ELITY SZYKUJĄ WOJNĘ RASOWĄ I DEPOPULACJĘ BIAŁYCH!

A więc stało się, proszę państwa. Oto w 2020 roku mamy wojnę cywilizacyjną i rasową. Jej ostrze jest wymierzone prosto w nas, białych ludzi.

W USA organizacja terrorystyczna Antifa, finansowana przez miliarderów i przez korporacje, podsyca zamieszki po zabójstwie czarnego gangstera przez policję. Możemy śmiało już powiedzieć, że mamy tam do czynienia z wojną domową. Oprócz znanych nam wszystkim aktów podpaleń i dewastacji mienia, ma także miejsce olbrzymia eksplozja przemocy jak i typowych działań dywersyjno-sabotażowych, takich jak precyzyjne ataki bronią palną na funkcjonariuszy policji. Atmosfera jest tam już bardzo napięta, biali mieszkańcy sami chwytają za broń i organizują paramilitarne milicje ludowe by chronić siebie i swojego mienia. Zamieszki te zaczynają eskalować także na inne kraje „ubogacone kulturowo”, np na Belgię, Holandię czy Wielką Brytanię.

W Polsce ma miejsce destabilizacja kraju przez opozycję. Struktury deep state finansują zarówno lewicę, centrum jak i skrajną prawicę, by podkopywać działania naszego rządu z każdej możliwej strony. Korzystają oni z dużej popularności teorii spiskowych i tworzą mnóstwo fejkow jak i propagandy, rzekomo prawicowej i wolnościowej, by nasz rząd walczący z deep state pogrążyć.

Jest coraz więcej krajów, które sprzeciwiają się elitom deep state tworzącym system NWO. Te kraje to np Polska, Węgry, USA, Czechy i Europa Środkowa, Włochy i inne. W każdym z tych krajów mamy teraz intensyfikację wrogości i nienawiści wobec ich rządów, jak i mamy też jawną już dywersję.

Poniżej: napis przy Moście Grunwaldzkim we Wrocławiu. Czy antifa chce mordować i okradać także Polaków!?

.

Poniżej zamierzam oddać głos samej liberalnej lewicy, czyli inaczej deep state. Jeszcze inaczej to globaliści, to międzynarodowi finansiści, bankierzy, szefowie korporacji, którym nie podoba się to, że mądrzy Europejczycy i Amerykanie chcą lepszego standardu życia. Więc chcą ono doprowadzić mądrą rasę białą do upadku, i rządzić podzielonym, skłóconym i głupszym społeczeństwem wielokulturowym.

Patrząc na to nieco hellingerowsko, to biała rasa straciła swoją pierwotną, barbarzyńską siłę męską. Bo staliśmy się bardziej mądrzy, empatyczni i wrażliwi. Ze stawiania na prymitywną siłę, postawiliśmy na intelekt, tolerancję i współpracę. Ale ta planeta tych wartości nie lubi, to planeta zwierząt, rządzona przez Demiurga / javhe / szatana. Mentalność cywilizowana do niej nie pasuje. No i to normalne, że człowiek empatycznych ma mniej agresji i przez to mniej prymitywnej siły. A w naturze osobnik lub gatunek za mało agresywny jest wpierany przez ten bardziej agresywny. To samo ma miejsce teraz w kontekście obecnej wojny rasowej. Cywilizacja, która utraciła swoje jaja, zostaje zastępowana przez inną, która je posiada. To odwieczne prawo natury, natury, która jest taką „matką Madzi z Sosnowca” i która premiuje egoizm, przemoc, walkę i zło.

Aby „iść i zaludniać ziemię” wg przykazania mamy natury, nie jest potrzebna zbytnia inteligencja ani tym bardziej zbyt wysoko rozwinięta empatia. Potrzeba tylko silnego popędu seksualnego i agresji, czyli jednym słowem buzującego testosteronu. A tego rasy kolorowe mają pod dostatkiem. No i jeszcze wystarczy minimalny spryt, który ja nazywam „sprytem wsiowego głupka”, takiego kutego na cztery nogi cwaniaczka, który zawsze sobie da radę, choć inteligencją nie grzeszy. Tyle ezoteryzmu. Zobacz na poniższe nagranie video. Tak powinno się postępować z lewicą – karabin i pięść. Widzisz ten buzujący testosteron tych białych prawicowców? Właśnie tego nam teraz najbardziej potrzeba. Czytaj dalej „ELITY SZYKUJĄ WOJNĘ RASOWĄ I DEPOPULACJĘ BIAŁYCH!”

Czy Twój sens życia w takim świecie upadł?

Życie i sens życia w świecie niedoskonałości

Poniższy zabawny cytat pokazuje, jak działa ziemska „matryca błędu”. Życie ma być pasjansem, który nigdy nie wychodzi.

Dlaczego?

Bo nawet gdy masz wiele jego elementów opanowanych, to zawsze jakiegoś brakuje.

