Kategoria: Medycyna akademicka

Grypa i przeziębienie: jak leczyć? O naturze tych wirusów

Grypa i przeziębienie: jak leczyć? O naturze tych wirusów

Cytuję: „UWAGA, UWAGA, UWAGA. Niniejszym, wszem i wobec ogłaszam nowy sezon za otwarty. Jaki sezon, spytasz może? Oczywiście sezon grypowo-przeziębieniowy, mam na myśli.

Dzisiaj tak się złożyło, że miałem małą „wycieczkę” samochodem, podczas której przez chwilę miałem okazję posłuchać radia, a dokładniej wiadomości o pełnej godzinie. Z reguły słucham zupełnie innych rzeczy, najczęściej z CD, ale tym razem na moment postanowiłem się oderwać od rutynowego słuchania. I cóż takiego mądrego usłyszałem? No właśnie ni mniej, ni więcej, że nowy sezon grypowy można uznać za otwarty. Niemal wszyscy nosem pociągają. Przychodnie przepełnione, a aptekarze ręce zacierają. Wszak ich „żniwa” się zbliżają. Usłyszałem też, że sporo osób korzysta z leków bez konsultacji i czytania ulotek, a może to być groźne. Głównie z powodu dublujących się substancji w różnych preparatach, które poprzez niekontrolowane spożywanie w łatwy sposób można przedawkować. I w sumie z tą tylko końcówką chętnie się zgadzam.

Dzisiaj opowiem Wam, drodzy czytelnicy o czymś, co od dłuższego czasu jest mi i mojej rodzinie obce. Mam na myśli oczywiście jakże popularne o tej porze roku przeziębienia. W tym miejscu konieczne jest słowo wyjaśnienia. Mianowicie, mówiąc „obce”, nie miałem na myśli, że w ogóle nic nas nie łapie, a jedynie to, że taka sytuacja zdarza się u nas wyjątkowo rzadko i jeśli już się przytrafi, to z reguły trwa od jednego do dwóch dni. Dzieje się tak głównie za sprawą szybkiego i właściwego reagowania z naszej strony oraz faktu, że dzięki regularnemu stosowaniu suplementów, poziom naszej odporności jest o niebo wyższy niż w przypadku wielu znanych mi osób.

To, co najczęściej dopada w tym okresie, to z reguły różnego rodzaju przeziębienia lub grypa. Więc może przyjrzyjmy się nieco bliżej tym dwóm przypadłościom.

A czym w takim razie jest grypa? Jest to choroba wirusowa, najczęściej przenoszona drogą kropelkową. Efekt tego jest taki, że zwykłe kichnięcie z reguły wystarcza, aby się zarazić. Choroba rozpoczyna się nagłą wysoką gorączką sięgającą temperatury między 39, a nawet 41 stopni. Najczęstszymi objawami grypy są dreszcze, bóle kostno-stawowe oraz mięśniowe. Często też pojawia się silny ból głowy i gardła oraz suchy kaszel, który w trakcie choroby powinien się w mokry z odkrztuszaniem. Bardzo często pojawia się również osłabienie i brak apetytu oraz tak zwane ogólne rozbicie.

Wirus_grypy

Budowa wirusa grypy

Grypa z reguły powinna ustąpić po około siedmiu dniach. Jednak osoba, która ją przeszła może czuć się osłabiona przez kolejne 2, czasami nawet 3 tygodnie po ustąpieniu objawów choroby. Teraz kilka słów o drugiej wspomnianej dziś przypadłości. Przeziębieniem, podobnie jak grypą, można się łatwo zarazić, gdyż również przenosi się ono drogą kropelkową, czyli również poprzez kichanie. Objawy przeziębienia są bardzo podobne do tych wyżej opisanych, występujących przy grypie. Choroba zaczyna się narastającą gorączką, która zwykle nie przekracza 38 stopni. Występuje osłabienie, zmęczenie, obniżenie nastroju. Osoby przeziębione skarżą się na wodnisty katar, ból gardła, podrażnienie spojówek, ból głowy oraz, podobnie jak w przypadku grypy na bóle, stawów i mięśni. Często pojawia się suchy kaszel.

Pisząc ten post, zacząłem trochę czytać na temat tych dwóch chorób. Warto pamiętać, że grypa jest chorobą wirusową i dlatego podczas jej trwania podawanie antybiotyku mija się z celem, ponieważ antybiotyki są nie skuteczne wobec wirusów i działają tylko w przypadku chorób bakteryjnych. Jednakże to, co mnie bardzo zdziwiło, to fakt, z którego niewiele osób zdaje sobie sprawę, a mianowicie że przeziębienie też jest chorobą wirusową. Co to oznacza? Ni mniej ni więcej, że podobnie jak przy grypie, leczenie przeziębienia antybiotykami, czyli środkami przeciwbakteryjnymi, jest bez sensu.

Jednak cały dowcip z tymi przypadłościami polega na tym, że w obu przypadkach leczenie polega tylko na likwidowaniu objawów tych chorób. W Polsce jest dostępnych całe mnóstwo różnego rodzaju środków przeciwko objawom zarówno przeziębienia, jak i grypy. Najczęściej są to różnego rodzaju tabletki lub saszetki z proszkiem do sporządzania napoju. I nie było by w tym nic złego, gdyby nie to, że w większości przypadków podstawowym składnikiem jest paracetamol, który działa głównie przeciwbólowo oraz przeciwgorączkowo.

Tak więc, jak widać, najczęściej walczy się z gorączką, czyli podstawowym objawem tych chorób. Tym czasem gorączka, z którą tak zaciekle walczymy, jest zbawiennym sposobem na zwalczanie wirusów w naszym organizmie. Układ odpornościowy przy temperaturze około 38 – 39 stopni C wytwarza dwadzieścia razy więcej komórek niszczących drobnoustroje. Automatycznie wzrasta ilość produkowanych naturalnych związków (interferon), które aktywnie zwalczają wszelkie wirusy. Gwałtownie też wzrasta ilość fagocytów, czyli komórek „sprzątaczy”, które pożerają bakterie, pierwotniaki itp. Wystarczy temperatura nieco powyżej 38 stopni C, by gwałtownie spadła szybkość wzrostu i podziału bakterii, zatrzymał się rozwój wirusów i pierwotniaków. Więc pytam się, po co tak usilnie zwalczamy tę gorączkę?

Teraz przejdę do istnej perełki tego artykułu. Ostatnio tak się złożyło (jakim cudem – nie wiem), że w moje ręce trafił bezpłatny miesięcznik o zdrowiu pt.: „Świat zdrowia”. Znalazłem w nim bardzo interesujący artykuł: „Wszystko o grypie”. A w nim następującą treść, cytuję: „Niestety większość infekcji wywołują wirusy, na które antybiotyki nie działają. Dodatkowo nieuzasadnione przyjmowanie antybiotyków niszczy florę bakteryjną organizmu, co powoduje obniżenie jego odporności.” Z tą treścią zgadzam się w 100, a nawet 200%. Gotów jestem się pod tym podpisać zarówno lewą, jak i prawą ręką, choć jestem tylko leworęczny. Dla niedowiarków pod każdym akapitem zamieszczam skan z tego artykułu.

infekcje

Ale w tym samym artykule znajdujemy dwie ramki, które sugerować mogą, że znajduje się w nich wyjątkowo ważne informacje. I w istocie tak jest. Pierwsza prezentuje trzy zalecane sposoby przeciw działania grypie. Znów pozwolę sobie dokładnie zacytować: „Zalecenia American Heart Association (AHA) i American College Of Cardiology (ACC): Coroczne szczepienie przeciw grypie jako profilaktyka u chorych na chorobę wieńcową i inne choroby spowodowane miażdżycą. Zalecane szczepienia dzieci i dorosłych z chorobami przewlekłymi układu sercowo-naczyniowego i cukrzycą. Szczepienie przeciw grypie jako ochrona przed wystąpieniem zdarzeń sercowo-naczyniowych u osób z rozpoznaną chorobą układu sercowo-naczyniowego.” Dlaczego po przeczytaniu zawartości tej ramki mam wrażenie, że to z lekka bełkot? Szczepienie dobre zawsze i na wszystko! I pomijam w tym miejscu fakt, że z reguły szczepionka przeciw grypie zawiera środek konserwujący o nazwie thimerosal, który w 50% składa się z rtęci.

zalecenia

Przejdźmy jednak do kolejnej bardzo ważnej ramki. Myślę, że to jest HIT (!) całego artykułu: „Jak się produkuje szczepionkę przeciw grypie: Jest to skomplikowany sposób, w którym płodne zarodki kurzego jaja zakaża się 3 wirusami grypy – różnego podtypu A – dwa wirusy i jeden typ B. oczywiście każdy zarodek tylko jednym wirusem potem się je hoduje, następnie prowadzi system oczyszczania, (mój dopisek: UWAGA! a następnie) miesza się z różnymi antybiotykami…” (sic!) To w szczepionce są antybiotyki? Do jasnej anielki, pytam się – po co, skoro antybiotyki (jak sami napisali), nie działają na wirusy? A może najlepiej niech wszyscy się zaszczepią, będzie więcej ludzi z obniżoną odpornością, a co za tym idzie więcej zarobią na chemicznych lekach ich producenci! Mi osobiście nie mieści mi się to w głowie – a Wam? Choć w sumie, patrząc na to wszystko, co serwuje nam współczesna wielka farmacja (nie mylić z medycyną), zaczynam to rozumieć.

szczepionki

Jak już jestem przy szczepieniach, to pozwólcie, że zaprezentuję poniższy tekst, który stanowi fragment dłuższej wypowiedzi prof. Doroty Majewskiej, zamieszczonej na blogu Jarka Kefira: „W niektórych krajach bardzo silnie promowana jest stosowana do nosa szczepionka dla dzieci „przeciw grypie” (FluMist), która zawiera żywe wirusy. Są dowody, że jest ona źródłem zarażeń czy nawet epidemii grypy wśród dzieci i ich rodzin. Dzieci nieszczepione zarażają się wirusami od zaszczepionych i zarażają swoje rodziny. Wielu ludzi, którzy się kiedyś zaszczepili przeciw grypie, wkrótce po szczepieniu szczególnie ciężko chorowało na grypę i miało po niej ciężkie powikłania. Szczepionki przeciwgrypowe mogą być rozsadnikiem groźnych epidemii, natomiast jest brak wiarygodnych dowodów, że chronią one przed grypą. Dziś wiemy, że taka sytuacja miała prawdopodobnie miejsce w 1918 r., kiedy wybuchła pandemia grypy wkrótce po szczepieniach żołnierzy, która zabiła kilkadziesiąt milionów ludzi. A to w dodatku doprowadziło do innych okaleczeń i poważnych chorób poszczepiennych.”

