CZUŁEŚ SIĘ OSTATNIO ŹLE?! WYBUCHY NA SŁOŃCU WPŁYWAJĄ NA TWÓJ NASTRÓJ I ZDROWIE!

Wybuchy na Słońcu i burze magnetyczne. Tajemnice pogody kosmicznej

Wielu ludzi, być może także i Ty, narzeka na pogodę, najczęściej tę chmurną i deszczową. Zjawisko meteopatii jest dziś szeroko dyskutowane dosłownie wszędzie. W mediach, w gabinecie lekarskim, czy podczas codziennych pogaduch. Niewielu ludzi jednak wie, że niebagatelny wpływ na nasz nastrój ma także pogoda kosmiczna. Konkretnie chodzi o emisje (wybuchy) ze Słońca, które potem docierają do Ziemi, wywołując tzw burze magnetyczne.

Burze magnetyczne powodują szereg komplikacji na Ziemi. Pogarszają nastrój niektórych z nas, chwilowo pogarszają też przebieg istniejących już chorób. Gdy człowiek choruje np „na stawy”, to podczas burz magnetycznych bolą one trochę bardziej niż zazwyczaj. Burze magnetyczne to także zagrożenie dla łączności radiowej i satelitarnej, dla kondycji wrażliwych na te emisje satelitów jak i stanu sieci energetycznej na Ziemi.

Gigantyczna burza magnetyczna, podobna do tzw. „Rozbłysku Carringtona” z 1859 roku, mogłaby spowodować całkowite spalenie sieci elektrycznych i urządzeń działających na prąd. Skutki takiego wydarzenia miałyby wręcz apokaliptyczny, nieodwracalny wymiar. Ich zniwelowanie, czyli de facto budowa cywilizacji technicznej od zera, zajęłoby grubo ponad dekadę. Na pewno na trwałe zmieniłoby ludzką cywilizację.

.

Pomimo minimum wybuchy na Słońcu właśnie się nasilają.

Obecnie mamy mieć „hybrydowe minimum słoneczne”. Minimum słoneczne występuje regularnie co 11 lat i jest normalnym elementem cyklu naszej gwiazdy. Teraz jednak Słońce zachowuje się zdecydowanie inaczej, niż w czasie poprzednich minimów słonecznych. We wrześniu 2017 roku aktywność słoneczna niespodziewanie znacznie wzrosła. Pojawiały się plamy słoneczne, z których zazwyczaj mają miejsce potężne wybuchy (CME) i inne emisje.

We wrześniu 2017 roku ciągu tych dwóch dni miało miejsce aż siedem wybuchów słonecznych typu „M” (średnia wielkość), w tym jeden bardzo długi. Wystąpiło podczas niego tzw „wydarzenie protonowe”. Niskoenergetyczne i wysokoenergetyczne protony dotarły do Ziemi, wywołując tzw. „burzę radiacyjną.” Jest to co innego, niż „klasyczna” burza magnetyczna.

Poniżej wkleję kilka linków do portali poświęconych Słońcu i pogodzie kosmicznej:
Solar Ham
Aurora Service
Space Wether (serwis NASA)

Na zdjęciu powyżej: rezultat średniej wielkości wydarzenia protonowego z dnia 4 września 2017 roku. Wysokoenergetyczne protony dotarły do Ziemi na przełomie 4 i 5 września, w nocy. Burza radiacyjna osiągnęła pod koniec dnia wielkość S2.

.

Krótkie wyjaśnienie tych technicznych oznaczeń odnośnie wybuchów na Słońcu i burz magnetycznych:

Indeks Kp określa fluktuacje ziemskiego pola magnetycznego. Kp od 0 do 3 – pole magnetyczne spokojne. Kp = 4 to pole magnetyczne niestabilne. Kp = 5 to lekka burza magnetyczna oznaczana jako G1. Kp = 6 to średniej wielkości burza magnetyczna oznaczana jako G2. Kp = 7 to już silna burza magnetyczna G3. Przy Kp = 7 zorza polarna może być widoczna nad Polską, choć przy takiej wielkości rzadko to się zdarza. Kp powyżej 8 to już potężna burza magnetyczna i wyższa możliwość zobaczenia zorzy polarnej w Polsce.

Indeks aktywności słonecznej. Active = strumień rentgenowski na poziomie C, aktywność Słońca średnia. M Class Flare = strumień rentgenowski na poziomie M, oznacza średniej wielkości wybuch słoneczny. X Class Flare = flary wielkości X. Są one o dużej i potężnej sile, bo górna granica nie została określona. Minimalny wybuch X oznaczany jest jako „X10”. Ponoć największy wybuch zarejestrowany przez ziemskie urządzenia miał wielkość X45.

Mija kilkanaście godzin lub kilka dni, zanim cząstki emitowane w trakcie CME dotrą do Ziemi. Jednak są takie emisje, które poruszają się przez kosmos z prędkością światła i docierają do nas już po ośmiu minutach. Są to emisje promieniowania elektromagnetycznego. A więc: promieniowanie radiowe, mikrofalowe, podczerwone, światło widzialne, ultrafioletowe, rentgenowskie i gamma. Dwa ostatnie są radioaktywne. Słońce wysyła do nas nie tylko światło widzialne, ale całe pasmo promieniowania elektromagnetycznego. Jednak niektóre cząstki emitowane podczas wybuchów słonecznych docierają nieraz po wielu godzinach, a czasami nawet po dwóch czy trzech dniach;

Są trzy rodzaje burz generowanych przez Słońce na Ziemi. Burza magnetyczna to „klasyczna” burza i jest najczęstsza. Burza radiacyjna powstaje w wyniku dotarcia do Ziemi wysokoenergetycznych protonów. Zaś burza jonosferyczna powstaje po dotarciu elektronów, najczęściej z dziur koronalnych. Bywa, że burze te występują pojedynczo (np jonosferyczne). Bywa też, że emisje ze Słońca są różne i różne typy burz występują jednocześnie. Lub w krótkim odstępie czasu.

