Wpisy Autora

Jarek Kefir

Ibogaina leczy uzależnienia: dlaczego jest zakazana?

Cytuję: „W wielu mediach nie bez powodu słowo spisek próbuje się ośmieszać. Bardzo często sugeruje się przy tym, że w spiski wierzą tylko “ludzie nawiedzeni”, którzy mają problemy z własną psychiką. Dzisiaj jednak mam zamiar zaprezentować Państwu niepodważalny dowód na to, że spiski mediów, rządów i korporacji istnieją. Istnieją wszędzie tam, gdzie w grę wchodzą naprawdę ogromne pieniądze i gdzie korzyści są obopólne.

Ibogaina jest “organicznym związkiem chemicznym”, który pozyskuje się z “kory afrykańskiej rośliny Tabernanthe Iboga”. “Stwierdzono, że ibogaina jest skuteczna przy leczeniu uzależnień od kokainy, heroiny, etanolu i nikotyny” (wikipedia).
Ibogaina w zwalczaniu uzależnień jest wysoce skuteczna, tak skuteczna, że nic innego nie może się z nią równać! Już podanie niewielkiej dawki powoduje np. “zanik symptomów głodu narkotykowego na czas od kilku dni do nawet kilku tygodni, co znacznie ułatwia przeprowadzenie wstępnej detoksykacji pacjentów” (wikipedia). Nie inaczej jest z uzależnieniem od alkoholu, czy nikotyny. Ibogaina jednak “nie jest nigdzie alegalizowana jako ogólnodostępny lek” (sic!). Ba! Handel ibogainą jest nawet zakazany! Dlaczego?

Wprowadzenie Ibogainy jako leku de facto oznaczałoby niemal całkowite zlikwidowanie uzależnień. Zniknęliby palacze, alkoholicy i narkomanii. Tyle tylko, że ktoś by na tym stracił i to stracił ogromne pieniądze. Rządy straciłyby wpływy z akcyzy. Korporacje farmaceutyczne straciłyby przychody ze sprzedaży ogromnej masy leków, które kupują przeważnie ludzie chorujący z powodu nadużywania używek. Przemysł tytoniowy i alkoholowy by podupadł. Media straciłyby znaczną część wpływów z reklam alkoholi i lekarstw. Korzyści są obopólne (wielostronne), więc spisek może istnieć!

Ibogainę blokuje się również dlatego, że jest to lekarstwo, które pochodzi z natury, a więc nie można go opatentować i nie można zmaksymalizować zysków ze sprzedaży. Sprzedaż nie leży więc w niczyim interesie, oprócz – rzecz jasna – interesu społeczeństwa, ale kogo on obchodzi? Kogo obchodzi to, że ktoś przypadkiem umrze na raka, albo dostanie marskości wątroby, lub zniszczy własne życie przez narkotyki? Tak naprawdę to nie obchodzi nikogo! Liczą się tylko zyski, zyski i jeszcze raz zyski! Ibogaina jest zakazana!

Wszyscy wierzymy, że rządy i korporacje w swoich działaniach kierują się dobrem ludzi. Nie jest to prawdą. Rządy i korporacja przede wszystkim kierują się interesem własnym, a więc skupiają się na kwestii zysków. Z tego względu przejawiają skłonność do zmowy i oszustwa. Dla wszystkich niestety nie jest to oczywiste. Nie jest, bo cichym wspólnikiem w zmowie jest znaczna część mediów, które pragną uchodzić za niezależne i rzetelne źródła informacji. Niezależne i rzetelne? Mogę się tu tylko uśmiechnąć. Niezależny i rzetelny w znacznej części jest praktycznie tylko internet, no ale ten bez końca pragnie się ocenzurować. Gdy to się uda, to nikt nigdy nie usłyszy o ibogainie i niezliczonej liczbie podobnych spraw. Zatem czy spiski nie istnieją?

Źródło: niepoprawni.pl

Świńska grypa: jak media i korporacje oszukały społeczeństwa i ile zarobiły

Cytuję: „Jak wiadomo czas leczy rany i już w latach 90-tych wymyślono ptasią grypę. Niestety z wyjątkiem odpowiednich, znanych sekcie szczepionkarskiej  kurników, dzikie ptactwo nie chciało chorować w żadnym kraju. Także narodowy ptak USA – indyk nie chorował. W sumie przygotowane z wielką pompą lekarstwo na ptasią grypę Tamiflu i Relenza  kosztujące w Polsce ok. 200 złotych nie dały spodziewanego zysku. Zwykła aspiryna, za 2 złote była skuteczniejsza. Wiem to z własnej praktyki.

Cały “cyrk” ze szczepionkami i grypą rozpoczął się od chwili mianowania  Donalda Rumsfelda na Sekretarza Obrony w USA. Pan Sekretarz wydał od razu 1.8 miliarda dolarów  na leki zabezpieczające wojsko przed grypą.   Pomimo, że dowody na skuteczność leczenia  tymi preparatami były słabiutkie to akcje firmy, po zakupie rządowym skoczyły o 50 %.  Nie trzeba dodawać, że p. Rumsfeld był akcjonariuszem tej firmy.
W związku ze słabą sprzedażą leków  firma produkująca to lekarstwo zmieniła zakres stosowania leku. Obecnie, jak podaje to  nowa ulotka, jest ono  dobre  nie tylko na  ptasią grypę ale także  i na zwykłą. Niestety z wyjątkiem określonych kół medycznych lek nie był specjalnie stosowany. W związku z tym zysk był nadal mały.

Wymyślono więc świńską grypę, ale zastosowano ten sam chwyt propagandowy co z grypą hiszpańską.
Tutaj podobnie, najpierw  nazwano ją meksykańską, ale po protestach Meksyku zmieniono nazwę na świńską.  Rzekomo pierwsze zachorowanie stwierdzono na farmie  La Gloria u 5 letniego meksykańskiego chłopca  9 marca 2009 roku. Ciekawe jest  to, że  nikt z rodziny ani otoczenia tej rzekomo pierwszej ofiary  wirusa AH1N1 , znanego przecież od 1976 roku, nie zachorował!. Dziwnym trafem przeoczono także wykonanie badań laboratoryjnych u tego chłopca, potwierdzających obecność tego  rzekomego wirusa. Ciekawostką nigdy niewyjaśnioną zostanie fakt, ze WHO mając jedynie 20 potwierdzonych laboratoryjnie przypadków zachorowań na AH1N1 ogłosiła 6 stopień pandemii .

Rozpoznano to zakażenie jako  wirusowe A H1N1, czyli takie samo jak przed 30 laty. Do dnia dzisiejszego nie wiadomo na jakiej podstawie! W 12 przypadkach potwierdzono zgodność genetyczną z wirusem AH1N1 , tj. takim samym jaki występował  w Kaliforni.  Jednak dokładne badania wykazały, że sekwencja homollogii BLAT z świńskiej-meksykańskiej grypy  zarówno Hemaglutinin HA białka powierzchniowego, jak i niestrukturalne [NSI  hamowanie białka] są nowatorskie w rekombinacji i nie zidentyfikowane wcześniej w przyrodzie na całym świecie. Co jednoznacznie wskazuje na sztuczną modyfikację.

