Kategoria: Wojny i konflikty

Lech Wałęsa powinien zostać zatrzymany z Art. 127. § 1. „Przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej”

Lech Wałęsa: Powinniśmy stworzyć z Polski i Niemiec jedno państwo: Europa

Lech Wałęsa powiedział:

Cyt. ”
Z Polski i Niemiec powinniśmy stworzyć jedno państwo
Powinniśmy rozszerzać struktury ekonomiczne i stworzyć z Polski i Niemiec jedno państwo: Europa – powiedział w wywiadzie dla agencji ITAR-TASS Lech Wałęsa. Zdaniem noblisty “ONZ, NATO i Rada Europy to idee starej epoki”. – Świat jest źle zorganizowany – stwierdził Wałęsa w wywiadzie cytowanym przez rmf24″

Podstawa prawna do zatrzymania Lecha Wałęsy:

Przestępstwa przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej

Art. 127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności.

§ 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 3.

Pojawiają się tutaj oczywiście pytania:

-czy Lech Wałęsa został zwerbowany przez wywiad RFN?
-czy Lech Wałęsa wie coś o planowanym siłowym zajęciu terytorium Polski przez Republikę Federalną Niemiec?
-czy Lech Wałęsa uczestniczy w spisku przeciwko naszemu państwu?

http://miziaforum.wordpress.com/

Zbrodnie wojenne Clintona, Busha i Obamy: 577-stronicowy raport

Cyt. ”
9 kwietnia, grupa ekspercka o nazwie Constitution Project z Waszyngtonu, opublikowała 577-stronicowy raport „grupy zadaniowej ds. traktowania zatrzymanych” dokumentujący zbrodnie wojenne popełnione przez Clintona, Busha i Obamę, w tym niewyobrażalne okrucieństwa karalne przez dożywotnie więzienie lub śmierć.

Jak napisał NY Times: ”Bezpartyjny, niezależny dokument dotyczący programów zatrzymań obejmujący lata po atakach terrorystycznych po 11 września 2001 roku, stwierdza, że „jest bezspornym, że Stany Zjednoczone były zaangażowane w prowadzenie tortur” i że najwyżsi rangą urzędnicy kraju ponoszą za to ostateczną odpowiedzialność.

577-stronicowy raport mówi, że brutale działania mały miejsce podczas każdej amerykańskiej wojny, jednak nigdy wcześniej nie „rozpatrywano i nie prowadzono szczegółowych dyskusji, jak to miało miejsce po 9/11, bezpośrednio z udziałem prezydenta i jego doradców nt zasadności, przyzwoitości i zgodność z prawem zadawania bólu i tortur wobec niektórych osadzonych w naszych aresztach.”

Dr. Steve Pieczenik kapitan marynarki US Navy, człowiek, który służył m.in. jako zastępca asystenta sekretarza stanu w trzech różnych administracjach Nixona, Forda i Cartera; działał w administracji w okresie rządów Reagana i Busha seniora, człowiek, który polował na terrorystów dla rządu Stanów Zjednoczonych na całym świecie; twórca standardów wojny psychologicznej, zwalczania terroryzmu, strategii i taktyki dla Departamentu Stanu USA; główny zarządzający międzynarodowymi sytuacjami kryzysowymi i negocjator pod Podsekretarzem Henrym Kissingerem i S. Vancem; twierdzi że cała sytuacja z zamachami terrorystycznymi w Bostonie została stworzona dla odwrócenia uwagi opinii publicznej od tego właśnie dokumentu, który de-facto stawia w stan oskarżenia ostatnich prezydentów USA”

źródło: http://www.prisonplanet.pl/polityka/po_ataku_911_usa_bylo,p677029070

Szokująca szkoła przetrwania z Jugosławii [+18] Czy to czeka Polskę?!

Porady na wypadek wojny, kataklizmu, klęski żywiołowej

Czy nas Polaków to czeka? dr Konrad Dobrzyński, dr Jerzy Jaśkowski

Od 20 lat wiadomo, że w Polsce brak własnych środków komunikacji społecznej. Stare zostały albo przejęte przez obcy kapitał, albo podzielone na lokalne gazetki. Skutkuje to brakiem ciągłości informacji i jej małym zasięgiem. Powstało coś w rodzaj rozbicia dzielnicowego. Każdy region może działać, rzekomo samodzielnie w myśl zasady: myśl globalnie, czyli wcale. Działaj lokalnie czyli na własnym podwórku i nie mieszaj się do tego co robią starsi i mądrzejsi [St.Michalkiewicz]

Polska_w_okresie_rozbicia_dzielnicowego

Rozbicie dzielnicowe -przyczyny i przebieg

http://personalliberty.com/2013/05/06/one-year-in-hell/

Jest to po prostu realizacji ponad 2000 letniej rzymskiej zasady “ divide et impera”, czyli: dziel i rządź.

Doskonale to oddaje wykład ST Michalkiewicza,  pozornie nie związany z poniższym tekstem.

Każdy naród musi mieć swoją szlachtę, czyli grupę ludzi mogącą tłumaczyć “ z polskiego na nasze” wydarzenia i ich skutki. W naszym nieszczęśliwym od 300 lat Kraju, kolejne pokolenia pozbawiane są kadr. A to poprzez podpuszczanie do tzw. powstań, a to poprzez zmuszanie do wyjazdów za chlebem, a to poprzez zwyczajne mordowanie jak np. po 1944, czy w Mordach Katyńskich. Wbrew bowiem propagandzie nie wymordowano w nich oficerów. Jakim to oficerem jest 90 kilkuletni generał wyciągnięty z łóżka 3 miesiące po wojnie? W czasie Mordów Katyńskich, strzałem w tył głowy lub zatopieniem w wodach oceanów zamordowano 75% polskich profesorów, 56% polskich lekarzy, 26 % polskich inżynierów.

http://www.youtube.com/watch?v=APY7Ss-zN4Q

Zbrodnia na Morzu Białym 1940 – vide film Czekista:

http://www.youtube.com/watch?v=-4kAUjSXeco

Tak więc w czasie słuchania rządowej propagandy jak NATO nas obroni przedstawię streszczenie pamiętnika z Bośni. W latach 1992-1995 toczyła się na Bałkanach wojna, której celem było rozbicie Jugosławii na małe, podporządkowane wielkim korporacją kraiki. Chodziło między innymi o znajdujące się w Kosowie największe kopalnie srebra, o tranzyt ropy i gazu z portu w Warnie do Kosowa gdzie znajduje się w błyskawicznym tempie wybudowana największa w Europie baza USA. strzegąca przeładunku ropy na wielkie tankowce.

http://www.youtube.com/watch?v=DZlhQ1E-UCQ

http://www.youtube.com/watch?v=nkCz7TrORqA

http://www.przeglad-tygodnik.pl/pl/artykul/rzezniczki-bosni

http://www.polityka.pl/historia/1527253,1,srebrenica—zdrada-onz.read

http://www.youtube.com/watch?v=DZlhQ1E-UCQ

Warto się zapoznać z tymi tragicznymi wspomnieniami, chociażby w tym celu aby potem nie usprawiedliwiać się:  a ja nic nie wiedziałem. To wszystko działo się na naszych oczach. Podobno dzięki telewizji świat staje się mniejszy i o wszystkim możemy być informowani. Jak jednak wynika z poniższego przykładu, starsi i mądrzejsi dokonują celowej segregacji informacji. Po co ludzie mają się denerwować, lepiej aby spędzali wolny czas przy telewizyjnym serialu i piwie.

Ad rem – Rok w piekle

Jestem z Bośni. Wiesz, w latach 1992 i 1995 tu było piekło. Przez rok mieszkałem i przetrwałem w mieście, gdzie 6000 osób żyło bez wody, prądu, benzyny, pomocy medycznej, obrony cywilnej, obsługi i dystrybucji wszelkiego rodzaju tradycyjnych usług, lub reguł prawa. Nasze miasto zablokowało wojsko i przez cały rok życie zamieniło się w koszmar. Nie mieliśmy armii, nie było policji. Mieliśmy tylko grupy zbrojne: uzbrojonych ludzi chroniących swoje domy i rodziny. Kiedy to wszystko się zaczęło niektórzy z nas byli lepiej przygotowani na przetrwanie, ale większość rodzin, sąsiadów miała wystarczającą ilość pożywienia zaledwie na kilka dni. Niektórzy mieli pistolety, mało kto miał AK-47, lub strzelby. Po miesiącu lub dwóch gangi rozpoczęły działalność niszcząc wszystko. Na przykład szpitale przekształcono w rzeźnie. Nie było policji. Około 80 procent pracowników szpitala zniknęło. Miałem szczęście. Moja rodzina była w tym czasie był dość duża (15 osób w dużym domu, sześć pistoletów, trzy AKS) i przetrwaliśmy (przynajmniej większość z nas). Amerykanie zrzucali paczki co 10 dni, aby pomóc w blokadzie miasta. To nigdy nie było dosyć. Niektórzy – bardzo niewielu – miało ogrody. To trwało trzy miesiące, już w pierwszym miesiącu rozprzestrzeniały się plotki o ludziach umierających z głodu i zimna.

http://en.wikipedia.org/wiki/AK-47

Usunęliśmy wszystkie drzwi, ramy okienne z opuszczonych domów, zerwaliśmy podłogi i spaliliśmy to wraz z meblami, aby uzyskać trochę ciepła. Wielu zmarło z powodu chorób, zwłaszcza z powodu braku wody (dwoje z mojej rodziny). Piliśmy najczęściej wodę deszczową, jedliśmy gołębie, a nawet szczury.

Pieniądz szybko stał się bezwartościowy. Wróciliśmy do wymiany. Za puszkę z tuszonką [mięsem] można było mieć kobietę. (Trudno o tym mówić, ale to prawda.) Większość dziewczyn była sprzedawana przez zdesperowane matki za broń, amunicję, świece, zapalniczki, antybiotyki, benzynę, baterie i żywność.

Walczyliśmy o te rzeczy jak zwierzęta. W takich sytuacjach liczyło się wszystko co można było wymienić. Mężczyźni stawali się potworami. To było obrzydliwe. Siła była w liczbach. Mężczyzna mieszkający sam zostawał zabity i okradziony- to było tylko kwestią czasu, nawet jeśli był uzbrojony. Dziś ja i moja rodzina jesteśmy dobrze przygotowani, jestem dobrze uzbrojony. Mam doświadczenie. To nie ma znaczenia, co się stanie: trzęsienie ziemi, wojna, tsunami, kosmici, terroryści, załamanie gospodarcze, powstanie. Ważne jest to, że coś się wydarzy.

