Reklamy

Kategoria: Polityka i społeczeństwo

Niska wydajność pracy Polaków to mit! Pracujemy ciężej, dłużej i za mniejsze pieniądze niż większość Europejczyków

Prawdziwa wydajność pracy Polaków jest na wysokim poziomie!

Cytat: „Niemiec pracujący w fabryce akcesoriów biurowych pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Polak, pracujący w należącej do tego samego właściciela fabryce akcesoriów biurowych pod Warszawą, wyprodukuje w ciągu godziny 200 długopisów. Zgadnij czyja praca jest bardziej “wydajna”?

Surowe statystyki mówią, że wydajność pracy w Polsce mierzona wartością PKB w cenach stałych na przepracowaną godzinę w 2012 roku była aż o 67,7 proc. niższa niż średnia dla Unii Europejskiej. W tym miejscu należy jednak wyraźnie podkreślić – nie oznacza to wcale, że Polacy są leniwi lub wkładają w pracę mniej wysiłku, jak sugerują co niektórzy publicyści mediów establishmentowych.

Słynną “wydajność” pracy mierzy się bowiem przez pryzmat wartości pieniężnej danej czynności czy usługi, która zasili PKB danego kraju. Odwołując się do przykładu – wspomniany Niemiec z fabryki pod Hamburgiem wyprodukuje w ciągu godziny 100 długopisów. Każdy z nich jest w Niemczech warty 1 euro, tj. równowartość około 4,20 zł. To znaczy, że w ciągu tylko jednej godziny pracy niemiecki robotnik jest w stanie powiększyć PKB swojego kraju o 100 euro (tj. ok. 420 zł). Polski robotnik spod Warszawy jest w tym samym czasie wyprodukować, aż 200 długopisów. Problem w tym, że każdy z nich jest w naszym kraju warty tylko 0,80 zł, a to oznacza, że jego “wydajność” pracy mierzona wartością dodaną PKB wnosi tylko 160 zł na godzinę.

Na pierwszy rzut oka wydawało się, że bardziej produktywny jest Polak spod Warszawy. Wszak jest w stanie wyprodukować, aż 200 długopisów na godzinę. I to jest prawda – pracownik fabryki w Polsce wyprodukuje więcej, ale to pracownik fabryki za naszą zachodnią granicą będzie uznany w oficjalnych statystykach ekonomicznych jako ten bardziej “wydajny”, mimo że w rzeczywistości potrafi wyprodukować w ciągu godziny dwa razy mniej niż Polak.

W tym kontekście chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na dwie inne statystyki, po części związane z kwestią “wydajności” pracy.

Pierwsza z nich mówi o udziale płac otrzymywanych przez Polaków w relacji do PKB wytwarzanego przez nasz kraj. Wskaźnik ten pokazuje, jaka część wytworzonego PKB została przeznaczona na potrzeby ludzi w formie wynagrodzeń za pracę, składek emerytalno-rentowych i zdrowotnych oraz podatków na sfinansowanie tzw. konsumpcji zbiorowej, np. szkolnictwa i transportu publicznego, przychodni i szpitali itp. Generalnie zasada jest prosta: im wyższy udział kosztów związanych z zatrudnieniem w relacji do PKB danego kraju, tym większy panuje dobrobyt.

Okazuje się, że wskaźnik ‘płace do PKB’ w naszym kraju jest na dramatycznie niskim poziomie. W Szwajcarii do pracowniczych kieszeni i fiskusa trafia prawie 60 proc. PKB. W USA – ponad 55 proc. PKB, w Niemczech i większości państw Europy Zachodniej od 42 do 55 proc. PKB. W Polsce w 2008 r. wskaźnik ten wynosił 37,1 proc., a w ciągu kolejnych kilku lat obniżył się do zaledwie 36 procent, co daje nam zaszczytne przedostatnie miejsce w Unii Europejskiej. Tak niski poziom wskaźnika oznacza, że ogromna część owoców wzrostu gospodarczego z ostatnich lat w ogóle nie trafia do portfeli Polaków.

Z uwagi na niskie płace oraz słabą “wydajność” pracy mierzoną wartością wytworzonego PKB, Polacy – aby wiązać koniec z końcem – muszą pracować o wiele dłużej i intensywniej niż inne nacje w Europie.

W tym miejscu należy odwołać się do drugiej statystyki autorstwa OECD, która mierzy liczbę godzin spędzonych w pracy przez obywateli poszczególnych państw. Okazuje się, że Polacy w tym zestawieniu są wice-liderami Unii Europejskiej. W 2012 roku statystyczny Polak spędził w pracy 1929 godzin. Dla porównania – statystyczny Brytyjczyk w pracy spędził 1654 godziny, Francuz – 1479 godzin, Niemiec – 1397 godzin, a Holender jedynie 1381 godzin.

Czytaj więcej:
Polacy przepracowanym narodem (Niewygodne.info.pl)
Naczelna zasada kolonializmu XXI wieku: drenować ile się da kapitał państw podległych (Niewygodne.info.pl)

http://niewygodne.info.pl

Polacy otrzymują za niskie wynagrodzenia. W relacji ‘suma płac do PKB’ zajmujemy przedostatnie miejsce w UE.

Udział płac otrzymywanych przez Polaków w relacji do PKB wytwarzanego przez nasz kraj należy obecnie do jednego najniższych w Unii Europejskiej. Co gorsza – współczynnik ten ten zamiast rosnąć, w ciągu ostatnich lat zaczął spadać.

Wskaźnik ‘płace do PKB’ pokazuje, jaka część wytworzonego PKB została przeznaczona na potrzeby ludzi w formie wynagrodzeń za pracę, składek emerytalno-rentowych i zdrowotnych oraz podatków na sfinansowanie tzw. konsumpcji zbiorowej, np. szkolnictwa i transportu publicznego, przychodni i szpitali itp.

Generalnie zasada jest prosta: im wyższy udział kosztów związanych z zatrudnieniem w relacji do PKB danego kraju, tym większy panuje dobrobyt. W Szwajcarii do pracowniczych kieszeni i fiskusa trafia prawie 60 proc. PKB. W USA – ponad 55 proc. PKB, w Niemczech i większości państw Europy Zachodniej od 42 do 55 proc. PKB. Jak ten wskaźnik wygląda w Polsce? W 2008 r. wynosił 37,1 proc., a w ciągu kolejnych kilku lat obniżył się do zaledwie 36 procent (przedostatnie miejsce w Europie).

Czytaj więcej:

Dlaczego Polacy są biedni choć ciężko pracują (Obserwatorfinansowy.pl)

http://niewygodne.info.pl/

Reklamy
Reklamy

Rząd lekką ręką daje 3,5 miliarda zł dla najbogatszych Polaków

Cyt. „Prezydent podpisał ustawę o MdM. Oznacza to, że od przyszłego roku kupujący mieszkania będą mogli liczyć na dotację z państwowej kasy. Tymczasem eksperci zwracają uwagę, że ustawa nie rozwiązuje problemu braku mieszkań, a na dodatek może być niekonstytucyjna.

mieszkania nieruchomosci kredyt

Ustawę o rządowym programie Mieszkania dla Młodych Bronisław Komorowski podpisał w ostatnim dniu października. Dzięki temu będzie ona mogła wejść w życie jeszcze przed końcem roku. Od początku stycznia młode rodziny oraz single do 35. roku życia będą mogli starać się o dopłatę do kredytu hipotecznego. W ten sposób zaoszczędzić będzie można nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Wszystko zależeć będzie od tego, ile dzieci będzie w rodzinie.

  • Proponowane instrumenty wsparcia łączą jednocześnie cel polityki mieszkaniowej z celami tak ważnej dla prezydenta polityki rodzinnej. Brak mieszkań jest uznawany za jedną z istotnych przyczyn niskiego poziomu dzietności polskich rodzin – podała strona internetowa prezydent.pl

Ustawa od początku budzi kontrowersje. Część ekspertów twierdzi, że pomoże ona najlepiej sytuowanym Polakom oraz deweloperom. W sejmie i senacie trwały długie dyskusje dopuszczające możliwość dopłat do mieszkań z rynku wtórnego, ostatecznie jednak parlamentarzyści zadecydowali, że pieniądze w ramach MdM będą wypłacane tylko przy zakupie nieruchomości z rynku pierwotnego.

Co ciekawe, podpis prezydenta pojawił się zaraz po tym, jak swoje pismo w sprawie skierowania ustawy do Trybunału Konstytucyjnego wystosował do kancelarii Bronisława Komorowskiego znany pośrednik na rynku nieruchomości Krzysztof Oppenheim. Na jego zlecenie dr Waldemar Gontarski przygotował opinię prawną. Wynika z niej, że ustawa jest niezgodna z ustawą zasadniczą.

  • Jeśli pierwsze mieszkanie zostało nabyte w oparciu o kredyt hipoteczny w obcych walutach, a w związku z osłabieniem wartości waluty rodzimej, nabywca zbankrutował i utracił to mieszkanie, wsparcia nie otrzyma. Jest to nierówność ze względu na pogorszenie się sytuacji finansowej młodej osoby – pisze w opinii dr Waldemar Gontarski.

