Monitoring satelitarny Słońca i magnetosfery Ziemi przerwany. Cenzura NASA?

Monitoring Słońca i pola magnetycznego Ziemi przerwany. Cenzura NASA?

Od około godziny 17.00 UTC (czasu uniwersalnego) brakuje danych z różnych satelitów monitorujących cząstki docierające do nas ze Słońca i ich wpływ na pole magnetyczne Ziemi.

Jak wiemy, od około 2008 roku ziemska magnetosfera jest „dziurawa” i niestabilna, zaś pole grawitacyjne podlega zagadkowym wahaniom. A to naraża nas – głównie ziemską infrastrukturę elektryczną – na poważne szkody ze strony wysokoenergetycznych cząstek słonecznych i ogólnie, kosmicznych.

Nie działa wiele satelitów jednocześnie, i należy brać cztery opcje pod uwagę:
-sondy te „oberwały” jakimiś wysokoenergetycznymi cząstki i uległy, miejmy nadzieję – czasowej – awarii. Takie przestoje miały miejsce w przeszłości, ale dotyczyły tylko jednej satelity, najczęściej pojedynczego instrumentu, nigdy wielu satelitów jednocześnie.
-cenzura NASA? Ale przed czym? Czyżby kometa Ison miała szykować nam wielkie fajerwerki na 25 grudnia i dalej – na sylwestra? Czyżby ziemian ogarnęły wtedy szok i trwoga, na widok jej potęgi, i rzucanych wszędzie ognistych gwiazd? Ponoć spadające gwiazdy przynoszą szczęście.. Ale te wraz z westchnieniami wpatrzonych weń ludzi, mogą przynieść coś jeszcze – niesamowite show w samą sylwestrową noc! 😉
-taki przestój w pracy agencji NASA i niektórych satelitów, miał miejsce podczas ostatniego kryzysu rządowego w USA. Wtedy kometa Ison przelatywała obok marsa, i ze zdjęć widać, iż doładowała tę planetę potężną dawką energii.. 😉
-użyto bomby atomowej (głowice wyniesione na orbitę) by zatrzymać kometę lub zmienić jej orbitę, a impuls elektromagnetyczny poraził satelity.
-przebiegunowanie Słońca w toku?

Przeczytaj także o tej tematyce:
Kometa Ison istnieje. Jest tak wielka, jak Ziemia
Kometa Ison jest na kursie kolizyjnym z Ziemią!
Kometa Ison i jej symbolika
Czym jest, albo czym nie jest kometa Ison?
Nadchodząca kometa ISON a znaki Dnia Oczyszczenia Indian Hopi
Kometa ISON przyniesie deszcz meteorów. “To będzie jedno z najbardziej spektakularnych wydarzeń na niebie”
NASA została czasowo zamknięta. A dziś planowane były pierwsze zdjęcia komety ISON z powierzchni Marsa..
Co NASA ukrywa o kosmosie? Przeczytaj skandalizujący wywiad z 2008 roku!

Oto poniżej mamy przedstawiony strumień rentgenowski (poziom promieniowania X) na Ziemi. Pokazuje, iż wynosi on absolutne zero, co jest zupełnie niemożliwe:

kometa kosmos slonce astronomia meteorytA tutaj – magnetometr kosmiczny z satelity GOES. Brak danych od godziny 17.00 UTC:

kometa ison meteor zderzenie

Poniżej: również ziemski indeks Kp, pokazujący zaburzenia magnetosfery, nie jest aktualizowany:

kometa 2013 astronomiaCo ciekawe, od godziny 17.00 nie działa również magnetometr naziemny, co może wskazywać na cenzurę NASA:

kometa ison meteoryt 2013Monitoring docierających do nas elektronów ze Słońca wskazywał od 4 dni, że trwa bombardowanie Ziemi wysokoenergetycznymi cząstkami. Teraz nie działa:

kometa ison meteoryt zderzenie

Brak danych odnośnie indeksu Bz oznaczającego stabilność magnetosfery, tym razem inny satelita – ACE:

kometa ison lovejoy hercolubus nibiruMonitoring wysokoenergetycznych protonów (mają one szczególny wpływ na nastrój i psychikę ludzi) z satelity ACE – brak danych:

kometa ison lovejoy 2013 2014

Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Czy identyfikujesz się z tym, co piszę?