Na zdjęciu powyżej: Ogromny wybuch na Słońcu klasy X (czerwone koło tam gdzie USA) i rezultat wydarzenia protonowego (czerwone pola na obu biegunach). Było to pod koniec czerwca 2015 roku. Pole magnetyczne spokojne daje idealnie czarny obraz, bez czerwieni i innych kolorów.

.

Wybuchy na Słońcu i burze magnetyczne na Ziemi mają niebagatelny wpływ na wiele czynników na naszej planecie:

Stan ziemskiej magnetosfery (z jednej strony powodują burze magnetyczne, ale z drugiej strony – „ładują” pole magnetyczne Ziemi, które od 2006 – 2008 roku jest w tragicznym stanie);

Na ludzkie zdrowie. Silne burze magnetyczne powodują m.in.: nerwowość, wybuchy złości, drażliwość, depresje, mniejszą koncentrację. Ale także: bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, stawów, kości, wrażenie szumów i „piszczenia” w uszach, i wiele innych;

Ludzie szczególnie narażeni na burze magnetyczne to osoby o większej wrażliwości. Ludzie Ci często chorują na nerwice, depresje, lub są po prostu osobami wrażliwymi. Lub wręcz nadwrażliwymi. Szczególnie narażone układy i organy, to serce i układ krążenia. Możliwy jest więc szybki puls (tachykardia), zawroty głowy, osłabienie, znużenie, lęk. Szczególną uwagę należy zwracać na nagłe, skrajne zmiany nastroju u siebie i innych;

Inne ważne objawy podczas burz magnetycznych: jesteśmy agresywniejsi pod względem psychicznym. Działamy bez zastanowienia, czasami fanatycznie. Mamy nagłe zmiany emocji. Skłonni jesteśmy do fatalizmu i dramatyzowania. W tym okresie mogą wyjść na jaw długo skrywane urazy, jak i to, co długo ukrywaliśmy przed światem. Drażliwość i zmiany w stylu myślenia wybitnie temu sprzyjają. Często dochodzi wtedy do kłótni, awantur, bijatyk, wypadków drogowych. Mamy mniejsze opory przed gwałtowną manifestacją swoich odczuć;

-Obniża się nasze libido, co jest raczej oczywiste w związku z tym co napisałem powyżej. Nasilają się trudności w koncentracji uwagi, jak i nasila się roztargnienie. Może to przejawiać szokujące rozmiary. Nasila się nadwrażliwość na bodźce – jasne światło, głośne lub piszczące dźwięki, dotyk i inne. Może towarzyszyć nam ogromne poczucie buntu, wkurwienia, niezgody z rzeczywistością. Możliwa jest depersonalizacja, derealizacja, wrażenie, że wszystko jest dziwne, obce, jakby „za mgłą„. Dotkliwe jest osłabienie, zmęczenie, i  połączone są one z wewnętrznym napięciem. I psychicznym, i mięśniowym. Jest to jakby „uczucie podłączenia do prądu„.

Co ważne – uczucie dotkliwego zmęczenia nie ustępuje ani po kofeinie, ani po innych pobudzaczach. Zaś uczucie napięcia i drażliwości nie ustępuje nawet po lekach uspokajających typu relanium. Trzeba to przetrwać i koniec;

Burze magnetyczne mogą wpływać na kondycje satelitów, infrastruktury energetycznej, telefonii komórkowejłączności radiowej i innej, zaburzając je. Pamiętajmy też, że pole magnetyczne Ziemi jest tak niestabilne i „dziurawe„, że byle większa burza magnetyczne może wywołać porażenie infrastruktury energetycznej na ogromnych obszarach. A to oznacza cofnięcie się do realiów XIX wieku na co najmniej 10 do 20 lat;

Wywołują nieraz widowiskowe zorze polarne. Od roku 2014 obserwujemy je nawet tam, gdzie wcześniej były marginalną rzadkością, np na południu Polski. Od początku roku 2016 słońce weszło w stan „hybrydowego minimum”. Nie jest to zwykły stan, i nie jest to zgodna z dotychczas obserwowanymi zasadami cyklów słonecznych. Nasza macierzysta gwiazda, słońce, zachowuje się teraz bardzo dziwnie.

Na zdjęciu powyżej: Seria ogromnych wybuchów klasy X (trzy) i jeden przekraczający klasę X (mający oznaczenie X11). Działo się to podczas rekordowego maksimum słonecznego w 2003 roku. Cóż, kiedyś potężne pierdolnięcie ze Słońca było codziennością, a teraz Słońce praktycznie śpi.

.

.

Na zdjęciu powyżej: seria średniej wielkości wybuchów klasy M w dniach 3 września – 5 września 2017 roku.

.

Słońce to esencja życia, a burze magnetyczne też są potrzebne

Bardzo ważne jest to, byś nie programował się negatywnie, że jakaś emisja czy wybuch ze Słońca wpłynie negatywnie na Twoje zdrowie. Bo to nie tak. Kiedyś żartowałem, że człowiek silny może wpierdalać pluton i nic mu się nie stanie, a słabemu zaszkodzi nawet źle przegotowana woda. Na większość ludzi emisje ze Słońca nie mają wpływu. Na wielu ludzi mają wpływ marginalny.

