KONCERNY FARMACEUTYCZNE OSIĄGAJĄ ZYSK KOSZTEM ZDROWIA I ŻYCIA?! PRZEDSTAWIAM DOWODY!

Medycyna i kontrowersje. Zysk ponad ludzkie zdrowie i życie, czyli polityka koncernów farmaceutycznych

Medycyna akademicka, czyli oficjalna, oparta na metodach chirurgicznych i produktach koncernów farmaceutycznych, jest poddawana obecnie miażdżącej krytyce. W internecie i coraz częściej w debacie publicznej trwa wojna między zwolennikami medycyny naturalnej, nazywanymi „alt-medowcami” i obrońcami medycyny oficjalnej, zwanymi „racjonalistami”, „sceptykami” czy też „zwolennikami i propagatorami nauki.”

Ja chciałbym zwrócić Twoją uwagę na pewien bardzo ważny aspekt. Jest on przemilczany nawet przez niezależne czy alternatywne media. Jednak jest to bardzo ważne. Bo tego argumentu big pharma i jej propagandyści („racjonaliści” i „sceptycy”) nie będą już w stanie obalić w żaden sposób. Jest to ostateczny i już niepodważalny dowód na to, że celem koncernów farmaceutycznych nie jest skuteczne leczenie ludzi chorych. Ale ich celem jest zaleczanie ich objawów tak, by chory musiał brać ich leki bardzo długo, najczęściej dożywotnio. Ich celem jest zysk za wszelką cenę, nawet po trupach.

Jednak muszę tutaj dodać pewne ważne zastrzeżenie. Czy całkowicie neguję medycynę akademicką, czy wierzę, że witamina C leczy raka, czy nakładam sobie aluminiową folię na głowę?! Absolutnie że nie! W swoich felietonach krytykujących medycynę akademicką staram się jednocześnie dostrzegać, że ona także jest potrzebna. Często ratuje ludziom zdrowie i życie. Pomyśl, ile razy Ty zawdzięczasz jej życie? Może nawet nie wiesz, że gdyby nie ta oficjalna medycyna, to nie byłoby Cię wśród żywych? Pomyślmy.. Antybiotyk podany na ciężką infekcję w dzieciństwie? Ginekolog który uratował Ciebie i mamę podczas trudnego porodu? Operacja wyrostka robaczkowego, ratująca Cię przed konaniem w męczarniach? Pogotowie, które przyjechało na miejsce wypadku samochodowego, do zawału, do ataku kamienia nerkowego, do złamania nogi, do zasłabnięcia, i tak dalej? Nie ma co całkowicie negować i demonizować oficjalnej medycyny. Często konieczne jest zarówno leczenie farmaceutyczne, jak i to naturalne.

Medycyna akademicka i medycyna naturalna są tak samo potrzebne

Szczególnie w tych „trudnych” chorobach. Na przykład chorzy na Hashimoto często biorą hormony w niskiej dawce, leki antydepresyjne i stosują metody naturalne. Można demonizować leki na nadciśnienie, że nie leczą przyczyny, ale co zrobić, gdy chory ma ciśnienie 210 / 110 i lada moment może umrzeć? Leki antydepresyjne i uspokajające są poddawane miażdżącej krytyce, czasami słusznej. Ale to te leki uratowały miliony ludzi przed popadnięciem w obłęd, przed samobójstwem, nałogiem, popełnieniem przestępstwa. Bo w tych chorobach już tak jest, że samymi witaminami się ich nie wyleczy, a psychoterapia trwa bardzo długo. Są przypadki tak lekoopornych i trudnych chorób, że pacjent bierze trzy silne leki razem, narażając się na bardzo ciężkie, zagrażające życiu powikłania (zespół serotoninowy). Bo nic innego nie działa, a chory cierpi tak bardzo, że ma kilkadziesiąt prób samobójczych na koncie. Tak więc nie jest to takie czarno-białe i proste. Często jest tak, że jakiś nagły przypadek, przyjazd  pogotowia lub wizyta na SOR przywracają zdrowy osąd.

Medycyna jest jaka jest. Choć nauka uważa, że wie już wszystko, to tak naprawdę dopiero stawiamy pierwsze kroki. Wciąż nie mamy leczenia, które byłoby leczeniem przyczyny. Leki farmaceutyczne nie leczą przyczyny choroby. One czasowo uciszają objawy, pozostawiając przyczynę nie wyleczoną, i przy okazji powodują różne skutki uboczne. Medycyna akademicka i jej apologeci mają „pieniężną fobię” na punkcie medycyny naturalnej. Wiadomo, że żaden biznes konkurencji nie lubi, szczególnie ten zarabiający miliardy dolarów. Wg lekarzy działać może tylko to, co przynosi dochód koncernom. Z kolei medyczni propagandyści, owi „sceptycy” czy też „zwolennicy nauki”, uważają, że wszystko co oficjalne jest prawdziwe. Uważają też, że tylko to, co przynosi wpływy i dochody rządom, bankom i korporacjom jest prawdziwe, słuszne i naukowe. Cała reszta to wg nich „teoria spiskowa” lub „pseudonauka”.

