Kategoria domyślna

Religie i ideologie są stabilizatorami systemu, uwolnij się od nich!

konserwatyzm-i-purytanizmDziś dokonam syntezy poglądów na temat tego, co można nazwać konserwatyzmem obyczajowym lub purytanizmem. Wiem że wielu ludzi drze szaty, że stare wartości i poglądy odchodzą. Znam ich lęki i argumenty. W tym felietonie postaram się to wyjaśnić dość łopatologicznie. Prościej się chyba nie da.

Otóż, wiadomo że seks jest przyjemny i ludzie zawsze go lubią. Nie chodzi tu tylko o samą przyjemność ale także o fakt, że seks, miłość i związana z nimi energia, są generatorami, kreatorami życia. Każda nawet najdrobniejsza i pozornie nie związana z seksem radość, na planie energetycznym ma swoje praźródło w energii seksualnej.

Jednak seks ma jedną „wadę” – otóż z seksu powstają dzieci. Wiem że to słowo może wzbudzać ogromne kontrowersje, ale tak jest. Ale gdyby się dokopać do samego rdzenia ludzkiej podświadomości, to sprawa jest bardzo prosta. Każdy chce przyjemności (seks) ale nikt nie chce obowiązków, trudów i znoju (wychowywanie dzieci). Ludzki instynkt macierzyński jest wtórny co do seksu, i jest „nakładką systemową” na niego nałożoną.

Sprawę komplikuje dodatkowo fakt, że coraz więcej kobiet tego instynktu nie posiada, zaś mężczyźni są go zupełnie pozbawieni. To stąd biorą się gorzkie i chamskie żarty rozgoryczonych małżeńsko-kredytowym kieratem panów w stylu:
-tatusiu a Ty chciałeś chłopczyka czy dziewczynkę?
-zasadniczo chciałem tylko Twoją matkę, ale cóż..

Na głębokim poziomie wszyscy jesteśmy liberałami. Chcemy tylko dionizyjskiej zabawy, połączonej z morzem alkoholu, tonami koksu, chcemy beztroski, radości, swobody. No i chcemy oczywiście seksu. To stanowi najgłębszy rdzeń ludzkiej istoty, i nie warto zaprzeczać w imię ideologii, że jest inaczej. Wszystko inne, w tym właśnie ideologie, jest wtórne, na kolejnych miejscach. Dobrze, ale co z doktryną konserwatyzmu / purytanizmu i jaki był cel jej powstania?

Jak pisałem powyżej – z seksu biorą się dzieci. Jest to sprytny zabieg matki natury. Gdyby nie przyjemność seksualna i związana z seksem nakładka systemowa – instynkt macierzyński, to zgadnijcie co by się działo. Otóż nikt by nie chciał mieć dzieci. Natura musiała więc wykorzystać strategię konia trojańskiego by niejako przymusić krnąbrny ludzki ród do rozmnażania i zaludniania Ziemi, tej Ziemi, by system był coraz większy i potężniejszy.

Dzieci należy nakarmi,c, wychowywać, odziać, dać dach nad głową. A to wszystko wiąże się z obowiązkami, trudami, znojami, i nie bójmy się tego słowa – z cierpieniami. I to niejednymi. Dodatkowo rzeczywistość planety Ziemi jest taka, że jest to planeta niedoboru i niedostatku. Każda istota żywa w pocie czoła poszukuje kurczących się zasobów środowiska, np pokarmu, i konkuruje o te zasoby z innymi. Ta działalność zajmuje istotom żywym lwią część czasu i energii.

Patrzyłem kiedyś na stado gołębi, które rozszarpywało między sobą jakieś ochłapy, tj starą piętkę chleba. Naszła mnie myśl, że na identycznej zasadzie działamy my, ludzie, i cała natura. Komu zależało na tym, by stworzyć taki a nie inny system, w którym istoty bez przerwy się męczą zdobywając minimum minimum? Ale szybko przerwałem te bezproduktywne rozmyślania.

