Reklamy

Tag: ezoteryka

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

hipokryzja i dulszczyznaJuż wiele lat temu zauważyłem, że z tym, co nazywane jest „normalnością”, coś jest cholernie nie tak. Zauważyłem też, że granice pomiędzy normalnością a nienormalnością są ekstremalnie płynne, wysoce relatywne. Zależą one od wielu czynników, takich jak:

-kultura, narodowość, wyznawana religia, miejsce zamieszkania (to co jest nie do przyjęcia w jednej religii, uchodzi za dobre i prawe w innej religii);
-status społeczny i towarzyski (osobie która ma ten status niewielki, niewiele rzeczy puszcza się płazem. O ile u majętnego i wpływowego człowieka płazem przechodzą nawet najbardziej chamskie, infantylne i kiepskie dowcipy, o tyle u biedaka mogą być one powodem nawet zatrzymania w izbie wytrzeźwień);
-płci i wieku (kobietom ogromną część win się odpuszcza, szczególnie tym ładnym. Z drugiej strony, nie akceptuje się damskiej seksualności. I jeszcze jedno – panuje przekonanie, że „młodość musi się wyszaleć”. W ten sposób ogłupia się ludzi (alkohol etylowy – bardzo silna neurotoksyna) i uzależnia ich od dilera – od państwa);
-od sytuacji (przymykamy oczy na wybryki przeciwko normom społecznym w specyficznych stanach – „w emocjach„, „pijany był, przymknij na to oko„, itp. Alkohol i inne narkotyki są tutaj takim alarmowym wentylem bezpieczeństwa w bezdusznym społeczeństwie, które wymaga bezwzględnego i bezdyskusyjnego podporządkowania. Pijemy go specjalnie po to, by robić po nim rzeczy, które byłyby w złym tonie na trzeźwo, lub do których nie mamy odwagi);

Pomimo wszystko – pomimo całej tej umowności i relatywności pojęcia takiego jak „normalność” – panuje powszechny jej kult. Choć tak naprawdę nikt na dobrą sprawę nie wie co to jest normalność. Bo każdy człowiek na Ziemi ma inną jej definicje. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy doda się do tych rozważań kolejny „parametr”..

Otóż zauważyliście zapewne nieraz i nie dwa, że ludzie co innego oficjalnie deklarują, a co innego robią gdy „nikt nie widzi” lub gdy występują inne „czynniki łagodzące” odstępstwo od normalności. To powszechna wada całej naszej cywilizacji. Pisałem już kiedyś, że to, co nazywamy człowieczeństwem, humanizmem, moralnością, etyką – to tylko taka „nakładka systemowa” na potężny system na którym wyrośliśmy. A który to system ma korzenie bezpośrednio w świecie zwierzęcym. Z tej przyczyny, ta nakładka systemowa ledwie funkcjonuje. Czytaj dalej „Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci”

Reklamy
Reklamy

LISTA NAJCIEKAWSZYCH ARTYKUŁÓW – KLIKNIJ TUTAJ

Wszystko to, co ciekawe, niesamowite, niewyjaśnione, zagadkowe i… zakazane. Tematy tabu w debacie publicznej i w purytańskim z natury społeczeństwie. To, co ukrywają elity, politycy, eksperci, społeczeństwo.. To, czego nie ma na większości stron alternatywnych. Jestem wolny od ideologii, partii politycznych, religii. Nie mam nad sobą „redaktora naczelnego„. Nie stosuję się do zasad poprawności politycznej z lewa czy tym bardziej prawa. Prowadzenie strony jest moją pasją. Informację zdobywam sam jak i z pomocą przyjaciół i czytelników. Publikuję niezależne materiały od sierpnia 2009 roku (na tej stronie od kwietnia 2011 roku).

1. Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje, związki i emocje:

Świat nie zawsze jest taki, jaki wygląda na pierwszy rzut oka. Lubię łamać tematy tabu. Moim celem w przekazywaniu wiedzy duchowej, jest metafizyka bez tej całej new age’owej otoczki. Najczęściej poruszam takie tematy i metody, których działanie możesz sprawdzić, jeśli odważysz się sprzeciwić ideologii która Cię krępuje (katolicyzm, racjonalizm itp).

relacje damsko męskie  jak się uwolnić od systemumdobro i zło
 ideologie i religiemspołeczeństwo i cywilizacjamglobalna świadomość

Wpisy z tej kategorii z 2016 roku – kliknij tutaj

Starsze wpisy z tej kategorii (część jest zdezaktualizowana) – kliknij tutaj

2. Diety, odchudzanie, trująca jak i zdrowa żywność:

Tematyka kontrowersyjna. Jest dużo diet i modeli odżywiania. Każdy z nich uważa się za „prawdziwy„. Co jest prawdą? Diety robią się czymś w rodzaju ideologii i religii. Food-shaming, czyli „żarciowa nienawiść” 😉 zatacza coraz szersze kręgi w internecie. Jak żyć?

GMO jak poznaćmcukier szkodliwośćmdiety i odchudzanie

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

3. Medycyna akademicka – korupcja, przekłamania, lobbing i afery:

Medycyna jest oskarżana o wiele zła. Korporacje produkują lekarstwa, które nie leczą przyczyn choroby, ale na krótki czas uciszają objawy. Wiele z proponowanych terapii medycznych zamiast pomagać, powoduje skutki uboczne, a czasami pogarsza stan choroby. Wynika to z logiki obecnego kapitalizmu. Gdzie na I miejscu jest zysk (za wszelką cenę), a ludzkie zdrowie a nawet życie są na odległych miejscach.

mmmzdrowie i chorobymmmedycyna

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

4. Zdrowie, medycyna naturalna, przyroda, ekologia:

Próba odkłamania tego, co stara się zaciemnić oficjalna medycyna, która w chorobach i w pacjencie widzi często wyłącznie źródło zysku. Alternatywne terapie, uzupełnianie działania farmakologicznego, ważna rola witamin, minerałów i ziół. Również artykuły o ekologii i niszczeniu środowiska na Ziemi:

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

5. Artykuły o chorobach, profilaktyce, sposobach leczenia, kontrowersjach wokół nich:

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

6. Ciekawostki, rzeczy dziwne, niewyjaśnione, jak i wstrząsające:

Wiele jest takich rzeczy na świecie, których po prostu nie rozumiemy, nie potrafimy wyjaśnić, policzyć, zmierzyć. Wobec takich nie wyjaśnionych spraw, nauka ma jedno remedium. Uznaje, że są one mało ważne bądź całkowicie neguje ich istnienie.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

7. Islam i islamizacja Europy, uchodźcy m.in. z Syrii, nielegalni imigranci, inwazja islamska na nasz kontynent i sprawy pochodne:

Tylko 16% uchodźców to uchodźcy z Syrii. Cała reszta to uchodźcy z krajów stabilnych – Albania, Kosowo, Pakistan, Bangladesz, Afganistan, kraje Afryki, Egipt, Turcja.. Wśród uchodźców znajduje się tysiące uśpionych żołnierzy państwa islamskiego. Wszędzie gdzie przebywają uchodźcy, dzieją się dantejskie sceny. Są one tuszowane przez policję, a w Niemczech już nikt nie panuje nad sytuacją. Kraj ten powoli staje się strefą wojny. Chcesz tego w Polsce?

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

8. Ideologia kapitalizmu, neoliberalizmu i wolnego rynku:

Niszczy ludzkość jak i naszą planetę. Nie ma absolutnie żadnego pokrycia w życiu realnym. To podstawowa wada każdej ideologii – są to utopie oderwane od życia.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

9. Gospodarka i polityka:

Czy większość dylematów i problemów światowych w tej kwestii jest naprawdę nierozwiązywalna? A może są one proste do rozwiązania, tylko nie ma obecnie woli politycznej by to zrobić? Może korporacjom i rządom zależy na istnieniu tylu problemów, których rzekomo nie można rozwiązać? Szczególnie służy temu sprytnie wyreżyserowany konflikt: lewica kontra prawica. Jesteśmy podzieleni, skłóceni. No i najważniejsze – zamiast analizować i sprawdzać które poglądy się sprawdzają i jakie dają rezultaty tu i teraz – wolą wierzyć w obietnicę „raju” (utopii) jaką daje każda ideologia.

Lista wpisów z tej kategorii – kliknij tutaj

Po życiowej burzy przychodzi odrodzenie

Po życiowej burzy przychodzi odrodzenie

ezoterykaKażdy z nas zapewne zna film „Cast away – poza światem”, który przedstawia historię rozbitka, który kilka lat żył na bezludnej wyspie. Link do pełnej polskiej wersji filmu jest tutaj:
http://www.cda.pl/video/86198a4/Cast-Away-poza-swiatem-online-caly-film-Lektor-PL-HD

Jakie przesłanie niesie ten film dla nas? Czy można go interpretować w inny niż mainstreamowy sposób, i doszukiwać się w nim głębszego przesłania? Oczywiście, że można, i zamierzam Wam to przedstawić w tym felietonie.

Głowna postać, grana przez Toma Hanksa, wybiera się w ważną podróż samolotem. Niestety, ale samolot ulega awarii, zaczyna spadać do oceanu. Ląduje na oceanie, po czym zaczyna tonąć. Bohater filmu wydostaje się cały z samolotu, po czym przed eksplozją potężnego silnika chroni go głębokie zanurzenie pod wodę. Rozbitek traci wszystko, zasypia na tratwie ratunkowej po czym prąd znosi go na bezludną wyspę.

Upadek samolotu i odosobnienie na bezludnej wyspie można traktować jako przeżycie „życiowego piekła” – czyli tragicznego wydarzenia, które zmienia na całe życie, a w domyśle, ma człowieka przebudzić. Każdy, prędzej czy później, coś takiego przeżyje. Nie ukrywajmy tego, iż w życiu uczymy się głównie poprzez złe, czasami nawet traumatyczne wydarzenia. To one gwałtownie wybudzają nas z endorfinowego snu ego.

Piłka o imieniu „Wilson” do której gadał główny bohater, to symbol fałszywej (materialnej, martwej) tożsamości. Pomimo zaczętej już życiowej burzy – czyli procesu transformacji – człowiek wciąż kurczowo trzyma się tej fałszywej tożsamości, wbrew logice i faktom. W filmie zostało to przedstawione tak, że rozbitek cały czas gada, wręcz bredzi do martwej piłki. Potem próbuje ją zabrać na tratwę. Rozstanie się z taką fałszywą tożsamością jest konieczne i odbywa się w najczarniejszym momencie życia, który został przedstawiony w filmie jako burza na oceanie z piorunami. Niszczy ona tratwę rozbitka, pozbawia ją steru (co jest bardzo wymownym symbolem). Rozbitek ledwie uchodzi z życiem.

To właśnie wtedy ta piłka Wilson (symbol fałszywej tożsamości) odpływa daleko, aż przestaje być widoczna. Wraca z powrotem do morza. Morze, ocean, to bardzo ważny archetyp. Jest to symbol „macierzy” życia, z której to życie wyewoluowało i wyszło na ląd. Morze to też symbol żeński. Tak jak praocean był kolebką życia, tak kobieta ma moc dawania życia. Z kolei odejście za morze to symbol zakończenia jakiegoś etapu, wypełnienia życiowej drogi (a więc umierania – i nie chodzi tylko o śmierć fizyczną). W tym filmie, to symbol śmierci fałszywej tożsamości (piłka Wilson).

Film można więc traktować jako symbol wewnętrznej śmierci i ponownych narodzin (przebudzenia). Człowiek ten gdy wraca już do świata żywych, ma urządzone przyjęcie na jego cześć. Widzi on na nim pijących na umór i pożerających łakocie, rozemocjonowanych i rozkrzyczanych ludzi. Przeżył on wiele razy spotkanie ze śmiercią, więc patrzy na to z dystansu, jakby z góry, z wewnętrznym spokojem.

