Tag: ewolucja

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CO JEST NIE TAK Z LUDZKOŚCIĄ?

Wiesz, skąd się wzięło wiele problemów ludzkiej natury? Także z takiej a nie innej ścieżki ewolucji.

Z nauki, jaką jest ewolucja wiemy, że było kilka gatunków hominidów. Działo się to wiele tysięcy lat temu, gdy ludzie mieszkali jeszcze w jaskiniach. Przerwał a potem zdominował planetę (doprowadzając ją teraz na skraj zakłady) ten gatunek, który był najbardziej agresywny i najbardziej rozwiązły seksualnie.

Czyli homo sapiens – tzw. człowiek rozumny. Nasz gatunek.

Aby tak się stało, wystarczyło tylko, by taki gatunek był bardzo agresywny i ekspansywny, by wycinał w pień inne gatunki hominidów, jak i by pieprzył wszystko, co nie ucieka na drzewo i klepał bezmyślnie jedno dziecko za drugim. Do tego nie potrzeba zbytniej inteligencji ani tym bardziej empatii.

A wręcz przeciwnie. Zbyt duża inteligencja i empatia może wręcz przeszkadzać w życiu. Za duża inteligencja prowadzi do takich rzeczy jak depresja czy alkoholizm. Wszyscy znamy zapijających się filozofów. Policjanci też lubią mocno się upijać, ponieważ oni, przez interwencje domowe, wiedzą, że szczęśliwa sielanka rodzinna to mit, a większość rodzin jest albo patologiczna, albo po prostu bardzo nieszczęśliwa. Upadek tej jednej z największych społecznych iluzji prowadzi do depresji, alkoholizmu i samobójstw policjantów.

No i podstawowa sprawa: im mniej inteligentny organizm, tym chętniej i liczniej się rozmnaża. To podstawowa zależność występująca i u ludzi, i w naturze. Ludzie inteligentni mają jedno dziecko, dwójkę dzieci, a często nie mają ich w ogóle. Patologia ma po dziewięć dzieci. Mniej inteligentne zwierzęta – ssaki – mają po kilka młodych na rok. Jeszcze mniej inteligentne gady mają jeszcze więcej potomstwa. I tak dalej. Im niżej w drabinie rozwoju ewolucyjnego, tym potomstwa jest więcej i więcej. Najmniej rozwinięte wirusy pomnażają się decyliony razy. Bardzo ciekawa zależność, prawda? Patrząc nieco gnostycko na tę kwestię, to rozmnażanie jest związane ze sferą nieświadomości. Tworzenie nowej istoty żywej to ukoronowanie materii i życia materialnego, a więc nieświadomości. To do dlatego im więcej w danej istocie pierwiastka świadomości (w tym inteligencji), tym mniejsze rozmnażanie.

Continue reading „DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CO JEST NIE TAK Z LUDZKOŚCIĄ?”

CZEMU PATRIARCHAT UPADA? EWOLUCJA NASZEJ ŚWIADOMOŚCI

Jaka jest geneza systemu partiarchalnego?

Zacznijmy od początku.

Mężczyzna pragnie wolności. Najbardziej odpowiada temu archetyp wiecznie pijanego włóczęgi z gitarą. I taki styl życia najbardziej pociąga wielu facetów. Nawet gdy mężczyzna siedzi w korpo za monitorem, słucha się wszystkiego i wszystkich (łącznie z żoną, rodziną, realiami i społeczeństwem), a do pracy jedzie modnym SUVem na kredyt, choć te zaledwie dwa przystanki mógłby podjechać 4 razy szybciej tramwajem.. To i tak w swoich marzeniach ucieka na potężnym motocyklu prosto pod namiot w bieszczadzką głuszę.

Archetypy i wzorce męskie

Facet jest skonstruowany tak by, maksymalnie oszczędzać siły i nie wykonywać zbędnych obowiązków. Konstrukcja ta jest prosta i jest reliktem ewolucji: iść na polowanie lub na pole, stracić olbrzymią ilość sił, a potem wrócić do jaskini czy do plemiennej chatki, regenerować siły, pić bimber, bawić się i mieć święty spokój.

Więc mężczyzna najlepiej to chciałby się bawić, jeść, pić, lulki palić, wyszaleć się na maxa, by mieć potem siły na pracę. Facet jest więc wewnętrznie liberalny (lewicowy). Jednak natura stara się tutaj to moderować i wypośrodkowywać. Mężczyzna więc ma zewnętrzną tendencję do identyfikowania się z tym, co prawicowe (dzielnica, miasto, region, narodowość, rasa). Jest więc zewnętrznie konserwatywny (prawicowy). Stąd wielu z nich uważa się za prawicowców i głosuje na takież partie polityczne.

Continue reading „CZEMU PATRIARCHAT UPADA? EWOLUCJA NASZEJ ŚWIADOMOŚCI”

KRAINA STEREOTYPÓW: CZEMU ZAKUPY KOBIET TRWAJĄ TAK DŁUGO?

Bardzo luźny temat, poruszający raczej swobodnie jakieś ważniejsze zagadnienia. 😉 Wielu mężczyzn narzeka na to, że kobiety robią zakupy dużo dłużej, niż oni. Ten sam market lub to samo targowisko. Ten sam zestaw zakupów. Ta sama pora dnia. Ale o ile mężczyzna kupuje dane produkty np w 15 minut, to kobiecie zajmuje to 45 minut lub więcej.

Z czego ta magiczna różnica czasu sę bierze? Czyżby kobiety były tak niesamowite, że aż zaginają continuum czasoprzestrzenne? 😀 Jest to związane, a jakże, z naszymi zaszłościami ewolucyjnymi. Wiele tych ewolucyjnych zaszłości, kojarzonych z czasami jaskiniowymi, czy wręcz z jeszcze drapieżniejszym światem zwierzęcym, zderza się dziś z całkowicie nowym systemem. Bowiem chcemy w końcu być ludźmi, chcemy w końcu zacząć sięgać gwiazd.

Przez tysiące lat obie płcie inaczej zdobywały żywność dla swoich rodzin i dla mieszkańców wioski.

  1. Strategia kobieca to zbieractwo. A więc ten, ten i jeszcze tamten rejon do odwiedzenia. Tu trzeba uważnie się rozglądać za jagodami. Podczas ich zbierania można popatrzeć w niebo czy kontenplować. Na sąsiednim rejonie są fajne owoce, może już dojrzały na tamtym krzaku. A może iść na zupełnie inny, nieco oddalony rejon? Koleżanka z plemienia mówiła, że tam można nazbierać grzybów.
    .
  2. Strategia męska to myślistwo. Pójść szybko i zwinnie w konkretny rejon lasu, łąki lub sawanny. Jak najszybciej wypatrzyć stado zwierząt. Zaczaić się na konkretną sztukę. Oddać precyzyjny strzał z łuku, potem kolejny i kolejny, by dobić zwierzę. Następnie jak najszybciej udać się z upolowaną zdobyczą do wioski, by mięso się nie zepsuło i by nie zleciały się drapieżniki, zwabione zapachem krwi. Więc dlatego mężczyzna robi zakupy szybko, zaś długie zakupy są dla niego… stresujące! 😀

Continue reading „KRAINA STEREOTYPÓW: CZEMU ZAKUPY KOBIET TRWAJĄ TAK DŁUGO?”

ŻYCIE W MIEŚCIE SZKODZI! NISZCZY ONO TWOJE ZDROWIE I PSYCHIKĘ!

Czy życie w mieście szkodzi zdrowiu? Jakie są problemy związane z miejskim stylem życia?!

Urbanizacja jest wielkim „osiągnięciem” ery przemysłowej. Ludzkość z plemiennych społeczności czy z niewielkich, feudalnych wiosek, zaczęła się przenosić do coraz większych metropolii. Ówczesne elity wywodzące się z 19-wiecznej arystokracji, w erze industrializacji potrzebowały stłoczenia wielkich ilości ludzi na niewielkich przestrzeniach. Cel tego to zasobnik taniej siły roboczej dla ich zakładów przemysłowych tuż obok nich. Dawny feudalizm zmienił się w kapitalizm, ale zmieniło się niezbyt wiele, poza stopniowym, trwającym latami łagodzeniem opresyjności rządów. Nawiasem mówiąc, system niewolniczy zmienił się w feudalizm, a ten w kapitalizm. Poza zmianą nazwy, lekki złagodzeniem reżimu systemowego jak i zmianą organizacji, tak naprawdę wszystko pozostało po staremu. Nadal elita zgarnia 90% zasobów planety, a my pracujemy na ich biliony za grosze, i jeszcze uznajemy to za normalność, bo wmówiono nam doktryny niewolnicze.

Wraz z rozwojem miast, pojawiły się zupełnie nowe problemy, nieznane wcześniej. W miastach jest wiele czynników, które przez setki tysięcy lat ewolucji homo sapiens w ogóle nie występowały. Stąd w miastach nasza psychika po prostu „wariuje”, a ciało choruje. Nie ukrywam, że nasza emocjonalność, nasza podświadomość i nasz mózg wciąż znajduje się w epoce kamienia łupanego, co rodzi ogromne problemy i ogromne rozdarcie. Jednak teraz żyjemy w epoce dziejowych przemian. Zmienia się dosłownie wszystko. Pojawiają się najróżniejsze nowinki, do których ewolucyjnie nie jesteśmy w ogóle przystosowani. Oczywistością jest też fakt, że wychodzimy powoli ze świadomości barbarzyńskiej, pół-zwierzęcej, ku świadomości człowieka światłego i rozumnego. Mamy teraz jedno wielkie rozdarcie pomiędzy dwoma światami: tym zwierzęcym i tym powoli wyłaniającym się ludzkim przez duże L.

Chciałbym Cię też uczulić na to, że nie ma już odwrotu od cywilizacji, w tym od urbanizacji. Nie ma odwrotu od pieniądza i powrotu do „jaskiniowej” wymiany barterowej. Nie ma odwrotu od nowoczesnego budownictwa ku mieszkaniu w chatkach z patyków. Od nauki i medycyny, choć są one skorumpowane i bardzo „kulawe”, także. Wiesz, wolałbym by wyrostek z reakcją zapalną zoperował mi lekarz dzięki tej jakże nienaturalnej technologii. A przecież wielodniowe konanie w męczarniach, pośród gnicia ciała, byłoby w takiej sytuacji tak bardzo „bio” i „eko”. Nic nie jest czarno-białe. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. A era technologii jest koniecznym etapem w ciągłym rozwoju i ewolucji ludzkości.

Smog elektromagnetyczny, WIFI, telefonia komórkowa

Wszelkie urządzenia typu lodówka, pralka, telewizor, elektroniczny zegar, lampka i tym podobne, wydzielają tak zwany smog elektromagnetyczny. Otacza on nas ze wszystkich stron. Tak samo urządzenia WIFI czy fale emitowane przez stacje bazowe telefonii komórkowej GSM. Przez tysiąclecia naszego żywota na Ziemi tego po prostu nie było. Jedyne fale elektromagnetyczne jakie nas otaczały to te z codziennych emisji lub wybuchów słonecznych, czy te z wyładowań atmosferycznych. Uważam jednak, że alarmistyczne dane na ten temat są nieco przesadzone.

Jeśli chcesz zgłębić tę tematykę, to zapraszam Cię na poniższe artykuły:
Czy telefony komórkowe są szkodliwe? „To smaży Twój mózg”
Kuchenki mikrofalowe to śmierć na raty! Ich szkodliwość dla zdrowia została potwierdzona!
Chcesz zgłupieć i szybciej umrzeć?! Oglądaj często telewizję!

Smog akustyczny i zanieczyszczenie hałasem szkodzi naszemu zdrowiu

Posłużę się tutaj dowcipem mojego autorstwa:

-Wiesz co, denerwują mnie koty, gołębie i inne ptaki. Nic tylko miałczą, gruchają i ćwierkają. Sam hałas.
-A mnie denerwuje co innego. Co tylko pójdę do parku lub na miasto, to jedyne co słyszę to: WSSSSZZZZZZ, WRUUUM, BRAPAPA i tak w kółko, do zajebania. Bo teraz każdy gryzipiórek musi mieć blaszane pudełko zwane przez was samochodem.
-Jesteś jakimś popaprańcem! Weź odstaw to zioło i zacznij myśleć normalnie, jak ludzie!

Autentycznie są osoby, którym przeszkadza gruchanie gołąbków na dachu, zaś tej potwornej dysharmonii i wrzasku rozsiewanego przez samochody w ogóle nie krytykują. Bo przecież auto to męskość, to status społeczny, przedłużenie penisa, a motocykl ryczący z potworną siłą 110 decybeli to już w ogóle frajda. Ta rzeźnia dochodząca ze wszystkich ulic, uliczek i dróg jest dla ludzi czymś normalnym, a gruchanie gołąbka czy miałczenie kotka już nie. Większość jest tak uzależniona od hałasu, że nawet gdy jedzie na łono natury, to zaraz włącza radio z wrzaskami zwanymi muzyką. Ewolucyjnie nie jesteśmy przystosowani do takiego natężenia hałasu. Wpływa on niszcząco nie tylko na układ słuchu, ale także na mózg. U wielu ludzi powoduje on rozkojarzenie, zmęczenie, pogorszenie koncentracji.

