Reklamy

Kategoria: Polityka i społeczeństwo

Wielki sukces Kliniki Budzik. 13 letni chłopiec wrócił do życia. „Tzw. śmierć mózgowa to pseudonaukowa fikcja”

Kolejny sukces kliniki Budzik. 13 letni chłopiec wybudzony ze śpiączki

13-letni chłopiec to czwarty pacjent kliniki Budzik, który wybudził się ze śpiączki. Ponad trzy miesiące temu dziecko ucierpiało w wypadku komunikacyjnym.

– Leczenie tego pacjenta przebiega wyjątkowo sprawnie – mówi dyrektor kliniki Budzik Andrzej Lach. Chłopiec wczoraj został uznany za wybudzonego ze śpiączki, zaczyna komunikować się ze światem i mówić. Porusza się przy niewielkiej pomocy dorosłych, ale czyni bardzo duże postępy – relacjonuje doktor Lach.

Klinika Budzik działa przy Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie i rozpoczęła swoją działalność w grudniu ubiegłego roku. Główną inicjatorką powstania specjalnego oddziału zajmującego się leczeniem dzieci w śpiączce jest aktorka Ewa Błaszczyk i jej fundacja „Akogo?”.

Działalność kliniki w 2/3 finansowana jest z dotacji NFZ, pozostałe środki pochodzą z darowizn.

(PG) (onet.pl)

Transplantolodzy pobierają narządy od żywych osób! Afera z prof. Janem Talarem

Przy rozcinaniu ciała „zmarłego” i w czasie pobierania narządów odnotowuje się skok ciśnienia, przyspieszony puls oraz reakcje bólowe. Z tego powodu 1/3 brytyjskich lekarzy podaje „zwłokom” środki przeciwbólowe.
W latach 90 prof. Keith Andrews udowodnił, że „wegetatywni” pacjenci są świadomi, wiedzą jak się nazywają, ile mają dzieci, jaką muzykę lubią, a jakiej nie, a mimo to są lekarze, którzy twierdzą, że ci ludzie nie żyją lub że są „warzywami”. Takich ludzi są tysiące, tysiące narządów się „marnują”, więc rodzi się pokusa, żeby uznać „trwałą utratę ŚWIADOMOŚCI” jako nowe kryterium orzeczenia śmierci”

Link do Centralnego Rejestru Sprzeciwów:
http://www.poltransplant.org.pl/crs1.html
Większość Polaków jak i czytających ten tekst i tak nie zgłosi się do CSR, bo mają gdzieś przyszłość i to, co dzieje się dalej niż kilometr od ich domu.
Ale Ty nie musisz tak postępować! Wydrukuj dokument, wypełnij go i wyślij pocztą do CSR już dziś!

Transplantacyjny horror: to może spotkać Ciebie! Prof. Talar: śmierć mózgowa to fikcja, lekarze pobierają narządy od żywych ludzi [+18] Przeczytaj, o ile dasz radę

Ujawniam prawdę o transplantacjach: materiał mrożący krew w żyłach! [+18] Zgłoś się do Centralnego Rejestru Sprzeciwów, inaczej pobiorą Twoje narządy na żywca!

Reklamy
Reklamy

Kulisy odwołania ministra Nowaka. „Chodzi o 50 milionów franków”

To nie zegarek jest powodem dymisji ministra Sławomira Nowaka!

-W dojrzałych europejskich demokracjach, gdzie państwowymi interesami zarządzają takie grupy międzynarodowego biznesu, jak Ndrangheta, Cosa Nostra czy Camorra – podobny przypadek skończyłby się bardzo smutno dla odpowiedniego ministra. Ale w młodziutkiej, zaledwie 24.letniej demokracji III RP, tak wspaniale rozwijanej przez ostatnie 6 lat przez koalicję Platformy Obywatelskiej i PSL, skończyło się to drobne nieporozumienie zaledwie dymisją pana ministra S. Nowaka – piszą internauci? Czy to jest tylko fikcja literacka? Oceńcie sami…

To nie zegareczek za 17.000 PLN jest powodem dymisji ministra Sławomira Nowaka! Prawdziwym powodem jest ozdobne pudełeczko, w którym ten zegarek został panu ministrowi dostarczony. Otóż na dnie pudełeczka, na aksamitnej poduszce, leżała sobie mała karteczka, zawierająca jedynie trzy linijki tekstu:
1. Nazwa banku w Szwajcarii.
2. Cyfrowy kod dostępu do konta w tym banku.
3. Informacja, że w każdej chwili dostępne jest 50 milionów franków szwajcarskich, ulokowanych na tym koncie.

Karteczka to skromne podziękowanie i wspólny wysiłek grup biznesowych – polskich oraz zagranicznych – w uznaniu za możliwość wybudowania przed Euro 2012 najdroższych na świecie i najgorzej wykonanych stadionów, dróg oraz autostrad.

Minister Sławek nie powiadomił swoich szefów o karteczce i koncie, niewpisując zresztą (i słusznie!) zegareczka do rejestru osobistych korzyści. Problem zaczął się, gdy przedstawiciele grup biznesowych zaczęli nieśmiało pytać odpowiednie osoby, czy kwota 50 milionów CHF jest dla nich wszystkich wystarczającą gratyfikacją, zwłaszcza w kontekście spodziewanych niedługo gigantycznych przetargów, opłacanych z budżetu IIIRP?

Sprawa się rypła, a pan minister Sławek oświadczył, że przeprasza, karteczkę bezwiednie schował do kieszeni jednego ze 153 garniturów, które ma, nie mógł jej później odnaleźć i oddać szefom, czego bardzo się wstydzi…

W dojrzałych europejskich demokracjach, gdzie państwowymi interesami zarządzają takie grupy międzynarodowego biznesu, jak Ndrangheta, Cosa Nostra czy Camorra – podobny przypadek skończyłby się bardzo smutno dla odpowiedniego ministra. Ale w młodziutkiej, zaledwie 24.letniej demokracji IIIRP, tak wspaniale rozwijanej przez ostatnie 6 lat przez koalicję Platformy Obywatelskiej i PSL, skończyło się to drobne nieporozumienie zaledwie dymisją pana ministra S. Nowaka. Z zapowiedzią możliwości jego powrotu na stanowisko i zaznaczeniem, że w przyszłości musi bardziej pilnować tego, co jest w pudełeczkach z zegareczkami, okazałymi brylantami, lub w kopertkach przypiętych do ram oferowanych mu obrazów Renoira, Picassa, czy też jakiegoś innego Matisse’a.

Na tym właśnie polegają uczciwe rządy w demokratycznym państwie, że nie skreśla się, nie eliminuje wybitnego, twórczego przedstawiciela władzy, za jeden – nawet dość poważny – błąd… Miał rację Włodzimierz Lenin (którego naukami nasiąkło w młodości tak wielu dzisiejszych władców gospodarki i mediów IIIRP), że Kadry decydują o wszystkim!

Baron PO Munchausen

Źródło: http://pressmix.eu/

Jak bronić się przed windykatorami? Terroryzowana emerytka wygrała 35.000 zł! Podaj dalej

Jak się bronić przed windykatorami?

Cyt. „35 tysięcy złotych zadośćuczynienia za nękanie dostała emerytka od firmy windykacyjnej. Sąd przyznał rację kobiecie, a ukarana firma nie złożyła apelacji.

“Walenie w drzwi, wyzwiska i epitety, straszenie zabraniem mieszkania i renty. A wszystko przez kilka lat, po kilka razy w miesiącu. Takimi metodami Intrum Justitia próbowało ściągnąć dług od Kazimiery Kwiatkowskiej (72 l.) spod Złotowa (woj. wielkopolskie). staruszka nie ugięła się, poszła ze sprawą do sądu i… wygrała od firmy windykacyjnej 35 tysięcy złotych” – sprawę opisuje “Superexpress”.

Jak czytamy firma próbowała wyegzekwować dług, który emerytce pod koniec lat 90. ubiegłego wieku naliczyła Telekomunikacja Polska. Emerytka nie płaciła rachunków, bo jak twierdzi to nie ona wykonywała połączenia. W 2004 r. dług został sprzedany, a mieszkanie starszej pani zaczęli odwiedzać niekulturalni windykatorzy.

Emerytka zgłosiła się do powiatowego rzecznika konsumenta, a potem zgłosiła do sądu sprawę o nękanie i wygrała 35 tysięcy zadośćuczynienia.

Co ciekawe, choć firma zapłaciła odszkodowanie i nie złożyła apelacji to jej przedstawiciele twierdzą, że o nękaniu nie mogło być mowy. – Do powódki zostały wysłane jedynie trzy wezwania do zapłaty i wykonywano jeden telefon rocznie. absolutnie nie można nazwać tego nękaniem. Kategorycznie zaprzeczamy, aby jakikolwiek pracownik Intrum odwiedził kiedykolwiek powódkę – przekonuje Jolanta Piasecka dyrektor departamentu sprzedaży i rozwoju biznesu w Intrum Justitia.

Źródło: http://finanse.wp.pl/

Uwaga! Windykatorzy często rolują długi. Kupują dług przedawniony i obecnie wymagalny. Sumują to, doliczają odsetki i inne opłaty i podsuwają Kowalskiemu do podpisania po rozbiciu na raty. Po wpłaceniu pierwszej o okresie przedawnienia nie może być mowy, bo nastąpiło jego przerwanie i już trzeba będzie płacić wszystko.
Aby nie wpaść w pułapkę, nie wchodźcie w żadne układy z windykatorami, kierujcie się kodeksami prawa i postępowania cywilnego.

Poradnik – jak bronić się przed atakami windykatorów? Link:

http://miziaforum.wordpress.com/pomoc-w-razie-napadu-lichwiarza-wazne/

Policyjny terror w Polsce. 10 lat więzienia za obronę konieczną!

10 lat dla człowieka, który zabił 2 bandytów w obronie życia. Miał ich poczęstować herbatą, a nie nożem?

prawo do obrony koniecznejW związku z publikacja na portalu wpolityce.pl dotyczącą zdumiewającego wyroku wyroku sądu w Koszalinie, skierowałem do Prokuratora Generalnego następujący list:

Rawa Mazowiecka, 16 listopada 2013 roku

Pan Andrzej Seremet
Prokurator Generalny

Przeczytałem w sieci (portal wpolityce.pl) następującą wiadomość:

„…Na 10 lat więzienia za podwójne zabójstwo skazał w piątek Sąd Okręgowy w Koszalinie (Zachodniopomorskie) 21-letniego Damiana R. Sąd uznał, że oskarżony działał w warunkach obrony koniecznej, ale użył środków niewspółmiernych do niebezpieczeństwa.

Do zabójstwa doszło 9 marca 2012 r. w wieżowcu przy ul. Budowlanych w Kołobrzegu. Ofiary – Sebastian G. i Dawid P. – z nieustalonych powodów wtargnęły wieczorem do mieszkania zajmowanego przez oskarżonego, jego matkę, ojczyma i siostrę.

Byli pijani i uzbrojeni w pałkę teleskopową i pneumatyczny pistolet. Jeden z nich miał na twarzy kominiarkę. Mężczyźni grozili Damianowi R. śmiercią, rzucili się na niego. Doszło do szarpaniny, w której uczestniczył również ojczym oskarżonego. W trakcie bójki Damian R. sięgnął po kuchenny nóż, którego ostrze miało 22 cm i zadał atakującym kilka ciosów…

O ile opis sprawy odpowiada rzeczywistym ustaleniom sądu – jego treść budzi moje najwyższe zdumienie.
Dlaczego jest karany długoletnim więzieniem człowiek, który stanął w obronie siebie i rodziny wobec agresywnych napastników, wobec bandytów, uzbrojonych w nóż, pałkę, w kominiarce, grożących mu śmiercią?

Czy w takiej sytuacji człowiek nie ma praw bronic się wszelkimi środkami, z zabiciem napastników włącznie? Czy w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia napadnięty człowiek ma się zastanawiać, ma dobierać środki, by zanadto nie skrzywdzić napastników?

Panie Prokuratorze Generalny – w sytuacji, gdy człowiek broni własnego życia (a Damian R. bronił) – żadne środki nie są niewspółmierne.

Jeśli człowiek, ofiara bandyckiego napadu, broniący się przed napastnikami we własnym domu, w takich okolicznościach, jest skazywany na 10 lat, to znaczy, w Polsce prawo do obrony koniecznej istnieje w teorii, a w praktyce jest fikcją.

Nie rozumiem tego wyroku i nie rozumiem również, dlaczego prokuratura w takich okolicznościach wniosła i popierała oskarżenie.

Proszę, by Pan Prokurator Generalny zainteresował się ta sprawą i sprawdził prawidłowość oskarżenia w tej sprawie oraz ocenił sprawiedliwość tego wyroku.

Obawiam się, że Damianowi R. stała się wielka krzywda, która należy niezwłocznie naprawić.

Z poważaniem
Janusz Wojciechowski

PS. Mój dodatkowy komentarz dla czytelników:
Zakładam, że prasa nie zmyśliła sobie własnej wersji wydarzeń, lecz przytacza ustalenia sądu.
Wtargnęli do mieszkania, pijani, uzbrojeni w pałkę i pistolet, jeden miał kominiarkę na głowie, grozili śmiercią, rzucili się do bicia…
A Damian R. na widok pałki i pistoletu – zamiast uprzejmie zapytać, w jakiej sprawie panowie składają wizytę i czym może służyć – złapał nóż i nim wywijał, a nawet zadawał ciosy.
Jak tak można postępować wobec gości, co prawda uzbrojonych i nieco agresywnych, może nawet cokolwiek groźnych – ale gości przecież…
Poza tym, nawet jeśli w obronie własnej chwycił nóż, to powinien się nim posługiwać delikatnie, tak, żeby nikogo nie skrzywdzić, a nie zaraz napastnikom pod żebra nóż ten wbijać.
Pan sędzia z Koszalina, gdyby to do jego mieszkania wieczorową porą wtargnęli napastnicy z pałką, pistoletem, w kominiarkach na głowach, zapewne poczęstowałby ich herbatą, a nie nożem.
Mówiąc serio – coraz mniej rozumiem polskie sądy.
Chwilami nie rozumiem ich wcale…

Źródło: http://januszwojciechowski.blog.onet.pl

przekroczenie obrony koniecznej

obrona konieczna polska

Szokująca prawda o przemyśle mięsnym. Przeczytaj, o ile dasz radę! [+18]

Poznaj szokującą prawdę o przemyśle mięsnym, także w Polsce

Ostrzeżenie: artykuł zawiera drastyczne treści, tylko dla ludzi o mocnych nerwach [+18]

Nagranie z ukrytej kamery organizacji Compassion Over Killing pokazujące traktowanie nowonarodzonych cieląt mlecznych. Cielęta są ciągnięte, kopane, rzuca się nimi.

Nagranie pochodzi z fermy MLECZNEJ w Colorado, USA. Ofiarami przemysłu mlecznego padają właśnie one: wciąż jeszcze za słabe aby chodzić i przerażone, bo przecież dopiero pojawiły się na świecie i od razu zostały odłączone od matek aby całe mleko mogło iść na sprzedaż.

Ponieważ same ledwo jeszcze chodzą, są w okrutny sposób ciągnięte za nogi, uszy, podnoszone za ogony (!) jak przedmioty i wrzucane/zrzucane z samochodów. Przecież czas to pieniądz a popyt na mleko jest OGROMNY. Tak dzieje się nie tylko w USA, tak dzieje się za wszystkimi murami ferm i rzeźni na całym świecie. Tak dzieje się na targowiskach zwierząt rzeźnych w całej Polsce.

Podawajcie dalej.

Przemysł mięsny używa większość światowej produkcji antybiotyków

“Często wydaje nam się, że antybiotyki to zdobycz medycyny, która pozwala nam skuteczniej zwalczać zakażenia i wirusy. To oczywiście prawda, ale specyfiki te są dużo częściej używane przy produkcji żywności a nie tylko w celu leczenia ludzi.

Branża mięsna sięga po antybiotyki z różnych powodów. Głównym celem ma być oczywiście lepsza konkurencyjność farm. Dokładne badania w tej materii przeprowadziła amerykańska organizacja pozarządowa Pew Charitable Trusts

Według danych zebranych przez specjalistów w 2011 roku hodowcy zużywali rocznie 13,6 milionów ton antybiotyków, podczas gdy cała medycyna około 3,5 miliona. Jeszcze bardziej niepokojąco wyglądają trendy wieloletnie, ponieważ o ile spożycie antybiotyków stosowanych do leczenia chorych od dekady jest na stałym poziomie to użycie ich w produkcji mięsa rośnie lawinowo. Obecnie cztery piąte wszelkich antybiotyków produkowanych przez przemysł farmaceutyczny jest stosowana w rolnictwie.

Jak można przeczytać w raporcie, w 2011 roku produkcja mięsa wzrosła o 0,2 procenta rok do roku, co przekłada się w dwuprocentowy wzrost ilości używanych antybiotyków w analogicznym okresie czasu. Oznacza to wyraźny związek między wzrostem produkcji i intensywnym faszerowaniem antybiotykami zwierząt hodowlanych.

Nie ma też nic dziwnego w tym, że nadużywanie antybiotyków powoduje do powstawania superbakterii i wirusów, które są trudne do opanowania. Raport podaje przykład salmonelli na indykach, która stała się w 78% przypadków była odporna na przynajmniej jeden rodzaj antybiotyku a ponad połowa na trzy antybiotyki. Zidentyfikowano również odporność na tetracyklinę stosowaną przy hodowli drobiu.

Niektórzy specjaliści przestrzegają, ze nadmierne używanie antybiotyków może prowadzić do wytworzenia się “apokaliptycznego scenariusza”. Zarazki odporne na antybiotyki stanowią, bowiem poważne zagrożenie dla ludzkości. Jak można było niedawno przeczytać w prasie brytyjskiej w ciągu 20 lat może dojść do sytuacji, gdy większość antybiotyków przestanie działać. To może nawet prowadzić do problemów porównywalnych ze skutkami dużego zamachu terrorystycznego lub pandemii wirusowej. Nawet niegroźna infekcja może się wtedy stać śmiertelnym zagrożeniem a wszystko przez nadużywanie antybiotyków.

Źródła:

http://www.guardian.co.uk/

Sterydy, antybiotyki i pasze GMO na kurzych fermach w Polsce

Cyt. “Mam znajomych którzy prowadzą różne fermy, m.in. kurczaków i indyków. W kurczakach cykl produkcyjny to około 6 tygodni – to oznacza że kurczak którego kupujemy w sklepie, ważący ok. 1,5 kg. ma 6 tygodni od wyklucia. Kurczak chowany na wiejskim podwórku żywiony pszenicą i naturalną karmą w wieku 6 tygodni jest wielkości pięści.

Te przyrosty masy kurcząt na fermach wynikają z paszy: karmione są paszami wysokobiałkowymi naszpikowanymi sterydami. Te sterydy powodują u ptaków wilczy apetyt, ale rozwalają im układ odpornościowy. Więc aby nie chorowały wali się im końskie dawki antybiotyków które na zasadzie osłonowej nie dopuszczają do infekcji stada.

Te antybiotyki rozwalają im wątroby, tak że po upływie 6 tygodni te kurczaki i tak nie miałyby szans na normalny rozwój. A my potem to jemy..”

Prawda o przemyśle mięsnym: Smithfield Foods

Pig Business ( Świński Interes) – to film dokumentalny o hodowli świń przez korporację SmithField Food nakręcony przez angielską dziennikarkę. Poświęciła cztery lata na poznanie tematu. Zarówno w Wielkiej Brytanii jak i w innych krajach obserwuje bankructwo małych gospodarstw rolnych jako skutek napływu potężnych przetwórni – koncernów. Film w sporej części traktuje o Polsce i zawarte są w nim wypowiedzi ministrów i specjalistów.

„… Z badań i ekspertyz, które posiadam, zastosowana w Polsce gnojowica spowodowała skażenie gleby bakteriami grupy Salmonella, Clostridium i Eschericha coli, co stanowi zagrożenie epidemiologiczne. Teren taki powinien być objęty kwarantanną, ale jak nakazać zwierzynie i ptakom by go nie opuszczały? Rozlana na pola, wydziela amoniak, metan, podtlenek azotu, siarkowodór, merkapony i siarczki alkilowe, w sumie 136 substancji lotnych o działaniu toksycznym i odoro-czynnym (12% rozlanej masy). Niektóre z nich stosowane były jako gazy bojowe. Stężenie ich narusza zalecenia Komisji Helsińskiej i powoduje długotrwałe zmiany w atmosferze, z uwagi na okres zalegania, pochodzących z niej substancji gazowych…”

Pismo takowej treści zostało przedstawione do ministerstwa rolnictwa do wiadomości:
Kancelaria Prezydenta PKE Gliwice (data w dokumencie luty 2004 – czy coś z tego wynikło?

Janusz Olszewski – Autor jest członkiem Rady Koalicji na rzecz Rozwoju Rolnictwa Ekologicznego

Specjalnie zmieniono ustawę, która wcześniej kwalifikowała gnojowicę jako ciężko toksyczną. Obecnie ustawowo jest tym samym co obornik. Ustawę zmieniono około 2000 roku.

Wygląda na to, że obecnie laguną według amerykańskiego koncernu są ścieki, gnojowica, toksyczne substancje.
Przykładowe konsekwencje:

  • 10 tysięcy świń wydala odchodów więcej niż 100.000.000 ludzi.
  • 300 lub 400 substancji powstaje w wyniku produkcji gnojowicy (hodowli zwierząt).
  • Woda w okolicy nie jest do picia. Nie można jej pić. Nie można się w niej kąpać. Nie można używać do prania.
  • Opary gnojowicy powodują ciężką alergię.
  • Badania naukowe udowodniły, że z lagun wydostawały się różne związki chemiczne i zatruwały wody powierzchniowe.
  • Rany na ciele, zaniki pamięci. Miliard śniętych ryb. Podczas powodzi gnojówka przelewa się przez nieszczelne laguny.

Ciekawą sprawą jest fakt, że w stanach zjednoczonych już około 2001 roku zabroniono stosowania takich ferm z „lagunami” a firma Smithfield postanowiła rozszerzyć swoje działania na inne kraje.

Największy na świecie producent wieprzowiny i jej przetwórca.

  • Przerabia 27 milionów świń rocznie.
  • Działa w 15-tu krajach w tym między innymi w Polsce.
  • Zatrudnia 52.000 ludzi
  • Roczna sprzedaż w wysokości 12 miliardów dolarów.

Cytat: Zdobyli kilka zamrożonych hamburgerów Big One. Nie pytaj mnie jak. I odmiany bakterii coli z fekaliów pojawiły się w dużej ilości..

Cytat: Dali nam uniformy, buty i gogle ochronne. Więc potem weszliśmy do tego ogromnego budynku i on jest pełen tych wielkich maszyn. Dali mi ten wąż, wąż ciśnieniowy. Więc rozpryskuję i rozpryskuję wodę, żeby wyczyścić krew, tłuszcz, włosy i całe to gówno, które zostało z wybitych krów. Odrażające..

Cytat: Twoje testy wykazują, że mięso, które bierzemy z U.M.P. jest czyste. Nie jest. Widziałem niezależne testy, które mówią, że nie jest. Zawsze było trochę gówna w mięsie. Prawdopodobnie jadłeś je przez całe twoje życie. Tak? No cóż, wolę nie, Harry. No, nie wiem z kim rozmawiałeś, Don.. ale tam nie dzieje się zupełnie nic nielegalnego, ok? Mięso powinno być gotowane. A grille w Mickeys są ostrożnie kalibrowane.. żeby mieć pewność, że to zabije każdą drobinę złych rzeczy, które tam są.

-To może być trochę trudne do wytłumaczenia naszym klientom. – Wytłumaczenia czego? Słuchaj, w naszym mięsie jest krowie gówno, ponieważ za szybko przesuwamy linię. Po prostu je ugotuj. To wszystko co musisz zrobić.

Wychodzi na to, że pracownik nie jest w stanie zachować czystości i dokładności przy takiej szybkości linii produkcyjnej.

Cytat: I odpadki z hodowli U.M.P., nie idą do jakichś rozwiniętych technologicznie oczyszczalni, wiecie? Są pompowane do tych stawów do przetrzymywania ścieków.. które są po prostu ogromnymi stawami ze szczynami i gównem. I te ogromne zasrane stawy przepuszczają do Peyton Creek gówno.. które ostatecznie kończy w rzece. To znaczy, powinniście to zobaczyć. Bydło U.M.P., wszystkie są po prostu stłoczone między sobą..

Żyjąc w swoim własnym gnoju, jedząc to genetycznie wyhodowane świństwo.. które jest zrzucane do tych ich betonowych koryt. To jak obozy więzienne dla krów. Nie uwierzylibyście. Możecie to wyczuć z odległości, jakichś, trzech mil..

Spożywanie mięsa znacznie skraca długość życia i pogarsza jego jakość

Naprawdę niewielu ludzi zdaje sobie sprawę, że mięso nie jest niezbędnym składnikiem w diecie człowieka. Wielu ludzi jest nadal pod wrażeniem wykreowanych jakiś czas temu mitów o konieczności jedzenia mięsa. W tym tekście te mity zostaną zdemaskowane, jak i zostaną przedstawione oczywiste fakty na temat mięsa i jego szkodliwości dla ludzkiego organizmu.

W ciągu ostatniego półwiecza różni specjaliści – biochemicy, dietetycy i inni – odnaleźli przekonujące dowody na to, że aby zachować zdrowie i witalność, wcale nie trzeba spożywać mięsa. Ba, odżywianie się tak jak drapieżniki może być szkodliwe dla człowieka.

Jedzenie mięsa upowszechniło się u ludzi w czasach epoki lodowcowej. Antropolodzy są zdania, że właśnie wtedy człowiek zrezygnował z diety roślinnej i zaczął odżywiać się mięsem. Ten szkodliwy zwyczaj trwa aż do dziś, albo ze względu na konieczność (Eskimosi) albo ze względu na przyzwyczajenia czy ignorancję.

Dziś wegetarianizm rzadko kiedy bywa stylem życia. Teraz nie będziemy przedstawiać duchowej strony niejedzenia mięsa, gdyż na ten temat napisano już wystarczająco dużo. Weźmiemy tutaj pod uwagę praktyczne aspekty i korzyści diety wegetariańskiej. Na pierwszy ogień idzie tzw “mit białka”.

Mit białka

Jedną z podstawowych przyczyn, dla których większość ludzi stroni od wegetarianizmu, jest strach przed wywołaniem w organizmie niedoboru białek. Ludzie zastanawiają się, jak uzyskać wszystkie konieczne białka dobrej jakości żywiąc się wyłącznie produktami pochodzenia roślinnego. Zanim odpowiemy na to pytanie warto wspomnieć czym właściwie jest białko.

W 1838 roku holenderski chemik Jan Mulder uzyskał substancję zawierającą azot, węgiel, wodór, tlen i w mniejszych ilościach inne pierwiastki chemiczne. Związek ten będący podstawą życia na Ziemi nazwał „pierwszorzędnym”. [Chcąc podkreślić rolę substancji azotowych dla życia organizmu nadał mu nazwę proteina, od greckiego słowa protos, co wyraża myśl- pierwszy wśród wszystkich, najważniejszy. Nazwa ta przyjęła się w wielu językach świata. W języku polskim używa się niezbyt fortunnej nazwy białka. Mulder potwierdził uprzednie przypuszczenia, że związki azotowe mimo różnego pochodzenia, wykazują wiele cech wspólnych, i że prawdopodobnie mają zbliżoną budowę. Przypuszczenia o zbliżonej budowie białek niezależnie od ich pochodzenia potwierdzone zostały w całej pełni. Procentowa zawartość poszczególnych pierwiastków w białkach waha się w bardzo wąskich granicach. Ale nie tylko skład pierwiastków rożnych białek jest zbliżony, zbliżona jest też ich budowa. Hydroliza białek, prowadzona bądź na drodze chemicznej, lub enzymatyczne prowadzi do rozbicia cząsteczki białka na aminokwasy – podstawowe cegiełki, które w białku połączone są wiązaniami peptydowymi (Wysokińska PZWL) – przypis redakcji] W efekcie dowiedziono, że białko jest niezastąpione i do życia każdego organizmu potrzebna jest określona jego ilość. Jak się okazało, spowodowane jest to przez aminokwasy będące pierwotnym źródłem życia, z których powstają białka. Znamy 22 aminokwasy, z których 8 uważane jest za podstawowe (organizm ich nie wytwarza i muszą być dostarczane wraz z pokarmem). Są to: lecytyna, izolecytyna, walina, lizyna, trypofan, treonina, metionina, fenyloalanina. Wszystkie one powinny wchodzić w odpowiednich proporcjach w skład diety. Do połowy lat 50-tych XX wieku mięso postrzegano jako najlepsze źródło białek, ponieważ zawiera wszystkie 8 podstawowych aminokwasów i to we właściwych proporcjach. Jednak obecnie specjaliści w dziedzinie żywienia doszli do wniosku, że pokarm roślinny w charakterze źródła białek nie tylko nie jest gorszy od mięsa, lecz nawet je przewyższa. W składzie roślin również jest 8 aminokwasów.

Rośliny dysponują zdolnością syntezowania aminokwasów z powietrza, gleby i wody, a zwierzęta mogą uzyskiwać białko tylko z roślin zjadając je, lub zjadając zwierzęta roślinożerne, które przyswajają wszystkie te substancje odżywcze. Okazuje się, że człowiek ma wybór: uzyskiwać aminokwasy bezpośrednio z roślin, lub drogą okrężną za cenę ogromnych wydatków ekonomicznych – z mięsa zwierząt. W ten sposób mięso nie zawiera żadnych aminokwasów oprócz tych, które zwierzęta uzyskują z roślin, i sam człowiek może uzyskać je z tych samych roślin. Co więcej, pokarm roślinny posiada jeszcze jedną ważną zaletę: wraz z aminokwasami otrzymujesz substancje nieodzowne do najpełniejszego przyswajania białek, takie jak węglowodany, witaminy, mikroelementy, fitohormony i chlorofil.

W 1954 roku grupa uczonych z Uniwersytetu Harwarda przeprowadziła badania i odkryła, że jeśli człowiek jednocześnie spożywa warzywa i kasze, to uzyskuje wystarczającą ilość białka. Nieco później, w 1972 roku doktor F. Stear przeprowadził własne badania nad spożyciem białek przez wegetarian. Rezultaty były wstrząsające. Większość badanych spożywała ponad 200% potrzebnego białka. W ten sposób „mit białka” upadł.

Niebezpieczeństwo

Zwróćmy teraz uwagę na kolejny aspekt zagadnienia. Współczesna medycyna potwierdza, że spożywanie mięsa kryje w sobie wiele niebezpieczeństw. Choroby onkologiczne i sercowo-naczyniowe przybierają skalę epidemii w krajach, w których średnie spożycie mięsa jest wysokie, a jednocześnie tam gdzie ów wskaźnik jest niski, choroby te występują niezwykle rzadko. Doktor Rollo Russel w swojej książce „Przyczyny raka” pisze: „Odkryłem, że spośród 25 krajów, których mieszkańcy żywią się przede wszystkim mięsem, w 19 występuje znaczny procent zachorowań na raka, a tylko w 1 kraju jest stosunkowo niski, podczas gdy spośród 35 krajów, których mieszkańcy spożywają mięso w ograniczonej ilości, lub w ogóle go nie jedzą, nie ma ani jednego, w którym procent zachorowań na raka byłby wysoki”. W periodyku Związku Lekarzy Amerykańskich w 1961 roku powiedziano, że przejście na dietę wegetariańską w 90-97% przypadków zapobiega rozwojowi schorzeń sercowo-naczyniowych.

Kiedy zabija się zwierzę, produkty jego przemiany materii przestają być usuwane z jego układu krwionośnego i zostają „zakonserwowane” w martwym ciele. Mięsożercy w ten sposób pochłaniają trujące substancje, które u żywego zwierzęcia opuszczają ciało wraz z moczem. Doktor Owen Parrett w książce „Dlaczego nie jem mięsa” zauważył: „Kiedy gotuje się mięso, szkodliwe substancje pojawiają się w składzie bulionu, w efekcie czego staje się on podobny do moczu”. W państwach uprzemysłowionych, w których intensywnie rozwija się hodowla bydła i świń mięso „wzbogaca się” mnóstwem szkodliwych substancji: azotoksem, arsenem (stosuje się go jako stymulator wzrostu), siarczanem sodu (stosuje się go w celu nadania mięsu „świeżego”, krwistoczerwonego odcienia), penicyliną, syntetycznymi hormonami. Produkty mięsne zawierają wiele kancerogenów. W kilogramie smażonego mięsa jest tyle samo benzopirenu, ile zawiera 600 papierosów!

Zmniejszając spożycie cholesterolu zmniejszamy jednocześnie gromadzenie się tłuszczu, a więc ryzyko śmierci na zawał lub udar mózgu. Takie zjawisko jak miażdżyca dla wegetarianina jest pojęciem abstrakcyjnym. W British Encyclopaedia czytamy: „Białka uzyskane z orzechów i produktów zbożowych uważane są za stosunkowo czyste w przeciwieństwie do tych, które znajdują się w wołowinie, w której jest około 68% zanieczyszczonego komponentu płynnego”. Te „zanieczyszczone komponenty” wywierają zgubny wpływ nie tylko na serce, lecz na cały organizm. Ludzkie ciało jest niezwykle skomplikowaną maszyną i jak w przypadku każdej maszyny jedno paliwo jest dla niego korzystniejsze, a inne może mu nawet zaszkodzić. Badania świadczą o tym, że mięso jest małoefektywnym paliwem dla człowieka. Eskimosi żywią się głównie rybami i mięsem i szybko się starzeją. Średnia długość ich życia, to nieco ponad 30 lat. Mieszkańcy Kirgizji swego czasu również żywili się głównie mięsem i również żyli około 40 lat.
Z drugiej strony istnieją plemiona takie jak w Prowincji Hunza w Himalajach, lub grupy religijne, wśród których średnia długość życia waha się pomiędzy 100-120 lat. Uczeni są pewni, że właśnie wegetarianizm jest powodem ich świetnego zdrowia. Majowie z Jukatanu i plemiona semickiej grupy z Jemenu również słyną ze świetnego zdrowia, znów dzięki diecie wegetariańskiej.

Na koniec należy jeszcze podkreślić, że spożywaniu mięsa z reguły towarzyszy polewanie go ketchupem i sosami. Człowiek poddaje mięso obróbce: smaży, gotuje, dusi itd. Po co? Dlaczego za przykładem drapieżników nie je mięsa w stanie surowym? Wielu dietetyków, biologów i fizjologów dowiodło, że ludzie z natury nie są mięsożercami. Właśnie dlatego tak starannie zmieniają postać nieswoistego dla siebie pokarmu, jakim jest mięso. Pod względem fizjologicznym ludzie są o wiele bardziej zbliżeni do zwierząt roślinożernych takich jak małpy, słonie, konie i krowy. Daleko im do mięsożerców takich jak psy, tygrysy i gepardy.

Drapieżniki nigdy się nie pocą, ich wymiana cieplna odbywa się za pośrednictwem regulatorów częstości oddechu i wysuniętego języka. Zwierzęta roślinożerne (w tym człowiek) mają do tego celu gruczoły potowe, przez które ciało opuszczają różne szkodliwe substancje. Drapieżniki mają długie i ostre zęby, by przytrzymywać i zabijać zdobycz, podczas gdy roślinożercy mają zęby krótkie i nie posiadają szponów. Ślina drapieżników nie zawiera amylazy, przez co nie jest zdolna do wstępnego rozszczepiania skrobi. Gruczoły mięsożerców wytwarzają dużą ilość kwasu solnego w celu trawienia kości. Chłepcą płyny, jak na przykład kot, podczas gdy roślinożercy (również człowiek) wciągają je przez zęby. Takich przykładów można przywołać mnóstwo, a każdy z nich świadczy o tym, że ludzki organizm odpowiada modelowi wegetariańskiemu. Pod względem fizjologicznym ludzie są nieprzystosowani do diety mięsnej.

Źródło: http://www.igya.pl/

Obniżenie emerytur i ponowne podniesienie wieku emerytalnego już w przyszłym roku?!

Zapewnienia o wypłacalności państwowego ubezpieczyciela są nieprawdziwe i oparte na fałszywych przesłankach – twierdzą zgodnie Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Fundacja Republikańska. Ich zdaniem ZUS zbankrutuje w ciągu najbliższych 5-8 lat.

Rząd mija się z prawdą w swoich oficjalnych prognozach, twierdząc, że system emerytalny jest wydolny, a wypłaty świadczeń możliwe. Wprowadza obywateli w błąd czyniąc nierealne, a wręcz bajkowe założenia – przekonywali na konferencji prasowej eksperci obu organizacji. w przygotowanym raporcie o sytuacji ZUS autorzy kwestionują np. założenie stałego wzrostu gospodarczego do 2060 r., bez uwzględnienia cyklów koniunkturalnych.

  • Nigdy w historii nie zdarzyło się 50 lat nieustannego rozwoju, a rząd coś takiego zakłada – podkreśla Cezary Kaźmierczak – prezes ZPP.

Inne nierealne założenia, na których oparto wyliczenie wypłacalności ZUS to spadające i utrzymujące się na jednocyfrowym poziomie – bezrobocie, stały wzrost wynagrodzeń szybszy od wzrostu PKB oraz nieuwzględnienie ryzyka emigracyjnego.

ZUS zbankrutuje

  • Brak realizmu w założeniach powoduje, że w zależności od sytuacji gospodarczej i przy istniejących progach zadłużenia bilansowanie systemu może stać się niemożliwe w perspektywie 5-8 lat – twierdzą eksperci. Oznacza to po prostu bankructwo ZUS-u.
  • Z pustego nawet Salomon nie naleje. ZUS przejmuje coraz więcej zobowiązań, a nie ma na ich pokrycie pieniędzy – tłumaczy Marcin Chłudziński, prezes Fundacji Republikańskiej. – W perspektywie średnio i długoterminowej nie jest możliwe wypłacanie obecnie gwarantowanych świadczeń emerytalnych bez strukturalnych reform systemu emerytalnego, bądź zwiększonej presji fiskalnej, co w efekcie zabija polską gospodarkę.

  • Największą cenę za socjalistyczne wymysły z przeszłości będzie musiało niestety zapłacić pokolenie wchodzące obecnie na rynek pracy – dodaje Cezary Kaźmierczak.

Eksperci zapowiedzieli, że w styczniu zaproponują szczegółowe scenariusze wyjścia z obecnej sytuacji, jednak już teraz wskazali kilka najbardziej prawdopodobnych rozwiązań.

  • Nie uda się uciec od trzech elementów: wydłużenia wieku emerytalnego, obniżenia wysokości świadczeń i wypłacania emerytur z budżetu – uważa Cezary Kaźmierczak. W jego opinii środki na wypłatę emerytur z budżetu znalazłyby się po obniżeniu opodatkowania pracy i jednoczesnym wzroście podatków konsumpcyjnych. (!! – przyp. Jarek Kefir)

Źródło: finanse.wp.pl

Ponad 37 proc. dorosłych Polaków nie ma żadnych oszczędności!

Według badania opracowanego przez SMG/KRC, aż 37 proc. dorosłych Polaków nie posiada jakichkolwiek oszczędności. Jeśli do tego doliczyć kolejne 24 proc. Polaków, którzy na koncie mają nie więcej niż równowartość dwóch miesięcznych pensji, to okazuje, że ponad 60 proc. społeczeństwa w przypadku jakichkolwiek poważniejszych problemów natychmiast traci płynność finansową.

Z badania SMG/KRC wykonanego na zlecenie Banku Millennium wynika też, że zaledwie 1/3 dorosłych Polaków jest w stanie odłożyć miesięcznie 10 proc. swoich zarobków, jednak tylko 15 proc. jest w stanie robić to regularnie.

Nieliczni Polacy są autentycznie bogaci

Ciekawych informacji dostarczyły także badania BGŻOptimy, z których wynika, że prawie połowa wszystkich depozytów zgromadzonych w bankach działających na terytorium Polski, należy do zaledwie 6 proc. najbogatszej warstwy społeczeństwa. Innymi słowy: wąska grupa ludzi posiada bardzo duże zasoby kapitałowe, a ponad połowa społeczeństwa nie posiada nic, albo bardzo niewielkie środki (do wysokości swoich dwóch pensji).

Kumulacja wielkiego kapitału przez wąską grupę powoduje sztuczne zawyżenie średniej arytmetycznej posiadanych oszczędności na osobę, która co roku jest wyliczana przez Europejski Bank Centralny. Okazuje się, że w 2013 roku było to 3,4 tys. euro, czyli około 14 tys. zł. Niestety to i tak dwa razy mniej, niż przeciętnie na swoich kontach maja Czesi, sześć razy mniej niż przeciętnie posiadają Niemcy i osiem razy mniej niż Belgowie.

Fatalne statystyki GUS

Powyższe dane korelują ze statystykami GUS, z których wynika, że aż 16 proc. polskich rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa. To oznacza, że około 6,5 mln Polaków zmaga się na co dzień z biedą, niedostatkiem i poważnymi brakami pieniędzy.

To jednak nie koniec niewygodnych danych GUS: prawie 31 procent Polaków przyznaje, że z trudnością udaje się im przetrwać “do pierwszego”. Co czwarty Polak nie ma pieniędzy na wizytę u lekarza specjalisty. 37% Polaków nie ma pieniędzy na rozrywkę i uczestnictwo w wydarzeniach kulturalnych, a 42% gospodarstw domowych nie jest w stanie bezproblemowo pokryć niespodziewanego wydatku w wysokości 400-500 złotych! Ponad 800 tys. osób ma w swojej umowie o pracę zagwarantowaną jedynie ustawową pensję minimalną, tj. około 1140 zł na rękę, a około 70 proc. z ogólnej liczby pracujących zarabia mniej niż tzw. średnią krajową (ok. 2600 zł na rękę).

Walka z biedą i niedostatkiem to najważniejsze wyzwania dla polityków

Problem finansowego niedostatku Polaków jest bardzo istotny i nie można go przykrywać innymi tematami zastępczymi. Zbyt wiele osób nad Wisłą nadal cierpi z powodu biedy. Dla zbyt wielu osób nawet minimalny wzrost obciążeń podatkowych jest tożsamy z poważnymi wyrzeczeniami. Dziwi więc postawa rządzących nami polityków i służących im mediów, które ten temat pomijają lub bagatelizują.

Czytaj więcej: Wiemy, że powinniśmy oszczędzać (Ekonomia24.pl)
http://niewygodne.info.pl