Reklamy

Tag: lifestyle

LIBERALIZM BEZ GRANIC NISZCZY SPOŁECZEŃSTWA I NARODY

Paradoks jest taki, że Zachód, który jest tak dumny ze swojej postępowości, bardziej przypomina powrót do czasów sodomy i gomory. Czyli regres w kierunku nieokiełznanego życia według instynktów zwierzęcych.. Co widać na zdjęciach z parad równości. Więc jest to właśnie cofanie się, może nawet zacofanie, a nie rozwój w kierunku coraz większego człowieczeństwa. Czyli poskromienia pewnych zachowań na rzecz inteligencji społecznej związanej z rezygnacją, a nie folgowaniem zwierzęcym instynktom w pewnych kwestiach.

Jak dziecko widzi na ulicy takie rzeczy, to w jaki sposób ma następować jego rozwój w kierunku człowieczeństwa? Świat jest pełen paradoksów. Trzaskowski daje pozwolenie na rozprzestrzenienie się tej „postępowości”, która jak się głęboko przyjrzeć jest właśnie regresem. Nie możemy pozwolić, żeby tak się działo w Polsce.

Mam wrażenie, że postępowcy gardzący seksualną dulszczyzną opisują przed-hipisowskie społeczeństwo, czyli mniej więcej 60 lat wstecz, kiedy to rzeczywiście walczono z typowym konserwatyzmem. Nierozwojowym (wstydem, hipokryzją etc) i jego ciemnymi stronami. Ale nie żyjemy już w tych czasach. Polska poszła do przodu. Jasne, jest jeszcze w może jakaś malutka garstka ludzi, którzy mentalnie nie wyszli z okresu tego seksualnego zakłamania, jednak te skrajności też się u nas traktuje powiedzmy z przymrużeniem oka. Dotyczą raczej starszego pokolenia. Ale mniej więcej od lat ’90 rewolucja seksualna osiąga szczyty absurdu, relatywizacji, jeszcze większych niż 60 lat temu. Służy nieokiełznaniu seksualnemu, co gorsza dążącemu do legalizacji po prostu chorych zachowań. Czytaj dalej „LIBERALIZM BEZ GRANIC NISZCZY SPOŁECZEŃSTWA I NARODY”

Reklamy
Reklamy

DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CZY NIE LUBISZ TEGO „ZŁEGO” ŚWIATA?

Przeciętne życie człowieka. Wyróżnia się w nim trzy etapy.

Do 18 czy 25 roku życia jesteś młody, głupi, nierozwinięty i podporządkowany rodzicom. Ziemscy rodzice są, jacy są. Są w najlepszym razie nieidealni. W najgorszym razie są albo patologią klasyczną, albo zręcznie zakamuflowaną patologią emocjonalną. Jeśli nie doznałeś podczas procesu wychowania ogromnej traumy (jak chyba połowa ludzi) to masz niebywałe szczęście.

Potem po 25 roku życia masz rok, dwa, trzy lata na tak zwane wyszalenie się. Dyskoteki, kina, podróże, klimatyczne knajpki. I seks. Dużo seksu. Możesz się bawić i korzystać z życia. Ego rośnie, czasami aż za bardzo. I właśnie po to, by zmniejszyć lub wręcz spacyfikować ego, jest kolejny etap.

Bowiem potem masz zobowiązanie do spłodzenia dzieci. Gdy to zrobisz, to nie masz czasu nawet porządnie się wysrać, jak to powiedział jeden z rodziców. O reszcie zapomnij. Nie ma pasji, hobby, ani nawet czasu wolnego dla siebie. Już nie ma „Ty”, już nie ma „my” w przytulnej knajpce podczas wieczoru we dwoje. Już są „oni”, czyli dzieci, i liczą się tylko ich potrzeby. Twoje schodzą na daleki, często bardzo odległy plan. Tak odległy, że już prawie że nieobecny. To jest często dla młodych ludzi szokiem. No jak to, nie mogę już sklejać modeli? No jak to, żona od kilku lat nie ma ochoty na seks? A miało być tak pięknie. Przecież społeczeństwo nam to obiecywało. A tutaj tylko ciężka harówka od świtu do nocy, i zero przyjemności dla siebie. Wszystko to istnieje właśnie po to, by młokos, który nadmiernie obrósł w piórka ego, zrzucił je. To służba rodzinie, światu, społeczeństwu. To oddanie całego swojego życia ku temu celowi, i całkowite jego podporządkowanie.