Oto moje doświadczenia: nie można przetrwać na własną rękę. Nie zatrzymuj się poza rodziną, przygotujcie się wspólnie, wybierzcie solidnych przyjaciół.

Poniżej moje rady oparte są na rocznym doświadczeniu i przeżyciu!

Jak bezpiecznie poruszać się w mieście.

Miasto zostało podzielone na społeczności wzdłuż ulic. Nasza ulica (15 do 20 domów) miała patrole (pięciu uzbrojonych mężczyzn w każdym tygodniu) do odstraszania swym wyglądem gangów i naszych wrogów. Wszystkie wymiany towarów miały miejsce na ulicy. Około 5 km od centrum miasta  była cała ulica do obrony, wszystko dobrze zorganizowane, ale tam w centrum było zbyt niebezpieczne z powodu snajperów. Można było także być okradzionym przez bandytów. Na ten plac ogólnej wymiany w mieście poszedłem tylko dwa razy, gdy potrzebowałem czegoś naprawdę rzadkiego (lista leków, głównie antybiotyków). Nikt nie używał samochodów w mieście: ulice były zablokowane przez wraki i porzucone samochody. Benzyna było bardzo droga. Jeśli już trzeba było gdzieś iść, robiło się to w nocy. Nigdy nie należało podróżować samotnie. Zawsze poruszaliśmy się w grupach, które były duże, co najmniej kilku mężczyzn. Wszyscy uzbrojeni, chodziło się w cieniu, poprzez ruiny, a nie wzdłuż otwartych ulic. Było wiele gangów- band od 10 do 15 silnych mężczyzn. Niektóre liczyły nawet 50 mężczyzn. Ale było też wielu normalnych ludzi, jak my, ojców i dziadków, którzy zabijali i rabowali. Nie było żadnych „dobrych” i „złych” ludzi. Większość z nich była gotowa na najgorsze, aby przetrwać i obronić rodziny.

Co z drewnem? Twoje miasto, dom jest otoczony przez park, sad, lasy, dlaczego ludzie palą drzwi i meble?

Wokoło miasta rosły drzewa. To było bardzo piękne miasto przed wojną – restauracje, kina, szkoły, a nawet lotnisko. Każde drzewo w mieście, w parku miejskim wycięto na opał w pierwszych dwóch miesiącach. Bez energii elektrycznej do gotowania i ciepła, trzeba było coś palić. Meble, drzwi, podłogi: drewno pali się szybko. Nie mieliśmy żadnych możliwości zaopatrzenia się z podmiejskich gospodarstw. Wróg był na przedmieściach. Byliśmy otoczeni. Nawet w samym mieście nigdy nie wiadomo, kto jest wrogiem w danym punkcie.

Jaka wiedza była przydatna w tym okresie?

Aby wyobrazić sobie nieco lepiej sytuację powinieneś wiedzieć, że to praktycznie powrót do epoki kamienia. Na przykład miałem pojemnik do gotowania gazu. Ale nie używałem go do wytwarzania ciepła. To byłoby zbyt drogie! Dołączone do niego dysze używałem do wypełnienia zapalniczek. Zapalniczki były cenne. Jeśli mężczyzna przyniósł pustą zapalniczkę mogłem ją wypełnić, a on dał mi za to puszkę z jedzeniem lub świeczkę. Byłem sanitariuszem. W tych warunkach, moja wiedza jest moim bogactwem. Bądź nowoczesny i wykwalifikowany. W takich warunkach ważna jest zdolność do ustalenia co jest cenniejsze niż złoto oraz artykuły, których z pewnością zabraknie, ale twoje umiejętności będą zawsze w cenie. Chcę powiedzieć tak: dowiedz się jak naprawiać rozmaite urządzenia, rzeczy, buty lub jak leczyć ludzi. Mój sąsiad na przykład wiedział jak robić lampy naftowe. On nigdy nie był głodny.

Jeśli miałbyś trzy miesiące na przygotowanie się, co byś zrobił?

Trzy miesiące? Uciekaj z kraju? (Żarty) Dziś wiem, że wszystko może nastąpić bardzo szybko. Mam zapas żywności, artykułów higienicznych, baterie. Tyle, by przetrwać przez sześć miesięcy. Mieszkam w bardzo bezpiecznej płaskiej okolicy i we własnym domu ze schronem, w wiosce 5 km od centrum. To mała wioska, większość ludzi jest tam dobrze przygotowanych- wojna nauczyła ich. Mam cztery karabiny i 2000 nabojów do każdego. Mam ogród i nauczyłem się ogrodnictwa. Ponadto mam dobry instynkt. Wiesz, kiedy wszyscy wokół ciebie informują cię, że wszystko będzie dobrze, ale ja wiem, że to wszystko może się zawalić, to mam siły do tego, co trzeba zrobić, aby chronić swoją rodzinę. Bo gdy wszystko upada musisz być gotowy do zrobienia „złych” rzeczy, aby utrzymać dzieci przy życiu i chronić swoją rodzinę. Przetrwać na własną rękę jest praktycznie niemożliwe. (Ja tak obecnie myślę po moich przeżyciach.) Nawet jak jesteś uzbrojony i gotowy na wszystko, jeśli jesteś sam- umrzesz. Widziałem to wiele razy. Dobrze przygotowane rodziny i grupy z wiedzą i umiejętnościami w różnych dziedzinach: to jest o wiele lepsze.

Co należy przygotować, zmagazynować w domu?

To zależy. Jeśli zamierzasz chronić się przed kradzieżą potrzebna jest broń i amunicja. Dużo amunicji. Jeśli nie- więcej żywności, środki higieny, baterie, akumulatory, małe elementy handlowe (noże, zapalniczki, krzesiwa, mydło). Ponadto alkohol takiego typu, który jest trwały. Najtańsza whisky to dobry produkt handlowy.

Wiele osób zmarło z niedostatecznej higieny. Musisz mieć proste rzeczy w wielkich ilościach. Na przykład dużo worków na śmieci. I papier toaletowy. Jednorazowe naczynia i kubki. Musisz mieć tego dużo. Dlatego, że nie ma tego w ogóle. Jak dla mnie dostawa elementów higieny jest chyba ważniejsza niż jedzenie. Można zastrzelić gołębia. Można znaleźć rośliny do jedzenia. Nie można jednak znaleźć lub zdobyć środków dezynfekujących. Środki dezynfekujące, detergenty, wybielacze, mydła, rękawice, maski. Umiejętność udzielania pierwszej pomocy, przemywania ran i oparzeń to podstawowe umiejętności przetrwania. Być może znajdziesz lekarza i będziesz w stanie mu zapłacić, ale to przypadek. Nie licz na to. Naucz się stosować antybiotyki. Dobrze jest mieć ich zapas. Należy wybrać najprostszą broń. I nosić Glock 0,45. Podoba mi się ten pistolet, ale tutaj jest to rzadki okaz. Więc mam dwa pistolety TT. (Każdy ma takie i pasującą do nich amunicję.) Nie lubię kałaszników ale znowu ta sama historia: każdy je ma. Musisz posiadać drobne, niezauważalne przedmioty. Na przykład generator jest dobry, ale o wiele lepsze są zapalniczki( 1000 sztuk). Generator będzie przyciągać uwagę, bo jest głośny, ale 1000 zapalniczek nie zajmuje dużo miejsca, są tanie i zawsze mogą być przedmiotem obrotu.

http://www.examiner.com/review/glock-36-45-cal-pistol-review

http://www.1939.pl/uzbrojenie/sowieckie/bron-strzelecka/pistolet-tt/

porady na wypadek wojny

Zwykle zbieram deszczówkę do czterech dużych beczek, a następnie gotuję ją. Była mała rzeka, ale jej woda bardzo szybko stała się bardzo brudna z pływającymi trupami. Ważne jest również, aby były pojemniki na wodę: beczki i wiadra

Czy złoto i srebro przydatne?

Tak. Osobiście sprzedałem dużo złota z domu dla amunicji. Czasami mieliśmy w naszych rękach pieniądze: dolary i marki niemieckie. Kupiliśmy za nie kilka rzeczy, ale to było rzadko i ceny były astronomiczne. Na przykład puszka mięsna kosztowała 30 do 40 dolarów. Lokalny pieniądz szybko stał bezwartościowy. Wszystko co potrzebne zamieniliśmy na zasadzie barteru.

Czy sól była droga?

Tak, ale kawa i papierosy były jeszcze droższe. Miałem dużo alkoholu i sprzedawałem bez problemu. Spożycie alkoholu wzrosło ponad 10 razy w stosunku do czasu pokoju. Być może dzisiaj jest bardziej przydatne utrzymanie zapasów papierosów, zapalniczek i baterii. One zajmują mniej miejsca. W tamtych czasach nie znałem zasad przetrwania. Nie mieliśmy czasu na przygotowanie – na kilka dni przed tym, jak się to stało politycy powtarzali w TV, że wszystko idzie zgodnie z planem i nie ma powodu, aby być zaniepokojonym. Gdy niebo spadło na nasze głowy, zrobiliśmy to, co mogliśmy.

Czy trudno było kupić broń palną?

Po wojnie mieliśmy broń w każdym domu. Policja skonfiskowała wiele broni na początku wojny, ale większość z nas ją ukrywała. Teraz mam licencję na jeden pistolet. Zgodnie z prawem to się nazywa tymczasowa kolekcja. Jeśli są zamieszki rząd będzie rekwirował całą zarejestrowaną broń. Nigdy nie zapominaj o tym. Wiesz, jest wielu ludzi, którzy mają jedną prawną broń, ale także nielegalne pistolety, jeśli ta legalna zostanie skonfiskowana. Jeśli masz dobre towary handlowe możesz być w stanie uzyskać broń w trudnej sytuacji. Ale pamiętaj- najtrudniejszy czas to pierwsze dni, a może i nie będziesz miał wystarczająco dużo czasu, aby znaleźć broń, aby chronić swoją rodzinę. A zostać rozbrojonym w czasie chaosu i paniki to jest zły pomysł. W moim przypadku był człowiek, który potrzebował akumulator do swojego radia. Miał strzelby. Wymieniłem akumulator za obie. Zdarza się, że zamieniasz amunicję za żywność, a kilka tygodni później żywność za amunicję. Niewiele osób wie, jak dużo i co trzymam w domu. Najważniejsze jest to, aby zachować tak wiele rzeczy, jak to możliwe pod względem przestrzeni i pieniędzy. W końcu zrozumiesz, co jest cenniejsze. Korekta: Będę zawsze najbardziej bronił wartości broni i amunicji. Drugie? może środki higieny i lekarstwa

Co z bezpieczeństwem?