Dalej: najważniejsze jest to, że przez całe poprzednie tysiąclecia nie znano skutecznej antykoncepcji. Jeszcze wcale nie tak dawno każde rozpoczęcie współżycia było niemal pewną gwarancją ciąży i potomka. No i kobiety przez cały okres krótkiego, trudnego i pełnego cierpień życia, chodziły w ciąży. Co rok to prorok. I tu tkwi geneza powstania konserwatyzmu obyczajowego, purytanizmu.

Otóż w tak trudnych, spartańskich warunkach nie mogło być swobody seksualnej i obyczajowej. Gdyż to skutkowałoby nieobliczalnymi konsekwencjami. Dzieci muszą się rodzić i chować w rodzinach, nie mogło być wolnej amerykanki i bezhołowia. Gdyż wtedy ani ludzkość, ani dawne państwa, księstwa, plemiona, by nie przetrwały. Seksualność musiała więc zostać wzięta w ryzy, w sztywne schematyczne wzorce zwane konserwatyzmem.

Konserwatyzm i purytanizm jest więc naturalnym odruchem obronnym systemu, jego stabilizatorem. Tak samo wszystkie ideologie i religie są stabilizatorami systemu. Jak mawiał Napoleon, sprawiają one, że biedota nie morduje bogatych w biały dzień. Dobrze że jest prawo, policja, armia, straż graniczna, więziennictwo. Narzekamy na nie, ale gdyby nie one, to w kilka dni mielibyśmy realia Afganistanu, Syrii albo Somalii. Prawilne chłopaki w dresach szybko by o to zadbały.

Taką samą rolę, choć w nieco innych obszarach, pełnią te systemowe stabilizatory – ideologie i religie. Cały system i wszystkie jego podsystemy są konstrukcją stworzoną do opanowania tej planety małp. Ludzkie instynkty, popędy i żądze należy odpowiednio powstrzymywać i trzymać w ryzach. Mamy jedną tylko alternatywę: anarchia na skalę niewyobrażalną, rzeź na ulicach itp. Zanim powiesz, że chcesz obalić system – bardzo poważnie się zastanów.

Wiem że to wzbudzi zrozumiałe protesty, ale.. system chroni także Ciebie. Żyjesz i doświadczasz dzięki niemu. Gdyby nie system i jego stabilizatory, to zamiast medytować i chodzić do Starbucks na sojowe latte czy inne gówno, musiałbyś z karabinem w ręku walczyć z ogolonymi na łyso chłopakami w dresach o każdy kęs żarcia i każdy łyk wody.

Ale wróćmy do tematu głównego. Konserwatyzm i purytanizm nie są więc reprezentacją jakichś odwiecznych, tradycyjnych praw i wartości, które teraz giną, bo ludzie tacy niewdzięczni i nie chcą słuchać konserw i staruchów. Są one reprezentantami prawa więziennego – prawa planety, która jest czyśćcem, więzieniem, kosmicznym poprawczakiem. Stworzono to właśnie po to, by trzymać ludzkość za mordę. Tylko tyle i aż tyle.

Naprawdę nie ma co dorabiać do przestarzałych i niekompatybilnych z naszymi czasami konserwatywnych wartości jakiejś legendy, i narzekać że cywilizacja upada, że o tempora, o mores. Teraz mamy dostęp do technologii, do wiedzy całej planety w zasięgu kliknięcia myszką (internet), i co najważniejsze – do antykoncepcji. Antykoncepcja, aborcja i sterylizacja są podstawowymi prawami człowieka umożliwiającymi wyrwanie się z ponurej, jaskiniowej rzeczywistości konserwatyzmu. I to dlatego wiele sił na Ziemi chce ich zakazania, na czele z kościołami.

Rzeczywistość jak i nasza mentalność się zmienia, cywilizuje. Zmieniają się także wzorce zachowań i relacji, co budzi ogromny lęk tych, którzy wciąż wyznają stare wartości. Ja ten lęk rozumiem – oni nie znają innego systemu, bo na dobrą sprawę jeszcze on nie powstał. Jest dopiero w powijakach. To co stare musi upaść i ulec wyzerowaniu, a taka zmiana zawsze ma swoje koszty i budzi lęk.