Przy postawie materialistycznej brakuje nie tylko duchowości, ale często także wszystkich innych, „wyższych” wartości. Przy uduchowieniu brakuje pierwiastka materii. Gdy jesteś ładny i masz pieniądze, to z pewnością coś nie tak z Twoją psychiką. Gdy jesteś bogaty i ładny, to brakuje pierwiastka wolności. Gdy jesteś bardzo bogaty, to stajesz się paradoksalnie niewolnikiem tego bogactwa.

I ostatecznie, gdy masz bardzo dużą wiedzę, to odechciewa Ci się żyć na takim świecie, choć gromadziłeś ją z zamiarem polepszenia życia.

W życiu zawsze czegoś brakuje.

O tym czemu życie nie wychodzi – zabawny cytat: Czytaj dalej „Czy Twój sens życia w takim świecie upadł?”

SEKRETY DUCHOWOŚCI: CZY RELIGIE I NAUKA UKRYWAJĄ PRAWDĘ O TYM CO JEST PO ŚMIERCI?!

Śmierć.. Ostateczna granica, i jak się okazuje, ostateczne ziemskie tabu. Co sądzisz o niej?! Jako jedyny gatunek na Ziemi mamy poczucie czasu, a wraz z nim, mamy także świadomość nieuchronnie zbliżającego się końca. Jako jedyny gatunek wiemy, że kiedyś ciało, do którego jesteśmy przywiązani umrze. Jednak nie wiemy co jest potem. 3000 religii z których każda uważa się za jedyną i prawdziwą. Tysiące bóstw i bogów. Setki systemów filozoficznych, miliony książek, artykułów, piosenek, wierszy..

Biliony a nawet więcej modłów słanych do rzekomych niebios od zarania dziejów. Tyleż samo próśb słanych do różnych bóstw, od mitycznego Edenu aż po dzień dzisiejszy. Tak bardzo chciałoby się, by Bóg przemówił, by pokazał, że coś metafizycznego istnieje. By dał znak, odpowiedź. A on milczy. Po prostu dyplomatycznie milczy, od początku świata aż do teraz. I ani myśli odpowiedzieć na modły i prośby. Ani myśli rozwiać odwiecznego lęku przed nieuchronnym i tak nieznanym.

oświecenie

Strach przed śmiercią jest najważniejszym lękiem ludzkiej egzystencji. Zaś instynkt przetrwania jest najsilniejszym ludzkim instynktem. To on z jednej strony uruchamia niewyobrażalne pokłady nadziei, gdy jest źle, i z drugiej strony, mobilizuje ogromne siły organizmu w przypadku zagrożenia. Ludzie są zdolni do nieludzkich wysiłków, by ratować siebie lub swoich bliskich.

Był kiedyś przypadek, gdy kobieta sama podniosła samochód, który przygniótł jej dziecko. Na marginesie – „nadzieja jest kochanką strachu”. Pojawia się tam, gdzie jest lęk, gdy dzieje się źle. Jest okrutna w swej istocie, bo jest mechanizmem zabezpieczającym, trzymającym nas w ryzach. Jednak jest ona potrzebna.

Nadzieja to iluzja, która pomaga nam przetrwać nawał ogromnych trudności, ale często bywa toksyczna. Jest źle, np w pracy lub w związku, ale jest nadzieja, nęcąca że będzie lepiej. Że jakoś się ułoży. Przecież „zawsze jakoś jest”, jak mówi głupio-mądre ludowe przysłowie, nie? A bez zdecydowanego działania często nic się nie poprawia. Jest tylko nadzieja że jakoś tam będzie, a człowiek zaczyna się do swojego życiowego gówna przyzwyczajać. Bo człowiek ma już taką naturę, że przyzwyczai się do wszystkiego. Taka nadzieja często odwleka to zdecydowane działanie. W takich przypadkach nadzieja jest okrutna. Dlatego niektórzy mówią, że choć jest to paradoksem, to nie ma okrutniejszej rzeczy niż nadzieja.

Tematykę ilozuryczności różnych doktryn tłumaczących sens życia i to, co jest po śmierci, opisywałem w poniższych artykułach. Są one jednymi z najważniejszych opublikowanych przeze mnie. Ten wpis jest ich swobodną kontynuacją:
Czy życie po śmierci istnieje?! Żadna doktryna duchowa nie da Ci odpowiedzi!
Nauka i duchowość oparte są o teorie i hipotezy, mało jest w niej rzeczy pewnych (02.04.2018)
Oświecenie którego pragniesz jest procesem destrukcyjnym i rozczarowującym! (23.02.2018)
Oświecenie którego pragniesz może Cię bardzo rozczarować! (01.04.2018)

Na drugim miejscu ludzkich lęków jest lęk przetrwania, czyli czy wystarczy do pierwszego. Nietrudno się domyśleć, że lęk przetrwania jest zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio związany z lękiem przed śmiercią. Zasobów na świecie jest mało, od zawsze odczuwamy różnego rodzaju braki. Z jednej strony zmusza to nas do kreatywności i wynalazczości. A z drugiej strony, powoduje ogromny lęk i przyczynia się do zła. Bo skoro może zabraknąć i człowiek może nie przetrwać, to zaraz pojawia się pokusa, by grać nieczysto i siłą odbierać zasoby. U ludzi służy ku temu hierarchia, na szczycie której są bankierzy, korporacje i finansiści. Hierarchia zarówno u ludzi jak i u zwierząt jest mechanizmem, który umożliwia jednostkom najsilniejszym i najbardziej bezwzględnym na zagarnięcie większości zasobów. U zwierząt jest to bezpośrednie, bo osobnik alfa podgryza i zaszczuwa resztę stada. U ludzi jest inaczej. My nasze barbarzyństwo przebraliśmy w strój ideologii, religii, norm społecznych, i zabijania milionów ludzi w imię demokracji i praw człowieka.

