Tag: etyka

SAMSARA: NIEZWYKŁY FILM UKAZUJĄCY PIĘKNO JAK I BRUTALNOŚĆ NASZEGO ŚWIATA [+18]

Cud życia? Sens życia? A może jesteśmy zniewoleni w Matrixie?

Świat ma podwójne oblicze i ciągle się zmienia. Jest uwodzicielski i piękny, a jednocześnie agresywny i okrutny. Stare, przestarzałe elementy systemu są zastępowane nowymi, gdy się dezaktualizują. A ile jest przy tym krzyku, dramatu, darcia szat! No jak oni śmią zabierać nam stare wartości! I to, co było niekoniecznie dobre, ale takie bezpieczne i znane! No i proporcje dobra i zła na świecie są mniej więcej 25% do 75% (w ogromnym przybliżeniu) na korzyść zła.

Koło życia – czyli koło samsary, to ciągły przepływ. To system reinkarnacji, ciągłych narodzin, dojrzewania, życia i śmierci. Nęci i kusi błyskotkami i przyjemnymi chwilami, by po jakimś czasie je odebrać. To wieczna sinusoida z jednej strony wyżyn ekstazy, a z drugiej strony, często telenowelowych dramatów. Nęci nadzieją, że tym razem będzie lepiej, że tym razem nie będzie kolejnego dołka. I nadzieją, że jak kupimy / zdobędziemy / zrobimy lub osiągniemy coś, to wreszcie zaznamy szczęścia.

Takiego jak w bajkach. I po zasadzeniu drzewa, budowie domu i spłodzenia dzieci, żyli długo i szczęśliwie, aż niebiosa płakały z wrażenia. Co prawda z wredną teściową, dwunastogodzinnym dniem pracy, kilkoma kredytami i wieloma innymi „ale„.. Ale cóż. O tym już bajki nie mówią, tak jak opowieści i zachęcania ze strony rodziny, bliższej i dalszej. Bo o wiele brzydkich spraw społeczeństwo ukrywa. A w ogóle jak śmiesz o tym mówić, oszołomie! Od odpowiedzialności i obowiązków chcesz uciec, hedonisto!

Rodzisz się wolnym człowiekiem. Potem społeczeństwo i wychowanie to zmienia

Cytat: „Zaczynasz jako młody człowiek z dużą ilością witalności i entuzjazmu, ale to wszystko jest stopniowo niszczone przez wpływ wychowania twoich rodziców i nauczycieli z ich uprzedzeniami, lękami i przesądami. Możesz zostawić szkołę i wyjść na świat pełen informacji , tracąc witalność do poszukiwań , energię do rewolucji przeciwko tradycyjnej głupocie społeczeństwa.

Siedzisz tu i słuchasz tego wszystkiego – i to, co się wydarzy, kiedy w końcu przeprowadzisz swoje egzaminy? Dobrze wiesz, co się wydarzy. O ile nie jesteś w buncie, będzie podobnie jak z resztą świata, bo nie śmie być inaczej. Będziesz więc uwarunkowany, tak uformowany, że będziesz bał się eksplorować na własną rękę … Nie ma prawdziwej inicjatywy, nie ma wolności, nie ma szczęścia; nie ma nic, ale to jest powolna śmierć.

Jaki jest sens bycia wykształconym, sens z nauki czytania i pisania, jeśli tylko będziesz to wykonywać jak maszyna? Ale to jest tym, co świat chce. Świat nie chce myślących, bo wtedy można byłoby być niebezpiecznym obywatelem, a to nie pasuje do ustalonego wzorca. Wolny człowiek nie może czuć, że należy on do żadnego konkretnego kraju, klasy lub typu myślenia. Wolność oznacza swobodę na każdym poziomie, bo myślenie tylko wzdłuż danej wytycznej nie jest wolnością.

Więc kiedy jesteś młody to jest bardzo ważne, aby być wolnym, nie tylko na poziomie świadomym, ale także w głębi. Oznacza to, że trzeba być czujnym w stosunku do siebie, coraz bardziej zdawać sobie sprawę z wpływów, które starają się kontrolować i zdominować cię ; to znaczy, że nigdy nie należy bezmyślnie akceptować, ale zawsze pytać, badać i być w buncie.”
~Jiddu Krishnamurti

antysystem (2)

Życie to gra, ale kłopot jest taki że nie znamy jej zasad

Życie to gra.. Nie znamy do niej zasad, bo nikt ich nam nie przekazał. A jeśli przekazał – to niemal na pewno fałszywe. Skonstruowane są tak, by „im”, elitom, było dobrze, a nie nam. Zaś kody (cheaty) do tej gry mają naprawdę nieliczni. Paradoksalnie wygrywa w tej grze ten, kto.. nie gra. Podstawowa zasada systemu jest dużo prostsza, niż większość ludzi sobie wyobraża. Jego celem jest wzięcie Ciebie w swoje sidła, zaprowadzenie do niezmiernie skomplikowanego labiryntu (dobrze oddają to brazylijskie i tureckie telenowele 😉 ). I zmuszenie do posłuszeństwa, ciężkiej pracy dla tegoż systemu i oddania swojej wolności.

Masz wolny wybór: służbę strukturze (systemowi, społeczeństwu) lub służbę sobie. I wcale nie chodzi o to, że służba sobie prowadzi do zwyrodnienia i egoizmu. Gdyż jeśli nie służysz najpierw sobie, jeśli nie spełniasz swoich zachcianek, przyjemności, pasji – to tak naprawdę nie służysz.. nikomu. Nawet temu społeczeństwu. Bo człowiek nieszczęśliwy, zawalony obowiązkami i sfrustrowany, zwyczajnie nie będzie miał na to czasu ani siły. Będzie raczej dopierdalał i gnoił innych – a to oznacza odwrotność służby społeczeństwu, ludzkości. Ponury paradoks, prawda?

Tak więc wygrywa ten, kto nie gra. Bo zasady gry od początku do końca ustawione są tak, byś przegrał. Byś szarpał się z życiem. Wymyśla się nam grę o nazwie „gonienie króliczka”. Dobrze obrazują to słowa polskiej piosenki sprzed lat: „Nie chodzi o to by złapać króliczka, ale by gonić go.. ale by gonić go.. ale by gonić go.” Sprzyja temu konstrukcja ludzkiego umysłu i ego, które ciągle są nienasycone, ciągle chcą więcej. Tak więc wchodzimy w związek, potem bierzemy ślub. Kariera, coraz wyższe stanowiska. Nowy samochód, potem lepszy i jeszcze lepszy. Potem sadzimy to drzewo, budujemy dom i płodzimy dzieci.

sens życia

Pułapka ciągle nowych pragnień ego, których nie można spełnić

A szczęścia jak nie było, tak nadal nie ma. Są tylko wciąż nowe i nowe pragnienia, nowe cele do wytyczania i dążenia. Taka konstrukcja umysłu i ego została zaplanowana przez naturę by wymusić na ludziach rozwój. Choćby ten minimalny – a więc materialny i rozrodczy.

A gdzie w tym całym kołowrocie, pogoni za nie wiadomo czym, jesteśmy my sami? Zatrzymaj się na chwilę. Czy ktoś nas pytał o zdanie? Ludzie powoli i z ogromnym oporem zaczynają to rozumieć. Coraz więcej ludzi traktuje pracę jak zło konieczne. I to nawet Ci którzy pracują w korporacjach. Siedzą z zegarkiem w ręku równe osiem godzin. Nadgodzin nie biorą, weekendów też. Nie dają firmie tzw „wartości dodanej”, czyli nie sprzedają jej.. własnej duszy. Podobnie coraz więcej ludzi zadaje sobie inne ważne pytania.

sens życia

System nie zapewnia nawet minimum minimum

System chce wziąć Cię w swoje sidła, byś mu służył.. Ale to wcale nie jest najgorsze. Zszokowany? Nie, to nie jest aż tak złe – bo większość ludzi właśnie tego potrzebuje. Złe jest to, że system nie zapewnia nawet minimum minimum, by to osiągnąć. Przykładowo: zarobki. 1200 złotych kosztuje wynajęcie klitki w bloku, gdzie może mieszkać tylko para. 2000 zł kosztuje rata kredytu hipotecznego. Jak chcesz kupić mieszkanie gdzie może mieszkać dwuosobowa rodzina – to co najmniej 3000 zł.

A zarobki są jakie są. Podobnie jest np z życzliwością ludzi. Chcesz wychować dziecko na współczującego człowieka? Możliwe, że w ten sposób pozbawisz je asertywności. A ludzie są gatunkiem bardzo agresywnym. Mówi się, że w Polsce od wielu dekad nie było wojny i trwa pokój. Ale czy czujesz się w swoim kraju bezpiecznie? Czy możesz iść w nocy nie bojąc się? Statystyki kryminalne to setki tysięcy przestępstw rocznie. I jak, nie ma wojny? Jest, od zarania dziejów – wojna wszystkich ze wszystkimi.

Więc.. Niech się pierdolą Ci którzy chcą bym służył społeczeństwu i był mu posłuszny. Służę najpierw samemu sobie. A w dalszej kolejności – tym którzy są dla mnie dobrzy i chcą poznać wiedzę. I tyle. Podstawowa prawda jest taka, że.. powinniśmy wyluzować. Świat gra swoją tragikomedię. A tu się okazuje, że wcale grać nie trzeba. Obudź się i rozejrzyj wokół siebie. Czy to, co powszechnie przyjęte jako norma, przynosi ludziom szczęście? No nie bardzo.

system (3)

Złe emocje i przeżycia wzbudza się w nas celowo

Cytat: „To co ma miejsce teraz na Ziemi jest walką o ludzką uwagę i świadomość. Istnieją ciemne i negatywne siły, które od długiego czasu sprawują władzę i kontrolę na naszej Planecie. Siły te są twórcami, projektantami obecnego systemu, który przede wszystkim ma nas zniewalać na wszystkich poziomach, a także generować z każdego człowieka jak najwięcej emocji opartych na strachu. O ile kilka lat temu informacja taka mogła być uznawana za teorię spiskową, tak dzisiaj kiedy ludzkość powoli wybudza się ze swojej ignorancji, wiedza ta staje się już czymś zupełnie oczywistym.

Ta rządząca „elita” doskonale sobie zdaje sprawę, z tego, że ludzkość się przebudza,a także z natury i etapów procesu transformacji świata, która m.in poprzez wzrost wibracji Planety oraz przebudzoną globalną świadomość ludzką, uniemożliwi im dalsze sprawowanie władzy i kontroli. Wiedzą oni, że tego procesu nie są w stanie zatrzymać, lecz co najwyżej opóźnić. Dlatego starają się ze wszystkich stron poprzez kreowanie wydarzeń, operacji fałszywej flagi zmanipulować ludzką świadomość, tak aby ludzie zostali zamknięci w wibracji strachu (lęk o swoje bezpieczeństwo, lęk o przyszłość) oraz nienawiści do drugiego człowieka, mającej głownie swoje podłoże na tle rasowym i wyznaniowym.

Stąd te wszystkie próby zagonienia ludzkości w konflikt, zaplanowane inwazje islamistów, projektowane i sponsorowane ataki terrorystyczne, oraz cały medialny terror wylewający się z telewizora, radia i wszystkich głównych portali internetowych. Z tego właśnie powodu to ulegająca ich manipulacji ludzka świadomość jest głównym czynnikiem, który opóźnia zamanifestowanie się prawdziwego potencjału na budowę nowego i zdrowego świata. Jak może zaistnieć świat i rzeczywistość, w której panuje spokój, jedność, harmonia, gdy głowy i serca większości ludzi przesączone są myślami i emocjami opartymi na strachu i nienawiści? Dlatego tak ważna jest w tym wszystkim rola świadomości.”
~Dorota Lipińska

A teraz zapraszam do obejrzenia filmu dokumentalnego Samsara – link poniżej:
http://www.cda.pl/video/840305c2

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Dzięki dobrowolnym darowiznom Czytelników mogę zachować niezależność i pisać dla Ciebie o tym, co ukrywane i zakazane. Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat ani z innych, często szemranych źródeł. Radzimy sobie sami. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

SPOŁECZEŃSTWO CIĘ UNIESZCZĘŚLIWI I ZNIEWOLI JEŚLI SIĘ NIE ZBUNTUJESZ!

Społeczeństwo jest chore, nie posiada wartościowej wiedzy i myli się..

Jeden ze starożytnych filozofów mawiał, że poznając prawdę o świecie, tak naprawdę poznajemy trupa. I w istocie taki jest ten świat. Wszystko jest na nim skonfigurowane „nie tak jak trzeba„, a przynajmniej nie tak, by istoty były szczęśliwe. Gnostycy uważają, że Ziemią zarządza Demiurg – istota zrodzona z wspólnych myśli wszystkich ziemian. Taka wspólna globalna świadomość, czy raczej.. Globalny lęk. Przejawia ona te same wady, co ludzie, tylko w innych, wyższych płaszczyznach. A więc jest także jak oni.. nieświadoma.

