Reklamy

Tag: matrix

Wojciech Sumlińki: „Wierzyłem, że warto robić to, w co się wierzy, pokazywać prawdę, zostawić po sobie jakiś ślad”

Wojciech Sumlińki: „Wierzyłem, że warto robić to, w co się wierzy, pokazywać prawdę, zostawić po sobie jakiś ślad”

polityka w PolsceZapraszam do przeczytania przemyśleń człowieka, który stanął naprzeciw okrutnemu i zdawałoby się, wszechwładnemu systemowi, i wygrał. Człowiek ten miał bliskie spotkanie ze śmiercią, i w związku z tym jego myśli w wielu miejscach pokrywają się z tym, co sądzą osoby przebudzone.

Ten człowiek to nie kto inny, jak Wojciech Sumliński, autor książki „Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego.” Jego życie to opis gehenny, jaką musiał przejść walcząc z systemem opresji i kontroli, i dokładając swoją skromną cegiełkę do jego rozkruszenia.

Uważam, że tematyka ciemnych spraw i rozgrywek na naszym polskim podwórku, również powinna być znana Czytelnikom mojej strony. Sumliński jest przykładem człowieka, który stanął sam naprzeciw tej zbrodniczej machinie i nie został przez nią zmieciony. Dane o ich konszachtach, spiskach i zbrodniach zostały choć w części ujawnione.

Faktem oczywistym jest, że Polską rządzą łajdacy i kanalie, wywodzące się ze środowisk PZPR i Solidarności. Osoby te zostały odciągnięte od przerzucania gnoju albo od stania w bramie miejskiej kamienicy i picia denaturatu, bo PRL dała im wykształcenie. I oni teraz są elitą i rządzą naszym państwem. Nie powinna więc dziwić buta, arogancja, agresja, cynizm, bezczelność, jakie ta buraczana elita prezentuje. Nie powinny dziwić także ich wyrachowanie, złodziejstwo i zbrodnie, jakie zlecili.

Dla mnie najcenniejsze są te słowa Sumlińskiego, w których wykazuje się, pomimo całej swojej politycznej otoczki, świadomością i znajomością pewnych uniwersalnych, ponadczasowych prawd. Życie bardzo doświadczyło tego człowieka a to często sprawia, że mądrzejemy. Czytaj dalej „Wojciech Sumlińki: „Wierzyłem, że warto robić to, w co się wierzy, pokazywać prawdę, zostawić po sobie jakiś ślad””

Reklamy
Reklamy

Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa”

Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa”

socjotechnikaJakiś czas temu napisałem, że kto nie zna psychologii, ten może przegrać swoje życie. W żadnych innych czasach nie jest to tak bardzo aktualne, jak w naszych. Trwa obecnie nie tylko zmiana paradygmatu (zmiana matrixa) w kwestii relacji, emocji, podejścia do wielu spraw. Ale powstały potężne grupy wpływu, które praktycznie cały czas używają zaawansowanych technik psychomanipulacji, by nas ogłupiać.

Dodatkowo, manipulowanie ludźmi na ogromną skalę nie było nigdy tak łatwe. Środki masowego przekazu pozwoliły na rozszerzenie manipulacji i na ujednolicenie standardów, tym razem w wymiarze globalnym. Dodatkowo, dzięki kilku sprytnym posunięciom (demokracja, wprowadzenie terminu „teorii spiskowej„) udało się osłabić albo wytłumić pewne mechanizmy obronne, które ludzkość miała od zawsze.

Teraz przekaz propagandowy który idzie, jest następujący: -„Owszem, cała historia to pasmo spisków, konspiracji, intryg, sekretnych trucicieli i skrytobójców. Ale teraz mamy demokrację, Unię Europejską, ONZ i oświecone standardy, więc tego nie ma.” A guzik prawda. Analogicznie jest w przypadku medycyny. Ich przekaz to: -„Owszem, cała medycyna i ogólnie nauka to pasmo pomyłek, tragedii, a także wynalazców nie mogących przebić się przez konserwatywny beton. Ale teraz mamy EBM (tzw. ‚medycyna oparta na dowodach’ xD ) więc zachowujemy najwyższe standardy i większe pomyłki są wykluczone.