Źródło oryginalnego tekst oraz polskiego tłumaczenia w stopce artykułu

Dobra, pewnie teraz mógłby ktoś spytać: Skoro zbijanie gorączki jest złe, usuwanie objawów nie do końca właściwe, a szczepienia zupełną pomyłką – to jak się ustrzec przed jesiennym przeziębieniem lub grypą? Pierwszą i podstawową zasadą jest podniesienie poziomu odporności całego organizmu. Częściowo pisałem o tym w poście na moim blogu pt.: „Jedyna taka reklama”. Nasz organizm jest tak fantastycznym „mechanizmem”, że jeśli tylko nauczymy się słuchać tego, co nam podszeptuje, przestaniemy go ciągle podtruwać i choć trochę wspomożemy go właściwymi witaminami i mikroelementami, to jest on w stanie wyjść niemal z każdej jednej przypadłości. Niejednokrotnie dużo poważniejszej niż zwykłe przeziębienie czy grypa.

Tak więc co jeszcze można zrobić. Może powiem, co ja sam stosuję w takich wypadkach. Przede wszystkim staramy się zmniejszyć do minimum spożywanie cukrów (w szczególności białego, który w niczym już nie przypomina swojego pierwowzoru, czyli buraka cukrowego), wspomagamy się naturalną witaminą C, florą bakteryjną, enzymami trawiennymi i wyciągiem z czosnku.

Dodatkowo warto pomyśleć o zastosowaniu kilku w miarę dostępnych ziół, takich jak np. lipa, syrop z malin, domowej roboty syrop z cebuli z dodatkiem cytryny. Ponadto można się jeszcze wspomóc Echinaceą, która w sposób znaczący podnosi wydolność systemu immunologicznego w czasie przeziębienia, grypy czy innej infekcji. Zioło to w pewnym sensie działa na nasz układ odpornościowy jak turbosprężarka na osiągi silnika. Należy jednak pamiętać, by echinaceę przyjmować maksymalnie przez dwa tygodnie, a następnie odstawić na przynajmniej tydzień. Dzięki temu osiągniemy lepsze efekty, a dodatkowo nie przyzwyczaimy naszego organizmu do ciągłej pracy na „doładowaniu”. To, co ważne w przypadku stosowania Jeżówki purpurowej (polska nazwa tego zioła), by sięgać po echinaceę, jak tylko zauważy się pierwsze oznaki przeziębienia.

Kolejnymi dwoma przydatnymi „specyfikami” na tytułowe przypadłości jesienno-zimowe są srebro koloidalne oraz ksylitom. Może właśnie od tego ostatniego zacznę. Jak można znaleźć na Wikipedii, ksylitol to słodki w smaku, naturalnie występujący alkohol polihydroksylowy. Najczęstszym źródłem pozyskiwania jego jest drewno brzozowe (stąd inna jego nazwa to cukier brzozowy). Jako jedyny substytut cukru pozostawia w naszych organizmach odczyn zasadowy, dzięki czemu w znaczącym stopniu przyczynia się do regulacji naszej gospodarki kwasowo-zasadowej. Dzięki temu posiada udowodnione działanie przeciwpróchnicze, o ponad 80-procentowej skuteczności. Ksylitol jest cukrem pięciowęglowym, co oznacza, że ma właściwości bakteriobójcze i bakteriostatyczne. Osłabia on przyczepność bakterii do błon i uniemożliwia im rozmnażanie.

Teraz parę słów o srebrze koloidalnym. Od dawien dawna znano pożyteczne właściwości srebra. Już w starożytności wykorzystywano srebro jako środek bakteriobójczy, pito ze srebrnych pucharów, wrzucano srebrne monety do mleka lub wody, by przedłużyć świeżość oraz trwałość tych płynów. Tymczasem w Europie, podczas epidemii dżumy w XIV wieku, bogaci rodzice dawali swoim dzieciom do ssania srebrne łyżeczki jako sposób na zarazę. Stąd też wzięło się w krajach anglosaskich przysłowie: „Urodzić się ze srebrną łyżką w ustach”. Srebro wywołuje efekt podobny do antybiotyków, zwiększało w czasie epidemii szanse tych dzieci na przeżycie. Natomiast w Niemczech w XIX wieku odkryto, że łagodny roztwór srebra działa odkażająco w przypadku stanów zapalnych oczu, jednocześnie nie podrażniając śluzówki. Tak więc znane już od ponad 90 lat srebro koloidalne zostało uznane za naturalne lekarstwo.

Obecnie srebro koloidalne nadal cenione jest za swe właściwości lecznicze. Jest to bezbarwny roztwór składający się w 99,9 procentach z czystych cząsteczek srebra, o średnicy od około 0,001 do 0,01 mikronów, zawieszonych w wodzie. Zażywanie srebra koloidalnego zaleca się szczególnie w przypadku takich przypadłości jak: zapalenia zatok, przeziębienie, grypa, katar, kaszel, zapalenie gardła. Wspomaga również leczenie anginy, pomaga w przypadku drożdżycy pochwy i wałów paznokciowych, skóry, paznokci, stóp, dłoni czy pleśniawki jamy ustnej. Srebro koloidalne pomaga też goić rany na ciele, oparzenia, odmrożenia. Niszcząc bakterie, jednocześnie przyczynia się szybszej regeneracji uszkodzonego naskórka, dzięki czemu po zagojeniu ran nie pozostają blizny. Tak więc, moim skromnym zdaniem, warto wprowadzić na stałe do domowej apteczki dobry preparat srebra koloidalnego.

Na sam koniec pozostaje mi wszystkim czytającym życzyć jak najmniejszej ilości gryp, przeziębień, antybiotyków, szczepionek i innych tego typu efektów przez cały tegoroczny sezon. Życzę również, abyśmy wszyscy jak najszybciej mogli uznać kolejny mediany sezon grypowy za zamknięty.

Źródło oryginalnego tekst oraz polskiego tłumaczenia:

http://www.ageofautism.com/2011/10/up-your-nose.html

http://tinyurl.com/5rek3zo

Wprowadź kilka prostych zmian do swojego życia, by uniknąć większości szalejących chorób cywilizacyjnych, a także poprawić swoje samopoczucie oraz zdrowie, tak by móc cieszyć się nim przez długie lata.

Zapraszam na Blog PRO – Zdrowotny

Wielkie korporacje wprowadzają ludzi w psychozę. Mocny, skandalizujący tekst!

Wielkie korporacje wprowadzają ludzi w psychozę. Mocny, skandalizujący tekst!

Dziś postanowiłem napisać parę zdań o tym, jak potężny jest wpływ propagandy mediów i wielkich korporacji na każdego z nas, bez wyjątku. Można powiedzieć, że przecież każdy ma swój rozum, że od tego jest mózg by go używać.. W takim razie: co robi w Twoim domu proszek Vizir, skoro to sama chemia, w dodatku najdroższa na rynku? Dlaczego używasz pasty Colgate, skoro jest droga i zawiera szkodliwy fluor? Albo: dlaczego i z jakich powodów się depilujesz – czy chodzi tylko o wygodę? Nie ukrywam, że w tym tekście chodzi mi o tzw „higienę”, a raczej o otoczkę absurdu, jaka wokół tego narosła. Higiena, czystość, sterylność to chyba najbardziej przeładowana współczesną mitologią dziedzina naszego codziennego życia.

Zaczynamy:

  1. mydła antybakteryjne. To wynalazek ostatniej dekady bądź dwóch dekad. Są to produkty zupełnie nowe, ostatnio intensywnie reklamowane w mediach. Mają one zabijać 99% bakterii i dawać sterylną czystość.
    Tylko jakie wady ma taka sterylna do przesady „czystość”? Po pierwsze, mydła takie niszczą skórę i wyjaławiają jej naturalną florę bakteryjną. A to może spowodować rozwój.. grzybicy! A także zakażeń typowo bakteryjnych, gdyż flora bakteryjna jest zachwiana i w każdej chwili może zostać gwałtownie skolonizowana przez nowe, agresywne szczepy bakterii, które nie napotykają na takiej wyjałowionej skórze swoich naturalnych wrogów – innych bakterii.

Po drugie, tego typu mydła sprzyjają powstawaniu bakterii – mutantów, odpornych nie tylko na wszelkiego rodzaju mydła, ale także na antybiotyki. Jest takie przysłowie: „dobrymi chęciami piekło wybrukowane”..
Poza tym, te antybakteryjne środki wędrują, razem ze ściekami – do strumieni, rzek, jezior, mórz, zakłócając i wyjaławiając te ekosystemy. Jest to tragiczne w skutkach – nowe zmutowane szczepy bakterii, gatunki inwazyjne, itp. Być może ogólne zanieczyszczenie środowiska i zmiany w ekosystemie wirusów / bakterii odpowiadają za tzw apokalipsę pszczół – czyli masowe wymieranie pszczół, pierwszy raz zauważone około 2006 roku w USA. We Francji do 2011 roku wyginęło 97% rodzin pszczelich.