Uruchomiłem możliwość wsparcia finansowego mojej inicjatywy – głównie chodzi o planowany przeze mnie zakup nowych usług w wordpress. W poniższym linku opisałem jak to zrobić:

https://kefir2010.wordpress.com/wsparcie/

Armia USA utajnia informacje na temat komet, asteroid i planetoid z jej satelitów

Armia USA utajnia informacje na temat komet, asteroid i planetoid

kometa 2013 ison

„Wojsko Stanów Zjednoczonych poinformowało niedawno, iż nie będzie informować o kometach, asteroidach, planetoidach i innych ciał pozaziemskich wchodzących w atmosferę naszej planety.

Tymi informacjami wojsko USA dzieliło się przez poprzednie 15 lat. Badacze kosmosu posiadali dzięki temu dostęp do danych z satelitów należących do armii. Jednak ta decyzja będzie miała niekorzystny rezultat – wszelkie obiekty odkryte przez satelity wojskowe obiekty będą nieznane cywilom a dane o nich będą miały klauzulę „poufne”.

komety w 2013

Naukowcy są zaskoczeni taką decyzją wojskowych. Pojawiają się głosy sprzeciwu i naleganie, by odwołano tę niekorzystną dla astronomów decyzję. Powiedziano też, iż ta decyzja jest dość dziwna, gdyż jest nagła. Jej rezultatem będzie utrata równowagi astronomów i armii w kwestii tak ważnej, jak ochrona naszej planety przez niebezpieczeństwami czyhającymi w przestrzeni kosmicznej.

Podkreślono też, że brak jawności w tej sferze będzie przyczynkiem dla rozmaitych teorii spiskowych, których propagatorzy, tą jedną decyzją, uzyskali legitymizację do spekulacji i wzmagania strachu przed nieznanym.

komety 2013 ison

Znany naukowiec przewiduje potężne trzęsienie ziemi i tsunami na zachodnim wybrzeżu USA

trzesienie ziemi usa kalifornia

 

Znany naukowiec przewiduje potężne trzęsienie ziemi i tsunami na zachodnim wybrzeżu USA (Kalifornia)

Cyt. „Ostatnie wielkie wstrząsy tektoniczne, do którego doszło na zachodnim wybrzeżu USA miało miejsce 17 października 1989 roku. Magnituda wyniosła wtedy 7 stopni w skali Richtera, a ponieważ dotknęło ono San Francisco, zainteresował się nim cały świat. Co ciekawe wstrząs ten został przewidziany przez eksperta z USGS, Jima Berklanda. Ten sam specjalista twierdzi, że zachodnie wybrzeże USA jest zagrożone kolejnym wielkim trzęsieniem ziemi.

Przewidywania Berklanda będą zaskoczeniem tylko dla totalnych ignorantów. Specjalista z USGS twierdzi, że nadszedł czas na potężne trzęsienie ziemi w okolicy uskoku Cascadia, znajdującego się w pobliżu Seattle ora Vancouver. Miejsce to ma wyjątkowy potencjał na generowanie mega trzęsień ziemi. W czasach, kiedy jeszcze na ziemiach przylegających do tego uskoku władzę sprawowali Indianie doszło do tak wielkiego trzęsienia, że zginęło wiele osób w Japonii.

Oznacza to, że wstrząsy musiały przekroczyć 9 stopni w skali Richtera. Gdyby do czegoś takiego doszło w czasach dzisiejszych tsunami wielkości tego, które spustoszyło Japonię w marcu 2011 roku uderzyłoby w ciągu 20 minut na stan Washington, Oregon i na Północną Kalifornię. Fala penetrująca wybrzeże mogłaby mieć nawet do 30 metrów wysokości.

