SUKCES PO POLSKU: 3500 BRUTTO, KREDYTY I 12 GODZIN PRACY DZIENNIE

Tym razem nie będzie to optymistyczny tekst. I nawet zakończenie nie będzie z happy endem. Ale pocieszę Was, nie będzie też żadnego dramatycznego zakończenia. Nie będzie fajerwerków, ratowania świata, apokalipsy, wybuchających samochodów czy superbohaterów i innych „hero.” Nawet i tak nudnych jak flaki z olejem naukowców wymyślających lek na raka nie będzie. Nic specjalnego, odkrywczego, niesamowitego, niecodziennego. Nic zajebistego. Wszystko będzie zwykłe i codzienne. Bo to tekst o życiu. Do bólu bolesnym życiu w Polsce w XXI wieku. Ten artykuł naprawdę boli, może nawet bardziej, niż artykuły o nadciągającej ekologicznej apokalipsie.

Więc wyobraźcie sobie małżeństwo: Oskar i Klaudia. Oboje skończyli studia. Tuż po ich zakończeniu musieli sobie znaleźć pracę. Wcześniej byli niemal pewni, że zagłosują na Korwina i na jego pomysły deregulacji rynku pracy. Dziś, w wieku 35 lat, mają nie lada zagwozdkę. A te 1500 zł z programu 500+ na trójkę dzieci.. Cóż, gdyby nie to, to nie domknęliby domowego budżetu.

Ale jeszcze tuż po studiach byli bardzo pewni siebie jak i swoich przekonań. Myśleli, że wystarczy tylko ciężej i wydajniej pracować i poszerzać swoje kwalifikacje, i będzie to słynne: „od zera do klasy średniej.” Pracowali w kilku firmach, i zawsze ta sama chujnia. 2500 lub 3000 na rękę na miesiąc. Jak pracujesz szybciej, to zamiast podwyżki, awansu czy choćby zadowolenia szefa, dostajesz tylko więcej pracy i dodatkowo zjeby od innych, starszych i mądrzejszych pracowników. Lata mijają, a tu obowiązków przybywa, a wymarzonego 5000 zł na rękę nijak nie widać. I tak w każdej firmie, w której pracowali.

Przed 30-stką pojawiły się dzieci, więc trzeba było wziąć ślub. Kredyt na ślub, potem na nowego SUVa, bo stary golf się zepsuł i poza tym to siara nim jeździć. Do pracy oboje jadą w korkach 50 minut. Mogliby podjechać tuż pod pracę tramwajem, komfortowo, tylko 6 przystanków, w 11 minut. Ale jak to, do pracy jeździć tramwajem? Tak, jak robotnicy, czyli klasa niższa? A weź przestań! Trzeba podjechać autem, i koniecznie musi to być SUV z salonu, bo takie są teraz symbolem statusu. A jak inaczej pokazać status podjeżdżając do pracy, jak nie nowym autem? Współpracownicy patrzyliby na mnie jak na jakiegoś dziada, gdybym powiedział im, że przyjeżdżam tramwajem, bo cztery razy szybciej i wygodniej! Czytaj dalej „SUKCES PO POLSKU: 3500 BRUTTO, KREDYTY I 12 GODZIN PRACY DZIENNIE”

BĄDŹ WOLNY W TEJ ZIEMSKIEJ NIEWOLI.. TYLKO JAK?!

Być wolnym w ziemskim systemie?

Dziś będzie trochę prywatnych wniosków.. 😉

Człowiek ma te 25 – 35 lat, czyli jest z mojego pokolenia Millenialsów (ja mam 33 lata). Zadaje sobie pytanie: co dalej z moim życiem? Czy ustatkować się? Czy zostać dalej w obecnym miejscu? Zastanawia mnie to, kto jest bardziej wolny:

-Ja, pracujący w fabryce i nie zarabiający kokosów. Nie mam kredytu na mieszkanie. Nie mam wydatków związanych z dziećmi. Żyję trochę na uboczu społeczeństwa. Choć muszę liczyć czy starczy „do pierwszego”, to jednak jestem umiarkowanie zadowolony z tego, co mam. Mogę sobie kupić czasami coś lepszego, np jedzenie, ubrania, rozrywkę. Stać mnie na leczenie choroby Hashimoto, a to nie są tanie rzeczy. Na wakacje muszę odkładać. Mam wolność – jestem „wolny w niewoli”, jak śpiewali Varius Manx.

Czy:

-Członek klasy średniej. Mieszkanie (na duży kredyt), 10 albo i więcej godzin pracy dziennie. Żona, dzieci. Praca w korpo albo z polskim Januszex Sp. z o.o. Despotyczny szef, mobbing, zła atmosfera, plotki, obrabianie dupy, intrygi, wyścig szczurów na maxa. Choć zarabiają te 500 czy 1000 euro więcej niż ja, to też muszą oglądać każdą złotówkę. Nerwy, kłótnie, stres i kierat dnia codziennego. Ale w sobotę pójdą sobie do filcharmoni, w wyborach zagłosuje na Petru. Pracując w klimatyzowanym biurze ponarzeka na tych „roszczeniowych nierobów” takich jak ja, pracujących w niezbyt klimatyzowanych pomieszczeniach. 😉 Czytaj dalej „BĄDŹ WOLNY W TEJ ZIEMSKIEJ NIEWOLI.. TYLKO JAK?!”

WYŚCIG SZCZURÓW JEST NIE DO WYGRANIA: UŚWIADOM TO SOBIE!

Wyścig szczurów, „must have” w życiu i coachowie od wszystkiego

Nauczyciele, rodzice i dorośli mówili nam u progu dorosłości, że powinniśmy się uczyć, robić studia. Że każdy jest kowalem własnego losu, a jak ktoś zarabia „tysion pińcet,” to jest to wina nie systemu, ale tego nieroba z postawą roszczeniową, który nie chciał się coachować i uczyć programowania. Mówili nam, że poprzez edukację, wytrwałość, zdobywanie wiedzy i doświadczenia zawodowego, będziemy w końcu zarabiać dobrze. Że weźmiemy ślub, założymy rodzinę, weźmiemy kredyt na mieszkanie, kredyt na samochód (koniecznie modny SUV!). No i kredyt na egzotyczne wakacje w Tajlandii (must have! Musisz to mieć, przedstawicielu liberalnej klasy średniej!). Do tego kupisz sobie psa (koniecznie Golden Retiever, jak z amerykańskich seriali o american dream!). I Wasze życie będzie niekończącą się sielanką.

Minęły lata, a potem dekady. Mamy teraz po 25, 30, 35 i 40 lat. Co zostało z tych obietnic? Popatrz na swoją wypłatę i po jak szybkim czasie znika. Zostały z tych obietnic zgliszcza. Co zostało z naszych marzeń, pragnień? Najczęściej również zgliszcza, ale na to pytanie odpowiedz sobie sam.

.

Dwa modele rozwoju osobistego i zawodowego?

Pomyśl:

  1. Pracujesz 12 lub więcej godzin na dobę. Jesteś zakredytowany i zadłużony po uszy. Hipoteka, kredyt na samochód i tak dalej. Zarabiasz dużo, ale wychodzisz z domu przed godziną 7, a wracasz często około godziny 20 lub później. Tak, jesteś tą liberalną, zeuropeizowaną klasą średnią. Możesz głosować na Schetynę, Lubnauer lub Petru, uważać się za nie wiadomo kogo, i gardzić „motłochem”, który nie chciał się uczyć i w dodatku ma postawę roszczeniową. A potem, około 24:00 połykasz garść antydepresantów i leków uspokajających, bo gdyby nie one, po prostu byś się rozsypał. Może już zaczynasz się sypać..
    .
  2. Lub inaczej. Tyrasz te 8 godzin przy maszynach w fabryce, tak jak ja. Zarabiasz mało, ale nie masz kredytów, coraz bardziej oziębłej żony i dzieci, które przestają Cię szanować i nawet poznawać. Bo całe dnie nie ma Cię w domu. Po zrobieniu swojego przez 8 godzin idziesz do domu. Pensja skromniutka, ale masz czas dla siebie, na hobby, dla swojej partnerki, jeśli ją masz, dla przyjaciół i rodziców. Tułasz się od „gówno-pracy” do gówno-pracy. Od jednego mieszkania na wynajmie, do drugiego. Jesteś „współczesnym nomadem,” człowiekiem bez przeszłości i bez przyszłości. Wiesz, że żadnych emerytur nie będzie, bo już brakuje na obecne emerytury. Nawet nie zamierzasz dożyć do starości. Spełniła się poniekąd przepowiednia biblijna, że: „Żywi będą zazdrościć umarłym.”

Czytaj dalej „WYŚCIG SZCZURÓW JEST NIE DO WYGRANIA: UŚWIADOM TO SOBIE!”

CZY JESTEŚ NIEWOLNIKIEM SPOŁECZEŃSTWA?! ŻYJEMY W PSYCHIATRYKU O NAZWIE „ZIEMIA”

Na pewno chcesz, by określano Ciebie mianem: „normalnego człowieka„. Lęk przed uznaniem za „nienormalnego”, lęk przed ostracyzmem społecznym i wykluczeniem, jest najsilniejszym lękiem znanym człowiekowi. Silniejszy jest chyba tylko lęk przed śmiercią. Słowo „normalność” jest używane przez najróżniejsze organizacje i przez wielu ludzi. Mówi o nim psychologia, odmieniając je chyba przez wszystkie przypadki. Dziś bycie „tym nienormalnym” po prostu się nie opłaca.

A co, jeśli wcale nie jesteś taki „normalny” jak Ci się wydaje?! W tym artykule chciałbym Ci uświadomić, jak bardzo płynne, grząskie i zakłamane jest pojęcie „normalności„. Ma ono drugie, trzecie, a gdy przyjrzysz się uważniej – to i dziesiąte dno. Zapraszam Cię na szokującą podróż po meandrach tego, co psychoanalitycy sprzed lat nazywali „zbiorową neurozą społeczeństwa”.

Normalność wg prawicy i wg lewicy

Otóż w społeczeństwie funkcjonuje ogrom definicji tego, co jest normalne i pożądane. Jest tego tyle, że dużo łatwiej jest ustalić, co jest nienormalne. Ale i w kwestii nienormalności też coraz trudniej. Przecież kreatywni, europejscy liberałowie coraz bardziej poszerzają granicę normalności o coraz to większe dziwadła. Konserwatywna prawica też ma swoje definicje. I przy okazji, swoje ideologiczne wariactwa.

I tutaj dochodzimy do znajomości pewnego faktu. Otóż funkcjonuje bardzo dużo „wersji normalności„. Kiedyś ktoś wrzucił na popularny fan page demotywator o poniższej treści. Jest to bardzo ważna treść, ale ludzkość wciąż nie wie o co w tym chodzi:

Czy jakakolwiek partia w Polsce jest normalna? NIE!

Zwolennik prawicy napisał w komentarzu, że samodzielne myślenie to myślenie prawicowe i wolnorynkowe. Zwolennik lewicy napisał zaś, że samodzielne myślenie to myślenie lewicowo-liberalne, bo cały mainstream tak myśli. Bo wszelkie nauki psychologiczne i społeczne popierają lewo-liberalizm. Bo ONZ, UE i cały półświatek naukowy, ekspercki i dziennikarski popiera lewo-liberalizm. I tak to jest. De facto każdy człowiek ma swoją, nieco inną niż większość definicję normalności. I bądź tu mądrym.

Popatrz także na debatę publiczną w Polsce. Czy jakakolwiek partia polityczna zapewnia nam normalność? Podkreślam: JAKAKOLWIEK? Przypatrzmy się temu bliżej. Opiszę, jak to postrzega większość zmęczonych życiem ludzi, najczęściej spośród tych 50% – 60% nie chodzących na wybory:

PO, Nowoczesna, PSL, SD? Jedno wielkie złodziejstwo, kręcenie lodów, niskie pensje, uległość i wobec UE i wobec kościoła, bo taka władza z nikim nie zadrze. To także te wszystkie ośmiorniczki, tajne układy na cmentarzach, w luksusowych restauracjach, z Kulczykiem czy prezesem Orlenu. Społeczeństwo ich po prostu NIENAWIDZI, i to zwierzęcą, pierwotną nienawiścią.

PiS, a także w małej części Kukiz ’15? Smoleńsk i miesięcznice smoleńskie, dawanie milionów złotych Rydzykowi, odebranie kobietom pigułki „dzień po”.. Ja pierdolę, przecież to jakiś psychiatryk, o co tu chodzi?!

Razem, Antifa, Federacja Anarchistyczna? Jakieś feministyczne babochłopy, baba z brodą niczym z XX-wiecznego cyrku, geje adoptujący dzieci.. No i oni chcą tu sprowadzić jurnych i testosteronowych samców alfa z krajów wschodnich. Ja pierdolę, toż to tysiąckrotnie większy psychiatryk niż PiSuar „Jara Kaczyńskiego zawsze dziewicy”. O co w tym chodzi? I w dodatku bardzo freudowskie fantazje liberałów o „książętach orientu” są groźne dla nas wszystkich. Nikt normalny nie chce bać się na ulicach band chodzących po dziesięciu z nożami.

„Baba z brodą” kontra miesięcznice smoleńskie

Tak postrzega scenę polityczną większość trzeźwo patrzących ludzi. No nie ma na kogo głosować. Ale złodzieje z PO tak ludziom podpadli, że wielu z nich z obrzydzeniem głosuje na PiS. Poparcie dla tej partii ciągle rośnie, co widać w kolejnych sondażach. Sytuacja zmierza ku temu, co ja nazwałem „zasadą 2 / 20 procent”. Co ona oznacza?

Otóż wszelkie baby z brodą czy chęć sprowadzania tu muzułmanów jest postrzegane przez zwykłych ludzi jako psychiatryk, jako cyrk, i jest skazane na pajacowanie z dwoma procentami poparcia. Baba z brodą to jest co najwyżej w kabarecie, a terrorystów normalny człowiek, bez „liberalnego” syndromu sztokcholmskiego, po prostu się boi. Z kolei wszystko co kojarzy się z Tuskiem, Schetyną, Petru, Kopacz, PO, Nowoczesną, PSL – powoli przestaje mieć jakąkolwiek rację bytu, i jest skazane na najwyżej 20% poparcia.

Pomijam fakt, że część postulatów – np godne traktowanie kobiet, tolerancja dla bliźnich, możliwość życia tak, jak się chce, są ważne. Ale zwracam uwagę na fakt, że większości umęczonego niskimi pensjami społeczeństwa kojarzy się to albo z babami z brodą, albo z cynicznymi ludźmi z UE, z bankierami czy korporacjami. Bo liberalna lewica weszła z nimi w sojusz, zdradzając społeczeństwo. Powstaje tutaj próżnia polityczna. Którą mogą wkrótce zagospodarować partie bardzo radykalne, jeśli sytuacja gospodarcza się nie polepszy. I to takie partie, które z UE czy z sędziami będą „rozmawiać” co najwyżej za pomocą Kałasznikowa.

Więc jak tu być normalnym?

Więc jak żyć, pani premier? W społeczeństwie są różne definicje „normalności„, jak już wspomniałem. Ja dzielę to wszystko na „normalność empatyczną” jak i normalność typu IKEA”. Normalność rodem z Ikei to taki cwaniaczek, który słabszymi od siebie pomiata, a silniejszych od siebie się boi i wchodzi im w dupę. Który stara się być „poważanym i szanowanym obywatelem„, ale gdy nikt nie widzi, to np zdradza i leje żonę.

Który owszem, zarabia trochę więcej niż większość, ale zna swoje miejsce w szeregu. Który nie podpada ani tym „tęczowym”, ani kościołowi. Który da i na WOŚP liberała Owsiaka, i na tacę w kościele. Który nie podskoczy politykowi głoszącemu feministyczne hasła, ale jednocześnie nie szanuje kobiet. Który wstawi na fejsa obrazek o miłości, przyjaźni i fałszywych ludziach, którzy są wszędzie, ale sam ma wiele takich „trupów w szafie.”

Normalność to iluzja, to tylko pozory?

Gdyby się bliżej przyjrzeć, to taka „normalność z Ikei” to czyste pozory. To mieszkanie na kredyt i lęk przed spłatą. To dojeżdżanie do pracy przez 40 minut samochodem, choć tramwajem ominęłoby się korki i zajęłoby to 15 minut. Bo trzeba dbać o status. To kupowanie rzeczy po to, by się pokazać, choć nie zawsze są one użyteczne i potrzebne.

Trzeba więc „dbać o status” i sprawiać pozory. Kogo bowiem obchodzi, czy wewnątrz jesteś emocjonalnym wrakiem, że gdy nikt nie patrzy to nie radzisz sobie z emocjami? Albo że fatalnie wychowuje dzieci, nie szanuje partnera, a stres zalewa alkoholem czy czymś mocniejszym?

Szczerze.. Czy to naprawdę jest normalne?

Wg mnie nie jest. Wg społeczeństwa jeśli masz mieszkanie, samochód, duży telewizor i nie otwierasz zbyt często buzi na tematy polityczne, to jesteś normalny. To, co nazwałem „normalność empatyczna” jest czymś innym i to trzeba wypracować sobie samemu. To po prostu życzliwość dla innych, spokój, równowaga, brak wygórowanych pragnień i cywilizowane relacje. A do tego długa droga, bo ludzkość tę sferę życia zaniedbała, na rzecz postępu technicznego i bycia wołem roboczym dla korporacji.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to też pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/

  

Uważasz że jesteś wolny? Naprawdę? „Dali nam pieniądze a my oddaliśmy im całą Ziemię”

systemNasz świat jest światem niedostatków i niedoborów. Brak wystarczającej ilości zasobów, nie tylko pieniędzy, to jedno z najważniejszych jego praw. Istoty w pocie czoła muszą walczyć ze sobą o ograniczone zasoby środowiska. Powoduje to dwa niezwykle ważne zjawiska. Pierwszym z nich jest lęk przetrwania. Obok lęku śmierci, jest to najsilniejszy lęk na Ziemi. W poniższym felietonie opisałem, że lęk przetrwania jest przyczyną praktycznie 99% lub nawet 100% zła, jakie jedna istota wyrządza drugiej.

Oto link do tego felietonu i przy okazji trzech innych – są to chyba najważniejsze wpisy jaki opublikowałem na blogu:
Czemu jest tyle zła i cierpienia na świecie?! [SZOK] Próba syntezy
Przyczyna opłakanej sytuacji na Ziemi. Jak się uwolnić?
Najważniejsze pytanie świata. Masz odwagę je sobie zadać? Odpowiedz uczciwie..
Ziemia jest upadłym światem pełnym cierpienia. Dlaczego? Czy jest nadzieja na zmianę?

Lęk przetrwania jest więc tym pradawnym grzechem pierworodnym, które popełniła i ludzkość i cała biosfera. Bowiem każda nieszczęsna istotka powołana do życia na tym łez padole, od wirusa, po bakterie, rośliny, zwierzęta i ludzi – musi w znoju i trudzie walczyć z innymi o zasoby środowiska. Czyli żywność, wodę, miejsce do życia (drzewo, jaskinię, legowisko, dach nad głową) i partnerów. Według teorii ezoteryków i gnostyków, Ziemia jako wspólna świadomość przed tysiącami lat zapadła na coś w rodzaju choroby psychicznej – autyzmu, neurozy, psychozy.

Wraz z Ziemią choruje cała biosfera, w tym rodzaj ludzki. Ludzie muszą więc kilkanaście lat przebywać w miejscu, gdzie nabywają minimum minimum umiejętności bycia trybikiem systemu, zaś inne umiejętności takie jak kreatywność, wolna wola – tracą. To miejsce to oczywiście szkoła. Potem czekają nas kolejne miejsca w których nie chcemy być. Idziemy tam wcześnie rano, mając już pierwszą traumę – nieznośny zgrzyt budzika. Potem wykonujemy jakieś gówno-zadania których nie znosimy robić, z ludźmi których nienawidzimy.

Potem wracamy zmęczeni do domu, często nie mając sił i czasu na nic. To miejsce eufemistycznie nazywane jest pracą. W Polsce jest to praca o typowego kapitalisty, który zarabia miliony rocznie, jeździ sześć razy w roku na wczasy, weekendy w spa, ale swoim pracownikom płaci 1000 zł netto na śmieciówce. Dlaczego? Bo może, bo rządy na to pozwalają, bo tak została zmanipulowana ekonomia. Przedsiębiorca choćby kupował jachty, cygara i dzieła sztuki za miliony, to nie zapłaci pracownikowi nawet złotówki więcej niż nakazuje to rząd. Tych praw ludzkiej psychologii nie rozumieją zwolennicy polityków-kapitalistów, takich jak Korwin, Petru, Schetyna.

Następnie 75% lub nawet 90% pensji zaraz potem oddajemy na rachunki, podatki i najtańszą żywność. Zdecydowana większość Polaków nie ma nawet pieniędzy na to, by pójść z rodziną do kina. Może kupić chrzczoną wódę stargardzką za 17 złotych, jako jedyną dostępną przyjemność, lub piwo super mocne marki gunwo, za 1,99 zł. Macie więc wyjaśnienie, dlaczego w Polsce alkohol jest najtańszy na całej kuli ziemskiej – nie ma takiego drugiego kraju na świecie. Po to, by ludzie do reszty nie zwariowali z tego niewolnictwa, by mieli jakiś bufor ratunkowy przed okrutną rzeczywistością.

Nie możesz zerwać owoców z drzewa czy z krzaka. Bo po pierwsze nie masz swojej działki, lasu. Po drugie, każdy las, krzak, drzewo, sad – jest czyjąś własnością. Musisz iść do sklepu i kupić owoc czy warzywo po… horrendalnie zawyżonej cenie. Cena na skupie u rolnika to 70 groszy za kilogram. Ty płacisz w sklepie 9,99 zł za siateczkę o wadze 0,4 kilograma. Całość idzie.. Właśnie, gdzie? Marżę narzucają tylko w niewielkiej ilości sklepy i transport. Całą marżę pożerają hurtownicy, punkty skupu. spróbujcie dotrzeć do kogo one należą – to się bardzo zdziwicie. Tylko nie piszcie o tym w internecie… Dla własnego bezpieczeństwa.

To samo jest z mieszkaniem. Dawniej brałeś skrzynę bimbru, kilku chłopa (rodzina, sąsiedzi, kumple), kawałek ziemi na obrzeżach wioski, i w ciągu kilkunastu dni stawialiście dom z drewna i ówczesnych cegieł. Dziś tak nie możesz zrobić – złamiesz kilkadziesiąt przepisów i trafisz do więzienia. Dziś musisz wziąć 500.000 zł kredytu hipotecznego na całe życie, i kupić maleńką klitkę u dewelopera-mafioza. Bo tajne porozumienie neoliberalnych polityków, banków i mafii deweloperów (gangsterzy, byli SBcy i rezydenci KGB) wykluczyło budownictwo socjalne na prawie 3 dekady. Rzekomo wolnej Polski.

O tym opowiada w skrócie film: „Kłamstwo w którym żyjemy”:

No i powiedzcie mi, czy to jest wolność? To jest ta zachwalana przez zadzierających głowy dorosłych odpowiedzialność? Praca na dwa etaty za marne grosze by utrzymać rodzinę. Jedyna przyjemność na którą masz siły i pieniądze to to super-mocne piwo za 1,99 zł. Za godzinę spać bo jutro znowu do pracy. Zero hobby, pasji, o seksie w takim stresie zapomnij. Po 30 organizm popadający w ruinę. Potworna nadumieralność mężczyzn już począwszy od 40 roku życia. Pracuj swoje krótkie i nieszczęsne życie ku chwale systemu. A potem kornik napisze Twój uładzony życiorys.

Zadam jeszcze raz pytanie: czy uważacie że takie życie to wolność, dorosłość, odpowiedzialność? Według mnie – NIE. Jest to bycie umarłym za życia, w systemie który został tak skonfigurowany, że nie zapewnia nawet minimum minimum. Rozwój duchowy, emocjonalny, kulturalny, artystyczny, naukowy? A zapomnij! Idź, zapierdalaj po to tanie piwo do dyskontu, bo na nic innego nie ma czasu, sił i pieniędzy.

Niektórym, np mi, udało się uniknąć typowych, systemowych pułapek. Pracuję za najniższą krajową, owszem. Trochę złotówek wpadnie z innych źródeł – np z darowizn czytelników, reklam, zleceń. Nie mam kredytu hipotecznego, nie mam dzieci które wołają jeść. Na razie odpowiadam tylko za siebie, choć i tak stać mnie tylko na program minimum minimum. Niby nie narzekam, ale mi także udziela się lęk przetrwania. Nie wyobrażam sobie bym przy takich zarobkach miał utrzymać rodzinę.

Co ja bym jadł? Chleb z masłem i wodę? Czym bym leczył swoją chorobę (Hashimoto i ciężka depresja)? O suplementach mógłbym zapomnieć, musiałbym kupować syntetyczne hormony za 3,20 zł które w ciągu 10, 15 lat doprowadziłyby mój organizm do zupełnej ruiny. Ja dziękuję światu codziennie, że przeszedłem „wiek rębny” czyli rozrodczy, bez wpakowania się w ten koszmar. Świat (Bóg? Kto wie..) przed tym mnie uratował.

Chciałbym tutaj poruszyć dwa zagadnienia po tym wstępie. Czy w takich warunkach jest możliwe to, co ezoterycy nazywają przebudzeniem, oświeceniem? Temat ten był wielokrotnie wałkowany na mojej stronie. Jako ciekawostkę dodam to, że Osho – jeden z najbardziej oświeconych ludzi na Ziemi, miał miliardy dolarów na koncie i około stu luksusowych samochodów Rolls Royce. A gdyby Osho narodził się w Polsce jako Janusz Cebulak, nie miał tych luksusów, ale musiał przez 12 godzin na dobę napierdalać młotem w maszynę za najniższą krajową.. I jeszcze miał do utrzymania żonę i dwoje dzieci – więc żadnych Rolls Royce’ów, tylko chleb z masłem, woda i piwko super mocne.. Czy przebudziłby się i oświecił? W poniższym felietonie rozważałem te kwestie:
I Ty możesz być drugim Osho! Powiem Ci jak, bo wiem…

Nas, zwykłych szarych Kowalskich, nie obowiązują te zasady przebudzenia i oświecenia. Owszem, powinniśmy je znać i przynajmniej w części wcielić w życie. Ale musimy wiecznie balansować na tej linie. Na jednej stronie balansu szczytne ideały, filozofie, idea przebudzenia. Na drugiej stronie praca za miskę ryżu albo z cynicznymi korpo-lemingami, albo z wytatuowanymi chłopakami w dresach słuchających Gangu Albanii. Można mówić co tylko się chce, przytaczać jedną piękną teorię za drugą. Ale pewnych rzeczy nie przeskoczysz, absolutnie. Pierdol te przebudzenia i oświecenia. Czytaj te teorie, owszem, i ratuj siebie i to, czego system jeszcze nie zniszczył.

Nawet na mojej stronie są ludzie, którzy dziwią się i wkurzają się, gdy krytykuję zakładanie rodziny i inną, tym podobną służbę systemowi. Działa to na tej zasadzie, że syty głodnego nie zrozumie. Mówią oni używając metafory, że nie chcę być mrówką, podczas gdy nawet nie byłem w mrowisku. A co jeśli ja jestem „alergikiem” i po wejściu w mrowisko i pokąsaniu przez mrówki bym umarł i to w męczarniach? Podobnie myślą ludzie którzy są wyżej w hierarchii społecznej. Piszą oni potem w internecie, że to jest niemożliwe żeby ludzie pracowali za 1350 zł netto. I wkurzają się gdy krytykuje się obecny system – tak bardzo są oderwani od realiów.

Druga kwestia którą chciałem tu poruszyć, to teoretyczna budowa innego systemu. Wyobraź sobie jak wyglądałoby życie, gdyby wszyscy ludzie na Ziemi żyli w dostatku. Ludzie nie musieliby siedzieć tych 8, 12 godzin w robocie, bo zdecydowaną większość zadań wykonywałyby wszechobecne roboty jak i komputery. Każdy miałby odpowiednią sumę na koncie, by żyć godnie. Mielibyśmy czas na życie towarzyskie, kulturę, sztukę, duchowość, na działalność naukową i artystyczną. Związki i małżeństwa w końcu byłyby prawdziwymi miłościami, a nie histerycznymi transakcjami handlowo-seksualnymi. Ludzie by się kochali, zamiast w panice i przerażeniu myśleć czy starczy na chleb ze smalcem do pierwszego. Byłoby dużo mniej przestępstw, dużo mniej zła.

Tutaj jednak pojawiają się pewne schody, czyli tzw problemy ludzkiej natury. Ludzka natura jest zła – i zauważył to nawet popularny bloger Pokolenie Ikea. Jeśli ludzie nie mieliby przykrych bodźców, to zaczęliby ich sobie choćby podświadomie szukać. Tak działa ludzka psychika. Z drugiej strony, wydaje się, że ludzkość wręcz.. potrzebuje tego całego znoju, kieratu, zapierdolu, choć jest to skrajnie wręcz paradoksalne. Wydaje się to tezą obrazoburczą i rewolucyjną? Poczytaj o tzw eksperymencie Calhouna. Przeprowadzono go na myszach które miały zapewnione wszystkie możliwe warunki do życia. W ciągu kilku pokoleń doprowadziło to do wymarcia populacji. Niby to tylko myszy.. Ale ich zachowania były szokująco podobne do tych, które wykazują społeczeństwa krajów zachodnich dziś.

O szokującym eksperymencie Calhouna możecie przeczytać w linku poniżej:
Perspektywy ziemskiej cywilizacji: szokujący eksperyment Calhouna

Ziemia jest miejscem, gdzie wszystkie wartości zostały odwrócone o 180 stopni. Wszystko wydaje się być nie tak, jak trzeba. Tak jest skonfigurowany Rdzeń (Bóg? Matka natura?), a więc ta efemeryczna siła, ustalająca prawa i porządki we wszystkich ziemskich podsystemach. Każde rozwiązanie rodzi nowe, nierozwiązywalne problemy. Każdy system i podsystem tworzony przez człowieka (ekonomiczny, polityczny, ideologiczny, religijny, moralny) staje się zawsze dystopią – a więc piekłem na Ziemi.

Pytanie, kto tak stworzył ludzi i po co. Kto stworzył nas schizofrenikami z permanentnym rozdźwiękiem pomiędzy duszą, podświadomością a umysłem logicznym. Uważam, że nie wolno zwalać całej winy na ludzkość – że to ludzkość zbłądziła, więc ma za swoje. Otóż ludzkość MUSIAŁA zbłądzić, musiała popełnić ten symboliczny grzech pierworodny ponieważ tak ktoś zaprojektował organizm i psychikę ludzką. Kto i w jakim celu – odpowiedzi na to pytanie nie ma i nie będzie.

Wszystko wygląda na to, że zostaliśmy już na starcie zdeterminowani (uszkodzeni?) by błądzić, grzeszyć, mało wiedzieć i mało dostrzegać. By upadać, doznawać traum, niszczyć, nienawidzić. Taki był czyjś zamysł. Być może struktura którą ludzie nazywają bogiem, wcale nie jest ani miłosierna i dobra, ani wszechmogąca i idealna. Więcej wskazuje na to, że Bóg – architekt ziemskiego systemu jest tak samo nienawidzący, zły, nieświadomy, niewiedzący, ślepy i głuchy, jak i uszkodzony i chory jak my. Ma mieć on dokładnie te same wady, tylko inaczej się objawiające. Stąd mówi się, że Bóg stworzył nas na swój obraz i podobieństwo.

Wszystko bierze się to stąd, że zdecydowana większość dusz zamieszkujących Ziemię to dusze słabo lub bardzo słabo rozwinięte. Dusze noworodków, niemowlęce i dziecięce. Są to dusze z natury mało kumate, które muszą doznawać najmocniejszych i najbrutalniejszych lekcji, by wyrobić sobie „bazę danych” na przyszłą ewolucję. Mają na nią setki tysięcy lat. Według nauk kabały jest siedem poziomów świadomości duszy. Większość dusz ziemskich to poziom 1 (pół-zwierzęcy – np islamiści, dresiarze), także poziom 2 (ekstremalne ubezwłasnowolnienie społeczne). Światem rządzą dziś dusze z poziomu 3 – jest to dominacja najgorszej formy egoizmu.

Poniżej wymieniam te poziomy świadomości duszy:

1. Malchut – stan zepsucia, stan świadomości bliski zwierzęcemu – potrzeba bezpieczeństwa i przeżycia za wszelką cenę, silne impulsy i instynkty, często nie do opanowania;
2. Hod – stan ubezwłasnowolnienia społecznego – potrzeba silnych doznań, emocji, ekscytacji, konieczność ulegania społeczeństwu, jego rygorom pełnym fałszu i hipokryzji;
3. Netzach – dominacja egoizmu – potrzeba bogactwa, dominacji i władzy (czyli to co mamy teraz: bezwzględny, drapieżny kapitalizm, wyzysk, przemoc, rywalizacja, hierarchizm. Dominacja banków, korporacji, biznesu);
4. Tiferet – olśnienie świadomości – uczucie, serce. Jest to poziom gdy wreszcie do nas dochodzi świadomość, że nie można całe życie żyć pusto i próżno, jak na poziomach poprzednich. Jest to poziom polityki, idei, aktywizmu, szerokiej działalności obywatelskiej, charytatywnej itp.;
5. Gewura, Chesed, Bina – mądrość – obfitość, poziom „maga” czyli osoby biegłej w wiedzy, ale znowu nie tak do końca, nie w pełni..
6. Chochma – zrozumienie – uświadomienie. Poziom zerwania z negatywizmami i poziomu poprzedniego, trochę w nim nawet smutku i żałoby. Większy wgląd w boskość, większa pokora (ta prawdziwa, a nie udawana), ale wciąż brak pełni boskości;
7. Keter – korona stworzenia – sfera doznawania indywidualnego, stan boskości na Ziemi.

Możliwe, że jedyna droga rozwoju dla dusz takich jak my, jest uświadomienie sobie tego i owego, przepracowanie życiowych lekcji, i odejście do innego świata, gdzie rządzą inne, mniej agresywne zasady. Ludzkość wydaje się nie być dojrzała do doświadczania pełni bogactwa i obfitości. Stąd taka a nie inna konstrukcja tego systemu ekonomicznego. Ale to tylko teoria, jedna z wielu, jak wiemy.

Inna teoria mówi, że właśnie teraz żyjemy w czasach jakiegoś przełomu, że teraz to wszystko ma się zmienić. Czy ten przełom zakończy się reformą systemu? Czy raczej zakończy się tak jak w eksperymencie Calhouma? W którą teorię wierzyć? Ja nie wierzę w żadną z nich, ale też nie wykluczam zaistnienia żadnej z nich. Z tym, że staram się być raczej optymistą.

Na koniec polecam nieoceniony w wiedzy cytat mojego czytelnika, który często przytaczam przy antysystemowych wpisach:

Cytuję: „Teorie spiskowe fajnie się czyta i fajnie się nimi emocjonuje. Ale prawda jest taka, że człowiek to istota zaborcza i od zarania dziejów walczy o władzę, materialne dobra i zaspokajanie potrzeb. Czy sam nie jesteś taki? Czy jak masz szansę zapłacić 50 zł to wyjmujesz stówkę i dajesz? Dlaczego więc krytykujesz przedsiębiorców, że płacą najmniejsze stawki? Nikt nie zapłaci więcej niż musi. Tak mamy w genach, w mózgu i jajach.

Każdy kombinuje na poziomie na jakim jest. Pracownik targuje się o pensję, a na bazarze zbija dwa złote z ceny za którą baba sprzedaje mu ziemniaki. Biznesmen się nie targuje, on negocjuje, a ten co jest u władzy wydaje rozkazy. Dlaczego? Bo może. Nie ma innego powodu. Zastanów się: gdybyś nagle mógł mieć wpływ na amerykańską giełdę i ruszyć nią tak, żeby wygenerować kilka miliardów to nie zrobiłbyś tego? No powiedz, że nie, bo jesteś porządny, uczciwy, moralny, że wolisz uczciwie i moralnie targować się na bazarze o 2 złote.

A ci, co wysyłają bomby, rozprzestrzeniają trucizny na niebie i ziemi, modyfikują rośliny zwierzęta i ludzi, dlaczego to robią? Bo mogą. Pamiętaj: człowiek dopuści się rzeczy zarówno najlepszych jak i najgorszych dlatego tylko że może. A krytykowanie tego niczego nie zmieni. Co więc możesz z tym zrobić? Nic i za razem bardzo dużo. Możesz to zmienić. Jak? Zmontuj grupę, zwal stary rząd i stwórz nowy. Przecież każdy rząd to tylko kilku starych pryków pierdzących w stołki. Oczywiście mają na usługach policję i wojsko, ale ich też można przejąć, przekupić zmusić do przejścia na drugą stronę. Takich przykładów było wiele. Nie będę opisywał Ci technik, ale jak bardzo będziesz chciał to sam znajdziesz.

Ale czy to coś zmieni? Otóż powiem Ci, że nic. Bo niedługo sam zaczniesz robić to samo co teraz robią ci, których krytykujesz. A jeśli nawet nie Ty (bo jesteś święty) to ci, co będą po tobie.”
~Will

Autor: Jarek Kefir

Możesz wesprzeć funkcjonowanie mojej strony. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii politycznych, ideologii, religii, koncernów i innych grup nacisku. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Dzięki!🙂 W poniższym linku zawarłem informacje, jak to zrobić:
https://atomic-temporary-22196433.wpcomstaging.com/wsparcie/