Felietony i artykuły autorskie

KORONAWIRUS W POLSCE! APOKALIPTYCZNY SCENARIUSZ! [OPOWIADANIE]

Polska, dnia 20 września 2020 roku. Koronawirus stał się pandemią globalną. Jest mnóstwo zachorowań i zgonów. Niestety, wszelkie próby powstrzymania epidemii spaliły na panewce. Krwawego pochodu epidemii przez świat nie zatrzymała nawet pora letnia. Dotychczasowa produkcja i konsumpcja zostały praktycznie zatrzymane.

Granice zamknięte, permanentny stan wojenny w większości krajów. Godzina policyjna, łapanki na ulicach, lincze i samosądy na ludziach, których jedyną winą było kichnięcie, np po zapaleniu papierosa. Kordony sanitarne, blokady miast i dzielnic, powszechna panika, zamieszki. Oto codzienność „Ery X” – jak nazywano te czasy. Łańcuchy dostaw z innych krajów załamane, wymiana handlowa między nimi ograniczona.

Brak szczepionki i leku na koronawirusa. Kwitła szara strefa, pokątny handel, czy też handel wymienny. Ten, kto umiał naprawić pralkę, smatrfona czy laptopa, był niemal Bogiem, miał hajs (polskie nomen omen Korony Transferowe – nowo wprowadzona waluta po upadku ekonomii) i przede wszystkim miał żywność.

Razu pewnego zachciało mi się załatwić coś w szarej strefie. Udałem się wieczorną porą we wcześniej ustalone, ustronne i dość ciemne miejsce. Serce miałem na dłoni, co rusz sprawdzałem, czy za kaburą jest moja Beretta kaliber 9mm, tak na wszelki wypadek. Wtedy nagle usłyszałem donośne, choć ciche wołanie:

-Ej psst!

Żołądek skoczył mi niemal do gardła. Ręka mimowolnie powędrowała w stronę pistoletu Beretta, który niewzruszenie tkwił po moim prawym boku, na pasku za kaburą. A jednak, to był on.

-O hej, masz dla mnie towar? -Odparłem łamiącym się ze strachu głosem.

-Tak, mam, ale cicho! Choć tutaj! -Skinieniem ręki pokazał mi kompletnie zacienione miejsce na tej uliczce, i tam też się udaliśmy. Zobaczyłem, jak z plecaka wyjmuje foliową torebeczkę z białym proszkiem.

-Fajnie że Ci się udało to skombinować. -W moim głosie słychać było wręcz entuzjazm, a strach minął.

-To czysty kwas L-askorbinowy, witamina C pierwsza klasa! Wiesz ile musiałem się nachodzić, by go zdobyć? Człowieeeku! -Słychać było, że on sam cieszył się, że to się udało, i że w ogóle w tych czasach udało się skądś skombinować witaminę C. Witaminę C, we wrześniu, w kolejnej fali epidemii, rozmiecie!? Nie wiem, skąd on wytrzasnął tyle tych rzeczy, które już mi sprzedał, ale gość musi mieć niezłe dojścia i wtyki. W końcu pistolet i zapas amunicji też mam od niego.

-To dawaj go. Ile płacę?

-Tyle ile ustalone, 1000 Koron Transferowych za pół kilograma, starczy na 3 miesiące. Chcesz coś jeszcze? Mam dobre extasy, też towar prima sort, amfę, herę, zioło, koks.. Mogę też skombinować Ci większy kaliber, niż ta Twoja pukawka, kto wie, może nawet automat bym dostał.. Tylko tutaj 50% zaliczki, bo to już gruby temat, wiesz, no! -Widać było, że ten gość to urodzony sprzedawca, żyłkę handlowca wyssał chyba z mlekiem matki.

-Eee, nie, jeszcze płyn lugola mi załatw. -Odpowiedziałem.

Wtedy on, z pełnym przejęcia i współczucia głosem odparł mi:

-A, to też jesteś nosicielem korony i też musisz to stale brać, by ponownie Cię nie złapało!? Stary, jak dobrze Cię rozumiem, też to mam! Trzymaj się mnie, to Ci radzę, a jak zechce Ci się coś zajarać lub łyknąć, to też coś poradzimy.

