my więc jako ciała fizyczne ze swoją świadomością zdecydowaliśmy o przyjściu na świat, i nie my też możemy zapanować nad naszym pełnym spektrum i decydować o naszym przeznaczeniu.
          Jak śpiewa Maryla Rodowicz: życie to bal nad bale i drugi raz nie zaproszą nas wcale.
          Orkiestra grać będzie dla nas do końca i warto wiedzieć co zagra nam jutro. Nigdy się tego nie dowiemy, jeśli zejdziemy z parkietu w czasie grania utworu, wymyślając tysiąc powodów, które tak na prawdę są tylko ucieczką przed nieznanym jutrem.
          A jutro wcale, ale to wcale nie musi być powieleniem wczorajszego czy dzisiejszego dnia. Podkreśla to często również moja bratnia dusza – Ania.

          Człowiek zawsze w jakiś sposób widzi jutro, choć go absolutnie nie zna. To jest ciekawe! Wiemy co było i tak samo uważamy, że znamy przyszłość (??) Baaardzo ciekawe!

          Czasem, kiedy zwłaszcza bywa ciężko, człowiek ma błędną skłonność do widzenia tak samo ciężkiego jutra.

          Z KOŚLAWEJ PRZESZŁOŚCI WYCIĄGAMY KOŚLAWE WNIOSKI I NA ICH PODSTAWIE TWORZYMY TAK SAMO KOŚLAWE JUTRO. TO NAJWIĘKSZY BŁĄD, NIESŁUŻĄCY DOBRU CZŁOWIEKA.

          Uporczywe trzymanie się stanu cierpienia(złości, apatii, wrogości, niemocy), stwarza pewność, że wyjście z niego jest ponad nasze siły. Ileż to razy doświadczaliśmy takiego zapadania się i za każdym razem wychodziliśmy z tego cało. Może nieco poturbowani, obolali ale wychodziliśmy z zapamiętaną lekcją. To dowód, że zawsze mamy moc wyjścia.
          Parę duchowych siniaków przypomina nam o NIEPOPEŁNIANIU WCIĄŻ TYCH SAMYCH BŁĘDÓW.

          Zdarza mi się ( i wcale nie rzadko 🙂 🙂 ) powiedzieć do siebie samej: ,, Krysia, znów popełniłaś ten sam błąd i co? I myślisz, że to co nastąpi, będzie czymś innym niż oczekujesz? “

          I jak myślisz, co się dalej dzieje? Dokładnie, ze szczegółami znam dalsze wydarzenia, które w końcu zainicjowałam swoim błędem.
          Przykład? Już tyle razy przyrzekałam sobie, że nie będę nikomu na siłę wchodzić w dupę, szczególnie wobec wysysaczy energii. Takim zachowaniem nie szanuję siebie, tworzę relacje kata i ofiary, gdzie zmuszam człowieka do bycia katem (!), w konsekwencji źle się z tym czuję. Na własne życzenie wystawiam tyłek na kopniaki.

          Wniosek. Trzeba się wreszcie nauczyć, by nie popełniać ciągle tych samych błędów. Innej drogi nie ma! A jeśli nie uczymy się, to możemy tak sobie te błędy popełniać do usranej śmierci i mieć pretensje do wszystkich i wszystkiego tylko nie do siebie.

          Tak rozumując przestaję mieć pretensje do świata, a że nie lubię mieć pretensji do siebie 😀 😀 😀 (a kto z nas lubi?!) , to wszystkie posrane żale, uprzedzenia, winy i przyczyny znikają, czyniąc tym samym miejsce dla pozytywów.
          Przynajmniej ja wyciągam takie wnioski wobec siebie. Inni mogą to rozgrywać z goła inaczej. I pewnie tak jest, bo każdy człowiek jest unikalną, niepowtarzalną istotą.

          W moim pojęciu, dwie rzeczy są ważne w temacie jaki poruszamy: Starać się nie popełniać tych samych błędów i nigdy, przenigdy z naszych uprzedzeń, obaw i lęków nie reżyserować jutra.
          Jeśli chwilowo nie stać nas na pozytywne żądania( tak, tak, żądania) i oczekiwania, to przyzwólmy jutru zaistnieć samemu, a zdziwimy się jak ono samo, bez naszego wpieprzania się, potrafi przynieść o wiele lepsze, mądrzejsze rozwiązania.

          Przekonałam się, że wszystko dla człowieka jest w zasięgu ręki. Jeśli nie umiem czegoś brać, to przynajmniej staram się nie tworzyć zapory z czarnych, z dupy wziętych myśli, które w mojej głowie zachowują się jak wariujące piłeczki w maszynie do losowania. I to w loterii na chybił trafił. 🙂 🙂

          Serdecznie pozdrawiam i miłego dnia.

          • „Już tyle razy przyrzekałam sobie, że nie będę nikomu na siłę wchodzić w dupę, szczególnie wobec wysysaczy energii. Takim zachowaniem nie szanuję siebie, tworzę relacje kata i ofiary, gdzie zmuszam człowieka do bycia katem (!), w konsekwencji źle się z tym czuję. Na własne życzenie wystawiam tyłek na kopniaki.”Uśmiechnęłam się bo też miewam problemy z wampirami energetycznymi:)Może im nie nadskakuję ale nie potrafię odmawiać,np.wysłuchiwania przez telefon tych wszystkich utyskiwań itd,nie będę się rozpisywać,wiadomo o co chodzi:)Walczę o siebie,mam wokół tylu wspaniałych ludzi i to im chcę poświęcać swój czas i energię a nie wysysaczom.Pozdrawiam :))

            • No to jesteśmy już trzy takie, które wampiry energetyczne wysysają a my się na to jakoś dziwnie zgadzamy, a przecież nie należymy do osób słabych, nie wiem jak to nazwać, chyba jak Pawlak ze „Samych swoich” za wrażliwe jesteśmy.

              Pozdrawiam Cię Jolu serdecznie

    • Ja coraz częściej myślę o końcu. Końcu tego co tu robię na tej stronie czy też innym końcu. Myślę o tym raczej na zimno i analitycznie.
      Rozpoznałem iluzje ale to w zasadzie niewiele mi dało. Byle ekstrawertyk z tatuażem, kwadratową szczęką i słuchający gangu albanii, ma z życia więcej niż ja. No taka jest prawda 😉 To oni są solą Ziemi, tej Ziemi. Nam tego uziemienia brakuje chyba.

      • A może zaczniecie słuchać Kryś, Ań i innych, może to was w końcu uziemi … kobieta 🙂

      • Jarek weź Niepierdol, uśmiechnij się i żyj :). A tak serio to obejrzyj jak jeszcze nie widziałeś świetnie prowadzony wykład o ludzkiej psychice, o tym jak ją utrzymywać w dobrym stanie i przestać skupiać się na starych wzorcach zapisanych w dna to od razu Ci się humor poprawi. Właśnie odkryłem Zbigniewa Popko, gościu ma dużą wiedzę i w humorystyczny sposób ją przedstawia. Tytuł wykładu to depresja, ale fajnie pozytywnie nastraja.

        https://www.youtube.com/watch?v=bcmhrNVw6Ls

        Pozdrawiam, trzymaj się

      • Podobnie myślę, zwłaszcza o końcu. Ale gdzieś wewnątrz uczę się wiary, ze dobro jednak istnieje. Dobre działanie, dobre owoce, dobre zycie.
        Tez uwazam, ze ldzkosc ogolnie nie dorosla do zycia w tak czu inaczej pojmowanym raju czy dobrobycie. Moge to latwo stwierdzic chocby szczerze patrzac na siebie.
        Ja po prostu prosze Boga zeby mnie nauczyl jak zyc.
        Pozdrawiam

  4. Bardzo znaczące jest ze pan Kefir jako medium wybrał internet a nie, dajmy na to papier. Co do polityki to jasne jest ze jak nie działała strategia wyborcza polegająca na zasadach demokratycznych czy neoliberalnych to zmienia się ją na przeciwna i patrzymy co z tego wyjdzie. Oczywiście to wszystko klamstwa, ponieważ cel jest jeden-władza Asura genialny. Może jakiś system oparty na muzyce? Hehe

  5. Jakże smutny obraz wyłania się tego artykułu. Eksperyment nie wziął jednak jednej istotnej rzeczy pod uwagę – nie jesteśmy myszami (nawet, jeśli ktoś się tak czuje). Tak się dzieje, jeśli życie pozbawione jest kontaktu z Bogiem. Całe Pismo Święte mówi o tym, że Bóg chce nawiązać z nami relację ale nie „jakąś błahą, przelotną”, tylko taką, jakiej On sam jest przykładem. Taką, która potrafi przemienić nasze życie „abyście się wzajemnie miłowali tak, jak Ja was umiłowałem” (oddając za nas życie). To właśnie to (ta relacja) a nie „ten cały kierat i koszmar dnia codziennego” potrafi zmienić całkowicie człowieka i sprawić, że się rozwinie. Jeśli tego nie ma, to faktycznie jesteśmy jak te myszy.
    „Pytanie, kto tak stworzył ludzi i po co. Kto stworzył nas schizofrenikami z permanentnym rozdźwiękiem pomiędzy duszą, podświadomością a umysłem logicznym.” „Taki był czyjś zamysł. Więcej wskazuje na to, że Bóg – architekt ziemskiego systemu jest tak samo nieświadomy i niewiedzący jak my. „
    Uważam, że Bóg był i jest w pełni świadomy tego co zrobił i robi – musi być jasny kontrast pomiędzy człowiekiem (i jego życiem), który żyje „jak zwierzę” a tym, który zastosował w praktyce to, co przeczytał w Biblii. Wybór należy do nas – mamy przed sobą „życie i śmierć, błogosławieństwo i przekleństwo”. Wybierajmy.

Odpowiedz na „Jarek KefirAnuluj pisanie odpowiedzi

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.