Kategoria: Felietony i artykuły autorskie

Nauka zmieniła się w skorumpowaną i dogmatyczną religię. Naukowiec ujawnia tajemnice

Nauka zmieniła się w skorumpowaną i dogmatyczną religię. Naukowiec ujawnia tajemnice

nauka (2)Przedstawiam Wam prelekcję znanego w wielu środowiskach naukowca, Ruperta Schaldrake, o błędach i wypaczeniach, jakie są obecne w nauce. Myli się ten, kto uważa, że dzisiejsza nauka jest obiektywna i rzetelna. Obecnie nauka jest zdominowana przez szereg sztywnych dogmatów, które krępują i ograniczają jej rozwój. Poza tym, rzeczą powszechną w nauce jest korupcja, która stała się wręcz legalna, i związane z nią fałszerstwa. Szczególnie dotkliwe i bolesne jest to w medycynie i farmacji. Bo dzięki drapieżnej, kapitalistycznej polityce koncernów farmaceutycznych, które „kupują” sobie naukowców, wyniki badań, a nawet polityków i urzędników – cierpią i umierają ludzie, miliony ludzi.

Dziś pieniądz i interesy wpływowych grup lobbingowych ustalają „prawdę” w nauce. To dla wielu ludzi jest już oczywiste, choć nadal pan doktor, pan ekspert i pan naukowiec w debacie publicznej uchodzi za „boga”. Nauka jest więc kolejnym systemem wierzeń. Jest błędna i skrajnie dogmatyczna z samej swojej definicji. Ma swoje błędy, szaleństwa, wypaczenia, a nawet odrażające zbrodnie, choć w oficjalnej propagandzie przedstawia się ją jako pasmo sukcesów. Nauka w formie dzisiejszej ma bezkrytyczną wiarę w to, że poznała prawie całą wiedzę o świecie. Że teraz wystarczy tylko dopracować istniejące modele nowymi danymi. Tymczasem nie znamy nawet ułamka procenta Stworzenia, wszechświata, Universum.

Takie pojmowanie sprawy hamuje dalsze badania i dociekania, bo uzasadnia się w ten sposób brak fundamentalnych nieprawidłowości i rozbieżności. Nasza cywilizacja wzięła swoje prapoczątki z pierwotnej zupy życia – „praoceanu”. Ewoluowaliśmy jako ludzka rasa poprzez prymitywne kulty pre-totemiczne i solarna, próbujące jakoś wytłumaczyć naturę stworzenia i nasze miejsce na tym łez padole. Dziś polegamy na równie błędnych i równie prymitywnych kultach atomistycznych, kultach materii, które dla nie poznanki nazwano „nauką”.

Jednym z filarów skostniałego, dogmatycznego materializmu, jest przeświadczenie, że wszystko wzięło się „znikąd”, że nasza egzystencja jak i sama natura nie ma sensu i celu, wszelkie prawa i zasady wszechświata są dziełem czystego przypadku. Jednak panom naukowcom co innego spędza sen z powiek, i wiele, bardzo wiele o nich mówi. Otóż naukowcy nie mogą przetrawić tego, że istoty żywe posiadają.. świadomość. Tak, to jest dla nich bolączka! Pozbawić człowieka świadomości, człowieczeństwa, i sprowadzić go do biomasy i reakcji biochemicznych w mózgu. Tylko od dekad nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jak neurony, białka, neuroprzekaźniki, receptory itp – tworzą świadomość. Dlatego panowie naukowcy obligatoryjnie chcą stwierdzić, że człowiek świadomości nie ma.

Nagranie video podpowiada także, jak walczyć z systemem, który stworzyli. Otóż, każdy gatunek (w tym człowiek), każda struktura chemiczna, krystaliczna itp – ma swoją „świadomość zbiorową”. Jeśli my, nawet w wąskim gronie, omawiamy nowe tematy, zagadnienia, idee – to one zaczynają się powoli, acz nieubłaganie zapisywać w „świadomości zbiorowej” naszej cywilizacji ludzkiej. My przecieramy szlaki, zmagamy się z ignorancją i podświadomym oporem innych – czyli z ich lękiem przed zmianami.

Ale dzięki temu, następni ludzie będą mieli łatwiej, i szybciej dojdą do tych wniosków, co my, będą mieli mniejsze podświadome blokady i opory. To dlatego jest tak wielki atak i ze strony kościoła katolickiego (zarzucającego nam satanizm, opętanie, złe intencje) i ze strony równie dogmatycznych racjonalistów, ateistów, naukowców (oni mają inne argumenty – „lolcontent”, pseudonauka, oszołomstwo, „spiseg” – ale cel ten sam). Na dobrą sprawę, stanowimy niezmiernie mały odsetek społeczeństwa – chlejącego, ćpającego, myślącego tylko o kopulacji, obkupionego w gadżety itp. Moją stronę czyta od 100.000 do max 300.000 osób na miesiąc. Tymczasem taki onet.pl to 10 do 12 milionów odwiedzin miesięcznie. Ale mimo to, bardzo im zawadzamy.

Przyczyna tego jest oczywista. Choć szarym Kowalskim daje się nie znoszący słowa sprzeciwu wybór – albo religia (katolicyzm), albo materialistyczny racjonalizm i ateizm – to oni swoje wiedzą. Elity dobrze znają te prawa, dobrze znają tę wiedzę, i ją rozmyślnie ukrywają. Obrzydzając i ośmieszając ją na różne sposoby. Przypomina mi to historie, której sam byłem świadkiem. Choć racjonaliści i „ludzie nauki” oficjalnie wyśmiewają NLP (nowoczesna, nieco podziemna psychologia), mówią, że ona nie działa – to spotkałem na swojej drodze dyskutanta racjonalistę, zwolennika szczepień i nauki, który dosłownie napierdalał terminami i frazami NLP-owskimi jak z karabinu.