  1. artykuły do zmywarek – reklamowane są trzy typy: płyny bądź kostki do mycia naczyń – to wydaje się być zrozumiałe, choć lepiej już myć naczynia nieszkodliwym ludwikiem, niż bombardować je chemią. Ale to nie wszystko, bowiem ostatnim hitem są specjalne kostki czyszczące.. zmywarki, jak i środki zapachowe dodawane do mycia naczyń (oprócz kostek), by naczynia ładnie pachniały. I oczywiście, były sterylne – bo dziś sterylna czystość to współczesna odmiana średniowiecznego „strachu przed ciemnym ludem” czy też odpowiednik czarnych Wołg z lat 50-tych XX wieku. Nasze społeczeństwa są po prostu chore na punkcie jakichkolwiek bakterii czy wirusów. Tajemnicą poliszynela jest to, że aż 2 kilogramy naszego ciała to.. bakterie, nasi naturalni posłańcy. Gdyby nie bakterie, życie biologiczne na Ziemi byłoby niemożliwe. I co, mamy wszystkie te pożyteczne bakterie wytłuc chemią, antybiotykami, radiacją? Czy wkrótce wpadną na pomysł traktowania żywności promieniami rentgena, jak zawsze – „dla naszego dobra” i w służbie wszędobylskiej sterylności?
  2. antybiotyki. Kiedyś w latach 90-tych antybiotykami traktowano każdego, kto tylko dwa razy zakaszlał i udał się do lekarza. Antybiotyki stosowano masowo, na ogromną skalę i najczęściej bez żadnego medycznego uzasadnienia. Antybiotyki traktowano tak, jak dziś się traktuje szczepionki – czyli „cudowne panaceum na wszystko i dla każdego”. Rezultaty tego postępowania to powstanie superbakterii odpornych nawet na wankomycynę czy streptomycynę. Spowodowało to coraz większy opór społeczeństwa, który szybko trafił do środowisk medycznych, i dziś antybiotyki mają ogromną opozycję w postaci wielu lekarzy, którzy poszli w końcu po rozum do głowy. Mam nadzieję, że tak samo sprawa potoczy się w sprawie szkodliwych i niepotrzebnych nikomu szczepionek, a za 10, 20 lat będziemy traktować szczepionki tak samo, jak teraz traktujemy upuszczanie krwi, elektrowstrząsy czy lobotomię.

  3. depilacja. Wokół tej tematyki narosło chyba najwięcej legend, ciemnoty i mitów. Zacznijmy od początku. Jeszcze w latach 90-tych depilacja okolic intymnych, u obu płci, była czymś zbędnym i niepotrzebnym. Sytuację zmieniły.. produkcje pornograficzne, gdzie od lat 90-tych XX wieku występują tylko „poprawne politycznie” cipki, czyli wyglądające tak, jak u pięcioletniej dziewczynki. Sorry za brutalność, ale mi wydepilowane krocze kojarzy się wyłącznie z osobnikami niedojrzałymi płciowo, tudzież: nie akceptującymi swojej seksualności, naturalności, biegu lat.. Freud miałby wiele do powiedzenia w tej tematyce. Bowiem można zaryzykować tezę, że współczesny trend, by golić okolice intymne (u obu płci!) bierze się z głęboko ukrytych skłonności pedofilskich. Pedofileje nam całe społeczeństwo, nie tylko księża.

Branie przykładu z produkcji pornograficznych jest chyba największym przejawem zezwierzęcenia, jakiego może doznać człowiek. Mi zawsze takie produkcje kojarzyły się z moimi kolegami-kogucikami z LO, którzy ślinili się na każdy kawałek cyca u koleżanek. Gdzie się podziała ich godność? Ośmielę się powiedzieć, że w przypadku ortodoksyjnych zwolenników depilacji wszystkiego, istnieje większe prawdopodobieństwo zachowań pedofilskich niż u osób akceptujących swoją seksualność, naturalność.

  1. szczepionki. O szkodliwości szczepień piszę i trąbię non stop, więc nie będę poruszał tutaj tej tematyki. Dodam tylko, że dzisiejsza pandemia coraz większej ilości szczepień jest związania właśnie z psychozą sterylnej czystości, która ogarnęła społeczeństwo. Lęk przed bakteriami i wirusami jest celowo wyolbrzymiany wręcz do niewyobrażalnych rozmiarów. Na tym kokosy zbijają eugeniczne korporacje-kartele – farmaceutyczne czy produkujące środki czystości. Absurdem jest to, że powstały szczepionki na choroby takie, jak: odra, świnka, różyczka, grypa, biegunka dziecięca, a nawet – biegunka dorosłych czy opryszczka. W latach 60-tych XX wieku grypę leczono naturalnymi sposobami znanymi dziesiątki tysięcy lat lub nawet więcej.. A ile lat ma ta Wasza „nowoczesna medycyna” – 50? Może 70 lat? Co to jest w skali 200.000 lat istnienia ludzkości? Bóg tak stworzył świat, by można było większość chorób wyleczyć za pomocą ziół, roślin, owoców, diety, grzybów, minerałów i witamin – itp.

Paranoja czystości i sterylności, strach przed bakteriami sprawiły, że zamiast edukować społeczeństwo i uczyć zdrowego trybu życia, naturalnego wzmacniania odporności – produkuje się taśmowo szczepionki, które niczego nie rozwiązują. problem w postaci wpieprzania fast-foodów, zażywania chemii, palenia papierosów i picia alkoholu – nadal pozostaje. ale kto to zauważy – wystarczy przecież kilka razy do roku dać się ukłuć i po problemie..

Ja bym proponował wymyślenie szczepionki na:
-chciwość, korupcję, geszefciarstwo;
-złodziejstwo, niemoralność, nieetyczność;
I zaaplikować takie szczepionki wszystkim politykom, pracownikom korporacji farmaceutycznych, lekarzom i ich rodzinkom, celebrytom i ludziom mediów, a także „ekspertom” zaprzedanym korporacjom.

Prawda o kształceniu lekarzy

Prawda o kształceniu lekarzy

Cytuję: „Niestety dzisiaj mamy patologiczną sytuację. Lekarzy bardzo długo i dogłębnie uczy się na studiach, jak diagnozować choroby. Natomiast prawie w ogóle nie potrafią oni leczyć, bo nie posiadają po studiach praktycznie żadnej wiedzy z dziedziny farmacji. Jest to paradoksalne, że leczyć nie potrafi ktoś, kto zwie się lekarzem, ale taka jest nasza smutna rzeczywistość. Panowie w białych kitlach nie wiedzą, jak stosować leki i w jakich dawkach je przepisywać. Uzupełniają później te braki w wykształceniu całkiem chałupniczo, podczas praktyki lekarskiej, eksperymentując na swoich pacjentach.

To dlatego lekarze w opisie choroby posługują się łaciną, aby pacjent nie wiedział, na co jest chory i żeby nie musieć pacjentowi tłumaczyć, co się psuje w jego organizmie. Jest to sprytny wytrych ukrywający lekarską niewiedzę, czyli niekompetencję. Przeciętny lekarz nie ma pojęcia, jak działa chemia organizmu, ponieważ ostatnie zajęcia z chemii miał jeszcze w liceum.

Do skutecznego leczenia ludzi nie wystarczy poznać schematy postępowania. Niestety takie właśnie schematy rzemiosła lekarskiego (nazywanie ich zawodu sztuką jest nieporozumieniem) wtłaczają do swoich głów na specjalizacjach. Zgodnie z metodyką – taka choroba, taka kolejność postępowania i stosowania kolejnych specyfików. Nie ma w takim nauczaniu żadnej głębszej refleksji, zrozumienia stanu chorobowego, jego przyczyn i możliwych dróg rozwiązania.

Nadmierne wypisywanie leków przez lekarzy jest wynikiem ich niedouczenia z zakresu farmacji oraz skorumpowania przez nagrody, jakie dostają oni od koncernów farmaceutycznych. Każdy lekarz musi nieustannie podnosić swoje kwalifikacje. Za to wszystko płacą firmy farmaceutyczne, których nadrzędnym i jedynym celem jest sprzedawanie leków. Będą więc one za pośrednictwem lekarzy wciskali ludziom nie tylko te dawki substancji, które leczą, lecz przede wszystkim te dawki, które szkodzą. Co więcej, ciągłe nakłanianie do stosowania przeróżnych leków i spełnienia oczekiwań firm farmaceutycznych powoduje coraz częstsze pojawianie się u klientów służby zdrowia lekowych interakcji. Lekarze nie wiedzą prawie niczego o interakcjach, jest to bowiem wiedza chemiczna – farmakologiczna, której nikt nie wymagał od nich ani na studiach, ani w dalszej nauce na specjalizacjach.

Farmakologię, czyli naukę o lekach i o chemicznym leczeniu, przekazuje się przyszłemu lekarzowi zaledwie w ciągu dziesięciu miesięcy, z pięcioletniego okresu studiów. Co więcej, wiedzę tę wykłada się lekarzom w sposób okrojony i nieskuteczny. Polega on na suchym zapamiętywaniu formułek, ponieważ rozumowa i systemowa nauka o działaniu na człowieka leków wymagałaby wpierw zapoznania lekarza z wiedzą chemiczną. Lekarzom na studiach w ogóle nie wykłada się chemii, przez co nie potrafią oni zrozumieć większości pojęć związanych z interakcjami chemicznymi substancji aktywnych, czyli zrozumieć podstawowych pojęć związanych z leczeniem człowieka lekami i działaniami tychże na ludzki organizm.

Zmusza się studentów do bezrozumowego zapamiętania najczęstszych interakcji fizjologicznych, nie ucząc ich niczego o interakcjach chemicznych. Ta wiedza szybko opuszcza ich głowy, bo czego się nie rozumie, a zapomni – nie można potem w umyśle odtworzyć. Potem świeżo upieczonych lekarzy wysyła się na „rynek ochrony zdrowia”, czyli propagacji i podtrzymywania stanu chorobowego. Jest on bowiem pełen specjalistów od marketingu firm farmaceutycznych i to z dostarczonych przez nich tendencyjnych materiałów, młodzi lekarze dowiadują się, jak powinni leczyć ludzi.”
http://oczyszerokozamkniete.wordpress.com/2009/12/30/koncerny-farmaceutyczne/

Działania uboczne szczepień

cyt. ”

Zaryzykuję jednak parę uwag dalekich od urzędowego oświeceniowego optymizmu prezentowanego tu przez niektórych Przedmówców:

Jeżeli szczepionki są tak skuteczne, to po cholerę powtarzane co kilka lat obowiązkowo w szkołach próby tuberkulinowe (ongiś, nie wiem jak teraz), a w czasach PRL dodatkowo obowiązkowe okresowe zdjęcia RTG klatki piersiowej, na które mogła człowieka doprowadzić milicja? Dlaczego – jak ktoś się zgłosi z zababraną ziemią raną na ostry dyżur chirurgii to pytają go o szczepienie przeciwko tężcowi, a jak było robione dawno, to jest traktowany jak osoba nieszczepiona i dostaje anatoksynę z antytoksyną? Bo wszystkie szczepionki grzecznie działają, a ten tężec to taka świnia, że po kilku latach wyparowuje?

Poproszę o wyniki badań na reprezentatywnych próbach populacji np. 60-, 50- i 40-latków: wykazanie obecności odporności przeciwko chorobom „szczepionkowym”, wykazanie, że takie, a nie inne miano przeciwciał wystarczy do ochrony przed daną chorobą i wreszcie – potwierdzenie obecności u osób szczepionych pół wieku temu sławnych limfocytów T helperowych, „komórek pamięci”. Czy my coś w ogóle wiemy na temat odległej skuteczności populacyjnej programów masowych szczepień?

I proszę mi nie mówić, że dowodem skuteczności szczepionek jest brak chorób „szczepionkowych” w populacji, bo żyjemy w nieporównywalnie innych warunkach socjalnych i higienicznych. Dane prekursora CDC z XIX-wiecznych Stanów Zjednoczonych wskazywały spadek zachorowalności na niektóre choroby „szczepionkowe” zanim wprowadzono programy szczepień. Był on spowodowany stopniową poprawą warunków bytowych w II połowie XIX w.

Warto zwrócić uwagę na chronologię zdarzeń: szczepienia upowszechniły się przed erą antybiotyków, a tym bardziej – leków przeciwwirusowych (pierwsze zastosowanie penicyliny w medycynie: 1940, brytyjski policjant, który zaciął się przy goleniu i wpadł w posocznicę). A zatem: jeżeli alternatywą była śmierć lub poważne kalectwo – nikt szczepionek nie kwestionował. Teraz medycyna stoi na zupełnie innej pozycji. Epidemia krztuśca w Kalifornii mało mnie wzrusza, zmartwiłabym się, gdyby UMIERALNOŚĆ mieli na poziomie XIX wieku. Ale wtedy byłaby to sprawa dla prawników (jakaś wyjątkowa nieudolność lekarzy, albo rodzice, którzy odmówili leczenia swoich dzieci).

Dane o działaniach niepożądanych szczepionek powinny gromadzić lokalne Sanepidy. A to oznacza, że każdy rodzic w momencie zaszczepienia dziecka powinien dostawać do łapki formularz umożliwiający mu zgłoszenie wszystkiego, co zaobserwuje u dziecka w związku ze szczepionką, z nalepioną w nagłówku serią i nazwą szczepionki. Te dane, w odniesieniu do szczepionek obowiązkowych powinny być obowiązkowo rejestrowane, analizowane statystycznie i publikowane, choćby dlatego, że jako podatnik mam prawo wiedzieć, czy to, co finansuję innym jest dla nich bezpieczne.

Jeżeli prof. Mozer-Lisewska deklaruje, że w ciągu kilkunastu lat pracy w ośrodku najwyższego stopnia referencji widziała jeden przypadek poważnego odczynu poszczepiennego, to znaczy, że szczepionki mają korzystniejszy profil bezpieczeństwa od aspiryny i mogą być sprzedawane z automatów w supermarketach razem ze Snickersami i Coca-Colą.

Ogólnie rzecz biorąc, pewien niedosyt Evidence Based Medicine tu odczuwam.

Jak ktoś ma takie dane – niech powie, gdzie szukać.”

cyt. „poszczepiennych zarejestrowanych w ogolnie dostepnej amerykanskiej bazie danych. W badaniu po szczepieniach DTaP, umieralnosc niemowlat wyniosla ok 1 na 1000. I to jest pogrom! I co ciekawe, dane te podaje firmowa ulotka do szczepionki. A wiec firmy ostrzegaja, przed zagrozeniem ze strony szczepien, ale przekupieni lobbysci reklamuja je ukrywajac dowody tych zagrozen.”

z emaila:

cyt. „„W ciagu ostatnich dwóch dekad przemysł farmaceutyczny daleko odszedł od oryginalnego celu wynajdywania i produkowania nowych użytecznych leków. Teraz, będąc głównie maszyną marketingową do sprzedawania leków wątpliwej użyteczności, przemysł ten wykorzystuje swoje bogactwo i siłę do korumpowania każdej instytucji, która może stać na jego drodze, włącznie z Amerykańskim Kongresem, FDA, medycznymi centrami akademickimi, i samą profesją medyczną.„

Oto słowa wypowiedziane przez amerykańską lekarkę, uprzednią zasłużoną redaktor naczelną bardzo prestiżowego czasopisama medycznego „New England Journal of Medicine” z siedzibą w Uniwersytecie Medycznym Harvarda. One najlepiej opisują okoliczności przyjęcia w Polsce totalitarnej ustawy o przymusowych szczepieniach.

Przemysł farmaceutyczny stał się dziś tak pazerny i zdenegenerowany, że uznał, iż nie opłaca się produkować leków dla ludzi naturalnie chorych, bo jest ich zbyt mało. Lepiej zatruwać szczepionkami ludzi zdrowych i zamieniać ich w chronicznie chorych. A jeśli przy okazji zabije się miliony, to należy to uznać za koszty biznesowe. Wystarczy zrobić proste obliczenie. Jeśli firma wyprodukuje szczepionkę na wymyśloną pandemię i przekupi decydentów do ich zakupienia za publiczne pieniądze i do podania ich miliardom ludzi, to zarobi na tym dziesiątki miliardów $. (Np. jeśli sprzeda 5 miliarów bezużytecznych „pandemicznych” szczepionek po 20$ za sztukę, to zarobi 100 miliardów). Nawet jeśli potem zapłaci za te przekręty kary wielkości 5 czy 10 miliarów , to i tak na czysto zostanie jej ok. min. 90 miliardów. I pomnóżmy to przez dziesiątki różnych szczepionek. Te gigantyczne zarobki dają temu biznesowi totalitarną władzę nad światem, która może okazać się znacznie bardziej zbrodnicza i ludobójcza niż nazim i stalinizm razem wzięte. To też w znaczym stopniu tłumaczy przyczyny obecnego kryzysu światowego.

dr M. Majewska”

Kapsaicyna – lek na raka i zawały serca!

Kapsaicyna – naturalny lek o wszechstronnych możliwościach

„Wiadomości poniższe są prawdziwe. Pragnę, by te informacje dotarły do szerokich kręgów ludzi.

Jeśli w Twoim ciele rozwinął się nowotwór, możesz go usunąć, stosując podaną metodę, praktycznie sprawdzoną na mojej żonie. Od chwili, gdy stwierdzono u niej nadzwyczaj złośliwego guza mózgu bałem się każdego dnia. Lekarze i w ogóle medycyna jest bezsilna wobec tego nowotworu, a właściwie była bezsilna. Nie jestem przesadnie religijny, ale modląc się poprosiłem Boga o takie pokierowanie moim postępowaniem, bym nie błądził.

Powtarzam, nie prosiłem GO o uzdrowienie mojej żony, lecz o to, by skierował mnie na ścieżkę prowadzącą do uzdrowienia mojej żony. Wierzę, że to ON tę myśl mi podsunął. Po powrocie do domu rozpocząłem poszukiwania w internecie, zresztą robiłem to przedtem setki razy, ale tego dnia znalazłem prawie natychmiast informację o tym, że kilkanaście miesięcy temu uczeni z uniwersytetu w Nottingham (Anglia) przeprowadzili badania nad kapsaicyną podawaną wewnętrznie. Dotychczas stosowano ją zewnętrznie jako plastry przeciwbólowe w reumatyzmie i artretyzmie. Podając kapsaicynę wewnętrznie zwierzętom doświadczalnym zauważyli, że chore na nowotwory – zdrowiały.

Otóż okazało się, że kapsaicyna, dostawszy się do organizmu poszukuje komórek rakowych i znalazłszy je, zabija mitochondria, które są odpowiedzialne za podział i rozrost komórek. Kapsaicyna nie atakuje zdrowych, normalnych komórek. Informacja była prawdziwie rewolucyjna, ale ja nie mogłem czekać, bo od odkrycia do produkcji leku mogły minąć całe lata, a być może lek nigdy nie zostałby wyprodukowany, bo koncerny farmaceutyczne nie są zainteresowane wyprodukowaniem specyfiku całkowicie leczącego organizm. Skąd czerpaliby zyski, gdyby wyleczyli ludzi z najgroźniejszej choroby?!

Postanowiłem wyprodukować lek sposobem domowym, dawkując go żonie. Wyniki przeszły najśmielsze oczekiwania. Po czterech miesiącach, przeprowadziliśmy w klinice rutynowe sprawdzenie stanu choroby. Ku ogromnemu zaskoczeniu prowadzącego żonę profesora okazało się, że nie ma w jej organizmie ani jednej aktywnej komórki nowotworowej.

.