Przez wieki mieszkaliśmy w sielskich, spokojnych osadach czy też wioskach. Wsłuchiwaliśmy się w odgłosy natury. One są bardzo kojące. Polecam mieszczuchom ściągnąć aplikację Open FM i tam znaleźć stację z odgłosami natury. Słuchamy ich na dobrej jakości słuchawkach. Małe słuchaweczki od smartfonów się nie nadają. Nawiasem mówiąc, one są gwałtem na jakiejkolwiek muzyce i nie nadają się do niczego, poza wyrzuceniem do śmieci. Słuchamy tych dźwięków w zamkniętym pokoju, by nikt nie wszedł, leżąc na plecach, z zamkniętymi oczami i rozluźnionymi mięśniami. To najlepsza forma medytacji, oprócz oczywiście wypoczynku w lesie czy nad cichym jeziorkiem.

Nadmierne oświetlenie zaburza cykl dobowy

Ewolucyjnie w ogóle nie jesteśmy przystosowani do oświetlenia elektrycznego. Oświetlenie typu świeczka lub ognisko ma skrajnie niewielką jasność. Ale zapalenie już dwóch świateł w pokoju oznacza dla organizmu to samo, co nastanie dnia i świecenie słońca. I to nawet wtedy, gdy w nocy idziesz do ubikacji. Zapalasz światło, i Twój mózg dostaje sygnał: „o, zaczął się dzień!” Zostaje wtedy zaburzona produkcja melatoniny i kortyzolu, a także wielu innych hormonów. Staje na głowie cykl snu i czuwania. Melatonina wydziela się po zachodzie słońca gdy nadchodzi ciemność, i przez długie tysiąclecia ludzie kładli się wtedy spać. Z kolei kortyzol wydziela się rano, m.in. w wyniku działania światła słonecznego.

Gdy zapalane jest światło w nocy, to melatoniny jest mniej, bo dla mózgu zaczął się dzień. W dodatku jeśli człowiek nie zaśnie do godziny 23:00, to organizm przełącza się na „tryb nocnego czuwania” i do samego rana nadnercza będą produkowały niewielkie ilości hormonu stresu kortyzolu i i zaburzały głębokość snu. Było to potrzebne gdy żyliśmy w jaskiniach, gdy jeden człowiek plemienia czuwał przez całą noc, pełniąc wartę, by nie wdarł się jakiś dziki zwierz. Lub gdy czuwało kilka osób, bo była np bardzo silna burza. Dziś, gdy kładziemy się często o 24:00 lub później, ten relikt ewolucji jest po prostu destrukcyjny.

Dziś oświetlenia jest stanowczo za dużo. Nawet jeśli zasypiasz przed 23:00 a w nocy nie wstajesz do kibla, to atakują Cię światła z ulicy, z przejeżdżających samochodów czy migające światła przelatujących na niebie samolotów. Do tego w laptopach montowane są światełka, które w nocy, podczas wyciszenia, świecą się na niebiesko, co także jest komunikatem dla oka i mózgu że rozpoczął się dzień. Koniec końców, rozchwianie cyklu dobowego w jego skrajnej postaci, np pracy na 4-brygadówce, kończy się załamaniem gospodarki hormonalnej organizmy, wyczerpaniem, chorobami emocji i psychiki, a nawet nowotworami.

Wielkie miasta źle działają na psychikę

Podświadomość ma zakodowane mieszkanie w małych plemionach, a później wioskach. Aż do XX wieku, czyli jeszcze 100 lat temu, zdecydowana większość Polaków mieszkała w małych wioskach. W psychologii funkcjonuje zasada głosząca, że psychicznie jesteśmy w stanie „udźwignąć” utrzymywanie kontaktów z maksimum 150 osób. Antropolodzy i archeolodzy potwierdzają tę teorię mówiąc, że dawne plemiona, wioski, osady liczyły właśnie około 150 osób. Do dziś w wielu obszarach regionów takich jak Amazonia, Afryka czy Borneo, istnieją ta zasada ma żywe zastosowanie.

Jednak wcale nie trzeba jechać na jakieś zagraniczne zadupie, gdzie może Cię spotkać zaszlachtowanie maczetą. Wystarczy nawet nasze rodzinne podwórko. Ludzie, którzy przeprowadzili się z miasta na wieś stają się spokojniejsi i szczęśliwsi No, o ile oczywiście nie muszą dojeżdżać do pracy po 2 godziny w jedną stronę, jak i nie muszą obcować z innymi ekstremami tego typu. Bardzo ważny jest też argument, że ludzie mieszkający w małych wioskach nawzajem się znają, co sprzyja wytworzeniu więzi. A co za tym idzie, sprzyja to większemu poczuciu bezpieczeństwa, jak i poczuciu, że możemy sobie nawzajem polegać.

Ma to także złe strony jak wszystko na świecie, a mianowicie purytańska dulszczyzna czy „społeczna omerta”, gdzie rządzi ksiądz, lokalny działacz z PO czy PSL, lokalny biznesmen i lokalny mafiozo. Razem tworzą oni rzeczywistość tzw. „wilkowyjskich gmin”, zmorę Polski lokalnej. O kryzysie tożsamości i zaniku wzajemnych relacji, jakim towarzyszy przeprowadzka do miast, będzie w dalszej części artykułu,

Miasto ogranicza nasz kontakt z naturą

Przed przeprowadzką do miast byliśmy cały czas otoczeni bodźcami związanymi z naturą. Lasy, łąki, pola, jeziora, góry, zwierzęta gospodarskie, zwierzęta dzikie, i tak dalej. Natura jest najlepszym antydepresantem. Człowiek obcując z naturą czuje się po prostu lepiej, niż w gęstych przestrzeniach miejskich. Dodatkowo człowiek dobrze się czuje przy otwartych przestrzeniach, a nie w betonowej dżungli gdzie od jednej strony ulicy do drugiej jest klaustrofobiczne sto metrów. Nawet w miejskich, otwartych przestrzeniach takich jak wrocławskie rozlewiska Odry (okolice Katedry) czy szczecińskie Wały Chrobrego z widokiem na port, człowiek czuje się już lepiej. Patrzenie w dal koi ludzi umysł, a tego w mieście dramatycznie brakuje.