Wnioski wyciągnijcie sami – tymczasem zapraszam do obejrzenia nagrania:

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Kartel farmaceutyczny „Glaxo Smith Kline” odpowiada za brutalną ofensywę propagandową wymierzoną w przeciwników szczepień

Kartel farmaceutyczny „Glaxo Smith Kline” odpowiada za brutalną ofensywę propagandową wymierzoną w przeciwników szczepień

odra szczepieniaKolejny artykuł dotyczący zmasowanej ofensywy propagandowej jaka ma miejsce w polskich mediach o tytule „epidemia odry”. Reklamy telewizyjne, działalność reklamowa i trollerska w mediach internetowych i portalach z memami, artykuły w mediach, pogadanki, połajanki.. W każdym bądź razie, ta kampania nie jest kampanią typową, gdy jakaś korporacja wynajmuje firmę PRową i ta działa. Szokuje rozmach tej kampanii, i co oczywiste, ilość środków jakie musiano zaangażować. Wszak powierzchnia reklamowa, czas antenowy, opinie tzw. „ekspertów” – to wszystko są koszta. Ujawnia to potęgę i bogactwo, jakie posiadają dziś kartele farmaceutyczne.

Obecnie kartele farmaceutyczne już nie tylko wchodzą wszędzie ze swoimi reklamami, sprzedają coraz więcej lekarstw a ich głos powielają też dziennikarze, naukowcy, politycy, celebryci, „eksperci”. Obecnie doszło do takiego poziomu absurdu, że jeśli nie życzysz sobie zażywania produktów tego kartelu, to automatycznie stajesz się wrogiem publicznym, przeciwnikiem demokracji i cywilizowanego ładu, spiskowym oszołomem. No wyobraźcie sobie, że podobną kampanię przeprowadza producent gadżetów – smartfonów. Wydaje, dajmy na to – 2 miliardy dolarów by „kupić” dziennikarzy, celebrytów, polityków, ludzi nauki, a nawet księży, imamów i rabinów. I cała ta maszyneria propagandowa głosi, że każdy, kto nie chce kupić takiego elektronicznego gadżetu i potem wymieniać go co rok lub dwa lata, jest wrogiem publicznym, oszołomem, jednostką co najmniej podejrzaną.

Jednak w sprawie szczepień to zadanie jest łatwiejsze. Bowiem tutaj chodzi o (rzekome) dobro i zdrowie dzieci. A to na ludzi zawsze działa. Gdy chodzi o zdrowie i życie dzieci, to ludzie dostają jakiejś białej gorączki i przestają myśleć logicznie i sceptycznie. Od zawsze było to bezlitośnie wykorzystywane przez władze w celu manipulacji tłumem. Przykład pierwszy z brzegu – Madzia z Sosnowca. Takich zabójstw w naszym chorym świecie zdarza się co roku bardzo, bardzo dużo. Jednak postanowiono użyć tego przypadku jako „tematu zastępczego”. Na początku 2012 roku w Polakach było nagromadzone mnóstwo negatywnej energii, co znalazło wyraz np w protestach przeciwko ACTA. Władze znalazły wtedy sposób, by poprzez temat Madzi z Sosnowca dokonać „kontrolowanego upuszczenia pary”.

Ale do rzeczy. Jeden z skrajnie prawicowych i prorosyjskich posłów – Przemysław Wipler (bodaj partia KORWiN) stwierdził:

Cytuję: „To co się dzieje w trakcie ostatnich kilku dni to jest ewidentnie kampania lobbingowa. Jeden z moich kolegów napisał do mnie parę dni temu, w największym skrócie, rusza kampania niebrandowa przeciw postawom antyszczepionkowym finansowana przez koncern GlaxoSmithKline, ponieważ firma, z którą jakiś tam ma związek właśnie bierze takie zlecenie.”

Zastanawiające jest to, że obecnie postawy antyszczepionkowe są kojarzone z prawicą. Prawicowe media i politycy, mają zezwolenie, „moratorium” dane przez system, na krytykę szczepień. Czy nie jest to kolejna część tej PRowskiej układanki? Czy ma to skojarzyć słuszne postulaty walki i demaskacji zbrodni karteli medyczno-farmaceutycznych, ze skompromitowaną, śmieszną, nie przystającą do realiów XXI wieku, ideologią prawicową? To jest możliwe, i ten argument biorę na poważnie pod uwagę. Jednak nie należy bagatelizować i umniejszać poparcia ze strony prawicy, również tej skrajnej i wizerunkowo skompromitowanej. Przecież można wykorzystać je jako narzędzie, tak jak ja to zrobiłem w tym artykule. Można się przecież powołać na tego typu prawicowe medium, bądź prawicowego polityka. Ale zaraz należy się od tych poglądów dyplomatycznie, acz stanowczo odciąć.

Narzucanie komukolwiek jakichkolwiek procedur medycznych jest po prostu nie tyle nie w porządku. Mi to jawnie kojarzy się z najczarniejszymi czasami stalinizmu i hitleryzmu. Medycyna, odkąd powstała, była zręcznie wykorzystywana jako narzędzie represji politycznych. I dzieje się to dalej. Czy w przyszłości do wody wodociągowej będzie się przymusowo, obligatoryjnie dodawać toksyczne leki na cholesterol i szereg innych substancji? Nie, nie jest to wcale spiskowa mrzonka! Już teraz do wody dodaje się chlor i fluor. Te dwa pierwiastki hamują czynność tarczycy, wypierają z niej jod, który jest jednym z najważniejszych i niedocenianych pierwiastków. Poza tym, za oceanem już podnoszono takie głosy, że ze względu na epidemię otyłości, powinno się dodawać do sieci wodociągowej leki na cholesterol – statyny. Jak już pisałem, statyny praktycznie blokują tzw. szlak cholesterolowy – czyli cykl przemian, w wyniku którego powstają substancje niezbędne do życia – testosteron, witamina D, kortyzol, itp.

Kartele farmaceutyczne nie mają prawa tego robić. Nie wolno zmuszać nikogo do zakupu określonych produktów i usług, jeśli ktoś wyraźnie ich sobie nie życzy. Nie wiem, dlaczego ja muszę pisać tak oczywiste rzeczy?! Przecież tę zasadę powinien znać już uczeń podstawówki. Jeśli nie chcę pić alkoholu bo szkodzi, to nie piję, nawet pomimo tego, że 90% dorosłych Polaków ma wyraźny problem alkoholowy (alkoholizm weekendowy – tak, tak). Jak nie chce kupować nowego smartfona za 3000 zł, bo wystarczy mi ten sprzed lat, za ok. 500 złotych – to go nie kupuje. Jeśli nie chcę szczepić siebie i swojego dziecka – nie robię tego.

Ktoś dokonał tutaj ciekawego porównania. Otóż, wyobraźmy sobie, że jako społeczeństwo, opłacamy dobrze wyszkoloną i dobrze wyposażoną armię. Broni nas ona przed zagrożeniami zarówno ze wschodu, jak i zachodu. Jednak kilka razy w miesiącu, żołnierze tacy lubią się włamać do jakiegoś domu i spuścić wpierdol gospodarzom, czasami kogoś zabijając. Jak myślicie, byłoby to tolerowane? Byłyby głosy przeciw?

odra epidemiaAutor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

„A co jeśli życie na Ziemi już wkrótce wyginie?!” Studium globalnego upadku systemowego

„A co jeśli życie na Ziemi już wkrótce wyginie?!” Studium globalnego upadku systemowego

upadek cywilizacji i systemuKtóż z nas nie zadawał sobie tego pytania? Ja zadaje sobie to pytanie odkąd pamiętam. Te rozważania nasiliły się u mnie szczególnie po 2009 roku, gdy zacząłem interesować się sprawami polityki, oszustw, korupcji i konspiracji w nauce, medycynie i gdzie tylko one występują. Wtedy wielu prawicowo nastawionych komentatorów i publicystów darło szaty, pytając: „a co z następnymi pokoleniami? A co, jeśli następnych pokoleń nie będzie?!„. Dziś wspomnienie tego wszystkiego wzbudza we mnie jedynie lekki, cyniczny uśmieszek.

Po pierwsze i najważniejsze – samo rozważanie tematu upadku cywilizacji, zagłady biologicznej, czy strukturalnej, systemowej niewydolności – jest tematem tabu. Poruszając ten oficjalnie nie istniejący temat, narażasz się na społeczny ostracyzm, wyśmianie. W najlepszym wypadku usłyszysz to, co ja przed laty, cytuję: „Jarek, ja wiem że ta cywilizacja kiedyś pierdolnie z wielkim hukiem i upadnie, ale co mnie to obchodzi? Wolę się bawić i korzystać z życia„. Póki codzienna micha ryżu jest, póki woda cieknie z kranu, póki co wieczór puszczana jest seria telenowel – nic się nie zmieni w tej materii.

Uważam dziś, że po prostu nie ma się czym przejmować. Nie oznacza to jednak, że mamy się tymi zagadnieniami nie zajmować. Mamy ciążące na naszej chorej cywilizacji, jak fatum, widmo zagłady – ekologicznej, biologicznej, militarnej, ekonomicznej..  każdej innej. Bo faktem jest, że żyjemy w czasach straszliwej niewydolności i nadciągającego nieuchronnie kolapsu prawie wszystkich istniejących od wieków systemów – politycznych, ekonomicznych, społecznych, moralnych, ideologicznych, religijnych. Najbardziej szokującym i bolesnym przejawem systemowej niewydolności jest fakt, że ziemskie ekosystemy już nie wytrzymują ciągłej kapitalistycznej eksploatacji i rabunkowej gospodarki prowadzonej przez 7 miliardów żarłocznych i nienasyconych ludzkich ego. Trwa kolejne „wielkie wymieranie” gatunków, tym razem spowodowane przez człowieka.

Wróćmy do wyrażanych na początku felietonu wątpliwości. Otóż, czy od Ciebie, od nas zależą te wszystkie globalne niekorzystne zmiany? Nie. Pora raz na zawsze skończyć z przekonaniem, że człowiek rozumny (homo sapiens) jest gatunkiem będącym „ponad” przyrodą, ponad ekosystemem. Niby czym się wyróżniamy? Owszem, mamy rozum, logikę, ale także empatię. Jako jedyny gatunek żywy na Ziemi zdajemy sobie sprawę z przemijalności życia, ze śmiertelności. Jako jedyny gatunek mamy egzystencjalne, choć dziś bardzo niemodne, wręcz zakazane – dylematy. Jednak czy wykorzystaliśmy, patrząc z perspektywy globalnej, tę niesamowitą szansę daną nam przez naturę?

Popatrz na ten świat. Faktem bezsprzecznym jest to, że jesteśmy również gatunkiem, który spowodował najwięcej zła i cierpienia, jak i najwięcej zniszczeń w dziejach Ziemi. Niby mamy jakiś tam potencjał, ale czy go wykorzystujemy? Choć w minimalnym stopniu? Całe rzesze ludzi we wszystkich epokach, ponad poznanie prawdy, przenosiły spokojny sen, przysłowiową „pełną kichę” i rozrywkę. Jesteśmy gatunkiem, który zamiast empatii, ponoć wrodzonej, woli rozwijać zabijanie ludzi i zwierząt dla sportu, przyjemności, który woli czynić zło, rywalizować, walczyć, niszczyć.

Zamiast używania naszej logicznej i racjonalnej części naszej istoty, wolimy cały czas zaspokajać nasze próżne, bazujące na prymitywnych emocjach ego (seks, alkohol, narkotyki, i inne pobudzanie receptorów przyjemności). Z ciągłego zaspokajania prymitywnych żądz i często brutalnych popędów, uczyniliśmy styl życia. Ale nawet w emocjach nie jesteśmy mocni. Znajomość własnej psychiki, emocjonalności, psychologii – to jedna wielka rozpacz, szczególnie u mężczyzn. Egzystencjalne dylematy, ważne pytania, poszukiwanie odpowiedzi, dociekanie? A zapomnij! Zaraz usłyszysz słynne: „nie filozuj”, a czasami możesz zostać wręcz posądzony o „nienormalność”, bo miałeś czelność podważyć powszechnie obowiązujący debilizm.

Popatrz obiektywnie, czy jako gatunek wnieśliśmy coś dobrego do rozwoju i egzystencji planety? Czy może tylko ją zanieczyściliśmy i zniszczyliśmy tak, że dalsze trwanie życia biologicznego na niej stoi pod poważnym znakiem zapytania? Pora skończyć z mitem „dobrego antropocenu”. Chcemy, by antropocen – okres dominacji człowieka rzekomo rozumnego – trwał pomimo wszystko. Mówimy, że antropocen jest wartością sam w sobie. Ale czy mamy ku temu podstawy, by tak sądzić? A może my, ludzie, nie wykorzystaliśmy danej nam szansy, i teraz pozostanie tylko czekać na bolesny koniec?

Chociaż tutaj istnieje jeszcze inny dylemat. Otóż wielu ludzi zadaje sobie pytanie, czy to człowiek jest taki zły, i przez swoje postępowanie doprowadził do istnienia tak nieludzkiego systemu? Czy może jest to tylko skutek – zaś prawdziwa przyczyna to fakt, że.. ta planeta i jej natura są psychopatyczne, amoralne, złe? Spotykałem się wielokrotnie ze stwierdzeniem, że Ziemia to piękna planeta, tylko ludzie poprzez swoje postępowanie zasyfili ją i doprowadzili do powstania represyjnych systemów politycznych, ekonomicznych i społecznych.

Tego typu myślenie jest typowe dla zafascynowanych „eko-” stylem życia wyznawców new age, czyli tych wszystkich dobrych energii itp. Oni również tkwią w iluzji i nie potrafią przyjąć do siebie brutalnej prawdy. Prawdy o tym, że ta planeta, jak i wszystkie siły kierujące jej naturą, przyrodą – mają bezwzględny, zły, opresyjny, agresywny, psychopatyczny i absolutnie amoralny charakter. Żyjemy w kosmicznym obozie koncentracyjnym, w globalnej „Korei Północnej”, gdzie od zawsze promuje się najpodlejsze i najniższe z możliwych zachowań i reakcji.

Wszystko opiera się na tym, że ta planeta jest planetą braków. Braki dotyczą wszystkiego, więc całe istniejące na niej życie jest patologicznie zajęte zdobywaniem i gromadzeniem rozmaitych zasobów za wszelką cenę. W tak skrajnych warunkach nie liczą się żadne zasady, sentymenty. Ba! Dla macochy natury nie liczy się nawet szczęście i spełnienie powołanych do życia osobników. Bo w świecie, gdzie jednego dnia masz pożywienie, a za tydzień możesz w niesamowitych boleściach umierać z głodu – są ważniejsze priorytety. Czyli przeżycie z dnia na dzień, obłąkańcze gromadzenie zasobów – „nachapanie się”, zdobycie jak największych terytoriów i jak największe rozmnożenie się. W tak okrutnych i surowych warunkach, jednostka która filozofuje, ma jakieś zasady, sentymenty, wrażliwości – zwyczajnie nie przetrwa.

Z drugiej strony, oprócz świadomości nieuchronności systemowej zagłady – ciekawy jest pogląd przeciwny. Czyli przekonanie, że żyjemy w dobie „zmiany obowiązującego paradygmatu”, z psychopatycznego, zwierzęcego, na bardziej empatyczny, ludzki. Mamy znajdować się teraz w okresie wzrostu świadomości emocjoalnej i duchowej wśród ludzi. Ja jestem co do tego jednak sceptyczny. Owszem, jest to możliwe, ale w wąskim zakresie – zakresie jednostek. Ale nie całego społeczeństwa. Dam Wam taki przykład – wyobraź sobie, że w szkole masz klasę, gdzie znajdują się dzieci w wieku od 4 do 18 lat. I teraz pytanie: które dzieci będą zainteresowane np matematyką wyższą, fizyką kwantową, a także sprawami „przejścia” do wyższej klasy, do nowej, bardziej zaawansowanej szkoły? Oczywiście, będą to dzieci w wieku 16 do 18 lat. Cała reszta takiej hipotetycznej klasy, w wieku 4 do 15 lat, będzie zainteresowana wygłupami, opowiadaniem chamskich dowcipów, słuchaniem muzyki i oglądaniem filmów na lekcji.

Poza tym, czy jest możliwe, że tego typu upadłe planety jak Ziemia – planety piekła, czyśćca, planety „drugiej szansy” – są również potrzebne w kosmosie i mają w nim należne miejsce? Może my, chcąc jakoś tam zmienić świat na lepsze, niepotrzebnie wpieprzamy się między wódkę a zakąskę, i wręcz zakłócamy ustaloną przez Architekta wszechświata, kosmiczną harmonię? Pamiętajmy, że egregory – świadomości zbiorowe religii, ideologii, cywilizacji – bronią się na zasadzie wahadła, i uderzają w takich antysystemowo nastawionych ludzi jak my. Anthony de Mello stracił w ten sposób zdrowie i ok. 20 lat życia – zmarł przedwcześnie jako w miarę młody człowiek.

Teraz powoli zaczynam rozumieć to, że masoneria i illuminaci mają w wielu punktach gorzką rację. rozumiem również Czytelników stron takich jak moja, którzy w goryczy piszą: „możliwe, że następne pokolenia dojdą do wniosku, że trzeba się umówić, i wspólnie puścić tę planetę z dymem, by zakończyć to globalne cierpienie„.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Panika koncernów farmaceutycznych, spadają zyski ze szczepionek. Będą szczepić pod przymusem?