Uwagę trzeba na to zwrócić wtedy, gdy ktoś choruje na jakąś chorobę przewlekłą. Czasami, i wcale nie zawsze, objawy mogą się  nasilać podczas burz magnetycznych i emisji ze Słońca, i mogą pojawiać się nowe, np nerwowość. No i burza burzy nierówna. Na mnie burze jonosferyczne działają negatywnie i „zamulająco”. Zaś burze radiacyjne po wydarzeniach protonowych działają na mnie bardzo energetycznie.

Bez Słońca i jego emisji (i światła dziennego, i całego spektrum promieniowania elektromagnetycznego) życie na Ziemi nie byłoby możliwe. To esencja naszego żywota. Na pewno błędem jest sprawdzanie tych parametrów i nerwowe oczekiwanie, czy nastrój się pogorszy czy nie. W ten sposób programujesz się podświadomie na gorszy nastrój. Ogromnym błędem jest zaniedbywanie zdrowia, profilaktyki, badań, brania suplementów, witamin czy lekarstw, i zganiania rezultatów swojej głupoty na chmurną pogodę lub burze magnetyczne.

Zachęcam Cię do przeczytania mojego poprzedniego wpisu na ten temat. Zawarłem tam także nieco inne informacje:
Czułeś się ostatnio gorzej? Potężne wybuchy na Słońcu wpływają także na Twoje zdrowie  

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że możesz wspomóc finansowo moje inicjatywy uświadamiające? Jest to forma wdzięczności za moją pracę i treści, które były dla Ciebie pozytywne i coś dobrego Ci dały. 🙂 Wsparcie umożliwia też zachowanie niezależności mojej strony.

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Po 2000 lat widzimy na niebie „Gwiazdę Betlejemską”. Szykujcie się na widowisko

Po 2000 lat widzimy na niebie „Gwiazdę Betlejemską”. Szykujcie się na widowisko

astronomiaOwa „Gwiazda betlejemska” to inaczej koniunkcja Jowisza i Wenus. Dziś, dnia 2 lipca 2015 roku będzie widoczna na niebie. Do dnia 4 lipca 2015 będzie to najjaśniejszy obiekt na niebie. Takie zjawisko zdarza się bardzo rzadko.

Jest to zjawisko bardzo nietypowe. Niektórzy wierzą, że takie koniunkcje wpływają na ludzi i inne stworzenia zamieszkałe na Ziemi. Szczególnie silne to przekonanie znajduje odbicie w tradycji ezoterycznej. Ale jak się okazuje, nie tylko. Pewne jest od dawna, że np pełnia i nów księżyca wpływają na kondycję ludzi na Ziemi, choć nauka do dziś tego nie wyjaśniła. Pełnia księżyca, którą mamy obecnie, wywołuje większą aktywność, dodaje energii, ale z drugiej strony – nasila się drażliwość, skłonność do wariactw i agresji. Zaś nów to czas mniejszej aktywności i uspokojenia, ale z drugiej strony – znużenia i depresji.

Na portalu „Losy Ziemi„, skupiającego wielu astronomów i fascynatów Słońca, kosmosu, od dawna zauważa się wpływ takich koniunkcji. Wpływają one m.in. na zachowanie naszej gwiazdy – Słońca. Może się ono zachowywać inaczej, niż zwykle, nietypowo. Możliwe są ogromne rozbłyski (wybuchy) na słońcu, dziury koronalne, emisje wysokoenergetycznych elektronów i innych cząstek.

Do takiego wybuchu doszło bodaj dwa dni temu, część wysokoenergetycznych emisji (protonów) doleciała dziś do Ziemi, co widać na poniższym obrazku:

kosmos i astronomiaPewne jest, że emisje ze Słońca mają niebagatelny wpływ na wiele czynników na naszej planecie. M.in. na:

-stan ziemskiej magnetosfery (z jednej strony powodują burze magnetyczne, ale z drugiej strony – „ładują” pole magnetyczne Ziemi, które od 2006 – 2008 roku jest w tragicznym stanie);

-na ludzkie zdrowie. Silne burze magnetyczne powodują m.in.: nerwowość, wybuchy złości, drażliwość, depresje, mniejszą koncentrację. Ale także: bóle i zawroty głowy, bóle mięśni, stawów, kości, wrażenie szumów i „piszczenia” w uszach, i wiele innych;

-mogą wpływać na kondycje satelitów, infrastruktury energetycznej, telefonii komórkowej, łączności radiowej i innej, zaburzając je. Pamiętajmy też, że pole magnetyczne Ziemi jest tak niestabilne i „dziurawe„, że byle większa burza magnetyczne może wywołać porażenie infrastruktury energetycznej na ogromnych obszarach. A to oznacza cofnięcie się do realiów XIX wieku na co najmniej 10 do 20 lat;

-wywołują nieraz widowiskowe zorze polarne. Od roku 2014 obserwujemy je nawet tam, gdzie wcześniej były marginalną rzadkością, np na południu Polski.

