Tag: mity

CZEMU EZOTERYKA NIE DZIAŁA? POWINIENEŚ O TYM WIEDZIEĆ

Szokujące kłamstwa ezoteryki i nurtu new age

Ezoterycy mawiają, że nie mamy prawa nikogo ani niczego oceniać. Że nie mamy prawa osądzać, bo osąd jak i ocena jest negatywną energią. Mówią też, że choć mamy apogeum biedy, wyzysku i ludzkiej rozpaczy, że choć planeta umiera (zmiany klimatu, dewastacja przyrody), że choć plan NWO lada moment będzie zrealizowany – to mamy o tym nie mówić. Mamy tego nie krytykować, bo przecież wysyłamy do astralu „złe wibracje” i tak czy owak wspieramy to zjawisko.

Zadam Ci jednak pewne pytanie: Czy urodziłeś się po to, by bezczynnie, wręcz z medytacyjnym uśmiechem na ustach patrzeć, jak psychole u steru władzy zabijają milion ludzi za milionem? Np w Syrii czy Iraku? Czy urodziłeś się po to, by czekać, aż po Francji niepokoje zawitają do naszego kraju (oby nie!), podczas których jacyś rebelianci, opłaceni miliardami przez Sorosa, Merkel czy Clinton, wejdą do Twojego domu, by Cię okraść i poderżnąć Ci gardło? I co, medytacją zatrzymasz rakiety i czołgi? Wizualizacjami zatrzymasz tych rebeliantów by nie weszli do Twojego domu? Pozytywnym myśleniem przekonasz się, że Twoje długi i niskie zarobki są okej? Podwyższaniem wibracji serca, nerki czy czego tam, sprawisz, że życie na Ziemi przestanie wymierać, bo liberałowie i kapitaliści wciąż nie mogą się nażreć?

Ja tam uważam, że to nasza bezczynność i zajmowanie się podwyższaniem wibracji i medytacjami, wspiera ten opresyjny system. To brak krytyki z naszej strony powoduje, że czują się oni bezkarni. Ja trochę zajrzałem za tę ognistą kurtynę i spojrzałem w tę bezdenną otchłań zła. I powiem Ci jedno: oni najbardziej boją się buntu i rewolucji. Najbardziej boją się, że 90% obywateli przez dwa tygodnie odmówi przyjścia jak co rano do pracy, dzięki czemu stracą setki miliardów dolarów. Najbardziej boją się „runu na banki”, czyli tego, że dużo ludzi w krótkim odcinku czasu wypłaci wszystkie pieniądze, dzięki czemu system ekonomiczny planety się rozsypie, a oni stracą biliony i trafią na szubienice. Continue reading „CZEMU EZOTERYKA NIE DZIAŁA? POWINIENEŚ O TYM WIEDZIEĆ”

MASZ WYSOKI CHOLESTEROL? TO BĘDZIESZ DŁUGO ŻYŁ!

Wysoki cholesterol, niski cholesterol.. Ileż o tym się dyskutuje na co dzień, prawda? Szczególnie w rodzinnym gronie, gdzie przestraszeni bliscy popadają w obłęd. Czy Ty też zastanawiasz się, jak to z tym za wysokim cholesterolem jest? A co, gdybym Ci powiedział, że medycyna kłamie, ponieważ ze sprzedaży lekarstw obniżających cholesterol zrobiono wielomiliardowy biznes?!

Coraz niższe normy cholesterolu sprawiają, że coraz więcej ludzi klasyfikowana jest jako „osoby z za wysokim cholesterolem”. A im niższe normy i im więcej „oficjalnie” chorych osób, tym większy zarobek dla koncernów. Normy cholesterolu były obniżane przez kilka dekad wiele razy po to, by ze zdrowych czynić chorych.

Jeszcze niedawno stężenie cholesterolu określano jako max 250 mg/dl. Obecnie maksymalna norma to 200 mg/ml i postuluje się jej dalsze obniżenie, np do 180 lub nawet 150. Już przy propozycji obniżenia normy z 250 do 200 niezależni lekarze alarmowali, że będzie to oznaczało, że praktycznie wszyscy ludzie na Ziemi zostaną uznani za chorych na zbyt wysoki poziom cholesterolu. Tymczasem prawda jest taka, że poziomu cholesterolu we krwi nie da się na dłuższą metę obniżyć. Ani przy pomocy jakiejś diety, ani leków na cholesterol, gdyż zawsze wraca on do swojej wartości wyjściowej.

Gdy cholesterolu spożywamy zbyt mało, to organizm zaczyna uzupełniać jego braki, i wzmaga jego endogenną (wewnętrzną) produkcję. Poziom cholesterolu nie zależy więc od tego, co i jak jemy. Zależy od wątroby, która produkuje go tyle, ile w danej chwili organizm potrzebuje. Stężenie cholesterolu jest ponadto zależne od obciążenia organizmu. U niektórych osób może wynosić od 300 mg/dl do 350 mg/dl i jest korzystną oznaką wzmożonej witalności organizmu. A nie znakiem choroby. W trakcie krytycznego obciążenia organizmu, poziom cholesterolu we krwi może wzrosnąć nawet do wartości 400 mg/dl.

.

Leki na wysoki cholesterol to ogromny i nieetyczny biznes

Statyny, czyli leki na rzekomo za wysoki cholesterol, to bardzo intratny biznes dla korporacji farmaceutycznych. Zażywa je coraz więcej ludzi i są jednymi z najczęściej przepisywanych leków na świecie. Jednak nie są one obojętne dla zdrowia, a z ich stosowaniem jest wiele kontrowersji.

Z cholesterolem jest związany cały szlak metaboliczny. Z cholesterolu powstaje szereg składników niezbędnych dla życia składników, m.in. witamina D, białka pamięci, witalne hormony (kortyzol, aldosteron, estrogen, progesteron, testosteron), koenzym Q10, itp. Przyjmując leki obniżające poziom cholesterolu, blokuje się tak naprawdę cały szlak cholesterolowy, a co za tym idzie – modyfikuje setki, jeśli nie tysiące parametrów organizmu.

Cholesterol jest niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania mózgu. Jest obecny w błonach komórek nerwowych i konieczny do prawidłowego działania synaps – czyli połączeń między nimi. Odgrywa dużą rolę w funkcjonowaniu systemu odpornościowego. Jest niezbędny do produkcji żółci.

Najnowsze odkrycia naukowe miażdżą dotychczasową propagandę WHO i medycyny oficjalnej, której zależy na jak największym obniżaniu ludziom cholesterolu. To nie cholesterol odpowiada za problemy kardiologiczne. Koncepcja złego cholesterolu powodującego miażdżycę i zawały pochodzi sprzed 3 pokoleń. Tymczasem przyczyna to nadmiar wapnia przy jednoczesnych niedoborach magnezu, witaminy D3 i witaminy K2. Dużo złego w tej materii robi też homocysteina. Gromadzący się w tkankach miękkich wapń uszkadza je. Dotyczy to także naczyń krwionośnych, w których powoduje on ich uszkodzenie.

.

Wysoki cholesterol jest mechanizmem obronnym a nie chorobą!

Blaszka miażdżycowa nie jest dziełem cholesterolu, ale złogów wapnia! Cholesterol jest natomiast naturalnym „balsamem„, który otacza uszkodzoną przez blaszki wapniowe tkankę żylną. Podwyższenie poziomu cholesterolu nie jest więc patologią, ale mechanizmem obronnym, który ma za zadanie nas chronić. Sztuczne zbijanie poziomu cholesterolu to destrukcja tego mechanizmu obronnego. Cholesterolu jest mniej, nie ma co zalepiać blaszek wapniowych, i stan miażdżycy się wręcz.. pogarsza! Potwierdza się stara prawda, że leczenie bywa gorsze niż choroba. Ale nie tylko.

Cholesterol jest substancją, która odpowiada za inteligencję, dobry nastrój, aktywność, kreatywność, myślenie. Statyny i obniżanie cholesterolu, czynią z ludzi je biorących osoby cierpiące na depresję, z problemami ze snem, pamięcią, psychiką, nastrojem. Bez demonizowanego i oczernianego cholesterolu nie ma życia. Niższy poziom cholesterolu to także niższa sprawność umysłowa, większe ogłupienie i choroby całego organizmu.

Depresja, chroniczne zmęczenie, osłabienie, ogłupienie – to standard u osób biorących leki na rzekomo zbyt wysoki cholesterol, czyli statyny. Te leki dosłownie czynią z ludzi kaleki. Oprócz tego potwierdzone badaniami skutki uboczne statyn (leków na cholesterol) są szokujące i obejmują znacznie więcej pozycji. Wymienię poniżej niektóre z nich.

.

Niektóre szokujące skutki uboczne leków na „za wysoki” cholesterol:

-Leki na cholesterol powodują powoduje zahamowanie enzymu reduktazy HMG–CoA. Enzym ten jest wykorzystywany przez organizm do produkcji cholesterolu, hormonów kory nadnerczy, hormonów płciowych i białek pamięci. Są więc bezpośrednio związane z chorobami typu demencja. Reduktazy HMG-CoA pomagają komórkom ciała utrzymać prawidłowy poziom związków energetycznych. Rezultat? Osłabienie mięśniowe u osób przyjmujących leki na „za wysoki” cholesterol. (Źródło: Dr Duanne Graveline);

-Statyny, czyli leki na cholesterol, mogą przyczynić się do raka prostaty. Najnowsze badania dowodzą, że mężczyźni biorący leki na cholesterol mają raka prostaty 0 86% częściej, niż Ci, którzy nigdy nie przyjmowali takich leków.

-U kobiet przyjmujących leki na cholesterol o wiele częściej rozwijał się rak inwazyjny przewodowy (IDC) jak i nieinwazyjny rak zrazikowy (ILC). Kobiety które przyjmowały leki na cholesterol 10 lat lub dłużej, miały 1,83-krotnie większe ryzyko zachorowania na IDC i 1,93-krotnie większe ryzyko zachorowania na ILC niż kobiety które nigdy nie brały statyn. (Źródło: badanie nad kobietami ze stanu Waszyngton opublikowane w: „Cancer Epidemiology. Biomarker and Prophlaktics”)

wysoki cholesterol (2)

.

-Leki na cholesterol, zamiast chronić przed miażdżycą, wręcz.. zaostrzają jej przebieg! Badania udowodniły, że statyny zwiększają ilość blaszek miażdżycowych w tętnicach wieńcowych i pogarszają stan miażdżycy aorty. Poza tym leki na cholesterol zwiększają ryzyko zachorowania na cukrzycę typu 2, jak i przyspieszają wystąpienie powikłań sercowo-naczyniowych związanych z cukrzycą. Zwapnienie tętnic wieńcowych było znacznie wyższe u cukrzyków biorących statyny niż u tych, którzy nie brali leków na cholesterol. (Źródło: prace opublikowane w: „Diabetes Care”);

-Lekarze z kliniki w Monachium ustalili, że wszyscy chorzy z nowotworami mieli niski poziom cholesterolu we krwi. Obniżenie stężenia cholesterolu we krwi zakłóca całą przemianę materii. Blokuje syntezę witaminy D3, a ona jest jednym z najważniejszych czynników pomagających zwalczać komórki nowotworowe. Kolejna ciekawa zbieżność to fakt, że krytycznie niski poziom witaminy D3 stwierdza się u wielu osób chorujących na raka. Każdego dnia u każdego człowieka powstaje tysiące komórek nowotworowych, ale nasz układ odpornościowy niszczy olbrzymią większość z nich. (Źródło: prof. Walter Hartenbach)

.

Czy wysoki cholesterol jest przyczyną miażdżycy i zawałów?

Jak już wspominałem, to nie cholesterol jest przyczyną blaszki miażdżycowej i zagrażających życiu zatorów. Ale wapń. Z wapniem i magnezem, jak i z chlesterolem i miażdżycą, jest związane jedno z większych i bardziej szokujących oszustw w medycynie.

Można wręcz powiedzieć: to spisek? Kolejna szalona teoria spiskowa? Nie, w żadnym wypadku! Wszystko sprowadza się do kapitalizmu i bardzo prostego rachunku zysków i strat. Korporacjom bardziej opłaca się wmówić człowiekowi, że musi np obniżać cholesterol, niż szybko i jednorazowo wyleczyć go i zmniejszyć mu ryzyko zawału i udaru. Nie opłaca się bowiem całkowite wyleczenie chorego. Natomiast opłaca się jego długoletnie leczenie opatentowanymi preparatami. A „leczy” się tak, by nie wyleczyć, i przy okazji, ogłupić człowieka, otumanić go.

Dalej: zauważyliście, że w reklamach TV, w pogadankach, poradach „ekspertów” – kładzie się wielki nacisk na uzupełnianie wapnia? Przede wszystkim każe się nam uzupełniać wapń, nie tylko w formie mleka, serów, które wg dietetyków, muszą być spożywane codziennie. Ale także w formie suplementów i wielu produktów do których dodaje się wapń. Tymczasem co powoduje wyższy poziom wapnia we krwi? Dlaczego im tak bardzo zależy na podnoszeniu poziomu wapnia? Ano właśnie, zwiększona ilość wapnia we krwi to uszkodzenie naczyń krwionośnych, blaszka miażdżycowa i.. zawały, udary itp!

Przy podejrzeniu miażdżycy i tym podobnych problemów, polecane jest uzupełnienie poziomu magnezu (200 mg do 400 mg na dobę). Ważna jest forma magnezu, musi być dobrze przyswajalna, taka jak chelat (czyli diglicynian), mleczan, cytrynian. Należy przyjmować witaminę D3 w dawkach 100 mcg do 200 mcg na dobę i co miesiąc badać jej poziom we krwi. Do tego konieczna jest witamina K2 w formie MK7 (K2-MK7). Jeśli bierzesz 25 mcg do 100 mcg witaminy D3, to bierz 100 mcg witaminy K2-MK7. Przy większych dawkach witaminy D3, bierz 200 mcg witaminy K2-MK7.

Na pewno nie polecam nagłego odstawienia leków na cholesterol, czyli statyn, jeśli je bierzesz. To może mieć bardzo złe konsekwencje. Ich odstawienie powinno odbywać się powoli, poprzez stopniowe redukowanie dawek, i pod kontrolą lekarza.

.

Wysoki cholesterol nie szkodzi zdrowiu. Usunięto oficjalne ostrzeżenie

Na zakończenie felietonu mam dla Ciebie szokującą wiadomość o wysokim cholesterolu i lekach na cholesterol. Otóż oficjalnie wykazano, że cholesterol nie jest szkodliwy dla zdrowia. Prasa australijska (The Australian, 21 i 22 luty, 2015), napisała:

Cytuję: „Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat.” (…) Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, (….) Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.”

W tłumaczeniu na język polski:

Cytuję: „Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają.” (…) Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg / dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.”

O tym można przeczytać po angielsku w linku poniżej:
http://health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

Autor: Jarek Kefir

Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc!

A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

KUCHENKI MIKROFALOWE TO ŚMIERĆ NA RATY! ICH SZKODLIWOŚĆ DLA ZDROWIA POTWIERDZONA!

Czy kuchenki mikrofalowe są szkodliwe dla zdrowia?

Kuchenki mikrofalowe stały się integralną częścią naszego życia. Są obecne nie tylko w barach typu fast food i w wielu restauracjach. Często my sami, będąc wiecznie zabiegani, tuż po powrocie do domu odgrzewamy coś w „mikrofali”. Mikrofalówki są szybsze i bardziej poręczne niż klasyczne opiekacze temperaturowe. Stąd pojawiają się w coraz większej ilości domów.

Tematyka kuchenek mikrofalowych i ich szkodliwości to temat wałkowany od dawien dawna i oklepany niemal do porzygu. Dlatego w tym artykule proponuję Ci nieco inne spojrzenie na ten temat, od strony fachowej. Warto wspomnieć, że oczywiste jest też to, że są ludzie, którzy będą bronić kuchenek mikrofalowych jak niepodległości. To Ci sami ludzie, którzy bronią szczepionek, GMO, i wszystkich innych „wersji oficjalnych”, korzystnych dla rządów i korporacji.

To dużo szerszy temat, bo nie chodzi tylko o szkodliwość mikrofalówek. Dziś, w XXI wieku żyjemy w permanentnym smogu elektromagnetycznym. Nie skłaniam się ku przesadzie w tym względzie. Ale jeśli nie musisz używać wifi, bo masz jeden komputer, to możesz pomyśleć o kablu. Na noc warto wifi wyłączać. Nie należy spać przy smartfonie lub telefonie, a na noc warto w nim zmienić zakres z LTE / WCDMA na zwykły GSM, a potem wyłączyć internet. Najlepiej oczywiście całkowicie wyłączyć smartfon lub telefon na noc.

.

„Tak, to szkodliwe dla zdrowia, ale i tak to zjem”

Powiedzmy sobie też szczerze: ilu z Was przyzna mi rację, ale jeszcze dziś, jutro, czy za tydzień.. Wrzuci coś na szybko do mikrofali? Na pewno będzie takich osób sporo. Dziś gdy powiesz komuś, że papierosy i alkohol szkodzą, że takie i takie żarcie szkodzi, czy że kuchenki mikrofalowe szkodzą, to wiecie jaka będzie reakcja ludzi? Powiedzą, że tak, to prawda.. Po czym znowu zapalą znowu pójdą zapalić, upić się (już 5 raz w tygodniu, bo piątek), zjeść pizzę lub zrobić coś w mikrofalówce.

Ludzie bagatelizują swoje zdrowie. To swoisty paradoks: w dobie powszechności informacji o zagrożeniach, zdecydowana większość ludzi wciąż je „olewa”, licząc na.. właśnie, na co? Na to, że mają na tej planecie osiem żyć jak kot i potrójny zapas organów do transplantacji w razie czego? W dobie informacji ignorancja jest wyborem. Wiedza jest dostępna, jest wszędzie. I to wiedza z każdej możliwej dziedziny życia, bo nic ukrywane nie jest.

Wstęp: Jarek Kefir


Czy kuchenki mikrofalowe są szkodliwe dla zdrowia?! Opinia fachowca

Cytuję: „Zanim przejdziemy do “wyrzucania” kuchenek mikrofalowych z naszych kuchni, to najpierw porozmawiajmy o promieniowanu elektromagnetycznym emitowanym przez glob ziemski oraz pewne urządzenia techniczne i niektórych jego parametrach. Warto również poznać mechanizmy, które sprawiają, że promieniowanie mikrofalowe wielu częstotliwości wywiera  szczególnie szkodliwy wpływ na żywe organizmy i stanowi poważne zagrożenie życia i zdrowia.

Naturalna gęstość promieniowania elektro magnetycznego Ziemi – PEM – wynosi 10-6μW/cm2 (mikrowata na centymetr kwadratowy – 0,000 001 μW/cm2). Porównajmy teraz wielkości graniczne  PEM, które przedstawiliśmy, z innymi parametrami. Radiostacja VHF-FM o mocy 1 kW w odle głości 80 m na wysokości 2,5 m nad poziomem gruntu wytwarza gęstość mocy 3 µW/cm2 – czyli trzy miliony razy większą – przy natężeniu pola E wynoszącym 2 V/m (Jerzy F. Kołodziejski, Instytut Technologii Elektronowej).

W otoczeniu stacji przekaźnikowych tele fonii komórkowej gęstość mocy promieniowania EM jest często większa od naturalnej gęstości PEM Ziemi ponad 60 miliardów razy! Gęstość mocy PEM w miejscach przeznaczonych do spania i wypoczynku nie powinna przekraczać poziomu 10-2μW/cm2. Jest to granica, przy której organizm jest w stanie regenerować się i samodzielnie naprawiać szkód wywołanych przez PEM. I znów: w otoczeniu stacji telefonii komórkowej parametr ten jest przekroczony ponad  6 milionów razy! (Wolfgang Maes, „Stress durch Strom und Strahlung”, 2005).

Obumieranie drzew następuje przy długo trwałej ich ekspozycji na mikrofalowe PEM o gęstości nawet mniejszej niż 10-3W/m2. Udowodnił to niemiecki naukowiec dr inż. Wolfgang Volkrodt, wynalazca (150 patentów) i autor wielu publikacji. Badał on m.in. przyczyny wymierania lasów na dawnym pograniczu NRD-RFN. Okazało się, że był to skutek działania fal radarowych kontrolujących przestrzeń graniczną. Podobne efekty obserwuje się też w północnej Kanadzie, gdzie istnieją stacje radarowe śledzące dawniej radzieckie, a obecnie rosyjskie loty statków powietrznych. A jak działają na drzewa maszty stacji telefonii komórkowej? Przecież  emitują mikro fale EM o gęstości 14×10-3W/m2 – czternaście razy większej niż wartość dopuszczalna 10-3W/m2! W Niemczech zmniejszono w ostatnich latach emisję związków siarki do atmosfery o 70%, a mimo to lasy w dalszym ciągu umierają. Dlaczego?

To niezanieczyszczenia chemiczne powietrza, ale zanieczyszczenia elektromagnetyczne sprawiają, że nasze drzewa i gleby są chore.
~Wolfgang Volkrodt

Rośliny są niszczone, ponieważ następują uszkodzenia tzw. membran wodnych w tkankach roślinnych tworzonych przez dipolowe cząsteczki wody. Membrany powstające w wyniku napięcia powierzchniowego wody  pracują jak mięśnie (dr Peter Augustin, „Wasser oberfläche”) „pompując” czy też „ssąc”  wodę w roślinnych kapilarach. Drzewa i inne rośliny schną, ponieważ nie mogą być prawidłowo zasilane w wodę.

Woda jest szczególnie wrażliwa na działanie mikrofal. Przecież każda cząsteczka wody jest dipolem, czyli spolaryzowana dwubiegunowo, a to już stanowi rodzaj anteny odbierającej sygnały EM.A dlaczego oczy pieką po dłuższej pracy przy komputerze? Bo wysychają, bo nie są właściwie nawilżane. A dlaczego nie są właściwie nawilżane? Ponieważ membrany wodne ulegają zniszczeniu. A który z organów naszych organizmów zawiera najwięcej wody?

Przede wszystkim mózg – w przypadku dorosłego człowieka to przecież ponad 75%. Organizmy najmłodszych dzieci są wypełnione wodą „po brzegi”  – ciało w przypadku noworodka zawiera ok. 85% wody. Trzydniowy ludzki embrion zawiera prawie 98% wody, a ośmiomiesięczny – 81% (piszę więcej o tych sprawach w książce „Sekrety wody”). Kto więc jest najbardziej narażony na działanie mikrofal promieniowania EM i najbardziej które z organów naszych organizmów?

Naukowcy z Instytutu Badań i Ochrony Lasów w Brukseli w Belgii, stwierdzili, że stacje bazowe telefonii komórkowej mają wpływ na zachowania reprodukcyjne dzikich wróbli i zmniejszenie się populacji tych ptaków. To stwierdzenie potwierdza przypuszczenie, że również telefonia komórkowa jest przyczyną masowej zagłady rojów pszczelich w całej  Europie. Alfonso Balmori, konserwator przyrody, biolog w Valladolid, Hiszpania, zgłasza znacznie mniejszą liczbę gniazd bociana białego w pobliżu nadajników telefonii komórkowej w porównaniu do gniazd położonych. dalej  komórkowe. Podobne spostrzeżenia Balmoriego dotyczą rojów pszczelich. Pamiętać warto o jednym – wszelkie stworzenie zawiera wodę. I to na tę wodę zawartą w naszych komórkach, roślinnych, zwierzęcych, ludzkich – działają pola EM.

Tych kilka przykładów ma nam coś uświadomić. We wskazanych przykładach była mowa o oddziaływaniu PEM na przedstawicieli fauny i flory. A co z nami? Co z człowiekiem? Czy jesteśmy w lepszej sytuacji? Jak  szkodliwie na nasze zdrowie mogą działać pola EM?

Szczególnym polem zagrożenia jest sprawa rozrodczości. Ludzkie plemniki w trakcie powstawania wymagają kilkuset podziałów komórkowych, a to wymaga wydatkowania ogromnej energii. Później mają dotrzeć do jaja, aby je zapłodnić. Droga plemnika do komórki jajowej jest porównywalna do drogi, jaką miałby przebyć człowiek pokonując wpław Atlantyk.

Czy można to sobie wyobrazić? To również wymaga energii w celu wykonania pracy. Energia ta może być dostarczona wraz z krwią i pochodzi ze wspomnianych już membran wodnych. Jeśli membrany są zniszczone przez promieniowanie EM, to zrozumiałe, że mamy do czynienia z osłabieniem plemników skutkującym bezpłodnością.

Przedstawmy teraz podstawowe mechanizmy oddziaływania PEM na organizmy:

-bezpośrednie oddziaływanie na ściany (błony) komórek, co może prowadzić do ich:oddziaływanie na ruch jonów w elektrolitach (co może mieć niekorzystne konsekwencje dla przewodnictwa nerwowego),

-deformacji,

-depolaryzacji (przebiegunowania elektrycznego komórki),

-perforacji (a w efekcie – wylania się zawartości komórki do przestrzeni międzykomórkowych),

-obumarcia komórki,

-bezpośrednie oddziaływanie na wodę zawartą w tkankach (jest to istotne ze względu na to, że w ok. 80% składamy się z wody),

-oddziaływanie na substancje zawarte we krwi (np. żelazo w hemoglobinie).

Przedstawione wyżej mechanizmy pozwalają łatwo zrozumieć, dlaczego sztucznie wytworzone przez nas samych pola EM działają destrukcyjnie na całą przyrodę, na wszelkie organizmy, na wodę. W ludzkiej głowie poddanej działaniu pola o częstotliwości 300-2000MHz dochodzi do koncentracji energii.

.

„Wyniki współczesnych badań wskazują, że komputer i ludzki mózg wzajemnie na siebie wpływają. Umysł jest zdolny zakłócać pracę mózgów elektronowych, natomiast komputer może powodować powstawanie niebezpiecznych stanów psychicznych”. („Czwarty Wymiar” nr 12/2005, „Szaman z komputerem”, Włodzimierz Jan Osiński).

Czy nie uważasz więc, że powinniśmy chronić, zwłaszcza dzieci, przed nadmiernym i szkodliwym wpływem komputerów, telefonów komórkowych, telewizji, kuchenek mikrofalowych itp. urządzeń?

 

.

Wyjaśnijmy teraz,  w jaki sposób wytwarza się ciepło powodujące nagrzewanie się tkanki mózgowej? Otóż powstaje ono w dwóch podstawowych procesach pod działaniem pól elektromagnetycznych na żywe tkanki:

-przepływu jonów przez ośrodek o pewnym oporze elektrycznym (typowe zjawisko elektryczne podobne do nagrzewania się spirali grzejnej w żelazku, grzałce, suszarce do włosów,

-obrót dipolowych cząsteczek w ośrodku lepkim (nagrzewanie się na skutek pracy wykonanej przeciwko oporom mechanicznym ruchu – podobnie jak przy brodzeniu w lepkim błocku po kolana).

Wyjaśnijmy tu, że nie wszystkie atomy, z których składa się cząsteczka, ułożone są symetrycznie. Pamiętać należy, że atomy, to nie tylko masa. To również ładunek elektryczny. Niesymetrycznie ułożone atomy stwarzają więc nierównowagę – zarówno mas jak i ładunków elektrycznych. Powstają dipole – cząsteczki, w których po jednej stronie jest więcej ładunków dodatnich, a po drugiej – ujemnych.

Pola elektromagnetyczne, których jednym z aktywnych czynników są pola elektryczne, powodują obrót takiego dipola wewnątrz gęstego ośrodka, w którym się on znajduje i który stawia opór (w efekcie wydziela się ciepło). Prościej ujmując zagadnienie wyjaśnimy to tak: fala elektromagnetyczna jest nośnikiem energii, którą organizm pochłania i która powoduje wzrost jego temperatury.

Dodajmy ponadto, że dochodzi również do tzw. polaryzacji orientacyjnej, czyli ustawiania się jonów zgodnie z kierunkiem pola zewnętrznego. Skutkuje to przemieszczaniem się jonów różnych substancji w komórkach pod wpływem zewnętrznego pola elektrycznego i gromadzeniem się ich na przeciwległych krańcach komórki. Jak więc widzimy, komórka również ulega w ten sposób polaryzacji (ew. depolaryzacji) stając się jonowym makrodipolem. Nie jest to obojętne (delikatnie mówiąc) dla całego organizmu.

Wróćmy do naszej głowy. Co może powodować nagrzewanie się tkanki mózgowej? Podstawową przyczyną tego zjawiska jest używanie na masową skalę telefonów komórkowych. Zarówno badania szwedzkie, angielskie, amerykańskie jak i prowadzone w innych krajach niezbicie dowodzą, że niektóre organy i narządy człowieka są wrażliwe na emisję elektromagnetyczną i należy je dokładnie chronić. Są to zwłaszcza: centralny układ nerwowy z mózgiem, gruczoły płciowe i soczewki oczu. W przypadku mózgu ryzyko rozwoju guzów nowotworowych (zwłaszcza nerwiaków) wzrasta 30-krotnie u osób, które regularnie ponad godzinę dziennie rozmawiają przez telefon komórkowy. Są one najczęściej zlokalizowane po tej stronie głowy, przy której człowiek trzyma telefon.

Wyniki jednych z takich badań (opublikowanych m.in. w 2003 r. w „International Journal of Oncology”) dowodzą, że jest silny, bezpośredni związek między używaniem telefonów komórkowych, a zwiększeniem ryzyka powstania raka mózgu. Przedstawmy tu kilka cytatów z artykułu „Telefon komórkowy nie dla ciężarnych”, autor – Geoffrey Lean, „The Independent” 23.05.2008 r.:

„Według wiarygodnych badań naukowych, dzieci kobiet używających w ciąży telefonów komórkowych częściej mają problemy z zachowaniem.

Obszerne studium, w ramach którego przebadano ponad 13 tysięcy dzieci, wykazało, że korzystanie z komórki zaledwie dwa-trzy razy dziennie w okresie ciąży wystarcza, by zwiększyło się ryzyko wystąpienia u dzieci nadpobudliwości oraz trudności ze sprawowaniem, emocjami i relacjami międzyludzkimi przed osiągnięciem wieku szkolnego. Prawdopodobieństwo to jest jeszcze większe, gdy dzieci same używają telefonów przed siódmym rokiem życia.

Czołowi światowi naukowcy, którzy przeprowadzali te badania, byli zaskoczeni ich wynikami. Są one jednak zgodne z przeciwwskazaniami co do używania komórek przez ciężarne kobiety i dzieci, sformułowanymi przez oficjalną rosyjską agencję monitorującą poziomy promieniowania. Uważa ona, że zagrożenie płynące ze strony komórek “jest nie niższe niż ryzyko dla zdrowia dzieci wynikające z używania tytoniu czy alkoholu.” Koniec cytatu.

„Odkryto, że dzieci kobiet używających aparatów były o 54 procent bardziej narażone na ryzyko wystąpienia zaburzeń zachowania.

Jeżeli później dzieci także korzystały z telefonów to miały o 80 procent częściej trudności z zachowaniem. Były o 25 procent bardziej zagrożone problemami emocjonalnymi, o 34 procent częściej napotykały na trudności w relacjach z rówieśnikami, o 35 procent większe było u nich ryzyko nadpobudliwości, i aż o 49 procent bardziej narażone były na problemy z zachowaniem.”

I ostatni już cytat:

„Profesor Sam Milham z elitarnej nowojorskiej Mount Sinai School of Medicine oraz School of Public Health na University of Washington, jeden z pionierów badań w tej dziedzinie, stwierdził ostatnio, że nie ma wątpliwości co do prawdziwości wyników. Wskazał, że niedawne kanadyjskie badania na ciężarnych samicach szczurów wystawionych na działanie podobnego promieniowania wykryły strukturalne zmiany w mózgach ich potomstwa.

Rosyjski Krajowy Komitet Ochrony przed Promieniowaniem Niejonizującym uważa, że korzystanie z telefonów komórkowych przez ciężarne kobiety i dzieci powinno być «ograniczone». Formułuje wnioski, że dzieci rozmawiające przez komórki częściej cierpią w krótszej perspektywie na «zakłócenia pamięci, ubytki uwagi, zmniejszenie zdolności poznawczych i uczenia się, zwiększoną skłonność do irytacji» , a do długoterminowych zagrożeń należą «syndrom depresyjny»  oraz «degeneracja struktur nerwowych mózgu».”

Nienaturalnymi polami elektromagnetycznymi są również fale EM kuchenek mikrofalowych. Tu również można byłoby wskazać mnóstwo przykładów badań naukowych dowodzących szkodliwości takiego promieniowania. Znana jest np. sprawa szwajcarskiego naukowca Hansa Ulricha Hertela, któremu Szwajcarskie Stowarzyszenie Producentów i dostawców AGD wytoczyło proces, ponieważ Hertel opublikował w 1991 r. wyniki swoich badań wskazujących na wysoką szkodliwość pożywienia przygotowywanego w kuchenkach mikrofalowych.

Wyniki prac Hertela korespondują jednak doskonale m.in. z wieloletnimi badaniami rosyjskimi prowadzonymi od 1957 r. w dawnym ZSRR, głównie w Instytucie Radiotechnologii w Klinsku (Białoruś) i także obecnie, dotyczącymi wpływu pokarmów poddanych działaniu mikrofal na stan zdrowia człowieka. Jakie okazały się wnioski z badań?

  1. Wyższa częstość występowania raka żołądka i jelit, a także ogólne zwyrodnienie komórek tkanek peryferyjnych i przewodu pokarmowego.
  2. Zmniejszenie  sprawności układu chłonnego, co  wpływa na degenerację układu odpornościowego i spadek mocy systemów ochronnych przed nowotworami na skutek zmian chemicznych w żywności poddanej działaniu mikrofal.

  3. Znaczne obniżenie wartości odżywczej produktów poprzez obniżenie bioprzyswajalności  witamin B-complex, witaminy C, witaminy E, zasadniczych składników mineralnych oraz składników lipotropicznych (choliny, inozytolu) – substancji, które uniemożliwiają nieprawidłowe nagromadzenia tłuszczu i są niezbędne do zachowania zdrowej wątroby).

  4. Tworzenie się w poddanym ekspozycji na mikrofale, przygotowanym już mięsie rakotwórczych związków w postaci  d-nitroso-diethanolaminy.

  5. Sprzyjanie powstawaniu rakotwórczych wolnych rodników.

  6. Pojawienie się większego  odsetka komórek nowotworowych w surowicy krwi.

  7. Zaburzenia w układzie pokarmowym.

W grudniu 1989 r. brytyjscy naukowcy w opublikowanym w prestiżowym piśmie brytyjskim „Lancet” artykule przedstawili wyniki badań wskazującymi  zachodzenie zmian w  odżywkach dla niemowląt, które to pokarmy podgrzewano w kuchenkach mikrofalowych. Według badań, zawarty w pokarmach aminokwas l-prolina, składnik wielu białek,  w wyniku działania promieniowania mikrofalowego przybiera postać izomerów o właściwościach toksycznych dla układu nerwowego i nerek.

Sztuczne promieniowanie EM niszczy całkowicie energię życiową w pokarmach ponieważ następuje przerwanie wiązań chemicznych w białkach. Jeśli połączymy promieniowanie kuchenek  mikrofalowych z wcześniejszym głębokim mrożeniem pokarmów, to w wyniku otrzymujemy pokarm wartości odżywczej papieru.

Organizm jest zmuszony do wydatkowania olbrzymiej ilości energii, by taki „pokarm” strawić. Typowe objawy po zjedzeniu takiego posiłku to zmęczenie i senność. Z czasem pojawiają się  zaburzenia pracy jelita grubego, problemy z flora jelitową i produkcją endogennej witaminy K (skutkujące m.in. niebezpiecznymi  krwawieniami z nosa), stany przygnębienia, depresje czarnowidztwo.

Autor: Janusz Dąbrowski
Źródło i profil autora: http://www.eioba.pl/a/21il/kuchenki-mikrofalowe-precz-z-naszych-kuchni-jednak-nie-tylko-o-tym-art

Propagator Programu „ZDROWIE i URODA”. Własne prezentacje multimedialne – m.in. „Sekrety zdrowia i urody”, ” „Aloes – król roślin leczniczych”, „Stres i ciało”, „Emocje i stres”. Książki: „Biomagnetyzm – cudowna moc w życiu” , „Sekrety wody”, „Witaminy i minerały”, „Lecznicza moc roślin – bioflawonoidy i inne polifenole”, Naturalne składniki w suplementach diety”, „Magnetostymulacja i magnetorelaksacja w teorii i praktyce”.

Artykuły autora są fragmentami jego książek z cyklu „Barwy Twojego Zdrowia”:

  1. „Biomagnetyzm: cudowna moc w życiu” Cz.1. i Cz.2. (wydane)
  2. „Sekrety wody” (wydana)
  3. „Tajemnice suplementacji odżywiania” (w przygotowaniu do wydania).

Więcej na temat książek – na stronie autora.

Czy zależy Ci na tym, by wartościowe informacje i demaskatorska wiedza były przekazywane dalej? Ty też możesz pomóc!

A wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej utrzymanie darowizną finansową? Jeśli cenisz moje publikacje, możesz to zmienić i wspomóc uświadamianie i docieranie z wiedzą do większej liczby ludzi! Poniżej masz informację, jak to zrobić. Dziękuję!

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

STREFA TABU: KTÓRY SPOSÓB MYŚLENIA WYBIERASZ? PODDAŃCZY CZY SAMODZIELNY?!

6358988640375492661837689526_shotsofawe--0056--the-imaginary-foundation--large.thumb

Obraz Boga bardzo często jest podświadomą projekcją obrazu rodziców. I bardzo często jest to projekcja bardzo niedojrzała, nacechowana lękiem i służalczością. Stąd te surowe, monoteistyczne „bozie”. I stąd taka mnogość ezoterycznych teorii, które kontynuują dokładnie te same wzorce, co stare, poczciwe monoteizmy (niedojrzałość, służalczość, lęk, mentalność ofiary). W tym artykule przedstawię Ci dwa diametralnie różne modele myślenia i postrzegania Boga, duchowości i swojej psychiki.

Być może już wiesz, że choć sam rdzeń duchowości jest jeden, to jest on bardzo różnie postrzegany i interpretowany. Przykładowo różne nazwy tego samego zjawiska, archetypu, w różnych religiach pogańskich: Lucyfer, Prometeusz, Światowid. Psychologia zaś postrzega Lucyfera jako archetyp idealistycznego, ale mocno niedojrzałego buntownika, chcącego zmienić świat. Istota najwyższa też ma różne nazwy: pan Bóg, jahve, allah, demiurg, architekt.

Perspektywa zewnętrzna i wewnętrzna

No i często te same zjawiska są postrzegane bardzo różnie, w zależności od stopnia rozwoju człowieka, danej religii lub cywilizacji. Dla chrześcijan Lucyfer jest budzącym grozę antagonistą, adwersarzem. Dla wielu ezoteryków jest on czy to sojusznikiem, czy to jakimś tam „pomocnikiem ludzkości”. Dla ludzi interesujących się psychologią głębi i jej modyfikacjami, Lucyfer to po prostu archetyp. Czyli część świadomości człowieka, jak i część (nie)świadomości zbiorowej całej planety. Bo różne zjawiska duchowe znajdują odwzorowanie i w pojedynczym człowieku (w ego, podświadomości, ID, świadomości itp) i w zbiorowości (globalna świadomość i przeważająca globalna nieświadomość).

Są dwie perspektywy duchowe: zewnętrzna (dziecięca, niedojrzała) i wewnętrzna (dorosła, dojrzała). Kłopot ludzkości polega na tym, że większość z nas dorasta tylko fizycznie, zaś mentalnie już nie. Jesteśmy dziećmi w dorosłych ciałach. Widać to w naszych relacjach i emocjach. Fochy, nieumiejętność porozumienia się, testowanie granic drugiej osoby, mobbing, agresja, przemoc – są tego przejawem. Szczególny wymiar osiągnęło to w związkach. Cały internet śmieje się z różnego rodzaju męskich czy żeńskich „przywar” wychodzących wtedy na wierzch. Tak samo postrzegamy też duchowość i Boga. Z perspektywy zlęknionego i ubezwłasnowolnionego dziecka.

Perspektywa zewnętrzną, najczęściej występującą, cechuje:

-Muszę wybrać sobie ideologię, religię lub inną doktrynę, i jej podlegać. Muszę więc myśleć tak, jak rozkazuje mi jej lider.

-Moim życiem steruje: wola boża, dopust boży, Bóg testujący moją wiarę, grzech pierworodny, plan wyższej jaźni na życie, prawo karmy, zaszłości z poprzednich żyć, numerologia, astrologia, kalendarz majów, telegonia, przewodnicy duchowi i szereg innych tego typu praw;

-Jestem narażony na: nękania demoniczne, na podszepty szatana, na poddawanie mojej wiary próbie przez Boga, na klątwy, wampirowanie, ataki energetyczne, złe oko, złe byty, negatywne energie i wibracje, działanie egregorów i samego demiurga;

-Muszę „zasłużyć” sobie na miłość Boga. Muszę więc: modlić się, pościć, chodzić do świątyni, do spowiedzi itp. Lub: muszę stale medytować, oczyszczać swój astral lub aurę, chodzić na warsztaty, podwyższać wibracje, nie jeść mięsa, nie pić alkoholu, nie używać wulgaryzmów itp. Muszę też myśleć wyłącznie pozytywnie, nie mogę czytać portali informacyjnych bo tam same złe newsy i wibracje;

-Ziemią rządzi: szatan który zbuntował się przeciwko Bogu, czy też złowrogi demiurg / matrix we współpracy z Illuminatami, kosmitami i innymi wszechpotężnymi istotami.

Chemik-laborant kontra narkoman-degenerat

Uff 😉 Chyba nic nie przeoczyłem. Och, biedny ten człowieczyna, nic nie może, na nic nie ma wpływu, i wszystko jest przeciwko niemu. No i ten człowieczyna wszystko musi: musi myśleć i zachowywać się jak każe społeczeństwo, rodzina czy wszechwładne prawa duchowe. Pozostało tylko owinąć się w dywan i zacząć czołgać w stronę cmentarza. Na szczęście nie jest aż tak źle. Ba, często jest zupełnie inaczej.

Nie musisz wybierać sobie doktryny, która będzie Ci nakazywać, jak masz myśleć. Możesz „wybierać” sobie poszczególne poglądy z różnych doktryn i jak chemik-laborant łączyć je ze sobą. Porównanie do chemika jest tu trafne. Chemik może mieć kilka tysięcy różnych substancji w laboratorium i nie musi ograniczać się do jednej. Po prostu sobie wybiera. Przeciwnością jest postawa narkomana-degenerata, który jest ślepo zapatrzony w jedną substancję i uzależniony od niej. Wolność poglądów i myślenia to jedna z ostatnich wolności, jakie zostały na Ziemi. Komu zatem oddajesz ten jeden z ostatnich bastionów?

Te ważne kwestie poruszałem w poniższych artykułach – zapraszam:
Kim są Symetryści? Sekrety najbardziej tajemniczej grupy społecznej
Czy politycy naprawdę wierzą w swoje brednie?! Wszystko o odwiecznej zagadce polityki
Elity nie lubią gdy myślisz samodzielnie. By Cię zniewolić wymyśliły ideologie i doktryny!

Ty sterujesz swoim życiem

Twoim życiem sterujesz Ty sam. Wybierasz i ponosisz konsekwencje tych wyborów, ale nie ma to nic wspólnego z prawem karmy czy z ideą planu wyższej jaźni na życie. No chyba, że bardzo, ale to bardzo chcesz, by jakiś system rządził Twoim życiem. Wtedy tak będzie, bo dałeś temu zezwolenie. Tak samo, jak dajesz złotoustemu politykowi w garniturze za kilka pensji prawo do rządzenia Twoim umysłem. Te dwie idee – prawo karmy i plan wyższej jaźni na życie – są jednymi z najbardziej destrukcyjnych. Ludzie, którzy już z tej pułapki wyszli, nazywają to „duchowym sado-maso”.

Wielki jest przecież lęk, jaką to okropność komuś zrobiłeś w starożytnym Egipcie. Czy też co ta cholerna wyższa jaźń sobie wymyśliła. Bo zobacz: możesz się rozwijać duchowo, robić karierę, naprawiać swoje życie.. Ale co, jeśli ta cholerna wyższa jaźń sobie ubzdurała, że masz zdychać przez miesiące na jakąś straszną chorobę, wyrzygując swoje gnijące powoli flaki? Tak, tego typu lęk jest wśród ludzi wyznających te teorie. Bo wyższa jaźń ma być jak dziecko, które wkłada palce do kontaktu i zdobywa doświadczenia. A co z Tobą samym? Twoje plany, marzenia, uczucia, emocje, obawy, radości się nie liczą? Tylko jakiś poryty plan wyższej jaźni?

Jeszcze raz powtarzam: dziecko (także dziecko w dorosłym ciele) musi być ubezwłasnowolnione i zarządzane. Więc jest ubezwłasnowolnione przez ideologię, religię, lub te wszystkie „prawa duchowe„, które pełnią symboliczną rolę „rodzica”. I rzeczywiście, takie „dziecko” może mieć wrażenie, że te prawa działają, nie wiedząc, że za to ma drugie dno. Że to nie jest coś „zewnętrznego”. Ale że to jego własny program psychiki, lęk, kompleks, trauma, czy coś, co neguje i wypiera. I to coś domaga się zauważenia i przepracowania. Siła jest tam, gdzie głowa. Słabość też tam jest.

O prawie karmy i innych tego typu pułapkach szerzej pisałem w poniższych felietonach – polecam:
Czy prawo karmy działa? Zaskoczę Cię, ale.. Czyli to, co jest pomijane
TABU duchowości: czy bratnie dusze i związki karmiczne istnieją? A jeśli to szkodliwe brednie?!
Czy wiesz czym naprawdę jest przebudzenie? Niestety ale system bardzo zafałszował to pojęcie!

Na tej zasadzie działają też demony, klątwy, złe energie, złe oko, złe byty, i różne inne nazwy programów psychiki. Dzieci w dorosłych ciałach lubią zwalać winę na coś „zewnętrznego”, np na jakieś demony, złe energie itp. Jest to cecha perspektywy zewnętrznej – że życiem zarządza coś zewnętrznego i to coś zewnętrznego jest wszystkiemu „winne”. I człowiek, który bardzo w te teorie wierzy, który boi się wampiryzmu energetycznego, klątw itp – jak na złość przyciąga coraz więcej wampirów, złych magów, złych energii. Właśnie w ten sposób coś wewnętrznego domaga się zauważenia i przepracowania.

Ale duchowe „dziecko” zwala winę na demony, byty, kosmitów, i coraz to nowe rzeczy. Oczywiście, byłbym głupcem, gdybym mówił, że czegoś takiego jak klątwa zupełnie nie ma. To działa, bo sam widziałem tego skutki. Ale działa tylko u ludzi mających perspektywę zewnętrzną. Klątwa czy też demon potrzebuje „punktu zaczepienia”, backdoora w psychice. Zaś pakt z jakimś demonem zawierany przez satanistów, to po prostu pakt z jakąś częścią ich własnej psychiki. Wtedy rośnie ona w siłę, co ma skutki pozytywne (na początku) a potem destrukcyjne, gdy ta część psychiki rozrasta się ponad miarę.

Czy zasługujesz na miłość Boga?

Dalej: czy musisz zasłużyć na miłość Boga? Architekta? Wszechświata? Czy musisz modlić się, chodzić do kościoła, do spowiedzi, i przestrzegać tych wszystkich surowych nakazów i zakazów? Które nie tylko są nie do spełnienia, ale także znacząco ograniczają zwykłą, codzienną radość życia? Albo inaczej: czy musisz stale medytować, uduchawiać się, podwyższać wibrację? Nie, nie musisz. To może, ale wcale nie musi być narzędzie do tego, byś się zmienił na lepsze. Jednak dużo więcej zależy tu od Ciebie, a nie od tego narzędzia.

No i to narzędzie może być używane w odwrotnym celu. Bywa i tak, że najwięcej lęków, nienawiści, oskarżeń o bycie po złej stronie, doświadczysz od tych, którzy uważają, że „ostatecznie się przebudzili„. Do tego dochodzą różne wojny i wojenki pomiędzy nimi, demaskacje, podpierdalanie jednych przez drugich, podkładanie świń itp. Zresztą, granica między czymś takim a.. psychozą jest cieńsza niż myślisz. To też jedna z cech perspektywy zewnętrznej – dychotomia, rozszczepienie, psychoza.

Wielu z takich ludzi ubzdurało się, że są jakimiś ważnymi personami, „avatarami Boga”, że naprawiają swoją mocą ziemski astral, itp itd. Najczęściej takie osoby są nietolerancyjne, nienawistne, bardzo surowo oceniają i osądzają innych. Są przeczulone na punkcie swoich poglądów i ego. I wcale nie tak rzadko takie coś kończy się czymś bardzo złym. Np w szpitalu psychiatrycznym z objawami schizofrenii paranoidalnej, czy w więzieniu.

Duchowość i lęki dziecka w dorosłym życiu

Przekonanie, że trzeba sobie zasłużyć na miłość Boga czy przychylność wszechświata, jest kontynuacją lęków dziecka. Dziecko np w wieku 5 lat musiało sobie zasłużyć na miłość rodziców. Musiało udowadniać różne rzeczy, i przeszło przez jedną z podstawowych traum ludzkości. Czyli przez traumę: „nie jestem wystarczająco dobry, by dostać miłość”. I potem ta mentalność jest przenoszona w dorosłe życie. Nie tylko na relacje, ale także na postrzeganie duchowości.

Bardzo, ale to BARDZO destrukcyjny jest pogląd: „tylko dobre myśli i tylko dobre wibracje„. Naprawdę trudno mi teraz wymienić bardziej toksyczny światopogląd. Towarzyszy mu cała masa lęków, np że myślą zaszkodzisz komuś, kogo kochasz. Że ściągniesz na siebie jakieś straszne wydarzenie. Lub że jedną myślą wywołasz np powódź w Brazylii. Fakty są takie, że życie realne to cała gama barw, także tych emocjonalnych.  I jak na złość, tych złych myśli pojawia się coraz więcej i więcej. No i taki pogląd: „tylko dobre myśli, wibracje i newsy” ogranicza rozwój ludzkości. Bo gdzie, jak nie w mediach, usłyszeć można skargi i płacz ofiar różnych złych praktyk?

O tym pisałem w poniższym felietonie:
Dlaczego media Cię okłamują? Bo realizują żądania właścicieli i sponsorów!

Przyciągasz to, czego się boisz?

Im bardziej tych myśli nie chcesz i im bardziej je wypierasz, tym więcej ich jest. I co charakterystyczne, zaczynają dotyczyć one tych rzeczy, których lękasz się najbardziej. Na tym polega mechanizm cienia, który się tworzy. W ten sposób coś wewnętrznego w Tobie domaga się zauważenia i przepracowania. Być może także pokochania. Być może takie „cukierkowe new age” pozbawia Cię zdrowej siły i mocy. Która jako cień przejawia się negatywnie – w formie tych złych myśli.

Bardziej chodzi o to, by nie dawać się „przechwytywać” przez negatywne emocje czy myśli. By przeżywać je świadomie, jako coś ma prawo być. A nie jako coś, co rządzi, i pod wpływem czego robisz różne złe i głupie rzeczy. No i nie musisz się starać o przychylność wszechświata czy miłość Boga. Każdy Twój czyn jest przejawem życia i za żaden nie będzie ani kary ani nagrody po śmierci. Ale będą konsekwencje, za życia – np konsekwencje towarzyskie, w pracy, w rodzinie, w postaci obitej mordy czy konsekwencje karne i prawne.

No i nie musisz się uduchawiać w nieskończoność. Twoja dusza już jest pełna, kompletna i na maxa uduchowiona. Wcieliła się w ciało materialne, by doświadczać ziemskich lekcji, a nie w nieskończoność bujać w obłokach. Jesteś tu po to by wyrażać się w materii – kochać, cieszyć, pracować, jeść, uczyć się, zmieniać świat. To ostatnie (zmiana i reformowanie świata) jest szczególnie ważne. Ale ani mnich żyjący na odludziu, ani oderwany od życia realnego adept duchowości świata nie zmieni.

Czy światem rządzą kosmici, Illuminaci i złowrogi Demiurg?

I ostatnia kwestia.. Na wielu starych artykułach na mojej stronie możecie przeczytać o złowrogim demiurgu rządzącym światem, czy o toksycznych egregorach (świadomościach zbiorowych ideologii, religii itp itd). Otóż to nie jest tak. To wszystko jest po to, by utrzymywać homeostazę (równowagę) systemu i jego części składowych. Jak i po to, by.. pomagać nam w rozwoju. Te wszystkie twory (egregory, astral, demiurg, czyli świadomość i nieświadomość globalna) są lustrzanym odbiciem nas, ludzkości. To od nas zależy jakie one są, i od tego, czy będą one aktualizowane, reformowane.

Tak, od nas, a nie od czegoś zewnętrznego. 😉 Na istnienie kosmitów nie ma żadnego, powtarzam, ŻADNEGO ostatecznego dowodu. Nie wylądowali oni wypasioną bryką pod budynkiem ONZ i nie nawiązali z nami stosunków dyplomatycznych. A obserwacje latających spodków nie wiadomo czym są. Lęk przed złowrogimi reptilianami, czyli gadami z kosmosu rzekomo rządzącymi Ziemią, też jest cechą perspektywy zewnętrznej. Reptilianin, a więc gad to symbol ludzkiego mózgu gadziego. Odpowiada on za prymitywne, ale potrzebne mechanizmy przetrwania. Lęk przed reptilianami jest więc lękiem przed tym prymitywnym, barbarzyńskim instynktem, który nie znosi słowa sprzeciwu i często dąży do celu po przysłowiowych trupach.

Słowem końca: jesteś kreatorem, a nie poddanym. Chyba, że bardzo nie chcesz być kreatorem. Wtedy będą miały zastosowanie słowa Carla Gustava Junga: „Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono rządziło Twoim życiem”. Przejście z perspektywy zewnętrznej, czyli niedojrzałej, do wewnętrznej – dojrzałej, jest punktem krytycznym i jest bardzo trudne. Bo wszystko zdaje się krzyczeć, że to „oni” są winni i odpowiedzialni. Powstał cały „przemysł ezoteryczny” promujący perspektywę zewnętrzną. Póki co świadomość tego, co poruszam w tym artykule, jest niemal zerowa.

Autor: Jarek Kefir ©

jarek kefir

1. By zwiększyć zasięg moich wpisówmożesz udostępniać je na własnych profilach i w grupach na Facebooku, jak i na forach dyskusyjnych. Możesz też pisać u mnie komentarze. To zajmuje mało czasu i nic nie kosztuje!

2. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

  • Na konto bankowe:

    Dla: Jarosław Adam
    Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
    Tytułem: Darowizna

    Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
    Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
    IBAN: PL16102047950000910201396282

  • Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

 

CHOLESTEROL NIE JEST SZKODLIWY! NAUKA I FARMACJA OKŁAMYWAŁY NAS PRZEZ LATA!

„Szkodliwy cholesterol” i wegetarianizm: dwa kłamstwa nauki i farmacji, które mają mnóstwo ofiar na sumieniu

Wszystko zaczęło się od tego, że ktoś wpadł na pomysł, by obniżyć ludziom cholesterol. Już od lat 90-tych XX wieku WHO i FAO zaczęło promować destrukcyjną dietę opartą na węglowodanach, np zbożach. Organizm człowieka funkcjonuje dobrze przy następujących relacjach: 50% tłuszczy, 40% białek, 10% węglowodanów.

WHO i FAO postawiło tę dietę do góry nogami, każąc nam spożywać ponad 40% energii z węglowodanów. Na efekty nie trzeba było długo czekać – nastąpiła eksplozja otyłości i chorób cywilizacyjnych: raka, autoimmunologicznych, psychicznych, kardiologicznych, geriatrycznych i wielu innych.

Statyny, czyli zabójcze dla organizmu leki obniżające cholesterol, okazały się wtedy strzałem w dziesiątkę. WHO aż kilka razy obniżała maksymalne normy cholesterolu tak, by ze zdrowych ludzi czynić chorych. To samo zresztą zrobiono z maksymalnymi normami cukru we krwi, ciśnienia tętniczego, itp. Wszędzie tam, gdzie są na rynku leki obniżające jakiś parametr – tam zaniża się górne normy.

Najnowsze odkrycia naukowe miażdżą dotychczasową propagandę WHO i medycyny, która jak wiadomo, jest kupiona przez farmację. To nie cholesterol odpowiada za problemy kardiologiczne. Odpowiada za nie nadmiar wapnia nieorganicznego przy jednoczesnych niedoborach magnezu i witaminy D3. Dużo złego w tej materii robi też homocysteina.

wysoki cholesterol

Zrób może taki eksperyment – zapytaj swojego lekarza o homocysteinę i czy cokolwiek o niej wie. Możesz zapytać go także o nadmiar wapnia i blaszki wapniowe – główną przyczynę miażdżycy w żyłach. Cholesterol jest natomiast naturalnym „balsamem„, który otacza uszkodzoną przez blaszki wapniowe tkankę żylną.

Podwyższenie poziomu cholesterolu nie jest więc patologią, ale mechanizmem obronnym, który ma za zadanie nas chronić. Sztuczne zbijanie poziomu cholesterolu to destrukcja tego mechanizmu obronnego. Ale nie tylko. Bowiem i cholesterol i kwas moczowy są substancjami, które odpowiadają za inteligencję, dobry nastrój, aktywność, kreatywność, myślenie. Statyny i obniżanie cholesterolu, czynią z ludzi je biorących osoby cierpiące na depresję, z problemami ze snem, pamięcią, psychiką, nastrojem.

WHO, czyli kartel lobbingowy korporacji farmaceutycznych, i ogólnie, „racjonaliści naukowi” cz też „sceptycy” zaczynają oficjalnie promować wegetarianizm i weganizm. Najpierw obrzydzili ludziom cholesterol i obniżyli go destrukcyjną dietą (węglowodany, zboża) i toksycznymi statynami. A teraz chcą obniżyć ludziom poziom kwasu moczowego powstającego z puryn (mięso), by byli totalnie ogłupiali. Wegetarianie – nie szach, ale szach mat. Nie będzie od teraz pobłażania dla tego nowego dogmatu korporacyjnej nauki na moich profilach.

wysoki cholesterol

Zauważyłem, że ten trend nasila się coraz bardziej. Cała armia osób określających się jako racjonaliści, sceptycy, przeciwnicy teorii spiskowych, zwolennicy oficjalnej nauki – nagle jak jeden mąż zaczyna promować wegetarianizm. Dlaczego tak się dzieje? Czy nie jest to kolejny wielki przekręt? Wszak oni znani są z tego, że od lat manipulują nauką, medycyną, farmacją. Dziś to pieniądz dyktuje „prawdę” w oficjalnej, korporacyjnej nauce.

Mięso zawiera wysokojakościowe puryny. Z puryn powstaje substancja zwana kwasem moczowym. Wg mnie jest to nazwa myląca i niesłuszna. Jaką rolę pełni kwas moczowy i dlaczego jest tak ważny dla ludzkiego organizmu?

Człowiek jako jedyny ssak na Ziemi ma dwie cechy: ponad 10 razy większą ilość kwasu moczowego we krwi, i brak biosyntezy witaminy C. Przed tysiącami lat kwas moczowy zajął rolę mniej wydajnej witaminy C. Co ciekawe, im inteligentniejszy jest człowiek, tym wyższe stężenie kwasu moczowego i cholesterolu posiada.

Przed tysiącleciami nasze organizmy zaprzestały wytwarzania witaminy C, bo od tej pory rolę głównego antyoksydanta zajął właśnie kwas moczowy. Jest to substancja która była odpowiedzialna za znaczący wzrost inteligencji u Homo Sapiens. Być może to jest odpowiedź na pytanie, co tak naprawdę spowodowało ten wielki ewolucyjny przeskok.

Wg mnie prawda jest nieco bardziej złożona. Nie tylko o kwas moczowy może chodzić, ale również o spożywanie psychodelicznych grzybów przez hominidy. Psychodeliki odkrywają przed umysłami to, co na pierwszy rzut oka jest niewidoczne, bo likwidują na jakiś czas pewną ochronną barierę. Niebagatelną rolę pełni również to „coś„, co ewolucję nadzoruje i inspiruje. Jest to bez wątpienia czynnik metafizyczny. Gdyby nie On, to nie byłoby możliwe powstawanie nawet prostych aminokwasów przed miliardami lat.

wegetariamizm-i-mieso

Ale do rzeczy. Czy to dlatego najpierw obrzydza nam się cholesterol i obniża statynami, a teraz próbuje odciąć nas od mięsa, które jest źródłem wysokojakościowych puryn? Robi to ta sama organizacja, czyli WHO:

Cytat: „Oficjalny raport WHO (Światowej Organizacji Zdrowia) informuje, że spożywanie przetworzonego czerwonego mięsa (w ilości 50 gramów lub więcej dziennie czyli np. 2 plastry wędliny) zwiększa ryzyko wystąpienia nowotworu jelita grubego aż o 18%. Naukowcy WHO wykazali również, mniejszą, ale wciąż korelację pomiędzy spożywaniem czerwonego nieprzetworzonego mięsa a występowaniem niektórych nowotworów złośliwych: jelita grubego, trzustki oraz prostaty.”

Od razu ta informacja ukazała się na tysiącach profili dietetyków popierających wegetarianizm i określających siebie jako „zwolennik oficjalnej nauki„, czy „przeciwnik teorii spiskowych„. Wegetarianie triumfalnie obwieścili to niedawno światu. Napisała o tym gazeta wyborcza i inne media. Jednak czy jest się czym cieszyć? Wątpię.

Argumenty wegetarian, szczególnie tych uduchowionych, a więc wielu Czytelników mojej strony, wydają się być w miarę oczywiste. Należą do nich takie argumenty jak barbarzyńskie zabijanie zwierząt, hormony strachu i stresu w mięsie, informacja komórkowa, toksyny.

Oczywiście, ubój jest barbarzyński i nie powinien być przeprowadzany w takiej formie. Ale o to miejcie pretensje do ustroju, który tak wielu z Was gorąco popiera, czyli kapitalizmu. Kapitalizm jest barbarzyńskim tworem psychopatów i szaleńców. Jest to system skonfigurowany na najniższym poziomie świadomości. To kapitalizm umożliwia m.in.: fałszowanie badań naukowych, wprowadzanie na rynek toksycznych statyn na cholesterol, eksploatację ludzi i planety, czy choćby przemysłową hodowlę i barbarzyński ubój zwierząt.

korporacje-farmaceutyczne

Mottem kapitalizmu jest: „zysk ponad wszystko„. Zysk ponad ludzkie życie, zysk ponad prawdę w nauce, zysk ponad dobro ekosystemów, i w końcu, zysk ponad humanitarne traktowanie zwierząt. I tu miejcie pretensje do siebie i do tych, którzy określają się modnym dziś hasłem „wolnorynkowa lewica„.

Dalej: humanitaryzm, wrażliwość u wegetarian? Te słowa które tu napiszę, wstrząsną wieloma osobami. Ale muszę to zrobić. Otóż popatrzcie na Hindusów – są oni wegetarianami i krowy są tam bożkami. Jednak do dziś jest to społeczeństwo skrajnie konserwatywne o mentalności niewolniczej (kastowej). Bardzo często dochodzi tam do gwałtów i pobić kobiet, i nie tylko. Jest to tam traktowane jako „sprawa honoru„.

Ogromne połacie Indii (prowincja, przedmieścia) wciąż tkwią w niewolniczym systemie kastowym i w skrajnym konserwatyzmie, porównywalnym chyba tylko z europejskim średniowieczem. Nie ma tam też mowy o rozwoju duchowym, bowiem jest tam taka sama ciemnota religijna jak kiedyś u nas. A wiedzę o czakrach, hinduskich bóstwach i energiach, mają tylko kapłani i elita.

Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz. Jest to ścisły temat tabu związany ze środowiskiem wegetarian i „zwierzolubów„, ale muszę go złamać. Niejeden będzie chciał we mnie cisnąć pomidorem. Od razu zaznaczam, że dotyczy to tylko pewnej części wegetarian i osób wykazujących empatię do zwierząt, jak to określają.

Otóż wielu wegetarian i tych skupionych na ratowaniu zwierząt np za schronisk, to skryci mizantropi. Kochają oni zwierzęta, ale jednocześnie nienawidzą ludzi. Wypowiadają się o ludziach z nienawiścią, zajadliwością, niesłychaną pogardą. Bywa że popierają eugenikę i tym podobne pomysły. Sam znam na żywo taką osobę, która choć ma serce zimne jak lód – wiecznie wkleja na swojego facebooka apele o ratowanie zwierząt.

Ma to głębsze uzasadnienie. Zwierzaka (psa, kota) jest łatwo kochać, bo gdy on się do nas przywiąże, to kocha bezwarunkowo. Trudniej kochać, lubić czy choćby akceptować drugiego człowieka. Człowieka, który tak samo jak my, bywa sterowany przez ego, przez swój niepokorny umysł, człowieka który ma wady, swoje przyzwyczajenia, ograniczenia, lęki, traumy. Dużo łatwiej przejść na wegetarianizm i powklejać na profil apele o adopcje zwierząt ze schroniska, i jednocześnie nienawidzić całej ludzkości. To bardzo uspokaja ego i pierze sumienie.

wysoki cholesterolChoć to co napisałem wydaje się szokujące – ale niestety, to naprawdę ma miejsce. Iluż znam takich, dla których wklejenie obrazka ze schroniska jest szczytem obywatelskiego aktywizmu? A tak naprawdę takie osoby mają serce zimne jak lód, poczucie wyższości, brak zdrowej pokory i żądzę mordu w oczach?

Wróćmy do meritum.

Na zakończenie felietonu mam wiadomość zgoła odmienną. Otóż oficjalnie wykazano, że cholesterol nie jest szkodliwy dla zdrowia. Prasa australijska (The Australian, 21 i 22 luty, 2015), napisała:

Cytuję: „Draft dietary guidelines issued by the US Office of Disease Prevention and Health Promotion have removed a warning that people should limit the amount of cholesterol they eat.”
(…)
Cholesterol. Previously, the Dietary Guidelines for Americans recommended that cholesterol intake be limited to no more than 300 mg/day. The 2015 DGAC will not bring forward this recommendation because available evidence shows no appreciable relationship between consumption of dietary cholesterol and serum cholesterol, (….) Cholesterol is not a nutrient of concern for overconsumption.”

W tłumaczeniu na język polski:

Cytuję: „Wstępne zalecenia wydane przez Amerykańskie Biuro d.s Zapobiegania Chorobom i Promocji Zdrowia usunęło ostrzeżenie, że ludzie powinni ograniczyć ilość cholesterolu jaki spożywają.”
(…)
Cholesterol. Poprzednio, “Wytyczne Dietetyczne dla Amerykanów”, zalecały, żeby spożycie cholesterolu nie było wyższe niż 300mg/dzień. Wytyczne w roku 2015 tego zalecenia już nie wprowadzają, ponieważ istniejące dowody naukowe NIE wskazują na istotny związek pomiędzy spożyciem cholesterolu w diecie i poziomem cholesterolu we krwi. Cholesterol nie jest substancją odżywczą, która stanowiłaby zagrożenie z powodu jej nadmiernego spożycia.”

O tym można przeczytać także w linku poniżej:
http://health.gov/dietaryguidelines/2015-scientific-report/PDFs/Scientific-Report-of-the-2015-Dietary-Guidelines-Advisory-Committee.pdf

Na zakończenie wszystkim wegetarianom polecam poszukać w Google:
rola kwasu moczowego w organizmie
kwas moczowy, witamina C i ewolucja
mięso, puryny i kwas moczowy

Źródło części informacji: Gaja

Autor: Jarek Kefir

Moja strona jest niezależna od wszelkich stron sporu politycznego. Utrzymuję ją z reklam i dobrowolnych darowizn Czytelników. Nie ma u mnie przymusowych abonamentów i opłat za treści. Dzięki temu mogę zachować niezależność i dostarczać Ci wartościowych i prawdziwych informacji, które są cenzurowane i trudno dostępne. Wspomóż moją pracę na rzecz poszerzania świadomości, a w zamian za to dotychczasowa ilość nowych wpisów będzie zachowana. Link z informacją, jak to zrobić tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

 

Mocny materiał! Fałszerstwa naukowe i rządy w zmowie z korporacjami?

Fałszerstwa naukowe i rządy w zmowie z korporacjami? Mocny materiał!

Przedstawiam Wam historię życia tych lekarzy, którzy zdecydowali się sprzeciwić specyficznej „omercie” funkcjonującej w środowisku naukowym i medycznym. Którzy sprzeciwili się sankcjonowanym rządowo i korporacyjnie kłamstwom, i odważyli się mówić prawdę.

Jak słusznie się domyślacie, w wielu przypadkach są to życiorysy złamane. Lekarzy tych zastraszano, szkalowano na najróżniejsze sposoby, odbierano im prawa do wykonywania zawodu. Ba, jak pokazały wydarzenia z ostatnich miesięcy – w USA trwa cała seria tajemniczych zgonów lekarzy.

Tropem wspólnym jest zawsze niepoprawność polityczna lekarza, śmierć w zagadkowych okolicznościach, konflikty z przemysłem farmaceutycznym. Jak i przeszukania mieszkań i biur, dokonywane przez agentów służb federalnych, poprzedzające ich śmierć.

Pisałem o tajemniczych zgonach lekarzy w poniższych artykułach – polecam je przeczytać:
Tajemnicze zgony lekarzy krytykujących szczepienia. Mafia farmaceutyczna działa
Tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja”

Póki co, zapraszam do przeczytania poniższego artykułu. Jest tam też o badaczu Andrewie Wakefieldzie, na którym skupił się główny atak bo to on jako pierwszy zdemaskował oszustwo dotyczące bezpieczeństwa szczepionki MMR. Jest on szkalowany przez zwolenników farmacji i ich lobbystów po dziś dzień, przy wielu nadarzających się okazjach. To modelowy przykład kariery i życia zniszczonego przez potężny kartel.

Andrew Wakefield prawda

Wstęp: Jarek Kefir

Jak lobby szczepionkowe próbuje zamknąć usta lekarzom

Cytuję: „Wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy i badacz teorii spiskowych, Jim Marrs, wydał właśnie swoją nową książkę pt. „Kontrola populacji – czyli jak zabijają nas właściciele korporacji”. Ta fenomenalna pozycja przedstawia różne sposoby niszczenia Ameryki przez syndykat G.O.D. (z ang. Guns, Oil and Drugs, czyli korporacje posiadające monopol na broń, ropę i leki). Nie przeczytałem jeszcze tej książki, ale wiedząc, że jej autorem jest Jim Marrs, nic więcej nie muszę wiedzieć. Marrs jest jednym z ostatnich prawdziwych dziennikarzy śledczych w dzisiejszych Stanach Zjednoczonych. Facet, który się nie boi, jest inteligentny i skrupulatny. Do książek wprowadza swoją rozległą wiedzę na temat historii, spisków, korupcji i zmowy rządu z przemysłowcami. Moim zdaniem, na całej Ziemi nie ma nikogo, kto lepiej by składał całość z elementów tej układanki niż Jim Marrs. Dlatego czuję się zaszczycony mogąc przytoczyć poniżej fragmenty jego najnowszej książki: „Kontrola populacji”.

Poniższe historie czterech wybitnych lekarzy biorących udział w debacie na tematu autyzmu: Briana Hookera, Andrew Wakefielda, Thomasa Verstraetena oraz Poula Thorsena – tłumaczą, dlaczego potężne siły farmaceutycznego kartelu za wszelką cenę próbują zagłuszyć jakąkolwiek krytykę masowych szczepień.

BRIAN HOOKER

Brian Hooker, oprócz tytułu doktora inżynierii biochemicznej, ma nastoletniego syna, który cierpi na autyzm. Choroba dziecka sprawiła, że Hooker, z pomocą dwóch kongresmenów, spędził dziesięć lat swojego życia wysyłając do amerykańskiego Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób (agencja rządowa Stanów Zjednoczonych, w skrócie CDC) pisma w ramach Ustawy o Wolności Informacji. Jego ponad sto zapytań dotyczyło związku zawierającego rtęć tiomersalu z różnymi zaburzeniami. W odpowiedzi doktor otrzymał z agencji tysiące dokumentów, jednak wiele zawartych w nich kluczowych informacji przeredagowano. Wśród nadesłanych znalazły się także wyniki pięciu badań zleconych przez CDC przed 2004, które nie potwierdzały istnienia związku tiomersalu z autyzmem.

Z drugiej strony, na podstawie przeredagowanych dokumentów Hoover odkrył, że CDC ma dostęp do danych, które łączą tiomersal ze szczepionek z autyzmem, zaburzeniami snu i mowy, ale ukrywa je przed społeczeństwem. (Nota bene do dzisiaj kobietom ciężarnym i niemowlętom podaje się szczepionki przeciw grypie zawierające tiomersal). Przykładowo, wnioski z badania przeprowadzonego w 2009 nie wspominały o wynikach, według których u nienarodzonych dzieci wystawionych na działanie zaledwie 16 mikrogramów rtęci w tiomersalu w macicy, prawdopodobieństwo diagnozy autyzmu regresywnego wzrasta ośmiokrotnie.

W swoich zapytaniach Hooker skupił się na wspomnianych wyżej pięciu badaniach sprzed roku 2004. Odpowiedzi CDC prowadziły do raportu opracowanego przez Komitet ds. Badań nad Bezpieczeństwem Immunizacji działający przy Instytucie Medycyny. Dokument ten, zatytułowany „Szczepionki i autyzm”, opublikowano w maju 2004. Wskazując na brak istnienia związku między tiomersalem w szczepionce MMR i autyzmem raport zakończył finansowanie przez rząd wszelkich niezależnych badań tej kwestii.

„Większość kluczowych informacji, które otrzymałem z CDC, zostało przeredagowanych po to, by były one zgodne z raportem Instytutu” – mówi Hooker dodając, że CDC nadal nie dostarczyło mu wielu danych, o które pytał.

„Chętnie podejmę dyskusję z każdym, kto uważa, że dane CDC są wiarygodne” – stwierdza Hooker. „CDC wielokrotnie i celowo ukrywało dane świadczące o związku tiomersalu z autyzmem i innymi zaburzeniami rozwoju układu nerwowego. Oni zatajają tą sprawę stosując stronniczą manipulację statystykami. Oczywistym jest, że jedną z przyczyn tego problemu jest sprzeczna funkcja nałożona na CDC: adwokata szczepionek i strażnika ich bezpieczeństwa.”

Hooker zauważa także, że inne kraje, w których podaje się mniej szczepionek a tiomersal jest zakazany, nie doświadczają takiej plagi autyzmu co Stany Zjednoczone.

ANDREW WAKENFIELD

Andrew Wakefiled to były brytyjski chirurg i badacz, wspierał Hookera w jego drodze do prawdy. Wakefield to kontrowersyjna postać, wielokrotnie krytykowana przez medyczny establishment i media głównego nurtu. W Wikipedii można przeczytać, że jest to „lekarz, który stał się znany po sfałszowaniu w 1998 wyników swoich badań, które potwierdzały związek szczepionki przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR) z autyzmem i innymi chorobami”. Wakefield został uznany winnym tego fałszerstwa w 2010 przez pięcioosobowy trybunał Brytyjskiej Rady ds. Medycyny. Zabroniono mu wtedy pracy w zawodzie, a brytyjskie czasopismo medyczne „The Lancet” odrzuciło jego publikację z 1998.

Jednak wyniki Wakefielda nie są tak nieprawdopodobne, jak przedstawiają to media. Pod koniec 2011 fundacja zajmująca się badaniami nad autyzmem o nazwie Strategic Autism Initiative ogłosiła rozpoczęcie dochodzenia ws. badań Wakefielda. Prowadził je dr David Lewis, były naukowiec z dziedziny mikrobiologii w amerykańskiej Agencji ds. Ochrony Środowiska oraz członek zarządu Krajowego Centrum Informatora (ang. National Whistleblowers Center). Ponad 26 badań przeprowadzonych w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wenezueli i Włoszech potwierdziło wyniki Wakefielda, i mimo, że nie spotkały się one z chęcią szerszego ich upublicznienia, fundacja odrzuciła twierdzenie o sfałszowaniu wyników badań przez Wakefielda.

Lewis, który jest także przewodniczącym Projektu ds. Badań nad Dezinformacją, twierdzi, że całe obszary badań naukowych są coraz bardziej kontrolowane przez agencje rządowe, duże korporacje i wiodące uniwersytety, które promują i chronią własne interesy. Dla nich zagłuszanie wyników niezależnych badań zagrażających ich interesom jest kwestią kluczową. Podczas gdy naukowców rzadko spotyka surowa kara ze strony rządu, przemysłu czy uczelni, to niektórzy zostają jednak fałszywie oskarżani np. o rażące zaniedbania w swoich badaniach. „Naukowcy, których to spotkało, dożywotnio doświadczają różnych nieprzyjemności z tego powodu. Na dodatek wpływa to zniechęcająco na innych badaczy, którzy mieli zamiar zbadać daną kwestię. Kilku, jeśli w ogóle się tacy znajdą, decyduje się na przekroczenie linii ognia z rządem lub przemysłem i ryzyko narażenia się na szybki odwet z ich strony” – tłumaczy Lewis.

DR THOMAS VERSTRAETEN

Naciski wywierane przez przemysły farmaceutyczny na kogokolwiek, kto śmiałby krytykować szczepienia powodują, że wielu lekarzy bardzo ostrożnie podchodzi do wygłaszania jakichkolwiek kontrowersyjnych oświadczeń w tym temacie. Do tej grupy należy dr Thomas Verstraeten. Verstraeten wdał się w wojnę z koncernami, kiedy to w 2001 opublikował wyniki badań, których początkowa faza wydawała się wskazywać na możliwy związek tiomersalu z autyzmem. Jednakże do 2003 zdążył już zmienić zdanie stwierdzając, że jego badanie ostatecznie nie udowodniło istnienia takiego związku i przechodząc na stronę szczepionkowego lobby.

Po 2003 doktora wielokrotnie oskarżano o poddanie się zewnętrznym naciskom i zmianę wyników swoich badań nad tiomersalem. Jeden z wewnętrznych dokumentów CDC zawiera kopię maila wysłanego przez Verstreatena. Doktor pisze w nim o swoich trudnościach w zmianie podejścia statystycznego w badaniach nad związkiem autyzmu z tiomersalem. Ta zmiana miała zaprzeczyć istnieniu takiego związku, ale Verstraeten podsumuje swoje wysiłki słowami „po prostu nie da się tego wymazać.”

W czerwcu 2005 czasopismo „Rolling Stone” opublikowało artykuł Roberta F. Kennedy’ego Juniora zatytułowany „Śmiercionośna odporność”. Autor pisze w nim, że rząd i przemysł farmaceutyczny działają w zmowie zatajając informacje dotyczące bezpieczeństwa szczepionek. Kennedy oskarża Verstraetena o zmianę swoich wyników w celu dopasowania ich do stanowiska CDC. Na postawiony w artykule zarzut Verstreaten gwałtownie zaprzeczył, choć jego dalsza kariera sugeruje, że kłamał – wkrótce po publikacji swoich wyników Verstraeten opuścił CDC i zaczął pracować dla farmaceutycznego giganta GlaxoSmithKline. Ta zmiana pracodawcy to kolejny dowód na działającą w naszym państwie zasadę „drzwi obrotowych”. Ludzie zmieniają swoje stanowisko pracy krążąc między rządowym ustawodawcą a pracownikiem świata korporacji. Przykładowo, dyrektor CDC Julie Gerbeding w 2009 opuściła agencję, aby zostać prezesem wartego 8 miliardów dolarów oddziału szczepionkowego firmy Merck.

POUL THORSEN

Poul Thorsen to kolejny lekarz i gorący zwolennik szczepionek, którego uczciwość jest dyskusyjna. Thorson jest współautorem kilku z najczęściej cytowanych badań CDC zaprzeczających istnieniu jakiegokolwiek związku między szczepionkami z tiomersalem a autyzmem. Duża część danych z tych badań nigdy nie została upubliczniona. Ale ten brak transparencji nie przeszkadza zarówno korporacyjnym mediom, środowisku lekarskiemu czy koncernom farmaceutycznym wychwalać eksperymenty Thorsena i przedstawiać jako dowód na to, że autyzmu ze szczepionkami nic nie łączy.

W 2014 Thorsen został oskarżony o kradzież pieniędzy z grantu w trakcie pracy dla CDC. CDC przyznało mu grant na zbadanie duńskich chorych niemowląt: ułomnych, z autyzmem, z wadami getycznymi oraz alkoholowym zespołem płodowym. Według inspektora generalnego amerykańskiego Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej, Thorsen rzekomo przelał ponad 1 milion dolarów z tego grantu na swoje prywatne konto i dostarczał fałszywe faktury na firmowym papierze CDC do placówek medycznych biorących udział w badaniu, prosząc o zwrot kosztów za pracę rzekomo opłacaną z grantu.

Aby dowiedzieć się, kto ma rację w temacie szczepień należy prześledzić drogę, którą przepływa strumień pieniędzy. Masowe inokulacje przynoszą firmom farmaceutycznym i ich najemnikom 25 miliardów dolarów dochodu, podczas gdy fizycy i badacze kwestionujący szczepionki nie dostają nic. W rzeczy samej, wielu z nich ryzykuje utratę dochodu i ostracyzm ze strony części lekarskiej społeczności. A w międzyczasie ci, którzy trąbią o korzyściach szczepionek i bagatelizują wszelkie NOP-y – czerpią z tego niebotyczne zyski.”

Autor: Jim Marrs i Mike Adams
Tłumaczenie: Xebola
Źródło oryginalne: NaturalNews.com
Źródła polskie: Xebola.wordpress.com, WolneMedia.net

OD TŁUMACZA

Jim Marrs jest znanym w Stanach Zjednoczonych dziennikarzem śledczym poruszającym tematy niewygodne dla władzy, takie jak prawda stojąca za zamachem 11 września czy Nowy Porządek Świata. Jak dotąd w języku polskim ukazały się tylko dwie publikacje tego autora: „Oni rządzą światem. Tajna historia łącząca Komisję Trójstronną, wolnomularstwo i piramidy egipskie” oraz „Ściśle tajne. Odkryj tajemnice ery cyfrowej”. Jego nowa książka zatytułowana „Kontrola ludzkości – czyli jak zabijają nas właściciele korporacji” ujawnia m.in. tajniki działania lobby szczepionkowego. Na podstawie prawdziwych historii wybitnych lekarzy autor opisuje, w jaki sposób koncerny farmaceutyczne próbują zamknąć usta środowisku lekarskiemu i naukowemu.

Nauka zmieniła się w skorumpowaną i dogmatyczną religię. Naukowiec ujawnia tajemnice

Nauka zmieniła się w skorumpowaną i dogmatyczną religię. Naukowiec ujawnia tajemnice

nauka (2)Przedstawiam Wam prelekcję znanego w wielu środowiskach naukowca, Ruperta Schaldrake, o błędach i wypaczeniach, jakie są obecne w nauce. Myli się ten, kto uważa, że dzisiejsza nauka jest obiektywna i rzetelna. Obecnie nauka jest zdominowana przez szereg sztywnych dogmatów, które krępują i ograniczają jej rozwój. Poza tym, rzeczą powszechną w nauce jest korupcja, która stała się wręcz legalna, i związane z nią fałszerstwa. Szczególnie dotkliwe i bolesne jest to w medycynie i farmacji. Bo dzięki drapieżnej, kapitalistycznej polityce koncernów farmaceutycznych, które „kupują” sobie naukowców, wyniki badań, a nawet polityków i urzędników – cierpią i umierają ludzie, miliony ludzi.

Dziś pieniądz i interesy wpływowych grup lobbingowych ustalają „prawdę” w nauce. To dla wielu ludzi jest już oczywiste, choć nadal pan doktor, pan ekspert i pan naukowiec w debacie publicznej uchodzi za „boga”. Nauka jest więc kolejnym systemem wierzeń. Jest błędna i skrajnie dogmatyczna z samej swojej definicji. Ma swoje błędy, szaleństwa, wypaczenia, a nawet odrażające zbrodnie, choć w oficjalnej propagandzie przedstawia się ją jako pasmo sukcesów. Nauka w formie dzisiejszej ma bezkrytyczną wiarę w to, że poznała prawie całą wiedzę o świecie. Że teraz wystarczy tylko dopracować istniejące modele nowymi danymi. Tymczasem nie znamy nawet ułamka procenta Stworzenia, wszechświata, Universum.

Takie pojmowanie sprawy hamuje dalsze badania i dociekania, bo uzasadnia się w ten sposób brak fundamentalnych nieprawidłowości i rozbieżności. Nasza cywilizacja wzięła swoje prapoczątki z pierwotnej zupy życia – „praoceanu”. Ewoluowaliśmy jako ludzka rasa poprzez prymitywne kulty pre-totemiczne i solarna, próbujące jakoś wytłumaczyć naturę stworzenia i nasze miejsce na tym łez padole. Dziś polegamy na równie błędnych i równie prymitywnych kultach atomistycznych, kultach materii, które dla nie poznanki nazwano „nauką”.

Jednym z filarów skostniałego, dogmatycznego materializmu, jest przeświadczenie, że wszystko wzięło się „znikąd”, że nasza egzystencja jak i sama natura nie ma sensu i celu, wszelkie prawa i zasady wszechświata są dziełem czystego przypadku. Jednak panom naukowcom co innego spędza sen z powiek, i wiele, bardzo wiele o nich mówi. Otóż naukowcy nie mogą przetrawić tego, że istoty żywe posiadają.. świadomość. Tak, to jest dla nich bolączka! Pozbawić człowieka świadomości, człowieczeństwa, i sprowadzić go do biomasy i reakcji biochemicznych w mózgu. Tylko od dekad nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, jak neurony, białka, neuroprzekaźniki, receptory itp – tworzą świadomość. Dlatego panowie naukowcy obligatoryjnie chcą stwierdzić, że człowiek świadomości nie ma.

Nagranie video podpowiada także, jak walczyć z systemem, który stworzyli. Otóż, każdy gatunek (w tym człowiek), każda struktura chemiczna, krystaliczna itp – ma swoją „świadomość zbiorową”. Jeśli my, nawet w wąskim gronie, omawiamy nowe tematy, zagadnienia, idee – to one zaczynają się powoli, acz nieubłaganie zapisywać w „świadomości zbiorowej” naszej cywilizacji ludzkiej. My przecieramy szlaki, zmagamy się z ignorancją i podświadomym oporem innych – czyli z ich lękiem przed zmianami.

Ale dzięki temu, następni ludzie będą mieli łatwiej, i szybciej dojdą do tych wniosków, co my, będą mieli mniejsze podświadome blokady i opory. To dlatego jest tak wielki atak i ze strony kościoła katolickiego (zarzucającego nam satanizm, opętanie, złe intencje) i ze strony równie dogmatycznych racjonalistów, ateistów, naukowców (oni mają inne argumenty – „lolcontent”, pseudonauka, oszołomstwo, „spiseg” – ale cel ten sam). Na dobrą sprawę, stanowimy niezmiernie mały odsetek społeczeństwa – chlejącego, ćpającego, myślącego tylko o kopulacji, obkupionego w gadżety itp. Moją stronę czyta od 100.000 do max 300.000 osób na miesiąc. Tymczasem taki onet.pl to 10 do 12 milionów odwiedzin miesięcznie. Ale mimo to, bardzo im zawadzamy.

Przyczyna tego jest oczywista. Choć szarym Kowalskim daje się nie znoszący słowa sprzeciwu wybór – albo religia (katolicyzm), albo materialistyczny racjonalizm i ateizm – to oni swoje wiedzą. Elity dobrze znają te prawa, dobrze znają tę wiedzę, i ją rozmyślnie ukrywają. Obrzydzając i ośmieszając ją na różne sposoby. Przypomina mi to historie, której sam byłem świadkiem. Choć racjonaliści i „ludzie nauki” oficjalnie wyśmiewają NLP (nowoczesna, nieco podziemna psychologia), mówią, że ona nie działa – to spotkałem na swojej drodze dyskutanta racjonalistę, zwolennika szczepień i nauki, który dosłownie napierdalał terminami i frazami NLP-owskimi jak z karabinu.

Wnioski wyciągnijcie sami – tymczasem zapraszam do obejrzenia nagrania:

Autor: Jarek Kefir

Chcesz wspomóc moje niezależne inicjatywy i sprawić, by tego typu wpisy pojawiały się z regularną częstotliwością? Aby to zrobić, kliknij tutaj (link).

Jeśli spodobał Ci się ten artykuł – podaj go dalej i pomóż go wypromować! Pomóż innym zapoznać się z tą tematyką.