Terapie genowe i inżynieria genetyczna są prawdziwym leczeniem przyczyn chorób

Obecnie zdani jesteśmy na gówniane specyfiki farmaceutyczne, lub na metody medycyny naturalnej i dietetyki. Jednak leczenie metodami naturalnymi często nie gwarantuje, że np choroba Hashimoto nie zajmie kolejnego organu. Dużo jest obecnie mutacje i błędów w genomie ludzkim. Wielu ludzi nie toleruje żywności z siarką (jajka) lub jej suplementów (MSM). Powszechne są zaburzenia cyklu przemiany katecholamin (biopteryna i inne).

Częsty w naszej populacji jest zbyt niski poziom BH4, czyli biopteryny. Odpowiada ona za prawidłową ilość neuroprzekaźników – serotoniny, dopaminy, noradrenaliny. Nie chodzi mi oczywiście o stan ciężki, który wymaga podawania syntetycznego analogu – sapropteryny, występujący w przypadku fenyloketonurii czy hiperfenyloalaninemii. Chodzi o łagodnie zmniejszoną ilość BH4 na tyle, by powodować niedobory różnych neuroprzekaźników i tym samym nasilając zły nastrój, np w chorobach autoimmunologicznych.

O biopterynie i metodzie na podkręcenie jej aktywności pisałem w poniższym artykule:
Niesamowity naturalny sposób na depresję!

Co jest leczeniem przyczyny? Leczenie przyczyny chorób to leczenie na poziomie genów, czyli inżynieria genetyczna. Już sama nazwa brzmi złowrogo, bo kojarzy nam się z GMO, czyli z manipulacjami genetycznymi włączającymi geny szczura do pomidora. Ludzkość dopiero stawia pierwsze kroki w genetyce. Dodawanie genu zwierzęcia np do pomidora czy kukurydzy nie może skończyć się dobrze. Owszem, nie zmutujesz, ale organizm inaczej reaguje na takie pożywienie. Jednak to w terapiach genowych jest przyszłość medycyny. To one leczą przyczynę choroby.

O kontrowersjach wokół GMO pisałem w poniższym artykule:
GMO: zagrożenie jest realne! „Życie wymyka się spod kontroli”

Epigenetyka kontra absurdy zdarzające się czasami w medycynie naturalnej

Wstępem do inżynierii genetycznej i do uzdrawiania na poziomie genów jest epigenetyka. Jest to stosunkowo nowa dziedzina nauki. Możesz za równowartość 1500 zł zbadać sobie genom w zagranicznym instytucie. Dostajesz wynik i to pomaga dobrać suplementy, dietę, a czasami także lekarstwa na podstawie rzetelnych przesłanek. W wyniku takiego precyzyjnego leczenia można uśpić złe geny, jak i rozbudzić te, które działają zbyt słabo. Jest to skuteczniejsze niż leczenie i suplementowanie na ślepo. Reklamy suplementów kuszą, przedstawiają same plusy i pomijają skutki uboczne. To samo zresztą dotyczy „reklam” farmaceutyków dokonywanych w gabinetach lekarskich. Ludzie chorzy, zawiedzeni przez akademicką, czyli oficjalną medycynę, często leczą się w ten sposób – na ślepo. Szukają pomocy na facebookowych grupach, które są tak naprawdę jednymi wielkimi śmietniskami. Otrzymują pod swoimi odpowiedziami dziesiątki, a czasami nawet setki odpowiedzi. Każdy mówi co innego. Na przykład: witamina C tylko lewoskrętna. Albo nie! Witamina C tylko w formie askorbinianu sodu.

Wtedy ktoś inny powie, że żaden askorbinian, że jeśli witamina C, to tylko liposomalna. A może nie witamina C, tylko coś jeszcze innego?! A co z niedoborami witaminy D3? I tak dalej. Można prędzej zgłupieć niż znaleźć pomocy. Ten suplement, potem inny, potem jeszcze inny.. I często ludzie czują się dalej źle. I szukają dalej nowych suplementów, nowych pomysłów na dietę, robią kolejne i kolejne badania krwi, moczu, kału, USG, tomografie i tak dalej. Wiedzą, że na przykład na Hashimoto oficjalna medycyna nie może im praktycznie nic dać. Jeśli już, to tylko hormony, które powodują dalsze osłabienie tarczycy, które rozregulowują oś podwzgórze-przysadka-tarczyca-nadnercza. Dlatego po trzech czy czterech miesiącach brania tych hormonów i początkowej poprawie, zaczynasz czuć się bardzo źle. Często gorzej, niż przed rozpoczęciem ich zażywania. Więc medycyna recepty nie ma.

Medycyna akademicka nie umie leczyć chorób autoimmunologicznych, więc wmawia chorym, że nie są chorzy

Dodatkowo „medyczni racjonaliści” często publikujący na swoich blogach, stronach czy innych propagandowych kanałach zachwalających oficjalną medycynę, zaczynają negować te objawy. Mówią, że żadne Hashimoto nie istnieje, bo wystarczy tylko brać hormony. Że wyczerpanie nadnerczy to nie jest choroba. Że utajona borelioza nie istnieje. A tak naprawdę Ci wszyscy chorzy powinni być leczeni psychiatrycznie. To zupełnie nowy trend w oficjalnej, medycznej propagandzie. Polega on na negowaniu dolegliwości które dziś przybierają rozmiar epidemii, a na które medycyna oficjalna nie ma lekarstwa. Bo skoro na czymś nie można zarobić, to lepiej uznać, że to coś nie istnieje, prawda?

