Kategoria: Polityka i społeczeństwo

CZEMU GŁUPI SĄ SZCZĘŚLIWSI? „WIEDZA DAJE WOLNOŚĆ ALE UNIESZCZĘŚLIWIA”

Czy to prawda, że głupcom żyje się lepiej? Czy nie trapią ich odwieczne, egzystencjalne dylematy? Czyż nie spotykają ich uporczywe przeciwności życia? Często spotykam się z takimi twierdzeniami, ale czy są one prawdą? Ponoć im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia.. W pewnym sensie tak, jeśli człowiekowi brakuje pierwiastka transcendencji. Bowiem to ona nadaje życiu sens i tłumaczy, że ewolucja i postęp mają konkretny cel. Przyjrzyjmy się bliżej tym ciekawym zagadnieniom.

Umysł, ego.. Ileż o nich napisano, głównie w negatywnym kontekście. Ego jest konstrukcją, która wymusza na jednostce rozwój, choćby ten minimalny. Składa się ono z pragnień. Jeśli spełnisz jedno pragnienie, to po chwilowej ekscytacji, haju pochodzącym z ego, automatycznie pojawi się kolejne pragnienie i kolejne. Z tego powodu ego nie może być szczęśliwe i prawie nigdy nie jest. Jako że ciągle nowe pragnienia są trudne do spełnienia, to ego składa się w większości z cierpienia. Ego jest jak dwuletnie dziecko, które ma cały pokój zawalony zabawkami, ale ryczy i rzuca się o podłogę, bo rodzic nie chce kupić kolejnej.

Zdaję sobie jednak sprawę, że te nauki o ego często są wykorzystywane do tego, by demonizować pieniądze i radości świata materialnego. Czy po to, by usprawiedliwiać mentalność niewolnika. Ja to nazywam „duchowymi filozofiami dla biedoty” i te destrukcyjne mechanizmy obecne w każdej religii (monoteizmy, ezoteryka, new age) i w każdej ideologii (ekonomia, lewica, prawica) wielokrotnie opisywałem. I mówię, że ani tędy, ani tędy droga. Dodaję także z przekąsem: to ego i pieniądze są najważniejsze, wszelkie duchowe kwiatki i fikołki na macie do jogi są na drugim miejscu. Szokujące, prawda? Przecież wielcy mistrzowie mówili inaczej! No jak śmiesz, Kefir, Ty spiskowy oszołomie!

Ale zaraz dodam: chodzi o przepracowane ego jak i o mądre korzystanie z pieniędzy w celu twórczego zmieniania świata. Bez ego nie przeżyłbyś nawet ułamka sekundy na tym świecie. Ego to Ty, to Twoja niepowtarzalna tożsamość, to Twoja indywidualność. Silne ego jest podstawą nie tylko każdej zaawansowanej ścieżki okultystycznej, w tym szczególnie dla ścieżek „czarnych”. Ale jest po prostu dużym ułatwieniem w życiu i powinno być bazą dla każdej duchowości. W końcu bez mechanizmu ego do dziś nie wyszlibyśmy z jaskiń, nie stworzylibyśmy zaawansowanej cywilizacji, a nasz zasób słownictwa ograniczałby się do słów takich jak „uczacza” czy „dupa”.

Mechanizm ego i umysłu zapewnia też ten minimalny rozwój po dziś dzień. Wyobraź sobie tych wszystkich Kowalskich bez ego, czyli bez żadnej motywacji do działania. Wyobraź sobie, że masz ostry atak wyrostka robaczkowego, a przyjmuje Cię lekarz bez ego, który nie chce zarabiać, nie chce się dokształcać, nie chce przeprowadzić operacji, ba, nie chce się nawet ruszyć z kanapy w swoim domu. No i mówi się też nam, że pieniądz to niska wibracja, że powinniśmy wrócić do wymiany barterowej. Tymczasem elity śmieją się z takich filozofii biedoty i mają swoje miliardy.

O tych bardzo ważnych zagadnieniach „globalnej wojny o pieniądz” pisałem poniżej – serdecznie zapraszam. To nie walka o większe uduchowienie czy wrażliwość jest na pierwszym miejscu. Na I miejscu jest walka z elitą o pieniądz. Tam, gdzie jest dostatek i technologia, tam automatycznie pojawia się większa empatia, tolerancja i większe uduchowienie. Tam, gdzie jest bieda, jest więcej nietolerancji i przemocy i nie ma mowy o duchowości.
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?

Umysł z kolei jest nastawiony na ciągłe wyszukiwanie problemów i gorączkowe próby ich rozwiązania. Po pierwsze dostrzega on zagrożenia, komplikacje, złe wiadomości. Wiem to doskonale. Pisząc artykuł od serca, o ważnych zagadnieniach światowych, ale bez „szokującego” obrazka i chwytliwego tytułu, mam może kilkaset wejść. Z kolei artykuły z szokującym obrazkiem, tzw „wstępniakiem”, z tytułem sugerującym szkodliwość czegoś lub jakąś inną „apokalipsę”, przyciągają dziesiątki tysięcy lub nawet setki tysięcy ludzkich oczu. Umysł ma jeszcze inną ciekawą funkcję.

Otóż stara się on za wszelką cenę wytłumaczyć nieszczęsnej, styranej codziennym kieratem jednostce, naturę świata. Tak, pytanie o naturę tego świata, o mechanizmy nim zarządzające jest pytaniem krytycznym, podstawowym dla każdego człowieka na Ziemi. Nie trzeba wcale jakichś alternatywnych informacji ani studiowania wiedzy Illuminatów, bo to pytanie zadaje sobie każdy człowiek. Tylko różni ludzie przyjmują różne odpowiedzi. Opisywał to Robert Anton Wilson, Illuminat i autor książek w niesamowity sposób tłumaczących tajniki ludzkiego umysłu i świata:

Nie sposób przecenić roli konserwatywnych religii w dziejach. Jej zasięg można porównać do oddziaływania dymienicy morowej czy dziwactw Hitlera. Religia zawsze pełniła rolę stabilizującą. Taka jest jej funkcja w mechanice ewolucji, w dialektyce funkcji mózgowych. Aktywność umysłu przypomina monolog kokainisty. Nie sposób za nim nadążyć. Przeciętny człowiek czuje się w tym wszystkim zagubiony. Dlatego plemienni moraliści [politycy, kapłani, ekonomiści, eksperci itp] usiłują dostarczyć mu trochę spokoju i stabilności [ideologie, religie itp] spowalniając tę aktywność.

Co ciekawe, przeciętny człowiek posiada największą ciekawość i otwartość wobec świata przed przyjęciem roli rodzicielskiej. Po reprodukcji coraz mniej jest miejsca dla rozważań typowych dla umysłu, a z racji sankcji, jakie każda społeczność nakłada na heretyckie tworzenie nowych idei, praktycznie nikt o nich nie myśli. (…) Być może homoseksualiści nie są wcale największymi twórcami innowacji kulturowych, jak chcieliby widzieć to organizatorzy Gay Pride, jednak ich udział w kulturowych zmianach jest nieproporcjonalnie większy niż pozostałych grup społecznych. Dlaczego? Ponieważ nie mają narzuconych ról rodzicielskich.”
~Robert Anton Wilson

Umysł więc toczy swój natrętny monolog, który dla wielu ludzi jest niepokojący i nie do zniesienia na dłuższą metę. Są dwa problemy: po pierwsze, nauka wie bardzo, bardzo mało o naturze świata. Nie wiemy np co jest po śmierci. Po drugie, ludzki umysł ma bardzo małą moc obliczeniową, jest pełen swoich paranoi, obłędów, wierzeń, leków i traum. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy. Umysł przerażonej zmiennością i nieznajomością świata jednostki, pilnie poszukuje.. „pastylek uspokajających”. Pilnie potrzebuje spowolnienia tej umysłowej aktywności jak i wytłumaczenia natury świata. Przyjrzyj się temu wszystkiemu uważnie, a możesz doznać szoku. Gros ludzkiej aktywności zmierza do wyciszenia umysłu, która jest nie do wytrzymania na dłuższą metę. Metody są bardzo różne. Poniżej wymienię te podstawowe:

  1. Medytacja, modlitwa, joga i inne praktyki duchowe. Tutaj sprawa jest oczywista. Medytacja w niemal całkowity sposób wyzerowuje aktywność umysłu, choć oczywiście chwilowo. I to sprawia, że człowiek w miarę postępu medytacji ma coraz więcej i więcej energii witalnej i spokoju. Podobną rolę pełni joga, czyli ćwiczenia likwidujące napięcia w ciele, stabilizujące energetykę kundalini, a więc także wyciszające umysł. Ba, nawet chrześcijańskie modlitwy, oprócz wprowadzania negatywnych kodów do podświadomości („moja wielka wina” czy „panie, nie jestem godzien”) pełnią tę rolę. Wiele z katolickich modlitw to po prostu hipnotyczne mantry, które także poprzez swoją powtarzalność wyciszają gadaninę umysłu.
  2. Seks, także seks tantryczny. Co tu dużo mówić, o seksie się nie myśli, seks się czyni. I im więcej używa się umysłu podczas seksu, tym trudniej o satysfakcję czy orgazm. Wielu ludzi zna tę zależność. Seks pomaga się odprężyć, oprócz dostarczania ogromnej ilości energii obu stronom, wycisza umysł. Wszyscy znają to uczucie po orgazmie. Dodatkowo techniki tantryczne kładą szczególny nacisk na rozluźnienie ciała i inne niuanse, a to umożliwia jeszcze większą przyjemność i jeszcze bardziej wycisza umysł. Seks jest wtedy mistycznym, niezapomnianym przeżyciem.

