Bareizmy

OTO „EKOLOGIA” WG ELIT UNII EUROPEJSKIEJ!

Ekologia wg elit czyli plastik a spisek żarówkowy

Zapraszam Cię do przeczytania szokujacego świadectwa zdenerwowanego, pro-ekologicznego konsumenta, który po zaledwie 6 latach musiał kupić nową pralkę. Bo w starej palce zepsuła się malutka część zamienna, którą producent produkuje w Chinach za kilkadziesiąt złotych, zaś sprzedaje po 1900 zł.

Dlaczego?

Bo chce. Bo może. Bo tak działa wolny rynek, bo tak działa dziki kapitalizm neoliberalny na modłę Margaret Tchather. Bo aby był nieustanny wzrost gospodarczy i by system ekonomiczny się nie załamał, trzeba ciągłej konsumpcji, ciągłego kupowania jak największych ilości produktów.

Elity z liberalnych krajów Zachodu obarczają zwykłych ludzi winą za skażenie środowiska i anomalie klimatyczne. Tymczasem to te elity są temu winne. To ich banki i ich korporacje tworzą ten system. To ich przemysł produkuje sprzęt który pasuje się po krótkim czasie, by potem kupić nowy.

Żeby było śmieszniej to te liberalne elity sponsorują liberalne i zielone partie polityczne, które potem.. mówią o ekologii i anomaliach klimatycznych. Cóż za ironia, prawda? 😉 Ci którzy najbardziej niszczą środowisko, najgłośniej mówią o ekologii. I to w dodatku mówią o tych zagadnieniach (np dwutlenek węgla), gdzie ich przemysł może zarobić.

Relacja oburzonego konsumenta poniżej.

Cytat: „Jestem zła. W trosce o środowisko kupiliśmy wcale nienajtańszą pralkosuszarkę Boscha. Jest, a w zasadzie była, enorgooszczędna, wodooszczędna. Zakładałam, że będzie nam dobrze służyć przez długie lata.
Minęło 6 lat. Wysiadł elektrozamek. Wymiana ponad 200 zł.
Miesiąc później szlag trafił pompę. Zapłaciliśmy jakieś 500 zł.
Minęło kilka miesięcy – coś zaśmierdziało, pralka zapomniała odwirować i przestał działać programator.

Oczywiście drzwiczki pancerne, człowiek sam nie może tego otworzyć bez pomocy serwisu. Pan serwisant właśnie wyszedł. Naprawa będzie kosztowała 1900 zł. Tym razem padł mały elektroniczny sterownik zatopiony w plastiku, do którego nie ma zamienników, bo producent tak go stworzył, żeby nikt tego nie podrobił. ŻEBY NAPRAWA BYŁA NIEOPŁACALNA. Ponieważ to jego trzecia wizyta, dostaliśmy przynajmniej rabat na ekspertyzę..
Przy okazji zajrzałam do środka. Bęben jak nowy. Podobnie jak reszta pralki. Tylko jeden mały element uszkodzony.

Efekt jest taki, że muszę wyrzucić całą piękną pralkę, dlatego, że nie opłaca się wymienić jednego małego elementu, który kosztuje tyle co dobrej klasy telefon komórkowy. A w produkcji zapewne jakieś 5 zł.

Jeśli jeszcze ktoś będzie próbował wywołać we mnie poczucie winy, że nie dbam o środowisko biorąc w sklepie torebkę foliową, to mu chyba napluję na buty. To jest przerzucanie odpowiedzialności na nas, na konsumentów. To ja mam przereorganizować swoje życie, podlewać ogródek deszczówką z beczki, nosić torby ekologiczne, kupować bio-sro marchewki, jajka od szczęśliwych kur, nie jeść mięsa, kosmetyki tylko z domowej manufaktury, 10 koszy na śmieci pod zlewem… A producenci agd robią wszystko, żebym musiała co kilka lat wymieniać w domu cały sprzęt.
I co się z tym sprzętem teraz stanie? Gdzie trafi? Poza tym jednym spalonym gównem (a głowę dam, że ktoś ostro nad tym myślał jak to zrobić, żeby się po 6 latach spaliło) moja pralka jest w idealnym stanie.

Serce mnie boli na takie marnotrawstwo surowców, pieniędzy, energii. Ktoś musi wyprodukować nową pralkę emitując masę śmieci, zanieczyszczeń, dwutlenku węgla, a potem sprzęt z niewielką usterką zezłomować. Ale to JA jestem winna plastikowym patyczkom do uszu w oceanie i bocianom budującym gniazda z torebek foliowych.

Czuję się teraz jak kompletna frajerka.

Nie kupuję dzieciom jednorazowych plastikowych zabawek. Żadnego brokatu (mikroplastik), plastikowych naklejek, jajek Kindera, pierdół z Mc Donalda, modeliny, czy innych bzdetów, które po 5 minutach trafiają do śmieci, gdzie będą zalegać kolejnych 500 lat.