Miesiąc temu w dzienniku telewizyjnym usłyszałem informację, że Amerykanie wyprodukowali lek o nazwie kapsaicyna. Pokazano fiolkę i kapsułki oraz poinformowano o cenie. Fiolka ze 100 kapsułkami kosztuje 20 tysięcy dolarów, ale nie można jej nabyć w aptekach, ponieważ leczenie odbywa się w klinice, a więc koszty rosną o dodatkowe 20 tysięcy… Na tym polega biznes.

Bardzo ucieszyła mnie ta informacja, ponieważ potwierdziła słuszność obranej przeze mnie drogi. To tyle wstępu, teraz trochę informacji o kapsaicynie. Kapsaicyna znajduje się wyłącznie w ostrych paprykach. To ona nadaje im ostrość. Im ostrzejsza, tym więcej kapsaicyny. Najostrzejszą jest ,,habanero”, ale w Polsce jest trudno dostępna. Ja użyłem papryki ,,chili”. Związek wytrąca się z papryk, gdy je zalewamy jakimś szlachetnym olejem i odstawimy do zmacerowania w ciemnym i chłodnym miejscu (najlepiej w lodówce) na 7 do 10 dni, codziennie kilka razy wstrząsając zawartość słoika. Po tym czasie zlać płyn do butelki i spożywać. Papryczek nie wyrzucać. Można je wykorzystać, dodając do surówek, co znakomicie poprawia ich smak.

Nie należy się obawiać ujemnego wpływu ostrości papryki na przewód pokarmowy. Mitem jest opinia, że ostrość szkodzi. Wprost przeciwnie, kapsaicyna (w jez.pol.: kapsycyna) doskonale reguluje cały układ wewnętrzny, a dla osób otyłych ma wpływ wprost cudowny, bo przy okazji nie pozwala się rozwijać tłuszczom, więc na stałe przywraca normalne proporcje sylwetki.

.

Przepis:
Wziąć 1,5 kilograma ostrej papryki, umyć i pokroić (koniecznie w rękawiczkach), na możliwie najdrobniejsze cząstki, razem z gniazdami nasiennymi, bo połowa kapsycyny znajduje się właśnie w nich. (Po tej czynności należy kilkakrotnie umyć ręce; nie dotknąć oka lub miejsc wrażliwych!!).

Zalać w słoiku 1,5 litrem oleju szlachetnego, najlepiej oliwy z oliwek extra vergin, albo lnianego, może też być olej z pestek winogron. Odstawić w chłodne i zaciemnione (lodówka) miejsce na 7 do 10 dni, codziennie kilkakrotnie wstrząsając.

Zlać płyn do butelki, używać 5 razy dziennie, przed/na początku każdego posiłku, po 1 łyżeczce do herbaty. Popijać mlekiem (kefirem) dla złagodzenia ostrości. Tylko mleko ma właściwości łagodzące. Można zjeść małą kromeczkę chleba ok. 4×4 centymetry grubo posmarowaną masłem. Spożywanie kapsaicyny nie daje żadnych skutków ubocznych, ponieważ składniki są naturalnymi produktami spożywczymi. Życzę szybkiego wyzdrowienia.

PS.
Kapsaicyna niszczy każdy rodzaj nowotworu, bez względu na to, jaką część ciała zaatakował. Przepis podaję bezpłatnie, ponieważ tak przysiągłem swojemu Bogu. Moją satysfakcją i radością jest niesienie pomocy innym. Serdecznie pozdrawiam. Może to naiwne, ale bardzo wierzę w tę „substancję”, mam nadzieję, że będzie nawet skuteczniejsza (w zapobieganiu, powstrzymywaniu rozwoju i zanikaniu raka) niż „Olej Lorenza”.

.

Zrobiłem już dwa słoiczki i mam składniki jeszcze na dwa kolejne. Chcę mieć zawsze w lodówce jeden aby każdy kto będzie chciał spróbować mógł się do mnie zgłosić i zacząć kurację od razu. Pomogę też zdobyć składniki jeśli ktoś z jakiegoś powodu miałby z tym problem. Liczy się każda chwila.

Najważniejsze jest jednak przede wszystkim tradycyjne leczenie sposobami naturalnymi, oszczędzającymi i regenerującymi organizm i to ono powinno być postawione na pierwszym miejscu.” Kolejny raz piszę: stosuje się chili suszone „Birds eye” lub „habanero” a zalewa olejem lnianym, tłoczonym na zimno, nierektyfikowanym czyli nieoczyszczanym choć można też z pestek winogron. Płyn nie może być mętny. To jest już ostrzeżenie, że coś jest nie tak. Pozdrawiam

Ze swojej strony potwierdzam – kapsaicyna ma działanie przeciwrakowe, umiarkowane, jak i silne działanie przeciwzawałowe. Jeden lekarz stosował pieprz kajeński, który także zawiera kapsaicynę. Podawał on dwie – trzy łyżeczki pieprzu kajeńskiego tym pacjentom, u których podejrzewał świeży zawał serca lub stan przedzawałowy. Podczas jego kilkuletniej pracy na karetce pogotowia, nie stracił ani jednego pacjenta z powodu zawału serca.

(Autor nieznany)

.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Pigułka antykoncepcyjna powoduje raka i inne choroby!

Antykoncepcja hormonalna: za i przeciw

Tematy, które są skrzętnie pomijane we wszelkich debatach. Logiczne i naukowe argumenty, których boją się nawet ci, którzy powinni ich używać jako tarczy. Użycie tych argumentów z pewnością wytrąci broń rozideologizowanemu przeciwnikowi, i pozwoli przekonać wielu niedowiarków, wahających się osób. Jednak w tzw ‚debacie publicznej’ ta potężna broń jest pomijana, zaś wszyscy uczestnicy takiej debaty tańczą tak, jak im zagrają medialni propagandyści. O czym mowa? O tym:

Czy pigułka antykoncepcyjna jest bezpieczna?

1.szkodliwość hormonalnej antykoncepcji, czyli działania niepożądane pigułek, o których nie powie ci większość lekarzy. W tym podpunkcie pominę wątek religijny w używaniu takich metod zapobiegania ciąży, skupię się na aspektach naukowych. Prawdopodobnie najlepiej strzeżoną tajemnicą współczesnej medycyny jest związek pomiędzy pigułkami antykoncepcyjnymi i wzrostem ryzyka powstania raka piersi. Środki te bowiem są skutecznymi sterylantami, powodującymi w wielu wypadkach bezpłodność, i mutagenami (kancerogenami) powodującymi nowotwory.
2. szkodliwość metody in vitro dla powstającego życia, i polemika, dlaczego rzekomo ‚konserwatywni’ politycy nie używają argumentów naukowych o szkodliwości tej metody w dyskusjach publicznych. To samo w sobie pachnie teoriami spiskowymi, ale mam nadzieję, iż da do myślenia.
3.Pytanie bez odpowiedzi. Dlaczego tak się dzieje?


Sukces antykoncepcji hormonalnej

1. szkodliwość pigułek antykoncepcyjnych.

Pigułki te to tak naprawdę połączenie dwóch różnych substancji czynnych. Zażywa je miliony kobiet na całym świecie. Ogromnym sukcesem koncernów farmaceutycznych jest to, iż w powszechnym, społecznym odbiorze, pigułka antykoncepcyjna kojarzy się nam z czymś praktycznie nieszkodliwym i bardzo łagodnym. Już nawet bardzo popularna aspiryna ma gorszą ‚markę’, gdyż chyba każdy z nas słyszał, że albo komuś zaszkodziła na żołądek, albo że nie wolno podawać jej dzieciom, gdyż może to wywołać ciężki syndrom Rey’ a. Zaś przy pigułce antykoncepcyjnej takiej świadomości społecznej nie ma. Zdecydowana większość kobiet uważa, że branie takich pigułek to tak, jak łykanie cukierków. Tymczasem antykoncepcja hormonalna potrafi być groźna.

Na marginesie dodam, że taki sam sukces odniosły koncerny farmaceutyczne w propagowaniu szczepionek. Czy słyszeliście przy jakiejkolwiek reklamie szczepionek w TV znaną wszystkim kwestię: ‚przed użyciem zapoznaj się z treścią ulotki dołączonej do opakowania (…)’. No właśnie..

Propagatorzy pigułek antykoncepcyjnych czasami stosują sprytny szantaż psychologiczny. Otóż przekonuje się kobiety, że wszelkie dyskusje na temat skutków ubocznych tych tabletek to tzw ‚ciemnota’ i ‚zabobon’. Ten argument jest używany często jako broń ostateczna, gdy ktoś pozna skalę problemu. Zadziwiające jest to, że dziś, w dobie emancypacji, świadomości zdrowotnej, tak wiele kobiet temu szantażowi psychologicznemu ulega. Ogólnie pigułka przedstawiana jest jako: nowoczesna, postępowa, na czasie.

Kolejną kwestią która jest nie mniej ważna to coś, co może się wydać wam po prostu szokujące. Ale jest to fakt. Otóż duża część działań niepożądanych różnych farmaceutyków jest de facto… tajna! Jak to w ogóle możliwe? Już tłumaczę. Otóż te działania niepożądane są znane lekarzom, są wyszczególnione w fachowej literaturze, i w końcu, widnieją w specjalistycznych portalach tylko dla lekarzy. Portale te, naturalnie, mają duże zabezpieczenia przed tym, by te informacje nie wpadły w niepowołane ręce.

Zaś na ulotkach informacyjnych danego preparatu jak i w portalach ogólnodostępnych część działań niepożądanych nie jest uwzględniona! Ta praktyka jest powszechna i jak ktoś ma odpowiednią determinację by to sprawdzić, to potwierdzi te słowa. Przykładowo: w literaturze fachowej, także tej internetowej, jest napisane, że dany preparat może wywoływać np udar mózgu i tzw ‚nagły niewyjaśniony zgon’. Zaś w ulotce informacyjnej dla pacjenta to drugie działanie niepożądane uwzględnione nie jest.

Teraz przedstawię wam przykładową listę działań niepożądanych jednej z pigułek antykoncepcyjnych:

Pigułka antykoncepcyjna działania niepożądane:

-Układ nerwowy: ból głowy, migrena, zawroty głowy, skurcze w kończynach dolnych, obniżenie nastroju, nerwowość, anoreksja, osłabienie libido, reakcje agresywne.
-Układ krążenia: nadciśnienie lub niedociśnienie tętnicze, zakrzepowe zapalenie żył, zakrzepica i/lub zatorowość płucna, tachykardia (puls powyżej 100 uderzeń na minutę), krwiak, zaburzenia naczyniowo-mózgowe (np udar mózgu).
-Układ pokarmowy: dolegliwości żołądkowe, nudności, wymioty, zwiększony apetyt, biegunka.
-Skóra: trądzik, wysypka, wyprysk, ostuda, wypadanie włosów, rumień wielopostaciowy, świąd, nadmierne owłosienie, wirylizacja (nietypowe owłosienie).
-Układ rozrodczy i piersi: ból piersi, krwawienia międzymiesiączkowe, bolesne miesiączkowanie, powiększenie piersi, torbiel jajnika, dyspareunia, zapalenie sromu i pochwy, zmiana wydzieliny pochwowej, skąpe i krótkotrwałe krwawienia z odstawienia, zapalenie piersi, torbiele piersi, wydzielina z brodawki sutkowej, mięśniaki (nowotwory), zapalenie endometrium.
-Układ moczowy: zakażenie dróg moczowych.
-Układ oddechowy: zapalenie zatok, astma, zakażenie górnego odcinka dróg oddechowych.
-Narząd wzroku: zaburzenia widzenia, zapalenie spojówek.
-Narząd słuchu: zaburzenia słuchu.
-Ogólne: nagłe zaczerwienienie twarzy, zmęczenie, ból pleców, kandydoza pochwy lub inne zakażenia grzybicze, zmiana masy ciała, obrzęk kończyn dolnych, reakcje nadwrażliwości, objawy grypopodobne.
-reakcje ciężkie: zaburzenia zakrzepowo-zatorowe naczyń żylnych lub tętniczych, nadciśnienie tętnicze, nowotwory wątroby, wystąpienie lub nasilenie chorób, których związek ze stosowaniem doustnych hormonalnych środków antykoncepcyjnych nie został rozstrzygnięty: choroby Leśniowskiego i Crohna, wrzodziejącego zapalenia okrężnicy, porfirii, tocznia rumieniowatego układowego, opryszczki ciężarnych, zespołu hemolityczno-mocznicowego, żółtaczki cholestatycznej, częściej diagnozowany jest rak piersi.
To są oficjalne informacje od producenta, ale to dopiero początek.

Doustne środki antykoncepcyjne mają działania niepożądane

Ponadto:

-Antykoncepcja hormonalna powoduje wzrost ryzyka wystapienia cukrzycy;
-Używanie doustnych środków antykoncepcyjnych jest związane ze wzrostem ryzyka ciężkich chorób, takich, jak zmiany zakrzepowo-zatorowe, zawał serca, czy udar.’ – cytat z ulotki dołączonej do jednego z dostępnych na rynku polskim preparatu antykoncepcyjnego
-U kobiet stosujących antykoncepcję doustną stwierdzono większą częstość występowania zawałów serca. Ryzyko wzrasta znacznie, jeżeli pacjentka przekroczyła 35 rok życia i / lub pali papierosy;
-Ryzyko udaru wzrasta znacznie u pacjentki palącej papierosy lub/i cierpiącej na nadciśnienie tętnicze. ‚Ryzyko udaru przy nadciśnieniu tętniczym i stosowaniu antykoncepcji hormonalnej wzrasta dziesięciokrotnie w porównaniu z grupą kontrolną, a samo stosowanie antykoncepcji hormonalnej, u osób nie obarczonych innymi czynnikami ryzyka wystąpienia udaru mózgu, zwiększa ryzyko jego wystąpienia trzykrotnie.’ (Na podstawie badań – L.Rosenberg i in., Am. J of Ob/Gyn wrzesień 1997)
Jeśli chcesz poznać więcej skutków ubocznych pigułek – link tutaj

Pigułka antykoncepcyjna dla nastolatek

‚Stosowanie antykoncepcji hormonalnej u dorastających dziewcząt może wpływać na metabolizm kostny.
Stosowanie antykoncepcji hormonalnej u dorastających dziewcząt może wpływać na metabolizm kostny. Działanie to jest dwukierunkowe: zwiększeniu ulega zarówno rozbudowa kości, czyli kościotworzenie, jak i procesy niszczenia, czyli resorpcji kości.
Wnioski takie wysnuto na podstawie porównania nasilenia metabolizmu kostnego u młodych kobiet w wieku 12-18 lat, zarówno przyjmujących środki antykoncepcyjne, jak również tych, które nie przyjmowały preparatów hormonalnych.’
Zwiększenie obrotu kostnego, czyli nasilenie kościotworzenia i resorpcji, może skutkować zahamowaniem metabolizmu kostnego u młodych kobiet, przyjmujących hormonalną antykoncepcję’
Powyższa informacja pochodzi z forum ginekologicznego, link tutaj

Nieetyczne postępowanie lekarzy ginekologów

Jaka jest rzeczywista polityka tego systemu?
-w wielu wypadkach lekarz nie zadaje pytania, czy dana kobieta pali papierosy, a to jest przeciwskazaniem.
-wielu lekarzy w ogóle nie informuje pacjentek o skutkach ubocznych zapisywanych preparatów;
-z drugiej strony, rzeczywista skala problemu i rzeczywisty rozpowszechnienie skutków ubocznych jest ukrywane, tuszowane, czy choćby marginalizowane. Powszechne jest przekonywanie, że te działania niepożądane dotyczą bardzo małej grupy użytkowników pigułki i że lepiej w ogóle nie zaprzątać sobie tym głowy.
-słodkie kłamstwo dotyczące zresztą nie tylko pigułek polega na tym, aby przekonać pacjenta, że wyszczególnione działania niepożądane (szczególnie te ciężkie) dotyczą niezmiernie małej liczby chorych. No i że zostały tam wyszczególnione tylko ot tak, dla formalności, bo jakieś bliżej nieokreślone przepisy tego wymagają.
-jedna z internautek mówi wprost: Najbardziej przerażający jest fakt wypisywania recept na żądanie pacjentki – wygląda to tak:
-Panie doktorze, koleżanka chwaliła tabletki X – może Pan i mnie je wypisać?
-alez oczywiście, bardzo proszę…
-w Polsce nadal dostępne i często stosowane są te preparaty, które już dawno zostały wycofane na Zachodzie ze względu na szkodliwość. m.in. dzieje się tak dlatego, iż pigułki te zawierają dużą ilość hormonów. Są to tzw leki pierwszej generacji.

Studenci medycyny o aferach medycznych

Z praktyki studentów medycyny:
‚Byłyśmy wtedy w oddziale chirurgi ogólnej, na odcinku kobiecym. Znajdowało się tam wówczas trzydzieści pacjentek. Połowa miała zdiagnozowane nowotwory w piersiach i z czego u ośmiu z nich wystąpiły przerzuty. Każda z tych kobiet tak, czy tak musiała trafić pod skalpele zacnych chirurgów. Z naszych skrupulatnie zebranych wywiadów wyszło, że co druga z tych kobiet stosowała antykoncepcję hormonalną. W grupie przyjmującej owe leki dominowały również pacjentki prezentujące przerzuty…

Brnąc dalej w obserwacje na oddziale chirurgii, zauważamy też panie z dolegliwościami żylnymi i tętniczymi. Mam tu na myśli zakrzepicę. Tych pacjentek z kolei było na tamte dni osiem. Połowa z nich podała, że stosowała i nadal stosuje (!) antykoncepcję hormonalną.

(…)

Teraz dla odmiany neurologia i też sprawa naczyniowa. Kobieta lat 36, od dwóch tygodni przebywa na oddziale udarowym. Połowicznie sparaliżowana. Dlaczego? Zator mózgowy. I znowu pytanie… Taka młoda? Z wywiadu od rodziny wynikło, że ta pani prowadziła zdrowy tryb życia, nie było obciążeń zapisanych w genach. Jak później się również dowiedziałyśmy – brała leki antykoncepcyjne.

(…)

A teraz przenieśmy się na pewien oddział ginekologii endokrynologicznej. Bardzo miły oddział, z anielską obsługą, lekarzami na poziomie… Pacjentek 35, każda ze swoim problemem. Piętnaście z nich łączyło jedno pytanie – dlaczego nie mogę zajść w ciążę? Dziewięć z nich w wieku średnio 29 lat, podało że systematycznie, od kilku lat, stosowało antykoncepcję hormonalną(u pozostałej szóstki w wywiadzie było obecne drastyczne odchudzanie, wady układu rodnego i rodzinne występowanie niepłodności). Stan psychiczny tych kobiet był nie do opisania słowami… i raczej nie było dnia bez konsultacji psychiatrycznej’. Link do całości tutaj

Przyczyny raka. Hormonalna terapia zastępcza

Te słowa potwierdzają najnowsze odkrycia naukowe, o których jednak milczą media. Okazało się, że skala problemu jest znacznie szersza niż zakres standardowych działań niepożądanych. Źródła oficjalne podają, iż antykoncepcja hormonalna tylko nieznacznie zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na raka. Tymczasem prawda jest inna.

Pamiętam, że bardzo podobna sprawa była z tzw hormonalną terapią zastępczą dla starszych kobiet. Pamiętam jak ponad dekadę temu czasopismo ‚Nexus’ alarmowało, że HTZ często powoduje raka piersi i prawdopodobnie inne nowotwory. W tym okresie oficjalnie uważano HTZ za metodę całkowicie bezpieczną, a czasopismo ‚Nexus’ i zaniepokojeni ludzie byli wyzywani od oszołomów i wyznawców teorii spiskowych.