Ciekawa jest postać żony głównego bohatera. Tak to już jest, że podczas takiego życiowego sztormu, opuszczają nas także kobiety. Gdy sztorm mija i powstajemy jako nowa tożsamość, bywa że chcą wrócić, co próbuje w filmie zrobić jego żona. Powrót nie jest już możliwy, bowiem jego już była żona jest zaangażowana w inny, typowo „ziemski” związek, zawarty wtedy gdy główny bohater przeżywał życiowe zawirowania.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Czy lękasz się piramidy z wszystkowidzącym okiem?

Czy lękasz się piramidy z wszystkowidzącym okiem?

nwoMałe info dla tych, którzy negują coś tylko dla zasady, bo tego nie znają i się zabobonnie boją. Piramida i wszystkowidzące oko, a raczej piramida z brakującym, górnym ogniwem, taka jak na ilustracji w tym poście. Jest to symbol powszechnie znienawidzony, ale dlaczego?

novus ordo seclorum symbolika co to jestPiramidę można interpretować jako symbol całości naszego jestestwa. Można ją także interpretować w sensie społecznym. Symbolika piramidy jest uniwersalna. Wartości które są najniższe, są na samym dole piramidy i ilościowo jest ich najwięcej. Wartości „średnie” to oczywiście środek piramidy i jest ich już wydatnie mniej. Natomiast najmniej jest tych wartości najbardziej cenionych, które symbolizuje czubek piramidy. Omówię tutaj szczególny rodzaj tego symbolu, a więc piramidę z nieobecną górną częścią. Na grafice powyżej jest nieobecna część piramidy jest przedstawiona jako „wszystkowidzące oko”. Nie jest ono połączone z resztą piramidy, dopiero się do niej zbliża.

A więc dół piramidy symbolizuje to, co jest najniżej – czyli emocje, instynkty, popędy, żądze, namiętności, rozrodczość, itp itd. Środek piramidy to rozum, czyli typowa, „ścisła” logika. Ideologia która hołubi ten poziom to materializm (inne nazwy tej ideologii to: racjonalizm, sceptycyzm, ateizm, atomizm). Tego typu racjonalna logika, jeśli nie ma poprawnego połączenia z poziomem wyższym (brakującym ogniwem piramidy), jest po prostu niepełna, kaleka, bardzo ograniczająca człowieka. Adam Mickiewicz, który był wtajemniczonym okultystą, nazwał takich ludzi: „bez serc, bez ducha, szkieletów ludy„. Inny jego cytat doskonale opisujący to zjawisko, to: „czucie i wiara lepiej do mnie przemawia, niż mędrca szkiełko i oko.” Jezus Chrystus który był także osobą wtajemniczoną, nazywał ich faryzeuszami.

Jeśli zaś nie ma ona połączenia z poziomem niżej (emocje, empatia, odczuwanie), co jest bardzo częste – to wtedy jest to logika psychopatyczna, zimna, bezduszna. Częstą postawą jest wtedy: „po trupach do celu”. Właśnie takich ludzi, gloryfikujących logikę oderwaną od naszego holistycznego (całościowego) jestestwa, przyciąga nauka, medycyna, polityka, świat wielkiego biznesu. To oni rządzą tym światem i to dlatego jest on na krawędzi systemowego upadku. Upadku ekologicznego (biologiczna zagłada), społecznego, moralnego, ekonomicznego i każdego innego.

Jak wiemy, górnego ogniwa w tej piramidzie życia wciąż brakuje. Górna część piramidy, która ma dopiero w przyszłości połączyć się z dwiema dolnymi jej częściami, to oczywiście symbol metafizyki, duchowości, transcendencji, a także wiedzy. Obecnie zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i w wymiarze całej cywilizacji, odczuwamy dotkliwy brak aktywności tej sfery, dotkliwie odczuwamy rozdzielenie. To właśnie dzięki owemu rozdzieleniu trapi nas tyle dylematów, oczywiście nierozwiązywalnych, i tak mało wiemy o świecie. To właśnie dzięki temu rozdzieleniu (braku najwyższego ogniwa), większość ludzkości woli całe życie opierać się na tych wartościach najniższych – emocjach i biologii.

Człowiek jest istotą którą należy postrzegać całościowo. A nie tak jak współczesna medycyna, która ignoruje nawet powiązania między układami ciała, lecząc pojedynczy organ albo objaw. Piramida zaś, w tym piramida z wszystkowidzącym okiem są symbolami uniwersalnymi i żadna organizacja ani stowarzyszenie nie ma na nie monopolu. Idąc dalej, czubek piramidy przedstawiony jako wszystkowidzące oko na powyższej ilustracji, ma dopiero zstąpić na piramidę i zintegrować się z nią. To właśnie jest nazywane przebudzeniem. Kwestią dyskusyjną i kontrowersyjną jest to, czy owo przebudzenie jest możliwe tylko w przypadku pojedynczych jednostek, czy także w przypadku całej naszej cywilizacji.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Czy wzrastająca częstotliwość Schumanna wpłynie na nasze zdrowie i percepcję?

Czy wzrastająca częstotliwość Schumanna wpłynie na nasze zdrowie i percepcję?

rezonans schumannaCzęstotliwość Schumanna to puls serca Ziemi, łączy nas jakby „niewidzialną nicią” z matrycą planety. Mierzy się go dopiero od lat 50-tych XX wieku. Jest on falą elektromagnetyczną generowaną przez jądro planety w kierunku jej powierzchni i dalej w kierunku jonosfery.

Do początku lat 80-tych XX wieku częstotliwość ta nie przekraczała wartości 7,83 Hz. Ta wartość jest zsynchronizowana z częstotliwościami na jakich pracują nasze ciała. W szczególności mam tu na myśli mózg i serce. Nasze mózgi pracują na podobnych częstotliwościach, co widać na wykresach EEG. Również pole elektromagnetyczne generowane przez nasze serca jest ewolucyjnie dostrojone do częstotliwości 7,83 Hz.