To trochę straszne stwierdzić, że Demiurg, zarządca planety, choć tryliony raz silniejszy energetycznie i sprawczo od nas, jest pozbawiony świadomości. Demiurg przejawia się m.in. przez prawa natury, które bardzo ściśle odwzorowuje człowiek. I tu dodam bardzo ważną rzecz – człowiek NIGDY nie odszedł od natury. Nawet konstruując bombę atomową i posyłając setki tysięcy niewinnych istnień na śmierć, człowiek ściśle i rygorystycznie wypełnia prawa natury.

Te prawa opisywałem wiele razy. To ewolucjonizm i darwinizm. To rządy silniejszego. To gnębienie i zjadanie słabszego. To przemoc i agresja. To walka, rywalizacja, zakulisowe działania, wyszarpywanie sobie zasobów. To dobór naturalny. Czyli m.in. rozmnażanie za wszelką cenę. Radzę zawsze zastanowić się ludziom, którzy mówią, że ludzkość odeszła od natury i powinna do niej wrócić. Nie, ona nigdy od niej odeszła, nawet pomimo wybudowania bomby atomowej i lotu na księżyc.

Tylko nieliczni nie słuchają się społeczeństwa idąc własną ścieżką

Tylko nieliczne jednostki naprawdę wykraczają ponad naturę – naturę planety i naturę człowieczą, które są złe. Wspólnym marzeniem duchowości, nauki, techniki, kultury, sztuki, i nowych wartości (empatia, humanizm) jest właśnie wyjście ponad ślepą, pozbawioną świadomości naturę. Człowiek – to powinno brzmieć dumnie. Nie jesteśmy robakami zagryzającymi się w krzakach. A przynajmniej nie powinniśmy być, nie powinniśmy dążyć do takiego wzorca.

Każdy człowiek ma w sobie reprezentanta natury – czyli ego i umysł, które są takie same jak natura. I które jakby „pilnują„, by człowiek wypełniał programy natury (przetrwanie za wszelką cenę, gromadzenie zasobów – w tym walka o nie, jak najszersze rozmnażanie). Także społeczeństwo jest ściśle podporządkowane programom natury. Społeczeństwo także jest nieświadome, pełne ignorancji i przemocy. Działają w nim dokładnie te same prawa, co na afrykańskiej sawannie. Tylko wyrażają się na innych – wyższych płaszczyznach, niż w świecie zwierząt.

Jak już wspominałem – człowiek, to powinno brzmieć dumnie. Na tyle jesteś człowiekiem, na ile wychodzisz ponad pierwotny, pełen przemocy program natury. Na tyle jesteś człowiekiem, na ile sprzeciwiasz się społeczeństwu. Przy czym nie powinien to być bunt destrukcyjny, a więc kierowany nienawiścią, chęcią odwetu, lękiem. Bunt pozytywny to bunt dekadenta, artysty, ezoteryka, filozofa. A najlepiej – wszystkie naraz 😉

Na czym polega prawdziwa, a nie udawana wolność od społeczeństwa?

Społeczeństwo ma swoje programy kontrolujące go, które też są zgodne z naturą planety. Ideologie, religie i walki między nimi – sama natura. Konserwatyzm, purytanizm (np ten wielkomiejski), monogamia, patriarchat – to też natura, i też mają one za zadanie trzymać lud w ryzach. Doktryny innego typu – musisz wziąć ślub, musisz mieć dzieci, musisz być posłuszny społeczeństwu, nie negować autorytetów, nie wychylać się przed szereg, nie filozofować, nie zadawać zbędnych pytań, nie negować społecznych prawd. I najważniejsze chyba – milczeć o grzechach, zbrodniach i ofiarach społeczeństwa. Które woli zakopać swój „błąd” dwa metry pod ziemią, niż się do niego przyznać.

Na czym więc polega konstruktywny bunt przeciwko społeczeństwu? Negujesz wszelkie prawdy i doktryny, podług których działa społeczeństwo, i… żyjesz swoim życiem. Jednocześnie nie wkurwiasz się, nie próbujesz zmieniać ludzi na siłę, nie masz do nich pretensji że są ignorantami. Oni mają swoje życie, i niech je mają. I Ty masz swoje życie. Reagujesz brutalnie tylko wtedy, gdy ktoś przekracza Twoje granice. Masz prawo się bronić, adekwatnie do sytuacji, włączając nawet zabójstwo – jeśli ten ktoś chce zabić Ciebie. Nigdy nie nadstawiasz drugiego policzka. Tylko zapobiegasz nawet pierwszemu ciosowi, bijąc wroga w oba policzki. To wróg ma nadstawić drugi policzek – nie Ty.

Z tym, że gdy naprawdę zaczynasz akceptować prawo by być sobą i by inni też byli sobą.. Gdy nie ewangelizujesz, gdy nie wpierdalasz się w cudze życie, gdy nie zmieniasz i nie uszczęśliwiasz na siłę, to staje się coś niesamowitego. Ludzie, nawet Ci ignoranci pełni agresji, podświadomie to wyczuwają i dają Ci spokój. Sam tego doświadczam od zeszłego, 2016 roku. To samo dotyczy dyskusji i.. związków.

Cytuję: „Wyobraź sobie, że żyjesz nie osądzając innych. Możesz z łatwością im wybaczyć i rozstać się z wszelkimi posiadanymi sądami. Nie masz potrzeby posiadania racji i nie potrzebujesz nikomu udowadniać błędu. Szanujesz siebie i wszystkich innych, a oni szanują Ciebie. Wyobraź sobie, że żyjesz bez strachu kochania i bycia kochanym. Już nie boisz się odrzucenia i nie masz potrzeby bycia zaakceptowanym. Możesz powiedzieć: „kocham Cię” bez wstydu czy uzasadniania. Możesz kroczyć przez świat z szeroko otwartym sercem i nie obawiać się zranienia.”
~Don Miguel Ruiz

Pokaż mi jak dyskutujesz i jakie są Twoje związki, a powiem Ci jakim jesteś człowiekiem

W dyskusji nie musisz nikogo przekonywać ani namawiać do zmiany stanowiska. Ja z tym mam lekki problem dalej 😉 Nie musisz głosić jedynie słusznej prawdy. Ona gdzieś tam istnieje – jest skomplikowana, wielowymiarowa, wieloznaczna, relatywna. I każdy tę prawdę postrzega inaczej. A większość dostrzega jedynie maleńki jej wycinek. I najważniejsze – nie musisz pokonywać drugiego człowieka w dyskusji. Nie musisz go „zaorać„, wdeptać w ziemię, pokazywać że jest głupkiem, że się myli. To już jest agresja, tylko taka dopuszczalna społecznie.

W związkach nie masz potrzeby zmieniania na siłę partnera. I to często w kwestiach głupich i tak mało istotnych.. Bo wiesz, że realne życie nie wygląda jak instagram blogerki modowej, gdzie nawet sracz jest z diamentów, błyszczy i jest „inspirejszyn„. Nie masz potrzeby kontrolowania go, chęci zamknięcia go w niekoniecznie złotej klatce. Nie strzelasz fochów, nie robisz scen. Nie każesz się domyślać. Wynika z tego, że większość ludzi nie dojrzała ani do związków, ani do bycia rodzicami. Większość ludzi to wewnętrzne, skrzywdzone dzieci, które przez traumy i ignorancję nigdy nie dorosły. I które na wszystko reagują osądzaniem, walką, lękiem lub agresją.

Te i wiele innych ciekawych kwestii opisywałem w poniższym felietonie:
Szokujący sekret relacji międzyludzkich. Co ukrywa psychologia?!

Cytat: „Człowiek wiedzy jest zawsze ślepy, apodyktyczny, zawsze ma rację, a inni zawsze się mylą. Zawsze dyskutuje, jego dyskusje stają się brzydkie. Jest arogancki i zawsze zajmuje pozycję obronną. Nikogo nie potrafi zrozumieć. (…) Jak to możliwe? Cały ten świat – taka świadomość, tyle sposobów patrzenia na życie, i wszyscy się mylą, tylko ty masz rację? To podejście jest bardzo, bardzo aroganckie i pełne przemocy. Człowiek zrozumienia wie, że każdy ma rację w tym czy innym sensie.”
~Osho

Jednak społeczeństwo i system też ulegają zmianie, reformują się

Jednak pomyśl co by było, gdyby każdy był takim „mondrym” i „oświeconym” „fizjologiem„, jak to mawiał Ferdek Kiepski. Gdyby każdy był takim indywidualistą, żyjącym podług swoich zasad, niechętnym do żeniaczki i płodzenia dzieci – to cywilizacja by upadła. A raczej zajęłaby nas jakaś inna, agresywna cywilizacja, co widać obecnie w inwazji islamu na Europę Zachodnią. Społeczeństwo musi być karną i zdyscyplinowaną armią, biomaszyną działającą podług tych wszystkich, bezlitosnych doktryn kontrolnych, nakazów i zakazów. Przebudzenie się z iluzji to dzieło i przywilej jednostki.

Matrix, system, cywilizacja – choć są pełne wad i wypaczeń, są nam potrzebne jak tlen i woda. Nie chodzi o to, by je niszczyć, ale o to by zawrzeć z nimi.. chłodny pokój. A raczej odpowiedniejszym słowem byłoby: pakt 😉 Oprócz ziemskiej, czyli nieświadomej i barbarzyńskiej natury, jest coś jeszcze. Coś efemerycznego i nieuchwytnego, co można nazwać prawdziwym Bogiem, Architektem wszechświata. Gdy wyzwalasz się z więzów społeczeństwa, natury – wchodzisz w orbitę nowych możliwości, na wyższy, boski etap.

Poza tym, sama natura, czyli matrix, system – ulega stopniowej reformie. Budzą się coraz to nowe grupy ofiar – ludzi, którzy byli dotąd prześladowani i musieli milczeć. Dla przykładu, w Polsce ma miejsce przebudzenie ekonomiczne. Korwiniści albo zwolennicy Petru czy Schetyny, uzasadniający niewolnictwo i niskie pensje, są obecnie postrzegani jako szaleńcy. Niewielu kupuje już neoliberalną mantrę powtarzaną od 1989 polskim pracownikom. Że takie sa prawa ekonomii, że tak działa wolny rynek i nic nie da się z tym zrobić.

Pisałem o tym w poniższych, ważnych felietonach:
Polaków niszczy się niskimi zarobkami i wysokimi cenami. To sabotaż a nie prawa ekonomii!
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

Przychodzimy na świat po to, by żyć po swojemu i by zmienić świat na lepsze

My, ludzie, gatunek najwyższy na drabinie ewolucyjnym, przychodzimy na świat po to, by dodać coś od siebie. By zmienić coś. Zmieniamy przede wszystkim siebie. To jest naszym wkładem w uzdrawianie świata. Bo zmieniając siebie, zdobywając wiedzę, żyjąc po swojemu, spełniając swoje marzenia – możemy pomagać innym. Np szerzyć wiedzę, wspierać, uczestniczyć w różnych ruchach walczących na rzecz poprawy człowieczego losu. Naszym przeznaczeniem jest także ulepszyć i zreformować to, co zastaliśmy. A ten proces wcale nie przebiega tak „różowo” i „cukierkowo” jak można myśleć na pierwszy rzut oka. Ba! Jest on pełen błędów, upadków, wypaczeń, ale droga ewolucyjna rodzaju ludzkiego trwa pomimo tego.

Cytat: „Zeszliśmy na Ziemię – były lampy naftowe. Czy szukaliśmy winnych? Nie, stosowaliśmy je, aż jeden przebudził się i rzekł – zrobię żarówkę. Ze ślepca uczynił się widzącym. Tak było z każdym tematem na Ziemi. Genetyka, pamięć komórkowa – to dusza wybiera rodzinę, a więc i pamięć komórkową, aby zdobyć informacje i je przemienić, wznieść. To nie ród mnie obciążył, lecz wybrałam ród, aby poznać swoje zadania.

Zmienić to co zastane.. To zawsze następny etap ewolucji świadomości. Ojej, przecież to takie proste. Kto szuka winnych, jest jak ten, który jeździ powozem konnym i szuka winnych tego stanu. Jakże to męczące, trzeba o konia dbać, koło może się urwać, ojej, ojej. Kto to wymyślił, jaki demon, zło, takie rzeczy mi czyni. To absurdalne. I komedia polega na tym, że nie widzimy śmieszności swych zachowań. Przychodzi ślepy, nie pasuje mu pojazd konny, myśli sobie, może jakiś następny krok i tworzy silnik, samochód. Pobudka, czas wyjść z przeszłości, przestać narzekać, wybrać NOWE i tworzyć. Następny etap, w każdym temacie życia. Kto otworzy BOSKI UMYSŁ – otrzyma wszelkie odpowiedzi.”
~Elen Elijah, www.epokaserca.pl

Zapraszam teraz na dwa filmy video zawierające wykład z podstaw gnozy:

Autor: Jarek Kefir

Hej Kochani! 🙂 Każdy komu zależy na przekazywaniu dalej niezależnych i niecenzurowanych informacji, może dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp. Moja działalność zależy m.in. od Waszego wsparcia. Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

NISZCZĄ NAS, POLAKÓW, NISKIMI ZAROBKAMI I WYSOKIMI CENAMI! TO SABOTAŻ A NIE PRAWA EKONOMII!

