Banki i tajna władza

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: O WIELKIEJ TRANSFORMACJI POLITYCZNEJ

Świat jest jak wahadło zegara. Nadmierne wychylenie wahadła w lewo powoduje proporcjonalne wychylenie go w prawo. Wahadło siłami natury raz odchyla się w prawo, raz w lewo, ale ciągle dąży ku środku. Ta zasada znajduje zastosowanie w ludzkich systemach politycznych, ekonomicznych, społecznych, naukowych i każdych innych.

Obecnie mamy skrajną postać dominacji lewej strony. Wahadło dziejów wychyliło się w lewo w słynnym roku 1968, czyli roku pacyfistyczno-seksualnej rewolucji. Przyniosło to ważne i bardzo potrzebne przemiany, z których na co dzień korzystają miliardy ludzi na Ziemi. Ale z czasem każdy ludzki system zaczyna generować coraz więcej i więcej błędów i wynaturzeń. Powoli ulega inercji i rozpadowi. Z tym mamy do czynienia obecnie – system lewicowo-liberalnej demokracji przestał już przynosić potrzebne światu innowacje. Ale zapędził się zbyt daleko w rewolucyjnym szale, i przynosi nam coraz więcej szkód. Więc teraz siły równoważące w jungowskiej nieświadomości zbiorowej gatunku ludzkiego dążą ku odwrotnemu biegunowi – ku prawicy. Prawica zdobywa coraz więcej zwolenników, przejmuje kolejne kraje, więc struktury sterujące liberalną rewolucją (tzw deep state) rozpoczęły być może już ostatni, frontalny atak.

Zaostrzają się już jawne prześladowania czy wręcz ataki terrorystyczne na przeciwników lewicy. Szaleje cenzura i poprawność polityczna. Lewicowe treści są coraz bardziej agresywnie wciskane dosłownie wszędzie, gdzie tylko się da: do szkół, firm, korporacji, uczelni. Coraz więcej jest ich w filmach, serialach czy nawet grach komputerowych. Jest to naturalny mechanizm – każdy system tuż przed skonaniem wykonuje paniczny, agresywny frontalny atak, by resztkami sił zatrzymać swój upadek. Dobrze, a jak to wszystko widziałby gnostyk?

Prawo – lewo, konserwatyzm – liberalizm, powolna ewolucja – gwałtowna rewolucja, stałość – zmienność, granice – brak granic, całość – jednostka, porządek – chaos, przeszłość – przyszłość.. To kilka przeciwnych cech prawej i lewej strony. Te cechy same w sobie mogą być funkcjonalne – bo gdyby ludzkość porównać do jednego wielkiego organizmu, to tak jak z ciałem – są narządy, które utrzymują stały rytm (serce), oraz narządy, w których ciągle coś się zmienia (mózg i jego pogmatwany system komórek neuronowych z nieoczekiwanymi impulsami elektrycznymi). Czyli serce działa bardziej ewolucyjnie – stale – utrzymując całość, zaś mózg bardziej buntowniczo, czyli rewolucyjnie. Prawicowość jest jak serce – wiernie podtrzymuje całość organizmu, za pomocą pewnego rytmu (tradycja), czyli aspekt chrystusowy w gnozie . Mówi: Tak.. Zaś niecierpliwy mózg – liberalizm / lewicowość – nie patrzy na to, co potrzebuje organizm. Chce zmiany, bezgranicznej możliwości zabawy materią, chce tego co akurat podpowie impulsywność neuronów.. Mówi: Nie zastanemu. W gnozie jest to aspekt lucyferyczny.