-Spoko. Do rychłego zobaczyska!

Udałem się potem w stronę dworca. Po drodze spotkałem wielu mętów i degeneratów. Zniszczeni ciągle nawracającymi infekcjami koronawirusa, warunkami bytowymi, drożyzną, niedoborami żarcia i przede wszystkim pokątnie produkowanym bimbrem fatalnej jakości. Kilku z nich w zwartej grupie groźnie się na mnie gapiło, ale widząc, że mam przy boku spluwę, prawdopodobnie zrezygnowało ze swoich zamiarów. Być może śledzili mnie i wiedzieli, że załatwiłem sobie „Kwas EL”, jak teraz slangowo nazywano witaminę C, od jej chemiczne nazwy – kwas L-askorbinowy.

Co za czasy, że zwykłą witaminę C trzeba załatwiać u dilera, i jeszcze dorobiła się ulicznej nazwy, takiej jak narkotyki! Pomimo godziny 21 i faktu, że jest 20 września, na zewnątrz było 33 stopnie. Miałem tylko krótkie spodnie, więc tym bardziej widać było, że noszę przy sobie broń, co na pewno zauważyły z początku agresywnie gapiące się na mnie męty uliczne. No tak, do apokalipsy koronawirusa dołączy też apokalipsa klimatyczna. Obyś żył w ciekawych czasach, jak to mówią Chińczycy!

Jeszcze zdążę przekupić konduktora na dworcu bimbrem i kaszanką, i pozwoli mi wejść do pociągu podmiejskiego. O nie, nigdy nie zapłacę za bus lub pociąg gotówką, nigdy! I tak minął mi dzień. W domu nasypałem nam obu po 500 mg witaminki C do szklanki wody, i poszliśmy spać. Co za dzień!

Autor: Jarek Kefir

Hej, poświęć chwilę swojej uwagi na przeczytanie tego! 🙂 Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić krocie. Wolę walić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi, by na tym zarabiać.

Nie wprowadzam żadnych płatnych treści, takich jak prenumerata lub opłata za wybrane artykuły. Bo chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego, nawet dla biednych osób, których jest w Polsce większość. Ale utrzymanie strony internetowej (jarek-kefir.com) na serwerze jak i nawet sama chęć ciągłego publikowania wiąże się z różnymi wyzwaniami. Np z kosztami.

Jeśli cenisz moją pracę, uważasz, że moje publikacje wniosły coś dobrego do Twojego życia, i masz taką możliwość jak i chęć, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo. To jedyne źródło utrzymania strony, ponieważ z samej pracy na etat nie utrzymałbym jej. Powód? Moja pensja jest mała, a dochody z reklam zostały tak bardzo zaniżone, że musiałem je usunąć, bo przestały mieć sens. Szerzę świadomość i wiedzę na tyle, na ile mogę, i mam szczerą nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. 🙂

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

3 odpowiedzi »

  1. Hej autorze twoje przewidywania nie raz się sprawdziły. Jak to będzie prawdą to jeśli przeżyję będę bogiem. Naprawiałem nie raz pralki,drukarki i klimatyzatory z dobrym skutkiem po znajomych i dla picu od legalnej fuchy.
    Z półświatkiem jestem od 7 lat za pan brat. Z niejedną szumowiną konszachty miałem.
    Tego Kwasu EL. To też mam i to 90 kg na boku. [ Eksperymentuje z syntezą jakiś miękkich dragów.] Schowane w razie czego to tu to tam . Co to będę mógł kupić za 90 kg. ?
    Broń palną też się skołuje. Wiesz 9×19 ,40S&W, 45 ACP i tym podobne gnaty tyle że z reguły te krótkie.
    Tu Ochroniarzowi wyciągnąć z Kabury po uprzednim sypnięciu gazem pieprzowym.
    Albo jakiś włam zrobić skrytkę czy sejf palnikiem acetylenowym potraktować.
    A i jeszcze ile tej policji będzie ? -No wiesz jak mi nie będą bruździć bo ich nie będzie.
    Nareszcie będziemy mogli zioło normalnie sprzedawać.
    To z członkami mojej szajki będzie krojenie hajsu równe.
    Na pewno kupiec na Marysię się znajdzie.