Ciekawa jest również sprawa potwierdzania laboratoryjnego wirusa. Wirusologom z CDC udało się rozpoznać wirusa w  97 przypadkach ale podobno w Meksyku chorowało kilkadziesiąt tysięcy ludzi,  a w USA aż  47 milionów.  Jeżeli w Polsce jedno badanie u p.prof.mgr Lidii Brydak kosztowało ponad 300 złotych [ podrożało o 50% po ogłoszeniu przez WHO pandemii] to jakie olbrzymie pieniądze trzeba by przeznaczyć na wykonanie tych milionów badań. Analiza wydatków nie potwierdza takich sum. W jaki sposób więc wirusolodzy wiedzieli od kogo pobierać materiał do badania? Zostaje to słodką tajemnicą handlarzy szczepionek.

Badania genetyczne tego rzekomego wirusa wskazują, że  ptak z Ameryki Północnej powinien przylecieć do Europy. W Europie ten jeden ptak powinien zarazić świnie. Następnie  inny ptak powinien zarazić się od tych świń i polecieć do Azji aby tam w Hongkongu zarazić inne świnie.  Następnie azjatyckie świnie powinny stworzyć warunki do mutacji tego wirusa aby stał się przenoszalny na ludzi. No potem już prosta droga. Wirus musiałby trafić do człowieka lecącego do USA który oczywiście wcześniej musiałby pracować z tymi zakażonymi świniami,  co jak wiadomo często się turystom trafia. A następnie przesiąść się  na człowieka lecącego lub jadącego do Meksyku. Potem jeszcze ten nosiciel musiałby spotkać się tylko z tym małym 5 letnim chłopcem i tak kombinować aby zarazić tylko jego ale nikogo więcej z miasteczka.

Jak więc widzimy “kombinacja “intelektualna urzędników medycznych jest wręcz nieprawdopodobna a z punktu widzenia wiedzy naukowej jej realność jest zerowa.  Nie przeszkadza to sekcie wakcynologiczno-epidemiologicznje nadal ją rozsiewać w prasie.

Badania wykazały także z całkowitą pewnością, że wirusa tego nie stwierdzono w otoczeniu hodowli trzody chlewnej w pobliżu obszaru określonego jako “pacjent zero” przez CDC. Tak więc w promieniu co najmniej 80 km od farmy  w Perote [Meksyk] nie było takiego wirusa,  więc nie można go przypisać do meksykańskich lub północnoamerykańskich świń!!!

Jak  opisałem sprawa jest niezmiernie prosta i nie stanowi żadnego problemu dla naszych mniej lub bardziej rządowych ekspertów z dziedziny Zdrowia Publicznego, Epidemiologii i Wakcynologii oraz tych setek pożytecznych idiotów. Przez ostatnie 3 lata to właśnie oni występując w mass mediach  te” duby smolone” wciskają społeczeństwu.

Widzimy więc na tym przykładzie co warte są “wiadomości” prasowe oraz, że moje twierdzenie  iż polska medycyna jest 100 lat za murzynami [ z całym szacunkiem dla czarnoskórych] jest jak najbardziej uzasadnione. Przecież  w okresie tych kilku lat żaden profesor medycyny w Polsce,  nie zaprotestował przeciwko wciskaniu tej ciemnoty medykom ani społeczeństwu!.

Konieczne jest zwrócenie uwagi na to, że tylko 50 mil od punktu wybuchu epidemii AH1N1 w Meksyku znajduje się zakład produkcyjny firmy Baxter w Cuernavaca. Fabryka  jest znana  z produkcji szczepionek przeciwko meningokokom oraz kleszczowemu zapaleniu opon mózgowych. Fabryka ta przesłała zwykłą pocztą  72 kg materiału szczepionkowego – czyli skażonego do powielania Gdyby nie dociekliwość czeskiego wirusologa , który wykrył i unieszkodliwił wirusy epidemia mogłaby wybuchnąć w Europie. Jak wiadomo polska placówka wirusologiczna prof.  B.Bucholc nic nie była w stanie wykryć.  Dlaczego?

Będąc w tym czasie [ 2009 r] w Meksyku stwierdzam, że nie widziałem w ogóle  żadnych objawów epidemii ani w stolicy ani na prowincji. Był to obraz zaskakujący odbiegający od tego jaki obserwowałem poprzez internet w  Polsce.  Polskie media w wiadomościach podawały apokaliptyczny obraz sytuacji w Meksyku spowodowanej przez rzekomą epidemię grypy.  Jak pamiętamy w Polsce straszono epidemią wirusa i robiono “spektakle cyrkowe” na lotniskach.  Tak wiec, zastosowano taką samą technikę dezinformacji, jaką stosowano już przed pierwszą wojną światową i którą doskonale opisał dr Majakowski w swoich pamiętnikach.

Musisz więc sam się  Drogi Czytelniku domyśleć dlaczego rządy stosują takie oszustwa bez względu na epokę i kraj? Wirus AH1N1 jest znany od ponad 40 lat, czyli więcej aniżeli od jednego pokolenia i lekarze umieją leczyć jego skutki stosunkowo tanio. Nie dawało to  jednak określonych zysków firmom farmaceutycznym. Trzeba było aż zmiany definicji epidemii i pandemii przez WHO oraz zmasowanego ataku propagandy, by w atmosferze strachu osiągnąć odpowiednie zyski.

Wojsko cały czas jest używane do testowania na większą skalę nowo powstałych szczepionek. Kupowane  przez wojsko szczepionki, najczęściej mają mały związek z sytuacją medyczną. Przykładem tego była sprawa stosowania aż 16 szczepionek w ciągu 3 miesięcy, u żołnierzy przygotowywanych do ataku na Irak.  Stosowana w medycynie klinicznej  zasada dopuszcza  podawanie kolejnej szczepionki po okresie co najmniej 4-6 tygodni od otrzymania poprzedniej. Stąd kolejna epidemia  która wystąpiła w armii.

Jak to pisano już przed 50 laty, skuteczność szczepionki przeciwko grypie jest zerowa.  Wykazały to jednoznacznie badania przeprowadzone np. w 2004 roku. Pomimo tego, że nastąpił spadek zaszczepialności o 40 %,  śmiertelność wcale nie wzrosła.

Podobnie jak w 1968 roku i 1997 roku przygotowano szczepionkę nie z tym wirusem, który powodował epidemię sezonową, więc tak wyprodukowana szczepionka nie trafiła do handlu. Innymi słowy w tych dwu latach nie szczepiono ludzi. I co ? I nic !. Nikt nie był szczepiony, a śmiertelność zmalała, a nie wzrosła!
Ciekawe dlaczego polscy epidemiolodzy, prof, Zieliński , prof J.Wysocki dr Mrukowicz,  dr … nigdy nawet o tym nie wspomnieli. O  PT  pracownikach Narodowego Instytut Zdrowia nie będę wspominał,  wiadomo interes to interes.

Celowość podawania szczepionek, oprócz ich nieskuteczności, wikłają dodatki znajdujące się w szczepionkach.”

Autor: Dr Jerzy Jaśkowski

Jak przez dekady nakręcono psychozę strachu przed zwykłą grypą – dr Jerzy Jaśkowski

Cytuję: „Co to w sumie jest ta grypa. Rozpoczynając przegląd podręczników z XX wieku nie znajdujemy specjalnych powodów do niepokoju.

Podręcznik prof. J. Hornowskiego  wydany w 1924 roku  “Zmiany postępowe i zapalne” nie wspomina o grypie, chociaż wymienia np. drożdżyce skóry. Podręcznik prof. Mściwoja Semerau-Siemianowskiego  wydany już po II Wojnie Światowej w 1953 roku , o objętości 1468 stron poświęca grypie 5 stron.

