Tag: kobiecość

Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze

Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz: bratnie dusze

bratnie duszeDziś poruszę tematykę związków i bratnich dusz. Pisałem iż bratnie dusze czy też dusze które się bardzo lubią, podróżują przez kosmos w grupach. Mogą one mieć najróżniejszą liczebność. Postulowałem, aby odszukać swoje bratnie dusze, pomóc im w miarę możliwości, a resztę ludzkości zostawić w spokoju. Zmienianie świata czy człowieka na siłę nie ma żadnego sensu. Gdyż wtedy świat czy człowiek zaczyna się odruchowo bronić i uderza w Ciebie.

Szczególną rolę bratnie dusze odgrywają w miłości, w relacjach damsko-męskich. Związki w naszym systemie są bardzo trudne – nie ukrywajmy tego. Na zawsze zapamiętam zdanie wypowiedziane przed laty przez mojego kolegę. Mówił on: „wiesz, realia związków na tym świecie są tak popieprzone, że chyba niemożliwe jest odnalezienie tu stabilności i szczęścia„. Dziś ten człowiek ma żonę, dzieci, kredyty, miliony obowiązków itp. Dobrze rozumował i rokował, ale co z tego, skoro teraz jest baterią systemu – jak większość.

Dziś wiem że nie chodzi tylko o związki – bo niewydolny jest cały ziemski system, każda jego część. Planeta jako świadomość zbiorowa a wraz z nią całe żywe stworzenie, przed eonami czasu zapadła na coś w rodzaju zbiorowego autyzmu czy zbiorowej schizofrenii. Ale do rzeczy. Otóż związki są najbardziej obarczone tym całym syfem, jaki tkwi w świadomości zbiorowej ludzkości. Związki, miłość, seks, rozmnażanie – to są te sfery, w które najbardziej ingeruje system.

Czy tego chcemy czy nie, ale tak jest. Czytałem dziś mądry i wzniosły cytat, by nie maskować się, by nie odgrywać żadnych ról typu narzeczony, żona. By nie wiązać się, ale tworzyć po prostu dobrą relację. Wszystko to prawda, tylko jak oddzielić taką pozytywną relację od wszędobylskiego systemu? Od wiedzących wszystko i wtrącających się „życzliwych” – rodziców obu stron, ciotek-klotek, rodziny? Od ślubów, dzieci, kredytów hipotecznych i innych, od trudnych warunków ekonomicznych nie pozwalających wielu ludziom na samorealizację?

U kobiet występują trzy destrukcyjne programy:

-nierównowaga między energią żeńską a męską. Większość kobiet to archetypowe „Ewy„, czyli kobiety pozbawione wewnętrznej siły. Rozpaczliwie szukają one tej siły u mężczyzn, wybierając tych nieczułych, zimnych, brutalnych. Mylą one patriarchalną agresywną samczość z siłą. I bardzo często padają jej ofiarą;
-żal i nienawiść wobec mężczyzn za doznane krzywdy z patriarchalnej przeszłości. Teraz patriarchat powoli obumiera, pojawi się jakiś nowy system. Każdy chce teraz zachować przywileje dawne (patriarchalne) jednocześnie korzystając z przywilejów nowych. A tak się nie da;
-energie reprodukcyjne (instynkt macierzyński). U mężczyzn ten instynkt jest w formie szczątkowej. Mężczyzna chce związku i seksu, cele kobiety idą dalej – rozmnażanie, założenie rodziny, status społeczny. Ale to się zmienia. A tam gdzie w grę wchodzą śluby, dzieci, kredyty i obowiązki – tam powoli acz nieubłaganie zanika miłość. Nie jest to samo w sobie złem, zła jest społeczna otoczka jaka narosła wokół tej sfery życia;

U mężczyzn też są destrukcyjne programy:

-konserwatyzm i purytanizm – jest to jeden z podstawowych męskich „diabłów” tkwiących w czeluściach samczej psychiki. Bierze się on z chęci kontroli i okiełzania kobiecości, w tym własnego pierwiastka żeńskiego, do którego istnienia społeczeństwo nie daje mężczyznom prawa. Istotny jest tu także podświadomy lęk przed kobiecą seksualnością, który ma genezę w ewolucyjnych mrokach naszych pradziejów, gdy nie znano antykoncepcji. Stereotypowy przykład to narwany, oceniający i osądzający samczyk żądający 100% dziewicy ale dobrej w łóżku, podczas gdy on sam pieprzy wszystko co nie ucieka na drzewo. I nie widzi w tym sprzeczności;
-desperacja emocjonalna i seksualna. Wiedzą o tym kobiety – mężczyzna za wszelką cenę pragnie kontaktu z nimi. Robi się coraz bardziej zdesperowany. Popełnia te wszystkie żałosne błędy, na które kobiety narzekają. Tymczasem zamiast zdesperowanych i żenujących zachowań, do tematu trzeba podejść z dystansem i na luzie. Na głębszym poziomie nie pragnienie osiągnięcia celu wręcz przybliża do tego celu. A paniczne pragnienie – oddala.

Jest ich oczywiście więcej. Zazdrość, zaborczość, chęć posiadania drugiej osoby na własność i kontrolowania jej – są to kolejne destrukcyjne programy „przyklejone” przez system do sfery miłosnej. Podstawa to przepracowanie swoich wewnętrznych diabłów i nauka życia samemu. Bez tego, jak i bez zaakceptowania i pokochania siebie, nie dasz miłości drugiemu człowiekowi. Czyli nie dasz mu swojej energii, a będziesz jedynie brał. Tak robi zdecydowana większość – nie daje od siebie, ale łapczywie bierze. To jest ta większość, której związki trwają te dwa do pięciu lat.

Cały wszechświat dzieli się na dwa pierwiastki: męski (ducha) i żeński (materii). Pierwiastki te są obecne we wszystkim co istnieje, w materialnym i w pozamaterialnym. Który z nich jest silniejszy? Silniejszym i bliższym nam, ludziom żyjącym w ciałach materialnych, jest pierwiastek żeński. A teraz popatrzmy na to przez pryzmat porzekadła, że wszystkie wartości na świecie są odwrócone o 180 stopni. Który pierwiastek obecnie rządzi na Ziemi? Tak, zgadliście – rządzi pierwiastek męski, czyli słabszy! Tak nie powinno być, i generuje to ogromne problemy w skali globalnej. Pierwiastek męski nie powinien mieć prymatu bo wtedy wszystko stoi na głowie.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Nie wiem co się stało kiedyś, dawno temu, gdy pierwiastek żeński nie tylko został strącony z piedestału, ale zapędzony do narożnika. I nie wiem kto to i po co to zrobił. Te zagadnienia nikną w morzu domysłów i w mrokach naszych pradziejów.

Cytuję: „Bóg Marduk (EGO, które oddziela się od uniwersalnego BYTU) zabija Królową Matkę Tiamat (morze instynktów, kobiecość, kontakt z naturą), dzieląc jej ciało na dwoje, od stóp do głowy (źròdło nowej formy duchowości – nie immanentnej, ale transcendentalnej: innymi słowy nie zakotwiczonej w ziemi, ale wymierzonej w niebo). Z obu części rozpłatanej na dwoje Tiamat powstają niebo i ziemia (źródło dualizmu i schizofrenii lub nienaturalnej dychotomii, w której przeżywamy istnienie).

Męska Era rozpoczyna ewolucję ludzkiej świadomości w kierunku tworzenia samoświadomego i samowystarczalnego Ego (nie potrzebuję Boga, czyli Matki Natury), które wypływa z fałszywej, instynktownej matrycy (nawet Adam i Ewa, zrywając owoc zakazany, obchodzą się bez Boga). Te historie ujawniają proces wdrożony cztery miliony lat temu: proces odejścia od naszych naturalnych matryc, polaryzację archetypów płci, irytującą dwoistość naszego sposobu myślenia, nadmierne wywyższanie męskości.”

Cytuję: „Religia pozbawiła naturę kobiecości czyniąc świat nieczystym, niższym niż nadprzyrodzony świat gdzieś tam, w przestworzach. W konsekwencji ciało stało się grzeszne, a seks zepsuty … Z kolei nauka, choć starała się oddzielić od religii i się jej sprzeciwiać, nie była w stanie uwolnić się od sztywnych postaw wobec przyrody uważanej za niebezpieczną, bezsensowną i od nas oddzieloną, czyli skazaną na wykorzystanie. W konsekwencji ciało stało się obiektem eksperymentòw, a nauka postawiła się na miejscu Boga, szukają odpowiedzi na wszystkie pytania i rozwiązań – także w kwestii śmierci. Tak więc i religia, i nauka są uważane za wyższe od natury, co sprawia, że Stworzenie czuje się niższe wobec natury, podczas gdy to, co znajduje się pośrodku – prawda – zostało utracone.”

Szerzej opisałem to w innych swoich artykułach:
Związek może być rajem ale może być i piekłem.. Jak postępować?
Wolność i możliwość wyboru to najważniejsze wartości na Ziemi
Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem
Czy posiadanie dzieci w tym systemie ma sens?!
Zrób systemowi na złość i uwolnij się!
Jeszcze nigdy związki nie były tak problematyczne jak teraz

Zapraszam teraz do przeczytania artykułu Katarzyny Kruk – Nowak o bratnich duszach i związkach. Wklejam go poniżej.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Bliźniacze dusze – co robić kiedy gonisz, a kiedy uciekasz

Cytuję: „Bliźniacze dusze, bliźniacze płomienie, płomyki lub po angielsku twin flames. Odwieczna miłość, której nic i nikt nie jest w stanie zniszczyć. Dwie połówki tego samego jabłka, niepojęta ludzka tęsknota za tym kimś jednym, jedynym, wyjątkowym. Porozumienie bez słów. Miłość, o której piszą poeci, kręcone są filmy, malowane są obrazy, do której wszyscy podświadomie tęsknimy – lecz jak to wygląda w rzeczywistości?

Wyrzuć do kosza wszystkie twoje wyobrażenia o romantycznej miłości, wieczorach przy gwiazdach i spijaniu sobie miłości z dzióbków. To zdecydowanie nie to i to tak nie wygląda, przynajmniej na początku. Potem jest trochę lepiej. Żeby doszło do tego, o czym marzysz, to musicie sobie na to zapracować. Co gorsza oboje. To nie jest żaden spacerek, tylko mozolna, ciężka harówka, często bez widoków na poprawę sytuacji. Najcięższa praca nad sobą, jaka kiedykolwiek cię czeka. Choć warta każdej sekundy cierpienia i walki. To, co się człowiek namęczy ze sobą i z drugą osobą, to jego. Oczywiście, jedna osoba ma trochę lżej, druga trochę ciężej, ale o tym za chwilę.

Na początek trochę teorii

Kiedy Dusza oddziela się ze Źródła, dzieli się na dwie części, umownie nazywane męską i żeńską, ponieważ w takiej konfiguracji schodzą razem na ziemię (być może mogą być tej samej płci, ale dotąd nie słyszano o takim przypadku). Są to więc te dwie przysłowiowe połówki tej samej duszy, które razem tworzą pełnię. Nie znaczy to bynajmniej, że bez tej drugiej osoby jesteś niepełnowartościowy. Wszyscy jesteśmy pełni sami ze sobą, ale z tą drugą osobą jest… jeszcze pełniej. Każdy z nas posiada bliźniaczą duszę, jednak nie każdy spotka ją w tym wcieleniu. Bliźniaki po raz pierwszy zawsze inkarnują razem i przeważnie tworzą wtedy jakąś formę związku miłosnego. Kolejne inkarnacje to już loteria. Mogą schodzić razem albo oddzielnie. Gdy inkarnuje się jedno z nich, druga osoba zawsze zostaje na górze i stamtąd wspiera swoją połówkę w jej zmaganiach i naukach na ziemi. W ten sposób ona też się uczy, ponieważ połączenie między nimi jest tak mocne, że odbierają swoje uczucia bez żadnego problemu. Z kolei, gdy już zdecydują się zejść razem na ziemię, nie ma takiej siły, która by powstrzymała zaplanowane spotkanie. Bliźniacze dusze są ze sobą połączone na stałe i prędzej czy później zawsze się odnajdą.

Obecnie coraz więcej dusz inkarnuje się razem na ziemi. Oznacza to, że mają do wykonania tutaj jakąś misję, poza ogólną czyli podnoszeniem wibracji planety. Ich celem jest zjednoczenie się, ale niekoniecznie pokrywa się to z ziemskim rozumieniem tego słowa. Nie muszą być ani w związku ani w małżeństwie, też nie każdy tandem zaplanował sobie taki scenariusz na to wcielenie. Warto pamiętać, że małżeństwo lub inne „ludzkie” przysięgi są dla duszy uwiązaniem. Ona wie, że jest wolna i nie może posiadać kogoś na własność. To tylko nasze ego potrzebuje zapewnień w postaci umów, przysiąg itp.

Co ciekawe, połączenie między bliźniakami jest tak silne, że gdy jedna osoba umiera i opuszcza ciało fizyczne, druga od razu lub w bardzo szybkim czasie robi to samo. Po prostu nie może żyć bez tej drugiej. Wracają cieszyć się brakiem cielesnych ograniczeń, a potem planować kolejne inkarnacje. W momencie, kiedy osiągną stan najwyższego oświecenia, wracają razem do Źródła.

Praktyka

Gdy dwie osoby spotkają się po raz pierwszy na planie ziemskim, można to porównać do uderzenia piorunem. Świat przestaje istnieć, człowiek traci kontakt z rzeczywistością, nagle czuć nieopisaną radość w ciele, dusza się wyrywa, serce zaczyna szybciej bić. Człowiek przestaje panować nad tym co mówi, robi i czuje. Najczęściej powtarzanym zdaniem przez ludzi jest „kompletnie nad sobą nie panuję, nie mam pojęcia co się ze mną dzieje, chyba wariuję”. Prawda zaś jest taka, że to ogólne poruszenie spowodowane spotkaniem się dwóch takich samych energii, porusza w człowieku odwieczną prawdę i miłość. Jest to na tyle silne doznanie, że czuje je za równo jedna, jak i druga strona, choć intensywność doznań może być zupełnie inna. Od tej chwili nic już nigdy nie będzie takie samo, a twój bliźniak na stałe będzie już gościł w twoim sercu i twojej głowie. Dodatkowo, w tym momencie, kiedy jeszcze nie wiesz, że masz przekichane, przez najbliższe kilkanaście albo kilkadziesiąt miesięcy, albo nawet całe życie – zaczyna się prawdziwa zabawa. Polega ona na tym, że w stosunkach między bliźniaczymi duszami, jedna osoba zawsze jest bardziej ciepła, empatyczna, kochająca, ale ma problem z puszczeniem – nazywamy ją goniącym lub z ang. Chaserem. Druga zaś jest stabilna, logiczna, może nawet wydawać się chłodna – ta z kolei jest uciekającym, czyli Runnerem. Ich celem jest zjednoczyć się z brakującym elementem i odnaleźć w sobie równowagę, zarówno w dawaniu, jak i okazywaniu miłości.

W wyniku tego mamy paradoks. Jedna osoba tak bardzo chce kochać, że druga przed nią ucieka. Uciekająca z kolei też pragnie kochać, ale jest tak przerażona ciepłem, które dostaje od chasera, że ucieka jak najdalej to możliwe, bo nie wierzy, że nie ma za tym żadnego „haka”. Pierwszą osobą, która dochodzi co jej „dolega” jest właśnie goniący. Biedni, skręcają się z bólu i tęsknoty, gotowi rzucić wszystko i wszystkich, byleby tylko być z Runnerem. Nie wiedzą kompletnie, że nie tędy droga. Im bardziej będą naciskać, tym uciekający będzie dalej. Ich zadaniem jest „puszczenie”, zajęcie się sobą , swoim życiem, całkowicie niezależnie od tej drugiej osoby. Pomyślisz sobie pewnie – co za problem?

Tutaj wpada się w kolejną pułapkę. W towarzystwie Runnera goniący czują się jakby byli porządnie naćpani, uzależnieni jak narkoman, który musi brać wciąż więcej i więcej żeby przeżyć. W dodatku włącza się kolejna rzecz. Bliźniak jest twoim lustrem! Najdoskonalszym, jakie możesz dostać. Pokaże ci wszystko, co cię boli, do ostatka, do ostatniej kropli krwi. Nagle zobaczysz wszystko tak dokładnie, poczujesz tak mocno, że będziesz wyć z bólu, który docelowo ma cię zaprowadzić do prawdziwego ciebie. Ale zanim to nastąpi, zostaniesz zmuszony do przepracowania wszystkich, absolutnie wszystkich swoich problemów, włącznie z tymi, których nawet nie jesteś świadom! Możesz zaprzeczać, uciekać, wypierać albo próbować się znieczulić. Z góry uprzedzam, że to nic nie da. Tylko oddali problem i ból będzie rósł w miarę upływu czasu. Nie dość, że człowiek czuje swój ból i widzi własne problemy, to jeszcze czuje drugą osobę, jej uczucia i rozterki – jakby dostawał na barki podwójne kombo, a jego zadaniem jest sobie z tym poradzić: przepracować własne i odciąć nieswoje. Gdy dojdziemy do tzw. „ściany” i kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej, nastaje tzw. czarna noc duszy.

Czarna noc duszy

Osobiście ani ja, ani żadna inna osoba mająca bliźniaka, nie życzyłabym tego nawet najgorszemu wrogowi. Ten czas nastaje, gdy uciekający – przerażony tym, co czuje i co robi goniący (a często podchodzi to wręcz pod nękanie drugiej osoby swoją obecnością) – ucieka jak najdalej się da i następuje rozłąka, która dla goniącego jest stanem prawdziwie agonalnym. Połączenie nie zostaje zerwane, ponieważ jest to niemożliwe, ale jest to dokładnie tak odbierane. W tym samym czasie budzi się także energia kundalini, powoli odblokowują się czakry. Rozłąka jest nieznośna, powoduje fizyczny ból, zaś cierpienie duszy jest nie do zniesienia. Gdy goniący zrozumie, że musi się zająć sobą i swoim życiem, objawy powoli ustępują. Przestaje gonić Runnera, co z kolei powoduje, że ten jest zdziwiony i nie do końca wie, co się dzieje. Nagle już nie czuje takiej adoracji, wsparcia, miłości i… zaczyna tęsknić oraz sam zabiegać o kontakt. Mimo że dalej się boi swoich uczuć i połączenia, tęsknota stopniowo wygrywa i uciekający zaczyna się powoli zbliżać, co z kolei dziwi goniącego. Jak to, ja odpuściłem, a on akurat teraz coś ode mnie chce? To jakiś żart? Paradoksalnie, Runnerzy to osoby przeważnie po wielkim zranieniu i z wielkim strachem przed uczuciem, a jednocześnie potrzebujące tego ciepła bardzo mocno. Cały proces bliźniaczych płomieni stawia ich przed uczuciem, którego nie ominą swoimi standardowymi sztuczkami. I, o ile goniący bardziej przeżywa przebudzenie duchowe, o tyle uciekający wchodzi na ścieżkę poznania siebie i powrotu do serca i swojej uczuciowości. Niestety dla Runnerów, przeżywają oni czarną noc duszy o wiele dłużej niż goniący, z tego względu, że nie mają tak bliskiego kontaktu ze swoimi uczuciami jak goniący, plus ich wewnętrzne blokady nie pozwalają im się otworzyć i zaakceptować uczucia, które się pojawiło. W ignorowaniu odzewu duszy i serca bywają mistrzami, ale dzięki temu są lepiej przystosowani do życia, nie są tak emocjonalni, jak Chaserzy. W momencie, gdy goniący uzdrowi swoje rany, sytuacja się odwraca i to on zaczyna uciekać przed dotychczasowym uciekającym. I tak w kółko, dopóki Runner nie uzdrowi swoich ran, na zmianę przyciągają się i odpychają.

Cały proces tzw. jednoczenia dwóch płomieni może trwać kilka miesięcy, a równie dobrze kilka lat, w zależności od tego czy i jak obydwoje będą nad sobą pracować. Zwróć uwagę, że jesteście zależni od drugiej osoby – czy wam się to podoba, czy nie. Poza rewolucją w sercu i duszy, trzeba przecież prowadzić zwykłe, ludzkie życie, chociażby pracować – zdecydowanie nie jest to łatwe zadanie, kiedy budzi się energia i zaczynają się pojawiać objawy w ciele. Możesz chodzić po lekarzach, a oni nic nie znajdą, ponieważ nie mają pojęcia, że przyczyną są zachodzące zmiany energetyczne. Spróbuj wytrzymać i nie panikować, a z czasem samo zacznie przechodzić.

Jeżeli podejrzewasz, że właśnie na twojej ścieżce życia pojawił się bliźniaczy płomień, poniżej lista „symptomów”, które mogą Ci pomóc w weryfikacji:

1.Wzajemne przyciąganie

Ewidentnie was do Siebie ciągnie. Często jest to bardzo nieświadome. Piszecie do siebie albo dzwonicie (dodajmy w tym samym momencie), bezwiednie siadacie zawsze obok siebie albo naprzeciwko, żeby mieć kontakt wzrokowy. Podświadomie szukacie pretekstu, żeby nawiązać kontakt albo się odezwać. I oczywiście nie możecie się pozbyć tej drugiej osoby z głowy.

2. Mowa ciała

To jest prawdziwy hit, ponieważ goniący widzi każdy najmniejszy gest uciekającego, który nie jest kompletnie świadom tego, co robi. Mało tego. Ludzie, którzy patrzą na was z boku, także widzą, że coś jest na rzeczy i że przyciągacie się jak magnesy, macie podobne ruchy albo mimikę twarzy, które świadczą o głębokim uczuciu, zaś wy kompletnie nie możecie nad tym zapanować. Wchodzą w to ruchy rąk, ciepły wzrok, pochylanie się w swoją stronę, bezwiednie zbliżanie się albo stawanie gdzieś w pobliżu na tzw. „wyciągnięcie ręki”. Gapienie się jak sroka w gnat albo słuchanie samego głosu – niekoniecznie istotne jest, co druga osoba mówi, ważne żeby mówiła. Postronne osoby bardzo często widzą i czują, jak energia między wami skacze, pulsuje, wzrasta. Zdarza się, że mają z tego niezły ubaw obserwując, jak usilnie próbujecie nad sobą zapanować, a zupełnie wam to nie wychodzi albo kompletnie nie jesteście świadomi, jakie sygnały wysyłacie (gorzej, jeżeli jesteście w związku z kimś innym – wtedy zazdrość rośnie do poziomu high). Bardzo często, szczególnie w fazie przebudzenia robi się tak gorąco, że nie można tego wytrzymać np. ja z moim bliźniakiem pewnego listopadowego wieczora siedzieliśmy w krótkich rękawkach, przy dwóch otwartych oknach, wiatraku i włączonym na 12 stopni klimatyzatorze. Z perspektywy czasu, dziwię się, że nic w pokoju nie zaczęło nam latać.

Z czasem gesty i mimika stają się bardziej świadome i łatwiej jest nad tym panować, ale oczy zawsze zostają – ciepłe, błyszczące jak słońce w środku lata – czy chcesz czy nie, tego nie zmienisz. Ciekawa jest też reakcja po dłuższej rozłące. Energia ponownie idzie w górę, zaś od ciała idzie miłość i blask nieopisanej radości, którego nie można niczym zatuszować. Tak, można się od tego uzależnić.

3. Aktywna telepatia i synchroniczność

Jest to coś cudownego i z początku nie do uwierzenia. Trochę przypomina czytanie w myślach, jednak tamto ma miejsce, gdy jesteście blisko siebie, telepatia zaś działa na odległość. I nie ma kompletnie żadnego znaczenia czy dzieli was 20 czy 20 tysięcy kilometrów. W dodatku jest aktywna, więc nie można za bardzo jej wyłączyć. Można to testować na różne sposoby np. wysyłając myśl pt. ”ubierz się dzisiaj w to i tamto” a potem obserwować ze zdumieniem, że druga osoba to odebrała. Mało tego – ubrała się dokładnie tak, jak mówiliście! Możecie również spotykać się w snach. To opcja dla zaawansowanych, którzy mają opanowane świadome śnienie.

Synchroniczność również jest na zaawansowanym poziomie. Piszecie do siebie w tym samym momencie, myślicie. Wyciągasz coś, czego akurat druga osoba potrzebuje, choć nie wiesz zupełnie skąd to masz np. w torbie. Plus znaki – piosenki, które mają ci przypominać (jakby w ogóle dało się zapomnieć…), słowa, reklamy, imiona. Cały świat do ciebie krzyczy, nie ma gdzie uciec i się schować. Z czasem zaczyna być to nawet zabawne, ale na początku jesteś święcie przekonany, że zwariowałeś. W dodatku ludzie nie są żadną pomocą – uważają dokładnie to samo. Ktoś, kto tego nie doświadczył na własnej skórze, nie jest w stanie tego zrozumieć, więc zupełnie nie przejmuj się opinią otoczenia.

4. Współodczuwanie

Osobiście obserwuję i badam to zjawisko dosyć dogłębnie. Bliźniacze dusze bezbłędnie wyczuwają swoje nastroje. Nawet na odległość. Ponadto, zwykle reagują. Mogą mieć ochotę napisać tej osobie, żeby np. mniej pracowała albo już przestała pić, bo zdecydowanie wystarczy, mimo że są daleko od siebie. Goniący odczuwa na początku o wiele mocniej, dlatego tak bardzo chce pomóc uciekającemu w ukojeniu jego bólu. Jakby tego było mało, odczuwają również swoje fizyczne dolegliwości. Nie wiem, ile razy miałam problem, żeby odróżnić co jest moje, a co jego. Ale zgadzało się wszystko, bóle w tym samym miejscu i czasie. Taki mały minus bycia połączonym, który motywuje i jedno, i drugie do dbania o siebie, bo w innym przypadku nie będzie zbyt wesoło. Dodajmy jeszcze do tego maksymalne poczucie bliskości czyjejś osoby. Może się zdarzyć, że będziesz namacalnie czuć jak cię przytula albo dotyka, jakby był tuż obok. Identyczny mechanizm działa, gdy jedna osoba łączy się seksualnie w energii. Druga też może nagle zacząć mieć podobne odczucia, a czasem nawet czuć wyraźny dotyk na ciele. Dotyk partnera twojego bliźniaka dodajmy, co już jest opcją najgorszą z możliwych. Wkraczać do czyjegoś łóżka i nie móc się odłączyć. Z drugiej strony, jako że połączenie między wami jest tak silne – możliwe jest seksualne łączenie się w energii na odległość. Nie musicie się łączyć ciałami, żeby odczuwać przyjemność, czy nawet wielokrotne orgazmy.

5. Czytanie w myślach

W skrócie, polega to na tym, że patrzysz na tę osobę i wiesz. Po prostu. Co myśli, co zaraz powie, jakiego słowa jej brakuje. Bardzo często mówicie to samo w tym samym momencie i nie są to tylko pojedyncze słowa ale całe zdania, a nawet wypowiedzi. Podajesz kubek zanim poprosi. Otwierasz drzwi kiedy akurat się do nich zbliża. Wchodzisz w słowo mówiąc dokładnie to samo itp itd.

6. Wizje

Będąc obok tej osoby albo patrząc jej w oczy, bezwiednie zaczynasz mieć wizje z przeszłych żyć – jak się spotkaliście po raz pierwszy, odłączyliście od źródła albo na co się umówiliście, schodząc tutaj obecnie. Odczuwalne jest to w ciele, jakbyś „wtapiał” się w człowieka, który jest obok i widział wszystko jego oczami lub oglądał film z waszej wspólnej przeszłości na przestrzeni całego istnienia. Bardzo mocne doznanie, szczególnie dla osób, które do tej pory nie miały w ogóle do czynienia z jakąkolwiek duchowością.

7. Uzupełnienie i dopasowanie

Jako, że reprezentujecie dwie przeciwstawne energie, które się uzupełniają, cechy które są u ciebie bardzo mocne, u drugiej osoby będą słabe i na odwrót. Jest tak po to, żebyście mogli się od siebie nawzajem uczyć, wspierać. Wspólna praca nad czymś, zawsze jest bardzo owocna i bywa, że ludzie zmieniają się w tempie ekspresowym. Zaś potem, patrząc z perspektywy czasu np. roku, ze zdziwieniem odkrywasz, że jesteś zupełnie innym człowiekiem, jakby ktoś cię podmienił.

8. Przyciąganie i odpychanie

Klasyczny schemat, który został opisany powyżej. Jedna osoba goni, druga ucieka i tak w kółko, dopóki oboje nie przepracują swoich traum. Ku własnemu zdziwieniu, w pewnym momencie goniący zaczyna uciekać przed Runnerem, ponieważ nie wytrzymuje albo zwyczajnie nie chce czuć jego emocji i problemów, tym bardziej kiedy ma już przepracowane swoje. Przyciąga was uczucie, a odpycha lęk i ból, który przeważnie nieświadomie zadajecie sobie nawzajem. A potem i tak wracacie i karuzela się kręci.

9. Wybaczanie, rany cięte i szarpane

Cokolwiek ta osoba by ci nie zrobiła, zawsze jej wybaczysz, prędzej czy później. Tyle razy, ile cię zrani, tyle samo zostanie jej wybaczone, bo inaczej się nie da, po prostu. Tak samo, tyle razy ile cię zepchnie w otchłań bólu i rozpaczy, tyle samo razy cię stamtąd wyciągnie. Żeby było śmieszniej, z perspektywy czasu jeszcze będziesz jej za to wdzięczny. Dlaczego? Każda rana zadana przez bliźniaka służy rozwojowi – twojemu albo jego albo obopólnemu. Nie wchodzi tu w grę ani przemoc, ani tym bardziej agresja. Bliźniak nigdy celowo i z premedytacją cię nie skrzywdzi ani fizycznie ani psychiczne. Przyczyną tego jest rozwinięte współodczuwanie. Krzywdząc ciebie, krzywdzi też siebie. Jeżeli rani cię świadomie, to wiedz, że ma za tym jakiś cel. Przeważnie twoje dobro i rozwój, choć z twojej perspektywy może to wyglądać zupełnie inaczej. Jest to koronkowa robota, bowiem trzeba umieć wyczuć granice wytrzymałości obydwu stron, w innym wypadku oboje będziecie się zwijać z ogromnego bólu.

10. Samotność

Bardzo często zdarza się, że przed spotkaniem oboje byliście samotni, oddzieleni od swoich dusz i swojego serca, zaś celem jest powrót do waszego prawdziwego ja.

11. Tęsknota i dom

Gdy się spotkacie, zaczynacie odczuwać tęsknotę wielorakiego rodzaju. Z jednej strony za tą osobą, ale już w pełni świadomie. Z drugiej za domem, z którego pochodzicie i gdzie razem przebywacie połączeni. Z trzeciej coś się zmienia – nie tęsknicie już za wyimaginowaną osobą, żyjącą tylko w waszej głowie. Gdy zaczynacie się do siebie zbliżać, tęsknota za nią mija, następuje wypełnienie tej pustki, o której wszyscy tak często i gęsto piszą, za tą drugą połówką jabłka.

12. Identyczność

Na najgłębszej warstwie jesteście tacy sami. Przeważnie macie taki sam albo podobny zawód, tak samo odbieracie świat, wyznajecie podobne wartości i ideały. Dotyczy to również pasji i hobby, a także wyboru partnerów życiowych, urządzenia mieszkania itp. Jeżeli jedna osoba jest uzdolniona w jakieś dziedzinie, to druga również, ponieważ jesteście tacy sami, więc niemożliwa jest sytuacja, że jedno jest gorsze od drugiego. To samo dotyczy sfery duchowej. Jeżeli ty jesteś jasnowidzący, to druga osoba również będzie posiadać taką cechę.

13. Wiedza o sobie nawzajem

Jest to coś, co ma swoje plusy i minusy. Plusem jest, że jest to jedyna osoba na świecie, która zna każdy twój kąt i zakamarek, dzięki czemu może ci pomóc coś uzdrowić, przerobić albo uświadomić. Powszechnym zjawiskiem jest, że słuchacie bardzo uważnie, co wasz bliźniak do was mówi i wiecie, kiedy uderza w sedno. Mimo, że może was to wkurzać albo boleć, jednak nie ma opcji, że się wyłączacie, jeżeli mówi coś ważnego. Może wam dać wskazówki, gdzie iść, co zrobić, na czym się skupić. Minusem jest – no właśnie, dokładnie to samo, czyli wiedza. Na początku ciężko jest się pogodzić z tym, że ktoś widzi i wie wszystko, że nie idzie niczego ukryć. Przyczyna jest prosta. Każdy ma swój cień – coś czego się wstydzi, co ukrywa przed innymi. Tutaj takiej opcji nie ma, więc daje to potężnego kopa do zmiany.

Więcej info znajdziesz tutaj:

http://twin-flames.crazylife.pl/2014/02/20/aspekty-duchowego-polaczenia-u-blizniaczych-plomieni/

Jeżeli na podstawie powyższej listy stwierdzasz, że tak, hurra, spotkałem moją bliźniaczą duszę, to poniżej rady, jak sobie poradzić, będąc w procesie zmian:

Rady dla goniącego:

Najprościej byłoby napisać: „człowieku, odpuść sobie i zajmij się swoim życiem”, ale zdecydowanie tak to nie działa, więc cierp na zdrowie. Paradoksalnie, choć ciężko w to uwierzyć, znajdujesz się w lepszym położeniu, ponieważ jako pierwszy zaczynasz się zmieniać i pracować nad sobą. Po drugie, również jako pierwszy dochodzisz, co i jak oraz co was łączy. Twoim największym problemem jest nieopanowana chęć, a wręcz przymus zagłaskania drugiej osoby na śmierć z miłości. Jak już wiesz, zupełnie nie tędy droga. Poza przepracowaniem własnych traum i programów, twoje zadanie w tej relacji jest bardziej rozbudowane niż Runnera. Przede wszystkim masz nauczyć się równowagi, zająć swoim życiem, niezależnie od tego, czy ta druga osoba w nim będzie, czy nie. Wiem, trudne zadanie, sama przez to przeszłam. Niestety, to nie wszystko. Kolejnym krokiem jest nauczenie się stawiania własnych granic. To trochę jak z dzieckiem. Odpychasz je, wiedząc, że to dobre zarówno dla niego, jak i dla ciebie, oraz że więcej się wtedy nauczy. Spróbuj też spojrzeć, jak to wygląda z jego perspektywy – on kompletnie nie wie, o co ci chodzi. Mało tego, czuje się przyparty do muru, a nawet dręczony psychicznie. Wyobraź sobie, że ktoś do ciebie non stop pisze albo dzwoni – nawet bardzo cierpliwemu człowiekowi prędzej czy później ta cierpliwość się skończy. Jeżeli normalny człowiek potrzebuje wolności i samotności, to uciekający potrzebuje jej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt razy więcej. Miej też w pamięci, że kontakt z tobą jest dla niego bardziej bolesny niż przyjemny, czyli kompletnie na odwrót niż dla ciebie. I choćby nie wiem, jak cię kusiło, to odłóż telefon, wyłącz facebooka, zajmij myśli czymś innym. Idź się przewietrzyć, dobrze ci to zrobi. Bliźniakowi zresztą też. Jeżeli już tak bardzo potrzebujesz coś zrobić, to po prostu ciepło o nim myśl i wysyłaj swoją energię, ale nic więcej. Weź również pod uwagę, że to co cię kręci w tym połączeniu i daje kopa do zmian i pracy nad sobą, w przypadku Runnera działa dokładnie na odwrót, za to dokładnie z taką samą intensywnością.

Nie bój się też tupnąć nogą albo pokazać, że tak, kochasz, ale też wymagasz pewnych rzeczy. Pewnie, że maślane oczy i energia, która idzie od drugiej osoby powala na kolana i się złamiesz, nie raz i nie dwa, i nawet nie trzy. Jednak celem jest osiągnięcie momentu, w którym nie będzie to robiło takiego wrażenia i wolisz kogoś skrzywdzić niż dać skrzywdzić siebie. Pozwól mu uciec jak najdalej da radę i obserwuj, co się będzie działo. A będzie, to masz jak w banku. Wtedy u drugiej osoby uruchamia się proces pracy nad sobą. Działa to trochę jak mały szantaż: „nie dam ci tego czego chcesz, bo nie chcę cię takiego nieprzepracowanego i nieświadomego”, więc druga osoba podświadomie zaczyna reagować na takie komunikaty. Dlaczego? Ponieważ jakby na to nie patrząc, też cię kocha najbardziej na świecie, więc tracąc nazwijmy to ”adorację” zaczyna się zastanawiać, co się stało, że jest inaczej. A nawet, jeśli nie myśli i nie analizuje, to czuje, że coś się zmieniło i zaczyna jej tego brakować. I tutaj zaczyna się twoja nowa rola. Możesz w jego procesie pomóc, przyspieszyć go (poprzez stawianie wymagań i granic oraz odsuwanie się) albo go zwolnić (polecieć w jego ramiona z radością i łudzić się, że mu to pomoże). Wybór należy do ciebie, spoczywa na tobie duża odpowiedzialność. Nie zapominaj, że przed zejściem tu na ziemię, wasze dusze się tak umówiły i że ta druga zaufała ci bezgranicznie, powierzając ci swoje losy całkowicie, ufając, że jej pomożesz w tym życiu. To jest przyczyna, dla której to ty jesteś goniącym. Masz w sobie tyle miłości, że wystarczy, żeby to wszystko pociągnąć, choć będzie boleć i nie raz zwątpisz w sens tego wszystkiego. Ale spokojnie, nagroda za tę ciężką pracę jest tego warta. Spróbuj także, o ile to możliwe – wyczuć moment, kiedy druga osoba będzie gotowa, żeby się dowiedzieć, co się z nią dzieje. Szansa, że nie będzie miała ochoty wsiąść w rakietę i nie wrócić, jest co prawda bardzo mała, ale przynajmniej dostanie coś innego – samoświadomość, co się z nią dzieje i jakie są tego przyczyny. I powtarzaj sobie wciąż: „cierpliwość, tylko cierpliwość może mnie uratować.”

Rady dla uciekającego:

Kochany Runnerze, jesteś trochę jak dziecko błądzące we mgle, które wie i czuje, że coś się dzieje, ale nie wie, po co i dlaczego. Nawet zbytnio się nad tym nie zastanawiasz, gdyż nie masz kontaktu z własnym sercem albo wypierasz to, co czujesz z obawy przed masą różnych rzeczy. Wiem, że jest ci trudno dotrzeć do własnych emocji, jeszcze gorzej przyznać się samemu przed sobą, a już przed kimś to w ogóle, że się panicznie boisz pokazać, jacy naprawdę jesteściw. Patrzysz na goniącego jak na wariata, którzy coś od ciebie chce, zupełnie nie wiadomo, dlaczego i tak w ogóle, to po co zawraca ci głowę. Plus mówisz, że nic nie czujesz, nie widzisz, zaprzeczasz, albo, co gorsza, wmawiasz, że goniący coś sobie ubzdurał. Zanim to zrobisz, spróbuj przeanalizować w sobie, co ta osoba do ciebie mówi, albo chociaż dopytaj, o co chodzi i jak ona to widzi. Gdy osoba, którą kochasz najbardziej na świecie uważa, że kłamiesz albo zwariowałeś – rani to bardzo mocno. Jest to dla Chasera oczywiste, że jest to dla ciebie niewyobrażalnie trudne, żeby się przełamać w czymkolwiek albo wyjść ze swojego igloo, które było budowane latami, jak nie wiekami. Nie mówiąc już o wyjściu z jakąkolwiek inicjatywą, wolisz już pracować 24/7 niż się odważyć, ba!, nawet pomyśleć o czymkolwiek, jakimkolwiek kroku w kierunku Chasera. Spróbuj jednak okazać choć trochę uczucia. Wysłać głupią wiadomość, np. „myślę o Tobie” albo przytulić, jak człowiek człowieka. Chaser czeka jak spragniony beduin na pustyni na jakikolwiek gest, nawet na coś tak głupiego, jak informacja, że czyjeś zachowanie cię zabolało albo się cieszysz bo to znaczy, że jednak coś czujesz, wbrew temu co pokazujesz na zewnątrz. Jeżeli zaś to też cię przerasta, ale jesteś świadomy, co się z tobą dzieje, to możesz spróbować zrobić to mentalnie. Myśląc o tej osobie, wysyłając jej myśli typu „przepraszam, ale nie jestem gotów”. Jest to metoda, która nie wymaga bezpośredniego kontaktu, na tyle bezpieczna, że nie obciąża cię psychicznie, a może przynieść obydwojgu ulgę. Spokojnie możecie się komunikować na poziomie energetycznym i mentalnym. Nie ma możliwości, żeby uciekający nie odebrał komunikatu. Za bardzo na niego czeka.

Najważniejszą jednak radą jest, abyś spróbował przeżywać swoją ucieczkę bardziej świadomie. Zastanowić się, czemu postępujesz tak, a nie inaczej, co tobą kieruje, przed czym tak naprawdę uciekasz. Biegnąc, a czasem nawet lecąc, spróbuj rozejrzeć się wokół, co mijasz i co się dzieje. W ten sposób możesz pogodzić ze sobą dwie rzeczy. Dalej uciekasz, więc się nie boisz, ale też zaczynasz powoli coś rozumieć. A wtedy być może odczujesz potrzebę zwolnienia albo nawet zatrzymania. Pamiętaj też, że goniący jest tak naprawdę tylko twoim lustrem, które pokazuje to, z czym masz problem. Na takiej samej zasadzie jak ty jemu. Jeżeli ogarnia cię czyste przerażenie na samą myśl, to przynajmniej spróbuj dojść, o co tak naprawdę chodzi i co to lustro ci pokazuje, co za lekcję do odrobienia. Postaraj się nie traktować tego personalnie, miej gdzieś w pamięci, że to, co widzisz w bliźniaku i co powoduje twój wewnętrzny ból i lęk, tak naprawdę jest w tobie i jest twoje. To nie bliźniak daje ci swoje problemy. Wyciąga ci na wierzch twoje własne, żebyś ujrzał, co masz do przepracowania. Pamiętaj też, że choć się boisz, to oto masz przed sobą osobę, która zawsze będzie przy tobie i stanie za tobą murem, cokolwiek by się nie działo, czegokolwiek byś nie zrobił – ona zawsze będzie. Bo kocha bezgranicznie, a jeśli rani, to tylko i wyłącznie dla twojego dobra i przeżywa dokładnie ten sam ból, co ty. Oczywiście ma momenty, kiedy najchętniej by cię walnęła porządną cegłą w łeb, żeby cokolwiek dotarło, ale nie robi tego tylko dlatego, że wie, że ją to zaboli równie mocno. Wiadomo, że nie wiesz, czemu ta osoba jest tak uparta i się zaparła akurat na ciebie, ale uwierz mi, że ona bardzo dobrze wie. Jeżeli tylko otworzysz się choć trochę na to połączenie, przeżyjesz coś, czego żadne słowa nie są w stanie opisać. A może nawet zapragniesz więcej?

I jednym i drugim życzę powodzenia, a już najbardziej wytrwałości i cierpliwości.

Dlaczego ludzie tak się zachwycają tym połączeniem? Sama nie wiem. A tak szczerze, to mimo wszystko, jest to fantastyczne doświadczenie. Mimo bólu, cierpienia, walki z samym sobą, przekraczania własnych granic. Proces poznawania siebie samego, odkrywania, że ktoś wreszcie ma tak samo jak ty, jakkolwiek dziwne i głupie by to nie było, jest bezcenne. Uczucie, kiedy bierzesz telefon do ręki i widzisz, że ta osoba właśnie do ciebie pisze. Albo zwijasz się z bólu, modląc się o cud i właśnie dostajesz idealną wiadomość, która sprawia, że od razu ci lżej. Takie samo pokręcone poczucie humoru. Po ciężkiej pracy zyskujesz osobę, która zna cię od zawsze, każdy twój kąt i zakamarek, a mimo to akceptuje cię takiego, jakim jesteś; na którą możesz liczyć niezależnie od tego, co by się nie działo. Której nie musisz tłumaczyć, bo wszystko jest jasne. Która cię kochała i kocha forever and ever, która nigdy nie zniknie, ponieważ jesteście na stale połączeni. Momentami żyjesz na takim haju, zarówno pozytywnym i negatywnym, że żadne używki ci czegoś takiego nie dostarczą w tak czystej postaci. Plus masa żartów i zabawy, wzajemnych psikusów i docinania, wypominania sobie rzeczy z poprzednich żyć i kupa śmiechu. Dokładnie tego, czego zawsze ci tak bardzo brakowało.”

Autor: Katarzyna Kruk – Nowak
W razie pytań piszcie na: wiedzmakruk@gmail.com
Źródła:
http://www.wrozenieonline.pl/rozwoj-duchowy/blizniacze-dusze-moc-wiecznej-milosci
vismaya-maitreya.pl/
http://twin-flames.crazylife.pl/
http://twinflame.blog.onet.pl/

ODWIECZNA ZAGADKA CHORÓB PSYCHICZNYCH MA DOŚĆ PRZERAŻAJĄCE ROZWIĄZANIE!

Zagadka chorób psychicznych jest prosta do wyjaśnienia

Choroby psychiczne pojawiają się wtedy, gdy rzeczywistość staje się nie do zniesienia. Gdy punkt krytyczny zostaje osiągnięty, to umysł, by chronić swoją integralność przed całkowitym kolapsem, syntetyzuje iluzję. Może ona się przejawiać jako bezwładne halucynacje, jako wyobrażenie że jesteś Napoleonem, jako borderline, nerwica, depresja.

Nie jest to tak naprawdę coś złego, choć wydaje się to paradoksalne. Jest to mechanizm obronny psychiki / umysłu. Wbrew pozorom i wbrew temu, co się mówi, jest to dla umysłu.. wielka ulga. Iluzje które wymieniłem powyżej, są syntetyzowane po osiągnięciu punktu krytycznego. Mają za zadanie „mechanicznie” zagłuszyć rzeczywistość, za wszelką cenę. Mają za zadanie zająć czymś umysł – czymkolwiek, choćby takim bełkotem, i odwrócić jego uwagę od rzeczywistości.

Nie dotyczy to tylko „twardychchorób psychicznych. Tak naprawdę większość ludzi o ile nie wszyscy, syntetyzuje takie iluzje. Nie jest to choroba psychiczna w sensie stricte. Ale działa to na tej samej zasadzie. Człowiek nie akceptuje rzeczywistości, więc syntetyzuje iluzję, więc nie chce dostrzegać pewnych rzeczy, nie chce poszerzać horyzontów. Nie dopuszcza do siebie nowych poglądów i spojrzeń. Ma niski poziom świadomości, prowadzi go bezwładny autopilot. To jest właśnie zbiorowa halucynacja, sen na jawie.

Jednym z przypadków znanych mi jest człowiek który zakochał się nieszczęśliwie w jakiejś kobiecie. Odrzucenie, niby normalna rzecz, było dla niego tak silną traumą, że umysł by chronić integralność systemu, wygenerował iluzję – sen na jawie, halucynację. On dalej rozmawiał z tą dziewczyną w myślach, widział ją swoimi zmysłami. Umysł by chronić się przed całkowitym kolapsem, stworzył wirtualny sektor, w którym ta dziewczyna jest obecna. Okazuje się jednak, że te niby wirtualne sektory syntetyzowane przez umysł są dużo bardziej rzeczywiste niż nam może się zdawać..

duchowość 1

Choroby i zaburzenia psychiczne a prawa wszechświata

Cytuję: „Dokładnie tak samo ludzie z zaburzeniami psychicznymi, znajdując się ciałem w sektorze materialnego urzeczywistnienia, postrzegają inny, nieurzeczywistniony sektor. Ich percepcja nastrojona jest na określony sektor w przestrzeni wariantów, gdzie mogą być nie tylko inne dekoracje, lecz również inny scenariusz i role.Ludzie z zaburzeniami psychicznymi wcale nie są chorzy w zwyczajnym rozumieniu.Oni nie wyobrażają sobie, że są Napoleonami i innymi odpychającymi osobowościami.

Oni rzeczywiście postrzegają taki wariant,widzą go w sektorze przestrzeni. Są tam wszystkie warianty, lecz człowiek wybiera to, co bardziej podoba się jego duszy.Kiedy konflikt duszy i umysłu osiąga taki punkt graniczny i „wykończona” dusza nie jest w stanie dłużej znosić okrutnej rzeczywistości,wówczas percepcja nastraja się na wirtualny, nieurzeczywistniony sektor.

Przy tym sam człowiek fizycznie żyje w sektorze materialnym. Pewien psychiatra opowiadał historię o kobiecie, która patologicznie pragnęła mieć idealnego męża i dzieci. Wyrażając się terminami Transerfingu, ważność rodziny osiągała u biedaczki szczyt.Wrezultacie wyszła za mąż za człowieka, który brutalnie się nad nią znęcał. Nie udało się jej urodzić dzieci. Rzeczywiste życie stało się nie do zniesienia i wkrótce znalazła się w szpitalu psychiatrycznym. Nie przyjmowała już do wiadomości sektora materialnego urzeczywistnienia.

Jej ciało znajdowało się w materialnym świecie, a percepcja była nastrojona na sektor wirtualny, w którym była żoną angielskiego lorda, miała dzieci i była absolutnie szczęśliwa. Z punktu widzenia otoczenia żyła w naszym świecie, podczas gdy jej percepcja była nastrojona na sektor wirtualny. Takich chorych usiłuje się leczyć, lecz wielu z nich jest szczęśliwych właśnie w tym stanie, kiedy iluzje są o wiele przyjemniejsze od okrutnej rzeczywistości.Tak naprawdę to wcale nie iluzje, tylko nieurzeczywistnione warianty, które istnieją tak samo rzeczywiście, jak sektor materialny.”
~Vadim Zeland

choroby psychiczne

Farmakologiczna lobotomia uspokaja chorych psychicznie

Jest to trochę przerażające, nieprawdaż? Z jednej strony jest to halucynacja, sztucznie wygenerowana iluzja. Z drugiej strony nie jest to iluzja. Bo ona naprawdę istnieje w stanie stacjonarnym w tej dziwnej otchłani znajdującej się po drugiej stronie lustra, którą ludzkość umownie nazwała „Bogiem„. No i ta iluzja nie jest iluzją dla umysłu, ona istnieje naprawdę, ale już nie w stanie stacjonarnym. Bo umysł ja odtwarza w czasie rzeczywistym.

To tłumaczy fakt, dlaczego leczenie nie przynosi żadnego rezultatu, lub przynosi rezultat nikły. Farmakologiczna lobotomia pomaga uspokoić takiego chorego, dzięki temu rzeczywistość staje się dla niego trochę bardziej znośna. Część objawów mija, choć tylko na jakiś czas.

Pewna część takich zaburzeń bierze się z powstawania tzw jungowskiego cienia. Jest on naprawdę krańcowo niebezpieczny, choć do tworzenia cieni wręcz zmusza nas społeczeństwo, szczególnie w procesie wychowania. W niektórych wypadkach może on nawet zabić. Cień powstaje gdy jakaś część naszego „ja„, szczególnie jakiś potencjał, zostanie zanegowany, uznany jako grzeszny, niewłaściwy, zły. Wtedy schodzi on do „podziemi„, do podświadomości. I stamtąd atakuje, dopominając się o swoje.

Tworzenie cieni wymusza na nas purytańskie społeczeństwo. Purytanizm, dulszczyzna itp nie są naszymi normalnymi „programami„. Nie są kompatybilne z prawdziwą głębią naszej istoty. Zostały one narzucone ludzkości przed eonami. Są reliktem trudnych czasów, są reliktem mentalności niedoboru. Że „nie starczy dla wszystkich„, więc trzeba wytrwale walczyć, rywalizować, konkurować, iść po trupach, niszczyć innych.

choroby psychiczne

Ludzie chcą więcej i więcej a potem wariują i chorują

Tak naprawdę wystarczy dla wszystkich, spokojnie. Tylko jest jeden problem.. Ludzie w swojej przewrotności pragną więcej, więcej i więcej. I m.in. stąd się bierze tragedia ludzkości. Większość problemów i pragnień jest sztuczna, jest rozpaczliwie pusta, jak większość naszego człowieczego losu. Bo czego pragniesz? Tego, co narzuciło Ci społeczeństwo – stąd pochodzi ogromna większość tych krzykliwych i nie znoszących sprzeciwu pragnień. Musisz, musisz i musisz.

A gówno prawda. Po co szary Kowalski stale pragnie ciągle nowych rzeczy, albo nowego samochodu, skoro stary nie ma nawet trzech lat i działa niezawodnie? Po co politykowi zachłanne pragnienie wywołania wojny domowej w Syrii, zgładzenia setek tysięcy ludzi i zawładnięcia zasobami tego państwa? Czy sprawi to, że będzie on szczęśliwy?

Jest to schyłkowa, krańcowa forma dominacji ego / umysłu nad duszą. Tworzy ona chyba najbardziej niebezpieczne cienie. Ci ludzie autentycznie cierpią i wariują. Ich dusza nad którą umysł znęca się jak oszalałe bydlę, jest zaszczuta do kąta. I stąd się biorą różne „atrakcje” których doświadczają Ci ludzie. Boją się demonów – więc są przez nie „nękani„, choć te demony to oczywiście ich własne meta-programy. Widzą wszędzie zło – więc to zło materializuje się w ich życiu.

Mają różne wydarzenia w nocy, takie jak koszmarne sny, paraliże przysenne i szereg innych. Co chwila coś złego im się przydarza, np wypadki czy stłuczki samochodowe, co oczywiście interpretują jako dopierdalanie przez diabła za głoszenie prawdy. Skończyć to się może opętaniem przez.. ich własne meta-programy w psychice nazywane demonami, co skwitują tym, że nie wierzyli zbyt silnie lub że to kara za ich silną wiarę, do wyboru do koloru. Tudzież skończyć to się może zwykłym obłędem.

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Mój cel to zwiększanie poziomu świadomości u Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią przemiany. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i nieobecne nawet na „alternatywnych” stronach.

Niezależne media nie mają dochodów z prenumerat. W dobie dominacji potężnych korporacji medialnych radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie + inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Ty też możesz pomóc zwiększać świadomość! Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni

Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni

kobiecośćMoim podstawowym przesłaniem jest to, że wszystko na Ziemi jest odwrócone o 180 stopni. Dobro jest postrzegane jako zło, a zło jako dobro. Dotychczas analizowałem drobiazgowo każdy element tej globalnej układanki. Układanki czy mechanizmu który jest permanentnie uszkodzony. Ziemia i jej świadomość zbiorowa pracują i funkcjonują jak maszyna z uszkodzonym wałem napędowym. Jeśli wał napędowy jest uszkodzony, to destabilizacji ulega cała konstrukcja.

Stworzyłem przez ostatnie trzy lata, od 2013 roku, drobiazgowe studium globalnego upadku systemowego. Teraz jednak skupiam się bardziej nad tym, jak uwolnić się od zgubnego wpływu systemu na nas, jednostki. Ten wpis będzie retrospekcją. Wciąż bardzo mało osób poszukuje przyczyny obecnej opłakanej sytuacji na świecie właśnie tutaj. A to wydaje się być prawdą.

Otóż cały wszechświat dzieli się na dwa pierwiastki: męski (ducha) i żeński (materii). Pierwiastki te są obecne we wszystkim co istnieje, w materialnym i w pozamaterialnym. Który z nich jest silniejszy? Silniejszym i bliższym nam, ludziom żyjącym w ciałach materialnych, jest pierwiastek żeński. A teraz popatrzmy na to przez pryzmat porzekadła, że wszystkie wartości na świecie są odwrócone o 180 stopni. Który pierwiastek obecnie rządzi na Ziemi? Tak, zgadliście – rządzi pierwiastek męski, czyli słabszy! Tak nie powinno być, i generuje to ogromne problemy w skali globalnej. Pierwiastek męski nie powinien mieć prymatu bo wtedy wszystko stoi na głowie.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Nie wiem co się stało kiedyś, dawno temu, gdy pierwiastek żeński nie tylko został strącony z piedestału, ale zapędzony do narożnika. I nie wiem kto to i po co to zrobił. Te zagadnienia nikną w morzu domysłów i w mrokach naszych pradziejów. Czytałem teorię, że świadomość zbiorowa (globalna) naszej planety dostała czegoś na kształt.. autyzmu. Autyzm to typowa choroba związana z pierwiastkiem męskim, z lewą, analityczną półkulą mózgu. Stąd może się więc brać olewczość, nie ingerencja i brak reakcji na zło ze strony ziemskich praw natury.

Praw natury nie obchodzi czy jesteś empatą czy psychopatą – jeśli ich przestrzegasz, to możesz przenosić góry. Efekt tego jest taki, że ludzie dobrzy pełni są wyrzutów sumienia, wahań i poczucia winy – w efekcie czego ciągle dostają kopniaki od sił korygujących i ciągle spotykają ich nieszczęścia. Zaś psychopaci i złoczyńcy, pozbawieni tych wahań, zostawiani są przez siły korygujące w spokoju. Robią kariery, zarabiają pieniądze i rządzą światem od zarania dziejów. Czy tak powinno to wyglądać?

Jaki jest tego rezultat patrząc przez pryzmat tak zwanej wojny płci? Pierwiastek męski jest po prostu za słaby by mieć prymat. Efektem tego są przestępstwa, choroby psychiczne, nałogi, samobójstwa, wypadki i inne nieszczęścia, które częściej dotykają mężczyzn. Patriarchat to system, w którym mężczyźni mają umownie więcej praw, których nadużywają z opłakanym skutkiem. Ale z drugiej strony, większość obowiązków spada na mężczyzn. „Posadź drzewo, wybuduj dom, spłódź syna” – i to wszystko za 1850 zł brutto.

Za to pierwiastek żeński został mówiąc kolokwialnie, zdołowany. Zdołowany, czyli pozbawiony swojej naturalnej siły. Mamy przewagę kobiet ze zgubnym archetypem Ewy w psychice. Czyli tych niezdecydowanych, roztrzepanych, niestabilnych, dwulicowych i posiadających liczne inne wady na które narzekają mężczyźni. Tak to się objawia jednostkowo. Obecna sytuacja na świecie, ten uszkodzony „wał napędowy” naszej planety, ma negatywny wpływ na wszystko co żyje.

Czy ktoś z Was postrzegał te zagadnienia właśnie w ten sposób? Niech zgadnę – niewielu. Kluczem jest harmonia – a więc równowaga między pierwiastkiem żeńskim a męskim, z tym, że pewien prymat powinien mieć pierwiastek żeński. Dlatego uważajcie szczególnie na wszystkich, którzy wciąż próbują bronić tego systemu MPP. Nie wiem na ile możliwa jest jakaś magiczna zmiana sytuacji na świecie, jestem tutaj dość sceptyczny. Wiemy tylko tyle, że dominacja pierwiastka męskiego, słabszego, doprowadziła nasz świat na skraj zapaści. Społecznej, moralnej, ekonomicznej i niestety, biologicznej.

Przeczytaj też artykuły w temacie:
Kontrowersje: pożytki z omijania tabu [+18]
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem

Autor: Jarek Kefir Continue reading „Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni”

Niewolnicy systemu niszczycielami świętej kobiecości!

Niewolnicy systemu niszczycielami świętej kobiecości!

globalna świadomość (2)Przedstawiam kolejny wykład pana Marka Passio. Wcześniej na mojej stronie gościł jego przekaz o nazwie „kosmiczne porzucenie” (ang „cosmic abandonment„).

Sam Mark Passio jest byłym satanistą, wysoko wtajemniczonym. Udało mu się uwolnić z sideł tajnej organizacji, po czym przyłączył się do jasnej strony mocy.

Głównym „grzechem” tych tajnych organizacji jest to, że ukrywają wartościową wiedzę zazdrośnie, chcąc ją zatrzymać tylko dla siebie. Zaś zwykłych ludzi którymi oni pogardzają, trzymają w ciemnocie, biedzie, kołtuństwie, narkomaństwie (alkohol..) i niewolnictwie ekonomicznym.

Mark Passio należy do ludzi, którzy nie mogli wytrzymać pewnych rzeczy, odeszli. Teraz głoszą ukrywaną wiedzę publicznie, dzielą się nią z nami. Od pewnego czasu częściej goszczą u mnie wpisy i nagrania takich ludzi – którym udało się ocalić duszę przed ostateczną kradzieżą.

Tym razem prelekcja Marka Passio o sługusach systemu i o tym, jak niszczona jest energia żeńska na tym świecie. Obecnie energie się wyrównują, przynajmniej w naszej cywilizacji. Skutkiem ubocznym tego procesu może być inwazja islamu, która teraz trwa.

Pozostałe materiały Marka Passio z mojej strony:
Rzeczywistość jest iluzją (hologramem) a my żyjemy w matrixie!
Kosmiczne porzucenie: o tym, że psychopatię mamy w genach

Artykuły autorskie trochę w temacie – konserwatyzm, dulszczyzna, obyczaje, kontrowersje:
O tym, jak zawarłem „pakt z diabłem”.. Jarek Kefir uchyla rąbka tajemnicy
Praktycznie wszystkie przepowiednie Orwella się spełniły
Seksualne harce Henryki Krzywonos chłodnym okiem cynika
Kontrowersje: pożytki z omijania tabu [+18]
Walentynki? Uwaga na komedie romantyczne, to toksyczne wzorce dla psychiki!
Konserwatyzm to ślepa uliczka. Wszyscy korzystamy z rewolucji obyczajowej
Konserwatyzm to największe kłamstwo świata

Mark Passio – Kult ostatecznego zła: wykonawcy rozkazów niszczycielami Świętej Kobiecości:

Continue reading „Niewolnicy systemu niszczycielami świętej kobiecości!”

Nigdy wcześniej związki nie były tak problematyczne i konfliktowe jak dziś

Nigdy wcześniej związki nie były tak problematyczne i konfliktowe jak dziś

relacje damsko meskieUpadają wszystkie globalne systemy, które nie przystają do nowo nadchodzących realiów i wartości. Im dłużej ludzkość będzie upierała się przy przestarzałych i niewydolnych systemach, tym więcej będzie bólu, cierpienia, niezrozumienia.

Także w relacjach damsko-męskich stare, patriarchalne systemy upadają z wielkim hukiem. O ile feminizm wniósł, pomimo wszystko, kilka pozytywnych wartości – o tyle ten system patriarchalny wciąż trwa. Tylko w zmienionej, hybrydowej formie.

Mamy więc zderzenie dwóch światów, dwóch modeli wartości. Wielu ludzi wciąż upiera się przy tym, co stare. Wciąż panuje kult siły, wręcz przemocy i agresji. Wciąż mówi się, jaki powinien być prawdziwy mężczyzna. A mężczyzn którzy odbiegają od schizofrenicznego ideału, marginalizuje się i ośmiesza.

Efektem zderzenia światów jest właśnie ta cała lista cech wzajemnie sprzecznych ze sobą. Z jednej strony, wciąż istnieje stary, wzięty z mroków zwierzęcych, ewolucyjnych pradziejów wzorzec. Od mężczyzn wymaga się więc: siły, twardości, wręcz brutalności, draństwa. Taki mężczyzna podnieca seksualnie.

Z drugiej strony, mamy napływ zupełnie innych, nowych i bardziej humanitarnych wartości. Choć ten napływ wciąż nie jest pełen. Mężczyzna ma więc być także: czuły, wrażliwy, wyrozumiały, dżentelmeński, szarmancki. Taki facet jednak nie podnieca seksualnie, ale zaspokaja te wyższe wartości, te wyższe dążenia i marzenia człowieka.

To jest to tragiczne rozdarcie, w którym tkwi obecnie ludzkość. Wzorce stare, zwierzęce, pierwotne – wciąż są silne, wciąż mają silną moc oddziaływania poprzez emocje, popędy, instynkty, żądze. Wartości bardziej cywilizowane są obecnie powszechnie deklarowane, nawet przez tak konserwatywne i barbarzyńskie instytucje jak kościół katolicki. A przecież jeszcze 100, ba, jeszcze 20 lat temu kościół w ogóle nie zajmował się takimi sentymentalizmami i „wrażliwostkami„.

Choć z praktyką i rzeczywistym wcielaniem tych wzorców w życie, jest duży problem. Wielu ludzi wciąż ciągnie do tego ekscytującego, acz płytkiego i pełnego cierpienia, świata pierwotnego. Ludzkość jest na takim etapie, że powinna w końcu zrozumieć, że to, co było praktykowane do tej pory – wyczerpało się, nie działa, i powoduje tylko cierpienie.

W przeciwnym wypadku lekcje życiowe jakie zawsze funduje nam Rdzeń (czyli świadomość naszej planety), będą coraz surowsze. Stąd będzie się nasilał chaos, niepewność, tendencje upadkowe. Ale tak jest zawsze przy ewolucyjnych zmianach. To, co stare i niewydolne, będzie się broniło na wszelkie sposoby. Bo ma wpływy, władzę, pieniądze.

I ta walka ortodoksów o wartości które dawno umarły, może doprowadzić świat na skraj zapaści. Zresztą już doprowadziła. Oni, np kapitaliści, mogą pociągnąć za sobą całą planetę na dno. Jednym z moich największych lęków jest powtórzenie starego i sprawdzonego scenariusza znanego z Atlantydy. Czyli planetarny krach, i sprowadzenie ludzkości z powrotem do barbarzyństwa i zwierzęcej walki o byt. Gdzie niknie metafizyka i wszelkie wyższe wartości.

W kwestii związków: wszystko cały czas zmienia się, ewoluuje. Wszystko powinno się udoskonalać i wprowadzać coraz to nowe, wyższe wartości. To samo dotyczy także relacji damsko-męskich. Ten świat relacji został opisany wzdłuż i wszerz, ale opis będzie i tak musiał być uaktualniany. Bo realia zmieniają się tak szybko, jak nigdy dotąd.

Wstęp: Jarek Kefir Continue reading „Nigdy wcześniej związki nie były tak problematyczne i konfliktowe jak dziś”