Felietony i artykuły autorskie

CZY NA KOŃCU DUCHOWEJ DROGI JEST OŚWIECENIE? NIE!

Jaki jest koniec duchowej drogi? Co wtedy następuje? Na pewno przetestowałeś i praktykowałeś wiele metod, doktryn i ścieżek duchowych. Czy którakolwiek doprowadziła Cię do ostatecznej prawdy? No właśnie..

Dopiero pod koniec dochodzi do Ciebie, że każda z metod, praktyk i doktryn duchowych to tylko twory ludzkiego umysłu, a nie wyznacznik ostatecznej i jedynej prawdy. Umysł nie może poznać ostatecznej prawdy, ale za to lubi systematyzować i porządkować, czyli tworzyć różne doktryny. To daje mu bezpieczeństwo, ale oddala człowieka od prawdy – prawdy, która jest.. pusta i niezapisana w żadnej z tych doktryn.

Dopiero pod koniec dochodzi do Ciebie, że pogoń za przebudzeniem czy tam oświeceniem to była tak naprawdę gra ego-umysłu, jedna z wielu. Jedna z wielu wymyślonych przez system, by złapać Cię w jego sidła, byś miał zajęcie, by odciągnąć Cię od sedna, i byś poczuł się lepszy, niż nieuduchowiony, niskowibracyjny „motłoch.”

Dopiero pod koniec dochodzi do Ciebie, że to są tylko poglądy, na które ostatecznych dowodów nie ma, nie było i nie będzie.

Dopiero pod koniec dochodzi do Ciebie, że to, co jest po śmierci, jak i to, jak naprawdę wygląda sfera duchowa, jest i ma na zawsze pozostać niezgłębioną za doczesnego życia tajemnicą – największą tajemnicą, jaka tylko istnieje na Ziemi. Nie ma tajemnicy potężniejszej i bardziej nieznanej, niż ta.

No i dopiero na koniec dochodzi do Ciebie coś innego – to nie codzienne praktyki, i nie coraz to nowe teorie duchowe są misterium, to codzienne życie nim jest.

.

Błądziłeś, błąkałeś się po bezdrożach człowieczych myślokształtów, goniłeś za widmem. Już się zbliżałeś, już było tak blisko, na wyciągnięcie ręki, tuż tuż. A tu okazywało się, że to widmo znowu się oddalało, i znowu majaczyło gdzieś hen daleko, na widnokręgu, niczym fatamorgana na pustyni. Poniekąd zostałeś oszukany, tak jak i ja. Nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go, ale by gonić go, ale by gonić go!

Czyż nie jest to znany schemat? Występujący zresztą wszędzie? W relacji gonimy się wzajemnie a potem uciekamy. Inni gonią za gadżetami, od jednego do drugiego. Inni gonią za byciem „normalnym obywatelem demokratycznego państwa prawa”, za stabilizacją. Wiesz, szkoła, praca, wakacje, samochód, mieszkanie, lepsza praca, lepsze wakacje, lepszy samochód, dom.. Ty goniłeś w dokładnie ten sam sposób, ale za czymś innym.

Całe życie wielu ludzi może polegać na tym pościgu. Zwolnij, zatrzymaj się. Ten autobus jedzie w kółko, po wciąż tej samej trasie. Nie zawiezie Cię nigdzie indziej niż stała trasa, może się zmienić jedynie sceneria. On ma za zadanie tylko jechać, a nie dotrzeć do celu. Abyś dotarł do celu, powinieneś z niego wysiąść.

Cały nurt new age, cała ezoteryka się na tej obłędnej zasadzie opiera. Zbudowano wiele koncepcji i praktyk wokół tego. Ja nie praktykuję nic, poza zwykłym życiem zwykłego człowieka. Chodzę co rana do pracy, potem odpoczywam, piszę artykuły, mam swoje radości i troski. Wszelkie mielenie traktuję tylko jako „wirtualny” proces. A tak poza tym to wiem, że nic nie wiem, i to jest dobre, i tak już pozostanie.

Nie mogę uwierzyć bez dowodów. Uwierzę, jeśli dostanę dowód. Ale świat jest tak sprytnie skonstruowany, że dowodów jest bardzo mało. A w duchowości, jeśli one są, to są to jedynie dowody poszlakowe. Coś tam istnieje, to wiem na pewno, bo doświadczyłem wielu niewytłumaczalnych rzeczy, JAK KAŻDY. Ale nie ma dowodów ostatecznych, są tylko domysły. Więc nie wykluczam niczego, zdaję sobie sprawę, że jedne hipotezy są bardziej prawdopodobne, a inne mniej. Ale nie wiem.

.

Robimy ten błąd, że często mylimy teorię, hipotezę (a więc pewien domysł, jak może być) z pewnością. Są teorie, w każdej z nich jakaś tam cząstka prawdy. Mniejsza lub większa. Ale pewności nie ma, nie było i nie będzie. To ostateczna tajemnica i ostateczne misterium, to zatrzymanie, to koniec drogi. Potem jest po prostu życie, tak po prostu, samo w sobie.

To takie nie-magiczne i takie.. zwykłe, prawda? Nie tego się spodziewałeś? Nie ma w tym aury spisku, tajemniczości, nie ma tego uderzenia adrenaliny? Zawsze możesz wsiąść z powrotem do tego jeżdżącego w kółko autobusu. W nim nie musisz sam siedzieć za kółkiem, nie musisz sam wyszukiwać interesującej Cię trasy, bo robi to za Ciebie anonimowy kierowca. Każdy ma wolny wybór. To, co Ci proponuję, to teoria bez teorii, to doktryna bez doktryny. To „pusty” umysł, ale nie pusty po prostacku czy po lemingowemu, lecz wolny. Umysł, który przeszedł już szaleństwo doktryn, od jednej do drugiej, i się z nich uwolnił, nie znajdując prawdy w żadnej z nich.

Wiem, że jest to rozczarowujące. Wiele ścieżek duchowych obiecywało Ci złote góry, i przede wszystkim – jakieś cudowne rozwiązanie Twoich problemów. Większość ludzi wyrusza w tę podróż właśnie z powodu trapiących ich problemów. Bo mają one, przynajmniej w teorii, za zadanie sprawić, że człowiek zacznie zadawać pytania, zastanawiać się, i w końcu poszukiwać prawdy. A tu nie ma, problemy nie tylko nie znikają, choć różni magicy mówili Ci, że je rozwiążą, ale także trzeba samemu je rozwiązywać. I to rozwiązywać jak najbardziej zwykłymi, codziennymi metodami. Różne ścieżki obiecują zbawienie, ale ono jest jak ta fatamorgana, o której pisałem. Nie nadchodzi.

Nie znajdziesz życia wolnego od trosk i problemów, żadna ścieżka ani magia Cię od nich nie wybawi. Choć wiele z tych ścieżek właśnie to obiecuje. Ile już szukałeś? Ile z nich przerobiłeś? No prawdopodobnie dużo, jak kiedyś ja. Wielu ludzi chciałoby właśnie takiego całkowicie beztroskiego życia. I wtedy właśnie pojawiają się politycy, kapłani, coachowie, ezoterycy, duchowi mistrzowie, magicy. I oni Ci to obiecują, pod warunkiem, że musisz uwierzyć w to co mówią. I często jeszcze musisz zapłacić, np na tacę, za warsztaty duchowe, za książkę. Na tym to polega, tak to działa.

Słowa roz-czarowanie, lub od-czarowanie oznaczają wyjęcie człowieka spod władzy czaru, czyli jakiejś iluzji. Ludzie postrzegają je negatywnie, ale tak naprawdę jest to najlepsze, co tylko może Ci się przytrafić. Bo wyjęcie spod władzy czaru oznacza wolność. Ja Ci tę wolność oferuję. I nie musisz wierzyć w to, co ja, bo to jest ponad ludzkimi osądami, i nie musisz mi płacić, bo niczego nie sprzedaję. Możesz sam sprawdzić tę teorię bez teorii i doktrynę bez doktryny.

Jarek Kefir

A teraz, poniżej, fragment książki, który o tym opowiada:


Cytat: „Medytujesz, intonujesz mantrę, pijesz zieloną herbatę, dołączasz do ruchu zielonoświątkowców, wdychasz ogień i mówisz starożytnymi językami. Jesteś ześrodkowany, uczysz się NLP, próbujesz samorealizacji, ćwiczysz wizualizacje, studiujesz psychologię, dołączasz do grupy psychoanalizy jungowskiej. Przechodzisz sesje rolfingu, próbujesz środków psychodelicznych, idziesz do jasnowidza, ćwiczysz jogę, pilates, taniec, kickboxing, przechodzisz kolonoterapię, dietę i uprawiasz aerobik, wisisz do góry nogami, nosisz amulety. Idziesz do wróżki, na biofeedback, na terapię Gestalt. Chodzisz na konsultacje do swojego homeopaty, chiropraktyka, naturopaty. Próbujesz kinezjologii, odkrywasz, jakim jesteś typem według enneagramu, równoważysz energię w meridianach, dołączasz do grupy rozwijającej świadomość, łykasz środki uspokajające, bierzesz kilka zastrzyków hormonalnych, próbujesz soli komórkowych, uzupełniasz mikroelementy, modlisz się, błagasz i rzucasz zaklęcia.

Uczysz się poruszania w planie astralnym. Zostajesz wegetarianinem. Jesz tylko kapustę. Przechodzisz na dietę makrobiotyczną, odżywiasz się organicznie, nie jesz GMO. Bierzesz udział w spotkaniach z indiańskim szamanem, przechodzisz szałas potu. Pijesz chińskie zioła, oczyszczasz się, stosujesz masaż shiatsu, akupresurę, feng shui. Jedziesz do Indii. Znajdujesz nowego guru. Zrzucasz ubranie. Pływasz w Gangesie. Odżywiasz się światłem słonecznym. Golisz głowę na łyso. Jesz rękoma, stajesz się bardzo zaniedbany, myjesz się zimną wodą. Śpiewasz pieśni plemienne. Uwalniasz doświadczenia poprzednich wcieleń. Poddajesz się regresji hipnotycznej. Wrzeszczysz pierwotnym krzykiem. Walisz pięściami w poduszki. Ćwiczysz metodą Feldenkraisa. Dołączasz do grup wsparcia małżeńskiego. Idziesz do Instytutu Unity („Pracować, Modlić się, Służyć”). Piszesz afirmacje. Robisz mapę marzeń. Poddajesz się sesji rebirthingu. Rzucasz I Ching. Rozkładasz Tarota. Praktykujesz zen.

Idziesz na jeszcze więcej kursów i warsztatów. Czytasz mnóstwo książek. Stosujesz analizę transakcyjną. Bierzesz prywatne lekcje jogi. Idziesz w okultyzm. Studiujesz magię. Poznajesz kahunę. Podejmujesz szamańską podróż. Siedzisz pod piramidą. Czytasz Nostradamusa. Przygotowujesz się na najgorsze. Udajesz się na odosobnienie. Próbujesz głodówek. Przyjmujesz aminokwasy. Używasz jonizatora. Dołączasz do szkoły wiedzy tajemnej. Uczysz się sekretnych mudr. Próbujesz muzykoterapii i terapii kolorami. Słuchasz nagrań z przekazem podprogowym. Zażywasz enzymy wspierające pracę mózgu, antydepresanty, esencje kwiatowe. Wyjeżdżasz do spa. Gotujesz mikstury z egzotycznych specjałów. Wyszukujesz różne sfermentowane dziwactwa z odległych zakątków świata. Udajesz się do Tybetu. Znajdujesz świętego mędrca. Siedzisz w kręgu osób trzymających się za ręce i masz odlot.

.

Wyrzekasz się seksu i chodzenia do kina. Przywdziewasz żółtą szatę. Wstępujesz do grupy religijnej. Próbujesz nieskończenie wielu metod psychoterapeutycznych. Przyjmujesz cudowne eliksiry. Prenumerujesz mnóstwo czasopism. Przechodzisz na dietę Pritikina*. Jesz tylko grejpfruty. Idziesz na sesję czytania z dłoni. Myślisz zgodnie z filozofią New Age. Dbasz o ekologię. Ocalasz planetę. Idziesz na odczytywanie aury. Nosisz kryształ. Zamawiasz analizę horoskopu u indyjskiego astrologa. Udajesz się do wyroczni. Idziesz na terapię seksualną. Praktykujesz seks tantryczny. Dostajesz błogosławieństwo Baby Jakiegośtam. Dołączasz do anonimowej grupy wsparcia. Odbywasz pielgrzymkę do Lourdes. Moczysz się w gorących źródłach. Zapisujesz się do Instytutu Arica. Chodzisz w leczniczych sandałach. Ugruntowujesz się. Wchłaniasz więcej prany i wydychasz negatywną energię. Poddajesz się zabiegom akupunktury przeprowadzanym złotymi igłami. Stosujesz leczniczą żółć węża. Ćwiczysz oddychanie czakrami. Oczyszczasz swoją aurę. Medytujesz pod piramidą Cheopsa w Egipcie.

Twierdzisz, że ty i twoi przyjaciele próbowaliście już wszystkich wymienionych metod? O, człowieku, jak niezwykła z ciebie istota! Tragiczna i komiczna, a przecież jednak wspaniała. Cóż za niestrudzona odwaga w poszukiwaniach! Co sprawia, że wciąż szukamy odpowiedzi? Cierpienie? O tak. Nadzieja? Z pewnością. Lecz jest jeszcze coś więcej. Intuicyjnie wyczuwamy, że gdzieś tam jest ostateczna odpowiedź. Niepewnie schodzimy ze znanej drogi w ciemne pobocza i ślepe zaułki; zostajemy wykorzystani i obrabowani, doświadczamy rozczarowań, mamy dość, a jednak wciąż próbujemy. Co nam umknęło? Dlaczego nie możemy znaleźć odpowiedzi? Nie rozumiemy istoty problemu – oto dlaczego nie możemy znaleźć odpowiedzi. Może jest ona niezwykle prosta i dlatego właśnie jej nie dostrzegamy. Może nie możemy odnaleźć rozwiązania, dlatego że nie ma go tam, gdzie szukamy – na zewnątrz. Może za bardzo polegamy na swoich przekonaniach i jesteśmy ślepi na to, co oczywiste.

Na przestrzeni dziejów nieliczne jednostki osiągnęły wielką jasność rozumienia i doświadczyły ostatecznego rozwiązania tej ludzkiej udręki. Jak im się to udało, na czym polega ich sekret? Dlaczego nie jesteśmy w stanie zrozumieć ich nauk? Czy to, o czym mówią, naprawdę jest możliwe, czy też nie ma nadziei na realizację? Co z przeciętną osobą, która nie posiada wybitnych predyspozycji duchowych? Całe rzesze ludzi podążają różnymi ścieżkami duchowymi, jednak tylko nielicznym udaje się ostatecznie osiągnąć najwyższą prawdę. Dlaczego? Podążamy za rytuałami i dogmatami, gorliwie wywiązujemy się z duchowej dyscypliny i po raz kolejny odbijamy się od ściany! Nawet jeśli to, co robimy działa, ego bardzo szybko wkracza do akcji i zostajemy schwytani w pułapkę dumy i samozadowolenia myśląc, że już na wszystko znamy odpowiedź. O Panie, ocal nas przed tymi, którzy znają odpowiedź! Ocal nas przed tymi, którzy mają rację! I ocal nas przed tymi, którzy uszczęśliwiają innych!

Zagubienie jest naszym ocaleniem.

Dla tych, którzy są zdezorientowani wciąż jest jeszcze nadzieja.

Trzymaj się swojego poczucia zagubienia. Ostatecznie to ono jest twoim najlepszym przyjacielem, twoją najlepszą obroną przed śmiercionośnymi odpowiedziami innych ludzi, przed byciem zgwałconym przez ich idee. Jeśli jesteś zdezorientowany, to znak, że wciąż jesteś wolny.”

Fragment książki „Technika uwalniania” – David-Hawkins

.

Witaj. 🙂 Moja strona utrzymuje się z darowizn czytelników. Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić. Wolę mówić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi. Szerzę świadomość i wiedzę na tyle, na ile mogę, i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Nie wprowadzam płatnych treści. Chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

Reklamy

5 odpowiedzi »

  1. Odpowiedz mieliśmy pod nosem :

    ” zastanów się, co chcesz w życiu robić , a potem zacznij to robić ” 🙂

    ” umysł staje się wrogiem człowieka i gatunku ludzkiego ” 🙂 🙂 🙂

    Myje lu naczynia dwi, bo kiem jest biodegradowalny !

    Nie myje, kibla chemią i nie wkładam tam wszelkich barwiących antybakteryjnych kostek , bo co potem z rybami w rzece ?.

    Proponuje do swojego domowego akwarium , nalać takich chemicznych ciekawostek ( powrzucać ) i pozdrowić swoje rybki !

    Myślcie rozsądnie o naszej planecie 🙂

    • O tym dokladnie jest powieść „Gram w filmie o Tobie.” I teraz masz dwie drogi, albo po nią sięgniesz, bo może być to kolejny znak na Twojej drodze albo zbagatelizować, zlać i sam będziesz należał do tych, o których piszesz.

  2. W zasadzie są niezbite dowody…przynajmniej na to,że jesteśmy-tak naprawdę-nieśmiertelną świadomością(duszą) mogącą funkcjonować poza ciałem.A jeśli tak-to także wtedy,kiedy ciało ulegnie zniszczeniu(tzw.”śmierć…która jest tylko zmianą stanu).Ale ta prawda jest ukrywana przez system(włączając w to także religie instytucjonalne) ponieważ jej ujawnienie spowodowałoby zagrożenie dla jego panowania nad rzeszą ludzkich niewolników(zarówno w wymiarze materialnym jak i mentalnym)…
    Człowiek który miałby pewność,że żyje wiecznie…i że nie można go zabić(Mt,10,28)..stałby się niezależny i niepodatny na zastraszenie ze strony tegoż zbrodniczego systemu jahwe-demiurga-szatana(antychrysta)…który rządzi tym upadłym światem…

  3. Do tego, że wiem, że nic nie wiem i z tym mi najlepiej, BO MUSI, doszedłem samodzielnie dość dawno temu. Naczytałem się różnych książek z nadzieją, że coś na ich kartach odkryję, coś co da mi PEWNOŚĆ, ale niczego takiego się nie doczytałem. Próbowałem samodzielnie, odcinając się od mniemań innych ludzi dojść do jakichś „prawd”, ale pojąłem tylko, jak ograniczony jest mój umysł, i jak potrafi wyprowadzać na manowce. Poddałem się, kiedy zrozumiałem, jak żałosne są te moje myślowe podrygi. Teraz spokojnie czekam na rozwój wypadków i na tę największą przygodę w życiu człowieka, jaką jest ŚMIERĆ – bez nadziei, że da mi jakiekolwiek wyjaśnienie. Pojąłem tylko jedno: NIE MA TO ŻADNEGO ZNACZENIA.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.