Kategoria: Polityka i społeczeństwo

Narkomania coraz kosztowniejsza: od Nowego Roku wzrośnie akcyza na tytoń i alkohol etylowy

Cyt. ”
Od stycznia pół litra wódki będzie kosztowało o 2 zł więcej niż obecnie, a paczka papierosów podrożeje co najmniej o złotówkę. Taki noworoczny prezent szykuje nam rząd Donalda Tuska. To efekt zmian w projekcie ustawy okołobudżetowej na 2014 rok, które przewidują podwyżkę podatku akcyzowego na alkohol i wyroby tytoniowe – pisze „Gazeta Polska Codziennie”.

  • Od nowego roku akcyza na alkohol etylowy, a więc wódkę, wzrośnie o 15 proc., a na papierosy o 5 proc. – poinformowało Centrum Informacyjne Rządu. Według Krajowego Stowarzyszenia Przemysłu Tytoniowego zmiana w kształcie zaproponowanym przez Ministerstwo Finansów spowoduje nie 5-proc., ale prawie dwukrotnie większy wzrost podatku, ale resort Jacka Rostowskiego twierdzi, że akcyzę na papierosy musi podnosić, bo tego wymagają unijne przepisy.

Kolejny raz okazało się, że rząd Donalda Tuska ma tylko jeden pomysł na łatanie zrujnowanych przez siebie finansów państwa – łupienie obywateli. Na dodatek jest to sposób nieskuteczny, bo poprzednie podwyżki cen spowodowały, że coraz więcej Polaków kupuje tańsze papierosy w szarej strefie. Efekt? W 2012 r. wpływy do budżetu z akcyzy tytoniowej były dużo niższe, niż zakładał minister finansów. Na nieskuteczność coraz wyższych podatków w liście do premiera wskazują też przedstawiciele Związku Pracodawców Polskiego Przemysłu Spirytusowego. Podają oni przykład krajów bałtyckich, gdzie wysoka podwyżka akcyzy na alkohol doprowadziła do załamania legalnej sprzedaży i mniejszych wpływów do państwowej kasy.

Więcej w „Gazecie Polskiej Codziennie”

Rozbiór Polski się dokonał, tylko społeczeństwo o tym jeszcze nie wie

Cyt.
„Podczas tajnego, 61. posiedzenia speckomisji 28 maja 2013 r. gen. Janusz Nosek ujawnił, że na przełomie 2011 i 2012 r. otrzymał od premiera Donalda Tuska zgodę na podjęcie przez SKW współpracy z FSB – ustaliła „Codzienna”. To może tłumaczyć, dlaczego Platforma godzi się na to, by gen. Nosek nie był przesłuchiwany przez członków sejmowej komisji ds. Służb.

Kulisy dymisji szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska są wciąż tajne. Wśród spekulacji dotyczących przyczyny dymisji kolejnego już w ostatnich miesiącach szefa specsłużb pojawia się wątek opisywany wcześniej przez „Codzienną”, a wczoraj podgrzany publikacją „Rzeczpospolitej”. Dotyczy on umowy, którą Nosek miał podpisać z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Generał miał nie poinformować o tym ministrów obrony narodowej i spraw wewnętrznych, tymczasem dzięki tej współpracy FSB mogła prowadzić szerokie i nie do końca kontrolowane działania w Polsce.

Jak ustaliła „Codzienna”, Nosek przyznał, że o współpracy z FSB poinformował premiera dopiero na przełomie 2011 i 2012 r., chociaż ta miała rozpocząć się tuż po katastrofie smoleńskiej.
Co ważne, w żadnym sprawozdaniu rocznym z działania SKW nie ma słowa o współpracy z FSB.

Resort obrony ze względu na „niejawny charakter zagadnień związanych ze służbami specjalnymi” nie odpowiada na pytania o powody dymisji Noska.
Szefowa sejmowej speckomisji Elżbieta Radziszewska zapewnia, że w tle dymisji szefa SKW nie ma służb rosyjskich. Opozycja jest innego zdania.

– Janusz Nosek w sposób nielegalny przez ponad dwa lata prowadził współpracę z rosyjskimi agentami, na przykład w Malborku. Skompromitował się, ponieważ stał się narzędziem w rękach Rosjan – powiedział poseł PiS‑u Tomasz Kaczmarek.
Czytaj więcej na ten temat w dzisiejszym wydaniu „Gazety Polskiej Codziennie”.

Źródło: http://niezalezna.pl/

Coraz więcej bezrobotnych, tak źle nie było od 10 lat!

Cyt. ”
Bezrobocie rośnie z roku na rok. Jak podaje  GUS pod koniec stycznia aż 361 zakładów zadeklarowało zwolnienie w najbliższym czasie 29,6 tys. pracowników. A to znaczy, że liczba bezrobotnych może wkrótce przekroczyć 2,4 mln! Przybywa też Polaków żyjących w skrajnej nędzy. „Po okresie spadku w latach 2006-2008, a następnie paroletniej stabilizacji, w 2011 r. odnotowano wzrost poziomu zagrożenia ubóstwem skrajnym w Polsce” – czytamy w raporcie GUS-u. Alarmuje też Bruksela – blisko 30 proc. Polaków zagrożonych jest ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Według Brukseli najbiedniejsze kraje unii to Polska, Bułgaria, Rumunia i Grecja.

Rząd zafundował nam nędzę, głód i upokorzenie. Kiedyś pod moim artykułem o kobiecie utrzymującej rodzinę ze śmietników, pojawił się komentarz – „niech Pani nie pisze takich smutnych tekstów”. Myślicie, że jest mi przyjemnie, kiedy wchodzę do domu, w którym choroby i głód wyniszczają rodzinę, a zwłaszcza małe dzieci? Lepiej przymknąć oko na to co się dzieje? Ktoś musi zareagować. Gminy mówią jedno – nie możemy pomóc więcej, bo nie pozwalają na to przepisy. Za komuny kupowało się pasztetówkę dla psa, mimo, że trzeba było stać w kolejkach, jedzenia nikomu nie brakowało. W mojej rodzinie pracował tylko ojciec, w fabryce, za zarobione tam pieniądze kupił jeden dom, wybudował drugi i jeszcze odłożył. On nie wie, tak jak ja, co znaczą kredyty. Przykład komuny stąd, że jest ona dla wielu przykładem skrajnej paranoi, więc współczesny raj można do niej porównać.

Dziś nie ma kolejek w sklepach, ale są w ośrodkach pomocy, po zasiłki, po pieniądze na książki, na lekarstwa…

Ostatnio byłam w rodzinie, w której jest czworo niepełnosprawnych dzieci, a ojciec choruje na stwardnienie rozsiane. Rozmawiałam z ich wójtem, powiedział, że do biedy i zimna w mieszkaniu można się przyzwyczaić, tak jak można się przyzwyczaić do bogactwa i komfortu. Wielokrotnie matka tych dzieci prosiła go, by ich odwiedził. Nie zrobił tego. Trudno tym wszystkim, którym się powodzi zrozumieć biednych. Gardzą nimi i brzydzą się nimi.

W żadnym kraju nie ma też tyle zagranicznych sklepów co w Polsce! Inne Państwa dbają o swoich kupców i swoją gospodarkę, nie chcą, by pieniądze były wywożone z kraju. A u nas? W samych Gorlicach – 28 tys. mieście są trzy Biedronki, Rossman, Lidl i dwa markety chińskie. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że robiąc zakupy w tych sklepach, pozwalają, by ich pieniądze zostały wywiezione z kraju. Nasze władze samorządowe wydając zgodę na kolejną biedronkę, czy inne badziewie, wydają wyrok na swoich kupców i polską gospodarkę. Upokarzają ludzi, którzy muszą się godzić pracować tam za 4,5 zł, jak np. w nowo otwartym w Tarnowie niemieckim markecie Real. Gdzie tu logika?

Co to za rząd, który działa na szkodę państwa i obywateli? Za rządów PO wytworzył się wyraźny podział na lepszych i gorszych. Ci co mają władzę mają też kasę i tylko oni się liczą. Reszta jest nieważna. Czy o taką Polskę nam chodziło?