Nasza obrona była bardzo prymitywna. Powiem ponownie: nie byliśmy gotowi i wykorzystaliśmy to, co mogliśmy. Okna zostały zniszczone, a dachy w okropnym stanie po zamachach. Okna były zabarykadowane – niektóre przez worki z piaskiem, inne przez kamienie, zamurowane betonem. Wszelkie bramy były zabarykadowane albo przez wraki albo gruz i śmieci. Używano drabin, aby dostać się do domu przez małe lufciki w zabarykadowanych oknach. Mieliśmy kolegę na naszej ulicy, który całkowicie zabarykadował się w swoim domu. Wybił dziurę w ścianie tworząc przejście dla siebie w ruinach domu sąsiada -rodzaj tajnego wejścia Może to wydawać się dziwne, ale najbardziej chronione domy zostały splądrowane i zniszczone w pierwszej kolejności. W mojej dzielnicy miasta były piękne domy o betonowych ścianach z psami, alarmami i zakratowanymi oknami. Ludzie zaatakowali ich w pierwszej kolejności. Niektórzy przeżyli, inni nie. To wszystko zależy, jak wiele rąk i karabinów mieli w środku. Myślę, że obrona jest bardzo ważna, ale to musi być prowadzone dyskretnie. Jeśli jesteś w mieście i bandy przychodzą trzeba mieć proste, niekrzykliwe miejsce z dużą ilością broni i amunicji. Ile amunicji? Tyle ile to możliwe. Zrób swój dom tak nieatrakcyjny, jak możesz. Teraz jestem właścicielem stalowych drzwi, ale to tylko na pierwszą falę chaosu, po której- jak przejdzie- będę mógł opuścić miasto, by dołączyć do większej grupy ludzi – swoich przyjaciół i rodziny. Nie ma potrzeby mówić o szczegółach, ale zawsze mieliśmy doskonałą siłę ognia i ceglany mur po naszej stronie. Również stale patrolowaliśmy ulicę. Jakość organizacja jest najważniejsza w przypadku ataków gangów. Strzały było ciągle słychać w całym mieście w dzień i w nocy. Nasz obwód bronił się prymitywnie. Wszystkie wyjścia zostały zabarykadowane i miały małe szczeliny jak w średniowiecznych zamkach. Wewnątrz mieliśmy co najmniej pięciu członków rodziny gotowy do walki w każdej chwili i jednego mężczyznę na ulicy ukrytego w schronie. Byliśmy w domu w ciągu dnia, aby uniknąć ognia snajperskiego. Kto jest slaby od razu zginie. Następnie reszta walczy. W ciągu dnia ulice były praktycznie puste z powodu ognia snajperskiego. Obrona były nastawiona na walkę z bliskiego zasięgu. Wielu zginęło jeśli wyszli, aby na przykład zebrać informacje. Ważne jest, aby pamiętać, że nie ma informacji, nie ma radia, telewizji – tylko plotki i nic więcej. Nie było zorganizowanego wojska- każdy człowiek walczył. Nie mieliśmy wyboru. Każdy był uzbrojony, gotowy do obrony. Nie należy nosić wartościowych elementów w mieście, ktoś cię zamorduje i je zabierze. Powiem wam coś: jeśli “coś” rozpocznie się jutro, będę miał skromny wygląd. Będę wyglądać jak każdy inny. Zdesperowany, straszny. Może będę nawet krzyczeć i płakać. Bez ładnych ubrań. Należy je całkowicie wykluczyć. Nie, ja zostanę na boku dobrze uzbrojony, dobrze przygotowany, czekając i oceniając moje możliwości, z moim najlepszym przyjacielem i bratem. Jeśli ludzie myślą, że coś jest wartościowe, to przyjdą, aby to zabrać. To tylko kwestia czasu,  ilości broni i rąk.

Jak tam sytuacja z toaletą?

Używaliśmy łopaty i skrawku ziemi w pobliżu domu. Czy to wydaje się “niehigieniczne”? I takie było. Myliśmy się tylko wodą deszczową, lub w rzece, ale przez większość czasu było to zbyt niebezpieczne. Nie mieliśmy papieru toaletowego, a jeśli mieliśmy w ogóle, to był na handel. To był „brudny” biznes. Pozwól mi dać ci radę: musisz mieć broń i amunicję jako pierwsze, wszystko inne jako drugie. Dosłownie wszystko! Wszystko zależy od miejsca i ile masz pieniędzy. Jeśli coś zapomnisz, zawsze znajdzie się ktoś, kto ma to na sprzedaż. Ale jeśli zapomnisz broni i amunicji, to dla Ciebie nie będzie dostępu do handlu. I nie sądzę, że duże rodziny oznaczają więcej ust do jedzenia. Wielkie rodziny oznaczają przede wszystkim więcej broni i siły .

Jak ludzie traktują chorych i rannych?

Większość obrażeń była od strzałów. Bez specjalisty i bez wyposażenia- jeśli ranny człowiek nie znalazł gdzieś lekarza miał tylko około 30 procent szans na przeżycie. To nie jest film. Ludzie umierali. Wielu zginęło od zakażenia ran powierzchniowych. Miałem oczywiście antybiotyki dla rodziny. Dość często ludzie umierali głupio: prosta biegunka zabije cię w ciągu kilku dni bez leku, z ograniczoną ilością wody. Było wielu chorób skóry i zatrucia żywności. Miejscowych ziół i czystego alkoholu wystarczyło na krótkotrwałe leczenie, ale były bezużyteczne w przypadku przewlekłych dolegliwości. Higiena jest bardzo ważna, jak również posiadanie tyle leków, jak to możliwe – zwłaszcza antybiotyków.

Na podstawie Health Ranger NaturalNews.com  Czwartek, 09 maja 2013

http://www.shtfplan.com/emergency-preparedness/how-horrific-will-it-be-for-the-non-prepper_05122012

P.S. Ppłk Marian Rajski w początkach przemian 1990 roku. wystąpił z propozycją tworzenia u nas obrony cywilnej podobnie jak w Szwajcarii czy Szwecji. W tych krajach każdy ma broń w domu. Oczywiście siły starszych i mądrzejszych nie dopuściły do tego. Wiadomo dlaczego.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Świat na krawędzi: Ziemia umiera, już teraz, za naszego życia! Rezultaty zmian klimatycznych

Zmiany klimatu – Świat na krawędzi

Cytat: „Michio Kaku: Gdyby zaszła konieczność zestawienia krótkiej listy wiodących autorytetów, które przyczyniły się do wzrostu świadomości ekologicznej, na jej szczycie najpewniej uplasowałby się Lester Brown. Jest założycielem The Earth Policy Institute oraz The World Watch Institute, jednej z czołowych grup eksperckich. Kiedy pojawiają się statystyki i dane na temat środowiska, być może zastanawiasz się skąd większość tych informacji pochodzi – World Watch Institute stał się jednym ze globalnych centrów informacyjnych. Lester Brown wydaje nową książkę, której niepokojąca treść realnie podsumowuje aktualną kondycję planety Ziemia; stan pacjenta znajdującego się na oddziale intensywnej terapii. Książka ta nosi tytuł “Świat na krawędzi”. Czy rzeczywiście znajdujemy się na krawędzi środowiskowego załamania?

Jesteś jednym z czołowych, cieszących się największym uznaniem ekologów świata. Co sprawiło, że wyruszyłeś w długą podróż, aby ocalić środowisko naturalne?

Lester Brown: Wychowałem się na małej farmie w południowym New Jersey. Pewien wpływ prawdopodobnie wywarły na mnie wybrane lektury z tamtego okresu. Pamiętam na przykład, że jako 10-latek zaczytywałem się w “Swiss Family Robinson”, pozycji, która miała na mnie większy wpływ niż którakolwiek inna. A później w liceum sięgałem po książki Richarda Halliburtona (“Księga cudów”), to zapomniany autor, ale moje pokolenie uznawało go za nader interesującego. Poza tym po ukończeniu studiów, jako dyplomowany kulturoznawca miałem okazję na blisko sześć miesięcy zamieszkać w indyjskich wioskach w ramach międzynarodowego programu wymiany młodzieży gospodarskiej. Sądzę, że doświadczenie to i bezpośredni kontakt z konsekwencjami demograficznej presji oraz zaopatrzenia żywnościowego w Indiach wywarły długotrwały wpływ na moje myślenie i karierę.

Porozmawiajmy teraz o czymś, o czym rozmawia się sporadycznie: o upadku społecznym. Co się dzieje, gdy mamy do czynienia ze “burzą doskonałą” niedoborów żywności i wody oraz astronomiczną ceną ropy? John Beddington z Wielkiej Brytanii, główny doradca naukowy rządu mówił o nadejściu “burzy doskonałej” przed rokiem 2030. Natomiast Jonathon Porritt, były przewodniczący Komisji ds. Zrównoważonego Rozwoju w Wielkiej Brytanii uważa, że może uderzyć jeszcze w tym dziesięcioleciu. Jakie są twoje przemyślenia na temat kompletnego upadku? Kiedy może się zdarzyć i co może być jego katalizatorem?

Gdybym miał opisać to, co uznaję za słabe ogniwo naszej globalnej cywilizacji, wskazałbym zaopatrzenie żywnościowe. Zajęło mi trochę czasu zanim doszedłem do tego wniosku, ponieważ długo zakładałem, że dla naszej współczesnej cywilizacji o zaawansowanej technologii żywność nie stanowi problemu. Jednakże teraz sądzę, że nie tylko może ona być słabym ogniwem – ona nim jest. Aktualnie zaczynamy ten fakt dostrzegać. Kontynuując tok myślenia Johna Beddingtona i Jonathona Porritta uważam, że “burza doskonała” może nadejść w każdej chwili. Aby to zilustrować po prostu powrócę do fali upałów, jaka minionego lata przetoczyła się przez zachodnią Rosję, kiedy to średnia temperatura w Moskwie w lipcu była o 14 stopni Celsjusza powyżej normy. Chodzi mi o to, że gdyby ktoś wspominał o takiej możliwości w zeszłym roku, odpowiedziałbym – chociaż nie neguję faktu zachodzących zmian klimatycznych – że 14 stopni najzwyczajniej znajduje się poza prawdopodobną skalą. A właśnie to miało miejsce. Kosztowało Rosjan 40% utratę upraw zboża. Mieli nadzieję, że zbiorą około 100 milionów ton, a z powodu wysokich temperatur i suszy uzyskali około 60 milionów ton.