Berkland mówi o tym otwarcie i dodatkowo zwraca uwagę na pewne poszlaki wskazujące na to, że to wielkie zdarzenie sejsmiczne jest w drodze. Jego zdaniem świadczy o tym wielka ilość dziwnych dźwięków notowanych od kilkunastu miesięcy na zachodnim wybrzeżu USA. Mowa tu o jękach ziemi a także niewytłumaczalnych gromach dźwiękowych. Jego zdanie ma to dowody na procesy zachodzące pod ziemią”

Źródło: http://zmianynaziemi.pl/

Czy zbliża się kataklizm związany ze zwiększoną aktywnością Słońca?

Czy USA szykuje się do wielkiego kataklizmu? Trzęsienia ziemi, CME, przelotu komety?

usa slonce kataklizm trzesienieNa zachodzie Europy i w USA pojawiają się ostatnio akcje propagandowe mające na celu przygotowanie ludności na rozległe przerwy w dostawach prądu. Tak nagłe zwrócenie uwagi w tym kierunku może oznaczać tylko dwie rzeczy. Władze pozornie sugerują, że ich sieci energetyczne mogą niedomagać, ale bardziej prawdopodobne jest to, że może dojść do jakiegoś zdarzenia, które spowoduje powszechny brak dostępu do prądu.

Ze słów byłej szefowej Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego USA, Janet Napolitano wynika, że władze za oceanem biorą pod uwagę „rozległy i poważny cyberatak” albo jak mówiła „katastrofę naturalną – jakiej ten naród jeszcze nie widział – która wydaje się być w drodze”.

Nagle różne media zaczynają opowiadać o możliwości przerw w dostawach prądu. Na Wyspach Brytyjskich wmawia się ludziom, że to dobrze, że UE chce ograniczyć moc odkurzaczy, bo prądu jest za mało i może dojść do wyłączeń infrastruktury. Czy jednak rzeczywiście chodzi o zbyt silne odkurzacze i zwiększony pobór prądu czy o cos zupełnie innego?

Wiele wskazuje na to, że katastrofa naturalna, którą wspomina Janet Napolitano może mieć związek z aktywnością Słońca. Świadczą o tym poszlaki, ale o całkiem mocnych podstawach. Przede wszystkim bezsprzecznym faktem jest, że nadchodzi koniec cyklu słonecznego, który zwykle dopełnia się przebiegunowaniem naszej gwiazdy. Obserwacje poprzednich szczytów cyklu pozwalają na sformułowanie przypuszczenia, że możemy być świadkami wielkich rozbłysków słonecznych, koronalnych wyrzutów masy i wydarzeń protonowych.

W ciągu ostatnich kilkunastu dni widzimy znaczny wzrost aktywności słonecznej następujący po bezprecedensowym okresie spokoju na Słońcu. O wszystkich szczegółach tych wydarzeń można przeczytać na łamach specjalnego serwisu internetowego zmianysolarne.pl, gdzie codziennie pojawiają się nowe informacje o wzrastającej ostatnio aktywności słonecznej.

Czego obawiają się władze? Na przykład rozbłysku na miarę słynnego wydarzenia carringtońskiego z 1 września 1859 roku. Jego skutki dla gospodarki byłyby wręcz katastrofalne. Wtedy, w połowie XIX wieku zjawiska indukcji magnetycznej były tak silne, że porażeniu uległo wielu telegrafistów. Zorze polarną obserwowano nawet na Karaibach.

Spróbujmy sobie wyobrazić skutki czegoś takiego w czasach dzisiejszych. Rozbłysk tej siły z pewnością byłby niszczący dla setek satelitów znajdujących się w przestrzeni okołoziemskiej. Ich uszkodzenia wywołałyby zwłaszcza wzrastające poziomy wysokoenergetycznych protonów. Z pewnością podobnie wyglądałoby to na Ziemi.

Wielki sztorm słoneczny z 13 marca 1989 roku wywołał rozległy blackout w kanadyjskiej prowincji Quebec. Indukcja magnetyczna powodowała wtedy powstawanie łuków elektrycznych niszczących transformatory. Przerwa w dostawie prądu była naturalnym rezultatem tych zdarzeń. Wtedy to wielkie zamieszanie wywołał rozbłysk X15 i CME( koronalny wyrzut masy). Od tego czasu był względny spokój. Czyżby miało się to zmienić?

Być może uruchomiona propaganda w mediach ma za zadanie przygotować ludzi na takie wydarzenie. Można powiedzieć, że jest to dmuchanie na zimne, bo trudno zakładać, że ktoś wie na pewno, kiedy do tego wielkiego rozbłysku dojdzie. Bez wątpienia jednak kiedyś to się wydarzy.

Gdyby skala rozbłysku była porównywalna do tej z 1859 roku mielibyśmy do czynienia z sytuacją bez precedensu. Uszkodzone sieci energetyczne i telekomunikacyjne mogłyby pozostawać wyłączone przez wiele miesięcy. Uszkodzenia wszechobecnej elektroniki spowodowałyby dramatyczny regres cywilizacyjny, który mógłby wywołać anarchię. Aby jej przeciwdziałać konieczne byłoby wprowadzenie stanu wyjątkowego. Być może to na to przygotowuje się amerykańska agencja do spraw zarządzania kryzysowego FEMA.

Niektórzy zwracają uwagę na szczególną koincydencję zdarzeń polegającą na tym, że szczyt cyklu słonecznego praktycznie zbiega się z przelotem komety C/2012 S1 ISON. Zwolennicy teorii elektrycznego wszechświata sugerują, że kometa ta podczas zbliżenia do naszej gwiazdy na odległość zaledwie miliona kilometrów, może wejść z nim w interakcję wywołując sztorm słoneczny, którego tak bardzo boją się przedstawiciele władz. Jeśli jest to prawidłowa hipoteza do tego niekorzystnego zjawiska solarnego może w ciągu następnych tygodni.

Źródło: http://zmianynaziemi.pl/

Czy rząd USA ukrywa prawdę o stanie superwulkanu Yellowstone

Czy wielki kataklizm czeka USA? O stanie wulkanu Yellowstone

Cyt. „Coraz więcej osób na świecie uważa, że Stany Zjednoczone przygotowują się na jakąś wielką katastrofę. Świadczą o tym zakrojone na szeroką skalę przygotowania. Jedna z najbardziej prawdopodobnych katastrof zagrażających Ameryce to erupcja Yellowstone. Właśnie pojawiły się nowe informacje na ten temat.

Co jakiś czas dowiadujemy się, że przewidywania odnośnie wielkości rezerwuaru magmy znajdującej się pod tym superwulkanem są wysoce niedoszacowane. Specjaliści z University of Utah właśnie poinformowali, że wielkość rezerwuaru magmy pod Yellowstone jest dwukrotnie większa niż dotychczas sądzono. Co ciekawe, mniej więcej dwa lata temu również stwierdzono to samo, zatem ostatnie ustalenia wskazują na to, że magmy pod Yellowstone jest cztery razy więcej niż uważano jeszcze dekadę temu.

Wiele osób w USA twierdzi, że tamtejszy rząd zdaje sobie sprawę z tego jak wygląda naprawdę sytuacja w Yellowstone, ale jest to ukrywane, aby nie wzbudzić paniki. Jak gdyby wpisując się w te oczekiwania wspomnieni powyżej naukowcy z Utah gorliwie zapewniają, że co prawda magmy jest znacznie więcej, to największe zagrożenie sprawia ryzyko dużego trzęsienia ziemi, a nie erupcji. Czyżby?

Dane geologiczne wskazują na to, że Yellowstone wybuchł 2 miliony lat temu, 1,3 miliona lat temu a ostatnio 630 tysięcy lat temu. Wszystko wskazuje więc na to, że superwulkan może rozpocząć erupcję jutro, albo za 20 tysięcy lat, jak chcą amerykańscy specjaliści z Geological Society of USA. Jednak symulacje z wykorzystaniem modeli komputerowych wskazywały niekiedy, że następna katastrofa może się zdarzyć do 2075 roku.

Takie modele mają jednak to do siebie, że ich dokładność zależy od stopnia skomplikowania i prawidłowości w założeniach odnośnie efektów pewnych zdarzeń. Trudno uwierzyć w to, że USA wie, kiedy dokładnie wybuchnie ten wielki wulkan, ale biorąc pod uwagę fakt, ze jest to jedno z najbardziej opomiarowanych miejsc na świecie można podejrzewać, że bacznie się mu przyglądają. Pojawia się tu pytanie czy gdyby zanotowano ewidentne dowody na zbliżającą się erupcję poinformowano by o tym ludzi?

Można w to wątpić, bo szybko okazałoby się, jakie jest zagrożenie i na terenie większości USA zapanowałaby anarchia. Czy to możliwe, że FEMA szykuje się na taki scenariusz? Oczywiście, że tak. Większość ludzi żyje jak owce na pastwisku beztrosko zajadające trawy i nieprzejmujące się niczym poza następnym dniem. Takich prostych zjadaczy chleba najłatwiej poświęcić, bo inaczej stają się kłopotem.

Gdyby doszło do erupcji Yellowstone ilość wyemitowanego materiału wulkanicznego byłaby wystarczająca do pokrycia całego USA piętnastocentymetrową warstwą popiołu. Do atmosfery dostałoby się tysiące kilometrów sześciennych rozmaitych gazów, najczęściej związków siarki. Być może byłoby to spełnienie marzeń dla ekologów walczących z tak zwanym globalnym ociepleniem, ponieważ wyemitowane do stratosfery substancje pokryłyby ziemię prowadząc do tego, że Słonce byłoby obecne tylko w prześwitach, co zdecydowanie obniżyłoby temperatury na świecie.

Taki katastroficzny scenariusz oznaczałby również wielkie zmiany na Ziemi. Po prostu okres zaciemnienia i padające kwaśne deszcze spowodowałby wymarcie wielu gatunków roślin i zwierząt i z dużym prawdopodobieństwem przetrzebiłby ludzkość.  Coś na kształt nuklearnej zimy spowodowałoby, że średnia temperatura na Ziemi wyniosłaby okresowo nawet-25 stopni Celsjusza. Potem należy się spodziewać normalizacji sytuacji, bo po poprzednich erupcjach superwulkanów również wszystko wracało do normy.

Jak można przeczytać w brytyjskim wydaniu pisma Focus, rządy innych krajów są świadome zagrożenia i podobno wysyłają do Yellowstone najlepszych specjalistów, którzy jednak mogą jedynie potwierdzić lub zaprzeczyć realności tego zagrożenia. Ludzkość nie może zrobić zupełnie niczego, aby się przed tym uchronić. Jedyne kroki zaradcze, jakie można przedsięwziąć sprowadzałyby się do drążenia schronów i gromadzenia żywności oraz wody.

Biorąc pod uwagę, że okres takiego katastrofalnego oziębienia i wymierania mógłby potrwać nawet dekadę, wydaje się mało prawdopodobne, aby zwykli ludzie byli w stanie jakoś to przetrwać. Ten kataklizm jest nieunikniony, ale pozostaje mieć nadzieje, że nie dojdzie do tego za naszego życia.

Źródła:

http://www.nature.com/

http://www.ibtimes.co.uk/

http://moymir2.ru/j

http://zmianynaziemi.pl/