Siedzący tryb życia i ograniczenie sprawności fizycznej przyczyną problemów zdrowotnych

Przez wieki ludzkość całe dnie się ruszała, praktycznie non stop. Człowiek jest ewolucyjnie stworzony do ciągłego ruchu. Mówiąc kolokwialnie, człowiek cały czas zapierdalał. Chłopi od świtu do późnego popołudnia organizowali prace polowe. Kobiety trudniły się zbieractwem (łażenie po lasach), drobnymi pracami pomocniczymi przy męskich pracach polowych, jak i np wyrabianiem tkanin. Człowiek był non stop wysportowany i bicepsy, czyli muskulatura, była czymś naturalnym. Ruch jest bardzo ważny. Bez niego organizm niszczeje. Teraz w miastach dzieci, licealiści i studenci siedzą po 8 godzin przy biurkach, a dorośli nawet po 12 godzin, nazywając tego typu katorgę „karierą i samorealizacją”.

Bez ruchu nie ma odpowiedniego spalania dostarczanych do organizmu kalorii, ale nie tylko. Bez odpowiedniej ilości ruchu zwalnia metabolizm, co tylko potęguje brak spalania kalorii i odkładanie tłuszczy na potem. Warto tu dodać, że ludzki organizm jest nastawiony na magazynowanie jak największej ilości kalorii za wszelką cenę. Jest to relikt ewolucji, gdy nieurodzaj, susza czy wręcz głód zdarzały się niezwykle często. Liczyła się więc dosłownie każda kaloria, którą trzeba było chronić za wszelką cenę. Organizm nie zna obfitości jedzenia jaka ma miejsce teraz i konieczności odchudzania. Przytyć niezwykle łatwo a schudnąć trudno. M.in. dlatego, że mamy aż 3 hormony odpowiedzialne za podwyższenie ilości glukozy (cukru) we krwi, i tylko jeden (insulina) odpowiedzialny za jej obniżenie.

Toksyny w jedzeniu i inne metody jego produkcji niszczą zdrowie w ekspresowym tempie

Toksycznego żarcie, jak i nowych metod jego produkcji (mleko które nie jest mlekiem, ale pasteryzowanym lub homogenizowanym pół-syntetykiem) nigdy w historii ludzkości nie było. Aż do teraz. Nie było też takiej powszechności gotowania i pieczenia, połączonej z tak niskim spożyciem surowego pokarmu. W związku z tym mamy epidemię najróżniejszych chorób cywilizacyjnych. Pomimo statystyk prowadzonych przez państwa (w Polsce przez GUS), to prawdziwa długość życia nie rośnie, ale coraz bardziej spada. Wszystko jest bowiem kwestią metodologii, jak ta średnia długość życia jest liczona i do czego jest porównywana. W związku z wieloma czynnikami (toksyczne żarcie, chemiczne farmaceutyki, zanieczyszczenie środowiska itp) trwa właśnie wielkie „sito genetyczne”.

Przez tysiąclecia słabsi umierali, a silniejsi przeżywali. Dawniej kobieta miała po 10 dzieci, a wieku 18 lat dożywało tylko 5 najsilniejszych lub nawet mniej. I to oni przekazywali swoje silne geny dalej. Jednak dziś na skutek działalności medycyny ratuje się ludzi słabych genetycznie, które przekazują swoje słabe geny dalej. W związku z tym, każde kolejne pokolenia są słabsze. Obecne „sito genetyczne” przeżyją Ci ludzie, którzy nabiorą genetycznej odporności na przetworzone, pełne chemii żarcie, na zanieczyszczenie środowiska. Wykształci się nowa grupa krwi „C”. Dziś czynnikiem ewolucji genetycznej nie są choroby zakaźne i inne bolączki sprzed ery medycznej, ale właśnie to złe jedzenie i zanieczyszczenia w środowisku. To brutalne co napisałem, ale jestem już przyzwyczajony do dzielenia się z Wami niewygodną prawdą.

Anonimowy miejski tłum sprzyja lękom, przestępstwom i dekadencji

W ogromnych metropoliach liczących po 2 miliony ludzi, czy wręcz w megalopolis liczących nawet 88 milionów ludzi (Delta Jangcy) następuje atomizacja społeczeństwa. Tradycyjne więzi polegające na małych, lokalnych grupkach, zanikają. Pojawia się anonimowa, bezmózga masa masa. Następuje nie tylko zanik więzi sąsiedzkiej, ale także zanik tożsamości. Tożsamości różnie rozumianej – patriotycznej, rasowej, narodowej, płciowej, cywilizacyjnej. Ma miejsce wtedy rozkwit liberalizmu i lewactwa, które stawiają na całkowite pozbawienie tożsamości, nawet tej płciowej. Jak i na uczynienie z jednostki bezmózgiej masy, pozbawionej i więzi, i tożsamości. Co by nie mówić o tej całej purytańskiej, małomiasteczkowej dulszczyźnie, to ma ona swoje plusy i pewną przewagę nad lewackim bezmózgowiem. Poczucie więzi (sąsiedzi, miasto, państwo) jak i tożsamości (kobieta, mężczyzna, naród) pełni rolę spajającą społeczność i chroniącą ją.

W związku z zamieszkaniem w miastach jak i z upadkiem poczucia więzi i tożsamości, wzrosła „społeczna neuroza”, wzrosły też poczucie braku bezpieczeństwa jak i poczucie alienacji. Dodatkowo, człowiek pozbawiony poczucia więzi i tożsamości traci swoją siłę (czyli kolokwialnie mówiąc, traci jaja – większość brodatych hipsterów to mieszkańcy miast). Staje się jednostką podatną na manipulacje, zagubioną. Tak, gdzie rośnie w siłę liberalne lewactwo, tam pojawia się związana z nim „nowa świecka tradycja”, czy też nowe religia. Jest nią ateistyczny i bezrefleksyjny konsumpcjonizm. Wiara w jakąkolwiek sferę metafizyczną jest obciachem, filozofowanie i kwestionowanie jest nie na miejscu. Liczą się tylko nowe ciuchy, nowe gadżety, nowy wystrój wnętrza, nowy samochód i tak dalej. Ale nie tylko. Tak, gdzie rosną wpływy lewicy, tam rośnie także demoralizacja, zwiększa się przestępczość i więcej jest wszelkich zboczeń i dziwactw. To zawsze idzie w parze.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

CZY SMARTFONY DOPROWADZĄ DO EPIDEMII ZOMBIE?! NIEPOKOJĄCE DONIESIENIA NAUKOWCÓW

Smartfony, czyli telefony komórkowe z ekranem dotykowym i szybkim internetem, zrewolucjonizowały nie tylko naszą komunikację. Ale mają także wpływ na całe nasze życie, począwszy od systemu relacji, a skończywszy na tym, jak pracujemy. Każda nowinka techniczna i każda rewolucja budzą zrozumiałe obawy. Obecnie żyjemy w czasach „czwartej rewolucji przemysłowej”, które dopiero się zaczyna, ale która na zawsze zmieni nasz świat. Stary świat odchodzi, często w dramatyczny dla nas sposób, a tzw. „szok przyszłości” jakiego doświadcza nasze pokolenie, jest niebywały. Czy mamy się czego obawiać? W tym artykule podejdę do tych naszych „strachów na lachy” w sposób inny niż znasz.