Szczególnie jeśli zmiana ma zasięg większy niż pojedyncza jednostka ludzka. Nie protestuj przeciwko tym kosztom które są niezbędne, i nie trzymaj się kurczowo świata który odchodzi. Protestuj przeciwko temu co już jest, a co jest niewydolne, zdezaktualizowane, skorumpowane etycznie i moralnie, przynoszące ludziom cierpienie. A mimo to, ogromne rzesze ludzi wciąż to, co stare popierają.

Zmiana, czyli ucieczka z kręgu nieustannych powtórek, to wyprawa w nieznane. Wybitny psychoanalityk Wilfred Bion mówił, że każda zmiana jest katastrofą. Nawet nie dlatego, że może zakończyć się niepowodzeniem, ale dlatego, że najpierw trzeba zniszczyć to, co jest.”
~Danuta Golec

Lekcje pozbawione bólu są bez znaczenia. To dlatego, ze nie można otrzymać czegoś, nie poświęcając niczego w zamian. Jeśli jednak przetrwasz bolesne lekcje i wyciągniesz z nich wnioski, będziesz miał serce mocniejsze niż cokolwiek innego

Zanim mnie skrytykujesz.. Proszę Cię, byś przyznał coś uczciwie, ale tak do bólu uczciwie. Nie, nie pisz tego ani tu ani nigdzie, ani nie mów tego nikomu – absolutnie nikomu, bo nie o to chodzi. Wiem przecież że musisz dbać o reputację i pozycję społeczną. Niemniej proszę Cię o chwilę uczciwości – nie przede mną, ale przed samym sobą.

Otóż, czy te stare wartości przyniosły światu dobrobyt i szczęście? Czy stare wartości, które ja nazywam: „MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) funkcjonują bez zarzutu? Czy może są konstruktem coraz bardziej zdezaktualizowanym, nieprzystającym do naszych czasów, skorumpowanym moralnie, i zwyczajnie nie działającym? Widać coraz bardziej dobitnie, że nie tylko nie spełniły one swojej roli, bo nie przyniosły ludzkości szczęścia. Ale przyniosły coś odwrotnego – bezmiar cierpienia, zawodu, niespełnienia, nieszczęścia.

Humor, dowcip, ironia i sarkazm zawsze miały w sobie coś boskiego.. Bo niby śmiechem żartem, ale demaskują prawdę. Popatrz na te miliardy miliardów dowcipów, obrazków, komiksów, memów, sucharów itp na temat relacji międzyludzkich. Wiele z nich to dowcipy gorzkie i chamskie, pokazujące ludzką rozpacz i bezsilność, spowodowaną przez te tradycyjne postrzeganie świata. Jak ten który wkleiłem powyżej.

Wy to, o czym piszę, mniej lub bardziej nieświadomie wiecie. Wyrażacie to w niezliczonej liczbie tych dowcipów i obrazków. A gdy przyjdzie co do czego? „No Jarek, Ty oszołomie jeden, na żartach się nie znasz?! Dałem Ci tylko coś z chamsko.pl do pośmiania się a Ty..

Wg mnie pewne jest to, że potrzebujemy nowego rozdania w świecie relacji międzyludzkich.

Cytuję: „Grzesznik czuje się winny, więc traci radość. Jak masz cieszyć się życiem, gdy stale czujesz się winny, stale chodzisz do kościoła, by spowiadać się ze swych złych uczynków? Źle zrobiłem, źle, źle… całe życie wydaje ci się składać z grzechów. Jak masz żyć w radości? Cieszenie się życiem staje się niemożliwe. Stajesz się ciężki, przytłoczony. Na twej piersi zasiada wina, miażdży cię jak skała, nie pozwala ci tańczyć. Jak masz tańczyć? Jak może tańczyć Poczucie winy? Jak może śpiewać? Kochać? Żyć? Kto więc myśli, że grzeszy, że jest winny, umarły za życia, ten już jest w grobie.”
~Osho

Cytuję: „Wojna jest rezultatem Ludzkości która wypadła z wewnętrznej równowagi. Mężczyźni którzy wypierają się swoich żeńskich Części Duszy i kobiety wypierające się swoich męskich Części Duszy przyczyniają się do tego że nigdy nie kończą się wewnętrzne napięcia, wewnętrzny „stan wojny”. I te napięcia przenoszą się na ludzkie Społeczeństwo i kształtują wspólne życie na tej Planecie. Wewnątrz jak i na Zewnątrz. Wybalansowane Energie Seksualne odgrywają przy tym kluczową rolę, albowiem taki stopień indywidualnego urzeczywistnienia w jednym momencie stworzyłby Pokój na całym Świecie i wywołał Harmonię.