  1. Alkohol, narkotyki, leki. Ludzkość od zarania dziejów ma poważne problemy z wszelkimi uzależniaczami. Ludzie nie potrafią bawić się, podrywać płci przeciwnej, tańczyć na trzeźwo. Muszą się czymś znieczulić. Czy to samo w sobie nie jest kalectwem? Trzeźwość generalnie jest stanem nie do zniesienia dla większości. Dlatego uzależniacze robią furorę, i dlatego kosztują ogromne pieniądze. Bo najwiekszy biznes robi się na tym, z czego ludzie nie mogą zrezygnować. Jeden znieczula się alkoholem, pijąc dzień w dzień po sześć piw, i uważa się za normalnego członka społeczeństwa. Drugi bierze środki przeciwdepresyjne lub legalne apteczne narkotyki takie jak Relanium czy Xanax i jest uważany przez tego pierwszego za psychola i lekomana. Trzeci znieczula się trawką i uważany jest za tego pierwszego i drugiego za narkomana. Nie wspomnę o wielu innych uzależniaczach, takich jak twarde narkotyki czy hazard.
  • Ideologie i religie. Są one bezpiecznymi „mapami rzeczywistości”, które osłabiają monolog umysłu i próbują udzielić odpowiedzi na odwieczne człowiecze dylematy. One także pełnią rolę „tabletek uspokajających”. Człowiek przyjmuje jakąś bezpieczną mapę rzeczywistości przedstawioną przez swojego lidera i ta olbrzymia, nieznana i ciągle zmieniająca się rzeczywistość już nie jest taka straszna. Umysł bardzo pragnie stałości w tak niestabilnym i słabo poznanym świecie. Umysł kupi więc każdą mapę rzeczywistości zapewniającą stabilność, szczególnie od jednostki która jest święcie przekonana o tym. Więc sukces demagogów w stylu Mahometa, Hitlera czy Mao jest rozwiązany.
    1. Rodzicielstwo. Powszechnie mówi się: „zrób sobie dziecko, to Ci się poukłada w głowie„. Inne ciekawe spostrzeżenie to fakt, że rodzicielstwo odbiera rozum. Internauci śmieją się z „internetowych madek”, które terroryzują swoimi głupotami cały internet. Jest to też mądrość i mechanizm natury. Z jednej strony, aby wytrzymać dziecięcą paplaninę, brak czasu dla siebie, na hobby, na seks, natura musi świeżo upieczonym i zszokowanym rodzicom ograniczyć aktywność umysłową. Z drugiej strony, człowiek podświadomie wie, że każda społeczność nakłada sankcje na „filozofowanie” i „wolnomyślicielstwo”.

    Nowe idee burzą porządek społeczny i od zawsze za ich głoszenie były przewidziane represje. Więc priorytetem żonatego i dzieciatego nie jest „walka z systemem” czy „wymyślanie jakichś filozoficznych głupot”, ale konformizm i dostosowanie się do ogółu. To nie żonaty i dzieciaty wymyślił ogień, koło, reaktor atomowy czy filozofię humanizmu, i nie on pójdzie na barykady walczyć z bogaczami. Aktywność umysłu po spłodzeniu lub urodzeniu dziecka spada dzięki mądrości natury, mającej zapewnić nowemu życiu przetrwanie w świecie, który jest „dżunglą”. A wraz ze spadkiem aktywności umysłu przychodzi większy spokój.

    1. Poczucie przynależności, które dają „grupowe spędy”. A więc: msza, koncert, mecz sportowy, wiec partyjny, demonstracja i wiele innych. Mawiają, że tłum jest potworem o wielu głowach. Ktoś mądry powiedział też, że w tłumie IQ człowieka automatycznie się obniża. Że im większy kraj, tym gorszych ma polityków, bo są oni wybierani przez większy tłum ludzi. W takich grupowych, czasowych spędach jest ogromna, niemalże mistyczna siła. Wspólną ich cechą jest nie tylko odmóżdżenie, ale fakt, że ich członkowie dostają potężny zastrzyk energii i.. wewnętrznego spokoju. To zrozumiałe: aktywność umysłowa spada, więc pojawia się też większy spokój.
  • Muzyka. Pierwszą muzyką świata było.. Techno. Tak, techno, a przynajmniej jej pierwotne, nieelektryczne formy. Już kilkadziesiąt tysięcy lat temu pierwsi szamani wystukiwali hipnotyczne rytmy na bębnach. Lata ’80 i ’90 XX wieku zelektryfikowały tę najstarszą człowieczą muzykę i nadały jej nazwy takie jak Techno, Trance czy Hardstyle. Muzyka taka, poprzez swoją powtarzalność i cykliczność, ma uspokoić aktywność umysłową u osób, które narzekają na jej nadmiar. Przeciwieństwem muzyki elektronicznej jest rock czy metal, które przeciwnie – mają nasilić wewnętrzny dialog i wzmóc aktywność umysłową. W metalu melodia zmienia się co kilka czy kilkanaście sekund, jest tam totalny dynamizm i zupełny brak tego, co w muzyce elektronicznej, czyli brak cykliczności i powtarzalności. Wiadomo, technomaniacy i metale nie przepadają za sobą, bo są innymi typami ludzi. Ja przyporządkowuję te dwa „muzyczne porządki świata” i neurobiologii, i archetypom psychologicznym. Polecam takie spojrzenie.
  • Uważam mianowicie, że ludzka psychika powstała po to, żeby nas obronić przed zobaczeniem prawdy. Żeby nie pozwolić nam na ujrzenie mechanizmu wprost. Psychika to nasz system obronny – dba o to, żebyśmy nigdy nie pojęli tego, co nas otacza. Zajmuje się głównie filtrowaniem informacji, mimo że możliwości naszego mózgu są ogromne. Bo nie dałoby się unieść tej wiedzy.”
    Olga Tokarczuk

    Mówią, że paranoja to znajomość wszystkich faktów, a pesymiści są po prostu lepiej poinformowani. W psychologii istnieje pewien niepopularny pogląd, że to pesymiści i osoby z depresją egzystencjalną lepiej postrzegają świat. Że to optymiści mają na oczach „różowe okulary”, które zafałszowują obraz świata, ale umożliwiają im „wyjście” do tego świata jak czołg, jak taki taran. Nie widzą oni całości, nie znają wszystkich zagrożeń, więc paradoksalnie wiedzie im się lepiej.

    Czy także w tym jest jakaś mistyczna mądrość natury? Czy w świecie, którego nie jesteśmy w stanie zrozumieć, który ciągle się zmienia, trzeba ludziom jakoś ograniczać aktywność umysłu? On ciągle panicznie domaga się odpowiedzi. A odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania nie było 30.000 lat temu i nie ma ich teraz. Co jest bowiem po śmierci? Do dziś tego nie wiemy, a teorie naukowe tylko gmatwają tę sprawę. Bo np nie wiemy, co jest centrum ludzkiej samoświadomości, jaką ona ma naturę i dlaczego w ogóle coś takiego działa. Przecież ateistyczna teoria człowieka jako „góry kości i mięsa” w ogóle tego nie tłumaczy.

    Czy głupcom żyje się więc lepiej? I tak i nie. Pamiętajmy też, że to dzięki temu uporczywemu dialogowi umysłu i dopominania się zeń odpowiedzi, mamy naukę, technikę, i coraz to nowe teorie.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

     

    SPIRULINA TO PRZEREKLAMOWANE ŚWIŃSTWO! TRACISZ ZDROWIE I PIENIĄDZE NA WŁASNE ŻYCZENIE!

    Spirulina to morska alga, które jest reklamowana jako „zielone mięso” czy też „superfood”. Spirulina ceniona jest za dużą wartość białka i innych substancji odżywczych. Szczególnie chętnie stosowana jest przez wegetarian i wegan, często bywa dodawana do „smoothies”, czyli tzw zielonych drinków.

    Wokół spiruliny narosło wiele mitów i przekłamań. W tym artykule chciałbym przedstawić Ci kilka z nich. Przejdźmy od razu do rzeczy. Bardzo mądre jest powiedzenie ludowej, że „nie wszystko złoto co się świeci”. Na swojej stronie pisałem wiele także o tym, że nie wszystko co „duchowe” jest dobre. Że wiele doktryn wpędza ludzi w stare jak świat wzorce. Takie jak poczucie winy i mentalność niewolnika. No i nie wszystko, co nazywane jest „zdrowym”, rzeczywiście jest zdrowe. A nawet jeśli dana rzecz jednemu pomaga, to drugiemu może zaszkodzić, a trzeciego wręcz zabić.

    Czystość i szkodliwość spiruliny

    Spirulina jest bardzo często produkowana w krajach Azji, tj. w Chinach, Indiach, Indonezji czy Wietnamie. A przecież są to kraje o największym na Ziemi skażeniu biosfery. Normy odnośnie zanieczyszczeń praktycznie tam nie istnieją. Nie ma kontroli i zapobiegania zanieczyszczeniom wód, gruntów i atmosfery. Legendarny i bardzo medialny stał się smog zasnuwający azjatyckie miasta, z którego powodu umiera setki tysięcy ludzi rocznie, a miliony ciężko choruje. A to dopiero wierzchołek góry lodowej.

    Z drugiej strony, praktycznie nie istnieją tam instytucje kontrolujące zanieczyszczenie żywności. Jest to szczególnie dramatyczne dla mieszkańców tych krajów, którzy są zmuszeni do jedzenia toksycznej żywności. Nasze europejskie dylematy o tym, że w żarciu jest jakiś glutaminian sodu czy nie, bledną przy tym, co wyprawia się w krajach azjatyckich. Z tego właśnie powodu chińskie czy indyjskie elity sprowadzają żywność dla siebie z zagranicy.

    Tymczasem, co jest dość ponurą ironią, z tych krajów sprowadza się do nas dużo żywności, w tym tej „zielonej żywności„. Np spirulinę czy jagody goi. Morza, rzeki i jeziora w Azji są skrajnie zanieczysczone nie tylko metalami ciężkimi, które często znajdują się w spirulinie. Ale także wszelkimi odpadami poprzemysłowymi, i wieloma zanieczyszczeniami organicznymi. Przecież to w Azji południowo-wschodniej jest najwięcej ognisk ptasiej grypy czy innych apokaliptycznych chorób. Z kolei na Pacyfiku, na wschód od Chin, pływa olbrzymia „góra śmieci” zajmująca obszar wielkości Australii. To wszystko jest w spirulinie i w innej żywności stamtąd sprowadzanej.

    Spirulina a skażenie radioaktywne po Fukushimie

    Po 2011 roku mamy do czynienia z jeszcze jednym niekorzystnym czynnikiem występującym na tamtych obszarach. Katastrofa nuklearna w Fukushimie była najpotężniejszą tego typu awarią w dziejach. Emisje radioaktywne wielokrotnie przekraczały Czarnobyl, i ilościowo, i jakościowo. Ilościowo – bo emisja była i nadal jest nieporównanie większa. Jakościowo – bo w Fukushimie radioaktywna zupa to kilkaset radionuklidów, zaś w Czarnobylu znacznie mniej. Ponadto w Fukushimie występuje zanieczyszczenie ciężkimi izotopami plutonu, które jest tu największym problemem.

    Pomimo medialnej ciszy, nie przerwano emisji zanieczyszczeń. Rdzenie reaktorów w Fukushimie są stopione. Płynna, gorąca radioaktywna masa przetopiła betonowe podłoże reaktorów i reaguje z podłożem i wodami gruntowymi. Radiacja koło elektrowni jest tak duża, że ludzie mogą tam przebywać tylko w kombinezonach i tylko czasowo. Natomiast we wnętrzu reaktorów potężne skażenie zabiłoby człowieka po kilku minutach, nawet jeśli wszedłby w skafandrze. Promieniowanie to „uśmierca” także wysyłane tam roboty. Nie mamy technologii zdolnej naprawić reaktory i zatamować dalsze wycieki.

    Reaktory ze stopionymi rdzeniami trzeba cały czas chłodzić. Wokół elektrowni w Fukushimie znajduje się ogromna ilość zbiorników ze skrajnie radioaktywną wodą. Jest ich tak dużo, że TEPCO, operator elektrowni, rozważa zrzucenie do morza milionów litrów tej wody, by zrobić miejsce. Warto mieć to na uwadze, rozważając zakup spiruliny. Wodorosty morskie mają dużą skłonność do akumulowania nie tylko metali ciężkich i innych zanieczyszczeń morskich, ale także skażenia radioaktywnego. I nie ma znaczenia, czy spirulina jest azjatycka, czy hawajska. Bowiem prądy oceaniczne zanoszą skażenie radioaktywne aż do Hawajów i dalej do wybrzeża Ameryki Północnej. A spirulina hawajska różni się od chińskiej po prostu tym, że jest kilka razy droższa.

    Spirulina i witamina B12. Gigantyczne kłamstwo

    W sprzedaży są cztery formy witaminy B12. Forma apteczna, czyli cyjano-kobalamina, jest stosunkowo słabo przyswajana przez organizm. Spożyta w formie tabletek przyswaja się w mniej niż jednym procencie. Wielu ludzi jej nie toleruje ani nie przyswaja w ogóle. Korzystniejsze formy witaminy B12 to adenozyno-kobalamina i metylo-kobalamina. Metylo-kobalamina przyswaja się z przewodu pokarmowego w około 5%. Najkorzystniejsza forma witaminy B12 to hydroksy-kobalamina, która jest tolerowana nawet przez osoby z licznymi defektami metabolicznymi.

    Spirulina zrobiła furorę jako żywność roślinna, która zawiera dużą ilość witaminy B12. Z tego też powodu rzucili się na nią wegetarianie i weganie, gdyż oni są szczególnie narażeni na niedobory witaminy B12. Jednak przekonanie, że spirulina dostarczy naszemu organizmowi dużych ilości tej witaminy, jest całkowicie błędne. Prawdopodobnie jest odpowiedzialny za to „mitologiczny” marketing, jaki ma od samego początku ta roślina.

    Otóż spirulina zawiera kompletnie nieprzyswajalne dla organizmu analogi witaminy B12. Są one gorszej jakości niż ta poczciwa, apteczna cyjano-kobalamina. To jednak nie jest cała prawda. Pół biedy, jeśli te nieprzyswajalne analogi byłyby po prostu wydalane z organizmu. Jednak po pierwsze blokują ona wchłanianie innych, pozytywnych form witaminy B12 z układu pokarmowego, a po drugie, obniżają ilość dostępnej frakcji witaminy B12 we krwi. Spirulina jest szczególnie niekorzystna dla osób z defektami metabolicznymi dotyczącymi przemian witaminy B12. A takich ludzi wcale nie jest mało.

    Spirulina i jej szkodliwość – podsumowanie

    Jak już pisałem, nie wszystko złoto, co się świeci, i nie wszystko co zdrowe, rzeczywiście nam posłuży. Spirulina stała się hitem głównie dzięki spektakularnej kampanii marketingowej. Rosnąca populacja wegetarian i wegan potrzebowała produktu, który zapewniłby odpowiednia podaż białka i witaminy B12, i taki produkt otrzymała, choć jak się okazuje, nie do końca. Warto samodzielnie analizować różne za i przeciw. Warto po prostu wiedzieć, że każdy sprzedawca (np lekarz czy producent spiruliny) zachwala swój produkt i ukrywa jego wady..

    Autor: JarQ vel Jarek Kefir

    .

    jarek kefir

    Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

    Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

    MORAWIECKI PREMIEREM RP. NIE KORNIK I NIE TĘCZOWE PARADY, ALE PRACA, CHLEB I GOSPODARKA

    Beata Szydło, dotychczasowa premier Polski, podała się do dymisji. Kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości, czyli kilka frakcji politycznych składających się na ten klub, zdecydowało, że nowym premierem będzie Mateusz Morawiecki. Był on dotychczas ministrem gospodarki w rządzie Beaty Szydło.

    Skupmy się na najważniejszych i często pomijanych faktach. Co oznacza dla Polski to, że premierem będzie Mateusz Morawiecki? Przede wszystkim jest on zwolennikiem „kapitalizmu z ludzką twarzą”, czyli lustrzanym przeciwieństwem dwóch skrajnych koncepcji. Pierwsza z tych koncepcji to „kapitalistyczne Auschwitz” zgotowane nam przez Balcerowicza na zlecenie niemieckich finansistów i przemysłowców. Polska na długie lata stała się krajem trzeciego świata, montownią różnych dziadostw opartą o niewolniczą siłę roboczą.

    Druga z tych skrajnych, destrukcyjnych koncepcji to to, co jest w wielu krajach Zachodu. Czyli podatki procentowo wyższe niż w Polsce, z lokowaniem ogromnych funduszy w bzdurne, a nawet szkodliwe projekty ideologiczne. Koncepcja Morawieckiego zakłada opiekuńczą rolę państwa (socjal, budownictwo socjalne itp) z jednoczesnym stymulowaniem gospodarki, wspieraniem przedsiębiorczości i obniżkami podatków. Łączy więc pozytywne cechy dwóch podejść do ekonomii.

    Obecnie za nami jest etap wstępnego rozruszania gospodarki za pomocą 500+ czy uszczelnienia prawa podatkowego (słynne mafie VATowskie). Wielu narzeka, że PiS jeszcze nie wziął się za obniżanie podatków, za obniżkę horrendalnego ZUSu dławiącego małą przedsiębiorczość czy za likwidację wielu polskich absurdów. Warto tutaj dodać, że w Polsce przez te 25 lat była sytuacja kuriozalna. Z jednej strony niemal zerowa sfera socjalna, a z drugiej strony, ogromne podatki, olbrzymia ilość absurdów prawnych, podatkowych i sądowych.

    Umożliwiało to drenaż naszego kraju przez Zachód i było zaporą przed bogaceniem się Polaków. Nie muszę chyba mówić, że wszystko to robiono celowo? Teraz Mateusz Morawiecki będzie przystępował do właściwych reform gospodarczych, czyli obniżki podatków, uproszczenia prawa, obniżki ZUSu dla małych firm i likwidacji typowo polskich absurdów. Nie dało się tego zrobić nagle, gdyż gospodarka Polski jest jak więzień nomen omen obozu koncentracyjnego, wygłodzony niemal na śmierć. To symboliczne porównanie jest bardzo trafne.

    Po wyzwoleniu obozów wielu więźniów rzucało się na pozostałe w magazynach żarcie i zjadało np pęto kiełbasy. Ich żołądki nie wytrzymywały tak gwałtownego procesu trawiennego i umierali w wyniku krwotoków wewnętrznych. Takim więźniom trzeba było stopniowo racjonować coraz większe i większe racje żywnościowe. Tak samo jest z polską gospodarką. Zbyt gwałtowne poluzowanie gospodarki spowodowałoby jej przegrzanie i w konsekwencje trzycyfrową inflację.

    Ale nie da się też nieustannie łatać kolejnych dziur np w podatkach, bo tu pole do popisu się kiedyś skończy. Gospodarkę trzeba będzie teraz realnie rozruszać, i Morawiecki to zrobi. Przykład takich dziur to spółki i spółeczki skarbu państwa, takie jak LOT czy górnictwo. Za czasów Tuska i Kopacz był nieustannie na skraju bankructwa i rozważano ich prywatyzację. Która oczywiście miała polegać na likwidacji LOTu i przekazaniu polskiego nieba Lufthansy. Tymczasem i LOT, i górnictwo i inne branże niespodziewanie notują zyski, pierwszy raz po 1989 roku.

    Zarzuca się obecnemu rządowi, że doprowadzi nas do scenariusza greckiego. Tymczasem jest zupełnie na odwrót. To kontynuacja balcerowiczowskiej polityki „kapitalistycznego Auschwitz” spowodowałoby, że już dziś lub najdalej za 2 lata bylibyśmy drugą Grecją. Dlaczego? Gdyż im biedniejszy naród, tym mniej pieniądza w gospodarce, a więcej w rękach korporacji, biznesu i krajów Zachodu, a o to im przecież chodziło. Więc trzeba coraz bardziej ograniczać wydatki państwowe, a to powoduje, że gospodarka jeszcze bardziej się kurczy. Jest to idealne sprzężenie zwrotne.

    Straszono nas różnymi apokaliptycznymi scenariuszami, mówiono, że pieniędzy nie ma. Cały okres III RP nam to mówiono, że nic się nie da, nic nie można zmienić i na nic nie ma pieniędzy. A jaka była prawda? Prawda była taka, że setki miliardów dolarów rocznie wyciekało za granicę i pompowało tamtejszą finansjerę i tamtejsze gospodarki. Tak, realne kwoty po podsumowaniu wielu różnych czynników to właśnie te setki miliardów rocznie. A wystarczy nie kraść, co jest absolutnie nie do pomyślenia i nie do wyobrażenia dla liberałów.

    Oni myśleli, że obecny rząd tego nie zrobi. A tymczasem rząd PiS chce wywalczyć dla Polski podmiotowość, ustanowić rządy silnej ręki i mieć bogaty kraj i w miarę zamożne społeczeństwo dla siebie. Bądź co bądź na całym świecie jest odwrót od zgniłej, liberalnej demokracji. Dla europejskich demokratów najważniejsze było to, co kto może sobie wsadzać w dupę lub nie, czyli sprawy majtkowo-obyczajowe. A fakt, że społeczeństwa biednieją ich nie obchodził. Ma miejsce dziejowa przemiana. Za góra 15, 20 lat liberalizm będzie już tylko wspomnieniem minionej epoki.

    A Ty? Co sądzisz o zmianie na stanowisku premiera RP? Zapraszam do dyskusji.

    Uczulam Cię także na to, że nie chodzi o żadnego kornika, żadne sądy czy Trybunały. Nie chodzi nawet o toporny polski konserwatyzm czy prawo aborcyjne, którego nawiasem mówiąc rząd ani myśli zaostrzać, jak głoszą apokaliptyczni, liberalni wizjonerzy. Proszę, więcej geopolityki i strategii w myśleniu.

    Na całym świecie trwa wojna dołu, czyli społeczeństwa, o pieniądz. O to, by „góra” nie zabierała 99% zasobów dla siebie, żerując na naszej niewolniczej pracy. Chodzi też o takie kwestie jak Nowy Jedwabny Szlak z Chin, i kilka innych. Ale by to wiedzieć, trzeba wyjść poza ciasne ramy „PiS vs PO” i mieć wiedzę z dziedziny geopolityki i ekonomii. A ona jest teraz łatwa do poznania.