Zdaniem Krzysztofa Oppenheima, który walczy z zaproponowanym przez rząd systemem dopłat MdM, prezydent źle zrobił, że nie zapoznał się ze wszystkimi za i przeciw dotyczącymi ustawy”

Uwaga! To tylko ok. 1/3 artykułu. Więcej przeczytasz w dziale Finanse na wp.pl:

http://finanse.wp.pl/kat,1033695,title,35-mld-zl-dla-najbogatszych-Polakow,wid,16145567,wiadomosc.html?ticaid=111a0c

Racjonalistyczna filozofia Ayn Rand jest filozofią psychopatki, mizantropijną fantazją okrucieństwa, zemsty i chciwości

Racjonalizm: Idee Ayn Rand stały się marksizmem nowej prawicy

ayn rand racjonalizmRości sobie uzasadnione prawo do bycia najbrzydszą z filozofii, jaką stworzył powojenny świat. Egoizm, jak twierdzi, jest dobrem, altriuzm – złem, empatia i współczucie są nieracjonalne i destrukcyjne. Biedni zasługują na to, aby umrzeć; bogaci zasługują na nieograniczoną władzę. Filozofia ta została już przetestowana i upadła w sposób spektakularny i katastroficzny. A jednak system przekonań, skonstruowany przez Ayn Rand, której 30 rocznica śmierci mija właśnie dzisiaj, nigdy nie był bardziej popularny czy wpływowy.

Rand była Rosjanką (Alissa Rosenbaum) z zamożnej rodziny, która wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych. Poprzez swoje powieści (takie jak „Atlas Shrugged” – polskie wydanie pt. „Atlas zbuntowany”) oraz książki non-fiction (jak „The Virtue of Selfishness” [1] – polski przekład: „Cnota egoizmu”) wyjaśniała swoją filozofię, którą nazywała „obiektywizmem”. Utrzymuje ona, że jedyną drogą moralną jest czysty interes własny. Upiera się ona, że nikomu nic nie jesteśmy winni, nawet członkom własnej rodziny. Opisywała biednych i słabych jako „wyrzutki” i „pasożyty” oraz potępiała wszystkich, którzy chcieli im pomóc. Poza policją, sądami i siłami zbrojnymi nie powinna istnieć żadna inna rola dla rządu: żadnej pomocy społecznej, żadnego ubezpieczenia zdrowotnego lub edukacji, żadnej infrastruktury publicznej czy transportu, żadnej straży pożarnej, żadnych regulacji i żadnych podatków od dochodów.

„Atlas Zbuntowany”, opublikowany w 1957 r., opisuje Stany Zjednoczone zrujnowane przez interwencjonizm rządowy, w którym bohaterscy milionerzy walczą przeciwko narodowi darmozjadów. Milionerzy, których Rand ukazuje jako Atlasa, dźwigającego na swych barkach świat, wycofują swoją robotę z takim skutkiem, że naród się załamuje. Zostaje jednak uratowany dzięki niekontrolowanej chciwości i egoizmowi jednego z heroicznych plutokratów, Johna Galta.

Biedni mrą jak muchy na skutek programów rządowych oraz swego własnego lenistwa i niefrasobliwości. Ci, którzy próbują im pomagać, są gazowani. W niesławnym ustępie dowodzi ona, że pasażerowie w pociągu wypełnionym trującym gazem zasługują na swój los. [2,3] Jeden np. śmiał być nauczycielem, który uczył dzieci grupowej współpracy; inna matką, żoną urzędnika, która troszczyła się o swoje dzieci; kolejna niepracującą żoną, „która uwierzyła, że ma prawo wybierać polityków, o których wiedziała tyle, co nic”.

Filozofia Rand jest filozofią psychopatki, mizantropijną fantazją okrucieństwa, zemsty i chciwości

Filozofia Rand jest filozofią psychopatki, mizantropijną fantazją okrucieństwa, zemsty i chciwości. A jednak, jak to wykazał Gary Weiss w swej nowej książce „Naród Ayn Rand”, stała się ona dla nowej prawicy tym, czym kiedyś był Karol Marks dla lewicy: półbogiem na czele chiliastycznego kultu [4]. Już prawie jedna trzecia Amerykanów, wg ostatnich sondaży, czytała „Atlasa Zbuntowanego” i każdego roku książka ta sprzedaje się w setkach tysięcy egzemplarzy.

