Tag: nauka

Edukacja a świadomość

Edukacja a świadomość

Cytuję: „Zauważyć warto okresowość jaką przechodzimy już w wieku szkolnym, który jest jednym z początkowych stacji robiących z nas idiotów, a więc ludzi którzy robią coś wbrew sobie…

Piszę to z takim przekąsem, bo edukacja jest jednym z głównych przyczyn patologii jaka jest, tworzy bowiem w ludziach momenty negatywizmu związanego ze zmuszaniem do robienia, uczenia się rzeczy jakie dla kształtującego się człowieka nie są potrzebne…

To trzeba dobrze zrozumieć. Zaprogramowany w ten sposób dorosły idiota będzie przyzwalać na to aby jego dzieci także zostały zidiocone w ten idiotyczny sposób. Robienie czegoś wbrew sobie jest gwałtem na duszy, a więc innymi słowy odłączeniem dostępu do najbardziej wrażliwych części siebie.

Odpowiedzią zdrowego człowieka jest bunt przeciw idiotycznym prawom. Inteligencja działa tak, że szuka najmniejszego oporu przed pojawiającym się problemem. Każdy z nas jest dobry w czymś, a w czymś nie. Idiotyczny system to taki, który zmusza do zaliczenia wszystkiego co prowadzi do całościowego zniekształcenia osobowości…

Taki człowiek od wszystkiego jest do niczego… staje się zwykłym sprasowanym -płaskim szarakiem, jaki chory system może podporządkować i zdusić całkiem indywidualny potencjał.
Zabawa zaczyna się dla tych, którzy się odratowali, dzięki właśnie wierze w siebie, odkrywaniu własnego potencjału -gratuluję Wam.

Uratowanych jest w sumie dość sporo, bo większość z ludzi, po prostu nie ma co ratować, gdyż świadomościowo pełnią funkcje pomocnicze… chodzi więc o ratowanie potencjału ludzi pełniących większe, bardziej złożone role.

W tak złożonym programie jest sporo różnego rodzaju blokad i problemów z przeszłości, jakie odkładają się w formie, różnych spadków napięcia, jakie są powtarzającą się odpowiedzią na spadki napięć związanych z pierwszymi (brutalnym) ingerencjami z zewnątrz, na zasadzie masz to wkuć i koniec.

Zmuszanie się to osłabianie się. Nie każdy jednak zdążył poznać siebie na tyle, aby nabrać zdrowego dystansu do chorej rzeczywistości jaka traktuje młodego człowieka jako potencjalne zagrożenie dla działania chorego systemu. Dlatego tylko chory człowiek będzie posłuszny i podporządkowany….

Na szczęście budząca się ludzkość dostrzega już szkody jakie wyrządziliśmy sobie poprzez strach i nieufność. Dzisiejsze metody inwigilacji są tak duże, iż paradoksalnie dzięki nim inwigilacja zaczyna widzieć w człowieku człowieka… co pozwala ludziom wyrażać siebie w całości takimi jakimi się czują, mimo całej zmienności ich uczuć…

Edukacja jednak wciąż jest niszcząca. Wciąż stosunek systemu do młodych dzieci jest przeciążający i wyniszczający. To jest bez sensu robić im tyle problemów, tworzyć dżunglę, aby znów jak dorosną między sobą się gryzły… tak jak robią to obecne uzwierzęcone w ten sposób jednostki. Nie do ogłupionych jednostek zwracam się tutaj z uwagą. Sam mam w sobie taką jednostkę i musiałem spędzić dużo czasu i poświęcić jej sporo uwagi, aby ją rozładować z tych wszelkich napięć i wyleczyć…

Widzę teraz, jak wielka skala zniszczeń jest zakamuflowana w „normalnych” ludziach. Ta normalność jest chora, bo jest jednolita, podobnie powyginana, brak różnorodności, opisu przeżyć, wpływu na świat… to co robimy innym sobie robimy

Jeśli człowiek patrzy na rybę, czy kaczkę, kurczaka, jak na obiekt do zjedzenia, to niech ma świadomość tego, że ta reprezentacja w nim jaka dopuszcza na taki sposób traktowania innych istot, przemienia się także w tą część psychiczną tego człowieka jaka na tym tym samym statusie ów gospodarza traktuje jako ofiarę…

Zwykłe prawa, jakich ogłupiony reformą edukacyjną człowiek nie zrozumie, gdyż jest przeładowany masą nieużytecznych życiowo bzdur, które zasłaniają mu dostęp do swojego świata.

Rozmowa o ważnych sprawach na ogół jest dość osamotniona.
Spójrz dookoła -ludzie uwielbiają pleść o niczym…
Tego propaganda uczy ich od dziecka.
Kontrola umysłów, dla samej kontroli…
Zapomina się tylko o jednym, że pierwszą ofiarą są Ci którzy kontrolują. Zapomnienie jest czasem największą karą.”

Autor: M.A.S.

Racjonalistyczni liberałowie, czyli psychopaci?

Racjonalizm, darwinizm, liberalizm: prawda

Fragmenty tekstów z jednego z blogów:

Racjonaliści:

Wbrew temu, co tak ochoczo deklarują, wcale nie krzewią oni rozumu ani nie są zainteresowani naszym dobrem i dbałością o nasze bezpieczeństwo. W rzeczywistości interesuje ich wyłącznie władza i terror, ponieważ jako rasowi psychopaci świetnie się bawią grając ludźmi niczym pionkami na planszy do gry. Prawdziwym celem ich działań jest pozbawienie nas wolności pod pretekstem chronienia nas przed iluzorycznymi zagrożeniami, nierzadko (a raczej bardzo często) przez nich cynicznie aranżowanymi.

Nie działają oni spontanicznie, jak każdy z nas, komu zdarza się czasem pod wpływem emocji napisać komentarz na onecie czy w forum Gazety. Ci ludzie to prawdziwa sfora internetowych wilkołaków, a jedną z ich agend, miejscem, gdzie się skrzykują, żeby ruszyć do zorganizowanej akcji zwalczania wolnych myśli i wolnych ludzi jest blip i tag „ttdkn”, na którym się wyżywają. Pewnie nie jest to jedyne takie miejsce, ale to akurat jest mi bardzo dobrze znane.

W dyskusji prowadzonej przez normalnych ludzi chodzi o wymianę opinii i podzielenie się z innymi własnymi przemyśleniami. W rzekomej „dyskusji” z psychopatycznymi trollami racjonalistycznymi chodzi wyłącznie o całkowite pokonanie przeciwnika, co uzyskują oni przez zmasowany atak (wszyscy na jednego), zasypanie go ogniem dywanowym demagogicznych i dezorientujących, a nawet wręcz cynicznie kłamliwych argumentów i w końcu wyczerpanie go energetyczne. Pod tym względem są oni wampirami energetycznymi o wręcz zabójczych właściwościach.

Ludzie (?) ci (postawiłam znak zapytania, ponieważ czasem mam wrażenie, że to cyborgi bez duszy) są mistrzami w stosowaniu cynicznych, socjotechnicznych sztuczek, dzięki którym skutecznie manipulują osobami nie posiadającymi wystarczająco silnego kręgosłupa światopoglądowego i duchowego i oczywiście młodzieżą. Małolaty szczególnie łatwo dają sobie wcisnąć ten kit „racjonalistycznej troski o dobro głupiego społeczeństwa”, tak rzekomo podatnego na irracjonalne impulsy i wszelkie „szaleństwa tłumów”. Młody człowiek z godnością dystansuje się od tego zabobonnego i prymitywnego motłochu, chętnie stając po stronie „rozumu” i „trzeźwego oglądu rzeczywistości”. Nikomu na tym blogu nie muszę tłumaczyć, że ten rzekomy „trzeźwy racjonalizm” jest w istocie kolejną warstwą matrixowej iluzji, którą mami się ludzkość.

Dziś chcę pokazać jeszcze jedną psychopatyczną sztuczkę, która omamiła ludzi do tego stopnia, że przestają oni widzieć fakt, że cała logika argumentacji została postawiona na głowie. Impulsem stała się dyskusja na Facebooku z pewnym racjonalistycznie zafiksowanym (jak sądzę młodym) człowiekiem, kategorycznie domagającym się przedstawienia solidnych dowodów na nieszkodliwość terapii, stosowanych przez medycynę alternatywną. Autor notki broniąc się przed tą dziwną argumentacją użył słów „nie przerzucajmy się terminologią socjologiczną”. Nic dodać, nic ująć. Ale do rzeczy…

Zacznijmy od tego, że (przynajmniej jeszcze na razie) w prawie obowiązuje zasada, iż człowieka uważa się za niewinnego dopóty, dopóki nie udowodni mu się winy. To samo dotyczy medycyny naturalnej.

To nie medycyna naturalna ma udowodnić, że nie szkodzi. To jej przeciwnicy, jeśli rzeczywiście posiadają takowe, muszą przedstawić solidne dowody na to, że szkodzi. Jak dotąd żadnych mających jakąkolwiek wartość dowodów nie widziałam, natomiast stale jesteśmy bombardowani oszczerczymi oskarżeniami pod adresem witamin, ziół, suplementów i naturalnych terapii. Pisze się na przykład, że rynek suplementów wart jest miliony dolarów, ale autorzy posługujący się takim argumentem ani słowem nie wspominają o kosmicznych wręcz przychodach koncernów farmaceutycznych (setki miliardów dolarów) ani o kosztach, jakie wszyscy ponosimy utrzymując alopatyczne szpitale, leczące rzekomo „za darmo” (czyli za kasę, którą państwowy Janosik wydziera siłą każdemu, również w pełni zdrowemu i nigdy nie korzystającemu z usług medycyny obywatelowi).

Nie będę pisać o tym, że zarabia się nie na zdrowiu, lecz na chorobie, bo pisałam o tym wiele razy i nie chcę nudzić. Zwrócę uwagę na coś innego: cała ta dyskusja jest jałowa i pozbawiona sensu. Jaki jest sens wyważania otwartych drzwi? W czasach, kiedy u nas panował komunizm i jako społeczeństwo byliśmy pozbawieni praw obywatelskich, wolni obywatele państw Europy Zachodniej, od dawna cieszący się demokracją i umiejący z niej korzystać, wywalczyli prawo do korzystania z usług medycyny naturalnej i wolność decydowania o tym, w jaki sposób życzą sobie być leczeni. Uregulowania te zostały przyjęte przez Unię Europejską, która przyznaje pacjentom prawo do odpisania kosztów takiej terapii od podatków. Skoro cywilizowana Europa uznała homeopatię, ziołolecznictwo i inne rodzaje terapii naturalnych za legalne i przyznała obywatelom prawo do decydowania o sposobie leczenia, to dlaczego my, jeszcze nie umiejący korzystać w pełni z demokratycznych praw, nie mielibyśmy zrobić tego samego? Uczmy się od tych, którzy radzą sobie lepiej niż my.


Wszystkie znajdujące się na portalu racjonalista.pl artykuły o medycynie naturalnej, homeopatii, (…) GMO, szczepieniach, leczeniu nowotworów i cukrzycy itp., sprawiające wrażenie racjonalnej polemiki z nieracjonalnymi przesądami lub demaskowania oszustw nie są żadną merytoryczną polemiką, lecz celową i cyniczną dezinformacją. Artykuły te celowo wprowadzają w błąd, przeinaczając i wypaczając prawdę, a nawet fakty. Nie wynika to z niewiedzy autorów, lecz z ich złej woli. Ktoś im dobrze płaci za robienie wody z mózgu naiwnych i nienawykłych do samodzielnego myślenia czytelników.

Pseudoracjonalistyczni guru cynicznie kłamią i manipulują, a parafialne pseudoracjonalistyczne owieczki są zbyt głupie, żeby samodzielnie odkryć fałsz i zbyt leniwe, żeby cokolwiek samodzielnie zweryfikować przy pomocy encyklopedii lub pytając o opinię profesjonalistów, np. astronomów.

(…)

Nauka również nie jest niezależna i już od dawna nie opiera się na niezbitych dowodach. Dzisiejsza nauka opiera się na grantach, bo dziś pieniądze, i to powiedzmy sobie szczerze WIELKIE pieniądze, stały się głównym celem dowolnego rodzaju działalności. Kariera i kasa, to cel większości ludzi. A granty rozdają korporacje. Uczelnie (głównie medyczne i biotechnologiczne) zostały wykupione przez korporacje i produkują (pozwolicie, że użyję tu ulubionego słówka racjonalistów) lolkontent pseudonaukowy. Tam, gdzie mówią pieniądze prawda milczy. Jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Każdy tropiący aferę detektyw kieruje się zasadą „podążaj za pieniędzmi”. Biotechnologia (GMO), medycyna (Big Pharma) i klimatologia (wielce intratny handelek limitami CO2) to kury znoszące złote jajka! Sprawdźcie sami, ile te branże generują zysku!

Dlatego, we własnym, dobrze pojętym interesie, poznaj alternatywną prawdę na temat zdrowia, a zwłaszcza szczepień, leczenia raka i innych „nieuleczalnych” chorób, aspartamu, GMO i polityki zmierzającej do stworzenia Nowego Porządku Świata (New World Order, NWO), o którym tak dużo mówili obaj prezydenci Bushowie i Zbigniew Brzeziński i za sprzeciwienie się któremu zapłacił życiem John F. Kennedy. Prawdy o tym nie znajdziesz w podręcznikach historii, ale znajdziesz ją w Internecie. Masz rozum? Wierzysz, że go posiadasz? To zacznij go używać do odsiewania prawdy od kłamstw! Przestań się bać samodzielnego myślenia, udowodnij, że potrafisz znaleźć prawdę nawet w śmietniku, pełnym dezinformacji i chaosu.

Portal „Racjonalista” nosi imię Woltera. A oto jego założenia programowe:

RACJONALISTA.pl jest serwisem propagatorów racjonalnego myślenia, prezentujących racjonalny obraz świata. Serwisem, który poza tym tropi absurdy, przesądy, szarlatanerię, uprzedzenia, kłamstwa, fobie i głupotę.

A co tak naprawdę powiedział Wolter?

Nie zgadzam się z tobą, lecz zawsze będę bronił twego prawa do głoszenia własnych poglądów.

Wzrok mam naprawdę dobry, więc nawet bez okularów widzę, że ostatnią rzeczą, jaką można powiedzieć o portalu „Racjonalista” jest to, że broni on prawa do głoszenia poglądów, z którymi się nie zgadza.

Na racjonalista.pl widzę zero tolerancji!

Jego główną (jeśli nie jedyną) zawartością jest zawzięte i kojarzące się ze świętą inkwizycją zwalczanie (pod wpływem krytyki eufemistycznie nazwane „tropieniem”) wszystkich istniejących poglądów poza ateistycznym materializmem i tzw. pseudo-racjonalizmem. Czemu innemu miałoby owo tropienie służyć, jeśli nie piętnowaniu i prześladowaniu po wytropieniu?

Pisząc o racjonalistach zrzeszonych w wiadomym portalu używam cudzysłowu, ponieważ nie mają oni monopolu na określanie się tym mianem. Każdy człowiek jest racjonalistą i kieruje się w życiu racjonalnymi przesłankami. Bez tego nie dałoby się żyć w społeczeństwie. Praca zawodowa, prowadzenie samochodu, płacenie rachunków – wszystko to wymaga racjonalnych decyzji i działań. Empirycy to ci, którzy wierzą w to, co widzą. Racjonaliści to ci, którzy widzą to, w co wierzą. [dr Sidney MacDonald Baker]

„Racjonalizm” zorganizowany ma wszelkie cechy sekty, piorącej mózgi swoich wyznawców. „Nauka”, na którą się tam powołują to zakurzone muzeum pradziadka, z czasów, kiedy tworzeniem podwalin pod naukę zajmowali się bogaci, młodzi dyletanci, którzy z nudów rozwijali różne pasje i zainteresowania. Stać ich było na to, żeby podróżować po całym świecie z młoteczkiem i odłupywać kawałki skał i tworzyć niekiedy dość fantastyczne teorie na temat powstania i wieku ziemi. Inni kupowali drogie lunety, patrzyli w gwiazdy i odkrywali planety. Jeszcze inni bawili się w chemików.

Czyli „jak sobie mały Kazio wyobraża”…

Jednym z takich bogatych młodzieńców  był Charles Darwin, który patrząc w lustro doszedł do wniosku, że człowiek musi pochodzić od małpy. Rzeczywiście, muszę przyznać, że podobieństwo jest wprost uderzające.

Ponieważ żaden z nich nie zobaczył, nie dotknął, nie zważył i nie zmierzył Boga doszli do „logicznego” wniosku: Boga nie ma! Dalszym prostym wnioskiem było uznanie, że wszystko powstało i istnieje przez przypadek. Amen! Czas mijał, ale „racjonaliści” nie zauważyli, że nauka poszła mocno do przodu i że dziś mamy erę fizyki kwantowej. Fizyka kwantowa wyjaśnia dlaczego i w jaki sposób działa homeopatia i pamięć wody.

Wiara w to, że geny determinują nasze zdrowie również została wysłana do lamusa, ponieważ jest akurat na odwrót: to duch góruje nad materią i dlatego wola włada genami, które są jej posłuszne. Dlatego jesteśmy w stanie uzdrawiać się siłą psychiki. W tzw. międzyczasie sławny genetyk i darwinista, Richard Dawkins, najwyraźniej stracił swą fanatyczną wiarę w pokrewieństwo z małpą i wygłosił nowe credo:

Cóż, mogłoby tak być, gdyby wcześniej, gdzieś we wszechświecie cywilizacja biorąca początek z darwinowskiej ewolucji nauczyła się skomplikowanej technologii i stworzyła formy życia. Mogliby wtedy zasiać je na naszej planecie. To jest bardzo, bardzo prawdopodobne, myślę nawet, że można by to udowodnić. Wchodząc w szczegóły biochemii czy biologii molekularnej możemy odnaleźć ślady ‘inteligentnego projektanta’. To byłaby istota o wyższej inteligencji z jakiegoś miejsca we wszechświecie. Tak, ale ta istota też musiałaby w jakiś sposób powstać, poprzez proces, który dałoby się wyjaśnić. Tak, życie nie może się zacząć spontanicznie.

„Racjonalizm” jest sektą, ponieważ jego wyznawcy kierują się fanatyzmem światopoglądowym, ślepą wiarą i zaślepieniem ideologicznym.

Dowodem na to, że do „racjonalistów” nie przemawiają niezbite dowody posłużyć mogą komentarze pod rozmową dziennikarza z jasnowidzem Krzysztofem Jackowskim. Pan Jackowski przedstawił cały plik dokumentów, wystawionych mu przez policję, zaświadczających, że jego wizje pomogły policji rozwikłać zagadki kryminalne lub znaleźć zwłoki ukryte w nieznanym miejscu. Zaświadczenia są opatrzone pieczęciami i podpisami komendantów. A co pisze „racjonalista” pod wywiadem? Oczywiście, pisze, że pan Jackowski nie jest jasnowidzem, lecz inteligentnym oszustem, a jako dowód przedstawia zmanipulowany program z Discovery. Dla „racjonalisty” liczy się jedynie opinia jakiegoś „racjonalistycznego” papieża lub guru, a nie prawda poświadczona urzędową pieczęcią.

Racjonaliści postrzegają świat dualistycznie, wyłącznie w kategorii „albo-albo”. Prowadzi to do postawy: „jeśli nie jesteś z nami, to znaczy, że jesteś przeciwko nam”. A więc wypowiadasz nam wojnę. To „racjonalizm” walczy z mistycyzmem, ezoteryką, radiestezją, astrologią, a co najgorsze: z medycyną naturalną, jedyną skuteczną i bezpieczną metodą leczenia.

Wy myślicie tylko lewą (analityczną i logiczną) półkulą mózgu, a my używamy obu i dlatego postrzegamy świat wielowymiarowo: „i to i to”. Nie odrzucamy niczego, co może mieć wartość. Nie odrzucamy ani duchowości ani nauki i techniki i z nimi nie walczymy. Widzimy zarówno ich zalety, jak i wady i uważamy, że bez problemu można je połączyć w harmonijną całość.

Ani duchowość ani nauka nie są groźne same z siebie. Groźne jest przeginanie w którąkolwiek stronę i trzymanie się tylko jednej z tych opcji. Duchowość bez rozumu natychmiast ulega niebezpiecznemu wypaczeniu w kierunku szaleństwa, a nauka bez duchowości i empatii staje się niszczycielska dla środowiska naturalnego i samego człowieka (co widać na każdym kroku).

(…)

Co zaleca Richard Dawkins?

Wiarę!

Ślepą wiarę w teorię ewolucji!

Taki z niego ateista! Wyraźnie nawołuje do zwalczania niewiary! Tak jak święta inkwizycja wszystkich niewierzących uważa za groźnych heretyków i żąda spalenia ich na stosie, tak Richard Dawkins uważa niewierzących w teorię ewolucji za „ignorantów, głupców, szaleńców lub podłych”. Jeszcze trochę, a zażąda dla nich śmierci przez spalenie na stosie lub ukamienowanie.

Racjonalizm nową, wszechświatową religią! I nową, naukową świętą inkwizycją!

My, racjonaliści, zwyciężymy! Nasza racja będzie jedyną obowiązującą w świecie! Zetrzemy z powierzchni ziemi wszystkie religie i Kościoły, wytrzebimy przesądy takie jak ezoteryka i medycyna naturalna, zakażemy witamin, suplementów i żywności ekologicznej, wprowadzimy (choćby siłą) ateizm, medycynę alopatyczną i „naukowe” GMO, aresztujemy i pozamykamy w obozach koncentracyjnych wszystkich, którzy nie podzielają naszego światopoglądu i postawimy podkuty but na stosie trupów naszych wrogów, którzy ośmielają się NIE WIERZYĆ w teorię ewolucji lub sprzeciwiać się materialistycznemu widzeniu rzeczywistości.

Będziemy maszerowali kolumnami zwycięsko przez świat, a na naszych wrogów padnie blady strach!

ZABRONIMY, ZAKAŻEMY, BĘDZIEMY ŚLEDZILI, INWIGILOWALI, KONTROLOWALI I BEZWZGLĘDNIE PRZEŚLADOWALI!

Zaprowadzimy Nowy Porządek świata! RACJONALISTYCZNY I NAUKOWY! Każdy obywatel zostanie zachipowany, dzięki czemu nie będzie mógł nawet myśleć samodzielnie i nareszcie zrobimy porządek na tym świecie.

(…)

Kartezjusz wpadł na „genialny” pomysł, że człowiek jest maszyną. Widocznie obracał się wyłącznie w kręgach racjonalistów. Oni faktycznie są maszynami i nie mają duszy.

Dusza jest boskim pierwiastkiem w człowieku. Ale nie wszystkie żyjące na tej planecie istoty o wyglądzie człowieka są ludźmi. Ruscy starowiercy nazywają takie istoty „twary” (twory). Wyglądają oni jak ludzie, lecz nie są ludźmi. To psychopaci. Istoty te są logiczne i racjonalne, przemawia do nich wyłącznie nauka ścisła i zimne, logiczne wnioskowanie. Są one pozbawione ludzkich uczuć, wręcz zupełnie ich nie rozumieją i wykazują całkowity brak empatii oraz współczucia. Jedynym celem jaki widzą w życiu i do którego dążą (po trupach!) jest postęp gospodarczy, zysk i rozwój techniki. Nie rozumieją potrzeby pomagania biednym i chorym, więc wszelką działalność społeczną tolerują tylko dlatego, że muszą. Do nauk humanistycznych oraz do idei ochrony środowiska, a zwłaszcza do wszelkich kwestii duchowych odnoszą się wrogo i z nienawiścią. Osobnik, który zionie nienawiścią do każdego, kto mówi o duchowej stronie życia, o sprawach metafizycznych lub o Bogu jest „twarem”, czyli ciałem bez duszy.

Taki „twór” postrzega istoty żywe jako mechanizmy, czyli bezduszne, białkowe maszyny. Kiedy zwierzę lub człowiek zachoruje, twór dochodzi do logicznego wniosku, że maszyna się zepsuła, więc trzeba ją naprawić dolewając do niej jakiegoś związku chemicznego, którego jej brakuje lub wymienić zepsute części na nowe. Współczesna nauka i medycyna jest dziełem bezdusznych „tworów”. To oni stworzyli medycynę alopatyczną i ostro lansują chirurgię, a zwłaszcza przeszczepianie narządów, również stworzonych sztucznie (metalowe kości, plastikowe rogówki, sztuczne serce itp.).

Zamiast przywracać w naturalny sposób homeostazę organizmu i leczyć narządy zachowawczo „twór” woli gwałcić symptomy przy pomocy chemii, wycinać „zepsute części” przy pomocy noża i wstawiać w ich miejsce nowe.

Ostatecznym celem jest stworzenie cyborga.

———-

Jeden z najwybitniejszych uczonych wszech czasów w rzeczywistości był alchemikiem, badaczem Biblii i członkiem tajnego stowarzyszenia. Głównym celem, jaki wytyczył sobie w życiu było obliczenie, na podstawie wskazówek zawartych w Biblii, kiedy nastąpi koniec świata. Wyszło mu, że w 2060 roku. Przy okazji wynalazł rachunek różniczkowy i całkowy, uzasadnił matematycznie prawa Keplera (który nota bene był sławnym astrologiem, a jego tzw. aspekty małe do dziś stosowane są z powodzeniem przez współczesnych astrologów) oraz odkrył prawo powszechnego ciążenia.

Tym szaleńcem i odludkiem był… Izaac Newton.

(…)

To bardzo przykre, drodzy “racjonaliści”, ale ktoś w końcu musi wam uświadomić, że jesteście produktem prania mózgu i niesprawiającym problemów, posłusznym i bezmyślnym niewolnikiem samozwańczych “oświeconych elit”. Nie jesteście myślicielami ani wybitnymi indywidualnościami, lecz autorytarnymi wyznawcami niebezpiecznych idei, które wbito wam do łbów na drodze indoktrynacji, zwanej edukacją. Z prawdziwym racjonalizmem, czyli samodzielnym myśleniem, nie ma to nic wspólnego.”

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://astromaria.wordpress.com/racjonalista/

Przymus szczepień w Polsce a prawo do decydowaniu o swoim zdrowiu. Ponoszenie odpowiedzialności za skutki uboczne szczepień

Przymus szczepień w Polsce a prawo do decydowaniu o swoim zdrowiu. Ponoszenie odpowiedzialności za skutki uboczne szczepień

Spotkanie odbyło się 27 października 2012. Poniżej relacje filmowe:

  1. „Przymus szczepień a prawo obywateli do decydowania o swoim zdrowiu”- dr inż. Jerzy Sienkiewicz
  1. „Przymus szczepień a prawo obywateli do decydowania o swoim zdrowiu” – pytania publiczności cz.1
  1. „Przymus szczepień a prawo obywateli do decydowania o swoim zdrowiu” – pytania publiczności cz.2

Cytuję: „Jak informuje Narodowe Centrum Informacji o Szczepionkach (NVIC, pozarządowa oraganizacja zajmująca się bezpieczeństwem szczepionek) w USA, wiele szczepionek dziecięcych zawiera dość szokujące składniki: proteiny abortowanych ludzkich płodów, uszkodzone DNA, a nawet genetycznie zmodyfikowaną ludzką albuminę. Te informacje wynikają z przeglądu bezpieczeństwa szczepień dziecięcych, przeprowadzonego przez NVIC.

Harmonogram szczepień został zakwestionowany w ostatnich latach ze względu na stały wzrost przypadków autyzmu i innych form uszkodzenia mózgu i układu nerwowego u zaszczepionych. Jak się okazuje, być może nawet 23 rodzajów szczepionek podawanych dzieciom rutynowo zawiera co najmniej jeden z tych dość wątpliwych składników.

Gdyby opinia publiczna o tym wiedziała, oznaczałoby to całkowity upadek przemysłu szczepionkowego, sugeruje serwis Natural News. W roku 1966, badacze wyodrębnili tkankę płuc z 14-tygodniowego abortowanego ludzkiego płodu i na jego podstawie opracowali linię komórkową znaną jako MRC-5, stosowaną w wielu szczepionkach aż do dzisiaj (np. szczepionka przeciwko ospie, odrze, śwince i różyczce, polio, wściekliźnie, żółtaczce A).

Podobnie, linia komórkowa znana jako RA27/3, pochodząca również od abortowanego ludzkiego płodu w 1964, w dalszym ciągu jest stosowana w produkcji szczepionek ProQuad i MMR II. Kontrowersyjna szczepionka MMR II jest znana również z tego, że zawiera Recombuminę, czyli genetycznie zaprojektowaną ludzką proteinę (albuminę).

Jest to jedyna szczepionka, która zawiera ludzką proteinę zmodyfikowaną genetycznie, informuje NVIC. A obecność tej proteiny w szczepionkach może wyjaśniać wzrost poziomu defektów neurologicznych spowodowanych szczepieniami w ostatnich latach. W dalszym ciągu za NVIC, istnieje wiele źródeł ludzkich protein w szczepionkach: linie komórek płodowych, ludzka albumina z ludzkiej krwi, ludzka albumina genetycznie projektowana.

Jeżeli zaś chodzi o albuminę z ludzkiej krwi, NVIC stwierdza, iż ulotki dołączane do leków nie zawierają żadnej informacji na temat pochodzenia krwi, ale co najmniej dwa źródła są wyraźnie wątpliwe. Wiemy więc, że komórki z abortowanych ludzkich płodów, ludzka albumina genetycznie modyfikowana, a także pochodne DNA i ludzkiej albuminy z nieznanych źródeł są stosowane do opracowywania szczepionek dziecięcych, podsumowuje serwis Natural News. Być może wyjaśnia to stały wzrost zachorowalności na alergie, astmę, syndrom jelita drażliwego, autyzm, a także inne przewlekłe choroby.

Źródło: Natural News

Tajemnicze zgony po pigułce antykoncepcyjnej: materiał z TVP

Tajemnicze zgony po pigułce antykoncepcyjnej: materiał z TVP

Poniżej materiał prosto z Telewizji Polskiej. Jeden z zaproszonych lekarzy powiedział wprost, że środki hormonalne w formie tabletek powodują częste powikłania, w tym zgony. Twierdzi, że lekarze o tym dobrze wiedzą, tylko nie mówią tego pacjentom. Telewizyjna prezenterka była autentycznie zszokowana tą wiadomością. Obecnie środki te stosuje się jak cukierki. Ich pierwotne zastosowaniem było zapobieganie ciąży, jednak podczas ich stosowania zauważono, że zmniejszają lub czasowo zaleczają one trądzik, więc przemysł farmaceutyczny to wykorzystał.

Zostały one zarejestrowane także i do tej przypadłości, jak i znacznie obniżono dopuszczalny wiek gdzie mogą być stosowane, choć najczęściej na ulotkach pisze się, że „brak danych co do stosowania w grupie wiekowej poniżej 18 lat” lub też: „ograniczone doświadczenie w stosowaniu w tej grupie wiekowej, konieczne zachowanie ostrożności”. To tak samo jak w przypadku środków przeciwdepresyjnych typu Prozac.

Producent zabezpiecza się, że jest ograniczone doświadczenie w stosowaniu Prozacu u nastolatków i żeby „zachować szczególną ostrożność”. Jednak powszechnie wiadomo, że środki typu Prozac zwiększają myśli i zachowania samobójcze u nastolatków i młodych dorosłych.

Dziś środki hormonalne stosuje się nawet u 12 – 13 letnich dziewczyn, na takie przypadłości jak trądzik, często bez konsultacji dermatologa, który ma większe kompetencje i doświadczenie w ocenieniu czy trzeba to leczyć hormonami czy nie. Najczęściej odbywa to się tak, że matka bierze córkę do swojego ginekologa aby przepisał hormony na trądzik.

Oczywiście, w świadomości społecznej pokutuje mit tego, że środki hormonalne można brać jak cukierki nawet przez kilkadziesiąt lat, bez konsekwencji zdrowotnych. Tymczasem biorąc te lekarstwa trzeba regularnie badać wątrobę, tj. wykonywać próby wątrobowe (aminotransferazy i inne enzymy), tak, jak przy lekach innego rodzaju. Przejdźcie się po klinikach leczenia niepłodności bądź po oddziałach szpitalnych dla trudnych przypadków ginekologicznych.

Zapytajcie się kobiet, czy długo stosowały hormony – w większości bądź u wszystkich będzie potwierdzenie – tak, długo, z 10 – 15 lat. Najlepiej oczywiście nie brać, środków hormonalnych, używać innej formy antykoncepcji, a w przypadku trądziku u nastolatek – zmienić dietę i nawyki (to ważne wbrew pozorom) i leczyć się u dermatologa, czyli tam gdzie powinno się leczyć takie przypadłości.

O tym, że powodują one powikłania, wiedziałem już przed rokiem 2000, gdy z USA były pierwsze raporty, w Polsce publikowane jedynie w niszowych gazetach. Oczywiście, zarówno FDA (Food & Drug Administration, instytucja rządowa z USA), jak i sami producenci hormonów zaprzeczali doniesieniom niezależnych naukowców, nazywając ich prace nierzetelnymi, bądź spiskowymi. Niektórym naukowcom w tych czasach się mocno oberwało, za „nierzetelność w badaniach” czy też za „szerzenie pseudo-naukowych teorii spiskowych”.

Jak jest dziś? Po procesach sądowych i miliardowych odszkodowaniach dla ofiar tych lekarstw i ich rodzin, oficjalnie przyznano rację tym naukowcom, a ostrzeżenia przed działaniami niepożądanymi widać nawet na ulotkach dołączanych do każdego opakowania hormonów. Wie też o tym każdy lekarz, jednak nieliczni dzielą się tą wiedzą z pacjentami, większość mówi, że owszem, każdy lek ma działania niepożądane, ale w tym wypadku „zdarzają się one bardzo rzadko”.

Czyli w domyśle, raz na milion lub rzadziej, a to nieprawda. Jest powszechne zalecenie, że kobiety powyżej 35 roku życia w ogóle nie powinny zażywać tych hormonów, gdyż według danych producenta, zwiększa się ryzyko zawału i udaru mózgu kilka-kilkanaście razy w stosunku do kobiet młodszych. Jednak który lekarz z prywatną praktyką przestrzega tego zalecenia? Jest to tylko zalecenie producenta a nie oficjalny rygor medyczny, czyli usankcjonowany przez prawo i praktykę lekarską.

Materiał filmowy z TVP:

http://www.tvp.pl/styl-zycia/magazyny-sniadaniowe/pytanie-na-sniadanie/wideo/hormonalny-srodek-na-tradzik-zabil-4-osoby/9982427

Inne materiały:

Podsumowanie wiedzy o środkach hormonalnych:

http://jarek-kefir.com/2011/04/15/pigulka-antykoncepcyjna-powoduje-raka/

Artykuł z 2012 roku o odszkodowaniach za te praktyki:

http://jarek-kefir.com/2013/02/06/odszkodowania-za-pigulke-yasmin-srodki-hormonalne/

Tiomersal, czyli rtęć w szczepionkach: bogate opracowanie

Cytuję: „Gromadząc się niepostrzeżenie w ludzkim ciele, metale ciężkie zaczynają w końcu wywoływać objawy, które bywają kojarzone z ADHD, autyzmem, chorobą Alzheimera, zespołem chronicznego zmęczenia (fibromyalgia), depresją, powodują brak odporności na stres, nadwrażliwość na dotyk, tiki nerwowe, nadpobudliwość, niepewny chód, zawroty głowy, nudności i wiele innych dolegliwości. Pogłębiające się stopniowo i niezauważalnie zatrucie jest obciążeniem, które sprawia, że coraz trudniej rozpocząć każdy nowy dzień. Ilość metali ciężkich w organizmie zwiększa się powoli, dlatego za przyczynę objawów bywa uważany wiek.

Rtęć to metal, który utrudnia naszemu ciału wytwarzanie glutationu, najważniejszego enzymu oczyszczającego nasz organizm z trucizn. Z tego powodu zatrucie organizmu jeszcze bardziej rośnie, a wraz ze zwiększeniem zatrucia organizmu pogarsza się stan zdrowia i ogólne samopoczucie.

Trujące działanie metali ciężkich, takich jak rtęć, znane jest od bardzo dawna.

W roku 1952 eksperci firmy farmaceutycznej Merck przygotowali raport na ten temat.

Poniżej jego ważny fragment:

“Toksyczność: łatwo wchłaniana przez drogi oddechowe (opary czystego pierwiastka, także jako pył związków rtęci, poprzez skórę i układ trawienny). Rtęć rozlana i podgrzana jest szczególnie niebezpieczna.

Ostre zatrucie: rozpuszczone sole rtęci działają gwałtownie niszcząc skórę i błony śluzowe; silne nudności, wymioty, bóle brzucha, biegunka; uszkodzenie nerek, śmierć zazwyczaj w ciągu 10 dni.

Stan chronicznego zatrucia: stany zapalne jamy ustnej i dziąseł, obrzmienie gruczołów ślinowych, nadmierne wytwarzanie śliny, luźne zęby, uszkodzenie nerek, drżenie mięśni, nagłe ruchy jelit, drganie kończyn, zmiany osobowości, zniechęcenie, depresja, nadpobudliwość, nerwowość, utrata władz umysłowych, utrata koordynacji ruchów.

Stwierdzono gromadzenie się rtęci w ważnych narządach i tkankach, takich jak wątroba, mózg i mięsień sercowy. Ważniejsze objawy zatrucia obejmują niestabilność emocjonalną, drżenia, zapalenie dziąseł i niewydolność nerek. Niektórzy wiążą rtęć ze stwardnieniem rozsianym i epilepsją. Dalej, wpływ rtęci na system odporności jest potencjalnie niszczycielski (…)

Niedawne badania dowiodły, że znaczące ilości oparów rtęci uwalniają się z plomb amalgamatowych po żuciu gumy tylko przez 10 minut.

Żadna agencja rządowa nie ustaliła, jaka jest bezpieczna ilość rtęci w amalgamatowych wypełnieniach dentystycznych. Niektórzy eksperci uważają, że „nie ma czegoś takiego, jak bezpieczna dawka rtęci”.

Narażenie na działanie rtęci jest szczególnie niebezpieczne dla płodu i dzieci.”

Jak widać, związek pomiędzy zatruciem rtęcią a nadpobudliwością i nagłymi zmianami nastroju jest znany od dawna.

Prof. dr hab. Maria Dorota Majewska jest znanym na świecie naukowcem i uznanym ekspertem w dziedzinie neurobiologii. Prowadzi prace badawcze nad ustaleniem wpływu rtęci na działanie układu nerwowego. W środowiskach naukowych jest uznanym ekspertem w tym temacie. Poniżej tekst prof. Majewskiej na temat tiomersalu, substancji konserwującej szczepionki, składającej się w 50% z rtęci (Hg) i opinia pani profesor o wpływie rtęci na zachowanie:

“…Polskie niemowlę zaszczepione zgodnie z obowiązującym kalendarzem szczepień może otrzymać do 7 miesiąca życia:

• 75 μg Hg w Wzb B – (3x 25 μg Hg)

• 75 μg Hg w DTP lub DTP+Hib (3x 25 μg)

• 25 μg Hg (Influenza)

• Razem = 175 μg Hg

Do 18 miesiąca może otrzymać dodatkowo 25 μg Hg (z DTP) i 25 μg Hg (influenza), razem 225 μg Hg. Rtęć jak wiemy akumuluje się w mózgu. Wśród obowiązkowych szczepień znajdują się dwa (BCG i Wzw B), podawane w pierwszej dobie życia, nierzadko nawet w 2 godziny po urodzeniu. Wiele wskazuje na to, że bardzo poważne zagrożenie dla życia i zdrowia dziecka stanowi szczepionka Wzw B (szczególnie firmy Euvax), która dostarcza jednorazowo 25 μg Hg, co stanowi ok. 8,3 μg Hg/kg wagi ciała. Ta ilość rtęci jest 83 razy większa od uważanej przez EPA za bezpieczną (0,1 μg Hg/kg/dzień) dla dorosłego człowieka. Ponieważ u noworodka bariera krew-mózg nie jest dobrze wykształcona, thimerosal wraz z antygenami i substancjami pomocniczymi szczepionek (m.in. wodorotlenek glinu; 250 μg) łatwo przedostają się o do mózgu, gdzie mogą powodować trwałe uszkodzenia. W drugim miesiącu życia polskie niemowlę może otrzymać jednorazowo 50 μg Hg (25 μg z Wzw B i 25 μg z DTP lub DTP+Hb).

Dla 4 kg niemowlęcia będzie to dawka Hg 125 razy większa niż uznana za bezpieczną dla dorosłej osoby. Neurotoksyczność związków rtęci została udowodniona ponad wszelką wątpliwość w setkach publikacji naukowych. Jest ona synergistycznie nasilana przez związki glinu….Neurobiologom (takim jak ja) nie sposób sobie wyobrazić, żeby tak duża ilość Hg, jaką wstrzykuje się niemowlętom, była obojętna dla rozwijającego się mózgu i zdrowia dziecka. Badania pokazały, że dzieci autystyczne mają upośledzone zdolności eliminowania rtęci z organizmu, więc jej toksyczne działanie jest u nich znacznie przedłużone (Grether J et al., Int J Toxicol. 2004, 23:275-6; Mutter J et al. Neuro Endocrinol Lett. 2005, 26:439-46).  Jedne dzieci zatrute rtęcią od pierwszych godzin życia będą w mniejszym lub większym stopniu opóźnione w rozwoju lub upośledzone umysłowo, inne będą cierpieć na autyzm, ADHD, padaczkę, astmę, cukrzycę, głuchotę i wiele innych trwale okaleczających chorób.”

Jak widać wątek ADHD pojawia się wraz z badaniami nad autyzmem. Nieco więcej na ten temat dowiadujemy się z wykładu prof. Majewskiej Rola hormonów sterydowych i thimerosalu w patogenezie autyzmu :

“W ciągu ostatnich 25 lat zaobserwowano dramatyczny wzrost przypadków autyzmu na świecie. W latach 1970. i wczesnych 1980. na autyzm chorowało jedno dziecko na 2500-3000, obecnie w USA i wielu innych krajach cierpi na tą chorobę 1 na 100. Oszacowano, że koszty społeczne opieki nad jedną osobą autystyczną w ciągu jej życia wynoszą ponad 3 miliony dolarów, a publiczne koszty leczenia i opieki nad osobami autystycznymi wynoszą dziesiątki miliardów dolarów rocznie. Wiele dowodów wskazuje na to, że blisko 30-krotny wzrost zachorowań na autyzm może wynikać z uszkodzeń neurologicznych niemowląt szczepionkami, których stale przybywa.

Dowody te oparte są na kilku faktach:

1) największy wzrost zachorowalności na autyzm nastąpił w latach 1990., kiedy wprowadzono szereg nowych szczepionek niemowlęcych;

2) w krajach, gdzie stosuje się mniej szczepień niż w USA czy w Polsce, zachorowalność na autyzm jest znacznie mniejsza i mniejsza jest umieralność niemowląt;

3) u dzieci nieszczepionych autyzm jest znacznie rzadszy lub wcale nie występuje;

4) na związek autyzmu ze szczepieniami wskazuje amerykańska baza powikłań poszczepiennych, VAERS,  oraz doniesienia tysięcy rodziców;

5) na związek taki wskazuje wiele niezależnych badań naukowych. Jednym z podejrzanych jatrogennych czynników szczepionek jest dodawany do nich jako konserwant organiczny związek rtęci, tiomersal. Tysiące niezależnych badań naukowych wykazało, że związki rtęci są silnie neurotoksyczne i że ich toksyczność jest wielokrotnie większa u rozwijających się organizmów. Ponieważ szczepionkowa teoria autyzmu nadal wzbudza kontrowersje, przeprowadziliśmy własne badanie kliniczne, aby oszacować potencjalny udział rtęci w chorobach ze spektrum autyzmu, jak również doświadczenia na zwierzętach – aby ocenić neurorozwojową toksyczność tiomersalu. W badaniu klinicznym uczestniczyło ok. 160 dzieci autystycznych i zdrowych z dwóch grup wiekowych, 3-4-latków i 7-9-latków.

Dzieci autystyczne były ponownie zdiagnozowane psychiatrycznie, ich włosy zostały poddane analizie na zawartość rtęci, a ślina – na obecność hormonów sterydowych. Dzieci autystyczne były porównane ze zdrowymi m.in. pod względem ogólnego stanu zdrowia (Apgar) i parametrów biometrycznych tuż po urodzeniu, liczby i rodzajów szczepień, powikłań poszczepiennych, zaburzeń rozwojowych, występowania chorób neurologicznych, alergii oraz innych zaburzeń. Analiza statystyczna wykazała, że generalnie dzieci autystyczne nie różniły się znacząco parametrami biometrycznymi i zdrowotnymi tuż po urodzeniu, ale występowały między nimi statystycznie znamienne różnice w powikaniach poszczepiennych oraz zaburzeniach rozwojowych. Od 27 do 50% dzieci autystycznych cierpiało też na ADHD, podczas gdy w ogólnej w populacji ten odsetek wynosi ok. 7%.

Między dziećmi autystycznymi i zdrowymi nie było statystycznych różnic w ilości i rodzajach podanych im szczepień. Dzieci autystyczne różniły się od zdrowych zawartością rtęci we włosach: młodsze dzieci autystyczne miały niższy poziom, a starsze – wyższy, niż dzieci zdrowe. Ponieważ usuwanie rtęci poprzez włosy jest jednym z mechanizmów jej eliminacji z organizmu, wyniki te sugerują, że młodsze dzieci autystyczne mogą mieć osłabione mechanizmy detoksykacji, dzięki czemu akumulują więcej rtęci w różnych organach, także w mózgu, co może nasilać jej neurotoksyczne działanie. Obserwacje te są zgodne z wynikami analiz innych badaczy oraz z faktem, że dzieci autystyczne wydzielają duże ilości rtęci podczas chelatacji.”

Safe Minds to amerykańskie stowarzyszenie rodziców dzieci dotkniętych autyzmem. Gromadzi wyniki badań naukowych dokumentujących związek pomiędzy zatruciem rtęcią i autyzmem i za zgromadzone środki publikuje je. Sponsoruje też badania naukowe zmierzające do dokonania następnych odkryć na tym polu.

Wyniki publikowanych przez Safe Minds badań potwierdzają opinię prof. Majewskiej – dzieci i niemowlęta otrzymują dawki rtęci znacznie przekraczające normy bezpieczeństwa, a podobieństwo objawów zatrucia rtęcią do cech dzieci nie tylko autystycznych, ale też z ADHD i depresją, jest uderzające.

Objawy zatrucia ołowiem

Nie tylko rtęć potrafi wyrządzić wielkie szkody. Także ołów w każdej postaci jest silnie trujący. Skutki jego działania są odczuwane dopiero po nagromadzeniu się go w organizmie. Objawami zatrucia ołowiem są anemia, osłabienie, przeziębienie, kolka, porażenie nerwu, opóźnienie rozwoju zdolności motorycznych. Ołów może obniżyć inteligencję, pogorszyć pamięć i spowodować problemy z utrzymaniem równowagi i ze słuchem. Ołów całymi latami zalega w kościach. Kiedy we krwi powstają braki wapnia, wapń przedostaje się on z kości do krwi, a wraz z nim także ołów. W czasie ciąży kobiety miewają często braki wapnia, dlatego ołów łatwo dociera z kości matki do ciała płodu.

Skąd rtęć i inne metale ciężkie wzięły się w moim ciele ?

Wiele metali ciężkich jest wszechobecnych w naszej cywilizacji.

W powietrzu, wodzie, żywności, opakowaniach żywności, w naczyniach kuchennych z aluminium, jest glin. Ołów obecny jest w farbach których używano do wykończeń wnętrz. Robotnicy pracujący przy produkcji akumulatorów są szczególnie narażeni. Dodawany kiedyś do paliw, nadal jest obecny w środowisku. Z kolei rtęć przedostaje się do organizmu z amalgamatowych (srebrnych) wypełnień dentystycznych, jednak na szczególną uwagę zasługuje zbrodniczy proceder dodawania do szczepionek dla dzieci związku rtęci o nazwie tiomersal (inne nazwy tego samego związku to thimerosal, timerosal a także mertiolat-stosowany w szczepionkach doustnych i kosmetykach, szczególnie w cieniach do powiek –  według badań austriackich najczęstszy alergen kontaktowy.)W niektórych krajach w szczepionkach już się jej nie stosuje, ale niesprzedane szczepionki przewożone są do innych państw. Ryby i kosmetyki to niektóre inne źródła rtęci. Nie należy wdychać oparów rtęci ani jej dotykać.

Stosowanie tiomersalu w szczepionkach jest wynalazkiem koncernu farmaceutycznego Eli Lilly, największego na świecie producenta leków psychiatrycznych.

Badania nad bezpieczeństwem tego związku przeprowadzono w roku 1930 na 22 pacjentach cierpiących na ostre zapalenie opon mózgowych. Żaden z tych pacjentów nie przeżył choroby, nie było więc szans, by skutki uboczne stosowania tiomersalu mogły być dostrzeżone. Wzięto to za dowód, że skutków ubocznych nie ma. Wyniki tego badania były uporczywie przytaczane jeszcze dziesiątki lat później jako dowód, że tiomersal jest bezpieczny:

Jak to możliwe, by pierwiastek obecny w ilościach zauważalnych tylko przez najsilniejsze mikroskopy, mógł wywołać tak wiele różnych chorób ?

Aby to zrozumieć, trzeba najpierw dowiedzieć się, co to jest wolny rodnik.

Elektrony są tym, co wiąże cząsteczki substancji, komórek i tkanek, z których zbudowane jest twoje ciało.

Elektrony mają taką właściwość, że krążąc dookoła atomu zawsze dążą do występowania w parach.

Elektrony, które mają swoją parę, czyli krążąc po orbicie atomu występują w liczbie 2, 4, 6, 8 itd., sprawiają, że atom lub cząsteczka jest stabilna. Atom lub cząsteczka, która ma parzystą liczbę elektronów, jest stabilna. Jeśli jeden z elektronów, krążących wokół atomu należącego do cząsteczki żywego organizmu, wydostanie się z orbity atomu i zostawi za sobą elektron bez pary, wtenczas taka cząsteczka nie jest już stabilna. Takie „uszkodzone” cząsteczki nazywane są „wolnymi rodnikami”. Dążą one do odzyskania równowagi przez odebranie elektronu innemu atomowi czy cząsteczce.

Odebranie jednego elektronu doprowadza do powstania innego wolnego rodnika, następnego atomu czy cząsteczki z elektronem bez pary. Taka “okradziona” z elektronu cząsteczka także dąży do odzyskania równowagi i „wyrywa” brakujący elektron sąsiedniej cząsteczce. Powstała w ten sposób reakcja łańcuchowa sprawia, że równowaga cząsteczek żywego organizmu jest zaburzona, a żywe komórki objęte rodnikową reakcją łańcuchową, nie mogą właściwie spełniać swoich funkcji, ponieważ reakcja ta może obejmować setki milionów cząsteczek naszego organizmu.

Mikroskopowe drobiny metali ciężkich, takich jak ołów, żelazo, rtęć czy glin, przedostają się do naszego ciała. Ciało próbuje je odseparować, obrastają one tkanką. Takie obrośnięte tkanką drobiny trujących metali często zalegają wewnątrz ciała albo na powierzchni skóry całymi latami. Są jak bomby zegarowe – jeśli zetkną się z wolnymi rodnikami, same się nimi staną i rozpoczną wydzieranie elektronów innym atomom i cząsteczkom, tworząc następne wolne rodniki. Jeżeli działanie wolnych rodników obejmie cząsteczkę kwasu DNA, wtedy istnieje ryzyko, że dojdzie do zmian genetycznych w komórce i do powstania komórki rakowej i nowotworu. Obecnie, rośnie liczba specjalistów rozumiejących, że wzrost ilości wolnych rodników w naszym środowisku jest przyczyną wzrostu liczby zachorowań na nowotwory.

Ośrodkowy układ nerwowy (OUN) jest najdelikatniejszym i najprecyzyjniejszym z układów naszego organizmu i dlatego najłatwiej jest go uszkodzić. Prawda jest taka, że nasz układ nerwowy działa na metale jak magnes. Nasz mózg jest zazwyczaj chroniony przed zagrożeniami z zewnątrz przez skuteczną barykadę znaną jako bariera krew-mózg. Jednak rtęć, ołów, aluminium, kiedy dostaną się do naszego ciała i do naszej krwi, z łatwością przekraczają tą barierę. Atomy metali ciężkich, po zetknięciu z wolnym rodnikiem, same się nimi stają, dają początek rodnikowej reakcji łańcuchowej, czyli wzajemnemu wyrywaniu sobie elektronów przez cząsteczki, z których zbudowane są komórki naszego organizmu, w tym także komórki układu nerwowego.

Skoro do 7 miesiąca życia dziecko otrzymuje, zgodnie z kalendarzem szczepień, do 175 µg czystego pierwiastka rtęci, (1 μg Hg to tylko jedna milionowa część grama, jednak aż ok. 302861273116992 atomów Hg!), to stają się jasne słowa prof. Majewskiej:

“Neurobiologom, takim jak ja, nie sposób sobie wyobrazić, żeby tak duża ilość rtęci, jaką wstrzykuje się niemowlętom, była obojętna dla rozwijającego się mózgu i zdrowia dziecka.”

Witaminy i bioflawonoidy, związki występujące w owocach i warzywach, neutralizują wolne rodniki oddając im swój elektron, same nie stając się przy tym wolnym rodnikiem.

Związki, które posiadają taką właściwość, nazywa się przeciwutleniaczami lub antyoksydantami.

Ich przyjmowanie jest konieczne, ale skuteczniejsze od stosowania wysokich dawek przeciwutleniaczy jest usunięcie z organizmu trujących metali. Dlaczego? Wolny rodnik, nawet jeśli będzie to pojedynczy atom, po zetknięciu się z drobiną metalu, nie wytwarza następnego, pojedynczego wolnego rodnika, ale wiele tysięcy wolnych rodników – przyczynę alergii, stanów zapalnych, zaburzeń neurologicznych, nowotworów, chorób układu krążenia i wielu, wielu innych chorób.

Metale ciężkie są przyczyną tak wielu różnych dolegliwości, że osoby poddane kuracji oczyszczającej organizm z trujących metali, donoszą o ustąpieniu najrozmaitszych dolegliwości i poprawie samopoczucia.

Wyjątkowo wysoka skuteczność jest odnotowywana w leczeniu miażdżycy naczyń krwionośnych.

Ale czy usunięcie rtęci z organizmu daje szansę na usunięcie objawów autyzmu albo ADHD? Wielu rodziców twierdzi, że stosowanie chelatacji okazało się skuteczne w leczeniu ich autystycznych dzieci, a oczyszczanie organizmu z metali ciężkich jest ważnym elementem działań podejmowanych w klinikach leczenia dzieci autystycznych. Lekarze są jednak ostrożni w wyrażaniu opinii i zaznaczają, że usunięcie nadmiaru metali ciężkich oznacza usunięcie głównej przyczyny powstania autyzmu, ale nie gwarantuje usunięcia szkód, które te metale zdążyły wyrządzić.

Już przeszło 60 lat temu znano chelatację – metodę odtruwania organizmu poprzez stosowanie związków chelatowych.

Związkiem chelatowym nazywa się taką grupę atomów, które mają zdolność przyciągania do siebie i chwytania atomu metalu. Istnieje wiele różnych substancji mających taką właściwość, np. hemoglobina, która jest chelatem żelaza. Chlorofil i wiele, wiele innych substancji powszechnych w przyrodzie jest chelatami.

Atomy metali ciężkich nasz organizm wydala z wielkim trudem, ponieważ metale te nie są rozpuszczalne w wodzie. Jednak jeśli zostaną wychwycone przez związek chelatowy, z łatwością są usuwane wraz z kałem, moczem i potem. Obecnie, istnieją dwie metody stosowania chelatacji, obie skuteczne, ale bardzo się od siebie różniące.

Historia stosowania chelatacji

W roku 1948, dr Norman Clarke ze szpitala w Detroit w Stanach Zjednoczonych, rozpoczął badania nad związkiem chelatowym o nazwie EDTA przy okazji leczenia robotników zatrutych ołowiem. Zauważył, że po rozpoczęciu leczenia kilkuset pacjentów, u wszystkich zanikały zawroty głowy, a oznaki starzenia, nawet bardzo posunięte, w znacznym stopniu ustępowały. Od tego czasu, stosowanie chelatacji stało się główną metodą w leczeniu zatrucia ołowiem. Później jeszcze, wiele badań naukowych potwierdziło, że chelatacja jest bezpieczną, skuteczną, niedrogą i łatwą w stosowaniu alternatywą dla nieskutecznych operacji i szkodliwych, ale drogich leków.

Początkowo, związki chelatowe stosowano wyłącznie dożylnie, i to tylko w przypadkach ciężkich zatruć metalami ciężkimi.

Procedura ta polega na wprowadzeniu do krwiobiegu związków chelatowych. Zabieg jest wykonywany w warunkach szpitalnych, a do dziś dzień najczęściej stosowanym do tego zabiegu związkiem chelatowym jest EDTA. Metoda ta znana jest od przeszło 60 lat, jednak dopiero od około 40 lat stosuje się ją, aby poprawić stan zdrowia pacjenta w przypadkach lżejszych zatruć. Obecnie, tysiące lekarzy wielu krajów Zachodnich coraz częściej stosują ją, aby zwiększyć drożność naczyń krwionośnych – seria takich zabiegów doprowadza do usunięcia blaszki miażdżycowej. Zabieg jest całkowicie bezpieczny i nie są znane żadne skutki uboczne, jakkolwiek istnieje pewna grupa lekarzy, która twierdzi, że najbezpieczniej jest nie robić nic i pozostawić rtęć, ołów i inne trujące metale wewnątrz organizmu. Opinie takie najczęściej słychać w Stanach Zjednoczonych, gdzie chelatacja jest alternatywą dla bypassów, zabiegu operacyjnego, którego wykonywanie jest źródłem utrzymania wielu lekarzy.

Obecnie, chelatacja jest metodą powszechnie akceptowaną przez lekarzy, którzy są na bieżąco z wynikami badań naukowych na ten temat.

W roku 1975 prezes amerykańskiej Narodowej Federacji Zdrowia, dr Kurt Donsbach, zaprezentował pierwszą recepturę preparatu do chelatacji doustnej. Chelatacja doustna to kuracja oczyszczająca organizm z trujących metali polegająca na połykaniu związków chelatowych, witamin i mikroelementów w ilościach niezbędnych do skutecznego przeprowadzenia kuracji. Skuteczność kuracji mierzy się poprzez badanie ilości metali ciężkich w wydalanym moczu (a najlepiej w kale) przed rozpoczęciem kuracji oczyszczającej i po jej rozpoczęciu. Kilkukrotny wzrost ilości wydalanych metali ciężkich , w tym rtęci i ołowiu, jest rzeczą normalną.

Dr Kurt Donsbach rozpoczął nową, ważną epokę stosowania chelatacji jako suplementu diety. Od tego czasu każdy może bezpiecznie poprawić stan swojego zdrowia, usuwając ze swojego organizmu jedne z najgorszych, najbardziej rozpowszechnionych w środowisku współczesnego człowieka trucizn. Po zaprezentowaniu swojego preparatu, wiele firm rozpoczęło sprzedaż produktów opartych na podobnej recepturze.

W latach 70-tych XX wieku, chelatację stosowano głównie dla usunięcia zmian miażdżycowych w naczyniach krwionośnych. Uważano wtenczas, że przywrócenie drożności i elastyczności naczyniom krwionośnym zawdzięcza się związkom chelatowym, które usuwają wapń z blaszki miażdżycowej. Zarówno chelatacja dożylna, jak i doustna, skutecznie usuwają zmiany miażdżycowe.

Kiedy komórki tworzące twoje naczynia krwionośne są narażone na kontakt z wolnymi rodnikami, nie zawsze umierają od razu. Często uszkodzona jest ich zdolność do prawidłowego funkcjonowania, stają się słabsze.i tracą część swoich zdolności do wydalania produktów przemiany materii. Znaczną ich część stanowi wapń, który komórka powinna usunąć. Kiedy komórka nie jest w stanie usunąć wapnia, ten zaczyna się gromadzić i w końcu komórka obumiera. Dochodzi do nawarstwiania się obumarłych komórek i do zwapnienia naczyń krwionośnych. Widzimy więc, że choroba wieńcowa nie ma żadnego związku z poziomem cholesterolu we krwi, z masłem ani jajecznicą, ale z upośledzoną zdolnością komórek naczyń krwionośnych do wydalania wapnia, spowodowaną działaniem wolnych rodników, a szczególnie metali ciężkich. Dlatego chelatacja, czy to dożylna, czy doustna, jest skuteczną metodą zapobiegania chorobom nowotworowym i chorobie wieńcowej serca – dwóch najczęstszych przyczyn śmierci w państwach Zachodnich.

Nieporozumienie, jakie narosło wokół mechanizmu działania chelatacji polega na tym, że jeszcze wciąż często sądzi się, że EDTA usuwa wapń ze złogów wapiennych w naczyniach krwionośnych i w ten sposób przywraca im drożność. W rzeczywistości, mimo że EDTA bardzo łatwo łączy się z tym pierwiastkiem, to także z łatwością zrywa się to połączenie, jeśli tylko napotka na swojej drodze atom metalu, z którym może związać się mocniej. Dr Elmer Cranton, prawdopodobnie największy znawca tematu chelatacji dożylnej, podaje, z którymi pierwiastkami EDTA tworzy połączenia w kolejności malejącej, od najsilniejszego do najsłabszego:

Chrom 2+
Żelazo 3+
Rtęć 2+
Miedź 2+
Ołów 2+
Cynk 2+
Kadm 2+
Kobalt 2+
Glin 3+
Żelazo 2+
Mangan 2+
Wapń 2+
Magnez 2+

Czyli EDTA utraci połączenie z wapniem, jeśli tylko napotka na swojej drodze atom żelaza. Z kolei “wypuści” żelazo a przechwyci ołów, jeśli tylko się z nim zetknie. Wypuści ołów, by przyłączyć do siebie rtęć, jeśli ta będzie wystarczająco blisko. Jak widać, to mało prawdopodobne, by EDTA opuściło nasz organizm wraz z wapniem.

Nas interesuje fakt, że rtęć i ołów, pierwiastki najszkodliwsze dla układu nerwowego, są bardzo wysoko na tej liście, co oznacza, że EDTA bardzo mocno się z nimi połączy.

No dobrze, to wszystko brzmi bardzo ładnie, ale czy to działa? Decydującym testem skuteczności chelatacji jest zbadanie poziomu metali ciężkich w moczu, a jeszcze lepiej w kale, przed rozpoczęciem chelatacji i kilka, kilkanaście dni po jej rozpoczęciu.

Jeśli chodzi o EDTA, która jest sztucznym aminokwasem, to w przybliżeniu połowa tego aminokwasu przebywa w krwiobiegu przez godzinę. W tym czasie wyłapuje atomy metali ciężkich, puszcza i łapie atom metalu jeszcze cięższego. Chelat zostaje następnie usunięty wraz z moczem. Ciało od początku uznaje EDTA za substancję obcą i dąży do pozbycia się tego aminokwasu. To dlatego pozostaje wewnątrz naszego ciała tak krótko.

EDTA jest chelatem stosowanym w chelatacji dożylnej, działa w układzie krwionośnym.

Lecz w chelatacji doustnej są stosowane oprócz EDTA także dwa inne związki chelatowe – cysteina i N acetyl-cysteina.

Gdy EDTA zostaje przyjęta doustnie, wiąże metale w żołądku i jelitach. Jest też zdolna do przyciągnięcia metali znajdujących się wewnątrz ciała poprzez ścianki jelit. EDTA, która jest obecna w tych miejscach, jest aktywna aż do czasu wydalenia z organizmu. Ponieważ zawartość żołądka i jelit pozostaje wewnątrz ciała przez około 24 godziny, dlatego EDTA przyjęta doustnie pozostaje aktywna dłużej, niż wtedy, gdy jest przyjęta dożylnie.

A co się dzieje z cysteiną i N-acetyl cysteiną ? Są to naturalne aminokwasy. Pozostają aktywne w krwiobiegu przez wiele godzin, część z nich zostanie zużyta do budowy struktur proteinowych lub zostanie rozłożona na cukry. Cysteina i N acetyl-cysteina (w skrócie NAC), która przyłączyła do siebie metale, zostanie uznana przez nasz organizm za “ciało obce” i zostanie wydalona wraz z moczem. Podobnie stanie się z przyjętą doustnie częścią EDTA, która zostanie wchłonięta przez ciało.

Karl Loren jest znawcą tematu chelatacji, twórcą receptury preparatu do chelatacji doustnej, dostępnego w Stanach Zjednoczonych od kilkunastu lat, a także jest autorem książki Life Flow One, publikacji popularnonaukowej na temat chelatacji. Karl Loren tak wyjaśnia mechanizm działania procesu chelatacji i tłumaczy różnicę pomiędzy chelatacją dożylną i doustną:

“Istnieją dwa miejsca, w których ciężkie (trujące) metale znajdują się w ciele. Pierwszym są płyny naszego ciała, przede wszystkim krew, w której się unoszą, a drugim miejscem są tkanki, w których mikroskopijne drobiny metalu mogły “utknąć”. Zatem, bardzo mała, o rozmiarach rzędu kilku atomów, drobina metalu może tkwić w którymkolwiek organie ciała, w płucach, oskrzelach, wątrobie, sercu, w skórze, itd. Można mieć wiele tysięcy takich drobin w całym ciele – to nowa sytuacja, takich rzeczy nie było kilkaset lat temu.

Czy usuwanie tych drobin może być szkodliwe dla nerek, to sprawa poza dyskusją, jako że i tak są bardzo szkodliwe tak długo, jak pozostają w ciele. Szkody wyrządzane przez metale mają miejsce, ponieważ działają jak “powielacze” wolnych rodników. To nie jest dobrze rozumiane przez większość lekarzy, bo nie ma możliwości, by jakikolwiek lek mógł usunąć metale lub zmniejszyć aktywność wolnych rodników. Witaminy i niektóre naturalne substancje mogą neutralizować wolne rodniki, ale leki po prostu je tworzą, nie likwidują. Istnieje chelatacja dożylna i istnieje chelatacja doustna. W chelatacji dożylnej, do usuwania metali stosuje się sztucznego aminokwasu EDTA.

EDTA NIE usunie tych metali, które utknęły wewnątrz tkanek, ale doskonale usuwa metale z krwi. Robi to łącząc się z metalem. Kiedy EDTA i metal są już ze sobą związane, nasze ciało traktuje ten aminokwas jako “ciało obce” w krwiobiegu i próbuje je odfiltrować w nerkach. Rzeczywiście, przez twoje nerki przechodzą metale, ale to nie jest nic złego w porównaniu z pozostawieniem tych metali wewnątrz ciała. Niemniej, lekarze zawsze sprawdzają stan twoich nerek zanim rozpoczną chelatację dożylną.

Kiedy ktoś ma słabe nerki, lekarz stosujący chelatację dożylną może odmówić zastosowania zabiegu, ale to jest rzadkością. Ryzyko dla nerek związane ze stosowaniem chelatacji dożylnej nie jest spowodowane samymi metalami, ale z trudnościami z dużą ilością EDTA, która nagle pojawia się w nerkach. EDTA nie łączy się najmocniej z rtęcią, a co za tym idzie, nie jest najwydajniejsza w usuwaniu tego metalu.

Ponieważ wielu ludzi ma pełne rtęci plomby amalgamatowe, to większość z nich jest zatruta rtęcią. EDTA potrafi zdziałać cuda, ale cysteina jest w zasadzie lepszym chelatorem rtęci niż EDTA. EDTA ma coś takiego, jak “półokres trwania” wewnątrz ciała – innymi słowy, kiedy jest wprowadzona do ciała, czas jej działania od wprowadzenia do wydalenia przez nerki to tylko kilka godzin. Niewielka ilość EDTA przechodzi przez nerki w ciągu kilku minut, a w przeciągu kilku godzin w krwiobiegu nie pozostaje już nic.  Dawka około 1 grama, lub 1,5 grama EDTA, jest podawana przez przeszło 3 godziny. To ilość i czas podawania, który został uznany za najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy dla tego zabiegu. Następnie, lekarze spodziewają się, że powrócisz na dalsze zabiegi, może 20 albo 30, w ilości od jednego do 3 na tydzień.

Chelatacja doustna według mojej receptury także zawiera EDTA, ale ponieważ tylko 5% EDTA przyjmowanej doustnie trafia do krwiobiegu, to tylko nieznaczna część tego aminokwasu działa w taki sam sposób, jak podczas chelatacji dożylnej. Dawka dzienna EDTA przy chelatacji doustnej to tylko 500mg, ale ta ilość robi dokładnie to samo, co EDTA stosowana w chelatacji dożylnej.Około 95% EDTA przyjmowanej doustnie pozostaje w żołądku i w jelitach. Jak długo tam pozostaje, to już zależy od tego, jak często się wypróżniasz. W miejscach, przez które przechodzi, jest bardzo pożyteczna. Po pierwsze, usuwa z twojego pokarmu metale ciężkie, zanim zostaną wchłonięte przez ciało. Przyłącza do siebie metal, który następnie usuwasz wraz ze stolcem. Nie mają szansy stworzyć zagrożenia dla twojego ciała. Po drugie, EDTA jest zdolna przyciągnąć metale znajdujące się wewnątrz twojego ciała poprzez ścianki jelit i także umożliwia ich usunięcie.

Moja receptura polega także na zastosowaniu naturalnych aminokwasów – cysteiny i NAC (n-acetylocysteiny) w procesie chelatacji. Substancje te “chelatują” bardzo podobnie jak EDTA. Jednak cysteina oraz NAC mają zdolność “odklejania” tych mikroskopijnych drobin metali w tkankach, rozrzuconych w różnych miejscach naszego ciała. Dlatego cysteina gruntowniej wykonuje zadanie chelatowania metali niż EDTA. Mamy więc cysteinę i NAC, które “wyłapują” metale, czy to te we krwi, czy też te, które utknęły w tkankach i usuwają je. Cysteina i n-acetylocysteina związana z metalem nie jest już pożyteczna jako składnik pożywienia, więc ciało usuwa je podobnie jak EDTA, poprzez nerki. Ponieważ cysteina jest naturalną substancją i jej część może zostać wykorzystana przez ciało w procesie przemiany materii, to znacznie mniejsza ilość cysteiny spełnia to zadanie, które wykonuje EDTA przyjmowana dożylnie. Co za tym idzie, nerki rzeczywiście SĄ narażone na kontakt z metalami, ale obciążenie dla nerek stworzone przez cysteinę związaną z metalami jest daleko mniejsze, niż w przypadku EDTA.

Mamy więc proces chelatacji, który jest daleko delikatniejszy wobec nerek, niż terapia przez chelatację dożylną. Chelatacja stosowana doustnie przebiega powoli. Chelatacja stosowana dożylnie jest zawsze dużo szybsza. Chelatacja doustna jest procesem gruntowniejszym, ponieważ usuwa niektóre skażenia metalami, których chelatacja dożylna nie usunie. Ponadto, chelatacja doustna jest na ogół tańsza.

Należy pamiętać o bardzo istotnym fakcie – NIE jest bezpieczne stosowanie samej tylko cysteiny. Niektóre niebezpieczne receptury oferują cysteinę z kilkoma ziołami i nazywają to “chelatacją doustną”. Stosowanie samej tylko cysteiny może doprowadzić do powstania kamieni nerkowych. Skutecznie zapobiega się temu przez stosowanie witaminy C w ilości 4 lub 5 razy przekraczającej ilości cysteiny i NAC. Witamina C skutecznie zapobiegnie powstaniu kamieni nerkowych. Jednak nie można stosować jedynie cysteiny i witaminy C. Duże dawki witaminy C mogą spowodować oznaki braku witaminy B.

Witaminy muszą być podawane w ilościach zapewniających równowagę składników, a Life Glow Plus, a także Super Life Glow, dostarczają wszystkich potrzebnych składników we właściwych proporcjach. Jedynymi minerałami, które mogą być usunięte podczas chelatacji, to te, które są cięższe od wapnia – większość z nich jest szkodliwa. Cynk jest cięższy, jednak mój preparat uzupełnia jego braki. Co dzieje się z EDTA znajdującą się w żołądku? NIE zostanie usunięta przez nerki, ale wraz z kałem. EDTA podawana doustnie ma dłuższy czas działania. Dlatego, jeśli chcesz być skrupulatny i poznać skuteczność EDTA podawanej doustnie, powinieneś zbadać stolec na obecność metali ciężkich.

Na koniec, najlepszym sposobem porównania chelatacji podawanej dożylnie i chelatacji podawanej doustnie, jest przyjrzenie się raczej wynikom działania, niż jego mechanizmowi.

EDTA podawana dożylnie wydaje się być szybsza od chelatacji podawanej doustnie.

Ludzie często doświadczają dramatycznych zmian już po 3 lub 4 zabiegach chelatacji dożylnej. Tak duże zmiany w przypadku chelatacji doustnej pojawiają się zazwyczaj po 30 dniach. Osobiście uważam, że jeżeli pilnie potrzebujesz zmian, to chelatacja dożylna jest najlepsza. Ale po 30, najdalej po 60 dniach, chelatacja doustna jest równie skuteczna, jeśli nie skuteczniejsza, niż 30 zabiegów EDTA podawanej dożylnie.”

“Wiem, że rtęć często jest uważana za przyczynę autyzmu. Podejrzewam, że istnieją też inne czynniki. Wiem, że wielu rodziców dzieci autystycznych próbowało różnych sposobów chelatacji. Ponieważ to jest bolesna sytuacja dla rodziców, dlatego desperacko szukają rozwiązań i często padają ofiarą bzdur i oszustw. Wiele oszukańczych produktów znajduje się w sprzedaży, dlatego często nie mają możliwości należycie sprawdzić, czy chelatacja to właściwe rozwiązanie. Jednak nie otrzymałem do tej pory informacji od rodziców o wyleczeniu autyzmu poprzez chelatację doustną. Nie sprzedaję żadnego produktu dietetycznego, jednak zalecałbym rodzicom dzieci autystycznych przeczytanie podsumowania moich badań i poważne przemyślenie usunięcia produktów mlecznych i zbożowych z diety każdego dziecka mającego problemy z zachowaniem.

Myślę, że jest jeszcze coś więcej, i chociaż większość rodziców nawet nie chce nawet myśleć o takiej możliwości, to sądzę, że mógł mieć miejsce szok prenatalny, coś, co zdarzyło się podczas ciąży, zatrucie lekami lub narkotykami, jakiś uraz, może nawet zgwałcenie żony czy inne traumatyczne zdarzenie, coś, o czym należałoby pomyśleć równolegle ze sprawą chelatowania rtęci. Chelatacja doustna jest bardzo bezpieczna i stosunkowo tania w porównaniu z wieloma innymi sposobami. Dorosłym doradzam stosowanie 20 kapsułek Life Glow Plus dziennie, mojego najpopularniejszego preparatu. Bardzo małemu dziecku, jeśli waży 15 kg, podaj 20% porcji dla dorosłych . Zanim rozpoczniesz chelację, zbadaj zarówno mocz jak i kał na obecność rtęci. Powinnaś mieć porównanie, aby mieć pewność, że mój preparat działa. Możesz zrobić drugie badanie już kilka dni po rozpoczęciu chelatacji. Spodziewaj się przede wszystkim znacznego wzrostu ilości rtęci w kale.(…)”

Ja, Konrad Kasperczak, stosuję preparat do chelatacji według receptury Karla Lorena, zawierający 3 rodzaje związków chelatujących i pełen komplet witamin i minerałów. Preparat ma silne działanie i zmiany w funkcjonowaniu organizmu łatwo zaobserwować.

Czytelnika zastanowić może, dlaczego wobec tylu wątpliwości związanych ze stosowaniem tiomersalu w szczepionkach, nie został on zastąpiony innym konserwantem ? Warto pamiętać, że stosowanie tego związku w szczepionkach jest wynalazkiem kolosalnej firmy farmaceutycznej operującej dziesiątkami miliardów dolarów rocznie. Kwoty wypłacane na odszkodowania, nawet jeśli sięgają milionów dolarów, są śmiesznie niskie w porównaniu z globalnymi zyskami ze sprzedaży produkowanych przez Eli Lilly leków, stosowanych w chorobach wywołanych działaniem metali ciężkich. Eli Lilly produkuje leki stosowane w leczeniu choroby wieńcowej, nowotworów, ADHD, zaburzeń psychicznych. Choroby te można wywołać przez stosowanie metali ciężkich, szczególnie rtęci.

Prof. Thomas Szasz to autor wielu bardzo znanych publikacji dotyczących prawa pacjenta do pełnej informacji o działaniu terapii, a także o prawie wyboru pacjenta co do sposobu leczenia. Jest ekspertem w dziedzinie psychiatrii, znanym jako współtwórca organizacji o nazwie Obywatelska Komisja ds. Praw Człowieka, której celem jest przywrócenie etyki w dziedzinie zdrowia psychicznego.

Drugim założycielem tej organizacji jest Church of Scientology ( Kościół Scjentologii) – mniejszość wyznaniowa, według której duchowe oświecenie nie jest możliwe, gdy działanie umysłu człowieka jest zakłócone działaniem narkotyków, leków psychiatrycznych, leczeniem psychiatrycznym obejmującym elektrowstrząsy, hipnozę i inne brutalne metody.

Kościół ten dysponuje własną techniką doskonalenia pracy umysłu o nazwie dianetyka, którą stosują m.in. John Travolta, Tom Cruise i często odwiedzający Polskę znany muzyk jazzowy, Chick Corea. Członkowie Kościoła Scjentologii stosują też oczyszczanie organizmu z toksyn, w tym z metali ciężkich, za pomocą intensywnej techniki o nazwie Purification (oczyszczenie), z którą wiążą się kilkugodzinne pobyty w saunie, z jednoczesnym podawaniem dużych dawek witamin, soli mineralnych, mikroelementów i stosowaniem ćwiczeń fizycznych. Stosowanie tej techniki może trwać nawet kilka tygodni dzień po dniu, zanim zostanie osiągnięty oczekiwany efekt oczyszczenia organizmu. Proces ten mogą przejść osoby dorosłe. Niektórzy członkowie Kościoła Scjentologii uważają, że stosowanie tego procesu jest szczególnie wskazane dla par starających się o dziecko. Na zdj. Katie Holmes, małżonka Toma Cruise’a. Oboje przeszli proces detoksykacji Purification przed poczęciem córeczki Suri.

Opracowanie: Konrad Kasperczak

Źródło: http://adhdinfo.wordpress.com

Grypa i objawy grypopobobne dla laików. Nie daj się nabrać na szczepienia

Zakażenia dróg oddechowych; paragrypy i grypa.
[dla laików]

Cyt. „W medycynie akademickiej istnieje nadal podział zapalenia dróg oddechowych taki jaki opracowano w XIX wieku. Zgodnie z ówczesną wiedzą, opierając się na badaniach  sekcyjnych zapalenia te podzielono na:

zapalenia górnych dróg oddechowych,
zapalenie tchawicy,
zapalenie oskrzeli i oskrzelików
zapalenie płuc.

Oczywiście, im niżej w układzie oddechowym występowało zapalenie, tym sytuacja była groźniejsza. Ten podział utrwalił się do dnia dzisiejszego w społeczeństwie, nie tylko medycznym. Niestety nie ma on praktycznie ŻADNEGO  znaczenia. Opierał się na wynikach sekcji, ponieważ nie istniała chemioterapia i nie umiano specjalnie leczyć tych zapaleń.

Obecnie w dobie antybiotyków i leków przeciwzapalnych powinno się wprowadzić  podział zapaleń  w zależności od czynnika je wywołującego. Podział taki podałem już przed ok. 10 laty.

Zapalenia dróg oddechowych dzielimy na:
A/ zapalenia bakteryjne,
B/ zapalenia wirusowe,
C/ zapalenia grzybicze
D/ zapalenia chemiczne.

W uproszczeniu można go przedstawić :
A- zapalenia bakteryjne rozpoznajemy po stopniowym wzroście temperatury w kolejnych dniach trwania dolegliwości. Bakterie rozmnażają się na zewnątrz komórek i czym więcej bakterii, tym w kolejnych dniach stan chorego może się pogarszać.  Powodem pogarszania się stanu chorego jest zmniejszania się powierzchni wymiany tlenu lub/i działanie toksyn. Chory staje się apatyczny, ciężko oddycha, odpluwa gęstą plwocinę  o zmienionej barwie. Leczeniem z wyboru jest właściwy antybiotyk.

B – zapalenia wirusowe. Wirus rozmnaża się w komórce. Musi do niej wniknąć. Obserwujemy to  jako nagły skok temperatury do 39 C, a nawet powyższej 39  C , szczególnie u dzieci, w zależności od odporności organizmu.  Im większa odporność chorego tym skok temperatury  większy. Po 2-3 dniach temperatura samoistnie ulega obniżeniu do 37 – 37,2 C. Może nawet spaść do 35,2 C , co jest dowodem potwierdzającym zakażenie wirusowe. Stan ogólny chorego w pierwszych dniach jest cięższy, ale w kolejnych nie pogarsza się . Wręcz przeciwnie,  ulega subiektywnej poprawie. Kaszel jest suchy tzw gardłowy, chory nic nie odpluwa. Kaszel może przypominać kaszel występujący w kokluszu, suchy, napadowy, utrzymujący się kilkanaście- kilkadziesiąt sekund

Leczeniem z wyboru są leki przeciwzapalne typu diclofenac, ibuprom. Z powodu występowania potów po zażyciu tego leku aspirynę [salicylany : polopirynę, calcipirynę, asprocol] podajemy  wieczorem  przed położeniem się do łóżka.

Dorośli mogą spokojnie wypić tzw. grzańca, gorącą herbatę z “arakiem” i położyć się pod pierzynę w celu wypocenia się. Jest  to także droga eliminacji wirusa. Należy dużo pić, powyżej 2.5 litra na dzień. Praktycznie nie ma znaczenia co pijemy. W przypadku dolegliwości jelitowych można popijać pepsi – colę lub podobny napój
Kaszel, zbędny w tych zapaleniach, tłumimy podając kodeinę, azzarinę, thiocodin.

Cała teoria zapalenia wydaje się być mylna. Obowiązująca  w medycynie klinicznej  stara teoria mówi, że objawy zapalenia takie jak: podniesienie temperatury, obrzęk, bolesność , upośledzenie funkcji narządu są wynikiem obronnym organizmu na wniknięcie bakterii czy wirusów. Jest to pewien sposób mobilizacji sił obronnych organizmu.

Wydaje się, że jest dokładnie odwrotnie. To wirusy  czy bakterie powodują powstanie objawów zapalenia tak jak żołnierze w czasie ataku czy desantu wyrzucają świece dymne w celu zamazania obrazu ataku. Hamuje to w pierwszym momencie możliwości obronne organizmu. Klinicznie obserwujemy to w postaci nieswoistych objawów chorobowych, ogólnego rozbicia. Chory tak naprawdę nie potrafi powiedzieć co mu dolega. Mówi, “źle się czuję”. Dopiero po pewnym czasie ujawniają się charakterystyczne objawy pozwalające na umiejscowienie zapalenia.

Po “ wyklarowaniu”  się sytuacji, układ obronny opanowuje inwazję i przystępuje do kontrataku. Obserwujemy to w postaci tzw. kryzysu, czyli spadku temperatury poniżej 37 C.

W „normalnym” zapaleniu wirusowym dróg oddechowych postępowanie jest stosunkowo proste.

Zawsze powinniśmy zostać przez te kilka dni w domu, Ludźmi niezastąpionymi przepełnione są cmentarze. Jest to szczególnie ważne w związku z podanym wcześniej opisem zapalenia tj. atakowaniem przez wirusa układu krążenia-serca. Wiek nie ma tu żadnej okoliczności łagodzącej.

Powinniśmy uzupełniać płyny. W zależności od intensywności pocenia  ok. 3 litrów dziennie.

Zakażenia wirusowe są zazwyczaj krótkotrwałe, kilkudniowe, dieta nie ma więc znaczenia, nawet tzw. głodówka.

W przypadku objawów ze strony przewodu pokarmowego – biegunki, można stosować z  bardzo dobrym efektem takie leki jak:” pepsicola, coca cola”, papki ryżowe, co najmniej 250 gram rozgotowanego ryżu nawet 2-3 razy dziennie. Nie musi być na wodzie gotowany.

Podajemy po takim posiłku leki przeciwzapalne w ciągu dnia  np. ibuprom – do kupienia bez recepty. Dorośli 400 mg 3 razy dziennie, dzieci chodzące -100 mg 2-3 razy dziennie, maluchy 50 mg najlepiej w postaci czopka.

Od 2-3 dnia, w przypadku występowania kaszlu,  stosujemy u dorosłych, najlepiej kodeine 20-40 mg 2-3 razy dziennie. Azarinę, Thiocodin. W przypadku podrażnień gardła zmuszającego do kaszlu wystarczaj zwykłe cukierki miętowe, anyżowe lub podobne, zwilżające śluzówki.

Tam gdzie to jest jeszcze  możliwe, znajdują się  apteki potrafiące wykonać leki na zlecenie, a nie drogerie, można pokusić się na przepisanie takich proszków:Aspirini 0.3 do 0.5 w zależności od masy ciała choregoCodeinum phosphoricum     od 0.01 do 0.05 (uwaga – teraz tylko na specjalną, różową receptę z wtórnikiem, lepiej kupić thiocodin bez recepty, też zawiera kodeinę. Jednak tu jest przeciwwskazanie – choroba wrzodowa żołądka – przyp. Jarek Kefir)

Coffeini natr.benz 0.05
M.F.P. Dtd, No XXX
dawkowanie. 3 -4 razy dziennie .W okresie zimowym warto spożywać takie produkty jak imbir, cebulę, czosnek. Najlepszy jest imbir, ponieważ nie pozostawia swoistego zapachu podczas oddychania.

Ważne: tętno u osób chorych szczególnie starszych nie powinno przekraczać 100 uderzeń na minutę. Temperatura  o jeden stopień wyższa od normalnej podnosi tętno o 10 uderzeń, czyli niepokoimy się jeżeli  przy temperaturze np. 39 C tętno będzie wynosiło powyżej 100 uderzeń na minutę.  Zawsze w takiej sytuacji prosimy lekarza.

Problem zaczyna się dopiero kiedy po 2-4 dniach objawy nie mijają ale nasilają się. W tej sytuacji konieczna jest konsultacja lekarska. Jeżeli zwolnienie nie jest potrzebne przesiadywanie w przychodniach jest wysoce szkodliwe. Przypominam, że wirusy się bardzo szybko dzielą i można “złapać” nową mutację wirusa.  Więc cyrk zaczyna się od początku.
Dzieci zawsze lepiej zostawić na ten tydzień w domu , aniżeli usilnie wysyłać je do szkoły lub przedszkola.
c.b.d.o.

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Zapobieganie chorobom zakaźnym i ich leczenie:

Komentarz Jarek Kefir: w czasie grypy konieczne jest też uzupełnienie niedoboru witaminy C, warto też pić srebro koloidalne – preparat ze śladową ilością leczniczego minerału srebra. Srebro koloidalne zalecane przy przeziębieniu, grypie i innych chorobach zakaźnych, w standardowych dawkach nie ma w ogóle działań niepożądanych.

Dr. Jerzy Jaśkowski: świńska grypa i korporacje farmaceutyczne

Cytuję: „Brithis Medical Journal  opublikował oświadczenie Edytorskie :  “wyolbrzymianie  grypy A H1N1  jest sterowane, a oszustwa kampanii strachu przez kompleks farmakologiczny  spowodowały, że wiarygodność WHO i  globalnego systemu zdrowia  zostały poważnie nadwyrężone”.

Komitet Zdrowia Rady Europy stwierdził natomiast, że:  poważne zaniedbania oraz brak przejrzystości w działaniach WHO” …. ,” macki firm farmaceutycznych GSK  i Roche Ag są na wszystkich szczeblach decyzyjnych”.  WHO odmówiło podania nazwisk 16  ekspertów , którzy “podjęli” decyzję ogłoszenia pandemii” Oczywiście producenci tych szczepionek  śmieją się  z tych pogróżek i nadal mają otwartą drogę do banków.

Być może należy wprowadzić,  w  związku z kryzysem ekonomicznym i wymuszaniem wprowadzenia eutanazji nowe hasło polityczne dla młodych z dużych miast, wykształconych po licencjatach:

“WNUCZKU  chcesz “usunąć” dziadka, babcię, zafunduj im szczepionkę przeciw GRYPIE”

Morbility and Morality Weekly Repoert z 09 sierpnia 1985 roku przedstawił wyniki badań przeprowadzonych przez Departament Służby Zdrowia Stanu Connecticut. Przebadano wśród mieszkańców domów opieki  trzy niezależne epidemie wywołane wirusem A. Badacze stwierdzili, że podczas każdej epidemii grypy, mieszkańcy, którzy otrzymali ostatnio zalecane szczepionki przeciwko tej chorobie chorowali tak samo jak inni.

“Brithis Medical Journal” z 29 września 1990 roku  podał, że  porównanie 16 badań przeprowadzonych od 1972 roku w domach starców wykazało zaledwie 27 % ochronę  w przypadku grypy AH3 N2  w grupie wirusów B ochrona wynosiła ok 21%  Przeciwko wirusowi A brak było ochrony. Nawet dr Albert Sabin, twórca doustnej szczepionki przeciwko Polio wystąpił z wnioskiem o zaniechanie tego procederu podając, że szanse wystąpienia epidemii wynoszą jak 1: 10 000. Dr Sabin stwierdził, że  na każdy milion zaszczepionych zachoruje 190 000 dzieci w ciągu 24 godzin.

Już w 1997 roku słynne z wypowiedzi prof. mgr Lidii Brydak, Centrum Kontroli Chorób  z Atlanty podało, że :
“ DOWODY WSKAZUJĄ, ŻE SZCZEPIONE OSOBY SĄ 1000% bardziej narażone na paraliż  Gullian- Barre ,GBS aniżeli osoby nie szczepione.” Szczepienie jest niemal religijną plank współczesnej medycyny

Bardzo głośna, także w Polsce była sprawa dr A.Wakefielda, który rzekomo sfałszował dane dotyczące związku szczepień z autyzmem. Pomimo, że sprawa została opublikowana w 1999 roku i 17 innych niezależnych ośrodków naukowych  w minionym okresie potwierdziło związek występowania wirusa wszczepionego z zapaleniem przewodu pokarmowego, w Polsce nadal tzw. czasopisma medyczne nie zamieściły sprostowania. Mało tego, żaden z profesorów “wieszających psy” na  dr Wakefieldzie nie czuje się zobowiązany do przeproszenia go w tej samej formie jak go obrażał. Dla przykładu – zakłamane, sponsorowane przez przemysł szczepionkowy artykuły z m.pl:

Pomimo udowodnienia przez 16 ośrodków naukowych tez dr A.Wakefiwelda, w Polsce rzekomo medyczny biuletyn Medycyna Praktyczna do tej pory nie wycofała artykułów szkalujących go. Nadal wprowadza w błąd PT Kolegów Lekarzy co do istoty problemu. I kto tutaj jest oszustem?

P. prof.mgr Lidia Brydak w wystąpieniach telewizyjnych często powołuje się na CDC z Atlanty, dziwnym trafem zapomina permanentnie poinformować telewidzów o fakcie korupcji i fałszowanu wyników badań dotyczących autyzmu. Okazało się, że pracownik CDC  z Atlanty,  Paul Thorsen lat 49, dostał aż 11 000 000 dolarów na udowodnienie, że nie ma związku szczepień z autyzmem. Facet był na tyle cwany, że postanowił przeprowadzić badania w placówce odległej od Atlanty.  W tym celu wybrał maleńką Danię . Badania prowadził w okresie  od 2000 do 2009 roku. Thorsen w 2002 roku przeniósł się do Danii i został kierownikiem prac badawczych. Akt oskarżenia zarzuca mu m.in pranie brudnych pieniędzy i fałszowanie wyników za co grozi mu co najmniej 20 lat więzienia. Ciekawe dlaczego P. prof.mgr  Lidia Brydak o tym fakcie zapomina poinformować telewidzów i w dodatku powołuje się na wyniki tych badań.

A dr W. Frosehaver  w 1986 stwierdził:
“ Ryzyko związane z poważnymi komplikacjami w wyniku szczepień przeciwko grypie jest znacznie większe od samej grypy”. I to jest jasne dla lekarzy praktyków.

O perfidii ludzi związanych z handlem szczepionkami świadczą sposoby dezinformacji społeczeństwa. Na początku lat 90-tych, kiedy wybuchła epidemia autyzmu, branża szczepionkarska wprowadziła nową chorobę “zespół potrząsanego dziecka”.  Była to taka sama dezinformacja jak w roku 1940 usłużni idioci z dyplomami lekarskimi wprowadzili do medycyny informację, że toksyczny odpad jakim jest fluor zapobiega próchnicy zębów,  czy wprowadzona przez urzędników prezydenta Forda informacja o szkodliwości cholesterolu związana ze wzrostem cen jajek na rynku amerykańskim.

Pomimo, iż dawno już udowodniono fałszywość tych informacji i wykazano szkodliwość takiego postępowania, to jeszcze trzecie pokolenie stomatologów w Polsce uczy się o celowości stosowania fluoru  w zapobieganiu próchnicy, czy kardiologów o rzekomej korzyści stosowania leków obniżających cholesterol.

W tej sytuacji nie należy się dziwić, że społeczeństwo jednakowo traktuje rozmaitej maści znachorów jak i medyków  ”dyplomowanych”.

Pojęcie zespołu MSBP w 1977 roku wprowadził do medycyny niejaki prof. Roy Meadow chcąc odsunąć podejrzenia pogarszania się stanu zdrowia dzieci po szczepieniach. W Polsce nadal reklamuje się w internecie rzekomy zespół “potrząsanego dziecka”.

Mało tego,  stworzono specjalne strony, na których usłużni idioci opisują  SBS [ mądrze bo z angielska nazwane] czyli syndrom potrząsanego dziecka. Zespół ten opisali   przed 40 lat  John Caffey oraz Norman Guthkelch.  Jak to udowodniła dr Vera Scheibner zespół ten występował zawsze w krótkim okresie po szczepieniu . Zdarzało się, że dzieci umierały w nocy. Zeznania policjantów, którym kazano obciążać rodziców  widocznymi skutkami uszkodzenia ciała wyjaśniły całkowicie bezsens i konfabulacje tych rozpoznań. Niektórzy policjanci pomimo zagrożenia utratą pracy nie chcieli pisać fałszywych raportów i oskarżać rodziców. (!!!)

Autor: Dr. Jerzy Jaśkowski