Tag: liberalizm

GUS: blisko 3 miliony osób w Polsce żyje poniżej minimum egzystencji

GUS: blisko 3 miliony osób w Polsce żyje poniżej minimum egzystencji

bezrobocie i bieda GUSOsiem lat rządów Platformy Obywatelskiej i ogólnie, 26 lat rządów zakulisowych „wajchowych” i reform typu balcerowiczowskiego, ma swoje straszliwe i wymierne koszta. PO może sobie mówić, że w Polsce widać wzrost, i niestety, jest to po części prawda. Dlaczego mówiąc o wzroście w Polsce, użyłem słowa „niestety„? Bo ów wzrost dotyczy tylko beneficjentów systemu (lemingów) i ich pensji. Które puchną ponad miarę, kosztem większości społeczeństwa odwalającego czarną robotę na śmieciówkach.

Przyjrzyjmy się teraz dwóm podstawowym słowom kapitalizmu:
-zysk
wyzysk

W współczesnym kapitalizmie zysk zawsze oparty jest na wyzysku. Nie ważne ile zarabiasz, ale większość owoców Twojej pracy zawsze idzie „do góry” czyli pracodawcy i instytucji państwowych. Zasoby naszej planety są określone, więc logiczne jest że jeśli jakaś korporacja zarabia miliardy dolarów rocznie i te pieniądze bezsensownie gromadzi, to innym tych finansowych zasobów będzie brakować. To jest ten wytrych kapitalizmu, o którym się nie mówi w debacie publicznej.

Dodatkowo dzisiejsza forma kapitalizmu (neoliberalizm) to zabawna hybryda. Z jednej strony – gigantyczne przywileje dla biznesu i korporacji. Jest to najbardziej roszczeniowa, rozbestwiona i najbardziej obdarowywana przywilejami grupa w społeczeństwie. Z drugiej strony, neoliberalizm oprócz przywilejów dla „wybranych„, to także wysokie podatki i ucisk fiskalny dla tych, którzy do tych „wybranych” nie należą. A więc dla biedniejszej części społeczeństwa. Mamy wysoki, coraz bardziej rosnący podatek VAT, który dotyka głównie najbiedniejszych. Ryszard Petru, szef szalupy ratunkowej dla tonącej Platformy (Nowoczesna PL), powiedział, że jednoprocentowa podwyżka VATu to za mało.

I że trzeba ten podatek podwyższyć jeszcze bardziej. Mamy też umowy śmieciowe i niskie pensje dla zwykłych ludzi, którzy wykonują „czarną robotę„. Stan z niskimi wynagrodzeniami jest utrzymywany sztucznie i celowo, bo Europa Środkowa ma przejąć rolę Chin w niskich kosztach pracy. To dzięki wykonywaniu tej czarnej roboty i niewolniczym pensjom, wąska grupa beneficjentów systemu zwana lemingami (urzędnicy, pracownicy korporacji) bogaci się ponad miarę. Dochodzą też jeszcze liczne przywileje i ulgi podatkowe dla korporacji, w których pracują lemingi. Więc problemem nie jest „lewacka postawa roszczeniowa i cebulactwo” zwykłych Kowalskich, bo to nie oni są roszczeniowi. A właśnie lemingi i ich pracodawcy.

Neoliberalizm wspomniany przeze mnie powyżej, oprócz elementów dzikiego, drapieżnego kapitalizmu, zawiera też inne elementy ideologii lewackiej. A mianowicie „lewacką obyczajówkę” w miejscach, gdzie jest to wygodne dla systemu, czyli dla rządzących i dla korporacji. Obyczajówka ta to te wszystkie feministki, in vitro, geje, aborcje, multi-kulti (czyli półdarmowi niewolnicy-imigranci dla kapitalistów) itp. Jest to sfera niewarta naszej uwagi w świecie, który jest już na skraju zapaści. Dzięki działaniom kapitalistów grozi nam ekologiczna, biologiczna zagłada, a oni tu debatują o homo-małżeństwach i pijackich wybrykach FEMENu. I jeszcze mają czelność tę neoliberalną utopię nazywać „lewicą„. Co za tupet.

GUS bieda w PolsceWszystkim polecam przeczytanie poniższego artykułu o biedzie w Polsce – dane z GUS.

Wstęp: Jarek Kefir Czytaj dalej „GUS: blisko 3 miliony osób w Polsce żyje poniżej minimum egzystencji”

PO chroni banki, korporacje i kartele, za to opodatkowuje biednych obywateli!

PO chroni banki, korporacje i kartele, za to opodatkowuje biednych obywateli!

kapitalizmTen wpis adresuję do trzech grup społecznych, wyznających w zasadzie jedną „religię„, tylko pod różnymi barwami i w różnym stopniu. Czyli religię kapitalizmu, neoliberalizmu, wolnego rynku. A więc do zwolenników partii takich jak KORWiN, PO i Nowoczesna.pl. Otóż, panuje przekonanie, że wyborcy tych środowisk to ludzie, którzy coś osiągnęli na przekór roszczeniowej postawie gnuśnego i „cebulackiego” społeczeństwa, które woli narzekać, nic nie robić. No i wiecznie wysuwany argument – „lewacka postawa roszczeniowa„. Jaka jest jednak prawda i kto tak naprawdę ma najwięcej przywilejów?

Jak dalekie jest to od prawdy, demaskuję często na swojej stronie. Otóż dwa najbardziej liczące się i najaktywniejsze związki zawodowe w Polsce, to związki.. pracodawców i bankierów. Nie, nie jest to wcale żart. To pracodawcy, kapitaliści, bankierzy, CEO korporacji, no i pracujący na wysoko opłacanych stanowiska lemingi, mają najbardziej roszczeniową postawę. To oni uwłaszczyli się na biedzie i niewoli reszty społeczeństwa (ponad 90%, jak to w kapitalizmie).

To banki, przedsiębiorcy i korporacje mają największe przywileje. Banki, niszczące handel sieci handlowe i zachodnie korporacje w ogóle nie płacą w Polsce podatków, mają liczne ulgi. A jak to jest u krajowych przedsiębiorców? Składki ZUS odliczane od 60% przeciętnej pensji, ulgi podatkowe, możliwość tzw. odliczania, umowy śmieciowe dla ich pracowników, najniższe w UE koszta pracy, niskie podatki i wiele, wiele innych. Poza tym przedsiębiorcy i ogólnie, ludzie bogaci, mają liczne inne ulgi i przywileje, niedostępne dla nas, czyli dla współczesnego „plebsu„. Np cahs-backi, konta za zera złotych, atrakcyjniejsze oferty u operatorów komórkowych, rabaty w marketach i wiele, wiele innych.

Tak więc korporacje, biznes, kapitaliści, pracujący u nich lemingi i urzędnicy, to najbardziej rozbestwiona i roszczeniowa elita próżniacza. Która dzięki licznym ulgom, zniżkom i przywilejom, uwłaszczyła się ponad miarę. Nic dziwnego, że tacy ludzie nie chcą zmian. Nic dziwnego, że tacy ludzie głosują na PO lub Nowoczesna.pl, ostatecznie – na Janusza Korwina Mikke. To oni są beneficjentami systemu, i to oni gromadzą coraz większe sumy na kontach, choćby po trupach, choćby po trupie Polski.

Jest to opisywana na mojej stronie wiele razy „mentalność psychopaty” – szkodników, którzy dzięki idealnemu przystosowaniu do systemu, doprowadzili naszą planetę na skraj ekonomicznej i przede wszystkim, ekologicznej i społecznej zapaści: Czytaj dalej „PO chroni banki, korporacje i kartele, za to opodatkowuje biednych obywateli!”

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Wiedza która szokuje! Kto odpowiada za zło na Ziemi?

Poniższy artykuł Dave Pollarda, w tłumaczeniu blogera ex-ignorant’a, to niemal doskonałe studium globalnej niewydolności i powolnego upadku cywilizacji stworzonej przez człowieka. W celny sposób opisuje on wiele manipulacji i oszustw współczesnego świata. M.in. jedno z największych kłamstw – że wzrost gospodarczy jest dobry i można go utrzymać stale. Kolejne wielkie kłamstwo to oszustwo lewicy i prawicy, przynajmniej tych „akceptowanych” przez system, z telewizora.

Popatrz na Demokratów (lewicę) i Republikanów (prawicę) z USA. Przecież te partie NICZYM SZCZEGÓLNYM się nie różnią, poza nieistotnymi, ale wywołującymi ogromne emocje tematami zastępczymi. Obie te partie (i wszystkie inne z telewizora) wspierają system. A więc: hierarchizm, korporacjonizm, konsumpcjonizm, oligarchię (zwaną dla nie poznanki „demokracją„), etatyzm, biurokrację, neoliberalizm, kapitalizm, racjonalizm. Tych elementów składowych systemu zwanego czasami matrixem, jest na pewno więcej. Były one wielokrotnie opisywane na mojej stronie.

To świat, w którym żyjesz, jest chory” – te słowa z filmu Truman Show, skierował architekt systemu, Christof, do buntowniczki, która chciała uwolnić głównego bohatera filmu.

Powinieneś je poznać i z nich korzystać, po to, by nie poddawać się temu matrixowi, systemowi, ale aktywnie budować lepszy świat dla siebie, i pośrednio, także dla innych.

Wstęp: Jarek Kefir

upadek systemu

Narzędzia separacji ludzkości stosowane przez system (matrix)

Cytuję: „Narzędzia separacji – środki, za pomocą których sprawcy naszego odłączenia od własnej intuicji, zmysłów, siebie nawzajem i całego ziemskiego życia utrzymują nas w stanie rozproszenia, zagubienia, strachu i braku samodzielności.

Sprawcy – prywatne i publiczne korporacje zależne od niekończącej się, przyspieszającej eksploatacji zasobów naturalnych, produkcji, konsumpcji i generowania odpadów, realizujące swoje cele z patologiczną i amoralną determinacją.

Są nimi politycy, sędziowie, prawnicy, siły policyjne i wojskowe – wszyscy współpracują zgodnie z tymi bogatymi korporacjami, tworzą i egzekwują prawa, toczą wojny we własnym, a nie naszym interesie. Są nimi media, agitatorzy, reklamodawcy i firmy public relations, system edukacji, sprzedajni ekonomiści i pseudonaukowcy, którzy jako propagandyści mówią nam, że wszystko jest w porządku i nie istnieje inny, lepszy model życia od cywilizacji przemysłowej.

Są nimi religie, terapeuci i techno-zbawiciele („Ludzka pomysłowość i wynalazczość rozwiąże wszystkie nasze problemy!”), którzy wzmacniając propagandę wmawiają nam, że kiedy dzieje się źle, to my ponosimy winę jako jednostki; że dzięki niezbędnemu wysiłkowi cywilizacja przemysłowa zwycięży i poprawi byt każdego z nas, pomimo naszych osobistych słabości i grzechów.

Połączona gospodarcza, polityczna, medialna, psychologiczna władza i hegemonia tych czterech grup sprawców stanowi samowzmacniający się, zupełnie bezkrytyczny i totalitarny system, o którym marzył Mussolini – opatrzono go etykietką Faszyzmu, ale on nazywał go Korporacjonizmem. Jego zadaniem jest całkowite podporządkowanie i kontrolowanie populacji, poddanie jej tak gruntownej indoktrynacji, że nie zrodzi się żadna opozycja czy sprzeciw – pozostanie jedynie wieczna machina bezmyślnej monolitycznej ludzkiej produkcji i konsumpcji.

Poprzez swój polityczny przekaz, reklamę, taktyki zastraszania, kłamstwa, wstrzymywanie informacji, grabież i przemoc, manipulację, tworzenie fałszywych wyborów i fałszywych nagród utrzymuje nas w niewoli, w separacji. Każdy z nas jest posłuszną częścią systemu.

Ale czym jest ten „system”? Czy naprawdę potrafi skutecznie nas kontrolować w świecie, w którym często sprzeczne informacje i idee są wszechobecne i płyną swobodnie? I dlaczego tak wiele osób – nie tylko psychopaci pokroju Mussoliniego – dobrowolnie staje się sprawcami?

Światopogląd progresywno-liberalny głosi, iż wszyscy jesteśmy w głębi serca niewinni i dobrzy. Zatem sprawcom tego strasznego, niezrównoważonego, balansującego na krawędzi systemu z pewnością przyświecały jak najlepsze intencje. Na pewno chcieli dobrze, prawda?

Według tego światopoglądu gniew nie jest właściwą odpowiedzią; musimy apelować do ludzi racjonalnie, prezentować fakty. Wierzymy, że ukrywanie prawdy nie może trwać długo, a gdy ludzie ją poznają, dowiedzą się, że system jest zły i brutalny, instynktownie podejmą wysiłek jego rozmontowania i dla dobra ogółu zastąpią go innym – prawdziwie demokratycznym.

Psycholog z Harvarda Daniel Gilbert, autor książki Potykając się o szczęście, przedstawia pewne wskazówki, dlaczego tak się nie dzieje. Nasze duże mózgi, argumentuje badacz, uczyniły nas przesadnie zmyślnymi. Potrafią one skonstruować własną rzeczywistość, całkowicie oderwaną od rzeczywistości „autentycznej,” i żyć szczęśliwie w tym urojonym miejscu uznając je w efekcie za świat „prawdziwie” realny. Nasze ego bez trudu wymyśla i wierzy w historie, które wywołują reakcje emocjonalne i tworzą w naszych głowach kolejne opowieści. Owo błędne koło negatywnej aktywności intelektualnej i emocjonalnej naszych umysłów – odłączonej od tego, co faktycznie dzieje się tu i teraz – kontroluje patologiczną kondycję naszej psychiki.

Oto dwie paradoksalne konsekwencje posiadania dużych mózgów: (i) można nas oszukać i emocjonalnie zmanipulować dezinformacją w sposób, któremu nie poddadzą się inne stworzenia, (ii) nawet jeśli jesteśmy jednym ze sprawców tej dezinformacji, możemy w nią wierzyć poprzez samooszukiwanie, zwłaszcza gdy naszą wiarę wzmacniają inni, którzy nawinie akceptują te same przekonania.

Mimo że wszyscy jesteśmy w pewnym sensie sprawcami, pozostajemy do tego stopnia oderwani i skonfundowani przez nasze ego oraz wyimaginowane rzeczywistości, że tak „naprawdę” nie wiemy, co jest prawdziwe i co robimy, powinniśmy:

Po pierwsze, zorientować się w tym, co naprawdę się dzieje (poprzez lekturę, wnikliwą analizę i myślenie krytyczne) i jakie są nasze „prawdziwe” opcje (studiując historię, czytając literaturę faktu i beletrystykę). Po drugie, musimy zezłościć się na system, który niszczy nasze jedyne środowisko życia (nie jest istotne kim są sprawcy, czy sami nimi jesteśmy lub odpowiadamy za współudział), otrząsnąć się z naszej pasywności, nieświadomości i podjąć działania. Po trzecie, wpłynąć na innych, przekazać im wiedzę. Po czwarte, stać się wzorem, znaleźć radykalnie alternatywne sposoby egzystowania. I po piąte, przyswoić nowe umiejętności ułatwiające zarówno wykonanie pracy, która przyspieszy rozkład cywilizacji przemysłowej, jak i prowadzenie wartościowego życia w trakcie i po upadku.

Trudne zadanie. Zdając sobie sprawę ze skali wyzwania, zacznijmy od zrozumienia Narzędzi separacji, które utrzymują nas w stanie zaszczucia i zależności.

1) Nagradza się nas za to, że jesteśmy dobrymi konsumentami.

Opis:

Nietrudno jest uszczęśliwić ludzi cywilizowanych, a przynajmniej dać im poczucie szczęścia; po prostu muszą zostać poddani odpowiednim zabiegom przysposabiającym. Kluczem do stworzenia tego plastycznego stanu umysłu jest zaszczepienie w ludziach od najmłodszych lat wiary, iż „szczęście” jest czymś znacznie bardziej powierzchownym niż stan głębokiego, autentycznego zadowolenia i dobrego samopoczucia. Marketing konsumpcyjnych dóbr i usług („doświadczeń”) czerpie z pragnienia szczęścia poprzez kolorowe i pozytywne obrazy odzwierciedlające radosne korzystanie z jakiejkolwiek promowanej rzeczy; jest to potęgowane przez nieustające komunikaty środków masowego przekazu mówiące o tym, że generalnie konsumpcja jest „dobrem,” a użytkowanie każdej nowej i modnej rzeczy niezawodnie prowadzi do poprawy jakości naszego życia. Ten przekaz o potężnej perswazji jest łatwo przenoszony na nowe pokolenie przez rodziców i rówieśników, którzy zostali już przysposobieni.

Identyfikacja:

Na poziomie osobistym można to rozpoznać poprzez rozwijanie świadomości wszystkiego, co sprawia, iż czujesz się lepiej, a co w oczywisty sposób stanowi produkt kultury konsumpcyjnej: przykładowo jeśli podczas oglądania lub słuchania reklamy zaczynasz odczuwać szczęście, niezależnie od źródła tego spotu oznacza to, że narzędzie jest aktywne. Tę samą reakcję można zaobserwować u innych ludzi, którzy zdradzają oznaki szczęścia, kiedy jedyne, ewidentne jego źródło zostało wytworzone sztucznie. Popularność galerii handlowych, kin, parków rozrywki i pakietów wycieczkowych jest kolejnym dowodem, że autentyczna potrzeba zaznania szczęścia została podłączona pod konsumpcję na skalę przemysłową: teraz chodzimy na zakupy, aby „dobrze się poczuć.”

Konsekwencje:

Dwie główne konsekwencje konsumpcyjnego szczęścia są takie, że po pierwsze stajemy się mniej skłonni do poszukiwania głębszych, bardziej satysfakcjonujących form szczęścia w realnym świecie – jak chociażby radości z zanurzenia naszych stóp w chłodnej wodzie w upalny dzień – i zamiast nich szukamy odłączonych źródeł „szczęścia” poprzez materialną konsumpcję. Drugą, mniej bezpośrednią konsekwencją jest to, że ta zwiększana pragnieniem bycia szczęśliwym konsumpcja prowadzi do środowiskowej i społecznej degradacji, w szczególności tam, gdzie przedmioty naszej konsumpcji są produkowane, zasilane i usuwane.

Sprawcy:

Nieprzebrane zastępy osób bezpośrednio zaangażowanych w handel – m.in. dziennikarze konsumenccy, pracownicy agencji reklamowych, specjaliści od marketingu, handlowcy, agenci biur podróży i eksperci ds. rozwoju produktów – dbający o to, abyśmy czuli się dobrze z naszymi konsumenckimi nawykami.

2) Sprawia się, że kiedy robimy rzeczy trywialne, towarzyszy nam uczucie zadowolenia.

Opis:

Aby odwrócić uwagę od kwestii ważnych, koniecznym jest położenie nacisku na kwestie trywialne. Nigdzie nie jest to bardziej widoczne niż w sposobie, w jaki narzuca się cywilizowanym ludziom podejście ekologiczne (lub inaczej alter ego wagi piórkowej). Mówię „narzuca,” ponieważ pod nieobecność rozpowszechnianego komunikatu o charakterze pseudo-ekologicznym ujrzenie pełnego obrazu sytuacji środowiskowej jest bardzo proste; i niebezpieczne dla systemu. Na przykład, jeżeli podzielę się z lokalnymi władzami swoim pragnieniem życia w sposób bardziej zrównoważony, szansa na to, że poradzą mi, abym odciął się od sieci energetycznej (stał się samowystarczalnym pod względem zaopatrzenia w prąd i inne usługi), uprawiał i zbierał własną żywność oraz zaprzestał kupowania dóbr konsumpcyjnych jest znikoma lub żadna (zresztą pani Znikoma właśnie opuściła miasto). Z drugiej strony z entuzjazmem zostanę zachęcony do recyklingu i wymiany żarówek. W przypadku producenta aut nie usłyszę rady, by zrezygnować z jazdy samochodem; zaleci mi dopompowanie opon lub nabycie bardziej ekonomicznego (nowego) pojazdu. Supermarket nigdy nie poleciłby kupowania lokalnych produktów spożywczych i rezygnacji z przetworzonej żywności; wskazałby na duży zapas markowych „toreb na całe życie,” ponieważ wszyscy wiemy, że torby jednorazowe są największym zagrożeniem dla życia na Ziemi. Grupa ochrony środowiska nurtu głównego, przykładowo Klub Sierra i Przyjaciele Ziemi, powie, że prawdziwą zmianę można osiągnąć drogą politycznego lobbingu, a nie krusząc fundamenty samego systemu politycznego. Postępuj zgodnie z wytycznymi systemu, a nigdy nie będziesz musiał martwić się o sprawy wielkie, ponieważ – jak nam się powtarza – tak naprawdę liczą się sprawy małe.

Identyfikacja:

Najbardziej jaskrawą wskazówką wykorzystania tego Narzędzia jest samo źródło informacji: w prywatnej rozmowie nawet członek kadry kierowniczej koncernu naftowego przyzna, że dalsze spalanie ropy nas wykończy; ale na znacznie mniej osobistym poziomie każdy instrument Cywilizacji Przemysłowej posiada własny zestaw komunikatów „środowiskowych” pro forma, które zaprojektowano tak, aby nasze zachowanie pozostało takie samo jak zawsze. Żadna z rad płynących z ust rzecznika rządu, korporacji, mediów masowych lub nawet pozarządowych organizacji ochrony środowiska nurtu głównego nie wpłynie niekorzystnie na system industrialny. Możesz również wykorzystać własny instynkt: jeżeli coś wydaje się być zbyt proste, trywialne lub „przeciwne naturze,” to prawdopodobnie znajdujesz się na właściwym tropie.

Konsekwencje:

Intensywne koncentrowanie się na sprawach małych przypomina założenie plastra na kikut po amputowanej kończynie. Nie tylko jest to interwencja niedostateczna, ale prawie na pewno spóźniona, bowiem w interesie korporacji jest utrzymywanie nas w kompletnej nieświadomości do chwili, aż sytuacja nie pozostawi im wyboru i dostarczą nam informacji, które, jak to wykazałem, są i tak bez znaczenia. Wykorzystując naszą cywilizowaną niechęć wobec świadomego wysiłku i poważnych zmian czynią nas bezsilnymi – i zadowolonymi z tej impotencji. Tymczasem Cywilizacja Przemysłowa nieprzerwanie niszczy globalny ekosystem.

Sprawcy:

Swój udział ma prawie każdy, kto zajmuje się przekazywaniem, dystrybucją rad udzielanych przez władzę – czynność, która poprawia przy okazji samopoczucie własne; jednakże do grona najgorszych winowajców możemy zaliczyć polityków każdego szczebla, korporacyjne działy public relations, dziennikarzy środowiskowych nurtu głównego i organizacje pozarządowe.

3) Daje się nam wybiórczą wolność.

Opis:

Na poziomie psychologicznym wolność jest zawsze względna: tygrys wychowany w klatce będzie postrzegał ją jako swoją domenę i czuł się w niej na tyle komfortowo, na ile czuć się może w podobnej sytuacji każdy ważący pół tony kot; lecz tygrys schwytany i zmuszony do życia w klatce zostanie doprowadzony do szaleństwa przez jej ograniczenia. Tak więc jako osoby wychowane w „demokracji” – w której wolność jest równoznaczna z głosowaniem na zupełnie podobne polityczne partie – wyrażamy naszą „wolność” oddając swój głos; wstrzymanie się interpretowane jest jako akt buntu i wyrzeczenie się wolności głosowania. Podobnie wolno nam protestować, o ile marsz lub manifestacja mieści się w granicach wytyczonych przez policję i przepisy przez nią egzekwowane; poziom „wolności” zależy od miejsca zorganizowania protestu – w niektórych częściach świata, przykładowo w Chinach, za podobne bezprawie grozi kara. Moje wolności jako pisarza, byłego demonstranta i byłego wyborcy rozciągają się tylko do punktu, w którym system dostrzega zagrożenie. Mogę mieć nieco więcej swobody w sposobie wyrażania siebie niż mój chiński odpowiednik, ale znajdując się w zamkniętej zonie reguł społeczeństwa nie jestem wcale bliższy wprowadzenia zmiany.

Identyfikacja:

Najprawdziwszym testem wolności jest podjęcie próby złamana zasad. Zakładając, że przestrzegasz Prawa Zwyczajowego (prostej ochrony wolności indywidualnej i zbiorowej) i Prawa Naturalnego (w ramach którego funkcjonuje świat przyrody), granice „wolności” szybko staną się oczywiste w chwili, kiedy twoje działania zakłócą zdolność systemu przemysłowego do kontrolowania ludzi i burzenia naturalnej równowagi ekologicznej. Wychowanie w tej samej wersji cywilizowanego życia często utrudnia rozpoznanie miejsca, w którym przebiegają granice, zwłaszcza gdy stale przypomina się nam, iż ludzie z państwa X muszą zostać „uwolnieni od tyranii,” a zasady istnieją po to, aby „chronić nas przed tymi, którzy pragną wyeliminować naszą wolność.” Wyrażenia te powinny włączać nasz alarmowy dzwonek.

Konsekwencje:

Jeśli czujemy się już wolnymi, nie mamy ochoty poszerzać naszej wolności; pozostajemy w granicach prawnych zamieszkiwanego systemu i tym samym nie zagrażamy mu. Odcięci od jakiejkolwiek prawdziwej możliwości wyboru plonów naszej egzystencji nigdy nie zakwestionujemy tego, co w rzeczywistości przykuwa nas do Kultury Maksymalnego Spustoszenia.

Sprawcy:

Wszyscy zaangażowani w stanowienie lub egzekwowanie prawa odpowiedzialni są za kreślenie granic wolności. Większość grup praw obywatelskich operuje w tych granicach i potęguje problem domagając się wolności przyrostowych, a nie absolutnych.

4) Tworzy się pozory, że mamy wybór.

Opis:

Wśród polityków wyznających filozofię wolnorynkowego kapitalizmu (a nie podpisują się pod nią nieliczni) modnym słowem jest „wybór”; ale jak w przypadku błahych porad oferowanych nam przez przedstawicieli systemu, ów wybór leży jedynie w bardzo wąskim paśmie wypełnionym przez istniejące, proponowane przez system opcje. Mamy więc „wybór” kanałów telewizyjnych, „wybór” płynów do mycia naczyń, „wybór”” samochodów i „wybór” koncernów naftowych, od których możemy kupić paliwo. Proszę zauważyć, że w momencie, kiedy przedstawiony zostaje jakikolwiek radykalny (a raczej mniej zawężony) wybór, system zwiera szeregi zapewniając, iż wybór ten nie przekroczy tolerowanego przezeń stopnia. Spróbujmy na przykład wybrać model kształcenia naszych dzieci, którego system nie pochwala, a definicja samego wyboru uwidoczni się natychmiast – o czym przekonany się w dalszej części niniejszego rozdziału.

Identyfikacja:

Większość osób lub instytucji oferujących prawdziwy wybór – tzn. między rzeczami, które różnią się znacząco – nie używa terminu „wybór”; jeszcze mniejsza ich liczba przynudza o bogactwie proponowanego wyboru. Słowotok wyraża charakter tych, którzy przedkładają nam „wybór” – innymi słowy to oni zyskują najwięcej z faktu, iż nasz wybór jest ściśle ograniczony; osoby te stwarzają pozory, że oferowany przez nie wybór jest prawdziwy. Nie bez przyczyny brzmi to zawile: twoja dezorientacja jest zamierzona; inaczej mógłbyś/mogłabyś rozpoznać, że to, co ci się oferuje wcale wyborem nie jest.

Konsekwencje:

Wzorem pseudo-wolności ciągły brak autentycznego wyboru warunkuje ludzi, aby bezboleśnie zaakceptowali te pozory. Tak oto zadowalamy się ofertą kilku opcji. Podobne warunkowanie właściwe jest wszystkim Narzędziom separacji; łamie naszą zdolność stawienia oporu; gwarantuje uległość populacji, która ochoczo ekscytuje się nową konsolą do gier, ale nie rozpoznaje życia poza graniem. To w rzeczy samej bardzo silne i subtelne narzędzie.

Sprawcy:

Podczas gdy wspiera ją dyżurna załoga marketerów i sprzedawców, mentalność akceptująca pseudo-wybór pochodzi od członków cywilizowanego społeczeństwa, którzy chcą zapewnić zgodność z normalnym cywilizowanym zachowaniem – a konkretnie konsumpcją dóbr materialnych. Lansują ją politycy wszelkiej maści za pośrednictwem środków masowego przekazu („Nigdy nie mieliście tak dobrze!”) i kadry kierownicze za pośrednictwem machiny reklamowej („Najbardziej zielony z SUV-ów!”)

5) Zwraca się nas przeciwko sobie.

Opis:

Jak skłócić parę dobrych przyjaciół? W świecie odseparowania nie jest to takie trudne: wystarczy poruszyć temat najlepszej drużyny piłkarskiej, albo zapytać, jak szybko postępować będzie zmiana klimatu. Jeżeli zależy ci na konkretnej awanturze, spróbuj zahaczyć o prawo do aborcji lub religię. Stawce podziałów przewodzi jednak polityka, która – z pewnością w USA i Ameryce Łacińskiej – obejmuje wszystkie powyższe zagadnienia, być może z wyjątkiem drużyn piłkarskich (chociaż spędzenie kilku godzin w Glasgow prawdopodobnie skłoniłoby nas do rewizji tego poglądu). W jak najlepiej pojętym interesie systemu jest dzielenie nas w oparciu o podstawy, które podczas trzeźwego dyskursu w najlepszym razie sprawiałaby wrażenie fałszywych, zaś w najgorszym niebezpiecznych.

Weźmy tzw. „lewicę” i „prawicę” w polityce partyjnej któregokolwiek z uprzemysłowionych krajów. Nie istnieje praktycznie żadna różnica między ugrupowaniami nurtu głównego w materii konkretów stanowiących ich esencję – wszystkie wspierają handel na dużą skalę, odgórną władzę autorytarną i kontynuację destrukcyjnego systemu przemysłowego. Na czym polega więc fortel? Ażeby zadbać o to, byśmy nie połączyli się na nowo z prawdziwym światem – znajdującym się poza społeczno-polityczną trywialnością – dzieli się nas na sztuczne „partie,” „sekty,” „frakcje” i „fankluby,” które zdają się nadawać nam indywidualność, ale w rzeczywistości utrzymują nas w stanie zafascynowania naszymi codziennymi sprzeczkami.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie dostrzegasz fragmentację idei, która przy bardziej wnikliwej analizie ujawnia różne odcienie tego samego paradygmatu, obserwujesz w istocie separację dokonaną poprzez podział. W kategoriach cywilizacyjnych zasada „dziel i rządź” jest starożytna, ale dopiero niedawno, w epoce informacyjnego przeładowania, politycy są w stanie wycisnąć różnice z płaszczyzny porozumienia. Obierając szerszą perspektywę łatwo jest wykryć stosowaną taktykę; z kolei brak oglądu pełnego obrazu nie pozwala łatwo zauważyć, iż wzbudza się twoją niechęć wobec kogoś, z kim w przeciwnym razie znalazłbyś/znalazłabyś wspólny język.

Konsekwencje:

Lokalność i wspólnotowość są nieodzownymi elementami ponownego zespolenia ludzkości z realnym światem; lecz jeśli nie uda nam się zobaczyć pełnego obrazu i rozpoznać, jak bardzo jesteśmy podzieleni w oparciu o fałszywe podstawy, to nie dostrzeżemy, jak wiele mamy wspólnego. Pozostaniemy we wzajemnym odłączeniu – w wielu przypadkach oddalenie to będzie zwiększane – a jedyną płaszczyznę porozumienia znajdziemy z jednostkami autorytarnymi i instytucjami, które udają, że mówią w naszym imieniu. Mówią wyłącznie w swoim imieniu.

Sprawcy:

W perspektywie krótko- i średnioterminowej wiodącymi sprawcami procederu „dziel i rządź” są przywódcy i entuzjastyczni zwolennicy podziałów kulturowych. Nie sposób wymienić wszystkich, ale za przykłady zwaśnionych stron mogą posłużyć następujące pary: katolicy kontra anglikanie, Republikanie kontra Demokraci, sunnici kontra szyici, kibice Barcelony kontra kibice Realu Madryt, miłośnicy Barbie kontra miłośnicy Bratz/Moxie; lista przeobraża się stale wraz ze zmianą lojalności i przekonań ludzi. Prawdziwymi sprawcami są oczywiście handlowe potęgi przemysłowego świata, które wykorzystują dla zysku nasz wrodzony instynkt plemienny.

6) Sprzedaje się nam marzenie.

Opis:

To najbardziej powierzchowne ze wszystkich narzędzi, aczkolwiek prosta mechanika reklamy wciąż sprawuje potężną władzę nad ludźmi we wszystkich sferach cywilizowanego życia. Bardziej rezolutni Konsumenci (słowo „rezolutni” zabarwiam dozą ironii) uczą się rozgryzać reklamę masową, zwłaszcza w formie telewizyjnej, radiowej, prasowej i billboardowej, co przyniosło dwa interesujące następstwa. Po pierwsze, w bardziej dojrzałych gospodarkach przemysłowych reklama tworząca konsumencki popyt – z intencją utrzymania relacji zależności ludzi od gospodarki przemysłowej – staje się coraz bardziej zaawansowana technologicznie i krojona na indywidualną miarę. Po drugie, bardziej tradycyjne formy reklamy znajdują swoją niszę we wschodzących gospodarkach przemysłowych takich jak Indie, Chiny i Bliski Wschód. Ten dwutorowy atak na naszą naturalną niechęć trwonienia zasobów na rzeczy, których nie potrzebujemy sprawdza się wyśmienicie – łapczywie łykamy marzenie o masowej konsumpcji.

Identyfikacja:

Reklama – łatwa do wykrycia, czasem trudna do rozpoznania jako czysty marketing, ale przenikająca niemal każdy aspekt cywilizowanego życia. Jeśli ktoś zachęca cię do zakupu produktu, o którego nabyciu nawet byś nie pomyślał/pomyślała, oznacza to, że system sprzedaje ci marzenie.

Konsekwencje:

Tak jak w przypadku nagradzania nas za bycie dobrymi konsumentami, konsekwencje są kombinacją prowadzenia życia aprobowanego przez system przemysłowy – pod nieobecność wszędobylskiej i bardzo skutecznej reklamy wiedlibyśmy zgoła odmienną egzystencję – i nieprzerwanej degradacji globalnego środowiska jako bezpośredniego następstwa tej konsumpcji.

Sprawcy:

Jeżeli ktoś zarabia na tym, że kupujemy niepotrzebne rzeczy lub zachęca nas do tego, de facto współtworzy i obsługuje to niszczycielskie i tępe narzędzie. A zatem każda osoba z branży reklamowej i marketingowej; każdy pracownik finansowanych przez korporacje mediów, w tym publikacji „liberalnych,” które utrzymują się z reklam; każdy, kto dostarcza nam środki do dokonywania niepotrzebnych zakupów, czyli ludzie zatrudnieni w bankowości detalicznej i usługach pożyczkowych, z uwzględnieniem tych, którzy są odpowiedzialni za egzekucję powstałego zadłużenia.

7) Wykorzystuje się nasze zaufanie.

Opis:

Narzędzie to opisywane jest w bardziej dokładny i rozbudowany sposób jako „czerpiące korzyści z naszego zaufania do autorytetu poprzez narzucenie hierarchii,” ponieważ autentyczne zaufanie, jakim darzymy bliskiego przyjaciela, krewnego lub prawowitego przywódcę jest tym, czego nie chcemy osłabić. Niestety, taki poziom szczerego zaufania to rzadkość w zatomizowanych, podzielonych społeczeństwach, które składają się na Cywilizację Przemysłową. Zamiast tego mamy przedstawicieli „władzy” i od naszego pierwszego kontaktu z hierarchią szkoli się nas, byśmy ufali im bezgranicznie. Dlatego odnosimy się z zaufaniem do policjantów, nauczycieli, menadżerów, niektórych polityków (noszących w klapach kotyliony o naszych barwach) i ludzi, którzy funkcjonują na poziomach ekskluzywnych, powyżej naszej świadomości codziennej – członków elit politycznych i korporacyjnych.

Zaufanie społeczeństwa do władzy jest dobrze udokumentowane, chociażby w eksperymentach Stanley’a Milgrama, ale w rzeczywistości nie stanowi wyewoluowanej składowej ludzkiego zachowania: my uczymy się ufać władzy poprzez obecność narzuconej hierarchii, co powoduje, iż jesteśmy bardziej skłonni do podejmowania działań – takich jak obsługiwanie niewyobrażalnie destrukcyjnej maszynerii, odpalanie rakiet w ludność cywilną, czy „tylko” wspieranie machiny przemysłowej w charakterze pełnego entuzjazmu pracownika – które w przeciwnym razie byłyby uznane za nieludzkie.

Identyfikacja:

Wszędzie tam, gdzie znajduje się narzucona struktura zwierzchnictwa – w odróżnieniu od tej wyłonionej na drodze wzajemnego zrozumienia – prawie na pewno zaufanie to jest nadużywane. Istotne jest, aby zawsze mieć świadomość różnicy między zaufaniem zasłużonym i narzuconym; mimo iż za niesprawiedliwą można uznać nieufność okazywaną danej osobie tylko dlatego, że nie byliśmy świadkami, jak osiągnęła swój status, całkowicie rozsądne jest kwestionowanie każdej formy władzy. W Kulturze Maksymalnego Spustoszenia na zwierzchnictwo w zdecydowanej większości przypadków nie zapracowano, a celem jego istnienia jest utrzymanie samej kultury.

Konsekwencje:

Osobiste konsekwencje nadużywanego zaufania są złożone: dzięki temu Narzędziu nie tylko jesteśmy bardziej skorzy akceptować słowa i czyny znacznie szerszego kręgu osób i instytucji, ale osłabieniu ulega także nasza umiejętność budowania bliskich, opartych na zaufaniu relacji, jakie są niezbędne do utrzymania samowystarczalnych społeczności – nasz „radar zaufania” zostaje rozregulowany. Rezultat netto jest taki, że gorliwie pracujemy jako trybiki najbardziej żarłocznego bytu na Ziemi, skutecznie wnosząc osobisty wkład w jego potencjał zniszczenia. Nie mniej tragicznym skutkiem ubocznym (prawdopodobnie zamierzonym) jest nasza niezdolność do budowania wspólnot, które zależne są od autentycznego zaufania.

Sprawcy:

Wszyscy bierzemy udział w eksploatowaniu zaufania, jeśli stanowimy część któregokolwiek systemu hierarchicznego: może to być korporacja lub nawet mała firma, która posiada strukturę zarządzania; system polityczny i sądowy, który sprawuje władzę poprzez egzekwowanie przepisów prawa; lub rodzina, która swoje zwierzchnictwo narzuca z racji przewagi fizycznej.

upadek systemu (3)

8) Okłamuje się nas.

Opis:

Wszystko, co rozpowszechniane jest przez system starający się odłączyć nas od prawdziwego świata moglibyśmy opisać jako kłamstwo. Istnieją duże i małe kłamstwa, a ich rozróżnienie często wymaga znajomości rozgrywki finałowej. Wśród mniejszych kłamstw – mających implikacje wykraczające daleko poza ich rangę – znajduje się akt prania mózgu na zielono. Zasadniczo, gdy coś jest bardziej szkodliwe dla środowiska naturalnego niż wynika to z treści oficjalnych zapewnień, wówczas ma miejsce pranie mózgu na zielono. Działanie to jest tak powszechne, że stało się rutyną w korporacyjnej reklamie i promocji – nie tylko ze względu na to, iż powierzchowne przejawy „zielonej inicjatywy” są korzystne pod względem handlowym. Korporacje nie są jedynymi podmiotami, które kłamią na temat swoich ekologicznych kwalifikacji.

Przedzierając się w górę (lub w dół) przepastnego bagna łgarstw sponsorowanych przez państwa i przemysł dochodzimy do kłamstwa, które leży u podstaw komercyjnego zachowania Cywilizacji Przemysłowej; kłamstwa, które kieruje opinią publiczną co najmniej od 100 lat i przyczyniło się praktycznie do każdej finansowanej przez państwo, nie związanej z religią wojny. Oto Wielkie Kłamstwo:

Wzrost Gospodarczy jest czymś dobrym.

Nie ma tu miejsca, aby wyłuszczyć, dlaczego jest to nieprawdą, wystarczy nadmienić, iż poza zbrodniami w postaci wojen akceptacja tego kłamstwa odpowiada za ogół systematycznej destrukcji środowiska oraz niezliczone okrucieństwa wyrządzane ludziom. Za normalne uchodzi nieprzerwane gromadzenie bogactwa przez jednostki, miasta, narody, cały nasz gatunek: jednak nigdy nie porusza się kwestii, w jaki sposób cała ludzkość może stać się bogatsza na planecie posiadającej skończoną ilość bogactw naturalnych. Wzrost gospodarczy jest po prostu sztandarowym elementem cywilizowanego pakietu, a jeżeli tego nie doceniamy, możemy liczyć na pomoc mitycznego Molocha!

Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego uosabia ciąg komunikatów instytucjonalnych: od pozytywnej oceny przyznawanej przez media masowe zwyżkom korporacyjnych zysków, do negatywnego PR-u wymierzonego przez biznes w jakiekolwiek społeczne zabiegi, które mogłyby zagrozić wzrostowi. Kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest uzasadniane w odniesieniu do wszelkiego rodzaju rzeczy, na które nie wpłynąłby brak wzrostu gospodarczego – należy do nich Standard Życia i poziom konsumenckiego wyboru oferowanego przez nowoczesne społeczeństwo (proszę zwrócić uwagę na ironię tego faktu). Subtelność na porządku dziennym bywa sporadycznie; jest zresztą zbyteczna, skoro populacja połknęła to kłamstwo w całości.

Identyfikacja:

Pomijając ostentację prania mózgu na zielono – jeżeli coś wydaje się zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe, to takim właśnie jest – fundamentalne kłamstwo Wzrostu Gospodarczego jest oczywiste, a jego identyfikacja równie czytelna. Inną sprawą jest wytworzenie mentalności, która tak integralny składnik naszego codziennego życia rozpoznaje jako czystą, korporacyjną propagandę: wymaga to pewnego poziomu odprogramowania, jaki można osiągnąć tylko poprzez podważenie samego komunikatu. W ramach ćwiczeń zachęcam do audio-wizualnego wyławiania Wielkiego Kłamstwa z każdej wykonywanej w danym dniu czynności: proszę przygotować się na szok. Regularna styczność z Wielkim Kłamstwem nie ma szczególnych właściwości katartycznych, ale z pewnością pomaga wzbudzić gniew.

Konsekwencje:

W odróżnieniu do Narzędzia separacji, które sprawia, że czujemy się dobrze robiąc trywialne rzeczy, kłamstwa instytucjonalne wykorzystują naszą naturalną receptywność na problemy ludzkie o dużej skali, takie jak bezpieczeństwo i dobry stan zdrowia, których zaistnienie przedstawia się jako możliwe jedynie w kontekście zdrowej gospodarki (więcej ironii). Dzięki tej praktyce kwestie naprawdę największej wagi – będące produktem gospodarki przemysłowej – czyli masowe zatruwanie dróg wodnych, systematyczne usuwanie lasów i niszczenie rdzennych, nie-cywilizowanych kultur, postrzegane są jako mniej istotne. Wraz ze zmianą naszych priorytetów zmienia się nasze zachowanie – stajemy się niewolnikami komunikatu. W efekcie jesteśmy posłuszni nakazom systemu; potrafimy reagować tylko na to, co system uznaje za ważne i grzecznie ignorujemy to, co on wyrządza reszcie świata.

Sprawcy:

Głównymi autorami i kanałami dystrybucji kłamstw instytucjonalnych, od najmniejszego aktu prania mózgu na zielono po monumentalne stopienie umysłu niezbędne do zaaprobowania wiecznego wzrostu gospodarczego, są wielkie instytucjonalne otwory wylotowe: system polityczny w swojej całości, korporacyjny przemysł public relations i marketingu oraz mass media – kontrolowane zarówno przez państwa, jak i korporacje (choć trudno jest doszukać się dzielących je różnic). Z mówieniem nieprawdy i akceptacją kłamstw epickich wręcz rozmiarów nieodłącznie wiąże się konspiracja; podejmowany we wskazanym gronie wysiłek jej zachowania jest opłacalny. Kiedy kłamstwa zostaną nam przekonująco sprzedane, utrzymanie wszystkich „na fali komunikatu” jest stosunkowo proste: wystarczy kłamać dalej.

9) Straszy się nas.

Opis:

W cywilizowanym świecie kłamstwa i strach są ze sobą mocno splecione. Opisane powyżej Wielkie Kłamstwo sięga po szereg taktyk i sojuszników, by utrzymać i wzmocnić – szczególnie w krajach nowo uprzemysłowionych – swoją kontrolę nad naszą psychiką; do pewnego stopnia pomocny jest tutaj strach. Wystarczy groźba załamania gospodarczego, nawet stagnacji, a posłusznie utworzymy sklepowe kolejki i uliczne korki. Okazuje się, iż większość bardziej przekonujących form kłamstwa zaprzęga strach.

Nie jest niespodzianką, że na przestrzeni dziejów cywilizowani ludzie padali ofiarą tak spektakularnych taktyk siania przestrachu jak: uznanie rdzennych mieszkańców Afryki za nieludzkich Dzikusów, których należy wyedukować w obyczajności Cywilizowanego Człowieka; usprawiedliwienie imperialnej eksploatacji ogromnych obszarów ziemi strachem przed „chciwością” innych narodów; demonizowanie każdego człowieka z lewicowymi poglądami politycznymi etykietką komunisty, socjalisty i (tak, ludzie truchleją słysząc ten termin) liberała; wywoływanie masowej histerii, zgodnie z którą każdemu, kto nie sympatyzuje z przemysłowym Zachodem przyznawany jest tytuł Terrorysty. To właśnie posługiwanie się strategią zastraszania sprawia, że ludzie nie poddający się zwyczajnej perswazji przeciągani są „na (pożądaną) stronę.” Zważywszy na skuteczność tego narzędzia, zastanawiam się, dlaczego nie jest stosowane szerzej: mogę tylko przypuszczać, że w sercu większości pozostałych Narzędzi również zalega element strachu; może to być obawa przed uchodzeniem za nieudacznika, względnie przed oskarżeniami o zachowania anormalne. Jesteśmy zwierzętami społecznymi i lubimy dopasowywać się do przyjętej normy: potrzeba odwagi, aby wyjść poza własną strefę komfortu.

Identyfikacja:

Ze swej natury taktyka zastraszania stwarza pozory prawdy, aczkolwiek owiniętej wokół granatu z zawleczką znajdującą się na swoim miejscu. Ważne jest, by rozpoznać, iż trajektoria narzuconych obaw biegnie w dół. Prawdą jest, że kiedy instytucjonalne, oparte na lęku kłamstwo zakorzeni się w kulturze, najprawdopodobniej usłyszysz je od swoich rówieśników, a nie od przedstawicieli lub instrumentów władzy; lecz w swoim początkowym stadium idee te płyną niezawodnie z dyżurnych tub instytucjonalnych: polityków, mediów popularnych, Liderów Biznesu i tych, którzy używają strachu, aby głosić wiarę w coś, co ma być uosobieniem nieskończonej miłości i troski:

A jeźlibyście mię nie słuchali, i nie czynili wszystkich tych przykazań; I jeźli ustawy moje wzgardzicie, a sądami moimi będzie się brzydziła dusza wasza, żebyście nie czynili wszystkich przykazań moich, i wzruszylibyście przymierze moje: Ja też wam to uczynię: nawiedzę was strachem, suchotami i gorączką, które wam oczy popsują a boleścią napełnią dusze wasze, a siać będziecie próżno nasienie wasze, bo je zjedzą nieprzyjaciele wasi; I postawię twarz moję przeciwko wam, i porażeni będziecie od nieprzyjaciół waszych, i panować będą nad wami, którzy was mają w nienawiści; i będziecie uciekali, choć was nikt gonić nie będzie. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 14-17

A jeźli i przeto nie usłuchacie mię, ale chodzić będziecie, mnie się sprzeciwiając: Ja też pójdę w gniewie przeciwko wam; i Ja też karać was będę siedmiorako więcej dla grzechów waszych. I będziecie jeść ciało synów waszych, i ciało córek waszych jeść będziecie. I wygubię po górach kaplice wasze, a porozwalam słoneczne bałwany wasze; i składę trupy wasze na kloce obrzydłych bałwanów waszych, a będzie się wami brzydziła dusza moja. Biblia Gdańska/Księga Kapłańska 26, wersety 27-30

Powiedzmy sobie szczerze – gdyby idea była wiarygodna, czy konieczne byłoby artykułowanie jej w tak przerażający sposób?

Konsekwencje:

Naturalna reakcja na strach nie jest taka sama, jak reakcja na agresję (zob. Narzędzie nr 10), ponieważ w obliczu lęku można podjąć walkę wyłącznie z kondycją własnego umysłu. W przypadku prawdziwego, namacalnego, przerastającego nas zagrożenia reakcją wykształconą przez ewolucję jest ucieczka; z tej przyczyny inicjatorzy tego Narzędzia separacji tworzą spust: nie musimy uciekać, ponieważ to oni ochronią nas przed nowym zagrożeniem. W rezultacie wybieramy bezruch, wpadamy w behawioralną koleinę, która – jak nam się zdaje – zapewni bezpieczeństwo, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę zabezpieczamy powodzenie przemysłowej machiny.

Sprawcy:

Wśród wyjątkowo licznej obsady aktorów drugoplanowych pozostających do dyspozycji cywilizowanej elity, by szerzyć strach są dziennikarze prasowi, telewizyjni eksperci i legion podrzędnych polityków wspinających się po lepkim maszcie władzy. Kulturowo zaszczepiony strach – na przykład potrzeba „wojny z terroryzmem” – równie dobrze może być propagowany przez znajomych, z którymi masz codzienny kontakt; ciebie nie włączając, jeśli uczestniczysz we wzniecaniu paniki.

10) Stosuje się wobec nas przemoc.

Opis:

Jeżeli nie jesteś dostatecznie przestraszony/przestraszona, trzeba cię zranić. Nie jest to niefortunny skutek uboczny nieprzestrzegania cywilizacyjnych reguł; to zasadnicza część natury cywilizacji. Znęcanie się jest zjawiskiem endemicznym występującym w każdej klasie społecznej, każdych barwach politycznych, każdej instytucji i kulturowym poddziale świata, który uznajemy za normalny. Jednak mimo swego inherentnego charakteru ujawnia się ono w chwili, gdy nasze postępowanie grozi zakłóceniem przepływu jednego z licznych strumieni pieniędzy i władzy zapewniających funkcjonowanie systemu. Jeśli nie poddałeś się wstępnym interwencjom odstraszającym, wtedy nadejdzie kolej na przemoc – prawdziwą przemoc, a nie „przemoc” zdefiniowaną przez rządzących i relacjonowaną przez środki masowej informacji. Jak ujął to Derrick Jensen:

Cywilizacja opiera się na jasno określonej i powszechnie akceptowanej, choć często nie wspominanej, hierarchii. Przemoc stosowana przez tych usytuowanych wyżej w hierarchii wobec tych, którzy uplasowani są niżej jest prawie zawsze niewidoczna, tzn. niezauważana. Kiedy zostaje zauważona, jest w pełni racjonalizowana. Przemoc użyta przez tych, którzy znajdują się niżej w hierarchii wobec tych z góry jest nie do pomyślenia, a gdy do niej dochodzi, odpowiedzią jest szok, przerażenie i fetyszyzacja ofiar.

Kiedy członek społeczeństwa biorący udział w proteście zostaje pobity pałką przez policjanta, czyn ten chroniony jest przez hierarchię, w której operuje policjant; kontekst dyktuje interpretację pobicia: był to racjonalny akt samoobrony. Kiedy podobnego, lub mniej drastycznego, czynu dopuści się wobec funkcjonariusza policji członek społeczeństwa, wówczas akt ten przeciwstawia się hierarchii; potępiany jest głośno i bez przerwy przez wszystkich, którzy mają głos, nawet przez większość uczestników protestu.

Identyfikacja:

Cywilizowanych ludzi tak skutecznie uwarunkowano, by zaakceptowali częste stosowanie przemocy w obliczu sprzeciwu – w obliczu prób uzyskania wolności i powtórnego połączenia się z czymś nie narzuconym przez hierarchię – że identyfikacja przemocy jako Narzędzia separacji stała się zaskakująco prosta. Akt agresji nie kwalifikowany przez media jako „przemoc” najprawdopodobniej jest przejawem ucisku; czymś, co w zamyśle ma utrzymać ludzi na ich miejscach w szeregu. Możemy zatem rozpoznawać systemową przemoc dzięki temu, że nie jest traktowana jako przemoc.

Konsekwencje:

Jeżeli jesteśmy w stanie zaakceptować przemoc w ramach sprawiedliwego społeczeństwa, wówczas jednoznacznie nieetyczny akt staje się normalnością. Nieodłączną częścią życia w rodzinie zdominowanej przez maltretujących rodziców lub partnerów jest normalizacja przemocy: nikt jej już nie zgłasza; toleruje się ją, w najbardziej ekstremalnych przypadkach jest nawet mile widziana. Ofiary nie są zdolne do obrony. Fala przemocy rozbiega się po wszystkich sektorach społeczeństwa: my-krzywdzeni możemy stać się oprawcami. W rezultacie każdy z nas odłącza się od etycznego siebie i przestaje postrzegać ludzi i cały świat przyrody jako ofiary: gwałt jest po prostu zwyczajową formą prowadzenia interesów, więc przestajemy stawiać opór.

Sprawcy:

Pierwszoplanowymi instytucjonalnymi siepaczami są ci, którzy bezpośrednio aplikują „bezpieczeństwo” w imieniu korporacyjnych i politycznych elit: wojskowi, policjanci, ochroniarze prywatnych agencji ochrony i inni pokrewni im egzekutorzy. Nie wystarczy jednak stworzyć świadomego przyzwolenia na maltretowanie; wymaga to bardziej subtelnego narzucenia hierarchii, zwłaszcza patriarchalnej. Tak więc ci, którzy uczą nas zasad cywilizowanego społeczeństwa – m.in. szkolni wychowawcy, duchowni, historycy i raz jeszcze środki masowego przekazu – pomagają uczynić nas sprawcami przemocy i z zapałem wspierają proces separacji.

Autor: Dave Pollard
Tłumaczenie: exignorant
Źródło polskie: Narzędzia separacji cz. I

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal

Kapitalizm traktuje ludzi jak bydło, a podział na arystokrację i plebs dalej istnieje!

Kapitalizm traktuje ludzi jak bydło, a podział na arystokrację i plebs dalej istnieje!

Nowoczesna.pl BalcerowiczDo napisania tego krótkiego felietonu skłoniła mnie dzisiejsza wizyta m.in. w banku i załatwianie w nim zwykłych spraw. Tak, mam „ból dupy” i dam jego wyraz w tym felietonie. A więc zaczynamy.

Podział na arystokrację i plebs (nadludzi i podludzi) nadal istnieje i nazywa się po prostu.. kapitalizmem. Popatrzmy na to, jak są skonstruowane wszystkie banki. My, czyli szarzy Kowalscy, czekamy nieraz w długich kolejkach do zwyczajowej „obsługi kasowo-transakcyjnej„. No jeszcze brakuje tam napisu: „proletariat”. Ups, przepraszam, nie ta epoka, mamy już bardziej „lifestyle’ową” nowomowę, teraz powinno być raczej: „obsługa kasowo-transakcyjna dla zasobów ludzkich należących do korporacji„. A co robi klient biznesowy bądź korporacyjny w tym samym banku? Albo jest przyjmowany bez kolejki, albo jest przyjmowany w zupełnie innych, klimatyzowanych i wypucowanych pomieszczeniach do których my, „trędowaci podludzie” nie mamy wstępu. Oczywiście, klient biznesowy i korporacyjny w niektórych bankach ma darmową kawę i darmowy poczęstunek. My, czyli plebs, nie mamy do tego prawa.

Dalej: od dawna słyszymy o darmowych kontach, „kontach za zero złotych„, o braku opłat za prowadzenie rachunku. Często do tych kont „za zero złotych” dołączony jest tzw cash-back, czyli nic innego, jak nagroda dla kapitalisty za konsumpcję. Bo zadajmy sobie najważniejsze pytanie: dla kogo są przeznaczone te konta za zero złotych, z cash-backiem nawet do 1000 złotych? Czy jest to oferta dla ludzi biednych – np zatrudnionych na umowach śmieciowych, emerytów, zarabiających małą sumę pieniędzy? Ależ oczywiście, że nie!

Zarówno konto za zero jak i cash back jest przeznaczony dla arystokracji, czyli kapitalistycznej elity. Aby dostać konto za zero czy cash-back, trzeba mieć wpływy na konto liczone w wielu, wielu tysiącach złotych miesięcznie. W przypadku cash-backu, trzeba wydawać gruby szmal na produkty korporacji, które z bankiem współpracują itp. Oczywiście, nie byłoby nic złego w takiej ofercie. Nie, nie o to mam „ból dupy„, bo bogactwo, jeśli się dobrze do niego podchodzi, jeśli nie robi ono z człowieka „żywego trupa„, jest czymś dobrym i pozytywnym. Chodzi mi o coś innego.

Otóż: czy osoba biedniejsza, nie zarabiająca po 15.000 zł netto na miesiąc, dostanie konto za zero złotych i cash-back, choćby minimalny? A skąd! Osoba taka musi więc ponosić wszystkie opłaty. Czyli: 10 zł do 30 zł miesięcznie za prowadzenie rachunku. Czasami więcej. Dalej: kilkadziesiąt złotych rocznie za kartę bankomatową. Jeśli pod koniec miesiąca wyjdzie jej na koncie np. minus 1 zł, minus 30 zł – to co tydzień dostaje monit pocztą, kosztujący nawet kilkadziesiąt złotych. Plus karne odsetki. Opłata za przelew internetowy to około złotówka. Opłata za kod z karty kodów jednorazowych – też około złotówka. Opłata za przelew dokonany w placówce banku to w ogóle kosmos – już kilka lat temu wynosiła.. 20 złotych! Do tego dochodzą dziesiątki, jeśli nie setki innych opłat i danin na rzecz banku.

I o to mam „ból dupy„. Jest to potwierdzenie zasady, która wzięła się z.. ezoteryki, i głosi: „potrzebujący nie zostaną pocieszeni, a głodni nie zostaną nakarmieni„. Zasada ta oznacza ni mniej ni więcej, że jeśli „czegoś” masz bardzo mało, to z biegiem czasu jest coraz większe prawdopodobieństwo, że będziesz miał coraz mniej. Zaś jeśli „czegoś” masz już w miarę, w miarę dobrą ilość, to jest coraz większa szansa, że będziesz miał tego jeszcze więcej. To, że z pieniędzmi tak jest, wiemy od zawsze. W rękach biednego pieniądz jest najbardziej niepłodną rzeczą na świecie, zaś w rękach bogatego ten sam pieniądz pomnaża się w tempie geometrycznym (logarytmicznym). Czytaj dalej „Kapitalizm traktuje ludzi jak bydło, a podział na arystokrację i plebs dalej istnieje!”

Prof. Grażyna Ancyparowicz: o tym, jak neoliberalizm podbija a potem niszczy narody

O tym, jak neoliberalny kapitalizm podbija a potem niszczy narody

kapitalizmW filmie „Dzień niepodległości” bodaj z 1999 roku, pojawia się pewna specyficzna kwestia:
Oni przemierzają cały wszechświat i niszczą wszystko to, co spotkają na swojej drodze – jedną cywilizację po drugiej„.

To samo można zastosować także wobec tych, którzy obecnie zarządzają światową gospodarką. Neoliberalizm – bo o tej ideologii mowa – to drastyczny kapitalizm z lewacką otoczką ideowo-obyczajową. Ta doktryna służy z jednej strony drenażowi każdego podbitego przez nich narodu. Z drugiej strony, służy ona do ciągłego transferowania kapitału z dolnych warstw społecznych ku samej górze.

O ile jeszcze przed latu wielu ludzi zarabiało godnie, i mogło, pomimo pracy typowo fizycznej, mówić o sobie „należę do klasy średniej” – o tyle dziś już jest inaczej. Poszerza się obszar biedy, kurczy się klasa średnia. Jednak pomimo tego, że trwa tak zwany „kryzys gospodarczy” – warstwa najbogatsza bogaci się coraz bardziej i bardziej. Wniosek nasuwa się jeden. Ów „kryzys gospodarczy” jest tylko i wyłącznie ściemą, pretekstem, by dokonywać nieludzkich cięć budżetowych i transferować kapitał ku górze piramidy.

kapitalizm i wyzyskW Polsce doktrynę neoliberalną forsują trzy środowiska. Pierwsze środowisko to ludzie, którzy zniszczyli kraj w latach 90-tych XX wieku, skupieni wokół Leszka Balcerowicza. Obecnie wobec tego, że skorumpowana i znienawidzona już przez wszystkich Platforma Obywatelska tonie, Balcerowicz stworzył szalupę ratunkową w postaci partii „nowoczesna.pl„.

Drugie środowisko forsujące doktrynę neoliberalną to oczywiście Platforma Obywatelska. W latach 2002 – 2007 partia ta była w pewnym momencie jeszcze bardziej radykalna, niż Janusz Korwin Mikke. Nęciła Polaków tymi samymi bredniami – wolny rynek, niskie podatki, przedsiębiorczość, itp. Czyli nęciła młodych mających chrapkę na dostanie się do 10-cio procentowego koryta. „Szampan, kawior, dziwki, lima, jacuzzi, kręcenie lodów” – jak to określił mój znajomy. Owszem, nie spełniła wielu z tych postulatów ale przez cały czas podtrzymywała twardy, neoliberalny trend.

Obecnie te same postulaty co Balcerowicz w latach 90-tych i co PO w latach 2002 – 2007, ma partia KORWiN z jej szefem, Januszem Korwinem Mikke. Strategia jest ta sama – nęcenie młodych, nie mających pojęcia o życiu neoliberalnym el-dorado kosztem 90% wyzyskiwanych niewolników na śmieciówkach. Czyli znowu „szampan, kawior, dziwki, lima, jacuzzi, kręcenie lodów” – w wydaniu „nowej prawicy” Korwina.

Korwiniści szczególnie nie lubią instytucji zwanej ZUSem, którą nazywają „piramidą finansową„. Żądają jej likwidacji, co będzie skutkować śmiercią głodową kilki milionów ludzi. Ale ich, jako rasowych psychopatów to nie obchodzi. Oni liczą tylko na dostanie się do kapitalistycznej „elity„, która w kapitalizmie zawsze wynosi 1% do 10% społeczeństwa. Niestety, ale „gimby” popierające Janusza Korwina Mikke zapomniały, że miejsca w elicie są już dawno zajęte, a na nich czeka śmieciówka i nieludzki wyzysk, i to pomimo skończenia uczelni technicznej.

Korwiniści nie wiedzą, że ZUS został w latach 90-tych okradziony przez ich ziomków, neoliberałów od Balcerowicza. A dlaczego okradziono ZUS? Właśnie dlatego, by wpompować te gigantyczne nadwyżki gotówki w rynek kapitałowy. O ironio!

Tymczasem zapraszam do obejrzenia video: 14.01.2015 – Czym grozi Polsce i Polakom dług publiczny:

Czytaj dalej „Prof. Grażyna Ancyparowicz: o tym, jak neoliberalizm podbija a potem niszczy narody”

10 sposobów oszukiwania społeczeństwa. Czy Ciebie też oszukali?!

10 sposobów oszukiwania społeczeństwa. Czy Ciebie też oszukali?!

manipulowanie spoleczenstwemWklejam klasykę jeśli chodzi o wiedzę dotyczącą inżynierii społecznej / socjotechniki. Jest to fragment książki Noam Chomsky: „Silent Weapons for Quiet Wars„. Władze, elity polityczne i media od wielu dekad manipulują nami w taki sposób. Podstawą tego wszystkiego jest oczywiście fakt, że większość ludzi jest po prostu głupia. Nie tylko nie potrafią oni sklecić poprawnego logicznie zdania bez błędów.

Nie tylko nie potrafią poprawnie kojarzyć fakty i wyciągać poprawnych wniosków. Mnie osobiście wprost przeraża styl pisania, jaki czasami czytam u młodych ludzi. Choć są tam słowa polskie (z masą błędów oczywiście..) to czuję się, jakbym czytał coś po chińsku. Zresztą popatrzcie na poniższe zdanie napisane przez przedstawiciela kwiatu młodzieży polskiej, ukrywającego się pod anonimowym nickiem:

propaganda i manipulacjaLudzie także mają bardzo krótką pamięć i.. nie uczą się na błędach. Jest nawet takie powiedzenie, że: „Człowiek uczy się na swoich błędach, a ludzkość – nie„. Pierwsze spowodowało, że 48% społeczeństwa nagle zapomniało, że Platforma Obywatelska rządziła całe osiem długich lat, prawie dekadę, i zagłosowało na Komorowskiego. Ta druga przypadłość powoduje, że każde pokolenie musi przejść przez podobne lekcje historyczne i polityczne. I tak od zarania dziejów, od nowa i od nowa. Ta właściwość bezmyślnej masy sprawia, że elity polityczne mogą od wieków realizować ten sam plan.

Nawet jeśli jedno pokolenie „skapnie się” o co chodzi i nastąpi chwilowy przestój, to zaraz przyjdzie kolejne rozemocjonowane i rozgorączkowane pokolenie chcące szybko, łatwo i bezstresowo zdobywać świat, i wybierze jakąś Platformę Obywatelską. I wszystko zacznie się od nowa. Kolejna właściwość od zawsze wykorzystywana przez władze to fakt, że zawsze największym „świętym” dla społeczeństw jest „święty spokój„. W Polsce jest to szczególnie dobitne, podług porzekadła: „Choć na świecie wszędzie wojna, byle tylko polska wieś pijana, byle tylko polska wieś spokojna„.

I to właśnie my dostaliśmy najmocniej po dupie od ekipy politycznej, która nie ma już absolutnie żadnych skrupułów. Cóż, takie są prawa wszechświata. Jeśli się teraz nie opamiętamy jako polska świadomość zbiorowa, to czekać może nas już chyba tylko coś w stylu Korei Północnej. Ciekawe jest też zdanie dotyczące obarczania ludzi winą za niepowodzenia w morderczym systemie, który stworzyły elity. A więc wszelkie gadki o elastyczności, poszerzaniu kompetencji, niedostosowaniu do rynku pracy itp. W ten sposób zbrodnicze poczynania neoliberałów są zrzucane na ludzi, którzy zamiast się buntować, popadają w marazm. W Polsce przedstawiciele tego nurtu propagandowego to: Janusz Korwin Mikke, Leszek Balcerowicz (zakłada teraz nową partię – szalupę ratunkową dla szczurów uciekających z tonących okrętów) jak i środowisko PO-PSL. Czytaj dalej „10 sposobów oszukiwania społeczeństwa. Czy Ciebie też oszukali?!”

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci

hipokryzja i dulszczyznaJuż wiele lat temu zauważyłem, że z tym, co nazywane jest „normalnością”, coś jest cholernie nie tak. Zauważyłem też, że granice pomiędzy normalnością a nienormalnością są ekstremalnie płynne, wysoce relatywne. Zależą one od wielu czynników, takich jak:

-kultura, narodowość, wyznawana religia, miejsce zamieszkania (to co jest nie do przyjęcia w jednej religii, uchodzi za dobre i prawe w innej religii);
-status społeczny i towarzyski (osobie która ma ten status niewielki, niewiele rzeczy puszcza się płazem. O ile u majętnego i wpływowego człowieka płazem przechodzą nawet najbardziej chamskie, infantylne i kiepskie dowcipy, o tyle u biedaka mogą być one powodem nawet zatrzymania w izbie wytrzeźwień);
-płci i wieku (kobietom ogromną część win się odpuszcza, szczególnie tym ładnym. Z drugiej strony, nie akceptuje się damskiej seksualności. I jeszcze jedno – panuje przekonanie, że „młodość musi się wyszaleć”. W ten sposób ogłupia się ludzi (alkohol etylowy – bardzo silna neurotoksyna) i uzależnia ich od dilera – od państwa);
-od sytuacji (przymykamy oczy na wybryki przeciwko normom społecznym w specyficznych stanach – „w emocjach„, „pijany był, przymknij na to oko„, itp. Alkohol i inne narkotyki są tutaj takim alarmowym wentylem bezpieczeństwa w bezdusznym społeczeństwie, które wymaga bezwzględnego i bezdyskusyjnego podporządkowania. Pijemy go specjalnie po to, by robić po nim rzeczy, które byłyby w złym tonie na trzeźwo, lub do których nie mamy odwagi);

Pomimo wszystko – pomimo całej tej umowności i relatywności pojęcia takiego jak „normalność” – panuje powszechny jej kult. Choć tak naprawdę nikt na dobrą sprawę nie wie co to jest normalność. Bo każdy człowiek na Ziemi ma inną jej definicje. Sprawa komplikuje się jeszcze bardziej, gdy doda się do tych rozważań kolejny „parametr”..

Otóż zauważyliście zapewne nieraz i nie dwa, że ludzie co innego oficjalnie deklarują, a co innego robią gdy „nikt nie widzi” lub gdy występują inne „czynniki łagodzące” odstępstwo od normalności. To powszechna wada całej naszej cywilizacji. Pisałem już kiedyś, że to, co nazywamy człowieczeństwem, humanizmem, moralnością, etyką – to tylko taka „nakładka systemowa” na potężny system na którym wyrośliśmy. A który to system ma korzenie bezpośrednio w świecie zwierzęcym. Z tej przyczyny, ta nakładka systemowa ledwie funkcjonuje. Czytaj dalej „Patologie normalności: wymogi cywilizacji prowadzą do chorób i przedwczesnej śmierci”