Dziś, w Punkcie Zwrotnym Czasu, teraz, gdy wkraczamy na nowy Poziom Świadomości, dla każdego Człowieka który kontynuuje swoją Transformację chodzi przede wszystkim o to by pogodzić męskie Części z żeńskimi i żeńskie z męskimi. Życie ma otrzymać nowe piękno i Człowiek nowe Zaufanie do samego siebie.

Ten kto ze swoją seksualnością jest w Pokoju, ten wkroczył do Królestwa Pokoju. Bez tego wewnętrznego Pokoju, daremna jest każda gadanina i wszystkie starania w celu osiągnięcia światowego Pokoju. Religie i fanatyzm ugruntowują swoją władzę na gruncie nierozwiązanych Energii Seksualnych ludzi.

Dlatego też ten Temat jest przez Religie przemilczany lub wynaturzany. W miejsce Harmonii podstawą ludzkiego wspólnego Życie na Ziemi jest konflikt. Dlatego też poszczególni Ludzie są systematycznie utrzymywani w tym Stanie aby byli wewnętrznie rozdarci i aby pozostawali z dala od Jedności – jako Istota męska i żeńska.

Kobieta jest stworzona jako Kobieta i jest istotne aby mogła się doświadczać i wyrażać jako Kobieta. W tym celu ludzkie Społeczeństwo musi stworzyć odpowiedni klimat. Niemniej jednak dla każdego Mężczyzny ma ogromne znaczenie to by mógł on doświadczać się jako Mężczyzna.

Zewnętrzne cechy płciowe pokazują to w jakiej Energii mają być wypełniane Zlecenia na tej Ziemi i to które Energie działają w sposób priorytetowy by te indywidualne Zlecenia mogły się spełnić. Pomimo tego należy jednak wewnętrznie pozostawać w Pokoju i Harmonii z obydwoma częściami – zarówno męską jak i żeńską.

Jedynie Mężczyzna który pogodził się i całkowicie przyjął swoje żeńskie Części jest całkowity jako Stworzenie męskie i również jako Mężczyzna. Rozwój możliwy jest tylko wtedy gdy niczemu nie jest zaprzeczane, gdy nic nie jest tłumione lub niczego się nie wypiera. To samo obowiązuje każdą żeńską Istotę która rezygnuje z Energii Męskich. Również i ona nie będzie mogła doprowadzić do całkowitego Rozwoju swojej Żeńskiej Siły ponieważ do tego brakuje jej męskiego dopełnienia.

Gdy w pojedynczym Człowieku Yin i Yang znajdują się w współbrzmieniu bez zaprzeczania zewnętrznych cech płciowych lub ich degenerowania, wtedy powstaje podstawa do światowego Pokoju.”
~Paramahansa Yogananda

Autor: Jarek Kefir

Witam!:) Moja strona funkcjonuje dzięki darowiznom. Ten system zapewnia niezależność od różnych opcji politycznych i wszelkich „reklamodawców.” Nie jestem zrzeszony z żadną partią, ideologią ani organizacją. O funkcjonowanie bloga i poszerzanie wiedzy dbam sam. Możesz wesprzeć moją, ale także i Twoją stronę, i tym samym czynnie uczestniczyć w jej rozwoju i w rozpowszechnianiu cennych informacji. Z pewnością da to dobre owoce. Dołącz więc do grona twórców!
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

Reklamy

6 odpowiedzi »

  1. https://www.youtube.com/watch?v=utE5X80reD0
    „Ludzie są słabi. Wolą rzucić forsę do fontanny, niż kupić sobie obiad.”