Bagatelizując ewangeliczny ateizm Rand, ruch partii herbacianej (Tea Party) przyjął ją sobie do serca. Żadne z ich spotkań nie może się obejść bez plakatu z napisem „Kim jest John Galt?” oraz „Rand miała rację”. Ayn Rand – dowodzi Weiss – zapewnia zunifikowanie ideologii, która „wydestylowała niejasny gniew i niezadowolenie w poczucie celu”. Jest ona energicznie promowana przez takie osobistości telewizyjne, jak Glenn Beck, Rush Limbaugh oraz Rick Santelli. Stała się duchem przewodnim Republikanów w Kongresie [6].

Podobnie jak wszystkie filozofie, ‘filozofia obiektywizmu’ jest przyswajana z drugiej ręki przez ludzi, którzy nigdy jej nie czytali. Sądzę, że zaczyna się ją wyczuwać po tej stronie Atlantyku: w krzykliwych nowych roszczeniach, aby na przykład usunąć 50% stawkę podatkową dla najbogatszych, lub między urągliwymi, szyderczymi blogerami, ktorzy pisują dla witryn wydawnictw prasowych „Telegraph” i „Spectator”, wypowiadając się pogardliwie i prześmiewczo o współczuciu i empatii oraz atakując wszelkie wysiłki uczynienia tego świata nieco lepszym miejscem.

Nietrudno zgadnąć, dlaczego Rand uwodzi miliarderów. Daje im coś, co ma kluczowe znaczenie w każdym ruchu politycznym: poczucie bycia ofiarą. Wmawia im, że żerują na nich ubogie, niewdzięczne darmozjady oraz że są uciskani przez natrętne, kontrolujące rządy.

rand racjonalizmO wiele trudniej pojąć, co widzą w niej zwyczajni herbaciarze, którzy najwięcej by ucierpieli wskutek wycofania się rządu. Ale taki jest ogrom panoszącej się dezinformacji, którą przesiąka cały ten ruch, i tak przeważający w USA jest syndrom Willy’ego Lomana (przepaść pomiędzy rzeczywistością a oczekiwaniami [7]), że miliony beztrosko zgłaszają się na ochotnika, by służyć za podnóżek dla miliarderów. Zastanawiam się, jak wielu z nich nadal by się modliło w kaplicy Ayn Rand, gdyby wiedzieli, że pod koniec swego życia sygnowała ona swym podpisem zarówno program pomocy medycznej, jak i ubezpieczeń społecznych [8]. Wszakże atakowała z furią oba te programy, jako że reprezentowały to wszystko, czym ona gardziła jako elementem niepożądanym w państwie. Jej system przekonań nie udźwignął jednak realiów starzenia się i załamania zdrowia.

Ale mają oni jeszcze silniejsze powody, aby odrzucić jej filozofię. Jak wykazano w filmie dokumentalnym Adama Curtisa, wyświetlanym w zeszłym roku, najbardziej oddanym członkiem jej wewnętrznego kręgu był Alan Greenspan [9] [Wikipedia pl]. Pośród esejów, które pisywał dla Ayn Rand, znalazły się te opublikowane w jej książce, której był współwydawcą, „Capitalism: the Unknown Ideal” (Kapitalizm. Nieznany ideał) [10]. Tutaj można odnaleźć całkowicie odsłoniętą filozofię, którą wniósł do rządu. Nie ma najmniejszej potrzeby regulacji działalności – nawet w budownictwie czy Big Pharmie – argumentował Greenspan – jako że „»zachłanność« ludzi biznesu, a mówiąc dokładniej ich żądza zysków… jest nieprześcignionym obrońcą konsumenta” [11]. Co do bankierów, potrzeba zdobycia zaufania ich klientów gwarantuje, że będą działać z honorem i uczciwością. Nieregulowany kapitalizm – stwierdza – jest „w najwyższym stopniu moralnym systemem”. [12]

Gdy wreszcie dorwał się do władzy, Greenspan stosował filozofię swej guru (Rand) w lobbingu na rzecz obniżania podatków dla bogatych i odrzucania praw ograniczających działalność banków, odmawiając regulacji drapieżnych pożyczek i handlu instrumentami pochodnymi, co ostatecznie spowodowało upadek systemu. Wiele z tego jest już udokumentowane, ale Weiss wykazuje, że w USA Greenspan zdołał z powodzeniem przemalować tę historię.

Pomimo wielu lat, które spędził u jej boku, pomimo uprzedniego przyznania, że to Rand zdołała przekonać go, iż „kapitalizm jest nie tylko wydajny i praktyczny, ale również moralny” [13], Greenspan wspomina ją w swych pamiętnikach, aby jedynie zasugerować, że była to młodzieńcza nieroztropność i tak, zdaje się, brzmi teraz wersja oficjalna. Weiss przedstawia potężne dowody na to, że nawet dzisiaj Greenspan pozostaje jej lojalnym uczniem, odwoławszy swe częściowe przyznanie się do porażki przed Kongresem.

Przesiąknięta jej filozofią nowa prawica po obu stronach Atlantyku nadal domaga się ograniczenia roli państwa, nawet gdy ruiny tej polityki zalegają wszędzie wokół. Biedni giną, superbogaci utrzymują się przy życiu i prosperują. Ayn Rand by się to podobało.

Przekład: PRACowniA
Czytaj na SOTT.net: Ayn Rand: A Manifesto for Psychopaths

Odnośniki:

1. W duchu Rand, sugeruję, żeby za to nie płacić, tylko ściągnąć stąd;

2. Str. 605 wydanie Penguin 2007

3. Gazowanie i następujące eksplozje wyjaśnione na str. 621

4. Gary Weiss, 2012. „Ayn Rand Nation: The Hidden Struggle for America’s Soul”. St. Martin’s Press, New York.

5. Było to badanie opinii Zogby poll, przeprowadzone pod koniec 2010 r.

6. Aby podać jeden z przykladów, Paul Ryan, przewodniczący Komisji Budżetowej twierdzi, że „powód, dla którego zaangażowałem się w służbę publiczną, gdybym miał go przypisać jednej osobie, byłaby nią Ayn Rand”. Jest to nieco ironiczne, zważywszy, że Rand nienawidziła idei służb publicznych. Cytowane przez G. Weissa.

7. Link

8. Gary Weiss, str. 61-63.

9. Link

10. Ayn Rand, Nathaniel Branden, Alan Greenspan i Robert Hessen (Eds), 1967.

„Capitalism: The Unknown Ideal”. Signet, New York.

11. Alan Greenspan, August 1963. “The Assault on Integrity”. Pierwotnie tekst opublikowany w „The Objectivist Newsletter”, później w „Capitalism: The Unknown Ideal”.

12. Jak wyżej.

13. Z artykułu autorstwa Somy Golden w „New York Times”, lipiec 1974, cytowane przez Gary’ego Weissa.

Logika racjonalistów i libertarian:

Rand racjonalizm libertarianizm

Oto liberalizm! Darmowe staże i „seksualne bonusy” dla pracodawcy

Szokujące wymagania pracodawców i ogłoszenia o pracę

Idealny pracownik? Młody, choć z kilkuletnim doświadczeniem w branży. Ze znajomością języków obcych, najlepiej dwóch, w tym jednego egzotycznego. Z ustabilizowaną sytuacją domową, ale singiel, który zamiast rodzinie, poświęcał się będzie pracy.

Pracodawcy, wykorzystując wysokie bezrobocie, śrubują oczekiwania wobec kandydatów i narzekają, że na rynku pracy nie ma dobrych pracowników. Bezrobotni, którzy szukają zatrudnienia, wyszydzają za to często wymagania pracodawców, zwłaszcza gdy zderzy się je z proponowaną płacą.

Umiejętności specyficzne, czyli jakie

Coraz częściej pracodawcy wymagają od kandydatów dość specyficznych umiejętności. Jeśli uzasadnia to stanowisko, na które się rekrutuje, jest to naturalne. Bywa jednak, że wymagania nijak mają się do tego, czym kandydat ma się u przyszłego pracodawcy zajmować.

Nie wszyscy pracodawcy zdają sobie sprawę, że oczekując wyższego wykształcenia kierunkowego, doświadczenia w branży popartego sukcesami zawodowymi, znajomości dwóch lub więcej języków oraz określonych zdolności lub uprawnień, nie mogą oferować 2 tysięcy złotych na rękę. Niestety, bywa że wymagają bardzo dużo, a nie oferują nawet jasnej, precyzyjnie określonej ścieżki awansu i rozwoju zawodowego, co dla pewnej grupy pracowników jest sprawą kluczową.

Ogłoszenia o pracę z życia wzięte

Nie ma się więc co dziwić frustracji tych, którzy od dłuższego czasu szukają zatrudnienia i zderzają się z ogłoszeniami, które zamiast dawać nadzieję na pracę, przynoszą ze sobą irytację.

  • Rozmowy kwalifikacyjne nie mają sensu. I tak pracodawca z góry wie, kogo szuka. Na „moje” stanowisko zatrudniono 23-latkę bez doświadczenia. Ja mam wyższe magisterskie, parę podyplomówek, 45 lat i 17-letnie doświadczenie w branży. Tyle, że nie mam znajomości. W małych miejscowościach to nie umiejętności i CV, ale właśnie znajomości się liczą – uważa pani Barbara z Inowrocławia. Nie znalazła normalnej pracy, więc poszukała dorywczej. Opiekuje się dzieckiem, na czarno.
  • Na studiach szukałam dorywczej pracy, żeby sobie dorobić do stypendium. Wymiękłam jednak przy ogłoszeniu o sprzątaniu biur, w którym pracodawca chciał otrzymać CV i list motywacyjny. Gdybym studiowała filozofię, może wpadłabym na to, jak napisać list motywacyjny do pracy jako sprzątaczka, ale studiowałam pedagogikę – irytuje się na forum Magda.

  • Mnie rozbawiło ogłoszenie jednej z ogólnopolskich firm z branży ochroniarskiej. Szukała ochroniarzy i konwojentów z grupą inwalidzką. Gdybym prowadził firmę i korzystał z asysty konwojentów-inwalidów, to chyba zastanowiłbym się trzy razy, czy takiej firmie powierzać moje pieniądze – kpi Marcin, forumowicz. – To na początku bawiło, ale później doprowadzało do rozpaczy żądanie pracodawców, którzy oczekiwali kilkuletniego doświadczenia w branży, a jednocześnie dawali do zrozumienia, że kandydat na stanowisko ma być młody. Jak miałem zyskać kilka lat doświadczenia, będąc na studiach dziennych?!

Praca normalna, a wymagania, jak w agencji towarzyskiej

Kolejne historie opowiadają kobiety, które aplikowały na stanowiska i spotkały się z dwuznacznymi oczekiwaniami ze strony pracodawców.

  • Wysłałam parę CV na stanowisko sekretarek, asystentek zarządu i tym podobnych. Uważam, że to ciekawe i perspektywiczne stanowiska, ale widać rozumiem je inaczej niż mężczyźni. Wszędzie tam, gdzie szefami są faceci, dostawałam odpowiedź z prośbą o przesłanie dodatkowych zdjęć, często także swoich wymiarów oraz informację, że oczekuje się od kandydatki reprezentacyjnego wyglądu i gotowości do zagranicznych wyjazdów i spotkań także po godzinach pracy. Nie sądziłam, że normalna oferta pracy będzie przypominać takie, jakie widnieją w towarzyskich ogłoszeniach – dodaje Agnieszka, absolwentka marketingu.

Śmieszne wymogi, ale prawdziwe

Internauci na forach poświęconych pracy wprost prześcigają się w dostarczaniu coraz bardziej absurdalnych ofert pracy. Jest więc i oferta pracy dla sekretarki, a wśród oczekiwanych umiejętności – zdolność do obsługiwania kosiarki i glebogryzarki. Zdesperowany bezrobotny ogłasza się sam i oferuje swoją pracę bossom świata przestępczego, gdyż na normalnych szefów w uczciwej pracy jakoś liczyć nie może.

Oferta dla drwali (praca w Norwegii) mówiła o konieczności przedstawienia zdjęcia całej sylwetki, jakby aparycja miała jakiekolwiek znaczenie w norweskim lesie. Jednym z absurdalnych wymagań pracodawców, które irytują szukających pracy najbardziej, jest praca „za uścisk dłoni prezesa”, czyli wszelkiego rodzaju niepłatne staże, praktyki, zajęcia wolontariackie. Za wykonywanie takiej pracy pracodawca oferuje „wzbogacenie swojego CV” lub list polecający.

Co więcej, zdarzają się pracodawcy, którzy oczekują, że kandydat do pracy… opłaci swoje praktyki w firmie. Absurdalne ogłoszenia o prace nie zdarzają się jedynie w internecie. Także do urzędów pracy w całej Polsce trafiają oferty od pracodawców, na które ciężko pośrednikom znaleźć kandydatów.

Specjaliści rynku pracy zaznaczają, że pracodawca ma prawo do stawiania określonych wymagań przed kandydatami. Warto się do nich przynajmniej próbować dostosować, ale nie należy robić tragedii, gdy któregoś z warunków się nie spełnia. Jest prawdopodobne, że w procesie rekrutacji pracodawca nie znajdzie nikogo, kto spełniałby wyśrubowane wymagania i będzie stopniowo obniżał swoje wymagania wobec kandydatów.

Źródło: http://www.regiopraca.pl/

Tadeusz Mazowiecki był czarną postacią polskiej historii

Tadeusz Mazowiecki nie żyje. Był czarną postacią polskiej historii

Cyt. „Tadeusz Mazowiecki jest „niewątpliwie czarną postacią w polskiej historii” – powiedział jeden z legendarnych działaczy Solidarności i sygnatariusz Porozumień Sierpniowych Andrzej Gwiazda

Jest w naszej tradycji, aby o zmarłych nie mówić źle, a szczególnie tuż po śmierci. Tadeusz Mazowiecki

Jest teraz przed Sądem Bożym i Pan Bóg jest w stanie ocenić, czy miał dobre intencje, bo my ludzie oceniamy tylko po skutkach – powiedział Gwiazda.

Były opozycjonista dodał: – Mazowiecki jest niewątpliwie czarną postacią w polskiej historii. Nie wiadomo, czy robił to świadomie, czy nie, ale doprowadził do zniszczenia polskiej gospodarki i utwierdzenia władzy tajnych służb. I tego się wymazać nie da.

Do Mazowieckiego jako doradcy podczas strajku w Stoczni Gdańskiej w sierpniu 1980 r. nie mam konkretnych zarzutów. Jakkolwiek wiadomo, jakie było tło przyjazdu do Gdańska grupy doradców – zostali wysłani przez władze do złagodzenia strajku – komentował działacz Solidarności.< Byłem wówczas pełnomocnikiem prezydium komitetu strajkowego ds. ekspertów i ja Mazowieckiego i innych doradców zatwierdzałem. Znałem Mazowieckiego wówczas głównie jako związanego z wydawnictwem „Więzi” i człowieka, który potrafił balansować na krawędzi tego, co dozwolone. I z tego powodu uznałem, że w razie jakiegoś klinczu w rozmowach Mazowiecki może znaleźć sformułowania, które będą do zaakceptowania przez obie strony. Mazowiecki brał udział w redagowaniu tekstów porozumień. Jeśli chodzi o ten okres działalności Mazowieckiego, to wciąż wydaje mi się, że zachowywał się lojalnie – zapewnił Gwiazda.

W poniedziałek nad ranem, w wieku 86 lat zmarł Tadeusz Mazowiecki – pierwszy niekomunistyczny premier po II wojnie światowej, opozycjonista w PRL.
Źródło: Komunikat prasowy PAP

Tadeusz Mazowiecki nie żyje: fakty z jego życia

Warto przypomnieć „zasługi” Mazowieckiego jako doradcy Solidarności:
1 Najważniejszy postulat strajkujących w sierpniu 80 – powstanie niezależnej organizacji związkowej – został osiągnięty WBREW stanowisku doradców.
2. „Eksperci” Solidarności usiłowali nie dopuścić do powstania ogólnopolskiej struktury związku.
3. w statucie Solidarności starali się dopisać paragraf o „kierowniczej roli PZPR”.
4. Mieli pomagać „prostym robotnikom” w rokowaniach z komunistami, działali jednak konsekwentnie przeciw interesom związku.
Polecam krótki film z wypowiedziami świadków historii.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_deta
W filmie jest też mowa o „bliźniaku” Mazowieckiego – Geremku, a także o animatorze tych marionetek.

Źródło: http://niepoprawni.pl/

Banki centralne (FED, NBP) służą do pilnowania interesów bankierskich rodów!

Banki centralne: po co istnieją?

„We are open for business”..

Od wczoraj wiadomo jaka jest prawdziwa rola banków centralnych. Zapomnijcie o tym co jest napisane w podręcznikach do ekonomii, albo czego Was uczyli w szkole. Bank Centralny nie jest od tego żeby dbać o stabilność cen, lub stabilność kursu walutowego. Nawet nie jest od tego, żeby wspierać politykę rządu albo ograniczać bezrobocie. Od wczoraj już oficjalnie wiadomo, że prawdziwym celem funkcjonowania banków centralnych jest co innego. Poniżej cytat z wystąpienia jednego z dawnych kierowników GS-u, a obecnie szefa Banku Anglii:

banki FED NBP

Tłumacząc na nasze, celem działania banków centralnych jest zapewnienie, żeby aktywa pod kontrolą banksterów dalej rosły, w sposób bezpieczny i stabilny, żeby banksterzy mogli coraz więcej zarabiać kosztem zwykłych ludzi. Gdy aktywa banków sięgały 300-400 procent PKB, kraje wpadały w poważne kłopoty. A ma być 900 procent PKB. I to nie licząc pozycji pozabilansowych banków i tzw. sektora bankowego w cieniu (shadow banking). Trzeba zacząć pisać podręczniki od nowa. Mamy też oficjalnie nowe motto Banku Anglii: we are open for business.Znamy to przecież: Siara, i wszystko jasne.

Źródło artykułu: Rybinski.eu

Dr Andrew Wakefield który złamał zmowę milczenia o szczepieniach, przechodzi do ataku. „Nauka będzie kontynuowana na poważnie!”

Doktor Andrew Wakefield i szczepienia: poznaj fakty

Doktor Andrew Wakefield przeprowadził ważne badania na temat szkodliwości szczepionek i dodatków jakie się w nich znajdują. Udowodnił on, iż szczepienia wywołują m.in. autyzm.

Został zniszczony przez firmy farmaceutyczne, zaś postępowanie brytyjskiego wymiaru sprawiedliwości wobec niego to nic innego, jak klasyczny przykład korupcji. Zaś zwolennicy szczepień, i wszelkiego rodzaju „racjonaliści naukowi” kpią z jego prac, przedstawiając zafałszowane lub nieprawdziwe dane.

Teraz doktor Andrew Wakefield wychodzi z cienia i przechodzi do ofensywy. Powstaje film „Brought” („Kupieni”), który porusza sprawę szczepień i autyzmu.

Nie ma dziś żadnych wątpliwości, iż szczepionki nie tylko szkodzą zdrowiu (bo słowa: „szkodzi zdrowiu” nic nam nie mówi tak naprawdę), ale powodują także kalectwo i zgony.

Kwestią otwartą jest to, czy chodzi tutaj TYLKO o kwestię zarobku dla firm farmaceutycznych, w tym zarobku za leczenie choró powstałych po szczepieniach, czy mamy tu raczej do czynienia z zakamuflowanym ludobójstwem, realizowanym w białych rękawiczkach, w absolutnym milczeniu ofiar.

Nie bójmy się słowa „ludobójstwo”! Pomyśl logicznie. Gdybyś na przykład był terrorystą, albo agentem sił specjalnych, i chciał sparaliżować wrogie państwo, jak byś postąpił?

Ja bym nie wysadzał wież WTC samolotami, bo to nieefektywne. Wprowadziłbym trucizny do:
-sieci wodociągowej
-sieci dystrybucji żywności
-do leków i szczepionek
-do kosmetyków
-do benzyny
-bądź rozpyliłbym je nad miastem za pomocą kilku, kilkunastu samolotów

Wiedza jest dziś podstawą, jeśli chodzi o przeżycie. To okrutne co powiem, ale teraz mamy takie czasy, że Ci, którzy umieją myśleć samodzielnie – przetrwają. A idioci umrą, i to bardzo szybko. Pokolenie moich rodziców umiera w wieku 50-cio, 60 lat, moje pokolenie nie dożyje nawet 50 roku życia.

A teraz wypowiedź dr Andrewa Wakefielda:

„Nauka będzie kontynuowana na poważnie. Byłem po stronie defensywy od lat i zdecydowałem, że to wystarczy. Teraz przechodzę do ataku. Wygramy to.
Oni zainwestowali w ogromnie drogą, skomplikowaną i kończącą się niepowodzeniem politykę public relations, która powoli się wali.
Dlaczego?
Bo to nie jest oparte na prawdzie”

„Bought” („Kupieni”)
Premiera kinowa zimą 2014.

W latach 90-tych XX wieku przeczytałem jedno zdanie, które już na zawsze utkwiło mi w pamięci:

“Wojny przyszłości będą praktycznie niewidoczne dla zwykłego zjadacza chleba. Jedyną ich namacalną oznaką będzie coraz większa ilość grobów”

Polecam też sentencję męża córki Marii Skłodowskiej-Curie:

“Przyszła wojna będzie wojną niewidzialną. Dopiero, gdy dany kraj zauważy, że jego plony uległy zniszczeniu, jego przemysł jest sparaliżowany, a jego siły zbrojne są niezdolne do działania, zrozumie nagle, że brał udział w wojnie i tę wojnę przegrywa”
Frederic Joliot-Curie

Jarek Kefir

Źródło: http://jarek-kefir.com/

Wesprzyj niezależne inicjatywy Jarka Kefira!

Przekazuj ten wpis dalej, kopiuj, umieszczaj na profilach społecznościowych.
Możesz też wspomóc finansowo moje świadome inicjatywy i projekty – tutaj link jak to zrobić:
http://jarek-kefir.com/wsparcie/
Tylko działając samemu i wspierając niezależne media mamy cień szansy na zmianę!

Przeczytaj też:

Kulisy medialnej, politycznej i sądowej nagonki na dr Andrewa Wakefielda:

http://jarek-kefir.com/2013/10/24/dr-andrew-wakefield-ma-racje-szczepionki-moga-byc-zabojcze/

Kim są zwolennicy szczepień, czyli tzw „racjonaliści naukowi? Większość lekarzy to racjonaliści:

http://jarek-kefir.com/2013/02/11/racjonalistyczni-liberalowie-czyli-psychopatyczne-biomaszyny/

http://jarek-kefir.com/2013/05/31/portal-racjonalista-pl-jest-powiazany-z-sekta-religijna/