Narzekanie na „tę zdemoralizowaną młodzież” jak i na „te złe obecne czasy” jest stare jak świat. Już gliniane tabliczki i ściany z hieroglifami ze starożytnego Egiptu mówią o demoralizacji wśród ówczesnej młodzieży, upadku obyczajów i rychło nadchodzącym końcu czasów. Złośliwi mówią, że najpierw masz marzenia, potem masz aspiracje, potem masz pretensje. Potem masz już wyjebane i nagle dochodzi do Ciebie niebiańskie olśnienie, jakie to wszystko proste, tylko tego nie zauważałeś. A potem umierasz, spotykając się z największą niewiadomą i najpotężniejszym ziemskim tabu. Ledwo ten człowieczyna coś wie o życiu, ma ten dystans, ten spokój.. A tu już 70-tka na karku i już czeka na Ciebie Zegarmistrz Światła Purpurowy.

Mój ulubiony illuminacki autor mawiał:
„Jeśli uważacie, że nie jesteście niewolnikami z wypranym mózgiem, to dlaczego nawet do głów nie przyjdzie Wam buntować się przeciwko śmierci?” (Robert Anton Wilson)

Najczęściej jednak ta „oświeceniowa illuminacja” nie nadchodzi. Najczęściej człowiek już w wieku 30 lat wie, że w zasadzie przegrał życie. Polska A i Polska B to tylko segregacja biedy. Jedni żyją na kredyt i w tych biurach czy call-centrach zaharowują się na śmierć, ledwo dopinając miesiąc bez długów na karcie kredytowej. Tych drugich nie stać nawet na ten kredyt. Tylko nieliczni wyłamują się z tego zaklętego kręgu. Potem dochodzi wychowanie dzieci, dalsze obowiązki, kontrola otoczenia („masz być normalny i zachowywać się”), a rozrywek i przyjemnych chwil coraz mniej. Miało być „Despacito” [LINK], a jest „Wieśka Tico” [LINK] i do tego na kredyt.

współczesne niewolnictwo

Dawniej (nie) było lepiej

Masz pretensje, pretensje i jeszcze raz pretensje. Rozczarowanie i zgorzknienie narasta przez całe życie. Więc dorosły człowiek, a potem już staruszek, widząc rozradowane dziecko, chce je odpowiednio „wychować”, „ugrzecznić”, czy też dać „lekcję życia”. Zaś widząc młodzieńców przeżywających młodość, swoją pierwszą miłość, swój pierwszy raz, podświadomie zazdrości. Napełnia go gorycz, że zdrowie, wygląd i obowiązki już na te radości i grzeszki nie pozwalają. Stąd się bierze przeważnie większy konserwatyzm wśród ludzi starszych. Jest to też geneza narzekania na młodzież i na „te straszne obecne czasy”. To, co samemu niejeden raz się robiło z wioskowymi dziewuchami na stogu siana czy z tyłu remizy, dziś jawi się jako apokaliptyczny upadek obyczajów.

Tematyka „starych dobrych czasów„, często połączona z demonizowaniem technologii czy pieniędzy, jest moją ulubioną tematyką do demaskowania. A przynajmniej jedną z moich ulubionych. Kilka miesięcy temu niemałą furorę w internetach zrobił niejaki Jakub Czarodziej. Pan ten, oprócz zamieszczania krótkich, prostych myśli, zasłynął krytyką „tych złych obecnych czasów”. O jego przypadku (i nie tylko) pisałem w tym felietonie:
-Dlaczego dawniej było fajniej i lepiej? Dzisiejsze czasy to jakaś porażka! [LINK]
.

Dziś z kolei zobaczyłem nagranie video z prelekcją pana o nazwisku Simon Sinek. Narzekał on na te niedobre smartfony (zakazać! Używających spalić na stosie!) i narzekał na pokolenie millenialsów pracujące w korporacjach. Oczywiście, nie uwzględniał on czynnika dramatycznego ubożenia społeczeństw (nie tylko w Polsce), zaostrzenia walki o byt i związanego z tym ogromnego lęku egzystencjalnego. Bowiem wszystkiemu winne są te smartfony! Oto my, rozleniwieni 30+ i 40+ mamy nowego wroga publicznego, nowego chłopca do bicia! Zamieszczam to nagranie poniżej:

Mrożek i Kieślowski kontra robotyzacja i podbój kosmosu

To wszystko nosi nazwę „starcze pierdolenie”. Profil na Facebooku: „kiedyś było jakoś fajniej” ma 268.000 polubień. Krytycy technologii zdają się wręcz mówić, że smartfony spowodują zagładę ludzkości. I nawet przedstawiają na to dowody, pokazując ich wpływ na połączenia między neuronami w mózgu. Ale nie jest tak źle. Tu chodzi bardziej o to, że obecnie mamy do czynienia z miliardami informacji w ciągu zaledwie miesiąca. A millenia czasu temu człowiek leżał se na łące spity bimbrem, i jedyną „informacją” w ciągu 12 godzin był przejeżdżający raz dziennie dorożkarz na koniku. Faktem jest to, że trochę czasu minie, zanim nasze mózgi przyzwyczają się do tej eksplozji informacji.

Apokalipsa miała nastąpić z powodu meteorytu, komety ISON, Yellowstone, czy złowrogich spisków Illuminatów, ale nie nastąpiła. I nie nastąpi ona także przez smartfony czy facebooka. Spokojnie, drodzy trzydziestolatkowie, do których sam zresztą się zaliczam. To co nowe budzi lęk, obawy, niechęć, a czasami wręcz apokaliptyczne wizje. Jednak to Ci młodzi zadają takie pytania, o których starsze pokolenia bały się nawet pomyśleć. Widać to w polityce i ekonomii szczególnie. I oni znajdują na to rozwiązania, podczas gdy moje pokolenie 30+ boi się każdej nowości, mając w psychice programy pasujące do lat 70-tych XX wieku.