Faktem jest jednak, że częstotliwość Schumanna od lat 80-tych XX wieku nieustannie wzrasta. Obecnie gdy obserwuję sonogramy dostarczane przez uniwersytet w Omsku w Rosji, bywają momenty że przekracza ona wartość 40 Hz. Na marginesie – próżno szukać takich danych z instytucji UE czy USA. Często wartości przekraczają 10, 20 Hz.

Trzeba sobie zadać pytanie, jak wzrastająca częstotliwość Schumanna wpłynie na nasze ciała, jak i przede wszystkim psychiki? Częstotliwość ta jest planetarnym „zegarem”, który dostraja wszystkie formy życia na powierzchni. Wszyscy jesteśmy połączeni tą niewidzialną linią życia z jądrem Ziemi. Wiedzą o tym szczególnie astronauci pracujący na orbicie, którzy szczególnie dotkliwie odczuwają jego osłabienie w tym rejonie.

Wzrost tej częstotliwości nie jest obojętna dla serca człowieka. Według niektórych hipotez, może ona odpowiadać za większą ilość zawałów i innych incydentów kardiologicznych, jaka ma miejsce od lat 90-tych XX wieku. Na marginesie – znajdź i zapoznaj się z danymi to obrazującymi – spróbujesz? Mówi się też o tym, że wzrost rezonansu Schumanna może „przestroić” nasze mózgi i zmienić ich pracę na np bardziej wydajną i otwartą.

Czy mamy podstawy by tak sądzić? Przeanalizujmy wpływ fal elektromagnetycznych o niskich częstotliwościach na ludzki mózg:

-fale delta: 0,5 Hz do 3 Hz. Są to fale bardzo głębokiego snu, wyłączeniu ulegają duże obszary mózgu. Ciekawym faktem w kontekście tego, co piszę o świadomości dziecięcej i skonfrontowaniu jej z egoistyczną świadomością dorosłego jest to, że więcej fal delta jest u małych dzieci.

-fale theta: 4 Hz – 7 Hz. Są to fale występujące podczas snu – marzeń sennych, hipnozy, medytacji, ekscytacji emocjonalnej, transu itp. Mają one, jak wszystko zresztą, dwie strony – w tym stronę mroczną. Są to fale zazwyczaj kojarzone z szaleństwem, chorobami psychiki itp.

-fale alfa: od 8 Hz do 13 Hz. Są to fale występujące podczas relaksacji, pewnych form medytacji. Także tuż po wybudzeniu się i tuż przed zaśnięciem. Podczas gdy tych fal jest najwięcej (stan alfa), praktycznie wyłączone jest ego. Można to poznać w łatwy sposób – nie ma tego uporczywego myślowego „blablania”, które bierze się nie wiadomo skąd i jest generowane poza naszym udziałem. Jest tylko cisza, spokój i odprężenie. Jednak można siebie świadomie kontrolować, co nie jest możliwe w stanie theta, gdzie wygaszenie świadomości jest głębsze, a związki przyczynowo-skutkowe, logiczne, praktycznie zanikają.

-fale beta: 12 Hz do 28 Hz. Są to fale typowej, codziennej aktywności. Stan beta jest nazywany „umysłem sekretarki” – jest to aktywność zautomatyzowana, toporna, nie wymagająca żadnej kreatywności czy inwencji. Ten stan świetnie obrazuje praca polskiego ucznia, który najpierw musi przepisać jakąś gównotreść z tablicy do zeszytu, a potem nauczyć się jej na pamięć. Jest to więc stan idealny dla kapitalistów, rządzących, autorytetów religijnych czy naukowych, itp.

-fale gamma: 40 Hz do 100 Hz. Są to fale aktywności ruchowej. Jednak najbardziej ciekawi nas ich druga natura. A mianowicie, tego typu fale najczęściej notuje się podczas twórczej i kreatywnej pracy. A także gdy spotyka nas nagłe „olśnienie”, gdy mamy przypływ twórczej weny. Czy wzrost częstotliwości Schumanna do tych wartości, pozwoli aktywować dotąd uśpione obszary i funkcje naszych mózgów? Funkcje, których albo kompletnie nie znamy, albo czytamy dziś o nich raczej w literaturze SF?

Nie brakuje opinii, że wtedy dokonają się jakieś zmiany w naszym postrzeganiu otaczającego nas świata, naszego miejsca w nim. Zwiększenie możliwości naszych mózgów (fizyczność) ma przynieść także rewolucyjne zmiany na planie psychicznym i duchowym, bo wszystko jest ze sobą powiązane. Niby to widać już teraz.. Ale u nielicznych jednostek, czyli jak zawsze 😉 Dlatego tutaj jestem raczej sceptyczny.

Ciekawe co by powiedzieli na to „uczeni w piśmie”, widzący szkiełkiem i okiem, np z lat 20-tych XX wieku – czy nazwaliby to „oszołomstwem” czy też „pseudonauką”? Bo nie znali tego i nie umieli tego zmierzyć? Już wtedy dominującym prądem w nauce był materializm (sceptycyzm, racjonalizm, ateizm i ich pochodne).

czestotliwosc schumanna wzrastaWszak fakt że częstotliwość Schumanna rośnie, jest kolejną wielką zagadką dla współczesnej nauki. Zagadką, na którą nie ma odpowiedzi. Bowiem według teorii – podkreślam, teorii – jakie obowiązują, rozmiar naszej planety musiałby się nagle zmniejszyć o kilkaset kilometrów. Lub jonosfera musiałaby zaczynać się nie na wysokości nie 60 kilometrów, ale około 400.