Ale wróćmy do meritum. Socjotechnikę i inne metody manipulacji stosują dziś rządy, politycy, media, grupy lobbingowe, korporacje (PR, marketing i nie tylko), i różne inne, mniej lub bardziej znane gremia. Co się dzieje gdy się o tym wspomni? Pomimo że szeroko rozumiana psychomanipulacja to „biznes” na miliardy dolarów, od razu usłyszy się, że to „spiskowa teoria dziejów.” Usłyszysz to właśnie od tych socjotechników, albo od zmanipulowanych przez nich ludzi.

W jednym z poprzednich artykułów pisałem, że jeśli chcecie uczyć się socjotechniki i psychologii tłumu, to powinniście wrócić do kampanii wyborczej z roku 2007 i tego, co zrobiła wtedy Platforma Obywatelska. Kampania ta została przeprowadzona wzorowo. W szerszym rozumieniu kampania ta nie dotyczyła tylko PiSowskiej, prawicowo-kościelnej ekstremy. Dotyczyła wszystkich tych, którzy kwestionują „zieloną wyspę cudów„, czy oficjalnie przyjętą retorykę wobec.. czegokolwiek i kogokolwiek. Jednak jest tutaj jeden pozytyw tego wszystkiego. Zainteresowało i nauczyło to całe rzesze Polaków psychologii, rozszerzyło w pewnym sensie ich świadomość.

Ciekawą koncepcją z pogranicza socjotechniki i teorii spiskowych, jest koncepcja „crisis actors„, czyli „aktorów do zadań specjalnych.” Są to specjalnie szkolone osoby o ogromnych zdolnościach aktorskich, biegłe w psychologii, NLP i wielu innych dziedzinach. Na potęgę takich osób używa Rosja do oczerniania Ukrainy i usankcjonowania bezprawnej okupacji jej terytorium: Czytaj dalej „Estabilishment używa socjotechniki na ogromną skalę! A nam wmawia, że to „teoria spiskowa””

Jeśli wybierzesz łatwą i „kolorową” drogę, którą proponuje społeczeństwo, będziesz niewolnikiem

Jeśli wybierzesz łatwą i „kolorową” drogę, którą proponuje społeczeństwo, będziesz niewolnikiem

ego i umyslProponuję Wam przeczytać kilka ciekawych cytatów ludzi przebudzonych. Będą więc cytaty o tym myślowym „blablaniu” które dla wielu z nas jest po prostu uciążliwe. Błędem jest utożsamianie się z tym myślotokiem. Błędem jest uznawanie tego myślotoku za objaw istnienia naszego „ja”. Gdy uważnie i w spokoju, bez oceniania przyjrzysz się myślom, które przelatują Ci przez głowę – odkryjesz coś zadziwiającego.

Otóż wiele z tych myśli jest skrajnie niekonstruktywnych, wręcz głupich. Aby napisać felieton, wiersz, tekst, piosenkę, utwór, aby namalować obraz, uszyć coś – trzeba się naprawdę mocno sprzeciwić temu myślowemu bełkotowi. Takie sprzeciwienie się nazywane jest twórczością. Dalej: wiele z tych myśli jest wręcz jawnie wrogich Tobie, destrukcyjnych. Są to często strzępki myśli, rozmów, sytuacji, emocji z przeszłości, z reguły te bolesne. Lub to samo, ale dotyczące rzekomych sytuacji mających wydarzyć się w przyszłości.

Mało tego. Bowiem istnieją techniki które pomagają nam uwolnić się od tego myślowego terroru, od jego zdawałoby się wszechwładzy. Pomagają one chwilowo „wyzerować” te myśli i osiągnąć stan głębokiej relaksacji. I najważniejsze: skoro moje „ja” nie jest tymi myślami (bo gdy są wyzerowane zupełnie, to owo „ja” również istnieje, nie znika), to czym owo „ja” jest? Ciekawi mnie Wasza odpowiedź na to pytanie.

Polecam też przeczytanie artykułów na ten temat:
Polecam wszystkim medytację. Otwórz się na nieznane!
Skąd pochodzą Twoje myśli? Zaskoczę Cię: w większości nie są Twoje
4 szokująco skuteczne sposoby na „zresetowanie” i oczyszczenie umysłu
Uwolnij swój umysł! Mój sposób na medytację / wizualizację
Jak się pozbyć bólu przeszłości? Niesamowite ćwiczenia i techniki Czytaj dalej „Jeśli wybierzesz łatwą i „kolorową” drogę, którą proponuje społeczeństwo, będziesz niewolnikiem”

Czy czeka nas globalna „dyktatura technokratów”? „Największe nie­szczęścia ludzkości zrodziły się ze struktur i systemów władzy”

Czy czeka nas globalna „dyktatura technokratów”?  „Największe nie­szczęścia ludzkości zrodziły się ze struktur i systemów władzy”

Aldous Huxley dyktatura

Artykuł o mrocznej stronie formującej się obecnie dyktatury. Jest to dyktatura technokratów, którą wizjoner Aldous Huxley nazwał „dyktaturą naukową”.

Na marginesie chciałem dodać, że już teraz mamy pierwsze oznaki takiej dyktatury. W której i lewacki liberalizm obyczajowy (w kwestiach które elitom pasują..), i prawicowy wyzysk nazywany dla żartu „wolnym rynkiem”, funkcjonują bez przeszkód jako jedna ideologia.

Czy „przepowiednie” Aldousa Huxleya się sprawdzą? Czas pokaże. Faktem jest to, że scalenie naszej planety w jeden polityczny byt, to następny „kamień milowy” rozwoju naszej cywilizacji. Takimi samymi kamieniami milowymi, czyli wydarzeniami które zmieniały na zawsze bieg historii, były m.in.: „odkrycie” ognia i koła, wprowadzenie monoteizmów, potem odkrycie Ameryki, heliocentryzm, rewolucja technologiczna XIX wieku i obyczajowa XX wieku.

Nie trzeba się przed tym bronić ani tego zabobonnie bać. Pytanie tylko, kto te zmiany przeprowadzi i jaki będzie ludzki i ekologiczny koszt tych zmian.. Czytaj dalej „Czy czeka nas globalna „dyktatura technokratów”? „Największe nie­szczęścia ludzkości zrodziły się ze struktur i systemów władzy””

„Bezbronnych, chwiejnych, słabych system zjada na miejscu”

„Bezbronnych, chwiejnych, słabych system zjada na miejscu”

kapitalizm i korporacjonizmPrzedstawiam Wam dziś krótki artykuł który odpowiada na jeden z argumentów neoliberałów – wyznawców Janusza Korwina Mikke i ideologii „wolnego rynku”. Od dawna moim ulubionym powiedzonkiem jest to, że owszem, „niewidzialna ręka wolnego rynku” istnieje, ale tą ręką ktoś konkretny dyryguje. W oficjalnym nurcie przedstawia się ową „niewidzialną rękę wolnego rynku” jako cudowny i pozbawiony wad mechanizm. Ma on wyregulować w jakiś niezwykły sposób wszystkie wady, które panują w obecnej wersji kapitalizmu neoliberalnego.

Jest to oczywiście kolejna niezbyt zdrowa utopia, jakich obecnie wiele. Wszak ideologii do wyznawania jest bardzo dużo i ciągle powstają jakieś nowe ich mutacje. Ci, którzy tym sterują (jeśli tacy istnieją) lubią co jakiś czas dokładać siary do tego naszego globalnego, piekielnego kotła. Czyli dodawać nowe parametry do systemu i usuwać stare, zdezaktualizowane.

Powtarzam zawsze w takich artykułach, że świat się owszem zmienia, ale pozornie, powierzchownie. Powstają nowe technologie. Pojawiają się a potem znikają państwa, imperia, cywilizacje, ideologie, religie. Ale zasady i schematy ogólne, czyli to co ja nazywam „rdzeniem” – nie zmienia się od zarania dziejów. System lubi przywdziewać tysiące najróżniejszych masek. Miał ich już na przestrzeni tysiącleci miliony. Ale to zawsze jest jeden i ten sam system, zmienia się wyłącznie powierzchowne „opakowanie”.

Obecny korporacyjny kapitalizm i jego priorytety, bardzo przypominają „programy” jakie są zakodowane w „matce naturze”. Wiem że nazwa „matka natura” nie jest do końca trafiona. Chodzi mi o zbiór zasad i reguł jakie obowiązują na tej planecie. Owa „matka natura” to nie tylko zachowanie się zwierząt i ich proste zdawałoby się czynności, jakie od zawsze wykonują. To także to, co mamy zakodowane w naszych mózgach / umysłach – struktury zwane ID, ego, superego, podświadomość. Wiele struktur systemowych które tworzą ludzie, bardzo przypomina „rdzeń” matki natury.

Taką strukturą jest m.in. dzisiejszy kapitalizm. Przyjrzyjmy się temu bliżej (wiem że to powtórki, ale czasami trzeba 😉 ). Celem „matki natury” jest: przetrwanie, jak najszersze rozmnożenie gatunku, zajęcie przez niego jak największych terytoriów, zdobycie jak największych zasobów (pożywienia, partnerów itp).

Bliźniacze cele ma kapitalizm: przetrwanie, zdobycie jak największych zasobów (kontraktów, surowców, pieniędzy itp itd), zdobycie jak największych terytoriów (np obszarów bogatych w surowce, czy jak najszersza ekspansja korporacji). U ludzi dochodzi jeszcze jedna sfera, która ma nas rzekomo odróżniać od świata zwierząt – a więc dążenie do zdobycia jak najszerszej władzy, jak najszerszych stref wpływów. To dlatego powstały m.in. polityka, psychomanipulacja, PR, reklama, marketing, statystyka, plotka i inne synonimy wora bez dna o nazwie „kłamstwo”.

Oba omawiane tutaj struktury – matka natura i kapitalizm – mają jeszcze inne bardzo ważne elementy wspólne. Otóż matka natura to macocha wyrodna, wręcz okrutna. Ale tylko z naszego, XXI-wiecznego punktu odniesienia. Celem matki natury jest przeżyć, zająć zasoby, obszar i rozmnożyć się, za wszelką cenę. Nie zna ona takich pojęć jak: „moralność”, „etyka”, „zasady”, „dobro”, „zło”. Nie obchodzi jej szczęście powołanych do życia osobników.

Ba, szczęście jest dla natury czymś negatywnym, bowiem jednostka szczęśliwa nie chce się rozmnażać, podbijać nowych terytoriów i realizować innych odwiecznych „programów” natury. To dlatego ewolucyjnie sprytnie zainstalowała nam w umyśle strukturę, którą można nazwać tylko jednym słowem – „generator cierpienia”. Ta struktura to właśnie wymienione wyżej ID, ego, superego, podświadomość.

Poprzez wywoływanie ciągłego niespełnienia, niezaspokojenia (czyli cierpienia) wymusza na nas aktywność. Idąc dalej: natury nie obchodzi nawet los urodzonych na tym łez padole istot. Nawet jeśli 10% – 30% z nich zginie (tak było także wśród ludzi, jeszcze w XX wieku, zanim nastała profilaktyka i higiena), to i tak „program” został wykonany na ocenę celującą. Bowiem przetrwały i rozmnożyły się najsilniejsze osobniki.

Ten obraz matki natury jest dalece odmienny od wyidealizowanego wyobrażenia, wyznawanego przez natchnionych „eko” stylem życia, często wyznawców new age. Poruszam ten temat w artykule o kapitalizmie, bo uważam (możliwe że błędnie), że „rdzeń” tego nieludzkiego ziemskiego systemu to nie polityka, ani nie potajemne zawierane „dile”, a właśnie taka a nie inna konfiguracja matki natury.

Tymczasem zapraszam do przeczytania poniższego artykułu. Odpowiada on w prosty sposób dlaczego wielka korporacja zarabiająca miliardy dolarów rocznie, nie zapłaci pracownikowi nawet złotówki więcej niż określona ustawą pensja minimalna. Czemu tak mało płaci? Bo może. Wprowadzenie ideologii wolnego rynku proponowanego przez Korwina, jeszcze bardziej pogłębi ten mechanizm. Korwinistom czasami dobrze wychodzą matematyczne i ekonomiczne rachunki, wykazują się też dobrą znajomością ideologii.

Ale nie biorą oni pod uwagę innych, poza-matematycznych czynników. Nie wszystko w życiu można obliczyć, zmierzyć, sklasyfikować. Życie uczy wręcz, że najważniejsze wartości i rzeczy to właśnie te niemożliwe do pojęcia „ścisłacką” logiką. Korwiniści w swoich modelach nie biorą np czynnika psychologicznego – a więc ludzkiej chciwości, i ogólnie ludzkiej natury, która jest zła. Szef korporacji będzie wolał kupić dwudziesty jacht albo podpalać cygara banknotami o najwyższym nominale, niż zapłacić choćby złotówkę więcej robotnikowi.

Kolejna zasada kapitalizmu która jest bliźniacza z matką naturą to ta, że im bardziej czegoś potrzebujesz i pragniesz, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo że to dostaniesz. Przecież taka sama zasada panuje w opartej na prastarych mechanizmach ewolucyjnych damsko-męskiej grze – uwodzeniu. Chęć „zrobienia wszystkiego” dla drugiej osoby, chęć bycia w związku za wszelką cenę – czyli emocjonalna i seksualna desperacja – jest bardzo odpychająca. Kobiety wybierają takich facetów, którzy jasno pokazują, że nie są od kobiet uzależnieni, że nie są zdesperowani seksualnie (bo seks mogą mieć w każdej chwili).

Wszystko w artykule poniżej.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Cytuję: „Pracujesz w korporacji, masz rodzinę, właśnie urodziło ci się dziecko i wziąłeś kredyt hipoteczny na mieszkanie? Nie licz na podwyżkę. Żeby nie wiem jak cię cenili nie dadzą, bo wiedza, że jesteś uwiązany koniecznością płacenia rat i nie zaryzykujesz odejścia i poszukiwania pracodawcy, który bardziej cię doceni. Podwyżkę dostanie singiel, może nie aż tak sprawny zawodowo jak ty, ale wolny i wystarczająco cenny dla firmy, aby zechciała zapobiec jego odejściu podwyższając mu pobory.

W kapitalizmie korporacyjnym im mniej czegoś potrzebujesz tym chętniej ci to dadzą. Niech no jednak wyczują, że jesteś w potrzebie, że ci zależy, a dostaniesz figę z makiem a może i kopa. Moja siostra jest osoba zamożną i kupuje w najdroższych sklepach z 70 procentowym upustem. Stać ją na zapłacenie pełnej ceny, ale ponieważ jest sławna i bogata dostaje taniej, niż ci, którzy często oszczędzają miesiącami, żeby spełnić jakieś swoje marzenie o luksusie i elegancji. Zamożni, jeżeli już muszą pożyczać pieniądze, to uzyskują kredyt na o wiele korzystniejszych warunkach niż ubodzy. Miliony ludzi, tych najbiedniejszych jest wręcz skazanych na pożyczanie u lichwiarzy, bo banki pożyczają tylko tym, którzy mają więcej.

W Rzymie w dzielnicach robotniczych ceny w sklepach są wyższe niż w położonych na obrzeżach miast centrach handlowych. Sterani wielogodzinną pracą fizyczną ludzie nie mają siły a często i możliwości jeżdżenia po zakupy gdzieś dalej i przepłacają w sklepach pod domem.
Supermarket udziela rabatu tym, którzy zrobią zakupy za co najmniej tyle i tyle. Jeżeli nie masz, jeżeli kupujesz tylko niezbędne do przeżycia produkty nie ma dla ciebie prezentu.

Zamożni lubią mówić, że „nie stać ich na kupowanie tanich rzeczy”. I w jakiejś mierze mają rację. Nie w tym, że ich nie stać, ale w tym, że taniocha okazuje się często najdroższa. Tanie skarpetki okazują się produktami jednorazowego użytku i bardzo szybko trzeba kupować następne.

Podczas gdy kupienie tych droższych pozwala zaoszczędzić sporo pieniędzy ze względu na ich trwałość. To samo dotyczy bardzo wielu innych produktów. Żeby jednak kupować optymalnie, to co się bardziej opłaca, trzeba mieć w kieszeni odpowiednio dużo gotówki, albo kartę płatniczą, której nie połknie od razu bankomat.

Wielu ludzi, w tym klientów Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej sądzi, że ich cierpienie i krzywda, której doznają wzruszy decydentów. Dlatego często rozpłakują się albo pałają świętym oburzeniem podczas rozmów z wierzycielami, bankowcami, administratorami budynków czy pracownikami pomocy społecznej. Nic z tego. Okazywanie emocji to słabość. Słaby jest ten kto krzyczy i ten kto płacze i błagalnie spogląda na rozmówcę, od którego decyzji zależy jego los.

Bo w tym kapitalistycznym świecie liczy się tylko siła. Trzeba więc raczej nadrabiać miną, wykazywać spokój i opanowanie, bo one świadczą o tym, że trzeba się z nami liczyć, i że być może będziemy się jeszcze umieli skutecznie bronić przed eksmisją, licytacją, zajęciem komorniczym, wyrzuceniem z pracy, odmową leczenia czy tym podobnymi rozkoszami wolnego rynku. Bezbronnych, rozhisteryzowanych, chwiejnych system zabija na miejscu. Nikt się tu nie cacka ze słabszymi. Dlatego chodzimy z nimi do sądów, na negocjacje, do banków, urzędów, pracodawców itd.

Kiedyś spóźniłem się na samolot z Paryża do Warszawy. Wszystkie franki zdążyłem już wydać. Nie miałem nawet na metro do miasta. Poskarżyłem się francuskiej pracowniczce odpraw, że chyba zamieszkam na lotnisku, bo na dobre utknąłem. Wzruszyła tylko ramionami dając mi wyraźnie do zrozumienia, że nic jej to nie obchodzi. Na szczęście nawinął się agent LOT-u starej daty i bardzo szybko załatwił przebukowanie nieważnego jak mi się zdawało biletu i miejsce w następnym samolocie do Warszawy.

Z nową kartą pokładową klasy biznes znalazłem się w strefie dla VIP-ów. Ku mojemu zdumieniu mogłem jeść krewetki, pić najlepszą whisky i szampana, nic nie płacąc. Wszystkich obecnych w tej oazie dobrobytu stać było na kupowanie czego dusza zapragnie, wiec dostawali to za darmo. To był istny komunizm. Bezgotówkowy raj.

W jednym z największych koncernów papierniczych na świecie, konsultantka kupuje na prezenty dla VIP-ów pióra po kilka tysięcy euro sztuka, ale koncern nie „może” podnieść nawet o złotówkę głodowych pensji magazynierów. Nic nie jest zbyt drogie, kosztowne dla tych na górze i każdy grosz wydany na polepszenie losu maluczkich to „karygodne marnotrawstwo”.

Te feudalne stosunki w ramach których „szlachta” nie płaci nic albo mało, a „plebs” płaci podwójną cenę, wynikają z coraz większego rozchamienia kapitału, który uzyskał tak wielką przewagę nad pracą, że już nawet nikt nie udaje, że mamy tu jakąś demokrację.”

Autor: Piotr Ikonowicz, FB

Korporacje to hydra która wyciska naszą planetę jak cytrynę

Korporacje to hydra która wyciska naszą planetę jak cytrynę

korporacje farmaceutyczneCiekawy i krótki artykuł o powiązaniach między rozmaitymi korporacjami. Często podnoszonym argumentem przez naszych przeciwników (głównie tych z półświatka medycznego) jest argument, iż korporacje farmaceutyczne to legalny i normalny element światowej gospodarki. Jak bardzo dalekie od prawdy jest to stwierdzenie?

Kompleks medyczno-farmaceutyczny to podmioty współpracujące z tymi korporacjami. A więc: WHO, FAO (i ustalane przez nich normy), agendy rządowe typu amerykańskie CDC czy polski sanepid. Dalej: wydawcy pism medycznych (tu jest praktyczny monopol, bo jeden globalny wydawca skupia ponad 2000 medycznych tytułów). Do tego wszelkie grupy eksperckie lobbingowe (włączając w to propagandę w internecie i różnoraki czarny PR). Często grupy te udają organizacje prozdrowotne, fundacje czy organizacje pożytku publicznego. Kończąc na lekarzach i na tym, co wykłada się obecnie na uniwersytetach medycznych.

Nie, to nie jest żaden spisek, ale bardzo proste prawo kapitalizmu. Nie liczy się człowiek i jego wyzdrowienie, ale zysk. Nie liczy się to, by człowieka wyleczyć trwale i skutecznie. Ale liczy się to, by jak najwięcej zarobić na jego ciągłym, często dożywotnim „leczeniu”. A owo leczenie najczęściej polega właśnie na uciszaniu objawów, czyli sygnałów alarmowych. To tak, jak by podczas pożaru, zamiast wezwać straż i próbować go ugasić w zarodku, wyłączało się alarm przeciwpożarowy w budynku, bo jego dźwięk jest głośny i przeszkadza.

Nie trzeba ani wiary w teorie spiskowe, ani specjalnie wysokiej inteligencji, by te proste prawa i zależności zrozumieć. Potrzeba jednak elementarnej uczciwości wobec siebie (polegającej na nie wierzeniu w żadne ideologiczne bajki) i uczciwości wobec innych (czyli nie skorumpowaniu).

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

__________________________________________________________

Facebook i Monsanto w jednych rękach?

Cytuję: „Aż siedmiu z dwunastu czołowych akcjonariuszy Facebooka i Monsanto to ci sami ludzie! A żeby było jeszcze lepiej, w pierwszej piątce aż trzech z nich posiada udziały w obu firmach:

– na dzień dzisiejszy, najwięcej akcji Monsanto ma Vanguard Group, którzy znajdują się na drugiej pozycji listy czołowych akcjonariuszy Facebooka,

– FMR LLC to numer jeden akcjonariuszy Facebooka, i numer dwa Monsanto,

– State Street Corporation znajduje się na trzeciej pozycji zarówno w Facebooku jak i w Monsanto,

– BlackRock Institutional Trust Company to numer pięć w Monsanto i numer 4 w Facebooku,

– inni wspólni akcjonariusze, znajdujący się w pierwszej dwunastce to: Jennison Associates, Sands Capital Management oraz Vanguard Total Stock Market Index Fund.

Wszyscy wyżej wymienieni udziałowcy to potężne fundusze inwestycyjne. Posiadają one udziały w wielu spółkach notowanych na giełdzie. Posiadają też Monsanto i Facebooka – majątek, który będą pomnażać, ponieważ… Takie fundusze inwestycyjne mogą, jeśli tylko zechcą, uczestniczyć w głosowaniach i kreować politykę firmy. Gdyby jednak firma zdecydowała się mieć odmienne niż oni zdanie, np. przyjąć kontrowersyjną postawę w kwestii politycznej lub wprowadzić nowy produkt, który by podważył ekonomiczne status quo, taki fundusz mógłby wymierzyć karę: wyprzedać miliony akcji, a następnie unikać jej jak ognia, co prowadziłoby do jej upadku. Dla funduszy najważniejszym jest, by firma pracowała jak zwykle, by trybiki warkotały w swoim normalnym trybie. O to w tym chodzi – by nikt w tych trybikach nie grzebał.

Facebook jako machina do szpiegowania i gromadzenia osobistych danych? Monsanto, ze swoją technologią GMO i trującymi pestycydami, jako potencjalny monopolista na rynku żywności? Czy ktoś tu widzi problem? Przecież to jest „normalne”. Biznes jak każdy inny. I pomyślcie: te same fundusze inwestycyjne trzymają akcje w obu firmach, dlaczego? Dlatego, że te firmy są składowymi całego systemu. I to jest „normalne”.

Wyobraź sobie teraz, że Twoja firma chce wprowadzić do przemysłu energetycznego nową tanią technologię, która zrewolucjonizuje życie na naszej planecie, lub lekarstwo na raka oparte na ziołach, które leczy bez wyniszczających organizm skutków ubocznych? I chcesz z tym wyjść do ludzi, więc potrzebujesz wsparcia z funduszy inwestycyjnych? I co? I o to właśnie chodzi – to wyjaśnia, dlaczego powyższe jednak nie jest normalne.

Autorstwo: Jon Rappoport
Źródło oryginalne: JonRappoport.wordpress.com
Tłumaczenie i źródło polskie: Xebola.wordpress.com
Nadesłano do Wolnych Mediów

Umysł ponad materią, który stwarza rzeczywistość! Niezwykła prelekcja video Jackowskiego

Zapraszam na bardzo ciekawą prelekcję Krzysztofa Jackowskiego, znanego i medialnego jasnowidza. Nie, nie jest to wcale kolejna przepowiednia, co do której, jak zawsze, można mieć wiele wątpliwości. Np takich, że dany jasnowidz mówi ogólnikami, i przedstawia sytuacje, które od zawsze miały i mają miejsce. W tym nagraniu Krzysztof Jackowski mówi o czymś zupełnie innym – o naturze wszechświata, ezoteryce, globalnym „hologramie oszustwa”, i umyśle ponad materią.

Krzysztof Jackowski przedstawia ciekawą hipotezę o życiu jako „filmie”, który mamy odtwarzać jako główni aktorzy, jak i o iluzji przeszłości i przyszłości. Tak naprawdę istnieje tylko teraźniejszość. Jednak, co jest paradoksalne – konstrukcja naszej podświadomości, ego, jest taka, że praktycznie nie potrafimy żyć w teraźniejszości, co sprawia ogromny dysonans i cierpienie. Ciągle albo wspominamy przeszłość, albo wybiegamy w przyszłość. Szczególnie często widzimy w przyszłości nasze szczęście, i dlatego nie potrafimy być szczęśliwi tu i teraz, w chwili obecnej. Ciągle sobie mówimy:

-„będę szczęśliwy, jak skończę studia i pójdę do pracy”
-„będę szczęśliwy jak awansuję zacznę zarabiać więcej”
-„będę szczęśliwy jak kupię samochód i zamieszkam na swoim”
-„będę szczęśliwy jak znajdę sobie dziewczynę”
-„będę szczęśliwy jak weźmiemy ślub”
-„będę szczęśliwy jak pojawią się dzieci”
-„będę szczęśliwy po śmierci, gdy spełnię wszystkie nakazy swojej religii, w raju”

I tak w nieskończoność, do śmierci. Zdecydowana większość ludzi na Ziemi żyje w ten sposób. To jedna z przyczyn tragedii tej cywilizacji. Bo szczęścia jak nie było, tak nie ma – są tylko kolejne i kolejne oczekiwania i zachcianki naszego ego i społeczeństwa, które jak roboty spełniamy.

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/