Dlaczego Polaków trzyma się w biedzie? Jakie są przyczyny polskiej biedy?

W poprzednim felietonie pisałem o tym, że podstawowym problemem Polaków i całej ludzkości, jest mentalność ofiary. Ludzie działają według obłędnego programu kat-ofiara, dzieląc się zasadniczo na katów i ofiary. Każdy postęp odbywa się gdy grupy ofiar zbuntują się i powiedzą: DOŚĆ.

Zapraszam serdecznie do przeczytania tego ciekawego felietonu:
Dumnie odrzuć mentalność ofiary. Zasługujesz na to co najlepsze!

W Polsce ta mentalność ofiary jest bardzo silnie zaznaczona. Było wiele czynników (pańszczyzna, katolicyzm, konserwatyzm, PRL, postkomunistyczny kapitalizm) i wiele traum (zabory, dwie wojny światowe, okupacja radziecka, stan wojenny, Balcerowicz, Tusk). Lęki, traumy i mentalność ofiary silnie wpłynęły na losu Polaków. Szczególnie silnie jest zaznaczone w sferze finansów, pieniędzy.

Od 1989 roku różni politycy (Balcerowicz, Korwin, Tusk, Petru) wmawiali nam, że musimy zarabiać mało, przy cenach często wyższych niż na Zachodzie. Powoływano się na prawa ekonomii, wolny rynek, ideologię kapitalizmu neoliberalnego. Jest to kolejna ideologia wilków wciskana swoim ofiarom. By prać im mózgi jak i usprawiedliwić złe traktowanie. Czyli po prostu niewolnictwo, wykorzystywanie ofiar (pracowników) przez katów (kapitalistów, polityków, korporacje).

Nie ma żadnej niewidzialnej ręki wolnego rynku. Wprowadzenie tej ideologii doprowadziłoby do jeszcze większego ucisku fiskalnego, bo korporacje zaraz wykorzystałyby brak regulacji. Jest to manipulacja prawami ekonomii, które są płynne i mało ścisłe. Opisywałem to w poniższym felietonie:
Czemu zarabiamy 4 x mniej niż Niemcy przy identycznych cenach?! Odpowiedź jest zaskakująca!

Przestańmy godzić się na niewolnicze warunki pracy i płacy!

Obecnie trwa przebudzenie się Polaków z programu ofiar kapitalizmu. Nikt o zdrowych zmysłach nie słucha już czy to lemingów popierających Petru, czy gimnazjalistów walących konia do chińskich bajek (manga, anime) popierających Korwina. „Załóż firmę to zobaczysz jak to jest” czy „naucz się programowania” lub „zwiększaj kwalifikacje” – obecnie dla większości są to brednie szaleńców terroryzujących internet, a nie partnerów w dyskusji. Bo partner w takiej dyskusji powinien przynajmniej rok lub dwa uczciwie i ciężko pracować u typowego kapitalisty, by znać temat, a nie chodzić do gimnazjum i żyć z pensji mamy.

Kolejnym przejawem mentalności ofiary w kwestii finansów, jest negowanie i obrzydzanie pieniądza. Jest to przejaw dużo szerszej tendencji negowania i obrzydzania wszystkiego, co materialne. A więc także ciała i wyglądu, seksu, radości, przyjemności. Promuje się zamiast tego fałszywą, oderwaną od życia duchowość, ascezę, odmawianie sobie przyjemności, kult umartwiania się i poświęcania. Czy to dla społeczeństwa, rodziny, kościoła, państwa, rodu, gatunku itp itd.

Tak tworzy się nieżyczliwych frustratów, bo jeśli ktoś nie żyje przede wszystkim dla siebie, to nie będzie w stanie szczerze i z radością służyć i pomagać bliźniemu. Bo będzie wkurzony, sfrustrowany i będzie żyć w poczuciu, że zmarnował swoje życie, które stało się kieratem bez żadnej przyjemności. To jest wielki paradoks hedonizmu (nie mylić z destrukcyjnym egoizmem!) i altruizmu – ale to naprawdę działa. Bez zdrowej dawki hedonizmu, bez spełniania swoich zachcianek, pasji, kaprysów, nie ma altruizmu.

Pieniądze i wszelkie inne uciechy świata materialnego są obrzydzane programowo przez religie monoteistyczne. Miało to konkretny cel w odwiecznym, trwającym do dziś sojuszu tronu z ołtarzem w wyzyskiwaniu owieczek boziowych. Uzasadniano w ten sposób wyzysk ludu przez króla, księcia, władcę i kościół. Tylko „pan” (czyli kat) mógł się bogacić, ucztować, poznawać coraz to nowe piękne panie i bawić. Pospólstwo musiało być trzymane w ciemnocie, konserwatyzmie i biedzie, by wydajnie służyło i się nie buntowało.

Cytat: “Dziwny był chłop ten Ślimak. NA WSZYSTKIM SIĘ ROZUMIAŁ, nawet na żniwiarce: wszystko zrobił, nawet naprawił młocarnię we dworze; wszystko sobie w głowie ułożył, nawet przejście do płodozmianu na swoich gruntach, ale niczego sam nie ośmielił się wykonać, dopóki go kto gwałtem nie napędził. Jego duszy brakło tej cienkiej nitki, co łączy projekt z wykonaniem, ale za to istniał bardzo gruby nerw posłuszeństwa: dziedzic, proboszcz, wójt, żona – wszyscy oni zesłani byli od Boga po to, ażeby Ślimakowi wydawać dyspozycje, których sam sobie wydać nie umiał. Był on rozsądny i nawet przemyślny, ale samodzielności bał się gorzej niż psa wściekłego. Miał nawet przysłowie, że: „chłopska rzecz – robić, a pańska – bawić się i rozkazywać innym”.
~
Bolesław Prus

Kapitalizm nęci swych niewolników błyskotkami

Także nowe formy duchowości, np new age i niektóre interpretacje ezoteryki, negują pieniądze i inne materialne radości. Jest to kontynuacja i błędnej, patriarchalnej duchowości oderwanej od życia, i mentalności ofiary. A zasada jest jedna.. Skoro ludzie nie doświadczają bogactwa, bo ich mentalność i konstrukcja systemu taka jest, to chętnie sięgają po takie doktryny. To częsty psychologiczny „myk” – skoro człowiek czegoś dobrego nie ma, to sobie to obrzydza, neguje to, mówi że mu to niepotrzebne, że jest ponad to. Kiedyś, dawno temu, nie doświadczałem miłości, moje serce było skrajnie zamknięte. Więc wymyśliłem sobie chorą ideologię, że miłość jest zła i jej nie potrzebuję. Potem bardzo tego żałowałem, bo zdeterminowało to negatywnie kilka lat mojego życia.

Świetnie jest to pokazane na początku poniższej dyskusji z TVP Kultura z 2013 roku – „Mieć czy być„. Za czasów PRL na studiach wszyscy mówili sobie, że chcą być, być i jeszcze raz być, ach, i w ogóle ę i ą, aż sram tęczą. Natomiast każdy marzył w skrytości, by mieć. By na półkach były te wszystkie towary, co na Zachodzie. Więc mamy teraz te towary (droższe i gorszej jakości niż na Zachodzie), ale nie mamy na nie pieniędzy. Bo mentalność ofiary pozostała, więc Solidarność, Balcerowicz, Wałęsa, przekupili naiwnych Polaków tak, jak konkwistadorzy przekupywali ludy Afryki – błyskotkami.

Czym jest tak naprawdę pieniądz? Jest narzędziem. Jest neutralny. Nie jest ani dobry ani zły. To człowiek decyduje, jak użyć narzędzie. To nie broń zabija ludzi (choć to nie jest takie proste – nie popieram libertarian), i to nie pieniądz czyni zło. To wszystko robi człowiek. Bo natura ludzka jest naturą złą. Ludzkość jest gatunkiem agresywnym i ignoranckim. To, na ile wznosisz się ponad naturę ludzką i naturę tej planety – na tyle jesteś człowiekiem.

Pieniądz jest i dobry, i neutralny, i zły – w zależności od tego, jaki jest człowiek używający tego narzędzia:

-jest dobrem, gdy rodzina od zawsze żyjąca w biedzie i upodleniu, po wzroście dochodów pierwszy raz pojedzie z dziećmi na wakacje czy pójdzie do kina;
-złem, gdy staje się celem życia, sztuką dla sztuki. Mamy wtedy do czynienia z materializmem, wyścigiem szczurów;
-dobrem, gdy człowiek świadomy i pełen ciekawości świata wykorzystuje większe dochody w celu rozwoju siebie, swoich pasji, stawania się lepszym człowiekiem, pomagania;
-złem, gdy człowiek o naturze ignoranckiej za większy hajs kupuje jedynie alkohol, narkotyki, niezdrowe żarcie, i od tego się degeneruje;
-dobrem, gdy pieniądz jest i można bez przerażającego lęku po prostu sobie żyć;
-złem, gdy pieniądze zawsze brakuje, gdy jest lęk, frustracja, odmawianie sobie wszystkiego – rodzi to zło i agresję;
-dobrem, gdy mądry przywódca usprawnia system ekonomiczny i ludziom żyje się dostatniej;
-złem, gdy elity, politycy, kapitaliści i korporacje drenują zasoby i wyzyskują ludzi.

Lęk przetrwania – pisałem o nim bardzo dużo. Przez gnostyków lęk przetrwania utożsamiany jest z mitologicznym grzechem pierworodnym rodzaju ludzkiego. Lęk czy wystarczy do pierwszego, czy będzie się miało pracę, czy nie wyrzucą z domu – jest potworny i niszczący. Powoduje on chyba większość, o ile nie wszystkie zło na Ziemi. Skoro zasobów jest za mało, to od razu pojawia się pokusa by zdobywać je nieuczciwie, odbierać je innym, krzywdząc innych.

Pisałem o tym w poniższych felietonach – są to jedne z najważniejszych artykułów na mojej stronie, zapraszam:
Zaskakujące przyczyny patologii społecznych. To naprawdę aż tak proste!
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy

Bieda degeneruje, zmusza do ignorancji i uległości

Bieda potwornie degeneruje. Ludzie biedni mają większą skłonność do agresji, przemocy, nienawiści, szerzenia podziałów, zawiści i innych typowo ludzkich wad. Z drugiej strony, bogaci też często bywają dupkami o przytępionej empatii. Jednak nie przeczy to tej zasadzie. W Polsce występuje patologiczny niedobór pieniądza. Jest to dodatkowo wzmagane tym, że wszystko u nas jest, a na tak nie wiele nas stać, jak i przez to że ceny mamy takie jak na Zachodzie.

U nas elitą i wzorem do naśladowania są korporacyjne lemingi. Zarabiają równowartość tego, co zarabia Turek w zardzewiałej budzie z kebsami w Berlinie. Mają kilka kredytów, w tym hipoteczny, którego mogą nigdy nie spłacić. Więc jest lęk o przetrwanie, czy starczy do pierwszego, czy nie wyrzucą z mieszkania gdy Frank wzrośnie. I zazdroszczą biedniejszym, że dostali 500+ na dziecko i przez to pracodawcy – święte, roszczeniowe krowy – muszą podnosić pensje. To też jest bieda, to też jest mentalność ofiary, tylko z nieco wyższą pensją, kredytami i pracą po 12 godzin na dobę. I też jest tam lęk przetrwania.

Popatrzmy na piramidę potrzeb Maslowa. Najważniejsza jest potrzeba materialnej stabilizacji. Potem są potrzeby wyższe. Jeśli nie ma zapewnionej materialnej stabilizacji, to siłą rzeczy człowiek, zlękniony i sfrustrowany, nie interesuje się innymi potrzebami. W kieracie dnia codziennego – długiej i słabo opłacanej pracy, dzieci, kredytów itp – nie ma na to czasu i sił. Np na kulturę, sztukę, zdobywanie wiedzy i kompetencji, naukę, hobby i pasje, medytację, duchowość.

Człowiek zredukowany do roli bydlęcia walczącego o przeżycie

Człowiek zostaje zredukowany do roli bydlęcia panicznie zabiegającego o michę. A z rozrywek zostaje mu tylko piwo i mecz, lub telenowela. Wie to każda elita i tak konfiguruje system, by lęk przetrwania i cierpienie z nim związane było jak największe. Nie, nie są to prawa ekonomii, nie jest to niewidzialna ręka wolnego rynku. Jest to cyniczna manipulacja i sabotaż, mający utrzymać masy w ciemnocie i biedzie.