Ale świat miał szczęście – gdyby fala upałów nie uderzyła w rejon Moskwy, ale w Chicago, i gdyby to Stany Zjednoczone utraciły 40% ze swoich 100 milionów ton zbóż, świat zostałby pozbawiony 160 milionów ton. Światowe zapasy zbóż spadłyby do najniższego poziomu w historii, a ceny zbóż wyszłyby daleko poza kwoty, jakie do tej pory znaliśmy – nawet te rekordowe z ostatnich kilku lat. Ceny żywności odnotowałyby gwałtowny, stromy skok na całym świecie, kraje eksportujące zboża zaczęłyby ograniczać eksport, aby utrzymać lokalne ceny żywności na rozsądnym poziomie. Wówczas bylibyśmy zapewne świadkami, jak krajowi eksporterzy ropy naftowej próbują wymieniać naftę na zboża celem zaspokojenia swoich żywnościowych potrzeb. Reszta świata, wiele państw-importerów o niskich dochodach, walczyłaby o to, co pozostało, wybuchłyby tam zamieszki żywnościowe i demonstracje na skalę dotychczas niespotykaną, ponieważ zdesperowani ludzie posuwają się do desperackich czynów. Obserwowalibyśmy seryjne upadki rządów; zamiast oglądać spowitą dymem Moskwę i podwojenie liczby tamtejszych zgonów wywołanych niewydolnością układu oddechowego i falami gorąca, śledzilibyśmy doniesienia o upadku kolejnych rządów. To z kolei doprowadziłoby do całkowitej utraty zaufania do globalnego rynku zbożowego jako źródła dostaw, a jest to bardzo niebezpieczny obrót sprawy, ponieważ stwarza sytuację, w której każdy każdy kraj pozostaje sam i nikt nie zaprząta sobie głowy kontekstem globalnym.

Porażający scenariusz. Zatem mówisz, że zamieszki żywnościowe lub niedobory żywności mogą okazać się punktem zwrotnym i spowodować prawdopodobne załamanie społeczne, które nastąpić może w nieprzewidywany sposób w każdej chwili. Czy właśnie to starasz się powiedzieć?

Tak. Musimy pamiętać, że żyjemy w wysoce zintegrowanej gospodarce światowej. Takiej, w której pęknięcie bańki nieruchomości w jednym kraju, jak chociażby USA, może wysłać falę uderzeniową w obrębie całej gospodarki globalnej i rzeczywiście porwać międzynarodowy system finansowy na skraj upadku. Międzynarodowe wysiłki pozwoliły tego uniknąć (w 2008 roku). A była to bańka nieruchomości w jednym kraju. Obecnie mamy do czynienia z bańkami żywnościowymi w wielu krajach – osuszają one warstwy wodonośne i eksploatują ziemię uprawną, która ulega erozji, a gleby rozwiewa wiatr tworząc pustynne prerie m.in. w północnych Chinach i środkowej Afryce. Zatem wydarzenia mogą potoczyć się dość szybko i sądzę, że kompletnie nie zdajemy sobie sprawy, jak blisko krawędzi się znajdujemy.

Niektórzy utrzymują, że kluczem do żniw jest dobra pogoda – w związku z postępującymi zmianami klimatycznymi staje się ona w oczywisty sposób coraz bardziej nieprzewidywalna i niestabilna. Plus woda. Wspomniałeś o warstwach wodonośnych. Co to znaczy, kiedy mamy opadający poziom wód gruntowych? Jakie są tego konsekwencje dla zbiorów?

Cóż, zidentyfikowaliśmy 18 krajów, gdzie poziom wód gruntowych spada w wyniku nadmiernego pompowania w związku z irygacją. Te 18 krajów mieści ponad połowę światowej populacji i obejmuje trzech wielkich producentów zbóż: Chiny, Indie i Stany Zjednoczone. Niektóre z tych baniek bazują na wykorzystywaniu wody kopalnej – to woda do irygacji pompowana z kopalnych warstw wodonośnych. Kopalna warstwa wodonośna nie ulega ponownemu uzupełnieniu. Większość światowych warstw wodonośnych wypełniają cyklicznie opady deszczu. Ale jedna z najbardziej dramatycznych pękających baniek znajduje się w Arabii Saudyjskiej. Południowy wschód był samowystarczalny w produkcji pszenicy przez z górą 20 lat. I właśnie kilka lat temu ogłoszono, że kopalne warstwy wodonośne – z których pompują – w dużej mierze zostały wyczerpane i produkcja pszenicy doczeka się w ciągu najbliższych ośmiu lat stopniowego zatrzymania. De facto zbiory pszenicy skurczyły się tam o 70% przez zaledwie dwa lub trzy lata – na przestrzeni najbliższego roku całkowicie wycofają się z produkcji pszenicy. Zatem jest to jest szczególnie dramatyczne pęknięcie bańki z dwóch powodów. Pierwszy: w Arabii Saudyjskiej bez wody do irygacji prawdopodobnie nie będzie już rolnictwa, a kraj był całkowicie uzależniony od jednej kopalnej warstwy wodonośnej.

Pod względem wielkości porównywalne, związane z wodą bańki żywnościowe znajdują się w Indiach i Chinach. Dane Banku Światowego wskazują, że 175 milionów ludzi w Indiach żywi się zbożem wyprodukowanym przez nadmierne pompowanie irygacyjne, które z definicji jest zjawiskiem krótkotrwałym. Według naszych szacunków w Chinach zbliżona liczba 130 milionów Chińczyków konsumuje zboże produkowane przy nadmiernym pompowaniu. Kiedy zaczynasz zestawiać te liczby i zdasz sobie sprawę, że prędzej czy później bańki te będą pękać, uświadamiasz sobie, że proces zwiększenia światowych zbiorów zbóż nie będzie tak prostym, jakim był do niedawna. Na arabskim Bliskim Wschodzie obserwujemy na przykład, nie tylko w Arabii Saudyjskiej, zmniejszające się plony w Syrii, Iraku, Jemenie, a także drastyczną redukcję nawadniania, ponieważ także i tam trwa intensywne osuszanie warstw wodonośnych. I jest to pierwszy obszar geograficzny, arabski Bliski Wschód z gęsto zaludnioną Arabią Saudyjską, Irakiem, Syrią i Jemenem, gdzie widzimy rzeczywisty spadek produkcji zboża ze względu na niedobory wody.

Niektórzy ludzie uważają, że może dojść do wojen o wodę i że w wybranych rejonach kuli ziemskiej woda może być tak cenna, jak ropa. Jakie jest twoje zdanie w tej kwestii?

Myśl o tym, że może dojść do zbrojnych konfliktów o wodę formułowana jest już od jakiegoś czasu. Do tej pory rywalizacja o wodę odbywała się faktycznie na światowym rynku zbożowym. Powodem jest to, że w sytuacji, kiedy masz ogromny deficyt wody najprostszym sposobem na jej importowanie są zboża. Więc kiedy importujesz jedną tonę ziarna, faktycznie sprowadzasz tysiąc ton wody. Do tej pory konkurencja wodna toczyła się na światowym rynku zbożowym. O ile istnieje światowy rynek wodny, jest nim rynek zbożowy. W ten sposób kraje z nadwyżkami wody eksportują swoją wodę w postaci zbóż, a kraje z deficytem wody importują ją w postaci ziarna.

W swojej książce wspominasz o erozji gleb i powiększających się pustyniach. Tutaj na Północnym Wschodzie (USA), a także na Środkowym Zachodzie, ludzie narzekają obecnie na burze śnieżne, jednakże w innych częściach świata, przykładowo w Chinach, występują rozległe i długotrwałe susze.

Erozja wiatrowa i burze piaskowe potęgują ten trend. Obserwujemy preriowe pustynie tworzące się aktualnie w północnej i zachodniej części Chin oraz zachodniej Mongolii. Rokrocznie, mniej więcej na początku lutego, burze pyłowe zaczynają wyłaniać się z tego regionu i przemieszczać na wschód, spowijając chmurami pyłowymi miasta takie jak Pekin. Są dni o tej porze roku, kiedy zmuszony jesteś prowadzić auto z włączonymi za dnia światłami, ponieważ w powietrzu unosi się tak dużo pyłu redukującego widoczność. I pył ten przedostaje się aż do Korei i Japonii. Zdarza się, że niektóre z nich przemierzają w tym stanie Pacyfik i jesteśmy świadkami jak pył opada przykładowo w zachodnich Stanach Zjednoczonych. Lecz każda z tych piaskowych burz, a w sezonie jest ich sporo, zabiera ze sobą miliony ton warstwy gleby ornej. Tak więc w północno-zachodnich Chinach widzimy 23.000 całkowicie porzuconych lub częściowo wyludnionych miejscowości, ponieważ rolnicy tracą ziemię uprawną na rzecz wdzierających się wydm. Ten obszar pustynnienia w północnych Chinach i zachodniej Mongolii powodowany jest kombinacją nadmiernej orki i nadmiernego wypasu, i z każdym rokiem staje się coraz większy. Chińczycy nie byli w stanie powstrzymać ekspansji swoich pustyń. A dalej mamy Afrykę centralną z ogromnym rejonem pustynnienia skupionym przede wszystkim wokół Czadu, którego pył przenoszony jest przez wiatry z obszarów państw położonych w Sahelu.

Porozmawiajmy o rosnących temperaturach, zmieniającym się klimacie, topniejącym lodzie. Niektórzy widząc burzę śnieżną kwestionują istnienie globalnego ocieplenia. Jaka jest twoja opinia w tym względzie?