    … Rust, cyniczni egzystencjalista filozof, miażdży iluzje zorganizowanej religii, polecam 1 sezon „True Detective”, bo postać Rusta Cohle’a to wyższym poziom zbuntowanej świadomości …

  2. …fajny art – Jarek – w pełni popieram i zgadzam się z taką interpretacją…Jolu – jeszcze lepszy komentarz…rozwinę pierwszą myśl – rozwiąż małżeństwo – przestaniesz płacić rachunki (a gdzie alimenty i „inne zaszłości”?)…niemniej cenię sobie samotność, niezależność i tzw. „święty spokój” i tu też zgadzam się z dalszą interpretacją Joli – brawo; faktem jest również to, iż ciężko jest znalezć drugą połówkę o zbieżnych z naszymi poglądach; ale to już temat na osobny artykuł…Pozdrawiam Wszystkich obecnych i nieobecnych…

  3. Piękny komentarz Eriko.
    ,,Schodząc” na Ziemski Plan, wpadając w tygiel życia, człowiek umiejscawia w niepamięci poprzednich wcieleń również fakt, że BYŁ I JEST WOLNYM DUCHEM.

    O ile w początkowym etapie swojego ziemskiego życia człowiek podświadomie ulega zakazom nakazom krępującym jego rozwój, o tyle w dorosłym istnieniu, w którym poznał te ograniczenia, nadal usiłuje w nich tkwić.

    Przykład? Chociażby proste słowo ,,MUSZĘ”.
    Przytoczę słowa Jarka:

    ,, Emocji zero, nie dopuszczałem tego i milionów innych wydarzeń / rzeczy do warstwy mojego świata. No nie ma sensu, po co. Chcesz się denerwować, szarpać z życiem, walczyć itp? Zawsze znajdzie się z milion powodów i wciąż będą dochodzić nowe. W ferworze tej „walki” która tak naprawdę nic nie zmienia (a wręcz szkodzi), nie zauważasz że można inaczej i że życie przelatuje między palcami. To życie realne🙂 ”

    Rano otwierasz oczy, spoglądasz w okno, powoli budzisz świadomość – i tu już zaczyna się problem(zadanie), czy aby to ŚWIADOMOŚĆ.
    Umysł wyjmuje ze swej pamięci końcowe wydarzenia i nastroje z serialu, z ostatniego odcinka, jakim był wczorajszy dzień. Po to byś zatrybił, by odcinki były logicznym ciągiem.

    A! Już wiesz! No i się zaczyna we łbie kotłowanina!

    Muszę to, muszę tamto, muszę tam pojechać, no, gdzie położyłem te cholerne dokumenty?, muszę zadzwonić do tego faceta i w końcu dograć sprawę, muszę zrobić te przelewy – o kuźwa! dziś mija termin! A! jeszcze umówiłem się z tymi! Muszę czasowo to jakoś zgrać…
    MUSZĘ, MUSZĘ, MUSZĘ…
    Ty człowieku niczego nie musisz. I wcale nie chodzi o to, abyś powiedział ,,pierdolę!, nie idę do pracy!”
    Stan MUSZĘ wmawia ci, że cokolwiek uczynisz, to będziesz robił to wbrew swojej woli. Każde przymuszanie wyzwala niechęć.

    Wyobraź sobie, że jakiegoś człowieka zmuszasz do czegoś. Jak on się czuje? Jest zadowolony?
    Czy raczej buntuje się wewnętrznie i szuka momentu, aby wymigać się z twoich nakazów, z twojej władzy nad nim, z twojego gwałcenia jego wolnej woli, z twojego zniewalania go.
    I choćby nakaz, mus dotyczył korzystnych dla tego człowieka posunięć, będzie on sprzeciwiał się dla samego faktu, że to nie jego decyzja, tylko czyjaś, narzucona.

    Tym człowiekiem w tobie, którego ciągle maltretujesz nakazami jesteś TY!

    I podkreślam, wcale nie chodzi o to, byś zaległ w wyrze i gnił w nim do czternastej, wcale nie chodzi o to, byś nie odbierał telefonów itp. – mówiąc krótko – nie chodzi o to, abyś miał na wszystko i wszystkich wyjebane (słowo dopuszczone do użytku przez samego Jarka 🙂 🙂 )

    Zrób małą przestawkę. Zamień słowo ,,MUSZĘ” na słowa ,,MOGĘ” i ,,CHCĘ”.