    O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
    Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
    Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
    Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

    Autor: Jarek Kefir

    Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

    Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

      

    NADZIEJA NA LEPSZY ŚWIAT: EMPATIA CZY KULT SIŁY? KTÓRĄ DROGĄ PÓJDZIE LUDZKOŚĆ?

    Ciekawą koncepcję poruszyła Ian Kerner w swojej książce: „Jej orgazm najpierw. Jak zadowolić kobietę.” W jednym z fragmentów pisała o tym, jak by to było, gdyby o wyborze partnera przez kobiety nie decydował czynnik siły, ale empatii. Stary wzorzec ewolucyjny polega na tym, że kobiety wybierają tych mężczyzn, którzy są silni, twardzi, nieustępliwi, którzy potrafią agresywnie walczyć o byt na tej „planecie zwierząt”. Więc wg tego wzorca, o wyborze mężczyzny przez kobietę decyduje siła.

    Pierwszy kłopot polega na tym, że często ten, kto ma siłę, nie ma empatii, zaś ten, kto ma empatię, często nie ma siły. Natura bardzo rzadko daje cały pakiet fajnych i pożądanych cech. Najczęściej daje pewną ich część. Poza tym jeśli ktoś odnosi sukcesy w życiu i z kobietami będąc silnym brutalem, to nie będzie chciał wykształcać w sobie pierwiastka empatii. Bo i po co mu to, skoro cały świat jest u jego stóp, a empatia jest dla „tych leszczy” nie umiejących rozpychać się łokciami.

    Wyobraź sobie świat, w którym orgazm kobiety, tak samo jak orgazm mężczyzny, stanowi konieczny i decydujący element aktu rozmnażania. Świat, w którym przetrwanie ludzkości jest zależne od doznawania orgazmu przez oboje partnerów tuż przed momentem zapłodnienia. W tym dziwacznym świecie o wyborze partnera nie decyduje jego zdolność do walki o terytorium czy piękny wygląd, ale umiejętność zapewnienia ekstazy partnerce. Jedynie Ci, którzy są w stanie doświadczać własnej przyjemności jako części przyjemności kobiety, znajdą akceptację w grupie. Pozostałych czeka wykluczenie, zepchnięcie na margines, wygnanie. Brzmi to dziwnie, jak żywcem wyjęte z powieści Margaret Atwood albo obscenicznego epizodu z serialu Strefa Mroku.”
    ~
    Ian Kerner

    Nowe i stare wzorce

    Ale jednak nowe wzorce przebijają się do świadomości ludzi. Na tym polega rozwój. Kobiety zauważają, że agresywny osiłek, choć może podniecać, nie jest wymarzonym partnerem. Że choć łobuz kocha mocniej, to także bije i wrzeszczy mocniej, no i pije, włóczy się po klubach, zdradza, ma kobietę za nic. Więc teraz powszechnie mówi się o „pozytywnej męskiej sile” która ma być połączona z empatią, szacunkiem do kobiet i innymi „wyższymi” wartościami. Nauki gnostyckie nazywają to „archetypem Samaela”. Mówią o tym także ludzie zajmujący się tantrą i ustawieniami Hellingera.

    Jednak to wciąż jest kult siły, tylko inaczej opakowany, opisany pięknymi słowami. No i po dekadach feminizmu i globalnego gniewu kobiet na mężczyzn, miliardy mężczyzn zostało „mentalnie wykastrowanych”. Wkurzone na mężczyzn, niosące pokoleniowe i wojenne traumy matki zajmujące się synami, ze względu na nieobecnych i / lub oddalonych emocjonalnie ojców. I mamy to, co mamy. Całe zastępy „miłych facetów”, nie umiejących poderwać kobiety, a w związku nie umiejących się jej sprzeciwić. No i stąd to kobiece: „Gdzie te chłopyyy, gdzieee?” Przejawia się to np w tym, że narzekania kobiet na mężczyzn są dwojakie: „Wszyscy faceci to dranie którzy krzywdzą kobiety„. No i narzekanie przeciwne: „Teraz nie ma w czym wybierać, bo co drugi to cipeusz i w ogóle jakieś troki w kalesonach„. I tak źle, i tak niedobrze, och, cóż za okrutny ten świat.

    Globalna przemiana czyli przeskok między starym a nowym

    Drugi kłopot polega na tym, że mamy globalną przemianę. Wzorzec zwierzęcy, czyli kult siły, wciąż mocno oddziałuje. Jednak coraz silniejsze oddziaływanie ma wzorzec człowieczy (empatyczny), czyli związany z wyższymi wartościami. Obecnie mamy czasy, w których wychodzimy z realiów świata zwierzęcego, czyli z realiów bezkompromisowej i brutalnej walki o byt. Zagrożeń jest coraz mniej. Coraz więcej rzeczy robią za nasz maszyny, roboty, komputery. Kobiety są coraz bardziej silne i samodzielne. Teraz najczęściej same zarabiają na siebie, chyba że mężczyzna pozwoli sobie wejść na głowę i być bankomatem. Mięśnie, choć ładnie wyglądają, powoli przestają się liczyć.

    Jednak uczulam Was na to, że realia są jakie są i by nie być zbytnim pięknoduchem. Potrzebujemy silnej armii. Potrzebujemy też naszej polskiej wspólnoty narodowej, a więc patriotyzmu. Bo mamy tylko jeden kraj, i jak nie będziemy go bronić, to lista chętnych na nasze ziemie jest długa. Już teraz jesteśmy wyciskani jak cytryna przez zachodnie banki i korporacje, czemu obecny rząd zaczyna przeciwdziałać. No i ten wstrętny patriarchat jakoś trwa i trwa. A jak kobieta zajdzie z Tobą w ciążę, by urodzić Wam wymarzone dziecko, to właśnie Ty, mężczyzno, będziesz musiał te 5 kafli do domu przynieść. Będziesz musiał być tym patriarchalnym jaskiniowcem zarabiającym w eleganckim garniturze na byt, przynajmniej przez pierwsze 2 lata życia dziecka. Bo tego póki co nie da się przeskoczyć.

    To co żeńskie i to co męskie

    Robert Anton Wilson mówił o dwóch porządkach cywilizacyjnych: matrystycznym i patrystycznym. Oto ich cechy:

    -Porządek matrystyczny: permisywny wobec seksu, wolność dla kobiet, kobiety posiadają wyższy status, cnotliwość nie posiada znaczenia, egalitarny, postępowy, nie bojący się eksperymentów, spontaniczny, minimalizujący różnice płciowe, bojący się kazirodztwa, hedonistyczny, bogini matka.
    -Porządek patrystyczny: restrykcyjny wobec seksu, nakłada ograniczenia na kobiety, kobiety posiadają niższy status, cnotliwość posiada znaczenie, autorytarny, konserwatywny, obawiający się eksperymentów, restrykcyjny, maksymalizujący różnice płciowe, bojący się homoseksualizmu, bóg ojciec.

    Ma to trochę związek z polaryzacją archetypów płci:

    -Kobiecość: słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, liberalizm, lewica, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.
    -Męskość: siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, konserwatyzm, prawica, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.

    Nadchodzi wiek empatii i rozumu

    Wilson opisał osiem obwodów działania ludzkiego umysłu. Pierwsze cztery to obwody typowo społeczne, a kolejne cztery to obwody typowo mistyczne. Porządek matrystyczny związany jest z pierwszym obwodem przetrwania biologicznego. Wiąże się z osobą matki i poczuciem bezpieczeństwa. Porządek patrystyczny związany jest z obwodem drugim, czyli obwodem emocjonalno-terytorialnym. Wiąże się on z osobą ojca i odpowiada za hierarchię stadną, władzą, gierkami emocjonalnymi i manipulowaniem, dominacją i posłuszeństwem.

    Porządek patrystyczny jest obecnie w fazie apogeum rozwoju, czyli w fazie schyłkowej. Następny w kolei jest trzeci obwód – obwód wiązania czasu. Jest on związany z ludzkim umysłem jak i z wymyślaniem, kalkulowaniem, liczeniem, wiedzą i jej przekazywaniem z pokolenia na pokolenie. To także obwód racjonalizmu i logicznego myślenia. I ku temu zmierza ludzka ewolucja. Erę typowo zwierzęcych żądz i popędliwości związaną z dwoma pierwszymi obwodami, mamy powoli za sobą. Teraz nadchodzi wiek empatii i wiek rozumu. Swoją drogą, na słynnym monumencie „Georgia Guidestones”, ufundowanym przez do dziś nie znane osoby, jest inskrypcja: „Niech będą to wskazania prowadzące ku Wiekowi Rozumu.”

    Jest tam „10 przykazań nowej ery„, które odwołują się do ochrony przyrody i narodów, i często są one nazywane „przykazaniami Illuminatów”. Nowy wiek, wiek empatii i rozumu, będzie próbował pogodzić pozytywy z porządku matrystycznego i patrystycznego. Będzie to wyższy poziom, niż to, czego doświadczaliśmy dotychczas, a więc niepohamowanych żądz i silnych popędów. Kiedyś żartowałem, że Jeśli wszyscy by pojęli te duchowe prawdy, to kto by kochał i kto nienawidził? Kto by ratował narody i kto by mordował miliony?

    Emocje i żądze kontra empatia i rozum

    I tak w istocie jest – emocje mają dwa bieguny: budujący i niszczący. Zaś empatia i rozum pomagają zaprzestać wiecznego wyniszczania się, bo jakiś król pokochał jakąś księżniczkę.  Ostatecznie, te dwa porządki, czy też te dwa pierwiastki płci są w każdy z nas. A to, jacy będą mężczyźni i kobiety, i jakie cechy będą przejawiać, zależy od nas. Mówiąc brzydko, głosujemy naszymi waginami, penisami, pocałunkami i przytuleniami na to, jakie cechy mężczyzn i kobiet będą dominować w przyszłości.