Najbardziej widoczną odpowiedzią na pytanie o zamiecie śnieżne etc. jest prąd strumieniowy i jego zachowanie na zachodniej półkuli, zarówno w ostatnich dniach, jak i w ciągu minionych kilku lat. Prąd strumieniowy – który jest zazwyczaj dość jasno zdefiniowanym kręgiem powietrza poruszającym się na półkuli północnej w kierunku wschodnim przez obszary państw strefy umiarkowanej – na przestrzeni ostatnich tygodni uległ w kilku miejscach całkowitemu przerwaniu i wybrane jego części płyną na północ, inne na południe. Konsekwencją tego są dwie rzeczy – nad niektórymi częściami obszaru prąd ściąga w dół zimne powietrze, dlatego widzimy śnieżyce w Arkansas, Teksasie i Georgii. Jednocześnie w północnej Grenlandii mamy niezwykle łagodne temperatury, ponieważ ciepłe powietrze wyciągane jest w górę. Kiedy przyglądasz się temu zjawisku – jest kilkuminutowy zapis wizualny faktycznie ukazujący skompresowaną kilkudniową cyrkulację prądu strumieniowego, okres łatwy do zaobserwowania – niesamowity jest widok rozpadu na półkuli zachodniej. I najwyraźniej powodem są niespotykanie wysokie temperatury wody na wschodnim Pacyfiku. Prowadzi to do bardzo chaotycznej sytuacji.

Podstawową kwestią związaną ze zmianami klimatycznymi jest to, że rolnictwo w formie, jaką dzisiaj znamy wyewoluowało podczas trwającego 11.000 lat okresu dość niezwykłej stabilności klimatu. Pojawiło się w międzyczasie kilka odchyleń temperatury, ale w zasadzie klimat zmienił się w tym okresie bardzo nieznacznie. Teraz w miarę postępujących przeobrażeń klimatu, rolnictwo będzie w coraz większym stopniu niezsynchronizowane z ewoluującym systemem klimatycznym. Pamiętam, kiedy podczas pobytu w Departamencie Rolnictwa widziałem, jak zjawiska pogodowe ograniczają zapasy żywności – na przykład przerwany monsun w Indiach, susze w Rosji lub fala upałów na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych. Jedną z rzeczy, które wówczas robiliśmy było zwyczajne przywrócenie używalności niezagospodarowanych pól uprawnych – obliczaliśmy ile leżących odłogiem gruntów należało skierować do zagospodarowania w celu przywrócenia równowagi w światowym systemie podaży i popytu zbóż. Zatem skoki cenowe miały charakter tymczasowy. Poza tym wiedzieliśmy, że pogoda powróci do normalnego stanu. Ale dziś nie istnieje już norma, do której można powrócić, ponieważ klimat Ziemi podlega teraz ciągłym fluktuacjom i nie potrafimy łatwo przewidzieć większości z nich. Tak więc to rosnące niedopasowanie systemu klimatycznego i systemu rolniczego będzie nas drogo kosztowało.

Jakie zagrożenie stanowi topniejący lód w miarę postępującego ocieplania pogody?

Istnieją tu dwa rodzaje poważnych zagrożeń. Jednym jest topnienie lądolodu Grenlandii lub Antarktydy zachodniej. Tym, co obecnie obserwujemy – jest to szczególnie widoczne w Grenlandii – są dwa trendy: pierwszy – lód topnieje, drugi – topnieje w coraz szybszym tempie. Za każdym razem, kiedy dokonujemy pomiarów topnienie zdaje się przebiegać szybciej niż poprzednio. Jeśli lądolód Grenlandii miałby stopić się całkowicie, poziom mórz podniósłby się o 7 metrów. Nawet przy wzroście poziomu morza o 1 metr – tak się składa, że niedawne prognozy pokazują wzrost o 2 metry jeszcze w tym stuleciu – pod wodą znalazłaby się Islandia i Bangladesz. Bank Światowy ma bardzo dobrze opracowaną mapę, która to obrazuje. Wzrost poziomu morza o 1 metr zatopiłby większą część delty Mekongu, która produkuje połowę wietnamskiego ryżu – kraj jest drugim co do wielkości światowym eksporterem tej zbożowej rośliny. Zaledwie metrowy wzrost poziomu morza dotknie kolejnych dziewiętnaście azjatyckich delt, gdzie uprawia się ryż. Ciekawe jest to, Michio, że wyobrażenie sobie sytuacji, w której topnienie lodu na pewnej dużej wyspie na odległym północnym Atlantyku może zmniejszyć zbiory ryżu w Azji, gdzie żyje połowa ludności świata, nie przychodzi w sposób oczywisty, intuicyjny. Kiedy o tym pomyślisz, staje się to bardzo klarowne, ale większość ludzi nie ma czasu, aby zastanawiać się nad wszystkimi powiązaniami oraz ich konsekwencjami. Drugą formą topnienia lodu są oczywiście górskie lodowce. Ma to również dramatyczne znaczenie w Azji, ponieważ to właśnie topnienie lodowców w części Himalajów znanej jako płaskowyż tybetański podtrzymuje bieg wielkich azjatyckich rzek podczas pory suchej. Proces obejmuje m.in. Indus, Ganges, Mekong, Jangcy, Żółtą Rzekę. Tak więc topnienie lodu w porze suchej nie tylko podtrzymuje przepływ tych rzek, ale także systemy nawadniające od tych rzek zależne. Mamy tu do czynienia z potencjalnie ogromnym zaburzeniem produkcji ryżu i pszenicy w krajach takich jak Indie i Chiny. Jednym z przykładów, po który sięgam w odniesieniu do Chin jest to, że skoro z tego i innych powodów Chiny wkroczą na światowy rynek po duże ilości zboża – co prawdopodobnie zamierzają zrobić – to z pewnością zwrócą się do Stanów Zjednoczonych, bo jesteśmy bezdyskusyjnie największym eksporterem zboża. Z punktu widzenia amerykańskiego konsumenta jest to scenariusz z koszmaru rodem, ponieważ oznacza, że amerykańscy konsumenci konkurować będą z 1,4 mld chińskich konsumentów o swoje plony, co przyczyni się do wzrostu cen żywności. Obierając perspektywę historyczną, w obliczu podobnej sytuacji, w jakiej znaleźliśmy się w połowie lat siedemdziesiątych, ograniczyliśmy eksport, a właściwie wstrzymaliśmy eksport soi do Japonii, ponieważ nastąpił gwałtowny wzrost jej ceny. Problem, z jakim konfrontujemy się dzisiaj sprowadza się do tego, że Chiny są naszym bankierem i dlatego będzie nam bardzo trudno powiedzieć Chińczykom “Wiecie co? Dajcie nam spokój…” lub “Mamy zamiar ograniczyć ilość ziarna, którą możecie od nas zaimportować.” Każdego miesiąca, kiedy to Departament Skarbu organizuje aukcje obligacji na pokrycie naszego deficytu budżetowego, Chiny są jednym z największych nabywców. Posiadają teraz amerykańskie obligacje skarbowe i papiery wartościowe na łączną kwotę 900 miliardów dolarów. Czy nam się to podoba czy nie, w ciągu najbliższych kliku lat ty, ja i 310 milionów Amerykanów zmuszonych będzie dzielić się naszymi zbiorami z obywatelami Chin.

Rozmawialiśmy o fundamentalnych problemach strukturalnych, które mogłyby wywołać koszmar społecznego upadku. Teraz porozmawiajmy o jego konsekwencjach. Przede wszystkim o środowiskowych uchodźcach. Jesteśmy przyzwyczajeni do obrazów uchodźców opuszczających strefy wojen i głodu. Teraz mówimy o uchodźcach środowiskowych. Czy mógłbyś rozwinąć ten wątek?

Uchodźcy środowiskowi to osoby wysiedlone przez szereg ekologicznych trendów. Jednym z nich są po prostu powiększające się pustynie. Wspomniałem o 23.000 wiosek w północno-zachodnich Chinach, które zostały całkowicie lub częściowo opuszczone, ponieważ ziemię uprawną rolników pochłanianą wydmy. Inną kwestią jest utrata zaopatrzenia w wodę – gdy warstwy wodonośne zostają na pewnych obszarach wyeksploatowane, ludzie zmuszeni są zmienić miejsce pobytu – udają się tam, gdzie mogą znaleźć wodę. Mamy więc powiększające się pustynie, spadający poziom wód gruntowych i topnienie lodu – wszystkie intensyfikują napływ środowiskowych uchodźców. W przyszłości mogą ich być setki milionów. Zobaczymy ludzi zmuszonych do przemieszczania się po całym globie. Będą przekraczać granice narodowe na skalę, jakiej nawet sobie nie wyobrażaliśmy.

Co się dzieje, kiedy zmiany klimatyczne powodują wzrost poziomu mórz?

Wiele z największych miast świata to w zasadzie metropolie nadmorskie znajdujące się tuż nad poziomem morza: Szanghaj, Nowy Jork, Londyn, Kair, Waszyngton, Miami. Istnieją dziesiątki krajów, które są bardzo blisko poziomu morza. W Stanach Zjednoczonych wzrost poziomu morza nawet o kilkadziesiąt centymetrów przyniósłby powstanie dwóch rynków nieruchomości. Jednym z nich byłby nadbrzeżny rynek nieruchomości, obejmujący część Florydy, wschodniego wybrzeża, południowe New Jersey, Nowy Jork, obszar Cape Cod stanu Massachusetts. Zobaczylibyśmy drastyczny spadek cen nieruchomości na tych właśnie rynkach. Jednocześnie na pozostałym obszarze kraju ceny nieruchomości odnotowałyby wzrost, ponieważ ludzie opuszczający zagrożone zalaniem wybrzeża szukaliby alternatywnego zakwaterowania. I raz jeszcze mamy tu do czynienia z czymś, co normalnie nie zaprząta nam myśli, a może wywrzeć poważny wpływ na rynki nieruchomości w niezbyt odległej przyszłości, gdy stanie się bardziej oczywiste, że poziom morza podnosi się i to w coraz szybszym tempie. Interesujące jest to, że różne organy planistyczne w miejscach takich jak Kalifornia, Nowy Jork, Floryda, południowa Luizjana, Holandia w Europie, Wielka Brytania, które opracowują strategie regionów nadmorskich, faktycznie czynią obecnie pewne założenia w związku z potencjalnym wzrostem poziomu morza i włączają je w planowanie przedsięwzięć mieszkalnych, przemysłowych, systemów transportowych itp. Zatem przed nami leży świat w uścisku obciążeń, z którymi nie musieliśmy się konfrontować od chwili, kiedy sześć tysięcy lat temu po raz pierwszy wyłoniła się cywilizacja.