Trochę to wszystko przypomina szok wielkomiejskiego inteligenta czytającego Mrożka, że dwa lata temu jego stabilny świat runął.. Czytam opinie tych 30 czy 40 letnich inteligentów, czy raczej po prostu młodych wykształconych z wielkich miast, i jest mi ich bardzo żal. Autentycznie mi tych ludzi szkoda, bo oni stanęli w obliczu świata, który nagle i niespodziewanie zaczął się zmieniać. I to zmieniać nie tak, jak przewidywali. Nie chodzi nawet o postęp technologiczny i dostęp do wiedzy, które sprawiają, że ludzie wreszcie zaczęli domagać się godnego życia, zamiast zaharowywania się na śmierć dla pana biznesmena. Ale np o to, że ma miejsce dramatyczny upadek dotychczasowego systemu opartego o model liberalnej demokracji.

Ja przyglądam się temu ze stoickim spokojem. Jeden system pod względem ewolucyjnym się wyczerpał i jest właśnie zastępowany innym. Ale wg nich to nie tak miało być. Miał być przecież „koniec historii”, jak głosił kiedyś sam Fukuyama. Miało być liberalnie, kolorowo, tęczowo, miały być odkurzacze na plecach i pełno wibratorów w dupach, bo to takie nowoczesne i trendi. A tu nie ma tego, bo historia zamiast się zakończyć, to przyspiesza jak nigdy dotąd. No i to młode pokolenie takie nieokrzesane, nie tylko wiecznie w tych smartfonach, ale nie chce głosować tak, jak każe jedynie słuszna linia. No i pracować za grosze już nie chce, wymagania stawia, ciepła woda w kranie już nie zadowala, no Ameryki tym darmozjadom się zachciewa! A kiedyś to człowiek i za darmo robił, byle praca była!

Ta „zła” technologia dzięki której.. żyjesz

Narzekanie na technologię, połączone tak naprawdę z lękiem przed tym co nieznane, istnieje od początku ery przemysłowej. Już XIX-wieczni robotnicy podnosili bunt przeciwko ówczesnym maszynom, które odbierały pracę np tkaczom. Obawiano się także radia. Dziwne jest to, że obecni 30- i więcej -latkowie narzekający na smartfony nie widzą zagrożenia w telewizji. A jest ono niewyobrażalnie duże. Przecież odmóżdżenie powodowane przez telewizję jest już legendarne. W smartfonie możesz połączyć się z internetem i wybrać dowolną treść, np edukacyjną. W telewizji zakres wyboru dobrych treści jest mocno ograniczony. I tak 90% lub więcej wybiera po prostu TVN czy TVP 2, włączając telenowelę.

A to nie technika jest zła lub dobra, ale ludzie. Technologia jest tylko narzędziem i uwypukla ludzką naturę, pokazuje ją jak w lustrze. Inaczej: można powiedzieć, że technologia pokazuje prawdę o ludzkości. Prawdę dość smutną. Zły lub dobry może być tylko i wyłącznie człowiek i jego czyny. To nie technologia, nie smartfony, nie pieniądze są dobre lub złe, ale człowiek. Tak trudno nam to przyjąć do wiadomości. Bo tak wygodnie jest być „dzieckiem w dorosłym ciele” i mieć co lub kogo obwiniać. Inna odmianą tej mentalności „dziecka w dorosłym ciele” to wyszukiwanie jakichś demonów, więzów karmicznych, ataków energetycznych, astrali, „praw duchowych”, i obwinianie ich za fiksacje i wariacje swoich własnych, nieuświadomionych lub wypartych programów psychiki.

Nienawidzenie technologii, pieniądza, postępu cywilizacyjnego i chęć powrotu do natury to głęboko podświadoma nienawiść do mężczyzn i pierwiastka męskiego. To cecha ery liberalnej, która umownie trwała od 1968 roku do 2016 roku. A to przecież dzięki technologii słabsi mogą żyć i nie muszą ginąć z braku operacji czy antybiotyków. To dzięki technologii, a więc pierwiastkowi męskiemu, mamy większa empatię, poluzowanie obyczajów i prawa dla kobiet. Tylko popatrzcie – jakaś asteroida, wybuch Yellowstone czy inny tego typu kataklizm, i cała empatia, cały feminizm upadają. Następuje kilka lat niewyobrażalnej anarchii i brutalności, a potem wracamy do realiów jaskiniowych, gdzie słabszy jest zabijany, a kobieta nie ma żadnych praw.

Dawniej było gorzej, dziś jest dobrze a jutro będzie lepiej!

Patrząc na to trochę „ezoterycznie„, to krytyka czasów obecnych i krytyka postępu to przeciwstawianie się chyba najważniejszemu prawu wszechświata – ewolucji, reformie. Jest to przeciwstawianie się życiu, opowiadając się po stronie śmierci i entropii (rozpadu). Cechą natury i cechą życia jest ciągła zmiana i ciągłe naprawianie, reformowanie czegoś, ciągłe przystosowywanie się do zmieniających się warunków, ciągłe stawianie czoła nowym wyzwaniom. Cechą życia nie jest stagnacja i wspominanie starych dobrych czasów, które wcale dobre nie były. Cechą życia jest tworzenie teraźniejszości i patrzenie w przyszłość.

Jesteśmy częścią odwiecznego zegara życia, który nie ma końca. Życie i jego rozwój zaczęły się dawno przed Twoimi narodzinami, i będą kontynuowane bardzo długo po Twojej śmierci. Był las, nie było nas. Będzie las, nie będzie nas. Każde pokolenie dziedziczy świat po pokoleniu, które było przed nim, tak jak król dziedziczy koronę od swojego ojca. Twoje dążenie do mądrości i do dobra może dać podwaliny pod zaistnienie w przyszłości człowieka lub grupy ludzi, którzy mogą uchronić kraj od wojny lub w inny sposób uratować miliony osób. Czy potomkowie Arystotelesa lub innych wielkich myślicieli wiedzą, kto naprawdę inspiruje ich działania? Często nawet nie znają ich imion, które zniknęły w galimatiasie porodów następnych pokoleń.

Prawo motyla i rozwój świata

Twoje indywidualne działania, choćby były w najmniejszym zakresie, mogą zmienić losy całego świata. Prawo motyla działa, choć jest nieco inne niż to przedstawiane w barwnych opowieściach ludowych czy w sensacyjnych filmach. Chociaż możesz nie rozumieć celu swojej egzystencji, to Twoja osoba i Twój udział w zegarze życia jest tak samo ważny, jak udział największych królowych i królów tej planety. Niektórzy czują się bezsilni np z powodu biedy czy poczucia braku wpływu na życie swoje i innych. Ale czy zegarmistrz faworyzuje większe koła zębate nad mniejsze, które są równie potrzebne? Czy wskazówka godzinowa w zegarze jest zazdrosna o tę minutową, ponieważ szybciej zmienia ona położenie? Każda część odgrywa swoją rolę w działaniu mechanizmu zegara, pokazującemu ludziom godzinę.

Każdy z nas wspiera innych ludzi wokół, często nie mając nawet pojęcia, w jak wielki sposób. Nigdy nie zrozumiesz ani nie ujrzysz wszystkich rezultatów swoich czynów, ale Twoja praca dla innych jest faktem. Czasami pozornie mały gest miłości może mieć niewyobrażalny wpływ na losy świata, np wtedy, gdy uratuje on osobę, która w przyszłości sama będzie ratować miliony. Chciałbym byś wiedział, że świat jest na dobrej drodze. Proponuję Ci, byś przestał wyszukiwać różnych końców świata i apokalips.

Świat nie skończył się po wielkich geologicznych kataklizmach, więc nie skończy się w wyniku zaistnienia smartfonów. Choć umęczona ludzka psychika może podświadomie łaknąć końca tego wszystkiego, to miej świadomość że rozwój i ewolucja jest naczelnym prawem natury. Człowiek jest koroną stworzenia, tak samo jak technologia jest przedłużeniem i uzupełnieniem natury. Tak samo duchowość nie wyklucza nauki i rozumu, a wręcz przeciwnie. Globalna świadomość nie będzie jakąś społecznością anarchistycznych komun, ludzi jebiących się jak króliki i żyjących w krzakach i w błocie. Ale będzie raczej bliższa wizjom futurystów i będzie przypominać kosmiczne miasto.

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

Moja strona jest niezależna od wielkich koncernów, od ideologii i od polityków. Utrzymuję ją z reklam i z Waszych dobrowolnych darowizn. Dzięki temu mogę docierać z demaskacjami i z ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi, wpływając na zwiększanie świadomości. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz i jeśli wnoszą do Twojego życia coś cennego. Byt niezależnych mediów jest teraz trudny i od Waszej dobrej woli zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

GDY UPADA CYWILIZACJA. KAPITALIZM I RACJONALIZM ZAWIODŁY!

Film „Szczurzy król” – gdy upada cywilizacja

Polecam Ci fenomenalny film „Szczurzy król”, który celnie podsumowuje upadek systemu. Od dawna łączę zjawisko kapitalizmu, dogmatycznego racjonalizmu (materializmu), jak i zjawisko polityki. Szereg systemów zdawałoby się nie powiązanych ze sobą, tworzą jedną, spójną całość. Tworzą świat drapieżników, chylący się ku upadkowi.

W filmie jest mowa o destrukcji dwóch ważnych sfer – moralności (tej prawdziwej, nie religijnej) związanej z instynktem, jak i intuicji związanej z duszą. Współczesny świat niszczy te dwie sfery na korzyść racjonalnej logiki. Owa racjonalna logika jest obecnie wychwalana gdzie tylko się da. Ogromne rzesze ludzi nazywają siebie „racjonalistami”, „wierzącymi w naukę” itp, itd.

Trzeba jednak pamiętać, że sama racjonalna logika, bez odpowiedniego połączenia z „poza-racjonalną” sferą, jest albo kalectwem, albo.. psychopatią. Popatrzcie na wypowiedzi racjonalistów naukowych którzy chcieliby podać zastrzyki z wiadomymi produktami wszystkimi i zakazać medycyny naturalnej. Są one zimne, cyniczne, pełno w nich „beki”, szyderstwa, robaczywego slangu, negatywnych emocji.

upadek systemu

.

(Nie)moralność kapitalizmu

Taką samą rolę pełni nowa, zwyrodniała „moralność” lansowana przez kapitalistów i liberałów. Uważają oni, że „chcącemu nie dzieje się krzywda”, że skoro człowiek jest słaby, to niech choćby umrze na umowie śmieciowej. Uważają oni, że każde zachowanie w biznesie jest dopuszczalne, bo, cytując jednego z nich: „w kapitalizmie rekin zjada leszcza i to jest normalne”.

Nie chodzi tylko o racjonalizm i kapitalizm. Choć to racjonaliści i kapitaliści wiodą ten świat do ekologicznej, cywilizacyjnej, ekonomicznej i każdej innej zapaści. Racjonaliści, odurzeni mrzonkami rodem z filmów SF, mówią o świetlanej epoce nas czekającej, o tzw belle epoque, o wspaniałych perspektywach rozwoju nauki. Mówią oni, że świat ma się całkiem dobrze.

A ja przedstawię przykład ze swojego życia. Już na początku lat 90-tych, „za gówniarza”, czytałem książki o nauce. Była tam też mowa o futurologii. O wspaniałych możliwościach, jakie czekają naukę. O epokowych odkryciach, jakie nas w ciągu 10, 20, 30 czy 50 lat czekają. Nieśmiertelność? Teleportacja? Zlikwidowanie potrzeby snu? A proszę bardzo, minie 20 lat i to osiągniemy!

Minęło ponad 20 długich lat. Na świecie nie dzieje się najlepiej. Przyszłość jawi się nam w czarnych barwach. Problemy światowe wydają się absolutnie nierozwiązywalne, często proponowane rozwiązania są gorsze od stanu tej permanentnej choroby.

duchowość (4)

.

Te same obietnice co zawsze

Otwieram więc jakieś modne czasopismo w stylu „XXI wiek” czy inne, leżące na stole. I co tam widzę? Ten same obietnice. Już w latach 90-tych XX wieku zapowiadano, że nowe modele behawioralne i postępy w neurobiologii kognitywnej raz na zawsze dadzą kres „duchowym mrzonkom”, jak to określili budowniczy współczesnej wieży Babel.