Jak podaje pojęcie “grippe” nadał lud francuski chorobie panującej nagminnie w latach 1742-43 . Nazwę “influensa” podał Gagliardi, który opisał epidemię w 1733 roku.  W ciągu całej historii panowały choroby górnych dróg oddechowych, które co 25 – 40 lat  rozlewały się na duży obszary kuli ziemskiej. Rzut choroby w skupisku trwa ok. 6 tygodni. Zanim grypa obejdzie cały kraj upływa ok. 3-6 miesięcy. Przyczynę choroby starał się wyjaśnić Pfeiffer 1892 roku, odkrywając nową  bakterię.  Przez długie lata pałeczka ta nosiła nazwę Bac. Influensae pfeifferi i była uważana za zarazek powodujący grypę.

Dopiero Nicolle odkrył, że obok bacillusa pfeifferi znajduję się inny czynnik o wielkości ok. 80 milimikronów, który jest właściwym czynnikiem zakaźnym. Wirus ten jest niszczony skutecznie przez promieniowanie słoneczne, temperaturę powyżej 56 C lub formaldehyd. Rozpoznano w tamtych latach 3 typy A, B oraz wirusa grypy świń. Wirus zachowuje się jak prawdziwy antygen. U człowieka przeciwciała powstają po ok. 14 dniach. Za pomocą osłabionego wirusa można uodpornić zwierzęta na okres ok. 3 miesięcy!

Objawy:
Grypa objawia się po ok. 2-3 dniowym okresie wylęgania wzrostem temperatury do 39-40 stopni silnymi bólami głowy, mięśni, zawrotów głowy. Niekiedy występuje ból w stawach. Stwierdza się wyraźne osłabienie. Często dodatkowo występuje opryszczka. Nieżyt tchawicy daje suchy męczący, napadowy kaszel, podobny do kokluszu. Choroba trwa zwykle kilka dni. Gorączka nagle spada, Po spadku temperatury, osłabienie i kaszel nie zawsze ustępują.

Powikłania występują ok 5 dnia. Najczęstszym powikłaniem jest zapalenie płuc. W skórze można zaobserwować  wysypkę o typie płonicy, oczy są zaczerwienione i łzawiące.  Występuje wydzielina z nosa.
Układ krążenia jest zawsze zaatakowany. Podobnie często jest zaatakowany przewód pokarmowy, co objawia się biegunkami, bólami brzucha, wymiotami, nudnościami.

Oseski rzadko zapadają na grypę [ ale były karmione mlekiem matki lub krowim, a nie z kartonika-jj]. U dzieci przebiega ona lekko. Czasami ma obraz podobny do krztuśca. [ jak ta elementarna wiedza podręcznikowa ma się do wypowiedzi prof. Jacka Wysockiego cytowanego wyżej?] U osób starszych może dochodzić do powikłań pod postacią zapalenia płuc. U kobiet ciężarnych często dochodzi do poronień.

Sezonowe epidemie mają zwykle lekki przebieg. Ostatnio wykonano w ZSRR serię szczepień ochronnych, które wypadły zachęcająco. Leczenie jest proste: podajemy środki napotne, aspirynę, leki przeciwkaszlowe W powikłaniach postępujemy w zależności o ciężkości powikłania [ nie znano w Polsce w tym okresie antybiotyków -jj]

Tyle w skrócie na temat grypy z podręcznika  z 1953 roku. Jak wyraźnie jest to podkreślone, ta choroba przed 70 laty żadnych specjalnych problemów nie stwarzała. Jeżeli w Polsce tak się nie doceniało grypy to może autorzy amerykańscy publikowali więcej na ten temat. W prawie 2000 stronicowym podręczniku W. A. D. Andersona wydanym w Warszawie w 1966 roku [wydanie amerykańskie z 1961] roku na temat grypy znajdujemy niewiele więcej,  bo tylko jedną kartkę.

W 1960 roku Amerykanie już wiedzieli, że choroba z 1918 roku była także grypą  i spowodowała 15 milionów zgonów!  Podają dokładnie, że to ich naukowcy Smith, Andrews i Lalidiaw w 1933 roku  udowodnili wirusowy charakter grypy. Amerykanie także rozróżniali 3 szczepy : A , B i C. Opis choroby jest podobny do opisu przytoczonego powyżej. Choroba niepowikłana trwa kilka dni, a powikłana dłużej.

Uczeni Amerykańscy twierdzą, że szczepienia są bardzo trudne ze względu na wywoływanie tylko przejściowej odporności. Nowsze badania wskazują, że szczepionka wytworzona z zakażonego zarodka kurzego może dać słabą odporność, która może trwać kilka miesięcy. Jednak do przygotowania szczepionki należy używać szczepów jednolitych antygenowo. Pojawienie się nowych szczepów, różnych antygenowo  jest powodem poważnych trudności. Tyle amerykańscy uczeni. Jak w świetle tych niekwestionowanych badań wyglądają nasi rodzimi handlowcy szczepionek?

Skoro tak małe zainteresowanie lekarzy wzbudzała grypa w latach 50-tych, to może po 50 latach będzie groźniejsza? Podręcznik „Choroby Zakaźne i Pasożytnicze” PZWL – 1996, na 422 stronach poświęconych tylko chorobom zakaźnym, o grypie wspomina także tylko na 2 kartkach. Podręcznik stwierdza, że istnieją dwa główne rodzaje A i B należące do rodziny Orthomyxoviridae. Wirus C  jest rodzajowo odmienny.

Wybuch ogniska miejscowego zdarza się co 1-3 lata, a większego co 10-15 lat, Najczynniejszy jest wirus A. Zakażenie występuje w sezonie zimowym. Śmiertelność jest mała. W grypie A objawy trwają około tygodnia w grypie B do 14 dni. W latach 90-tych już wiadomo było o HIV, więc autorzy dodają, że szczególnie ciężki przebieg ma grypa u osób zakażonych tym wirusem!

Powikłania występują głównie w 2 tygodniu choroby. Najczęściej dochodzi do zakażenia starą poczciwą dwoinką zapalenia płuc, obecnie powszechnie zwaną pneumokokiem. Zapalenie to leczone jest skutecznie antybiotykami. Leczenie samego zakażenia wirusowego jest objawowe, salicylany czyli popularna aspiryna, polopiryna i leki przeciwkaszlowe. W przypadku powikłania bakteryjnego stosuje się antybiotyki, Ze wskazań klinicznych i epidemiologicznych stosuje się szczepionki. Koniec informacji podręcznikowych.

Jak widać zainteresowanie lekarzy polskich w latach 90-tych ubiegłego wieku, problemem grypy było marginalne. Może więc z kolei autorzy angielscy spotykając się z grypą widzą  większe problemy chorobowe. Niestety spotka nas kolejne rozczarowanie. „Oksfordzki podręcznik medycyny klinicznej” wydawnictwo jak najbardziej naukowe, jeszcze wtedy oficjalnego nurtu głównego, PWN 1993 [wydawnictwa angielskie 1987, 1988, 1991] w ogóle o grypie jako problemie medycznym nie wspomina.