Co się okazało po latach? Po latach, gdy niezależni od koncernów farmaceutycznych naukowcy przeprowadzili własne badania, i gdy nie można było już tego więcej ukrywać, bańka pękła. Oto bowiem oficjalna nauka oficjalnie przyznała, że hormonalna terapia zastępcza wywołuje nowotwory! Czy tak jest także z popularnymi pigułkami? Czy kobiety, także w Polsce, są zatruwane będąc tego zupełnie nieświadomymi? Proszę pamiętać, że dawki hormonów w HTZ są o wiele niższe niż te w pigułkach antykoncepcyjnych.

Pigułka a przyczyny raka piersi

Co o pigułkach sądzą niezależni od koncernów farmaceutycznych eksperci?

‚Aborcja oraz doustne hormonalne środki antykoncepcyjne zwiększają w znacznym stopniu ryzyko zachorowania na raka piersi – do takich wniosków doszli naukowcy z amerykańskiego ośrodka badawczego Fred Hutchinson Cancer Research Center w Seattle, w stanie Washington.

Dr Louise Brinton, która była głównym organizatorem warsztatów organizowanych przez US National Cancer Institutew roku 2003, mających na celu przekonać kobiety, że aborcja nie wpływa na rozwój raka piersi – wycofała swoje dotychczasowe stanowisko i przyznała, że hormonalne środki antykoncepcyjne oraz aborcja zwiększają ryzyko wystąpienia raka piersi.

Specjalny zespół badaczy koncentrował się w swych poszukiwaniach na ustaleniu zależności między zażywaniem pigułek antykoncepcyjnych a występowaniem tzw. raka potrójnie ujemnego piersi, będącego formą nowotworu złośliwego, charakteryzującego się wysoką śmiertelnością wśród kobiet poniżej 45 roku życia.

Stwierdzono, że ryzyko występowania raka piersi u kobiet, które miały aborcję, jest większe o 40%, i aż o 270 % wystąpienia raka potrójnie ujemnego piersi wśród kobiet, które stosowały pigułki antykoncepcyjne w wieku poniżej 18. roku życia. Oszacowano również większe o 320 % ryzyko wystąpienia tej choroby, jeśli chodzi o te kobiety stosujące doustną antykoncepcję w ciągu ostatnich pięciu lat. Więcej tutaj

Czynniki rakotwórcze

‚Pomimo, że doustne środki antykoncepcyjne, zostały zaliczone do I grupy czynników rakotwórczych, zgodnie z raportem opublikowanym w 2005 roku przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem, z ramienia Światowej Organizacji Zdrowia, lekarze nadal rutynowo przepisują pigułki z rożnych powodów, począwszy od trądziku do kontroli urodzeń (American Cancer Society, 2008).

Powodem połączenia estrogenów i progesteronu / progestagenu jest fakt, że podanie samych estrogenów zwiększa ryzyko raka macicy. Połączenie dwóch hormonów daje ochronę przed rakiem macicy ale zwiększa ryzyko wystąpienia raka piersi.

Pigułki antykoncepcyjne składają się z dwóch hormonów: estrogenu i progesteronu, bądź substancji bardzo podobnych do tych hormonów. Wiadomo, że progesteron uszkadza DNA bezpośrednio w gruczole piersiowym. Okazało się, że w ten sposób działa też kilka metabolitów estrogenu, oraz produktów rozpadu, w tym 4-hydroksy-katecholową chininę estrogenowa (Lanfranchi, 2007).
Całość artykułu tutaj

Żeńskie i męskie hormony płciowe

Jak zauważyliście, preparaty antykoncepcyjne dla kobiet zawierają żeńskie hormony płciowe. Co się staje, gdy mężczyznom podaje się męskie hormony płciowe, np testosteron? Takie praktyki powszechne są u osób uprawiających kulturystykę. Wiadomo, że takie praktyki powodują poważne działania niepożądane, w tym bezpłodność i nowotwory. Wtedy występują nadwyżki tych hormonów. Dlaczego więc, analogicznie zachęca się kobiety do wprowadzania syntetycznych hormonów do organizmu?

‚Jeszcze w latach 60. na rynku pojawiły się preparaty z hormonami płciowymi uzyskiwanymi z moczu, których produkcja oparta była na cytrynianie klomifenu i gonadotropinie menopauzalnej. Mocz mogły oddawać tylko kobiety w okresie przekwitania, gdyż w ich wypadku stężenie hormonów było odpowiednie. Leki te zawierały dużo białek mogących powodować uczulenia, a nawet zespoły wstrząsowe. Dlatego zaczęto je wycofywać z użytku. Na szczęście dotychczas nie znaleziono w preparatach moczopochodnych prionów wywołujących chorobę Creutzfelda & Jakoba.

Członkowie Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego przestrzegają jednak, że w moczu używanym do produkcji leków mogą pozostać wirusy odporne na procesy filtracji i ekstrakcji. W wypadku tych preparatów trudno też dokładnie określić stężenie hormonu, ponieważ zależy ono od składu chemicznego moczu dawcy. Można jedynie w przybliżeniu podać zawartość substancji w ampułce, testując medykament na zwierzętach.’

Zdrowotne kampanie informacyjne, promocja zdrowia

Wielu z nas zna strony internetowe promujące produkty koncernów farmaceutycznych. Wśród tych ofert wyróżniają się oferty szczepionek i pigułek antykoncepcyjnych. Model, schemat takiej strony jest prosty: taka strona tworzona jest w taki sposób, aby wyglądała na akcję edukacyjną a nie na ofertę stricte handlową. Oczywiście, albo minimalizowane są działania niepożądane (jak w wypadku pigułek) albo są one całkowicie deprecjonowane, jak w wypadku szczepionek, gdzie wręcz zaprzecza się ich istnieniu. Na jednej z tego typu stron znalazłem pytanie: ‚czy ten produkt jest bezpieczny?’ po czym poniżej, ogromnymi literami słowo: TAK.

Takie komunikaty zapadają w podświadomość i taki jest ich cel. Uczulam was na tego typu artykuły / witryny. Na części z nich powielane są te kłamstwa, które zostały dawno zweryfikowane i obalone. Np na witrynie zalecającej pigułki antykoncepcyjne młodym kobietom możemy przeczytać, iż ryzyko wywołania raka piersi przez te pigułki jest bardzo niskie. Jedna ze stron tego typu przesadziła i próbuje bardzo, hmm, ‚kreatywnie’ tworzyć rzeczywistość. Otóż cytowane tam opinie mówią nam, iż zwiększona ilość wykrywanego raka u kobiet przyjmujących pigułki wynika z tego, że częściej pojawiają się one u lekarza i wykonują badania kontrolne. No wybaczcie, ale to już zakrawa o kuriozum.
Przykład takiego tendencyjnego artykułu tutaj

Przyczyny bezpłodności i pigułka

Pigułka antykoncepcyjna okazuje się być także sterylantem, czyli środkiem powodującym bezpłodność.
Antykoncepcja hormonalna zaburza działanie osi przysadka – jajnik. Nie jest to działanie uboczne, ale celowy, zamierzony efekt antykoncepcji. Działaniem niepożądanym jest natomiast brak powrotu do prawidłowej, cyklicznej czynności przysadki oraz jajników po odstawieniu środków antykoncepcyjnych, kiedy kobieta planuje zajść w ciążę. Powikłanie to obserwuje się szczególnie często, jeżeli antykoncepcję hormonalną zastosowano u młodej kobiety, która jeszcze nie rodziła. Po przerwaniu antykoncepcji samoistny powrót regularnych cykli obserwuje się (w zależności od wieku pacjentki, rodzaju i dawki stosowanych hormonów oraz czasu ich podawania) u 80-90% kobiet. U pozostałych potrzebne jest dodatkowe leczenie. Jednak te dane okazują się być zaniżone.

Dr Barczentewicz uważa, że używanie środków antykoncepcyjnych jest szkodliwe dla płodności z co najmniej dwóch powodów. ‚Po pierwsze odsuwa decyzję o rodzicielstwie w czasie, a po wtóre, nie zawsze niepłodność spowodowana przez te środki jest odwracalna. Dla osób używających dwuskładnikowej tabletki antykoncepcyjnej istnieje co najmniej 30% ryzyko późniejszej niepłodności. Całość tutaj

Na koniec opracowania naukowe na ten temat w języku angielskim, dla niedowiarków:
http://www.ncbi.nlm.nih.gov
http://www.cancer.gov/cancertopics/f…contraceptives
http://www.infoforhealth.org/pr/a9edsum.shtml
http://www.nap.edu/catalog.php?record_id=1814
http://www.fhi.org/en/RH/Pubs/factsheets/OCriskben.htm
http://www.medsafe.govt.nz/Consumers…raceptives.asp
http://www.achenet.org/women/oral/stroke.php
http://jnci.oxfordjournals.org/cgi/c…act/94/23/1773
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/entrez/q…t_uids=8133534
Estimates of the risk of cardiovascular death attributable to low-dose oral contraceptives in the United States.

Leczenie bezpłodności; in vitro czy naprotechnologia?

2. szkodliwość metody in vitro, szczególnie dla dzieci poczętych tą metodą.Tych informacji na pewno poznasz z ust ideologów politycznych.
Po pierwsze, rozróżnijmy dwa pojęcia: leczenie bezpłodności a zapłodnienie in vitro. Zapłodnienie in vitro nie leczy przyczyny tej choroby.

-Dr Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej zwraca uwagę, że choć istnieją już programy zwalczania chorób nowotworowych czy kardiologicznych, a kwestia płodności ma istotne znaczenie zarówno dla zdrowia Polaków, jak i dla przyszłości Polski, nie ma w tej chwili żadnych programów nastawionych na leczenie przyczyn niepłodności. Jako lekarz internista pozostawia specjalistom od niepłodności szczegóły takiego programu, ale sam proponowałby m.in. profilaktykę. ‚Nie bez znaczenia jest przypominanie Polakom o zdrowym trybie życia: właściwym odżywianiu, odpoczynku, ruchu i niepaleniu, bo to ma wpływ na płodność’ – powiedział.