    Pytania pomocnicze, na koniec artykułu. Jak zmieniłby się świat i nasze relacje, gdyby o sukcesie matrymonialnym i rozrodczym nie decydowała siła i walka o byt, ale empatia? Jak zmieniłby się świat, gdyby przetrwanie i zarabianie nie było tak wielką nerwicą jak teraz? Gdybyśmy nie byli zmuszeni do pracowania za grosze i walki o byt, ale czulibyśmy naturalne bezpieczeństwo? Robotyzacja jak i bezpieczeństwo socjalne sprawiłyby, że mielibyśmy czas na odpoczynek i hobby, bylibyśmy bardziej życzliwi, i pojawiłyby się zupełnie nowe branże i sektory gospodarki, a więc upragniony skok cywilizacyjny. Gdyby o sukcesie matrymonialnym decydowała umiejętność dania bliskości i radości drugiej osobie, to ogromnie zmieniłyby się nasze relacje i cechy, jakie ludzie przejawiają.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

     

    GDZIE PODZIAŁA SIĘ TWOJA WOLNOŚĆ? „CAŁA ZIEMIA JEST W ICH RĘKACH”

    Zniewolenie, niewola, uwolnienie, wolność.. Tyle się teraz o tym mówi. Ba! Mówi się teraz o tym tak dużo, że gdzieś tam po drodze znikają nam rzeczy naprawdę ważne. Czy wolność to jakieś enigmatyczne uduchowienie czy wręcz przebudzenie? Czy wolność to utrzymywanie swych wibracji wysoko, jak głosi jedna z popularnych duchowych teorii? Czy nasze myśli na pewno tworzą rzeczywistość, i nawet gdy wszędzie będą latać głowice nuklearne, będzie tak fajnie, duchowo i „słodko-pierdząco”? A co z czynnikami zewnętrznymi?

    W takim razie co o takiej wolności ma powiedzieć mieszkanka Syrii, która musi walczyć z państwem islamskim w szeregach kurdyjskich siłach kobiecych YPJ by przeżyć? Śledzę codziennie przebieg tej wojny angażującej kilkadziesiąt krajów, którą nasi potomni nazwą trzecią wojną światową. A przykład mniej ekstremalny? Co o takiej duchowej wolności może powiedzieć pracownik polskiej fabryki, który wraca do domu o 18 i nie ma czasu i sił na „takie pierdoły”?

    Wolność to czas i pieniądz

    Czy wolność to dorosłość, i tym samym prawa obywatelskie jak i możliwość kupna na legalu papierosów i alkoholu? Co z Twoim czasem? Czas jest najważniejszą wartością bo nie można go kupić, wydłużyć, wygenerować. Doba króla i doba poddanego są dokładnie takie same. Czy człowiek który wychodzi z domu o 6 a wraca o 19, by utrzymać rodzinę, jest naprawdę dorosłym, odpowiedzialnym i wolnym człowiekiem? Czy na tym ma polegać to „życie realne w społeczeństwie”?

    Człowiek wolny to człowiek który ma dwie wartości: pieniądze i CZAS. Oprócz wojny o pieniądz, toczy się wojna o czas. Oprócz nacisków na rządy by poluzowały neoliberalny system, i nacisków na pracodawców by płacili godnie, są też naciski na to, by więcej czasu było do naszej dyspozycji. Podczas gdy w Polsce pracuje się od bladego świtu do wieczora, w krajach cywilizowanych mówi się o czterodniowym tygodniu pracy i o sześciogodzinnym dniu pracy.

    U nas jest mentalność balcerowiczowskiego „homo economicus” i wylewa się pomyje na tych, którzy nie są wysoko wynagradzanymi programistami w IT, a w krajach cywilizowanych rozważa się wprowadzenie bezwarunkowego dochodu podstawowego. Żyjemy wciąż w realiach „ukrytego obozu pracy”. Zlikwidowano widoczne łańcuchy, jest też dużo mniej batów. Ale niewolnictwo wciąż trwa w najlepsze, tylko teraz jest inaczej nazywane.

    Wolność od społeczeństwa i autorytetów

    Czy dorosłość to na pewno dojrzałość, odpowiedzialność i wolność? A może to tylko zaprogramowanie na podstawowy program społeczny, na bycie bio-robotem? Czyli na pracę, rozmnażanie i posłuszeństwo społeczeństwu, rodzinie, otoczeniu, ideologiom, religiom, politykom? Nie słuchasz się już rodziców, dumny brodaczu czy dumna hispterko, ale zadaj sobie pytanie, kto przejął symbolicznie ich rolę? Kto rozkazuje Ci, jak masz myśleć, kogo nie lubić i kogo wielbić? Ideolog, kapłan, polityk, ekspert, celebryta?

    Mówi się, że wolność to rządy tej lub innej partii politycznej. Każda partia (PiS czy PO) definiuje wolność inaczej. Każda inaczej definiuje najróżniejsze pojęcia. Normalność? Demokracja? Faszysta? Socjalista? Te pojęcia są niezwykle plastyczne. Każda epoka, każdy naród, każda opcja polityczna i w końcu każdy z nas z osobna inaczej je definiuje. Ale tylko Ci, którzy mają władzę nad słowem, narzucają ich znaczenie innym i tym samym pełnią rząd dusz.

    To słowa są potęgą każdej elity, ponieważ są nośnikami wiedzy i określają całą naszą codzienność. Kto ma władzę nad słowami, ten dyktuje innym co jest dobre a co złe. Co jest „normą społeczną„, a co jest „zachowaniem aspołecznym”. Co jest „totalitarnym faszyzmem” czy „wstrętnym socjalizmem”, i w konsekwencji czego można nie lubić. Znaczenie słów zmienia się w zależności od tego, kto ma władzę nad słowami i kto dyktuje swoją wersję.

    To, co dziś jest normalnością, i co z pełnym oburzeniem bronimy, jutro czy za 100 lat może być uosobieniem najgorszych możliwych wzorców. Czy też uosobieniem „dawnych, niewolniczych czasów„, przed którymi nasi potomni będą ostrzegali dzieci i wnuki. Toczy się globalna wojna o słowo. Słowa tworzą mapy rzeczywistości, a mapy te tworzą wspomnianą wyżej codzienność. Mapy rzeczywistości to oczywiście ideologie, religie i tym podobne. Mapa rzeczywistości to także ekonomia, która nie jest nauką ścisłą, ale bardziej sztuczką iluzjonistów czy manipulacją.

    To tak naprawdę słowa, poprzez mapy rzeczywistości, narzucają nam niewolnictwo, które jest najpierw w naszych głowach, a potem się materializuje. Więc człowiek wolny to człowiek, który zna prawdziwe znaczenie słów, i wie, że to znaczenie się zmienia, jest relatywne i wielowymiarowe. Człowiek wolny to człowiek, który zna potęgę wiedzy, jaką niesie słowo. Z kolei wolny kraj to kraj posiadający taką elitę, która nie manipuluje słowem w celu wyzysku, cenzury i prześladowań.

    Wolność od nadmiernych pragnień

    Nie istnieje taki rząd, taki kompleks militarno-przemysłowy, taki system ekonomiczny i mass medialny, który mógłby sprowadzić nas do poziomu zabawek i robotów równie skutecznie, co dyktatura biologii i otoczenia.
    ~F.M. Esfandiary

    A co z wolnością od.. siebie samego? Prawdą jest to, że zasługujemy na to, co najlepsze od życia. A więc na bogactwo lub chociaż pełen komfort finansowy, na miłość, seks, wiedzę, rozrywkę, i wszystko inne co dobre. Ale z drugiej strony, ważna jest też wolność od nadmiernych pragnień. Więc miliarder Osho, posiadający 100 luksusowych wozów Rolls Royce, ma trochę racji z tą „dyktaturą ego” i nadmiernymi pragnieniami.

    Ego jest takim systemem wewnątrz nas, któremu wciąż mało. Gdy kupuje się samochód lub inną rzecz, to czuje się przez miesiąc, dwa silną ekscytacje pochodzącą z ego. Po roku samochód staje się kolejnym elementem szarej, nudnej codzienności. Zaś po trzech latach wciąż sprawny wóz, który może jeździć jeszcze co najmniej 5 lat, zaczyna nam zwyczajnie ciążyć. Chcemy kupić nowe, najczęściej na kolejny kredyt.

    To dzięki tej właściwości ego korporacje produkują smartfon, który psuje się po roku lub po dwóch. Bo my i tak chcemy nowy. Ważna jest też kwestia tego wewnętrznego monologu. Pochodzi on z ego i składa się albo z coraz to nowych i nowych pragnień, albo z cierpienia, że tych pragnień nie możemy zrealizować.

    O tych bardzo ważnych zagadnieniach poczytasz też w poniższych wpisach – serdecznie zapraszam:
    Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
    Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
    Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
    Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna
    Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Niezależne media nie mają dochodów z prenumerat i nie są sponsorowane przez koncerny. Radzę sobie sam. Byt wolnych mediów jest teraz trudny i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

    PRZEBUDZENIE LUDZKOŚCI WESZŁO W KRYTYCZNĄ FAZĘ. TO NAJWAŻNIEJSZA „WOJNA” W NASZEJ HISTORII!

    Wśród naszych przodków niewiele było dam i dżentelmenów. Większość nie była nawet ssakami” – pisze Robert Anton Wilson w książce „Powstający Prometeusz”. Ten cytat tłumaczy nie tylko wiele zawiłości w świecie naszych relacji matrymonialnych czy społecznych. Ale wyjaśnia tragizm naszej obecnej sytuacji. Jako ludzkość jesteśmy na naprawdę niskim poziomie rozwoju. Świat naszych relacji, mechanizmy społeczne, polityka, a nawet system ekonomiczny – to wszystko oparte jest na drapieżnej matrycy zwierzęcej. Jesteśmy wzajemnie zagryzającymi się pół-zwierzętami.

    Jednak istnieje coś takiego jak ewolucja, rozwój, postęp. Celem natury i ludzkości jest udoskonalanie form i (pod)systemów, i to się teraz dzieje. Stare, barbarzyńskie wzorce świata zwierzęcego czy raczej pół-zwierzęcego, zderzają się z wzorcami nowymi, które pojawiły się stosunkowo niedawno. Przejawia się to w odejściu od niewolnictwa czy pańszczyzny, odejściu od państw typowo wyznaniowych, w większej tolerancji dla wyborów życiowych ludzi. Obecnie cywilizuje się świat naszych relacji.

    przebudzenie ludzkości

    Wojna o pieniądz i przebudzenie ludzkości

    Najważniejsza zmiana, jaka obecnie ma miejsce, to „wojna o pieniądz”. To ta walka „dołu” społecznej piramidy z „górą” jest najważniejszą, jaką toczy obecnie ludzkość. To nie uduchowienie i empatia są teraz numerem jeden. Dlaczego? Popatrzcie na piramidę potrzeb Maslowa. Najniżej jest potrzeba materialnego przetrwania. Wyżej są potrzeby bardziej cywilizowane. Zasada jest taka, że gdy człowiek nie ma spełnionych tych podstawowych, bytowych potrzeb, to z jednej strony jest wiecznie znerwicowany.