Mamy tutaj wspaniałe potwierdzenie, jak się ma toporna, lewopółkulowa logika ścisłowców do rzeczywistości. A jak wiadomo, rzeczywistość jest i logiczna i nie-logiczna, o czym wielu z nas zapomniało. Ale cóż, jeśli fakty przeczą uczonym, ładnie wyglądającym teoriom – tym gorzej dla faktów. Żeby nie negować i nie zmieniać teorii – schowa się fakty do szuflady, uda się że problemu nie ma. Ewentualnie obwoła to tematem tabu, oszołomstwem, pseudonauką czy teorią spiskową. No niestety, ale natura tak nie działa (i bardzo dobrze), i upomni się o swoje 😉

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Ateizm i racjonalizm potwornie okaleczyły ludzkie umysły i dusze

Ateizm i racjonalizm potwornie okaleczyły ludzkie umysły i dusze

ateizm i racjonalizmChciałbym w tym skandalizującym felietonie opisać kolejne następstwa światopoglądu materialistycznego (zwanego ateizmem, racjonalizmem, sceptycyzmem, atomizmem). Obecnie tego typu światopogląd większość ludzi przyjmuje a priori, czyli bez zastanowienia się, jako jedynie słuszną prawdę. Postępują tak nawet Ci „porządni katolicy”, którzy patrząc od strony metafizycznej, są prawie że takim samym duchowym cmentarzem jak ateiści. Pisałem już wiele razy, że systemowe religie redukują duchowość o ponad 99%, a materializm idzie tylko maleńki krok dalej, i redukuje ją o 100%. Zresztą, nie bez powodu wziął się termin „niewierzący, ale praktykujący” – ta grupa to obecnie większość uczęszczających do kościołów.

Ważnym następstwem przyjęcia przez naszą cywilizację poglądu materialistycznego jest „skasowanie” ważnych dylematów i rozważań egzystencjalnych. Te ważne pytania, które od wieków stawiają sobie światli i czujący ludzie – nagle stały się tematami tabu. Do tych pytań należą m.in.:
-jaki jest sens życia? Po co żyjemy?
-dlaczego na Ziemi jest tyle zła? Dlaczego ludzie i wszelkie stworzenie cierpią?
-być czy mieć?
-czy istnieje metafizyczna, pozamaterialna przestrzeń?

I wiele innych. Światopogląd materialistyczny daje jasne odpowiedzi na te pytania: „sensu życia nie ma, cały wszechświat powstał przez przypadek i nie wiadomo po co, cierpienie poprzez taką a nie inną konstrukcję ludzkiej psychiki jest przypadkowe i bezsensowne, natura i bytność człowieka nie mają celu i toczą się siłą bezwładu i przypadku, żadnej duchowości nie ma, a po śmierci nasze jestestwo znika na zawsze„.

Więc wszelkie rozważania egzystencjalne które choć momentami bardzo bolesne, są odwieczną częścią rozwoju – zostają ucięte. Ale nie tylko! Teraz gdy chcesz publicznie rozważać te odwieczne człowiecze dylematy – od razu stajesz się „filozofującym”, często dotyka Cię stygmatyzacja i łatka oszołoma. Teraz te dylematy i rozważania są niemodne, niedzisiejsze, „śmiechowe”, obciachowe. Zaraz usłyszysz teksty w stylu: „nie filozuj”, „napij się lepiej piwka”, „zmień dilera”, możesz zostać też porównany do Paulo Coelho i jego prostej, new age’owskiej filozofii.

Nie muszę chyba pisać, że tego typu postrzeganie świata (materializm) okalecza ludzką duszę, i paradoksalnie – także umysł. Bo odcina człowieka od tych egzystencjalnych dylematów i rozważań, które są typowe dla gatunku posiadającego samoświadomość i umysł. To, co było z człowiekiem od zarania dziejów, odkąd tylko przestał być zwierzęciem, to, co go ubogacało wewnętrznie i rozwijało – zostało teraz, niby w oświeconym XXI wieku, uznane za temat tabu.

Poza tym ważna jest też inna kwestia – materialistyczny światopogląd okalecza także umysł, choć racjonaliści w swoich wypowiedziach stawiają właśnie na ów umysł. Nasza logiczna i racjonalna część umysłu, zwyczajowo kojarzona z lewą półkulą mózgową, jest jednym z dwóch sposobów postrzegania. Jest ona niezbędna w naszym życiu, a jej deficyty doskonale widoczne są u tzw. „kobiet estrogenowych”, które tu kilka razy opisywałem – czyli kobiet histeryzujących, niestabilnych, strzelających fochy. Ale niestety, lub raczej stety – nie daje ona odpowiedzi na wszystkie wątpliwości, nie można dzięki niej dostrzec całości.

Przecież mamy również prawą półkulę mózgową – czyli nieracjonalną, emocjonalną, artystyczną i duchową część umysłu – która jest piętą achillesową racjonalnie myślących ateistów. Widać to szczególnie w dyskusjach z nimi. Ich wypowiedzi są zimne, syntetyczne, często widać i przede wszystkim czuć w nich rys psychopatyczny, są pełne trollingu, „beki”, cynizmu itp. Nie wierzysz? I bardzo dobrze! Nie powinieneś wierzyć, powinieneś sprawdzać – polecam więc polemikę z tymi ludźmi w norach, gdzie się zaszywają i wyżywają.

Na koniec podejmę inną ciekawą kwestię. Światopogląd materialistyczny charakteryzuje się też tym, że neguje wszelką wiarę w spiski, konspiracje, „wersje nieoficjalne”, itp. No tak, przez całe tysiąclecia ponura historia naszego nieszczęsnego gatunku to jedna wielka rzeź. Spiski i konspiracje, działania z zaskoczenia, skrytobójstwa, sekretni truciciele, ukrywające się po wsiach i lasach zielarki, nadworni czarnoksiężnicy rzucający skuteczne klątwy, itp. Władze, elity, kapłani religijni od zarania dziejów spiskują i manipulują ogłupionymi masami. A teraz nagle mówi się nam: „mamy demokrację, standardy państwa prawa, więc żadne spiski, konspiracje i zakulisowe działania nie istnieją, a ten kto o nich mówi to spiskowy oszołom„. No niestety, ale praktyka pokazuje, że w tej materii nie zmieniło się nic. W czasie całej historii zmieniają się tylko etykietki – poglądy, ideologiczne hasełka, co jakiś czas dominująca religia – ale rdzeń systemu, mentalność, są ciągle takie same.

Powiem Wam, jak to drzewiej było w latach 90-tych. Otóż wtedy nie było takiej nasączonej ideologią stygmatyzacji. My, młodzi ludzie w ośmioklasowej szkole podstawowej, interesowaliśmy się SF, UFO, wszelkimi zagadkami. Co ciekawe, zainteresowanie UFO, parapsychologią i zagadkami świata, nie przeszkadzało nam w interesowaniu się nauką, przyrodą, astronomią, futurologią, nowinkami technologicznymi – mieliśmy otwarte umysły. Chłopak z klasy który najbardziej interesował się UFO i nierozwiązanymi zagadkami świata, jednocześnie był bardzo dobry w matematyce i fizyce. Wielu z nas wyglądało UFO na nocnym niebie, mając nadzieję że coś dojrzy. Pamiętam do dziś jak jedna osoba z klasy napisała na język polski opowiadanie o UFO.

Oglądaliśmy wszystkie odcinki „Z Archiwum X” z wypiekami na twarzy. Kupowaliśmy czasopismo „Faktor X” które zawierało takie treści i na przerwach nikt nie bał się rozmawiać o tym co tam przeczytał. Nikt nas od spiskowych oszołomów i wierzących w reptilian nie nazywał. Była to atmosfera zaciekawienia i czasami życzliwej otwartości na takie treści. Ale przyszedł XXI wiek, i socjotechnicy z portali takich jak racjonalista.pl czy sceptycy.org powiedzieli ludziom, jak mają myśleć. Że to oszołomstwo, obciach, że trzeba wierzyć „autorytetom”, politykom, ekspertom itp.

Obecnie obszar tego, co nazywane jest „teorią spiskową” – a więc takim współczesnym tematem tabu, taką współczesną dulszczyzną – niebezpiecznie się rozszerza. W wielkiej czarnej dziurze bez dna nazywanej „teorią spiskową” ląduje coraz więcej tematów, niewygodnych dla wyzyskujących społeczeństwa kapitalistów i rządów. Dokonano także ciekawego, ale bardzo niebezpiecznego dla demokracji i wolności słowa połączenia. Otóż argumenty uczciwych lekarzy i naukowców na temat szkodliwości niektórych produktów farmaceutycznych czy procedur medycznych, wrzucono do jednego wora z bełkotliwymi opowieściami pacjenta psychiatryka, że w poprzednim wcieleniu był Napoleonem czy też Jezusem.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Dlaczego Ziemia jest piekłem, choć mogłaby być rajem?

Dlaczego Ziemia jest piekłem, choć mogłaby być rajem?

dziecinstwo i dorastanieChciałbym zacząć ten felieton od poruszenia tematu muzyki. Dziś nie mamy muzyki, mamy co najwyżej „przemysł muzyczny”, „przemysł rozrywkowy”. Podobnie nie mamy już kultury, ale pop-kulturę. Do czego zmierzam. Dziś praktycznie całą muzykę przyporządkowano młodzieży i rozrywce. Typowa konwencja pop-kulturowego „dzieła” muzycznego, to mnóstwo: młodych ludzi, szlugów, alkoholu, narkotyków, cycków, seksu, hajsu, melanżu, „szatana”, tatuaży, motocykli itp.

Podporządkowanie muzyki młodzieży, młodzieżowemu buntowi i hormonalnemu „hajowi” okresu dojrzewania i wczesnej młodości, w sposób potworny i niewybaczalny muzykę wypaczyło, zniszczyło. Mamy więc kilka, kilkanaście konwencji wewnątrz pop-kulturowej muzyki, i całe rzesze fanów wzajemnie skłóconych i nienawidzących się. A tak naprawdę, patrząc na to chłodnym okiem – w prawie każdym teledysku, bez względu na konwencję, są podobne treści.

Tak naprawdę nie o samą muzykę i pop kulturę chodzi. Sprawa „umłodzieżowienia” wszystkiego, to dużo szerszy problem psychologiczny i cywilizacyjny. Wyjaśnię to w miarę szybko. Otóż świadomość dziecka jest paradoksalnie, dużo dojrzalszą świadomością, niż świadomość dorosłego. Dziecko odczuwa magię i transcendencję istnienia. Ma szerszy dostęp do metafizycznej strony świata, odczuwa ją instynktownie. Dziecko odczuwa też radość ze wszystkiego, jest ciekawe świata. Świadomość dziecięca jest bardzo bliska ezoterycznemu pojęciu „szczęścia bezwarunkowego” – szczęścia z samego faktu, że człowiek żyje, istnieje, doświadcza.

Niestety, ta dziecięca nirvana zostaje nam brutalnie odebrana w okresie dojrzewania. Zostało to opisane w sposób symboliczny w wielu baśniach, bajkach, podaniach, legendach, filmach. Ten, kto zna klucz interpretacyjny – potrafi odczytać niezwykle ważne wskazówki ze zdawałoby się nie niosących głębszego przesłania bajek, baśni, książek, filmów itp. Królewna Śnieżka ukuła się wrzecionem, na jej palcu pojawiła się krew, i zapadła w głęboki sen. Ukłucie się wrzecionem to symbol pierwszej miesiączki i okresu dojrzewania, które zabiera nam dziecięcą radość istnienia i duchową nirvanę. Od tej pory zapadamy w głęboki sen.

Doskonale ten moment odebrania nam dziecięcego szczęścia opisuje poniższy demotywator:
Historia pewnej depresji

W okresie dojrzewania zaczyna się zwiększona produkcja hormonów płciowych. Zmniejsza się, nieraz znacznie, produkcja serotoniny, która jest hormonem szczęścia. Teraz rządzi dopamina – hormon działania, ekscytacji, euforii, ale też szaleństwa. Bowiem zbyt duża ilość dopaminy jest zwyczajowo łączona z chorobami psychicznymi. To oczywiście tylko plan fizyczny, a zmiany które zachodzą w okresie dojrzewania, są obecne także na planie psychicznym i duchowym.