I przewidujesz czas, kiedy to Manhattan otoczony zostanie wałami przeciwpowodziowymi i innymi mechanicznymi instrumentami, aby ocalić go przed zalaniem?

Musimy rozważyć taką ewentualność, a będzie to bardzo kosztowne. O ile się nie mylę budżet podejmowanych w Holandii wysiłków w celu utrzymania grobli i całej reszty – mają bardzo wyrafinowany, złożony ich system – jest porównywalny z budżetem obrony narodowej. W pewnym sensie jest to budżet obronny, ale stanowi bardzo znaczący wydatek. I podczas gdy Nowy Jork być może będzie w stanie sfinansować budowę części tych wałów, na świecie jest wiele miejsc, które na to najzwyczajniej nie stać. Myślę chociażby o Bangladeszu. Jednym z powodów indyjskiej budowy muru między Indiami i Bangladeszem jest uprzedzenie i zapobieżenie potencjalnemu przemieszczaniu populacji w jednym z tych krajów. A należą one do najbardziej narażonych na rosnący poziom mórz.

Pentagon zlecił kilka lat temu Global Business Network analizę najgorszego scenariusza, kiedy to w celu powstrzymania nieprzebranej masy środowiskowych uchodźców przed przekroczeniem granic użyta zostaje broń nuklearna. Raport wyróżnił granicę między Bangladeszem i sąsiadującymi z nim państwami, gdzie napłynąć mogą setki milionów ludzi, a kraje broniące się przed paraliżem zdecydują się na użycie broni nuklearnej. Drastyczne, prawda?

Tak. Trudno jest nam teraz ocenić, jak zdesperowani ludzie i zdesperowane rządy zachowają się, kiedy napięcia osiągną niewyobrażalny poziom. Nie wiemy, bo nie znaleźliśmy się wcześniej w podobnym położeniu. Nie stawialiśmy czoła środowiskowym tendencjom takim jak ekspansja pustyń, zanikanie wód gruntowych, wzrost poziomu mórz, które wywołałyby napływ uchodźców na skalę jaką tu rozpatrujemy.

W książce mówisz też o państwach upadających. Jeszcze za czasów poprzedniego pokolenia, a był to okres zimnej wojny, tak naprawdę nie poruszaliśmy podobnej kwestii, lecz teraz coraz częściej spotykamy państwa upadłe. Czy sytuacja ulegnie pogorszeniu?

Jak podkreślam w “Świecie na krawędzi” chyba najbardziej podstawowym wskaźnikiem mówiącym nam więcej o przyszłości niż którykolwiek inny jest liczba państw upadających. I jeśli prześledzimy ostatnich pięć czy sześć lat, okaże się, że każdego roku liczba upadających państw wzrasta. Rodzi to niepokojące pytanie – ile upadłych państw prowadzi do upadku cywilizacji globalnej? Odpowiedzi nie znamy. To nieznany nam obszar. Nawet samo pojęcie „państwa upadającego” weszło do codziennego słownictwa zaledwie dziesięć lat temu. Przez większą część mojej kariery zawodowej, począwszy od lat 50-tych, znałem świat, w którym budowaliśmy nowe państwa narodowe. Cały okres dekolonizacji charakteryzował znaczny wzrost liczby państw. Jeszcze niedawno rozpad ZSRR stworzył szereg niezależnych państw. Zatem zrozumienie tego problemu sprawia nam dużą trudność. Gdybyś miał wykonać krok w tył i zastanowić się nad upadkiem cywilizacji globalnej, w pierwszej kolejności szukałbyś klęski poszczególnych państw narodowych. A kiedy zaczynają upadać, nastręczają światu wielu problemów. Haiti stało się ekologicznym wrakiem, silnie uzależnionym od światowego programu żywnościowego Life Line oraz programów pomocy podtrzymujących państwowość. Nawet siły pokojowe ONZ pomagają lokalnej policji w utrzymaniu stabilności i zapewnieniu minimum bezpieczeństwa osobistego. Następnie mamy kraj taki jak Pakistan, który jest najbardziej zaludnionym upadającym państwem. Poza tym jest to upadające państwo z bronią nuklearną, co staje się bardzo niebezpieczne. I dochodzimy do krajów pokroju Somalii. I nie powinienem używać terminu “kraj” – Somalia jest miejscem na mapie, ale nie jest z pewnością krajem w jakimkolwiek znaczącym sensie. Ludzie próbują tam zarobić na życie dzięki piractwu. Stwarzają tym samym poważne problemy dla wielu państw na całym globie, uzależnionych od importu ropy płynącej z Zatoki Perskiej przez Ocean Indyjski lub Kanał Sueski. Wiele światowego ruchu frachtowego przecina rejon działania somalijskich piratów. Zadziwiające jest to, że znajdują się tam jednostki marynarki siedemnastu krajów, próbujące uporać się z problemem. Ale sytuacja ulega gwałtownemu pogorszeniu. Rok temu czytałem artykuł w “The Economist”, który zawierał finansowe podsumowanie roku 2009 – zarobki piratów przypominały korporacyjny raport z wyszczególnieniem liczby uprowadzonych statków, zysków przypadających na jednostkę, całkowitego dochodu itp. Nie potrafimy skutecznie zaradzić temu problemowi, starania nie przynoszą oczekiwanego rezultatu.

Upadają gospodarki, czyż nie?

Bez wątpienia. W przypadku Somalii i Haiti mamy mnóstwo głodujących ludzi, żywnościowe minimum wielu krajom zapewnia program ONZ, ponieważ nie są w stanie wyżywić się same. Obecnie około 35 krajów otrzymuje pomoc żywnościową z ONZ. Połowa z tych krajów korzysta z permanentnej, żywnościowej linii ratunkowej.

Sądzę, że świat tak naprawdę nie zwracał uwagi na te upadłe państwa, dopóki nie stały się one siedliskiem piractwa i terroryzmu, prawda

Piractwa, terroryzmu i handlu narkotykami. Przykładowo Afganistan całkowicie dominuje na światowym rynku heroiny. Jak wspomniałem, liczba państw upadających jest wskaźnikiem kluczowym. Istnieją trzy wskaźniki, które śledzę, aby zrozumieć, jak wyglądać będzie nasza przyszłość. Pierwszy z nich to ceny zbóż. Jest to wskaźnik ekonomiczny. Kiedy ceny zbóż idą w górę, na świecie robi się niespokojnie. Drugim wskaźnikiem jest liczba głodujących na świecie. Liczba ta spadała w ostatnich dekadach ubiegłego wieku, ale potem na przełomie XX i XXI wieku wzrosła. Obecnie wynosi około miliarda. I wygląda na to, że nadal będzie rosnąć. I trzeci wskaźnik o charakterze politycznym to liczba upadających państw. Myślę, że wskaźniki te mówią nam, w jakim kierunku zmierza świat. (…)”

Źródło: Exignorant

Michio Kaku rozmawia z Lesterem Brownem w audycji „Exploration”.

Przepowiednie Indian Hopi

Przepowiednie Indian Hopi

Cytuję: „To jeden z najbardziej tajemniczych ludów Ziemi. I najbardziej mistycznych. O wizjach ich szamanów krążą legendy, tak jak o przechowywanych świętych Kamiennych Tablicach, na których spisano Wielką Przepowiednię dla świata.Tablice, ofiarowane tysiące lat temu ludziom przez kosmicznych nauczycieli, Kaczynów, ukrył przed Białymi wódz wioski Indian Hopi z klanu Niedźwiedzia, Tawakwaptiwa, zanim zmarł w maju 1960 roku. Teraz mistyczny ruch Indian odradza się – tak, jak to zostało przepowiedziane. Od 1950 roku odbywają się doroczne Zgromadzenia Białego Pokoju, na których niektórzy Indianie mają prawo opowiedzieć wszystkim po angielsku, co mówi Wielka Przepowiednia.

Robią to po to, by świat się wreszcie opamiętał. Na jednym ze Zgromadzeń wystąpił Thomas Benyaka, którego słowa zostały spisane i przesłane w świat, aby wszyscy, “którzy mają oczy do patrzenia i uszy do słyszenia”, zrozumieli, że oto ludzkość stanęła na rozstaju dróg. I żeby wybrała tę właściwą. Jednak najpierw, zanim dotrzemy do czasów współczesnych i przepowiedni Trzeciego Wstrząsu, musimy zrozumieć, dlaczego ludzkość jest tak rozdarta. Hopi to wiedzą…

Naukowcy badają Kamienne Tablice

Kiedyś do Indian Hopi przybyli naukowcy, mówiąc, że chcą zbadać kawałek kamiennych tablic, by sprawdzić ich wiek. Hopi dali im kawałki tablic i naukowcy zbadali metodą węgla C14 rysunki zrobione roślinnymi farbami. Ku ich zaskoczeniu okazało się, że tablice mają co najmniej 10 000 lat, a może nawet 50 000. A to oznacza, że już 50 tysięcy lat temu Czerwoni wiedzieli o rzeczach, które już się wydarzyły, i tych, które nadchodzą.

Cztery rasy – cztery żywioły

Historia świata dzieli się na cykle. Najpierw był okres kamienia, potem roślin. Teraz kończy się okres zwierząt, a po nim przyjdzie czas człowieka – wtedy ludzie będą mogli wykorzystać tkwiące w nich, lecz ukryte, najpotężniejsze moce światła i duszy.

Na początku obecnego cyklu na ziemię zstąpił Wielki Duch i zebrał wszystkich ludzi w jednym miejscu, na wyspie, która teraz jest pod wodą. Podzielił ludzkość na cztery rasy i kazał im ruszyć w cztery strony świata. Każdej dał inne Pierwotne Nauki. Przepowiedział, że nadejdzie czas, gdy cztery rasy znów się zejdą, wymienią zdobytą wiedzą i wtedy nastanie czas pokoju i czas budowy wielkiej cywilizacji. Obiecał, że w odpowiednim czasie każdej rasie podaruje dwie kamienne tablice z prawami i przepowiedniami. Lecz ostrzegł, by żadna z nich nigdy nie upadła na ziemię i nie rozstrzaskała się (!), bo wtedy nadejdą ciężkie czasy.I tak ludzkość została podzielona na cztery rasy, a każda rasa została Strażnikiem jednego żywiołu.