Mam dla Ciebie kilka cytatów o śmierci. Czy zgadzasz się z nimi? Lęk przed śmiercią i ogromnym bólem towarzyszył mi około tygodnia czasu w związku z pewną realną sytuacją. I tak to jest, że dziś człowiek sobie żyje, a jutro zgarniają go z ogromny bólem, i potem albo przeżyje (99%) albo nie (1%). Jeden procent, potem dwa metry pod ziemią, a kornik napisze Twój uładzony życiorys.. Jeden procent to dużo, czy mało? Jak dużo, czy jak mało? I jak to w ogóle ocenić? Czasami te procenty są różne w zależności od sytuacji.. Stracić możesz wszystko w każdej chwili. Ja wiem, że odpowiedzi na egzystencjalne, odwieczne pytania nie ma, póki żyjemy.

A te pytania powodują ogrom lęków i cywilizacyjnych neuroz. Odpowiedź jest, ale jest ona nieosiągalna. Śmierć jest ostateczną odpowiedzią, bo wtedy na serio poznasz, co jest po drugiej stronie. Ale stamtąd nie ma już powrotu, i nie podzielisz się zdobytą wiedzą z żyjącymi ludźmi. Nikt nie wrócił i nikt się nie podzielił, a tylko taki dowód można uznać za merytoryczny i pewny. Dlatego śmierć, źródło najpotężniejszych podświadomych i cywilizacyjnych lęków, jest jednocześnie największym tabu na Ziemi. Wszystko, co o niej wiemy, i szerzej – wszystko co wiemy o metafizyce, to wyłącznie domysły, hipotezy, spekulacje. Wygodnie jest wierzyć w piekło, niebo, czy to, że tylko materia istnieje, a po śmierci nic nie ma. Ale to są kolejne hipotezy i spekulacje.

Cytat: „To strach przed śmiercią stworzył nieśmiertelnych bogów; śmierć jest łonem, z którego rodzą się religie, ich fundamentem są katakumby, groby, a pradawne obrzędy obracają się wokół nieżywych. Jeśli nie poznamy tajemnicy śmierci, nie będziemy nawet wiedzieć, dlaczego żyjemy i jaki kierunek nadać naszemu życiu. Kto nie wie dlaczego umiera, nie wie dlaczego żyje. Kto nie wie czym jest śmierć, nie wie czym jest życie. Kto boi się śmierci, boi się odkryć lęk przed życiem. Życie nabiera sensu dopiero wówczas, gdy zostanie nadany sens śmierci. To śmierć trzyma przy życiu każde nasze zwątpienie, nadzieję, oczekiwanie, marzenia o wieczności. Świat jest tylko ludzkim cmentarzem, gdzie zawsze będzie panować śmierć.”

Cytat: „Nie mam oblicza cierpienia, ja, Śmierć. Ja tylko uwalniam ludzi od ich ziemskiego bólu.. Tymczasem moja siostra, Życie, to ona jest Wam ciężarem, mamiąc Was, zatrzymując w miejscach cierpienia, karmiąc głodem życia za wszelką cenę, zmuszając do ukrywania lęków i nawoływań przemijającego nieubłaganie czasu. To ona, Życie, nie zna Litości, nie daje chwili wytchnienia, dopóki żyjecie. Ja ofiaruję Wam w jednej tylko chwili spokój na wieki.”

Cytat: „Życie i śmierć to też rytm, podobnie jak wdech i wydech, czuwanie i spanie – jedynie rozmiar rytmu utrudnia człowiekowi jego dostrzeżenie. Doświadczenie potwierdza, że także i tutaj obowiązuje prawidło rządzące dwoma biegunami: życie wymusza śmierć. Jedyną pewną rzeczą w momencie narodzin istoty żywej jest fakt, że kiedyś będzie musiała umrzeć. Śmierć następuje po życiu z taką samą pewnością, z jaką po wydechu następuje wdech.