Znajdujemy natomiast takie “poważne” problemy medyczne jak: grzybicę paznokci, łokieć studenta, bielactwo, brodawki. Jeszcze jeden przykład z podręcznika, tym razem niemieckiego. “Poradnik Lekarza Praktyka” J. Braun, U. Renz, A. Schafler. wydanie polskie Osolineum 1993. W tym bardzo popularnym podręczniku lekarzy praktyków, 708 stronicowym, dwuszpaltowy, o grypie znajdujemy ok. 20 wierszy jednej szpalty!
Pytanie dlaczego “nasi”  profesorowie – specjaliści radiowo – telewizyjni od grypy, nie potrafią sobie przyswoić wiedzy zawartej w 20 wierszach dwuszpaltowego formatu A-5 podręcznika? Musicie sobie Drodzy Czytelnicy sami na to pytanie odpowiedzieć.

I dochodzimy do Orwella. Jeszcze w 2007 roku Medycyna Praktyczna, obecne wydawnictwo “naukowe”, przedrukowała wytyczne amerykańskie. Wynikało z nich jednoznacznie, że wirus grypy A H1N1 wyciekł z bazy wojskowej w 1976 roku powodując śmierć kilku żołnierzy. Od tamtego roku do 2007 roku aż 85% wszystkich zachorowań powodował wirus A H1N1. Już po dwu latach podawało zupełnie inne „rewelacje”.

Dlaczego więc ludzie spoza medycyny, specjaliści Zdrowia Publicznego, Sanepidu nagle, w ślad za WHO odkryli nowego wirusa A H1N1 dopiero w 2009 roku? Czyżby w tej grupie urzędników miała miejsce aż tak mała znajomość piśmiennictwa naukowego była? Czy też główną rolę odgrywają względy pozamerytoryczne? Musisz się Szanowny Czytelniku sam domyśleć!

PS.1. Drzewiej lekarze wymieniali uwagi na tematy medyczne na stronach branżowych wydawnictw. Od ok. 20 lat brak polskich czasopism medycznych uniemożliwia taką wymianę. Jedynym sposobem poinformowania społeczeństwa jest jeszcze  internet.
PS. 2. Od maja 2012 roku ginie w Internecie cała masa publikacji – pojawia się tekst: strona error albo pojawiają się napisy “W twoim kraju zabronione”. No ale oczywiście żadnej cenzury nie ma!

PS. 3. Jest jeszcze jeden problem z zakresu Zdrowia Publicznego. Dlaczego specjaliści z tego zakresu nie informują kolegów lekarzy oraz społeczeństwa o nowej chorobie, jaka pojawiła się ok. 20 lat temu w związku z eksperymentami związanymi  z walką z rzekomymi  zmianami klimatu. Od  20 lat w piśmiennictwie medycznym USA, a także Rosji istnieje pojęcie choroby morgellons. Choroba ta związana jest z rozsypywaniem tzw. trwałych smug na niebie. W Polsce rozpoczęto rozsypywanie tlenków baru, aluminium i strontu na niebie w 2003 roku. Dlaczego w Ministerstwie Zdrowia, NFZ, GIS i wśród wszelkiej maści specjalistach od Zdrowia Publicznego panuje cisza?

PS. 4. Uwaga dotycząca tranu. W sprzedaży znajdują się różne formy tranu. m.in tzw norweski, nie wiem czy nie jest on otrzymywany z dorszy hodowlanych w sztucznych basenach w fiordach i karmionych niewiadomo czym. Podejrzenie moje wzbudził  fakt, że pomimo przyjmowania tranu przez chorych  zanotowano spadek poziomu witaminy D.”

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Niezaprzeczalne „zasługi” kościoła katolickiego

Cytuję: „Niezaprzeczalne zasługi kościoła:

  1. kościół katolicki z kobiety czynił przez wieki całe istotę gorszą, niższą i nieczystą.
  2. ledwo narodzone i niczego nieświadome dzieci przywłaszcza sobie rytuałem zwanym chrztem.
  3. jego hierarchowie przez wieki całe czynili kobiecie krzywdę niewyobrażalną. I trwają w swoim uprzedzeniu do dzisiaj hołubiąc i broniąc swojego patriarchalnego tworu.
  4. z erotyzmu jego całego piękna uczynił mroczny i czarny grzech.
  5. Seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj.
  6. do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń.
  7. przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo.
  8. z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną.
  9. wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić.
  10. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa – czołowej przecież postaci kościoła – wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo – cielesnej, ale i duchowej.
  11. jeszcze do nie tak dawna prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych krwawo ogniem i mieczem na łono jedynie słusznej wiary.
  12. wsławił się takimi wynalazkami jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi nauki, sztuki, oświecenia i postępu.
  13. zapisał się niezwykłą wręcz chciwością i pazernością gromadząc majątki i dobra nieprzebrane nie ustając w tej działalności nigdy.
  14. Jest wszędzie. W prasie, telewizji, radiu.
  15. Jest w szkole, w urzędach i na ulicy. Wciska się do domu i łóżka.
  16. Nie można wysłuchać wiadomości bez informacji o poczynaniach biskupów, kardynałów, księży, papieża. Co tydzień jakieś ważne kościelne wydarzenie zajmuje łamy oficjalnych mediów.
  17. Co miesiąc jakaś ważna rocznica związana z JPII.
  18. Co pół roku następny wspaniały film o JPII.
  19. Im dalej od śmierci JPII tym więcej cudów, których rzekomo był autorem.
  20. Wszędzie krzyże, pomniki, tablice upamiętniające, dzwony, święte relikwie, cudowne obrazy, płaczące Madonny, cuda na kominach, drzewach i na szybach w blokowych oknach.
  21. Kraj prześciga się w budowaniu coraz większych krzyży, pomników, dzwonów i świątyń.
  22. Pielgrzymka goni pielgrzymkę. Młodzież wędruje tam i z powrotem pod szczupakiem czy też karpiem w Lednicy. Nawet na plaży w Międzyzdrojach pełno młodych ludzi ubranych w koszulki z napisem Pokolenie JPII. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Szpitale JPII lub prymasa tysiąclecia.
  23. Jak grzyby po deszczu rosną świątynie.
  24. Naród wydaje niewyobrażalne pieniądze na budowanie, co raz to wymyślniejszych i absurdalnych budowli sakralnych.
  25. Wszystkie decyzje polityczne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna podejmować się tylko w obecności hierarchów kościoła.
  26. Instytucje kościelne i przykościelne stoją poza prawem i nad prawem.
  27. Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów i wydatków.
  28. decyduje o kształcie i formie oświaty i szkolnictwa.
  29. decyduje o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej.
  30. To proboszcz kształtuje kręgosłup moralny lokalnych społeczności.
  31. Zastępy dewotek i bigotów w moherowych beretach stanowią o wartościach moralnych społeczeństwa To, co wczoraj było po prostu śmieszne dzisiaj staje się normą społeczną.”