Z drugiej strony, popatrzcie jakie wyniki dał szokujący eksperyment Calhouna. Gdyby nie było tych wszystkich negatywnych bodźców, to ludzkość by się bardzo zdegenerowała. Natura większości ludzi jest taka, że degeneruje ich wszystko. I bieda, i potencjalny dobrobyt. Biorąc pod uwagę nawet regułki psychologiczne – większość nie nadaje się do związku i rodzicielstwa. Z większością ludzi są tylko problemy, bo żyjemy na planecie małp, gdzie rządzi ignorancja, bierność i prawo silniejszego. Opisywałem ten eksperyment w poniższym artykule:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Zdrowe podejście do pieniądza.. Czyli co?

Potrzeba nam zdrowego i asertywnego podejścia do pieniędzy jak i do uciech świata materialnego. Pieniądz jest dobrem, jeśli nie staje się obsesją wyścigu szczurów i nie służy do krzywdzenia drugiego człowieka. Ciało jest świątynią w której mieszka dusza – trzeba dbać i o wygląd, i o zdrowie. Seks i miłość są piękne, jeśli spotykają się dwie osoby o wysokiej mentalności. A dusza wcieliła się w Twoje ciało także po to, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i przyjemności. Nie urodziłeś się po to, by żyć w ascezie, biedzie i fałszywie pojmowanym poświęcaniu się. Nie urodziłeś się też po to, by słuchać kaprysów i żądań chorego i nieszczęśliwego społeczeństwa. Które hołduje przecież najniższym możliwym instynktom i wartościom.

Nie ma już powrotu do wymiany barterowej, która była domeną kultur prymitywnych. Pieniądz to starożytna już reforma ówczesnego systemu. Przyniosła ona dobre jak i złe następstwa. Nie ma też powrotu do jakichś eko-lepianek z patyków i błota. Bo to cywilizacja i technologia umożliwia nam choćby przeżycie. Przecież kiedyś zdecydowana większość dzieci nie dożywała 18 roku życia. A umrzeć można było od byle drobnostki takiej jak wyrostek lub stan zapalny od zęba. To było przecież takie eko, takie organic, takie bio, takie zgodne z matką naturą..

Pieniądz, cywilizacja, technika, nauka, medycyna, robotyzacja nie są problemem samym w sobie ani nie są z zasady złe. Zła i agresywna jest człowiecza natura, która jest prostym odwzorowaniem natury całej planety. Czyli matrixa. Cząstkę matrixa – tego zwierzęcego, bezdusznego systemu – nosimy wszyscy w sobie. Matrix to nie tajne organizacje, nie politycy ani inni „oni„. Matrix to my sami, nasza ignorancja, bierność, agresja, pożądliwość i popędliwość, wiecznie rosnące pragnienia. Póki się z tym nie uporamy, póty zawsze politycy i kapitaliści będą skurwysynami. I zawsze będą jacyś illuminaci czy masoni. Jak nie Ci obecni, to jacyś inni.

Ważne jest to, by demaskować i odsuwać od władzy tych polityków, którzy gloryfikują niskie pensje i obecny status quo. I tych z prawicy (Korwin) i tych z centrum (PO) i tych z lewicy (a raczej pseudo-euro-lewicy – Nowoczesna). Bo pomimo kosmetycznych różnic, służą oni temu samemu systemowi. Zrozummy, że bez pieniędzy trudno o dobro, trudno o wartości. Większość ludzi bieda degeneruje i czyni ich skurwysynami. Ludzie mający jakiś tam kręgosłup i większe oczytanie, przez biedę będą zlęknieni i sfrustrowani tym, że nie mogą się uczyć, rozwijać i spełniać marzeń.

Oby nie było tak, że ostatni Polacy uratują się, emigrując do kraju, gdzie da się normalnie żyć. I będą tam nieraz do końca życia leczyli traumy i rany, jakich zaznali na tej ziemi. Zaś reszta która tu zostanie, pewnego dnia stwierdzi, że ich kraju już nie ma. Dlatego tak ważne jest porzucenie mentalności ofiary, także jeśli chodzi o finanse. Bowiem jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca. Jaka mentalność narodu, taka jego sytuacja ekonomiczna, taka jego empatia, ucywilizowanie.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir
Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Wiedza, prawda, empatia i dobro są drogocennym skarbem. Uważaj komu je dajesz bo nie każdy zasługuje!

empatiaWszyscy znamy hasła wzywające do szanowania każdego człowieka. Do dawania miłości i dobra każdemu człowiekowi. Wszyscy znamy też hasła o tym, że powinniśmy porzucić podziały religijne, narodowościowe, rasowe. Że nadchodzi globalna świadomość, a ludzkość jest jedną wielką rodziną. I że ten, kto nie popiera tych haseł, zamieszczanych razem z łzawymi i kolorowymi grafikami, jest mało uduchowiony i ma zamknięte serce.

Owszem, te hasła są piękne, można się wzruszyć czytając ich założenia. Są jednak dwa „ale„, które są nie tyle języczkiem, co jęzorem u wargi. Po pierwsze – hasła te są wykorzystywane przez cynicznych ludzi z kręgu elit, którzy wykorzystują je do swoich celów. Po drugie – trzeba mierzyć siły na zamiary. Źle wykorzystana empatia, bez znajomości twardych realiów świata, często czyni jeszcze więcej zła, niż zupełna bierność. „Empatia bez znajomości realiów” – to bym dopisał do słynnych „siedmiu zagrożeń ludzkiej natury„, sformułowanych przez Gandhiego.

Empatia, dobro, prawda, wiedza, szacunek, człowieczeństwo – powszechnie uważa się, że należą się one każdemu bez wyjątku, niejako a priori. Jest to jeden z największych i najbardziej niewybaczalnych błędów ludzkości. Przede wszystkim, na te wartości należy sobie zapracować, swoją postawą, czynami, wyborami, wiedzą, szczerą chęcią do zmiany siebie na lepsze. Jeśli dajesz je niewłaściwym osobom, które na nie nie zasługują – depczesz te wartości, kurwisz nimi. Popełniasz wtedy zbrodnię, bo zasilasz zło energią, wiedzą itp itd. Przyczyniasz się też do kryzysu wartości tak samo, jak osoby zupełnie bierne.

Jeśli dajesz je człowiekowi, który świadomie i z premedytacją wybrał służbę złu – jesteś współodpowiedzialny za to zło. Tzw „owce” są przerażone, gnane lękiem i zupełną niewiedzą, i nie są świadomie złe, choć bardzo często popełniają złe czyny. Prawdziwym problemem są ludzie którzy wybrali zło świadomie. Dalej: jeśli dasz te pozytywne wartości swojemu zadeklarowanemu wrogowi, mając nadzieję, że on się zmieni – to zasilasz go pozytywną energią. Dzięki temu ma jeszcze więcej sił, by szkodzić Tobie.

Jeszcze odnośnie człowieczeństwa – ono też nie należy się a priori. Do bycia w pełni człowiekiem nie wystarcza urodzenie się jako Homo Sapiens. Zasada jest prosta – im bardziej przezwyciężasz swoją zwierzęcość, niewiedzę, ignorancję, nieświadomość – tym bardziej zasługujesz na miano Człowieka. Natura, czyli program zwierzęcy – to inaczej zło (w dużym uproszczeniu). Ona chce nas trzymać krótko przy sobie, w nieświadomości i niewiedzy. Zależy jej tylko na przedłużaniu gatunku i ekspansji. Człowiek ma zaś powinność wzniesienia się ponad zwierzęcą naturę.

Wspólnym marzeniem duchowości i nauki jest właśnie bycie czymś więcej niż zwierzaczkiem. Wspólnym ich marzeniem jest także lepsze i piękniejsze życie, niż zaprojektowała nam zwierzęca natura. Przejawia się to np poprzez ochronę słabszych, którzy w czasach bliższych naturze (np jeszcze w 19 wieku) nie przeżyliby. Matce naturze wystarczyłoby, gdybyśmy dalej żyli na drzewach. Nam, ludziom, mającym w sercu iskrę Boga, to już nie wystarczy. Samo zejście z drzew do jaskiń, wynalezienie ognia i koła było wielkim wzniesieniem się ponad naturę. Zostało to przekazane w symboliczny sposób w mitach – np o Prometeuszu dającym ludzkości ogień, czy o Lucyferze niosącym światłość.

Oto wpisy, w których podejmowałem tematykę natury i jej programów. Natura to inaczej materia, ciemność, minus. Jej przeciwnym biegunem (plusem, światłością) jest nauka i duchowość:
Jaka jest praprzyczyna zła na Ziemi? Czy lepszy świat jest możliwy?
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu, i kobiety i mężczyźni. Jak się uwolnić?
Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Jaki jest ostateczny sekret życia? Będziesz w szoku!
Urodziłeś się by być wolnym i szczęśliwym, nie normalnym
„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!
Czy człowiek i ludzkość to nieudany (?) eksperyment natury?
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata
Życie jest za krótkie by martwić się o głupie rzeczy. Idź w pokoju, nie krzywdź innych i czyń swoją wolę

Czy widząc w telewizji płaczące syryjskie dziecko, pomógłbym mu? Nie, nie pomógłbym. Ponieważ znam realia tego świata i taka głupiutka „telewizyjna empatia” przyniosłaby więcej szkód niż pożytku. Pomógłbym temu dziecku, dał azyl, a ono za 10 lat biłoby moje dzieci w szkole jako członek muzułmańskiego gangu, bo tak zostało wychowane przez islam. Poza tym bardziej zależy mi na tym by nakarmić polskie głodne dzieci a ich rodzicom dać godne zarobki i tańsze mieszkania. No i uważam, że nasze liberalne, tolerancyjne i oświecone wartości powinny być chronione przed ludźmi, którzy ich nie znają i są im bardzo nieprzychylni.

Cytat: „Wszyscy wiemy, że jajko otwiera się samo, od środka. Otworzyć je od zewnątrz oznaczałoby zabicie znajdującego się w nim życia, dokonanie gwałtu na naturalnym procesie powolnych, dojrzałych narodzin. To samo dzieje się z nieświadomością: jej wizje są jasne o ile są postrzegane od wewnątrz, jeżeli dana osoba przyswaja sobie prawdy jako własne. Dochodzi wòwczas do przebudzenia, do samouświadomienia.
Ale jeśli powiemy jakiejkolwiek osobie prawdę prosto w oczy, rozebraną z wewnętrznej miłości, poczuje się ona zgwałcona (jak bardzo nie mielibyśmy racji, osoba zamknie się w sobie na tę oczywistą prawdę). Bardzo niebezpiecznie jest pokazywać innym ich ciemną stronę z zewnątrz, bez miłości i wewnętrznego zrozumienia. Wpadają w rozpaczy i mogą nawet stać się gwałtowne dla samoobrony.Tracą życie jak zawartość rozbitego jajka. Nie budzą się lecz szczelnie zamykają we własnych złudzeniach. „Jajko nieświadomości” może wykluć się jedynie na drodze medytacji, introspekcji i porównań. Wtedy nieświadomość otwiera się w sposób naturalny, bez brutalnego przymusu.”
Źródło: Yin-Yang (duchowosc uniwersalna)

Powyższe cytaty mówią też o tym, co poruszałem na początku wpisu. Ja ten błąd wiele razy popełniłem. Starałem się wpłynąć na osobę która nie chce mojej ingerencji, i dać wiedzę temu, kto nie jest na nią gotowy. Co oczywiste, ponosiłem tych błędów konsekwencje. I wcale nie chodzi tutaj tylko o tak oczywisty, niechciany napór na drugiego człowieka. Ale także o całość naszej postawy.

Jeśli nie akceptujesz ludzi, świata, systemu takimi jakie one są – to zostanie to przez nich zauważone. Jeśli jest w Tobie postawa wroga, pełna chęci zmieniania innych na siłę, to ludzie to podświadomie wyczują i także będą reagować agresją, mniejszą lub większą, różnie się objawiającą. Trzeba pozwolić ludziom, by byli sobą. By mieli swoje wierzenia, doktryny, przekonania. By popełniali swoje błędy, nawet jeśli Tobie wydają się one idiotyczne. To są przecież ich lekcje. Wtedy ludzie to wyczują i pozwolą Ci być.. sobą.

U mnie takie wydarzenie miało miejsce na wiosnę zeszłego, 2016 roku. Dawne wampirki nagle przestały mnie nękać, nawet jeśli dalej musiałem z nimi przebywać, np pracować. To było jedno z najbardziej szokujących, pozytywnie, potwierdzeń, że te prawa i zasady naprawdę działają. Zobaczyłem i odczułem to na swojej skórze. Jest to taka zasada nie ingerencji w system. Zauważ – inni ludzie mają swój system. I niech go mają, on jest im, a także Tobie potrzebny jak tlen – by nie było jakiejś niewyobrażalnej anarchii i rozlewu krwi.

Jeśli chcesz, to niejako możesz stworzyć swój własny system. Będziesz dalej ze społeczeństwem, ale nie będziesz podlegał jego negatywnym wpływom. Inni, powołując się a tradycję, religię, zwyczaje, naród – nie będą w stanie narzucić Ci tego, czego nie chcesz. Będziesz mniej obecny w strukturze społecznej, nie będziesz bezgranicznie służył temu systemowi. Weźmiesz to, na co masz ochotę, to, co Cię rozwinie, nauczy, odpręży, uszczęśliwi, o ile to udźwigniesz (np finansowo). Będziesz miał więcej sił i energii, by zmieniać i ulepszać swój własny mini-system, z ludźmi którzy podzielają Twoje wartości. I właśnie tak zmienisz świat.

