SZOKUJĄCE I UKRYWANE PRZEMÓWIENIE TRUMPA!

Cenzurowane i ukrywane przemówienie Donalda Trumpa

Zapraszam Cię do odsłuchania szokującego przemówienia, jakie niedawno Prezydent USA, Donald Trump, wygłosił w ONZ. Mówił on w nim, że teraz nadchodzi czas narodowości i patriotyzmu, że nie chce wojen, że nie chce nielegalnej imigracji, i tak dalej.

Z jego przemówienia można wywnioskować, że nadchodzi jakiś czas „odwilży”, pozytywnych zmian na Ziemi.

Co ciekawe, przemówienie to jest cenzurowane i blokowane w mediach. Żadne media go nie upubliczniają ani do niego nie nawiązują. Co prawda Trump wyraża się w nim negatywnie o Wenezueli i Iranie, to jednak uważam, że jest to robienie dobrej miny do złej gry. Prawdopodobnie tym krajom nie spadnie włos z głowy, i jakoś się dogadają. Struktury władzy w USA nie są spójne i jednolite, istnieje wciąż potężna agenda „deep state”, reprezentowana przez Obamę i Hilary Clinton, która w skrócie jest agendą zgniłych, liberalnych elit.

Faktem jest, że Barack Obama, lewicowy liberał, jest ludobójcą i zbrodniarzem wojennym. W ciągu swoich kadencji przyczynił się lub wręcz wywołał wojny i zawieruchy w aż siedmiu krajach. Zginęły miliony ludzi (luźne statystyki podają 7 milionów ofiar). Tych milionów ofiar nie liczy się oficjalnie, bo nie są to ofiary bezpośrednich działań wojennych, ale np głodu, pogorszenia stanu zdrowia, braku dostępu do opieki zdrowotnej, zamachów i tak dalej. Więc statystyki ich nie podają. Ale ten masowy morderca i zbrodniarz na miarę Hitlera dostał pokojową nagrodę Nobla, tak właściwie za nic.

Faktem jest też to, że Donald Trump w ciągu swojej kadencji nie wywołał żadnej wojny, a jedyne „zawieruchy” są na jego twitterze i w jego wypowiedziach. Bo taki ma styl prowadzenia polityki, ale i tak potem dąży do dogadania się z danym krajem. Lub chociaż odpuszczenia działań wojennych, choć liberalne deep state jak i twardogłowi neokonserwatyści na niego naciskają. A on i tak nie chce żadnego kraju atakować, nawet gdy się robi wyjątkowo gorąco. Ale Trump nazywany jest „białym suprematystą”, faszystą dążącym do totalitaryzmu, ksenofobem i tak dalej.

A teraz: szokujące przemówienie Donalda Trumpa:

Czytaj dalej „SZOKUJĄCE I UKRYWANE PRZEMÓWIENIE TRUMPA!”

GEORGE CARLIN: MY W USA ZWYCZAJNIE LUBIMY WOJNY!

Misje stabilizacyjne i wojny hybrydowe USA i Rosji

„Wojna jest aktem bogatych i starych ludzi, chcących zachować swój majątek poprzez wysyłanie młodych i naiwnych ludzi na śmierć”

-Takie słowa padają w szokującej prelekcji zmarłego w 2008 roku George Carlin’a. Był on wybitnym człowiekiem z otwartym umysłem, i zajadłym krytykiem systemu i liberalnych elit. Przedstawia on tam historię USA jako pasmo nieustających wojen i podbojów.

W istocie tak jest, że ten kraj jest niczym Cesarstwo Rzymskie. Ono także utrzymywało się nie z silnej gospodarki, ale z podbojów. Dodam, z nieustających podbojów i grabieży, dzięki którym zarówno Cesarstwo Rzymskie, jak i USA osiągnęły hegemonię na świecie.

.

Od 1999 roku, czyli czasu inwazji na Jugosławię, mamy do czynienia z tak zwanymi misjami stabilizacyjnymi, lub też szerzeniem demokracji. Tak tę sprawę przedstawiają tzw. „sojusznicze media.” Wyglądają one tak, że USA i sojusznicy dokonują inwazji a potem krwawej pacyfikacji krajów rządzonych przez autorytarne, ale stabilne i świeckie rządy. Wprowadza to chaos, upadek państwa, rzezie, wojny domowe, rozrost terroryzmu i islamskiego ekstremizmu. Przykłady to: Jugosławia, Afganistan, Irak, Syria, Libia, Jemen, Republika Środkowoafrykańska, Ukraina, Wenezuela. A wcześniej, przed latami ’90 również było kilkadziesiąt zaatakowanych państw, np Nikaragua czy sprowokowanie przez USA wojny Iraku z nielubianym Iranem.