(Autor nieznany)

Polscy lekarze są zastraszani przez korporacje i SANEPID w sprawie szczepień

Niedawno u mnie na blogu pojawił się komentarz lekarza który chciał uczciwie i zgodnie z praktyką lekarską raportować działania niepożądane szczepionek do sanepidu. Efekt? Zastraszanie i zwolnienie z pracy:

Cytuję: „Myślisz że tak łatwo lekarzom rzetelnie przedstawiać pacjentom wiedzę o szczepieniach. Jestem lekarzem i z tego między innymi powodu musiałam zmienić miejsce pracy – z powodu szczepień, zaczęłam rozpoznawać powikłania, wysyłać na konsultacje itp. Niestety procedura jest taka że idzie to przez sanepid. I jak moja szefowa otrzymała pismo zwrotne z sanepidu to jej wody odpłynęły, od następnego dnia zostałam odsunięta od szczepień a ponieważ nie byłam zatrudniona na stałe to przyszedł czas na mnie i nie przedłużono ze mną umowy, bez tłumaczenia. W ostatnim miejscu mam zapowiedziane że jak będę zniechęcać (a to dzięki pacjentom niestety którzy od razu poszli skonfrontować informacje ode mnie z szefową) zostanę odsunięta po raz kolejny od szczepień. Łatwo jest krytykować ale nie jest to takie proste. Lekarze są przestraszeni. Pozdrawiam.”
koniec cytatu.

Przypomnienie faktów o szczepieniach i służbie zdrowia:

-istotnie jest to fakt, mówią o tym od dawna lekarze którzy sprzeciwiają się temu kryminalnemu procederowi, jakim jest nękanie i zastraszanie ich środowiska przez sanepid, dyrektorów placówek NFZ i wpływowe grupy lobbingowe.

-są organizacje międzynarodowe, m.in. powołane przez WHO, które zajmują się gromadzeniem danych odnośnie działań niepożądanych i zgonów po szczepieniach. A teraz zgadnijcie, ile raportów idzie do tych organizacji co roku z Polski. Otóż z Polski nie idzie ani jeden raport!

-w Polsce oficjalna procedura zakłada, że lekarz musi zgłosić tzw „niepożądany odczyn poszczepienny” (eufemistyczna nazwa, pod którą zakamuflowano nawet nagłe zgony poszczepienne) – oficjalnym pismem, do sanepidu. Potem głównie od sanepidu zależy, czy rodzice poszkodowanego dziecka bądź sam pacjent, jeśli jest pełnoletni, może założyć sprawę do sądu o przyznanie odszkodowania. I tu zaczynają się schody.

-szczepienia dzieci z tzw „kalendarza szczepień obowiązkowych” są owszem, bezpłatne, tzn rodzice małego pacjenta nie płacą za nie. Jednak trzeba pamiętać, że są one finansowane z naszych podatków i wcale nie są to kwoty małe. Szczepionki są produkowane przez prywatne przedsiębiorstwa, które i tak są kontrolowane – w różny sposób – przez 10 głównych światowych gigantów farmaceutycznych. Zbijają oni na szczepionkach a potem – na leczeniu powikłań po nich, ogromne pieniądze. Przemysł szczepionkowy to nie tylko zyski ze sprzedaży szczepionek, ale także zyski z leczenia, najczęściej dożywotniego – powikłań po szczepionkach. Np: różnych form alergii (prawie 90% dzieci obecnie ma alergie), astmy, obniżenia odporności (antybiotyki itp), i tych cięższych – padaczki, autyzmu, chorób auto-immunologicznych. Tutaj wychodzi zakłamanie tego całego procederu: otóż jeśli ma to być uczciwe, to produkcją szczepionek powinien zajmować się państwowy monopol, aby zminimalizować koszta (marże) i aby produkować szczepionki tak, by czyniły jak najmniej szkód. Wyprodukowanie jednej ampułki szczepionki na grypę to dla kampanii farmaceutycznej koszt kilku groszy polskich, zaś cena w aptece to 30 – 40 złotych. Świetlany biznes..

-obecnie coraz mniej ludzi w Polsce się szczepi. Do rodzin lekarzy, którzy już od dekad, tradycyjnie, odmawiają szczepień i fałszują karty szczepień swoich dzieci – dochodzą zbulwersowani rodzice, którzy poznali prawdę o tym procederze. Zyski korporacji farmaceutycznych zaczęły więc spadać, tak więc dziś przychodnie które mają największą wyszczepialność, dostają dodatkowe „fanty” (dotacje) bezpośrednio lub pośrednio od grup lobbingowych korporacji farmaceutycznych. Kto by się nie pokusił na dodatkowe dotacje, zwłaszcza teraz w dobie urojonego „kryzysu gospodarczego”?

-I tak: lekarz który próbuje zgodnie z praktyką informować pacjentów co do działań niepożądanych, bądź który raportuje te działania niepożądane do sanepidu, przynosi przychodni straty. Tacy lekarze są więc w różny sposób namawiani, nękani, zastraszani – a jak to nie da skutku, to zwalnia się ich z pracy (powód do zwolnienia z powodów dyscyplinarnych (np.) zawsze się znajdzie..)

-poza tym: faktem jest, że dziś większość, o ile nie zdecydowana większość lekarzy jest skorumpowanych. Każdy widział choć raz w życiu ten widok: do przychodni przychodzi ubrany w najnowszy garnitur Gucciego pan z teczką, i pyta się pacjentów, czy wpuścili by go do kolejki..

Lekarze dostają więc granty w postaci: „szkoleń” w luksusowych miejscach na całym świecie, dotacje itp – właśnie za dużą wyszczepialność, a także za zapisywanie leków i szczepionek (tzw. szczepienia dodatkowe) danej korporacji. Potem ci lekarze są z tego skrupulatnie rozliczani, ale to już tajemnica poliszynela.

-na pewno się więc zapytacie: czy to prawdą jest, że w Polsce na masową skalę ukrywa się działania niepożądane szczepionek i zgony po nich? Tak, jest to jak najbardziej prawdą. Dla człowieka nieobeznanego z tematem szokiem będzie to, że skala „konspiracji” jest tak duża, i to nie gdzieś w USA na drugim końcu świata, ale u nas, w Polsce, w ich mieście, ba – w ich przychodni..

-Działania niepożądane występujące po szczepionkach przypisuje się np. temu, że choroba dotąd nie dawała objawów, ale teraz, „w naturalny sposób” daje objawy bo „dziecko podrosło, więc choroba się ujawniła”. Także fakt, że dziś prawie 90% dzieci ma różnego rodzaju alergie, a część z nich astmę – bierze się za „naturalny”, albo próbuje się tłumaczyć skażeniem środowiska, śmieciowym żarciem i innymi czynnikami, na które nie mamy wpływu. Tak samo tłumaczy się nagle pojawiający się autyzm, np. w wieku 2 czy 3 lat. Lekarz Ci powie, że dotąd nie mogłeś zaobserwować autyzmu bo dziecko było „zbyt małe”, no i że nagłe pojawienie się autyzmu czy upośledzenia umysłowego w wieku tych 3 lat, w żaden sposób nie jest związane ze szczepieniem..

-lekarze są od pewnego czasu już wprost szkoleni o tym, jak ukrywać działania niepożądane szczepionek, jak tłumaczyć „zbyt dociekliwym” fakt nagłego pogorszenia się zdrowia dziecka. A także – „jak reagować empatycznie”, aby wzbudzić w wątpiących w idee szczepień rodzicach ponowną chęć do nich. Oczywiście, z empatią nie ma to nic wspólnego, liczy się tylko wywołanie chwilowego „wrażenia” – socjotechnika w czystej postaci.

-to, co tutaj podałem – to dopiero wierzchołek góry lodowej, niestety.. dla przykładu podam Wam informację, jaką w 2011 roku przekazał mi wolontariusz z jednego ze szpitali dziecięcych w dużym mieście. Otóż w ciągu tygodnia – dwóch u prawie 40 dzieci z tego szpitala zaobserwowano objawy padaczkowe. Dalsze doszukiwanie się przyczyn spowodowało groźby ze strony ordynatora tego oddziału, i stwierdzenie faktu, że wszystkie dzieci otrzymywały ten sam, nowo wprowadzony antybiotyk. Po nagłośnieniu tej sprawy Ministerstwo Zdrowia w pośpiechu skreśliło ten antybiotyk z listy leków w Polsce. Może napisał o tym Główny Inspektorat Farmaceutyczny w lakonicznej i najeżonej szczegółami technicznymi notce, ale np taki onet.pl czy programy telewizyjne o tym nie poinformowały. Tam znajdziesz za to mnóstwo info o aktoreczkach z polskich telenowel wpadających w kartony, ale cóż. Takie życie. Sami na to przyzwalamy.

Autor: Jarek Kefir

Szczepienia na grypę nie działają – przegląd badań organizacji Cohrane Collaboration

Szczepienia na grypę nie działają – przegląd badań organizacji Cohrane Collaboration

Cytuję: „Zacznijmy od teorii a potem przyjrzyjmy się twardym dowodom naukowym z badań klinicznych i obserwacyjnych..

Teoretyczna skuteczność szczepień przeciwko zachorowaniom o typowych grypowych symptomach

Następujące czynniki warunkują teoretyczną skuteczność szczepień:

  • Wśród tych 10-30% zachorowań przyczyną mogą być szczepy wirusa grypy prawdziwej, których antygeny znajdują się w szczepionce jak i szczepy, które nie są objęte szczepieniem, dlatego w niektórych sezonach grypowych mówi się o „dobrej zgodności”, natomiast w innych o „słabej zgodności” szczepów grypy prawdziwej krążących w populacji i antygenów zawartych w szczepionkach.
  • Jak przy każdej szczepionce gwarancja niezachorowania nawet przy zetknięciu z wirusem odpowiadającym idealnie antygenowi w szczepionce nie wynosi 100%, lecz jest zależna od wielu czynników np. stanu zdrowia czy grupy wiekowej.
  • Godnym uwagi jest też fakt, że szczepienie musi być odnawiane co roku, nawet jeśli nie zmienia się skład antygenów.

Liczne materiały reklamowe powołują się zawsze na “dowiedzioną skuteczność na podstawie badań klinicznych”. Ponieważ badań klinicznych jest ogromna ilość, warto skorzystać z pomocy grupy uznanych naukowców tworzących organizację Cochrane Collaboration. Organizacja, ta zajmuje się skrupulatną oceną jakości i sensowności publikacji naukowych i tworzy na tej podstawie prace przeglądowe, z których to korzystają inni naukowcy czy media medyczne takie jak np. Medycyna Praktyczna. W ocenie skuteczności szczepień przeciwgrypowych Cochrane Collaboration stawia przede wszystkim na dowody najwyższej jakości, czyli randomizowane badania z grupami kontrolnymi,badania innego typu mogą zawierać zniekształcone wyniki przez różne czynniki. Innym źródłem rzetelnych informacji jest metaanaliza “z najwyższej półki” przedstawiona na podstronie Osterholm et al. w Lancet 2011 – Metaanaliza o skuteczności szczepień przeciwgrypowych

Badania naukowe nad szczepionkami

Dowody naukowe na (nie)skuteczność szczepień (wg. Cochrane Collaboration)

Od wielu lat naukowcy z Cochrane Collaboration publikują krytyczne prace przeglądowe na temat skuteczności szczepień przeciwgrypowych. W okresie od 2006 roku powstało 5 krytycznych i bardzo krytycznych przeglądów, dla różnych grup wiekowych, stanu zdrowia lub grup zawodowych. Zacznijmy od końca:

  • Rok 2012, przegląd nt szczepienia zdrowych dzieci poniżej 16 roku życia, wniosek po analizie 75 publikacji:

“AUTHORS’ CONCLUSIONS: Influenza vaccines are efficacious in children older than two but little evidence is available for children under two. There was a marked difference between vaccine efficacy and effectiveness. No safety comparisons could be carried out, emphasizing the need for standardisation of methods and presentation of vaccine safety data in future studies. It was surprising to find only one study of inactivated vaccine in children under two years, given current recommendations to vaccinate healthy children from six months old in the USA and Canada. If immunisation in children is to be recommended as a public health policy, large-scale studies assessing important outcomes and directly comparing vaccine types are urgently required.”

Źródło: Cochrane Collaboration 2012

  • Rok 2010, przegląd nt. szczepienia osób zdrowych w wieku 16 – 45 lat, wniosek po analizie 50 publikacji:

“Wynik: W rzadkich okolicznościach kiedy to antygeny w szczepionce zgodne są z wirusami w środowisku u 4% nieszczepionych i 1% szczepionych rozwinęły się symptomy grypy prawdziwej. (…) Nie ma dowodów, że szczepienia mają wpływ na wystąpienie komplikacji takich jak zapalenie płuc czy transmisje zarazka.

Ostrzeżenie: (…) Wcześniejszy przegląd systematyczny uwzględniający 274 badania kliniczne opublikowane do roku 2007 wykazał, że sponsorowane przez producentów badania były publikowane w bardziej prestiżowych czasopismach naukowych i cytowane częściej niż inne publikacje niezależnie od jakości metodologicznej i rozmiaru. Badania finansowane ze środków publicznych zdecydowanie rzadziej zakańczały się wnioskami korzystnymi dla szczepień.

Ten przegląd pokazał, że praktycznie brak jest rzetelnych naukowych dowodów potwierdzających skuteczność szczepień przeciwgrypowych, a ponadto istnieje wiele przesłanek do podejrzeń o manipulacje wnioskami w badaniach sponsorowanych przez przemysł farmaceutyczny. Treść tego przeglądu i jego wnioski powinny być interpretowane w świetle tej obserwacji.”

Źródło: Cochrane Collaboration 2010

  • Rok 2010, przegląd nt. szczepienia osób powyżej 65 r. życia, główny wiosek po analizie 75 publikacji:

„istniejące dowody naukowe są marnej jakości i nie dostarczają wystarczających informacji odnośnie bezpieczeństwa i skuteczności szczepień dla osób powyżej 65 roku życia”

Źródło: Cochrane Collaboration 2010

  • Rok 2009, przegląd nt. szczepienia osób cierpiących na mykowiscydozę, główny wiosek po analizie 4 publikacji:

Brak jest badań z użyciem placebo w grupie kontrolnej…Obecnie brak jest dowodów w postaci randomizowanych badań potwierdzających korzyści ze szczepienia przeciwgrypowego u osób z mukowiscydozą.

Źródło: Cochrane Collaboration 2009

  • Rok 2008, przegląd nt. szczepienia dzieci poniżej 2 lat, główny wniosek po analizie 51 publikacji dla preparatów używanych w Polsce:

Na podstawie przeglądu badań kohortowych autorzy doszli do wniosku,  że szczepionki z inaktywowanym wirusem grypy wykazały 64% skuteczność redukcji zachorowań z powodu grypy prawdziwej (potwierdzonych laboratoryjnie) u dzieci powyżej szóstego roku życia, 66% skuteczność u dzieci do szóstego roku życia i skuteczność porównywalną do placebo u dzieci poniżej drugiego roku życia. 

Źródło: Cochrane Collaboration 2008; wcześniejszy przegląd w 2006 roku zakończył się podobnymi wynikami Cochrane Collaboration 2006

  • Rok 2006 i 2010, przegląd nt. szczepienia pracowników służby zdrowia i wpływu szczepienia personelu na zachorowalność starszych pacjentów, główny wniosek po analizie 5 publikacji:

“Dochodzimy do wniosku, że nie ma dowodów na to, że szczepienie tylko personelu ośrodków zdrowia redukuje zachorowalność na grypę prawdziwą potwierdzoną laboratoryjnie, zapalenie płuc czy liczbę zejść śmiertelnych wśród starszych pacjentów ośrodków zdrowia. Inne interwencje takie jak mycie rąk, maski, wczesne wykrywanie grypy poprzez wymazy, leki przeciwwirusowe, kwarantanna, ograniczenia dla odwiedzających, nakłanianie pracowników do zostania w domu gdy wystąpią symptomy grypopodobne może ochronić starszych pacjentów w ośrodkach zdrowia …”

Źródło: Cochrane Collaboration 2006 i Cochrane Collaboration 2010

Co to wszystko oznacza?

Sami oceńcie, jakie podstawy mają obecne rekomendacje szczepień np. niemowląt (pierwsza dawka w drugim miesiącu, druga dawka 4 tygodnie później, potem kolejne dawki raz do roku). Wybór profilaktyki przeciwgrypowej powinien uwzględniać inne, skuteczne metody zapobiegania wszelkim infekcjom (na które narażone są szczególnie niemowlęta czy kobiety w ciąży), czytaj >> Zapobieganie Infekcjom Grypopodobnym (i innym).”

Źródło: http://szczepieniagrypa.wordpress.com/skutecznosc-szczepien-przeciwgrypowych/

94% lekarzy się nie szczepi! Narodowa Strategia Zwalczania Grypy atakuje polskich lekarzy

94% lekarzy się nie szczepi! Narodowa Strategia Zwalczania Grypy atakuje polskich lekarzy

Ogromna większość lekarzy ordynujących swoim pacjentom szkodliwe szczepienia odmawia jednocześnie szczepienia siebie i swoich rodzin. Ja uważam, że tacy lekarze powinni być szczepieni co roku obowiązkowo 20 szczepionkami, dożywotnio, a w razie odmowy – szczepienia powinna wykonywać pod przymusem fizycznym np żandarmeria wojskowa.

Cytuję: „Kto zna Narodową Strategię Zwalczania Grypy? Niewielu? Może nikt? Wkrótce to się zmieni, i to szybciej niż się nam wydaje. Ta inicjatywa jest właśnie tworzona w naszym kraju (w innych podobne inicjatywy już istnieją), tylko w jednym celu – intensyfikacji szczepień przeciwgrypowych. Inicjatywa nie ma na dzień dzisiejszy strony internetowej, ale tak została opisana na portalu fozik.pl:

„W odpowiedzi na katastrofalnie niski poziom zaszczepienia polskiego społeczeństwa, który w sezonie epidemicznym 2011/2012 wyniósł 4,5% populacji, 21 czerwca br. odbyło się pierwsze spotkanie Grupy Roboczej ds. Grypy, powołanej z inicjatywy prof. Lidii Brydak z Krajowego Ośrodka ds. Grypy, NIZP-PZH oraz Pani Haliny Osińskiej, Prezes Polskiego Towarzystwa Oświaty Zdrowotnej.”

Źródło: portal FOZIK.pl

Inicjatywa ta rozpoczęła swoją medialną obecność od „Flu Forum 2012”. Na tym forum przedstawiono kompletnie odrealnione koszty pośrednie grypy (600 000 zł rocznie) i koszty całkowite grypy w Polsce (5 000 000 000 zł rocznie). Idąc za ciosem członkowie tej inicjatywy oskarżają lekarzy rezygnujących zgodnie z prawami pacjenta, ze szczepień przeciw grypie o „błąd w sztuce lekarskiej” i „naruszenie etyki lekarskiej”:

„Fakt, że lekarz się nie zaszczepił przeciwko grypie, jest nie tylko błędem w sztuce lekarskiej, ale naruszeniem etyki: lekarz staje się ogniwem w łańcuchu epidemiologicznym i zagraża nie tylko swoim bliskim i sobie, ale przede wszystkim pacjentom – mówi prof. Adam Antczak, pulmonolog.  (…)

[Zachęcamy do przeczytania całego wywiadu.]

Źródło: Mały odsetek zaszczepionych przeciwko grypie świadczy o zapóźnieniu cywilizacyjnym, Medycyna Praktyczna 07.11.2012

Prof. Adam Antczak jest specjalistą chorób płuc i specjalistą chorób wewnętrznych, pracuje w Klinice Pneumonologii i Alergologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Wraz z prof. Lidią Brydak (Kierownikiem Krajowego Ośrodka ds. Grypy) przewodzi Polskiej Grupie ds. Grypy tworzącej Narodową Strategię Zwalczania Grypy.

Takie oskarżenia są w Polsce stosunkowo nowe, do niedawna zachęcanie do szczepień miało formę apeli i zaleceń. W USA fala podobnych publikacji i polemik (w efekcie końcowym mało skutecznych) przeszła już w kolejny etap, czyli przygotowań do wprowadzenia obowiązku szczepień (np. pod rygorem zwolnienia z pracy).  Tak w Polsce jak i w innych krajach mamy do czynienia z dwulicowością wielu lekarzy, często wynikającą z narzuconego przez przepisy ustawy obowiązku. Kilka takich przykładów przedstawiliśmy na podstronie Dwulicowość i opór lekarzy.

Porównanie „wyszczepialności” przeciwko grypie wśród pracowników służby zdrowia w różnych krajach pokazuje różnice między krajami, a także, że postawa polskiego personelu medycznego jest zbieżna z postawą ogółu polskiego społeczeństwa – 4,5% wyszczepialności w sezonie 2011/2012; żółta belka wykresu reprezentuje wyszczepialność wśród pracowników służby zdrowia – dane z lat 2007/2008:

Źródło: Seasonal Influenza. Vaccination in Europe

Szczepienia przeciwko grypie 2013

W całej tej nagonce zapomniano lub celowo pominięto wiele istotnych aspektów, m.in.:

  • Do tej pory nie doczekaliśmy się twardych dowodów naukowych ze specyficznymi wynikami na potwierdzenie hipotezy o zapobieganiu transmisji wirusów grypy przez szczepienia przeciwgrypowe. Dostępne badania używały niespecyficznych punktów końcowych lub punktów końcowych bez laboratoryjnej izolacji wirusa grypy, co nie jest akceptowane jako dowód przez Cochrane Collaboration, zob. metaanaliza z 2010 roku Influenza vaccination for healthcare workers who work with the elderly. Warto zauważyć, że transmisja zarazków uniemożliwiana jest przede wszystkim przez uodpornienie błon śluzowych, a zjawisko to jest bardzo słabo indukowane przez szczepienia inaktywowane. Skoro coroczne szczepienie redukuje ryzyko zachorowania grypowego u osoby szczepionej o 50-60%, to trzeba zadać pytanie o ile redukuje bezobjawowe infekcje i transmisje wirusów grypy?
  • Według literatury naukowej 5% osób w wieku odpowiadającym lekarzom aktywnym zawodowo choruje rocznie na grypę, czyli jedna osoba choruje statystycznie 1 raz na 20 lat, zob. Grypa – wiedza podstawowa. Ponadto u osób w tym przedziale wiekowym występuje statystycznie najmniej powikłań, co powoduje, że ryzyko utraty zdrowia z powodu wirusa grypy dla lekarzy jest generalnie niskie lub bardzo niskie (zależne przede wszystkim od ogólnego stanu zdrowia).
  • Z pewnością częstsze są bezobjawowe lub skąpoobjawowe infekcje, które mogą być źródłem zakażeń pacjentów. Jednak ryzyko dla różnych pacjentów i różnych lekarzy może być bardzo odmienne. Dla przykładu: lekarz w przychodni stanowi dla danego pacjenta „epidemiologiczne zagrożenie” w czasie rzadkiej i krótkiej bezobjawowej infekcji (np. bez kaszlu, bez kichania) tylko podczas kilkuminutowej wizyty. O wiele więcej ryzykuje ten sam pacjent odwiedzając przychodnię pełną kichających i kaszlących chorych osób. Inaczej wygląda profil „epidemiologicznego zagrożenia” lekarza na oddziale szpitalnym, choć relatywnie patrząc, groźne zakażenia szpitalne czy też błędy medyczne są w szpitalach polskich dużo większym ryzykiem dla pacjenta. Pamiętajmy też, że nieszczepiony nie oznacza nieuodporniony na zachorowanie/transmisje, a szczepiony nie oznacza uodporniony na zachorowanie/transmisje.
  • Wydaje się, że cała nagonka (o ogromnych globalnych rozmiarach) napędzana jest przez WHO i lokalne grupki ekspertów, którzy w cudzym imieniu zabiegają o likwidację prawa do odmowy zabiegu medycznego, jakim jest szczepienie, nawet jeśli korzyści dla szczepionego są niewielkie lub żadne. Ich argumentacja merytoryczna opiera się na wątłych dowodach naukowych o korzyściach dla pacjentów, a możliwe skutki uboczne szczepień ponosi tylko osoba poddawana szczepieniu. Jednocześnie nigdzie nie widać, aby rzetelnie poinformowani pacjenci domagali się takiej ochrony przed ewentualnym spotkaniem wirusa grypy podczas kontaktu ze służbą zdrowia. Trzeba też sobie zadać pytanie, czy osoby rezygnujące z poddania siebie szczepieniom przeciwgrypowym – w Polsce 94% społeczeństwa, mają w ogóle moralne prawo oczekiwać, że ktoś inny będzie dla nich ryzykował powikłaniem poszczepiennym? Czy takie oczekiwania nie byłyby szczytem hipokryzji i braku logiki – bać się (najczęściej krótkiego) spotkania z personelem medycznym i zupełnie ignorować ryzyko zakażenia wirusami grypy poza spotkaniami z personelem medycznym?

Każdy z nas powinien indywidualnie zastanowić się jak postrzega ryzyka związane z tą kwestią.

  • Czy uważamy za etyczne zachowanie lekarza, który rezygnując ze szczepień lub krytykując obecną nagonkę i powstrzymując te same grupki ekspertów, które sukcesywnie odbierają innym osobom prawa do odmowy ryzykownego zabiegu medycznego jakim jest szczepienie?
  • A może powinniśmy uznać to rozdmuchane „epidemiologiczne zagrożenie” za tak istotne, że uzasadnia pozbawienie innej osoby prawa do odmowy ryzykownego i/lub niepotrzebnego zabiegu medycznego? Osoby wybierające drugą opcję powinny się przygotować na to, że również one wcześniej lub późnej zostaną pozbawione tego prawa.

Przymusowe / obowiązkowe szczepienia w Polsce

Nie miejmy złudzeń, wakcynologia zawsze znajdzie jakieś „wyższe dobro” uzasadniające represje administracyjne i utrudnianie życia, a nawet odebranie prawa do rezygnacji z jakiegokolwiek dostępnego szczepienia. Zauważmy, że obecnie wakcynologia zapędza człowieka do narożnika i stawia pytanie: „Jaki masz powód, żeby rezygnować ze szczepienia?” Jeśli nie masz takiego, to szczepienie jest wskazane. Jest to zupełnie odmienna „procedura” niż stosowana uniwersalnie w medycynie zasada szacowania indywidualnego bilansu korzyści i ryzyka danej interwencji w stosunku do indywidualnego ryzyka niepodjęcia danej interwencji lub podjęcia interwencji alternatywnej.

Administracyjne przymuszanie zdrowego człowieka do zabiegu medycznego czy też szantaż na podstawie „wyższego dobra” nie są stosowane w żadnym innym dziale medycyny. Możliwe jednak, że już niedługo także udział w badaniach klinicznych szczepionek, oddawanie krwi, czy pośmiertne oddawanie narządów przestaną być kwestią indywidualnego wyboru. Bioetycy od dawna rozpisują się nad takimi scenariuszami – w końcu wszystkie wymienione „zabiegi” mogą uratować komuś życie przy niewielkim lub zerowym ryzyku.

W jednym z naszych prowokacyjnych tekstów Czy boisz się nieszczepionego personelu placówek opieki zdrowotnej? zadajemy pytanie, które warto powtórzyć: do czego doprowadzi coraz powszechniejsza fobia i agresja przeciwko nieszczepionym osobom? Czy teraz lekarze zrozumieją, jak czują się stygmatyzowani rodzice rezygnujący z wybranych/wszystkich szczepień dzieci? Drodzy lekarze, może warto głośniej poprzeć prawo rodziców do rezygnacji ze szczepień dzieci, bo forsowane utrudnianie dostępu do tego prawa rodzicom zemści się na nas wszystkich?

Na zakończenie zalecamy leturę felietonu dr Krystyny Knypl w Gazecie Lekarskiej, ze stycznia 2011 roku pt. „Szczepionka z kieszonki”, który zawiera wiele bardzo trafnych spostrzeżeń, m.in.:

„Zawężanie profilaktyki przeciwgypowej jedynie do corocznego szczepienia kojarzy mi się z zastępowanie mycia nóg kupowaniem nowych skarpetek…. Nie przekonuje mnie promowanie działań profilaktycznych oparte na wzbudzaniu uczucia strachu. Gdy wątłe argumenty merytoryczne zastępowane są żądaniami wprowadzenia administracyjnego przymusu szczepień wśród lekarzy, odwołaniami do etyki lekarskiej, budzą we mnie wątpliwości…Metoda corocznego straszenia ludzi, że wybuchnie epidemia na skalę hiszpanki, podczas której zabraknie respiratorów, nie kojarzy mi się z argumentacją merytoryczną lecz z bajką o Czerwonym Kapturku. Jaki jest rezultat takiej strategii? Mamy oto bajkę o żelaznym wilku, w której główną rolę gra Kozucha Kłamczucha.

Źródło: Gazeta Lekarska 2011, str 46.

Warto śledzić też losy debaty w USA i Kanadzie, gdzie grupka ekspertów powołując się na opinie innych ekspertów i badania o niespecyficznych wynikach próbuje wdróżyć obowiązek szczepień wśród pracowników służby zdrowia tych krajów. Duża część osób pracujących w służbie zdrowia jest przeciwna obowiązkowi, a wspiera ich Tom Jefferson i Cochrane Collaboration. Całość tej debaty można zatytułować – Zalecenia vs Twarde Dowody:

Źródło: http://szczepieniagrypa.wordpress.com/narodowa-strategia-zwalczania-grypy-atakuje-lekarzy/