Nie da się niemowlęciu dać leku na całe zło tego świata. Skoro ludzie są jacy są, to trzeba dawać im takie recepty i środki zaradcze, na które są gotowi. Główna zasada działania ludzkich podsystemów jest taka: To, co daje Ci bezpieczeństwo, jednocześnie odbiera Ci coś na innym polu – najczęściej wolność, możliwość rozwoju i pieniądze. Jednak tak często to, co nam wydaje się czymś ograniczającym, innym ludziom przynosi ukojenie i uspokojenie. Tak, zgoda, jest to iluzoryczne, ale często jest to jedyne, co można wdrożyć.

No i czy ukojenie można uznać za iluzoryczne? Ono jest prawdziwe niezależnie od tego, co je spowodowało. Tak samo choć trochę większa dobroć i empatia u tych ludzi. Są one prawdziwe i realne, bo np religia choć trochę hamuje ich zwierzęce żądze i popędy. Ja kiedyś trochę zazdrościłem tym ludziom, którzy wierzyli że w niebie żyje ten siwy dziadek z brodą, i ich chroni. Oni czuli się autentycznie lepiej np po modlitwie.

Rodzic nie może dziecku od razu powiedzieć całej prawdy o świecie, bo to by je zdemoralizowało. Tak samo nikt nie bierze pod uwagę, że dziecko może zdobyć władzę nad dorosłymi. Lub że zwierzęta przejmą władzę w ZOO. Lub że pacjenci szpitala psychiatrycznego zbuntują się i zaczną nim zarządzać. Nastolatkowie często powtarzają: „jebać policję„. Ale czy bez niej wyszliby choćby po gazetę do kiosku, nie musząc zabierać karabinu maszynowego i nie narażając się na śmierć?

Postaraj się zaakceptować fakt, że nie każdego można „uratować„, nie każdemu można pomóc. A wielu ludzi wcale nie potrzebuje wiedzy i pomocy, ale potrzebuje przykrych i bolesnych lekcji. Które nam mogą wydać się bezsensowne, ale dla nich będą podwaliną do rozwoju. Woda w Wiśle musi stale płynąć i upłynie jej jeszcze dużo. Koło zamachowe życia toczy się bardzo powoli, acz nieubłaganie. Odnajdź spokój w odwiecznym pytaniu: „Dlaczego mam się tym przejmować skoro nie mam na to wpływu?

To pytanie wydaje się być mottem głupców i ignorantów, ale tylko z pozoru. Bo jest w nim duża mądrość. Świat naprawdę da sobie radę bez naszego strachu i zamartwiania się. Da sobie też radę bez siania zamętu, nienawiści i podziałów. Ba! Wprowadzając to do świata, dajemy mu truciznę, a jak wiemy, świat jest nią przepełniony aż po brzegi. Po co dorzucać jeszcze więcej? Ja to robiłem długi czas – sączyłem czytelnikom truciznę w negatywnych artykułach. Chciałbym za to przeprosić. Nie tędy wiedzie droga ku zmianie sytuacji na świecie.

Cytat: „Nie masz prawa niczego na tym świecie potępiać czy zmieniać. Należy postrzegać wszystko jak obrazy na wystawie, niezależnie od tego, czy podobają się czy nie. Na wystawie może być eksponowanych wiele obrazów, które wydadzą się nieciekawymi. Jednak nie przychodzi Ci do głowy, by zażądać usunięcia ich z wystawy. Po tym, jak uznałeś prawo wahadła do istnienia, możesz od niego po prostu odejść, nie ulegać jego wpływowi. Najważniejsze, by nie walczyć z nim, nie wściekać się, nie potępiać, nie wychodzić z siebie, ponieważ oznaczałoby to uczestnictwo w jego grze. Przeciwnie, trzeba spokojnie potraktować je jak zło konieczne, a następnie odejść.”
~Vadim Zeland, Transerfing Rzeczywistości

Cytat: „Jak sądzisz, dlaczego obudzeni nie budzą innych z błędnego snu? Być może dlatego, że małych dzieci, których całe szczęście zawiera się w mocnym śnie – nie należy budzić. Dzieci rosną w czasie snu. Jeśli nie będą w porę kładły się spać, to mogą zachorować, a wówczas w swoim dorosłym życiu nie będą w stanie w pełni zrealizować swoje przeznaczenie. Dzieciństwo wymaga większej ilości snu i dzieci powinny spać.

Taka sama jest natura niedojrzałych dusz. Są one dziećmi, niezależnie od tego, w jakim wieku są ich ciała. Ich radość, zachwyt, potrzeby koncentrują się wokół spraw powierzchownych, podobnie jak życie dzieci koncentruje się wokół słodyczy i zabawek. Dlatego obudzeni idą powoli i cicho, by odgłos ich kroków nie przeszkadzał tym, którzy głęboko śpią. Po drodze budzą oni jedynie tych, którzy wiercą się w swoich łóżeczkach. To właśnie im owi podróżni na ścieżce rozwoju cicho podają rękę.

Dlatego droga rozwoju duchowego nazywana jest mistyczną. Nie ma nic złego w tym, że budzeni są nieliczni, a wielu pozostawia się, by spali. Z drugiej strony pomyślcie, jaką wielką dobrocią jest pozwolić wyspać się tym, którzy potrzebują snu.”

Polecam też inne moje ciekawe wpisy:
Wiedza ukrywana: ideologie i religie przeciwko ludzkości. Uwolnij się, bądź szczęśliwy i potężny!
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: Globalne przebudzenie postępuje a ludzkość się rozwija
Uwolnij się od systemu, podążaj własną ścieżką i nie zwracaj uwagi na większość
Potrzebujemy rozwiązań i alternatyw, a nie mówienia jak to na świecie jest źle
Alan Watts: największa tajemnica społeczeństwa [VIDEO] Wyluzuj i ciesz się życiem
Niesamowity film o sytuacji na Ziemi i wielkiej przemianie [+18]

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

„Syndrom życia w Polsce”. Bez silnych antydepresantów się nie obędzie?!

polska-biedaJakiś czas temu napisałem anegdotę o tym, że u nas, w Polsce, ani coaching, ani teorie new age nie działają. Pisałem, że potrzebujemy raczej porad w stylu:

-jak nie popełnić samobójstwa pracując u polskiego prywaciarza. Który kupuje dzieła sztuki za miliony, ale robolowi nie da nawet złotówki więcej niż minimalna krajowa;
-jakie antydepresanty dobrać? Czy nowe i tym samym droższe antydepresanty są warte swojej ceny?
-jak pogodzić się z tym, że nie spełnisz nawet najbardziej podstawowych potrzeb i pragnień?

Znam taką rodzinę – ma ją para w moim wieku – tak, właśnie w tym specyficznym wieku, w którym świat jest najbardziej bezwzględny i wymagający. Czyli ludzie koło 30-stki. Zarabiają razem 5000 zł. Kredyt hipoteczny to aż 1500 zł. Jeżdżą 12-letnim Passatem. Mają dwoje dzieci. Próbują żyć po prostu normalnie. No ale nie da się, bo nie mogą pójść nawet do kina raz w miesiącu. Z pustego to nawet mag Salomon nie naleje.

Poniższe nagranie które wklejam, pochodzi z kanału You Tube Sukces.pl. Autor próbuje łączyć niektóre dziedziny wiedzy, tłumacząc dlaczego tak się dzieje. Podaje przyczynę, którą znamy – wychowanie. Rozmawiam z różnymi ludźmi i stwierdzam, że mało który naród jest poddawany takiemu praniu mózgów i tak bezlitosnemu gnębieniu w dzieciństwie, jak Polacy.

Link do nagrania poniżej – kliknij w niego, aby je zobaczyć:
Magia„, która ma wpływ na Twoje życie

Są dwie możliwe interpretacje. Pierwsza z nich głosi, że jaka mentalność narodu, taka elita nim zarządzająca i taka jego zamożność. Widać to szczególnie w bogatych krajach Zachodu, gdzie jest większa życzliwość, mniej zawiści, nienawiści i przemocy. Druga interpretacja to coś zgoła odwrotnego. Otóż to bieda ma degenerować człowieka. To bieda ma powodować typowo polskie wady – zawiść, nienawiść, smutek, agresję. A może między tymi dwiema możliwościami, zachodzi jakieś sprzężenie zwrotne? Polski naród raz wpadł w tzw „pętlę przechwytu” biedy i marazmu, i każde pokolenie to nasila coraz bardziej? Nasila i biedę, i negatywną mentalność?

Moja znajoma pisała, że nie tęskni za Polską, że Polska jest nie tyle matką, co macochą. Która dba tylko o najsilniejsze dzieci. Posypała się potem w dyskusji lawina komentarzy. Zwolennicy patriotyzmu darli szaty, jak tak można. A luzacy drwili z patriotyzmu, drwili z dumy bycia Polakiem, jak i drwili z tej całej słowiańskości i idei wielkiej Lechii. Ja ich nie potępiam, staram się zrozumieć taką postawę. Ogrom ludzi w Polsce przeżywa piekło na Ziemi, i wcale nie chodzi tylko o głodowe pensje i niemożność spełnienia nawet najbardziej podstawowych potrzeb.

Problemy w Polsce są trzy:

-konfiguracja systemu ekonomicznego – pensje jak na wschodzie, a ceny często wyższe niż na Zachodzie (tak, tak, pojedź z kalkulatorem do Aldi w Niemczech, przeliczaj ceny z euro na złotówki i porównuj). Nie stoi za tym żaden wolny rynek, żadna jego niewidzialna ręka. Jest to cyniczna manipulacja mechanizmami ekonomii;

-nienawiść, złość, zawiść, donosicielstwo, agresja i przemoc, i inne wady. No i zasada wyznawana przez polskich patriotów spod znaku dresu i bejzbola – „oczy widzą, uszy słyszą, usta milczą„. To główna zasada polskiej patologii, której efektem są wydarzenia takie jak w Łodzi. Matka doprowadziła do tego, że jej dziecko chodziło tygodniami ze złamaniami i innymi poważnymi urazami po pobiciu przez konkubenta, dresa-patriotę. 6 grudnia dziecko to zmarło w męczarniach, sprawa zbulwersowała całą Polskę. Prawdopodobnie napiszę o tym artykuł;

-koncertowe wpieprzanie się jednych w życie drugich. Nie chodzi tylko o toporny konserwatyzm i zaglądanie ludziom do łóżek, co Polacy robią bardzo chętnie i często. Chodzi także o bardzo silnie zakorzenione przekonanie, że skoro ktoś ma z Tobą więzy krwi (rodzina), to ma automatycznie prawo do sterowania Twoim życiem. Pół biedy, gdyby warunki ekonomiczne były normalne. Wtedy np dziecko wynajmuje mieszkanie albo je kupuje po kilku latach oszczędzania, i wyprowadza się od rodzica-tyrana. Ale jesteśmy w Polsce, i domowi psychopaci tę sytuację skwapliwie wykorzystują;

Dlatego propozycje obrony kraju, jakiejś walki zbrojnej, czynu zbrojnego itp itd, budzą we mnie dwojakie uczucia. Z jednej strony, bezdenny śmiech. Z drugiej strony – ogromną agresję. Mam wtedy ochotę takiemu patriocie powiedzieć to i owo. Nie trzeba nam kolejnych powstań listopadowych, styczniowych czy warszawskich, które jedyne co przyniosły, to spalona ziemia i miliony zabitych. Nosz kurwa, no, bez przesady..

Taki patriota wypije piwo z biedronki, zagryzie śledziem, i chce na hurra iść z szabelką na czołgi, a raczej na roboty z bronią laserową wroga. No dobra, nawet gdybym poszedł w ten romantyczny bój już ostatni, walczyć z Niemcem, Ruskiem, Amerykańcem, Żydem, Illuminatą, Masonem czy innym cyklistą.. To co potem, po wojnie? Znowu do pracy za 1850 zł brutto, tylko z amputowanymi kończynami i psychozą pourazową? By budować wolny rynek, kapitalizm, by (elitom) żyło się lepiej?

Sorry, już nie z nami te numery. Jesteśmy pierwszym pokoleniem, które głośno zadaje chyba najbardziej zakazane i znienawidzone pytanie świata. Brzmi ono:
Dobrze, każesz mi robić to, co od zawsze zaleca społeczeństwo, tradycja, system.. ALE CO JA DOSTANĘ W ZAMIAN DLA SIEBIE?!

To pytanie, które powyżej napisałem – jest naprawdę bardzo ważne. I naprawdę jest ono zakazane. Przez wieki tego pytania nie mogłeś zadać, a za jego zadanie mogłeś odpowiedzieć głową. Ty się nie liczyłeś, Ciebie nie było. Była religia, tradycja, naród, ojczyzna, rodzina, szlachta, król, książę, fuhrer, fabryka, korporacja – wszyscy, tylko nie Ty. Jedyna rola, jaką dla Ciebie wtedy przewidziano – to rola niewolnika, posłusznie wykonującego polecenia i zadania systemu.

Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że to jest hedonizm, to jest troska o własną przyjemność, jak i minimalizowanie cierpienia. Bo recepty na życie proponowane przez system mają to do siebie, że ograniczają Ci radość życia, dając za to dużo wyrzeczeń i cierpień. Wychodzi z tego taki mały Amber Gold. Ale czy taka postawa jest zła? I tak, i nie. Jest zła dla elity i dla bezlitosnej społecznej maszyny. Społeczeństwo to karna i zdyscyplinowana armia, maszyna, gdzie jednostka jest co najwyżej pikselem czy też trybikiem. Taka postawa jest też dobra – bo gdy dbasz o własne dobro i przyjemność, to automatycznie dasz to dobro innym. Będziesz nim promieniował wszędzie gdzie się pojawisz.

Osobiście, choć kładę duży nacisk na rozwój duchowy, zanegowałem chyba wszystkie popularne „prawdy” z nurtu new age. Zamiast bezmyślnego poświęcania się i oddawania swojego życia innym – promuję świadomy hedonizm, czyli taki który nie krzywdzi innych. Zamiast ascezy, niechęci do bogactwa i odmawiania sobie ziemskich przyjemności – promuję kult przyjemności, seksualności. Uważam też że bogactwo i dobrobyt to coś wspaniałego, a z życia trzeba korzystać na maxa, na pełnej petardzie.

Zamiast kultu natury, wielokrotnie opisywałem jej mechanizmy. Uważam, że gdybyśmy się słuchali natury, to nie tylko nie siedzielibyśmy w jaskiniach, ale wręcz na drzewach. Twierdzę, że to umysły i serca ludzi świadomych mają marzenie życia w pokoju, harmonii i dobrobycie. A boską emanacją w ciele człowieczym nie jest uprawianie pola w stylu eko, jak to drzewiej bywało. Ale urbanizacja, nauka, technologia, robotyka i medycyna – dzięki którym możemy sięgać gwiazd. No i nie musimy umierać na ten cholerny wyrostek czy banalną infekcję. Bo przyjdzie pan doktor na SOR, z tym bezbożnym i nieekologicznym antybiotykiem, i uchroni Cię od umierania w potwornych męczarniach przez kilka tygodni. Och! Jakże to niewłaściwe, zakazać, wracajmy na drzewa, do natury!

Widząc roboty, maszyny, komputery, miasta, autostrady, reaktory i rakiety kosmiczne – widzę dzieło prawdziwego, żywego Boga. Czytając informację o tym, że udał się doświadczalny rozruch stellaratora Wendelstein, wiem, że Bóg istnieje. Jeszcze kilka lat, i dzięki stellaratorom będziemy mieli bardzo tanie i nieograniczone źródło energii na tysiąclecia. To wszystko zamyka się w odwiecznym człowieczym marzeniu, by żyć lepiej. Z drzew już zeszliśmy, z jaskiń także wyszliśmy, ujarzmiliśmy energię atomu. Dzięki technologii i nauce, nie zamarzamy w zimie, a osoba chora na wyrostek czy depresję nie musi umierać. Bo jest odpowiednio – prąd który ogrzeje, czy skalpel chirurga bądź tabletka antydepresyjna, które ratują życie.

To wspaniałe, że rodzaj ludzki się tak rozwija, że jesteśmy czymś więcej niż zwierzęta, czymś więcej niż natura. Teraz wypadałoby także zejść z drzew czy wyjść z jaskiń także jeśli chodzi o mentalność, emocjonalność i duchowość, bo pod tymi względami, nadal siedzimy na drzewach, razem z tymi zwierzakami. Ale potem patrzę na jakiś film przyrodniczy np na Discovery. Gdzie dwie lwice zagryzają przez 20 minut antylopę, lub stado wilków męczy słabego osobnika. No jakoś nie mogę tam dostrzec boskiej ręki. Nie jestem w stanie, i koniec.

Jak już pisałem, zwierzęta są bardzo blisko natury. Wypełniają jej programy, bo praktycznie nie posiadają samoświadomości. Są tak jak natura – bo natura też nie posiada ani rozumu, ani świadomości – ma tylko ślepe, beznamiętne programy. Człowiek zaś wymyśla, rozmyśla, filozofuje. Człowiek chce żyć lepiej, chce być szczęśliwy. To człowiek pragnie spokoju, radości, dobrobytu. Podczas gdy natura to nie spokój, ale rozpierdol i chaos. To nie radość, ale zło i cierpienie, których jest nadmiar na Ziemi. I w końcu – natura to nie dobrobyt, ale odwieczna, okrutna walka o przetrwanie, mentalność niedoboru i związany z nią lęk przetrwania.

Natura jest egoistyczna, i chce mieć zwierzęta i tym samym człowieka, przy sobie. Ona jest jak prezes korporacji, który banknotem 1000-dolarowym odpala kubańskie cygaro. Takiego prezesa obchodzi tylko to, by cyferki się zgadzały, by rosły. A więc – ekspansja. W naturze są trzy cele związane z ekspansją: jak najszersze rozmnażanie, zdobywanie jak największych terytoriów, a także konkurencja i zdobywanie zasobów. Natura chce mieć po prostu swoich roboli, tak samo jak demoniczny prezes korporacji chce mieć pracowników za 1850 zł brutto.

Prezesa nie obchodzi, że taka pensja nie starczy nawet na podstawowe potrzeby. Ważne, by jego cele (ekspansja -> hajs) się zgadzały. A jak pracownik się „zużyje„, to się go wyrzuci z korporacji, on straci mieszkanie, stanie się bezdomnym, umrze. W naturze jest to samo – ochrona w postaci hormonów (płciowych, czy melatoniny której stężenie spada na starość) jest tylko wtedy, gdy organizm rozmnaża się płciowo. I tym samym, realizuje cele natury. A więc gdzieś do wieku 50 lat.

Natura jest więc przeciwna temu, by ludzie się uduchawiali i przebudzali. Ale to nie wszystko, bo natura sprzeciwia się także temu, by ludzie byli szczęśliwi, by żyli w dobrobycie, by rozwijali naukę i wiedzę. Natura chce człowieka mieć przy sobie, choćby mieszkał on w jaskiniach, żył max 30 lat i był totalnie zezwierzęcony. To człowiek sprzeciwia się temu, chce i rozwijać się, i wrócić do swojego duchowego domu. I przez to cierpi – bo natura i jej mechanizmy w niego uderzają. Vadim Zeland, jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, nazwał te siły „wahadłami” jak i „siłami korygującymi„.

W swojej serii książek opisał, jak „symulować” różne mechanizmy, zachowania i odczucia, charakterystyczne dla ludzi sukcesu. Pozwala to ominąć mechanizmy natury tak, by jej siły korygujące nie karały człowieka. Zwrócę jeszcze uwagę na to, co pisałem już wiele, wiele razy. Otóż natura nie rozpoznaje i nie jest kompatybilna z naszymi duszami / umysłami. Ona nie rozpoznaje i nie rozumie takich pojęć jak: empatia, wrażliwość, miłosierdzie. Ba, ona nawet nie rozumie czym jest dobro i zło, i na czym polega krucha i delikatna równowaga między nimi.

Mechanizmy natury niejako „odruchowo” traktują te powyższe, pozytywne cechy, jako zagrożenie dla realizacji jej programów, jako słabość. I to jest wyjaśnienie tajemnicy, dlaczego ludzie dobrzy i empatyczni mają co rusz różne dziwne złe wypadki, przypadki, zbiegi okoliczności, traumy, choroby, a złoczyńcy tryskają energią, zdrowiem i odnoszą sukcesy. Zło jest premiowane i nagradzane przez naturę, bo wydajniej realizuje jej programy, niż dobro. Wśród biznesmenów, maklerów giełdowych, menedżerów, polityków – a więc elity, ludzi sukcesu – jest ogromna nadwyżka psychopatów.

Zostało to udowodnione kilkoma badaniami naukowymi. Najgłośniejsze z nich dotyczyło maklerów giełdowych z Wall Street. Psychopaci są tacy sami, jak natura, są z nią tożsami. Nie odczuwają empatii ani współczucia. Nie rozumieją oni pojęć dobra i zła. Są więc przez naturę nagradzani. Nie naruszają oni tzw „nadmiernych potencjałów„, opisywanych w książkach Vadima Zelanda, więc nie są karani przez siły natury. Mają wszechstronne możliwości rozwoju.

Częstym schematem jest tak, że jak próbujesz się odciąć od natury, wznieść wyżej – to ona „odcina” Ci swoje zasilanie. Mówisz, że Twoja dusza jest ponad, że jesteś czymś więcej? W porządku, więc receptory mózgowe / neurony słabną, powodując depresję. Także tarczyca – generator tej „profanicznej” siły witalnej – słabnie, zostaje wręcz zaatakowana przez organizm. Pojawia się choroba autoimmunologiczna taka jak Hashimoto. Obie choroby mają dziś rozmiar pandemii, i są wręcz częstsze niż pospolita grypa.

Trzeba zaakceptować swoją zwierzęcą część siebie, na przykład swoją seksualność. W tym tę seksualność, którą wypieramy do głębin psychiki, której się wstydzimy. Bo nie jest ona zgodna z konserwatywną i monogamiczną wizją świata. Jeśli walczysz z czymś, np z naturą – to wzmacniasz to coś. Nie można walczyć otwarcie, ale trzeba niejako zawiązać z nią pokój, wręcz… pakt. Trzeba obejść jej mechanizmy, choćby w taki sposób, w jaki przedstawił to Vadim Zeland.

Dopóki jesteśmy ludźmi w ciałach ziemskich, jesteśmy wplątani w to całe, zło, lęk przetrwania, zwierzęcą walkę o byt. Jesteśmy tutaj na tym samym poziomie, co zwierzęta. One robią sobie różne złe rzeczy (np męczą słabszych), by walczyć o pożywienie, partnerów, terytorium, których to zawsze jest niedobór. Ludzie robią sobie rzeczy jeszcze gorsze, by walczyć o surowce, pieniądze, zasoby, władzę.

Musisz wiedzieć, że jak wychodzisz spod macoszej „opieki” natury i jej programów, to powoli wchodzisz w inny świat. Możliwe że ten duchowy. Oprócz natury, jest druga, potężniejsza, ale o ironio, subtelniejsza siła. Nie widać jej na pierwszy rzut oka. Ta druga, boska siła, ma na celu ewolucję i udoskonalanie różnych form – zwierząt, ludzi, ludźmi, jest po naszej stronie. To tej sile zależy na tym, byśmy się rozwijali, byli szczęśliwi i zeszli w końcu z tych drzew, także mentalnie.

Z drugiej strony, potrzebujemy także tej natury. Jesteśmy dziećmi tego świata, pomimo tego że przypomina on rosyjski dom dziecka. Trzeba przecież unikać tych substancji i procedur medycznych, o których wiadomo że są szkodliwe i nieskuteczne – takich jak szczepienia czy leki obniżające cholesterol. Ważne jest też przecież dobre żarcie, inaczej się pochorujemy. No i dramatyczne jest zanieczyszczenie środowiska, które grozi zagładą życia na Ziemi. Ale tu trzeba dodać, to wszystko – drapieżny kapitalizm, rabunkowa eksploatacja zasobów i inne mechanizmy – są odwzorowaniem właśnie tych zwierzęcych programów natury.

Muszę też dodać coś innego. Wróćmy do sytuacji w Polsce. Kilka dni temu byłem wkurzony przez to, jaka sytuacja ekonomiczna panuje w naszym kraju. Wyklinałem na Polskę. Ale dosłownie chwilę później gdy przeglądałem facebooka, włączył mi się film video. Nie zdążyłem go w porę zamknąć, część obejrzałem. Było to nagranie z bogatego kraju zachodu, gdzie dwóch islamistów napadło na parę – chłopaka i dziewczynę. Wtedy natychmiast mi to przeszło, i dziękowałem stwórcy, że urodziłem się w Polsce. Przypadek, że to video włączyło mi się właśnie wtedy? Czy raczej synchroniczność jungowska?

To, na co tak bardzo narzekamy – jednocześnie nas… chroni. Narzekamy na biedę i prawicowe rządy, ale to w przyszłości ochroni nas przed ogromną wojną domową, którą być może wybuchnie na Zachodzie. Już teraz dzięki temu mamy setki tysięcy przestępstw rocznie mniej. Mamy po prostu swoich „islamistów„, choć 10 razy mniej agresywnych – kiboli, dresiarzy itp. I to nas niejako chroni. Matka natura wysyła islamistów tam, gdzie siła męska słabnie – do krajów Zachodu. I znowu, natura nie rozumie że ludzkość przechodzi ewolucję, tylko dba, by zawsze, w każdym kraju była odpowiednia dawka konserwatyzmu, cebulactwa, cierpienia, zła.