Pięć mocarstw (USA, Rosja, Chiny, Francja, Niemcy) rozgrywają swoje „geopolityczne szachy”, demolując kraj za krajem, zabijając miliony ludzi. Oficjalna liczba zmarłych w Iraku to około 160.000 osób. Jednak do tego należy doliczyć kilka milionów ofiar głodu, terroryzmu, biedy, braku lekarstw i tak dalej. W samym tylko Iraku. Liberałowie mówią o pokoju, demokracji, prawach człowieka, podczas gdy na zlecenie sponsorujących ich korporacji, dokonują ludobójstw w rzekomo „złych” krajach. Bo te korporacje chcą przejąć surowce tych krajów, zaś liberalne rządy chcą utrzymać tam swoje protektoraty.

Poniżej prelekcja George Carlina o wojnach USA i szerzeniu demokracji:

Czytaj dalej „GEORGE CARLIN: MY W USA ZWYCZAJNIE LUBIMY WOJNY!”

CZY ROSJA i USA DĄŻĄ DO III WOJNY ŚWIATOWEJ?

III wojna światowa niebawem?

Coraz częściej mówi się o możliwości wybuchu III wojny światowej. Chyba już nikt o zdrowych zmysłach nie wierzy w hasła takie jak: demokracja, konstytucja, wolne sądy, prawa człowieka, misja stabilizacyjna, rzucanych przez medialne szczekaczki propagandowe. Praktycznie każdy się orientuje, że za ludobójstwem w Iraku, Afganistanie, Syrii, Libii, Jemenie i teraz Wenezueli, stoi ropa naftowa, inne surowce, jak i przepychanki między USA, UE, Rosją, Chinami.

W 2019 roku miarą „owczego pędu”, niskiego poziomu świadomości czy wręcz jawnego debilizmu jest wiara lub niewiara w to, że USA szerzą demokrację, że musimy cenić wielokulturowe i tolerujące wszystko społeczeństwo, że nie ma alternatywy dla agresywnego, neoliberalnego kapitalizmu jak i liberalnej demokracji. Na same słowa „liberał” czy „liberalizm” coraz więcej ludzi ma odruch wymiotny. Nasza mentalność się zmienia. Coraz więcej debili (np hipsterów czy smartfonowych dzieciaków), coraz więcej ludzi kumatych, jak i coraz mniej przeciętności w stylu: praca, telewizor, spanie. Czytaj dalej „CZY ROSJA i USA DĄŻĄ DO III WOJNY ŚWIATOWEJ?”

BEZPRECEDENSOWE ZMIANY W GEOPOLITYCE: PRZYGOTOWANIE DO III WOJNY ŚWIATOWEJ?!

Jakie są dzisiejsze problemy Europy i świata? Co nie przedostaje się do oficjalnej debaty publicznej? W tym artykule udowodnię Ci, że to, co przedostaje się do debaty publicznej to może 10% tego, co realnie dzieje się w polityce. Zwłaszcza dotyczy to geopolityki, czyli polityki międzynarodowej. Ale ta zasada ma zastosowanie także w polskiej polityce, gdzie gros zakulisowych wydarzeń nie jest ujawniana.

To, co przedstawiają media PiSowskie, to ledwie wierzchołek góry lodowej. Obecna partia rządząca Polską wywodzi się ze środowisk antysystemowych, a przynajmniej jest im bliska. Jednak to, co reprezentuje sobą lewicowo-liberalny rząd cieni i jego media, to niemal całkowite informacyjne popłuczyny. To dużo gorzej niż informacyjny, PiSowski fast-food, bo to informacyjny odpad. Naprawdę nie wiem, kto w ten oficjalny, lewicowo-liberalny dyskurs wierzy.

Wg mnie poziom zaufania do „debaty publicznej” jak i wszelkich „wersji oficjalnych” jest dobrym miernikiem naiwności, jednym z kilku. Pamiętajmy jednak, że po drugiej stronie wiary w to, co „oficjalne”, jest równie ślepa wiara w coraz  śmieszniejsze i coraz bardziej przerażające teorie spiskowe. Żadna skrajność nie jest dobra. Ludzie zaczynają kojarzyć co i jak, i następuje globalny odwrót od liberalnej lewicy, która jest określana jako „stronnictwo bogatych”.

Pełzający upadek lewicy na całym świecie

Lewicowe partie bogatych notują porażki w coraz to nowych krajach świata. W Polsce i Węgrzech zostały sprowadzone do rynsztoka, a w oczach obywateli stają się marginesem. Proces ten będzie postępował dalej. Za 10 do 15 lat po lewicowo-liberalnym rządzie cieni nie będzie już śladu. Trwają wielkie zmiany na świecie. To, co robi obecnie Jarosław Gowin, jest przejawem myślenia strategicznego na przynajmniej 20 lat do przodu. Poprzez konsolidację różnych umiarkowanych środowisk wokół partii Porozumienie, tworzy się niszę, do której może migrować właśnie umiarkowany elektorat.

Po „pełzającym upadku” PO i Nowoczesnej powstała pewna próżnia ideologiczna, którą warto zagospodarować. I Gowin to robi, ale to nie powinno być wszystko. Jeśli know-how niepodległościowy (PiS, Porozumienie, Kukiz ’15, ONR, Korwin, Ziobro) nie zagospodaruje niszy stricte lewicowej, to zrobi to kto inny. Np znowu ktoś od Sorosa. Czy istnienie hipotetycznego tworu w stylu „Socjaldemokracji Narodowej” jest możliwe? Ja uważam, że tak. Że można pogodzić niektóre poglądy lewicowe z patriotyzmem, dyskursem niepodległościowym i z niektórymi innymi poglądami prawicowymi.

Jedwabny Szlak, Syria i „apolityczny” protest polskich medyków

Nowy Jedwabny Szlak z Chin ma mieć 2 odnogi. Nasz rząd popiera tę koncepcję. Jedna ma wieść przez Kazachstan, Rosję, Białoruś i ma kończyć się w Polsce, gdzie ma powstać hub logistyczny wielkości 1/2 Warszawy. Druga ma wieść przez Indie, Pakistan, a potem Iran, Irak, Syrię i Turcję. Więc wiadomo skąd destabilizacja Syrii, Iraku i szykowana w kolejnym kraju – Libanie. I wiadomo skąd kolejne próby destabilizacji w spokojnej jak skała Polsce i Europie Środkowej. „Apolityczny protest medyków” został zduszony, teraz będzie „Apolityczny protest pielęgniarek.

Na Bliskim Wschodzie dochodzi do szokujących przetasowań. Państwo islamskie w Syrii i Iraku jest niemal na wykończeniu. Dawna stolica ISIS, Rakka, została zdobyta przez Kurdów. Nowa stolica – Mayaden – jest od tygodni w rękach syryjskich. Irak wyparł ISIS z miasta Qaim przy granicy z Syrią. W zasadzie ostatnim miastem w rękach dżihadystów jest Abu Kamal, które jest teraz oblegane przez siły syryjskie i irackie, i potężnie bombardowane. Islamiści będą jednak potrzebni swoim mocodawcom w innych rejonach, przy innych zadaniach. Głównie w Europie, ale być może take w spokojnym dotychczas „podbrzuszu” Rosji. Czyli w krajach takich jak Kazachstan, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Kirgistan.

Warto dodać, że to nie jest tylko wojna w Syrii. Ale także w Iraku, Jemenie, Libii, Somalii, Filipinach, Afganistanie, na Egipskim Synaju. Angażuje ona około 60 krajów świata, w tym USA, UE, Rosję, Chiny. O walkę nad regionem konkuruje Iran (wspierany przez Rosję) i Arabia Saudyjska. Walczą w niej ochotnicy, najemnicy i regularni żołnierze z wszystkich krajów świata. Od Argentyny, po USA, Polskę, Kazachstan czy Australię. Nasi potomni nazwą te wydarzenia trzecią wojną światową.

Jeśli jesteś „świeży” w temacie, i nie znasz moich poprzednich wpisów traktujących o tych zagadnieniach, to zapraszam do ich przeczytania:
George Soros dał 18 miliardów na zniszczenie Europy! Przebudźmy się, albo stracimy wszystko! [20 października 2017]
Stolica ISIS wyzwolona, 100.000 dżihadystów kieruje się do Europy by realizować wolę allaha! [18 października 2017]
Komandos walczący z islamistami: „Wkrótce Europa zapłonie, ale Polska przetrwa!” [11 października 2017]
Potężna islamska inwazja na Europę [+18] Koniec państwa islamskiego to dopiero.. początek! [16 czerwca 2017]

Fronty w Syrii i Iraku, stan na 6 listopada 2017. Szary – państwo islamskie. Ciemny różowy – Irak. Jasny różowy – Syria. Zielony – dżihadyści z innych niż ISIS ugrupowań terrorystycznych. Ciemnozielony – tereny kontrolowane przez Turcję i dżihadystów innych niż ISIS. Żółty – Kurdowie.

Rozgardiasz na Bliskim Wschodzie i III wojna światowa

Wkrótce Iran nawiąże z Syrią połączenie lądowe przez terytorium Iraku. A to będzie oznaczać intensyfikację oczyszczania tego kraju z terrorystów / dżihadystów. Jednostki irańskie będą prawdopodobnie stacjonować bardzo blisko izraelskich granic, a to dla państwa żydowskiego jest wręcz nie do pomyślenia. Poniżej wymienię to, co nastąpiło na Bliskim Wschodzie w ciągu zaledwie kilku dni:

-Jemeńscy rebelianci Huti wspierani przez Iran mieli rzekomo wystrzelić pocisk balistyczny o ogromnym kalibrze w kierunku stolicy Arabii Saudyjskiej. Pocisk został unieszkodliwiony, zaś Arabia oskarżyła Iran o prowokowanie rebeliantów do ataku. Bardzo wygodne dla Arabów, USA i Izraela było to wystrzelenie, oj bardzo;

Premier Libanu Saad Hariri, kojarzony z Saudyjczykami i stronnictwem amerykańskim, ustąpił ze stanowiska, po czym uciekł do Arabii Saudyjskiej, niczym szczur z tonącego okrętu. Sytuacja w Libanie robi się coraz bardziej napięta. Izrael oskarża libański Hezbollah, który współtworzy szeroką koalicję rządową, o przejęcie całego kraju wraz z jego armią;

Umowa Turcji z Iranem zniosła konieczność używania dolara jako waluty transakcyjnej. Zaś sam Iran zaproponował Rosji, by nie płaciła dolarami za ropę. Przypomnijmy – za taki pomysł Libię zmieniono w stertę gruzów, a Muammara Kaddafiego zabito;

-Pełniący faktyczną władzę w Arabii Saudyjskiej książę Muhammad ibn Salman rozpoczął bezprecedensowe zmiany w tym kraju. Po wysłaniu kilkudziesięciu tysięcy najbardziej fanatycznych obywateli w szeregi ISIS, Arabia zmienia kurs ku łagodnej wersji islamu. Trwa bezprecedensowa czystka wśród tamtejszego dworu królewskiego i biznesu. Masowe aresztowania i morderstwa są na porządku dziennym. Np dziś w katastrofie śmigłowca zginął książę Mansour bin Murquin ze stronnictwa rywali księcia ibn Salmana. Zamach?! Użycie broni sonicznej Tesli?! No jak śmiesz podejrzewać o takie rzeczy saudyjskie demokratyczne państwo prawa, spiskowy oszołomie!

-Spekuluje się, że trwający od ponad dekady konflikt saudyjsko-irański jeszcze bardziej się nasili. Mówi się o destabilizacji sytuacji w Libanie i innych krajach, a nawet o inwazji na Iran. Izrael daje do zrozumienia, że może rozpocząć wojnę przeciwko Syrii i Libanowi. Amerykanie utracili Pakistan, który stał się wspierającym Jedwabny Szlak sojusznikiem Chin. Również w Afganistanie dozbrajani przez Rosję Talibowie zdobywają coraz to nowe obszary tego kraju.

Realia geopolityki a narodowe resentymenty

Warto też pamiętać, że realia geopolityki zmieniają się bardzo płynnie. Jeszcze w 2015 roku Turcja dostarczała ogromne ilości uzbrojenia amerykańskiego, niemieckiego, francuskiego itp do islamistów z ISIS, FSA i Al-Nusry. I była gotowa razem z Izraelem bombardować syryjskiego prezydenta Assada. Teraz realia się zmieniły, nastąpił odwrót Turcji od sojuszu z USA i Saudami. Tak samo o ile Kaczyński dziś chciałby zrównać z ziemią Moskwę.. O tyle jutro może być tym, który się z Putinem porozumie i kupi dla armii polskiej kilka głowic atomowych za nadwyżkę budżetową.

Niby nikt nie handluje atomówkami jak jakąś pieprzoną cebulą, a porozumienia nuklearne są rygorystycznie przestrzegane, ale zmienić się może dosłownie wszystko. Dziś Kaczyński chciałby od Niemiec 10 bilionów odszkodowań za II wojnę światową. Ale jutro (a realnie za kilka lat) ten sam Kaczyński może wejść w sojusz z nowym niemieckim rządem tworzonym przez AFD. Elity inaczej patrzą na geopolitykę i stosunki z sąsiadami niż narody. Ludzie patrzą pod kątem sentymentów historycznych, a liderzy pod kątem interesów i zysków. Lud bawi się w ideologie i religie, a dla mądrego lidera są one co najwyżej narzędziem.

Zapraszam teraz na nagranie jednego z najlepszych, niezależnych analityków politycznych i ekonomicznych w Polsce, niejakiego Independent Tradera. Porusza on w nim wiele ważnych kwestii:

Autor: Jarek Kefir

Hej! Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Moim celem jest zwiększanie poziomu świadomości u Ciebie i u innych Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią krajowe jak i globalne przemiany, bo prawdziwa rewolucja to ta wychodząca od zwykłych ludzi. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i zakazane przez władze.

Niezależne media nie mają milionowych dochodów z prenumerat. W  dobie dominacji globalnych gigantów manipulacji musimy radzić sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony na serwerze WordPress to równo 199 dolarów rocznie, do tego dochodzą też inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Polepszenie naszej mentalności i ewolucja ludzkości jest też w Twoich rękach. Link z informacją jak wesprzeć moje publikacje i demaskacje, tutaj: https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/

  

Drony: człowiek i robotyka w Holocauście XXI wieku [+18]

Program samolotów bezzałogowych (dronów) w USA

samoloty bezzalogowe drony

Był jednym z pierwszych wynajętych do testowania nowej broni. Przemierzał niebo nad Afganistanem, nie ruszając się z fotela.

Baza Sił Powietrznych USA na pustyni Nevada. W jednym z hangarów stoi wielka metalowa skrzynia. W środku dwa fotele, zapach potu i papierosowego dymu. No i mrok rozświetlony przez kilkanaście monitorów. A na ekranach brązowe ścierniska i skaliste podnóża Hindukuszu we wschodnim Afganistanie.

Brandon Bryant powiększa obraz z kamery i obserwuje trzech mężczyzn, którzy idą polną drogą. Widzi dokładnie ich długie koszule i workowate spodnie. Nie zna imion. Wie tylko, że to podejrzani rebelianci. Powiedziano mu, że będą uzbrojeni, ale on widzi tylko pasterskie kije. Mimo to dyrektywa z góry mówi: potwierdzono broń.

Bryant przełącza widok na ostry kontrast podczerwieni. Ciepłe ciała ludzi świecą czerwienią wyraźnie odróżniającą ich od barwy chłodnej ziemi. Wiązką lasera oznacza dwóch mężczyzn, którzy idą jako pierwsi. „Trzy… dwa… jeden… pociski na torze”. Na zupełnie innym kontynencie dwie rakiety Hellfire odrywają się od drona, by w kilka sekund przekroczyć prędkość dźwięku. W miejscu gdzie byli mężczyźni, na ekranie widać biały błysk.

„Gdy dym opadł, zobaczyłem kawałki ciał dwóch mężczyzn rozrzucone wokół krateru. I trzeciego faceta, z nogą urwaną powyżej kolana. Rzucał się na ziemi, z uda tryskała mu krew. W podczerwieni widziałem, jaka jest gorąca. Na ziemi szybko stygła, ale minęło sporo czasu, zanim ten mężczyzna się wykrwawił. Patrzyłem, jak powoli nabiera koloru ziemi. Ten obraz wżarł mi się w pamięć” – mówi Brandon Bryant dziennikarzowi amerykańskiego miesięcznika „GQ”.

„Bryant jest jednym z kilkorga ludzi, którzy zgodzili się opowiedzieć o utrzymywanym w dużej mierze w tajemnicy programie samolotów bezzałogowych USA. Jest niczym opadająca kurtyną, która odsłania, jak w naszym imieniu zabija się tysiące ludzi. Jest przerażająco ludzką, XXI-wieczną maszyną do zabijania. I obiektem eksperymentu, który miał zbadać nowy sposób prowadzenia wojny. Opowieść o sześciu latach w armii była dla niego czymś w rodzaju spowiedzi, która przynosi oczyszczenie” – pisze „GQ”. „Spowiedź wojownika dronów” ukazała się pod koniec października.

Miałem być pomocnikiem Bonda. Zostałem oczami „Predatora”

Postawny mężczyzna z gładko ogoloną głową jest starszym kapralem Sił Powietrznych USA. Był operatorem bezzałogowych MQ-1B predatorów, które USA wysyłają na niebo Iraku i Afganistanu. A mężczyźni z afgańskiej drogi byli pierwszymi ludźmi, do których strzelał. Zabił ich w 2007 roku, miał wtedy 21 lat.

Bryant w metalowej skrzyni był oczami „Predatora”. Odpowiadał za pracę kamer i laserowego celownika. Obok zawsze siedział pilot, który sterował maszyną. Siedzieli w mroku, bo tak łatwiej się skupić na pilotowaniu maszyny. Obaj ubrani w zielone lotnicze kombinezony zaprojektowane tak, aby nawet w czasach dronów podtrzymać tradycje Sił Powietrznych USA. Odpalenie hellfire’ów było ich wspólnym dziełem. Bryant oznaczył cel, a pilot ciągnął za spust.

Bryant mówi, że operatorem dronów został właściwie przez przypadek. Chciał iść na uniwersytet, ale nie stać go było na czesne. W 2005 roku razem z kolegą zawędrowali do biura rekrutacji Sił Powietrznych USA. Kolega miał złe przeczucia i w ostatniej chwili uciekł. A Bryant podpisał papiery i pojechał na testy kompetencji. Osiągnął wysokie wyniki i został skierowany do wywiadu, aby szkolić się na analityka obrazu. „Mówili mi, że będę jak ci kolesie, którzy podrzucają Jamesowi Bondowi informacje, aby mógł ukończyć misję” – wspomina.

Trafił do programu „Drone” i przez 10 tygodni razem z innymi kadetami uczył się pilotować bezzałogowe samoloty. Latali nad pustynią i odpalali nieuzbrojone hellfire’y w stronę atrapy miasteczka. „Wypełnione betonem pociski trafiały w opuszczone czołgi i wraki samochodów. To było jak gra. Inspektor treningu patrzył nam przez ramię i mówił: – Boom. Zabiłeś wszystkich” – opowiada.

Oko Saurona zawsze oznacza problemy

Ale po kilku miesiącach „poszedł” na prawdziwą wojnę. Latał nad Irakiem i Afganistanem, choć nie ruszył się z Nevady. Pierwsza misja. Dron Bryanta startował z bazy 50 mil od Bagdadu. Miał być „aniołem stróżem” konwoju humvee. Amerykanin z wysokości 3 km skanował drogę w podczerwieni. Było spokojnie, aż dostrzegł lekko świecący krąg. To mogła być mina pułapka. Bojownicy często układają je pod nawierzchnią drogi, wcześniej roztapiając asfalt oponą polaną benzyną. Takie miejsce można wykryć w podczerwieni. Bryant – fan „Władcy pierścieni”, nazywa je „Okiem Saurona”.

Operatorzy próbowali ostrzec konwój. Bezskutecznie, bo żołnierze aktywowali jammery. To urządzenia, które zakłócają fale radiowe i mają zapobiec zdalnemu odpaleniu bomby. „Gorączkowo pisaliśmy wiadomości na czacie, przez który komunikujemy się z przełożonymi. Mijały minuty, a konwój jechał dalej” – opowiada Bryant.

Pierwszy humvee przejechał nad „Okiem Saurona”. Nic się nie stało.

„Już myślałem, że się pomyliłem, gdy bomba wybuchała pod drugim samochodem. W słuchawkach usłyszałem spanikowanego żołnierza: Co się, kurwa, stało?! – krzyczał. Widziałem spalonego humvee i ludzi starających się wyciągnąć żołnierzy. Dwóch zginęło. Trzech było ciężko rannych” – opowiada.

„Do końca nocy siedziałem w fotelu zdrętwiały. A potem po prostu poszedłem do domu. Nikt z nami nie rozmawiał o tym, co się stało. Nikt nie pytał, jak się z tym czujemy. Była niepisana umowa, że nie gadamy o swoich doświadczeniach” – dodaje.

Etyka robotów. Robot nie może krzywdzić ludzi

Bryant opowiada, że pracował sześć dni tygodniowo na 12-godzinnych zmianach. A czasem dłużej, bo załadowany Predator może spędzić w powietrzu 18 godzin, a od operatorów wymaga się, by byli tak wytrzymali jak maszyny. Do tego częsta praca nocami i – jak przekonuje – cztery pierwsze lata bez urlopu.

„Wzywano nas, jeśli gdzieś dochodziło do wymiany ognia. W ciągu kilku minut byliśmy na miejscu z naszym śmiercionośnym ładunkiem. Ale zazwyczaj robiliśmy coś innego, w kółko. Wpatrywaliśmy się w dachy, dziedzińce i drogi. Śledziliśmy ludzi po drugiej stronie świata. Jak piją herbatę z przyjaciółmi, bawią się z dziećmi. Raz ktoś na dachu kochał się z kobietą. Inny poszedł się załatwić na polu. W podczerwieni gówno świeciło na biało” – opowiada.

Razem z pilotem szukali sposobów, aby zabić czas. Jedli fast foody, cerowali mundury, zmieniali się, aby uciąć sobie krótką drzemkę. Bryant do perfekcji opanował sztukę czytania i oglądania monitorów jednocześnie. Zerkał na ekrany co dwie minuty i wracał do wertowania kartek. Tak przeczytał „Grę Endera” Orsona Scotta Carda, o dzieciach, które myśląc, że grają w grę, biorą udział w prawdziwej wonie. Oraz „Zabawę w berka” Isaaca Asimova, gdzie opisano trzy prawa robotów.

Pierwsze prawo mówi: Robot nie może skrzywdzić człowieka ani przez zaniechanie dopuścić, aby doznał krzywdy. Bryant rozważał, jak te prawa mają się do dronów. Sam podczas pierwszych dziewięciu miesięcy służby oddał pięć strzałów.

Nie możemy strzelić do dziecka. To nie dziecko, to pies

Drugi strzał był jeszcze trudniejszy niż pierwszy. Śledził wtedy wysoko postawionego bojownika – być może dowódcę talibów lub Al-Kaidy. Bryant nie wie, bo nie podawano mu szczegółów. Przez kilka godzin obserwował afgańskie gospodarstwo. Zgodnie z rozkazem oznaczył dom laserem, gdy jakaś postać przebiegła przez podwórze i wbiegła do budynku. „Wyglądała jak małe dziecko. Zamurowało mnie i zapytałem pilota, czy widział to samo. Skontaktowaliśmy się z obserwatorem wywiadu, który zawsze obserwował strzał. – To pies – odpisał obserwator”.

Bryant jest pewien, że to nie był pies. Już po odpaleniu rakiet razem z pilotem wielokrotnie odtwarzali nagranie z kamer. Jak mówi, gdyby spostrzegł postać wcześniej, mógłby skierować laser gdzie indziej. Nie dbał o to, czy zmarnuje wart 95 tys. dolarów pocisk.

„Pilot był typem człowieka, który nie dyskutuje z poleceniami. A jeśli obserwator uznał, że nic się nie stało, to nic się nie stało. W raporcie napisał, że budynek został zniszczony, a wysoko postanowiony cel – wyeliminowany. Raport nie wspomina ani o psie, ani o jakiejkolwiek innej żywej istocie” – mówi kapral.

Jak opowiada, na początku miał poczucie misji. Wierzył, że likwiduje „złych ludzi”. Na własne oczy widział dowódcę Al-Kaidy, który wyciągnął z bagażnika dwie spętane dziewczyny, zastrzelił je na ruchliwej ulicy i odjechał.

Gdy sam strzelał, musiał jeszcze przez kilka godzin obserwować, co dzieje się na miejscu strzału. Oglądał, jak ludzie gromadzą się wokół zabitych i zabierają ciała na cmentarz.

„Na początku wydawało mi się, że drony ratują ludzi, ograniczając cierpienia wojny. Potem zobojętniałem. Czułem, jak przechodzę na tryb zombi” – dodaje.

Miałem wrażenie, że jakiś głos mówi w mojej głowie

W 2008 roku Bryant został przeniesiony do bazy w Nowym Meksyku. Przez trzy lata śledził stamtąd „cele wysokiej wartości”. Jego eskadra ścigała m.in. Anwara al-Awlakiego – lidera Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego i jednego z najbardziej poszukiwanych terrorystów. Zginął w 2011 roku zabity przez drona CIA. Bryant twierdzi, to on razem z kolegami go namierzyli.

„Jedziemy po najlepszych kolesiów – mówili nam, pokazując prezentacje. Wreszcie tłumaczyli, kim są ci ludzie i dlaczego ich ścigamy. Podobało mi się to, co robię. Po trzech latach działałem jak w transie. Spoglądałem na tablicę ze zdjęciami celów i mówiłem: – Który z was dzisiaj umrze, skurwysyny? Miałem wrażenie, że jakiś głos mówi w mojej głowie. Jakieś moje mroczne alter ego. Czułem, że muszę stamtąd uciec” – opowiada.

Wiosną 2011 roku, po prawie sześciu latach latania dronem i 6 tys. wylatanych godzin, starszy kapral Bryant zwrócił 109 tys. dolarów premii, którą dostał za kontynuację służby, i odszedł z wojska. Gdy odchodził, dostał od przełożonych „kartę osiągnięć” swojego oddziału. „Taki dyplom ze statystykami: ilu wrogów zabiliśmy, ilu było ważnych. Zaczęło mnie mdlić na widok tych liczb” – opowiada.

„Liczba wrogów zabitych w akcji: 1626”.

Bryant nie pociągał za spust we wszystkich przypadkach, nie zawsze to on brał na cel ofiary. Ale latał w większości misji. I czuje się odpowiedzialny za wszystkich zabitych.

Po odejściu z wojska pił na umór

„Po pierwszym strzale trudno mi było z kimkolwiek rozmawiać przez kilka tygodni. Nie miałem pojęcia, jakie to straszne uczucie kogoś zabić. Jeszcze gorsze było oglądanie, jak ten mężczyzna się wykrwawia. Wracałem do domu samochodem i płakałem” – wspomina.

Inni operatorzy reagowali różnie. Jeden po powrocie do domu z miejsca wypił butelkę whiskey. Kobieta, która kierowała dronem, po swoim pierwszym strzale oświadczyła, że już nigdy więcej nie użyje broni, nawet pod groźbą sądu wojennego. Wielu męczyły koszmary. Bryant miał dziwaczne sny, w których postacie z jego ulubionej gry „World of Warcraft” występowały w podczerwieni.

Po odejściu z wojska pił na umór, włóczył się po barach albo zaszywał się w domu na kilka tygodni. Jak wspomina jego matka, nocą siedział przy stole, patrząc na pistolet, a nad ranem tego nie pamiętał. Przerażona oddała broń syna znajomym. „Czułam, jak go tracimy” – opowiada LanAnn Bryant „GQ”.

Wreszcie żołnierz za namową znajomego weterana z Wietnamu poszedł do terapeuty. Jak opowiada, po kilku sesjach zupełnie się rozkleił. „Czułem, jak coś gruchocze moją duszę, nie miałem pojęcia, że takie uczucie istnieje. Nie byłem gotowy tak żyć” – opowiada.

Terapeutka zdiagnozowała u niego zespół stresu pourazowego (PTSD). Przez dziesięciolecia uważano, że to zaburzenie lękowe, które dopada żołnierzy, jest skutkiem śmiertelnego przerażenia. Dopiero od niedawna psycholodzy dochodzą do wniosku, że powodem mogą być także „szkody natury moralnej”.

Wirtualny asystent pomoże pozbyć się poczucia winy

W 2011 roku psycholodzy armii USA przebadali 600 operatorów dronów. 42 proc. zgłosiło, że żyje w umiarkowanym lub wysokim stresie. 20 proc. skarżyło się na wyczerpanie emocjonalne lub wypalenie zawodowe. Autorzy badania orzekli, że przyczyną tak fatalnych wyników po części może być „konflikt egzystencjalny”, który przeżywają operatorzy. W odpowiedzi wojskowi naukowcy zaproponowali stworzenie wirtualnego asystenta, z którym piloci i obserwatorzy będą mogli rozmawiać podczas misji. Rozmowa miała im pomóc pozbyć się poczucia winy.

Po dwóch latach leczenia Bryantowi przeszły koszmary w podczerwieni. Pracuje w szkole ratownictwa medycznego. Zaplanował, że teraz będzie ratował ludzi.

„Samoloty bezzałogowe cały czas krążą po niebie Pakistanu, Jemenu i Afganistanu. Pomimo zapewnień prezydenta Baracka Obamy, że wojsko ograniczy ich użycie. Według ostatnich badań 61 proc. Amerykanów popiera stosowanie dronów, jeśli dzięki nim nie trzeba narażać życia żołnierzy. Być może jest jeszcze zbyt wcześnie, aby zrozumieć, jakie konsekwencje natury etycznej wiążą się z ich stosowaniem” – pisze „GQ”.

Spowiedź wojownika dronów – tekst magazynu „GQ”

Za: http://kochanezdrowie.blogspot.com/