    Nagle okaże się, że TY i ten CZŁOWIEK w tobie, któremu ciagle coś kazałeś, zmuszałeś go, kłóciłeś się z nim wewnętrznie, staje się z tobą jednym.

    Ten CZŁOWIEK wewnątrz ciebie to twój DUCH, WOLNY DUCH. On niczego nie musi, on jest panem dla samego siebie, on co najwyżej MOŻE coś CHCIEĆ.

    Tylko zauważ co się będzie z tobą działo, gdy zamiast ,, muszę wstać, jechać do tej pieprzonej roboty i znów muszę oglądać te pokrzywione gęby”, powiesz, budząc się rano:
    ,, mogę i chcę wstać, mogę i chcę znaleźć się w pracy”.

    Odczuwasz różnicę? Czujesz ten spokój?, tę dziwną wewnętrzną ZGODNOŚĆ?

    Mówiąc mogę i chcę, przyzwalasz sobie na akt wolnego wyboru. Twoja podświadomość nie buntuje się, nie stawia ci przed oczyma pokrzywionych gęb. Twój WOLNY DUCH nie jest zniewolony przymusem, gwałtem.

    Jakąkolwiek czynność wykonasz w pracy, zauważ wcześniej, że ty tego nie musisz robić, ty to możesz i chcesz.
    Daję ci słowo, że te pokrzywione gęby istniały tylko w twojej wyobraźni, by dopełnić bunt wobec stanu ,,muszę”.

    Każdy człowiek spotkany przez ciebie jest twoim lustrem. Odbije, wyśle w twoją stronę dokładnie to, co chcesz widzieć w tym człowieku.

    Mówiąc, że masz wyjebane na ludzi, automatycznie ustawiasz ich po drugiej stronie okopu.
    Dziwi cię, że podczas spotkania przyjmują waleczną pozycję?
    A kto wcześniej umiejscowił to spotkanie w klimatach wojennych?
    Ja? … 🙂 🙂

    Serdecznie pozdrawiam.

  4. Witam was po dłuższej przerwie….
    Nie, nie będę już pisać na blogu, to jest mój ostatni wpis (co, jak mniemam, nie ma większego znaczenia dla większości z was, a jeśli się mylę, to miło :-).). Może dwa słowa i jedna rzecz na do widzenia. Chociaż moje poglądy i wiara nigdy nie znalazły tu pełnego zrozumienia, tym niemniej uważam, że pisałam na WŁAŚCIWYM blogu. Z wieloma osobami tutaj czuję psychiczną i emocjonalną więź chociaż znamy się tylko poprzez nasze myśli i słowa. W końcu przecież nawiązaliśmy w tej knajpce 🙂 jakieś relacje, były spory, gniew, błoto i odrzucenie, ale były też chwile porozumienia, wzajemnego poszanowania i wspierania się w naszych poglądach. W sumie cieszę się, że Was poznałam…

    Tak na zakończenie chciałabym zaprosić was do obejrzenia filmu „Ostatnia reformacja. – Początek (2016)” na youtube. Chcę, żebyście obejrzeli ten film bez zbędnych emocji, bez niepotrzebnych animozji. Nie chcę was do niczego przekonywać, raczej chcę PODZIELIĆ SIĘ tym, co sama uważam za słuszne i prawdziwe. Nie chcę też udowadniać „mojszejszej” racji, jak mówi Krystyna. Sprawa jest zbyt poważna.

    Zastanawiałam się często nad waszą niechęcią do imienia i Osoby Jezusa. Być może winę za to ponoszą nasi kościelni przywódcy, którzy sami są w większości ofiarami religijnej i teologicznej indoktrynacji, być może zawiniła sama „religia jako system”, która, zgadzam się, jest formą zniewolenia ludzi, być może zadziałały jakieś inne czynniki (z całą pewnością), Kościół (jako SYSTEM z jego piramidalną strukturą), jaki znamy, jest tylko parawanem dla ukrywającej się w nim agendy działającej na rzecz władcy tego świata. Do tego dochodzą czary (tak, tak), zniewolenia demoniczne i tym podobne przeszkody
    Powiem wam, że w moim odczuciu, to wasze WSPÓLNE niechętne czy wrogie nastawienie do Osoby Chrystusa jest czymś w rodzaju „niepisanego prawa” i spoiwem wiążącym, klamrą tego bloga. Myślę, że tylko ta jedna „cecha” osób tu piszących, czyni ten blog w jakimś sensie unikalnym (czy to dobrze?) i odróżniającym go od innych tego typu blogów promujących tzw. teorie spiskowe, czyli ukrytą prawdę o tym świecie.. Inna rzecz, że piszecie bardzo szczerze i fajnie się czyta niektóre Wasze komentarze. I to jest to „złoto” tego blogu

