Tag: fed

System kapitalistyczny doszedł do końca swej drogi, jego implozja jest kwestią czasu

Zamieszczam ciekawy wpis z niezależnego portalu giełdowo-finansowego „Independent Trader„. Traktuje on o upadku globalnego systemu finansowego, jak i ciekawym sposobie na jego reanimowanie.

Praktycznie wszyscy czytający moją stronę wiedzą, że system ekonomiczny planety jest w totalnej rozsypce. I wszyscy zastanawiamy się, kiedy ten system runie. Bo praktycznie wszystkie mechanizmy regulacji kryzysu, w tym te najbardziej kreatywne, już w zeszłym roku zostały praktycznie wyczerpane.

Ale jak się okazuje, nie wszystkie. Banki centralne już się porozumiały jak rozruszać gospodarkę. Nowe wyjście ma wiele wspólnego z programami takimi jak polski 500 plus. Zresztą jego pozytywną cechą jest to, że porządkuje niewolniczy rynek pracy w naszym kraju. Wymusza na prywaciarzach podwyższanie głodowych pensji.

upadek-kapitalizmu

Co chcę Wam przekazać w artykułach, w których opisuję realia ekonomiczne? Dwa przesłania..

  1. Nigdy nie wierzcie ludziom powołującym się na kapitalizm, neoliberalizm, prawa ekonomii, niewidzialną rękę wolnego rynku. Dlaczego? Bo kłamią od początku do końca. Ponieważ albo nie znają twardych realiów życia i zostali zindokrynowani (nastolatek..), albo służą systemowi świadomie (polityk, ekspert, dziennikarz). Prawa ekonomii i wolnego rynku są wciąż zmieniane i manipulowane. Nigdy nie wierzcie w narzekania i kwękanie prywaciarzy na koszta pracy, płacę minimalną, podatki i inne. Wilki zawsze będą bronić swojego prawa do pożerania owiec. Zwolennicy wolnorynkowych teorii zapominają o tym że to co jest dobre dla pająka, niekoniecznie jest dobre dla muchy. A to co jest dobre dla wilka, niekoniecznie jest dobre dla owcy którą ów wilk pożera. Próżne są także nadzieje, że po ukończeniu uczelni technicznej nastolatek dostanie obiecane miejsce w kapitalistycznej elicie. Tam miejsca są już od dawna zajęte..
    .
  2. Wszystko jest ze sobą powiązane, dlatego realia kapitalizmu (i każdego istniejącego systemu) bezpośrednio łączą się z naukami duchowymi, gnostyckimi. Wszystkie istniejące systemy, w tym kapitalizm, są bezpośrednią pochodną tego jak zaprogramowany jest Rdzeń czy też Procesor Centralny planety. Religie utożsamiają Rdzeń z Bogiem, ja póki co wstrzymuję się z tym. Otóż działa on podług wartości, które nam wydają się wartościami niskimi, złymi. Ziemia jest planetą niedoboru, braków. Każda istota w pocie czoła walczy o kurczące się wciąż zasoby, i ta paniczna walka zabiera jej większość czasu i energii. To ta walka i fakt że zasoby są ograniczone (co jest iluzją, ale nie o tym tu..) generuje całe cierpienie i zło świata. Miłość, przyjaźń i inne wartości zostały wypaczone przez tę walkę. Porównaj mentalność ludzi gdy byli zakochanymi w sobie poetami życia, ze stanem gdy wzięli ślub, założyli rodzinę, mają po kilka kredytów i miliony upiornych obowiązków, odbierających do reszty radość życia. Różnicę widać od razu. Kwestią sporną jest to, czy to ma się teraz zmienić, czy nie. Znakiem szczególnym jest to, że rządy dostają teraz prawo do generowania pieniądza. Wcześniej to prawo miały tylko banki centralne (będące w prywatnych rękach) razem z bankami komercyjnymi.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Cytuję: „Kolejny szalony pomysł Bena Bernanke. Były prezes FED Ben Bernanke, w swoich publikacjach naukowych, udowadniał, że dobrym pomysłem na rozkręcenie gospodarki jest rozdawanie ludziom pieniędzy. Wszystko po to, aby podnieść poziom konsumpcji i popyt wewnętrzny. Pomysł ten nie został nigdy w pełni zrealizowany. Zamiast tego banki centralne zaczęły przyznawać nisko oprocentowane kredyty bankom komercyjnym. Tani pieniądz miał zachęcić konsumentów do dalszego zadłużania się, a to miał być skuteczny sposób na zwiększenie inflacji.