  2. Ma któś do sprzedania berettę, albo cóś takie? Zapasik witaminy żem se zrobieł i boje sie, że mi jakiś zakosi…

  3. Mam nadzieję, że znalazłbym się wtedy w strefie wolnej od wirusa. Czyli jakaś wyspa razem z miliarderami i resztą osób, w większości odpowiedzialnych pewnie za tak durne pomysły jak produkcja wirusów w laboratorium.
    Najłatwiej dostać się tam wchodząc do domu takiego VIP’a i przykładając lufę do głowy jego rodziny, z tekstem: „Załatwisz mi wejściówkę na wyspę VIP, albo ja załatwie twoją rodzinę szybciej niż koronawirus”. Wcześniej należy wybadać, czy VIPowi kiedykolwiek na rodzinie zależało, żeby.nie trafić na takiego, co ucieknie sam, a rodzinę zostawi 😀
    Pokrętne wiem. Ale zawsze miałem wrażenie, że podczas stanu wojennego, wojny z innym krajem, pandemii, apokalipsy zombie 😂 itd, moja rola na świecie znacznie wzrośnie. Teraz jest to świat prawników, wpływowych rodzin, układów z góry ustalonych, aktorów itd. Ale głównie świat kobiet (cywilizacja zachodnia) i słabych istot z chudymi rączkami, długopisem w ręku i kartką papieru (umową), która poświadcza, że ta osoba może wydawać innym polecenia. Natomiast podczas takich akcji, to świat od nich spierdala i zaczyna się chaos. A chaos dla jednych to otchłań bez dna, dla innych drabina. Do góry rzecz jasna.
    Teraz też byłem gotowy kilka tygodni przed wirusem w Europie. Cała rodzina dzięki mnie ma zapas masek jednorazowych w normalnych cenach, nie to co dziś na allegro się dzieję. Proszki do prania antybakteryjne, pojemniki na odpady przed domem, zapasy jedzenia i wody na 2 miesiące, środki do dezynfekcji ciała i domu i wszystkich innych. Mamy też wiele masek wielokrotnego użytku i specjalne procedury ściągania ich i prania. I muszę powiedzieć, jarał mnie okres przygotowań.
    Na allegro mnóstwo osób wystawia maski, środki antybakteryjne i jest sporo hurtowni jedzenia w pobliżu. Ich zapasy mogą być na wagę złota w trakcie epidemii.
    A że to jest allegro, to wszystkie ich dane wiszą na wierzchu. Mam porobione zrzuty ekranu z adresami i danymi osobowymi. Dane osobowe wpisałem w social media i mam ich zdjęcia i wiele przydatnych informacji jak szkoły, miejsca pracy – które sami udostępnili…. Mam grupę kumpli gotowych na akcje typu „przejmujemy towar”. Mam też spory arsenał z militaria.pl i sporą wiedzę jak tego używać. To wszystko nie jest przypadkowe, zacząłem się przygotować w momencie inwazji arabów na Europę. Wtedy wiedziałem, że moja przyszłość nie będzie wyglądać tak jak sobie wyobrażałem i tak jak miało to wyglądać. I prawdopodobnie za mojego życia będzie wojna jedna lub wiele. Wezmę w niej udział oczywiście dla siebie. Nigdy w mundurze na sznurku polityków i korporacji.
    Właśnie pierwsza rzecz jaką się wtedy robi, to to co opisaleś mniej więcej. Kradnie się całe zapasy leków, drobnej elektroniki, paliwa, części zamiennych, ładowarek, broni i jedzenia, trzeba przejąć strategiczną lokalizację i zabunkrowac w niej zapasy. Ze szczególnym uwzględnieniem jedzenia. Całość wymienia się stopniowo na zloto, kosztowności i pewnie inne rzeczy, które wychodzą w praniu. Najbardziej zdesperowanych i słabych aby zjeść – okrada się zamiast robić deale i powiększa się zapasy.
    Po wszystkim jesteś najbogatszy w regionie 😀
    Chyba, że nigdy nie będzie po wszystkim to po prostu giniesz ale trzęsąc nogami i czekając na reakcję rządu.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.