Źródło: http://interia360.pl/polska/

Bankowy Tytuł Egzekucyjny sprawia, że rząd RP zarządza kolonią, a nie niepodległym państwem!

Cyt. ”
Wyeliminować Bankowy Tytuł Egzekucyjny (BTE), przywilej banków zapisany dotąd w polskim prawie! Byłaby to zmiana ustrojowa, gdyż to właśnie banki, dodajmy w przewadze zagraniczne, dysponują w Polsce realną władzą.

Emanacją tego stanu rzeczy jest dzisiejszy skład Rady Gospodarczej przy Premierze RP. Większość jej członków wiąże swą przyszłość z interesami ponadnarodowych instytucji finansowych. Słuszność ma prof. Witold Kieżun, gdy podnosi alarm, iż obecna władza zarządza kolonią. Bo jak inaczej czytać słowa zausznika premiera, szefa Rady Gospodarczej, Jana Krzysztofa Bieleckiego, gdy twierdzi, że my Polacy musimy godzić się z sytuacją, w której niskie płace dalej i przez długie lata stanowić będą przewagę konkurencyjną polskiej gospodarki.

Pomijam prowokacyjny charakter i głupotę takiej tezy. Bo przecież n/p Chiny startowały przed 25 laty z niskiego poziomu rozwoju. Gdzie są dzisiaj? Doganiają USA i Niemcy w ilości rejestrowanych patentów i siedzą na największych rezerwach walutowych na świecie.

Kiedy przed kilkunastu laty, Bielecki, jako premier, zabierał się za prywatyzację banków, twierdził, że Polacy zdani są na zagraniczny kapitał, bo własnego nie posiadają. Czy ten obcy kapitał zapewnił dobrobyt i miejsca pracy? Czy odwrotnie pozbawił godności i wiary w przyszłość? I wypchnął wielu spośród nas na emigrację. To gorzkie pytania i odpowiedzi. Stanowią jednak o naszej przyszłości.

O szkodzie jaką wyrządza polskim przedsiębiorcom BTE mówiłem na forum Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Demokratycznego Państwa Prawa w Sejmie RP. Wielokrotnie pisałem na ten temat, ostatnio, relacjonując losy poprawek do Prawa Bankowego przedstawionych przez trójkę posłów Prawa i Sprawiedliwości, które eliminują zapisy o BTE z polskiego obiegu prawnego.

CZYTAJ: Opozycja wygrała ważne głosowanie. Bankowy Tytuł Egzekucyjny może zostać wyeliminowany z obiegu prawnego w Polsce!

Czy nieco wcześniej:
Rzeź polskich przedsiębiorców. Bankowy Tytuł Egzekucyjny umożliwia bezprawie

Procedura w Sejmie RP trwa. Nie sposób taić, że podobne inicjatywy w ciągu ostatnich 24 lat kończyły się fiaskiem. Może tym razem jednak się uda. Zależy to między innymi od naszego poparcia, a to można wyrazić wchodząc na stronę:

Nie dla BTE!

i klikając „Lubię”, czy też przytaczając konkretne przykłady zgubnego działania BTE. Jak wpis prezesa Stowarzyszenie Poszkodowanych Przez Opcje Walutowe: „Trudne do uwierzenia, ale to nie żart – 100% BTE jakie wystawiły banki przedsiębiorcom w sprawach tzw. opcyjnych, a które zostały zatwierdzone przez sądy i zostały opatrzone „klauzulą wykonalności” wydano na podstawie … rozmów telefonicznych między pracownikami banków, a przedsiębiorcami. W 2009 roku banki wystawiły ponad 700 tys BTE !!!! ( dane Związku Banków „Polskich”)” Od siebie dodam, że już w następnym roku liczba wystawionych BTE przekroczyła 1 milion, a w bieżącym roku najprawdopodobniej przekroczy 1,5 miliona.

Poza przedsiębiorcami pole do popisu mają klienci indywidualni banków, a pośród nich „frankowicze” – właściciele mieszkań kupionych pod kredyt we frankach szwajcarskich.

CZYTAJ: Frankowicze nabici na opcje. Kolejne karty kredytowe i kredyty na spłacenie starych długów już nie wystarczają…

Przed kilku dniami, jeden z „frankowiczów” wniósł przed sądem w Krakowie sprawę o unieważnienie umowy kredytowej. Oczywiście grozi mu egzekucja na podstawie BTE.

Czyż nie jest oczywistym, że BTE, opcje i kredyty w obcych walutach są narzędziem brutalnego drenażu naszych kieszeni i gospodarki narodowej?

Podejmij walkę, poprzyj inicjatywę w parlamencie, nie daj się strzyc jak owca!

Więcej informacji na unicreditshareholders.com

Źródło: http://wpolityce.pl/

Mistyfikacja na ogromną skalę. Media oszukane przez fałszywych ekspertów!

Cyt. ”
Strony internetowe takich renomowanych francuskich mediów jak „Le Figaro”, „Le Nouvel Observateur”, czy „L’Express” padły ofiarą mistyfikacji na wielką skalę ze strony fałszywych ekspertów, którzy na ich łamach promowali marki i lobbowali na rzecz różnych firm.

Nicolas Arpagian z portalu internetowego „Le Journal du Net” (JDN) ustalił w toku wnikliwego śledztwa, że w rubrykach, gdzie zaproszeni eksperci swobodnie wypowiadali się na różne tematy, pojawiła się podejrzana i powtarzająca się promocja kilku firm, co wskazuje na zorganizowane działanie agencji PR-owskich, czy działalność lobbingową.

– Mistyfikacja na wielką skalę – jak ją określa Arpagian – dotyczy również takich stron i portali internetowych jak „Les Echos”, „Economie Matin”, „Le Huffington Post”, czy sam JDN, który ujawnił proceder.

Fałszywi eksperci pisali korzystnie o różnych markach, przedsiębiorstwach, instytucjach, ideach, czy krajach w starannie zredagowanych artykułach pełnych poważnych linków i odnośników – pisze „Le Journal du Net”.

JDN sporządził nawet listę 11 najczęściej pojawiających się nazw cytowanych przez fałszywych ekspertów; wśród nich znalazły się takie instytucje jak: francuskie stowarzyszenie producentów żywności (ANIA), Publiczny Bank Inwestycyjny, Bank Saint Olive, Klub Motoryzacyjny AMTT, czy międzynarodowa sieć firm świadczących usługi z zakresu audytu, doradztwa podatkowego i doradztwa gospodarczego KPMG.

JDN pisze, że rzekomi eksperci występowali pod przybranymi nazwiskami, a ich artykułom towarzyszyły zdjęcia przypadkowych osób, czasem ściągnięte z internetu. Autor występujący jako Nicklas Boden, który zachwalał m.in. firmę telekomunikacyjną Numericable, opatrywał swoje teksty zdjęciem szwedzkiego tenisisty Nicklasa Kultiego. W celu uwiarygodnienia swej tożsamości, niektórzy fałszywi eksperci zadawali sobie wiele trudu, tworząc swoje internetowe profile na różnego rodzaju portalach i stronach.

Źródło: PAP

13-letnia Antonya uciekła z Niemiec przed Jugendamtem do Polski

Cyt. ”
Czułam się jak w więzieniu, bo nie mogłam korzystać ani z telefonu, ani z internetu. Byłam ciągle obserwowana i kontrolowana(…) Moje rzeczy włącznie z bielizną były systematycznie przeszukiwane. Każda rozmowa była podsłuchiwana. Często byłam głodna, bo dyrekcja nie dawała mi bonów na jedzenie – relacjonuje 13-latka, która wraz z rodzicami uciekła z Niemiec przed  Jugendamtem do Polski, a konkretnie – do Bytowa.

jugendamt

Antonia Schandorff, 13-letnia Niemka ukrywa się wspólnie z rodzicami w okolicach Bytowa, bo za zachodnią granicą jest poszukiwana przez tamtejszy Jugendamt. Dziewczynka 28 sierpnia uciekła z placówki w Visselhovede w okolicach Bremen, bo jak mówi nie mogła już wytrzymać w miejscu, w którym była traktowana jak przedmiot. Rodzinny dramat, to konsekwencja tego, że dziewczynka często opuszczała zajęcia w szkole, ponieważ jej ojciec z uwagi na ciągłe zmiany miejsca zatrudnienia, zmieniał też miejsce zamieszkania. To miało się nie spodobać niemieckiej organizacji.

  • Przez siedem miesięcy nie miałam kontaktu z moimi rodzicami – mówi Antonia Schandorff. – Czułam się tam jak w więzieniu, bo nie mogłam korzystać ani z telefonu, ani Internetu. Byłam ciągle obserwowana i kontrolowana przez dyrekcję placówki. Zawożono mnie do szkoły i odprowadzano bezpośrednio do klasy. Na koniec zajęć byłam zaś odbierana. Drzwi do placówki były ciągle zamknięte, a moje rzeczy włącznie z bielizną były systematycznie przeszukiwane. Nie mogłam nawet sama wybierać numeru na telefonie, a każda rozmowa była podsłuchiwana. Często byłam głodna, bo dyrekcja nie dawała mi bonów na jedzenie – dodaje dziewczynka.

jugendamt 1

Obecność Axela Schandorffa i jego rodziny na terenie powiatu bytowskiego nie jest przypadkowa. Zdesperowany Niemiec, który potrzebował pomocy dotarł do Wojciecha Pomorskiego, mieszkańca Bytowa i prezesa „Polskiego Stowarzyszenia Rodzice Przeciw Dyskryminacji Dzieci w Niemczechwww.dyskryminacja.de – człowieka, który od 2003 roku walczy w austriackich, niemieckich i polskich sądach o własne córki, którym zakazano posługiwać się językiem polskim. Uzyskanie kontaktu z Pomorskim, który walczy z dyskryminacją dzieci w Niemczech zbiegło się w czasie z pobytem 13-letniej Antonii w niemieckim przytułku.

  • Nie mogłem inaczej postąpić, bo sam od ponad 10 lat walczę o swoje dzieci, dlatego wiem co czują ci ludzie – podkreśla Wojciech Pomorski. – Z informacji, które udało mi się uzyskać wynika, że dziewczynka zamieściła w internecie filmik, w którym opisuje jak jest traktowana i że prosi o pomoc. Dotarła do niego jedna ze stacji telewizyjnych oraz dyrekcja placówki, w której przetrzymywana była Antonia. Dziewczynka podsłuchała rozmowę dyrekcji Jugendamtu właśnie na temat opublikowanego filmiku i wtedy zdecydowała się uciec. Dotarła do Bremen, skąd uciekła wspólnie z rodzicami. Pomogłem im, bo wiem co czują. Przewiozłem dziecko i rodziców przez granicę i na razie wszyscy są w bezpiecznym miejscu. Zobaczymy jak sprawa będzie się dalej rozwijała.

Rodzina ukrywa się na terenie powiatu powiatu bytowskiego od niespełna dwóch tygodni. W miejscu, gdzie nie ma nawet zasięgu w telefonie komórkowym rodzice z córką czują się bezpieczni. Wiedzą, że w momencie, kiedy przekroczą granicę, pierwsza kontrola policji zakończy się zatrzymaniem dziecka i przewiezieniem do Jugendamtu. Ojciec dziewczynki zdecydował się na wyjazd do Polski, bo wie, że żyją tu dobrzy ludzie.

  • Mogliśmy wyjechać jeszcze do Francji, Danii i właśnie do Polski – wyjaśnia Alex Schandorff. – Zdecydowałem się na Polskę, bo wiem, że mieszkają tu dobrzy ludzie, którzy nam pomogą. Nie myliłem, się. Najbardziej cieszę się z tego, że jesteśmy tu bezpieczni. Córka zaczyna dochodzić do siebie. Pierwszych kilka nocy nie spała i miała ataki nerwicowe. Wiem, że w tym przytułku podawano jej w wodzie jakiś specyfik, który powodował, że była otępiała. Najważniejsze jest dla mnie dobro mojej rodziny – dodaje Alex, ojciec dziewczynki.