Panika koncernów farmaceutycznych, spadają zyski ze szczepionek. Będą szczepić pod przymusem?

odra epidemiaKorporacje farmaceutyczne i ich maszyneria lobbingowa wpadła w niebywałą histerię. Coraz mniej rodziców bowiem chce szczepić siebie i swoje dzieci szczepionkami, które mają udowodnione toksyczne działanie i praktycznie są nieskuteczne w zapobieganiu chorobom.

Do organizacji lobbingowych koncernów farmaceutycznych należą: WHO, FAO, i takie agendy rządowe z całego świata, jak FDA czy SANEPID. Do tego cała armia „ekspertów”, dziennikarzy, blogerów, autorów, czy zwykłych trolli dezorganizujących dyskusje dosłownie wszędzie. Oczywiście, cała współczesna „nauka” – akademie medyczne, czasopisma specjalistyczne, badania (kto więcej zapłaci, dyktuje „prawdę”), lekarze, personel pomocniczy – również podlega pod dyrektywy i rozporządzenia, dyktowane przede wszystkim farmaceutycznym zyskiem.

Informacje o nasilonej propagandzie pro-szczepionkowej napływają do mnie od dwóch tygodni. W ciągu ostatnich dni miało miejsce zradykalizowanie tonu i nasilenia propagandy. Teraz jest ona obecna dosłownie wszędzie. Dziś (27 lutego 2015 roku) oglądałem telewizję od godziny 20 do ok. 23. straszenie odrą, sądami za uchylanie się od szczepienia, powtarzanie wyników sfałszowanych przez koncerny badań – było obecne m.in. na: TVN 24, TVP info, Polsat news, TVP Szczecin, Superstacji. Mało tego! Około godziny 22:40 widziałem na zwykłym TVN film sensacyjny, w którym straszono ludzi globalną epidemią i zachwalano szczepienia!

Tak nasilonej propagandy nie widziałem od czasów wyreżyserowanej przez WHO „pandemii” świńskiej grypy w 2009 roku. Która, jak się okazało, była zwykłym oszustwem obliczonym na szybki zysk. Obecnie straszy się nas rzekomym powrotem odry, łagodnej choroby dziecięcej, na którą chorował każdy z nas. I to nawet, jak był zaszczepiony. Jak bardzo odra została wyolbrzymiona, niech świadczy fakt, jak wykreowano tę „epidemię”. Otóż jakiś czas temu podano informację, że w Wielkiej Brytanii 80 dzieci jest podejrzewanych o zarażenie odrą. Jednak media w Europie już krzyczały nagłówkami: „Odra wraca! Epidemia! 80 chorych w Wielkiej Brytanii!”. Po jakimś czasie okazało się, że wirusa odry wykazano laboratoryjnie u.. jednego dziecka. Na podstawie jednego przypadku usłużni propagandziści zrobili epidemię o europejskim zasięgu.

Ciekawi mnie, ile złego zdąży jeszcze wyrządzić ta propaganda, a na ile ludzie są już na nią odporni i uświadomieni. Polska i inne kraje słabo rozwinięte z Europy środkowej i wschodniej, są głównym rynkiem zbytu dla szczepionek, jak i poligonem doświadczalnym do testowania nowych preparatów. Możliwe, że chodzi tutaj o wprowadzenie obowiązkowych szczepień MMR (odra, świnka, różyczka) także dla dorosłych. Bo takie głosy był podnoszone, i to w coraz bardziej śmiały sposób. Obecnie tego typu szczepienia są już w grupie „zalecanych” dla pewnych grup dorosłych. W kręgach lobbystycznych głosi się teraz pogląd, iż tego typu szczepionka działa rzez okres 10 lat, a potem najlepiej co 10 lat przypominać iniekcje.

Ciekawie wygląda też sprawa z szumnie ogłoszoną „epidemią wścieklizny” w moich okolicach. Znaleziono zaledwie jednego wściekłego nietoperza, i narzucono rygor epidemiologiczny dla 80% powierzchni Szczecina i części gminy Stare Czarnowo. Pamiętać należy, że Szczecin pomimo stosunkowo niewielkiej liczby ludności, jest miastem ogromnym terytorialnie, zajmującym rozległe obszary. Jest pod tym względem na 3 miejscu w Polsce.

Propaganda medialna działa pełną parą. Wszystko zostało postawione na jedną kartę. Wygląda na to, że mają teraz tylko jedno wyjście, czyli otwartą przemoc administracyjno-sądową. Strach działa najlepiej, szczególnie jeśli jest generowany w kontekście bezbronnych dzieci. Od lat ten trick znają wirtuozi propagandy. Przetestowano go, dla przykładu, w 2012 roku nagłaśniając przypadek Madzi z Sosnowca – przypadek, jakich w całej smutnej Polsce są setki w ciągu roku. Ale to zadziałało jako tzw „temat zastępczy” i to na długie miesiące! Polska jest społeczeństwem gdzie wciąż żywe są sentymenty patriarchalne, a więc kult rodziny i „kult spodni”, dlatego tego typu propaganda zawsze generuje potężne fale negatywnych emocji. Najczęściej strachu. Czy dasz się im zaszczepić?

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Syntetyczne witaminy mogą nawet zabić! Czyli o czym koncerny milczą..

Syntetyczne witaminy mogą nawet zabić! Czyli o czym koncerny milczą..

Z witaminami jest związane jedno z większych farmaceutycznych oszustw, w które włączyli się, o zgrozo, producenci suplementów. Przede wszystkim potrzebne jest rozróżnienie pomiędzy nazwą witamina naturalna / witamina syntetyczna. Większość zajmujących się tematem zwolenników medycyny naturalnej, słyszało o tym podziale, ale niewielu wie, jak głęboko ten podział sięga i jak bardzo nas oszukano, manipulując pojęciem: „witamina”. A niewiedza w tym temacie może kosztować kalectwo, a nawet życie..

