Reklamy

Tag: elity

WAŻĄ SIĘ LOSY NASZEJ CYWILIZACJI: ALBO PRZEMIANA, ALBO UPADEK

Jeden z „wtajemniczonych”, będący po naszej stronie, czyli Roman Nacht, mówi o tym zadziwiającej przemianie, która ma się dokonać na świecie. Elity polityczne świata (czyli psychopaci) wiedzą, że nadchodzi ich rychły koniec. Więc robią wszystko co w ich mocy, by tę przemianę zatrzymać, by przeciągnąć ten proces.

Oto kilka ich metod:
-dewastacja ekosystemów;
-inwazja islamu – w Europie i Ameryce dokonuje się przemiana świadomości na świadomość wyższą. Pobyt tych patriarchalnych ludów ma skłócać społeczeństwa, wprowadzać cierpienie, nienawiść, strach, opóźniać globalną transformację;
-jak najszersze nasilanie negatywizmów, negatywnych emocji i energii (a więc terroryzm, wojny itp);
-szczepienia, GMO, zatruta żywność;
-warunki ekonomiczne – kapitalizm, wyzysk, głodowe pensje, wyścig szczurów. Jeśli człowiek nie ma zaspokojonych potrzeb podstawowych (woda, pokarm, dach nad głową, byt) to nie będzie zainteresowany potrzebami wyższymi. Będzie prostakiem, pijakiem, menelem, dresiarzem, dla którego jedyna rozrywka to sobotnie uchlanie się do nieprzytomności. Nie zainteresuje go wtedy kultura, sztuka, wiedza wyższa, duchowość.

globalna przemiana

Roman Nacht mówi o tym, jak naprawdę wygląda organizacja illuminatów. Mówi nie o miliarderach, nawet nie o bilionerach, ale o TRYLIONERACH. I nie chodzi o to, że w USA miliard nazywa się „billion„. Ale o nasze europejskie słowo – trylion. Tak, tacy ludzie istnieją, i żyją w Chinach. Filmy te są utrzymane w stylistyce ezoteryczno-spiskowej, ale i tak warto je obejrzeć.

Co ważne, Roman Nacht mówi wiele o tym, o czym wspominałem przy opisywaniu książki Transfering rzeczywistości Vadima Zelanda, zawierającej uniwersalne prawa wszechświata. Które działają naprawdę. Otóż im bardziej będziemy nienawidzić i bać się islamu – tym bardziej będziemy zasilać islamską świadomość zbiorową (czyli egregor). Dla egregora nie liczy się czy energia kierowana do niego jest pozytywna (od wyznawców), czy negatywna (od wrogów).

Nienawidząc, bojąc się, walcząc, przeciwdziałając, generując negatywne emocje – osiągasz efekt przeciwny do zamierzonego.

Cywilizacja: upadek albo transformacja – Roman Nacht – 9.05.2016:

Roman Nacht – Czasy w jakich żyjemy (22.01.2016):

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. Radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Zwiększanie naszej świadomości i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach! Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

Reklamy
Reklamy

KTO RZĄDZI ŚWIATEM?! TEN DOKUMENT UJAWNIA NIEPOKOJĄCĄ PRAWDĘ [VIDEO]

Zapraszam Cię na pełnometrażowy film dokumentalny autorstwa Jana W. Klifa, byłego satanisty, byłego członka grup black metalowych. W swoim filmie, nieco odmiennym od materiałów występujących na mojej stronie, ujawnia i demaskuje on ukrywaną wiedzę.

Od zawsze piszę, że elity dla nas, zwykłych ludzi proponują swoje nowotworowe utopie, takie jak religie monoteistyczne, new age (nowa forma, choć pełna błędów i bzdur) jak i racjonalizm (ateizm). Zaś dla siebie elity zatrzymują i zazdrośnie strzegą wartościowej wiedzy.

Cytuję: „Uwaga! Film może urażać uczucia religijne i światopoglądowe. Osoby drażliwe na punkcie swego światopoglądu proszone są o nie oglądanie materiału. Autor filmu, Jan W. Klif to były satanista. Na własnej skórze odczuł czym jest ciemna strona mocy. W latach osiemdziesiątych był muzykiem i wokalistą w zespołach black metalowych oraz okultystą. Twórca filmu „ Biblia Księga z Innego Świata” powraca w najnowszej superprodukcji. „Anioł Ludzkiej Ewolucji” to dokument o fundamentach naszej cywilizacji, oparty m.in. na księgach czołowych okultystów świata, Biblii i Koranie.”

Anioł ludzkiej ewolucji – Film dokumentalny HD:

Autor: Jarek Kefir

Witaj. 🙂 Moja strona utrzymuje się z darowizn czytelników. Nie organizuję szemranych warsztatów, na których mówi się o czarach-marach, cudach niewidach i jeszcze trzeba za to płacić. Wolę walić prawdę prosto z mostu, nie pasjonuje mnie oszukiwanie ludzi. Szerzę świadomość i wiedzę na tyle, na ile mogę, i mam nadzieję, że przyniesie to coś dobrego. Nie wprowadzam żadnych płatnych treści. Chcę, by moje publikacje były dostępne dla każdego, nawet dla biednych osób. Jeśli cenisz moją pracę, to możesz wspomóc moje publikacje finansowo.

Możliwości wsparcia moich publikacji:

➡️ Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16102047950000910201396282
Tytułem: Darowizna

➡️ Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

➡️ Na Pay Pal: Kliknij poniższy link:
https://www.paypal.com/cgi-bin/webscr?cmd=_s-xclick&hosted_button_id=QFQ8UFRVAKUCG

Zbrodnicze „prawo morskie” ustanowione przez elity rządzi Ziemią

Zbrodnicze „prawo morskie” ustanowione przez elity rządzi Ziemią

Tematyka prawa morskiego, które jest de facto alternatywnym, ukrytym głęboko prawem, niewidocznym na pierwszy rzut oka, staje się coraz bardziej popularna. Takie urządzenie systemu prawnego jest jednym z filarów tego, co nazywamy systemem.

Jest to zagadnienie wciąż niedoceniane, choć bardzo ważne. W świetle prawa morskiego każde państwo jest korporacją, zaś globalną korporacją-matką jest „Corporation of London„. Dalej: w świetle tego prawa każdy obywatel ma status NIEWOLNIKA państwa-korporacji. Dochodzą do tego jeszcze inne zależności, takie jak prawna ochrona dla funkcjonariuszy takiej korporacji.

A więc dla: policjantów, wojskowych, lekarzy, prawników, urzędników, polityków. Te zawody są PONAD PRAWEM. Są to zawody gdzie pomyłki czy wręcz jawne zbrodnie wydarzają się wyjątkowo często. Zaś przypadków postawienia przed sądem w/w funkcjonariuszy korporacji jest jak na lekarstwo. Przypadków skutecznego i sprawiedliwego skazania ich, nawet jeśli w grę wchodzi jawna i oczywista zbrodnia, jest jeszcze mniej.

Te zawody popełniają zbrodnie w majestacie prawa. Stąd mówi się np o „ludobójstwie w białych rękawiczkach” za pomocą szkodliwego żarcia itp. To dlatego sprawa zabójstwa kobiety ze Skierniewic sprzed wielu lat, do dziś jest nie rozwiązana. I to pomimo oczywistych dowodów, które potem były z pełną premedytacją niszczone przez prokuraturę. Dlaczego? Ponieważ mąż i zabójca tej kobiety jest prawnikiem i należy do lokalnej sitwy (samorządowcy, biznesmeni, prawnicy, mafia, policja, kapłani). Ta sprawa do dziś bulwersuje mieszkańców Skierniewic, a w tym roku była wiele razy poruszana w ogólnopolskich mediach. Bez rezultatu.

.

Przejrzyjcie choćby pobieżnie dwa poniższe portale gorliwie dokumentujące przestępstwa i zbrodnie postkomunistycznej elity III RP. Dowiecie się wtedy, że to co mówię wcale nie jest fikcją, a system prawny i sądowniczy działa jak zorganizowany kartel przestępczy:
1. Afery prawa: http://www.aferyprawa.eu/
2. Afery i bezprawie: http://www.aferyibezprawie.org/

Polecam też linki z opisem, czym jest to drugie, alternatywne prawo, poniżej. Są to szczegółowe i rozbudowane opisy, jak i nagrania video:
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 1]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 2]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 3]
Gdzie mieści się stolica NWO? Będziesz zaskoczony!
Prawo jest totalną fikcją, a sędziowie i prawnicy to kartel przestępczy

.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Poniższy artykuł Dave Pollarda, w tłumaczeniu blogera ex-ignorant’a, to niemal doskonałe studium globalnej niewydolności i powolnego upadku cywilizacji stworzonej przez człowieka. W celny sposób opisuje on wiele manipulacji i oszustw współczesnego świata. M.in. jedno z największych kłamstw – że wzrost gospodarczy jest dobry i można go utrzymać stale. Kolejne wielkie kłamstwo to oszustwo lewicy i prawicy, przynajmniej tych „akceptowanych” przez system, z telewizora.

Popatrz na Demokratów (lewicę) i Republikanów (prawicę) z USA. Przecież te partie NICZYM SZCZEGÓLNYM się nie różnią, poza nieistotnymi, ale wywołującymi ogromne emocje tematami zastępczymi. Obie te partie (i wszystkie inne z telewizora) wspierają system. A więc: hierarchizm, korporacjonizm, konsumpcjonizm, oligarchię (zwaną dla nie poznanki „demokracją„), etatyzm, biurokrację, neoliberalizm, kapitalizm, racjonalizm. Tych elementów składowych systemu zwanego czasami matrixem, jest na pewno więcej. Były one wielokrotnie opisywane na mojej stronie.

To świat, w którym żyjesz, jest chory” – te słowa z filmu Truman Show, skierował architekt systemu, Christof, do buntowniczki, która chciała uwolnić głównego bohatera filmu.

Powinieneś je poznać i z nich korzystać, po to, by nie poddawać się temu matrixowi, systemowi, ale aktywnie budować lepszy świat dla siebie, i pośrednio, także dla innych.