Od momentu dojrzewania, tracimy zdolność do odczuwania magii istnienia i bezwarunkowej radości. Od teraz ową „radość”, która tak naprawdę jest nędznym substytutem radości – musimy sobie kupić, musimy na nią ciężko zapracować. Od tej chwili radość, szczęście (a raczej ulotna chwila hormonalnej ekscytacji) są zależne od: seksu, alkoholu, narkotyku, zarobienia pieniędzy. Co zrozumiałe, aby dostać chwilę hormonalnego wyładowania (seks trwający ledwie godzinę i orgazm trwający kilka sekund) musimy płacić za to ogromną cenę. W dzieciństwie mieliśmy to za free –

Matka natura bardzo sprytnie to obmyśliła. Specjalnie odbiera nam to bezwarunkowe szczęście znane z dzieciństwa. Poprzez istnienie hormonów i konieczności zdobywania, zapracowywania na szczęście – skłania się nas do realizowania prostych i odwiecznych „programów” matki natury. Czyli do: rozmnażania się (seks, imprezy z alkoholem i narkotykami budujące więzi społeczne i ułatwiające kontakty seksualne), zdobywanie nowych terytoriów, poszerzanie stanu posiadania. Na planie psychicznym „programy” matki natury realizuje podświadomość i ego – które są „reprezentantami” natury w naszym umyśle.

Bądźmy szczerzy – gdyby nie odebranie nam tego dziecięcego bezwarunkowego szczęścia, gdyby nie dana w okresie dojrzewania namiastka – hormonalno-seksualny haj – to ludzkość by nie przetrwała. Bo nikt by nie chciał konkurować o partnerki seksualne z całym stadem napalonych i agresywnych samców, bo szczęście miałby za darmo. Zamiast najpierw konkurować, bić się, udowadniać swoje zalety kobiecie, a potem w pocie czoła, kompulsywnie z nią spać i płodzić dzieci – człowiek odczuwający szczęście bezwarunkowe robiłby co innego. Np poszedł nad jezioro popatrzeć na wschód słońca, poszedł na łąkę łapać motyle, itp.

Opisałem to dużo szerzej w poniższych felietonach:
Jak zrobiono z nas nieszczęśliwych niewolników? Kluczem nie polityka i spiski, a psychologia
Wstań z kolan i odródź się na nowo, po długiej i ciemnej nocy życia!
Jak opuścić ziemskie piekło, więzienie bez ścian? Klucz jest w trylogii „Władca Pierścieni”

A teraz wracając do tematu „umłodzieżowienia” wszystkiego. Owo nastoletnie zafascynowanie powierzchownym, hormonalnym hajem, to inaczej „ciemna noc ducha”, ezoteryczny upadek na samo dno człowieczeństwa. Tak, jest to upadek na samo dno, sen głęboki, choć rozgrzane do granic białości receptory przyjemności w mózgu wręcz wrzeszczą że to nieprawda. W tym okresie mamy zebrać ważne informacje i doświadczenia życiowe. Mamy doświadczać ziemskich dualizmów – dwubiegunowości życia. Z jednej strony, podczas seksualnej i „miłosnej” (zakochanie) ekstazy, sięgamy samych bram niebios. Z drugiej strony, negatywne doświadczenia które zawsze funduje nam wtedy życie, wgniatają nas w glebę, czujemy jak życie kopie nas butem po twarzy, szyderczo się śmiejąc.

Celem doświadczania dualizmów jest zrozumienie powierzchowności, rozpaczliwości i bezsensowności takiego stylu życia. Mamy, przynajmniej w teorii, zrozumieć, że tego typu w zasadzie zwierzęca egzystencja, nie jest celem i sensem życia, ale pewnym etapem. Że jest coś wyżej, coś ponad. I warto by było to coś „ponad poznać”. Przesłanie wielu odłamów ezoterycznych i gnostyckich, to rozjaśnienie zwierzęcych, barbarzyńskich mroków podświadomości i ego, i na powrót, jako osoba dorosła, dostąpienie tej dziecięcej nirvany – bezwarunkowego szczęścia.

Obecnie mamy całe rzesze 20, 30, 40, 50 i 60 latków, którzy owszem, dorośli, ale nie dojrzeli. Dojrzałość – w sensie fizycznym, psychologicznym i duchowym – to niestety, rzadko spotykany rarytas. Większość z tych „dorosłych” pod względem mentalności i świadomości jest na poziomie 12-15 latka, któremu w głowie jedynie jaranie, chlanie, ćpanie, bzykanie i inne formy rozrywki pobudzające układ hormonalny. Od nastolatka różni ich w zasadzie tylko to, że w przerwach między doprowadzaniem siebie do odurzenia, zarabiają na swoje zachcianki.

Mamy więc wyjaśnienie tego, dlaczego nasza planeta, choć mogła by być rajem, jest piekłem. W systemie dualizmów emocjonalno-hormonalno-seksualnych, który opisałem powyżej, dominują sytuacje przykre, negatywne, dramatyczne. Taka już jest natura. Założeniem matki natury jest to, że szereg negatywnych sytuacji i zdarzeń, jeszcze bardziej mobilizuje ludzi do łapania tych złudnych chwil hormonalnego haju. Świetnie pokazują to dane historyczne. Podczas wojny, kataklizmu, klęski głodu, seks i emocje buzują. Ludzie uprawiają go znacznie więcej, a przyrost naturalny w czasie wojny i krótko po jej zakończeniu, bije wszelkie rekordy.

Społeczeństwo, cywilizację, ludzkość tworzą i budują jednostki śpiące głębokim snem, o mentalności w zasadzie małego chłopca (12-15 lat). Podporządkowują oni wszystko tego typu materialistycznym, egoistycznym zachciankom i oczekiwaniom. Dla matki natury – która nie zna pojęć „dobro”, „zło”, „moralność”, „empatia”, „zasady”, „wrażliwość” – taki stan rzeczy jest najlepszym z możliwych. Bowiem jest przyrost naturalny, ludzie zajmują w posiadanie coraz więcej terytoriów i zasobów, a więc gatunek może trwać.

Jest tylko jeden kłopot.. Jako cywilizacja doszliśmy już na skraj tego typu stylu życia. Ekosystemy już nie wytrzymują takiej egotycznej, kapitalistycznej eksploatacji. Trwa kolejne wielkie wymieranie gatunków. Systemy polityczne, społeczne, religijne, moralne, ekonomiczne, które funkcjonowały w poprzednich wiekach – teraz są straszliwie niewydolne i w bólach zbliżają się do kolapsu. Poza tym, nasza świadoma istota – uśpiona i zamglona przez opisaną wyżej zwierzęcą część – zna pojęcia i wartości uniwersalne, których matka natura nie wykształciła. To rodzi potworny dysonans – tzw. „ból istnienia” i postrzeganie naszej planety jako piekła.

Wkleję tutaj cytat z profilu: „Baśnie dla dorosłych dzieci” (link – polecam polubić i czytać) który objaśnia ukryte, głębsze przesłanie bajki „Mała Syrenka”. Mówi on o tym, co poruszam w tym felietonie:

Cytuję: „Mit syreny”
Czlowiek jest zachwycony morzem ze wzgledu na nieprzeniknione głębiny i mit kobiety, która ma dwie natury -wspaniałej kobiety, która oczarowuje go i jest więcej niż mitem: wszystkie kobiety w swym rozwoju wewnętrznym rozwijaja dwie główne i transcendentalne przestrzenie, które są puste (sa lustrzanym odbiciem ich macicy, miejsca, które zawiera również pustke) – pustke seksualną i duchową. Kobieta, która stara się wypełnić te luki często popełnia błąd uzewnetrzniajac je (poza woda, jak Syrena), szukajac w mezczyznie przyjemności seksualnej i poświęcajac sie mu, widzac w nim Boga.

Często nie może jednak znaleźć w mezczyznie ani jednego, ani drugiego.. Stąd jej śpiew, dobrze znany, który jest placzem, lamentela(mężczyźni krytykują placz kobiety i znosza go jedynie po to, aby cieszyć się przyjemnościa jaka im daje kobieta, ale nie rozwiązuja problemu, sa uwięzieni i przerażeni, toną podazajac za przepelniona zalem pieśnia syren). Kobieta jest rozdarta między dwoma światami; jak syrena przyciąga mezczyzne do lona, ale jest zawsze zimna, ulotna, świadomie lub nieswiadomie zlosliwa, prędzej czy później zada cios mezczyznie swoim rybim ogonem.

Nie majac nóg kobieta nie moze towarzyszyc mężczyznie pozbawionemu głębi i przejawia niezadowolenie: pochwa syreny jest niedostepna, jest pokryta rybia łuska, prędzej czy później kobieta zamyka sie w sobie i odmawia mezczyznie miłości i namietnosci. Jedynie człowiek gleboki duchowo moze uwolnic sie od kobiety – syreny, ponieważ on pierwszy bedzie potrafil powiedzieć jej, ze potrzebuje odnaleźć sama siebie i pomoze jej zamienic ogon w nogi, by mogla chodzić samodzielnie.”

Cytuję: „Mężczyzna zatopiony przez kobiecość:
W wielu baśniach powraca postać wdowca, mezczyzny – sieroty, króla bez królowej.. Król Mórz, ojciec Małej Syrenki, mieszkał z pięcioma córkami i ich babcia. Król zyje w otoczeniu kobiet, ale żadna z nich nie moze ofiarowac mu miłości (milosci w znaczeniu damsko-meskim), żadna z nich nie moze sprawic, by czul sie psychologicznie w pelni uksztaltowany.

Często dorastamy w społeczeństwie zaproramowanym na meskosc: prawo, sila, szacunek, karierowiczostwo, wojna, meska „opieka” nad kobieta.. ale wspòlczesny mezczyzna nie jest królem zadowolonym, w swiecie pozbawionym kobiecosci, macierzynskiego przewodnictwa dajacego wartości duchowe, boskiej kreatywności.

Takie społeczeństwo jest powierzchowne, dlatego Mała Syrenka wyplywa na powierzchnie. Nastawione na męskosc spoleczenstwo popycha mezczyzne do zdobywania władzy siłą lub do tworzenia getta, zycia w izolacji. Na Syrenki beda polowac mezczyzni pijacy na rogach ulic, spedzajacy czas w barach, mezczyzni – dzicy: nie potrafiacy dac kobiecie wsparcia.”

Cytuję: „Gdy głęboka nieświadomość wypływa na powierzchnię ulotnego świata, zostajemy zatopieni:
W wieku piętnastu lat, podazajac za odwieczna tradycja syren, Mala Syrenka może wypłynąć na powierzchnię, aby przyjrzeć sie światu na powierzchni.. początek dojrzałości przypada na ten moment, kiedy zaczynamy tonąć w powierzchowności świata, w doświadczeniach życia-kazdy z nas musi rzucić sie w glebokie fale zycia,kazdy z nas musi podjać to ryzyko.

Brak matki (symbol transcendencji) popycha ludzi do poszukwania życia duchowego, do poszukiwania innych światów. Mala Syrenka jest inna niż jej siostry; nie wystarcza jej zwyczajne spędzanie czasu otoczona niefrasobliwa atmosfera panujaca w podwodnym palacu ojca (jak ci z nas, którzy żyją tylko zamilowaniem do przedmiotów, do dobra materialnegow „zamku” ulotnych przyjemności i iluzorycznego szczęścia). Mala Syrenka chce odkryć inny, duchowy wymia.Gdy gleboka podswiadomosc wyplynie na powierzchnie, ulotny swiat zatopi cie swoim materializmem i nuda.”
Źródło: j.w.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.