Ambasada Niemiecka w Polsce nie odnosi się bezpośrednio do sprawy 13-letniej Antonii oraz jej ucieczki z Jugendamtu. Lukas Wasielewski poinformował tylko, że żadne szczegółowe informacje na temat dziewczynki nie zostaną udzielone. Ambasador ograniczył się zaledwie do przesłania ogólnej informacji na temat zaistniałej sytuacji.

jugendamt 2

  • Osobie niepełnoletniej nie grożą w Niemczech konsekwencje prawno-karne za samowolne opuszczenie domu dziecka – pisze w komunikacie do naszej redakcji Lukas Wasielewski, z Ambasady Niemieckiej w Warszawie. – Dlatego osoba taka nie jest również poszukiwana listem gończym. Jeśli zaś chodzi o procedury stosowane w przypadkach samowolnego opuszczenia placówki przez osobę niepełnoletnią, nie można udzielić powszechnie obowiązującej odpowiedzi, ponieważ każdy przypadek jest indywidualny i należy go rozpatrywać odrębnie. Policja niemiecka i polska z zasady współpracują ze sobą w ramach Interpolu, także przy poszukiwaniach osób zaginionych.

Ryszard Galla, poseł mniejszości niemieckiej uważa, że jeśli Jugendamt zdecydował się zabrać dziecko rodzicom, to coś musiało być na rzeczy.

  • To nie jest tak, że przedstawiciele Jugendamtu wychodzą na ulicę i zabierają do placówki pierwsze lepsze dziecko – podkreśla Ryszard Galla. – Musiało być jakieś doniesienie o ewentualnych nieprawidłowościach w tej rodzinie. Bardzo często wokół Jugendamtu pojawiają się jakieś kontrowersje, ale przecież prawo niemieckie i prawo Unii Europejskiej jest przyjazne dla obywatela, więc na pewno nic nie stało się bez przyczyny i stosownej reakcji osób trzecich– tłumaczy poseł Galla.

Mecenas Markus Matuschczyk, który zajął się sprawą 13-letniej „uciekinierki” zamierza odwołać się do niemieckiego wymiaru sprawiedliwości z wnioskiem o przywrócenie praw rodzicielskich rodzicom.

  • Dziewczynka decyzją sądu została zatrzymana w placówce Jugendamtu z pogwałceniem wszelkich praw – wyjaśnia mecenas Matuschczyk. – Sąd uznał, że ciągłe przeprowadzki rodziców negatywnie wpływają na dobro dziecka. Wyliczono, że Antonia przez pięć lat opuściła łącznie 200 dni w szkole. Prawami rodzicielskimi do tej dziewczynki dysponuje Jugendamt, dlatego kiedy tylko dziewczynka przekroczy granicę, zostanie natychmiast zatrzymana i przewieziona do miejsca, skąd uciekła – dodaje prawnik.

Historia 13-letniej dziewczynki i jej historia daje do myślenia. Pełnomocnik Niemców, którzy ukrywają się w Polsce zapowiedział, że póki co rodzina nie zamierza wrócić do kraju nad Renem. Prawnik najprawdopodobniej wystąpi do polskiego sądu, o przywrócenie praw rodzicielskich rodzicom, którzy nie wykluczają, że w obawie przed utratą dziecka zostaną w Polsce.

Źródła:

http://www.dziennikbaltycki.pl/

http://wojciech-pomorski.blog.pl/

Polska będzie krajem niewolniczej siły roboczej. Jan Krzysztof Bielecki: „Pierwszy milion trzeba ukraść..”