Zgodnie z tą samą zasadą śmierć wymusza z pewnością życie. Widzimy więc, że zmiany życie-smierć-życie oddają ten sam rytm, co zmiany czuwanie-sen-czuwanie i tak dalej. Życie i śmierć to biegunowość, które na skutek nieprzerwanych zmian rytmicznie wplatają się w egzystencję wszelkich form bytu. Wszystkie formy istnienia posłuszne są prawu oscylacji: pływy morza, pory roku, elektryczność, okresy wojen i pokoju, pory dnia – wszędzie obserwacje dostarczają nam dowodów na istnienie rytmicznej gry polegającej na biegunowych zmianach. Dlaczego więc właśnie biegunowość życie-śmierć miałaby stanowić wyjątek, dlaczego prawidłowość dowiedziona we wszystkim miałaby sie zatrzymać przed fenomenem życia?

Tę rytmiczną wędrówkę duszy przez życie i śmierć nazywamy od zawsze wędrówką dusz lub reinkarnacją ( ponownym wcieleniem). Wiedział o niej zarówno Platon, jak i Goethe. Specjalnie użyłem tu słowa „wiedział”, a nie „wierzył”, ponieważ reinkarnacja nie jest sprawą wiary, ale stanowi problem filozoficznej zdolności poznania. Każdy może wierzyć we wszystko poza reinkarnacją, powinien jednak zdawać sobie sprawę z tego, że wszystkie hipotezy pozbawione aspektu reinkarnacji noszą znamiona absurdu, gdyż tylko reinkarnacja współbrzmi ze wszystkimi prawidłami tego uniwersum. W tej sytuacji dziwi więc fakt, że ciągle słyszy się głosy domagające się dowodów na istnienie reinkarnacji. Rzeczywistość sama udowadnia swoje istnienie, nie potrzebuje na to żadnych zewnętrznych dowodów.

Tylko kto poprzez miłość
dotarł do wiedzy, zostanie uwolniony
od krzyża przyczyny i skutku,
do którego przybiła go niewiedza.
Tylko miłość kończy korowód reinkarnacji.”
~Hans Stender, „Śpiew wieczności.”

Ludzie mówią, że to śmierć jest straszna, tymczasem dużo straszniejsze jest życie w nędzy, w chorobie, pozbawione wiedzy, sensu, celu. Paradoksem jest też, to, że najbardziej śmierci boją się Ci, którzy za życia tak naprawdę nie żyli. Wydaje mi się, że to nie boją się oni śmierci, tylko boją się życia, w którym nie ma dostatecznie dużej ilości „bodźców”, „treści” czy też „sensu” – cokolwiek te pojęcia oznaczają. Śmierć jest czasami wyzwoleniem od takiego życia. Część ezoteryków mówi, że dusza ma podejmować decyzję o przedwczesnym odejściu z tego świata, gdy jest zmęczona codziennym kieratem i nie widzi możliwości dalszego rozwoju.

Stały Czytelnik mojej strony napisał, że i nauka i religie ukrywają realne, merytoryczne dowody na istnienie duszy, a więc na to, że coś tam po śmierci istnieje. Miały być przeprowadzone rzetelne eksperymenty w tym zakresie, ale nauce i religiom ma zależeć na tym, by ludzie nie mieli tej pewności. Uważam, że gdybyśmy mieli tę pewność, że nie umieramy po śmierci ciała, to nasze życie i nasz świat diametralnie by się odmieniły. Dlatego elitom może zależeć na tym, by taką wiedzę ukryć. O ile w ogóle taka wiedza istnieje, bo tego też nie wiadomo. Zastanówmy się, co by było, gdybyśmy wiedzieli, że „nie wszystek umrzemy”? Co by było, gdybyśmy mieli pewność, że dusza nie umiera, ale wciela się w kolejne ciało?

Po pierwsze, natychmiast upadłyby wszystkie religie. Są one systemami władzy, bardzo użytecznymi, bo wg słów samego Napoleona, powstrzymują biedotę przed mordowaniem bogatych. Drugim namacalnym rezultatem byłaby spektakularna fala samobójstw przetaczająca się przez cały glob ziemski. Człowiek nie ma pewności, co jest potem. Większość ludzi przy życiu nie trzyma miłość do swojego żywota, ale lęk przed śmiercią, nadzieja i instynkt przetrwania. Bo nie ukrywajmy, ten żywot jest marny, pełen traum, biedy, niesprawiedliwości. Perspektyw na poprawę bytu brak. Umowa zlecenie u polskiego prywaciarza, partner równie sfrustrowany, który jest ledwie cieniem człowieka którego kiedyś kochaliśmy, i dzieci które zaczynają nas nienawidzić. Żywot marny, ale taki człowiek podświadomie wie, że ma tylko to.

A teraz człowiek zyskałby pewność, że po śmierci wędrówka duszy odbywa się dalej, do innego ciała. Więc po co kontynuować taki żywot? A nuż w przyszłym wcieleniu będzie lepiej? Trzecim rezultatem zdobycia przez ludzkość pewności byłoby radykalne ograniczenie wyścigu szczurów i większe wyluzowanie. Bo skoro życie po śmierci i wędrówka dusz jest, to po co się szarpać i napalać na spełnianie żądań i oczekiwań społecznych? Teraz czasy są jakie są, człowiek sobie wyjedzie w Bieszczady, albo wyluzuje w inny sposób. Człowiek zwolni się z tej korporacji, przestanie ścigać i napędzać gospodarkę, zadowoli się minimum, i tak sobie doczeka śmierci, i kto wie, może w następnym życiu będzie lepiej. Może w następnym życiu kupi sobie mieszkanie, samochód, założy rodzinę. W tym życiu za minimalną krajową nie będzie tego robić, bo i po co?

Pewność tego, co jest po śmierci, wywróciłaby porządek świata do góry nogami i prawdopodobnie doprowadziłaby do zapaści systemu, choćby systemu ekonomicznego. Elita nie może sobie na to pozwolić. Musi utrzymać ludzi w przeświadczeniu, że oprócz tego życia nic potem nie ma. Więc taki człowiek zrobi wszystko, byle tylko w tym życiu mieć jak najwięcej. I będzie się zgadzał na wszystko. Przecież buntować się i podskakiwać nie warto. Poza tym skoro człowieczyna ma tylko to życie, to lepiej robić coś konkretnego, np pracować po 12 godzin na dobę. Bo inaczej nic się nie osiągnie. Bo tylko grając tak, jak nakazał system, można coś osiągnąć. A jeśli nie, to zmarnuje się tę jedyną szansę. Więc człowiek godzi się na to parszywe życie, na ten wyścig szczurów, pętlę kredytów, spełnianie społecznych żądań. Bo przecież drugiego życia już nie ma, więc niech będzie choć to jedno, parszywe, w którym posadzi się to drzewo, zbuduje ten dom (na kredyt) i spłodzi syna. Przynajmniej tyle z tego życia będzie miał.

To tylko teoria, hipoteza, na którą nie ma ostatecznych dowodów i która też nie da Ci stuprocentowej pewności. Nie bój się śmierci, bój się życia pozbawionego życia, czyli bój się śmierci za życia.. Och, jak łatwo to powiedzieć, prawda? A Ty co sądzisz na ten temat? Zapraszam do dyskusji.

Autor: Jarek Kefir ©

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Nie ma u mnie przymusowych opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego:

  • Na konto bankowe:
    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna
    .
  • Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282
    .
  • Na Pay Pal: Kliknij na ten link [LINK TUTAJ]

 

Za pięknymi słowami często kryje się kłamstwo i manipulacja!

Za pięknymi słowami często kryje się kłamstwo i manipulacja!

new ageNie ma nic gorszego od pięknych słów które kłamią” – ta myśl często mi ostatnio towarzyszy. Dokonam w tym felietonie podsumowania tego co pisałem o new age.

Chyba każdy zetknął się z coachami, trenerami rozwoju osobistego. Wielu z Was zapewne czytało niejedną książkę uznanego mistrza duchowego. Gdzie ów mistrz opisywał w głębokich i pięknych cytatach jak to fajnie i zajebiście jest być przebudzonym i oświeconym. I co bardzo znamienne dla owych uznanych przez lud mistrzów – nie napisał on ani słowa o tym, jak owo przebudzenie i oświecenie osiągnąć. Nie podał on klucza, czyżby on więc nie istniał? On istnieje, ale sprawa jest bardziej skomplikowana.

Tajemnicą poliszynela jest to, że te wszystkie poradniki lifestyle, coachingi, programy rozwoju osobistego, i książki mistrzów duchowych new age są dla specyficznej grupy ludzi. Są dla tych którzy już osiągnęli jakiś sukces i chcą mieć jeszcze więcej i więcej. No i najważniejsze – coaching, new age i lifestyle po prostu nie działa w twardej polskiej rzeczywistości. To, co sprawdza się w bogatym Londynie czy w słonecznej Kalifornii, w Polsce jest raczej ponurą karykaturą.

Jakże wielką prawdą jest to, że to byt kształtuje świadomość, choć new age sądzi, że jest odwrotnie, że to świadomość kształtuje byt. Prawda jest jednak pośrodku. Zachodzą obie te zależności naraz, jak to w hologramie. Z tym że byt silniej kształtuje świadomość niż świadomość kształtuje byt. Jeśli człowiek nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb (bezpieczeństwo finansowe, dach nad głową, by mieć co do gara włożyć) to nawet nie pomyśli o potrzebach wyższych, takich jak duchowość.

A świat robi wszystko co może, by ludzie tych podstawowych potrzeb nie mieli zaspokojonych i by się nie rozwijali. Systemowi są potrzebne ledwo chodzące i ledwie żywe baterie zasilające, a nie potężni magowie. Wróćmy do naszych królów życia zaczytanych w książkach mistrzów new age. Otóż wyobraźmy sobie człowieka, który ma od życia dosłownie wszystko, i to na pstryknięcie palcem. Jest ekstrawertykiem, śmiałym i wyszczekanym aż do bólu, ma dobrą pracę i wysokie zarobki, dom, samochód, partnera.

I teraz: takiej osobie rzeczywiście pomoże przeczytanie choćby jednego rozdziału książki Eckharta Tolle czy Osho, i od razu poczuje się lepiej. Zresztą, taki sam efekt placebo dałby w jego przypadku grill, wódeczka i meczyk. Wszak na ekstrawertyków najlepiej działa terapia „3G” – grill, grillek, grillunio. Oni nie potrzebują wyszukanych terapii ani książek duchowych by poczuć się lepiej. Cokolwiek zrobią i cokolwiek przeczytają – będzie takie ekstra, super, hiper, zajebiste.

Dobrze, a druga strona medalu? Co z osobami, które z różnych powodów znalazły się na samym dnie zyciowym? Co z introwertykami, osobami chorymi na depresję, stres pourazowy, DDA i inne traumy? Rozejrzyjcie się! Przecież takich osób jest WIĘKSZOŚĆ w społeczeństwie, sam do nich należę! Tak, jest nas większość i daliśmy nałożyć sobie kajdany przez wyszczekaną mniejszość. Co proponuje nam świat?

Otóż coachowie, trenerzy rozwoju i przede wszystkim mistrzowie duchowi new age – nie mają dla nas żadnej rady ani żadnej recepty. Milczą jak zaklęci dając rady, które pomagają tylko tym na szczycie być jeszcze bardziej zajebistymi. Co więc nam proponuje świat? Albo psychoterapia – proces długi i bardzo niepewny, albo leczenie farmakologiczne – które ucisza objawy, ale nie leczy przyczyny. Jesteśmy zapomniani przez świat.

A przynajmniej przez jego mainstreamową część. Bo recepty na to, by podnieść się z dna – istnieją. Jest kilku autorów którzy opracowali drobiazgowe systemy pomocy takim ludziom. Zamiast głębokich i pięknych cytatów, które nie działają i kłamią – są tam podane praktyczne porady, wskazówki, ćwiczenia, sposoby. Kłopot jest jednak taki, że próżno szukać tych autorów w mainstreamowym nurcie.

Nurt oficjalny każe Ci żyć tu i teraz (bzdura), zapomnieć o przeszłości (bzdura), pozbyć się ego (bzdura), czekać, czekać i jeszcze raz czekać na oświecenie (kosmiczna bzdura). Które ma nadejść „w odpowiednim momencie gdy będziesz gotowy„. Lata mijają, a ono jednak nie nadchodzi, za to lęki, traumy i kompleksy nasilają się i nasilają. Zdradzę Ci jeden sekret, Bracie – owo oświecenie nigdy nie nadejdzie bo.. ONO NIE ISTNIEJE. To kolejny miraż, złudzenie, takie jak katolicka koncepcja nieba.

O tym już zresztą pisałem. Karma? Oświecenie i przebudzenie? Życie w tu i teraz? Pozbycie się ego? Telegonia i inne kosmiczne teorie z serii new age? Jeśli chcesz naprawdę coś ze sobą zrobić – to zacznij od tego, że raz na zawsze wyrzucisz ze swojego umysłu te pojęcia, które przed chwilą napisałem. Odważ się, zrób ten pierwszy krok i wyrzuć je. Wyrzuć je tak samo, jak wyrzuciłeś wcześniej rozmaite koncepcje innych obłędnych ideologów – tych katolickich i tych ateistycznych (naukowych). Ze śmieciami, w tym śmieciami informacyjnymi, postępuje się tak, że się je wyrzuca. Nie trzyma się ich w domu.

Ja proponuję Ci coś znacznie lepszego – coś, co działa. Wykorzystanie prostych i transparentnych praw natury. Nie dajcie się nabierać na oszustwo new age, głębokich metafor, półsłówek czy jakiejś tajemnej wiedzy. To co działa naprawdę i to co pomaga podnieść się z samego dna, jest dziecięco przejrzyste, transparentne i proste. Kolejna myśl, jakże prawdziwa, brzmi bowiem tak:

Język prawdy jest prosty

Pisałem o tym w kilkunastu artykułach – linki są tam:
https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Ekstrawertyk który dostał od życia wszystko czego chciał, i zaczął interesować się new age – z pewnością oburzy się, gdy zaczniesz krytykować tych mistrzów. Osho, Tolle, de Mello, Mooji i innych. Gdy ze smutkiem powiesz mu, że to nie działa, że Ci to nie pomogło – spotkasz się z murem niechęci i niezrozumienia. No jak to! Przecież jemu pomogło, przeczytał jeden rozdział książki Osho i od razu poczuł się lepiej! To Ty introwertyku jesteś za słabo przebudzony i tak mało rozwinięty, bo Ci nie pomaga! Widocznie daleko Ci do przebudzenia i oświecenia! Co za przegryw życiowy z Ciebie, introwertyku!

A ja pierdolę to przebudzenie i oświecenie. Nie chcę go i nie dążę do niego.