Część komentatorów uważa także, że emisje ze Słońca i ogólnie, docierające z innych obiektów kosmicznych (np z centrum galaktyki) wpływają na ludzką świadomość, zmieniając ją. Polecam filmy video o tym zjawisku. Spieszmy się z obserwacjami, bo niebo jest przejrzyste i piękne, mamy lato, a czasu do 4 lipca zostało mało.
The „Star of Bethlehem” Graces the Evening Sky
Po 2000 lat 30 czerwca 2015 roku na nocnym niebie zobaczymy ponownie „Gwiazdę Betlejemską

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej „Po 2000 lat widzimy na niebie „Gwiazdę Betlejemską”. Szykujcie się na widowisko”

Jaka jest natura wszechświata? Zaskakująca koncepcja

Jaka jest natura wszechświata? Zaskakująca koncepcja

ezoterykaZapraszam do przeczytania ciekawych obserwacji Pana Jędrzeja Budki, którą otrzymałem na swój adres e-mail. przyp. Jarek Kefir

NATURA UNIWERSUM

(Czas, grawitacja, ruch planet, masa, energia kwantowa, znaki zodiaku, inflacja wszechświata)

1. Wprowadzenie:

Wszechświat ma naturę falową oraz spiralną. Dlaczego tak sądzę ? Zacząć by chyba trzeba było od tego że patrząc holistycznie na przyrodę dochodzimy do wniosku że we wszechświecie działają dwa główne rodzaje energii oraz ich kolejne przeobrażenia (emanacje). Nadmienię tu że moim zdaniem (i nie tylko moim) cały wszechświat jest energią w tym również materia. Te dwa rodzaje energii można w skrócie ująć jako energia plus i energia minus. Nie jestem pierwszym który na to wpadł bo ma to swój zdecydowany wyraz na przykład w taoistycznej filozofii yin yang pochodzącej  ze starożytnych Chin a także w różnych starożytnych koncepcjach religijnych z całego świata które począwszy od Zaratusztrianizmu zawsze podkreślały walkę lub koegzystencję światła i ciemności, dobra i zła.

Te dwie energie przeobrażając się tworzą różne swoje mutacje (emanacje) które w naszym widzialnym świecie można nazwać 4 żywiołami. Jest to oczywiście nazewnictwo zaczerpnięte z wiedzy starożytnej dotykającej takich zagadnień jak magia czy astrologia. Magia-słowo tożsame ze słowem wiedza, to po prostu nauka, tylko że ukryta lub niepoznana przez ludzi. Astrologia natomiast jeszcze w 18 wieku była wykładana na uniwersytetach. W nowoczesnym nazewnictwie te żywioły to po prostu stany skupienia oraz forma „wolnej energii” czyli ogień. Ogień-energia uwolniona ze stanu materii-podlegająca przemianie, symbolizująca przemianę z jednego stanu widzialnej materii do następnego, woda czyli wszelkie płyny, ziemia (ciała stałe) i powietrze (gazy).

2. Przeciwieństwa kreujące wszechświat jako wyjaśnienie inflacji wszechświata

Kosmologowie dzięki zdjęciom promieniowania tła zrobionym przez satelitę WMAP i nowszym które ukazują wszechświat 380 tys. lat po wielkim wybuchu, ustalili że wszechświat rozszerzał się po „wielkim wybuchu” dzięki inflacji tajemniczej siły antygrawitacyjnej w niewyobrażalnym tempie. Z małych „kropek” materii pierwotnej formy universum rozwinęły się całe galaktyki niczym na błyskawicznie nadmuchiwanym balonie. Jaki był „silnik” tej inflacji ? Co spowodowało taki a nie inny-spiralny kształt galaktyk i układów planetarnych ? W świetle moich przemyśleń jest to powszechne uniwersalne prawo działania wszechświata: PRAWO PRZECIWIEŃSTW KREUJĄCYCH WSZECHŚWIAT. Jak każdy mechanizm, aby działał musi być zasilany energią. Energia, aby w ogóle przepływać, aby działać w jakimś mechanizmie, aby przemieszczać się i jednocześnie-jak w tym wypadku tworzyć strukturę tego mechanizmu w przestrzeni, musi poruszać się od plusa do minusa czyli od biegunu do biegunu. Mam  tu na myśli polaryzację energetyczną która występuję powszechnie. Stany skupienia czyli wspomniane żywioły których polaryzacja przy zestawieniu jest naprzemienna tworzą taki mechanizm. Między nimi mogą przepływać wolne kwanty energii. Ta struktura musi mieć kształt koła ponieważ jest to kształt doskonały i nie ma żadnych przesłanek za tym by taka struktura energii miała przybrać jakikolwiek inny kształt niż koła, ponieważ tylko taki gwarantuje harmonijne funkcjonowanie opisywanego mechanizmu w pustce (próżni).

Koło jest to kształt doskonały który ze względu na swoją formę eliminuje do zera straty energii związane z kształtem struktury. Zauważmy że prosta obserwacja przyrody dostarcza nam zewsząd otaczających nas przykładów na dwoistą – spolaryzowaną  naturę funkcjonowania wszechświata w ujęciu holistycznym : natura falowa światła, dzień-noc, falowa natura fali elektro-magnetycznej, ciepło-zimno, wysoko-nisko, jasno-ciemno, ruch-bezruch, itd. Jak widać na tych przykładach cały wszechświat zbudowany jest na zasadzie współistniejących ze sobą  przeciwieństw. Te przeciwieństwa nie mogą również istnieć bez siebie ! Są więc sobie do istnienia  nawzajem koniecznie potrzebne. Tworzą samonapędzającą się spiralę, która generuje powstawanie nowej przestrzeni co jednocześnie tłumaczy inflacje wszechświata ! Patrząc na to całościowo dochodzimy do wniosku że głównymi energiami i motorami całej  natury uniwersum jest zasada „plusa i minusa”.

3. Inicjacja mechanizmu inflacji

Jak doszło do pierwszego momentu-inicjacji tego mechanizmu ? Trzeba sobie zadać pytanie: co się stanie jeśli idealna równowaga między wspomnianymi energiami plus i minus zostanie zachwiana ?
Wyobraźmy sobie dwie połówki koła z których jedna jest czarna o znaku minus a druga biała o znaku plus. W pewnym momencie dochodzi do tego że jedna i druga energia „wchodzą na swoje terytorium”. Dlaczego jedna i druga razem ? Ponieważ musi zostać zachowana ogólna ilość pierwotnej energii w przestrzeni koła, więc jedna wchodząc wymusza wejście drugiej. Gdzie więc będzie umiejscowiony punkt inicjacji ? Nie potrafię ustalić logicznej przyczyny dla której taki punkt miałby być usadowiony na krawędziach czy w samym środku koła, więc przyjmuję że do inicjacji doszło równomiernie na całym obszarze rozgraniczającym te „połowy”. Musiała jednak też istnieć pewna różnica między jedną a drugą stroną każdego półkola. Dlaczego ? Ponieważ inaczej te energie zawsze by się równoważyły i nigdy nie doszłoby do inicjacji. Stąd koncepcja że ilość energii dodatniej i energii ujemnie spolaryzowanej nie była taka sama. Aby powstał ruch i dalej siłą rzeczy-czas (o czym za chwilę) a więc i spirala wszechświata, każda z nich musi dzielić się jeszcze na dwa rodzaje emanacji-żywioły (stany skupienia) ale o tym samym ładunku (plus bądź minus).

W astrologii ogień i powietrze należą do energii dodatnich a woda i ziemia do energii ujemnych ułożonych naprzemiennie na kole zodiaku. Idąc tym tropem koło będzie podzielone na dwie odmienne emanacje półkola dodatniego i dwie ujemnego a więc o dwóch różnych ładunkach (polaryzacji) ułożone naprzeciw siebie na krzyż pod kątem rodzaju tych emanacji energii. Taki układ zapewnia system stopniowego przepływu energii stale nakręcającego spiralę wszechświata (galaktyk). Więc będzie to kolejno: ziemia/powietrze/ogień/woda czyli: ciała stałe/gazy/wolna „kwantowa” energia/płyny. Tak rozłożone formy naprzemiennie spolaryzowanej energii tworzą mechanizm który na zasadzie samo-nakręcającej się spirali generuje ruch i tworzy rozszerzającą się przestrzeń. Czy stany skupienia materii a więc i energii bo przyjmujemy że energia jest materią  mają w sobie tyle samo energii ? Uważam że nie. Sądzę że gazy mają mniejszą „gęstość energetyczną” niż płyny. Te z kolei mają mniejszą „gęstość energetyczną” niż ciała stałe. Ogień natomiast czyli wolna kwantowa energia i „zawartość” jej w nim zależy od paliwa czyli od rodzaju materii która uwalnia ogień czyli wolne kwanty energii.

4. Energia zero, masa, grawitacja i tajemnica ruchu planet

Jak już wspominałem energia aby przepływać musi biec od plusa do minusa czyli polaryzacja powoduje jej przepływ. Czym jednak jest sama energia ? Otóż to. Sama „czysta energia” nie jest spolaryzowana. Taką energię obserwujemy gdy ujemnie naładowany elektron spada na orbitę bliżej dodatniego protonu co wyzwala kwant takiej energii. Można wysnuć zatem wniosek że wielkość kwantów czystej energii  może być różna ponieważ różnice odległości między orbitami są różne i elektrony mają różną masę. Tak więc albo spadek takiego elektronu wymusza powstanie kilku takich samych kwantów  albo wielkość kwantów może być różna. Osobiście uważam że ta druga opcja jest prawdziwa ponieważ pierwsza wprowadzałaby ograniczenia co do odległości wspomnianych orbit elektronowych. Skoro bowiem wielkość kwantu jest skończona to automatycznie przekłada się to na konieczne „stopnie” między orbitami.

Masa- ponieważ istnieje tylko dla materii a przyjęliśmy że ta jest tylko formą energii więc jest ona po prostu wspomnianą „gęstością energetyczną” koniecznie spolaryzowanej energii dodatnio lub ujemnie. Idąc dalej zauważmy analogię między naszym układem słonecznym a budową atomu. Słońce pełni rolę dodatniego protonu, natomiast planety ujemnych elektronów. Co więc różni te ciała ? Różni je to że Słońce jest nijako „nadajnikiem” kwantów energii a planety są „odbiornikami”. Przypuszczam że gdyby planety nagle spadły orbitę niżej to „wydusiłyby” anty grawitacyjną wolną energię kwantową która istnieje między nimi a Słońcem co objawiłoby się w formie eksplozji ! Podobnie jak elektron spadający na niższą orbitę generuje powstanie kwanta energii.

Dlaczego planety nie spadną pod wpływem grawitacji do Słońca ? Albo dlaczego elektrony pod wpływem grawitacji nie spadną do protonu ? Samą siłą odśrodkową tych ciał nie można tego wyjaśnić bo ta z powodu ruchu po łuku na orbicie jest systematycznie wytracana. Tak więc musi istnieć siła antygrawitacyjna która równoważy grawitację. Ta siła to w mojej opinii  ENERGIA ZERO czyli WOLNA ENERGIA KWANTOWA nie będąca spolaryzowana w żaden sposób która przepływa stale między spolaryzowaną materią. Można również stwierdzić że sama polaryzacja wynika z „gęstości energetycznej” materii. To znaczy że ciało spolaryzowane ujemnie będzie miało po prostu mniejszą wartość tej gęstości niż ciało spolaryzowane dodatnio. Ta różnica właśnie powoduje  przepływ między nimi kwantów wolnej energii. Idąc dalej można wyjść z założenia że grawitacja to nic innego jak strumień wolnej energii kwantowej która w pobliżu ciał materialnych czyli energii skupionej w różnych stanach skupienia tzn. posiadających różną gęstość energetyczną tworzy wiry grawitacyjne bo jest przez nie zasysana spiralnie. Ten ruch jest spowodowany przez przepływ energii po okręgu w tych ciałach. Energia kwantowa „zasila” i „napędza” te układy. Dzięki temu są one stałe i nie rozpadają się tworząc np. planety. To wyjaśnia ruch wirowy planet  wokół własnej osi. Ruch ten powoduje natomiast powstawanie stałej i ciągłej siły odśrodkowej która z kolei powoduje powolne przemieszczanie się planet na orbicie wokół Słońca.

Podobnie może być z elektronami krążącymi wokół protonu. Mechanizm ten powoduje stworzenie stałego strumienia kwantowego między planetami a Słońcem czy między elektronami a protonem. Reasumując: na podstawie wyżej opisanych wniosków dochodzę do założenia że grawitacja i antygrawitacja to jest to samo zjawisko ! Planety są przyciągane do słońca przez siłę grawitacyjną która jest niczym innym jak przepływem kwantów wolnej energii które są zasysane z przestrzeni i lecą strumieniem łączącym planetę ze Słońcem powodując jednocześnie obrotowy ruch planety ponieważ po drodze przechodzą przez jej strukturę składająca się ze wspomnianych trzech żywiołów czyli trzech stanów skupienia materii (energii) co generuje ten ruch.  Z drugiej zaś strony Słońce wysyła o wiele większy strumień kwantów w przeciwnym kierunku-do planety-co w znacznie większym stopniu  powoduje ruch obrotowy tego ciała więc przekłada się na pracę i utrzymanie tym samym planety na orbicie dzięki sile odśrodkowej. Tak więc grawitacja i antygrawitacja to to samo zjawisko o przeciwnych wektorach polegające na przepływie wolnych  kwantów energii między materią o różnej gęstości energetycznej.

5. Zasysanie przestrzeni

W dotychczasowych rozważaniach ustaliłem że ruch powoduje powstanie przestrzeni. Co jednak powoduje że wszechświat rozszerza się spiralnie a energia nie krąży po kształcie koła ? Wymusza to samo pojęcie trójwymiarowości. Otóż gdyby energia miała poruszać się tylko po kształcie okręgu to musiałaby istnieć w świecie dwuwymiarowym. Skoro  natomiast istnieje w świecie trójwymiarowym to ruch inflacyjny w opisywanym mechanizmie przepływu tej energii może mieć tylko kształt spiralny a więc tym samym trójwymiarowy. W innym układzie niemożliwy byłby stały rozwój wszechświata. Spiralnie poruszające się galaktyki generują powstawanie coraz to nowej przestrzeni która jednocześnie „zasysa” ich elementy powodując stałe oddalanie się od siebie obiektów. Myślę że wszechświat rozszerza się jako wielka MEGA GALAKTYKA która ma w sobie całą resztę obiektów stworzonych z energii o różnej gęstości energetycznej i całą wolną kwantową energie która napędza ten mechanizm.

6. Zero absolutne oraz czy nicość istnieje ?

Naukowcy stwierdzili za pomocą pomiarów dokonanych na podstawie zdjęć promieniowania tła że na początku tuż po wielkim wybuchu wszechświat miał temperaturę nieznacznie powyżej zera absolutnego. O czym to świadczy ? Prowadzi to do wniosku że w takim razie tuż przed wielkim wybuchem to co miało stworzyć wszechświat jaki znamy miało właśnie tę temperaturę-zero absolutne.  Jak wiadomo w temperaturze zera absolutnego zamiera ruch. Idealnie komponuje się to z powyższą koncepcją. Skoro nie było ruchu to nie było też przestrzeni a skoro nie było przestrzeni to nie było nic ? Skąd wziął się więc impuls wolnej energii który zaszedł między dwoma polaryzacjami ( gęstościami energii ) i spowodował uruchomienie mechanizmu inflacji spiralnej ? To prowadzi tylko do jednego wniosku. NIGDY NIE BYŁO NICZEGO-WSZECHŚWIAT JEST WIECZNY.

Ponieważ skoro nie mógł się wziąć z niczego to znaczy że istnieje od zawsze w nieustającym cyklu. Rozszerza się spiralnie a następnie kurczy. Dochodzi do tego prawdopodobnie w momencie w którym wolna energia łącząca struktury wszechświata i powodująca ich ruch a co za tym idzie rozszerzanie się przestrzeni nie może dalej się rozszerzać by móc zasilać te struktury i powodować ich ruch a więc dalsze rozszerzanie. Otóż wraz z rozszerzaniem się struktur połączenia energetyczne między obiektami ulegają zwężaniu. Tak więc po prostu w pewnym momencie zrywają się one a planety stają, galaktyki przestają poruszać się ruchem spiralnym, materia ulega dezintegracji, zahamowane zostaje tworzenie przestrzeni. To powoduje nagłe „zassanie” wolnej kwantowej energii oraz materii do wewnątrz co z kolei prawdopodobnie spowoduje ogromną eksplozję która począwszy od rubieży niszczy z prędkością światła cały wszechświat. W ten sposób całe universum się zapada i dezintegruje do pierwotnego chaosu. Jest to czysta energia kwantowa plus zalążki każdego z trzech stanów skupienia materii czyli cztery pierwiastki-cztery żywioły. To wszystko w momencie osiągnięcia granicy zaniknięcia ruchu (co jest niemożliwe ze względu na obecność wolnych kwantów)- czyli granicy zera absolutnego – uruchamia od nowa cykl przepływu energii w formie spirali a więc i powtórną inflację i od nowa tworzy nowy cykl życia wszechświata.