Jak dla mnie mimo wszystko obie strony są potrzebne. Tylko że prawica bez rozwoju – serce bez dostosowania się do niespodziewanych czy nowych sytuacji, jeśli nie zmieni rytmu – też powali organizm. Zaś liberalizm bez granic – jeśli nie będzie patrzeć na real i potrzeby całości organizmu, na jego rytm – to system pada trupem. Więc gdyby prawa strona patrzyła na lewą a lewa na prawą, gdyby serce brało pod uwagę potrzeby mózgu, a mózg potrzeby serca, to byłoby cudownie. Dziś niestety jesteśmy świadkami tego, jak lewa strona próbuje zgładzić prawą. Jak aspekt lucyferyczny destabilizuje pracę serca. Dziś mamy do czynienia z chęcią destabilizacji organizmu, z chęcią zabrania całości rytmu serca, dającego życie. Dlatego w tych akurat czasach dla całości systemu, dla zachowania jego zdrowia – może nawet życia – potrzebna jest pomoc sercu. Bo tę drugą stronę wspiera dziś znacznie więcej ludzi. Powstała dysproporcja jest śmiertelnie groźna dla organizmu zwanego ludzkością. A tam gdzie jest czegoś za mało – tam trzeba być. Ja w tych czasach wspieram serce (czyli prawicę).

Jednak lewica (mózg, umysł, rewolucja, aspekt lucyferyczny) to nie tylko samo zło, jak często powtarzają prawicowcy. Złe są elity deep state (czyli elity NWO), które w ekstremalny sposób wypaczają lewicowe wartości i ideały. A lewica to także innowacyjność, nowość, rozwój. Z niej wywodzą się często geniusze, którzy wyprzedzali swoją epokę. Taki Kopernik na przykład – w swoich czasach – postawił wszystko do góry nogami przez swoje odkrycie. Więc lewica też jest potrzebna – w tym wypadku to właśnie on mówił prawdę – zaś religia kłamała. Prawicowcy też uciekają się do kłamstw, aby utrzymać swoje status quo. Jednak mózg (lewica) wolący słowo: Nie – będzie łamał wszelkie zasady, normy, będzie się śmiał z nakazów, zakazów, a etyka i moralność może dla niego wydawać się głupim wymysłem ciemnych mas. Mózg ma sam w sobie znacznie większą możliwość konfabulacji i wymysłów bez pokrycia. Po sercu od razu widać, że coś jest nie tak – od razu wykaże się arytmią.. Niestety, ale rewolucyjny obłęd mózgu tak narasta, że nie wiem już co może go jakoś powstrzymać. Żyjemy w ciężkich czasach dla organizmu ludzkości.

Bo lewicowość bez granic, bez liczenia się z realem, to posunięcie się w stronę obłędu, a teraz mamy do czynienia właśnie z obłędem – czyli z chorobą. Lewica z granicami byłaby zdrowa tak samo jak konserwatyzm z rozwojem. W czasach Kopernika było odwrotnie. Gdybym się wtedy urodziła, wspierałabym lewicę, a nie inkwizycję religijną. Np w czasach średniowiecza to prawica osiągała szczyty absurdu, to tak jakby serce nie chciało się wtedy dostosować do mózgu, który pragnął lepszego.

Warto dodać jeszcze, że w konserwatyzmie – prawicy – często można spotkać się z mechanizmem wyparcia psychologicznego ciemnej strony, co też prowadzi do dewiacji i zboczeń. Zaś w liberalizmie – lewicy – widzimy nieokiełznaną chęć eksperymentowania z ciałem, co jak widzimy prowadzi do dewiacji.

Dziś lewica nie dopuszcza do dyskursu prawicy, tak samo jak kiedyś inkwizycja nie dopuszczała ówczesnej „lewicy”, paląc ją na stosie. Podejrzewam, że gdybym się kiedyś urodziła, to też by mnie spalili, bo wtedy akurat broniłabym gejów i lesbijki. Dziś jestem przeciwko – może nie homoseksualizmowi – który zawsze istniał, ale przeciwko bezgranicznemu dążeniu do rozmycia wszelkich granic, do relatywizowania kompletnie wszystkiego. Co może prowadzić prostą ścieżką do transhumanizmu i wyginięcia w ogóle rdzennie ludzkiej rasy. To taka postępowa, rewolucyjna skrajność futurystyczna, ale kierunek już obrany jest przez lewicę. Dziś pali się na „stosie mentalnym” prawicowców.” Inkwizycja lewicy działa aktywnie.

Robert Anton Wilson, mistyk, wizjoner i jeden z ideologów rewolucji roku 1968, wypowiedział kiedyś prorocze słowa: „W przyszłości konserwatyści staną się liberałami, a liberałowie – konserwatystami.” Jest w tym dużo prawdy. Dziś to lewica kojarzona jest z bezwzględnym, opresyjnym systemem elit, starych dziadów, chcących za wszelką cenę zachować swoje pieniądze, władzę i wpływy, nie chcących zmian systemu w kierunku jego wypośrodkowania. Zaś prawica (konserwatyzm) ma dziś charakter antysytemowy, tak jak w 1968 charakter antysystemowy miała lewica.

Do korekty systemu w kierunku prawicy i tak dojdzie, bo jest to konieczność nie tylko dziejowa i geopolityczna, ale wręcz mistyczna. Takie właśnie jest prawo natury. Po wielu dekadach również nowy, prawicowy system zacznie generować coraz więcej i więcej błędów, zacznie zjadać samego siebie. Będzie przechodzić etap „kanibalizmu cywilizacyjnego”, czyli to, co dziś przechodzi lewica. I także on stanie się zmurszały i skostniały. Pokolenia naszych wnuków i prawnuków wystąpią przeciwko temu systemowi, i będą się domagały lewicowej korekty systemu, tak jak i my domagamy się dziś korekty prawicowej.

Ale nowy system prawicowy, który nastanie za naszego życia, nie popełni błędów naszych przodków. Zaś nowy system lewicowy, który nastanie za kilkadziesiąt lat, nie popełni naszych obecnych błędów politycznej poprawności i cenzury. Jest to potrzebne, raz rozwój w jednym kierunku, raz w drugim. By kiedyś, hen daleko w przyszłość, ludzkość już jako wspólnota globalna wypracowała zdrowe granice zarówno po lewej, jak i po prawej stronie. Czyli drogę środka, yin i yang, syntezę przeciwieństw.

„Wszystko płynie” (Heralikt z Efezu)
„Będzie tak samo, tylko że więcej” (Alexander Sołżeniczyn)

Autor: Gwiezdny Wędrowiec

Opracowanie: Jarek Kefir

UWAGA! 🙂 Strona utrzymuje się z Waszych dobrowolnych darowizn. Mówię prawdę prosto z mostu, często niepopularną i niechcianą. Szerzę świadomość i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc finansowo moje publikacje i utrzymanie strony na serwerze.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

4 odpowiedzi »

  1. Ostatnimi czasy nabrałem sympati do ruchów konserwatywnych, nie jest to mój żywioł ale widzę że to potężny nośnik wiedzy oraz wartości, z drugiej strony bez silnej rywalizacji z pato lewicą prawica nie poszłaby do przodu i byłaby zaściankową pato prawicą. Tak więc być może wykuje się z tego parę diamentów a wiele chwastów cóż trzeba będzie spalić w ogniu żeby liberalizm się oczyścił z błędnego oprogramowania. Tak czy siak śpieszą się ci którzy już wiedzą że kolejne wcielenia będą gorsze lub wogóle ich nie będzie, stąd takie wierzganie kopytami, ci ludzie robią sobie krzywdę bo brną w złym kierunku.

    Liberalizm mocno stracił na atrakcyjności jeszcze kilka lat temu kojarzył się pozytywnie, chociaż najgorszy okres ma za sobą i to zasługa rywalizacji z nurtem konserwatywnym. W naszym interesie jest aby te dwa, trzy, przewodnie nurty oddziaływały na siebie pozytywnie i mobilizująco, naszym zadaniem nie będzie przyjmowanie tych nurtów za sposoby życia lecz umiejętna krytyka rzeczy złych i wspieranie rzeczy dobrych. Aż do czasu kiedy świadomość zbiorowa nie wzrośnie i ludzie lepiej zrozumieją skąd wszyscy się wzieliśmy i po co tu jesteśmy tak naprawdę

    • GS bardzo ciekawe, drąże temat, mi zwiedzenie przez Arymana lub Lucyfera i ludzi na których mają łącza nie grozi ponieważ mam dar widzenia aury, (rozeznanie duchów w chrześcijaństwie) ale ich oddziaływanie w sferze politycznej i społecznej czyni ogromne spustoszenie. Co do tego że prawa fizyki i świat jest plastyczny to nie mam wątpliwości a moje wnioski nie wypływają z teori lecz praktyki i obserwacji. Jednak i przy tym nie ma co grzebać ponieważ zazębiamy się o astral

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.