Cytuję: „Tajemna wiedza” jest z zasady otoczona aluzjami i niedopowiedzeniami. Lecz jak wiadomo człowiek, który myśli jasno, jasno swe myśli wykłada. I jeżeli władający „wiedzą tajemną” sprawia wrażenie, że wiadome jest mu coś takiego, co rzekomo może powiedzieć tylko swojemu uczniowi „na uszko”, a w pozostałym czasie wyraża się przy pomocy aluzji i głębokich sentencji, to znaczy, że najprawdopodobniej guru sam nie ma do końca pojęcia, w czym tkwi istota jego wiedzy.”
~Vadim Zeland

Oczywiście zaraz tutaj pojawia się opinia, że skoro ja odrzucam ideologię przebudzenia i oświecenia, to znaczy że nie dorosłem do pewnych treści. Kto wypowiada takie słowa? Oczywiście, Ci „syci„, którzy głodnych nie rozumieją. Zadaję więc takie pytanie.. Pytanie kluczowe i ZAJEBIŚCIE ważne. Czy Ty, wypowiadający takie opinie, jesteś oświecony i przebudzony dokładnie tak, jak piszą w tych uczonych książkach? Odpowiem za Ciebie: nie, nie jesteś.

Bo nie ma na Ziemi ani jednej takiej osoby i nigdy nie będzie. Ja z niejednego pieca chleb jadłem. Znam new age’owców, ezoteryków, satanistów, illuminatów, pogan, jasnowidzów, inne osoby moc mające i cholera wie kogo jeszcze.. Ale nie widziałem ani jednej osoby przebudzonej i oświeconej tak, jak opisywali to guru new age. Za to znam mnóstwo osób, którym ta ideologia przebudzenia i oświecenia mocno zaszkodziła. Albo stali się zimnymi i wyrachowanymi osobnikami, albo piszą takie bzdury (pod swoimi nazwiskami i zdjęciami..) że aż szczęka opada mi do kolan. Choć większość ma przednią bekę i zajebistą śmiechawę z takich rzeczy – to mi do śmiechu nie jest.

No kurwa no, jak można wypisywać takie rzeczy! 😀 Pół biedy jeśli osoba pisząca takie bzdury jest piękną kobietą, lubianą w towarzystwie, uchodzącą za ezoteryczkę. Ujdzie jej to płazem. Ale jeśli jesteś facetem.. To po prostu tego nie rób, bo to jest bardzo słabe. Powinieneś być bardzo wyczulony na to, co może okazać się zwyczajnie śmieszne. Wszelkie teorie i opowieści dziwnych treści których nie możesz wcielić w czyn i zweryfikować, wywalaj od razu do kosza jako śmieci informacyjne. O dziwo brzytwa Ockhama, przynajmniej część z jej założeń, świetnie sprawdza się w tym pełnym niepotwierdzonych teorii i domysłów świecie ezoterycznym.

Czytasz GW czy TVN24? Ja też nie. Wpierdalasz gówno? Ja też nie. Więc po co czytasz i zamieszczasz takie teorie? Których ani nie możesz zweryfikować i które w żaden sposób Ci nie pomogą, bo nie działają? To jest właśnie doskonałe zilustrowanie prawa masowości. Jeśli jakaś idea, doktryna czy dowolna inna rzecz staje się masowa – to automatycznie traci na jakości. To się stało z ezoteryką. Kiedyś, przed dekadami słowo „ezoteryk” budziło wręcz grozę u katolickich księży i osób czynnie zaangażowanych w katolicyzm. Dziś coraz częściej budzi ono szyderczy śmiech.

Coachowie i trenerzy rozwoju osobistego powinni w końcu zrozumieć tę prawdę. W Polsce mamy zupełnie inne problemy niż na Manhattanie czy w Hollywood. Podczas gdy nowojorczyk zastanawia się jak podbić świat, to przeciętny Polak ma zgoła inne problemy. Jak wydostać się ze stanu permanentnej depresji? Jak podnieść się z samego dna? Jak nie popełnić samobójstwa pracując w typowej polskiej firmie czy zagranicznym oddziale korporacji? Jak przeżyć od pierwszego do pierwszego? Jak przekonać partnerkę że choćbyś się zesrał to nie stać Was na dziecko i szereg innych życiowych doświadczeń? Ja nie znam pełnej odpowiedzi i nie udało mi się jeszcze w 100%. Ale obiecuję Wam, że spróbuję tej odpowiedzi udzielić.

Pytanie tylko, który coach i który trener rozwoju osobistego potraktuje poważnie postulaty przeciwników, zakładających prześmiewcze profile takie jak „regres osobisty” czy „magazyn porażka„. Który coach i trener rozwoju osobistego przełamie się i przestanie publikować tylko i wyłącznie dla 5% społeczeństwa, które już odniosło sukces i jest głodne kolejnych sukcesów? O mistrzach duchowych nie warto nawet wspominać, gdyż wiele wskazuje na to, że są / byli to z premedytacją działający agenci systemu.

 

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/

 

Umysł ponad materią: czy Ty jesteś oświecony?

Umysł ponad materią: czy Ty jesteś oświecony?

Wklejam filmik opisujący podstawy zagadnień poruszanych u mnie. Co bym dodał do tego filmiku? Czy pokazuje on całą prawdę? Wg mnie, nie.

