Ekonomia i gospodarka

JAK BĘDZIE WYGLĄDAĆ NOWY SYSTEM EKONOMICZNY?

Neale Donald Walsch – „Rozmowy z Bogiem”, tym razem o nowym systemie ekonomicznym.

Obecnie ludzie pracują ponad siły za grosze, i zarabiają tak, by starczyło im na najbardziej podstawowe rzeczy. Na więcej niż minimum minimum ich po prostu nie stać, i dodatkowo ciągle lękają się o utratę pracy i o to, czy starczy do pierwszego. Kto zarabia? 90 procent wypracowanych pieniędzy płynie w górę. Elita bankierów, miliarderów i korporacji zgarnia prawie całą kasę. Jest to system niewolniczy tylko inaczej nazwany i w innym wydaniu. Teraz to się nazywa neoliberalnym kapitalizmem i liberalną demokracją.

W nowym systemie każdy będzie miał zapewniony podstawowy poziom życia, te podstawowe dobra, takie jak woda, żywność, prąd, gaz, mieszkanie. Gdy będzie chciał więcej, to pójdzie do pracy. Jedni bez ciągłego zapierdolu i lęku przetrwania będą mogli wreszcie zająć się swoimi pasjami i wzrosną. Inni zaś zdegenerują się, bo gnostycką mądrością jest fakt, że dobre cechy ludzkie wydobywają się nie poprzez lenistwo, ale poprzez trudy i pracę. Gdy wielu ludzi po zapewnieniu podstawowych dóbr spocznie na laurach i przestanie pracować, to się zdegeneruje, zachla, zaćpa i tak dalej. Ogólnie rzecz biorąc konstrukcja psychiki ludzkiej jest fatalna. Bo ze znojem i zapierdolem źle (mamy to teraz), zaś bez tego znoju i zapierdolu jeszcze gorzej, bo ze społeczeństwem może się stać to, co z myszami z eksperymentu Calhouna.

Ale dość już mowy o ludzkiej naturze. Zapraszam do przeczytania fragmentu książki Neale Donalda Walscha – Rozmowy z Bogiem, na temat nowego systemu ekonomicznego.

Oryginały książek Neale Donalda Walscha możesz kupić TUTAJ [LINK]


Cytat: ”

-Dałem wam wystarczająco dużo. Teraz chodzi o to, aby się podzielić z innymi.

-Ale co w takim razie powstrzyma ludzi od zwykłego marnowania życia, “obijania się” na cudzy koszt?

-Po pierwsze, nie jest twoja rzeczą osadzać, co to znaczy “zmarnować życie”. Jeśli ktoś nic nie robi, tylko przez 70 lat rozmyśla o poezji, aż w końcu przedstawia jeden wiersz, przynoszący prawdziwy przełom w pojmowaniu, wgląd, z którego mogą czerpać tysiące, czy takie życie jest zmarnowane? Albo gdy ktoś kłamie, oszukuje, knuje, szkodzi innym, ale pod koniec życia doznaje na skutek tego, przebłysku – dochodzi do zrozumienia, które być może na próżno starał się zyskać w ciągu wielu wcieleń – i wreszcie wznosi się na wyższy stopień ewolucji, czy zaprzepaścił swoje życie? Nie jest twoja rzeczą osądzać postępy drugiej duszy. Twoja rzeczą jest zdecydować, kim TY jesteś, a nie – kim był czy nie zdołał być kto inny. Pytasz wiec, co powstrzyma ludzi od zwykłego zmarnowania życia, “obijania się” na cudzy koszt, i odpowiedź brzmi: nic.

-Czy naprawdę uważasz, że to się sprawdzi? Nie obawiasz się, że ci, którzy wnoszą wkład, zaczną krzywo patrzeć na darmozjadów?

-Owszem, nie dałoby się tego uniknąć, jeśli nie są oświeceni. Ale jednostki rozwinięte patrzyłyby na darmozjadów nie z niechęcią, lecz ze współczuciem.

-Współczuciem?

-Tak, gdyż zdawaliby sobie sprawę, że osoby pasożytujące na innych tracą niepowtarzalna okazje: możliwość tworzenia i doświadczania w chwale swej najwyższej idei o sobie. To samo w sobie byłoby dostateczne kara za ich lenistwo, jeśli w ogóle trzeba mówić o karze – co w rzeczywistości niczemu nie służy.

-Ale czy nie złościłoby tych, którzy pracowaliby na ogólny dobrobyt, to, że odbiera im się owoce ich pracy i przekazuje obibokom?

-Nie słuchasz uważnie. Wszyscy mieliby zapewnione środki potrzebne do przeżycia. Ci, którzy posiadają więcej, otrzymaliby sposobność przekazywania 10 procent swych zarobków, aby to urzeczywistnić. Dochody określałaby otwarta gra sił na rynku gospodarczym, wyznaczająca wartość wkładu wnoszonego przez poszczególnych ludzi, jak to ma miejsce obecnie.

-Lecz przez to dalej panowałby podział na “bogatych” i “biednych”! To nie jest prawdziwa równość.

-Równość nie, ale równe możliwości. Każdy będzie mógł wieść skromne życie bez martwienia się o przetrwanie. I każdy będzie miał równe szansę zdobywania wiedzy i umiejętności oraz wykorzystania wrodzonych uzdolnień w Miejscu Radości.

-W Miejscu Radości?

-Tak będzie wówczas nazywane miejsce pracy.

-Ale zawiść nie zaniknie?

-Zawiść nie, ale zazdrość tak. Zawiść to naturalne dążenie do przekraczania siebie. Jak w przypadku dwulatka, który za wszelka cenę chce dosięgnąć klamki, aby dorównać starszemu bratu. Nie ma w tym nic złego. Zawiść to siła napędowa. Czyste pragnienie. Z niej rodzi się wielkość. Zazdrość, z kolei, to uczucie płynące z lęku, które prowadzi do chęci pozbawienia kogoś tego, czego ma więcej. Często łączy się z goryczą. Podtrzymuje w człowieku złość. I niszczy. Z zazdrości można kogoś zabić. Wiadomo to tym, którzy maja za sobą doświadczenie, na przykład, miłosnego trójkąta. Zazdrość zabija, zawiść rodzi. Zawistnym będzie dana możliwość odniesienia sukcesu na ich własny sposób. Nikt nie będzie gnębiony ekonomicznie, politycznie, społecznie. Ani z powodu rasy, płci czy skłonności seksualnych. Ani z powodu swego urodzenia, statusu klasowego czy wieku. Z żadnego powodu. Nie będzie się tolerować jakichkolwiek przejawów dyskryminacji. I choć może utrzymać się zróżnicowanie na “biednych” i “bogatych”, to znikną “głodujący” i “bez środków do życia”. Jak widzisz, nie zostanie usunięta z życia motywacja… tylko desperacja.

-Ale skąd pewność, że znajdzie się dość udziałowców, aby “ponieść” darmozjadów?

-Z wielkości ludzkiego ducha.

-O!

-Wbrew twoim czarnym przewidywaniom, przeciętna osoba nie zadowoli się zwykłym przetrwaniem. Poza tym, ulegnie zmianie cały charakter dążenia do wielkości, gdy nastąpi zwrot duchowy.

-A co spowoduje ten duchowy wzrost. Jak dotąd nie nastąpił w ciągu dwóch tysięcy lat.

-Dlaczego nie dwóch milionów?

-Niech będzie. W każdym razie, dlaczego miałby dokonać się teraz?

-Ponieważ wraz z odwrotem od konieczności przeżycia materialnego, nabywania poczucia bezpieczeństwa za cenę bezwzględnego dążenia do sukcesu, znikną wszelkie powody, aby sięgać dalej, niż wzrok sięgnie, aby się wyróżniać, osiągnąć wielkość, poza jednym – chęcią doświadczenia samej wielkości!

-Czy to dostateczna pobudka?

