Reklamy

Tag: Mikke

Neoliberalizm to niewolnictwo XXI wieku. Czeka nas szok przyszłości!

Neoliberalizm to niewolnictwo XXI wieku. Czeka nas szok przyszłości!

neoliberalizm i wolny rynek

Niewolnicze warunki pracy, konieczność emigracji zarobkowej, najniższa w Europie liczba urodzeń. Zastanawiałeś się, jak temu zaradzić? Wiadomo, że ile opcji politycznych, tyle możliwych rozwiązań. A może przyczyna tkwi zupełnie gdzie indziej?

Zadam więc inne pytanie. Czy zastanawiałeś się, jak sprawdzić, czy dana profesja jest ważna dla gospodarki, bezpieczeństwa i integralności państwa? Sposób, by to sprawdzić, jest niezwykle prosty, ale, w dobie gospodarczego neoliberalizmu – niezwykle niepoprawny politycznie.

Aby sprawdzić, czy dany zawód jest realnie ważny dla gospodarki, bezpieczeństwa i integralności państwa, wyobraź sobie, co by było, gdyby wszystkie osoby wykonujące ten zawód, nagle znikły. Po prostu wyparowały, a kadry trzeba by szkolić od nowa.

Co by było, gdyby zniknęli dobrze opłacani: windykatorzy, komornicy, prawnicy, telemarketerzy, urzędnicy państwowi, urzędnicy skarbówki, różnego rodzaju „specjaliści od przekładania papierków z miejsca na miejsce” w korporacjach? Czy gospodarka dałaby radę? Oczywiście że dała. Ba, uważam, że po chwilowym szoku, ruszyłaby z miejsca…

Co by było, gdyby zniknęli źle opłacani: kierowcy transportu publicznego, niewolnicy pracujący w fabrykach przy produkcji na umowach śmieciowych, nauczyciele, robotnicy budowlani, górnicy? Czy gospodarka dałaby radę?

Pisałem dawniej w jednym z felietonów o tym, że ideą współczesnej cywilizacji, jest wyprodukować „dużo niczego”. Wiele produktów i usług jest nie tylko całkowicie niepotrzebnych gospodarce, ale wręcz jest dla niej szkodliwych. Bo ludzie wpadają w spiralę zadłużenia, by sprawić sobie coraz to nowe produkty reklamowane w TV.

Istnieje wiele nieformalnych „zmów” między różnymi, zdawałoby się – niepowiązanymi branżami. Np branża elektroniczna jest powiązana z branżą bankową, by generować zapotrzebowanie na kredyty bankowe. Człowiek chcąc kupić drogie elektroniczne zabawki, musi wziąć kredyt, z tym, że:
-branża elektroniczna zawyża ceny swoich produktów. W Polsce by kupić lodówkę za 1500 złotych, trzeba brać kredyt. W Holandii dajesz 200 euro z wypłaty i kupujesz na miejscu lodówkę.
-ma miejsce tzw. „spisek żarówkowy” czyli celowe produkowanie taniego szmelcu, by klienci musieli często kupować nowy.
-co chwila są wypuszczane nowe modele różnych elektronicznych zabawek, które oczywiście „trzeba mieć”. To też jest pewna strategia marketingowa.

Taka sama zmowa łączy przemysł spożywczy, który rujnuje nam zdrowie toksyczną żywnością, z przemysłem farmaceutycznym. Najpierw poprzez lata jedzenia zatrutej żywności, nabawiamy się chorób. A potem przemysł farmaceutyczny za pomocą swoich dilerów – nazywanych chyba tylko dla żartu „lekarzami” – proponuje nam „lekarstwa” które trzeba brać do końca życia, i które nie leczą choroby, ale na chwilę uciszają objawy.

Zastanów się dobrze, czy wiele z tych punktów usługowych, bądź sprzedających swoje produkty, które mijasz na mieście – jest naprawdę potrzebnych? Czy ludzie korzystają z nich tylko po to, by chwilowo dowartościować ego, i zapełnić produktem bądź usługą, ból istnienia?

Kolejną dziwną sprawą jest podział (dystrybucja) dóbr, owoców pracy ludzi. Przykładowo: mamy korporację. Siedziba w centrum miasta, w wieżowcu – standard. Zaś na dalekich przedmieściach zbudowana fabryka. W budynku korporacji w centrum praca wre, ale swoim rytmem. Oceniono, że spełniły się proroctwa ekonomisty Keyensa – dziś pracownik biura czy korporacji, efektywnie pracuje maksimum 15 godzin tygodniowo. Reszta czasu to: knucie intryg i dogryzanie współpracownikom, oglądanie porno, przeglądanie facebooka, granie w gry, picie kawy i palenie papierosów, plotki, itp itd…

Do tego trzeba dodać jeszcze inną rzecz. Część pracowników biurowych w takiej korporacji, naprawdę musi pracować. Bez obmyślanej strategii firma nie sprzeda swoich produktów. Ale trzeba przyznać, że duża część stanowisk w korporacyjnym biurowcu w centrum miasta, to stanowiska „specjalistów od spraw przekładania papierków z miejsca na miejsce”. Wszystko to dzięki automatyzacji – efektywny czas pracy naprawdę skrócił się do 15 godzin tygodniowo. Jednak pracownicy biurowi są opłacani godnie – za ich wynagrodzenia można przeżyć.

Jak natomiast przedstawia się sytuacja w zakładzie produkcyjnym (fabryce) w tej naszej korporacji, ulokowanym na przedmieściach? Przede wszystkim, Ci pracownicy muszą odbębnić swoje przy maszynie, dajmy na to – 8 godzin dziennie. Przerwy to maksimum 30 minut dziennie. Taśma produkcyjna podaje cały czas nowy asortyment, praca jest na akord, więc nie ma mowy o przeglądaniu fejsbuczka.

Czy tacy pracownicy są dobrze opłacani? Nie, nie są, choć oni TEŻ przyczyniają się do dochodu korporacji jako całości. Gdyby nie Ci pracownicy produkcyjni, firma by nic nie wyprodukowała, a więc by zbankrutowała. I to nawet wtedy, gdyby wybudowała sobie kolejny wieżowiec w centrum i zatrudniła drugie tyle „specjalistów od spraw przerzucania papierków z miejsca w miejsce”.

