Czy Google cenzuruje swoje mapy?! O co w tym chodzi?

Mam pewien specyficzny „lęk”, jest to lęk przed ogromnymi metropoliami. Towarzyszy mi od zawsze gdy przechadzam się ulicami miast większych niż Szczecin. Nie jest to raczej lęk w znaczeniu medycznym, ale raczej dziwne, przytłaczające uczucie, świadomość.

Zawsze towarzyszy mi wtedy dziwne uczucie zagubienia, totalnego zatopienia się w miejskiej dżungli i poczucia zagrożenia dla własnej tożsamości. Czy ktoś z Was odczuwa podobnie? Gdzieś czytałem, że tego typu odczucia są charakterystyczne dla naszego stulecia.

Ale do rzeczy: od dawna staram się oswoić swój lęk, oglądając zdjęcia metropolii, wyszukując je, a także – oglądając wielkie molochy miejskie z satelity.

Umożliwia to technologia Google Maps, w której można przybliżać i oddalać poszczególne sektory miejskie w zależności od potrzeb.

I tu się pojawia pewien problem. Otóż jeszcze z pół roku temu można było oglądać miasta w przybliżeniu, bez większych problemów. Co się zmieniło dziś?

Dziś w dużym przybliżeniu można obejrzeć jedynie zdjęcia centrów największych metropolii, a i to nie zawsze. Często zamiast zdjęcia w powiększeniu, pojawia się napis: „nie mamy zdjęcia w tej rozdzielczości, oddal mapę” bądź pojawia się poste białe pole z zaznaczeniem jedynie siatki ulic.

Poniżej przedstawię Wam kilka takich sytuacji. Biorę pod uwagę jedynie największe miasta świata, więc nie może tutaj mieć zastosowania argument, że satelity jeszcze nie wykonały zdjęć tych obszarów, bo są słabo zaludnione i się to ekonomicznie nie opłaca. Te zdjęcia były kiedyś w bazach danych Google Maps, ale obecnie ich nie ma.

Rzadziej jest tak, że zdjęcia danego obszaru w średniej rozdzielczości w ogóle nie są dostępne, natomiast po prawie że maksymalnym przybliżeniu mapy możemy je jednak zobaczyć.

1. zdjęcie satelitarne jednego z największych miast USA, Phoenix. Widać tam czarne plamy. Obraz jest niedostępny przez większą ilość wybieranych rozdzielczości, jednak dopiero gdy dokonamy mocnego przybliżenia, możemy zobaczyć szczegóły:

phoenix

2. zdjęcie satelitarne centrum Nowego Jorku – Manhattanu – tutaj obraz jest dostępny dopiero po dużym przybliżeniu. W rozdzielczościach średnich pojawiają się białe plamy:

new york

3. ta plaga nie ominęła też polskich miast:

poznan

4. i ciekawostka: jak sprawa ma się w Chinach? Od kilku miesięcy, jeśli powiększysz odpowiednio mapę dowolnego miasta w Chinach, przestają się wyświetlać nazwy ulic, dzielnic i inne etykiety. Na dwóch poniższych zdjęciach satelitarnych jest Szanghaj w Chinach. Zdjęcie pierwsze przedstawia średnią rozdzielczość (etykiety i nazwy są) a zdjęcie drugie – wyższą rozdzielczość, czyli większe przybliżenie, gdzie etykiety i nazwy nie są wyświetlane:

szanghaj

szanghaj-1

Oczywiście, wszystko powyższe może mieć racjonalne wyjaśnienie – np zmiana oprogramowania w Google, bądź też usuwanie starych zdjęć satelitarnych i zastępowanie ich nowymi, na skalę globalną – stąd przejściowe braki w obrazach.
Nie zmienia to jednak faktu, że jeszcze dwa, trzy miesiące temu oglądanie miast świata z „lotu ptaka” było przystępne, a dziś jest bardzo utrudnione. Bądź, jak pokazuje przykład Chin – po pewnym powiększeniu patrzysz „na ślepo”.

Jarek Kefir

Źródło: https://kefir2010.wordpress.com/