Profilaktyka bezpłodności, płodność

-Zdecydowanie za diagnozowaniem i leczeniem bezpłodności opowiedział się endokrynolog prof. Krzysztof Marczewski. Proponuje położenie nacisku na profilaktykę bezpłodności – m. in. wczesną diagnostykę jąder, unikanie stosowania leków upośledzających płodność u chłopców, śledzenie prawidłowości cyklu miesięcznego u dziewcząt. Zwraca też uwagę na dewastujące skutki chorób wenerycznych, będących wynikiem uprawiania seksu z wieloma partnerami. ‚Młodzież powinna być świadoma, że jedną z konsekwencji wczesnego rozpoczynania współżycia może być późniejsza bezpłodność’ – zaznacza lekarz.

-Dr Jerzy Umiastowski (członek zespołu ds. bioetyki działającego przy kancelarii premiera) poparł pomysł abp. Hosera i opowiedział się za refundowaniem leczenia niepłodności, skrytykował zaś refundowanie zapłodnienia in vitro.

In vitro niesie duże ryzyko zdrowotne zarówno dla matki, jak i dla dziecka a także ma szereg negatywnych skutków ubocznych. Natomiast leczenie niepłodności nie niesie ze sobą skutków negatywnych ale pozytywny efekt? – podkreślił b. wieloletni przewodniczący Komisji Etyki Lekarskiej. Zdaniem dr. Umiastowskiego wzorce takiego programu można by zaczerpnąć z doświadczeń międzynarodowych organizacji zajmujących się leczeniem bezpłodności.

Skuteczność metody in vitro

In vitro nie jest więc rozwiązaniem problemu bezpłodności. Dodatkowo, żeby było śmieszniej (choć do śmiechu mi nie jest), są skuteczniejsze metody leczenia bezpłodności niż samo in vitro. Są to metody naturalne, które nie niosą ze sobą skutków ubocznych dla powstającego życia czy zdrowia matki. Kłopot tylko w tym, iż metody naturalne nie przynoszą ogromnych dochodów klinikom, korporacjom farmaceutycznym czy systemowi opieki zdrowotnej. Tu leży klucz. Dlatego metody te nie są w ogóle popularyzowane. Inną sprawą jest to, iż naturalne metody leczenia bezpłodności, działające na przyczynę, popiera Kościół katolicki, który dziś jest instytucją znienawidzoną w pewnych kręgach, np tych politycznych czy dziennikarskich, medialnych. Popieranie in vitro to dla takiego ideologa dobry sposób, aby dokopać instytucji Kościoła. W taki oto sposób wykorzystuje się dramat wielu kochających się par do walk politycznych.

Powstają oczywiście inicjatywy takie jak Contra in vitro, jednak bardzo szybko nadaje się im gębę ciemnogrodu i zaściankowości. Przodują w tym oczywiście polityczni ideolodzy i korporacyjne media. Jednak pamiętaj, ani ideolodzy, ani media nie powiedzą ci nigdy prawdy na temat szkodliwości pigułek czy in vitro.

Technologia in vitro współcześnie

Podstawową wadą metody in vitro jest to, iż jest to metoda koszmarnie niedopracowana. Technologicznie, człowiek nie powinien ingerować w tak wrażliwe systemy jak układ rozrodczy i samo zapłodnienie, jak i układ immunologiczny. Powoduje to często szkody.

Argumentem przeciwko in vitro jest to, iż w wyniku niedopracowania tej metody, konieczne jest tworzenie kilku zarodków ludzkich na jedno zapłodnienie. Z nich wybiera się ten najsilniejszy, reszta zarodków ludzkich jest zabijana.
‚Po pierwsze, w przypadku sztucznego zapłodnienia in vitro przygotowuje się większą ilość komórek jajowych; pragnie się w ten sposób zmniejszyć ryzyko niepowodzenia całego przedsięwzięcia. Ogólna skuteczność techniki jest bardzo niska. Ów wskaźnik 20 proc. jest najwyższym z przyjmowanych w nauce. Oznacza to w praktyce, że średnio, przy założeniu maksymalnej skuteczności sztucznego zapłodnienia in vitro, osiemdziesięcioro płodów na sto ginie’. Całość tutaj

Kolejne argumenty przeciw to oczywiście skutki uboczne tej metody, o których milczą nawet ci politycy, którzy mienią się mianem prawicowych (o tym później). Dzieci poczęte przez in vitro dużo częściej niż inne dzieci rodzą się z wadami wrodzonymi, genetycznymi. Ogólnie są one także bardziej chorowite niż dzieci poczęte w sposób naturalny.

Ponadto, po zapłodnieniu in vitro obserwuje się większy odsetek poronień, ciąż pozamacicznych, operacyjnego usunięcia jajowodów i innych powikłań. Okazuje się jednak, że najnowsze trendy w tej technologii nie mają do końca sprawdzonego marginesu bezpieczeństwa:

Czy metoda in vitro jest bezpieczna?

‚Dłuższe hodowanie w laboratorium zarodków uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro może po urodzeniu zaowocować zmianami w zachowaniu, zdolnościach ruchowych i słabszą pamięcią potomstwa. Donoszą o tym najnowsze badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych. Do tej pory, aby zwiększyć szanse na urodzenie dziecka uzyskanego metodą zapłodnienia in vitro, do dróg rodnych matki wprowadzano kilka zarodków. Groziło to jednak ciążą mnogą, która zwiększa ryzyko powikłań ciążowych i wad wrodzonych u potomstwa.

Nowa modyfikacja techniki in vitro polega na dłuższym hodowaniu zarodków przed wprowadzeniem ich do macicy, co ma ułatwić selekcję najzdrowszych zarodków i zwiększyć szanse kobiety na donoszenie ciąży i urodzenie zdrowego dziecka.

Zamiast 2-3 dni zarodki pozostają w hodowli od 5 do 6 dni, tj. do stadium tzw. blastocysty, która ma postać wielokomórkowej kuli. Nowa metoda jest coraz częściej stosowana w praktyce. Na razie jednak niewiele wiadomo na temat jej negatywnego wpływu na zarodki, a co za tym idzie, na zdrowie i rozwój przyszłego potomstwa. (…)

Wyniki badań sugerują też, że dzieci uzyskane na drodze zapłodnienia in vitro mają większy odsetek różnych schorzeń związanych ze zmianą aktywności genów – jak zespół Angelmana, Beckwitha-Wiedemanna czy retinoblastomy’.

‚Dzieci powstałe w wyniku zapłodnienia pozaustrojowego rodzą się zazwyczaj z o wiele mniejszą wagą w porównaniu z innymi dziećmi. U dzieci tych trzykrotnie częściej występuje zespół Beckwitha – Wiedemanna oraz zespół Angelmana. Dzieci poczęte w ten sposób cierpią częściej na rzadkie dziecięce nowotwory oczu’.

Technika ta szkodliwie wpływa na organizm matki. ‚P. Connor wymienia następstwa zdrowotne związane z indukowaniem nadowulacji oraz z pobieraniem komórek jajowych. Odnośnie do tych pierwszych wymienia: występowanie cyst, problemy z koagulacją (tromboembolizm), ciążę trzonową (molar pregnancy), zawał serca i rak jajnika. Odnośnie do tych drugich autorka wymienia powikłania związane z laparoskopią przeprowadzaną w anastezji generalnej (wysokie ryzyko zejścia śmiertelnego, zawał serca, krwotoki, przebicie jelita) oraz z ultrasonograficznym pobieraniem komórek jajowych (krwotoki, zejścia śmiertelne). Link do całości podałem powyżej.

Prawicowe oszołomy

Na sam koniec trochę polityki. Otóż dlaczego nikt z polityków rzekomo podających się za konserwatystów, nie używa powyższych argumentów w dyskusjach publicznych? Przecież to potężna broń. Być może dlatego, żeby właśnie umożliwić… ośmieszanie w mediach, przy okazji takich dyskusji, idei prawicowych i zasad wiary. Wtedy polityczni adwersarze w bardzo łatwy sposób przyprawiają takim ideom odpowiednie ‚gęby’. Np gęby oszołomów, którzy są przeciwni pigułce, ale nie wiadomo w sumie dlaczego.

3. dlaczego tak się dzieje?

Władcy ludzkich marionetek, manipulacja i nowy totalitaryzm

To pytanie w sumie bez odpowiedzi. Ja na nie nie odpowiadam w swoich tekstach, choć znam prawdopodobną odpowiedź. Na to pytanie sam musisz znaleźć odpowiedź, dlatego zachęcam cię do dalszych poszukiwań. To co znajdziesz zapewne cię zszokuje, być może wtedy całkiem odrzucisz to, co powyżej napisałem. Ale to tylko mechanizm obronny ludzkiej psychiki.

Świat jaki znamy jawi się jako wyidealizowana kraina wiecznej szczęśliwości. Lekarze i korporacje rzekomo dbają o nasze zdrowie, politycy rzekomo dbają o nasze dobro, instytucje i media zaś rzekomo dbają o obiektywizm i prawdę. Tylko skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Dlaczego kilkaset tysięcy ludzi w Polsce zachoruje na raka przez wymienione w tym tekście czynniki, na przestrzeni dekad? Chyba nie do końca jest tak, jak się powszechnie mówi. Oto bowiem twój lekarz rodzinny jest powiązany mnóstwem umów z firmami farmaceutycznymi, zaś same korporacje farmaceutyczne opłacają naukowców, aby ‚słusznie’ korygowali wyniki swoich badań (takie praktyki zostały wiele razy udowodnione).

Ogólnie, zostaliśmy uśpieni istnieniem mnóstwa instytucji i procedur, mających rzekomo nas chronić i gwarantować nam dobro. Ludzie zapomnieli, czym jest totalitaryzm i do czego są zdolni inni ludzie zaślepieni rządzą władzy.