A cierpiącym ludziom, którym nie pomagają hormony, antydepresanty i różne metody naturalne wmówić, że są po prostu chorzy psychicznie. Jeśli te „pandemiczne” trudne choroby są porażką medycyny, i dodatkowo nie można na ich leczeniu zarobić, to się to ukrywa, demonizuje, mówi że Ci ludzie są chorzy psychicznie. Zaś naturapeutów, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę, zastrasza się i nęka w różny sposób. Medycyna oficjalna nie lubi konkurencji, a big pharma i jej agentura w naszym kraju jest wyjątkowo silna.

Istnieje ogromna siatka blogerów, autorów, you-tuberów, którzy „zawodowo” oczerniają medycynę naturalną, propagują rządowo-korporacyjne „wersje oficjalne”. Zmawiają się oni na swoich tajnych grupach, by działać przeciwko naturapeutom, dietetykom i innym osobom zaangażowanym w pomaganie chorym, dla których medycyna akademicka nie ma żadnej oferty. Robi się wszystko, by ludzie zawiedzeni medycyną oficjalną nie mieli alternatyw w postaci naturapeutów. W Polsce przypomina to czasami sceny z filmów sensacyjnych klasy C.

Koncerny farmaceutyczne są przeciwne terapiom genetycznym, ponieważ trwałe wyleczenie pacjenta ogranicza im zyski!

Przyszłość jest w terapiach genowych, które już teraz stają się powoli popularne. Jednak ze strony środowiska farmaceutycznego padły szokujące wyznania na temat tych metod leczenia. Są one ostateczną demaskacją ich prawdziwego oblicza i tego, do czego naprawdę dążą. Interesuje ich tylko zysk, utrzymywanie pacjentów przy życiu, by cały czas brali leki, a nie ich realne wyleczenie. Żadni propagandyści farmacji na blogach typu „Tylko nauka” lub: „Pogromcy absurdów medycznych” nie będą mogli tego argumentu obalić.

10 kwietnia 2018 roku opublikowano raport „The Genome  Revolution”. Analitycy banku Goldman Sachs, tego który odpowiada za plan Balcerowicza i zniszczenie polskiej gospodarki, analizowali przyszłość pod kątem rozwoju inżynierii genetycznej i terapii genowych. Doszli oni do wniosku, że ten model biznesowy, jak to oni określili, jest niezbyt interesujący. W raporcie powiedzieli oni wprost: „-Skuteczne wyleczenie pacjentów w dłuższym okresie redukuje bazę klientów i prowadzi firmy farmaceutyczne do bankructwa.” Terapie genowe już zdążyły rozbudzić nadzieję, choć są one w powijakach. Dalej stwierdzili: „-Tworzenie lekarstw na choroby zakaźne jest nieopłacalne, gdyż ograniczanie puli nosicieli zagrozi przyszłym zyskom”. Jako przykład podali tutaj firmę Gilead Sciences, która opracowała w 90% skuteczny lek na WZW typu C, i zaczęła odnotowywać straty. Zaproponowano, by dalej szukać nieskutecznych, ale koniecznych do ciągłego podawania leków na depresję, nowotwory, cukrzycę.

Niestety, ale nie jest to „fake news” lub kolejna „oszołomska teoria spiskowa”. Nikt ze środowiska medycyny naturalnej tego sobie nie wymyślił. Raport w języku angielskim, w wykonaniu analityka Salveena Richtera, możesz przeczytać na portalu amerykańskiej telewizji CNBC News w linki poniżej. Tego argumentu „farmaceutyczni” blogerzy nie będą w stanie odeprzeć:
Goldman Sachs asks in biotech research report: ‚Is curing patients a sustainable business model?’

Koncerny farmaceutyczne widzą w terapiach genowych niebezpieczeństwo, choćby dlatego, że oznaczają one podanie jednej lub kilku dawek. A to uniemożliwia zarabianie na danym pacjencie przez długie lata. Sprawdza się tu powiedzenie, że pacjent wyleczony to klient stracony. I nie jest to „bzdurne powiedzonko pro-epidemików, płasko-ziemców i innych oszołomów„, jak głoszą to medyczni propagandyści. Okazało się to być prawdą. Czy jest możliwe, by wpływowe i potężne koncerny farmaceutyczne doprowadziły wręcz do nowego „polowania na czarownice”, z inżynierią genetyczną w roli „czarownicy”? Czy możliwe, by bogaci i wpływowi zahamowali rozwój potężnej i obiecującej dziedziny nauki, jaką jest genetyka?

Zapraszam Cię teraz na ciekawe artykuły poświęcone medycynie, w tym tej naturalnej, zdrowiu, szkodliwości leków i szczepień:

Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych
Czy kawa szkodzi? Jesteśmy okłamywani a szokujące skutki uboczne są ukrywane!
Niepokojące odkrycie: popularne leki i suplementy na zgagę rujnują zdrowie?!
Zanim sięgniesz po silne leki.. Niesamowity i wciąż szokujący wpływ litu na zdrowie
Leki na żołądek pogarszają objawy zamiast pomagać. Konsekwencje mogą być bardzo poważne
Dlaczego leki na depresję nie działają? Będziesz w szoku gdy to przeczytasz, ale lekarze naprawdę tego nie wiedzą!
Naltrexon: cudowny lek na choroby wobec których medycyna jest bezsilna
Nadmiar wapnia jest niebezpieczny! Koncerny trują nas od lat!

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

GMO: ZAGROŻENIE DLA ZDROWIA JEST REALNE! „ŻYCIE WYMYKA NAM SIĘ SPOD KONTROLI..”

Czy GMO jest szkodliwe dla zdrowia?

Czy GMO – organizmy modyfikowane genetycznie – są zagrożeniem? Ten temat jest coraz bardziej popularny, i przebija się do świadomości społecznej. Wielu ludzi chciałoby się dowiedzieć jak to z tym GMO jest naprawdę. Modyfikacje genetyczne roślin i zwierząt są oczkiem w głowie współczesnej nauki i przez tę naukę i jej agendy medialne są bronione. Każda krytyka GMO od razu jest przedstawiana jako „pseudonauka” czy też „teoria spiskowa”. Te dwa określenia to współczesna odmiana „polowań na czarownice”. Czasy się zmieniły, metody również, nieco to wszystko złagodniało, ale zasada działania systemu jakże podobna w każdej epoce.. Współczesne lewicowo-ateistyczne mocarstwa nie tylko napiętnują wszystko co „metafizyczne” czy „spiskowe”, ale zrzucają bomby i zabijają miliony ludzi w celu szerzenia ideałów demokracji i praw człowieka. To tak na marginesie.

Sama idea GMO może nie jest zła. Dużo gorsze jest jej wykonanie. Człowiek stawia dopiero pierwsze kroki w genetyce i po prostu nie umie tak dobrze manipulować genomem. Gen szczura w pomidorach, lub gen człowieka w kukurydzy? To raczej dobrze się nie skończy, a takie organizmy nie będą ani zdrowe, ani silne. Sklonowane zwierzęta zawsze są słabsze niż te urodzone naturalnie i często są bezpłodne. Umierają przed czasem. Metoda in vitro, choć nie jest GMO, tylko dość delikatną manipulacją nad procesem zapłodnienia, również nie jest wolna od wad. Dzieci urodzone z in vitro mają nieco częściej różne wady wrodzone i bywają słabsze. Podobne kontrowersje budzi pobieranie narządów do transplantacji.

Niestety, ale prawdą jest to, że są one pobierane od żywych dawców, czasami wręcz na granicy prawa. Ale czy mamy jakąś alternatywę wobec transplantacji? Tak samo nie mamy alternatywy wobec niektórych terapii farmaceutycznych, bo medycyną naturalną wszystkiego wyleczyć się nie da. Wszystko sprowadza się do tego, że wiemy wciąż bardzo mało o świecie. I tutaj powstaje kolejny problem: skoro na GMO czy na farmacji można dobrze zarobić, to po co te metody udoskonalać? Albo inaczej: po co udoskonalać je tak szybko? Problem koncernów potężniejszych niż całe państwa, które korumpują naukę, uniwersytety, ekspertów, rządy, media, agendy takie jak WHO czy FAO, i podporządkowują je własnym interesom, jest problemem realnym. Nie jest to teoria spiskowa.

Jednak w terapiach genowych jest przyszłość.. medycyny. Niesie to ogromne zagrożenia, ale dopóki nie nauczymy się uzdrawiać na poziomie genów, dopóty będziemy zdani albo na gówniane farmaceutyki z ich skutkami ubocznymi, albo na terapie naturalne, które nie zawsze pomagają. Cokolwiek by nie sądzić o big pharmie czy samej medycynie, to leczenie na poziomie genów jest leczeniem przyczyny. Pamiętaj, że to nie nauka jest zła, zły może być człowiek. Ignorancja mas ludzkich powoduje, że do władzy i do zarządów korporacji garną ludzie źli.

Tak samo to nie jakaś wiedza ukrywana jest zła, jak mówią np katolicy, ale ludzie. Łatwo dokonać projekcji i obwinić „coś zewnętrznego”, niż przyznać, że za zło odpowiada człowiek. Wstępem do inżynierii genetycznej w medycynie jest nowa dziedzina nauki o nazwie epigenetyka. Za około 300 dolarów możesz przebadać swój genom pod kątem wad metabolicznych. Odpowiednio dobranymi lekami, suplementami, witaminami czy dietą można wpłynąć na uśpienie złych, zmutowanych genów, lub na aktywację tych, które działały zbyt słabo.

Co do samego GMO, to jest kilka ciekawostek. W Polsce w punktach skupu normy kukurydzy są tak ustalone, że rolnik nie sprzeda kukurydzy, która nie jest GMO. W Polsce oficjalnej sprzedaży GMO nie ma, ale nieoficjalnie jest w produktach i jest na polach. GMO wymaga intensywnego spryskiwania środkami ochrony roślin, np owianym złą sławą glifosatem z preparatu roundup. Rolnicy muszą stosować coraz większe ilości tego środka, bo chwasty zaczynają się uodparniać. Glifosat powoduje zamieranie, a dokładnie wysuszanie roślin. Brzydkim polskim zwyczajem jest sypanie tego środka tuż przed żniwami, by wysuszyć rośliny i ułatwić żniwa. Oczywiście część glifosatu zostaje i trafia na nasze talerze. Najgorszy pod tym względem jest rzepak, z którego wytwarza się olej do smażenia.

Pestycydy i herbicydy używane przy uprawach GMO powodują masowe ginięcie pszczół. Pszczoły jednego dnia wyfruwają z ula, zostawiając samą królową, która ginie. Jakby popełniały „zbiorowe samobójstwo”. Przypadłość ta została nazwana CCD – Colony Collapse Disorder, czyli zespół masowego ginięcia pszczół. Pszczelarze narzekają jednak też na inne przypadłości jakie dotykają pszczoły. Są one słabsze, zdeformowane, zdarza się że to królowe opuszczają gniazda.

Zapraszam Cię na bijący rekordy popularności film video o wpływie GMO na zdrowie: „Życie wymyka się spod kontroli:

 

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/

  

Dr Bruce Lipton: geny nie rządzą naszym życiem, to kłamstwo!

Dr Bruce Lipton: geny nie rządzą naszym życiem, to kłamstwo!

nauka i duchowoscObecnie nauka dosłownie nie może przetrawić tego, że człowiek nie jest „matematyczną” maszyną i że człowiek posiada świadomość. Wciąż nie wiadomo np, jaka proteina, jaka komórka, jaki rejon mózgu, jaki neuroprzekaźnik, jaka sekwencja genów – odpowiada choćby za to, że dana osoba od 4 roku życia ma traumę na punkcie głębokiej wody. Bo wtedy postępując nieostrożnie i dziecinnie, prawie się utopiła. Nie usuwamy więc proteiny, komórki, neuroprzekaźnika, genu by to wyleczyć. Terapia takich rzeczy antydepresantami trwa najczęściej lata i nie jest obojętna dla zdrowia. Terapia psychoanalityczna to długie lata, podobnie jak każda inna metoda wglądu w naszą psychikę.

Nauka jednak uprościła pewne rzeczy, inne pominęła (bo ich nie rozumie), jeszcze inne umniejszyła. Wszystko to, paradoksalnie, posłużyło temu, by odhumanizować człowieka i jego istotę, i odciąć go od kontaktu z czymś, czego nauka nie rozumie, nie potrafi „zmierzyć”, i czego zabobonnie się boi. A mianowicie od metafizyki. Posłużyło temu kilka dogmatów „założycielskich” współczesnej nauki, a mianowicie:

-ewolucja, a raczej: ewolucjonizm (-izm = ideologia), forsująca przekonanie, że życie powstało przez przypadek, że natura nie ma żadnego celu.

-dogmat materializmu / racjonalizmu / ateizmu. Głosi on, że żadna metafizyka ani duchowość nie istnieje. Że człowiek nie ma duszy. Jest to bardzo odczłowieczające przekonanie gdy się spojrzy na to z głębszego punktu widzenia. Bowiem jeśli człowiek nie ma duszy i nie istnieje Wyższy Projektant (Architekt Universum, Bóg, Siła Sprawcza itp) to nie ma też uniwersalnych prawd i wartości. Więc zgodnie z tą doktryną, można wprowadzić dowolne prawo, dowolne wartości, nawet te najbardziej „nieludzkie”. Dalej: jeśli człowiek nie ma duszy, to jest on wyłącznie sumą reakcji bio-chemicznych w jego organizmie, nie przedstawia on żadnej wyższej wartości. Czysta biologia, nic więcej.

-teoria wielkiego wybuchu. Przeświadczenie, że wszechświat (Universum, Logos) powstał przez przypadek, że jego trwanie nie ma żadnego sensu i celu, że wszystkie jego prawa i wartości są dziełem czystego przypadku. A nie zamysłem i projektem Architekta.

-determinizm genetyczny. Polegający on na tym, że wmawia się człowiekowi, iż jego cechy są determinowane przez „jakieś geny”. I w związku z tym, nic właściwie nie można zrobić, bo wszystko jest już „postanowione”. A kto to coś „postanowił”? Ano wielkie „nic”, czyli przypadkowo działająca ewolucja.

-dogmat mechaniki Newtonowskiej – „Universum jest maszyną składającą się tylko z fizycznych części, nie ma tam miejsca na energię i ‚pierwiastek nie-logiczny’, metafizyczny.” Ma on wpływ na fizykę, a poprzez nią, na inne dziedziny nauki.

Dobrze więc, czy na pewno nie udaje się „zmierzyć” i empirycznie potwierdzić istnienia sfery metafizycznej? Uważam, że „podpis” Architekta systemu można odnaleźć m.in. w prawach i zasadach jakie rządzą wszechświatem. Podam tutaj dwa. Pierwsze z nich to fraktalność wszechświata. To, co jest w sferze mikro, jest również w sferze makro. Drugie to „boska proporcja” czyli ciąg Fibonacciego, opisujący wiele struktur fizycznych istniejących w świecie i we wszechświecie.

Są to tylko nieliczne przykłady, pierwsze z brzegu. Jest ich dużo więcej. O tym samym mówi dr Bruce Lipton, genetyk, w poniższej prelekcji. Jednym z czołowych błędów nauki jest przeświadczenie, że geny determinują nasze życie. Tymczasem prawda jest dużo bardziej złożona, niż chciałyby to „kwadratowe” mózgi „jajogłowych” uczonych 😉 Dr Bruce Lipton porusza w celniejszy i sprawniejszy sposób to, co często piszą autorzy tacy jak ja. Otóż, ogromna większość ludzi ma zniekształcone, zdeformowane postrzeganie świata. „Nie jesteśmy kontrolowani przez geny, jesteśmy kontrolowani przez nasze poglądy” – to główne przesłanie tej prelekcji. Czytaj dalej „Dr Bruce Lipton: geny nie rządzą naszym życiem, to kłamstwo!”

Komary GMO zostaną wypuszczone pomimo braku ich bezpieczeństwa

Komary GMO zostaną wypuszczone pomimo braku ich bezpieczeństwa

organizmy GMOZamieszczam dziś ciekawy artykuł o masowych wypuszczeniach komarów GMO w obu Amerykach. Warto zwrócić uwagę na pewien ciekawy aspekt obu spraw – organizmów modyfikowanych genetycznie, jak i masowych szczepień.

Otóż zauważmy, że nie tylko nie spełniają one swojej roli, ale wręcz działają odwrotnie niż się na początku zakłada. Szczepienia na polio w Indiach i Pakistanie wywołały kilkadziesiąt tysięcy przypadków ciężkiego paraliżu u dzieci. Przed masowymi szczepieniami organizowanymi przez kartel Billa Gatesa i masońską organizację Rotarian, było tam zaledwie 200 przypadków rocznie na ponad miliard ludzi.

Podobnie inne szczepionki. Szczepionka na HPV, zamiast zapobiegać nowotworowi, okazuje się wręcz wywoływać ten nowotwór, i to u młodych dziewczynek, a także powoduje bezpłodność i inne uszkodzenia. Tak samo szczepionka na grypę. W internecie roi się od komentarzy zwykłych ludzi, którzy po zaszczepieniu na grypę chorowali bardzo ciężko, np na nawracające zapalenia oskrzeli i płuc, po kilka miesięcy. Ja w rodzinie też miałem taki przypadek.

Podobnie sprawa wygląda z organizmami modyfikowanymi genetycznie (GMO). Wiele razy donoszono o przypadkach, iż uprawy nie przetrwały warunków suchych, choć do takich właśnie zostały zaprojektowane. Wielu farmerów z RPA czy Indii zbankrutowało, gdy ich pola nie wydały żadnych plonów. Zaś przykład z wklejonego poniżej artykułu – komary GMO, zamiast dać szansę na powstrzymanie epidemii dengi, robią coś zupełnie odwrotnego. Okazują się one uodparniać zwykłe komary poprzez przekazywanie im zmutowanych genów, i tym samym powodować większą ilość przypadków dengi.

Autor wstępu: Jarek Kefir

Proszę o podanie dalej tego info!


Cytuję: „Komary GMO mają być wypuszczone w Keys, na początku stycznia lub w lutym przyszłego roku. Choć proces zatwierdzania jest nadal w toku, Oxitec jest na tyle pewny, że już dostarczył komary.

Jak dotąd, w tym roku nie zgłoszono przypadków dengi na Florydzie, więc dlaczego wypuszcza się do środowiska komary GMO, które podobno mają na celu zapobieganie rozprzestrzenianiu się takich chorób? Gdy były używane w Brazylii, przypadki dengi wzrosły i jednocześnie naruszono równowagę ekologiczną okolicy. Komary nie „utorowały drogi do ochrony przed dengą”, o czym zapewniał Oxitec. W rzeczywistości w rejonach uwolnienia komarów ogłoszono stan wyjątkowy.

Co może pójść nie tak z komarami GMO?

– Mogą powodować spustoszenie w ludzkim genomie, tworząc „wprowadzane mutacje” i inne nieprzewidywalne rodzaje uszkodzeń DNA przez dostanie się do ludzkiej krwi – podobnie jak wykazano to na roślinach GMO odpornych na glifosat. Według Instytutu Odpowiedzialnej Technologii „”wprowadzane mutacje” mogą spiąć, usunąć lub przenieść kod genetyczny.” Na dużą skalę mutacje występują często przy modyfikacji genetycznej, i nie ma znaczenia czy była to roślina czy owad, który został biotechnologicznie zmieniony.

– Genetyk z Hawajskiego Uniwersytetu UH, Alfred Handler, stwierdza, że komary GMO mogą rozwinąć odporność na gen śmierci, a następnie rozprowadzać go przypadkowo (brzmi znajomo?). Entomolog Todd Shelly, inny ekspert z UH, powiedział, że 3,5 procent komarów GMO przeżyło do etapu dorosłości pomimo przenoszenia genu „śmierci”, który miał je zdezaktywować.

– Komary samce GMO tworzone w laboratorium są często mniej aktywne niż komary nie poddane genetycznej modyfikacji, które urodziły się na wolności, więc jest mniej prawdopodobne, aby były w stanie konkurować z odmianami niezmodyfikowanymi genetycznie. Oznacza to, że każde „sterylne” potomstwo może umrzeć, a niemodyfikowane komary zazwyczaj odpowiedzialne za przekazywanie dengi lub malarii będą dalej żyć, być może ze zmutowanym genem (otrzymanym od rodziców GMO), co uczyni je jeszcze bardziej odpornymi.

– Ponieważ komary GMO były tworzone z myślą by umierały w obecności antybiotyków, takich jak tetracyklina, a nasze zasoby wodne są obecnie skażone antybiotykami, to komary GMO prawdopodobnie będą rozwijały się zyskując odporność na antybiotyki, podobnie jak „odporne na glifosat” uprawy GMO- które już doprowadziły do powstania super chwastów.

W każdym razie, Floryda powinna odroczyć uwolnienie tych komarów (nawet jeśli Oxitec ma utracić swoje komary), aby dokładniej ocenić ich bezpieczeństwo.”

Autorstwo: Christina Sarich
Źródło oryginalne: PrisonPlanet.com
Źródło polskie: PrisonPlanet.pl

Kosmiczne porzucenie: o tym, że psychopatię mamy w genach

Kosmiczne porzucenie: o tym, że psychopatię mamy w genach

UFO pochodzenie czlowiekaZapraszam an ponad dwugodzinną prelekcję Marka Passio, która została wygłoszona w Filadelfii w 2013 roku. Autor stawia bardzo śmiałe tezy na temat pochodzenia gatunku ludzkiego.

Twierdzi on, wzorem innego badacza – Danikena, że rasa ludzka to genetyczna hybryda stworzona przez przybyszów z kosmosu. Osobiście jestem od zawsze niezmiernie sceptyczny jeśli chodzi o UFO. Na dobrą sprawę, nie kontaktują się oni z nami. Nie ma ambasad obcych cywilizacji czy to w NY czy w Londynie, nie ma wymiany gospodarczej, kulturalnej. Nic o nich nie wiemy. Dopuszczam ich istnienie, ba, wydaje mi się to oczywiste.

Jednak jeśli chodzi o przekazy typowo channelingowe – o Plejadianach, mieszkańcach Syriusza – moje zdanie znacie. Uważam tego typu przekazy za lolcontentowe, śmieciowe projekcje nie od kosmitów, ale z.. ziemskiego astralu. Astral jest duchową „bańką” otaczającą szczelnie Ziemię. Jest to inaczej duchowy śmietnik, gdzie jest od groma energii i wszelkich możliwych bytów, od pozytywnych, po neutralne i negatywne, od pomagających aż po typowo złośliwe, które mają swoją duchową „bekę” z podszywania się pod kosmitów.

Jeśli chodzi o UFO – to jestem trochę takim racjonalistą-sceptykiem. Pokażcie mi kosmitę, to wtedy uwierzę już na 100%. Przy czym obserwacje dziwnych obiektów na niebie nie są dowodem, z tego powodu, że mogą to być zwyczajne ziemskie tajne samoloty. Samoloty, które dziś budzą niemały popłoch – technologia Stealtch – to przecież.. lata 70-te XX wieku. Pomyślcie jakie osiągi i kształty mają dzisiejsze tajne samoloty.

Nie o UFO mi jednak tutaj chodzi. Zamieszczam tę cenną prelekcję, gdyż autor stawia tutaj śmiałe tezy jeśli chodzi o nasz umysł, psychologię.. Zresztą, zobaczcie sami i oceńcie.. Na pewno nie powinniśmy się bać takiej wiedzy, tylko dlatego, że zarówno kościół, jak i racjonaliści naukowi mówią, że obcych cywilizacji na pewno nie ma. W tym te dwa nurty są zadziwiająco podobne.

pochodzenie czlowieka zakazana historiaW ogóle, zauważam bardzo dużo podobieństw pomiędzy racjonalizmem (a więc ateistycznym materializmem) a religiami monoteistycznymi (chrześcijaństwo, judaizm, islam):

-redukcjonizm duchowy. Najbardziej redukuje duchowość racjonalizm, bo w 100%, a katolicyzm i inne wyznania – „tylko” w ponad 99%. Gdy z wkracza się w świat Scientia Occulta czy to z poziomu racjonalizmu, czy katolicyzmu – tak samo zadziwia człowieka ilość nowych „opcji” duchowo-życiowych. To zupełnie nowy świat. Można to porównać do osoby niewidomej od urodzenia, która dzięki cybernetycznemu implantowi pierwszy raz ujrzała barwy, z tym, że jest to uczycie jeszcze silniejsze..

-zarówno racjonalizm jak i katolicyzm to oparte na dogmatyce próby prymitywnego, liniowego wytłumaczenia świata. Z powodu tego, że tak trudno wytłumaczyć naturę świata, że tak mało o nim wiemy – ustala się zestaw dogmatów, czy to naukowych, czy religijnych, resztę niewygodnych faktów się pomija, i mamy wygodny i konformistyczny schemat do wyznawania.

-z tej wyżej wymienionej przyczyny mówi się, że „skrajne przeciwieństwa są tym samym”. Są to politycznie poprawne, akceptowalne społecznie modele światopoglądowe, znajdujące się jednak na tej samej linii. Tak samo ograniczające i tak samo ułomne. Sztuka to wybić się poza tę linię z kilkoma, kilkunastoma poprawnymi politycznie schematami, i znaleźć coś własnego, coś będącego ponad..

-racjonalizm i katolicyzm łączy niechęć do medycyny naturalnej i alternatywnych form leczenia. A dlaczego? Autorytety, autorytety. Dla natchnionego racjonalisty autorytetem jest biorący od koncernów grube kopertówki lekarz czy „ekspert”. Osoba taka będzie wolała umrzeć na raka w boleściach, niż kupić olej z marihuany i sok noni za ok. 120 zł / miesiąc, i się wyleczyć. Dla katolika autorytetem jest ksiądz, który mówi, że homeopatia czy ziołolecznictwo to new age i w ogóle diabeł. Bo dla księdza każdy przejaw duchowości inny niż danie na tacę 100 zł to „new age i diabeł”.

O tym, jak moja racjonalna strona domagała się uwagi jako archetypowy, jungowski cień, pisałem w poniższym felietonie. Teraz wiem, że moje walki z racjonalistycznymi, farmaceutycznymi trollami i opisywanie ich sztuczek, było podświadomą projekcją mojego cienia. Obecnie jestem na etapie jego transformacji, jestem takim „logikiem” wewnątrz tego całego półświatka duchowego. W końcu o to chodzi – o jedność serca (emocje), ducha (Sacrum) i rozumu (logika, pierwiastek ciała, Profanum):
To co drażni Cię w innych jest obecne również w Tobie!

Cytuję: „My, jako ludzka cywilizacja, wzięliśmy swoje początki z ewolucyjnego, komórkowego chaosu, pierwotnej zupy życia – „praoceanu”, poprzez pre-totemiczne i solarne kulty, próbujące tłumaczyć naturę stworzenia, aż do dzisiejszego polegania na równie prymitywnych kultach atomistycznych, kultach materii.

Nauka jest po prostu innym systemem wierzeń, jest więc błędna i skrajnie dogmatyczna z definicji. Ma swoje szaleństwa, błędy i wypaczenia. Ma ona obecnie bezkrytyczną wiarę w to, że odkryła ostateczną prawdę, że wystarczy tylko dopracować istniejące modele. A to hamuje dalsze badania, bo uzasadnia się w ten sposób brak fundamentalnych rozbieżności i nieprawidłowości.

Nadszedł czas, byśmy rozpracowali te nasze cienie między cieniami, mrok między mrokiem, i fakt nieskończonej ciemności tego świata. Nadszedł czas by rozszyfrować długo ukrywaną wiedzę, której cząstkę, w ostatecznym wymiarze, wszyscy nosimy w sobie..”

Tymczasem, zapraszam do obejrzenia nagrania!

Wstęp: Jarek Kefir
Obrazy: Jarek Kefir, na Demotywatory.pl

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Mark Passio – Kosmiczne porzucenie (Cosmic Abandonment), (Filadelfia, 2013) – napisy pl

Cytuję: „’Kosmiczne porzucenie’ – synteza poglądów wyjaśniających pochodzenie człowieka, psychopatię, niewolnictwo oraz współczesne, psychologiczne i społeczne uwarunkowania, w jakich tkwi ludzkość.” – prezentacja Marka Passio wygłoszona w Filadelfii, 12 grudnia 2013 r.

W swoim wykładzie Mark Passio łączy prastare doniesienia o wizytach istot pozaziemskich na naszej planecie z przejawami uwarunkowań psychologicznych, w jakich znajduje się ludzkość czasów współczesnych. Pokazuje, że w różnych kulturach na Ziemi istnieją znaleziska, artefakty i źródła pisane wskazujące na to, iż nasi przodkowie zostali stworzeni przez przybyszów z pozaziemskiej cywilizacji, zwanych Anunnaki, jako hybrydy przeznaczone do niewoli. Ci „kosmiczni rodzice” przez nieprecyzyjne modyfikacje genetyczne nieodwracalnie wykreowali u ludzkiej rasy całą masę anomalii genetycznych, w tym psychopatię wrodzoną. Po jakimś czasie pozostawili nas samym sobie, wyposażywszy przedtem w hierarchiczny system władzy, pieniądz i religie, które są więzieniem człowieka do dziś.

Jaki wpływ miało nagłe zniknięcie naszych „kosmicznych rodziców” i ich niewolnicze dziedzictwo na zbiorową psychikę ludzkości? Co „porzucona w Kosmosie” ludzkość musi zrozumieć, aby oczyścić głęboko ukrytą traumę psychiczną gromadzoną przez eony jako bezpośrednie następstwo zakłóconych początków swego istnienia? Co może zrobić każdy z nas, by zyskać większą świadomość tego, co działo się i dzieje nadal na naszej Planecie? Jak my, kosmiczne, a nierzadko i psychiczne dzieci, mamy dorosnąć i wyrwać się z okowów niewolniczego systemu?”

Strona domowa Marka Passio: http://www.whatonearthishappening.com/