Zacznijmy od manipulacji, jaką zrobiono przy określaniu pojęcia „witamina„. Najlepiej to zrobić na przykładzie witaminy C. Otóż witamina C to NIE JEST kwas L-askorbinowy. Kwas L-askorbinowy jest tzw substancją wiodącą przy opisywaniu witaminy C, to fakt. Ale tych substancji, które mają wzajemny, synergistyczny wpływ na siebie, w obrębie pojęcia „witamina C” jest kilkadziesiąt, kto wie, może nawet kilkaset! Należą do nich np bioflawonoidy, polifenole, mikro- i makropierwiastki, i szereg innych substancji. Te kilkadziesiąt, a nawet kilkaset substancji, razem z kwasem L-askorbinowym składającymi się na „witaminę C” znajdziemy oczywiście w owocach i warzywach.

Co natomiast mamy w handlu, w tym farmaceutycznym i suplementowym? W handlu mamy natomiast wyizolowaną wyłącznie „substancję wiodącą” czyli ów kwas askorbinowy. I to nie zawsze w formie L-, często występuje on w formie absolutnie nieprzyswajalnej R-. W XXI wieku zabawne wydaje się stwierdzenie, że wierne odwzorowanie wszystkich substancji składających się na witaminę C, jest praktycznie niemożliwe. W preparatach farmaceutycznych bądź suplementach do kwasu askorbinowego dodaje się najwyżej rutozyd (rutynę) i bioflawonoidy w śladowej ilości. Żadna korporacja nie odwzoruje wiernie tego, co jest w naturze, np w owocu. Nauka tego po prostu nie potrafi i prawdopodobnie bardzo długo jeszcze nie będzie potrafić.

witaminy skutki uboczne i przedawkowanie

.

Bez tych wszystkich bioflawonoidów, polifenoli, pierwiastków i szeregu innych substancji – wchłanianie witamin jest zaburzone. Ba, zaburzone jest także działanie takiego kwasu L-askorbinowego, jeśli podawany jest on sam, w syntetycznej formie i dużej dawce. Najnowsze badania nad spożywaniem syntetycznej witaminy C w mega dawkach udowodniły, że:

-hamują one tempo przesyłania impulsów nerwowo-mięśniowych; wzrasta zmęczenie mięśni i uboższa jest koordynacja ruchowa i wzrokowa;
-zaburza wytwarzanie naturalnej insuliny i zwiększa poziom cukru we krwi (jest to szczególnie groźne dla chorujących na cukrzycę i w grupie ryzyka);
-uszkadza cząstki witaminy B3 (zwanej także witaminą PP) – stosowana jest ona jako lekarstwo;
-zakwasza organizm, a nasze ciała są i tak najczęściej zakwaszone;
-u osób które zażywały mega dawki syntetycznego kwasu askorbinowego, złogi miażdżycowe w tętnicach szyjnych powstawały 2,5 razy szybciej;
-zaś u osób palących papierosy, zażywających syntetyczną witaminę C, miażdżyca rozwijała się aż 5 razy szybciej. A teraz zadajmy sobie pytanie. Dlaczego palaczom nagminnie zaleca się.. syntetyczną witaminę C?! Odpowiedź na to pytanie może, jak zwykle, boleć;
-powoduje skrzepy, zwiększa krzepliwość krwi, anormalnie zwiększa ilość fibrynogenu we krwil sprzyja powstawaniu kamieni moczowych i szczawianowych w nerkach i pęcherzu moczowym;

Określanie kwasu askorbinowego jako „witaminy C” jest nie tylko rażącym uproszczeniem. Jest to nazewnictwo potoczne, a co za tym idzie, wprowadzające w błąd! Witamina sztuczna to produkt krystaliczny, rafinowany, a więc obcy dla organizmu. Jest ona albo słabo przyswajalna, albo też w ogóle się nie przyswaja. Organizm musi zużyć masę energii na przetransformowanie formy krystalicznej do formy odpowiedniej dla organizmu. To dlatego przy zażywaniu syntetycznych witamin odczuwa się zwiększony apetyt – organizm domaga się niezbędnych składników żywnościowych, by mógł poradzić sobie z syntetyczną witaminą.

Podobnie jest z witaminami B. Znamy dziś ich mniejszą część. Zaś zalecanych do spożywania jest jeszcze mniej. Wśród witamin B, wylicza się:  B1, B2, B3 (witamina PP), B 5 (pantotenian wapnia), B6, B7 (biotyna), B9 (kwas foliowy), B12. Zauważcie, że z indeksu witamin „B” zniknęły takie związki, jak: witamina B4 (cholina), witamina B8, B10, B11, potem: B13 i B14, B15 (di-metylo-glicyna, stosowana w terapii zaburzeń neurologicznych), B16, B17 (ważna i zapomniana amigdalina) i wyższe. Witaminy z grupy B również są obecne w owocach i warzywach, i również mają swoje substancje działające synergistycznie. W niedoborach witaminowych, tych z grupy B, stosuje się przecież większość tych witamin w połączeniu z dietą wysokobiałkową.

Pamiętajmy więc, że prawdziwe witaminy występują tylko w naturze, bo tylko natura potrafi je całościowo stworzyć w formie przyswajalnej dla człowieka. Witamina syntetyczna nie tylko gorzej się wchłania (albo nie wchłania w ogóle), ale może poważnie zaszkodzić. Czy w związku z tym należy się całkowicie wystrzegać syntetycznych witamin? Nie do końca. Można brać niektóre z nich. Np witaminę D3 w niedoborach lub w zimie (wtedy ma je 90% Polaków). Ale do witaminy D3 należy dodawać 100 mcg witaminy K, w formie MK-7. Podobnie można brać okresowo witaminy z grupy B w schorzeniach układu nerwowego, np depresji. Należy zadbać o dietę bogatą w warzywa i owoce. Witaminę C można dostarczać w postaci pomarańczy, cytryn, bądź aceroli w proszku.

Chodzi w tym wszystkim o to, że owoców, warzyw, wyciągów i ich sproszkowanej formy, nie da się opatentować i sprzedawać w aptece. Można wyizolować pojedynczy składnik wiodący (np kwas askorbinowy), i sprzedać go w formie tabletki. Ale to nie jest to samo. To dlatego informacje o tym, o tych subtelnych, ale znaczących różnicach, są ściśle ukrywane. Zawsze chodzi o dwie rzeczy. O zysk, ale nie tylko, bo majątek koncernów jest ogromny. Przede wszystkim chodzi o program kontroli populacji. Ludzi jest na Ziemi za dużo i ekosystemy nie wytrzymują rabunkowej, kapitalistycznej gospodarki. Z drugiej strony, gdyby nie różnorakie programy kontroli populacji – wyobraźcie sobie Chiny z 7 miliardami mieszkańców, Indie z 5 miliardami, Afrykę z 4 miliardami. Jak zwykle – jest to dylemat nie do rozwiązania. Każde rozwiązanie generuje zło.

Autor: Jarek Kefir, z inspiracji komentatorki – Gai
.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Dbasz o zdrowie, nie chcesz jeść śmieci? Wg lekarzy jesteś chory psychicznie!

Dbasz o zdrowie, nie chcesz jeść śmieci? Wg lekarzy jesteś chory psychicznie!

ortoreksjaJak w najłatwiejszy sposób przysporzyć spory przychód firmie z branży farmaceutycznej? Ciekawe motto dotyczące kapitalizmu brzmi: „to Ty kreuj nowe rynki, kreuj nowe potrzeby, kreuj nowych konsumentów, zamiast przystosowywać się do zastanej sytuacji„. To hasło znakomicie funkcjonuje w drapieżnym i wciąż nienasyconym zysków przemyśle farmaceutycznym. Korporacjom farmaceutycznym zysków i władzy nigdy dość, i postanowiły one kreatywnie zmieniać rzeczywistość i kreować konsumenta.

Polega to na tym, że z osób całkowicie zdrowych, tworzy się osoby chore, które muszą brać lekarstwa. Manipuluje się na przykład normami zdrowotnymi, albo je zaniżając, albo zawyżając tak, by coraz więcej i więcej osób „podpadało” pod definicję choroby i musiało zażywać wyniszczające organizm trucizny, zwane „lekarstwami”.

Normy ciśnienia tętniczego obniżano wiele razy od lat 50-tych XX wieku. Według planowanej najnowszej „aktualizacji” tej normy, leki na nadciśnienie, w teorii, musiałyby brać nawet niemowlęta. Co ciekawe, osobom chorym na nadciśnienie podaje się leki które zwiększają diurezę i wypłukują potas z organizmu. A jak wiadomo, magnez i potas to podstawowe pierwiastki odpowiadające za regulację ciśnienia tętniczego w organizmie. W konsekwencji ich brania, ciągle spada poziom minerałów, a objawy nadciśnienia.. zaostrzają się. Chory potrzebuje więc coraz większych dawek lekarstw, a potem – brania dwóch lub nawet trzech leków na raz.

Podobnie jest z cholesterolem. Wiele razy obniżano jego górne normy, w konsekwencji czego, leczy się zupełnie zdrowych ludzi. Dodatkowo w bardzo korupcyjny i niezrozumiały sposób powiązano cholesterol z chorobami serca, układu krążenia i udarami mózgu, co jest zupełną bzdurą. Rzekomy „wysoki cholesterol” który diagnozuje się u coraz większej liczby ludzi, leczy się toksycznymi farmaceutykami – statynami. Z cholesterolem jest związany cały cykl przemian metabolicznych. Cholesterol, demonizowany przez skorumpowaną medycynę, jest tak naprawdę substancję niezbędną do życia. To z niego powstają ważne hormony, witamina D i inne substancje, istotne np do funkcjonowania mózgu.

Całkiem ciekawie rozwija się również biznes chorób psychicznych na przestrzeni dekad. Praktycznie każda aktualizacja spisów chorób i zaburzeń emocji i psychiki, dostarcza nowych jednostek diagnostycznych. Wiele z tych jednostek jest niezwykle ciekawych. Widać tutaj dwa trendy. Pierwszy z nich to tworzenie chorób niebezpiecznie bliskich definicji „schizofrenii bezobjawowej”, znanej z psychiatrii represyjnej z czasów ZSRR. Taką jednostką diagnostyczną jest np ODD – „zaburzenie wyzywającego sprzeciwu”. Kryteria tej i wielu innych jednostek diagnostycznych zostały tak ustawione, że sprytny psychiatra czy biegły sądowy, zadając odpowiednie pytania, może praktycznie każdą wypowiedź badanego człowieka zinterpretować jako objaw choroby. I naturalnie, zmusić takiego człowieka do obserwacji, hospitalizacji i / lub leczenia farmakologicznego.

Ciekawą nowomodną „chorobą” stworzoną przez kreatywnych psychiatrów ze stajni Orwella, jest tzw „ortoreksja”. Ortoreksja ma być podobno zaburzeniem odżywiania charakteryzującym się.. dbałością o zdrowe jedzenie i ogólnie, zdrowie. Nie chcesz się szczepić, spożywać fast-foodów, GMO, bierzesz więcej niż jeden suplement? Według proponowanych norm, jesteś chory na ortoreksję.

Warto dodać tutaj ciekawą zależność. Otóż wszystkie lub prawie wszystkie dostępne na rynku leki psychotropowe (antydepresyjne, uspokajające, neuroleptyczne), mają kilka cech charakterystycznych:

-osłabiają lub całkowicie znoszą popęd seksualny, rozleniwiają plemniki, uniemożliwiają prawidłową owulację bądź w inny sposób ograniczają seksualność i płodność.

-brane latami ograniczają funkcję tarczycy, sprawiając, że np objawy depresji zamiast słabnąć, nasilają się. Osłabiona tarczyca nie produkuje energetycznych i stabilizujących nastrój hormonów (T3, T4). Tarczyca pozbawiona dostatecznej siły wychwytywania jodu, to natomiast zaburzona synteza neuroprzekaźników, np serotoniny, ważnej w depresji;

-osłabiają funkcję nadnerczy i powodują cukrzycę. Zaburzają współdziałanie nadnerczy z tarczycą. Powodują wahania poziomu glukozy we krwi. Dla organizmu każdy spadek poziomu cukru we krwi jest stanem zagrożenia życia, to pozostałość ewolucyjna, po setkach tysięcy lat niedoborów żywnościowych, wojen, nieurodzaju itp. Organizm w przypadku spadku poziomu glukozy we krwi, produkuje duże ilości kortyzolu – hormonu stresu. Ciągłe wahania poziomu glukozy i insuliny we krwi to nie tylko zwiększony apetyt, ale też ciągła, zwiększona produkcja kortyzolu. W konsekwencji, na dłuższą metę, leki te zamiast uspokajać, zwiększają poziom kortyzolu i osłabiają tarczycę. Wysoki poziom kortyzolu bowiem to gorsza praca tarczycy, o czym pisałem punkt wyżej.

Zauważcie, że wszystko, co promuje medycyna, jest odwrócone o 180 stopni. To, co promowane jest jako „zdrowe” – szkodzi i zabija. To, co jest nazywane chorobą (ortoreksja np) jest tak naprawdę wybawieniem. Ja proponuję inne podejście. Popatrzcie na to, co jedzą elity, a czego w życiu by nie tknęli, choć ich koncerny to sprzedają. Popatrzcie jaką wiedzę mają elity i podkradajcie ją im (wiedza ezoteryczna, masońska), a jaką chałę sprzedają masom (z jednej strony ślepa wiara, np katolicyzm, z drugiej strony ślepa niewiara – racjonalizm i ateizm).

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Szokująca, gnostycka przepowiednia illuminatów na 2015 rok [VIDEO +18]

Szokująca, gnostycka przepowiednia illuminatów na 2015 rok [VIDEO +18]

przepowiednieChciałym przedstawić Wam niezwykłą wizję artystyczną na temat wydarzeń, które rozpoczęły się dzisiejszego dnia, 19 lutego 2015 roku. Film ma tytuł: „Ja, koza”. Rok kozy rozpoczął się 19 lutego 2015, potrwa bodaj do 6 lutego 2016. Poniższy film można interpretować aż na trzy sposoby. Pierwszy – najczęściej wybierany – to: „zabawny teledysk do fajnej muzyki”. Sposób drugi to symbolika związana z wydarzeniami obecnie dziejącymi się na świecie i tymi, które nastąpią. M.in. chodzi o upadek imperium zła, cywilizacji demiurga (wschód – Rosja i Chiny, na filmie zostało to pokazane w postaci człowieka z sierpem i młotem który topi się w płynnym gównie).

Kolejny ciekawy motyw to detonacja atomowa, upadek dwóch wież WTC, jak i destrukcja ni to katedry chrześcijańskiej, ni to statui wolności. Ciekawym motywem jest też przedstawienie bio-robotów z korporacji w postaci potężnej, sięgającej aż do horyzotnu armii, niszczonej przez wybuch atomowy i zstępującego na Ziemię, tę Ziemię, Chrystusa pośród rozchodzącej się fali uderzeniowej.

Na uwagę zasługuje też sterowany jak marionetka nauczyciel na początku filmu (symbol prania mózgu i niszczenia psychiki, dokonywanego przez szkołę, rodzinę, religię). Na tablicy szkolnej widać słowo: „evolution” (ewolucja – jeden z filarów współczesnego umysłowego i duchowego upośledzenia, kalectwa, pod nazwami ateizm i racjonalizm). Widać tam róznież mózg przepołowiony na dwie półkule przez piorun. Półkula lewa (męska) to logika, nauka, racjonalizm. Półkula prawa (żeńska) to emocje, czucie, duchowość. Chodzi w tym wszystkim o to, by połączyć siły obu tych potencjałów.

Mężczyzna powinien „doszukać się” swojej „wewnętrznej kobiety”, zaś kobieta powinna „doszukać się” swojego wewnętrznego mężczyzny. Podświadomość mężczyzny w 99% przypadków jest kobietą. Podświadomość kobiety w 99% przypadków jest mężczyzną. M.in. na tym polega ta zabawa w kotka i myszkę zwana oświeceniem i wychodzeniem z ziemskiego matrixa. Na harmonicznym połączeniu obu potencjałów. Jak i na rozświetleniu barbarzyńskich mroków ego i podświadomości, by zamiast nas kontrolować i ograniczać, pracowały dla nas, na naszą korzyść. O tym jest wiele materiałów na mojej stronie.

To, co przedstawiłem, to trzecia możliwa interpretacja tego filmu – czyli interpretacja gnostycka, widoczna dla niewielu wtajemniczonych. Ta trzecia interpretacja jest jednocześnie kluczem, jak wyjść z ziemskiego matrixa. Nie chcę Wam psuć dobrej zabawy, bo tych symboli jest o wiele więcej. Zapraszam do wymieniania ich w komentarzach i własnych interpretacji. Ostatni symbol jaki wymienie, dotyczy po części nas, czytających strony o takiej tematyce jak moja. Kolumna jadących, złowrogich czołgów. Próbuje je zatrzymać pacyfistyczna aktywistka, idealistka, z białą flagą. Kto odwodzi ją od tego planu? Odwodzi ją przebrany niczym fan muzyki pop-kulturowej (heavy-metalu), z ryzrywkowym, zabawkowym „językiem”, wysuwanym gdy się w niego dmuchnie. Jest to symbol rozrywki – narkotyku, który od lat używają elity, by sprowadzić egzystencję społeczeństw do najniższych możliwych instynktów.

Zapowiadany film – I, pet Goat:

Motyw zwycięstwa światłości nad ciemnością i upadku ziemskiego imperium zła (wschód), jest pokazany również w teledysku Pet Shop Boys bodaj z 1993 roku „Go West”.

Zwróćcie uwagę na dwie barwy charakterystyczne:

A tutaj macie anglojęzyczną analizę tej przepowiedni na 2015 rok:

Autor artykułu: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.