Istnieje broń potężniejsza od atomowej. Czyni z milionów ludzi zombie

Istnieje broń potężniejsza od atomowej. Czyni z milionów ludzi zombie

nowe typy broniZapraszam do przesłuchania kilkunastominutowego nagrania video o tym, jak potężne bronie są obecnie stosowane przeciwko ludzkości. Są to bronie psychotroniczne jak i te, które do walki wykorzystują ziemską pseudo-duchowość (de facto duchowe więzienie), czyli astral, wymiar 4D.

Dzięki nim można wpływać i kontrolować miliony ludzi. Te bronie posiada każde państwo mające ambicję podboju planety. Jakiś czas temu w jak dotąd jednolitej „rodzinie NWO” nastąpił wyłom, podział. USA i Wielka Brytania realizują swój plan. Niemcy, Francja i UE – swój. Rosja i kraje postradzieckie mają swoją wizję NWO i podboju Europy a potem planety. Plan ten roboczo nazwany „EurAzją” czy „Unią euroazjatycką” nakreślił owiany złą sławą okultysta Kremla, Alexander Dugin.

Poczytaj koniecznie o tej wyjątkowo mrocznej postaci, to rozwieją Ci się złudzenia co do rzekomo „dobrej Rosji„:
https://kefir2010.wordpress.com/?s=Alexander+Dugin&submit=Szukaj

Swoją wizję NWO (globalny kalifat islamski) mają też kraje islamskie. Wizję tę realizuje Turcja z udziałem swoich odwiecznych poddanych, lokajów – dzisiejszych monarchii arabskich. Napominałem, że na kilka milionów islamistów którzy ruszyli w drogę na podbój Europy a potem planety, wywarto wpływ psychotroniczny i astralny. Zmieniono ich w mentalne zombie i skłoniono do wyruszenia do Europy. Nie przeczytasz o tym praktycznie nigdzie w internecie – ja też dyplomatycznie pomilczę na ten temat.

Także kraje takie jak Chiny, Japonia i Indie mają swoją wizję NWO którą realizują niezależnie od siebie i niezależnie od anglo-amerykańskiej centrali. I to właśnie dlatego ten plan czeka upadek. To są ostatnie ich podrygi. Nie są w stanie powstrzymać naturalnych procesów przemian.

W jednym z poprzednich felietonów wspominałem o rosyjskim programie broni psychotronicznej, rosyjskich jednostkach jasnowidzów i psychotroników. Pisałem tam m.in.:

Jednym z ciekawych, ale i strasznych elementów doktryny new age, jest „nauka” nazywana telegonią. Ta rzekoma nauka to nic innego, jak powielenie patriarchalno-męskich doktryn, lęków i kompleksów w formie new age. Freud czytając założenia telegonii pękł by ze śmiechu, Jung zapewne by posmutniał rozdzierając szaty nad tym, co też stało się z duchowymi naukami. Kiedyś czytałem bogate opracowanie o tym, że telegonia jest tak naprawdę zakulisową konspiracją konserwatywnych mnichów prawosławnych ściśle powiązanych z psychotronicznymi jednostkami KGB i GRU. Ich celem było przemycenie starych, patriarchalnych treści w nowoczesnej formie new age.

Musimy tutaj coś wyjaśnić – coś bardzo ważnego. Otóż Rosja wpompowała miliardy dolarów w kult new age – tak, by promował on jej wizję podboju planety. Na głęboko zakulisowym planie toczy się psychotroniczna wojna o umysły. „Galaktyczna federacja światła„, „Cobra” i tysiące innych channelingów to tak naprawdę dzieło KGB / GRU. Albo jest to dzieło ich tysięcy psychotroników i jasnowidzów, albo jest to dzieło wysoce zaawansowanej technologii takiej jak „Oko Moskwy” – instalacji kontroli umysłów do dziś działająca w czarnobylskiej zonie.

Jeśli chcesz przeczytać więcej na ten temat, kliknij w link poniżej:
Doktryny których lepiej się wystrzegać. Są gwarantem zbłądzenia

O nowych typach broni (broń elektromagnetyczna, której istnienie oficjalnie potwierdził MON Polski jako pierwszy i jedyny na Ziemi) pisałem m.in. w poniższych artykułach:
Telefony komórkowe powodują raka. „To promieniowanie smaży mózg”
MON Polski oficjalnie: broń EM była stosowana przeciwko Polakom!

Wstęp: Jarek Kefir

 

Broń psychotroniczna wykorzystywana w Rosji:

Czytaj dalej „Istnieje broń potężniejsza od atomowej. Czyni z milionów ludzi zombie”

Potężna broń dla Polaków bez zezwolenia, na kryzysowe czasy. „Ta spluwa jest w stanie zabić słonia”

Potężna broń dla Polaków, legalna i bez zezwolenia na kryzysowe czasy. „Ta spluwa jest w stanie zabić nawet słonia”

broń bez zezwolenia 1Chodzi o broń czarnoprochową. A konkretnie, o modele broni wyprodukowane przed 1885 rokiem, a raczej ich współcześnie wyprodukowane repliki. Są one dostępne na terenie Polski w 100% legalnie i bez zezwolenia.

Nie jest to „niewinna” broń gładkolufowa. To są spluwy które mogą poczynić dużą szkodę, w tym nawet zabić. Więc zanim rzucisz się na jej kupowanie – naucz się strzelać, obeznaj się z jej obsługą i zasadami bezpieczeństwa. Bezwzględnie powinieneś zapisać się na strzelnicę. Powinieneś także postrzelać z tej broni na odludziu, by ją „wyczuć„.

To nie jest zabawka dla dzieci, ale narzędzie do obrony i w razie potrzeby, do zabijania. Niektóre z modeli mają potężny kaliber 14 mm, więc jest to broń, która może zabić nawet słonia. Broń policyjna, czyli np Beretta, to kaliber zaledwie 9 mm.

Link do filmu video na ten temat – broń palna bez zezwolenia:
https://www.youtube.com/watch?v=A9LgSJT-o1c

broń bez zezwoleniaPodsumował: Jarek Kefir Czytaj dalej „Potężna broń dla Polaków bez zezwolenia, na kryzysowe czasy. „Ta spluwa jest w stanie zabić słonia””

Myśliwi to uzbrojeni, psychopatyczni mordercy. „To bardzo wpływowe środowisko w Polsce”

Myśliwi to uzbrojeni, psychopatyczni mordercy. „To bardzo wpływowe środowisko w Polsce”

mysliwi okrucienstwoChciałbym poruszyć tutaj tematykę środowiska, które jak się okazuje, jest bardzo wpływowe, upewnione w poczuciu absolutnej bezkarności i zupełnie pozbawione skrupułów. Chodzi o środowisko myśliwych, których w Polsce jest około 100.000. Należą do nich wpływowi ludzie, m.in. sędziowie, księża, urzędnicy – ludzie z każdego szczebla decyzyjnego. Oto lista grzechów głównych myśliwych wyszczególniona w punktach:

1. są oni niezwykle brutalni podczas polowań. Oszczędzę tutaj szczegółów, ale demaskacji ich psychopatycznych zbrodni jest w internecie bez liku. Sami myśliwi nagrywają często długotrwałe znęcanie się nad wciąż żyjącymi zwierzętami, i potem to umieszczają w internecie. Są tak bardzo upewnieni o swojej bezkarności, że nie kryją się z tym, sami dostarczając dowodów. Wielu myśliwym nie wystarcza zbrodnia dokonywana w granicach polskiego prawa. Wiadomo, chęć na adrenalinę, coraz większe jej dawki, rośnie u nich z każdym morderstwem. Opisano wiele przypadków, gdy myśliwi zamiast strzelać do dzikich zwierząt, organizowali „zawody” w strzelaniu do przypadkowych psów.

2. są to ludzie uzbrojeni w ostrą broń palną. Psychopatyczne skłonności wielu z nich rosną z każdym polowaniem. W związku z tym widzę zagrożenie dla ludzi z tym związane. Dziwi mnie ta logika – dawanie zezwoleń na broń ostrą dla ludzi, których hobby jest.. zabijanie.

3. myśliwi słyną ze swojej agresywności i brutalności także w internecie. Potoku wulgaryzmów, gróźb – w tym gróźb pozbawienia życia – nie ma końca. Powstały dwa profile walczące z tymi zwyrodnialcami i demaskujące ich okrucieństwo (linki poniżej). Myśliwi otwarcie grożą ich administratorom, że nie zaznają w kraju spokoju. Ale czego się spodziewać po ludziach, dla których mordowanie jest hobby? To oczywiste, że są to ludzie z mocno skrzywioną psychiką. Dziś zabijają oni dzikie zwierzęta, jutro to już nie da takiego kopa adrenaliny, więc zaczną „polować” na zwierzęta udomowione. Pojutrze u części z nich może zaświtać myśl, by zabić człowieka.

4. sądy, z sędziami-myśliwymi bądź prokuratorami-myśliwymi, często uniewinniają myśliwych, gdy dochodzi do procesów sądowych. Organizacje zwalczające tych bezkarnych psychopatów udokumentowały wiele przypadków, gdy sądy wbrew dowodom umarzały sprawy, zatajały lub fałszowały dowody.

5. ludzie mają w większości błędne pojęcie o tym, jak naprawdę wygląda myślistwo. Głównie dzięki propagandzie tego środowiska. Dopiero od niedawna patologie w ich kręgach wyszły poza hermetyczny krąg myśliwskiej, mafijnej omerty. To powoduje potężną furię i frustrację w ich szeregach. Ogólnie: okrucieństwo wobec zwierząt i wiele innych patologii (alkoholizm i broń, zbyt duży odstrzał) to chleb powszedni, a nie marginalne wypaczenie.

Podsumowując: to jest temat, który trzeba podejmować. Sprzeciwienie się psychopatom i mordercom to powinność każdego człowieka dobrej woli w Polsce – blogera, autora, felietonisty, itp. To źli ludzie, tak samo jak zły jest kartel farmaceutyczno-medyczny, którego działalność również demaskuję na wszelkie sposoby. Każda mafia, gdy traci wpływy i gdy ujawniane są jej niecne uczynki, robi się agresywna. Myślistwo powinno zostać zakazane jako niebezpieczny relikt przeszłości, a ludzie tak się wypowiadający, jak mowa w tym felietonie – powinni być leczeni psychiatrycznie.

Oto linki do stron walczących z uzbrojonymi psychopatami, zwanymi „myśliwymi”:
Ludzie przeciw myśliwym
Nie podaję ręki myśliwym

Proszę, wpłaćcie chociaż 5, 10, 20 złotych na konto organizacji „Ludzie przeciw myśliwym” – ich konto jest w linku powyżej. To mała suma pieniędzy, a niech zrobi tak każdy Czytelnik mojej strony, to będą oni mieli na procesy sądowe ze sprawcami udokumentowanych okrucieństw wobec zwierząt dzikich i udomowionych. To prężnie działająca organizacja dobroczynna, którą warto wesprzeć w tych trudnych chwilach.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Zagrożenie ze strony Korei Północnej jest w 100% fałszywe! Poznaj fakty

Czym grozi ewentualna wojna z Koreą Północną?

ZIMNA  WOJNA co to takiego?

Zagrożenie Koreą?

dr Jerzy Jaśkowski

cz.2

Najważniejszym celem mediów jest kruszenie zaufania publicznego

Im jest większy jakiś demokratyczny kraj, tym gorsi muszą być rządzący: w końcu zostali wybrani  przez większą ilość ludzi. Nicolás Gómez Dávila

Po drugiej Wojnie Światowej znana powszechnie tuba propagandy angielskiej p. Churchil wygłosił słynne słowa o żelaznej kurtynie i początkach zimnej wojny. Podobnie jak aktoreczka w Polsce ogłosiła rzekomy koniec komunizmy. Czy to było poważne stwierdzenie czy typowa fałszywa faga widzimy codziennie.

Rzekoma zimna wojna owocowała z jednej strony aresztowaniami, represjami, deportacjami,  a z drugiej strony corocznymi spotkaniami starszych i mądrzejszych na Cejlonie ustalającymi kursy diamentów, złota czy ropy naftowej. Ale o tym ludek tubylczy nie miał prawa wiedzieć. Taka fałszywa flaga pozwalała ograbiać tubylcze ludki w majestacie prawa pod osłoną bezpieczeństwa państwowego.

Jaki to ma praktyczny wiązek z Koreą.?  Polskiemu mało zorientowanemu czytelnikowi   w sprawach geopolityki przybliżę poniżej ten temat.

Ale po kolei. W Polsce, ale nie tylko, straszy się społeczeństwo „reżimem” panującym w Korei Północnej, posiadającej wszelkie najstraszliwsze bronie do atomowej włącznie i gotowym do rozpętania kolejnej wojny światowej. Szczególnie często o tym pisze Gazeta Wybiórcza dla polaczków. Jeszcze dwa lata temu temat nie schodził z pierwszych stron gazet. A tymczasem opracowanie Carton Meyera [ Marine Corps] pokazuje całą sprawę w zupełnie innym świetle.

Autor  ten streszcza książkę pułkownika Armii USA Davida Hackwortha  „Duty Dangerous”, że cała sprawa jest fikcją literacką potrzebną kompleksowi wojskowo – przemysłowemu do dalszego wyciągania pieniędzy z budżetu.

I tak urzędnicy Pentagonu mówią cały czas o konieczności zachowania zdolności obronnych z powodu spodziewanego najazdu Korei Północnej na Koreę Południową   i że Korea Południowa zginie bez pomocy USA.

Płk D. Hackworth stwierdza bez ogródek, że może i milionowa armia Północy sprawia wrażenie, szczególnie na niezorientowanym ludku,  ale realnie istnieje tylko na papierze. Pan Pułkownik podaje, że Irak także miał milion żołnierzy,   w dodatku wyposażoną w nowoczesny amerykański i rosyjski sprzęt, doświadczenie na polu walki zdobyte w wojnie z Iranem i mnóstwo paliwa,  a przegrał w starciu z USA w 100 godzin.

Natomiast  wynoszona na wyżyny  Korea Północna  z powodu stałego niedożywienia swoich obywateli nie jest zdolna praktycznie do ataku.  Po drugie,  większość żołnierzy jet niezbędna do pilnowania porządku zniewolonej ludności, strefy brzegowej itd.

Braki w paliwie oraz przestarzały sprzęt nieremontowany od dziesięcioleci także jest poważną przeszkodą nawet w prowadzeniu zwykłych manewrów, a co dopiero ataku. Brak własnych fabryk i surowców np. ropy praktycznie uniemożliwia działania wojenne.

Podawanie fikcyjnych informacji, przez mas media zachodu, o rzekomym posiadaniu  przez Koreę Pł Joseon” (조선; 朝鮮) w Północnej. nowoczesnego sprzętu, jest typowym  przeciekiem kontrolowanym.

Z drugiej strony 700 000 armia Korei Południowej Hanguk” (한국; 韓國) w Korei Południowej, która w kilkanaście godzin może zmobilizować 5 000 000 doskonale przeszkolonych rezerwistów  wyklucza nagły i niespodziewany atak. Korea Południowa ma dwa razy więcej mieszkańców aniżeli Korea Pł.  Jej potęga ekonomiczna  i gospodarcza jest ponad 30 razy większa. Od samego początku Korea Południowa wydaje 3 razy więcej pieniędzy na obronę aniżeli Północ.

Korea Południowa

 całkowita
 • gęstość zaludnienia
 51 064 841[2]
PKB (2012)
 • całkowite
 • na osobę
1155,9 mld[3] USD
23 113[3] USD
PKB (PPP) (2012)
 • całkowite
 • na osobę
1613,9 mld[3] USD
32 272[3] USD

Korea Północna

2013)
 • całkowita
 • gęstość zaludnienia
24,72 miliona (szac.)[5]
205 osób/km²
PKB (PPP) (2008)
 • całkowite
 • na osobę
40,64 mld USD
1700 USD

Sprzęt wojskowy Południa jest najnowocześniejszy  i tzw.  pierwszej klasy. Sprzęt Północy ma przeważnie ponad 30 lat i większość jego nie działa z powodu braku środków na konserwację, braku części zamiennych do sprzętu sowieckiego już nieprodukowanego.

W razie wojny Korea Południowa może natychmiast uruchomić  94 miliardy rezerwy walutowej  na:  zarówno zakup odpowiedniego zaopatrzenia jak i zwiększenia produkcji. Korea Północna nie ma żadnych rezerw walutowych ani przemysłu.

Wniosek: Korea Południowa jest co najmniej pięć razy silniejsza od swojego przeciwnika.

Nawet zakładając, że Północ zaatakuje to jej stary sprzęt  w bardzo krótkim czasie zostanie unieszkodliwiony w górskiej strefie zdemilitaryzowanej przez super nowoczesne lotnictwo Południa.

Nawet jeżeli w jakimś szaleńczym ataku Korea Północna przedrze się przez istniejące zapory to nie posiada środków transportu do przeniesienia sprzętu i prowiantu dla armii przez większe rzeki znajdujące się na południu . Poza tym cały transport może zostać zniszczony przez lotnictwa USA.

Wszelkie porównania do walk z 1950- 53 roku nie mają sensu, ponieważ w tamtej wojnie Północ praktycznie walczyła za pleców armii Chińskiej i Sowieckiej.  Podobno uczestniczył w tej wojnie batalion polski, który szybko przeszedł na stronę amerykańską, co stało się dodatkowym powodem czystek w Kraju. Obecna sytuacja geopolityczna praktycznie wyklucza taki sojusz.

Zastosowanie nowych technologii typu HARRP wyklucza działania Północy na większa skalę.

Wypada przypomnieć, że tysiące żołnierzy chińskich pilnuje granicy nad rzeką Yalu przez która masowo uciekają z Korei Północnej  głodujący Koreańczycy.

Już w 1999 roku, szef wywiadu wojskowego gen.  Patrick Huges  stwierdził w Kongresie, że dyscyplina w armii Północnej była tak niska, że uchodźcy zgłaszali kradzieże żywności przez wojsko.

Nocne zdjęcia satelitarne ujawniają totalne zaciemnienia na Północy z powodu braku energii elektrycznej.

Natomiast ze względów ekonomiczno – propagandowych armia USA zachowuje stare bazy , które rzekomo maja bronić Korei Południowej.

Oczywiście spora część establishmentu Korei Południowej jest żywotnie zainteresowana obecnością wojsk USA na swoim terenie. Wielomiliardowe dotacje  amerykańskiej pomocy robią swoje.

Utrzymywanie 37 000 żołnierzy USA praktycznie obecnie nie ma sensu. Można w pierwszym rzucie wycofać ok. 17 000 bez żadnej szkody, a to oznacza oszczędności rzędu 330 milionów dolarów.

Korea otrzymuje ponad 50 miliardów dolarów rocznie, pomocy z USA. Jak twierdzi p.Pułkownik przesunięcie części chociaż tych kwot w znacznym stopniu poprawiłoby  sytuację ekonomiczną i aktywność gospodarczą np. w stanie Waszyngton.

Ale prasa szczególnie europejska [ a więc jedno źródło] ma temat do używania i straszenia ludności. Wyraźnie widać, że rządzącym potrzebny jest przeciwnik. Jak go nie ma to trzeba stworzyć go wirtualnie.

Podobnie wysokie są koszty utrzymywania jako przeciwnika Wojska w Afganistanie.

W opracowaniu Thingprogres z 18 czerwca 2011 r. 18.45 znajdujemy porównania  kosztów prowadzenia wojny w Afganistanie z możliwością przeznaczenia tych kwot na inne cele.

I tak w 2011 roku wydatki związane z wojną w Afganistanie wynosiły 113 miliardów dolarów to jest  więcej aniżeli budżet Polski. Za te pieniądze autor opracowania stwierdza,że można by było :

  1. 57.5 miliona dzieciom z rodzin o niskich dochodach zapewnić opiekę medyczną. albo
  2. 23 milionom osobom o niskich dochodach podarować  ubezpieczenie zdrowotne, albo
  3. zapewnić 14350000 weteranom opiekę zdrowotną, albo
  4. zapewnić 14.26 milionom studentów stypendia, albo
  5. zatrudnić 193.000 strażaków, albo
  6. zatrudnić 1.75 miliona brakujących nauczycieli do szkół podstawowych, albo
  7. wyposażyć 67.8 miliona gospodarstw domowych we własne minielektrownie wiatrowe, albo
  8. wyposażyć 25.39 milionów gospodarstw domowych w fotowoltaniczne ogniwa elektryczne.

Zamiast tego życie w 2011 roku straciło 177 żołnierzy amerykańskich.

Jak Szanowny Czytelniku wiesz, w Polsce żaden z państwowych ani prywatnych instytutów, szkół wyższych takich opracowań nie dokonał. A przecież kilka tysięcy naszych rodaków tam w Afganistanie siedzi i na pewno nie tylko grają w karty. Iluś straciło życie kilkaset jest inwalidami. I jakoś ta czołówka socjologów, psychologów, ekonomistów potulnie siedzi i prac nie pisze. Dlaczego?

Kładąc te informacje na szali wagi , proszę zastanówcie się,  jak wyglądała praca takich i podobnych naukowców w XIX wieku? I jak ostrożnie w związku z tym faktem, powinniśmy podchodzić do publikacji wykonanych pod zaborami.

Przecież nie po to politycy wydzielają kwoty na działania  naukowe aby  udowadniać ich głupotę.

Innym takim tematem mącenia w umysłach jest tworzenie wirtualne  tzw. wojen religijnych. Typowym przykładem, szeroko nagłaśnianym w prasie głównego nurtu mącenia jest sprawa KONGA i wzajemnego wybijania się Tutsi i Hutu. W Polsce przedstawia się to jako walki plemienno – religijne. Tymczasem prawda jest prosta i niestety zupełni inna.

Nazwa tutsi i hutu nie oznacza wcale plemienia ale zawód: rolnika i hodowcy bydła. W dawnych czasach jak , rolnik sprzedał ziemię i kupił bydło stawał się hodowcą, lub działo się  to odwrotnie. Nikomu to nie przeszkadzało, podobnie jak  to było w Polsce po 1990 roku kiedy to  z policjantów robiło się nauczycieli. Rasowo są to ludzie tego samego plemienia. Dopiero w 1923 roku Belgowie, którzy nie rozumieli problemu kazali wpisywać w dowody osobiste  jedną albo drugą nazwę. W tym momencie zwód przemienił się w stały symbol z którego niezorientowani dziennikarze zrobili nazwę plemion.

To jeszcze nie wyjaśnia walk pomiędzy nazwijmy to ugrupowaniami. Problem powstał w związku z odkryciem KOLTANU,  mieszaniny kolumbitu i tantalitu. Jest to minerał o dużej rozciągliwości i odporności na wysokie temperatury będący jednocześnie 100 razy lepszym przewodnikiem elektryczności aniżeli miedź. Koltan jest niezastąpiony przy produkcji laptopów , GPS, dla wojska  np. do produkcji pocisków zdalnie sterowanych. Potrzeba go więc dużo. Koltan występuję w korytach rzek,  jamach brzegowych, na mokradłach etc. Dlatego do jego wydobycia i zbierania grudek angażuje się dzieci, mniej więcej od 5- do 14 roku życia. Po prostu łatwiej się wślizgują do tych jam.

Jak wiadomo w rzekach Konga są krokodyle więc i ubytki robotników –  dzieci są spore. Trzeba więc napadać na wioski i porywać nowych robotników. Najczęściej rodziny bronią się i nie chcą oddawać dzieci dobrowolnie. Co robią bandy? No przecież że nie dyskutują,  tylko mordują opornych.

I w ten sposób  w mas mediach powstają tzw. wojny plemienne. Przecież nie można nagłaśniać, że mordy te są dokonywane przez bandy pracujące na zlecenie przemysłu elektronicznego. W okresie tylko jednej dekady zginęło z powodu Koltanu ok. 5 milinów ludzi. Wiele milionów deportowano i przesiedlono. W kopalniach pracuje około 50 000 dzieci .

Generał hiszpański Vazquez Figueroa oddelegowany przez ONZ do opanowania sytuacji stwierdził jednoznacznie, że nie pozwolono mu na jakiekolwiek działania tam na miejscu. Na konferencji prasowej podał, że 80% światowych zasobów Koltanu znajduje się  w Kongo. Za każdym wydobytym kilogramem koltanu  stoi śmierć dwojga dzieci. Ale gdyby nie było koltanu to nie moglibyśmy rozmawiać za darmo na skypeach itd.

Czy kiedykolwiek prasa , telewizja czy inne źródła dezinformacji poruszyły sprawę mordów dzieci przez bandy pilnujące kopalń koltanu. Ilu PT Czytelników tego opracowania słyszało uprzednio o koltanie  i mordach np. w prasie rzekomo  opozycyjnej?

Oczywiście dzieci mają do wyboru, albo zbierają koltan albo mogą być żołnierzami – strażnikami tych niewolników. Za to BYCIE dostają większy kawałek chleba.

No ale kogo to obchodzi w cywilizowanym świecie filozofii gender i poprawności politycznej reprezentowanej przez tzw elity uniwersyteckie np. na KUL-u  otwarcie pragnącemu otrzymać pierwsze miejsce w „postępowości”. Ale to nie powinno dziwić nikogo obeznanego z tematem. To przecież KUL tak intensywnie bronił się przed lustracją..

Dzieci rzadko dożywają 15 roku życia.

http://www.youtube.com/watch?v=OA–KSwhhFY

http://www.youtube.com/watch?v=eWAQHZOxUiw

http://www.youtube.com/watch?v=pnbRyPIbs5A

http://www.youtube.com/watch?v=C8Dvy19l2VQ

http://www.youtube.com/watch?v=ArF5a_zUa5Q

http://www.youtube.com/watch?v=S0dy5lK2z50

http://www.youtube.com/watch?v=HFXkGBmON6Q

http://www.youtube.com/watch?v=VpUWhbt-SiU

http://www.youtube.com/watch?v=H-BD1W6b12I

https://www.youtube.com/watch?v=ArF5a_zUa5Q

P.S. Uwaga – z moich wieloletnich obserwacji wynika, że niektóre preparaty lecznicze, sprzedawane w Polsce są o wiele gorszej jakości aniżeli te same kupowane na zachodzie. I tak, ten sam chory biorący  lek Furosemid 40 mg – 1 tabletkę dziennie, kupowany  w Niemczech, po zakupie w Polsce musi brać 4 tabletki aby  nie puchły mu nogi.

Bandaż elastyczny 5 metrowy, po rozciągnięciu maksymalnym, ma tylko 4 metry 30 cm. I jakościowo odpowiada zwykłemu dzianemu bandażowi kupowanemu we Francji.

Tabletki paracetamolu, środka przeciwbólowego, kupowane  bez recepty w stacjach benzynowych czy supersamach mają się do kupowanych na zachodzie jak 1: 5.

Boję się nawet  porównywać jakość np. leków nasercowych czy antybiotyków.

Dawniej Instytut Leków publikował dane na temat jakości sprzedawanych leków. Od 20 lat brak jakichkolwiek informacji  na ten temat.

Podobnie się ma sprawa ze sprzedawanym tranem. Osoba z poziomem 25OHD równym 27 micg w sierpniu, po wypiciu 3 butelek tranu  i 6 tygodniach ma poziom 18 micg.

Instytucje powołane do kontroli, jak jest to widoczne chowają głowy w piasek. Mniej wartościowy tubylczy ludek może sobie spokojnie umierać.

Rozpowszechnianie wszelkimi możliwymi sposobami jest jaknajbardziej wskazane.

Dr Jerzy Jaśkowski
kontakt: jjaskow@o2.pl

Rząd USA testował broń masowej zagłady na obywatelach!

1. Rząd USA i testowanie broni biologicznej

W maju 1955 roku w stanie Georgia przeprowadzono operację o nazwie Big Buzz [wielkie brzęczenie], mającą na celu zbadanie możliwości wykorzystania komarów roznoszących żółtą febrę. Żeby przekonać się, czy można użyć je jako broń biologiczną, zrzucono z samolotu ponad 300 tysięcy owadów. Jak się okazało, komary były bardzo aktywne w poszukiwaniu ludzkiej krwi.

W 1956 roku w ramach operacji Drop Kick, ponownie w stanie Georgia, uwolniono setki tysięcy komarów i to w pobliżu osiedli mieszkaniowych. Na szczęście eksperyment miał na celu jedynie zbadanie możliwości poruszania się komarów, a nie wykorzystania właściwości ich jadu i dlatego owady nie były zainfekowane żadną chorobą.

Czy jest jednak etyczne wypuszczanie takiej ilości komarów w pobliżu miejsc, gdzie mieszkają ludzie? Jak widać, władze mogą eksperymentow

2. Rząd truje obywateli

Choć ta teoria spiskowa brzmi dość nieprawdopodobnie, okazała się prawdziwa. Władze Stanów Zjednoczonych z pełną świadomością truły swoich obywateli, czyniąc to na dodatek dla ich dobra. Okropny proceder miał miejsce w latach 1920-1933, czyli kiedy funkcjonowała prohibicja – całkowity zakaz sprzedaży i produkcji alkoholu.

Reakcja społeczeństwa była oczywista i bardzo szybko wytworzył się czarny rynek. Przemytnicy do wyprodukowania alkoholu zdatnego do picia używali często alkoholu przemysłowego, stosowanego w farbach czy rozpuszczalnikach, który następnie oczyszczali zatrudniani przez nich chemicy.

Rząd zareagował drastycznie – Departament Skarbu nakazał, by do alkoholu przemysłowego dodawać trucizny, alkohol metylowy, naftę czy benzynę. Z powodu zażycia trujących substancji zawartych w alkoholu zmarło w sumie 10 tysięcy osób. Najgorsze przypuszczenia, że państwo może w świetle prawa szkodzić swoim obywatelom, spełniły się.

3. Władze szpiegują obywateli

Choć wielu mówiło o tym zjawisku od dawna, to chyba nikt nie zdawał sobie sprawy, że kontrola rządu nad obywatelami może posunąć się aż do takich rozmiarów.

Gdy w maju 2013 roku Edward Snowden ujawnił, że w ramach rządowego programu PRISM służącego do walki z organizacjami terrorystycznymi, można inwigilować każdego obywatela, na całym świecie zawrzało. Okazało się bowiem, że w świetle prawa można mieć dostęp do skrzynki mailowej, danych dowodu osobistego, a nawet podsłuchiwać rozmowy telefoniczne.

Ten problem nas nie dotyczy? Dzięki Snowdenowi okazało się, że USA współpracuje także z Wielką Brytanią, Francją czy Niemcami i niewykluczone, że rządy tych państw również szpiegują własnych obywateli. A co z Polską? Nic nie jest pewne, zwłaszcza, że rewelacje o władzach, które w taki sposób kontrolują obywateli, również początkowo wszyscy traktowali jako kolejną teorię spiskową.

4. Władze wspierały hitlerowców

Operacja Paperclip, czyli „Spinacz” to ściśle tajne przedsięwzięcie, które miało miejsce w końcowych dniach II wojny światowej i tuż po jej zakończeniu. Polegało ono na przerzuceniu do Stanów Zjednoczonych niemieckich naukowców, w większości członków NSDAP i SS, odpowiedzialnych za zbrodnie wojenne.

Jedną z takich osób był między innymi Kurt Blome, z wykształcenia mikrobiolog, który w czasie wojny w ramach eksperymentów uśmiercał przy pomocy sarinu więźniów obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau. Po wojnie natomiast pracował dla Stanów Zjednoczonych nad bronią biologiczną i chemiczną.

Choć już od wielu lat wiadomo, że USA skorzystały z pomocy naukowców, dopiero kilkusetstronicowy raport Biura Dochodzeń Specjalnych wyjawił skalę operacji. Oprócz tego potwierdzone zostało, że wielu hitlerowców otrzymało pozwolenie osiedlenia się w USA, mimo że ich przeszłość była znana wład

4. Biochipy dla ludzi istnieją

Jedynie na filmach fantastycznych można było obejrzeć, że bohater ma pod skórą wszczepiony specjalny czip, za pomocą którego można bez problemu namierzyć jego położenie.

Przez lata ta teoria była trudna do wyobrażenia, choć niektórzy utrzymywali, że to jak najbardziej realne. I faktycznie, wkrótce stało się możliwe. Biochip można wszczepić w dłoń i jednym ruchem zapłacić za zakupy, ponieważ na chipie znajdują się informacje dotyczące tożsamości i numeru konta kupującego.

Pierwszy człowiekiem, który zdecydował się na wszczepienie biochipa jest Kevin Warwick. Mężczyzna zrobił to w 1998 roku. Nie da się ukryć, że chip mógłby być dużym ułatwieniem dla ludzkości i pomóc w monitorowaniu stanu zdrowia chorych osób. Ale biochip jest także w stanie umożliwić ustalenie położenia więźnia przebywającego na zwolnieniu warunkowym. Czy taka możliwość to nie zbyt duża ingerencja w życie obywatela?

5. Rząd kontroluje media

O tym, że media są czasami kontrolowane przez rządzące władze, nie trzeba nikogo przekonywać. Wiadomo, że czasach PRL-u wolność słowa nie istniała, zwłaszcza, że to, o czym mówiło się w telewizji czy prasie, było ściśle kontrolowane przez państwo.

Podobny proceder miał miejsce także w Stanach Zjednoczonych, gdzie również nie podawano niektórych informacji do publicznej wiadomości. W ramach operacji Mockingbird, CIA kontrolowała ponad 300 tytułów prasowych, między innymi „The New York Times”. Około 400 dziennikarzy zostało zobowiązanych do pisania prorządowych artykułów, a także do gromadzenia cennych informacji za granicą, zdobytych w ramach swojej pracy, która to umożliwiała. Czy wolne media to tylko puste słowa?

6. Władza wystawia ludzi na śmiercionośne promieniowanie

W 1949 roku w kompleksie nuklearnym Hanford w USA przeprowadzono operację Green Run. Polegała ona na celowym uwolnieniu do powietrza radioaktywnych produktów rozszczepienia. Promieniotwórczy izotop jodu oraz ksenonu skaził zaludnione obszary kraju. Nie zbadano, jak bardzo test ten wpłynął na zdrowie mieszkańców, wiadomo jednak, że izotopy były wykrywalne na ponad 200 tysiącach hektarów.

Przypadków, kiedy władze świadomie narażają obywateli na promieniowanie, jest znacznie więcej. W 1957 roku USA przeprowadziły na poligonie w Nevadzie 29 eksplozji nuklearnych. Skutek: nawet 212 tysięcy zachorowań na raka tarczycy, a w konsekwencji kilkadziesiąt tysięcy zgonów. Nie da się jednak ukryć, że o wysokim promieniowaniu nie tylko nie informowały Stany Zjednoczone. Pożar reaktora w brytyjskiej miejscowości Windscale w 1957 roku doprowadził do znacznego skażenia środowiska i narażenia ludności na zachorowanie na raka. Co ciekawe, media znacznie zaniżały wagę wypadku, a ludzi, którzy mówili, jak bardzo był on niebezpieczny, oskarżano o sianie paniki.

Dopiero po latach przyznano, że wypadek w Windscale był najgorszym przypadkiem skażenia środowiska przed awarią reaktora w Czarnobylu. Jeśli o nią chodzi, początkowo również nikt nie chciał informować obywateli o skutkach wypadku, co miało miejsce także w Polsce. Najgorsze przypuszczenia, że są rzeczy ważniejsze niż zdrowie obywateli, znów się spełniły.

7. Grom dźwiękowy z Oklahoma City

Eksperyment przeprowadzany przez rząd Stanów Zjednoczonych na nieświadomych niczego obywatelach. Eksperyment znany jako grom dźwiękowy z Oklahomy polegał na sprawdzeniu jak dużą ilość głośnego dźwięku mieszkańcy miasta będą mogli znieść nim pojawią się u nich problemy psychologiczne. Testy przeprowadzono w 1964 roku na mieszkańcach Oklahoma City.

To nie pierwszy raz, kiedy rząd wysyłał samoloty, żeby nękać mieszkańców. W przypadku Oklahoma City był to pierwszy raz kiedy przeprowadzono długotrwały test tego typu, chcąc zbadać wpływ na społeczeństwo i ekonomie całego miasta. Badanie rozpoczęto 2 lutego 1964 roku i trwało przez 6 miesięcy. W tym czasie nad miastem huk gromu dźwiękowego rozległ się 1253 razy.

Organizatorzy eksperymentu (NASA, FAA i USAF) stworzyli nawet specjalną, fałszywą linię telefoniczną, za pośrednictwem której można było składać zażalenia. W czasie jego trwania ucierpiało kilkadziesiąt szyb w najwyższych budynkach miasta. Kolejne protesty i nagłośnienie sprawy w mediach zmusiły do przerwania eksperymentu.

(Źródło nieznane)