Polska krajem niskich płac – Jan Krzysztof Bielecki

„Poczytajmy sobie, co ma do zaproponowania Polakom Izaak Blumenfeld, pseudonim: ‚Jan Krzysztof Bielecki’,  autor słynnego cytatu “Pierwszy milion trzeba ukraść”

(zob. http://pl.wikiquote.org/wiki/Jan_Krzysztof_Bielecki)

Typowy wolnorynkowy liberał, współzałożyciel Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

Będąc coraz bogatszymi, będziemy rozwijać się wolniej. Jestem natomiast przekonany, że jeszcze przez wiele lat podstawowym czynnikiem dającym nam przewagę nad innymi krajami będą konkurencyjne koszty pracy. Badania i rozwój są oczywiście potrzebne, ale nie łudźmy się – w ciągu kilku lat nie staniemy się państwem, którego rozwój gospodarczy jest oparty na wynalazkach. Azjatyckie tygrysy też zaczynały od konkurowania ceną: najpierw Japonia konkurowała z USA, potem Korea zaczęła produkować taniej niż Japonia, Chiny produkują taniej niż Korea, a już Wietnam zaczął produkować taniej niż Chiny. Po drodze te państwa stają się nowoczesnymi gospodarkami.

Głównym hasłem wyborczym Donalda Tuska jest cywilizacyjny skok, doganianie Zachodu – to właściwie jedyny postulat, który on tak jasno deklaruje. Pan tymczasem właśnie powiedział, że naszą jedyną szansą na dalszy rozwój jest praca za stawki niższe niż w innych krajach – to nasza jedyna szansa na dalszy rozwój.

niskie pensje polakow

I doganiamy. W czasie rządów premiera Tuska PKB na mieszkańca w Polsce wzrósł z 54 proc. średniej unijnej do 64 proc. Fakt, że trzymamy konkurencyjne koszty pracy, że wydajność u nas rośnie szybciej niż pensje, jest dla nas podstawą rozwojową. I to właśnie jest jednym z powodów, dla których powstało tyle bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Właśnie dlatego Polska ciągle notuje wzrost gospodarczy i tworzy miejsca pracy. Gdy koszty pracy u nas wzrosną, to tych miejsc zacznie ubywać.

Innymi słowy, Zachód cały czas gonimy – ale gonimy na słabo opłacanych stanowiskach.

Czy ja wiem, czy za słabo? Na przykład płaca minimalna rośnie u nas za szybko, jest już wyższa o 30 proc. niż w Czechach. To pokazuje, jak bardzo w ryzach konkurencyjności musimy trzymać wysokość płac.

Tak mówi Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów w rozmowie z Agatonem Kozińskim. Rozmowę opublikował Dziennik Bałtycki, 26 września 2013 roku.

placa minimalna

Przeczytajmy to spokojnie jeszcze raz. Oto po sześciu latach nieustającego rozwoju przeplatanego kampaniami i spotami o sukcesach, władza w osobie najważniejszego człowieka od gospodarki komunikuje nam:

  • “Jeszcze przez wiele lat podstawowym czynnikiem dającym nam przewagę nad innymi krajami będą konkurencyjne koszty pracy”
  • “Badania i rozwój są oczywiście potrzebne, ale nie łudźmy się – w ciągu kilku lat nie staniemy się państwem, którego rozwój gospodarczy jest oparty na wynalazkach”
  • Punktem odniesienia nie są żadne Niemcy, których stajemy się kolonią, ale Azja, i to ta budująca wzrost na taniej sile roboczej. Wietnam pojawia się jako wzorcowy przykład dla Polski.
  • Władzę najbardziej martwi wzrost zarobków Polaków i ich ograniczenie wydaje się być głównym celem

Najbardziej zaskakuje ten spokój J.K. Bieleckiego ogłaszającego, że Polacy to naród taniej siły roboczej i tak pozostanie…

Cóż, witajcie w fazie docelowej modelu rozwojowego rozpoczętego w 1989 roku. Witaj zwłaszcza klaso średnia. Na pocieszenie: nikt chyba nie wydaje tyle na ogłoszenia o postępach w innowacyjności, niż nasza władza w zaprzyjaźnionych mediach. Słowem – prawie innowacyjna gospodarka, z naciskiem na prawie.

Na temat bankiera “Bieleckiego” vel Izaak Blumenfeld warto sobie poczytać np. tu:
http://niepoprawni.pl/blog/6583