Nie jemy śmieciowego żarcia.
Segreguję śmieci. Noszę materiałowe torebki na zakupy. Mam nawet wózek na kołach na większe zakupy, żeby nie jeździć samochodem. Nie mamy drugiego samochodu, bo uważam, że jest zdrowiej dla mnie i dla środowiska żadnym poszła codziennie na stację 1,5 km, albo pojechała na rowerze / rolkach lub hulajnodze. Od 5 lat zmuszam do tego moje dzieci. W każdą pogodę, cały rok maszerują od pociągu do domu piechotą. W imię troski o środowisko i ich zdrowie.

A wielki biznes ma to w dupie. I jestem jeszcze zmuszona kupić nową pralkę. Udostępniajcie to proszę. Może trafi to do kogoś, kto się puknie w czoło i coś z tym zrobi. Jestem ciekawa co o tym sądzicie.” koniec cytatu. Autor: Sylwia Laabeda


Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc!
A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!
Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna
Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282
Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Reklamy

4 odpowiedzi »

  1. Jak to dobrze, że moja pralka Polar zakupiona w 2001 roku sprawuje się bez zarzutu. No.. raz tam domowe zwierzątko przegryzło kabelek zasilający pompkę, innym razem jakieś łożysko hałasowało. To prawie nic, jak na pełnoletni, 18 letni sprzęt.
    Wszelkie koncerny, korporacje, kartele to mnie mogą pocałować tam, gdzie Światło nie dochodzi. Będę serwisował tę pralkę tak długo, jak to możliwe, byle nowej nie kupić 😉

  2. No tak jest. Starsze sprzęty u mnie funkcjonują całkiem nieźle ale te nowe to wałek totalny, wszystko się sypie. W dodatku mieszkajac w bezczynszowym domu wydawało by się, że odchodzą bzdurne opłaty czynszowe za polanie schodów na klatce wodą raz na tydzień (swoją drogą czynsz 500 złotych x 12 miesięcy x 30 lat = 180 tysięcy złotych, nieźle co? Drugie mieszkanie można kupić a tu w cenie chlor na klatkę i skoszone 10 m2 trawy pod oknem). W każdym razie teoretycznie tych opłat nie ma w domach jednorodzinnych, oczywiście więcej pracy samemu, ale dochodzą kontrole potrzebne do utrzymania gwarancji (piec, kominek itd) i to kosztuje również sporo rocznie. Więc oprócz opłat za ubezpieczenie, korporacje dodatkowo żądają autoryzowanego serwisu co roku, oczywiście co rok coś trzeba dokupić bo się zuzylo i można stracić gwarancję.

    Nowe telefony to shit, który działa krócej niż te stare a kosztuje drożej – stare tańsze a jedynie trochę mniej funkcji,
    nowe płyty grzewcze pękają bez możliwości wykupienia gwarancji – stare kuchenki działały i 20 lat i były bez zabudowy,
    I można tak wymieniać tysiące rzeczy, które powstają tylko po to aby tę resztkę nieopodatkowanych pieniędzy, które zostały w portfelu ludziom zajebać. Obecny system to zwykłe kurestwo zaprogramowane do kradzieży….

  3. Kupując sprzęt, lepiej zasięgnąć opinii w internecie, niż u sprzedawcy lub przedstawiciela handlowego, gdyż działają oni w interesie sklepu, a nie klienta. I tak najbardziej zdzierają na serwisowaniu nowoczesnych samochodów, dlatego lepiej kupić starsze używane auto z udokumentowaną historią, niż nowe auto z salonu z jakimś gównosilnikiem 0,7 l 69 KM. Może nie będzie tylu bajerów, ale starsze samochody mają swój charakter, coś czego brakuje tym nowym.

  4. Mój laptop ma 11 lat i nigdy nie był serwisowany. Dalej działa. Często laguje.
    Trochę wolniej, ale potrafię wygrywać grając online oraz siedzieć w necie i coś przeglądać.
    Mój rower komunijny może mieć ze 25 lat mimo, że nie wiem kiedy dokładnie był wyprodukowany. Jeżdżę nim ze 21 lat i dalej mi służy.
    Wymieniałem z nim tylko siodełko, opony i dętki. Dalej mi służy.
    Niektóre ubrania mają może powyżej 5 lat i dalej wyglądają po umyciu spoko.
    Niektóre książki na pułkach mają u mnie ze 40 lat i dalej da się je czytać.
    Uczono mnie, że bezawaryjność osiągnięto w 1975 roku. Wiedza z wykładów z uczelni.
    Jednak szkoda, że ktoś stwierdził że taki stan rzeczy jest dla świata nieopłacalny.
    Elity tego świata są mało odpowiedzialne, bo pewnie nie widzieli biedy, a chińscy dygnitarze widzieli bo mało kto wie, że wygrała tam Biała Frakcja Komunistów i dlatego są 2 gospodarką świata. Mało kto odróżnia przedmiot zaprojektowany od wyprodukowany. W każdym kraju są produkty niskiej i wysokiej jakości. Jak kogoś stać to niech zapłaci.
    Chińscy inżynierowie nauczyli się od europejskich inżynierów wszystko co trzeba i w latach 70 skopiowali gospodarkę z Singapuru i teraz są bogaci i niebezpieczni dla US. Mój starszy Brat – inżynier elektronik może potwierdzić jak się żyję, produkuje, projektuje itp…. siedzi tam już 10 lat.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.