Wielki Duch wysłał czerwoną rasę na wschód i dał jej pod opiekę żywioł Ziemi. Indianie więc cały czas poznają tajniki upraw roślin – zarówno tych służących do jedzenia, jak i do leczenia. Rasę żółtą wysłał na południe i uczynił Strażnikiem Powietrza. Poznają więc tajniki nieba, oddychania i wiedzy o tym, jak rozwijać się duchowo. Na zachód wysłał rasę czarną i dał jej władzę nad Wodą, najpotężniejszym z żywiołów. Rasa biała, Strażnik Ognia, udała się na północ. Thomas Benyaka mówił: Jeśli biali spojrzą w sam środek różnych rzeczy, które stworzyli, odnajdą w nich ogień – jest w żarówkach, w samochodzie, samolocie i pociągu.

Ogień pochłania i porusza się. To dlatego białe siostry i biali bracia wędrują po całej planecie i to dlatego za ich sprawą znów się wszyscy zbierzemy i znów stworzymy jedną wielką rodzinę. Wielki Duch, jak obiecał, dał każdej rasie dwie kamienne tablice. Te należące do Czerwonych, schowane są w rezerwacie Hopi w Arizonie, w Obszarze Czterech Kątów. Tablice rasy czarnej przechowuje plemię Kukuyu na szczycie Mount Kenya. Kamienne Tablice żółtej rasy przechowywane są w Tybecie. Strażnikami tradycji Białych są, jak twierdzą Hopi, szwajcarscy górale. Nie wiadomo tylko, gdzie są kamienne tablice białej rasy, bo zapomniała ona o Pierwotnych Naukach Wielkiego Ducha i stąd całe nieszczęście. Może leżą ukryte w Arce Przymierza?

Znaki zwiastujące Trzeci Wstrząs

O znakach tych mówiono na Zgromadzeniu Białego Pokoju w 1950 i w 1960 roku. Wtedy były niezrozumiałe, lecz teraz każdy widzi, co przedstawiają. Nadejdą czasy, gdy kobieta przemieni się w mężczyznę, a mężczyzna stanie się fizycznie kobietą. Ludzie odnajdą odcisk, który nas tworzy (DNA). I oni potną ten odcisk. Ludzie będą tworzyć nowe zwierzęta, których nigdy nie było, i będą myśleć, że to dla naszego dobra. I będzie tak wyglądać, że to nam pomoże, ale dopiero nasze wnuki i praprawnuki będą z tego powodu cierpieć. Nadejdą czasy, gdy orzeł wzleci w niebo, wysoko, i dotrze do Księżyca. A w tym czasie wielu Współplemieńców będzie spało, co oznacza, że zapomną o pierwotnej wiedzy. Zasną zimowym snem.

Ale kiedy orzeł wyląduje na Księżycu, pojawi się światło nowego dnia. Rozpocznie się wiosenna odwilż. Amerykański statek kosmiczny “Orzeł” wylądował na Księżycu w 1969 roku, wysyłając wiadomość “Orzeł wylądował”. Gdy Indianie z regionu Inuit usłyszeli te słowa, podzielili się z innymi szczepami swoją starą przepowiednią: że gdy pojawią się te słowa, w czerwony lud wstąpi nowa siła i wszystko będzie możliwe. W ciągu siedmiu dni po lądowaniu na Księżycu, w Kongresie USA został przedstawiony Akt Wolności Religijnej Indian. Prezydent Carter podpisał go w 1978 roku. Bezpośrednim znakiem będzie wybudowany przez ludzi w niebie dom, w którym zamieszkają na stałe (stacja kosmiczna – może chodzi tu o budowaną teraz “Alfę”? A może o “Mira”…).

Biali zapomnieli o Naukach

Wielki Duch nauczył wszystkie cztery rasy sekretnego uścisku dłoni, którym ludzie mieli się przywitać, gdy znów się spotkają. Na jednej z Kamiennych Tablic Czerwonych zapisano, że pierwsi biali bracia i siostry, którzy do nich przybędą, będą jak żółwie. Więc kiedy nadszedł czas, Hopi udali się do specjalnej wioski, by oczekiwać żółwi. Tego dnia wstali o świcie i spojrzeli na wschodzące słońce. Ujrzeli idących przez pustynię hiszpańskich konkwistadorów, okrytych pancerzami, jak żółwie. Hopi podeszli do Hiszpanów i wyciągnęli ku nim ręce, by uścisnąć je sekretnym uściskiem. Lecz Hiszpanie w wyciągnięte dłonie upuścili świecidełka.

I przez całą Amerykę przeszła wieść, że Biali zapomnieli pierwotną, świętą wiedzę i dlatego ludzkość będzie cierpieć. Plemiona zaczęły się więc spotykać i zastanawiać, jak przetrwać. Jedynym sposobem było przypomnienie Białym o świętych prawach. Bo jeśli wszystkie Cztery Kolory Ziemi nie zbiorą się razem, jak mówi Przepowiednia, wtedy Wielki Duch weźmie ziemię w swe dłonie i wstrząśnie nią. Jednak Biali nie słuchali Indian. Nie dali im żadnych praw, zabrali ziemię i pozamykali Czerwonych w rezerwatach – tę historię dobrze znamy. Potem sprowadzili i zniewolili czarną rasę. Powoli zaczął się zbliżać czas opisany w Wielkiej Przepowiedni.

Ich nauczycielami byli Kaczyni

Indianie Hopi żyją dziś w rezerwacie w Arizonie, 130 km na północny-wschód od Wielkiego Kanionu. Ich duchowym ośrodkiem, dawniej świętym miastem, jest Oraibi. Hopi twierdzą, że pochodzą z Kaskary, która znikła w wodach oceanu. Przy pomocy ich gwiezdnych nauczycieli, Kaczynów, przybyli do Ameryki Południowej na łodziach i drogą powietrzną. Następnie powędrowali na północ, gdzie, również przy pomocy Kaczynów, założyli największe ośrodki kultury: Tiahuanaco, Tikal, Palenque. Dopiero po nich tereny te zasiedlili Majowie, Aztekowie, Inkowie. Najnowsze hipotezy dotyczące pojawienia się Indian w obu Amerykach obaliły tezę, jakoby przyszli oni z północy i zmierzali na południe (hipoteza przejścia północno-zachodniego).

Badania dowiodły, że najstarsze miasta są na południu i w części środkowej. Im bardziej na północ, tym są one młodsze. Kaczyni starali się przekazać ludziom podstawy niezwykle wysokiej etyki. Wśród wielu plemion indiańskich zachowały się po dziś dzień ślady tych nauk moralnych w postaci myślenia kategoriami wielkoduszności i szlachetności. “Jest coś wzruszającego w tym, kiedy od przedstawicieli niewielkiego, pielęgnującego swoje tradycje plemienia dowiadujemy się, że nie tylko uznaje ono i stosuje przykazanie Čnie zabijajČ, ale tę zasadę, jako podstawową, przekazuje z pokolenia na pokolenie. Po dziś dzień zabójstwo jest dla Indian Hopi największą zbrodnią”. To słowa Josepha F. Blumricha, austriackiego inżyniera, pracownika NASA, który jako pierwszy zajął się przeszłością Indian Hopi.

Co roku Hopi urządzają “procesję” lalek przedstawiających Kaczynów.

Indiańscy szamani zaczęli wypatrywać znaków, które miały zwiastować pierwszy Wielki Wstrząs:
Biali zaczną budować czarne wstążki, po których poruszać się będą robaki. A kiedy zobaczymy robaki poruszające się po czarnych wstążkach, będzie to znak nadchodzącego Pierwszego Wstrząsu Ziemi. A będzie on tak gwałtowny, że robak zostanie strząśnięty z ziemi w powietrze i będzie okrążał świat. Za nim będzie się ciągnął ślad brudu, a w końcu całe niebo pokryją wstęgi brudu. Świat będzie cierpiał od nowych chorób, coraz bardziej skomplikowanych. Pierwszy model Forda T. (robak) wyjechał na drogi (czarne wstążki) w 1908 roku. I starszyzna plemienna już wiedziała, że zbliża się Pierwszy Wstrząs – I wojna światowa.

Wtedy po raz pierwszy użyto samolotów – i tak robak ruszył w niebo. W przepowiedni wykutej na Kamiennych Tablicach Hopi stoi, że po pierwszym Wielkim Wstrząsie ludzkość będzie chciała zebrać się razem, by ustanowić pokój. I rzeczywiście, wkrótce Indianie usłyszeli, że ma powstać Liga Narodów w San Francisco. Starszyzna wszystkich plemion zebrała się więc i wysłano w 1920 roku list do prezydenta Woodrowa Wilsona z pytaniem, czy przedstawiciele Indian mogą przystąpić do Ligi. Nigdy nie otrzymali na list odpowiedzi. I tak nie udało się zamknąć Kręgu Żywiołów: w Lidze była Północ – Biali, był Zachód – Czarni, było Południe – Żółci. Ale nie było Wschodu – Czerwonych.

Zabójczy znak życia i wschodzące słońce na zachodzie

Starszyzna ze smutkiem oczekiwała znaków zapowiadających Drugi Wstrząs. Wiedzieli, co to będzie. Rzeczy przyspieszą bieg. Wokół świata zostanie zbudowana pajęczyna, przez którą ludzie będą rozmawiać (linia telefoniczna). Na wschodzie pojawi się odwrócony i przesunięty znak życia (swastyka), ale przyniesie jedynie śmierć. Przybędzie razem ze wschodzącym słońcem z zachodu (symbol Japonii). Te dwa znaki są wyrzeźbione na kamiennej tablicy ukrytej w Arizonie. Gdy starszyzna ujrzała dwie flagi, wiedziała, że Drugi Wstrząs nadchodzi – była to II wojna światowa. W przepowiedniach mówi się, że najgorszym produktem Strażników Ognia jest “tykwa prochu”: Spadnie ona z nieba na ludzi, niosąc śmierć, a ziemia nie będzie wydawać plonów przez dziesięciolecia.

Hopi wiedzieli o możliwości zbudowania bomby atomowej już w 1920 roku i chcieli o niej mówić w Lidze Narodów, lecz nikt nie chciał ich wysłuchać. Później starszyzna chciała rozmawiać z prezydentem Rooseveltem o “tykwie prochu”, prosić, by jej nie użył, bo w przeciwnym wypadku konsekwencje będą okropne, a Trzeci Wstrząs będzie niszczący. Jak wiemy, nikt ich nie posłuchał.

ONZ – w oczekiwaniu na zaproszenie

Kiedy starszyzna ujrzała skutki użycia tykwy prochu, wiedziała, że znów pojawi się próba zaprowadzenia pokoju na świecie – tym razem na wschodzie. Ludzie trzech ras zbiorą się na wyspie w specjalnie zbudowanym Domu Z Miki. I gdy tworzono Organizację Narodów Zjednoczonych z siedzibą w specjalnie wybudowanym na Manhattanie, wielkim i błyszczącym budynku, Indianie znów postanowili spróbować włączyć się do Koła Żywiołów. A ponieważ poprzednim razem napisali list, na który nie dostali odpowiedzi, tym razem postanowili przybyć osobiście. Cztery dni czekali na odpowiedź. Reprezentanci narodów postanowili ich wpuścić i wysłuchać, lecz USA, mając prawo weta, sprzeciwiły się. Czerwoni odeszli spod drzwi ONZ i znów Koło Żywiołów nie zostało zamknięte. Thomas Benyaka na Zgromadzeniu Białego Pokoju tak zakończył swoją opowieść: Wielu ludzi pyta, czy można zmienić straszną przyszłość. Odpowiedź jest jedna – tak. Przepowiednie są jedynie wskazaniem możliwości – co będzie jeśli… Nadal możemy nie dopuścić do Trzeciego Wstrząsu. Szansa jest niewielka, jak mówią szamani, ale istnieje.

To, co nadejdzie, biali ludzie nazywają Apokalipsą, lecz Indianie zwą Oczyszczeniem. Przeżyjemy to. Wtedy ci, co ocaleją, po raz trzeci spróbują zaprowadzić pokój na Ziemi, a czerwona rasa już nie będzie pisać próśb, ani stać pod drzwiami, lecz zostanie zaproszona i tak Koło Żywiołów zostanie zamknięte. Wiedza Czterech Kolorów z czterech stron świata zostanie połączona i pokój wreszcie nadejdzie”.”

Źródło nieznane

Korea Północna przeprowadziła detonację bomby atomowej

Korea Północna przeprowadziła detonację bomby atomowej

Pierwsza próba atomowa około 01.57 czasu polskiego (w nocy), na głębokości 1 kilometra, trzęsienie ziemi w skali 4.9 Richtera:

http://hisz.rsoe.hu/alertmap/site/index.php?pageid=seism_index&rid=304872

Druga próba atomowa około 01.57 czasu polskiego, na głębokości 30 kilometrów (?? – projekt Camelot?? – prawdopodobnie błędne wskazania bądź było to trzęsienie występujące naturalnie po pierwszej próbie atomowej), też w skali 4.9:

http://hisz.rsoe.hu/alertmap/site/index.php?pageid=seism_index&rid=304874

Sejsmografy zarejestrowały dwa wstrząsy, odstęp czasowy pomiędzy nimi wynosił 4 sekundy.

Teraz jest to zaznaczone zbiorczo:

http://hisz.rsoe.hu/alertmap/site/?pageid=event_summary&edis_id=UGE-20130212-38188-PRK

Szkoła przetrwania, czyli jak przetrwać w dobie wojny

Szkoła przetrwania, czyli jak przetrwać w dobie wojny

Cytuję: „Obecnie ludzie są zależni od cywilizacji z zerowym przygotowaniem do przetrwania, czy to klęski żywiołowej czy  to wojny, nie ma co liczyć na rząd Polski który jest całkowicie skorumpowany on na pewno nie pomoże w tych dwóch ewentualnych przypadkach. Zawiódł już nie raz!

I nikt nie został z tego rozliczony bo immunitet i skorumpowana władza jest nietykalna, nie odpowiada za błędy, jest ponad prawem! Robią co chcą, rozbroili wojsko Polskie a patriotyzm w ich wydaniu to wyłącznie promowanie płacenia podatków i zamknięcia gęby na kłódkę. Dlatego warto przytoczyć polskie mądre powiedzenie:

Jak masz na kogoś liczyć to licz na siebie!

Sama teoria sztuki przetrwania będzie w godzinę wojny, chaosu, klęski żywiołowej niezbędna do przeżycia. Każdy ma rodzinę lub znajomych którzy nie będą w stanie sobie poradzić w takiej sytuacji. Czas więc przejąć inicjatywę i stać się potencjalnym zaradnym przywódcą, tak jak Polacy mają to we krwi! Teoria przetrwania i sprzęt w którym warto zainwestować – kanały YOUTUBE: „sztuka przetrwania” – warto mieć tą wiedze!

http://www.youtube.com/user/trackercamp

http://www.youtube.com/user/survivalpictures/videos

http://www.youtube.com/watch?v=UTmwOK6wnKs

A tutaj „yoker” z forum GS umieścił trafny film który obnaża Polskie przygotowanie do wojny i obrony ludności cywilnej:

http://www.youtube.com/watch?v=nWXeGYtdBfY&feature=player_embedded

Przede wszystkim: nauka uzdatniania wody, zdobywanie pożywienia, budowa schronienia itd.

Co warto mieć? Na początek mały zapas żywności z długą datą ważności, zależnie od własnych możliwości finansowych. A dlaczego?

Pokazuje to ten film:

http://www.youtube.com/watch?v=YgCKd4SbUZk

Ogniwa słoneczne dostarczą niezbędnej energii do ładowania, np. radia PMR z zasięgiem do 12 km i wszelkich innych urządzeń na akumulatorki.

Przykłady:

6 v 830 mini-amperów to jak 4 ładowarki do telefonu komórkowego, testowałem na pełnym słońcu ładuje telefon w 35 minut do pełna. Ogniwo ładuje się nawet przy całkowitym zachmurzeniu, ale czas ładowania jednej baterii zajmie wtedy cały dzień, koszt 140zł:

http://allegro.pl/mobilna-ladowarka-sloneczna-cz-050-solarnrg-pl-i1971129379.html

Zaś gdy tel komórkowe przestaną działać, jedyny sposób alternatywnej  komunikacji to:

..Zasilane wbudowanym dynamem dodatkowo posiada radio i radio morskie plus zakodowane częstotliwości komunikacji PMR, latarkę, wejście na dodatkowe zasilanie AAA zasięg do 12 kilometrów. To ustawowo, bo na więcej trzeba płacić haracz państwu pozwolenie około 100zł na rok.

„Demobil” na allegro – można znaleźć sporo przydatnego ekwipunku z magazynów Wojska Polskiego po niskich cenach, np. tabletki do uzdatniania brudnej wody, czyli chlor w tabletkach niszczący zarazki wywołujące wymioty i biegunkę plus gorączkę gratis, co osłabi każdego kozaka.

Podstawa to dobry nóż lub siekierka z Wojska Polskiego / demobil, koszt 40zł Polska stal, niezniszczalna. Do tego mini zestaw wędkarski. Wystarczy żyłka i zapas haczyków, spławik, zaś ciężarek można zrobić z czegokolwiek. Ryba z ogniska smakuje jak w restauracji z pięcioma gwiazdkami w stanie skrajnego głodu. Lekki namiot z demobilu, dwuosobowy, nieprzemakalny to koszt 80 zł. Waży 2 kilogramy. Śpiwór użyteczny do -10stopni C – 50zł. Do tego trzeba dodać wieczną latarkę na dynamo indukcyjne, wystarczy włożyć w kieszeń przy marszu się ładuje.

Koszt takiej latarki – od 30 zł do 150 zł, zależnie od producenta (marki). Apteczka pierwszej pomocy będzie niezbędna, przyda się też zapas paracetamolu lub innego leku na ból, witaminy można uzupełniać z igieł jałowca ma kilkadziesiąt razy więcej witaminy C niż cytryna..

Himalaiści, polarnicy, uczestnicy oceanicznych regat żeglarskich, kajakarze oraz wszelkiej maści podróżnicy i globtroterzy zabierają dziś ze sobą bardzo lekką żywność liofilizowaną, którą w ekstremalnych warunkach doprowadza się do „stanu używalności” wykorzystując wodę uzyskaną z roztopionego śniegu, czy też wodę morską uzdatnioną przez pokładowe odsalarki.

Żywność liofilizowna znalazła się też na wyposażeniu wielu armii. Jednak żywność liofilizowna nie jest na każdą kieszeń, dla tego warto przygotować sobie lekkie saszetki własnej produkcji czyli lekki zestaw na zupę witaminowo energetyczną domowym sposobem:

Marchewka, pietruszka, seler, do gotowej saszetki. Dokładamy 50-100 gramów:

…Ryżu i kostkę rosołową:

  • i mamy zestaw na gar zupy. Tani i bez konserwantów! Zestaw można sporządzać według własnych upodobań smakowych.

Ochrona osobista i zapewnienie ochrony swojej rodzinie w miejscu zamieszkania (dom, mieszkanie), jeśli wybuchnie wojna, nie dotykając bezpośrednio Polski to obowiązujące przepisy w stanie wojennym i uprawnienia WP uderzają w cywilów. Wojsko ma prawo odebrania samochodów na rzecz obrony kraju, bo musi być mobilne. A własnych pojazdów na pewno braknie po wieloletnich redukcjach uzbrojenia i wyposażenia naszej armii.

Ten sam problem jest z zapasami dla WP, czyli mają prawo szabrować sklepy, szybko zniknie towar z półek a ceny żywności  skoczą w górę na tyle że ludność cywilna będzie zdana  sama na siebie.

Firmy sprowadzające towar z zagranicy zostaną zamknięte z powodu braku towaru. Ludzie będą zwalniani na masową skale, bezrobocie i skok cen wszystkiego spowoduje walkę o przeżycie (prawo silniejszego). Dlatego warto zadbać o minimum bezpieczeństwa swojego i swojej rodziny. Chyba najmocniejszy gaz w żelu, dlatego że o większej zawartości koncentratu producent oferuje tylko gaz na niedźwiedzie. Koszt – mały 55zł, wielki 450ml – około 200zł:

Broń legalna małego kalibru Wiatrówka, tylko w wersji długa ma moc wystarczającą siłę rażenia:

Weihrauch Wiatrówka HW 80 4.5 mm

-ceny od 50zł do 500zl, z reguły mocniejsze są bez łamanej lufy naciągane dźwignią. Śrut stalowy ma większą moc przebijania:

Śrut stalowy, bezołowiowy, szpic

Pocisk zatrzymuje się w kości…

Źródło nieznane