Wiele razy wspominałem, że to, na co narzekamy – a więc religie, ideologie, więziennictwo, policja, armia, i w końcu system – tak naprawdę trzyma tę planetę małp w ryzach i nas… chroni. Ogranicza, to fakt, ale też chroni. Tak samo, w pewnej części, jest z naturą. Wszystko jest bowiem dualne, podwójne. A życie pełne jest paradoksów i ironii.

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Perspektywy ziemskiej cywilizacji: prawdziwa natura człowieka i wszechświata

globalna-swiadomoscDziś zapraszam Was wszystkich na ponad godzinny film o tytule „Trzy magiczne słowa„. Wypowiadają się w nim jedne z najbardziej oświeconych i wybitnych umysłów planety. Jest w nim mowa o naturze i połączeniu człowieka z naturą.

Jest to nieco inne podejście niż to, które ja opisuję w swoich felietonach. Zgadzamy się jednak co do jednego – aby zrozumieć kim jesteśmy i dlaczego na Ziemi dzieje się tak a nie inaczej, trzeba wejrzeć głębiej w naturę, poznać jak ona działa.

Ja poznałem pewne jej mechanizmy. Natura, matrix, bóg, system – to różne nazwy na to samo zjawisko, byt. Od najprostszych organizmów jakimi są wirusy, aż po złożony umysły ludzkie, mechanizmy natury są jedne i te same. Zostały one opisane przez biologów i ewolucjonistów, choć tradycyjna nauka i jej doktryny (np zasada doboru naturalnego) nie wyjaśnia wszystkiego.

Gdyż to całe okrucieństwo, bezwzględność, zjadanie życia przez życie, gnębienie życia przez życie – istnieje także w wymiarze duchowym. Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin i Sieriej Łazariew uchylili nam rąbka tajemnicy. W świecie ludzkim trwa globalna kradzież energii jak i paśnik energii. Komuś lub „czemuś” (?!) zależy na tym, by na Ziemi było jak najwięcej zła i cierpienia.

Zło, cierpienie, złe emocje – generują energię, która jest przechwytywana przez struktury egregorów zwane wahadłami. Ale to nie wszystko. W ciągu ostatnich dziesięcioleci, może stuleci, wahadła zaciskają na ludzkość swoje pęta i kleszcze coraz bardziej. Twory te łączą się z podświadomościami ludzi, i skłaniają ich do różnych, często bardzo złych czynów – by zmaksymalizować ilość cierpienia. Wahadła dodatkowo obniżają i tak szczątkową świadomość u ludzi.

To jest natura – świat, w którym zwierzę zjada inne zwierzę, zaś człowiek kradnie energię innemu człowiekowi. To jest natura – świat, w którym silniejsi i bezwzględniejsi są chronieni. Natomiast osobniki słabsze nie tylko mają gorsze życie, ale wystawione są na gniew sił równoważących natury. Także tych związanych z działalnością wahadeł. Pech chciał, że natura zalicza empatię, miłosierdzie, miłość, czułość – do słabości.

Ona nie rozumie zawiłości relacji międzyludzkich. Psychopatyczny prezes korporacji, czy twardy macho źle traktujący kobiety, mają ochronę sił natury, która umożliwia im sukces i rozwój. Odpowiednio – psychopatyczny prezes korporacji odnosi same sukcesy finansowe, zaś twardy i bezwzględny macho osiąga sukcesy matrymonialne.

Zaś człowiek empatyczny i spokojny ma różne dziwne upadki,, wypadki, przypadki, złe zbiegi okoliczności, jakby dosłownie cały świat się na niego uwziął. Ten motyw niegodziwca osiągającego sukcesy i empaty kopanego przez świat po dupie, przewija się przez kulturę i popkulturę wszystkich epok, narodów i kultur. Z biblią na czele.

Wpadłem na pewną teorię. Otóż człowiek wydaje się być kompletnie niekompatybilny z naturą tej planety. Według tego co pisał jeden z najpotężniejszych wtajemniczonych, Vadim Zeland – zwierzęta nie stwarzają nadmiernych potencjałów, nie ściągają na siebie gniewu sił korygujących natury. To człowiek je stwarza, a konkretnie – jego umysł. Więc natura w swój ślepy i głuchy sposób, karze go. Przy czym natura nie rozumie pojęć takich jak empatia, wrażliwość, nie rozróżnia dobra i zła. Nie rozumie ludzkich dylematów i emocji.

Człowiek otrzymawszy umysł wyrósł ponad naturę, i to na tyle, że natura nie jest w stanie go zrozumieć. Natura na siłę stara się nas wcisnąć w matrycę zwierzęcą, z jej bezwzględnymi prawami doboru naturalnego. I właśnie stąd bierze się fakt, że ludzie psychopatyczni i bezwzględni odnoszą sukces za sukcesem, tryskają zdrowiem i są bezkarni. Bo natura nie rozumie czegoś takiego jak spokój, jak empatia, i wręcz to.. zwalcza, używając właśnie tej matrycy zwierzęcej, z wahadłami na czele.

Z drugiej strony, Ci potężni wtajemniczeni wypowiadający się na filmie, mówią:
Jeśli pokochasz naturę, nie będzie zanieczyszczeń. Jeśli pokochasz ludzi, nie będzie zabijania. Jeśli pokochasz wszystko, miłość będzie rozprzestrzeniać się na cały świat

Film który zalinkowałem poniżej, ukazuje jakby drugą stronę, drugi biegun sił natury. To nie jest do końca prawda, że wszystko nawzajem się zżera, że tylko psychopaci i bezwzględni odnoszą sukcesy. Choć jest to najbardziej widoczne. Wiem, że jest coś jeszcze. Wiem, że w naturze jest także jakaś słabo widoczna, głęboko zakamuflowana siła. Która jest jakby przeciwna tym okrutnym, ewolucyjnym, biologicznym mechanizmom. Ta siła umożliwia nam szersze spojrzenie, i przede wszystkim, zrozumienie mechanizmów natury / systemu tak, by żyć obok niej. Nie będąc niepokojony i karany przez wahadła i siły korygujące natury.

Możliwe, że natura traktuje nas w zależności od poziomu (samo)świadomości. Większość ludzi żyje w transie, w osłupieniu, z minimalnym poziomem świadomości. Swoje codzienne czynności wykonują automatycznie, bez zastanowienia. Ich ostrzeganie jest jakby przymglone. Objawia się to m.in. tym, że to emocje rządzą nimi, a nie oni emocjami. Jak wpadną w pętlę przechwytu złej emocji (depresja, smutek, agresja, nienawiść, pogarda, lęk) to ta emocja robi z nimi co chce, zostawiając ich wyczerpanych i bez sił. I tacy ludzie muszą być traktowani przez naturę przez pryzmat matrycy zwierzęcej, tej z bezwzględnymi prawami.

Natomiast ludzi o większym poziomie świadomości zaczynają być traktowani inaczej. Im większy poziom świadomości, tym słabszy gniew wahadeł i innych mechanizmów natury kojarzonych przeze mnie z matrycą zwierzęcą. Sam widzę to po sobie. Gdy w marcu, kwietniu tego roku (2016) poznałem zasady działania świata, gdy poszerzyłem trochę swoją świadomość i zrewolucjonizowałem myślenie – wiele się zmieniło. Dla dotychczasowych wampirków, np z rodziny czy miejsca pracy, stałem się niemal niewidzialny, przezroczysty. Było to jedno z bardziej szokujących mnie, ale pozytywnie, doświadczeń z poznawania praw natury.

Można nauczy się „symulować” czy też „emulować” zachowania i odczucia tych, którzy są przez naturę i jej mechanizmy promowani. Przy czym wcale nie trzeba stawać się psychopatą, a wręcz przeciwnie. Tak, ten świat jest czymś w rodzaju piekła, więzienia. Na którym rzeź i mord trwa od zarania dziejów. To trzeba wiedzieć, mieć tego typu wiedzę w umyśle. Ale potem o tym trzeba w pewnym sensie… zapomnieć. Nie rozmyślać i nie wałkować tego ciągle. Ci źli, złoczyńcy, zimne dranie, psychopaci – traktują ten świat jako źródło ukochanej przyjemności. Lubią ten świat, chwalą go, doceniają to co mają, odczuwają wdzięczność.

Te same odczucia możemy „wygenerować” w naszym umyśle my, pomimo posiadania tej wiedzy. Natura, jak już mówiłem – jest ślepa i głucha, i nie rozpozna, że ta emocja, to odczucie, jest „emulowane„. Ważne jest jednak to, by była to emocja, myśl.. szczera, czyli nie zakłócana myślą, emocją przeciwną. Po prostu dziękuj za to, co masz. A najwięcej dziękuj za to, przed czym świat i roztropność Twego umysłu Cię uchroniły. Popatrz jak dramatyczne i koszmarne problemy mają katolicy, mieszkańcy małych wiosek czy miejskich blokowisk nie kumający nic, czy ludzie żyjący w toksycznych małżeństwach. O problemach głodującej Azji czy Afryki nawet nie śmiem wspomnieć.

Mechanizmy te i środki zaradcze były opisywane przez wtajemniczonych takich jak Vadim Zeland, Dymitr Wereszczagin, Siergiej Łazariew, Neal Donald Walsch. Są to ludzie których promuję i których publikacje polecam. Siłą rzeczy, są oni dużo mniej znani, niż popularni guru new age tacy jak Osho czy de Mello. I w przeciwieństwie do guru new age, Vadim Zeland nie owija w bawełnę, nie słodzi, nie obiecuje gruszek na wierzbie. Mówił on wprost, że idea przebudzenia i oświecenia jest niemal niemożliwa do wcielenia w życie. I nawet nie jest konieczna by żyć w świecie materii i ducha szczęśliwie. Pisał on, że gdyby zmusić natchnionego guru do ponownego życia i zarabiania w agresywnym środowisku miasta, to z marszu straciłby swoje oświecenie.

Cytuję: „Film ten, to duchowa opowieść o roli i miejscu człowieka na Ziemi. Jest to przypomnienie o tym, że jesteśmy jedną nieskończoną duszą, pochodzącą z tego samego Źródła. Jest to swego rodzaju przypomnienie o wyciszeniu i spojrzeniu w nasz wewnętrzny, nieskończony, boski potencjał i o przejęciu pełnej odpowiedzialność za swoją moc i za swoją świadomość tutaj na Ziemi. Kim jesteśmy? Kim jest Bóg? Osoby wypowiadające się to m.in: Nassim Haramein, Neale Donald Walsch, Dolores Cannon, Max Christensen & Jasmuheen.”

Cytuję: „Cos dziwnie zlego dzieje sie z ludzka swiadomoscia.Chociaz wyewoluowalismy dalej niz jakiekolwiek inne zwierze na Ziemi, to stalo sie to za cene absurdalnej ciasnoty,co oznacza,ze patrzymy na rzeczywistosc przez silny teledkop,nie potrafiac zobaczyc lasu czy nawet lisci, poniewaz mozemy sie skupic jedynie na pojedynczych drzewach… Widzimy swiat tak,jak widzi go robak,podczas gdy pilnie potrzebujemy widoku z lotu ptaka. ….Na tym etapie ewolucji,nasza najwieksza potrzeba jest zmiana naszego intelektualnego punktu widzenia-uznanie,ze nie jestesmy we wszechswiecie sami i ze powinnismy robic znacznie lepszy uzytek z inteligencji,ktora mamy.Nasza ciasnota HIPNOTYZUJE nas,wprowadzajac nas w stan pasywnosci. …Wydaje mi sie,ze tym,co obecnie sie narzuca,czy nam sie to podoba czy nie,jest bardziej uniwersalistyczny punkt widzenia.Nie wiem,czy probuja nam to powiedziec „obcy”,czy moze jest to cos wiekszego.Z pewnoscia jednak mowi sie nam,ze musimy sie obudzic.Zjawisko UFO-czy wiele pokrewnych zjawisk-stopniowo zmusza nas do akceptacji tego,ze ISTNIEJA „inne rzeczywistosci i wymiary”i ze nie mozemy dluzej zyc jak przezuwajace krowy na polu. …To,co teraz sie dzieje,z wytrwaloscia,ktora nie moze byc ignorowana,wymaga naszej uwagi i stanie sie jeszcze bardziej uporczywe,dopoki nie zdobedzie calej naszej uwagi.