Po co komu inflacja? Zadłużenie na każdym poziomie – od gospodarstw domowych po rządy państw – jest tak duże, że skutecznie dławi rozwój gospodarczy. Podjęto zatem decyzję o zwiększeniu podaży walut (przede wszystkim w krajach rozwiniętych), po to by doprowadzić do ich dewaluacji i obniżyć tym samym realną wartość długów. Problem jednak w tym, że ani konsumenci, ani korporacje nie zaciągają dostatecznej liczby kredytów, która doprowadziłaby do dewaluacji waluty. Świeżo dodrukowany pieniądz, zamiast trafiać do gospodarki windując ceny produktów codziennego użytku, ucieka na rynki finansowe, gdzie pompuje kolejne bańki spekulacyjne.

Pomimo usilnych prób bankierów – w USA, Japonii, czy w Europie – nie udało się im wywołać takiego wzrostu inflacji, który doprowadziłby do kilkukrotnej podwyżki cen w krótkim czasie. Bernanke wpadł na pomysł, jak wyjść z tej sytuacji i wymyślił obligacje perpetualne z zerowym oprocentowaniem.

1. Czym są obligacje perpetualne?

Obligacje perpetualne nie są niczym nowym i działają podobnie, jak renta wieczysta. Aby dokładnie wyjaśnić o co chodzi, zacznę od standardowych obligacji wypłacających odsetki. Gdy wykupimy np. 10-letnią obligację, to w każdym roku jej trwania otrzymamy odsetki (i będziemy je otrzymywać przez 10 kolejnych lat). Po upływie 10 lat następuje wykup długu i zostanie oddana nam kwota, na którą aktywo opiewa.

W przypadku obligacji perpetualnej sytuacja jest inna, inwestor dostaje jedynie odsetki, ale za to bez końca – bez momentu wykupu, tak jak ma to miejsce przy zwykłych obligacjach (w rzeczywistości jest to czas trwający do bankructwa dłużnika). Przypuśćmy, że inwestor kupuje obligacje za 50 USD, dzięki której otrzymuje 4 USD odsetek rocznie. Inflacja jest stała (na poziomie np. 8%), więc każdego roku, mimo iż dalej dostajemy 4 USD, siła nabywcza pieniądza spada. Za rok, realna wartość tych samych odsetek wynosi już jedynie 3,7 USD. W kolejnym roku będzie to już tylko 3,43 USD i tak dalej. Skumulowana wartość bieżąca odsetek pokrywa więc cenę zakupu. Bankierzy jednak zmienili obligację perpetualną w coś zupełnie nowego. Stworzono produkt, który „inwestor” być może kupi, ale nie otrzyma za niego żadnych odsetek, ani nawet nigdy nie zostanie od niego wykupiony. Oznacza to, że „inwestor” już nigdy nie zobaczy swoich pieniędzy.

Działać ma to na zasadzie darowizny, czyli kupuje się papier, który gwarantuje, że już nigdy nie zobaczy się ani swoich pieniędzy, ani żadnych odsetek. Drogi czytelniku, jeśli masz wrażenie, że wyżej opisane działanie jest bez sensu, to dobrze, bo tak właśnie jest (przynajmniej na pierwszy rzut oka).

2. Po co komu „aktywo”, które jest gwarantem straty?

Obecny system, w którym drukuje się walutę opartą na długu, doszedł do końca swojej drogi. Bez konkretnych zmian nie da się go dłużej utrzymać. Przyrost waluty i jeszcze szybszy wzrost zadłużenia spowodowały, że suma zobowiązań Amerykanów jest około 5 razy większa, niż ilość dolarów w obiegu. Tak duża dysproporcja powoduje, że nawet jeśli FED dodrukuje duże ilości pieniędzy, to i tak dług będzie większy niż ilość waluty. Wynika to bezpośrednio z rezerwy cząstkowej, ponieważ każdy kolejny dolar tworzony jest wraz z należnością w stosunku do systemu bankowego. To właśnie z powodu tego mechanizmu bankierzy centralni zawodzą w rozkręceniu wysokiej inflacji, a waluta zamiast szybko się dewaluować, utrzymuje względną siłę nabywczą.

Rozwiązaniem tego problemu, zgodnie z pierwszym pomysłem Bernanke, jest rozdanie ludziom dużej ilości pieniędzy. Aby móc wdrożyć taki plan w życie, trzeba by przeprowadzić daleko idące zmiany prawne. Przede wszystkim rząd musiałby odzyskać władzę nad pieniądzem w taki sposób, aby móc go drukować bez długu, przy eliminacji pośredników (czyli banków komercyjnych – tzw. primary dealers – oraz banku centralnego, u którego rząd zaciąga zobowiązanie pod wykreowaną walutę).

Oddanie kreacji pieniądza rządowi, stanowi ogromne zagrożenie dla bankierów. Spowoduje to sytuację, w której banki centralne stracą swoją podstawową funkcję, a więc i rację bytu. Kto bowiem zagwarantuje, że rząd po „wykonaniu zadania” odda nabyte prawa? W tym momencie wkraczają na scenę nowe obligacje perpetualne (z zerowym oprocentowaniem). Dzięki nim możliwa jest kreacja pieniądza bez długu, ponieważ rząd emitując ww. obligacje, nie ponosi żadnych kosztów, a w zamian dostaje walutę. Otrzymane środki politycy przeznaczą na programy socjalne (food stamps, zasiłki dla bezrobotnych, 500+ itd.), czy na bezwarunkowy dochód podstawowy, nakręcając tym samym inflację.

3. Kto będzie odbiorcą nowych obligacji?

Odpowiedź brzmi: bank centralny czy nawet fundusze emerytalne, które są pod kontrolą rządu. Duża ilość nowej waluty spowoduje w końcu jej dewaluację, a gdy ta osiągnie pożądany poziom (np. 70%), program się zakończy, i powróci do normalnych papierów dłużnych. Problem nadmiaru długu w systemie zostanie rozwiązany. Jego ilość nie spadnie, ale zmniejszy się za to wartość waluty (w której jest denominowany), to spowoduje to jego realne zmniejszenie (mierzy się je siłą nabywczą).

Obowiązujące obecnie prawo eliminuje również problem, który pojawia się wraz z nowymi obligacjami perpetualnymi, a mianowicie ich cenę. W końcu, jak można płacić za coś, co z założenia nie ma wartości? Tutaj z pomocą przychodzi możliwość, jaką dysponują banki centralne. Kupując aktywa, czy publikując stan ich posiadania, nie muszą podawać realnych cen rynkowych danego instrumentu (tzw. mark to market), a jedynie wartości arbitralnie przez siebie ustalone. Właśnie tego mechanizmu użyto, gdy skupowano bezwartościowe derywaty (MBS, CDO i inne) od banków komercyjnych (wywołały one krach w 2008 roku na światowych rynkach).

4. Konsekwencje dla systemu monetarnego

Rząd, gdy dysponuje nieograniczoną podażą waluty, może nakręcić inflację i skutecznie dewaluować długi. Aby przeprowadzić całą akcję, nie są konieczne żadne zmiany prawne czy zgoda społeczeństwa. Wystarczy rozkręcić rządowe rozdawnictwo, czy to z pomocą głębokich inwestycji infrastrukturalnych, czy powszechnych programów socjalnych.

Słabo wyedukowane ekonomicznie społeczeństwo, co najwyżej przyklaśnie politykom i stanie się świadkiem rządowego rozdawnictwa. Zanim ukażą się wszystkie konsekwencje, program zostanie zakończony, a założona dewaluacja waluty zostanie osiągnięta. Na programie nie ucierpi zaufanie do sektora bankowego, ponieważ ten nie będzie uczestniczył w tym procederze. Obejdzie się również bez kaskady bankructw banków, a więc i bail-inów  czy bail-outów. Dewaluacji zostanie poddana każda forma pieniądza, tak elektronicznego, jak i papierowego, dzięki czemu dalej będzie można wykonywać kolejne posunięcia, w celu zupełnego wyeliminowania gotówki z obiegu.

Najważniejszym problemem omawianego rozwiązania jest uzależnienie przedsiębiorstw od nowego dopływu pieniędzy, który w momencie zakończenia programu zmiecie wiele przeinwestowanych podmiotów. Trudno powiedzieć również co stanie się z zaufaniem do waluty, gdy nastąpi moment jej szybkiej dewaluacji. Istnieje zagrożenie, że pomimo zakończenia procesu dodruku pieniądza, nie da się opanować inflacji. A to z kolei może zniszczyć zaufanie społeczeństwa do rządowego środka płatniczego. Jest to jednak mało prawdopodobne (dla przykładu: hiperinflacja w Polsce pomiędzy 1989 a 1990 rokiem wyniosła aż 600%, a mimo to polski złoty przetrwał).

Podsumowanie

Trzeba przyznać, że nowy pomysł Bena Bernanke jest wyjątkowo przebiegły. „Zawiesza” on stary system podaży waluty przez banki i rezerwę cząstkową. Przywraca politykom, na pewien czas, kontrolę nad dodrukiem waluty bez długu, eliminując najważniejsze bolączki obecnego systemu monetarnego. Wszystko to bez konieczności zmian prawa, uciekania się do zwiększania podatków czy ograniczania wypłat emerytalnych, a jedynie przy rozkręceniu rządowego rozdawnictwa i spełnienia tym samym oczekiwań elektoratu.

Po osiągnięciu wyznaczonych celów, bankierzy centralni zrzucą winę za wysoką inflację na nieodpowiedzialne działania polityków i umocnią tym samym swoją pozycję, jako stabilizatora systemu monetarnego. Długi zostaną zdewaluowane i uda się uniknąć spektakularnych bankructw dużych korporacji czy banków inwestycyjnych (ich bankructwo mogłoby zagrozić stabilności finansowej całego świata). Najważniejsze trendy w dzisiejszej bankowości (z rozrośniętym sektorem finansowym) czy dążeniem do eliminacji gotówki, zostaną utrzymane. Winą za trudną sytuację zostanie obarczona aktualnie rządząca ekipa, która zostanie sprawnie podmieniona na kolejną. Ben Bernanke lobbuje obecnie w Japonii za dokładnie takim rozwiązaniem. To właśnie Japonia ma stać się polem doświadczalnym, na którym mogłoby zostać wdrożone nowe rozwiązanie monetarne, zanim zostanie ono wprowadzone na całym świecie.”

Autor: Zespół Independent Trader
Źródło: Independent Trader – Niezależny Portal Finansowy
Link: http://independenttrader.pl/kolejne-szalenstwa-bena-bernanke.html

KAPITALIZM CZYLI EKONOMICZNY TERROR: JESTEŚMY W NIEWOLI BANKÓW I KORPORACJI!

Jesteśmy w niewoli banków i korporacji!

Wklejam Wam artykuł o tak zwanej bankowej lichwie. Czy wiecie, że praktycznie żaden „bank narodowy” na świecie na czele z amerykańskim FED i naszym NBP, nie jest własnością państwa? Dalej: bank narodowy (NBP) drukując pieniądze, udziela tak naprawdę zakamuflowanej pożyczki (sic!) państwu.

Czym jest instytucja kredytu? Otóż bank pożycza pieniądze, których tak naprawdę nie ma, bo generuje je z przysłowiowego powietrza. Natomiast spłaty żąda w żywej gotówce, wypracowanej w realnej gospodarce. I jeszcze każe sobie płacić odsetki. Jest to zbrodnia tak perfekcyjna, że aż legalna.

O zawiłościach systemu prawno-bankowego są u mnie aż trzy szokujące artykuły – zapraszam:
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 1]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 2]
Największy przekręt prawny wszech czasów! Staliśmy się niewolnikami korporacji o nazwie III RP [część 3]

banki i korporacje

Autor wstępu: Jarek Kefir

__________________________________________________________

Cytuję: „W codziennej pogoni za koniecznością zaspokojenia podstawowych potrzeb, ulegając sztucznie pobudzanej konsumpcji, w dobie chronicznych kryzysów, prawie nikt nie zadaje sobie pytania o przyczyny ciągłego braku środków do życia, o przyczyny likwidacji przemysłu w słabszych krajach, o materialne podstawy degradacji kultury i o wiele innych spraw.

Wiele osób upatruje ich w osłabieniu wiary, korupcji, zdradzie… Tymczasem są to jedynie skutki wymuszone ekonomicznym terrorem, znacznie skuteczniejszym od – prymitywnego – fizycznego niewolnictwa. Zasada jest prosta.

Utrzymuj masy ludzkie w stanie stałej niemożności zaspokojenia podstawowych potrzeb. Stwarzaj złudzenie wolności. Niech wierzą, że same odpowiadają za swój los.”

