Tag: matrix

Świat nie jest taki jak myślisz

 Świat nie jest taki jak myślisz

Cytuję: „Aby zaakceptować prawdę, musisz użyć swojej wolnej woli i wolności myślenia. Nie pozwól aby Twój umysł został schwytany w pułapki religijnych i naukowych paradygmatów. Religia i nauka są prostymi formami kontroli, stworzonymi przez elity na długo przed Twoimi narodzinami. Poprzez fakt, iż przyszedłeś na świat na tej planecie, twoje wychowanie opierało się o przynajmniej jedną z tych form kontroli. Naturalnie z tego powodu, przez całe Twoje życie okłamywano Cię w sprawie rzeczywistości, w której przyszło Ci żyć.

(…)

Ludzie są tak upartymi istotami żywymi, dla których własne ego ważniejsze jest od czegokolwiek innego. Dotarcie do prawdy jest z tego powodu bardzo trudne. Zamiast poznawać i odkrywać rzeczy, które nie pasują do naszego światopoglądu, wolimy eksponować nasze ego dając innym do zrozumienia, że w swoich poszukiwaniach zeszli zbyt daleko od utartej ścieżki wiedzy.

Ludzie na Ziemi lubią naśmiewać się z prawdy. Często bez głębszego osądu traktują ją jak nonsens. Prawda bywa nazywana “zabawną” lub “komiczną”. Często, starają się także zdyskredytować posłańca prawdy przez szufladkowanie go jako wariata lub szaleńca. To rzeczywiście bardzo praktyczna i prosta droga do szybkiego pozbywania się niewygodnych informacji z naszego życia.

Dodatkowo, w rzeczywistości ludzie są wystarczająco napuszeni aby sądzić, że ich punkt widzenia oraz ograniczone umysłowo rozumowanie, jest w rzeczywistości bardziej racjonalne niż prawda – bez względu na to jaka by nie była. Kiedy otrzymujemy informacje podobne do tych, jakie zostaną przedstawione w tej serii artykułów, zaczynamy błędnie sądzić, że nasz intelekt przewyższa tego typu treści i na wstępie odrzucamy je jako niewiarygodne. Ludzie nie zdają sobie sprawy, że ich własny punkt widzenia wydaje się racjonalny tylko dlatego, że opiera się o nadmiar kłamstw i zniekształceń. Z tego powodu, w tej największej ze wszystkich ironii, ludzie myślą, że kłamstwa, którymi są karmieni w rzeczywistości są prawdą, a prawdę z kolei traktują często jak coś nierzeczywistego, szalonego i dziwacznego.

Ten świat to dużo więcej niż tylko nauczanie naszych szkół, świat ukazywany w mediach lub ten proklamowany przez kościoły i rząd. Większość ludzi żyje w hipnotycznym transie, biorąc za rzeczywistość to, co jest tak naprawdę tylko jej symulacją, snem, którego wartości zostały odwrócone. Kłamstwa są brane za prawdę, a tyrania jest akceptowana jako bezpieczeństwo.

(…)

Jedynym powodem, dla którego akceptujemy wszelkie ziemskie autorytety jest społeczna powszechność takiego postępowania lub obawa przed możliwością użycia wobec nas siły lub przemocy, w razie braku podporządkowania. Bez tych przyczyn, wszelkie sylwetki autorytetów byłyby pozbawione swojej siły. Oczywistym staje się zatem fakt, że nie powinniśmy szanować innych z natury, lub dlatego, że “tak wypada”.

(…)

Niestety, z uwagi na psychologię człowieka i to jak zbudowana jest ta planeta, prawdę najlepiej trzymać wyłącznie dla siebie na swoim własnym prywatnym poziomie. Jest praktycznie niemożliwym, aby czysta prawda, która jest często niewygodna lub nie do ogarnięcia dla innych, stanowiła temat do dyskusji w szerokim gronie. W takim przypadku, prawie zawsze zetkniemy się z osobami, które usilnie będą starały się zdyskredytować informacje, które odbiegają od schematów światopoglądowych. Wygodniej i lepiej dla każdego z nas jest żyć swoimi przekonaniami i nie dzielić się nimi z innymi. Oczywiście byłoby wspaniale dzielić się, ale szanse na to, że zostaniemy zrozumiani przez wszystkich, są minimalne. Nie warto także stawiać sobie za cel, próby przekonania innych do naszych poglądów. W rzeczywistości, to inni mogą łatwiej przekonać nas, że nie mamy racji. Tak działa ten system. Celem jest własne przebudzenie. To TY stanowisz cel tej gry. Żaden człowiek nie ma dostatecznych możliwości i sił aby “ratować z letargu” innych ludzi. Musimy martwić się o własne przeznaczenie.

(…)

Ludzkość została tak “zaprogramowana” aby nie szukać prawdy i nie zawracać sobie nią specjalnie głowy. Próby poszukiwania odpowiedzi lub głębszy rozwój duchowy są zagłuszane przez takie aspekty życia jak polityka, sport, seks, telewizja i rozrywka. Dodatkowo istnieją jeszcze inne bariery, będące swoistymi pochłaniaczami energii i czasu. Wszystkie one trzymają nas w klatce matrixa. Zaliczamy do nich: pracę, szkołę i wszystkie metody zdobywania środków finansowych. Jak na ironię, ludzie, którzy nazywają sami siebie “sceptykami” nie są nimi do końca. Możemy ich nazwać sceptykami selektywnymi. To dlatego, że sceptyczni stają się tylko wobec “skrajnych idei”, lecz nigdy w przypadku idei popularnych stanowiących tzw. główny nurt naszego życia.

(…)

Sposób działania ludzkości jest bardzo prosty: “wykonywać wiele niczego”. Świat pochłonięty jest całą masą czynności i aktywności prowadzonej przez ludzi. Ludzkość spędza mnóstwo czasu poświęcając się nonsensownym czynnościom.

W świecie liczącym kilka miliardów ludzi, tylko garstka należy do prawdziwych poszukiwaczy. W Internecie istnieją biliony stron, a tylko mała ich część przedstawia prawdę. Klienci wydają miliardy dolarów każdego roku, podczas gdy nie wydaje się złamanego grosza na poszukiwanie prawdy. Na Ziemi napisano miliardy piosenek, a tylko część z nich dotyczy prawdy. Na Ziemi wydano miliardy książek, a tylko garstka porusza tematy naprawdę ważne.

W serwisie YouTube.com znaleźć można tysiące filmów, a tylko mała ich część ukazuje autentyczny świat. W telewizji oglądać możemy miliony programów i audycji podczas gdy prawie żadna z nich nie dotyka prawdy. Na Ziemi istnieje tysiące tytułów zawodowych i karier, ale żadna z nich nie nazywa się “poszukiwacz prawdy”. Dzień trwa 1440 minut, a prawie nikt z nas nie ma czasu aby choć przez minutę w ciągu dnia zadać sobie pytanie “czym jest życie”. Ludzie żyją średnio 70 lat i podczas tego czasu, tylko nieliczni otarli się o prawdę.

(…)

Ważne jest, aby zdać sobie sprawę, że popularność często nie jest niczym dobrym. Jeśli coś lub ktoś jest popularny, nie oznacza to, że jest autentyczny lub prawdziwy. Jak na ironię, znaczy to raczej, że to coś jest złe lub jest kłamstwem. Jest tak dlatego, że zanim cokolwiek stanie się na Ziemi popularne, elity (zarządzający Ziemią) muszą to wypromować lub wydać przyzwolenie.

Niektórych z popularnych rzeczy, takich jak samochody nie można odrzucić, co wydaje się oczywiste – stanowią one uproszczenie naszego życia, w końcu musimy czymś dojeżdżać do pracy. Jednak są rzeczy, które możemy świadomie odrzucić pozbywając się choćby kontroli mentalnej. Wiara w jedną z fałszywych religii ziemskich to wiara w fałszywą wersję historii ziemi. Branie za prawdę wszystkiego co przekazują media to oddawanie się świadomemu zniewoleniu i akceptacja kłamstwa.

Warto zdać sobie sprawę, że zdecydowanie łatwiej kontrolować umysł niż fizyczne środowisko i choć ciągle jesteśmy fizycznymi niewolnikami, możemy wyzwolić się z kontroli mentalnej. Nikt nie trzyma przy naszej skroni broni i nie zmusza nas do określonego myślenia.

(…)

Podczas gdy Ziemia jest zniewoloną kolonią, ludzie uwielbiają marnować swój czas, pieniądze i środki na coś, co jest w swej ostateczności – nonsensem. Bogaci ludzie marnują swoje pieniądze na używki i uciechy, zamiast przeznaczyć je na rozwój wiedzy. Ludzie inteligentni kochają marnować swój czas w celu zdobywania kolejnych tytułów naukowych, zamiast studiować zagadnienia związane z szeroko pojętą duchowością i dochodzeniem do prawdy. Każdy z nas, uwielbia marnować czas i pieniądze na oglądanie sportu, filmów czy telewizji, zamiast poszukiwać prawdy.

Jako istoty marnotrawiące i niszczące naszą planetę, ludzkość stanowi opozycję do istot rozwiniętych w sposób duchowy. Dla przykładu, wszystkie terabajty dysków serwerowych, zapełnionych erotyką, mogłyby być zapełnione publikacjami lub artykułami poświęconymi wiedzy. Erotyka stanowi kolejny przykład nic nie wartego nonsensu stanowiącego nasze zniewolenie umysłowe.

(…)

Kiedy przyjrzymy się bliżej czynnościom, jakie każdy z nas wykonuje w swoim życiu, szybko okaże się, że każdy z nas ograniczony jest w swoim życiu tylko do kilku opcji. Gdzie są alternatywy, kiedy wszystko opiera się o system monetarny? Gdzie są alternatywy dla edukacji, rządu czy prawa? Wszystko zostało ustalone zanim przyszliśmy na ten świat. Po pewnym czasie stajemy się aktorami na scenie, kiedy na naszych rodziców przychodzi odpowiednia pora aby z tej sceny zejść. Mamy system szkolnictwa, który zabiera nam często kilkanaście lat życia, zdobywamy kwalifikacje zawodowe, szukamy pracy, zarabiamy i gromadzimy iluzoryczne pieniądze, kupujemy samochód, który reklamowany jest w TV, wynajmujemy mieszkanie lub kupujemy własne (na kredyt).

Płacimy rachunki i spłacamy kredyty, oglądamy dużo telewizji i każdy z nas ma swoje ulubione programy. Urządzamy mieszkanie, kupując przedmioty mogące je wypełnić, w końcu bierzemy udział w wyborach głosując na prawicę lub lewicę, śledzimy telewizyjne i prasowe wiadomości, a później umieramy. Nie ma nawet co myśleć o możliwości zadawania pytań, czasie na zastanowienie i odpowiedź na pytanie “co ja tu właściwie robię?”. Wszystko toczy się tym samym ustalonym rytmem, a my jesteśmy niczym tryby w maszynie tego systemu.

Poprzez wyeliminowanie innych opcji, Ci, którzy stworzyli system mają pewność, że uda się utrzymać pełną kontrolę nad ludzkością i nikt nie będzie zadawał niepotrzebnych pytań. System jest na tyle sprawny, że w dzisiejszych czasach całe nacje oddają się bezustannej pracy, która wysysa z nich energię. Nikt nie ma czasu na doskonalenie swojej sfery duchowej. Czy lubisz taki stan rzeczy czy nie, nie masz wyjścia. Musisz płacić rachunki i zbierać materialne dobra.

Nie mamy dostępu do innych opcji takich jak wymiana barterowa, możliwość uprawy i produkcji własnego pożywienia i dóbr, lub pracy tylko dla siebie w uwolnieniu od podatków. Niczym chorągwie na wietrze, bez żadnych oporów poddajemy się trendom i kroczymy ścieżkami utartymi na długo przed naszymi narodzinami. Już czas uświadomić sobie, że świat nie jest naszą kreacją i nie został stworzony dla naszego interesu.

Któż z nas nigdy nie potrzebował społecznego przyzwolenia, chociażby ze strony rodziny czy znajomych, aby móc zmienić coś w swoim życiu? Któż z nas nie odczuwał presji otoczenia, która ciągnęła nas w ten sam wir, w którym tkwią wszyscy wokół nas. Wszyscy jesteśmy niewolnikami naszych kultur i lokalnych społeczeństw. Nie boimy się prawdy, lecz raczej jesteśmy przez nią przygniatani. Jej ciężar jest dla nas zbyt duży, bo lubimy spać spokojnym snem. Jak możemy poznać sens naszego istnienia, kiedy jesteśmy więźniami na Ziemi?”

„Twoim zadaniem nie jest ciągnięcie wrzeszczącego i kopiącego świata w stronę nowej świadomości.
Twoim zadaniem jest dobrze wykonywać swoja pracę, tu i teraz.
Wtedy Ci, których oczy widzą a uszy słyszą odpowiedzą”

Tłumaczenie tekstu (fragmenty) ze strony Truthism.com

Dziś wiedza jest dostępna, jest wszędzie – wystarczy tylko się zatrzymać i po nią schylić!

Komentarz Jarek Kefir: dziś wiedza na wszelkie możliwe tematy – ukrywanych technologii, prawdziwych przyczyn wojen i kryzysów, afer, prawdy o medycynie, o psychologii, społeczeństwie – jest dostępna tak łatwo jak nigdy w historii Ziemi. Właściwie, każdego z nas dzieli od niej kilka, kilkanaście naciśnięć klawiszy na komputerze i kilka kliknięć myszką. Dziś nie trzeba być uczestnikiem tajnych stowarzyszeń takich jak Templariusze, Opus Dei, zakony watykańskie, kabaliści itp. Nie trzeba zdobywać ciężkim nawałem pracy i podróży, ręcznie przepisywanych, grubych ksiąg, by znać prawdę o świecie.
Dziś, dzięki niebywałemu rozwojowi nowoczesnych technologii, do tego wszystkiego potrzeba komputera podłączonego do internetu i choć trochę chęci. Nasze pokolenie ma szansę, jakiej nie miał nikt w historii naszej planety – realną szansę na zmianę świata.

Dziś natrafiłem na koment z mojego bloga z 2011 roku:

Cyt. „Nadmiar bezpieczeństwa jest groźny dla życia. Popatrz, co robi z ludźmi obecny system: zdejmuje z ludzi wszelką odpowiedzialność za cokolwiek: masz ubezpieczenia zdrowotne, na życie, OC, emeryturę, renty, umowy prawne na wszystko, co chcesz załatwić, śluby, kontrakty itp. Państwo zdejmuje z ciebie odpowiedzialność za wybór szkoły dla dziecka (bo jest obowiązek szkolny i taka sama edukacja dla wszystkich, i dla geniuszy i dla głąbów), a nawet za wychowanie dziecka (spróbuj dać mu klapsa, a natychmiast ci je odbiorą). Państwo chroni obywateli na każdym kroku, wręcz ich ubezwłasnowolnia. I jakie są skutki? Ludzie są bierni, bezwolni, są jak owce pod opieką pasterza.

Od nadmiaru bezpieczeństwa ludzkość się degeneruje!

W jednej z ostatnich notek napisałam takie słowa (o problemie Australii ze zdziczałymi świniami):

Zadziwiło mnie, w jaką przerażającą bestię zamienia się zwykła świnia, gdy pozbawi się ją „opieki” człowieka. W hodowli nawet największe, 150 kilogramowe świnie są łagodne i bezwolne. Człowiek może robić z nimi co tylko zechce, a one jedynie kwiczą i uciekają. Dają się przeganiać, potulnie poddają się przeróżnym zabiegom medycznym i hodowlanym, a na końcu biernie idą na rzeź.

Świnie, które zdziczały są pokryte włosami i mają wielkie kły. Spotkanie z nimi może się zakończyć tragicznie, ponieważ są agresywne i atakują zarówno ludzi, jak i psy. Myśliwi wyruszający na polowanie na te bestie muszą ubierać psy w istne zbroje, gdyż inaczej zostałyby one rozerwane na strzępy.

Dlaczego o tym wspominam? Robię to, ponieważ chcę Wam uświadomić, że my jesteśmy dokładnie tacy sami, jak te hodowlane świnie. Jesteśmy bierni i bezwolni, ponieważ jesteśmy „hodowani” przez państwo (światowe, bo lokalne rządy są już przeszłością). Dajemy się szczepić, edukować według odgórnie ustalonych programów, poddajemy się przeróżnym badaniom medycznym na rozkaz władz, jemy paszę przyrządzoną przez wielkie korporacje i dawno zapomnieliśmy o wolności i prawie wyboru. Jesteśmy goleni, dojeni, obdzierani ze skóry i nawet o tym nie wiemy.

A teraz wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby grupa ludzi wyrwała się z tej hodowli i zdziczała?” (autor – link)

I jeszcze jeden ważny cytat – wywiad z wysoko postawionym politykiem amerykańskim:

„To nie tak, mój młody przyjacielu. Czyż pan sam nie dotarł do prawdy? Czyż nie otrzymał pan wszystkich książek i innych tekstów , których pan poszukiwał? I czy nie znalazł pan w nich potwierdzenia tego, co pan przeczytał albo może przeżył wcześniej? Czyżby nie odkrył pan samodzielnie niejednej tajemnicy tego świata? Kto szuka ten znajduje! Ale większość ludzi wcale nie chce szukać. Dlatego właśnie nie traktujemy ich inaczej niż bydło, bo to również niczego innego nie szuka. Czy to jasne ? Kto nie korzysta ze swego rozumu i nie walczy o wolność osobistą, ten nie odczuwa jej braku. Wiedza jest przecież dostępna! Jest wszędzie. Ale kto tego nie chce dostrzegać, ten widzieć nie będzie. Pan przecież wie, że my się nie ukrywamy, Właściwie nigdy się nie ukrywaliśmy.
[Jan van Helsing „Ręce precz od tej książki”]

Jarek Kefir

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Zmiany globalne, ale jakie? Stan serca, umysłu i ducha u ludzi

Postaram się skomentować warszawski protest przeciwko żywności GMO i ogólnie, stan polskiego ducha.

Na zachodzie Europy wprowadzenie ustawy legalizującej GMO byłoby niemożliwe. Tam są ludzie zorganizowani, zaraz na demonstrację zwaliłoby się 200.000 luda i byłyby zamieszki, łącznie z podpalaniem banków. Widmo zamachu stanu, przewrotu w takim kraju Europy zachodniej, stałoby się realne – przykładem tego są kryzysy parlamentarne w Grecji, Hiszpanii (Katalonia). U nas na 38-milionowy kraj zwala się na protest 100-osobowa grupka która w TV zostanie pokazana jako egzotyczna zgraja oszołomów, dziwaków, łącznie z Dodą gadającą o niebieskich pomidorach.

A po wiadomościach wyśmieje ich jakaś opłacana dziennikarzyna z podrzędnego, wsiowego uniwersytetu. Np mówiąc, że „50 lat temu też nie było takich fajnych iPodów, telefonów i innych gadżetów, a teraz wszystko jest, również wspaniałe GMO”.

Wniosek: zapewnić Polakom przysłowiową michę modyfikowanego ryżu i telenowelę – i masz gwarancję, że będą siedzieć jak mysz pod miotłą. No, Ci bardziej „wymagający” potrzebują do szczęścia netu i drogich gadżetów. Wniosek ten rozwinął jeden z lepszych polskich myślicieli i strategów, Stanisław Tymiński:
Od dawna jestem zdumiony, że Polacy są tak potulnym i łatwym do manipulowania narodem. Nie winię naszych wrogów za ich podłości. Wina za stan Rzeczpospolitej leży po stronie Polaków, z powodu tchórzostwa i braku poparcia swoich liderów. Od 20 lat nie zauważam u Was realnej wizji przyszłości Kraju i przykładów waleczności.” To cytat sprzed dekady – czy coś się zmieniło?

Polak łyknie każdą szmirę, każde lepsze gówno które ma etykietę „USA” lub „Germany” itp. Kij z tym, że produkowane na zadupiu w jakimś chińskim garażu, ważne, że z markowego sklepu i że ma metkę. Polakowi sprzedasz wszystko co tylko ma znamiona „europejskości” czy „zachodniości”. Typowy przykład to zakup przez rząd F-16, szmelcu made in USA and China, który non stop się psuje i stoi w punktach napraw, zamiast innych samolotów.

Przede wszystkim, należy ostudzić nadmierny optymizm różnych niezależnych autorów. Słyszę często opinie, że ma nastąpić radykalny i „masowy” wzrost świadomości. Że „jedziemy na jednym wózku” – no nie do końca. Aby dokonać zmian, wystarczy poparcie patriotów z armii i innych służb mundurowych, i góra 20% uświadomionego społeczeństwa. Gdyby dobrze się zastanowić, opracować plan, przejąć zawczasu media – to te 80% nawet by się nie zorientowało, że właśnie został zmieniony system polityczny RP..

Żyjemy w świecie gdzie 90% ludzi nie jest w stanie myśleć kreatywnie, abstrakcyjnie, samodzielnie. Nawet jak dokonamy takiej zmiany władzy, rewolucji – to co dalej? Trzeba będzie stworzyć jakiś system (matrix) dla tych 90%, choćby po to, by Ci ludzie nie pozarzynali siebie nawzajem i przy okazji nas. „Na przestrzeni wieków rzesze ludzi nad wolność przenosiło sen, wygodę i dobrą rozrywkę. Nad tłumem trzeba panować„.

Po dokonaniu zmiany „na górze”, trzeba się uporać z całością społeczeństwa. Dać im gotowy schemat, system norm społecznych, praw, nakazów i zakazów, aby Ci ludzie zgodzili się z nim i skopiowali jako swój. Część takich ludzi może psychicznie nie wytrzymać nawału nowych wiadomości, całkowicie sprzecznych z tym, co wbito im do głowy. My się z tym uporaliśmy, ale zajęło nam to lata i nie obyło się bez traumy. Lata spędzone na samodzielnych poszukiwaniach i dojściu do miejsca, w którym teraz jesteśmy. A inni ludzie, którzy na co dzień nie zajmują się sprawami politycznymi i społecznymi, a jedyne co ich interesuje, to towarzyska propaganda, postępowanie według obowiązujących schematów bez tych wszystkich dylematów, czy to jest słuszne czy nie i jaki ma cel? Teraz, gdy taki człowiek spotka w internecie materiały nie pasujące do obowiązującej propagandy, do jego iluzji, postrzegania świata – to albo to wyśmieje (większość), albo zada pytanie w stylu: „ej ludzie, o co chodzi z tym GMO„?

A co będzie, gdy stary system runie? Wtedy trauma dla nieuświadomionych dotąd osób będzie niesamowita. Jak wiemy, rzeczywistość nie znosi próżni.  Z doświadczenia w dyskusjach i z obserwacji wiem, że wystarczyłaby drobna modyfikacja tego co jest dzisiaj, czyli: „micha ryżu + telenowela” jak to mawiał Michalkiewicz, plus zakupy i jakieś fajne gadżety dla każdego. Czyli zrealizować w praktyce hasło: „godna praca i płaca”, a dla tym którzy sami wykażą taką wolę – umożliwić szeroki dostęp do nowej dla nich wiedzy. Można by też zmienić system edukacyjny i uczyć dzieci w szkołach kreatywności, samodzielnego wyciągania wniosków, ale to da rezultaty za kilka dekad – i będzie to nowe pokolenie. Tyle, i tylko tyle!

Dawno porzuciłem naiwna wiarę w pewien mit, którym lubią się karmić niezależni autorzy. Mit ten głosi, że jesteśmy u progu masowego wzrostu poziomu świadomości i wiedzy i że nic tego procesu nie zatrzyma. Masowość to jest podstawowy błąd, którego musimy się wystrzegać. Skoncentrować należy się na tych, którzy sami wykażą ciekawość i głód wiedzy. A i tak rezultat końcowy nie jest pewny.

Pamiętać należy o tzw prawie masowości – czyli zasadzie, że: „jeśli coś staje się masowe, to automatycznie traci na jakości„. Tak jest z kulturą i jej odmianą dla mas, czyli pop-kulturą, szczególnie mam tu na myśli wszystkie subkultury (antykultury). Moja teza jest taka, że tak samo jest z zasadami moralnymi. Te prawdziwe to efekt poszukiwań i pracy jednostek ludzkich. Te fałszywe to to, co dostajemy w pakiecie od rodziców, nauczycieli, kapłanów – czyli system nakazów i zakazów, mylnie nazywany moralnością.

My, czyli jednostki, się od tego uwolniliśmy, niektórzy bardziej, inni mniej. A co z resztą społeczeństwa? Większość, jak pisałem – akceptuje ten system, ba, nawet określa go jako „własny” – i jeszcze jest dumny z tego powodu i wywyższa się np na tle innych kultur i narodów świata. Mniejszość buntuje się i zastanawia nad poszczególnymi elementami tej składanki, ale niewielu dostrzega to jako „całość”.

To, jaki jesteś, w dużej części zależy od tego, co Ci zostało „wgrane” w dzieciństwie, najczęściej na poziomie podświadomości. Pierwszym takim aktem „betonowania” umysłu jest chrzest dziecka w dowolnej religii. Potem jest, wiadomo, przynależność do danej kultury, pozycji rodziny w społeczeństwie, no i od tego co wynieśli z tego wszystkiego rodzice.

W procesie dorastania otrzymujesz pełną „matrycę” wgraną w podświadomość – i możesz na tym poziomie się zatrzymać. Jednak rozwój i uzyskanie świadomości przychodzi przez bunt, wątpliwości, zadawanie pytań i analizowanie – „dlaczego, po co, i jaki to ma sens„. Bez tego nie rozwiniesz się dodatkowo, będziesz funkcjonował na poziomie tego, co dostałeś – ergo – tego, co zostało Ci narzucone w momencie, gdy Twój umysł był najbardziej chłonny i skory do „urabiania”.

Jeśli chcesz działać lub już działasz – musisz nauczyć się rozpoznawać osoby, które pragną poznawać świat. Zasada jest jedna, że siłą nikomu nic nie narzucisz, a jeśli zastosujesz to w odniesieniu do przekazywania wiedzy – np będziesz zbyt nachalny – skutek będzie odwrotny od zamierzonego. Trafisz na silne mechanizmy zabezpieczające znajdujące się w umyśle każdego z nas. Manifestują się one w taki sposób:

1. „mam to w dupie„, „a daj spokój Jarek, ja tam wolę zajmować się tym na co mam wpływ” – dlaczego więc zajmujesz się tylko kupowaniem coraz to nowych rzeczy i wklejaniem fotek / memów na FB?

2. „wolę korzystać z życia takiego jakie jest„, „zajmij się chwytaniem życia a nie rozdrabnianiem się i analizowaniem” – mechanizm zabezpieczając działa według zasady: „Im mniej człowiek wie, tym łatwiej mu żyć. Wiedza daje wolność, ale unieszczęśliwia” – i to jest coś, co każdy w głębi wie, stąd opór i strach przed poznaniem „nowego” manifestujący się w taki sposób.

3. „nie mam czasu” – a czas spędzony na oglądanie telenowel, seriali, przeglądanie obrazków itp?

4. „lepiej się dostosuj„, czyli: „życie jest jakie jest, i tak musisz się dostosować„. Owszem, biologiczne przeżycie jest ważną sprawą, szczególnie w dobie umów śmieciowych i emigracji za chlebem. A reszta życia?

Gdy usłyszysz powyższe słowa, niech to będzie dla Ciebie znak, że dalej nie warto iść. Inaczej jest tylko z bliskimi nam osobami, tu warto działać. Prawda jest taka, że każdy człowiek musi sam wykazać inicjatywę, jeśli chce coś zweryfikować, poznać. To, co mamy własnego – np swoje wnioski odnośnie świata – siłą rzeczy musi zostać wypracowane, nie może być narzucone czy skopiowane. A każda praca, jak wiadomo, to wysiłek. Ludzie zwyczajnie nie chcą się wysilać. Podam przykład: większość słucha pop-kulturowego chłamu z Zetki czy RMF i narzeka na denny poziom muzyki.

Nieliczni szukają w internecie alternatywnych rozgłośni, których na całym globie są dziesiątki tysięcy. Pozostali ludzie wolą siąść na dupie, włączyć jednym przyciskiem Zetkę i narzekać że dzisiejsza muza to dno. Tak samo jest z telewizją – w pracy, szkole i innych miejscach „słyszy się”, że teraz na topie jest  TVP, TVN i Polsat. Ludziska mają po 200 kanałów w kablówce ale już poszukanie odpowiedniej treści wśród tych 200 kanałów to za dużo. Nie mówiąc o telewizjach działających w internecie.

To co napisałem to duże uproszczenie, ale oddaje sam model – w jaki sposób ludzie chłoną treści i jak można nimi manipulować za pomocą tych treści. Do tego wcale nie potrzeba futurystycznych wojskowych technologii które tu opisuję. Dziś wystarcza do tego komputer podłączony do internetu i odpowiednio zdeterminowana grupa ludzi (zjawisko o nazwie Viral). Wiedzą o tym rozmaite trolle i grupy alternatywne, które wykorzystują tę właściwość do robienia chamskich dowcipów. I jeszcze na tym zarabiają.

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.