    Tym niemniej uważam, że część osób tutaj MOŻE zmienić swoje nastawienie i swoją niechęć do Chrystusa obrócić w jej przeciwieństwo; może w zachwyt?, może w prawdziwą wiarę, a może tylko w zadziwienie. Proponuję, aby tego wyboru, co do Chrystusa, dokonać RAZ JESZCZE INDYWIDUALNIE a nie grupowo, po głębokim przemyśleniu.

    Wspomniany film pokazuje czym jest prawdziwe chrześcijaństwo, odarte z tradycji kościelnej i religijnej, bez tej otoczki, która często czyni całe nauczanie Chrystusa „martwą wiarą” wśród chrześcijan. Jest to powrót do początków chrześcijaństwa z I wieku.
    Zwykły facet zamieszkały w Danii, Torben Sondergaard. działa jak prawdziwy apostoł, uzdrawia innych z chorób fizycznych i psychicznych, wypędza z nich demony, chrzci i udziela Ducha Świętego, co sprawia, ze ci z kolei, niemal od razu, zaczynają uzdrawiać kolejne osoby stając się prawdziwymi uczniami, naśladującymi Chrystusa w działaniu z pełną mocą Ducha. I tak to się rozprzestrzenia. Zupełnie jak kiedyś, kiedy to sukcesja Ducha poprzez nakładanie rąk i moc Chrystusowa czyniły z pierwszych chrześcijan prawdziwych mocarzy wiary i pozwalały ich/naszej wierze rozprzestrzeniać się w PRAWDZIE. Jest to niesamowite i nawet dla mnie zadziwiające. W każdym razie tego brakuje w kościele katolickim (czy w każdym innym), który często „ma imię, że żyje, a jest martwy”.
    Ten ruch odnowy i prawdziwej reformacji chrześcijaństwa działa już na całym świecie i na dużą skalę społeczną. Pokazuje, że wiara w JEZUSA jest czymś bardzo realnym (namacalnym, sprawdzalnym w praktyce) i jest „zaproszeniem” DLA WSZYSTKICH, a nie tylko dla tych „wybranych” (oświecenie dla wybranych jest zawsze podejrzane), ze daje prawdziwą moc, aby ZNÓW stać się w pełni CZŁOWIEKIEM.

    Pozdrawiam Was WSZYSTKICH bardzo serdecznie

    • Kochana Beatko a mnie brakowało Twoich mądrych wpisów, nie wiem dlaczego chcesz nas opuścić nie komentując już na Jarka blogu, bo to jest Twoja osobista decyzja , ale mnie będzie tu Ciebie brakowało.
      Pozdrawiam serdecznie

    • @Beata namawiałbym jednak do zostania, choć oczywiście zrobisz dokładnie to co zechcesz wg Prawa Mocy i Woli 🙂
      Wiesz że nie zmienisz moich poglądów, chyba że sam zechce. A z drugiej strony ja nie zamierzam nawet o milimetr zmieniać Twoich poglądów. I to jest ok. Każdy wybiera sobie poglądy jak w supermarkecie. Jest ich wiele, tak jak wiele jest torów od Lizbony, po Syberię aż po Pekin i Wietnam. I po większości tych torów niewzruszenie mkną pociągi, dzień w dzień.
      Nie wartościuj nas ani nie nazywaj nas złymi bądź zwiedzonymi. No nie trzeba tak robić. I my mamy swoją powinność i swoje zadania na świecie. Szukaj lepiej światłości dla siebie, i rozwijaj się dalej.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.