    Z drugiej strony zwiększa się jego agresja, a z trzeciej strony ma dużo mniejszą chęć do wykształcania tych wyższych cech. Mówiąc brutalnie: taka osoba będzie „typowym Januszem” czy „typową Grażyną”, czyli osobą słabo rozwiniętą, nieokrzesaną. Donoszącą na sąsiadów, dającą komuś w mordę, złorzeczącą, nietolerancyjną, itp itd. Tych przywar jest całe mnóstwo i często się z nich śmieją „salonowi”, lewicowi autorzy, zapominając jednak, że to ich rabunkowe rządy do tego doprowadziły.

    Nasza ekonomia to odwzorowanie wzorca zwierzęcego, gdzie jeden zjada drugiego, gdzie brakuje skrupułów, a w walce o byt wszystkie chwyty są dozwolone. I co najważniejsze, w naturze tylko nieliczni mają dostęp do większości zasobów, np jedzenia czy samic. Samce alfa jedzą w pierwszej kolejności, zagarniają dla siebie większość jedzenia, i np w stadach wilków tylko oni się rozmnażają z samicami. Wzorzec zwierzęcy to także przekonanie, że zasobów naturalnych jest za mało, że nie starczy dla wszystkich, dlatego istoty walczą ze sobą i odbierają sobie zasoby.

    Neoliberalny kapitalizm i matryca zwierzęca

    Dokładnie to samo mamy w dzisiejszym systemie ekonomicznym – neoliberalnym kapitalizmie. Jest to system, w którym „góra piramidy” zasysa 99,9% zasobów. Dół piramidy, czyli społeczeństwo, dostaje ochłapy, niewielką część wygenerowanych pieniędzy. Jeden pracuje przy maszynie i zarabia 1500 zł, drugi jest programistą w branży IT i zarabia 20000 zł. Ale nadal jest to niewielka część tego, co rzeczywiście oni wypracowali. Dla przykładu: praca pierwszego pracownika, pracującego fizycznie, warta jest dla firmy 100.000 zł miesięcznie, a on dostaje tylko 1500 zł. Z kolej korporacja IT w której pracuje drugi pan, głosujący zapewne na Nowoczesną i gardzący „Januszami”, zarabia miliardy dolarów rocznie. A on dostaje z tego tylko 20000 zł miesięcznie.

    Jest to oczywiście dużo bardziej złożone, ale praktycznie nikt na to nie zwraca uwagi. Jest to ścisły temat tabu. Nasz kapitalizm neoliberalny to odwzorowanie grupy samców alfa zabierających większość zasobów dla siebie, i wyjadających najlepsze kąski. Te samce alfa to oczywiście banki, korporacje czy miliarderzy. Drenują oni zasoby planety, które potem leżą bezczynnie na ich kontach, zamiast realnie „pracować” w gospodarce. W następnej kolejności jest nieco liczniejsza grupa samców alfa, czyli mniejsi przedsiębiorcy czy politycy. Obie grupy stanowią gdzieś 1% społeczeństwa lub mniej.

    Dalej jest grupa tych, którzy mają trochę lepiej niż cała reszta niewolników. Ta grupa to właśnie korporacyjne lemingi, i ta grupa najsilniej popiera status quo głosując na liberalne „partie bogatych”. Jest to mechanizm psychologiczny polegający na tym, że chcą oni odciąć się od tej reszty biedoty, chcą być tacy „nowocześni”, „europejscy”, „postępowi” itp. No i na samym dole piramidy jest biedota, czyli de facto niewolnicy. Osobna kwestia, którą poruszałem w wielu felietonach, to fakt, że ten system kapitalistyczny to dalej realia niewolnicze. W czasach niewolnictwa (czy też pańszczyzny bądź feudalizmu) to pan zapewniał niewolnikowi żywność, odzienie, schronienie. Czyli podstawę. Cała reszta, czyli hulanki i swawole, podróże, frykasy na stole, książki itp, była zarezerwowana dla właścicieli niewolników.

    Tak jest także teraz, z tą różnicą, że na to minimum minimum musimy sami zapracować. Nie ma już łańcuchów fizycznych, nie ma tej pańszczyzny, ale rdzeń systemu pozostał dokładnie taki sam. Ale to nas oślepia i sprawia, że tak trudno jest to dostrzec. Dzisiejsi niewolnicy tyrają po 10 godzin za 1500 złotych i uważają, że to jest normalne, że taka jest ekonomia, że nic nie da się z tym zrobić. Nie buntują się. Dlatego bardzo Was na to uczulam. Nie jakieś duchowe teorie, nie wieczne uduchowianie się jest ważne. Nie jakieś fikołki na macie do jogi, i nawet nie tantra i happeningi niektórych tantrystów, że odsłonięta wagina wyzwoli świat. Ale wojna o pieniądz jest najważniejszą wojną ludzkości, od której przebiegu zależy nasze przetrwanie.

    O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
    Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
    Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
    Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

    Ludzkość powoli się przebudza

    Ludzkość powoli budzi się z poziomu pół-zwierzęcia, z poziomu dziecka czy też z poziomu ofiary. Te trzy określenia traktują o tym samym, choć opisują temat z różnych stron. Doświadczamy dramatycznego kryzysu wartości. To, co stare, rozpada się i zderza z tym, co nowe. A to, co nowe, jeszcze na dobrą sprawę nie nadeszło. To od dołu piramidy społecznej zależy to, jak będzie postępować góra, i ile zasobów będzie temu dołowi odbierać. Patrząc na to zagadnienie ezoterycznie, to mamy to, na co sami zezwalamy. Jesteśmy ofiarami, owcami, mamy zakodowane, że jesteśmy niegodni bogactwa, bo to przecież grzech, bo wielbłąd i ucho igielne. Więc to bogactwo bierze ten, który jest śmiały i który ma zakodowany inny wzorzec – że może, że zasługuje, że należy mu się.

    Bez wygrania „wojny o pieniądz” ludzkość nie wejdzie na wyższy stopień rozwoju, nie przebudzi się. To sprawy materii, a więc także pieniądza są zawsze najważniejsze. Są na pierwszym miejscu, bo materia jest bazą do wszystkiego innego. Przecież nawet sam Osho nie zaniedbywał sfery materii. Ba, miał miliony dolarów i aż 100 różnych samochodów Rolls Royce. A nam całe lata wmawiano odwrotnie. Że ważniejsze jest uduchowianie się, niż ta przysłowiowa „praca i chleb”. Politycy również podchwycili ten trend, i wmawiali nam, że ważniejsze są idee (np gender czy prawa gejów) niż ta praca i chleb.

    Ale pora wrócić na ziemię, właśnie do tego świata materii. Podczas gdy inni debatują o 50 płciach czy pokazują waginy, my zadbajmy o „pracę i chleb” i wygrajmy wojnę o pieniądz. Póki co jesteśmy na najniższym możliwym poziomie rozwoju, jeśli chodzi o cywilizację. Niżej jest już tylko świat zwierząt. Świadomość tego, że jesteśmy praktycznie małpiszonami na zwierzęcym, podświadomym autopilocie, bywa przytłaczająca. Czasami myślę, że wolałbym pewnych rzeczy nie wiedzieć.

    Potrzeba bezpieczeństwa i nasza cywilizacyjna psychoza

    Robert Anton Wilson pisał, że człowiek ma bardzo silną potrzebę bezpieczeństwa materialnego. Podzielił on ludzką świadomość na osiem obwodów, przy czym potrzeba bezpieczeństwa związana jest z najbardziej zwierzęcym i przez to najpotężniejszym obwodem. Czyli „oralnym obwodem przetrwania biologicznego”. W dawnych społeczeństwach ludzie upatrywali bezpieczeństwa w więzach ze swoją „pulą genetyczną”. I znowu, to też prastary mechanizm wzięty jeszcze ze świata zwierzęcego. Zwierzęta tak samo jak ludzie lokują swoje poczucie bezpieczeństwa w puli genetycznej, czyli w stadzie, gromadzie.

    Jak było dawniej u ludzi? Wiadomo, rolnicy którymi była większość, dostarczali plony. Młynarz mielił mąkę, piekarz piekł chleb, rzemieślnik naprawił buty czy sprzedał części do pługa. A nad wszystkim czuwali „pan i pleban”, którzy jako jedyni opływali w dostatki. W takich społeczeństwach ludzkość zaczęła wyrastać z pierwotnego, jaskiniowego barbarzyństwa. Powstały normy społeczne, a wraz z nimi konserwatyzm i monogamia, by zapewnić ojcom rodzin pewność, że wychowują własne dzieci. Wtedy nie znano środków antykoncepcyjnych, każdy seks mógł skończyć się ciążą. Więc musiano wymyślić konserwatywne i surowe zasady, musiano wymyślić patrzącego z nieba i karzącego Boga, diabły, piekło i tym podobne. Związki musiały być monogamiczne i „póki śmierć nie rozłączy”, bo inaczej cywilizacja by nie przetrwała.

    Ale i to nie było takie oczywiste, bo wraz z surowymi normami społecznymi powstała hipokryzja i dulszczyzna. Powód był taki, że tych wszystkich zakazów i nakazów nie sposób było przestrzegać. Przecież „krew nie woda”. Mawiają, że gdyby nie alkohol, to nie znałbyś przynajmniej połowy ludzi. A ja mówię, że gdyby ludzie byli tacy konserwatywni i porządni za jakich się przedstawiają, to 90% dzieci w ogóle by się nie narodziło. Musiały być wentyle bezpieczeństwa w postaci: „szaleństwa nocy kupały”, „pijany byłem” czy: „nikt nie widział, więc tego nie było”. Tak, są to realia mentalnej schizofrenii, czyli rozszczepienia. Z jednej strony ludzkie popędy, żądze, pożądliwości ciała, a z drugiej strony konserwatywne normy społeczne. Miały one okrzesać te pożądliwości i ze stada barbarzyńców stworzyć społeczeństwo techniczne XXI wieku. Ale teraz znowu jesteśmy przed takim cywilizacyjnym przełomem.

    Zaburzone poczucie bezpieczeństwa, czyli raj utracony

    Około stu do dwustu lat temu, w zależności od regionu świata, poczucie bezpieczeństwa ludzi uległo poważnemu zaburzeniu. Powód? Zaczęliśmy osiedlać się w coraz większych miastach. Powstawały konurbacje a potem jednolite megalipolis ciągnące się przez setki kilometrów. Pula genetyczna, czy też to stado, przestało de facto istnieć. Takie wzajemne poczucie bezpieczeństwa jest możliwe tylko wtedy, gdy dana grupa mieszkańców jest mała i „każdy zna każdego”. Ludzki mózg jest tak skonstruowany, że może utrzymywać kontakty z góra 150 osobami.

    Teraz nie tylko żyjemy na osiedlach mających po 20.000 mieszkańców. Ale bezpieczeństwa nie zapewnia nam znajomy rolnik, bo produkty które mamy w lodówce pochodzą z całego świata. Nie zapewnia go też młynarz, który może być w Krakowie lub nawet w chorwackim Zagrzebiu, podczas gdy my mieszkamy w Szczecinie. Tak samo rzemieślnik, bo teraz zautomatyzowane fabryki produkują wszystko w Chinach. Gdyby coś niedobrego się stało, to młynarz nie podrzuci mąki, piekarz nie odpali za darmo chleba, a znajomy Zdzichu nie poratuje pędzonym przez siebie bimbrem. Teraz nasze poczucie bezpieczeństwa upatrujemy w pieniądzach.

    To niezwykle istotna zmiana. Nie jest już możliwe bytowanie w społecznościach opartych na tej „zasadzie 150 osób”. Idee komun hippisowskich czy anarchistycznych syndykatów są absolutnie nierealne. Powód? Nie chodzi tylko o to, że odwołują się do wzorca z poprzedniej epoki. Popatrz trzeźwo i rozsądnie na zdjęcie megalopolis Los Angeles z lotu ptaka. Instytucja państwa z lepszym lub gorszym skutkiem próbuje stać na straży „puli genetycznej” i odnowić utracone poczucie bezpieczeństwa. Najlepsze rezultaty odnoszą te kraje, które są rządzone przez silny, prawicowy, ale też bardzo prosocjalny rząd, który nie jest jednocześnie rządem bigotów zabraniających wszystkiego.

    Gdy zabraknie pieniędzy.. Nasz globalny ludzki lęk

    Dlaczego? Społeczeństwo musi być taką armią, biomaszyną, którą trzeba mądrze, ale też zdecydowanie zarządzać. Inaczej system się rozsypie. Prawicowy rząd jest więc symbolicznym kontynuatorem tych norm społecznych kojarzonych z konserwatyzmem, które opisałem powyżej. Zaś moduł prosocjalny zapewnia ludziom większe bezpieczeństwo związane z pieniędzmi. Dwie skrajności, jak we wszystkim z czym mamy dziś do czynienia. To także dlatego na całym świecie trwa upadek liberalnych „partii bogatych”, a rządy coraz to nowych krajów (Rosja, Węgry, Polska, USA, Austria) odwracają się od liberalnej demokracji.

    Więc wracając do meritum.. Gdy coś złego się stanie, to jesteśmy zdani na to, co mamy na koncie. I właśnie.. Przecież pieniądze tak trudno jest zdobyć. Pieniędzy zawsze brakuje. Podczas gdy miliarderzy latają po świecie prywatnymi odrzutowcami, Tobie wmawia się różne bzdury o niewidzialnej ręce wolnego rynku, gdy wracasz z 10-godzinnej pracy, gdzie zarabiasz te 1500 złotych. Powoduje to olbrzymi egzystencjalny niepokój. A wraz z nim pojawiają się te wszystkie negatywne „polskie przywary”. Niedobory pieniędzy powodują większą agresję, więcej nałogów, przestępstw, samobójstw. Także choroby, np depresje, nerwice, psychozy, a także choroby typowo cielesne.

    Zbyt mała ilość pieniędzy, a raczej koncentracja ich u niewielkiej liczby osób, na górze piramidy, powoduje ogromne, cywilizacyjne problemy. Teraz przebywamy w stanie permanentnej nerwicy, choć większość z nas w ogóle tego nie widzi. Niepokój egzystencjalny i te wszystkie ogromne przeszkody znikną dopiero wtedy, gdy każdy będzie zarabiał w miarę godne pieniądze. Do tego przecież dążymy. Ale uwaga uwaga.. A co z problemami ludzkiej natury? Przecież Ci wszyscy uduchowieni mówiący o drapieżności ludzkiego ego jednak mają trochę racji. To druga strona medalu, o której traktuje szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby zapewnić ludzkości nieograniczony dostęp do zasobów, to możliwe, że wielu ludzi by się zdegenerowało.

    Pisałem o tym w poniższym artykule:
    Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

    Zaćpało, zachlało i zaruchało na śmierć. Ogromne rzesze ludzi kupowałoby absolutnie niepotrzebne rzeczy i zaraz je wyrzucało. Zaraz zaraz.. Przecież już teraz tak robimy! Kupujemy co dwa lata smartfona na kredyt mylnie nazywany „abonamentem”, a starego wyrzucamy! A dlaczego? bo korporacje produkują rzeczy, które psują się bardzo szybko, by więcej sprzedawać. A to wszystko nakręca wzrost gospodarczy, jest to jeden z filarów kapitalizmu. Czyli i tak źle, i tak niedobrze. Ale nie mamy już wyjścia, i kolejny przeskok cywilizacyjny będzie polegał na wygraniu „wojny o pieniądz”.

    Mięsko za mięsko, czyli trudne relacje damsko-męskie

    Jak to wszystko rzutuje na relacje, w tym te damsko-męskie? W świecie zwierzęcym samice są silne, potężne, mają zębiska, pazury, same lub razem z samcem polują i bronią potomstwa. U ludzi tego nie ma, bo jest silna polaryzacja archetypów płci:

    Męskość = siła, aktywność, ekstrawertyzm, pewność siebie, zarabianie, zadawanie przemocy, i „wychodzenie do świata poza ognisko domowe”.
    Kobiecość = słabość, bierność, introwertyzm, nieśmiałość, nieumiejętność zarabiania i walki o byt, bycie ofiarą i „niechęć do wychodzenia do świata, siedzenie w ognisku domowym”.

    Więc mamy delikatną i nieumiejącą sobie poradzić kobietkę, i nieokrzesanego barbarzyńcę przynoszącego mięsko (dinozaura, mamuta czy „papierkowe”, zielone mięsko) dostającego w zamian także mięsko (ciało kobiety, seks). To było proste, przez wieki relacje opierały się na zasadzie „mięsko za mięsko”. Miłość romantyczna była traktowana jak fanaberia i na dobrą sprawę normą społeczną stała się dopiero w XIX i XX wieku. Seks i pieniądze od zawsze są ze sobą połączone, bo są związane ze sferą materii. A że walka o byt zawsze była trudna, to mężczyźni są podświadomie wkurzeni na kobiety, że w zamian za seks muszą tak się męczyć. Sprawę komplikuje to, że każdy z nas ma nie tylko „dwie płcie” w mózgu (półkula lewa i prawa, męski umysł i żeńska podświadomość, męskie ego i żeńska dusza itp itd). Oprócz tego występuje też archetyp Lilith, czyli silna kobieta, i archetyp Samaela, czyli świadomy mężczyzna.

    Przebudzenie siły kobiet i emancypacja mężczyzn

    Ciąg dalszy komplikacji to właśnie przebudzenie siły kobiet pod postacią rewolucji feministycznej. Początkowo hasła feministek skupiały się na prawie do głosowania, do pracy, do bycia pełnoprawną częścią społeczeństwa. Obecnie feminizm przybiera postać atakowania wszystkiego co męskie, na czele z nienawidzeniem tzw „Białych Suprematystów”, czyli budowniczych cywilizacji. Ale i od tego się obecnie odchodzi. Bo i mężczyźni się budzą, z kilkudziesięcioletnim opóźnieniem.

    Wiemy już co to jest friendzone, wiemy że nie warto wierzyć we wszystko, co słyszymy. Zaczynamy domagać się szacunku w związkach. Z biernych ofiar fochów, pretensji i innych form przemocy psychicznej powoli stajemy się partnerami. Popularnością cieszą się szkoły uwodzenia i podrywu. Z drugiej strony, kobiety wcale nie mają inaczej, też zmagają się z typowo męskimi przywarami.

    Podsumowując, żyjemy w epoce roztrzaskanych światów, w czasach upadku starych wartości, podczas gdy nowe jeszcze nie istnieją. To czasy cywilizacyjnej nerwicy z powodu walki o byt (o pieniądz), i cywilizacyjnej paranoi, ponieważ wymaga się od nas pozytywnych cech kojarzonych z dwoma systemami. Z systemem zwierzęcym i tym nowym. I jak tu nie zwariować? Przecież wszyscy jesteśmy pacjentami i wariatami w klinice psychiatrycznej „Planeta Ziemia” zarządzanej przez najbardziej drapieżnych i psychopatycznych pacjentów. I ostatnie.. To pieniądz i seks są esencją przebudzenia ludzkości, a nie ideały czy doktryny. Zacznijcie od tej „pracy i chleba”, a więcej zrobicie dla świata, niż na siłę zmuszając ludzi do wyznawania takich a nie innych poglądów.

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

     

    DLACZEGO CENY W POLSCE WCIĄŻ ROSNĄ? TO TAJNA ZMOWA PRODUCENTÓW I POŚREDNIKÓW?!

    Jaka jest przyczyna wysokich cen żywności w Polsce? Ostatnio stało się to tematem numer jeden w niektórych dyskusjach. Drożeje masło, jaja, ale także owoce i warzywa. O co w tym wszystkim chodzi? Jak się okazuje, wcale nie są to „mechanizmy wolnego rynku”, a im głębiej badam tę sprawę, tym więcej tajemnic wychodzi na jaw.

    Zaczniemy od podstaw. Przyczyna niskich pensji w Polsce, oszustwo „religii wolnego rynku”, jak i „kapitalistyczne Auschwitz”. Potem przejdziemy do konkretów:

    Zacznijmy od tego, że podstawową patologią jest to, że mamy takie same, a często wyższe ceny różnych dóbr jak Niemcy, przy cztery razy niższych zarobkach. Często ceny są wyższe niż w Niemczech. W Szczecinie mnóstwo ludzi jeździ do przygranicznych niemieckich sklepów, by kupować różne produkty. Na mieście jest dużo stoisk bazarowych, a nawet małych sklepów z niemiecką chemią, słodyczami, kawą, herbatą itp. Jak widać nie tylko są to produkty lepszej jakości, ale wręcz opłaca się je sprzedawać głównie na targowiskach, gdzie zakupy robią w większości ludzie niezbyt zamożni.

    Czy zastanawialiście się, z jakiego powodu ceny są takie same a nawet wyższe niż na Zachodzie, a zarobki cztery razy niższe? Wszyscy przyjęli, że to jest normalne, że tak ma być, że tak działa wolny rynek. I że nic nie da się zmienić. Polacy kłócą się o tematy zastępcze takie jak aborcja czy in vitro, albo kto sobie co w dupę wkłada lub też nie wkłada. A do takiego dziadowania się nie tylko przyzwyczailiśmy, ale uznaliśmy to za normę. I to taką, której nie można podważać, bo przecież podobno prawa ekonomii są nieubłagane, jak głosi neoliberalne kłamstwo, wciśnięte Polakom przez Balcerowicza.