Po pierwsze, jest to czysta teoria. Rzeczywistość jaką doświadczamy jest materialna. Rzadko kiedy (głównie w snach) doświadczamy innej rzeczywistości. Musimy się stosować do praw rzeczywistości materialnej – choćby do prawa grawitacji. Nie radzę próbować łamać prawa grawitacji mając głowę pełną teorii new age 😉

To trochę tak jak z prawami i konwenansami społecznymi. Musisz przestrzegać norm społecznych, prawnych i szeregu innych. W pracy musisz także przestrzegać zasad tam panujących i rozkładu obowiązków. Ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, by być ponad społeczeństwem, a nawet – poza nim. Jako obserwator. Pozycja obserwatora, a niekoniecznie czynnego uczestnika, sprawdza się zadziwiająco często. Relacje są w porządku, ale musisz postawić granicę której świat przekroczyć względem Ciebie nie może. Jesteście ze sobą? Jest dobrze? W porządku. Ale jeśli druga strona zaczyna wymagać od Ciebie czegoś, co nie możesz dać – kończycie znajomość w pokoju.

Różne teorie guru new age czy fizyków kwantowych mówią, że rzeczywistość jest tak naprawdę czymś nierzeczywistym, że jest kreacją myśli. Czy więc prawdą jest że każdy kreuje swój wszechświat? Tak i nie. Tak, bo materia posiada jakąś tam plastyczność i swoimi myślami masz wpływ na rzeczywistość. Dodam – na rzeczywistość w swojej głowie, trochę w swoim otoczeniu, no i w ograniczony sposób.

Nie, bo kreatorów rzeczywistości jest biliony lub tryliony, jeśli doliczyć do nich także zwierzęta i ich umysły i dusze. To objaw ogromnej pychy myśleć, że swoim maleńkim i z zasady słabym, ludzkim umysłem masz wpływ na wszystko. Świat został stworzony dla Ciebie, ale nie tylko dla Ciebie. Pokory, człowieku – nie jesteś i nigdy nie będziesz Bogiem.

Więc i to i to jest prawdą. Dogmat o materialności i namacalności świata jest prawdą, bo są na niego dowody, bo tego doświadczamy. Ale z drugiej strony dogmat przeciwny o nierzeczywistości, relatywności i umowności świata też jest prawdziwy. I też są na niego dowody, tylko tu trzeba wytężyć swoją uwagę.

Na filmie jest podnoszony podstawowy postulat new age – „zmień myślenie a zmienić się może nawet materia„. Jako urodzony cyniki i niewierny Tomasz zadam więc pytanie.. Czy ktokolwiek z Was takiej kreacji doświadczył? I nie, wielcy guru żyjący gdzieś w Himalajach się nie liczą. Gdyż po pierwsze, są to jednostki na miliardy ludzi. A po drugie, poza nielicznymi chlubnymi wyjątkami które opisuję na swojej stronie, nie zostawili instrukcji obsługi. Podobne pytanie zadaję każdej osobie która powtarza często mechanicznie i bez zastanowienia cytaty o jakimś oświeceniu. CZY TY, POWTARZAJĄCY TE CYTATY, JESTEŚ OŚWIECONY? Na razie na to pytanie nie odpowiadaj, czytaj dalej..

Tak więc my, szarzy i jakże nieprzebudzeni, krnąbrni i niewdzięczni Kowalscy, jakoś tam musimy się ratować przed dokuczającym i ograniczającym na miliony milionów sposobów światem materialnym. Czy to jakimiś metodami naturalnymi, czy też czymś twardszym i niekoniecznie naturalnym. Pewien wpływ na stan swoich myśli i na przyszłe linie czasowe jest możliwy, sam w pewnym zakresie tego zaznałem.

Ale znowu, są ograniczenia wynikające z biologii. Stosując te zasady i teorie, można sobie pomóc, ale jak to mówią – wyżej dupy nie podskoczysz. I najważniejsze – stosując te zasady, zmieniasz swoje myśli na lepsze, godzisz się z tym czego zmienić nie możesz, odpuszczasz, nie walczysz bezproduktywnie ze wszystkim i z wszystkimi, masz wyjebane. Działasz więc w sferze swoich myśli, nie materii. Ot i cała tajemnica.

Wróćmy więc do pytania: czy jesteś oświecony? Nie musisz odpowiadać.. Ja odpowiem za Ciebie: NIE MARTW SIĘ, JA TEŻ NIE JESTEM. Bo to nie na tym polega realne życie. Zapewne zostawiłeś już katolicyzm, racjonalizm i inne usystematyzowane doktryny za sobą. Polecam to samo zrobić z religią oświecenia, new age, guru, coachingów i rozwoju osobistego. Zostawić ją w świecie przeszłości – czyli tam, gdzie jej miejsce. Sprzedawcom złudzeń oderwanych od twardych realiów strzelmy wreszcie focha. 

.

Autor: Jarek Kefir

Witaj. 🙂 Moja strona utrzymuje się z darowizn czytelników. Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić. Wolę mówić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi. Szerzę świadomość i wiedzę na tyle, na ile mogę, i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Nie wprowadzam płatnych treści. Chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG