Tag: gnoza

Umysł ponad materią, który stwarza rzeczywistość! Niezwykła prelekcja video Jackowskiego

Zapraszam na bardzo ciekawą prelekcję Krzysztofa Jackowskiego, znanego i medialnego jasnowidza. Nie, nie jest to wcale kolejna przepowiednia, co do której, jak zawsze, można mieć wiele wątpliwości. Np takich, że dany jasnowidz mówi ogólnikami, i przedstawia sytuacje, które od zawsze miały i mają miejsce. W tym nagraniu Krzysztof Jackowski mówi o czymś zupełnie innym – o naturze wszechświata, ezoteryce, globalnym „hologramie oszustwa”, i umyśle ponad materią.

Krzysztof Jackowski przedstawia ciekawą hipotezę o życiu jako „filmie”, który mamy odtwarzać jako główni aktorzy, jak i o iluzji przeszłości i przyszłości. Tak naprawdę istnieje tylko teraźniejszość. Jednak, co jest paradoksalne – konstrukcja naszej podświadomości, ego, jest taka, że praktycznie nie potrafimy żyć w teraźniejszości, co sprawia ogromny dysonans i cierpienie. Ciągle albo wspominamy przeszłość, albo wybiegamy w przyszłość. Szczególnie często widzimy w przyszłości nasze szczęście, i dlatego nie potrafimy być szczęśliwi tu i teraz, w chwili obecnej. Ciągle sobie mówimy:

-„będę szczęśliwy, jak skończę studia i pójdę do pracy”
-„będę szczęśliwy jak awansuję zacznę zarabiać więcej”
-„będę szczęśliwy jak kupię samochód i zamieszkam na swoim”
-„będę szczęśliwy jak znajdę sobie dziewczynę”
-„będę szczęśliwy jak weźmiemy ślub”
-„będę szczęśliwy jak pojawią się dzieci”
-„będę szczęśliwy po śmierci, gdy spełnię wszystkie nakazy swojej religii, w raju”

I tak w nieskończoność, do śmierci. Zdecydowana większość ludzi na Ziemi żyje w ten sposób. To jedna z przyczyn tragedii tej cywilizacji. Bo szczęścia jak nie było, tak nie ma – są tylko kolejne i kolejne oczekiwania i zachcianki naszego ego i społeczeństwa, które jak roboty spełniamy.

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

Nauka zmieniła się w skorumpowaną i dogmatyczną religię. Naukowiec ujawnia tajemnice

Nauka zmieniła się w skorumpowaną i dogmatyczną religię. Naukowiec ujawnia tajemnice

nauka (2)Przedstawiam Wam prelekcję znanego w wielu środowiskach naukowca, Ruperta Schaldrake, o błędach i wypaczeniach, jakie są obecne w nauce. Myli się ten, kto uważa, że dzisiejsza nauka jest obiektywna i rzetelna. Obecnie nauka jest zdominowana przez szereg sztywnych dogmatów, które krępują i ograniczają jej rozwój. Poza tym, rzeczą powszechną w nauce jest korupcja, która stała się wręcz legalna, i związane z nią fałszerstwa. Szczególnie dotkliwe i bolesne jest to w medycynie i farmacji. Bo dzięki drapieżnej, kapitalistycznej polityce koncernów farmaceutycznych, które „kupują” sobie naukowców, wyniki badań, a nawet polityków i urzędników – cierpią i umierają ludzie, miliony ludzi.

Dziś pieniądz i interesy wpływowych grup lobbingowych ustalają „prawdę” w nauce. To dla wielu ludzi jest już oczywiste, choć nadal pan doktor, pan ekspert i pan naukowiec w debacie publicznej uchodzi za „boga”. Nauka jest więc kolejnym systemem wierzeń. Jest błędna i skrajnie dogmatyczna z samej swojej definicji. Ma swoje błędy, szaleństwa, wypaczenia, a nawet odrażające zbrodnie, choć w oficjalnej propagandzie przedstawia się ją jako pasmo sukcesów. Nauka w formie dzisiejszej ma bezkrytyczną wiarę w to, że poznała prawie całą wiedzę o świecie. Że teraz wystarczy tylko dopracować istniejące modele nowymi danymi. Tymczasem nie znamy nawet ułamka procenta Stworzenia, wszechświata, Universum.

Takie pojmowanie sprawy hamuje dalsze badania i dociekania, bo uzasadnia się w ten sposób brak fundamentalnych nieprawidłowości i rozbieżności. Nasza cywilizacja wzięła swoje prapoczątki z pierwotnej zupy życia – „praoceanu”. Ewoluowaliśmy jako ludzka rasa poprzez prymitywne kulty pre-totemiczne i solarna, próbujące jakoś wytłumaczyć naturę stworzenia i nasze miejsce na tym łez padole. Dziś polegamy na równie błędnych i równie prymitywnych kultach atomistycznych, kultach materii, które dla nie poznanki nazwano „nauką”.

Jednym z filarów skostniałego, dogmatycznego materializmu, jest przeświadczenie, że wszystko wzięło się „znikąd”, że nasza egzystencja jak i sama natura nie ma sensu i celu, wszelkie prawa i zasady wszechświata są dziełem czystego przypadku. Jednak panom naukowcom co innego spędza sen z powiek, i wiele, bardzo wiele o nich mówi. Otóż naukowcy nie mogą przetrawić tego, że istoty żywe posiadają.. świadomość. Tak, to jest dla nich bolączka! Pozbawić człowieka świadomości, człowieczeństwa, i sprowadzić go do biomasy i reakcji biochemicznych w mózgu. Tylko od dekad nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jak neurony, białka, neuroprzekaźniki, receptory itp – tworzą świadomość. Dlatego panowie naukowcy obligatoryjnie chcą stwierdzić, że człowiek świadomości nie ma.

Nagranie video podpowiada także, jak walczyć z systemem, który stworzyli. Otóż, każdy gatunek (w tym człowiek), każda struktura chemiczna, krystaliczna itp – ma swoją „świadomość zbiorową”. Jeśli my, nawet w wąskim gronie, omawiamy nowe tematy, zagadnienia, idee – to one zaczynają się powoli, acz nieubłaganie zapisywać w „świadomości zbiorowej” naszej cywilizacji ludzkiej. My przecieramy szlaki, zmagamy się z ignorancją i podświadomym oporem innych – czyli z ich lękiem przed zmianami.

Ale dzięki temu, następni ludzie będą mieli łatwiej, i szybciej dojdą do tych wniosków, co my, będą mieli mniejsze podświadome blokady i opory. To dlatego jest tak wielki atak i ze strony kościoła katolickiego (zarzucającego nam satanizm, opętanie, złe intencje) i ze strony równie dogmatycznych racjonalistów, ateistów, naukowców (oni mają inne argumenty – „lolcontent”, pseudonauka, oszołomstwo, „spiseg” – ale cel ten sam). Na dobrą sprawę, stanowimy niezmiernie mały odsetek społeczeństwa – chlejącego, ćpającego, myślącego tylko o kopulacji, obkupionego w gadżety itp. Moją stronę czyta od 100.000 do max 300.000 osób na miesiąc. Tymczasem taki onet.pl to 10 do 12 milionów odwiedzin miesięcznie. Ale mimo to, bardzo im zawadzamy.

Przyczyna tego jest oczywista. Choć szarym Kowalskim daje się nie znoszący słowa sprzeciwu wybór – albo religia (katolicyzm), albo materialistyczny racjonalizm i ateizm – to oni swoje wiedzą. Elity dobrze znają te prawa, dobrze znają tę wiedzę, i ją rozmyślnie ukrywają. Obrzydzając i ośmieszając ją na różne sposoby. Przypomina mi to historie, której sam byłem świadkiem. Choć racjonaliści i „ludzie nauki” oficjalnie wyśmiewają NLP (nowoczesna, nieco podziemna psychologia), mówią, że ona nie działa – to spotkałem na swojej drodze dyskutanta racjonalistę, zwolennika szczepień i nauki, który dosłownie napierdalał terminami i frazami NLP-owskimi jak z karabinu.

Wnioski wyciągnijcie sami – tymczasem zapraszam do obejrzenia nagrania:

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

„A co jeśli życie na Ziemi już wkrótce wyginie?!” Studium globalnego upadku systemowego

„A co jeśli życie na Ziemi już wkrótce wyginie?!” Studium globalnego upadku systemowego

upadek cywilizacji i systemuKtóż z nas nie zadawał sobie tego pytania? Ja zadaje sobie to pytanie odkąd pamiętam. Te rozważania nasiliły się u mnie szczególnie po 2009 roku, gdy zacząłem interesować się sprawami polityki, oszustw, korupcji i konspiracji w nauce, medycynie i gdzie tylko one występują. Wtedy wielu prawicowo nastawionych komentatorów i publicystów darło szaty, pytając: „a co z następnymi pokoleniami? A co, jeśli następnych pokoleń nie będzie?!„. Dziś wspomnienie tego wszystkiego wzbudza we mnie jedynie lekki, cyniczny uśmieszek.

Po pierwsze i najważniejsze – samo rozważanie tematu upadku cywilizacji, zagłady biologicznej, czy strukturalnej, systemowej niewydolności – jest tematem tabu. Poruszając ten oficjalnie nie istniejący temat, narażasz się na społeczny ostracyzm, wyśmianie. W najlepszym wypadku usłyszysz to, co ja przed laty, cytuję: „Jarek, ja wiem że ta cywilizacja kiedyś pierdolnie z wielkim hukiem i upadnie, ale co mnie to obchodzi? Wolę się bawić i korzystać z życia„. Póki codzienna micha ryżu jest, póki woda cieknie z kranu, póki co wieczór puszczana jest seria telenowel – nic się nie zmieni w tej materii.

Uważam dziś, że po prostu nie ma się czym przejmować. Nie oznacza to jednak, że mamy się tymi zagadnieniami nie zajmować. Mamy ciążące na naszej chorej cywilizacji, jak fatum, widmo zagłady – ekologicznej, biologicznej, militarnej, ekonomicznej..  każdej innej. Bo faktem jest, że żyjemy w czasach straszliwej niewydolności i nadciągającego nieuchronnie kolapsu prawie wszystkich istniejących od wieków systemów – politycznych, ekonomicznych, społecznych, moralnych, ideologicznych, religijnych. Najbardziej szokującym i bolesnym przejawem systemowej niewydolności jest fakt, że ziemskie ekosystemy już nie wytrzymują ciągłej kapitalistycznej eksploatacji i rabunkowej gospodarki prowadzonej przez 7 miliardów żarłocznych i nienasyconych ludzkich ego. Trwa kolejne „wielkie wymieranie” gatunków, tym razem spowodowane przez człowieka.

Wróćmy do wyrażanych na początku felietonu wątpliwości. Otóż, czy od Ciebie, od nas zależą te wszystkie globalne niekorzystne zmiany? Nie. Pora raz na zawsze skończyć z przekonaniem, że człowiek rozumny (homo sapiens) jest gatunkiem będącym „ponad” przyrodą, ponad ekosystemem. Niby czym się wyróżniamy? Owszem, mamy rozum, logikę, ale także empatię. Jako jedyny gatunek żywy na Ziemi zdajemy sobie sprawę z przemijalności życia, ze śmiertelności. Jako jedyny gatunek mamy egzystencjalne, choć dziś bardzo niemodne, wręcz zakazane – dylematy. Jednak czy wykorzystaliśmy, patrząc z perspektywy globalnej, tę niesamowitą szansę daną nam przez naturę?

Popatrz na ten świat. Faktem bezsprzecznym jest to, że jesteśmy również gatunkiem, który spowodował najwięcej zła i cierpienia, jak i najwięcej zniszczeń w dziejach Ziemi. Niby mamy jakiś tam potencjał, ale czy go wykorzystujemy? Choć w minimalnym stopniu? Całe rzesze ludzi we wszystkich epokach, ponad poznanie prawdy, przenosiły spokojny sen, przysłowiową „pełną kichę” i rozrywkę. Jesteśmy gatunkiem, który zamiast empatii, ponoć wrodzonej, woli rozwijać zabijanie ludzi i zwierząt dla sportu, przyjemności, który woli czynić zło, rywalizować, walczyć, niszczyć.

Zamiast używania naszej logicznej i racjonalnej części naszej istoty, wolimy cały czas zaspokajać nasze próżne, bazujące na prymitywnych emocjach ego (seks, alkohol, narkotyki, i inne pobudzanie receptorów przyjemności). Z ciągłego zaspokajania prymitywnych żądz i często brutalnych popędów, uczyniliśmy styl życia. Ale nawet w emocjach nie jesteśmy mocni. Znajomość własnej psychiki, emocjonalności, psychologii – to jedna wielka rozpacz, szczególnie u mężczyzn. Egzystencjalne dylematy, ważne pytania, poszukiwanie odpowiedzi, dociekanie? A zapomnij! Zaraz usłyszysz słynne: „nie filozuj”, a czasami możesz zostać wręcz posądzony o „nienormalność”, bo miałeś czelność podważyć powszechnie obowiązujący debilizm.

Popatrz obiektywnie, czy jako gatunek wnieśliśmy coś dobrego do rozwoju i egzystencji planety? Czy może tylko ją zanieczyściliśmy i zniszczyliśmy tak, że dalsze trwanie życia biologicznego na niej stoi pod poważnym znakiem zapytania? Pora skończyć z mitem „dobrego antropocenu”. Chcemy, by antropocen – okres dominacji człowieka rzekomo rozumnego – trwał pomimo wszystko. Mówimy, że antropocen jest wartością sam w sobie. Ale czy mamy ku temu podstawy, by tak sądzić? A może my, ludzie, nie wykorzystaliśmy danej nam szansy, i teraz pozostanie tylko czekać na bolesny koniec?

Chociaż tutaj istnieje jeszcze inny dylemat. Otóż wielu ludzi zadaje sobie pytanie, czy to człowiek jest taki zły, i przez swoje postępowanie doprowadził do istnienia tak nieludzkiego systemu? Czy może jest to tylko skutek – zaś prawdziwa przyczyna to fakt, że.. ta planeta i jej natura są psychopatyczne, amoralne, złe? Spotykałem się wielokrotnie ze stwierdzeniem, że Ziemia to piękna planeta, tylko ludzie poprzez swoje postępowanie zasyfili ją i doprowadzili do powstania represyjnych systemów politycznych, ekonomicznych i społecznych.

Tego typu myślenie jest typowe dla zafascynowanych „eko-” stylem życia wyznawców new age, czyli tych wszystkich dobrych energii itp. Oni również tkwią w iluzji i nie potrafią przyjąć do siebie brutalnej prawdy. Prawdy o tym, że ta planeta, jak i wszystkie siły kierujące jej naturą, przyrodą – mają bezwzględny, zły, opresyjny, agresywny, psychopatyczny i absolutnie amoralny charakter. Żyjemy w kosmicznym obozie koncentracyjnym, w globalnej „Korei Północnej”, gdzie od zawsze promuje się najpodlejsze i najniższe z możliwych zachowań i reakcji.

Wszystko opiera się na tym, że ta planeta jest planetą braków. Braki dotyczą wszystkiego, więc całe istniejące na niej życie jest patologicznie zajęte zdobywaniem i gromadzeniem rozmaitych zasobów za wszelką cenę. W tak skrajnych warunkach nie liczą się żadne zasady, sentymenty. Ba! Dla macochy natury nie liczy się nawet szczęście i spełnienie powołanych do życia osobników. Bo w świecie, gdzie jednego dnia masz pożywienie, a za tydzień możesz w niesamowitych boleściach umierać z głodu – są ważniejsze priorytety. Czyli przeżycie z dnia na dzień, obłąkańcze gromadzenie zasobów – „nachapanie się”, zdobycie jak największych terytoriów i jak największe rozmnożenie się. W tak okrutnych i surowych warunkach, jednostka która filozofuje, ma jakieś zasady, sentymenty, wrażliwości – zwyczajnie nie przetrwa.

Z drugiej strony, oprócz świadomości nieuchronności systemowej zagłady – ciekawy jest pogląd przeciwny. Czyli przekonanie, że żyjemy w dobie „zmiany obowiązującego paradygmatu”, z psychopatycznego, zwierzęcego, na bardziej empatyczny, ludzki. Mamy znajdować się teraz w okresie wzrostu świadomości emocjoalnej i duchowej wśród ludzi. Ja jestem co do tego jednak sceptyczny. Owszem, jest to możliwe, ale w wąskim zakresie – zakresie jednostek. Ale nie całego społeczeństwa. Dam Wam taki przykład – wyobraź sobie, że w szkole masz klasę, gdzie znajdują się dzieci w wieku od 4 do 18 lat. I teraz pytanie: które dzieci będą zainteresowane np matematyką wyższą, fizyką kwantową, a także sprawami „przejścia” do wyższej klasy, do nowej, bardziej zaawansowanej szkoły? Oczywiście, będą to dzieci w wieku 16 do 18 lat. Cała reszta takiej hipotetycznej klasy, w wieku 4 do 15 lat, będzie zainteresowana wygłupami, opowiadaniem chamskich dowcipów, słuchaniem muzyki i oglądaniem filmów na lekcji.

Poza tym, czy jest możliwe, że tego typu upadłe planety jak Ziemia – planety piekła, czyśćca, planety „drugiej szansy” – są również potrzebne w kosmosie i mają w nim należne miejsce? Może my, chcąc jakoś tam zmienić świat na lepsze, niepotrzebnie wpieprzamy się między wódkę a zakąskę, i wręcz zakłócamy ustaloną przez Architekta wszechświata, kosmiczną harmonię? Pamiętajmy, że egregory – świadomości zbiorowe religii, ideologii, cywilizacji – bronią się na zasadzie wahadła, i uderzają w takich antysystemowo nastawionych ludzi jak my. Anthony de Mello stracił w ten sposób zdrowie i ok. 20 lat życia – zmarł przedwcześnie jako w miarę młody człowiek.

Teraz powoli zaczynam rozumieć to, że masoneria i illuminaci mają w wielu punktach gorzką rację. rozumiem również Czytelników stron takich jak moja, którzy w goryczy piszą: „możliwe, że następne pokolenia dojdą do wniosku, że trzeba się umówić, i wspólnie puścić tę planetę z dymem, by zakończyć to globalne cierpienie„.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.

 

Najstraszniejsza tajemnica nauki, czyli dogmat materializmu i racjonalizmu

Najstraszniejsza tajemnica nauki, czyli dogmat materializmu i racjonalizmu

naukaMyli się ten, kto uważa, że nauka jest otwarta na zmiany i pozbawiona sztywnych, niepodważalnych prawd. Czytałem kiedyś propagandową „reklamówkę” dzisiejszej nauki. Głosiła ona, że nauka, jeśli się myli, a Ty przedstawisz dowody – to przyzna Ci rację.

W artykule, który poniżej wklejam, poruszony jest jeden z tych dogmatów, jakie obecnie panują w nauce. Czyli dogmat materializmu – przeświadczenie, że jeśli czegoś nie można wyczuć zmysłami bądź zmierzyć aparaturą, to to coś nie istnieje.

Ten dogmat, jak i wiele innych tego typu (np newtonowskie i kartezjańskie postrzeganie świata) to coś, co obecnie cofa naszą cywilizację. Cała historia nauki to historia jednego wielkiego spisku „konserwatystów” walczących z nowościami (bo odebrałyby im pieniądze i władzę) a ludźmi, którzy te nowości chcieli wprowadzić. Tego niestety nie dowiesz się na propagandowych filmach czy profilach typu: „I fucking love science”, które przedstawiają naukę jako jedno wielkie pasmo sukcesów.

Nauka ma swoją bardzo mroczną stronę i to jest fakt. Jest ona kontrolowana przez korporacje (w tym farmaceutyczne), polityków, grupy lobbingowe, itp. W polityce czasami znajdzie się jakiś społecznik, osoba która chce coś zmienić na lepsze. W nauce – bardzo rzadko. Tam rozgrywającym jest wyłącznie pieniądz (korupcja) i władza (interesy tych możnych i potężnych).

To właśnie te wpływowe gremia i grupy nacisku decydują, co przedstawić masom ludzkim jako „rzetelną naukę”. co jest „pseudonauką”, a co jest „spiskową teorią dziejów”.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


Cytuję: „Jak unieważnimy dogmat materializmu, to uwolnimy naukę w medycynie, astronomii, biologii, kosmologii, chemii, w naszym rozumieniu ewolucji.

Będzie tylko kwestia czasu kiedy z materią będziemy mogli robić to, co dzisiaj jeszcze wydaje się niemożliwe. Dematerializacja i materializacja, telekineza, telepatia, postrzeganie pozazmysłowe, silniki grawitacyjne i nieskończone źródła energii. Wszystkie te cuda powstaną, gdyż nasze uczucia zrodziły już takie potrzeby. Innymi słowy, chcieć to moc.

W niniejszym artykule chciałbym was przekonać do tego, że tzw. Światem Realnym rządzą uczucia, więc atrybuty umysłu, a nie materia i jej niezmienne prawa. Fizycy kwantowi dowiodą ostatecznie, że materia to plastelina, która kształtujemy zgodnie z naszą wolą i uczuciami. Jest ona jak przekazująca energię fala, której powstanie i kierunek jest wypadkową działania różnych świadomości, a nie bezdusznych praw natury. Zamrożona energia uczuć, którą dzięki specyfice naszej percepcji postrzegamy jako bryły. Aby to zrozumieć, wyobraźmy sobie, że spoglądamy na jądro atomu i umieszczony w pewnej odległości od niego elektron. Są w bezruchu. Teraz elektron powoli zaczyna obiegać statyczne jądro. Nabiera ogromnej prędkości, a my widzimy koło. Twardą i statyczną. Zamrożoną materię. Pamiętajmy, jednak że wrażenie to sprawiła wirująca drobinka. Podnieśmy teraz wzrok ku górze, do gwiaździstego nieba i zobaczmy jak powoli i majestatycznie przesuwają się po nieboskłonie, gwiazdy i planety. W zwolnionym tempie poruszając się, kopiują ruch elektronów wokół jądra atomu. Podobnie, tylko skala dramatycznie inna.

Nasze kilkudziesięcioletnie życie to miliony lat w świecie subatomowym i tylko mgnienie oka w tym ogromny wypełnionym galaktykami.

Można wyobrazić sobie, że podmioty czy istoty obdarzone różna prędkością percepcji i obserwujące skrajnie wielkie lub znikomo małe obszary mogłyby, przebywając w tym samym materialnym świecie, nie rozpoznawać i nie wiedzieć o sobie nawzajem. Działania zaś nierozpoznanej formy świadomości interpretować jako twarde prawa przyrody.

Kontynuując, przedstawię kilka więcej przykładów jak nasza ułomna percepcja i „przymioty” umysłu mogą być przyczyna błędnego zrozumienia.

I tak nasze ciała zbudowane są z trylionów komórek. Czy możesz zidentyfikować się z którąś z nich albo nimi wszystkimi? Nie, natomiast możesz określić granice twojego ciała. „Ja” to program nadrzędny do nich, zarządzający, informacja, która wymusza posłuszeństwo, warunkuje środowisko i animuje poprzez oprogramowanie. My jesteśmy ich dobrymi (nie zawsze) pasterzami. Czy mogłyby istnieć ciała, których brył nie bylibyśmy w stanie rozpoznać? Popatrzmy przez moment na świat z perspektywy komórki. Czy któraś z „naszych” istotek, komórek lub bakteria żyjąca gdzieś w zakątku kiszki mogłaby wyobrazić sobie całego „białkowego stwora” jakim jest nasze ciało? Wszystkie jego organy, funkcję, wzajemne powiązania i tryliony innych współmieszkańców. Poznać ten cały ogrom wiedzy porównywalny tylko z bezkresem kosmosu i dostrzec cały organizm. Na pewno nie. Podobnie i nasze środowisko, w którym nam przyszło żyć, mogłoby być uwarunkowane potrzebami jakiejś nadistoty, programu nadrzędnego, którego nigdy nie pojmiemy.

Można też wyobrazić sobie bryły o „szalonych” formach połączone programem nadrzędnym i egzystujące w ekstremalnych dla nas warunkach. Takim skrajnym arcytrudnym środowiskiem wg Carla Sagana mogłyby być gazowe planety. Zbudowane wyłącznie z wodoru, helu, metanu i amoniaku. Gdzie wieją huraganowe wiatry a w dolnych warstwach atmosfery pojawia się ogromne ciśnienie i wysoka temperatura. Matematyczne kalkulacje o możliwych formach życia w takich warunkach przedstawił Carl Sagan w książce Kosmos. Opisał jak zamieszkujące ją malutkie istoty topielce i kilometrowej wielkości balonopodobni pływacy, mogliby produkować pożywienie oraz sami stać się łupem dla kolejnych uczestników powstałego łańcucha pokarmowego tzw. „myśliwych”.

Czy moglibyśmy rozpoznać stworzenia zdecydowanie różne od nas i jakie warunki musiałyby spełniać takie istoty, abyśmy mogli postrzec je naszymi zmysłami?

1 Punkty świetlne o pewnych charakterystykach to jest to, co „widzi” oko:

racjonalizm 2. Połączone punkty świetlne o wybranej charakterystyce rysują obrazek, w którym możemy rozpoznać przedmioty w pomieszczeniu. Rozmieszczone są one zgodnie z zasadami perspektywy w trójwymiarowej przestrzeni. Tak umysł zinterpretował punkty świetlne.

nauka Pamiętacie tę zabawę? Wpatrując się w rysunek, powiedz, ile ukrytych przedmiotów widzisz? Ostatecznie znajdziesz i zidentyfikujesz tylko takie, które znajdują się w bazie danych twojego umysłu lub są do nich podobne. Nasza mądrość i wiedza jest tylko „mądrością etapu”. Jutro przyniesie nowe „odkrycia”. Co możesz przegapić przez tą swoją „ułomność”? Nie tylko pozaziemskie cywilizacje. Przyglądnij się prezentowanemu poniżej obrazowi Sandro Del Prete.

materializmDzieci rozpoznają na tym obrazie 9 delfinów. A co my będąc już na innym etapie „mądrości”?

Poznanie tajemnic rzeczywistości leży poza możliwościami człowieka, wszystkie prawa i prawdy przyrody, które znamy, są tylko „mądrością etapu”, a bogactwo naszego „świata” zależy od naszej wyobraźni, inteligencji, wiedzy a przede wszystkim – ochoty do myślenia.

A więc uczucia i umysł ponad materią, a to, że czasami wydaje się nam, że jest odwrotnie, może wynikać z braku właściwej perspektywy i naszej ułomności, gdy obserwujemy ten świat, w którym przeżywamy przygodę życiem zwana.

TEORIA EWOLUCJI

Do uwiarygodnienia teorii, którą prezentuje poniżej, użyje przykładu ewolucji technologicznej i nas ludzi jej „sprawców” a następnie przez podobieństwa, spróbuje wskazać czynnik odpowiedzialny za postęp w ewolucji biologicznej.

Algorytm rozwoju technologicznego w naszym wykonaniu.

– Odkrywca — ktoś, kto zdefiniował i uświadomił nam „brak” lub mankament.

– Poczucie niedoskonałości. Możemy to zmienić, ale potrzebujemy dokonać zmian — poprawić.

– Pragnienie i chęć zaspokojenia (emocje) – motywacja do działania.

– Myśl — zastosowanie narzędzia ze świata umysłu do dokonywania zmian w „świecie zewnętrznym”.

– Grupowanie się wynalazców wokół „problemu” w celu jego rozwiązania np. tysiące fizyków pracujących obecnie w CERN lub podobnych projektach.

– Postęp. Nowy lepszy produkt wypiera stary z rynku. „Stary” wymiera.

Jako przykład niech posłuży mit o Ikarze. Na początku był żal i smutek spowodowany uświadomieniem sobie „braku”, że nie potrafi fruwać tak jak ptaki. Potem pragnienie, aby im dorównać. Następnie pomysł z wykonaniem sztucznych skrzydeł. Wtedy się nie powiodło. Satelity, rakiety, samoloty i stacje kosmiczne są jednak owocami tego pragnienia. Podobną drogę prześledzić można w przypadku komputera, pralek automatycznych czy telewizora. Zwróćmy uwagę, że uczucie i myśl, była potrzebna na każdym pośrednim etapie. Z reguły, aby coś powstało musi służyć pewnemu celowi. Wypełnieniu pewnego „braku”, chęci usunięcia dyskomfortu wynikłego z poczucia niespełnienia. Ta uparta emocja. Postęp technologiczny odbywa się w ten opisany powyżej sposób. W przypadku postępu w ewolucji biologicznej zakładamy istnienie ślepego trafu, mutacji. Bezmyślnego przypadkowego błędu w genach, który szczęśliwie okazuje się udoskonaleniem, jak rozsypywanie i składanie klocków z materiałem genetycznym. Przypadek ma sprawić, że od czasu do czasu trafi się, że klocki same poskładają się w taki sposób, że następca, potomek jest doskonalszy od poprzednika oraz że pojawiają się innowacje. Pomijając przy tym fakt, że gdyby i nawet w wyniku mutacji pojawiło się przypadkowo u jakiegoś np. uprzednio ślepego stworzenia oko, jako dodatkowy organ, to ten osobnik nadal by nic nie widział, gdyż oko nie widzi.

To umysł „widzi”, tworząc trójwymiarowa wizualizację.

Do czego przydałby się nawet tak skomplikowany detektor światła, jak ludzkie oko bez specjalnego oprogramowania, które pozwoliło połączyć punkty świetlne o pewnej charakterystyce i rozmieścić w trójwymiarowej i kolorowej, wyimaginowanej przestrzeni twojego umysłu. A co jeszcze ważniejsze, zidentyfikować powstałe w ten sposób obiekty i nadać im sens, używając materiałów zgromadzonych w bazie danych. Tej wizualizacji twojego umysłu w której… światło… nie jest żadnym światłem, ale jego wyobrażeniem, zjawą tylko i służy do przekazywania informacji o tym, co się przydarza bryłom. Ograniczeni jesteśmy do wnioskowania o świecie zewnętrznym na podstawie badania wyobrażenia powstałego w naszych umysłach. Nie tylko ty i ja, ale i Kopernik czy Darwin. Stąd też i „szalone” teorie Einsteina. Jedziesz samochodem z prędkością 100 km/h z zapalonymi światłami. Zmierzona prędkość światła powinna powiększyć się o 100 km/h. Tak się jednak nie dzieje, pozostaje ta sama. Jeśli prędkość światła się nie zmienia, jest stała, to zmieniać musi się przestrzeń i czas. Stąd pomysł na „plastyczną” czasoprzestrzeń i siłę grawitacji. Gdy jednak odrzucimy dogmat materialnego świata, to pojawiają się inne ciekawe możliwości wytłumaczenia tych fenomenów. Ale to już inna historia.

Software nad hardware, umysł i ciało jedno bez drugiego jest bezużyteczne. Aby zbudować dom, najpierw trzeba go sobie wyobrazić i rozrysować plany, jednak potem by w nim zamieszkać, należy to według projektu wykonać.

Odnosząc to do ewolucji technologicznej, to gdyby w konsekwencji jakiegoś nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności, fenomenu przyrody, powstał kilka tysięcy lat temu komputer, to i tak do niczego, nikomu by się nie przydał, bo nie pasowałby do umysłów i pragnień ówczesnych ludzi. Na każdym etapie rozwoju komputerów, od tych pierwszych bardzo prymitywnych, do tych dzisiejszych oraz tych, które przyjdą po nich, potrzebna była chęć i myśl, jak sprawić, aby coraz lepiej spełniały nasze aktualne pragnienia.

Oko także powstawało i doskonaliło się jako potrzeba zaspokojenia pewnych emocji. Pewnie można by tu sporządzić długa ich listę.

Jeśli założyć, że czynniki sprawcze w ewolucji technologicznej są podobne do ewolucji biologicznej to do rozwoju potrzebne, są… emocje, które przemieniają się w uczucia, intelekt i wreszcie ta iluzja materii jak plastelina. W ewolucji technologicznej my ludzie jesteśmy czynnikiem sprawczym. W biologicznej zaś, w czym lub w kim umiejscowić te emocje i algorytm?

„Rzeczywistość jest niczym więcej niż iluzją, aczkolwiek bardzo uporczywą” – Albert Einstein.

Autorstwo: Darius
Nadesłano do „Wolnych Mediów”
Link: http://wolnemedia.net/ezoteryka/einstein-i-najstraszniejsza-z-wszystkich-tajemnic-3/

Elity polityczne i okultyzm: odwieczna konspiracja przeciwko ludzkości

Elity polityczne i okultyzm: odwieczna konspiracja przeciwko ludzkości

ezoterykaProponuję Wam dziś obejrzeć film dokumentalny z TV Planete o powiązaniach Hitlera i NSDAP z okultyzmem. Ten sojusz – okultyzm, wiedza tajemna i władza – trwa od zarania dziejów aż do dziś. Przy czym jeśli chodzi o masy społeczne, tutaj obowiązuje trend zupełnie odwrotny. Wiedza ta jest przed masami ukrywana. Symbolem tego jest manipulowanie ludem za pomocą strachu przed zaćmieniem słońca, znane ze starożytności.

Dziś czasy się zmieniły, ale metody są podobne. Elity mają swoją wiedzę, podczas gdy nam, przeciętnym Kowalskim, proponuje się albo ślepą wiarę (wszelkie religie), albo ślepą niewiarę (ateizm, racjonalizm). A wszystko to podszyte jest dodatkowo szaleńczym konsumpcjonizmem i koniecznością tracenia życie na spełnianie coraz większych i większych zachcianek społeczeństwa i swojego ego. Jednocześnie, dziś i religie, i materialistyczni ateiści ośmieszają na wszelkie sposoby i demonizują tę wiedzę. I ateizm i katolicyzm są bardzo zgodni i jednogłośni, jeśli jakaś „owieczka” się im wyrwie i zechce tę wiedzę poznać.

Zawsze powtarzam Wam: popatrzcie, co jedzą elity, czego do ust by nie wzięli, jakiej muzyki słuchają, czym się leczą, jaką mają wiedzę. I bierzcie przykład. W tym wypadku, polecam odrzucić wszelkie szablonowe, obowiązujące w społeczeństwie żywych trupów, umarłych za życia, systemy światopoglądowe – wiarę i niewiarę – i zacząć dążyć do WIEDZY.

Poniższy film dokumentalny jest też pośrednią odpowiedzią na pytanie, dlaczego w swoich artykułach atakuję Rosję i jej apokaliptyczną, mesjanistyczną ideologię. Dugin, Putin i spółka paktują z tymi samymi „siłami”, które w swojej doktrynie wojennej wykorzystywał Hitler, a wcześniej – tajne stowarzyszenie Thule, które dało mu wiedzę i siłę. To wyjaśnia, dlaczego tak wielu ezoteryków popiera to barbarzyńskie imperium zła, choć teoretycznie powinno być zupełnie odwrotnie. Ezoterycy Ci to ludzie ciemni, którzy instynktownie popierają euroazjanizm Dugina. Część z nich to także zwiedzeni „alternatywnością” za wszelką cenę ludzie.

Linki zewnętrzne:
Alexander Dugin: „czekam na nowego Iwana Groźnego, który podbije całą Ziemię i wprowadzi New World Order”
Dugin’ evil theology. Euroasianism is a satanic cult (eng.)

Stadium globalnego upadku systemowego. Kryzysy są bolesne ale konieczne

Stadium globalnego upadku systemowego. Kryzysy są bolesne ale konieczne

kryzysMówi się, że żyjemy w dobie kryzysu. Kryzys jest tak permanentny, że trwa od prawie siedmiu lat, i wszyscy już się do niego przyzwyczaili. Słowo „kryzys”, jeśli chodzi o gospodarkę, jest słowem-wytrychem. Nie tylko taka sytuacja jest wygodna dla rządów i ich skrajnie neoliberalnych posunięć. Każdy pracodawca, płacąc pracownikom grosze, uzasadnia to kryzysem gospodarczym. Kryzys gospodarczy spadł kapitalistycznym wyzyskiwaczom z nieba, i umożliwił jeszcze szybszy transfer kapitału ku najbogatszym, niż w czasach gospodarczej prosperity.

W poniższym nagraniu jest mowa o kryzysach nieco innego rodzaju. Ja również o nich piszę. Chodzi o kryzys całej cywilizacji. Wszystkie systemy które sprawdzały się jeszcze na początku XXI wieku, wykazują obecnie skrajną niewydolność i w bólach zbliżają się do kolapsu. Tego typu „pęknięcie cywilizacji” jak i pomniejsze kryzysy dotyczące jednego z systemów – rabunkowej gospodarki kapitalistycznej – są wpisane w ich naturę.

Zawsze powtarzam, że wzorcem do wielu innych systemów, takim „systemem podstawowym”, jest okrutna macocha natura, tak uwielbiana przez wszelkich ezoteryków i new age’owców (zupełnie nie wiem dlaczego). Natura ma generalnie dwa priorytety:
1. jak najszersza replikacja DNA dokonana przez osobnika, grupę osobników, gatunek;
2. zdobycie jak największej ilości terytoriów i zasobów przez w/w.

Natury nie interesuje ani szczęście, ani moralność, ani nawet los powołanych do życia stworzeń na tym łez padole. Ba! Okrutna macocha natura zakłada, że nawet gdy 90% młodych osobników zginie, to i tak warto utrzymywać wysoką płodność i wysoką rozrodczość, bo przecież 10% przetrwa. Z lekcji biologii wiemy, że gdy dany gatunek rozrasta się za bardzo, to następuje kolaps danego ekosystemu. Zaczyna brakować pożywienia dla tego gatunku, a potem, w konsekwencji, gwałtownie kurczy się jego populacja.

Zobaczcie że bardzo podobnie do tego okrutnego, psychopatycznego „systemu podstawowego”, jakim jest macocha natura, zachowuje się neoliberalny kapitalizm. Kapitalizm ma te same dyrektywy co matka natura: jak najwięcej niewolników dla systemu (a więc rozrodczość), gromadzenie jak największej ilości dóbr, generowanie coraz wyższego wzrostu PKB i zajmowanie coraz to nowych terytoriów. Niestety, w kapitalizm też jest wpisany systemowy kolaps. Z tej prostej przyczyny, że nie da się w nieskończoność generować wzrostu PKB, nie da się ciągle produkować więcej i więcej. Nie tylko chodzi o kurczące się zasoby planety, ale też o fakt, że świat nie potrzebuje nieskończenie wielkiej liczby samochodów, mieszkań czy elektronicznych zabawek.

Dużo ważniejszym systemowym kryzysem, jest kryzys ducha, kryzys myślenia, kryzys morale. Moje pokolenie zaczyna powoli dostrzegać, że z tym światem jest coś nie tak, i to cholernie nie tak. Coraz więcej osób przestaje widzieć w służbie dla systemu swoją realizację. Przyjęło się, że człowiek ma spłodzić dzieci (nowi niewolnicy dla systemu), potem robić karierę, kupować, konsumować. No i dobrze by było, gdyby pił alkohol, palił, brał narkotyki i jadł śmieciowe jedzenie. Bo to nie tylko ogłupia i odcina od duchowego poznania, ale napędza gospodarkę i uniemożliwi mojemu pokoleniu dożycie wieku emerytalnego. Wiele osób w taki sposób nie chce się realizować, bo wychodzi na jaw (dzięki wolnemu internetowi) jaka jest cena tego. Znamienną opinię zamieścił ktoś na jednym z moich profili. Napisał, że kiedyś ludzie być może dojdą do wniosku, że tę planetę trzeba wysadzić w powietrze, i zakończyć to cierpienie.

Zapraszam na prelekcję pana Gregg’a Badena o systemowej i strukturalnej niewydolności:

Jaka jest natura wszechświata? Zaskakująca koncepcja

Jaka jest natura wszechświata? Zaskakująca koncepcja

ezoterykaZapraszam do przeczytania ciekawych obserwacji Pana Jędrzeja Budki, którą otrzymałem na swój adres e-mail. przyp. Jarek Kefir

NATURA UNIWERSUM

(Czas, grawitacja, ruch planet, masa, energia kwantowa, znaki zodiaku, inflacja wszechświata)

1. Wprowadzenie:

Wszechświat ma naturę falową oraz spiralną. Dlaczego tak sądzę ? Zacząć by chyba trzeba było od tego że patrząc holistycznie na przyrodę dochodzimy do wniosku że we wszechświecie działają dwa główne rodzaje energii oraz ich kolejne przeobrażenia (emanacje). Nadmienię tu że moim zdaniem (i nie tylko moim) cały wszechświat jest energią w tym również materia. Te dwa rodzaje energii można w skrócie ująć jako energia plus i energia minus. Nie jestem pierwszym który na to wpadł bo ma to swój zdecydowany wyraz na przykład w taoistycznej filozofii yin yang pochodzącej  ze starożytnych Chin a także w różnych starożytnych koncepcjach religijnych z całego świata które począwszy od Zaratusztrianizmu zawsze podkreślały walkę lub koegzystencję światła i ciemności, dobra i zła.

Te dwie energie przeobrażając się tworzą różne swoje mutacje (emanacje) które w naszym widzialnym świecie można nazwać 4 żywiołami. Jest to oczywiście nazewnictwo zaczerpnięte z wiedzy starożytnej dotykającej takich zagadnień jak magia czy astrologia. Magia-słowo tożsame ze słowem wiedza, to po prostu nauka, tylko że ukryta lub niepoznana przez ludzi. Astrologia natomiast jeszcze w 18 wieku była wykładana na uniwersytetach. W nowoczesnym nazewnictwie te żywioły to po prostu stany skupienia oraz forma „wolnej energii” czyli ogień. Ogień-energia uwolniona ze stanu materii-podlegająca przemianie, symbolizująca przemianę z jednego stanu widzialnej materii do następnego, woda czyli wszelkie płyny, ziemia (ciała stałe) i powietrze (gazy).

2. Przeciwieństwa kreujące wszechświat jako wyjaśnienie inflacji wszechświata

Kosmologowie dzięki zdjęciom promieniowania tła zrobionym przez satelitę WMAP i nowszym które ukazują wszechświat 380 tys. lat po wielkim wybuchu, ustalili że wszechświat rozszerzał się po „wielkim wybuchu” dzięki inflacji tajemniczej siły antygrawitacyjnej w niewyobrażalnym tempie. Z małych „kropek” materii pierwotnej formy universum rozwinęły się całe galaktyki niczym na błyskawicznie nadmuchiwanym balonie. Jaki był „silnik” tej inflacji ? Co spowodowało taki a nie inny-spiralny kształt galaktyk i układów planetarnych ? W świetle moich przemyśleń jest to powszechne uniwersalne prawo działania wszechświata: PRAWO PRZECIWIEŃSTW KREUJĄCYCH WSZECHŚWIAT. Jak każdy mechanizm, aby działał musi być zasilany energią. Energia, aby w ogóle przepływać, aby działać w jakimś mechanizmie, aby przemieszczać się i jednocześnie-jak w tym wypadku tworzyć strukturę tego mechanizmu w przestrzeni, musi poruszać się od plusa do minusa czyli od biegunu do biegunu. Mam  tu na myśli polaryzację energetyczną która występuję powszechnie. Stany skupienia czyli wspomniane żywioły których polaryzacja przy zestawieniu jest naprzemienna tworzą taki mechanizm. Między nimi mogą przepływać wolne kwanty energii. Ta struktura musi mieć kształt koła ponieważ jest to kształt doskonały i nie ma żadnych przesłanek za tym by taka struktura energii miała przybrać jakikolwiek inny kształt niż koła, ponieważ tylko taki gwarantuje harmonijne funkcjonowanie opisywanego mechanizmu w pustce (próżni).

Koło jest to kształt doskonały który ze względu na swoją formę eliminuje do zera straty energii związane z kształtem struktury. Zauważmy że prosta obserwacja przyrody dostarcza nam zewsząd otaczających nas przykładów na dwoistą – spolaryzowaną  naturę funkcjonowania wszechświata w ujęciu holistycznym : natura falowa światła, dzień-noc, falowa natura fali elektro-magnetycznej, ciepło-zimno, wysoko-nisko, jasno-ciemno, ruch-bezruch, itd. Jak widać na tych przykładach cały wszechświat zbudowany jest na zasadzie współistniejących ze sobą  przeciwieństw. Te przeciwieństwa nie mogą również istnieć bez siebie ! Są więc sobie do istnienia  nawzajem koniecznie potrzebne. Tworzą samonapędzającą się spiralę, która generuje powstawanie nowej przestrzeni co jednocześnie tłumaczy inflacje wszechświata ! Patrząc na to całościowo dochodzimy do wniosku że głównymi energiami i motorami całej  natury uniwersum jest zasada „plusa i minusa”.

3. Inicjacja mechanizmu inflacji

Jak doszło do pierwszego momentu-inicjacji tego mechanizmu ? Trzeba sobie zadać pytanie: co się stanie jeśli idealna równowaga między wspomnianymi energiami plus i minus zostanie zachwiana ?
Wyobraźmy sobie dwie połówki koła z których jedna jest czarna o znaku minus a druga biała o znaku plus. W pewnym momencie dochodzi do tego że jedna i druga energia „wchodzą na swoje terytorium”. Dlaczego jedna i druga razem ? Ponieważ musi zostać zachowana ogólna ilość pierwotnej energii w przestrzeni koła, więc jedna wchodząc wymusza wejście drugiej. Gdzie więc będzie umiejscowiony punkt inicjacji ? Nie potrafię ustalić logicznej przyczyny dla której taki punkt miałby być usadowiony na krawędziach czy w samym środku koła, więc przyjmuję że do inicjacji doszło równomiernie na całym obszarze rozgraniczającym te „połowy”. Musiała jednak też istnieć pewna różnica między jedną a drugą stroną każdego półkola. Dlaczego ? Ponieważ inaczej te energie zawsze by się równoważyły i nigdy nie doszłoby do inicjacji. Stąd koncepcja że ilość energii dodatniej i energii ujemnie spolaryzowanej nie była taka sama. Aby powstał ruch i dalej siłą rzeczy-czas (o czym za chwilę) a więc i spirala wszechświata, każda z nich musi dzielić się jeszcze na dwa rodzaje emanacji-żywioły (stany skupienia) ale o tym samym ładunku (plus bądź minus).

W astrologii ogień i powietrze należą do energii dodatnich a woda i ziemia do energii ujemnych ułożonych naprzemiennie na kole zodiaku. Idąc tym tropem koło będzie podzielone na dwie odmienne emanacje półkola dodatniego i dwie ujemnego a więc o dwóch różnych ładunkach (polaryzacji) ułożone naprzeciw siebie na krzyż pod kątem rodzaju tych emanacji energii. Taki układ zapewnia system stopniowego przepływu energii stale nakręcającego spiralę wszechświata (galaktyk). Więc będzie to kolejno: ziemia/powietrze/ogień/woda czyli: ciała stałe/gazy/wolna „kwantowa” energia/płyny. Tak rozłożone formy naprzemiennie spolaryzowanej energii tworzą mechanizm który na zasadzie samo-nakręcającej się spirali generuje ruch i tworzy rozszerzającą się przestrzeń. Czy stany skupienia materii a więc i energii bo przyjmujemy że energia jest materią  mają w sobie tyle samo energii ? Uważam że nie. Sądzę że gazy mają mniejszą „gęstość energetyczną” niż płyny. Te z kolei mają mniejszą „gęstość energetyczną” niż ciała stałe. Ogień natomiast czyli wolna kwantowa energia i „zawartość” jej w nim zależy od paliwa czyli od rodzaju materii która uwalnia ogień czyli wolne kwanty energii.

4. Energia zero, masa, grawitacja i tajemnica ruchu planet

Jak już wspominałem energia aby przepływać musi biec od plusa do minusa czyli polaryzacja powoduje jej przepływ. Czym jednak jest sama energia ? Otóż to. Sama „czysta energia” nie jest spolaryzowana. Taką energię obserwujemy gdy ujemnie naładowany elektron spada na orbitę bliżej dodatniego protonu co wyzwala kwant takiej energii. Można wysnuć zatem wniosek że wielkość kwantów czystej energii  może być różna ponieważ różnice odległości między orbitami są różne i elektrony mają różną masę. Tak więc albo spadek takiego elektronu wymusza powstanie kilku takich samych kwantów  albo wielkość kwantów może być różna. Osobiście uważam że ta druga opcja jest prawdziwa ponieważ pierwsza wprowadzałaby ograniczenia co do odległości wspomnianych orbit elektronowych. Skoro bowiem wielkość kwantu jest skończona to automatycznie przekłada się to na konieczne „stopnie” między orbitami.

Masa- ponieważ istnieje tylko dla materii a przyjęliśmy że ta jest tylko formą energii więc jest ona po prostu wspomnianą „gęstością energetyczną” koniecznie spolaryzowanej energii dodatnio lub ujemnie. Idąc dalej zauważmy analogię między naszym układem słonecznym a budową atomu. Słońce pełni rolę dodatniego protonu, natomiast planety ujemnych elektronów. Co więc różni te ciała ? Różni je to że Słońce jest nijako „nadajnikiem” kwantów energii a planety są „odbiornikami”. Przypuszczam że gdyby planety nagle spadły orbitę niżej to „wydusiłyby” anty grawitacyjną wolną energię kwantową która istnieje między nimi a Słońcem co objawiłoby się w formie eksplozji ! Podobnie jak elektron spadający na niższą orbitę generuje powstanie kwanta energii.

Dlaczego planety nie spadną pod wpływem grawitacji do Słońca ? Albo dlaczego elektrony pod wpływem grawitacji nie spadną do protonu ? Samą siłą odśrodkową tych ciał nie można tego wyjaśnić bo ta z powodu ruchu po łuku na orbicie jest systematycznie wytracana. Tak więc musi istnieć siła antygrawitacyjna która równoważy grawitację. Ta siła to w mojej opinii  ENERGIA ZERO czyli WOLNA ENERGIA KWANTOWA nie będąca spolaryzowana w żaden sposób która przepływa stale między spolaryzowaną materią. Można również stwierdzić że sama polaryzacja wynika z „gęstości energetycznej” materii. To znaczy że ciało spolaryzowane ujemnie będzie miało po prostu mniejszą wartość tej gęstości niż ciało spolaryzowane dodatnio. Ta różnica właśnie powoduje  przepływ między nimi kwantów wolnej energii. Idąc dalej można wyjść z założenia że grawitacja to nic innego jak strumień wolnej energii kwantowej która w pobliżu ciał materialnych czyli energii skupionej w różnych stanach skupienia tzn. posiadających różną gęstość energetyczną tworzy wiry grawitacyjne bo jest przez nie zasysana spiralnie. Ten ruch jest spowodowany przez przepływ energii po okręgu w tych ciałach. Energia kwantowa „zasila” i „napędza” te układy. Dzięki temu są one stałe i nie rozpadają się tworząc np. planety. To wyjaśnia ruch wirowy planet  wokół własnej osi. Ruch ten powoduje natomiast powstawanie stałej i ciągłej siły odśrodkowej która z kolei powoduje powolne przemieszczanie się planet na orbicie wokół Słońca.

Podobnie może być z elektronami krążącymi wokół protonu. Mechanizm ten powoduje stworzenie stałego strumienia kwantowego między planetami a Słońcem czy między elektronami a protonem. Reasumując: na podstawie wyżej opisanych wniosków dochodzę do założenia że grawitacja i antygrawitacja to jest to samo zjawisko ! Planety są przyciągane do słońca przez siłę grawitacyjną która jest niczym innym jak przepływem kwantów wolnej energii które są zasysane z przestrzeni i lecą strumieniem łączącym planetę ze Słońcem powodując jednocześnie obrotowy ruch planety ponieważ po drodze przechodzą przez jej strukturę składająca się ze wspomnianych trzech żywiołów czyli trzech stanów skupienia materii (energii) co generuje ten ruch.  Z drugiej zaś strony Słońce wysyła o wiele większy strumień kwantów w przeciwnym kierunku-do planety-co w znacznie większym stopniu  powoduje ruch obrotowy tego ciała więc przekłada się na pracę i utrzymanie tym samym planety na orbicie dzięki sile odśrodkowej. Tak więc grawitacja i antygrawitacja to to samo zjawisko o przeciwnych wektorach polegające na przepływie wolnych  kwantów energii między materią o różnej gęstości energetycznej.

5. Zasysanie przestrzeni

W dotychczasowych rozważaniach ustaliłem że ruch powoduje powstanie przestrzeni. Co jednak powoduje że wszechświat rozszerza się spiralnie a energia nie krąży po kształcie koła ? Wymusza to samo pojęcie trójwymiarowości. Otóż gdyby energia miała poruszać się tylko po kształcie okręgu to musiałaby istnieć w świecie dwuwymiarowym. Skoro  natomiast istnieje w świecie trójwymiarowym to ruch inflacyjny w opisywanym mechanizmie przepływu tej energii może mieć tylko kształt spiralny a więc tym samym trójwymiarowy. W innym układzie niemożliwy byłby stały rozwój wszechświata. Spiralnie poruszające się galaktyki generują powstawanie coraz to nowej przestrzeni która jednocześnie „zasysa” ich elementy powodując stałe oddalanie się od siebie obiektów. Myślę że wszechświat rozszerza się jako wielka MEGA GALAKTYKA która ma w sobie całą resztę obiektów stworzonych z energii o różnej gęstości energetycznej i całą wolną kwantową energie która napędza ten mechanizm.

6. Zero absolutne oraz czy nicość istnieje ?

Naukowcy stwierdzili za pomocą pomiarów dokonanych na podstawie zdjęć promieniowania tła że na początku tuż po wielkim wybuchu wszechświat miał temperaturę nieznacznie powyżej zera absolutnego. O czym to świadczy ? Prowadzi to do wniosku że w takim razie tuż przed wielkim wybuchem to co miało stworzyć wszechświat jaki znamy miało właśnie tę temperaturę-zero absolutne.  Jak wiadomo w temperaturze zera absolutnego zamiera ruch. Idealnie komponuje się to z powyższą koncepcją. Skoro nie było ruchu to nie było też przestrzeni a skoro nie było przestrzeni to nie było nic ? Skąd wziął się więc impuls wolnej energii który zaszedł między dwoma polaryzacjami ( gęstościami energii ) i spowodował uruchomienie mechanizmu inflacji spiralnej ? To prowadzi tylko do jednego wniosku. NIGDY NIE BYŁO NICZEGO-WSZECHŚWIAT JEST WIECZNY.

Ponieważ skoro nie mógł się wziąć z niczego to znaczy że istnieje od zawsze w nieustającym cyklu. Rozszerza się spiralnie a następnie kurczy. Dochodzi do tego prawdopodobnie w momencie w którym wolna energia łącząca struktury wszechświata i powodująca ich ruch a co za tym idzie rozszerzanie się przestrzeni nie może dalej się rozszerzać by móc zasilać te struktury i powodować ich ruch a więc dalsze rozszerzanie. Otóż wraz z rozszerzaniem się struktur połączenia energetyczne między obiektami ulegają zwężaniu. Tak więc po prostu w pewnym momencie zrywają się one a planety stają, galaktyki przestają poruszać się ruchem spiralnym, materia ulega dezintegracji, zahamowane zostaje tworzenie przestrzeni. To powoduje nagłe „zassanie” wolnej kwantowej energii oraz materii do wewnątrz co z kolei prawdopodobnie spowoduje ogromną eksplozję która począwszy od rubieży niszczy z prędkością światła cały wszechświat. W ten sposób całe universum się zapada i dezintegruje do pierwotnego chaosu. Jest to czysta energia kwantowa plus zalążki każdego z trzech stanów skupienia materii czyli cztery pierwiastki-cztery żywioły. To wszystko w momencie osiągnięcia granicy zaniknięcia ruchu (co jest niemożliwe ze względu na obecność wolnych kwantów)- czyli granicy zera absolutnego – uruchamia od nowa cykl przepływu energii w formie spirali a więc i powtórną inflację i od nowa tworzy nowy cykl życia wszechświata.

Zasada połączenia wszystkiego ze wszystkim we wszechświecie która jest z resztą główną zasadą magii ujętą dawno temu miedzy innymi w ten sposób: ” Co w górze to na dole” a obecnie potwierdzana przez wybitnych naukowców min. Edvina Schrodingera- laureata Nagrody Nobla mówi o tym że wszystkie cząsteczki, wszystkie zjawiska we wszechświecie są ze sobą połączone. To potwierdza powyższe teorie czyli koncepcje połączenia materii widzialnej z energią kwantową.  Idąc dalej widzimy że możemy wyjaśnić naturę znaków zodiaku. Jestem pewien że istnieją bo przekonałem się o tym wielokrotnie trafiając za pierwszym razem w czyjś znak lub czytając interpretacje mojego kosmogramu napisane przez innych. Moim zdaniem kod DNA zapisany w formie spirali tak jak jest zapisany w każdej komórce żywego organizmu jest podobny do spirali kosmicznych.
W naszym DNA geny na spirali są aktywowane współmiernie do pozycji odpowiednich sobie planet w spirali naszego układu słonecznego.

A to dlatego że układ energetyczny w układzie słonecznym ulega modyfikacjom wraz z pozycją planet. Wolna energia kwantowa przepływa nie tylko między Słońcem a planetami ale również między planetami tworząc mniej lub bardziej  silne połączenia-strumienie. Cały układ słoneczny oraz kosmos jest przepełniony tą energią. Nasze  Słońce też wysyła ją równomiernie we wszystkich kierunkach. Odpowiednie planety odpowiadają za odpowiednie geny które wchodzą w rezonans z energią danego dnia lub nocy aktywując się bardziej lub mniej. To oczywiście jest tylko zarys tego problemu. Szczegóły oddziaływań planetarnych na naszą psychikę i budowę ciała można znaleźć w książkach astrologicznych. To wszystko to swoiste połączenie skali makro ze skalą mikro które w każdym połączonym układzie istnieje. Czy można się więc pokusić o stwierdzenie że cały wszechświat jest żyjącym ogromnym organizmem- BOGIEM ? Myślę że tak ale każdemu pozostawiam to do oceny..

7. Czas jako wytwór wyobraźni

Czym więc jest czas ? Czas jest uzależniony od przestrzeni a przestrzeń od ruchu i to one go generują a nie na odwrót. Co jednak się stanie gdy postawimy tezę że czas jest tylko wytworem naszej wyobraźni. Pojęciem abstrakcyjnym którego nie potrafimy w żaden sposób sobie unaocznić wyraźnie bo nie istnieje ! Już samo pojęcie wieczności dezawuuje istotę istnienia czasu. Jeśli lecielibyśmy z prędkością światła to zgodnie z teorią Einsteina czas by się dla nas zatrzymał. Tu widać wyraźną korelację między prędkością ruchu a zwalniającym czasem. Jeśli mamy do pokonania jakiś dystans i włożymy w ruch dużo energii to czas zacznie zanikać ponieważ ten dystans pokonamy w krótszym czasie niż gdybyśmy włożyli w ruch mało energii ! Skąd więc się bierze wrażenie czasu ?

Podpierając się teorią Einsteina można wysnuć wniosek że czas jest różnicą prędkości poruszania się ciała do prędkości rozszerzania się całego universum które rozszerza się z prędkością światła. Jest to najwyższa możliwa prędkość we wszechświecie i stąd gdybyśmy się poruszali z jej wartością to ta różnica zanikła by całkowicie a „czas” potrzebny do pokonania różnych dystansów wyniósł by 0. Lecąc do odległych galaktyk musielibyśmy przekroczyć prędkość światła by znaleźć się przy nich natychmiast ze względu na odległość liczoną w latach świetlnych. To spowodowałoby wrażenie cofania się w czasie ponieważ te galaktyki już tak naprawdę nie istnieją w tym kształcie w którym je widzimy. Jest to raczej niemożliwe ponieważ musielibyśmy dotrzeć do stanu który w rzeczywistości już nie istnieje. A skoro i czas nie istnieje tak więc cofnąć się w nim również nie można. Z tego wyciągam wniosek że czas nie istnieje-jest tylko abstraktem naszych umysłów. Istnieje tylko ruch, i to dzięki niemu zachodzą wszelkie procesy zarówno biologiczne jak i fizyczne. Nawet na zegarze czas mierzymy RUCHEM wskazówek zegara..

Autor: Jędrzej Budka