Potem przychodzi trzeci etap. Starość. Niechciana, wypierana, brzydka. Owszem, możesz już odpocząć, ale najczęściej „odpoczywasz” w kolejce w przychodni po kolejne porcje tabletek. Masz już życiową mądrość, ale już ona Ci niepotrzebna. Bo doświadczenie to dar nieba, który masz, gdy już Ci go nie trzeba,jak głosi porzekadło. Nie wykorzystasz tej mądrości, bo gdzie i jak? W kolejce do lekarza? No proszę Cię.. Wiesz co mówi ta życiowa mądrość? Mówi między innymi takie słowa: „Gdybym miał drugą szansę, to ułożyłbym swoje życie zupełnie inaczej.” A teraz gdy już ledwo co wygrzebałeś się z pieluch, gdy poświęciłeś najlepsze lata swojego życia na ową służbę światu, to czas umierać. To takie niesprawiedliwe. Dopiero teraz mógłbyś naprawdę, na serio cieszyć się życiem, mając rodzinę, mądrość życiową, doświadczenie. A tu trzeba wzywać karetkę, bo znowu napad nadciśnienia. Natura tak sprytnie i tak wrednie to zaprojektowała. Gdy już spełniłeś swój genetyczny cel, to jesteś jej niepotrzebny. Życie jest stanowczo za krótkie. Gdybyśmy żyli te 1000 lat, jak przed wiekami (podobno) to wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej..

Młodość nam za dużo obiecuje. A starsi ludzie milczą. Milczą jak zaklęci i nie ostrzegą tych młodych, narwanych i naiwnych. Mówisz, że nie popełnisz błędów swoich rodziców, a po 30-stce i tak kończysz przed telewizorem, z puszką piwa w dłoni. Jak niemal wszyscy Twoi sąsiedzi, koledzy, znajomi. Te kilka piw na wieczór to jedyna z przyjemnych rzeczy, która w codziennej szamotaninie zostaje. To dlatego taka forma rozrywki jest tak popularna. Bo na nic innego nie ma już czasu, ochoty, sił i pieniędzy.

Dlatego jeśli masz farta i Czytaj dalej „DUCHOWOŚĆ INACZEJ: CZY NIE LUBISZ TEGO „ZŁEGO” ŚWIATA?”

CZY NA PEWNO JESTEŚ WOLNYM CZŁOWIEKIEM!?

Pewnego razu człowiek świadomy rozmawia z lemingiem..

-Nie rozumiem dzisiejszych 30-latków. Ostatni wpis na Facebooku z kwietnia 2020, kolejny z listopada 2019, a jeszcze kolejny z marca, ale 2018 roku. Czy Ci ludzie nie czytają ani nie oglądają nic, czym mogliby dzielić się ze znajomymi? Czy nie mają swoich hobby, pasji, które chcieliby pokazać?

-Jest tak, bo oni mają życie realne i nie siedzą w internecie. Dorośnij w końcu, chłopcze, ustatkuj się i stań się mężczyzną! To wtedy to zrozumiesz!

-Dobrze, więc na czym polega to bycie dorosłym, ustatkowanym i prawdziwym mężczyzną?

-Przede wszystkim na ciężkiej pracy od 06:00 rano do 21:00 wieczorem, bo prawdziwy mężczyzna jest odpowiedzialny za żonę i dzieci i zarabia na nich i na swój status. Poza tym taki mężczyzna wierzy w Boga, chodzi regularnie do kościoła i czynnie uczestniczy w życiu swojej parafii. Broni demokracji, wolnych sądów i konstytucji, głosuje na demokratyczne i proeuropejskie partie polityczne. Ideałem ustatkowanego mężczyzny w średnim wieku jest Platforma Obywatelska. Kupuje on wyłącznie rzeczy markowe, ponieważ trzeba pokazać innym swoją klasę i swój status. Jada w drogich restauracjach, bo kebaby są dla nieodpowiedzialnych uczniaków bez grosza przy duszy. Prawdziwy mężczyzna przestrzega także wszelkich norm społecznych i konwenansów towarzyskich, bo to jest ważne, trzeba być takim jak wszyscy i przede wszystkim normalnym.

-No nie wiem, ja tam dzieci nie mam, pracuję od 06:00 do 14:00, o 15:00 jestem w domu. Mam czas dla ukochanej, przyjaciół, bliskich. Mam czas i energię na pasje, hobby, seks. Ubieram się w lumpeksach, nie kupuje nadmiernej ilości gadżetów, ograniczam konsumpcję, nie chodzę do drogich restauracji dla snobów, nie piję alkoholu i nie imprezuję. Mam gdzieś rzeczy markowe, liczy się dla mnie praktyczność i wytrzymałość. Więc mam też pieniądze by pojechać nad jezioro czy nad morze, by cieszyć się życiem. Nie chodzę do kościoła, bo praktykuję buddyjską ścieżkę Zen, jestem racjonalnym ezoterykiem. Mam poglądy mieszane, ale głosuję na patriotyczną prawicę, bo to jest teraz narodowi potrzebne. Nie interesują mnie normy społeczne i dulskie konwenanse, no chyba, że są one naprawdę potrzebne i nie szkodzą nikomu. Więc nie jestem tym, o kim mówisz? Czytaj dalej „CZY NA PEWNO JESTEŚ WOLNYM CZŁOWIEKIEM!?”

To niesamowite i nieznane prawo duchowe ma wpływ na Twoje życie!

Mawiają, że życie to gra. Wygrywa ten, co nie gra, a jest sobą. świat materii zarządzany przez upadłego boga – demiurga – chce sprytnie wciągnąć Cię w swoją grę. Na początek obieca Ci, że osiągniesz ostateczne szczęście i spełnienie, jak wypełnisz szereg warunków. Jak wykształcisz się, zrobisz karierę, pozwiedzasz modne wśród młodych ludzi kraje, wyszumisz i wybawisz się, założysz rodzinę i spłodzisz dzieci, zdobędziesz majątek, kupisz samochód, mieszkanie a potem wybudujesz dom..

Tylko zauważ. Szczęście nie może być tu i teraz. Masz za nim wiecznie gonić, bo gdy jeden cel ze społecznej listy już odhaczysz, zaraz pojawia się następny. Tak to już jest sprytnie skonstruowane. Ciągle masz czegoś pragnąć, do czegoś dążyć i za czymś gonić. Dla przykładu – nawet gdy masz już upragnione, czteropokojowe mieszkanie w luksusowej dzielnicy.. To zaraz robi się w nim dziwnie ciasno, a umysł zaczyna pragnąć budowy sześciopokojowego domu.

Wszystko po to, byś oddał światu swój najcenniejszy skarb – CZAS WOLNY – a potem: pieniądze, energię i siły witalne. Nie możesz mieć za dużo czasu wolnego i pieniędzy. Musisz przeznaczać je niemal w całości dla systemu demiurga (materii). Więc czas przeznaczasz na wychowywanie dzieci i pracę od świtu do nocy. Zaś pieniądze – na coraz to nowe zachcianki i na spełnianie celów narzuconych Ci przez społeczeństwo. Ludzie z nadmiarem czasu wolnego i nadmiarem pieniędzy są niebezpieczni dla każdego systemu. Dlaczego? Ponieważ mogą wtedy robić najniebezpieczniejszą rzecz, jaka tylko istnieje na Ziemi – a więc KWESTIONOWAĆ i MYŚLEĆ. A wtedy można dojść do niebezpiecznych dla systemu wniosków. Na przykład takich, że po co spełniać oczekiwania tej struktury, skoro można to pierdolić i żyć po swojemu?

Można to także opisać nieco inaczej.

Życie jest jak gra komputerowa. Można być graczem, czyli tym co siedzi przy komputerze i steruje postacią, lub bierną, sterowaną przez gracza postacią w grze na ekranie. Postać jest bezwolnym uczestnikiem gry. W życiu realnym jest to człowiek, który nie ma dystansu do społecznych norm i konwenansów, jak i nie ma dystansu wobec doktryn, ideologii, religii, przekonań, i w końcu – do swoich emocji. Zaś odpowiednikiem gracza w życiu realnym jest człowiek samodzielnie myślący, będący obserwatorem życia. Jest on zdystansowany do społecznych i kulturowych przekonań, jak i wie, że jego emocje nie są nim samym. Emocje nie są całym niebem, ale są tylko chmurami na tym niebie, które się ciągle zmieniają. Raz niebo jest pogodne z wesołymi, pierzastymi chmurkami, innym razem jest burzowe. Niebo pozostaje niebem od eonów czasu, podczas gdy chmury zmieniają się z sekundy na sekundę.

Ale tu kryje się paradoks paradoksów.

Aby być naprawdę czynnym graczem, to trzeba grać świadomie.. A żeby osiągnąć świadomość, to trzeba osiągnąć najpierw cel: wejść w ciemność stałego „Ja”, czyli doświadczyć tego kim się jest.. Czyli na pewien czas osiągnąć maksimum odwrócenia się od snu materii. Dopiero po maksymalnym osiągnięciu stanu nieporuszenia – obserwatora – można stać się aktywnym, czynnym i już świadomym graczem.. Bez tego nasza gra, czyli działanie, rola awatara, będzie grana nieświadomie i będzie skłonna to bycia marionetką.

Jak to osiągnąć?

Trzeba ćwiczyć, samo nie przyjdzie. Do tego trzeba się zmusić trochę, nie ma innej opcji. Podświadomość się tak przyzwyczaiła do patrzenia na zewnątrz, że trzeba ją jak dziecko przymusić do zmiany kierunku ku wewnątrz – ku pytaniu „kim jestem.” Robi się to np przez regularne medytacje. Ale nie te transowe, które są najbardziej popularne.

Więc jakie?

większość z dostępnych sposobów medytacji, to medytacje transowe. Mogą one dodawać energii, ale na ogół omijają sedno – czyli przebudzenie. Przebudzenie to odwrotność transu, nawet tego transu odczuwanego podczas medytacji. Ostatecznym, najskuteczniejszym sposobem na medytację jest medytacja Zen. Jest to sposób najłatwiejszy, i przez to.. najtrudniejszy. Na czym on polega? Otóż siadasz wygodnie w pozycji kwiatu lotosu. Zamykasz oczy. Co robisz? NIC.

Nic nie liczysz, nic sobie nie wyobrażasz, o niczym starasz się nie myśleć, ale też nie starasz się nie myśleć w ogóle. Po prostu siedzisz, nic nie robisz i medytujesz pustkę. Potem zaś otwierasz oczy, bo w tej medytacji chodzi o maksymalne przebudzenie, a nie o odcinanie się i transe. Medytujesz potem w całkowicie otwartymi oczami i umysłem, z pełną świadomością. Z opisu może się to wydawać łatwe, ale weź spróbuj tak w praktyce, i to codziennie. Nie jest to wtedy wcale takie proste, na jakie może się to wydawać. 😉 Ostatecznie, najtrudniejszy z najtrudniejszych sposobów medytacji, to ten na poniższym obrazku, czyli.. życie realne. Ostatecznym celem medytacji jest bycie spokojnym podczas huraganu, któremu na imię życie. Czytaj dalej „To niesamowite i nieznane prawo duchowe ma wpływ na Twoje życie!”

Neutralność społeczna tajemnym sposobem na szczęście w tym chorym świecie

Narzekasz na to, że inni stale mówią Ci, jak masz myśleć lub co masz robić? Lub inaczej: skarżysz się na to, że poprzez chęć zmiany innych na lepsze, lub z powodu głoszenia prawdy popadasz w konflikty i tracisz bliskich Ci ludzi?

Doktryna „neutralności społecznej” jest odpowiedzią na Twoje skargi. Pomaga żyć w świecie pełnym absurdów, dulszczyzny, podwójnej moralności itp. Na czym ona polega?

Zaczynamy:

Wiem kiedy, co i jak powiedzieć, a kiedy się zamknąć.

Wiem jak rozmawiać z poszczególnymi ludźmi.

Wiem, kiedy agresywnie a nawet brutalnie bronić siebie lub swojego zdania, a kiedy przytaknąć, uśmiechnąć się a potem iść i robić swoje.

Żyję po swojemu ale wiem też, że mam obowiązki wobec bliskich i społeczeństwa. Jednak nie daję się za bardzo wciągać w ich grę, jeśli to ewidentnie mi nie służy.

Nie wyznaję żadnej ideologii, religii czy doktryny mistycznej. Ale wiem, że dla istnienia społeczeństwa są one bezwzględnie konieczne, by trzymać w ryzach tę planetę małp. Inaczej na ulicach panowałaby anarchia.

Czytaj dalej „Neutralność społeczna tajemnym sposobem na szczęście w tym chorym świecie”

Dlaczego bogaci się bogacą, a biedni biednieją? Przypowieść z przesłaniem

Spytałam babci, dlaczego tak się dzieje, że bogaci ludzie jeszcze bardziej się bogacą, a biedni dalej klepią biedę, nieustannie przyszywając na nią różny łaty? Co o tym sądzi?

Babcia bez zastanowienia odpowiedziała:

-A kogo uważasz za bogatego, a kogo za biednego? Czy zafrasowanego na tronie króla, czy uśmiechniętego biednego, łapiącego przy fontannie srebrzyste krople wody?

Ja jej na to, że to nie jest oczekiwana przeze mnie odpowiedź..

A ona mówi mi, że mechanizmy ekonomiczne nie odzwierciedlają stanu naszego umysłu. Mało tego – w znacznej mierze nie mają wpływu na to, czy się czujemy szczęśliwi czy biedni, bo wielu ludzi nie potrafi radości odczuwać.. Choć materialnie są w stanie kupić nawet kilka parcel na księżycu, a na przykład innym sprawia przyjemność serdeczną Twój szczery uśmiech..

(Autor nieznany)

EPIDEMIA KORONAWIRUSA MA TOBĄ WSTRZĄSNĄĆ I CIĘ PRZEBUDZIĆ

Z negatywnych skutków apokalipsy koronawirusa: Ludzie teraz siedzą w domach. Świat stanął w miejscu, zwolnił szaleńczy, kapitalistyczno-konsumpcyjny pęd nie wiadomo dokąd i po co. I o zgrozo! Ludzie mają wolny czas. Dzieci mają wolny czas. I nie wiadomo, co z tym wolnym czasem zrobić. Tkwiliśmy w tak wielkim zniewoleniu, że zapomnieliśmy nawet, co robić z wolnym czasem.

Więc wybuchają kłótnie, frustracje i spory, podsycane dodatkowo strachem o przetrwanie (zaraźliwy wirus groźniejszy niż grypa, rynek pracy). Ludzie kupują mnóstwo alkoholu i piją go, byle tylko nie skonfrontować się z.. samym sobą. Sprzedaż alkoholu znacznie wzrosła, gdy tylko idę do sklepu np po bułki, to widzę puste półki z piwem. Byle tylko się znieczulić. Siedzą przed telewizorami, nudzą się.

Dodatkowo, teraz dzieci nie są w szkołach i po szkole na zajęciach pozalekcyjnych. I tutaj rodzice zbierają to, co zasiali. Dzieci hodowane jak gęsi, po kapitalistycznemu, ze smartfonem w ręku, hodowane przez rodziców pracujących 14 godzin na dobę, dokazują i rozrabiają. A dzieci naprawdę wychowywane są teraz dobre. Kłopot polega na tym, że większość ludzi nie umie wychowywać swoich dzieci, tylko je hoduje, i nie powinno ich mieć.

Z pozytywnych skutków apokalipsy koronawirusa: Ludzie w końcu mogą zwolnić. Poznać inne wartości, niż zapierdalanie przez większość dnia na Janusza biznesu płacącego grosze. W końcu widzą swoich bliskich, partnerów, rodziny, dzieci. W końcu zaczynają te dzieci naprawdę poznawać, a nie tylko hodować. Mogą zająć się hobby, lub inaczej: mogą w końcu znaleźć to, co ich interesuje. W końcu zaczyna do nich dochodzić to, co było dotąd ukryte. Po co to wszystko? Jakie jest moje miejsce na tym świecie? Czy przeznaczam bliskim odpowiednią ilość czasu? Po co mi ta cała kariera? I o większa zgrozo: jaki jest sens tego wszystkiego, sens życia?

Ludzie także jednoczą się w obliczu zagrożenia. Obok kłótni i sporów, jest też większa serdeczność i lepsza współpraca. Kto wie, może wielu ludzi w końcu skuma, o co na tym świecie naprawdę chodzi? A to jest największym zagrożeniem dla elit. Dlatego system od początku do końca jest tak skonstruowany, by tego czasu wolnego ludzie mieli jak najmniej. A teraz ten chory, psychopatyczny system się sypie. Są ludzie, którzy zaczynają zombieć przed telewizorem. Ale myślę, że jeszcze większa ilość ludzi zaczyna.. myśleć.

I to jest w tym najlepsze. Ten okres społecznej kwarantanny spadł nam, ludziom coś tam kumającym, jak gwiazdka z nieba. Będzie nas coraz więcej. Świat, który znaliśmy jeszcze 3 tygodnie temu, odszedł. Nic już nie będzie takie samo. Teraz przyjdzie olbrzymi kryzys gospodarczy. A to spowoduje, że jeszcze większa ilość ludzi zacznie się nad „tym wszystkim” zastanawiać.

Ludzie zaczęli w końcu kumać, że są czymś więcej niż towarem, niż produktem. Że są czymś innym, niż to, co mówią o nich inni. Że ich mieszkanie, samochód, wakacje czy kupione rzeczy wcale nie są nimi samymi. Że jest coś więcej, jakieś inne wartości niż wyścig szczurów i rzekomy rozwój osobisty. Który tak naprawdę nie jest rozwijaniem siebie, ale jedynie przystosowywaniem do nieludzkiego systemu i do zarabiania na kogoś innego. Że jest coś więcej, niż tylko uchodzenie za normalnego i statecznego obywatela. Że nie liczy się to, ile kto ma zer na koncie. Bo teraz wielu ludzi może umrzeć. Wielu może stracić zdrowie. Mogę umrzeć ja, możesz umrzeć Ty, mogą umrzeć nasi bliscy. Nie wiemy choćby, co będzie jutrzejszego dnia – czy zastaniemy nasz zakład pracy otwarty czy zamknięty, czy gospodarka nagle nie upadnie wręcz w apokaliptyczny sposób, czy rząd całkowicie nie zamknie granic i nie ustawi kordonów sanitarnych wokół miast.. A ta niepewność bardzo pobudza do myślenia i do rozważań nad całym naszym życiem.

Ale to jest też w tym wszystkim najgorsze. Bez bata nad ludźmi nie ma postępu i nie będą chcieli nic zmieniać na lepsze. Stają się wtedy gnuśni i rozlaźli, jak Niemcy czy Anglicy znudzeni luksusem życia. Dopiero w obliczu zagrożenia rodzaj ludzki się jednoczy i przeciwstawia złu. To przeciwności i zagrożenia powodują, że obok znieczulicy i zła, z ludzi wydobywają się najlepsze cechy. I tak źle, i tak niedobrze. Zawsze musi być coś, co przeszkadza. Ale tu już można przytaczać rozważania gnostyckie – o źle (czy aby na pewno źle?) zaprojektowanym świecie, o systemie operacyjnym (nazywanym różnie: prawa natury, demiurg, jahve, szatan) będącym matrycą błędu, gdzie 90% wartości i pojęć jest odwróconych o 180 stopni. Czyli dobro nazywane jest złem, a zło – dobrem. Ale to nie czas na takie rozmyślania. Czytaj dalej „EPIDEMIA KORONAWIRUSA MA TOBĄ WSTRZĄSNĄĆ I CIĘ PRZEBUDZIĆ”