Tymczasem nauka nadal wie niewiele. Wszelkie hipotezy dotyczące najbardziej podstawowych zjawisk (myśl, emocja, świadomość, mózg, piorun, trzęsienie ziemi, padaczka, prehistoria, słońce, kosmos, atom, kwark, itp itd) to tylko i wyłącznie domniemania. To grząski teren dogmatów zakładanych a priori, których prawdziwości nie da się zbadać. Bo nie mamy takiej technologii, wiedzy, ani aparatury pomiarowej.

Czy nawet rezonansem magnetycznym zbadasz naturę emocji, myśli i świadomości? Nie, zbadasz nim ruch cząstek elementarnych wprowadzonych w rezonans. Nie zajrzysz tak komuś do głowy, nie znajdziesz tak odpowiedzi na pytania, które nurtują ludzkość od zarania dziejów. Choć wielu żądnych pieniędzy i władzy tego by chciało. Nie uda im się to, nigdy – i o tym właśnie opowiada żydowski mit o wieży Babel.

nauka

.

Jeszcze słowo o społeczeństwie

Jeśli człowiek jest dziełem Boga, to społeczeństwo jest dziełem jego przeciwnika (diabła). Wniosek jest prosty. Jak leczy się znerwicowane i sfrustrowane psy? Ano daje się je na kilka tygodni do dobrze ułożonego stada piesków pod wodzą silnego człowieka. Takie eksperymenty prowadził Cezar Milan. A więc „społeczeństwo” (stado) psów ma działanie terapeutyczne.

U ludzi jest wręcz odwrotnie. W środowisku kanalii zdemoralizuje się albo zwariuje każdy porządny człowiek. I odwrotnie. Już jedna kanalia może całkowicie zdestabilizować życie 40 osobowej, dotąd dobrze ułożonej i funkcjonującej społeczności. Np szkolnej klasy. Już kilka złoczyńców tworzących np islamski gang, może całkowicie zdestabilizować i zagrozić bezpieczeństwu szkoły liczącej tysiące spokojnych uczniów. Ludzkie społeczeństwo (stado) nie pełni funkcji terapeutycznej jak u zwierząt, ale często jest wręcz destrukcyjne.

Macie jakieś swoje wnioski?

Polskie tłumaczenie filmu: Treborok

Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc! A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Czy nasza cywilizacja rozwinie się, czy znowu podzielimy los Atlantydy?

Czy nasza cywilizacja rozwinie się, czy znowu podzielimy los Atlantydy?

upadek systemu i iluzjiObecny status quo opisywałem wiele razy. Obecnie jesteśmy w okresie przełomowym. Widać jak na dłoni straszliwą niewydolność obecnie istniejących systemów – moralnych, etycznych, religijnych, społecznych, politycznych, ekonomicznych, ale także naukowych (dogmat materializmu). W bólach zbliżają się one do kolapsu, a świat jest w stanie zapaści.

Systemy te jako tako działały przez wieki czy nawet tysiąclecia. Ich „działanie” i tak było takie „ledwo ledwo„, na styk. Głównie chodziło o systemy które miały za zadanie poskromić brutalne i barbarzyńskie instynkty ludzkości. Po to przecież wprowadzono religie i ideologie. Dziś są one niewydolne i nie odpowiadają na wyzwania XXI wieku. Ale gdyby nie te systemy, te ograniczające systemy, to panowałaby niewyobrażalna anarchia i chaos.

Gdyby nie te systemy władzy i kontroli, na które tak narzekamy – cywilizacja by się nie rozwinęła i dzisiejsza epoka przemiany byłaby niemożliwa. Te systemy były konieczne na jakiś czas – na kilka wieków, na kilka tysięcy lat. Ktoś tym ziemskim bajzlem musiał zarządzać i pilnować, by ludzie nie podrzynali sobie nawzajem gardeł. Ale teraz czas trwania tych systemów dobiega końca, bo zmieniają się sami ludzie.

Rdzeń ziemski, którego niektórzy nazywają „Bogiem„, opiera się na razie na bardzo prostych i prymitywnych programach. Ale i on ulega stopniowemu przeprogramowaniu. Wymienię te obecnie dziejące się przemiany w podpunktach:

-współpraca zamiast rywalizacji;
-jedność zamiast podziałów;
-braterstwo zamiast walki;
-zdrowe rządy zamiast hierarchizmu, etatyzmu i biurokratyzmu;
-zdrowe relacje zamiast patriarchatu i monogamii;
-zdrowa gospodarka zamiast psychopatycznego kapitalizmu;
-pomaganie sobie zamiast agresji;
-radość zamiast lęku;
-przyjaźń zamiast nienawiści;
-świadomość i wiedza zamiast religijnej, ideologicznej i naukowej wiary (ignorancji);
-dobro zamiast zła.

Zyskują na popularności treści szlachetniejsze i wyższe niż dominująca przez tysiąclecia zwierzęca, barbarzyńska walka o byt. Kłopotem jest to, że wciąż rządzą nami ludzie, którzy w starym, odchodzącym już świecie, czują się jak ryby w wodzie. Ci ludzie to psychopaci – politycy, ekonomiści, bankierzy, naukowcy, dziennikarze itp itd. Oni ciągną nas na dół w jedyny sposób, jaki potrafią, czyli poprzez pieniądz.

Kreują wyzysk, złe warunki życia. Ograniczają nam dostęp do prawdziwie leczących lekarstw i technologii. Oni dobrze znają tę zasadę, że jak nie są spełnione potrzeby pierwotne (jedzenie, dach nad głową, woda) to człowiek nie będzie myślał o rozwijaniu potrzeb wyższych. I oni rozmyślnie robią wszystko, by sprowadzić nasze życie do zaspokajania tych najniższych potrzeb. Robią to tak, by zaspokojenie tych pierwotnych potrzeb przychodziło z ogromnym trudem – wtedy taki człowiek nie ma czasu na duchowość itp.

Pytanie jest następujące. Czy nasza cywilizacja odsunie od władzy popadających w coraz większe szaleństwo psychopatów (vide: nasza rodzima Platforma Obywatelska) i czy nam się uda? Czy raczej znowu będziemy mieli reset taki, jak w przypadku Atlantydy? I znowu przetrwają tylko najbrutalniejsze jednostki? I znowu będziemy żyli „w zgodzie z naturą” jak tego pragną natchnieni fałszywym new age eko-gajanie? Czyli sprowadzeni do jaskiniowej wspólnoty pierwotnej? Bez wiedzy, bez technologii, bez duchowości?

Oby tym razem nam się udało! 🙂

Zapraszam do obejrzenia filmu: „Nassim Haramein – I Believe (PL)”:

Continue reading „Czy nasza cywilizacja rozwinie się, czy znowu podzielimy los Atlantydy?”