-Ludzki duch wzlatuje, a nie upada w obliczu rzeczywistej szansy. Dusza zwraca się ku wyższemu doświadczeniu siebie, a nie, niższemu. Wie o tym, kto zaznał prawdziwej wielkości choć na krótka chwilę.

-A co z władzą? W tym nowym porządku niektórzy nadal będą cieszyć się nadmiarem władzy i bogactwa.

-Zyski finansowe zostaną ograniczone.

-No i znowu to samo. Chcesz wytłumaczyć mi, jak to będzie możliwe, zanim ja udowodnię, że to się nie uda?

-Owszem. Podobnie jak minimum dochodów, zostanie też ustalone maksimum. Przede wszystkim, niemal każdy będzie oddawał dziesięć procent na rzecz ogólnoświatowego rządu. W formie dobrowolnego opodatkowania, o którym wspominałem wcześniej.

-Tak… stara propozycja “równych podatków”.

Na obecnym etapie rozwoju waszego społeczeństwa musiałoby to przyjąć formę podatku, ponieważ nie dojrzeliście jeszcze do tego, aby pojąć, że dobrowolna danina dla dobra ogółu leży w waszym najlepszym interesie. Jednak kiedy nastąpi ów przełom w świadomości, takie otwarte, dobrowolne i wspaniałomyślne zrzekniecie się części dochodów uznane zostanie za rzecz jak najbardziej właściwą.

-Muszę Ci coś powiedzieć. Pozwolisz, że Ci przerwę?

-Proszę, mów śmiało.

-Dziwi mnie to wszystko. Nigdy nie myślałem, że usłyszę od Boga konkretne rozwiązania polityczne. Naprawdę. Jak mam przekonać ludzi, że Bóg opowiada się za równym podatkiem?

-Upierasz się przy określeniu “podatek”, to zrozumiałe, ponieważ obca ci się wydaje idea zwykłego oddania 10 procent swojej nadwyżki. Niemniej, dlaczego tak trudno ci się pogodzić z tym, że mam w tej sprawie określony pogląd?

-Sądziłem, że Bóg nie wydaje sądów, że nie troszczy się o takie rzeczy.

-Postawmy sprawę jasno. W trakcie naszego poprzedniego dialogu – który nazwałeś “księgę pierwsza” – odpowiadałem na rozmaite pytania. Dotyczące udanych związków, pracy zawodowej, a nawet żywienia. Czym wiec różni się ta sprawa?

-Nie wiem. Po prostu wydaje się inna. To znaczy, czy naprawdę masz jakieś polityczne poglądy? Popierasz Republikanów? To by dopiero było! Bóg -zwolennikiem Partii Republikańskiej.

-Wolałbyś, abym popierał Demokratów?

-Uchowaj Boże!

-Zabawny jesteś.

-Nie, wolałbym, abyś był apolityczny.

-I taki jestem. Nie mam żadnych politycznych przekonań.

-Coś w stylu Clintona.

-Teraz tobie się udało. Cenię poczucie humoru, a ty?

-Nie spodziewałem się chyba, że Bóg ma poczucie humoru czy poglądy polityczne.

-Bóg przypomina człowieka, co? W porządku, jeszcze raz wyświadczę ci przysługę i ustawię wszystko, co powiedziałem tu i w części pierwszej, we właściwym świetle. Nie oceniam tego, jak prowadzisz swoje życie, i nic nie narzucam. Moim pragnieniem jest jedynie, abyś doświadczył siebie w pełni jako twórczej istoty, po to, abyś mógł siebie naprawdę poznać.

-Rozumiem. Idźmy dalej.

-Na każde pytanie odpowiadałem mając na uwadze, co sam jako twórcza istota próbujesz osiągnąć. Na przykład, chciałeś wiedzieć, na czym polega sekret tworzenia harmonijnych związków, pamiętasz?

-Oczywiście.

-Czy moje odpowiedzi budziły wówczas tyle kontrowersji? Czy trudno ci było pogodzić się z tym, że mam w tej sprawie jakiś punkt widzenia?

-Nie zastanawiałem się nad tym. Po prostu czytałem odpowiedzi.

-Niemniej, Moje odpowiedzi uwzględniały kontekst, w jakim stawiałeś swoje pytania. To znaczy, zakładając, że pragniesz być taki czy inny, jak do tego dojść? I pokazywałem ci drogę.

-Zgadza się, pokazywałeś.

-To samo robię teraz.

-Tylko że… sam nie wiem… trudniej mi przyjąć to niż tamto.

-Czy masz na myśli to, że trudniej ci się zgodzić z tym, co mówię tutaj?

-Cóż… właściwie…

-Bo jeśli tak, to w porządku.

-W porządku?

-Ależ oczywiście.

-Więc wolno być odmiennego zdania niż Bóg?

-Jasne. A czego się obawiasz? Że rozdepcze cię jak robaka?

-Prawdę mówiąc, tego jeszcze nie rozważałem.”

Koniec cytatu.


Czy taki system byłby możliwy do zrealizowania?

Zapraszam do dyskusji.

10 odpowiedzi »

  1. śmietana ty znasz tajemnice świata… i nie wiedziałeś że będzie coronavirus?????
    hahahahahaha !!! jesteś top! a klientów jak brak tak brak

    napisz arta o arabach, może nowi klienci przyjdą ;))))

    barrrrrrrrrraaa barrrrrrrraaaaaa

    • @arrab arrab – Ty …. Nie pisz mi komentarzy w języku arabskim! (Usunąłem go). Widać, że bardzo dobrze znasz ten język, w mowie i w piśmie. Przypadek? Nie sądzę! 😀

      • W spiseg zamieszani są także twórcy muzyki disko-polo.
        Spójrzcie tylko na ten przekaz – słowa wielkiego hiciora w wykonaniu Milano, lata 90-te:

        „Gdy cię tylko zobaczyłem, głowę nagle straciłem
        Zgrabne nogi, mini w kratkę, fajną mam sąsiadkę

        Bara, bara, bara, riki, tiki, tak
        Jeśli masz ochotę, daj mi jakiś znak”

        „Bara” czytane wspak daje… arab. Myślę że to chodzi o programowanie umysłów Polek, co to by ubogacały się kulturowo i płodziły śniade potomstwo celem splugawienia białej rasy.

        😉

          • tak właśnie jest w tym burdelu śmietanowym… tania sensacja hahahaha!!!!
            super expres – SPISEG ;)))))))))))))
            śmietana, masz taką gębę mocną, masz coś do arabów?

      • Można w translatorze przetłumaczyć polski na arabski, skopiować tłumaczenie i kopię wrzucić tu, czy gdziekolwiek.

  2. Zupełnie pomylenie pojęć „zazdrość” i „zawiść”. Jest dokładnie na odwrót niż tu opisano. Zazdrość może być twórcza i motywować a zawiść zawsze jest negatywnym, destrukcyjnym uczuciem, które zżera od środka. Jest to wręcz nienawiść do tych, którym się czegoś zazdrości i życzenie im, by to wszystko stracili.
    http://wiecjestem.us.edu.pl/zazdrosc-i-zawisc-blizniaczki-o-roznych-twarzach-czy-mozna-sie-od-nich-uwolnic

  3. Walsh tłumaczy jakiś wynaturzony obraz Boga (bóg który ma nad sobą innego w takim nieskończonym ciągu). Wiara chrześcijańska ma Boga który Jest przystępniejszy, nie taki zsatanizowany pozorami (matematyczna nieskończoność to lukier syntaktyczny i niewiele więcej). Bo Duch Święty to Osoba Która składa się z Dwóch Pozostałych (choćby w kościołach tego nie podkreślano). To przyjemniejsze i potężniejsze w odbiorze i mocy upokorzenia niż bożek (demon) który niby dzieli się na nieskończoność osób jakby hierarchicznych (głupota). Ta książka to materiał na film o egzorcyzmach, nic więcej. O tym co jest czyste i bogate pisze święty Paweł, demony żerują na braku ładu.

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.