Dochód firmy generują zarówno pracownicy biurowi, zarówno obsługa techniczna biura, jak i pracownicy którzy zajmują się realną produkcją, obrabianiem i transportem produktów. Dlaczego jedni są opłacani nad wyraz dobrze, a inni tak, że ich pensja urąga już nie tylko godności człowieka, ale nie wystarcza na biologiczne przetrwanie?

Przyczyną jest przyzwolenie. Zwykłe, ludzkie przyzwolenie, podług tego, co lansują tacy ludzie jak Janusz Korwin Mikke czy Leszek Balcerowicz. Według religii o nazwie „niewidzialna ręka wolnego rynku” – jest tak dlatego, bo pracowników do produkcji jest dużo i łatwo ich zdobyć, więc nie trzeba się wysilać, by ich zatrzymać.

Jednak chodzi mi o to, byśmy popatrzyli na to z nieco innej perspektywy. Owszem, prywaciarz wycenia pracę zatrudnionego u siebie niewolnika na 1600 złotych brutto lub mniej. Jednak, patrząc obiektywnie – czy praca takiego człowieka jest warta TYLKO te 800 – 1100 zł netto? Gdyby nie było tych pracowników, firma by nic nie wyprodukowała, a jej dochód, zamiast tych 30 milionów złotych rocznie, wyniósłby dokładnie zero złotych rocznie.

Pod koniec felietonu, w którym krytykowałem wiele obowiązujących społecznie postaw, pozostaje zadać sobie pytanie, jedno, ale ważne. Czy to, co ja robię – a w pewnym sensie, jest to „zawód” – jest społeczeństwu przydatne? Czy szerzenie świadomości, wiedzy, dobrego słowa – jest potrzebne?

I dalej: czy taka działalność powinna być darmowa, jak sądzą niektórzy idealiści? Czy moralną jest opcja, którą mam u siebie teraz – ten, kto chce, wpłaca mi dotacje, w ramach podziękowania?

Ja uważam osobiście, że tak, pod warunkiem, że prośbę o dotację zamieszczam w artykule / felietonie autorskim. I tego się trzymam. Jeśli człowiek uważa za moralne dać duże pieniądze za tkaniny produkowane za grosze przez niewolników z Bangladeszu, często małe dzieci – to ja uważam za moralną taką pomoc dla mnie.

Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc, jak pisałem powyżej. Dotacje są całkowicie dobrowolne i nieobowiązkowe, w przeciwieństwie do różnych gadzinówek typu GW czy Rzeczpospolita, gdzie za dostęp do artykułów w internecie trzeba wykupić abonament.
Szczegóły są podane poniżej. Serdeczne dzięki!

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Polecam też artykuł z innego serwisu na temat neoliberalizmu, gospodarki, kłamstwa ideologii „niewidzialnej ręki wolnego rynku” – cytat:

Cyt. „Gdy korporacje uruchamiają coraz to nowsze programy bezwzględnych i masowych zwolnień, dotykają one zawsze grupy, które faktycznie odpowiedzialne są za wytwarzanie, przemieszczanie, naprawianie czy choćby podtrzymywanie rzeczy w ruchu. Wskutek tajemniczej alchemii, której nikt nie potrafi przekonująco wytłumaczyć, w tym samym czasie rośnie liczba ludzi opłacanych jedynie za przekładanie papierów; coraz więcej tego typu zatrudnionych, podobnie jak w Związku Radzieckim, formalnie pracuje 40 czy nawet 50 godzin tygodniowo, jednak efektywny czas ich pracy równa się co najwyżej 15 godzinom, dokładnie tak, jak przepowiedział to Keynes. Resztę ich czasu pochłania natomiast uczęszczanie bądź organizowanie seminariów motywacyjnych, aktualizacja profili na Facebooku czy ściąganie seriali.

Źródła problemu nie leżą w sferze ekonomii, lecz polityki i moralności. Klasa rządząca zorientowała się, że ludzie szczęśliwi, produktywni i mający masę wolnego czasu są dla niej śmiertelnym zagrożeniem (przypomnijcie sobie tylko, do czego doprowadziło zbliżenie się do takiego stanu rzeczy w latach 60. ubiegłego wieku). (…)

Mamy tutaj do czynienia z przemocą psychologiczną o głębokich skutkach. Jak człowiek może w ogóle zacząć rozpatrywać kwestię swojej godności jako pracownika, skoro sam wie, że jego posada w ogóle nie powinna istnieć? Jak może nie stworzyć w sobie potężnego ładunku gniewu i rozgoryczenia? Swoisty geniusz naszego społeczeństwa polega między innymi na tym, że jego władcy zorientowali się, że owe negatywne emocje należy odpowiednio ukierunkować. (…) Najlepiej wycelować go w ludzi, którzy usiłują wykonywać faktycznie coś znaczącą pracę. Na przykład: panuje generalna zasada, że im bardziej, obiektywnie patrząc, jakaś praca jest pożyteczna dla ogółu, tym mniej należy za nią płacić”

Czytaj więcej tylko w linku poniżej:

http://nowyobywatel.pl/2013/09/23/fenomen-gowno-wartych-prac/

Reklamy
Reklamy

Zwolennicy Janusza Korwina Mikke, nie dajcie się ogłupić! To wszystko już było!

Wpis dedykowany zwolennikom Janusza Korwina Mikke (i nie tylko 😉 )

Jest takie mądre powiedzenie, będące częścią Wiedzy Uniwersalnej. Pozwolę je sobie tutaj zacytować:

Człowiek uczy się na swoich błędach, ludzkość – nigdy

Dodałbym także:

Historia jest najlepszą nauczycielką, ale ma najgorszych uczniów

Tekst ten adresuje do młodych ludzi – wyborców (właściwszym określeniem byłoby: zwolenników) Janusza Korwina Mikke.

Ilość młodych ludzi których ten człowiek porwał swoimi ideami, można liczyć w milionach. Najczęściej są to osoby poniżej 18 roku życia, a więc praw wyborczych. To tłumaczy niezwykłą aktywność KNP (partii Korwina) w internecie, i jednoczesny brak wyników powyżej choćby 2% w wyborach „oficjalnych”.

>>> Przeczytaj też: Liberałowie! Wyborcy Korwina, PO, itp! Jesteście w ciemnej dupie! [+18]

Ci mądrzejsi ode mnie dawno zauważyli, że korwinizm jest jak odra, świnka, ospa wietrzna – trzeba go przechorować w wieku dziecięcym, i koniec. Ja sam nieco cynicznie wtedy dodałem:

-Wiecie jaki jest najlepszy lek na korwinizm?
-3,5 złotego wynagrodzenia / h w pierwszej pracy dla świeżo upieczonego absolwenta kierunku technicznego, gdzie na takim samym stanowisku, ramię w ramię, będzie pracował obok absolwenta humana i uczelni medycznej.
© ® ™ by Jarek Kefir xD

Ale wracając do tego ważnego powiedzenia z początku artykułu.

To wszystko, co Janusz Korwin Mikke mówi, już było! Tymi obłudnymi tezami prano mózgi nie tylko pokoleniu klasycznych lemingów, którzy wybrali Tuska w 2007 roku.

To miało miejsce również na samym początku lat 90-tych XX wieku, gdy niejaki Balcerowicz przekonał miliony Polaków, naszych rodziców i dziadków, do tego, by Polska (jako organizm państwowy) popełniła.. ekonomiczne samobójstwo!

Schładzanie gospodarki, prywatyzacja za złotówkę, zamykanie przynoszących zysk zakładów, brak modernizacji odgórnej – kojarzycie te terminy? Ja, osoba z rocznika ’85 i osoby starsze ode mnie – tak. Ale zwolennikom Janusza Korwina Mikke polecam choćby wikipedię.

>>> Przeczytaj też: Czy Janusz Korwin-Mikke popiera ludobójstwo Polaków?! “Za Hitlera podatki były niższe”

Wmawiano nam, że dziki, 19-wieczny kapitalizm rodem z Bangladeszu jest jak najlepszym rozwiązaniem dla Polski. Wprowadzono tak bandyckie zmiany, ponieważ ludzie mieli nadzieję, że przez te 10, 15 lat pobiedują, a potem będzie el dorado rodem z krajów Zachodu. Niestety, nic takiego nie nastąpiło. To, co mówił Janusz Korwin Mikke, mówił również Balcerowicz. Czy zrealizował to, co obiecywał? Nie tylko nie zrealizował, ale wprowadzono wręcz odwrotność tych planów!

A więc mówimy:

TO JUŻ BYŁO x 1

A teraz, pamiętacie przełom lat 2002 / 2003? Gdy na aferze Rywina/Michnika, wypromowali się politycy z PiS, PO i LPR?

Było to typowe dodanie paru „zmiennych” do polskiego „matrixa politycznego”. Wykorzystano to, co było pod ręką, to, co jest w polityce zawsze i w każdym miejscu na Ziemi. Mianowicie: korupcję.

Te „zmienne” to nowa forma uprawiania polityki. Wprowadzono partię o zapatrywaniach katolicko-narodowych (PiS) i partię o zapatrywaniach liberalno-wolnorynkowych (PO). Założenie było takie, by obie partie uzupełniały się, były częścią jednej, większej całości. Założenie to zrealizowano wręcz z nawiązką.

>>> Przeczytaj też: Janusz Korwin Mikke popiera oddanie polskiego majątku żydom! [VIDEO]

Ale przypatrzmy się teraz co mówił Tusk, który dziś niszczy naszą gospodarkę wysokimi podatkami, daninami, regulacjami, barierami dla przedsiębiorców.

Tusk w 2005 i szczególnie 2007, mówił to samo co Balcerowicz w latach 90-tych i to samo, co Janusz Korwin Mikke obecnie.

Głosił m.in. potrzebę:
-ogólnego obniżania podatków i danin
-wprowadzenia niskiego podatku liniowego
-deregulacji i uproszczenia prawa pracy
-większych korzyści dla przedsiębiorców
-mniej urzędników i prostsze procedury
-i wielu innych, typowo liberalnych zmian.

Co mamy dziś, w roku 2014, po wielu latach rządzenia tego człowieka? Czy choć jedna z jego liberalnych obietnic wyborczych została zrealizowana? Nie. Nie tylko nie zrealizowano obietnic wyborczych z 2007 i 2011, ale osiągnięto wręcz ich przeciwieństwo. Kraj jest obecnie ruiną, pełni rolę niemal wyłącznie strefy zbytu dla zachodnich korporacji. Jedyne, co u nas opłaca się produkować, to jakieś śrubki, podzespoły, części zamienne.

A więc mówimy:

TO JUŻ BYŁO x 2

>>> Przeczytaj też: Korwin-Mikke rozgrzesza Adolfa Hitlera. Oto prawdziwe oblicze “lyberałów”!

Wiecie, co jest wspólną cechą tego typu bełkotu? Przynajmniej w Polsce, bo nie wykluczam, że w innych krajach UE jest inaczej. Jest kilka twierdzeń-kodów, którym się pierze mózgi ludziom młodym, nie znającym życia realnego:

-budowa bogactwa narodowego trwa wiele lat, ba, wiele wieków, więc siedźcie cicho, Polacy, i pracujcie za niewolnicze pensje do usranej śmierci
-kreowanie swojego wizerunku zawodowego i zdobywanie doświadczenia na tym polu to lata pracy, więc nie bądź oburzony, młody Polaku, absolwencie Polibudy, Medyka czy Humana, gdy pracodawca zaproponuje Ci 800 zł netto za pełen etat na czarno. On ma do tego prawo, tak działa wolny rynek
-to, co jest prywatne jest lepsze, niż państwowe, bowiem „niewidzialna ręka wolnego rynku” działa tak, że konkurencja wyklucza zawyżanie cen.
-narzekasz na wyzysk w swoim miejscu pracy? To dlaczego sam nie założysz firmy i nie przekonasz się jak to jest?
-wytężmy swoje siły, Polacy, wiemy że są ciężkie czasy, jest kryzys, trzeba ciąć koszta, wynagrodzenia i zwalniać. Ale nadejdą dobre czasy, gdy będziemy zarabiać godnie i staniemy się „królami życia”.
-młody człowieku, ja Cię rozumiem, skończyłeś prestiżowy kierunek na Politechnice, ale i tak musisz pracować za głodowe stawki, a na rozrywki muszą Ci dawać rodzice. Ale pamiętaj, popracuj tak parę lat, zdobądź doświadczenie, zakasaj rękawy, bo przyszłość będzie świetlana..

Nie, nie będzie. Taki Janusz Korwin Mikke przy wyborach 2015 rozpocznie wielką ofensywę medialną, może znowu zostanie wykorzystana jakaś afera, jak to miało miejsce z aferą Rywina. Wygra w cuglach dzięki swoim zwolennikom, młodym, naiwnym, romantycznym głowom. Które przecież zawsze wierzą, że „jakoś to będzie”, i że jeśli polityk mówi przekonująco i obiecuje złote góry, to jest wiarygodny.

>>> Przeczytaj też: Korwinizm: szokujące fakty. Jest po to, by bogaci mieli więcej, a biedni mniej

janusz korwin mikke i wolny rynek

Gdy Janusz Korwin Mikke wygra wybory, powoli zacznie spuszczać z tonu. Stanie się coraz bardziej podobny do Tuska, by, w końcu, po wielu latach bezlitosnej eksploatacji naszego kraju przez obce koncerny – wykreować kolejnego klona dla kolejnego pokolenia młodych i naiwnych.

Oto widzicie, ja, Jarek Kefir, przepowiedziałem przyszłość. Jednak ja nie jestem doceniany, bowiem na tym świecie zawsze najlepiej sprzedają się kłamstwa. Najlepiej kłamstwa polukrowane cukrem. Niczym gówno oblane cukrową masą i zawinięte w kolorowy papierek..

Wiecie, dlaczego tak jest? Bo te miliony nabuzowanych testosteronem fanów Korwina, musiałoby się przyznać przed sobą i przed swoim ego, że popełnili wielki błąd.

Mam pewien pomysł.. Nie wspieraj utopii Korwina ani żadnego innego polityka.. Lepiej wesprzeć mnie, bo co by nie powiedzieć – kreowanie, lub: odnajdywanie, udostępnianie i pozycjonowanie informacji, to też pewna praca 😉 xD

Poniżej opisałem jak to zrobić:

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Liberałowie! Wyborcy Korwina, PO, itp! Jesteście w ciemnej dupie! [+18]

Do wyborców Janusza Korwina Mikke, neoliberałów, zwolenników „niewidzialnej ręki wolnego rynku” – poczytajcie o „widzialnej ręce życia„!

janusz korwin mikke liberalizm

Wiecie, jak rozkołysać to całe bagno III RP?

Nie, nie rewolucja, nie wzrost świadomości, ale.. postępująca automatyzacja i robotyzacja sprawi, że padnie ostatni bastion lemingów.

Oto bowiem wyobraźcie sobie:

1. całkowicie zautomatyzowane kasy w marketach – i żaden wyborca PO już nie dostanie fuchy kasjera, w nadziei, że „wyrobi się” i za te 5, 10 lat będzie „królem życia” jak mu Tusek i Komorusek obiecał xD 😉

2. zamiast kelnerów – autonomiczne roboty, które są wydajniejsze i nie trzeba im płacić pensji, bo przecież wydatek 800 zeta na miesiąc (praca na czarno..) to: „zbyt wysokie koszta pracy” i: „eksploatacja uczciwych przedsiębiorców” dla „polackiego kapytalysty” xDDD

I tym samym, żadna paniusia z Raszyna, Legionowa czy innego Mińska Mazowieckiego, nie zostanie kelnerką w wielkiej Warszawie, myśląc, że swoją urodą za 5 lat zrobi hollywodzką (o przepraszam, Warsawwoodzką) karierę 😉

3. zamiast magazynierów i innych stanowisk, gdzie za tysiaka miesięcznie pracują jedzący kebaby, pryszczaci fani neoliberalizmu i Korwina Mikke, studenciaki kierunków ścisłych – całkowicie autonomiczne pojazdy i roboty.

Nawiasem mówiąc – to absolutna nieprawda, że na zmywakach pracują tylko absolwenci kierunków humanistycznych. Pracują tam absolwenci polibudy, medycyny i humana, ramię w ramię, za tego samego tysiaka miesięcznie. Mam tutaj takie dwie złośliwe anegdoty 😉

1. Każdy inny, wszyscy równi

-Janek, absolwent polibudy, kasjer, 1100 zł netto
-Ania, absolwentka socjologii, sprzedawca, 1200 zł netto
-Paulina, absolwentka medycyny, recepcjonistka w prywatnej przychodni, 1400 zł netto.
III Rzeczypospolita – każdy inny, wszyscy równi!

2. jebać to my, ale nie nas!

-Ej, Tusek, jak już im za pomocą tych internetów obrzydzimy studia humanistyczne, oni pokończą politechniki, i znowu zaczną nam się skarżyć, że zarabiają jak biedota w Bangladeszu, to co wtedy?
-Komor, co Ty się kurwa martwisz? Coś się wymyśli, wtedy damy Korwina do rządzenia, żeby mówił tym głupim młodym łbom, że dobrobyt narodu trzeba budować przez lata, lub inne bzdury. Jebać to my, ale nie nas!

tusk i komorowski polityka

Wracając do meritum artykułu: i co wtedy? Wyborcy PO i zwolennicy Korwina (którzy po odchorowaniu korwiniactwa, stają się i tak wyborcami PO lub PiS) – a więc Ci, którzy swoim przyzwalającym milczeniem i faktem, że za te 800 zeta miesięcznie o chlebie i wodzie JESZCZE da się żyć – utrzymują status quo, stracą wszelkie możliwości zarobków. Zamiast wiecznie skacowanych, bądź wręcz pijanych i naćpanych, gnuśnych i mało wydajnych liberałów, którym trzeba wypłacać pensje, zadania te będą wykonywały uprzejme, inteligentne i wiecznie energiczne roboty.

Liberał nie zarobi nawet tego tysiaka na rękę w kasie. Bo wiadomo, fanowi Korwina Mikke drugiego tysiaka dołożą rodzice, kebaba za 4 zeta na mieście se wpierdoli, więc taki pryszcz ani myśli wszczynać rewolucję. Bo mu jest dobrze, według jego makówkowej główki „jest wolność”, i, cytuję: „kariera i budowanie swojego wizerunku zawodowego, to lata pracy, więc te parę lat mogę popracować za tysiaka miesięcznie”.

Otóż nie, drodzy korwiniacy, drodzy POwcy, drodzy PiSowcy, drodzy palikotowcy. Miną kolejne lata. Minie 5 lat, minie 10 lat, minie 15 lat.. A Wy dalej będziecie zapierdalać jak niewolnicy za tysiaka miesięcznie, i to też do czasu. Do czasu wprowadzenia powszechnej automatyzacji i robotyzacji o której piszę powyżej.

Potem staniecie się dla systemu zupełnie zbędnymi „organicznymi obiektami”. Bo zbliżają się czasy, gdy ceniona będzie nie umiejętność liczenia przysłowiowych „kom i procentów” wyniesiona z polibudy, ale kreatywne, twórcze i samodzielne myślenie.

„Gnom wytrwale liczący komy i procenty
Gnom swą misją dziejową ogromnie przejęty
Gnom, narodu ociec
Gnom, jego zasług trudno zresztą dociec”

-za ten złośliwy wierszyk, o uwielbiającym nauki ścisłe towarzyszu Gomułce, jeden z opozycjonistów był prześladowany 😉

praca dla studenta

Te „komy i procenty” będzie liczyła nam sztuczna inteligencja, z którą my, ludzie, mający tak ograniczoną wartość obliczeniową mózgu, będziemy się kontaktować np. telepatycznie. Mowa tu o komputerach o niesamowitej mocy obliczeniowej, ale wciąż nie wychodzących ilorazem inteligencji poza granicę kilkuletniego dziecka.

Moc obliczeniowa = zadanie sztucznej inteligencji, ludzki mózg na razie się do tego nie nadaje, geniuszami matematycznymi są naprawdę nieliczni.
Kreatywność, twórczość, rozwiązywanie problemów = zadanie ludzkiego mózgu, umysłu i duszy – bo nawet najpotężniejsza sztuczna inteligencja nie będzie się do tego nadawała jeszcze przez tysiące lat rozwoju technologii.

Ja sam mam tzw. umysł ścisły, uwielbiałem rozkminianie rozbudowanych wzorów chemicznych, ogólnie bardzo lubiłem chemię. A gdy udawało mi się, po pewnych trudach, zrozumieć zasady rządzące kolejnymi działami matematyki i rozwiązywać jedno zadanie za drugim – wpadałem w stan niesamowitej ekstazy, trudnej do wytłumaczenia słowami. I powiem Wam, iż ten „ścisły umysł” to była największa przeszkoda w moim rozwoju na przestrzeni lat. Większość „lemingów” ma właśnie umysły ścisłe i myśli dwubiegunowo – ideologiami, religiami, schematami.

Autor: Jarek Kefir

Możesz mnie wspomóc, jeśli chcesz. Dzięki temu wydajność mojej, ale też Twojej strony – Kefir 2010 – będzie większa. Link:

http://jarek-kefir.com/wsparcie/

Portal Jarka Kefira na facebooku:

Niskie zarobki Polaków to element hucpy, nie mają one żadnego uzasadnienia ekonomicznego!

Niskie zarobki Polaków: przyczyny. Nie mają one żadnego uzasadnienia ekonomicznego!

janusz korwin mikke liberalizm

Najnowszy wpis prof. dr. hab. Andrzeja Kaźmierczaka opublikowany na blogAID

(Grafiki ściągnięte z internetu – przyp. Jarek Kefir)

Nieustannie słyszymy opinie środowisk biznesu, że płace w Polsce są zbyt wysokie. Wysokie koszty pracy mają rzekomo być powodem niskiej opłacalności działalności gospodarczej i w konsekwencji przyczyną wysokiego bezrobocia. Niższe wynagrodzenia mogłyby według tej logiki poprawić wyniki finansowe przedsiębiorstw, a to skłaniałoby przedsiębiorców do zwiększenia ofert pracy.

Powyższą tezę pracodawcy powtarzają jak mantrę zgodnie z zasadą, że stale powielana nieprawda utrwali się w świadomości obywateli. Faktycznym celem tego zabiegu propagandowego jest zniechęcanie do starań o podwyżki płac. Wsłuchując się w wypowiedzi ludzi biznesu, można dojść do wniosku, że płace zawsze są zbyt wysokie. Taką opinię można było usłyszeć nawet wówczas, gdy rząd obniżył w 2007 roku pracowniczą składkę rentową płaconą przez pracodawców. A przecież to rozwiązanie w sposób oczywisty obniżało koszty pracy.

korwin mikke neoliberalizm

Pogląd o zbyt wysokich kosztach pracy w Polsce jest nieprawdziwy. Udział kosztów związanych z zatrudnieniem w produkcie krajowym brutto roku wynosił w Polsce w 2011 roku tylko 36% i był niższy niż na Słowacji (37,5% PKB), w Czechach (42,0% PKB) czy w Estonii (46,7% PKB). Daleko nam w tej dziedzinie do Niemiec (51,2% PKB), Szwecji (57,6% PKB), Francji (53,5% PKB) i Belgii (55,4% PKB). Średni udział kosztów związanych z zatrudnieniem w PKB dla całej Unii Europejskiej wynosił w 2011 roku 50%.

Co więcej, obciążenie PKB kosztami związanymi z zatrudnieniem spadło w Polsce w latach 2000-2011 z 40% do 36% PKB, a zatem jednostkowe koszty pracy obniżyły się. Stało się tak dlatego, że w tym okresie szybciej rosła wydajność pracy. Owoce wzrostu produktywności pracowników przejęli więc pracodawcy. Nic dziwnego, że zyski przedsiębiorstw rosły znacznie szybciej niż fundusz wynagrodzeń pracowników.

Niekorzystne tendencje w podziale dochodu narodowego potwierdzają dane Eurostatu odnośnie do kształtowania się średnich miesięcznych wynagrodzeń brutto w Unii Europejskiej w 2011 roku. Ze średnią miesięczną pensją 3500 zl brutto wyprzedzamy tylko Łotwę, Litwę, Rumunię, Bułgarię i Albanię. Wśród europejskich krajów postkomunistycznych wyprzedzają nas Węgry (3550 zł), Estonia (3600 zł), Słowacja (3750 zł) i Czechy (4100 zł). Bardzo daleko nam do poziomu płac w starej Unii Europejskiej. Średnia płaca w Niemczech wynosi bowiem 10 100 zł, w Wielkiej Brytanii 10 800 zł, we Francji 11 000 zł, w Szwecji 12 430 zł, a w maleńkiej Danii aż 15 870 zł. Różnice wynagrodzeń są więc rażące na niekorzyść polskich pracowników.

1379760353_lfxtzw_600

Mimo że płace w Polsce są trzykrotnie niższe niż w Niemczech, to bezrobocie w Polsce jest dwukrotnie wyższe niż u naszego zachodniego sąsiada. Problem konkurencyjności polskiej gospodarki nie wiąże się zatem z różnicami w poziomie wynagrodzeń. Źródeł poprawy międzynarodowej pozycji konkurencyjnej trzeba upatrywać gdzie indziej aniżeli w utrzymywaniu niskich płac.

Rozwój oparty na wysokiej konkurencyjności płacowej nie prowadzi ku nowoczesności. Niskie płace zachęcają sektor prywatny do wyboru przedsięwzięć inwestycyjnych pracochłonnych, kapitałooszczędnych a więc do preferowania rozwoju w niewielkim stopniu innowacyjnego i technologicznie zaawansowanego. Nie zachęcają do postępu technicznego. Wprost przeciwnie, zachęcają do rozwoju ekstensywnego, do preferowania rozwiązań nienowoczesnych, gdzie wysiłek fizyczny jest dominującym czynnikiem wzrostu produkcji.

Niskie płace nie zachęcają do podnoszenia wydajności pracy. Pracownik źle opłacany jest mało wydajny. Godziwe wynagrodzenia zachęcają do zwiększania produktywności pracy. Jeżeli wydajność pracy rośnie szybciej niż płace, to spadają jednostkowe koszty pracy. W ten sposób gospodarka może konkurować niskimi cenami. Niskie płace są antywzrostowe. Są powodem olbrzymiej emigracji zarobkowej młodych Polaków ze wszystkimi tego katastrofalnymi skutkami ekonomicznymi.

neoliberalizm rynek

Niskie płace ograniczają popyt w gospodarce. Przedsiębiorstwa mają bowiem trudności ze zbytem wytworzonych dóbr z braku dostatecznej liczby nabywców. Popyt kreuje konsumpcję i w dalszej kolejności dynamizuje sprzedaż towarów. Bez konsumpcji nie ma produkcji i inwestycji przedsiębiorstw. Niskie płace są więc hamulcem wzrostu zatrudnienia, są źródłem bezrobocia. Dodajmy, że niskie płace negatywnie wpływają też na kulturowy i zawodowy poziom kapitału ludzkiego.

Aż 16% polskich rodzin żyje poniżej granicy ubóstwa. Prawie 31% Polaków przyznaje, że z trudnością udaje im się przetrwać za otrzymaną pensję cały miesiąc. Z danych GUS wynika, że ponad 800 tysięcy osób zarabia tylko pensję minimalną, około 70% z ogólnej liczby pracujących zarabia mniej niż średnia krajowa. Niskie płace są źródłem zastoju gospodarczego i przyczyną finansowej zapaści Polski. Niskie dochody generują przecież niskie wpływy podatkowe do budżetu państwa i powodują jego deficyt.

Pilną potrzebą ożywienia naszej gospodarki jest wzrost siły nabywczej gospodarstw domowych. Nie można upatrywać sukcesu gospodarczego w upowszechnianiu niskich płac. Już Jan Paweł II w swej encyklice „Laborem exercens” z 1981 roku upominał się o płacę sprawiedliwą. Pisał, że tylko wówczas ekonomia może się rozwijać, gdy produkujący są równocześnie konsumentami. Jedynie to może zapewnić przedsiębiorstwom długoterminowy zbyt. Płaca sprawiedliwa jest więc dla Jana Pawła II postulatem zdrowej ekonomii, postulatem leżącym też w interesie pracodawców. Według Jana Pawła II, płaca sprawiedliwa to taka, która wystarcza na godziwe utrzymanie rodziny, ale także na zabezpieczenie jej przyszłości. Pracownik powinien zatem mieć możliwość oszczędzania, czyli materialnego zabezpieczania się na przyszłość.

janusz korwin mikke

Płaca sprawiedliwa zatem to coś znacznie więcej aniżeli płaca minimalna. Koncepcja płacy sprawiedliwej przypomina ideę płacy godziwej. W warunkach polskich za płacę godziwą można by uznać zarobki dwojga dorosłych osób pracujących w ustawowym czasie pracy, pozwalające wznieść się ponad granicę ubóstwa w warunkach wychowywania trojga dzieci. Praktyczne wyliczenie tak zdefiniowanej płacy godziwej nie nastręcza trudności w świetle dobrze rozpoznanych danych statystycznych o poziomie cen i dochodów ludności. Idea pracy godziwej powinna być elementem programu wyborczego partii politycznych. Można by w programach wyborczych zawrzeć zobowiązanie, że państwo nie będzie powierzać zamówień rządowych firmom, które nie zagwarantują swoim pracownikom przynajmniej płacy godziwej. Konieczność wydatkowania ogromnych środków unijnych do 2020 roku w ramach nowej perspektywy budżetowej będzie sprzyjać realizacji powyższego postulatu.

Nie da się realizować koncepcji płacy godziwej bez ograniczenia niepohamowanego pędu biznesu do maksymalizacji zysków. Na spotkaniu z Papieżem Franciszkiem w Watykanie przedstawiciele świata spółdzielczego wyjaśniali, że po to, aby stawić czoło kryzysowi, zmniejszyli margines swych zysków. Dzięki temu udało im się utrzymać zatrudnienie na przedkryzysowym poziomie. Powyższe rozwiązanie byłoby szczególnie pożądane w polityce finansowej korporacji międzynarodowych generujących ogromne zyski. Dotyczy to także Polski. Jak pokazują bowiem statystyki, tempo wzrostu zysków przedsiębiorstw jest u nas wyższe aniżeli tempo wzrostu płac.

wolny rynek liberalizm

Przeczytaj także o korwinizmie, liberalizmie i ideologii wolnego rynku:

Czy Janusz Korwin-Mikke popiera ludobójstwo Polaków?! “Za Hitlera podatki były niższe”:
http://jarek-kefir.com/2013/10/27/czy-janusz-korwin-mikke-popiera-ludobojstwo-polakow-za-hitlera-podatki-byly-nizsze/

Korwinizm: szokujące fakty. Jest po to, by bogaci mieli więcej, a biedni mniej:
http://jarek-kefir.com/2013/09/07/korwinizm-szokujace-fakty-jest-po-to-by-bogaci-mieli-wiecej-a-biedni-mniej/

Janusz Korwin Mikke popiera oddanie polskiego majątku żydom! [VIDEO]:
http://jarek-kefir.com/2013/07/29/janusz-korwin-mikke-popiera-oddanie-polskiego-majatku-zydom-video/

Korwin-Mikke rozgrzesza Adolfa Hitlera. Oto prawdziwe oblicze “lyberałów”!:
http://jarek-kefir.com/2013/07/02/korwin-mikke-rozgrzesza-adolfa-hitlera-oto-prawdziwe-oblicze-lyberalow/

“Ekonomiactwo” Korwina-Mikke i Balcerowicza w REALNYM życiu:
http://jarek-kefir.com/2013/05/14/ekonomiactwo-korwina-mikke-i-balcerowicza-w-realnym-zyciu/

Życiorysy polityków. Janusz Korwin Mikke:
http://jarek-kefir.com/2013/04/03/zyciorysy-politykow-janusz-korwin-mikke-i-tajne-archiwa-ipn/

Padł szokujący rekord w Polsce: 2,40 zł za godzinę:
http://jarek-kefir.com/2013/11/22/padl-szokujacy-rekord-w-polsce-240-zl-za-godzine/

Oto liberalizm! Darmowe staże i „seksualne bonusy” dla pracodawcy

Szokujące wymagania pracodawców i ogłoszenia o pracę

Idealny pracownik? Młody, choć z kilkuletnim doświadczeniem w branży. Ze znajomością języków obcych, najlepiej dwóch, w tym jednego egzotycznego. Z ustabilizowaną sytuacją domową, ale singiel, który zamiast rodzinie, poświęcał się będzie pracy.

Pracodawcy, wykorzystując wysokie bezrobocie, śrubują oczekiwania wobec kandydatów i narzekają, że na rynku pracy nie ma dobrych pracowników. Bezrobotni, którzy szukają zatrudnienia, wyszydzają za to często wymagania pracodawców, zwłaszcza gdy zderzy się je z proponowaną płacą.

Umiejętności specyficzne, czyli jakie

Coraz częściej pracodawcy wymagają od kandydatów dość specyficznych umiejętności. Jeśli uzasadnia to stanowisko, na które się rekrutuje, jest to naturalne. Bywa jednak, że wymagania nijak mają się do tego, czym kandydat ma się u przyszłego pracodawcy zajmować.

Nie wszyscy pracodawcy zdają sobie sprawę, że oczekując wyższego wykształcenia kierunkowego, doświadczenia w branży popartego sukcesami zawodowymi, znajomości dwóch lub więcej języków oraz określonych zdolności lub uprawnień, nie mogą oferować 2 tysięcy złotych na rękę. Niestety, bywa że wymagają bardzo dużo, a nie oferują nawet jasnej, precyzyjnie określonej ścieżki awansu i rozwoju zawodowego, co dla pewnej grupy pracowników jest sprawą kluczową.

Ogłoszenia o pracę z życia wzięte

Nie ma się więc co dziwić frustracji tych, którzy od dłuższego czasu szukają zatrudnienia i zderzają się z ogłoszeniami, które zamiast dawać nadzieję na pracę, przynoszą ze sobą irytację.

– Rozmowy kwalifikacyjne nie mają sensu. I tak pracodawca z góry wie, kogo szuka. Na „moje” stanowisko zatrudniono 23-latkę bez doświadczenia. Ja mam wyższe magisterskie, parę podyplomówek, 45 lat i 17-letnie doświadczenie w branży. Tyle, że nie mam znajomości. W małych miejscowościach to nie umiejętności i CV, ale właśnie znajomości się liczą – uważa pani Barbara z Inowrocławia. Nie znalazła normalnej pracy, więc poszukała dorywczej. Opiekuje się dzieckiem, na czarno.

– Na studiach szukałam dorywczej pracy, żeby sobie dorobić do stypendium. Wymiękłam jednak przy ogłoszeniu o sprzątaniu biur, w którym pracodawca chciał otrzymać CV i list motywacyjny. Gdybym studiowała filozofię, może wpadłabym na to, jak napisać list motywacyjny do pracy jako sprzątaczka, ale studiowałam pedagogikę – irytuje się na forum Magda.

– Mnie rozbawiło ogłoszenie jednej z ogólnopolskich firm z branży ochroniarskiej. Szukała ochroniarzy i konwojentów z grupą inwalidzką. Gdybym prowadził firmę i korzystał z asysty konwojentów-inwalidów, to chyba zastanowiłbym się trzy razy, czy takiej firmie powierzać moje pieniądze – kpi Marcin, forumowicz. – To na początku bawiło, ale później doprowadzało do rozpaczy żądanie pracodawców, którzy oczekiwali kilkuletniego doświadczenia w branży, a jednocześnie dawali do zrozumienia, że kandydat na stanowisko ma być młody. Jak miałem zyskać kilka lat doświadczenia, będąc na studiach dziennych?!

Praca normalna, a wymagania, jak w agencji towarzyskiej

Kolejne historie opowiadają kobiety, które aplikowały na stanowiska i spotkały się z dwuznacznymi oczekiwaniami ze strony pracodawców.

– Wysłałam parę CV na stanowisko sekretarek, asystentek zarządu i tym podobnych. Uważam, że to ciekawe i perspektywiczne stanowiska, ale widać rozumiem je inaczej niż mężczyźni. Wszędzie tam, gdzie szefami są faceci, dostawałam odpowiedź z prośbą o przesłanie dodatkowych zdjęć, często także swoich wymiarów oraz informację, że oczekuje się od kandydatki reprezentacyjnego wyglądu i gotowości do zagranicznych wyjazdów i spotkań także po godzinach pracy. Nie sądziłam, że normalna oferta pracy będzie przypominać takie, jakie widnieją w towarzyskich ogłoszeniach – dodaje Agnieszka, absolwentka marketingu.

Śmieszne wymogi, ale prawdziwe

Internauci na forach poświęconych pracy wprost prześcigają się w dostarczaniu coraz bardziej absurdalnych ofert pracy. Jest więc i oferta pracy dla sekretarki, a wśród oczekiwanych umiejętności – zdolność do obsługiwania kosiarki i glebogryzarki. Zdesperowany bezrobotny ogłasza się sam i oferuje swoją pracę bossom świata przestępczego, gdyż na normalnych szefów w uczciwej pracy jakoś liczyć nie może.

Oferta dla drwali (praca w Norwegii) mówiła o konieczności przedstawienia zdjęcia całej sylwetki, jakby aparycja miała jakiekolwiek znaczenie w norweskim lesie. Jednym z absurdalnych wymagań pracodawców, które irytują szukających pracy najbardziej, jest praca „za uścisk dłoni prezesa”, czyli wszelkiego rodzaju niepłatne staże, praktyki, zajęcia wolontariackie. Za wykonywanie takiej pracy pracodawca oferuje „wzbogacenie swojego CV” lub list polecający.

Co więcej, zdarzają się pracodawcy, którzy oczekują, że kandydat do pracy… opłaci swoje praktyki w firmie. Absurdalne ogłoszenia o prace nie zdarzają się jedynie w internecie. Także do urzędów pracy w całej Polsce trafiają oferty od pracodawców, na które ciężko pośrednikom znaleźć kandydatów.

Specjaliści rynku pracy zaznaczają, że pracodawca ma prawo do stawiania określonych wymagań przed kandydatami. Warto się do nich przynajmniej próbować dostosować, ale nie należy robić tragedii, gdy któregoś z warunków się nie spełnia. Jest prawdopodobne, że w procesie rekrutacji pracodawca nie znajdzie nikogo, kto spełniałby wyśrubowane wymagania i będzie stopniowo obniżał swoje wymagania wobec kandydatów.

Autor: Katarzyna Piojda

Źródło: http://www.regiopraca.pl/

______________________________________________________________________________________________________________________________________________

Zapraszam do dyskusji! 😉

janusz korwin mikke

Beka z przedsiębiorców: poznaj oblicze liberalizmu gospodarczego i ideologii Korwina Mikke!

liberalizm przedsiebiorcy zarobki

liberalizm wolny rynek

korwin mikke neoliberalizm

liberalizm przedsiebiorcy

korwin mikke liberalizm

wolny rynek liberalizm

janusz korwin mikke

liberalizm przedsiebiorcy korwin

liberalizm gospodarczy korwin

neoliberalizm korwin mikke

Polska będzie krajem niewolniczej siły roboczej. Jan Krzysztof Bielecki: „Pierwszy milion trzeba ukraść..”

Polska krajem niskich płac – Jan Krzysztof Bielecki

„Poczytajmy sobie, co ma do zaproponowania Polakom Izaak Blumenfeld, pseudonim: ‚Jan Krzysztof Bielecki’,  autor słynnego cytatu “Pierwszy milion trzeba ukraść”

(zob. http://pl.wikiquote.org/wiki/Jan_Krzysztof_Bielecki)

Typowy wolnorynkowy liberał, współzałożyciel Kongresu Liberalno-Demokratycznego.

Będąc coraz bogatszymi, będziemy rozwijać się wolniej. Jestem natomiast przekonany, że jeszcze przez wiele lat podstawowym czynnikiem dającym nam przewagę nad innymi krajami będą konkurencyjne koszty pracy. Badania i rozwój są oczywiście potrzebne, ale nie łudźmy się – w ciągu kilku lat nie staniemy się państwem, którego rozwój gospodarczy jest oparty na wynalazkach. Azjatyckie tygrysy też zaczynały od konkurowania ceną: najpierw Japonia konkurowała z USA, potem Korea zaczęła produkować taniej niż Japonia, Chiny produkują taniej niż Korea, a już Wietnam zaczął produkować taniej niż Chiny. Po drodze te państwa stają się nowoczesnymi gospodarkami.

Głównym hasłem wyborczym Donalda Tuska jest cywilizacyjny skok, doganianie Zachodu – to właściwie jedyny postulat, który on tak jasno deklaruje. Pan tymczasem właśnie powiedział, że naszą jedyną szansą na dalszy rozwój jest praca za stawki niższe niż w innych krajach – to nasza jedyna szansa na dalszy rozwój.

niskie pensje polakow

I doganiamy. W czasie rządów premiera Tuska PKB na mieszkańca w Polsce wzrósł z 54 proc. średniej unijnej do 64 proc. Fakt, że trzymamy konkurencyjne koszty pracy, że wydajność u nas rośnie szybciej niż pensje, jest dla nas podstawą rozwojową. I to właśnie jest jednym z powodów, dla których powstało tyle bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Właśnie dlatego Polska ciągle notuje wzrost gospodarczy i tworzy miejsca pracy. Gdy koszty pracy u nas wzrosną, to tych miejsc zacznie ubywać.

Innymi słowy, Zachód cały czas gonimy – ale gonimy na słabo opłacanych stanowiskach.

Czy ja wiem, czy za słabo? Na przykład płaca minimalna rośnie u nas za szybko, jest już wyższa o 30 proc. niż w Czechach. To pokazuje, jak bardzo w ryzach konkurencyjności musimy trzymać wysokość płac.

Tak mówi Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów w rozmowie z Agatonem Kozińskim. Rozmowę opublikował Dziennik Bałtycki, 26 września 2013 roku.

placa minimalna

Przeczytajmy to spokojnie jeszcze raz. Oto po sześciu latach nieustającego rozwoju przeplatanego kampaniami i spotami o sukcesach, władza w osobie najważniejszego człowieka od gospodarki komunikuje nam:

  • “Jeszcze przez wiele lat podstawowym czynnikiem dającym nam przewagę nad innymi krajami będą konkurencyjne koszty pracy”
  • “Badania i rozwój są oczywiście potrzebne, ale nie łudźmy się – w ciągu kilku lat nie staniemy się państwem, którego rozwój gospodarczy jest oparty na wynalazkach”
  • Punktem odniesienia nie są żadne Niemcy, których stajemy się kolonią, ale Azja, i to ta budująca wzrost na taniej sile roboczej. Wietnam pojawia się jako wzorcowy przykład dla Polski.
  • Władzę najbardziej martwi wzrost zarobków Polaków i ich ograniczenie wydaje się być głównym celem

Najbardziej zaskakuje ten spokój J.K. Bieleckiego ogłaszającego, że Polacy to naród taniej siły roboczej i tak pozostanie…

Cóż, witajcie w fazie docelowej modelu rozwojowego rozpoczętego w 1989 roku. Witaj zwłaszcza klaso średnia. Na pocieszenie: nikt chyba nie wydaje tyle na ogłoszenia o postępach w innowacyjności, niż nasza władza w zaprzyjaźnionych mediach. Słowem – prawie innowacyjna gospodarka, z naciskiem na prawie.

Na temat bankiera “Bieleckiego” vel Izaak Blumenfeld warto sobie poczytać np. tu:
http://niepoprawni.pl/blog/6583