PRAWIE CALA LUDZKOSC JEST NICZYM WIECEJ,JAK POKARMEM.Ludzie sa kontrolowani i manipulowani od narodzin az po grob,dokladnie tak,jak przedstawiono to w filmie 'Matrix”,tyle,ze nie sa bateriami dla kilku komputerow,ktore wpadly w amok i przejely kontrole nad swiatem-sa doslownie FIZYCZNYM I ENERGETYCZNYM POKARMEM DLA ISTOT Z WYZSZYCH GESTOSCI.A z powodu swojej ignorancji nie moga nic zrobic.Nie maja wolnej woli,poniewaz nie sa przebudzeni.Co wiecej:wnioskuje,ze nasza kultura,nasze religie,nasze filozofie,nasza nauka,wszystko to ma w tym swoj udzial; i kontrolowane jest przez ten olbrzymi,zlozony „mechanizm zywieniowy”-hierarchie Sluzby Sobie.Nawet wiekszosc „nowych”interpretacji nurtu New Age jest jedynie jeszcze jedna warstwa cebuli oszustw,zeby dalej pozbawiac nas wolnej woli.Co stalo sie z „miloscia”?Co stalo sie z „jednoscia”?,dobrocia,zjednoczeniem,Bogiem bedacym w niebie i swiatem bedacym w porzadku? Co stalo sie z calym tym podnoszeniem swiadomosci,ktore mialo toczyc sie na calej planecie.Co stalo sie z poczuciem „bezpieczenstwa”,jesli tylko otoczysz sie „miloscia i swiatlem”i pozytywnym mysleniem?Te rzeczy sa jedynie maskami „maszyny zywieniowej.”
~Autor nieznany

Autor: Jarek Kefir

Czy uważasz moje artykuły za wartościowe? Za odkrywające coś więcej niż te w nastawionych zarobek i dezinformację mediach? Uważasz że wnoszą do Twojego życia coś pozytywnego? Możesz wesprzeć ideę mojej strony, jest to dobrowolne i nieobowiązkowe. Nie ma u mnie abonamentów, przymusowych prenumerat, cen za artykuły.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

Podstawowa metoda programowania przyszłego niewolnika systemu

duchowosc-2

Wiecie, że proponuję zupełnie nowe podejście do spraw hedonizmu i duchowości. Nie potępiam hedonizmu, ale jest on wręcz moją filozofią życiową. Sprawa jest bardzo prosta – każda istota na Ziemi dąży do maksymalizowania przyjemności i minimalizowania cierpienia. I nie ma w tym nic złego. Zło istnieje wtedy, gdy robisz to kosztem drugiego człowieka. W poprzednim wpisie na ten temat rozgraniczyłem hedonizm i egoizm. Egoizm zakłada dążenie ku przyjemności po trupach. Hedonizm zakłada zaś dążenie do przyjemności z poszanowaniem drugiego człowieka, z istnieniem empatii.

I hedonizm wcale nie wyklucza duchowości. Powiem więcej: często jest tak, że gdy człowiek kieruje się hedonizmem i nie wykonuje ślepo poleceń systemu, społeczeństwa – to ma czas, energię i siłę na duchowość. Większość zalatanych ojców rodzin albo kur domowych na to nie ma ani pieniędzy, ani czasu, ani sił. System perfekcyjnie bierze młodego, głupiutkiego 20 czy 30 latka w swoje kleszcze. Wypełnia mu cały czas, zabiera większość sił, energii i pieniędzy. Wchodząc w system, w to, co każe społeczeństwo, oddajesz mu się bez reszty. Luksusem jest potem choćby te kilkanaście minut w tygodniu na książkę, film czy seks.

Cały myk polega na tym, że skłania się nas do przedsięwzięć bardzo trudnych i nie przynoszących zbytniej przyjemności, mówiąc, że powinniśmy żyć dla kogoś. To jedno z podstawowych metod programowania przyszłego niewolnika systemu. Powtarza się to nam praktycznie od początku naszych dni na tej planecie. Socjalizm i Lenin jest najważniejszy. Naród, ojczyzna są najważniejsze. Bóg jest najważniejszy. Religia, wartości i tradycja są najważniejsze. I w końcu – rodzina i dzieci są najważniejsze. Wszyscy i wszystko jest ważne, tylko nie Ty.

Prawda? Możesz siebie samego zgnoić, podeptać, odmówić sobie każdej przyjemności, wręcz zbiczować.. Ale ważne by inni byli zadowoleni. Tak nas wychowano, bo system tak myślących ludzi potrzebuje. Jednak ma to swoje oczywiste negatywne konsekwencje. Gdyż jeśli nie żyjesz w pierwszej kolejności dla siebie, to tak naprawdę nie żyjesz dla nikogo. Ani dla siebie, ani tym bardziej dla innych. Jest to skrajnie paradoksalne i z pozoru nielogiczne, ale tak właśnie jest. Działa to na zasadzie podobnej do tej, że tylko osoba czująca miłość do siebie, może szczerze pokochać drugiego człowieka. Analogicznie: tylko jeśli realizujesz swoje własne cele, pragnienia, marzenia – będziesz przydatny i pomocny dla innych.

W przeciwnym wypadku będziesz po prostu baterią systemu. Czyli człowiekiem zlęknionym, wykończonym, nienawistnym, z poczuciem zmarnowanego życia. Czyli człowiekiem który daje innym tylko truciznę. Rozejrzyj się wokół siebie, ale uczciwie, bez okłamywania się. Pełno wszędzie takich 30 czy 40 letnich staruszków, którzy podświadomie wiedzą, że nic ekscytującego ich już w życiu nie spotka. Pełno ich w małżeństwach, które się potwornie nienawidzą, w rodzinach, które produkują skrzywdzone, kalekie emocjonalnie dzieci.

Dusza człowieka jest wbrew pozorom hedonistyczna i dba przede wszystkim o swój interes. Wcieliła się ona w Twoje ciało, by doświadczać wszelkich uciech, pokus i grzeszków materialnego świata. Dusza chce wolności, swobody, liberalizmu, tańca, seksu, muzyki, pasji, hobby, ekstazy, i wszelkich innych tego typu działań podejmowanych przez ludzi. Jeśli człowiek jest spełniony i zadowolony, to siłą rzeczy nie będzie chciał pracować i poświęcać się dla systemu. I to jest dla tego systemu wielkim zagrożeniem, dlatego stosuje on różne fortele, by te naturalne dążenia wesołej człowieczej duszy ograniczyć.

Mówi się więc że to grzech (wersja religijna), że to egoizm (wersja dla ateistów), lub że to zła karma i ogranicza uduchowienie (wersja new age). Systemowo daje się nie znającym życia młodziakom te kilka, max kilkanaście lat na wyszalenie się (wiek 15 do 25, 30 lat). A potem kariera, podporządkowanie rodzinie i teściom, dwa etaty, śluby, dzieci, kredyty, i katorżnicza praca dla systemu. By był on większy i potężniejszy, by elitom żyło się lepiej. By budowali swoje imperium spod znaku sierpa i młota, ups, przepraszam – spod znaku krzyża, kosztem Twojej krwawicy.

Dusza człowieka dba więc z jednej strony o swoje własne przyjemności, a z drugiej strony – o swój własny rozwój. Hobby, pasja, zainteresowania, to wszystko co powoduje to niemożliwe do wyrażenia słowami, boskie uczucie ekscytacji i spełnienia – zasila duszę. Każdy człowiek powinien takie coś dla siebie znaleźć. Studiowanie wiedzy tajemnej, nauka, rysowanie, zbieranie znaczków, fotografowanie lokomotyw po całej Polsce, rozwiązywanie łamigłówek matematycznych, ogrodnictwo – rodzajów takiej aktywności jest mnóstwo. Jest to duża część naszego przeznaczenia, o ile nie najważniejsza.

I teraz: gdy realizujesz to swoje przeznaczenie, to, co Twoja dusza sobie szczególnie umiłowała – rozkwitasz. Stajesz się radosny, uczynny, kochający. I właśnie wtedy możesz dać bardzo dużo dobrego innym. Nie mam tu na myśli dawanie nawet ułamka tego dobra ogółowi, społeczeństwu. Bo jest ono nie do uratowania i ja osobiście mam na nie zupełnie wyjebane. Ale chodzi o danie dobra tym, którzy na to zasługują. Na pewno masz kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt takich osób.

Społeczeństwo, świat, system, polecam zostawić w spokoju. żyjesz w pierwszej kolejności dla siebie, swojej przyjemności i spełnienia. W drugiej kolejności – dla dobra i spełnienia Twoich bratnich dusz. Gdy ktoś Ci mówi, że tak nie możesz żyć, bo ojczyzna, bo naród, bo tradycja, bo rodzina – to odeślij go do diabła. W końcu to od niego przyszedł, będąc jego sługą. Jednocześnie nie izoluj się od społeczeństwa, świata, systemu. Nie walcz z nimi, nie próbuj ich zmieniać. Stajesz przed systemem i mówisz mu odważnie: „JA JESTEM„. I bierzesz od tego systemu to, co chcesz, i co uniesiesz (finansowo, emocjonalnie itp).

Odrzucasz zdecydowanie to, co narzucają Ci inni, a czego Ty sam nie chcesz – rodzice, ciotki, partner, tradycja, religia, itp. Ci wszyscy robiący jedni drugiemu draństwa, podkładający świnie, donoszący na sąsiadów – to są ludzie niespełnieni, nie realizujący tego, co ich duszom miłe. Nie żyją dla siebie, więc tak naprawdę nie żyją dla nikogo. Ale sami powiedzcie. Co ma począć ze swoim życiem taki 25, 30, 35 letni chłopina, z kredytem na karku, z dwojgiem dzieci, niepracującą żoną? Gdy musi wypruwać z siebie flaki u polskiego kapitalisty-psychopaty, na dwóch etatach? A i tak ledwie na żarcie z biedry i ratę kredytu starczy? Dusza takiego nieszczęśnika może w wieku tych 35, 40 lat stwierdzić:

LOL, co za chujowa planeta i sytuacja, w co ja się wpierdoliłam? Wygeneruję temu niewdzięcznikowi nowotwór w ciele i zwijam się stąd, następna inkarnacja będzie może lepsza, więcej se przyćpam i porucham, tu już nie mam szans na jakikolwiek rozwój

Istotnie, wg jednej z teorii, gdy człowiek traci zachwyt i zainteresowanie życiem, gdy traci źródło przyjemności, inspiracji, pasji – to umiera. Zaczynają się wtedy choroby, przyspieszone starzenie się. To by było rozwiązanie tej zagadki, dlaczego jedni mają 90 lat, zajebiste samopoczucie i kontynuują pracę naukową (i piją i palą jak smoki), a inni już w wieku 40 lat dostają raka i umierają pomimo braku nałogów.

Nie wierzcie kaznodziejom nienawiści, którzy mówią, że uduchowienia i hedonizmu nie da się pogodzić. Którzy mówią, że seks i bogactwo ograniczają tę sferę życia. Prawda znana przez wielu wtajemniczonych jest taka, że gdy ograniczasz sferę seksualną (dół) to automatycznie ograniczają się Twoje umiejętności i możliwości duchowe (góra). Bajki o tych, których zepsuło i zniszczyło bogactwo, to tylko bajki. Bajki o tych, którym przeszkadzał „pusty seks„, i zostali na siłę ojcami rodzin lub wręcz zakonnikami, to tylko bajki. To bieda niszczy i degeneruje, a lęk przetrwania jest najsilniejszym lękiem tego świata. Brak seksu, przyjemności i ogólna, typowo polska asceza kredytowa, nie uświęca ani nie przybliża do Boga, ale wręcz działa odwrotnie.

Zrzuć kajdany, i powiedz sobie:
-to ja zasługuję od świata na to, co tylko najlepsze;
-to ja istnieję jako część systemu i biorę od niego dokładnie to, na co mam ochotę;
-to ja żyję przede wszystkim dla siebie – dla swojej przyjemności i swojego rozwoju.

Na koniec dodam jeszcze, że nie nastąpił koniec historii, jak prorokował kiedyś Francis Fukuyama. Nastąpił koniec społeczeństwa i wartości, jakie ono wyznaje. Obecnie wszystko należy zdefiniować na nowo. Społeczeństwo i jego wartości umarło, i większość ludzi to wie, choćby podświadomie. Każdego dnia przeglądają, lajkują i udostępniają miliony obrazków, zdjęć, dowcipów, memów, które o tym mówią. Prawda jest przemycana właśnie w takich wklejanych pół-żartem kawałach, np o kochankach w szafie. Jednak jeszcze do ludzi nie dotarło bezpośrednio to, że stary świat już nie istnieje. Ciągle próbują ten stary świat wskrzeszać.

Ja proponuję co innego – dołącz się do trwającej właśnie intensywnej budowy społeczeństwa alternatywnego. Nie jest to w żadnym razie społeczeństwo wyrzutków, gardzące i walczące z systemem, jak np hippisi. My wiemy, że żyjemy w społeczeństwie, i korzystając z dobrodziejstw systemu, ale jednocześnie.. jesteśmy obok nich. Obok ich obłędnych szaleństw i doktryn.

Polecam moje pozostałe artykuły na ten temat:
Trwa dramatyczny kryzys wartości. To koniec znanego nam świata
Czy religie są potrzebne?! Szokujące fakty i punkty wspólne ich wszystkich
Sensem życia jest miłość i radość, a nie cierpienie. Nie daj sobie wmówić filozofii ofiary!
Czy da się uwolnić od systemu? Najpierw poznaj jak on działa..
Uważasz że jesteś wolny? Naprawdę? „Dali nam pieniądze a my oddaliśmy im całą Ziemię”
Twoja dusza pragnie miłości i radości a nie cierpienia!

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/