Zasada połączenia wszystkiego ze wszystkim we wszechświecie która jest z resztą główną zasadą magii ujętą dawno temu miedzy innymi w ten sposób: ” Co w górze to na dole” a obecnie potwierdzana przez wybitnych naukowców min. Edvina Schrodingera- laureata Nagrody Nobla mówi o tym że wszystkie cząsteczki, wszystkie zjawiska we wszechświecie są ze sobą połączone. To potwierdza powyższe teorie czyli koncepcje połączenia materii widzialnej z energią kwantową.  Idąc dalej widzimy że możemy wyjaśnić naturę znaków zodiaku. Jestem pewien że istnieją bo przekonałem się o tym wielokrotnie trafiając za pierwszym razem w czyjś znak lub czytając interpretacje mojego kosmogramu napisane przez innych. Moim zdaniem kod DNA zapisany w formie spirali tak jak jest zapisany w każdej komórce żywego organizmu jest podobny do spirali kosmicznych.
W naszym DNA geny na spirali są aktywowane współmiernie do pozycji odpowiednich sobie planet w spirali naszego układu słonecznego.

A to dlatego że układ energetyczny w układzie słonecznym ulega modyfikacjom wraz z pozycją planet. Wolna energia kwantowa przepływa nie tylko między Słońcem a planetami ale również między planetami tworząc mniej lub bardziej  silne połączenia-strumienie. Cały układ słoneczny oraz kosmos jest przepełniony tą energią. Nasze  Słońce też wysyła ją równomiernie we wszystkich kierunkach. Odpowiednie planety odpowiadają za odpowiednie geny które wchodzą w rezonans z energią danego dnia lub nocy aktywując się bardziej lub mniej. To oczywiście jest tylko zarys tego problemu. Szczegóły oddziaływań planetarnych na naszą psychikę i budowę ciała można znaleźć w książkach astrologicznych. To wszystko to swoiste połączenie skali makro ze skalą mikro które w każdym połączonym układzie istnieje. Czy można się więc pokusić o stwierdzenie że cały wszechświat jest żyjącym ogromnym organizmem- BOGIEM ? Myślę że tak ale każdemu pozostawiam to do oceny..

7. Czas jako wytwór wyobraźni

Czym więc jest czas ? Czas jest uzależniony od przestrzeni a przestrzeń od ruchu i to one go generują a nie na odwrót. Co jednak się stanie gdy postawimy tezę że czas jest tylko wytworem naszej wyobraźni. Pojęciem abstrakcyjnym którego nie potrafimy w żaden sposób sobie unaocznić wyraźnie bo nie istnieje ! Już samo pojęcie wieczności dezawuuje istotę istnienia czasu. Jeśli lecielibyśmy z prędkością światła to zgodnie z teorią Einsteina czas by się dla nas zatrzymał. Tu widać wyraźną korelację między prędkością ruchu a zwalniającym czasem. Jeśli mamy do pokonania jakiś dystans i włożymy w ruch dużo energii to czas zacznie zanikać ponieważ ten dystans pokonamy w krótszym czasie niż gdybyśmy włożyli w ruch mało energii ! Skąd więc się bierze wrażenie czasu ?

Podpierając się teorią Einsteina można wysnuć wniosek że czas jest różnicą prędkości poruszania się ciała do prędkości rozszerzania się całego universum które rozszerza się z prędkością światła. Jest to najwyższa możliwa prędkość we wszechświecie i stąd gdybyśmy się poruszali z jej wartością to ta różnica zanikła by całkowicie a „czas” potrzebny do pokonania różnych dystansów wyniósł by 0. Lecąc do odległych galaktyk musielibyśmy przekroczyć prędkość światła by znaleźć się przy nich natychmiast ze względu na odległość liczoną w latach świetlnych. To spowodowałoby wrażenie cofania się w czasie ponieważ te galaktyki już tak naprawdę nie istnieją w tym kształcie w którym je widzimy. Jest to raczej niemożliwe ponieważ musielibyśmy dotrzeć do stanu który w rzeczywistości już nie istnieje. A skoro i czas nie istnieje tak więc cofnąć się w nim również nie można. Z tego wyciągam wniosek że czas nie istnieje-jest tylko abstraktem naszych umysłów. Istnieje tylko ruch, i to dzięki niemu zachodzą wszelkie procesy zarówno biologiczne jak i fizyczne. Nawet na zegarze czas mierzymy RUCHEM wskazówek zegara..

Autor: Jędrzej Budka

Sonda Voyager 1 opuściła Układ Słoneczny? Dziwne wskazania instrumentów pomiarowych

Sonda Voyager 1 opuściła Układ Słoneczny? Dziwne wskazania instrumentów pomiarowych

Komentarz Jarek Kefir: poniższy tekst i komunikaty NASA w tej sprawie, pokazują, jak wiele niewiadomych jest jeszcze w nauce. Po odczytaniu najnowszych danych z Voyagera-1 , nauka nie wie tak naprawdę, co znajduje się za Układem Słonecznym, czyli w zasadzie rzut beretem od nas. Tymczasem biorą się za znajdywanie planet bliźniaczych Ziemi miliony lat świetlnych od nas.. Ba, część naukowców i polityków spekuluje, że miliony, bądź miliardy lat świetlnych od Ziemi, znajdują się inne cywilizacje, znacznie bardziej rozwinięte od naszej.
Podstawą niemal całej współczesnej nauki są teorie, mniej lub bardziej wiarygodne. Nawet obowiązujący Model Standardowy jest tylko jedną z teorii tłumaczących budowę i zachowanie się materii.

Jak słusznie ktoś powiedział:
„W podstawówce dowiadujemy się, że materia jest zbudowana z atomów. W liceum – że materia dzieli się na protony, neutrony, elektrony i inne cząstki elementarne. Zaś dopiero na studiach się dowiadujemy, że jest wiele teorii na temat budowy i zachowania materii”.

Teorii – a teoria ma to do siebie, że nie jest potwierdzona w sposób naukowy, inaczej nie była by teorią. Warto też zauważyć coś jeszcze. Na studiach inżynierskich człowiek poznaje te wszystkie teorie, teoryjki, i kończąc je wie, że duża część jego wiedzy już jest nieaktualna. Gdyż istniejące teorie albo zmieniono, albo odrzucono jako nieprawdopodobne. Czy uczy to takiego człowieka pokory? Wręcz przeciwnie! Taki człowiek zdaje się nie dostrzegać, że duża część jego wiedzy jest tylko teoretyczna. Wszyscy znamy paradoks świeżo upieczonego magistra, dla którego dyplom stanowi swego rodzaju „protezę” – dyplomem pompuje swoje ego.. Znajomość faktu, że istnieje tyle nieraz wykluczających się teorii, nie sprawia, że taki magister jest świadomy maleńkości człowieka wobec natury i jej praw. Zdaje się nie zauważać, że wciąż tak niewiele wiemy o otaczającym nas świecie, tylko bierze te teorie za prawdę objawioną. Na tym polega właśnie paradoks umysłu ścisłego. Większość lemingów ma właśnie umysł ścisły i jeszcze się tym chwali. „Ja mam umysł ścisły, mam dyplom” – któż z nas tego nie słyszał? Z własnych obserwacji wiem, że wiąże się to także z innymi cechami.

Umysł ścisły w znaczeniu potocznym, wiąże się też z:

-‚racjonalizmem’, materializmem, ateizmem, niską duchowością;

-ślepym posłuszeństwem wobec polityków i ‚autorytetów’;

-dobrze wyćwiczona asertywność (zgodnie z powiedzeniem: „mądrość ma wątpliwości, a głupota jest zawsze pewna siebie”);

-specyficzne pojmowanie sztuki. Książki tak, ale tylko powieści sensacyjne i kryminały. Filmy tak, ale nie dokumentalne, tylko takie, co efektami specjalnymi i 3D wbijają w fotel. Tak samo muzyka – najczęściej taka, która swoją melodią i rytmiką nie wywołuje pozytywnych emocji – np heavy metal. Ogólnie: sztuka bez elementu piękna, kreacji, nastawiona użytkowo, czyli tak by maksymalnie pobudzić neurony w mózgu (np na koncercie czy w kinie);

-wiara we wszystko to, co powie inny idiota z dyplomem – nie ważne, dostał za to milion dolarów od korporacji czy nie – ważne, że też ma dyplom. Stąd bierze się niewiara we wszelkie teorie spiskowe i negowanie ich, bo inny idiota z dyplomem też je neguje i co najważniejsze, posługuje się na capo di tutti capo każdego „umysłu ścisłego” – czyli: logicznym myśleniem;

Mechanizmy działania ludzi z takim „ściśniętym umysłem” badał Stanley Milgram:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Milgrama

Powyższy szokujący opis eksperymentu naukowego, z wikipedii, powinien przeczytać każdy, kto uważa się za „człowieka nauki” bądź interesuje się nauką. Jednym z wyników eksperymentów było to, że badani ludzie serwowali duże uderzenia prądu elektrycznego swoim „zwierzętom”, gdy tylko nakazywał im to autorytet naukowy. Ludzie ze ściśniętym umysłem, choć na co dzień pracują w korporacjach, spłacają kredyty i są szanowanymi członkami społeczeństwa – byliby gotowi Cię zabić, gdyby tylko nakazywał im to autorytet naukowy bądź polityczny.

Voyager 1 opuścił Układ Słoneczny?

Cytuję: „Po wielu miesiącach oczekiwania na przekroczenie magicznej granicy i 35 latach lotu sonda Voyager 1 jako pierwszy obiekt stworzony ręką człowieka prawdopodobnie opuściła Układ Słoneczny.
Umowną granicą jest granica heliosfery – obszaru wokół Słońca gdzie ciśnienie wiatru słonecznego przeważa nad ciśnieniem wiatrów galaktycznych, tworząc swego rodzaju “bąbel”, od lat toczą się jednak w naukowym środowisku spory co do tego gdzie Układ Słoneczny się kończy, a zaczyna przestrzeń międzygwiezdna.

Voyager 1 znajduje się obecnie w odległości około 18 miliardów kilometrów od Ziemi, natomiast bliźniaczy Voyager 2, który przemieszcza się w nieco innym kierunku – 14 miliardów kilometrów. Pod sam koniec zeszłego roku roku Voyager 1 wleciał w strefę gdzie, według odczytów instrumentów pokładowych, naładowane cząstki wysyłane przez naszą gwiazdę zatrzymały się – co wskazywało, że znalazł się on w ostatniej strefie buforowej przed opuszczeniem Układu Słonecznego.

Teraz sonda wleciała w obszar, który zdaje się pozostawać poza wpływem Słońca – jej instrumenty wskazują gwałtowny wzrost promieniowania kosmicznego, a także widmo wodoru i helu – które zgodnie z teorią ma być charakterystyczne dla przestrzeni międzygwiezdnej. Naukowcy jednak podkreślają – albo Voyager 1 wleciał w przestrzeń międzygwiezdną, albo w nowy, nienazwany jeszcze obszar stanowiący zewnętrzną granicę Układu Słonecznego.

Astronomowie z należącego do NASA Jet Propulsion Laboratory, póki co, skłaniają się ku tej drugiej opcji i zwracają uwagę na to, że nie udało się zaobserwować póki co zmiany kierunku pola magnetycznego – co ma być najpewniejszym wskaźnikiem przekroczenia magicznej granicy.”