Wstęp: Jarek Kefir

upadek systemu

Narzędzia separacji ludzkości stosowane przez system (matrix)

Cytuję: „Narzędzia separacji – środki, za pomocą których sprawcy naszego odłączenia od własnej intuicji, zmysłów, siebie nawzajem i całego ziemskiego życia utrzymują nas w stanie rozproszenia, zagubienia, strachu i braku samodzielności.

Sprawcy – prywatne i publiczne korporacje zależne od niekończącej się, przyspieszającej eksploatacji zasobów naturalnych, produkcji, konsumpcji i generowania odpadów, realizujące swoje cele z patologiczną i amoralną determinacją.

Są nimi politycy, sędziowie, prawnicy, siły policyjne i wojskowe – wszyscy współpracują zgodnie z tymi bogatymi korporacjami, tworzą i egzekwują prawa, toczą wojny we własnym, a nie naszym interesie. Są nimi media, agitatorzy, reklamodawcy i firmy public relations, system edukacji, sprzedajni ekonomiści i pseudonaukowcy, którzy jako propagandyści mówią nam, że wszystko jest w porządku i nie istnieje inny, lepszy model życia od cywilizacji przemysłowej.

Są nimi religie, terapeuci i techno-zbawiciele („Ludzka pomysłowość i wynalazczość rozwiąże wszystkie nasze problemy!”), którzy wzmacniając propagandę wmawiają nam, że kiedy dzieje się źle, to my ponosimy winę jako jednostki; że dzięki niezbędnemu wysiłkowi cywilizacja przemysłowa zwycięży i poprawi byt każdego z nas, pomimo naszych osobistych słabości i grzechów.

Połączona gospodarcza, polityczna, medialna, psychologiczna władza i hegemonia tych czterech grup sprawców stanowi samowzmacniający się, zupełnie bezkrytyczny i totalitarny system, o którym marzył Mussolini – opatrzono go etykietką Faszyzmu, ale on nazywał go Korporacjonizmem. Jego zadaniem jest całkowite podporządkowanie i kontrolowanie populacji, poddanie jej tak gruntownej indoktrynacji, że nie zrodzi się żadna opozycja czy sprzeciw – pozostanie jedynie wieczna machina bezmyślnej monolitycznej ludzkiej produkcji i konsumpcji.

Poprzez swój polityczny przekaz, reklamę, taktyki zastraszania, kłamstwa, wstrzymywanie informacji, grabież i przemoc, manipulację, tworzenie fałszywych wyborów i fałszywych nagród utrzymuje nas w niewoli, w separacji. Każdy z nas jest posłuszną częścią systemu.

Ale czym jest ten „system”? Czy naprawdę potrafi skutecznie nas kontrolować w świecie, w którym często sprzeczne informacje i idee są wszechobecne i płyną swobodnie? I dlaczego tak wiele osób – nie tylko psychopaci pokroju Mussoliniego – dobrowolnie staje się sprawcami?

Światopogląd progresywno-liberalny głosi, iż wszyscy jesteśmy w głębi serca niewinni i dobrzy. Zatem sprawcom tego strasznego, niezrównoważonego, balansującego na krawędzi systemu z pewnością przyświecały jak najlepsze intencje. Na pewno chcieli dobrze, prawda?

Według tego światopoglądu gniew nie jest właściwą odpowiedzią; musimy apelować do ludzi racjonalnie, prezentować fakty. Wierzymy, że ukrywanie prawdy nie może trwać długo, a gdy ludzie ją poznają, dowiedzą się, że system jest zły i brutalny, instynktownie podejmą wysiłek jego rozmontowania i dla dobra ogółu zastąpią go innym – prawdziwie demokratycznym.

Psycholog z Harvarda Daniel Gilbert, autor książki Potykając się o szczęście, przedstawia pewne wskazówki, dlaczego tak się nie dzieje. Nasze duże mózgi, argumentuje badacz, uczyniły nas przesadnie zmyślnymi. Potrafią one skonstruować własną rzeczywistość, całkowicie oderwaną od rzeczywistości „autentycznej,” i żyć szczęśliwie w tym urojonym miejscu uznając je w efekcie za świat „prawdziwie” realny. Nasze ego bez trudu wymyśla i wierzy w historie, które wywołują reakcje emocjonalne i tworzą w naszych głowach kolejne opowieści. Owo błędne koło negatywnej aktywności intelektualnej i emocjonalnej naszych umysłów – odłączonej od tego, co faktycznie dzieje się tu i teraz – kontroluje patologiczną kondycję naszej psychiki.

Oto dwie paradoksalne konsekwencje posiadania dużych mózgów: (i) można nas oszukać i emocjonalnie zmanipulować dezinformacją w sposób, któremu nie poddadzą się inne stworzenia, (ii) nawet jeśli jesteśmy jednym ze sprawców tej dezinformacji, możemy w nią wierzyć poprzez samooszukiwanie, zwłaszcza gdy naszą wiarę wzmacniają inni, którzy nawinie akceptują te same przekonania.

Mimo że wszyscy jesteśmy w pewnym sensie sprawcami, pozostajemy do tego stopnia oderwani i skonfundowani przez nasze ego oraz wyimaginowane rzeczywistości, że tak „naprawdę” nie wiemy, co jest prawdziwe i co robimy, powinniśmy:

Po pierwsze, zorientować się w tym, co naprawdę się dzieje (poprzez lekturę, wnikliwą analizę i myślenie krytyczne) i jakie są nasze „prawdziwe” opcje (studiując historię, czytając literaturę faktu i beletrystykę). Po drugie, musimy zezłościć się na system, który niszczy nasze jedyne środowisko życia (nie jest istotne kim są sprawcy, czy sami nimi jesteśmy lub odpowiadamy za współudział), otrząsnąć się z naszej pasywności, nieświadomości i podjąć działania. Po trzecie, wpłynąć na innych, przekazać im wiedzę. Po czwarte, stać się wzorem, znaleźć radykalnie alternatywne sposoby egzystowania. I po piąte, przyswoić nowe umiejętności ułatwiające zarówno wykonanie pracy, która przyspieszy rozkład cywilizacji przemysłowej, jak i prowadzenie wartościowego życia w trakcie i po upadku.

Trudne zadanie. Zdając sobie sprawę ze skali wyzwania, zacznijmy od zrozumienia Narzędzi separacji, które utrzymują nas w stanie zaszczucia i zależności.

1) Nagradza się nas za to, że jesteśmy dobrymi konsumentami.

Opis:

Nietrudno jest uszczęśliwić ludzi cywilizowanych, a przynajmniej dać im poczucie szczęścia; po prostu muszą zostać poddani odpowiednim zabiegom przysposabiającym. Kluczem do stworzenia tego plastycznego stanu umysłu jest zaszczepienie w ludziach od najmłodszych lat wiary, iż „szczęście” jest czymś znacznie bardziej powierzchownym niż stan głębokiego, autentycznego zadowolenia i dobrego samopoczucia. Marketing konsumpcyjnych dóbr i usług („doświadczeń”) czerpie z pragnienia szczęścia poprzez kolorowe i pozytywne obrazy odzwierciedlające radosne korzystanie z jakiejkolwiek promowanej rzeczy; jest to potęgowane przez nieustające komunikaty środków masowego przekazu mówiące o tym, że generalnie konsumpcja jest „dobrem,” a użytkowanie każdej nowej i modnej rzeczy niezawodnie prowadzi do poprawy jakości naszego życia. Ten przekaz o potężnej perswazji jest łatwo przenoszony na nowe pokolenie przez rodziców i rówieśników, którzy zostali już przysposobieni.

Identyfikacja:

Na poziomie osobistym można to rozpoznać poprzez rozwijanie świadomości wszystkiego, co sprawia, iż czujesz się lepiej, a co w oczywisty sposób stanowi produkt kultury konsumpcyjnej: przykładowo jeśli podczas oglądania lub słuchania reklamy zaczynasz odczuwać szczęście, niezależnie od źródła tego spotu oznacza to, że narzędzie jest aktywne. Tę samą reakcję można zaobserwować u innych ludzi, którzy zdradzają oznaki szczęścia, kiedy jedyne, ewidentne jego źródło zostało wytworzone sztucznie. Popularność galerii handlowych, kin, parków rozrywki i pakietów wycieczkowych jest kolejnym dowodem, że autentyczna potrzeba zaznania szczęścia została podłączona pod konsumpcję na skalę przemysłową: teraz chodzimy na zakupy, aby „dobrze się poczuć.”

Konsekwencje:

Dwie główne konsekwencje konsumpcyjnego szczęścia są takie, że po pierwsze stajemy się mniej skłonni do poszukiwania głębszych, bardziej satysfakcjonujących form szczęścia w realnym świecie – jak chociażby radości z zanurzenia naszych stóp w chłodnej wodzie w upalny dzień – i zamiast nich szukamy odłączonych źródeł „szczęścia” poprzez materialną konsumpcję. Drugą, mniej bezpośrednią konsekwencją jest to, że ta zwiększana pragnieniem bycia szczęśliwym konsumpcja prowadzi do środowiskowej i społecznej degradacji, w szczególności tam, gdzie przedmioty naszej konsumpcji są produkowane, zasilane i usuwane.

Sprawcy:

Nieprzebrane zastępy osób bezpośrednio zaangażowanych w handel – m.in. dziennikarze konsumenccy, pracownicy agencji reklamowych, specjaliści od marketingu, handlowcy, agenci biur podróży i eksperci ds. rozwoju produktów – dbający o to, abyśmy czuli się dobrze z naszymi konsumenckimi nawykami.

2) Sprawia się, że kiedy robimy rzeczy trywialne, towarzyszy nam uczucie zadowolenia.

Opis:

Aby odwrócić uwagę od kwestii ważnych, koniecznym jest położenie nacisku na kwestie trywialne. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w sposobie, w jaki narzuca się cywilizowanym ludziom podejście ekologiczne (lub inaczej alter ego wagi piórkowej). Mówię „narzuca,” ponieważ pod nieobecność rozpowszechnianego komunikatu o charakterze pseudo-ekologicznym ujrzenie pełnego obrazu sytuacji środowiskowej jest bardzo proste; i niebezpieczne dla systemu. Na przykład, jeżeli podzielę się z lokalnymi władzami swoim pragnieniem życia w sposób bardziej zrównoważony, szansa na to, że poradzą mi, abym odciął się od sieci energetycznej (stał się samowystarczalnym pod względem zaopatrzenia w prąd i inne usługi), uprawiał i zbierał własną żywność oraz zaprzestał kupowania dóbr konsumpcyjnych jest znikoma lub żadna (zresztą pani Znikoma właśnie opuściła miasto). Z drugiej strony z entuzjazmem zostanę zachęcony do recyklingu i wymiany żarówek. W przypadku producenta aut nie usłyszę rady, by zrezygnować z jazdy samochodem; zaleci mi dopompowanie opon lub nabycie bardziej ekonomicznego (nowego) pojazdu. Supermarket nigdy nie poleciłby kupowania lokalnych produktów spożywczych i rezygnacji z przetworzonej żywności; wskazałby na duży zapas markowych „toreb na całe życie,” ponieważ wszyscy wiemy, że torby jednorazowe są największym zagrożeniem dla życia na Ziemi. Grupa ochrony środowiska nurtu głównego, przykładowo Klub Sierra i Przyjaciele Ziemi, powie, że prawdziwą zmianę można osiągnąć drogą politycznego lobbingu, a nie krusząc fundamenty samego systemu politycznego. Postępuj zgodnie z wytycznymi systemu, a nigdy nie będziesz musiał martwić się o sprawy wielkie, ponieważ – jak nam się powtarza – tak naprawdę liczą się sprawy małe.

Identyfikacja:

Najbardziej jaskrawą wskazówką wykorzystania tego Narzędzia jest samo źródło informacji: w prywatnej rozmowie nawet członek kadry kierowniczej koncernu naftowego przyzna, że dalsze spalanie ropy nas wykończy; ale na znacznie mniej osobistym poziomie każdy instrument Cywilizacji Przemysłowej posiada własny zestaw komunikatów „środowiskowych” pro forma, które zaprojektowano tak, aby nasze zachowanie pozostało takie samo jak zawsze. Żadna z rad płynących z ust rzecznika rządu, korporacji, mediów masowych lub nawet pozarządowych organizacji ochrony środowiska nurtu głównego nie wpłynie niekorzystnie na system industrialny. Możesz również wykorzystać własny instynkt: jeżeli coś wydaje się być zbyt proste, trywialne lub „przeciwne naturze,” to prawdopodobnie znajdujesz się na właściwym tropie.

Konsekwencje:

Intensywne koncentrowanie się na sprawach małych przypomina założenie plastra na kikut po amputowanej kończynie. Nie tylko jest to interwencja niedostateczna, ale prawie na pewno spóźniona, bowiem w interesie korporacji jest utrzymywanie nas w kompletnej nieświadomości do chwili, aż sytuacja nie pozostawi im wyboru i dostarczą nam informacji, które, jak to wykazałem, są i tak bez znaczenia. Wykorzystując naszą cywilizowaną niechęć wobec świadomego wysiłku i poważnych zmian czynią nas bezsilnymi – i zadowolonymi z tej impotencji. Tymczasem Cywilizacja Przemysłowa nieprzerwanie niszczy globalny ekosystem.

Sprawcy:

Swój udział ma prawie każdy, kto zajmuje się przekazywaniem, dystrybucją rad udzielanych przez władzę – czynność, która poprawia przy okazji samopoczucie własne; jednakże do grona najgorszych winowajców możemy zaliczyć polityków każdego szczebla, korporacyjne działy public relations, dziennikarzy środowiskowych nurtu głównego i organizacje pozarządowe.

3) Daje się nam wybiórczą wolność.

Opis:

Na poziomie psychologicznym wolność jest zawsze względna: tygrys wychowany w klatce będzie postrzegał ją jako swoją domenę i czuł się w niej na tyle komfortowo, na ile czuć się może w podobnej sytuacji każdy ważący pół tony kot; lecz tygrys schwytany i zmuszony do życia w klatce zostanie doprowadzony do szaleństwa przez jej ograniczenia. Tak więc jako osoby wychowane w „demokracji” – w której wolność jest równoznaczna z głosowaniem na zupełnie podobne polityczne partie – wyrażamy naszą „wolność” oddając swój głos; wstrzymanie się interpretowane jest jako akt buntu i wyrzeczenie się wolności głosowania. Podobnie wolno nam protestować, o ile marsz lub manifestacja mieści się w granicach wytyczonych przez policję i przepisy przez nią egzekwowane; poziom „wolności” zależy od miejsca zorganizowania protestu – w niektórych częściach świata, przykładowo w Chinach, za podobne bezprawie grozi kara. Moje wolności jako pisarza, byłego demonstranta i byłego wyborcy rozciągają się tylko do punktu, w którym system dostrzega zagrożenie. Mogę mieć nieco więcej swobody w sposobie wyrażania siebie niż mój chiński odpowiednik, ale znajdując się w zamkniętej zonie reguł społeczeństwa nie jestem wcale bliższy wprowadzenia zmiany.

Identyfikacja:

Najprawdziwszym testem wolności jest podjęcie próby złamana zasad. Zakładając, że przestrzegasz Prawa Zwyczajowego (prostej ochrony wolności indywidualnej i zbiorowej) i Prawa Naturalnego (w ramach którego funkcjonuje świat przyrody), granice „wolności” szybko staną się oczywiste w chwili, kiedy twoje działania zakłócą zdolność systemu przemysłowego do kontrolowania ludzi i burzenia naturalnej równowagi ekologicznej. Wychowanie w tej samej wersji cywilizowanego życia często utrudnia rozpoznanie miejsca, w którym przebiegają granice, zwłaszcza gdy stale przypomina się nam, iż ludzie z państwa X muszą zostać „uwolnieni od tyranii,” a zasady istnieją po to, aby „chronić nas przed tymi, którzy pragną wyeliminować naszą wolność.” Wyrażenia te powinny włączać nasz alarmowy dzwonek.

Konsekwencje:

Jeśli czujemy się już wolnymi, nie mamy ochoty poszerzać naszej wolności; pozostajemy w granicach prawnych zamieszkiwanego systemu i tym samym nie zagrażamy mu. Odcięci od jakiejkolwiek prawdziwej możliwości wyboru plonów naszej egzystencji nigdy nie zakwestionujemy tego, co w rzeczywistości przykuwa nas do Kultury Maksymalnego Spustoszenia.

Sprawcy:

Wszyscy zaangażowani w stanowienie lub egzekwowanie prawa odpowiedzialni są za kreślenie granic wolności. Większość grup praw obywatelskich operuje w tych granicach i potęguje problem domagając się wolności przyrostowych, a nie absolutnych.

4) Tworzy się pozory, że mamy wybór.

Opis:

Wśród polityków wyznających filozofię wolnorynkowego kapitalizmu (a nie podpisują się pod nią nieliczni) modnym słowem jest „wybór”; ale jak w przypadku błahych porad oferowanych nam przez przedstawicieli systemu, ów wybór leży jedynie w bardzo wąskim paśmie wypełnionym przez istniejące, proponowane przez system opcje. Mamy więc „wybór” kanałów telewizyjnych, „wybór” płynów do mycia naczyń, „wybór”” samochodów i „wybór” koncernów naftowych, od których możemy kupić paliwo. Proszę zauważyć, że w momencie, kiedy przedstawiony zostaje jakikolwiek radykalny (a raczej mniej zawężony) wybór, system zwiera szeregi zapewniając, iż wybór ten nie przekroczy tolerowanego przezeń stopnia. Spróbujmy na przykład wybrać model kształcenia naszych dzieci, którego system nie pochwala, a definicja samego wyboru uwidoczni się natychmiast – o czym przekonany się w dalszej części niniejszego rozdziału.

Identyfikacja:

Większość osób lub instytucji oferujących prawdziwy wybór – tzn. między rzeczami, które różnią się znacząco – nie używa terminu „wybór”; jeszcze mniejsza ich liczba przynudza o bogactwie proponowanego wyboru. Słowotok wyraża charakter tych, którzy przedkładają nam „wybór” – innymi słowy to oni zyskują najwięcej z faktu, iż nasz wybór jest ściśle ograniczony; osoby te stwarzają pozory, że oferowany przez nie wybór jest prawdziwy. Nie bez przyczyny brzmi to zawile: twoja dezorientacja jest zamierzona; inaczej mógłbyś/mogłabyś rozpoznać, że to, co ci się oferuje wcale wyborem nie jest.

Konsekwencje:

Wzorem pseudo-wolności ciągły brak autentycznego wyboru warunkuje ludzi, aby bezboleśnie zaakceptowali te pozory. Tak oto zadowalamy się ofertą kilku opcji. Podobne warunkowanie właściwe jest wszystkim Narzędziom separacji; łamie naszą zdolność stawienia oporu; gwarantuje uległość populacji, która ochoczo ekscytuje się nową konsolą do gier, ale nie rozpoznaje życia poza graniem. To w rzeczy samej bardzo silne i subtelne narzędzie.

Sprawcy:

Podczas gdy wspiera ją dyżurna załoga marketerów i sprzedawców, mentalność akceptująca pseudo-wybór pochodzi od członków cywilizowanego społeczeństwa, którzy chcą zapewnić zgodność z normalnym cywilizowanym zachowaniem – a konkretnie konsumpcją dóbr materialnych. Lansują ją politycy wszelkiej maści za pośrednictwem środków masowego przekazu („Nigdy nie mieliście tak dobrze!”) i kadry kierownicze za pośrednictwem machiny reklamowej („Najbardziej zielony z SUV-ów!”)

5) Zwraca się nas przeciwko sobie.

Opis:

Jak skłócić parę dobrych przyjaciół? W świecie odseparowania nie jest to takie trudne: wystarczy poruszyć temat najlepszej drużyny piłkarskiej, albo zapytać, jak szybko postępować będzie zmiana klimatu. Jeżeli zależy ci na konkretnej awanturze, spróbuj zahaczyć o prawo do aborcji lub religię. Stawce podziałów przewodzi jednak polityka, która – z pewnością w USA i Ameryce Łacińskiej – obejmuje wszystkie powyższe zagadnienia, być może z wyjątkiem drużyn piłkarskich (chociaż spędzenie kilku godzin w Glasgow prawdopodobnie skłoniłoby nas do rewizji tego poglądu). W jak najlepiej pojętym interesie systemu jest dzielenie nas w oparciu o podstawy, które podczas trzeźwego dyskursu w najlepszym razie sprawiałaby wrażenie fałszywych, zaś w najgorszym niebezpiecznych.

Weźmy tzw. „lewicę” i „prawicę” w polityce partyjnej któregokolwiek z uprzemysłowionych krajów. Nie istnieje praktycznie żadna różnica między ugrupowaniami nurtu głównego w materii konkretów stanowiących ich esencję – wszystkie wspierają handel na dużą skalę, odgórną władzę autorytarną i kontynuację destrukcyjnego systemu przemysłowego. Na czym polega więc fortel? Ażeby zadbać o to, byśmy nie połączyli się na nowo z prawdziwym światem – znajdującym się poza społeczno-polityczną trywialnością – dzieli się nas na sztuczne „partie,” „sekty,” „frakcje” i „fankluby,” które zdają się nadawać nam indywidualność, ale w rzeczywistości utrzymują nas w stanie zafascynowania naszymi codziennymi sprzeczkami.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie dostrzegasz fragmentację idei, która przy bardziej wnikliwej analizie ujawnia różne odcienie tego samego paradygmatu, obserwujesz w istocie separację dokonaną poprzez podział. W kategoriach cywilizacyjnych zasada „dziel i rządź” jest starożytna, ale dopiero niedawno, w epoce informacyjnego przeładowania, politycy są w stanie wycisnąć różnice z płaszczyzny porozumienia. Obierając szerszą perspektywę łatwo jest wykryć stosowaną taktykę; z kolei brak oglądu pełnego obrazu nie pozwala łatwo zauważyć, iż wzbudza się twoją niechęć wobec kogoś, z kim w przeciwnym razie znalazłbyś/znalazłabyś wspólny język.

Konsekwencje:

Lokalność i wspólnotowość są nieodzownymi elementami ponownego zespolenia ludzkości z realnym światem; lecz jeśli nie uda nam się zobaczyć pełnego obrazu i rozpoznać, jak bardzo jesteśmy podzieleni w oparciu o fałszywe podstawy, to nie dostrzeżemy, jak wiele mamy wspólnego. Pozostaniemy we wzajemnym odłączeniu – w wielu przypadkach oddalenie to będzie zwiększane – a jedyną płaszczyznę porozumienia znajdziemy z jednostkami autorytarnymi i instytucjami, które udają, że mówią w naszym imieniu. Mówią wyłącznie w swoim imieniu.

Sprawcy:

W perspektywie krótko- i średnioterminowej wiodącymi sprawcami procederu „dziel i rządź” są przywódcy i entuzjastyczni zwolennicy podziałów kulturowych. Nie sposób wymienić wszystkich, ale za przykłady zwaśnionych stron mogą posłużyć następujące pary: katolicy kontra anglikanie, Republikanie kontra Demokraci, sunnici kontra szyici, kibice Barcelony kontra kibice Realu Madryt, miłośnicy Barbie kontra miłośnicy Bratz/Moxie; lista przeobraża się stale wraz ze zmianą lojalności i przekonań ludzi. Prawdziwymi sprawcami są oczywiście handlowe potęgi przemysłowego świata, które wykorzystują dla zysku nasz wrodzony instynkt plemienny.

6) Sprzedaje się nam marzenie.

Opis:

To najbardziej powierzchowne ze wszystkich narzędzi, aczkolwiek prosta mechanika reklamy wciąż sprawuje potężną władzę nad ludźmi we wszystkich sferach cywilizowanego życia. Bardziej rezolutni Konsumenci (słowo „rezolutni” zabarwiam dozą ironii) uczą się rozgryzać reklamę masową, zwłaszcza w formie telewizyjnej, radiowej, prasowej i billboardowej, co przyniosło dwa interesujące następstwa. Po pierwsze, w bardziej dojrzałych gospodarkach przemysłowych reklama tworząca konsumencki popyt – z intencją utrzymania relacji zależności ludzi od gospodarki przemysłowej – staje się coraz bardziej zaawansowana technologicznie i krojona na indywidualną miarę. Po drugie, bardziej tradycyjne formy reklamy znajdują swoją niszę we wschodzących gospodarkach przemysłowych takich jak Indie, Chiny i Bliski Wschód. Ten dwutorowy atak na naszą naturalną niechęć trwonienia zasobów na rzeczy, których nie potrzebujemy sprawdza się wyśmienicie – łapczywie łykamy marzenie o masowej konsumpcji.

Identyfikacja:

Reklama – łatwa do wykrycia, czasem trudna do rozpoznania jako czysty marketing, ale przenikająca niemal każdy aspekt cywilizowanego życia. Jeśli ktoś zachęca cię do zakupu produktu, o którego nabyciu nawet byś nie pomyślał/pomyślała, oznacza to, że system sprzedaje ci marzenie.

Konsekwencje:

Tak jak w przypadku nagradzania nas za bycie dobrymi konsumentami, konsekwencje są kombinacją prowadzenia życia aprobowanego przez system przemysłowy – pod nieobecność wszędobylskiej i bardzo skutecznej reklamy wiedlibyśmy zgoła odmienną egzystencję – i nieprzerwanej degradacji globalnego środowiska jako bezpośredniego następstwa tej konsumpcji.

Sprawcy:

Jeżeli ktoś zarabia na tym, że kupujemy niepotrzebne rzeczy lub zachęca nas do tego, de facto współtworzy i obsługuje to niszczycielskie i tępe narzędzie. A zatem każda osoba z branży reklamowej i marketingowej; każdy pracownik finansowanych przez korporacje mediów, w tym publikacji „liberalnych,” które utrzymują się z reklam; każdy, kto dostarcza nam środki do dokonywania niepotrzebnych zakupów, czyli ludzie zatrudnieni w bankowości detalicznej i usługach pożyczkowych, z uwzględnieniem tych, którzy są odpowiedzialni za egzekucję powstałego zadłużenia.

7) Wykorzystuje się nasze zaufanie.

Opis:

Narzędzie to opisywane jest w bardziej dokładny i rozbudowany sposób jako „czerpiące korzyści z naszego zaufania do autorytetu poprzez narzucenie hierarchii,” ponieważ autentyczne zaufanie, jakim darzymy bliskiego przyjaciela, krewnego lub prawowitego przywódcę jest tym, czego nie chcemy osłabić. Niestety, taki poziom szczerego zaufania to rzadkość w zatomizowanych, podzielonych społeczeństwach, które składają się na Cywilizację Przemysłową. Zamiast tego mamy przedstawicieli „władzy” i od naszego pierwszego kontaktu z hierarchią szkoli się nas, byśmy ufali im bezgranicznie. Dlatego odnosimy się z zaufaniem do policjantów, nauczycieli, menadżerów, niektórych polityków (noszących w klapach kotyliony o naszych barwach) i ludzi, którzy funkcjonują na poziomach ekskluzywnych, powyżej naszej świadomości codziennej – członków elit politycznych i korporacyjnych.

Zaufanie społeczeństwa do władzy jest dobrze udokumentowane, chociażby w eksperymentach Stanley’a Milgrama, ale w rzeczywistości nie stanowi wyewoluowanej składowej ludzkiego zachowania: my uczymy się ufać władzy poprzez obecność narzuconej hierarchii, co powoduje, iż jesteśmy bardziej skłonni do podejmowania działań – takich jak obsługiwanie niewyobrażalnie destrukcyjnej maszynerii, odpalanie rakiet w ludność cywilną, czy „tylko” wspieranie machiny przemysłowej w charakterze pełnego entuzjazmu pracownika – które w przeciwnym razie byłyby uznane za nieludzkie.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie znajduje się narzucona struktura zwierzchnictwa – w odróżnieniu od tej wyłonionej na drodze wzajemnego zrozumienia – prawie na pewno zaufanie to jest nadużywane. Istotne jest, aby zawsze mieć świadomość różnicy między zaufaniem zasłużonym i narzuconym; mimo iż za niesprawiedliwą można uznać nieufność okazywaną danej osobie tylko dlatego, że nie byliśmy świadkami, jak osiągnęła swój status, całkowicie rozsądne jest kwestionowanie każdej formy władzy. W Kulturze Maksymalnego Spustoszenia na zwierzchnictwo w zdecydowanej większości przypadków nie zapracowano, a celem jego istnienia jest utrzymanie samej kultury.

Konsekwencje:

Osobiste konsekwencje nadużywanego zaufania są złożone: dzięki temu Narzędziu nie tylko jesteśmy bardziej skorzy akceptować słowa i czyny znacznie szerszego kręgu osób i instytucji, ale osłabieniu ulega także nasza umiejętność budowania bliskich, opartych na zaufaniu relacji, jakie są niezbędne do utrzymania samowystarczalnych społeczności – nasz „radar zaufania” zostaje rozregulowany. Rezultat netto jest taki, że gorliwie pracujemy jako trybiki najbardziej żarłocznego bytu na Ziemi, skutecznie wnosząc osobisty wkład w jego potencjał zniszczenia. Nie mniej tragicznym skutkiem ubocznym (prawdopodobnie zamierzonym) jest nasza niezdolność do budowania wspólnot, które zależne są od autentycznego zaufania.

Sprawcy:

Wszyscy bierzemy udział w eksploatowaniu zaufania, jeśli stanowimy część któregokolwiek systemu hierarchicznego: może to być korporacja lub nawet mała firma, która posiada strukturę zarządzania; system polityczny i sądowy, który sprawuje władzę poprzez egzekwowanie przepisów prawa; lub rodzina, która swoje zwierzchnictwo narzuca z racji przewagi fizycznej.

upadek systemu (3)

8) Okłamuje się nas.

Opis:

Wszystko, co rozpowszechniane jest przez system starający się odłączyć nas od prawdziwego świata moglibyśmy opisać jako kłamstwo. Istnieją duże i małe kłamstwa, a ich rozróżnienie często wymaga znajomości rozgrywki finałowej. Wśród mniejszych kłamstw – mających implikacje wykraczające daleko poza ich rangę – znajduje się akt prania mózgu na zielono. Zasadniczo, gdy coś jest bardziej szkodliwe dla środowiska naturalnego niż wynika to z treści oficjalnych zapewnień, wówczas ma miejsce pranie mózgu na zielono. Działanie to jest tak powszechne, że stało się rutyną w korporacyjnej reklamie i promocji – nie tylko ze względu na to, iż powierzchowne przejawy „zielonej inicjatywy” są korzystne pod względem handlowym. Korporacje nie są jedynymi podmiotami, które kłamią na temat swoich ekologicznych kwalifikacji.

Przedzierając się w górę (lub w dół) przepastnego bagna łgarstw sponsorowanych przez państwa i przemysł dochodzimy do kłamstwa, które leży u podstaw komercyjnego zachowania Cywilizacji Przemysłowej; kłamstwa, które kieruje opinią publiczną co najmniej od 100 lat i przyczyniło się praktycznie do każdej finansowanej przez państwo, nie związanej z religią wojny. Oto Wielkie Kłamstwo:

Wzrost Gospodarczy jest czymś dobrym.

Nie ma tu miejsca, aby wyłuszczyć, dlaczego jest to nieprawdą, wystarczy nadmienić, iż poza zbrodniami w postaci wojen akceptacja tego kłamstwa odpowiada za ogół systematycznej destrukcji środowiska oraz niezliczone okrucieństwa wyrządzane ludziom. Za normalne uchodzi nieprzerwane gromadzenie bogactwa przez jednostki, miasta, narody, cały nasz gatunek: jednak nigdy nie porusza się kwestii, w jaki sposób cała ludzkość może stać się bogatsza na planecie posiadającej skończoną ilość bogactw naturalnych. Wzrost gospodarczy jest po prostu sztandarowym elementem cywilizowanego pakietu, a jeżeli tego nie doceniamy, możemy liczyć na pomoc mitycznego Molocha!

Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego uosabia ciąg komunikatów instytucjonalnych: od pozytywnej oceny przyznawanej przez media masowe zwyżkom korporacyjnych zysków, do negatywnego PR-u wymierzonego przez biznes w jakiekolwiek społeczne zabiegi, które mogłyby zagrozić wzrostowi. Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest uzasadniane w odniesieniu do wszelkiego rodzaju rzeczy, na które nie wpłynąłby brak wzrostu gospodarczego – należy do nich Standard Życia i poziom konsumenckiego wyboru oferowanego przez nowoczesne społeczeństwo (proszę zwrócić uwagę na ironię tego faktu). Subtelność na porządku dziennym bywa sporadycznie; jest zresztą zbyteczna, skoro populacja połknęła to kłamstwo w całości.

Identyfikacja:

Pomijając ostentację prania mózgu na zielono – jeżeli coś wydaje się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, to takim właśnie jest – fundamentalne kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest oczywiste, a jego identyfikacja równie czytelna. Inną sprawą jest wytworzenie mentalności, która tak integralny składnik naszego codziennego życia rozpoznaje jako czystą, korporacyjną propagandę: wymaga to pewnego poziomu odprogramowania, jaki można osiągnąć tylko poprzez podważenie samego komunikatu. W ramach ćwiczeń zachęcam do audio-wizualnego wyławiania Wielkiego Kłamstwa z każdej wykonywanej w danym dniu czynności: proszę przygotować się na szok. Regularna styczność z Wielkim Kłamstwem nie ma szczególnych właściwości katartycznych, ale z pewnością pomaga wzbudzić gniew.

Konsekwencje:

W odróżnieniu do Narzędzia separacji, które sprawia, że czujemy się dobrze robiąc trywialne rzeczy, kłamstwa instytucjonalne wykorzystują naszą naturalną receptywność na problemy ludzkie o dużej skali, takie jak bezpieczeństwo i dobry stan zdrowia, których zaistnienie przedstawia się jako możliwe jedynie w kontekście zdrowej gospodarki (więcej ironii). Dzięki tej praktyce kwestie naprawdę największej wagi – będące produktem gospodarki przemysłowej – czyli masowe zatruwanie dróg wodnych, systematyczne usuwanie lasów i niszczenie rdzennych, nie-cywilizowanych kultur, postrzegane są jako mniej istotne. Wraz ze zmianą naszych priorytetów zmienia się nasze zachowanie – stajemy się niewolnikami komunikatu. W efekcie jesteśmy posłuszni nakazom systemu; potrafimy reagować tylko na to, co system uznaje za ważne i grzecznie ignorujemy to, co on wyrządza reszcie świata.

Sprawcy:

Głównymi autorami i kanałami dystrybucji kłamstw instytucjonalnych, od najmniejszego aktu prania mózgu na zielono po monumentalne stopienie umysłu niezbędne do zaaprobowania wiecznego wzrostu gospodarczego, są wielkie instytucjonalne otwory wylotowe: system polityczny w swojej całości, korporacyjny przemysł public relations i marketingu oraz mass media – kontrolowane zarówno przez państwa, jak i korporacje (choć trudno jest doszukać się dzielących je różnic). Z mówieniem nieprawdy i akceptacją kłamstw epickich wręcz rozmiarów nieodłącznie wiąże się konspiracja; podejmowany we wskazanym gronie wysiłek jej zachowania jest opłacalny. Kiedy kłamstwa zostaną nam przekonująco sprzedane, utrzymanie wszystkich „na fali komunikatu” jest stosunkowo proste: wystarczy kłamać dalej.

9) Straszy się nas.

Opis:

W cywilizowanym świecie kłamstwa i strach są ze sobą mocno splecione. Opisane powyżej Wielkie Kłamstwo sięga po szereg taktyk i sojuszników, by utrzymać i wzmocnić – szczególnie w krajach nowo uprzemysłowionych – swoją kontrolę nad naszą psychiką; do pewnego stopnia pomocny jest tutaj strach. Wystarczy groźba załamania gospodarczego, nawet stagnacji, a posłusznie utworzymy sklepowe kolejki i uliczne korki. Okazuje się, iż większość bardziej przekonujących form kłamstwa zaprzęga strach.

Nie jest niespodzianką, że na przestrzeni dziejów cywilizowani ludzie padali ofiarą tak spektakularnych taktyk siania przestrachu jak: uznanie rdzennych mieszkańców Afryki za nieludzkich Dzikusów, których należy wyedukować w obyczajności Cywilizowanego Człowieka; usprawiedliwienie imperialnej eksploatacji ogromnych obszarów ziemi strachem przed „chciwością” innych narodów; demonizowanie każdego człowieka z lewicowymi poglądami politycznymi etykietką komunisty, socjalisty i (tak, ludzie truchleją słysząc ten termin) liberała; wywoływanie masowej histerii, zgodnie z którą każdemu, kto nie sympatyzuje z przemysłowym Zachodem przyznawany jest tytuł Terrorysty. To właśnie posługiwanie się strategią zastraszania sprawia, że ludzie nie poddający się zwyczajnej perswazji przeciągani są „na (pożądaną) stronę.” Zważywszy na skuteczność tego narzędzia, zastanawiam się, dlaczego nie jest stosowane szerzej: mogę tylko przypuszczać, że w sercu większości pozostałych Narzędzi również zalega element strachu; może to być obawa przed uchodzeniem za nieudacznika, względnie przed oskarżeniami o zachowania anormalne. Jesteśmy zwierzętami społecznymi i lubimy dopasowywać się do przyjętej normy: potrzeba odwagi, aby wyjść poza własną strefę komfortu.

Identyfikacja:

Ze swej natury taktyka zastraszania stwarza pozory prawdy, aczkolwiek owiniętej wokół granatu z zawleczką znajdującą się na swoim miejscu. Ważne jest, by rozpoznać, iż trajektoria narzuconych obaw biegnie w dół. Prawdą jest, że kiedy instytucjonalne, oparte na lęku kłamstwo zakorzeni się w kulturze, najprawdopodobniej usłyszysz je od swoich rówieśników, a nie od przedstawicieli lub instrumentów władzy; lecz w swoim początkowym stadium idee te płyną niezawodnie z dyżurnych tub instytucjonalnych: polityków, mediów popularnych, Liderów Biznesu i tych, którzy używają strachu, aby głosić wiarę w coś, co ma być uosobieniem nieskończonej miłości i troski:

A jeźlibyście mię nie słuchali, i nie czynili wszystkich tych przykazań; I jeźli ustawy moje wzgardzicie, a sądami moimi będzie się brzydziła dusza wasza, żebyście nie czynili wszystkich przykazań moich, i wzruszylibyście przymierze moje: Ja też wam to uczynię: nawiedzę was strachem, suchotami i gorączką, które wam oczy popsują a boleścią napełnią dusze wasze, a siać będziecie próżno nasienie wasze, bo je zjedzą nieprzyjaciele wasi; I postawię twarz moję przeciwko wam, i porażeni będziecie od nieprzyjaciół waszych, i panować będą nad wami, którzy was mają w nienawiści; i będziecie uciekali, choć was nikt gonić nie będzie. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 14-17

A jeźli i przeto nie usłuchacie mię, ale chodzić będziecie, mnie się sprzeciwiając: Ja też pójdę w gniewie przeciwko wam; i Ja też karać was będę siedmiorako więcej dla grzechów waszych. I będziecie jeść ciało synów waszych, i ciało córek waszych jeść będziecie. I wygubię po górach kaplice wasze, a porozwalam słoneczne bałwany wasze; i składę trupy wasze na kloce obrzydłych bałwanów waszych, a będzie się wami brzydziła dusza moja. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 27-30

Powiedzmy sobie szczerze – gdyby idea była wiarygodna, czy konieczne byłoby artykułowanie jej w tak przerażający sposób?

Konsekwencje:

Naturalna reakcja na strach nie jest taka sama, jak reakcja na agresję (zob. Narzędzie nr 10), ponieważ w obliczu lęku można podjąć walkę wyłącznie z kondycją własnego umysłu. W przypadku prawdziwego, namacalnego, przerastającego nas zagrożenia reakcją wykształconą przez ewolucję jest ucieczka; z tej przyczyny inicjatorzy tego Narzędzia separacji tworzą spust: nie musimy uciekać, ponieważ to oni ochronią nas przed nowym zagrożeniem. W rezultacie wybieramy bezruch, wpadamy w behawioralną koleinę, która – jak nam się zdaje – zapewni bezpieczeństwo, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę zabezpieczamy powodzenie przemysłowej machiny.

Sprawcy:

Wśród wyjątkowo licznej obsady aktorów drugoplanowych pozostających do dyspozycji cywilizowanej elity, by szerzyć strach są dziennikarze prasowi, telewizyjni eksperci i legion podrzędnych polityków wspinających się po lepkim maszcie władzy. Kulturowo zaszczepiony strach – na przykład potrzeba „wojny z terroryzmem” – równie dobrze może być propagowany przez znajomych, z którymi masz codzienny kontakt; ciebie nie włączając, jeśli uczestniczysz we wzniecaniu paniki.

10) Stosuje się wobec nas przemoc.

Opis:

Jeżeli nie jesteś dostatecznie przestraszony/przestraszona, trzeba cię zranić. Nie jest to niefortunny skutek uboczny nieprzestrzegania cywilizacyjnych reguł; to zasadnicza część natury cywilizacji. Znęcanie się jest zjawiskiem endemicznym występującym w każdej klasie społecznej, każdych barwach politycznych, każdej instytucji i kulturowym poddziale świata, który uznajemy za normalny. Jednak mimo swego inherentnego charakteru ujawnia się ono w chwili, gdy nasze postępowanie grozi zakłóceniem przepływu jednego z licznych strumieni pieniędzy i władzy zapewniających funkcjonowanie systemu. Jeśli nie poddałeś się wstępnym interwencjom odstraszającym, wtedy nadejdzie kolej na przemoc – prawdziwą przemoc, a nie „przemoc” zdefiniowaną przez rządzących i relacjonowaną przez środki masowej informacji. Jak ujął to Derrick Jensen:

Cywilizacja opiera się na jasno określonej i powszechnie akceptowanej, choć często nie wspominanej, hierarchii. Przemoc stosowana przez tych usytuowanych wyżej w hierarchii wobec tych, którzy uplasowani są niżej jest prawie zawsze niewidoczna, tzn. niezauważana. Kiedy zostaje zauważona, jest w pełni racjonalizowana. Przemoc użyta przez tych, którzy znajdują się niżej w hierarchii wobec tych z góry jest nie do pomyślenia, a gdy do niej dochodzi, odpowiedzią jest szok, przerażenie i fetyszyzacja ofiar.

Kiedy członek społeczeństwa biorący udział w proteście zostaje pobity pałką przez policjanta, czyn ten chroniony jest przez hierarchię, w której operuje policjant; kontekst dyktuje interpretację pobicia: był to racjonalny akt samoobrony. Kiedy podobnego, lub mniej drastycznego, czynu dopuści się wobec funkcjonariusza policji członek społeczeństwa, wówczas akt ten przeciwstawia się hierarchii; potępiany jest głośno i bez przerwy przez wszystkich, którzy mają głos, nawet przez większość uczestników protestu.

Identyfikacja:

Cywilizowanych ludzi tak skutecznie uwarunkowano, by zaakceptowali częste stosowanie przemocy w obliczu sprzeciwu – w obliczu prób uzyskania wolności i powtórnego połączenia się z czymś nie narzuconym przez hierarchię – że identyfikacja przemocy jako Narzędzia separacji stała się zaskakująco prosta. Akt agresji nie kwalifikowany przez media jako „przemoc” najprawdopodobniej jest przejawem ucisku; czymś, co w zamyśle ma utrzymać ludzi na ich miejscach w szeregu. Możemy zatem rozpoznawać systemową przemoc dzięki temu, że nie jest traktowana jako przemoc.

Konsekwencje:

Jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować przemoc w ramach sprawiedliwego społeczeństwa, wówczas jednoznacznie nieetyczny akt staje się normalnością. Nieodłączną częścią życia w rodzinie zdominowanej przez maltretujących rodziców lub partnerów jest normalizacja przemocy: nikt jej już nie zgłasza; toleruje się ją, w najbardziej ekstremalnych przypadkach jest nawet mile widziana. Ofiary nie są zdolne do obrony. Fala przemocy rozbiega się po wszystkich sektorach społeczeństwa: my-krzywdzeni możemy stać się oprawcami. W rezultacie każdy z nas odłącza się od etycznego siebie i przestaje postrzegać ludzi i cały świat przyrody jako ofiary: gwałt jest po prostu zwyczajową formą prowadzenia interesów, więc przestajemy stawiać opór.

Sprawcy:

Pierwszoplanowymi instytucjonalnymi siepaczami są ci, którzy bezpośrednio aplikują „bezpieczeństwo” w imieniu korporacyjnych i politycznych elit: wojskowi, policjanci, ochroniarze prywatnych agencji ochrony i inni pokrewni im egzekutorzy. Nie wystarczy jednak stworzyć świadomego przyzwolenia na maltretowanie; wymaga to bardziej subtelnego narzucenia hierarchii, zwłaszcza patriarchalnej. Tak więc ci, którzy uczą nas zasad cywilizowanego społeczeństwa – m.in. szkolni wychowawcy, duchowni, historycy i raz jeszcze środki masowego przekazu – pomagają uczynić nas sprawcami przemocy i z zapałem wspierają proces separacji.

Autor: Dave Pollard
Tłumaczenie: exignorant
Źródło polskie: Narzędzia separacji cz. I

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

10 sposobów oszukiwania społeczeństwa. Czy Ciebie też oszukali?!

10 sposobów oszukiwania społeczeństwa. Czy Ciebie też oszukali?!

manipulowanie spoleczenstwemWklejam klasykę jeśli chodzi o wiedzę dotyczącą inżynierii społecznej / socjotechniki. Jest to fragment książki Noam Chomsky: „Silent Weapons for Quiet Wars„. Władze, elity polityczne i media od wielu dekad manipulują nami w taki sposób. Podstawą tego wszystkiego jest oczywiście fakt, że większość ludzi jest po prostu głupia. Nie tylko nie potrafią oni sklecić poprawnego logicznie zdania bez błędów.

Nie tylko nie potrafią poprawnie kojarzyć fakty i wyciągać poprawnych wniosków. Mnie osobiście wprost przeraża styl pisania, jaki czasami czytam u młodych ludzi. Choć są tam słowa polskie (z masą błędów oczywiście..) to czuję się, jakbym czytał coś po chińsku. Zresztą popatrzcie na poniższe zdanie napisane przez przedstawiciela kwiatu młodzieży polskiej, ukrywającego się pod anonimowym nickiem:

propaganda i manipulacjaLudzie także mają bardzo krótką pamięć i.. nie uczą się na błędach. Jest nawet takie powiedzenie, że: „Człowiek uczy się na swoich błędach, a ludzkość – nie„. Pierwsze spowodowało, że 48% społeczeństwa nagle zapomniało, że Platforma Obywatelska rządziła całe osiem długich lat, prawie dekadę, i zagłosowało na Komorowskiego. Ta druga przypadłość powoduje, że każde pokolenie musi przejść przez podobne lekcje historyczne i polityczne. I tak od zarania dziejów, od nowa i od nowa. Ta właściwość bezmyślnej masy sprawia, że elity polityczne mogą od wieków realizować ten sam plan.

Nawet jeśli jedno pokolenie „skapnie się” o co chodzi i nastąpi chwilowy przestój, to zaraz przyjdzie kolejne rozemocjonowane i rozgorączkowane pokolenie chcące szybko, łatwo i bezstresowo zdobywać świat, i wybierze jakąś Platformę Obywatelską. I wszystko zacznie się od nowa. Kolejna właściwość od zawsze wykorzystywana przez władze to fakt, że zawsze największym „świętym” dla społeczeństw jest „święty spokój„. W Polsce jest to szczególnie dobitne, podług porzekadła: „Choć na świecie wszędzie wojna, byle tylko polska wieś pijana, byle tylko polska wieś spokojna„.

I to właśnie my dostaliśmy najmocniej po dupie od ekipy politycznej, która nie ma już absolutnie żadnych skrupułów. Cóż, takie są prawa wszechświata. Jeśli się teraz nie opamiętamy jako polska świadomość zbiorowa, to czekać może nas już chyba tylko coś w stylu Korei Północnej. Ciekawe jest też zdanie dotyczące obarczania ludzi winą za niepowodzenia w morderczym systemie, który stworzyły elity. A więc wszelkie gadki o elastyczności, poszerzaniu kompetencji, niedostosowaniu do rynku pracy itp. W ten sposób zbrodnicze poczynania neoliberałów są zrzucane na ludzi, którzy zamiast się buntować, popadają w marazm. W Polsce przedstawiciele tego nurtu propagandowego to: Janusz Korwin Mikke, Leszek Balcerowicz (zakłada teraz nową partię – szalupę ratunkową dla szczurów uciekających z tonących okrętów) jak i środowisko PO-PSL. Czytaj dalej „10 sposobów oszukiwania społeczeństwa. Czy Ciebie też oszukali?!”

Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa”

Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa”

socjotechnikaJakiś czas temu napisałem, że kto nie zna psychologii, ten może przegrać swoje życie. W żadnych innych czasach nie jest to tak bardzo aktualne, jak w naszych. Trwa obecnie nie tylko zmiana paradygmatu (zmiana matrixa) w kwestii relacji, emocji, podejścia do wielu spraw. Ale powstały potężne grupy wpływu, które praktycznie cały czas używają zaawansowanych technik psychomanipulacji, by nas ogłupiać.

Dodatkowo, manipulowanie ludźmi na ogromną skalę nie było nigdy tak łatwe. Środki masowego przekazu pozwoliły na rozszerzenie manipulacji i na ujednolicenie standardów, tym razem w wymiarze globalnym. Dodatkowo, dzięki kilku sprytnym posunięciom (demokracja, wprowadzenie terminu „teorii spiskowej„) udało się osłabić albo wytłumić pewne mechanizmy obronne, które ludzkość miała od zawsze.

Teraz przekaz propagandowy który idzie, jest następujący: -„Owszem, cała historia to pasmo spisków, konspiracji, intryg, sekretnych trucicieli i skrytobójców. Ale teraz mamy demokrację, Unię Europejską, ONZ i oświecone standardy, więc tego nie ma.” A guzik prawda. Analogicznie jest w przypadku medycyny. Ich przekaz to: -„Owszem, cała medycyna i ogólnie nauka to pasmo pomyłek, tragedii, a także wynalazców nie mogących przebić się przez konserwatywny beton. Ale teraz mamy EBM (tzw. ‚medycyna oparta na dowodach’ xD ) więc zachowujemy najwyższe standardy i większe pomyłki są wykluczone.

Ale wróćmy do meritum. Socjotechnikę i inne metody manipulacji stosują dziś rządy, politycy, media, grupy lobbingowe, korporacje (PR, marketing i nie tylko), i różne inne, mniej lub bardziej znane gremia. Co się dzieje gdy się o tym wspomni? Pomimo że szeroko rozumiana psychomanipulacja to „biznes” na miliardy dolarów, od razu usłyszy się, że to „spiskowa teoria dziejów.” Usłyszysz to właśnie od tych socjotechników, albo od zmanipulowanych przez nich ludzi.

W jednym z poprzednich artykułów pisałem, że jeśli chcecie uczyć się socjotechniki i psychologii tłumu, to powinniście wrócić do kampanii wyborczej z roku 2007 i tego, co zrobiła wtedy Platforma Obywatelska. Kampania ta została przeprowadzona wzorowo. W szerszym rozumieniu kampania ta nie dotyczyła tylko PiSowskiej, prawicowo-kościelnej ekstremy. Dotyczyła wszystkich tych, którzy kwestionują „zieloną wyspę cudów„, czy oficjalnie przyjętą retorykę wobec.. czegokolwiek i kogokolwiek. Jednak jest tutaj jeden pozytyw tego wszystkiego. Zainteresowało i nauczyło to całe rzesze Polaków psychologii, rozszerzyło w pewnym sensie ich świadomość.

Ciekawą koncepcją z pogranicza socjotechniki i teorii spiskowych, jest koncepcja „crisis actors„, czyli „aktorów do zadań specjalnych.” Są to specjalnie szkolone osoby o ogromnych zdolnościach aktorskich, biegłe w psychologii, NLP i wielu innych dziedzinach. Na potęgę takich osób używa Rosja do oczerniania Ukrainy i usankcjonowania bezprawnej okupacji jej terytorium: Czytaj dalej „Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa””

Światem rządzą banki? Ekonomia dla niekumatych

Światem rządzą banki? Ekonomia dla niekumatych

banki i korporacjeCi, którzy widzą szerzej niż inni, zdają sobie sprawę z tego, że współczesna ekonomia nie jest żadną „nauką ścisłą”. Jest to raczej zbiór luźno powiązanych doktryn ideologicznych, mających umożliwić trzy rzeczy:
-wyzysk ludzi pracy przez wąską elitę;
-powolny, acz nieustający transfer kapitału z warstw biednych ku tym najbogatszym (służą do tego paradoksalnie także celowo kreowane „kryzysy gospodarcze”);
-uspołecznienie kosztów kryzysów, kosztów postępu technicznego, z jednoczesnym przesunięciem zysków w stronę kapitału.

Poniższy artykuł dr Jerzego Jaśkowskiego który wklejam, to jeszcze jeden argument za tym, że neoliberalna ideologia „niewidzialnej ręki wolnego rynku” nie działa w życiu realnym. Po prostu nie sprawdza się, a jedyny efekt jaki przynosi, to fakt, że biedni stają się biedniejsi, a bogaci – bogatsi. Bo owa „ręka wolnego rynku” owszem, jest niewidzialna. Tak samo, jak niewidzialna dla zwykłego zjadacza chleba jest grupa osób, które tę niewidzialną rękę wolnego rynku kontrolują.

Podstawowa cecha naszej upadłej planety to zasada akumulacji. Jeśli masz już jakiś zapas danego zasobu (np pieniędzy, wiedzy) to jest duże prawdopodobieństwo, że zdobędziesz ich więcej a potem jeszcze więcej. Zaś gdy nie masz w ogóle tych zasobów i cierpisz na ich niedobór, to jest duże prawdopodobieństwo, że z czasem będziesz miał ich jeszcze mniej.

Niestety, ta zasada jest pomijana przez piewców ideologii „niewidzialnej ręki wolnego rynku”.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „O tym, że światem rządzą banki, dla osób zorientowanych było rzeczą wiadomą od dawien dawna. Cezara nie zamordowano dlatego, że komuś nie podobała się jego twarz, ale dlatego, że samodzielnie zaczął bić monetę. Jego zwycięstwa zapewniały mu 50% łupów. A to z kolei pozwalało na przetapianie tych łupów na brzęczące monety, niezbędne do opłacenia wojska. Bez pośrednictwa banksterów.

Z podobnego powodu 2000 lat później zamordowano J.F. Kennedy’ego, prezydenta USA, ponieważ odważył się tworzyć rządowe, czyli własne dolary, a nie te drukowane przez FED, czyli prywatny bank. W historii Ameryki jeszcze kilku prezydentów zapłaciło życiem za próby wydawania własnych pieniędzy. Od czasów historii pisanej, czyli około 5000 lat, samodzielność władcy i państwa polegała na prawie bicia pieniądza. Dawnej było to łatwe, ponieważ pieniądz był złoty, lub srebrny, a ilości tego metalu zawsze były ograniczone i stosunkowo łatwe do kontroli. Z 800 książąt niemieckich, samodzielność miało tylko kilkunastu, posiadających prawo bicia własnej monety. Z polskich władców także nie wszyscy posiadali takowe prawo. W dodatku większość spośród nich nie posiadała elementarnej wiedzy w tym zakresie i wydzierżawiała mennice obcym przybyszom, którzy łupili skarb państwa, trzymając go zawsze w zadłużeniu. Pozwalało to na dowolne manipulowanie takim władcą. Dobrym przykładem są tutaj ostatni Jagiellonowie. I proszę zauważyć, że historia pieniądza jest tematem dziwnie pomijanym przez „polskich historyków”.

Do XIX wieku poszczególne kraje miały własne banki, czasami nawet po kilka. Ale w drugiej połowie XIX wieku banki te zaczęły się konsolidować i w poszczególnych krajach powstawały tzw. Banki Centralne, rzekomo zajmujące się stabilizacją pieniądza. Nie mogła taka konsolidacja być przypadkiem. Czyli w każdym kraju powstawała grupka ludzi, mająca nieograniczony wpływ na gospodarkę danego kraju. Oczywiście, taka grupa ludzi była starannie selekcjonowana. Problem polega na tym, że nie byli to ludzie wybierani w wyborach powszechnych, tylko typowani przez bliżej nieznane gremia. Sam musisz sie domyśleć, jakie to gremia miały największy wpływ na te wybory. Dalszym etapem konsolidacji były konsorcja bankowe. Taki na przykład minister policji jawnej i tajnej w Cesarstwie Pruskim, Max Warburg, miał swojego brata w USA, jako szefa banku centralnego FED-u. Oczywiście braterska miłość nie miała żadnego znaczenia przy planowaniu rozmaitych akcji. Oni przecież mieszkali gdzie indziej, a w dodatku ich kraje toczyły wojny. Ale tak się dziwnie złożyło, oczywiście całkiem przypadkowo, że to właśnie jeden z braci nasłał na Cara Rosji Lenina-Goldmana z 500 zbirami, a drugi, w tym samym czasie oczywiście, Trockiego–Bronsteina z 10.000 najemników, łącznie z murzynami. Efekt jest znany.

A kto na tych wojnach zarabiał? Poniżej opowiem o jednym takim tajemniczym banku, który praktycznie ma możliwości rządzenia światem. Oczywiście skład ludzi wchodzących w ścisłe grono tego tworu jest dokładnie analizowany i właściwie wybierany. Żadnych takich głupot w rodzaju głosowania demokratycznego. A swoją drogą, jak to ogłupia się ludzików. Demokracja, to w starożytnej Grecji „przepis prawny”, pozwalający na wybory bezpośrednie, czyli coś w rodzaju dzisiejszego referendum. U Słowian takie prawo bezpośrednich wyborów istniało do XIV wieku w Nowogrodzie Wielkim. Podobne było w Polsce podczas wyborów nowego króla, gdzie w elekcji mógł brać udział każdy szlachcic. Zdarzało się więc, że na polu elekcyjnym stawało 70.000 wyborców.

Natomiast wybory poprzez swoich przedstawicieli, czyli posłów nazywano oligarchią. Innymi słowy, systemy wprowadzone w Europie po II wojnie światowej to typowy system oligarchiczny, nie mający nic wspólnego z demokracją. W XX wieku, po 1945 roku, pojęcie oligarchia zamieniono z pojęciem demokracja i ileś tam milionów obywateli połknęło taką zamianę bez mrugnięcia oka.

Tym Bankiem przez duże B, jednym z najważniejszych na świecie, jest Bank Rozrachunków Międzynarodowych, czyli BIS, utworzony w Bazylei w kwietniu 1930 roku przez Niemcy. Za „twórcę” BIS uważa się Pera Jacobssena, szwedzkiego ekonomistę i doradcę BIS od 1931 roku do 1956 roku. W 1956 roku Jacobssen przeszedł do MFW. W latach 1930. BIS był zdominowany przez Normana i Schachta. W czasie II wojny światowej BIS był de facto Bankiem Rzeszy, przejmując zdobyte złoto i waluty, a potem przelewając je do wybranych krajów. Nie należy zapominać, że były pracownik Rothschilda, Nattan Dulles, późniejszy szef CIA, był kilkakrotnie w latach 1942-44 w Szwajcarii na spotkaniach „towarzyskich”. W 1945 roku pięciu dyrektorów BIS oskarżono o zbrodnie wojenne, ale nic się dalej nie stało. Można spokojnie powiedzieć, że Niemcy przegrały działania wojenne, ale wygrały pokój gospodarczy, właśnie dzięki BIS. Początkowo siedziba Banku mieściła się w skromnym budynku w Bazylei.

Przez pierwsze 47 lat BIS miał swoje biura w hotelu, w pobliżu głównego dworca kolejowego w Bazylei. Wejście do banku było zamaskowane przez sklep z czekoladą. Dyrekcja twierdziła, że ten kto miał wiedzieć, trafiał do banku bez problemu, a pozostałym osobom ta wiedza nie była potrzebna.

Poniżej podam trochę ciekawostek na temat tego banku, na podstawie artykułu, który ukazał się 13 kwietnia 2015 r. w Thelibe… Wypada to wiedzieć każdemu wykształconemu człowiekowi i znać zasady działania największego na całym świecie Państwa – Banku. Bank Rozrachunków Międzynarodowych jest jakby czapką nad wszystkimi bankami centralnymi na świecie. Raz na dwa miesiące spotykają się w Bazylei prezesi lokalnych banków centralnych. Tworzą oni Konsultacyjny Komitet Ekonomiczny ECC – BIS. Od 2013 roku członkami ECC są m.in. Ben Bernanke, prezes Rezerwy Federalnej USA, Sir Mervyn King, prezes Banku Anglii, Mario Draghi – reprezentujący Europejski Bank Centralny, Zhou Xiaochuan z Banku Chin, oraz prezesi banków centralnych Niemiec, Francji, Włoch, Szwecji, Kanady, Indii, Brazylii. Dyrektorem Generalnym BIS jest Jaim Caruana, były prezes banku Hiszpanii. Bank prowadzi działalność w 3 komisjach: globalnego systemu finansowego, systemów płatności i komisji rynków międzynarodowych – IMK. Komisje przygotowują „propozycje” dla polityków światowej gospodarki i programy działania. Spotkania zaczynają się w poniedziałek o 9.30. Uczestniczą w nich przedstawiciele 30 banków centralnych, na przykład Indonezji, PRA, Hiszpanii, Turcji. Prezesi 15 mniejszych krajów, takich jak Węgry, Izrael, Nowa Zelandia, mogą siedzieć w drugim rzędzie w charakterze obserwatorów, bez możliwości zadawania pytań. W trzecim rzędzie znajdują się prezesi mniejszych krajów, takich jak Macedonia, czy Słowacja, nie mogą oni uczestniczyć w spotkaniach rannych.

Budynek banku został specjalnie zaprojektowany. Znajduje się przy granicy Francji i Niemiec. Do tego nowego budynku BIS przeniósł się w 1977 roku. Mieści się on obecnie przy Centralbanhnplatz 2.

Uczestników spotkań przewozi z lotniska w Zurychu do Bazylei specjalna flota limuzyn. BIS posiada wszelkie uprawnienia samodzielnego państwa. Jego korespondencja jest zamykana w workach niepodlegających kontroli celnej, ani żadnej innej. Budynek, jak i osoby tam pracujące, objęte są taką samą ochroną jak ambasady, czy dyplomaci największych państw. Dokumenty zarówno urzędników, jak i osób zapraszanych na spotkania, są nietykalne, a torby nie mogą być przeszukiwane. Siedziba jest eksterytorialna i nie podlega prawu szwajcarskiemu. Zarówno BIS, jak i jego pracownicy, są zwolnieni z płacenia podatków szwajcarskich, jak i jakichkolwiek dochodowych od wynagrodzenia, czyli brutto równa się netto. W 2011 roku kierownictwo główne otrzymywało wynagrodzenie rzędu ponad 760 000 franków szwajcarskich, a kierownicy działów rzędu 587 000 franków. Oczywiście do tego dochodzą premie, nagrody etc.

Mało tego, wszyscy pracownicy Banku mają immunitet według prawa szwajcarskiego, związany z zakresem ich pracy. Czyli praktycznie są bezkarni i nie mogą być za nic karani. Obecnie bank zatrudnia ponad 600 pracowników. Aktywa BIS nie podlegają roszczeniom cywilnym na mocy prawa szwajcarskiego i nigdy nie mogą być zajęte. BIS ściśle strzeże tajemnicy bankowej i żadne dokumenty, listy obecności ze spotkań, nie mogą być wydawane. Nawet wykonywanie notatek nie jest mile widziane. Pomimo obracania miliardami, nie ma żadnych umów papierowych i żadnych podpisów. Słowa uczestników były wystarczającym zabezpieczeniem i w dotychczasowej historii nigdy nie było rozczarowania. Co ciekawsze, koszty delegacji tych pracowników lokalnych banków centralnych, są pokrywane z pieniędzy lokalnego podatnika, podobnie jak pensje, emerytury. Teoretycznie wszystkie banki centralne mają zagwarantowaną konstytucyjnie ochronę i mogą swobodnie kontrolować politykę pieniężną w danym kraju. Podobno obecnie tylko 4-6 banków na świecie nie jest jeszcze pod kontrolą BIS. Innymi słowy, cały ten cyrk z wyborami nie ma żadnego znaczenia dla gospodarek poszczególnych krajów, ponieważ gospodarka „finansowa kraju” ma centralę w Bazylei, a nie w Warszawie, Moskwie, itd. Dlatego jeżeli jesteś poważnym człowiekiem, musisz się zastanowić, czy warto brać udział w cyrku. W cyrku, gdzie to Ty jesteś clownem i to z Ciebie się śmieją. Zdziwienie musi budzić również fakt tak gorącego namawiania do brania udziału w wyborach przez Episkopat Kościoła Katolickiego. Przecież na tym poziomie wykształcenia powinno być wiadomym, co jest prawdą.

BIS – jego specjalny Komitet d/s trendów rynkowych – IMK, co dwa miesiące ustala ceny złota, po przejęciu roli London Gold Pool. Obecnie w „tym temacie” jest zaangażowanych tylko 21 banków na świecie. BIS kontroluje 4/5 światowej produkcji, czyli światowego PKB. BIS jest najważniejszym bankiem na świecie, wyprzedza MFW, czy Bank Światowy. Jego głównym celem jest prowadzenie „zrównoważonej gospodarki światowej” – czyli promowanie współpracy banków centralnych oraz zapewnianie dodatkowych udogodnień dla międzynarodowych operacji finansowych. A przypominam, że prezesi i zarządy lokalnych, czyli krajowych banków centralnych, nie są wybierani w głosowaniu powszechnym. I nie mogą być odwoływani przez referendum. BIS posiada biuro regionalne w Hongkongu. BIS kupuje i sprzedaje złoto i dewizy dla swoich klientów, czyli innych banków centralnych. Bazylejski Komitet Nadzoru Bankowego oparty na BIS, reguluje wymogi kapitałowe banków komercyjnych i ich płynności. Wymóg rezerwy to 8% kapitału, czyli jeżeli bank udzielił kredytów na przykład na 200 milionów, to musi w sejfie trzymać 16 milionów. Jak możemy sami stwierdzić, bez względu na sytuacje polityczne, BIS cały czas niezmiennie działa i żadne kryzysy mu nie grożą. Dlatego lokalne banki wprowadzają ograniczenia wypłat na przykład do 5000 euro, czy nawet mniej.

BIS jest trzecią na świecie instytucją pod względem posiadanego złota. Zgromadził około 119 ton. To jest więcej, aniżeli Katar, Brazylia, czy Kanada. Przynależność do BIS jest przywilejem i byle kogo tam nie wpuszczają. Rosja, Chiny, Arabia Saudyjska weszły do BIS dopiero w 1996 roku, a taki Pakistan, 169 milionów ludzi, do dnia dzisiejszego nie został dopuszczony. Nawet Kazachstan, od 20 lat motor napędowy gospodarki w Azji Centralnej, nie został zaproszony. Podobnie Nigeria, pomimo posiadania drugiej co do wielkości gospodarki w Afryce, nie ma przywileju zasiadania w BIS, nawet w trzecim szeregu.

Sam musisz pomyśleć, dlaczego.

Niestety większość młodych ludzi nie rozumie, że nadmiar informacji także jest dezinformacją. W Polsce np. szeroko dyskutuje się o gender, o pedofilach, a nikt nie pyta co się stało z polskim złotem tym po 1939 roku? Ile tego wywieziono, ile i na co poszło? Albo jeszcze bardziej tajemnicza sprawa złota FON było tego ponad 5 ton. Ile i kiedy wróciło do Kraju? Kto je przywiózł? Co się z tymi ludźmi stało? Jaki to ma związek z procesem komisji Tatara i Utnika? Umieszczenie jakiejkolwiek informacji w internecie nie ma znaczenia żadnego. Przypadkowe trafienie jest nieprawdopodobne w związku z całkowitą ilością danych. Najlepszy przykład: pomimo, że trzęsienie ziemi w tzw. katastrofie fukishimskiej nie przekraczało 5 stopni a wysokość fali była mniejsza od 5-6 metrów, prasa głównego nurtu dezinformacji i użyteczni naukowcy nadal plota bajki o trzęsieniu ziemi 9,9 stopnia w skali Richtera i fali wysokości nawet 15 metrów. Świadczą o tym wpisy rozmaitej maści trollów. To jest siła internetu. Tylko kto rozpowszechnia te właściwe adresy i kto je nagłaśnia?

Autor: dr Jerzy Jaskowski