Jak to jest realizowane w praktyce? Choć niemal w całym świecie działa podobnie, skupię się na naszym polskim odcinku. Jak zatem sprawić, aby całe narody dobrowolnie pozwoliły założyć sobie kajdany? Odpowiedź jest prosta. Wystarczy wpędzić je w dług, od którego nie ma ucieczki ani możliwości jego spłacenia. Ten, kto tego dokona, zapewni sobie nie tylko rzesze niewolników, ale i nieograniczone środki finansowe i co za tym idzie, niczym nieskrępowaną władzę. Kontrolę nad mediami, politykami, sędziami, wojskiem itd.

W Polsce, narzędziem do tego służącym jest zapis w Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej na Rozdział 10 art. 220. pkt 2. który brzmi:

Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa.”

Tylko tyle wystarczy, aby cały kraj uwikłać w długi wobec obcych podmiotów. Dzięki niej, NBP emitując nasze pieniądze, nie może ich pożyczyć rządowi i w ten sposób sfinansować takich wydatków jak szkoły, szpitale, wojsko. Aby zrozumieć tragiczne skutki tej ustawy, przeanalizujmy – krok po kroku – poniższy rysunek.

banki i lichwaNBP drukuje pieniądz, ale nie ma możliwości rozproszenia ich bezpośrednio, ani wśród ludności, przemysłu czy do budżetu. Jedyną możliwością, pozostają banki komercyjne. Zatem pożycza je bankom – powiedzmy – na pięcioprocentową lichwę (punkt A). Załóżmy, że to jest kwota 100 zł. Już w tym momencie (dzięki lichwie) dochodzi do dwóch koszmarnych zjawisk.

Aby przemysł, budżet lub ludność mogła posługiwać się tym pieniądzem, musi się zadłużyć. Bez długu, nic nie zacznie działać. Nie będzie ani produkcji, ani handlu. Bank będzie musiał oddać więcej pieniędzy, niż zostało wyemitowane. Zatem kogoś będzie musiał „obedrzeć ze skóry”, aby zwrócić te 5% lichwy. Ale jak? Z pomocą przyjdzie rezerwa cząstkowa (frakcyjna) ale o tym, innym razem.

Śledźmy dalej.

Rząd, aby sfinansować budżet, musi skądś pożyczyć pieniądze. Może to zrobić na różne sposoby ale zawsze będzie to dług. Dla uproszczenia, w naszym przykładzie pożyczy je wprost od banku komercyjnego. Bank bardzo chętnie pożyczki udzieli bo tylko z tego żyje. Doda więc do pięciu procent lichwy, drugie pięć, bo przecież nie jest instytucją charytatywną. Pożycza więc rządowi (punkt B), 100 zł ale żąda zwrotu 110 zł. Jak widać, problem nieistniejących pieniędzy do zwrotu, narasta. Skąd weźmie te pieniądze rząd? To również proste. Będzie musiał kogoś „obedrzeć ze skóry” jeszcze bardziej niż obdarł go bank. Zrobi to przy pomocy podatków. I to jest właśnie cel, na który idą wszystkie podatki. Jakiekolwiek inwestycje, są finansowane z nowych długów!

Oznacza to również, że nie ma mowy o najmniejszych obniżkach podatków. Politycy, którzy to obiecują, bezczelnie kłamią, lub są tak głupi, że o tym nie wiedzą. Wracajmy do naszego schematu. Rząd płaci za swoje (i budżetowe) wydatki i w ten sposób 100 zł. trafia wreszcie na rynek (punkt C). Nareszcie problemy rządu i banków, stały się naszymi problemami. Teraz musimy oddać 110 zł. chociaż mamy tylko 100 zł. Zwrot jest fizycznie niemożliwy. Pozostaje zadłużyć się po raz kolejny, tym razem na własny – nie państwowy – rachunek. Pożyczamy więc dodatkowe 10 zł. (punkt D) i oddajemy je rządowi w podatkach całe 110 zł. (punkt E). Rząd oddaje 110 zł. bankom (punkt F) a te, oddają NBP – 105 zł. (punkt G) sobie zachowując 5 zł. zysku.

1473255910_aaciwu_600

W tym momencie wszyscy są szczęśliwi, tylko my pozostaliśmy bez pieniędzy, a musimy jeszcze zwrócić 10 zł. bankom (punkt H). Skąd weźmiemy? Odpowiedź jest znowu bardzo prosta: Jedni zaciągną nowe kredyty i pogłębią niespłacalne długi, inni spotkają się z komornikiem i złożą dorobek życia, w hołdzie lichwiarskiej chciwości i zdradzie polityków.

To jest niestety, tylko teoria. Rzeczywistość jest znacznie gorsza. W naszym przykładzie założyliśmy, że banki komercyjne są polskie i obligują NBP do emisji pieniądza. Tak nie jest. Około 60 – 70% banków jest zagranicznych i nie zwracają się do NBP o udzielenie kredytu lombardowego. Robią to w stosunku do swoich macierzystych banków centralnych a te, dokonują emisji na własne potrzeby. W takim przypadku, całe 110 zł. zasila obcą gospodarkę i „odsysa” resztki pieniądz na rzecz obcych państw (FED) lub instytucji takich jak Bank Światowy, czy Międzynarodowy Fundusz Walutowy.”

Źródło: http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/wspolczesne-niewolnictwo-lichwiarski-pieniadz

Zatonięcie Titanica utorowało drogę do powstania Banku Rezerwy Federalnej USA

Czy wiedziałeś, że zatonięcie Titanica utorowało drogę dla powstania Banku Rezerwy Federalnej USA?

W 1898 r. Morgan Robertson (wynalazca peryskopu) w powieści „Futility” („Daremność” lub, później, „Wrak Tytana”, The Wreck of The Titan) szczegółowo opisał zatonięcie niezatapialnego superliniowca, największej istniejącej jednostki pływającej.

Ten wyimaginowany statek, nazwany Titan, uderzył w górę lodową w kwietniu powodując śmierć wielu osób, ponieważ miał na pokładzie za mało szalup ratunkowych.

14 lat później, z uderzającym podobieństwem, prawdziwy superliniowiec, Titanic, odtworzył przebieg zdarzeń z powieści: oba statki miały niemal identyczne nazwy; obydwa były określane jako niezatapialne; obydwa były reklamowane jako największe statki na morzach; obydwa zderzyły się z górą lodową w kwietniu; obydwa przyniosły wiele śmierci z powodu niedostatku łodzi ratunkowych. Dodatkowo obydwa miały uderzająco podobne plany pokładów i opisy techniczne.

Benjamin Guggenheim (biznesmen, bogaty przemysłowiec), Isadore Strauss (prominentny biznesmen i polityk) i John Jacob Astor (przedsiębiorca, prawdopodobnie najbogatszy ówcześnie człowiek świata) – wszyscy oni zginęli podczas tej katastrofy.

Ci trzej mężczyźni stanowili główną opozycję wobec utworzenia Banku Rezerwy Federalnej (FED). W kwietniu 1912 r. cała opozycja wobec Rezerwy Federalnej została wyeliminowana.

W grudniu 1913 r. Rezerwa Federalna ostatecznie powstała w Stanach Zjednoczonych kontrolowanych przez bankierów.

Autor: Conspiracy Watch

Banki centralne (FED, NBP) służą do pilnowania interesów bankierskich rodów!

Banki centralne: po co istnieją?

„We are open for business”..

Od wczoraj wiadomo jaka jest prawdziwa rola banków centralnych. Zapomnijcie o tym co jest napisane w podręcznikach do ekonomii, albo czego Was uczyli w szkole. Bank Centralny nie jest od tego żeby dbać o stabilność cen, lub stabilność kursu walutowego. Nawet nie jest od tego, żeby wspierać politykę rządu albo ograniczać bezrobocie. Od wczoraj już oficjalnie wiadomo, że prawdziwym celem funkcjonowania banków centralnych jest co innego. Poniżej cytat z wystąpienia jednego z dawnych kierowników GS-u, a obecnie szefa Banku Anglii:

banki FED NBP

Tłumacząc na nasze, celem działania banków centralnych jest zapewnienie, żeby aktywa pod kontrolą banksterów dalej rosły, w sposób bezpieczny i stabilny, żeby banksterzy mogli coraz więcej zarabiać kosztem zwykłych ludzi. Gdy aktywa banków sięgały 300-400 procent PKB, kraje wpadały w poważne kłopoty. A ma być 900 procent PKB. I to nie licząc pozycji pozabilansowych banków i tzw. sektora bankowego w cieniu (shadow banking). Trzeba zacząć pisać podręczniki od nowa. Mamy też oficjalnie nowe motto Banku Anglii: we are open for business.Znamy to przecież: Siara, i wszystko jasne.

Źródło artykułu: Rybinski.eu