    Więc mamy miesięcznice smoleńskie czy marsze KOD, ale demonstracji przeciwko „kapitalistycznemu Auschwitz” nie ma w ogóle. A tymczasem jest to największa patologia. Jak się okazuje, nie ma ona pokrycia nawet w prawach ekonomii, ale jest rezultatem ekonomicznej manipulacji. Otóż na samym początku lat 90-tych Balcerowicz i spółka sztucznie zaniżyli wartość polskiej złotówki względem niemieckiej marki. Już wtedy zdecydowano, że mamy być montownią różnych dziadostw i magazynem dla Zachodu, opartą o tanią siłę roboczą. Przez osłabienie wartości złotówki uczyniono z naszego kraju „Bangladesz Europy”. Dlaczego obniżono jej wartość? By opłacał się eksport za granicę tych dziadostw.

    Cytuję: „Dzisiaj każdy „myślący” człowiek powie, że kurs naszej waluty jest przecież płynny i ustala się w wyniku wolnej gry rynkowej, a NBP nie musi nawet interweniować w obronie wyznaczonego parytetu (swoją drogą wyznaczonego metodą decyzji Prezesa, a nie rynku). To bezsprzecznie prawda, ale kurs nie został wyznaczony wczoraj, ani przedwczoraj, ale kształtował się od początku lat dziewięćdziesiątych – tyle że przez pierwszą dekadę nie miało to nic wspólnego z wolną grą rynkową. Początkowo bowiem, kurs wyznaczony był arbitralnie przez Leszka Balcerowicza na poziomie 9500 starych złotych za dolara (dzisiejsze 95 groszy), jako kurs sztywny, który później stopniowo uelastyczniano (przy jednoczesnej błyskawicznej deprecjacji spowodowanej inflacją, której przyczyną był nadmierny dodruk pieniądza).

    Owa elastyczność nie miała jednak nic wspólnego wolnym rynkiem walutowym. Było to nadal ręczne sterowanie mające zapewnić finansową wydolność budżetu, atrakcyjność obligacji, spłatę zadłużenia zagranicznego i płynną wyprzedaż firm państwowych. Mimo, że wiele z tych celów miało swoje realne uzasadnienie – taka nierynkowa polityka kursowa prowadzona w niby rynkowej gospodarce spowodowała, że w ciągu dekady powstała sieć powiązań ekonomicznych, które utrwaliły psychologiczny kurs złotówki na dzisiejszym poziomie (osiągnęliśmy go już w roku 1995) i jego stopniowe uwalnianie od roku 1998 nie mogło już niczego zmienić, bez naruszenia interesów międzynarodowych instytucji walutowych.”
    Autor:
    prof. Andrzej Fidelis

    O tych bardzo ważnych zagadnieniach pisałem w poniższych felietonach – to LEKTURA OBOWIĄZKOWA jeśli naprawdę chcesz zrozumieć to, jak zniszczono nasz kraj:
    Czemu zarabiamy 4x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach? Odpowiedź jest zaskakująca!
    Dlaczego Polska jest pariasem Europy? skala niewolnictwa ekonomicznego w Polsce
    Ten kto rządzi NBP, ten rządzi Polską! To też jedna z przyczyn niskich pensji Polaków

    Gdy ktoś mówi o prawach ekonomii czy wolnym rynku – to kłamie

    Kolejna ważna rzecz: co możesz kupić za swoją pensję? Czy stać Cię na hobby, na wakacje, na podróże? A może starczy Ci tylko na podstawowe produkty? Niewolnik, np chłop pańszczyźniany, miał zapewnione mieszkanie, jedzenie, odzienie. Zaś polowania, frykasy na stole i podróże były domeną szlachty, czyli ludzi wolnych. Tak samo jest dziś. Czy dom, mieszkanie, samochód masz na własność czy na kredyt? I co z Twoim czasem wolnym? Czy możesz tak jak wolni ludzie spać tak, by być zdrowym? Czyli do momentu, gdy wybudzi Cię podświadomość, a nie budzik? Ile masz czasu dla siebie, dla partnera, dla rodziny?

    Model standardowy to 8 godzin pracy plus dwie, czasami trzy godziny dojazdów w obie strony. Czyli 10, 11 godzin. Ale często w pracy mamy darmowe nadgodziny. Częstym obrazkiem jest ojciec rodziny wychodzący do domu przed godziną szóstą rano, wracający koło dwudziestej i praktycznie w ogóle nie oglądający żony i dzieci. Chciałbym Wam uświadomić, że to, co mamy obecnie, to dalej realia obozu pracy. Już nie obozu koncentracyjnego, bo nie ma pańszczyzny, nie ma niewolnictwa, nie ma komór gazowych, nie ma też gestapo ani spadających bomb. Ale dalej żyjemy w gigantycznym obozie pracy zwanym „planetą Ziemią”.

    Ostateczną prawdą jest fakt, że to „kapitalistyczne Auschwitz” jest tak skonstruowane, że zasoby płyną od dołu piramidy społecznej ku górze. Góra, a więc 1% społeczeństwa (politycy, biznesmeni, przedsiębiorcy itp) zabiera 99% zasobów. Ale istnieje jeszcze węższa „góra” w postaci miliarderów, banków, korporacji, a tam są już kwoty rzędu bilionów dolarów. I to też uważamy za normalne. Że 10% społeczeństwa ma jako tako (korporacyjne lemingi), że 1% jest bogate, że 0,001% ma w ręku biliony, a cała reszta bieduje. Rzesze polityków, od Balcerowicza, po Kołodkę, Tuska, Schetynę czy Petru przekonała nas, że to wszystko jest w porządku. Podczas gdy jest to zbrodnia, ludobójstwo w biały dzień.

    O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
    Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
    Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
    Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

    A teraz konkrety: dlaczego masło, jajka, warzywa, owoce i inne produkty drożeją?

    Wielu ludzi kupujących w Anglii czy w innych krajach Zachodu polskie produkty, zauważa pewną ciekawą rzecz. Otóż produkty polskich producentów, które są w Polsce drogie, tam kosztują taniej. I to po przeliczeniu np funtów na złotówki, po uwzględnieniu kosztów transportu, i po wliczeniu marży dla angielskiego sklepu. Tak więc polskie masło kupione w angielskim markecie, może być o złotówkę a nawet dwa złote tańsze, niż to samo masło kupione w polskim sklepie! Poniżej zdjęcie nadesłane przez uważnego Czytelnika:

    Co rusz ktoś pisze, że udało mu się kupić masło polskiego producenta w Wielkiej Brytanii na przykład po 1,20 funta, co w przeliczeniu daje nieco ponad 6 złotych. Dziwne, nieprawdaż? Poniższą fotografię zrobiłem ja sam. Fińskie masło widoczne po lewej stronie kosztowało 5,99 zł, zaś masło polskie kosztuje 7,99 zł i więcej, za taką samą kostkę. I to po przeliczeniu kosztów transportu z Finlandii:

    Punkty skupu przyczyną wysokich cen w Polsce?

    Rolnik, aby sprzedać warzywa czy owoce, musi się zgłosić się do punktu skupu. W takim punkcie dostaje na przykład za kilogram ziemniaków 23 grosze. Zaś w sklepie kupujemy ziemniaki po 2,5 zł za kilogram. Przebicie o 1000%. To samo z borówkami, jagodami i wszelkimi innymi owocami i warzywami. W punkcie skupu płacą po kilkadziesiąt groszy za kilogram. Podczas gdy Ty kupujesz maleńki koszyk borówek za 8 zł. To jakieś czary, powiesz? A może to ta niewidzialna ręka wolnego rynku? Nie, to fakt, że punkty skupu są w rękach „krewnych i znajomych królika”, czyli w rękach sitwy kojarzonej z działaczami PO i PSL. I oni narzucają takie marże.

    Dalej: cena polskiego masła spadła jakiś czas temu, ale ze względu na zmowę producentów i sklepów, dalej jest ono w wysokiej cenie. To dlatego co chwila jakaś sieć marketów czy dyskontów ogłasza „wielką obniżkę cen masła”, by klienci walili drzwiami i oknami, i kupowali także inne produkty. Masło i tak dostają od producenta w niższej cenie, a więc rynkowej, więc ani nie jest to żadna obniżka, ani nic nie tracą, sprzedając masło w tej cenie. To dużo szersze zagadnienie i sięga ono samego rdzenia naszego polskiego ubezwłasnowolnienia gospodarczego.

    Dlaczego wszystkie markety są u nas zagraniczne? To jedna z przyczyn wysokich cen

    Dlaczego niby wszystkie supermarkety są u nas niemieckie, brytyjskie, francuskie czy portugalskie? Czy nie możemy mieć naszych własnych marketów, własnych banków, własnych korporacji, i w końcu – własnej gospodarki? Niby Polak może założyć swoją sieć supermarketów, ale chwila chwila! Przecież Polak nie dostanie takich zniżek i dofinansowań, jak np  angielskie sieci marketów. Czy już widzicie o co w tym chodzi? Supermarkety nie płacą praktycznie w ogóle podatków w Polsce. Co kilka lat zmieniają szyld. Pamiętasz sieci takie jak Real, Geant, Hit czy Hypernova? Ja tak, były one kiedyś, ale dziś ich nie ma. Budynek marketu stoi od końca lat ’90 lub nawet dłużej, zaś nazwa kilka razy była zmieniana, by unikać opodatkowania.

    To, co ma miejsce obecnie, to walka Polaków o podmiotowość. O własną gospodarkę. O to, by Zachód przestał się bogacić na naszej krwawicy. To część dużo szerszego, globalnego procesu. Bo przecież klasa średnia zanika tak samo w Niemczech czy USA, i tak samo w tych krajach jest coraz więcej biednych. To proces przebudzenia ludzkości z poziomu ofiary, co widać obecnie także w polityce i ekonomii. Partie bogatych tracą poparcie i władzę na całym świecie. Proces ten będzie trwał nadal. Co nieco napisałem w poniższych artykułach:

    Największa tajemnica duchowości? Nie wszystko co „duchowe” jest prawdziwe!
    Czy cierpienie i zło mają sens? Czyli tajemnice i przekłamania w duchowości
    Czy karma na pewno wraca? Zaskoczę Cię, ale..
    Te pseudo duchowe teorie mogą doprowadzić do życiowej tragedii. Nie zatrać tego co najważniejsze!
    Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie jest największe w historii Ziemi!
    Przebudzenie ludzkości: to początek trudnej drogi, od której zależy nasze przetrwanie!
    Strefa tabu: który sposób myślenia wybierasz? Poddańczy czy samodzielny?

    Autor: Jarek Kefir ©

    jarek kefir

    1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

    2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

    • Na konto bankowe:

      Dla: Jarosław Adam
      Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
      Tytułem: Darowizna

      Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
      Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
      IBAN: PL16102047950000910201396282

    • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek: