Tag: hipokryzja

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CO JEST NIE TAK Z LUDZKOŚCIĄ?

Wiesz, skąd się wzięło wiele problemów ludzkiej natury? Także z takiej a nie innej ścieżki ewolucji.

Z nauki, jaką jest ewolucja wiemy, że było kilka gatunków hominidów. Działo się to wiele tysięcy lat temu, gdy ludzie mieszkali jeszcze w jaskiniach. Przerwał a potem zdominował planetę (doprowadzając ją teraz na skraj zakłady) ten gatunek, który był najbardziej agresywny i najbardziej rozwiązły seksualnie.

Czyli homo sapiens – tzw. człowiek rozumny. Nasz gatunek.

Aby tak się stało, wystarczyło tylko, by taki gatunek był bardzo agresywny i ekspansywny, by wycinał w pień inne gatunki hominidów, jak i by pieprzył wszystko, co nie ucieka na drzewo i klepał bezmyślnie jedno dziecko za drugim. Do tego nie potrzeba zbytniej inteligencji ani tym bardziej empatii.

A wręcz przeciwnie. Zbyt duża inteligencja i empatia może wręcz przeszkadzać w życiu. Za duża inteligencja prowadzi do takich rzeczy jak depresja czy alkoholizm. Wszyscy znamy zapijających się filozofów. Policjanci też lubią mocno się upijać, ponieważ oni, przez interwencje domowe, wiedzą, że szczęśliwa sielanka rodzinna to mit, a większość rodzin jest albo patologiczna, albo po prostu bardzo nieszczęśliwa. Upadek tej jednej z największych społecznych iluzji prowadzi do depresji, alkoholizmu i samobójstw policjantów.

No i podstawowa sprawa: im mniej inteligentny organizm, tym chętniej i liczniej się rozmnaża. To podstawowa zależność występująca i u ludzi, i w naturze. Ludzie inteligentni mają jedno dziecko, dwójkę dzieci, a często nie mają ich w ogóle. Patologia ma po dziewięć dzieci. Mniej inteligentne zwierzęta – ssaki – mają po kilka młodych na rok. Jeszcze mniej inteligentne gady mają jeszcze więcej potomstwa. I tak dalej. Im niżej w drabinie rozwoju ewolucyjnego, tym potomstwa jest więcej i więcej. Najmniej rozwinięte wirusy pomnażają się decyliony razy. Bardzo ciekawa zależność, prawda? Patrząc nieco gnostycko na tę kwestię, to rozmnażanie jest związane ze sferą nieświadomości. Tworzenie nowej istoty żywej to ukoronowanie materii i życia materialnego, a więc nieświadomości. To do dlatego im więcej w danej istocie pierwiastka świadomości (w tym inteligencji), tym mniejsze rozmnażanie.

Continue reading „DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CO JEST NIE TAK Z LUDZKOŚCIĄ?”

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: TAJEMNICA TWOJEJ GRY ZE SPOŁECZEŃSTWEM

Normalność.. Czym jest? Jest pewną normą zachowań i postaw, które należy i trzeba realizować. Jednak ten, kto przejrzy to, co robią ludzie, dochodzi do wniosku, że życie w społeczeństwie to GRA POZORÓW.

Sprawianie pozorów normalności, dbanie o status, pokazywanie samego siebie jako statecznego i porządnego obywatela, odgrywanie sielanki rodzinnej.

A wiele sielskich domostw skrywa trupy w szafie. Często przerażające szkielety. Alkohol. Rozgoryczenie i rozczarowanie życiem. Codzienny kierat. Przemoc. Brak czasu wolnego dla siebie, brak seksu, brak hobby i pasji.

Ten, kto przejrzy grę społeczeństwa, może dojść do wniosku, że nie chodzi o zdrową i pozytywną normalność, bo wiele tych norm jest wręcz odwróconych. Nienormalność stała się normą, jest przedstawiona przez społeczną grę jako normalność. Tutaj więc chodzi nie o zdrową i pozytywną normalność, ale o neurotypowość. O tak, wystarczy tylko być neurotypowym i sprawiającym wrażenie normalności, a brudy pierze się w swoich czterech kątach, gdy nikt nie widzi.

W oczach społecznej gry normalne jest niekoniecznie to, co zdrowe i pozytywne. Ale normalne jest to, co neurotypowe. Możesz być chorym zwyrolem i psychopatą, znęcającym się nad bliskimi, lub też możesz być zrozpaczonym człowiekiem łykającym antydepresanty, tkwiącym w toksycznym, wypalonym małżeństwie, z dziećmi które Cię nie widują, bo pracujesz na nie od świtu do nocy. Ale gdy jesteś neurotypowy i grasz tak, jak nakazuje ta społeczna gra, to wg ogółu społeczeństwa jest wszystko w porządku. Po prostu ukrywasz swoje trupy w szczelnie zamkniętej szafie, jesteś uprzejmy, stosujesz zasady savoir-vivre, jesteś spokojny i nie masz jakichś autystycznych czy narwanych zachowań. I wszystko gra.

A w szafie kolejny trup. W lodówce kolejne piwo. A żona kolejny dzień się do Ciebie nie odzywa. Zaś w szafce kolejny antydepresant. I tak się to toczy. Ponoć nie ma ludzi normalnych. Są tylko tacy, co udają normalnych, ale są po prostu niezdiagnozowani. I to też widzisz. Że np ten, co tak hojraczy i kozaczy, i gra takiego fajnego i ustatkowanego obywatela, powinien w te pędy zapisać się na psychoterapię. Cóż.. 😉

Nie bądź miły!
Miłe jest nudne.
Miłe jest fałszywe.
Miłe zostało stworzone
by wygrać sobie miłość.
To nie działa.
Zamiast tego bądź prawdziwy.
Miłe jest maską,
które ukrywa twoją złość, irytację,
frustrację, rozczarowanie
(piękne energie, które nauczyłeś się tłumić
kiedy byłeś młody).
Miłe udusi cię
i wszystkich wokół.
Miłe trzyma innych
z dala od prawdy o tobie.
Podejmij ryzyko by nie być miłym!
Ryzyko pokazania siebie.
Bądź przygotowany, że inni nie będą cię lubić.
I będą myśleć, że jesteś samolubny, chłodny, podły,
a nawet gorzej: „nieuduchowiony”.
Mów, co masz na myśli!
Mów tak kiedy myślisz tak.
Mów nie kiedy myślisz nie.
Podejmij ryzyko
poszukiwania siebie!
Bądź przygotowany by znów poczuć się żywy.
Poczuć jak serce bije.
Pocić się. Być wstrząśniętym.
Zastanów się, czy masz prawo…
Bądź przygotowany, że twój miły świat
się rozpada.
Bądź przygotowany aby stracić
starannie wykreowany obraz siebie.
Bądź przygotowany,
aby poczuć pęd nowości!
(~Jeff Foster)

Continue reading „DUCHOWOŚĆ INACZEJ: TAJEMNICA TWOJEJ GRY ZE SPOŁECZEŃSTWEM”

LIBERALNE ELITY I PLAN ZNISZCZENIA NASZEJ CYWILIZACJI!

Co sądzą o nas liberalne, kapitalistyczne elity?

Pisałem niedawno artykuł, w kórym wymieniłem wypowiedzi lewicowych liberałów z kręgów elit politycznych, którzy uważają, że Polacy mają po kilka mieszkań i samochodów i są „roszczeniową hołotą”, której w dupach się od tego neoliberalnego dobrobytu poprzewracało, i nie chcą na nich głosować:
Liberał do Polaków: „Zamknijcie mordy, roszczeniowa hołoto!”

W tym artykule chciałbym poruszyć inny aspekt liberalnego myślenia, czyli uderzające i bijące po oczach podwójne standardy. Na pewno zauważyłeś pewien dziwny „zgrzyt”, jeśli chodzi o traktowanie zwolenniów prawicy, szczególnie białych, heteroseksualnych mężczyzn, a traktowaniem zwolenników szeroko pojętego liberalizmu. W szczególności mniejszości rasowych, seksualnych i wszelkich innych.

„Izraelowi wolno więcej”

Bo zobacz:

-Izrael od dawna jest państwem faszystowskim (apartheid), a teraz dokręca śrubę, wprowadzając ustawy jawnie pozbawiające Palestyńczyków jakichkolwiek praw i jakiejkolwiek ochrony? Od wielu pokoleń ten (nowo)twór państwowy dokonuje ludobójstwa, masakr i masowych egzekucji na bezprawnie okupowanych terytoriach Palestyny?

-No problem.

-A cokolwiek Polska zrobi, by chronić swoje dobre imię, i dziedzictwo kulturowe, narodowe?

-Szok i niedowierzanie, rumor na pół Europy! Zatrzymać faszystowski, kaczystowski reżim! Continue reading „LIBERALNE ELITY I PLAN ZNISZCZENIA NASZEJ CYWILIZACJI!”

CZY TY TEŻ JAKO DZIECKO ZADAWAŁEŚ DOROSŁYM NIEWYGODNE PYTANIA?!

Niezwykłe przebłyski geniuszu u dzieci?

Czy to prawda, że każdy z nas rodzi się geniuszem, ale potem w wyniku wychowania i prania mózgu w szkole staje się po prostu trybikiem systemu? Czy to prawda, że każdy z nas rodzi się ze zdrową psychiką, tylko później dostajemy różne złe „wdruki” do podświadomości, co czyni nas mniej lub bardziej uszkodzonymi psychicznie? Czy jesteśmy gigantami, wychowywanymi przez mentalnych pigmejów?

Te i inne pytania są bardzo ciekawe. O dziecięcej kreatywności i trudnych pytaniach zadawanych przez dzieci mówi się bardzo dużo. Mniej natomiast mówi się o dziecięcych „przebłyskach”, polegających na takim przedstawieniu przez nie sprawy, że dorośli nie wiedzą, co odpowiedzieć. Najczęściej jest to dostrzeżenie prawdy, która dla dorosłych jest niewygodna, bo obnaża ich niemoc, hipokryzję lub tabu.

Ten artykuł będzie trochę osobistym wyznaniem, ale możesz się przyłączyć do zabawy polegającej na opisaniu swoich dziecięcych przebłysków. A więc zaczynamy:

-Gdzieś na początku lat 90-tych, już po zniszczeniu naszej gospodarki przez Balcerowicza, który realizował plan bankiera Sachsa dla Polski, rodzice narzekali na sytuację w kraju. Mówili, że rząd nie dba o ludzi, że jest źle. Wtedy ja zapytałem, dlaczego ludzie się nie zjednoczą i nie pójdą na drugi dzień do pracy. Wtedy cały kraj by stanął i rząd musiałby ulec i dbać o ludzi. Dostałem odpowiedź: „Oj Jaruś..

-Gdzieś w połowie lat 90-tych, tata powiedział, że w naszej rodzinie będzie tradycyjnie, czyli mama będzie się zajmowała domem. I to wywołało we mnie bunt, poczucie niesprawiedliwości, że czemu kobieta ma być tak ograniczana. Ale nic nie wiedziałem o emancypacji, o sile kobiet, bo byłem dzieciarem. I powiedziałem tacie z poczuciem wewnętrznego buntu: To tak, ja u baptystów z tego filmu dokumentalnego!

-Doświadczyłem zmiany związanej z dojrzewaniem płciowym. Niewielu dorosłych już ludzi ten moment pamięta. Pamiętam, że jako dziecko miałem niesamowicie rozwiniętą wyobraźnię. Moje postrzeganie świata było magiczne. Uwielbiałem hodować rośliny (pielęgnowałem ogródek), lubiłem rysować, chodzić na grzyby, puszczać fajerwerki. Całe życie miało dla mnie osnowę ciekawej tajemniczości i niezgłębionej magii. Zmieniło się to nagle, w wieku tych 12 lat. Nagle wyobraźnia została znacznie ograniczona. Pustka w głowie, dużo mniej myśli. Siedzę z ołówkiem nad szkicownikiem i nie mam zielonego pojęcia, co rysować. I w ogóle po co mam rysować. Cała magia życia gdzieś prysła. Szczegółowo opisywałem to w poniższym artykule:
-„Tajemnice świata: moment gdy stałeś się niewolnikiem systemu. Też go pamiętasz?!

-W 3 klasie liceum (17 lat) zaobserwowałem darwinizm ludzkich zachowań na wycieczce szkolnej w zoo w 3 klasie LO. Obserwując małpy i ich agresywne jak i stadne zachowania, mówiłem, że podobnie zachowują się ludzie, że powielają te same, ewolucyjne zachowania, np prawo silniejszego. To był rok 2002, wtedy nastolatki nie miały zielonego pojęcia o polityce i ideologiach, o psychologii już nawet nie wspominając. Dziś oczywiście już jest inaczej, bo nawet dzieci w podstawówce nienawidzą Platformy Obywatelskiej i lewactwa. 😉

-Miałem taki przebłysk w 2006 roku, w wieku 21 lat, gdy moja świadomość polityczna i duchowa była zupełnie nie rozwinięta. Jednak już wtedy była nastawiona przeciwko społecznej dulszczyźnie. Myślałem sobie, że za 10 lat będę zwykłym szarym obywatelem z żoną, dziećmi i ciągłą pracą. Bez tej fantazji, bez pierwiastka anarchistycznego. Życie bez refleksji, bez filozofii, bez głębi. Towarzyszyło mi wtedy trudne do nazwania uczucie braku, niespełnienia i utracenia życiowej szansy.

A Wy? Mieliście takie przebłyski, gdy byliście dziećmi? Lub gdy byliście jeszcze młodymi dorosłymi, ale Wasza świadomość polityczna, społeczna i duchowa były jeszcze zupełnie nierozwinięte? Jeśli chcesz, to podziel się nimi w komentarzach. 😉

P.S.

-Moja świadomość polityczna zaczęła rosnąć na początku 2007 roku, podczas kampanii socjotechnicznej rozpętanej w mediach przez PO. Buntowałem się, że estabiliszment i społeczna dulszczyzna atakuje rząd PiS-Samoobrona-LPR. Wcześniej nie miałem pojęcia co znaczą rozmaite idee i doktryny. Katolikiem nie byłem, do kościoła nie chodziłem. O duchowości nie wiedziałem nic.

-Świadomość „alternatywna”, ale tylko w kontekście teorii spiskowych (często tych durnych), polityki, wojen, zagrożeń (np zmiany klimatyczne), zaczęła formować się pod koniec sierpnia 2009 roku. Wtedy była globalna kampania histerii mająca skłonić ludzi, by zaszczepili się przeciwko świńskiej grypie. Do zmian zainspirował mnie słynny blog „Grypa”, który w reliktowej formie istnieje do dziś. Był on prowadzony przez Marka P. i Piotra B., którzy stety lub niestety, byli „ojcami założycielami” polskiej sceny mediów alternatywnych, i na długo zdeterminowali jej kształt. Był to okres spiskowego i chrześcijańskiego „szaleństwa” w moim życiu.

-Zainteresowanie duchowością rozpoczęło się u mnie w sierpniu 2013 roku. Od około marca 2016 i przez cały 2017 rok bardzo frapowała mnie chęć poznania „ostatecznej prawdy”, i co zrozumiałe, wpędzało mnie to w dość nieciekawe, melancholijne stany.

-Dopiero w 2018 roku po wylądowaniu na kilka dni w szpitalu i pójściu „pod nóż” zrozumiałem, że nie muszę wiedzieć wszystkiego, że życie jest i ma być odwieczną, niezgłębioną tajemnicą. Nie muszę i nawet nie chcę już szukać sensu życia i odpowiedzi na odwieczne, egzystencjalne pytania. Nie muszę już wiedzieć, jak to naprawdę jest po śmierci, jak to jest w astralu czy podczas medytacji. To bardzo uwalniająca perspektywa. 🙂

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

CZY GARDZENIE „MOTŁOCHEM” I JEBANIE SYSTEMU MA JAKIKOLWIEK SENS?!

Jebać system? Gardzić motłochem? Czy społeczeństwo jest głupie i opiera się na ignorancji?

Czy natura ludzka jest zła? Coraz więcej ludzi zaczyna dostrzegać, że na świecie nie dzieje się zbyt dobrze. Społeczne recepty i normy nie przyniosły spodziewanych rezultatów. Nie wytłumaczyły nam natury świata, nie odpowiedziały na dręczące pytania, nie zredukowały zła, cierpienia i biedy. A często wręcz przeciwnie. My to widzimy.

Coraz częstszą postawą jest właśnie negacja norm społecznych i wszystkiego tego, na czym cała cywilizacja wyrosła. Czyli systemu. Ludzie chcą powoli żyć inaczej. Przestać równać do szarej masy. Nie zadowala ich micha ryżu i telenowela. Coraz częściej chcemy od życia.. czegoś więcej. Ale w takim razie, czym jest owo „coś więcej?” Trudno na to pytanie jednoznacznie odpowiedzieć. Częsta jest też postawa, że jeśli system jest niewydolny i nie możemy zbyt wiele osiągnąć, to my się z niego wycofamy i nie będziemy spełniać jego oczekiwań i żądań. Będziemy po prostu żyć po swojemu, na minimum, ale na luzie i bez spiny.

Więc jak to z tym jebaniem systemu jest?

Równolegle do trendu jebania systemu pojawia się trend gardzenia tym „nieokrzesanym motłochem”. Tłum ma być potworem o wielu głowach. Geneza słowa „proletariat” to łacińskie określenie na kastę społeczną, która „daje państwu tylko dzieci”. Ewenementem jest to, że większość ludzi ankietowanych w różnych badaniach mówi, że większość społeczeństwa jest głupia. A na pewno głupsza niż oni sami. Bycie w tej średniej jest coraz bardziej nie na topie. Obok stuprocentowej komercji, którą symbolizuje teledysk Beyonce i reklama Deichmann z Margaret w roli głównej (link), coraz więcej ludzi chce się odróżniać.

Natura tworzy różnorodnych ludzi: zwykłych i niezwykłych

Odróżniać na ogół tatuażem, uszkodzeniem ciała w stylu skaryfikacji, niecodzienną fryzurą czy ekscentrycznym ubiorem. Na tym poziomie jest się bardzo łatwo odróżnić. Gdzieś tam majaczy także ta średnia statystyczna. Czyli idealny „Polak, ateista, obywatel” po 30-stce, który nie buntuje się, bo to dla nastolatków, który nie kwestionuje i nie zadaje zbędnych pytań, bo to zajmowanie się pierdołami. Który nie chce od życia zbyt wiele, bo przecież takie są prawa ekonomii i jest kryzys. Tylko zajmuje się pracą (często przez większość dnia), wypełnianiem oczekiwań rodziny i społeczeństwa, i dbaniem o tzw status. Są też osoby, które naprawdę się wyróżniają, i często to właśnie one się tym nie afiszują.

Natura i jej prawa, które można nazwać „bogiem”, lubi różnorodność. Tworzy ludzi różnorodnych, ponieważ natura nie kieruje się emocjami tak jak człowiek, ale jest takim „geopolitykiem”. Patrzy na całość systemu i jego homeostazy, patrzy na przeżycie całości populacji. Przykładowo.. Jeden rucha pół miasta dając populacji silne i zdrowe geny, ale do związku i do wychowywania tych genów raczej się nie nadaje. Drugi pracuje na dwa etaty, by na te geny zarabiać i je wychowywać – jest to większość populacji, taki generator „społecznej średniej statystycznej”. Trzeci godzinami dłubie w jakimś laboratorium i daje populacji wynalazki, ale ze względu na słabe umiejętności społeczne raczej ma mało znajomych, przyjaciół czy seksu. Czwarty coś tam sobie pisze lub zabawia gawiedź w inny sposób. Piąty jest lekarzem i leczy ludzi. Szósty jest politykiem lub kapłanem, i zarządza ową „społeczną średnią statystyczną”.

Obecnie jest bardzo brutalny i agresywny nacisk na ekstrawertyzm aż do porzygu, czyli na przykład który powyżej wymieniłem w punkcie jeden. Istnieje też nacisk na równanie do średniej, na niewychylanie się, a niezadawanie zbędnych pytań. Ale nie bierze się pod uwagę tego, że każdy człowiek, a więc każda część systemu jest unikalna i tak samo potrzebna. Różnorodność i specjalizacja zwiększa zdolność do przeżycia całej populacji. Związane jest to z tym, że ideały nie istnieją. Ideał to człowiek, który skupia w sobie wszystkie ludzkie zalety. A jak wiadomo, różne cechy są sprzeczne. Mięśniak ruchający pół miasta da dobre geny dla populacji, ale nie będzie czułym mężem ani dobrym ojcem. Naukowiec godzinami przesiadujący w laboratorium często nie będzie dobrym tancerzem ani dobrym kochankiem. Tak więc wolnomyśliciel czy wolnomyślicielka są tak samo potrzebni populacji, jak „typowa Karyna” rozmawiająca o tipsach. Wolnomyśliciel wnosi na przykład świeżość idei, a Karyna wnosi do społeczeństwa nowych obywateli.

Normalni szarzy obywatele są bardzo potrzebni systemowi i.. nam

Szara normalność jest tak samo potrzebna, jak wolnomyślicielstwo. Szara średnia statystyczna dostarcza systemowi nowych obywateli (dzieci) i napędza wzrost PKB poprzez konsumpcję. Szarzy obywatele, aby na to mieć środki, pracują, często ciężej niż reszta. To utrzymuje rdzeń systemu w stanie równowagi. Jest to etos klasy średniej i robotniczej. Nie każdy może mieć wolny zawód. Jeśli na przykład piszesz artykuły na zamówienie, wyplatasz kosze z wikliny, tworzysz biżuterię, zajmujesz się grafiką komputerową, i tak dalej, i masz trochę więcej niż ta minimalna, to można od biedy uznać, ze wygrałeś życie. Przynajmniej w Polsce. Ludzie za tą minimalną krajową muszą użerać się z idiotami, tracić nerwy i zdrowie. Często się tego daru wolnego zawodu nie docenia. Ale gdy idziesz w poniedziałek o 10 rano do parku, siadasz sobie na ławeczce i obserwujesz przyrodę, i masz świadomość, że miliony ludzi teraz harują jak wół z idiotami za to samo..

To perspektywa się trochę zmienia. I to nawet wtedy, gdy jest koniec miesiąca i w portfelu masz dwa złote, a na koncie tylko 50 złotych. Jakikolwiek wolny zawód, nawet jeśli skończy się to na dłubaniu czegoś za grosze, jest lepszy niż koszmar pracy na etacie i użeranie się z przedstawicielami średniej statystycznej. Możesz wtedy „jebnąć wszystko i wyjechać w Bieszczady”, i to codziennie. Nawet wtedy, jak owe „Bieszczady” oznaczają dla Ciebie miejski park. Więc tutaj unikanie tłumu jest jak najbardziej potrzebne – zdrowie jest ważniejsze, niż te 1000 zł więcej na etacie. Wiem, że od dzieciństwa jesteśmy tresowani do pracy na etacie przez 8 godzin. Dziś, w dobie neoliberalnego, lewicowego darwinizmu, jest to już 10 a nawet 12 godzin. Ale wolny zawód to także wolność. I rozumiem tę nienawiść uwikłanego w więzy społeczne człowieka, który powie, że on też ma to samo co ja, czyli minimum. Ale on musi się użerać z dziećmi i ratami, i jakoś żyje. I że gdyby wszyscy byli tacy „mondrzy”, to cywilizacja by upadła. I on ma racje, i ja mam rację, bo jedno nie wyklucza drugiego.

Wolny zawód to prawdziwa wolność od systemu

Dla ludzi takich jak my ważna jest kwestia, by uwolnić się od pracy na etacie, nawet jeśli byśmy żyli bardzo skromnie. Jednak nie każdy może mieć wolny zawód. Nie każdy może także coachingować się, a potem zostać świetnie zarabiającym biznesmenem. Wtedy system by się rozsypał. Wiem że to zabrzmieć może okrutnie, ale pracownicy korporacji i robotnicy poświęcający 90% swojego życia pracy i wychowywaniu dzieci, są bardzo potrzebni. Choć średnia społeczna jest bardzo potrzebna, bo jest filarem systemu, to bardzo ważne jest, byś w nią nie wpadł. Raz wpadniesz i się nie wydostaniesz. Pojawi się jeden kredyt, potem drugi, potem zechcesz jeszcze więcej i pójdziesz do lepiej płatnej pracy, która zamiast 8 godzin będzie trwała 12 godzin..

Potem dojdą jeszcze dzieci, ich potrzeby i czas na ich wychowywanie.. Oczekiwania rodziców, ciotek, teściów.. I wolności już nie ma. Takie życie może przerażać, ale co by było, gdyby ta większość tak nie żyła? Filary systemu są oparte o ludzką nieświadomość i o cierpienie. To dzięki temu masz codziennie świeże mięso i mleko na stole. To dzięki temu mieszkasz w ogrzewanym domu, a nie w drewnianej lepiance. To dzięki temu możesz bezpiecznie przejść na drugą stronę ulicy po piwo, nie musząc zabierać karabinu i kilku granatów by się bronić. Te wszystkie zasady działania systemu mogą wydawać się złe, ale dzięki nim żyjemy choć trochę lepiej, niż ludzie dawnych epok.

Gorzka prawda o społeczeństwie i systemie

Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule: czy warto gardzić motłochem i jebać system? Nie warto gardzić, ponieważ każdy człowiek jest unikalną częścią całości. Każdy wnosi do społeczeństwa, czy też do systemu jakąś wartość. Wnosi na tyle, na ile potrafi, i na tyle, na ile ma ku temu jakieś zdolności czy talenty. Gdzieś po drodze niknie czy też rozmywa się szczęście jednostki, na rzecz przeżycia całej populacji i na rzecz zachowania homeostazy systemu. Jest to dylemat trudny do rozwiązania, to gorzka pigułka do przełknięcia. Acris spiritum veritas – gorzka prawda. Czy ojcu który pracuje na te dwa etaty nie należy się choćby godzina spokoju dziennie dla siebie? Czy jednostki zniewolone przez ową „społeczną średnią” nie odczuwają, nie ubolewają nad swoim losem, nie cierpią, nie płaczą? Czyż naukowiec bądź informatyk nie cierpi na samotność? Czyż wolnomyśliciel nie cierpi na egzystencjalny, rozpaczliwy ból istnienia i poczucie bezsensu? Owszem, cierpią. Ale to są dylematy, które dotyczą nas, jednostek. Dla natury ważne jest przeżycie całej populacji, i jest stopniowy rozwój, choć trwa on bardzo długo.

Ja, Ty i nam podobni możemy się zmienić już za tego życia, inspirując tysiące innych do zmiany. Z kolei ta społeczna średnia statystyczna będzie ewoluować przez dziesięciolecia, stulecia a nawet millenia. A to oni mają największy wpływ na system, bo musi on posiadać mechanizmy zabezpieczające, które by trzymały ich w ryzach. Jaką wiedzę chciałbyś dać osobie, która nie wie, kiedy Polska odzyskała niepodległość? Jakiego wsparcia i empatii oczekujesz od osoby, która podkłada innym świnie w pracy? Więc kolejne pytanie: czy warto jebać system? Tak, ale we własnym, jednostkowym zakresie. Wiedzieć, które elementy zwyczajnie omijać i traktować jako nieistotne, a gdzie się dostosować, lub chociaż zachować neutralność. System jest potrzebny także nam.

To Twoje życie, sam za nie odpowiadasz

Matka natura i otwarta czakra serca nie zoperuje Ci wyrostka i nie poda silnego antybiotyku, by uchronić Cię przed konaniem w męczarniach, pośród gnicia ciała. Da Ci to technologia, system, umysł. Mądrość i wiedza, choć niosą ze sobą ból istnienia, są Twoją siłą. Nie przeżyj swojego życia jako piksel.. Możesz wycofać się z tych obszarów życia, które nie przynoszą żadnych profitów oprócz obowiązków i kosztów, uważać na te problematyczne, wiedzieć czego unikać, wiedzieć na co mieć wyjebane a na co nie.. Angażować się tam, gdzie coś zyskasz i gdzie jednocześnie jesteś choć trochę silny. Nie spełniać oczekiwań innych, nie próbować zmieniać ludzi i świata, nie próbować być odpowiedzialnym za ich przeżycie, za ich szczęście czy za ich egzystencję.

Więc jebiemy system, ale umiejętnie. Nie musimy przecież zakładać skórzanej kurtki, robić sobie irokeza i srać na środku chodnika, by się odróżniać. Na koniec podam jeszcze jeden argument o zachowaniu równowagi systemu.. Podczas gdy my chcemy od życia czegoś więcej, marzymy o lepszym świecie, filozofujemy i dyskutujemy.. To gdzieś tam na Zachodzie Europy Muhammad i Fatima płodzą po 10 dzieci. Którym przekażą swoją własną mentalność, która tkwi gdzieś we wczesnym średniowieczu. Oni zastanawiać się, filozofować i kontestować nie będą.

Autor: Jarek Kefir

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

FILM „SZCZURZY KRÓL” UJAWNIA CO NAPRAWDĘ SIĘ STANIE GDY UPADNIE CYWILIZACJA!

Upadek cywilizacji i upadek systemu. Moralność i jej dylematy

Zapraszam Cię na szokujący film z żółtymi napisami „Szczurzy król”, który opowiada o etapach upadku moralności. W rozumieniu autorów filmu, moralność jest zbiorem zasad, jest „spoiwem” społeczeństwa. Moralność związana jest z poczuciem wspólnoty (rodzina, region, naród, cywilizacja, świat – nigdy odwrotnie!). Są to zasady które umożliwiają systemowi i społeczeństwu trwanie.

Z tymi zasadami jest wiele kłopotów. Po pierwsze, wiele z nich jest mocno zdezaktualizowanych. Przykład? Dawne społeczności musiały wymyślać ultra-konserwatywne normy społeczne, choćby dlatego, że nie znano środków antykoncepcyjnych. I praktycznie każdy związek trwający dłużej niż miesiąc, dwa, oznaczał ciążę.

Więc wg tego, co przedstawia ten film, zaczynają dominować jednostki najbardziej zdemoralizowane. Upadła stara moralność, która była jaka była, więc zaczyna funkcjonować prawo silniejszego. Ono zawsze funkcjonowało, ale teraz ma ekstremalną formę, choćby w realiach kapitalizmu.

Film „szczurzy król” opowiada także o tej przewrotnej, pozbawionej moralności logice, jaką kieruje się kapitalizm. Współczesny kapitalizm neoliberalny jest szczytowym „osiągnięciem” cywilizacyjnego kanibalizmu. Jest to system, w którym psychopatyczna elita (0,1%) zagarnia dla siebie 90% zasobów planety. System ten opiera się na pozbawionych moralności i poczucia wspólnoty zombie (konsumentach) i na żerującej na nich elicie „psychopatów-kanibali”. Na szczęście to się zmienia. Znamienne jest to, że to prawica, stawiająca na wspólnotowość, zaczyna reformować ten kapitalistyczny system by był bardziej ludzki.

Jeśli nie moralność, nie wspólnota, nie narodowość.. To co w zamian? Anarchia? Już ją mamy.

Cytuję: „Nie lubimy myśleć o sobie jako potencjalnie irracjonalnych zwierzętach stadnych. Poszukujemy narracyjnych ram, które tłumaczą sprzyjający nam los, najlepiej w schlebiający sobie sposób. Reinhardt i Rogoff nazwali to syndromem: „Tym razem jest inaczej”, ponieważ każda epoka starała się negować ostrzeżenia, argumentując, że teraz jesteśmy mądrzejsi, lepiej zorganizowani lub żyjemy w innym świecie.”
~David Korowicz, Studium globalnego upadku systemowego

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir
Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:

Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:

Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

EKSTREMALNE TABU: CZY ALKOHOLICY I PSYCHOPACI POWINNI MIEĆ ZAKAZ POSIADANIA DZIECI?!

Będąc autorem Jarek-Kefir.org wziąłem na siebie momentami niewdzięczną rolę. Motto mojej twórczości brzmi: „Przeczytasz tu słowa od których włos jeży się na głowie”. Burzę rozmaite iluzje społeczne, wykrzyczam ludziom ich dulszczyznę, hipokryzję, zakłamanie, ukrywanie rozmaitych grzechów i zbrodni. Po czym pokazuję temu purytańskiemu społeczeństwu gołą dupę i mówię, że tam mam Waszą demokrację, Wasze państwo prawa i normy społeczne.

Ale nie tylko. Bardzo interesuje mnie burzenie tych tabu, w które wierzy gros środowiska wolnomyślicielskiego i alternatywnego. Dlatego za ten artykuł wielu ludzi gotowych byłoby mnie spalić na stosie, by potem pójść do swoich sielskich, purytańskich domostw, przyłożyć żonie i dzieciakom, otworzyć piwo i spokojnie oglądać M jak Miłość. W tym wpisie zacznę trochę inaczej, od małej „przepowiedni”.

Na początku wyobraź sobie następującą sytuację. Rok 2077. Po socjal justice wariors, Unii Europejskiej i innych szaleństwach naszych czasów nie został nawet ślad. Normy społeczne naszych potomków są zupełnie inne, i odpowiadają wyzwaniom ich czasów. Są już dawno po przejściu „szoku przyszłości”, który lada moment czeka nas samych, tu w świecie realnym. Czyli po czwartej rewolucji przemysłowej. Ona trwa już teraz, w naszych obecnych czasach, choć aktualnie postępuje stosunkowo powoli. Związana jest z automatyzacją i robotyzacją produkcji i innych dziedzin, jak i z informatyką, w szczególności rozwojem sztucznej inteligencji.

Ale przenieśmy się w naszych rozważaniach do czasów naszych potomków, do tego roku 2077. Robotyzacja sprawiła, że życie stało się proste, ale ogromna większość ludzi straciła pracę. Rządy zreformowały więc ekonomię, wyzerowały wynoszący dziś biliony dolarów dług światowy. Wprowadzono mechanizmy przeciwdziałające „nowotworowemu” przyrostowi pieniądza, jaki mamy dziś, i wprowadzono tzw bezwarunkowy dochód podstawowy. Każdy obywatel dostawał co miesiąc całkiem sporą sumkę, która miała zapewnić nie tylko podstawowe potrzeby, ale także umożliwić choćby pójście do kina czy wyjazd nad morze.

Miało to rozmaite skutki społeczne, które stały się kanwą epokowych dzieł literackich i filmowych, opisujących „szok przyszłości” w wykonaniu naszych wnuków. Pozytywnym skutkiem było radykalne zmniejszenie ilości wszelkich przestępstw. Ludzie stali się zwyczajnie bardziej łagodni i cywilizowani, bo nie było tego odwiecznego lęku o przetrwanie, który to lęk jest najbardziej niszczącym na Ziemi. Tajemnicą poliszynela ukrywaną przez każdego polityka jest to, że lekarstwem na przemoc, przestępczość, choroby psychiczne i wiele innych uciążliwych problemów, są po prostu większe zarobki. Ale jest to blokowane, ponieważ grupa miliarderów, bankierów, biznesmenów, finansistów (0,1% społeczeństwa) odbiera społeczeństwu 99% lub więcej zasobów i owoców ich pracy.

Po wprowadzeniu dochodu bezwarunkowego wielu ludzi zaczęło inwestować w swoje hobby, pasje, talenty. Wielu poszło na upragnione uczelnie, i zostało np ekspertami czy choćby fachowcami od sztucznej inteligencji, informatyki czy robotyki. Jeśli ktoś miał dodatkowe źródło dochodu poza bezwarunkowym dochodem podstawowym, to cieszył się prestiżem. Dla mnóstwa ludzi praca nie była już „znienawidzoną harówą”, ale czymś, co bardzo chcieli mieć i o co dbali. Oznaczała nie tylko dodatkowy, potężny zastrzyk gotówki, ale i społeczny prestiż. Zaspokajała także ich głęboką potrzebę „społecznej przydatności”, czynienia czegoś dla dobra ogółu.

O tych zagadnieniach „szoku przyszłości„, rozwoju technologii i bezwarunkowego dochodu podstawowego, pisałem też w poniższych artykułach – zapraszam:
Robotyzacja wymusi ogromne przemiany.. Jak się włączyć i wygrać? To wielka szansa dla nas!
Znaleziono szokujący sposób na reanimację systemu ekonomicznego planety

Jednak bezwarunkowy dochód podstawowy miał też swoją bardzo mroczną stronę. Otóż nieco ponad połowa społeczeństwa nie chciała się edukować, rozwijać czy uprawiać ciekawych hobby za otrzymywane pieniądze. Im wystarczyła pełna micha i zaleganie przed telewizorem. Ba! żeby tylko. Wypełniali cały czas wolny ogromnymi ilościami alkoholu i innych narkotyków. Mieli oni ciągły głód emocji, więc popełniali przestępstwa, szczególnie w domowych zaciszach, tłukąc żony i dzieci.

Stało się to dramatycznym problemem społecznym, i to jeszcze bardziej dramatycznym, niż dziś, niż teraz, w świecie realnym. Jak to możliwe, w świecie robotów i sztucznej inteligencji, zapytasz? Odpowiem Ci. Dziś ta niekumata, prosta i agresywna większość społeczeństwa ma ZAJĘCIE w postaci ciężkiej pracy na magazynie, w kopalni, przy maszynie. Praca ta zajmuje minimum 8 godzin, a często 10 i więcej godzin na dobę. Plus godzinę do dwóch godzin dojazdów tramwajami i autobusami w obie strony. Więc przy dobrych wiatrach taka osoba spędza minimum 9 godzin poza domem, w miejscach które odbierają siły fizyczne i energię psychiczną na czynienie różnych złych, przemocowych i głupich rzeczy.

O niewolnictwie kapitalistycznym, będącym de facto realiami obozu koncentracyjnego, możesz przeczytać w poniższych artykułach:
Czy Twoje życie na pewno należy do Ciebie? Zniewolenie ludzkości jest najwyższe w historii!
Dlaczego w Polsce trwa bieda i wieczne „nie da się”? Bezcenna i smutna lekcja o życiu
Uważasz, że jesteś wolny?! A masz odwagę zadać sobie kilka uczciwych pytań?
Czy żyjesz w świecie mrzonek? Życie weryfikuje każdą iluzję!

Wyobraź sobie teraz, co się stanie, jak robotyzacja pozbawi tych nieokrzesanych ludzi pracy. Zyskają oni nie tylko ogrom czasu wolnego, ale także dużo sił i zapału do „robienia czegoś”. Dotychczas musieli „coś robić” w pracy, która w dodatku dostarczała im niezbędnych emocji. Kij z tym, że 90% tych emocji było negatywnych. Ale podświadomość takich prostych i agresywnych, czyli niedojrzałych ludzi, potrzebuje i wręcz celowo poszukuje negatywnych emocji. W tym tych emocji najbrutalniejszych i najbardziej traumatycznych. Dalej: oprócz mnóstwa czasu i sił, dostają oni także dość dużo kasy.

Te trzy czynniki sprawiają, że tym ludziom zaczyna szajba odpierdalać. Mając kasę za darmo, wypełniają większość czasu wolnego na oglądaniu TV i piciu olbrzymiej ilości alkoholu. Wielu z nich zaczyna także próbować innych niż alkohol narkotyków. Ale to nie zaspokajało ich potrzeby silnych emocji, jak i nie zapełniało całej, ogromnej luki w czasie. Więc grupowali się oni w luźne, zanarchizowane grupy, i popełniali różnego rodzaju przestępstwa. Z tym jednak szybko się uporano. Robotyzacja sił policyjnych, uzbrojone, małe drony patrolujące i inne technologie, o jakich możemy tylko pomarzyć były codziennością.

Mając na myśli hasło: „robotyzacja sił policyjnych” od razu włącza nam się wyobrażenie z.. wczesnych lat 80-tych XX wieku, czyli sprzed 30 lat. To wyobrażenie to oczywiście filmowy RoboCop, mało mobilny kolos ważący 2 tony czy Bóg jeden wie ile. Tymczasem to nie będzie tak wyglądać. Wyobraźcie sobie maleńkie, latające drony uzbrojone w kamery, łączność internetową z bazą, pistolet na tradycyjne kule, ogłuszające działo dźwiękowe LRAD i paralizator elektryczny. Ale to nie wszystko. Wyobraźcie sobie śledztwo trwające kilka godzin, dni, lub najwyżej kilka tygodni. Wyobraźcie sobie wyrok wydany przez sztuczną inteligencję, a później wsparty i zweryfikowany przez kumatych, oddanych społeczeństwu sędziów, i to wszystko w ciągu np 40 minut.

Obecnie, w naszych czasach system prawno-sądowy jest tak skonstruowany, by chronić oprawców i maksymalnie utrudniać dostęp do sprawiedliwości dla ofiar. Przykład znany wielu, to spór korporacja kontra zwykły człowiek. Korporacja ma miliony na prawników, a zwykły człowiek nie. Lub spór pracodawca który nie wypłacił pensji, kontra pracownik. Janusz biznesu jakich wiele „we firmach”, ma pieniądze i czas by latami się sądzić o głupie 1500 zł dla kilkunastu pracowników. Pracownik po pierwsze nie ma pieniędzy na prawnika, a po drugie nie ma ani sił, ani czasu ani ochoty sądzić się o dwie czy trzy wypłaty. Bo już pracuje gdzie indziej, u innego Janusza biznesu, który nie tylko szarpie nerwy, ale np nie puści w czasie pracy na rozprawę.

Jednak są inne argumenty przemawiające za tym, że system prawno-sądowy został od początku do końca tak zaprojektowany, by chronić oprawców i utrudniać życie ofiarom. Otóż przez rozwlekłość postępowań i inne czynniki, 90% lub więcej przypadków przemocy nie jest nawet zgłaszana. Nie chodzi tylko o postępowania trwające latami, o niskie wyroki i pobłażliwość sądów, czy np o wspólne pomieszkiwanie kata z ofiarami pomimo dawno zasądzonego wyroku. Na wiele przestępstw, szczególnie związanych z przemocą psychiczną, w ogóle nie jest zgłaszane.

Mobbing w pracy, przemoc domowa, i szczególnie niszczenie psychiki dzieciom, które jest szczególnie chronione nazywane „wychowaniem”. To są setki tysięcy lub więcej przestępstw w ciągu zaledwie doby. Nie ma ani świadomości społecznej, że tak nie powinno być, ani odpowiednich regulacji prawnych. Zgłaszane są szczególnie ciężkie przypadki przemocy psychicznej, ale często nawet pomimo ewidentnych dowodów sprawca jest puszczany bez wyroku lub z wyrokiem w zawiasach. I oczywiście dalej uczy dziecko, które krzywdził, lub dalej jest szefem w firmie, lub dalej mieszka z rodziną, wobec której stosował przemoc.

Ale znowu wróćmy teraz do naszego utopijnego świata przyszłości, do roku 2077. Sprawą ogromnej społecznej wagi stała się przemoc domowa, która osiągnęła rozmiar prawdziwej hekatomby. Ze strony oburzonej, normalnej części społeczeństwa miał miejsce coraz większy nacisk na rządzących by coś z tym zrobić, i coraz większa nagonka na pijaków i innych przemocowców. W tym świecie przyszłości przecież istną furorę robiła psychologia, filozofia i wszelkie inne nauki służące samodoskonaleniu. Tak nie może przecież być!

Stopniowo ludzie wykazujący postawę „obudzić się, nachlać się, nażreć i iść spać” stali się coraz bardziej prześladowani i spychani na margines. Stworzono nową ideologię „Abstynentyzmu”, która stała się nową normą społeczną. Przetoczyła się mini-rewolucja, której rządzący celowo ulegli. Alkoholicy i narkomani stali się oficjalnymi wyrzutkami, a ich prześladowania zostały usankcjonowano prawnie. Nie były to byle jakie prześladowania. Ideolodzy abstynentyzmu zaproponowali karanie alkoholików śmiercią poprzez ukrzyżowanie. Argumentowali, że taki los spotkał tego, kto w starożytności zamieniał wodę w wino, rozpijając ówczesne narody, rozbijając ich ład społeczny i spiskując przeciwko legalnej władzy.

Abstynentyzm w jego najbardziej radykalnej formie stał się normą społeczną i prawną. Każdy akceptował praktyki publicznego krzyżowania alkoholików notorycznie stosujących przemoc. Towarzyszył temu specyficzny okultystyczny rytuał, podczas którego sędzia dokonujący krzyżowania wypowiadał słowa: „Krew z krwi, kość z kości, wracasz niegodny pijaku do ziemi poprzez krzyż, poprzez panteon bólu, poprzez chrzest łez i cierpienia. Twoja dusza rozpada się a jej dobre aspekty zasilą świadomość zbiorową naszej społeczności. Amen.” A wszystko było nagrywane z super wypasionych smartfonów i dronów wyposażonych w sztuczną inteligencję.

Myślisz, że to głupie i absolutnie niemożliwe do zaistnienia? „-Kefir, Ty spiskowy oszołomie, nasze normy są trwałe i jedynie słuszne, a wielka rzesza, ups, przepraszam, Unia Europejska, będzie trwać 1000 lat! I jeden dzień dłużej!” No ale niestety, tak nie jest, drodzy Czytelnicy. Otóż normy społeczne są skrajnie plastyczne i skrajnie relatywne. One same w sobie, nawet bez nagłych przemian i rewolucji, podlegają nieustannej, ale stopniowej ewolucji, z dekady na dekadę. Choć oczywiście purytańscy wyznawcy aktualnych norm społecznych uważają, że będą one trwały po wsze czasy, bez żadnych zmian. Że będą trwały niczym 1000-letnia III rzesza, która też miała swoje świętości, swoje tabu, swoje normy społeczne i prawne.

Normy społeczne można modyfikować w absolutnie dowolny, nawet najbardziej ekstremalny i najbardziej krańcowy sposób. To, co dziś trudno sobie nawet wyobrazić, jutro może być całkowicie nienaruszalną świętością, za którą mogą grozić nawet tortury. Można tam włożyć największą i najbardziej zbrodniczą bzdurę. A potem można zrobić z tego otoczkę ideologiczno-polityczną, użyć imperatywu siły (aparat prawny, państwowy) i z marszu zyska się miliony fanatycznych wyznawców. Historia wiele razy dawała nam srogie lekcje, że tak może się stać, z punktem kulminacyjnym w latach 1914 – 1946. Jednak celem natury i ludzkich zbiorowości jest ewolucja, udoskonalanie. Wierzę, że choć obecnie zbliżamy się do końca liberalnej demokracji, to idee i rządy które będziemy tworzyć po upadku idei pokolenia ’68, będą stopniowo coraz lepsze. Bądź co bądź, powrotu do średniowiecza nie będzie.

Cytat: „Przygotowanie danego delikwenta do tunelu rzeczywistości metodystów należy bowiem do jak najbardziej naturalnych funkcji umysłu, narzucającą strukturę ideologiczną metodystów na miliardy napotkanych informacji w toku życia. To samo można powiedzieć o chińskim maoiście, irańskim muzułmaninie, nowojorskiej feministce czy hedoniście z Marin County – wszyscy oni posiadają prawdziwe, równie dowolne i równie skomplikowane tunele rzeczywistości. Ale także równie absurdalne, jeśli przygląda się im osoba z zewnątrz.

Większość problemów współczesnego świata bierze się z tego, że wspomniane tu tunele rzeczywistości przestały funkcjonować w izolacji. Jeszcze przed stoma laty, a w niektórych rejonach nawet dwadzieścia lat temu, ludzie mogli wieść spokojne życie w kokonie swojego lokalnego tunelu rzeczywistości. Jednak obecnie stale zderzamy się z osobami zamieszkującymi odmienne tunele rzeczywistości. wywołuje to wrogość u mało inteligentnych osobników, liczne spekulacje metafizyczne i dylematy etyczne u osób wykształconych, a także powszechną dezorientację – nazywaną potocznie kryzysem wartości„.
~Robert Anton Wilson

Te ważne kwestie oszustwa ideologii, religii, doktryn, dogmatów, poruszałem w poniższych artykułach. Zdemaskowałem tam wiedzę tajemną elit o tych tworach. Jak i to, co naprawdę myślą o nich politycy i liderzy. Pamiętaj, że wyborów dokonujesz Ty sam. Nie musisz być owcą, czyli wyznawcą jak i ofiarą. Możesz myśleć samodzielnie. Nie musi myśleć za Ciebie doktryna. Wolność myślenia to jedna z ostatnich wolności, jaka została nam na Ziemi. Poniżej linki do tych artykułów:
Elity Cię oszukują i kontrolują wykorzystując politykę i niektóre teorie spiskowe!
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie! By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i religie
Podział lewica vs prawica jest nieaktualny. Polityka ma służyć ludzkości a nie ideologiom i grupom interesu!
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Polskie piekiełko, czyli paranoja polityczno-ideologiczna chłodnym okiem cynika

Jako cywilizacja nie uciekniemy przed dylematem, czy dalej pozwolić byle debilowi płodzić dzieci, a potem się nad nimi znęcać i na całe życie niszczyć psychikę. Nie ma możliwości ucieczki od tego ekstremalnie kontrowersyjnego tematu. Prędzej czy później na naszej drodze ewolucyjnej pojawi się publiczna dyskusja o tym zagadnieniu. Obecnie wychowujemy dzieci najgorzej, jak tylko się da. Wychodzą z tego całe legiony nieszczęśliwych, poranionych ludzi z depresja. Albo odwrotnie: wychodzą z tego całe armie nieszczęśliwych, agresywnych ludzi raniących innych i stosujących przemoc.

Dlatego moja ocena wszystkich ziemskich rodziców i osób chcących mieć dzieci jest bardzo, ale to bardzo surowa. Nawet bardziej surowa, niż moja ocena hitlerowców, banderowców czy czerwonych khmerów. Bo to było dawno i ofiarom tych dawnych zbrodni już nie pomożemy. Ale współcześni rodzice poprzez wszczepiane złych wzorców produkują nowych hitlerowców, nowych banderowców, nowych czerwonych khmerów. A najczęściej po prostu produkują przyszłych pacjentów szpitali psychiatrycznych lub przyszłych kryminalistów i zwyrodnialców.

Wyobraź sobie taką oto sytuację. Masz kupiony bilet na samolot. Podstawiają nowiutkiego Boeinga – ogromną maszynę z najbardziej wypasioną elektroniką. Ale okazuje się, że dwóch pilotów mających dowieźć Cię na miejsce zachorowało. Zaś obsługa lotniska podaje w komunikacie, że za sterami zasiądzie lotniskowy… ogrodnik, który nie tylko nigdy nie prowadził samolotu, ale nie ma nawet prawa jazdy na samochód. Kolejny durny przykład autorstwa Kefira? Spójrz na to inaczej..

By prowadzić samochód, trzeba przejść kurs i zdać dwa skomplikowane egzaminy. By pilotować samolot typu Boeing, trzeba przejść rygorystyczne testy sprawnościowe i psychologiczne, trzeba ukończyć wyższą szkołę pilotów i zdać egzaminy. Co jest jednak ważniejszym zadaniem, niż prowadzenie auta czy pilotowanie samolotu? Rodzicielstwo to najważniejsze wyzwanie naszego człowieczego bytu. Jednak nie ma żadnego „prawa jazdy” na posiadanie dzieci. Wystarczy do tego penis, pochwa i najczęściej trochę alkoholu. Mało tego.

W szkole jesteśmy uczeni o rozmnażaniu pantofelka, ale nie o rozmnażaniu człowieka. Nikt nie uczy nas o emocjach i radzeniu sobie z nimi. Nie uczy się nas budowania pozytywnych relacji. Nie przekazuje się ideałów empatii i wzajemnej tolerancji. Nie przygotowuje się nas do roli rodzica. To jest tak kuriozalne że aż szokujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że nikt tego absurdu nie zauważa. To powinno być naszym pierwszym cywilizacyjnym krokiem naprzód w tematach, które poruszam w tym artykule.

A co zrobić z tymi wszystkimi psychopatami, alkoholikami, przemocowcami? Po pierwsze, chronić ofiary, a nie przestępców. Typowy obraz to ofiara, która jest nachodzona lub wręcz zmuszona mieszkać z oprawcą, pomimo wyroku lub wręcz kilku wyroków. Nie są to „dziury w systemie”, bo politycy go tworzący to mądrzy, choć psychopatyczni ludzie. Jest to celowa konfiguracja całego systemu od jego podstaw tak, aby cierpienia było jak najwięcej. Do 2015 roku po prostu brakowało woli politycznej, by to zmieniać. Nawet dziś banda oszołomów podnosi hasło „wolne sądy”, podczas gdy zwykli Polacy chcą, by były one nie wolne, ale szybkie i sprawiedliwe.

Jak to wszystko ze sobą pogodzić? Co zrobić z ludźmi, którzy pomimo stosowania przemocy i alkoholizmu, i tak będą chcieli się rozmnażać? Wysterylizować? Ale wg jakich kryteriów to robić, by nie krzywdzić tych, którym jeden lub dwa razy noga się powinęła, ale ogólnie są w porządku? Albo ich ukrzyżować, jak w powyższym, futurologicznym opisie? Albo zmusić do stosowania antykoncepcji? Ale jakiej, jak obecne metody są skrajnie zawodne? I jak ich zmusić? Jakie mechanizmy ku temu wprowadzić?

To są dylematy, które są obecnie nie do rozwiązania. Ewentualne ich rozwiązywanie spowoduje powstanie nieprawidłowości i wypaczeń, których dziś nie sposób sobie nawet wyobrazić. Na Boga, to jest przecież eugenika! Znając ludzką naturę, może to doprowadzić do takiego totalitaryzmu i zła, które odciśnie się na wiele pokoleń. Warto też dodać, że większość, o ile nie ogromna większość dzisiejszych rodzin wypełnia definicję rodziny patologicznej. Patologia bowiem to nie tylko lejący się alkohol, bieda i mordobicia.

Rodzina patologiczna wypuszcza w świat poranionego dorosłego, który pierwsze kroki kieruje do gabinetu psychiatry. Rodzina patologiczna wypuszcza w świat kryminalistę, złoczyńcę czy zwyczajnego łajdaka, jakich pełno np w korporacjach czy urzędach. Rodzina patologiczna zaszczepia wzorce cierpiętnictwa, nie bycia godnym wszelkiego dobra, obrzydza bogactwo i seks. Rodzina patologiczna, zamiast rozwijać pasję dziecka, by w przyszłości zarabiało na niej naprawdę gruby hajs, mówi, że praca na etat przez 10 godzin dziennie jest najwyższą wartością.

Biorąc pod uwagę te argumenty, ile rodzin jest rodzinami patologicznymi? Może.. wszystkie? Gdyby ograniczyć ludziom i rodzinom patologicznym rozmnażanie, to ile procent dzieci by się nie narodziło? Połowę? 75%? 90%? A może.. 100%? Koniec końców, wszyscy tworzymy „małpie” społeczeństwo, które jest głęboko chore psychicznie. Pomimo postępu technologii, rozwój naszej emocjonalności ma ogromne opóźnienie wielkości jednego eonu – czyli te 200.000 lat antropocenu. Bowiem nasze emocje i relacje dalej powtarzają stricte zwierzęcy, jaskiniowy wzorzec oparty o kulcie siły.

Dopiero nasze pokolenie zauważa, że jest coś takiego jak emocje, jak psychika, podświadomość, jak psychologia. To my zmagamy się z nerwicami, depresjami. Mówimy o przemocy psychicznej i fizycznej w związkach i w rodzinach. Zastanawiamy się jak wychowywać te dzieci lepiej, mówimy, że obecne niewolnicze warunki pracy i płacy nie są dobre. Podczas gdy typowy argument pokolenia naszych rodziców to: „Dawniej to w każdym pokoju było po jednej rodzinie, na kupie, co rok był prorok, a rano się piło szklanę bimbru i szło do pracy, i jakoś to wszystko się kręciło.”

O bardzo ważnych zagadnieniach odnośnie trwającego właśnie przebudzenia ludzkości poczytasz też w poniższych wpisach – serdecznie zapraszam:
Czy głupcy są szczęśliwsi? „Wiedza daje wolność ale unieszczęśliwia”
Nadzieja na lepszy świat: empatia czy kult siły? Którą drogą pójdzie ludzkość?
Kontrowersyjny sposób na poszerzenie świadomości. Odważysz się?
Gdzie podziała się Twoja wolność? Całą Ziemia jest w ich rękach
Alan Watts i niezwykła przypowieść o skarbie, który tracisz dzień w dzień
Przebudzenie ludzkości weszło w krytyczną fazę
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek: