Reklamy

Tag: new age

ŚWIAT Z CZASÓW NASZEJ MŁODOŚCI WŁAŚNIE UMIERA, A W BÓLACH POWSTAJE NOWY

Gregg Braden o trwającym globalnym kryzysie

Dotyczy on wszystkich systemów wartości, każdej dziedziny i sfery życia. To, co funkcjonowało przez wieki a nawet tysiąclecia, ulega destabilizacji i rozpada się na naszych oczach.

W skrócie: dotyczy to systemów religijnych, politycznych, ideologicznych, społecznych, ekonomicznych, moralnych, etycznych, jak i całej biosfery planety. Jestem zwolennikiem teorii że cała planeta jak i wszelkie żyjące na niej stworzenie jest permanentnie chore. Ziemia jako żywy organizm zachowuje się jak maszyna z uszkodzonym wałem napędowym. Poprzez chorobę planety jako żywego organizmu, jako „nadajnika” i dostrajacza biosfery, choruje cała biosfera. W tym my.

Nie ma żadnego sensu zastanawiać się jaki jest świat i jacy są ludzie. To jest kolejny sekret. Oczywiście, do pewnego etapu takie wałkowanie tego w myślach jest konieczne. Często taka osoba wpada w pułapkę myślenia, że świat to piekło, że nic tu nie ma sensu i celu. Ale potem przychodzi moment przesilenia, gdy wszystko co dotychczas poznałeś i przeczytałeś, należy wyzerować do fundamentu i.. zostawić. „Aby przejść wyżej musisz oduczyć się wszystkiego, czego się nauczyłeś” – pamiętacie?

globalna świadomość 1

Nic nie musisz.. To cała tajemnica

Do pewnego etapu ta cała wiedza, jej gromadzenie, jest konieczne. Ale przecież żyć należy pomimo tego co się wie. Przecież nie owiniesz się w dywan i nie zaczniesz czołgać w stronę cmentarza. Wiedzę tę należy zaakceptować, przyjąć do wiadomości i.. nie zamartwiać się nią, nie wałkować w nieskończoność. Ta planeta jest trudna, ale przecież można od wielu złych rzeczy świadomie się odciąć, wyluzować, złapać dystans. To właśnie do tego przydaje się ta wiedza. Skoro jest tak źle, skoro jesteśmy zamknięci w jakiej porąbanej numerycznej symulacji, to.. po cholerę się spinać?

NIC NIE MUSISZ. Nie musisz sadzić drzewa, budować domu, płodzić syna, chodzić do kościoła, czy pracować na opinię szanowanego i poważanego obywatela. Masz świadomość swoich ograniczeń. Masz świadomość że są łańcuchy (kredyty i inne) których przepiłować się absolutnie nie da. Cała ludzkość goni za rzeczami, które ich potem przygniatają, których nie mogą unieść – bo taki mamy system ekonomiczny, bo takie mamy płace. A Ty za tym nie gonisz. Od razu 200 ton ciężaru mniej na duszy. Niech inni robią kariery, zarzynają się w korpo po 14 godzin na dobę, biorą na potęgę kredyty, niech inni biorę te 200 a nawet 400 ton na swoje bary. Ale Ty już nie.

globalny kryzys

Globalny kryzys to kryzys myślenia

Gregg Barden mówi o tym, o czym prawie w ogóle nie piszą tak zwane „niezależne portale” rozpisujące się o kryzysach. Największy kryzys nie dotyczy ekonomii, polityki, Bliskiego Wschodu ani zmian klimatycznych. Największy kryzys na świecie zaczął się tysiące lat temu i trwa do dziś. Jest to kryzys myślenia – bo ludzie mają wbudowaną wyjątkową naiwność i dają sobą manipulować. Jest to też kryzys ducha – bo przez technologię i doktrynę kartezjańsko-newtonowską (racjonalizm, materializm, ateizm) straciliśmy niemal całkowicie połączenie umysłu z duszą.

No i jest to kryzys serca. Miłość także jest wartością która została odwrócona o 180 stopni. Zamiast z wolnością i z tym co piękne, jest kojarzona z prawem posiadania podług. No i została sprowadzona do społeczno-prokreacyjnych tematów, wzięta w kleszcze rytuałów, konwenansów, umów prawnych i kredytowych. To, co zrobiono z miłością jest straszne – zrobiono z niej jej lustrzaną odwrotność.

Przecież typowy schemat zakłada mniej więcej tak – jest para ze sobą jakiś czas, zakochani, sięgający gwiazd.. Ale zaraz pojawia się społeczna maszyna wymagań i oczekiwań – bierzcie ślub, bierzcie kredyty, przestańcie być takimi szalonymi i zakręconymi magami życia. Stańcie się szarymi, nudnymi i odpowiedzialnymi członkami społecznej maszyny – bateriami systemu. I właśnie wtedy zaczyna się definitywny zjazd w dół. Kłótnie, fochy, oziębłość, zdrady, wzajemne nienawidzenie się małżonków, jeszcze niedawno przecież zakochanych w sobie.

bieda w Polsce

Świat który poznaliśmy w dzieciństwie umiera na naszych oczach

Mam 30 lat, dorastałem w latach 90-tych XX wieku, mój wiek nastoletni to lata ’00. Moje pokolenie dostało w procesie wychowania wzorce od rodziców wychowanych w głębokim PRLu. Wzorce te pochodzą jeszcze z XIX wieku i były zdezaktualizowane już po pierwszej wojnie światowej. Obecnie świat już w ogóle nie działa w ten sposób – żadna jego płaszczyzna. Ten świat umarł, ale jego relikty (artefakty) wciąż są w naszych umysłach, psychikach.

Zderzają się one ze światem, który jest już zupełnie inny – i to jest geneza naszego cierpienia. Musimy odbyć swoją własną żałobę po zgonie i odejściu starego świata. Ta żałoba jest bolesna, bo te stare wartości które już nie funkcjonują, były podszyte pięknymi emocjami. System oparty na prawie posiadania, niszczący wolność, serce i ducha został nam wgrany tak, by kojarzył się z pięknymi emocjami. Ale on już nie funkcjonuje, co widać na każdym kroku. Spajał on społeczeństwa i jako tako, choć z ledwością trzymał je w ryzach przez poprzednie eony. Teraz to już nie funkcjonuje (statystyki zdrad, rozwodów, dzieci będących owocem zdrady – 30%). A nowego systemu jak na razie brak.

upadek systemu

Światowy kryzys – co można zrobić?

Cytuję: „Nie popełnij błędu i nie myśl, że ten mały świat, który widzisz wokół siebie – Ziemię, która jest zaledwie małym pyłkiem kurzu we Wszechświecie – jest całym Wszechświatem. Istnieją miliardy miliardów takich i większych światów. I istnieją miliardy miliardów takich Wszechświatów wewnątrz nieskończonego umysłu WSZYSTKIEGO (czyli Boga). I nawet w naszym maleńkim Układzie Słonecznym istnieją obszary i płaszczyzny życia dużo wyższego niż nasze własne, w porównaniu do których my – przywiązani do Ziemi śmiertelnicy – jesteśmy płaszczącymi się formami życia żyjącymi na dnie oceanu, gdy porówna się nas do Człowieka. Istnieją istoty o mocach i atrybutach wyższych od tych, jakie kiedykolwiek człowiek w swych marzeniach przypisywał bogom. A jednak te istoty były kiedyś jak ty, a nawet niżej; i ty będziesz kiedyś jak oni, a nawet wyżej, z czasem, gdyż takie jest przeznaczenie człowieka – jak mówią oświeceni.

A śmierć nie jest prawdziwa, nawet w relatywnym (ludzkim) sensie – są to narodziny nowego życia. I ty będziesz wędrował dalej i dalej, do ciągle wyższych płaszczyzn życia, przez eony eonów czasu. Wszechświat jest twoim domem i ty będziesz eksplorował jego najdalsze możliwe zakątki przed końcem czasu. Żyjesz w nieskończonym umyśle WSZYSTKIEGO i twoje możliwości i okazje są nieskończone zarówno w czasie, jak i w przestrzeni. A na końcu wielkiego cyklu eonów czasu, kiedy WSZYSTKO będzie ściągać z powrotem w siebie wszelkie swoje stworzenie, pójdziesz z ochotą, gdyż wtedy będziesz w stanie poznać całą prawdę bycia jednością ze WSZYSTKIM. Tak mówią oświeceni, którzy są daleko na Drodze. A w międzyczasie odpoczywaj spokojny i pogodny – jesteś bezpieczny i ochraniany przez nieskończoną potęgę OJCOWSKO-MATCZYNEGO UMYSŁU.”
~Trzech wtajemniczonych

Co można więc zrobić? Gregg Braden proponuje by każdy odpowiedział sobie na te pytania:
-Czym mogę się dzielić z tym nowym światem, który się właśnie wyłania?
-Co mogę wnieść do nowego świata który rodzi się w obrębie mojej rodziny, społeczności, mnie?

No i mamy też odpowiedź na pytanie zadawane tysiące razy na mojej i innych tego typu stronach: czy świat się zmieni? On już się zmienił – stary świat umarł.

 

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Mój cel to zwiększanie poziomu świadomości u Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią przemiany. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i nieobecne nawet na „alternatywnych” stronach.

Niezależne media nie mają dochodów z prenumerat. W dobie dominacji potężnych korporacji medialnych radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie + inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Ty też możesz pomóc zwiększać świadomość! Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

Reklamy
Reklamy

GDYBYŚ ZROBIŁ SABOTAŻ W TV I WYEMITOWAŁ SWOJE PRZESŁANIE DLA LUDZKOŚCI..

Gdybyś zrobił sabotaż w TV i wyemitował swoje przesłanie dla ludzkości..

Gdybyś miał możliwość zrobienia sabotażu w TVP1, TVN czy Polsacie, polegającego na zabarykadowaniu się w studiu telewizyjnym, i wyemitowania półgodzinnego przesłania dla ludzkości w porze największej oglądalności – co byś powiedział / przedstawił?

Zapraszam do dyskusji pod tym artykułem jak i do obejrzenia fragmentów filmu Network (pol. Sieć) z roku 1976.

Cytuję: „Howard Beale (Peter Finch), prezenter wiadomości w telewizyjnej stacji UBS, dostaje wymówienie z pracy z powodu spadku oglądalności jego programu. W ostatnim swoim wejściu na antenę zamierza zapowiedzieć popełnienie samobójstwa, zmienia jednak plan i zamiast tego wykrzykuje do mikrofonu swoją opinię na temat sytuacji, jaka panuje w społeczeństwie amerykańskim.”

.

.

Ja z grubsza wiem co chciałbym powiedzieć.

Unikałbym polityki poza rzeczami takimi jak na jednym z obrazków poniżej:

przesłanie dla ludzkości.

.

.

Autor: Jarek Kefir

.

jarek kefir

Czy wiesz, że tylko jedna na 4000 osób odwiedzających moją stronę wspiera jej istnienie finansowo, poprzez darowiznę? Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę utrzymać stronę, jak i docierać z demaskacjami i ukrywaną wiedzą do setek tysięcy ludzi. Wesprzyj moje publikacje, jak je lubisz. Byt wolnych mediów jest teraz ciężki i od dobrej woli Czytelników zależy ich istnienie:

Na konto bankowe:
Dla: Jarosław Adam
Numer konta: 16 1020 4795 0000 9102 0139 6282
Tytułem: Darowizna

Wpłacającym z zagranicy potrzebne są także te dane:
Kod BIC (Swift): BPKOPLPW
IBAN: PL16102047950000910201396282

Na Pay Pal: Kliknij poniższy obrazek:

Czy świat zmieni się na lepsze? Masz jeszcze nadzieję?

Czy świat zmieni się na lepsze? Masz jeszcze nadzieję?

globalna świadomośćŚwiat został urządzony dokładnie nie tak jak trzeba, wszystko co istnieje jest odwrócone o 180 stopni” to jedno z podstawowych założeń nauk gnostyckich. Możemy je obiektywnie zweryfikować – tak jest naprawdę. Wystarczy tylko patrzeć choć trochę szerzej niż większość ludzi którzy nie przeczytali w ostatnim roku ani jednej książki i nie znają choćby daty wybuchu Powstania Warszawskiego. Nie trzeba ku temu żadnej wydumanej wiedzy, wystarczy klarowność i prostota myśli.

Dlaczego tak się dzieje i jaki to ma cel? Czy to ma w ogóle jakiś cel? Na to pytanie nie ma odpowiedzi i nie będzie. Każda próba odpowiedzi jest tylko i wyłącznie teorią – a więc spekulacją. Są teorie mniej lub bardziej logiczne (najczęściej mało logiczne…), mniej lub bardziej prawdopodobne. Przeczytałem ich w ostatnich latach bardzo dużo i.. Wszystkie wyrzuciłem do przysłowiowego kosza. Jaki był powód? Do tego jeszcze wrócimy.

Są dwa podstawowe podejścia. Otóż podejście pierwsze głosi, że żyjemy w czasach wielkiego, globalnego i cywilizacyjnego przełomu. Mówili o tym przed wieloma dekadami Alice Bailey jak i Helene Blavatsky, osoby wtajemniczone które dały podwaliny pod doktrynę new age. Potem idea ta wracała w niezliczonej ilości opracowań i przekazów. Świat ma więc zmienić się za sprawą ludzi którym na tym zależy. Osoby uświadomione mają mieć moc kreacji tysiące a nawet miliony razy przekraczającą moc przeciętnego, zlęknionego newsami i trudem życia człowieka.

W tym podejściu rolę archetypowego biblijnego szatana pełni światowa elita polityczna. Ma ona wszelkimi możliwymi sposobami opóźniać ten proces cywilizacyjnego skoku. I przez trzymanie narodów w biedzie, i przez propagandę medialną, i przez zatrutą żywność i lekarstwa, i przez jakieś wydumane tajemne zabiegi. Takie jak bronie psychotroniczne (np Oko Moskwy) czy LHC / CERN (wielki zderzacz hadronów).

Co do trzymania narodów w niedostatku i biedzie.. Jest to podstawowa i najważniejsza metoda kontroli i ograniczania ludzkiego potencjału. Sprawdzała się w odległej starożytności, gdzie całość bogactw i tajemnej wiedzy posiadała elita i kapłani. Sprawdza się teraz – w erze atomowej i cyfrowej XXI wieku, gdzie modus operandi globalnej ekonomii to drapieżny neoliberalny kapitalizm. Zauważcie że zasady działania świata i jego systemów są zawsze takie same bez względu na okoliczności, np historyczne.

Zmieniają się tylko warianty – a więc dekoracje. Nie żyjemy już w jaskiniach, nie polujemy na mamuty, nie pohukujemy groźnie na współplemieńców. Ale zasady działania świata, relacji, emocji, podświadomości, psychiki – są identycznie te same. Zmieniły się tylko warianty – mamy państwa narodowe, technologię, gadżety, wytworzyliśmy tysiące abstrakcyjnych pojęć i konstruktów zupełnie nieznanych dawniej. Niby zmieniło się wszystko, a tak naprawdę nie zmieniło się nic. Stąd mówi się: „Nohil novi sub Sole” – czyli: nic nowego pod Słońcem.

Ale do rzeczy: gdy człowiek nie ma zaspokojonych potrzeb podstawowych (żarcie, stabilizacja finansowa, dach nad głową) to ani myśli o potrzebach wyższych. A więc o kulturze, sztuce, hobby, rozwoju, ale także o duchowości. System światowy robi wszystko co w jego mocy, by narody żyły w biedzie, i by w ten sposób ograniczać potencjał ludzi. Bo wtedy elicie wyrosłaby konkurencja od dołu. Elita nie jest ani mądra, ani specjalnie ogarnięta. Opanowała ona doskonale najbardziej cenione wartości na Ziemi – czyli przebiegłość, ekstrawertyzm i cynizm.

Stąd jej lęk przed oddolną konkurencją. Nie dajcie się nabrać na to, że problemy ekonomiczne świata są konieczne, że w Polsce przy cenach często wyższych niż na Zachodzie zarabiamy tak jak na wschodzie. Ekonomia nie jest żadną nauką ścisłą i nie ma praktycznie żadnych sztywnych i niezmiennych praw. Światowa ekonomia jest wirtualnym i w 90% umownym systemem który w każdej chwili można zmienić. Trzeba tylko jednego – woli politycznej. Zmiana sytuacji świata to kwestia dogadania się tych na szczycie władzy i naciśnięcia kilku guzików w Banku Rozrachunków Międzynarodowych czy innej tego typu instytucji.

Drugim podstawowym czynnikiem kontroli społeczeństw jest strach. Jest on generowany na różne sposoby. Dla systemu nie ma znaczenia czy strach został wygenerowany przez sytuację życiową, biedę, czy przez media takie jak GW i TVN, czy przez rzekomo niezależne portale zawierające teorie spiskowe. Stąd od jakiegoś czasu przestrzegam wszystkich przez czytaniem newsów o przestępstwach, kataklizmach czy teorii spiskowych. Stąd 90% lub więcej teorii spiskowych jest generowana przez sam system w jego interesie. Jest to skrajnie paradoksalne, ale na głębszym poziomie bardzo logiczne. Takiego typu newsy i teorie są najbardziej destrukcyjnymi „wahadłami„. Czyli żyjącymi swoim życiem, samoświadomymi strukturami negatywnie wpływającymi na Twoje życie.

Coraz częściej kasuję komentarze zawierające takie teorie. Nie piszę o nich prawie w ogóle, nie licząc zdrowia. Zresztą czytelników chcących podzielić się takimi makabrycznymi teoriami jest coraz mniej, co akurat jest pozytywem. Wszystkie teorie spiskowe które są destrukcyjne, są bardzo podobne do siebie. Są makabryczne i szokujące, ich przesłaniem jest potęga i omnipotencja światowej elity (co jest bzdurą..) nieuchronność jakichś kataklizmów i totalitaryzmów (jeszcze większa bzdura). Czytając je boisz się, emitujesz złą energię. I jesteś taką samą bezwolną baterią zasilającą system, jak leming z Wilanowa przerażony Trybunałem Konstytucyjnym czy Kowalski przerażony newsem o trzęsieniu ziemi gdzieś na zadupiu świata.

I to by było na tyle. Jest też drugie podejście dotyczące sytuacji na świecie. Głosi ono, że w tym globalnym szaleństwie jest metoda. Świat ma być idealną maszyną uczącą, twardą kuźnią dziecięcych i przez to krnąbrnych dusz, czy też miejscem „pokuty” dla dusz rozwiniętych, które w innych, lepszych światach mocno nabroiły. Dusze niemowlęce i dziecięce, których na Ziemi jest najwięcej, czyli te dusze słabo rozwinięte, mają mieć miliony lat na ewolucję i poznawanie kolejnych i kolejnych smaków życia. Będą się wcielać przez miliony milionów lat w najróżniejszych możliwych konfiguracjach.

Od umierającego z głodu i zimna żebraka, po kobietę która ciągle trafia na dupków i zimnych drani, po kapitalistę-psychopatę, aż po osobę aktualnego imperatora planety. I żebrakowi, i kobiecie narzekającej na to że faceci to dranie (i dokładnie takich preferującej), i kapitaliście i imperatorowi takie doświadczenia w aktualnym życiu są potrzebne. Nie Tobie jest w to ingerować – bo w poważny sposób naruszasz plan ewolucyjny ich słabo rozwiniętych dusz i szybko dostaniesz kopa od „sił korygujących” świata. I to bardzo mocnego kopa. Wyjątek jest jeden: gdy taka osoba wyraźnie chce i prosi Cię byś jej wyjaśnił, próbował pomóc zrozumieć to i owo. Ale to już kwadratura koła, jak wszystko w życiu.

Według tego podejścia, świat będzie dokładnie taki jaki jest dzisiaj jeszcze przez eony eonów czasu. Nie ukrywam że to podejście jest mi bliższe. A jaki jest teraz świat? Jest dystopią idealną, czyli przeciwieństwem utopii. Trudno w nim szukać sensu i celu. Poczucie bezsensowności i rozpaczliwej bezcelowości wszystkiego co istnieje będzie nam od czasu do czasu towarzyszyło aż do końca naszej ziemskiej wędrówki. Marnym pocieszeniem jest to, że sensem życia dla milionów ludzi jest to, co często ich zabija po kawałku. Czyli dzieci które ich nienawidzą za błędy wychowawcze, praca której nienawidzą oni, małżonek który ich nie kocha i kredyt hipoteczny którego mogą nie spłacić do końca życia.

I tutaj przebudzenie ani oświecenie nie mają nic do rzeczy. To jest miraż i fatamorgana, za którą można gonić i gonić, a życie mija, ucieka bezpowrotnie. Nie, nie wyrosną Ci skrzydła ani nie będziesz miał innych zachwycających właściwości opisywanych przez guru new age i ich pomniejszych, równie obłędnych uczniów. Emocje i problemy będą takie same. Wkurwienie, żal, gniew, rozpacz, tęsknota, poczucie straty – będą takie same. Zmienią się jedynie warianty, a więc dekoracje. Czyli Twoja reakcja na nie – Twój dystans. Z drugiej strony, emocji pozytywnych będzie więcej i będą one silniejsze. Życie znowu uzyska barwy jak za szalonych lat młodości. Nawet zieleń skąpana w blaskach letniego słońca będzie jakby bardziej intensywna, a jak spadnie deszcz – nie będzie Ci już tak przeszkadzał.

To tak jak kończyłeś 18 lat, pamiętasz jeszcze? Nagle, jednego dnia stałeś się DOROSŁY. Czy stałeś się mądrzejszy? Bardziej doświadczony życiowo? Czy mogłeś więcej, np palić papierosy w towarzystwie rodziców, czy dalej chowałeś się jak szczeniak po kątach? Czy zmieniło się cokolwiek?

Bliska jest mi też metafora świata jako wielkiego muzeum. Otóż wyobraź sobie ogromny zamek. Ma on tysiące komnat, mroczne podziemia, na jednym z dachów jest teleskop wysokiej klasy pozwalający dojrzeć odległe rubieże kosmosu, których nie widać gołym okiem. Na pierwszym piętrze jest ogromne muzeum. Tysiące obrazów, rzeźb, innych przedmiotów i jeszcze więcej ekspozycji multimedialnych.

Czy będąc w takim muzeum przyszłoby Ci do głowy by wkurwiać się i złorzeczyć, że nie podoba Ci się obraz bądź rzeźba, bo jest np kiczowata czy niezgodna z Twoimi przekonaniami? Czy przyszłoby Ci do głowy, by rozkazywać i wrzeszczeć na obsługę muzeum, że prezentacja multimedialna jest do dupy? Nie! Po prostu nie podoba Ci się, więc obojętnie i olewczo wzruszasz ramionami i przechodzisz do kolejnej i kolejnej sali tego ogromnego muzeum. Prędzej czy później trafisz na ekspozycję zapierającą dech w piersiach.

Co by się stało, gdybyś jednak zaczął się awanturować, niszczyć eksponaty np jako złe i grzeszne, złorzeczyć obsłudze muzeum? To logiczne – zostałbyś spałowany bądź poturbowany przez ochronę, obarczony karą finansową, w skrajnym wypadku – wyrzucony na zbity pysk bądź aresztowany przez policję. Co jednak możesz zrobić? Możesz WYBRAĆ sobie sale i ekspozycje które chcesz oglądać. Niech inni jarają się kiczowatymi i bezsensownymi ekspozycjami. Ty nie musisz bo masz wybór. Możesz także zaprzyjaźnić się z obsługą muzeum. To pozwolą Ci zobaczyć komnaty i pokoje niedostępne dla większości zwiedzających, zaprowadzą do podziemi, pozwolą popatrzeć przez teleskop na dachu.. Ale to inna para kaloszy.

Co więc realnie można zrobić w tej sytuacji? Zająć się sobą. Krok pierwszy i najważniejszy, to separacja (oddzielenie) od tego co niszczy każdego człowieka. Te czynniki to:

-ideologie, religie, partie, inne wierności, i ich popieranie bądź walka z nimi. I popieranie ich i walka są tak samo destrukcyjne;

-newsy, wiadomości, media, katastrofy, kataklizmy, przestępstwa, brutalności, portale z teoriami spiskowymi. Wiadomości o biedzie, przestępstwach, wojnach, kataklizmach, teoriach spiskowych – są ekstremalnie destrukcyjne;

-zaprzestanie walki ze światem i ludźmi i zaprzestanie prób zmieniania świata i ludzi. Możesz a nawet powinieneś próbować dokonać zmiany pod jednym warunkiem. Gdy dana osoba Cię wyraźnie poprosi i będzie miała wyraźną chęć i zapał do dokonania zmiany. Jeśli chcesz zmienić kogoś na siłę – to w bardzo poważny sposób naruszasz homeostazę systemu i prędzej czy później dostaniesz bolesnego kopa. Np jeśli próbujesz zmieniać partnera a on nie chce – zniszczysz związek, on odejdzie, a Wy obaj wyjdziecie z tego poranieni i okaleczeni, nieraz na całe życie;

-próba docenienia codziennych radości, nawet tych bardzo małych, zamiast „doceniania” i wielogodzinnego rozpamiętywania nieprzyjemności;

-wybacz światu, ludziom, politykom, kobietom, mężczyznom, wiernym, wyznawcom itp itd. Zaakceptuj ich takimi jakie są, a są oni bardzo, bardzo różni. Kobieta kobiecie nierówna, często więcej ciepła i ludzkiej dobroci znajdziesz u katolika niż u zatwardziałego zwolennika liberalnej tolerancji, a i w polityce jest pełno heroizmu i pracy dla dobra wspólnego. W świecie jest wszystko co chcesz, niemal nieskończona mnogość opcji. Nie musisz koncentrować się i rozpamiętywać tego, co złe. Bo właśnie wtedy to, co złe, częściej Ci się przydarza.

-kontrola myśli. Tworzenie tuneli myślowych zawierających pozytywne i radosne treści, zamiast tych negatywnych. Codziennie tworzysz dziesiątki jeśli nie więcej takich tuneli myślowych. Zadbaj o to by były pozytywne. Myśleć o czymś trzeba, to „blablanie” w mózgownicy trwa cały czas, ale możesz mieć na nie wpływ.

I tu wracamy do tego, co pisałem na początku felietonu. Dlaczego odrzuciłem te wszystkie teorie, przenosząc je do kosza? Prawdą jest porzekadło: „Jeśli chcesz przejść wyżej, to musisz oduczyć się wszystkiego, czego się nauczyłeś„. U mnie to nastąpiło całkiem niedawno. Zrozumiałem że te wszystkie teorie (niepotwierdzone i nie do zweryfikowania) większość tej wiedzy jest rozpaczliwie pusta. Moje życie uległo wtedy wyzerowaniu, co widać po tematach jakie poruszam, i nie tylko. Nie uniknąłem pułapki wpadnięcia w próżnię. Odciąłem się, mam więcej energii, siły, zrozumienia i wyrozumiałości dla świata. Ale póki co nie wiem co dalej.

Wciąż niezrozumiała jest zagadka nadzorcy – twórcy ziemskiego systemu, czy też boga. Może prawdą jest teoria, że bóg tego świata to struktura nieco autystyczna? Że jest on zbiorową, globalną emanacją nas samych, i że to my stworzyliśmy go „na nasz obraz i podobieństwo„? I tak samo jak my jest on zagubiony, niepewny, błądzący, ślepy, olewający, nie ingerujący, okrutny? Wiadome jest to, że bóg i jego siły korygujące, nie rozróżnia pojęć dobra i zła, nie rozumie zawiłości i delikatności relacji międzyludzkich, nie obchodzi go los ani szczęście powołanych do życia istot. Jego zadaniem jest utrzymanie homeostazy (równowagi) wszystkich globalnych systemów za wszelką cenę.

W zasadzie nic więcej go nie obchodzi. Robi to metodami które działają brutalnie i na ślepo, niczym pijany neurochirurg przeprowadzający lobotomię u pacjenta chorego zaledwie na lekką depresję (metafora taka). To jest kolejne przekłamanie new age, że bóg / natura / świat dążą do równowagi. Owszem, dążą, ale robią to metodami, które paradoksalnie jeszcze bardziej zakłócają równowagę. Stąd mówi się o zasadzie wahadła. Gdy naciśniesz je z jednej strony – ono się wygina w drugą stronę i zostaje naciśnięte z drugiej strony, trochę mocniej. Z każdym kolejnym takim ruchem waha się mocniej i mocniej, aż do całkowitego przesilenia. Wtedy owo wahadło na chwilę się uspokaja, ale zaraz potem zaczyna się wahać znowu mocniej i mocniej.

Co może Ci pomóc zrozumieć te prawa rządzące światem? Zasady działania tych sił korygujących i wahadeł? Przede wszystkim odpuść sobie teorie new age, książki popularnych guru duchowych które nic nie wnoszą nowego i nic nie zmieniają, jak i wszelkie inne opowieści dziwnej treści. Bo są to rzeczy po pierwsze nie do zweryfikowania, a po drugie i najważniejsze – są to rzeczy niemożliwe do wcielenia w życie. No i nie szukaj w nurcie mainstreamowym. Prawdy nie znajdziesz ani na stronach coachów i trenerów rozwoju osobistego, koszących po tysiaka za udział w prelekcji. Nie znajdziesz jej też u popularnych guru duchowych, którzy opisali czystą teorię, ale nie powiedzieli jak ją wcielić w czyn.

Jak oddzielić ziarno od plew? Jest jedna uniwersalna zasada. Człowiek który ma cenną i prawdziwą wiedzę do przekazania, powie Ci co konkretnie masz zrobić, krok po kroku, by ją wcielić w czyn. Poda Ci sposoby i ćwiczenia do wykonania. Nie wierz oszustom, karierowiczom i agentom systemu mówiącym że „oświecenie przyjdzie gdy będziesz gotowy – nie wcześniej i nie później„. Po pierwsze – oświecenie nie istnieje, nie ma czegoś takiego i nie będzie. Takim samym mitem i fatamorganą za którą gonią ludzie, jest katolicka koncepcja nieba. Po drugie, możesz tak czekać trzy lata jak ja, możesz czekać i 30 lat, jak i całe życie. Twoja wola.

Tu i teraz (popularne i kłamliwe hasło new age) możesz się odciąć i próbować coś zmienić. Wskazówki i ćwiczenia zawarli w swoich publikacjach mistrzowie którzy często zostali zapomniani. Oto kilka przykładów: Dymitr Wereszczagin, Vadim Zeland, Jan Trąbka, Franz Bardon, Mark Passio. Możesz przeczytać też „Nową Psychocybernetykę” i inne warianty cybernetyki. Na FB jest grupa „analizy socjocybernetyczne„. Wyjścia więc są i wciąż będą się pojawiać nowi autorzy i nowe warianty tych modeli. Odważ się i wykonaj pierwszy krok – oducz się wszystkiego, czego się nauczyłeś.

Poniżej lista nowych wpisów z kategorii: „Świadomość, wiedza ukrywana, tajniki psychologii, relacje i emocje oraz rozwój osobisty i duchowy„. Są to najnowsze wpisy, opisuję w nich prawa wszechświata i moją przygodę z ich poznawaniem i stosowaniem::)
https://jarek-kefir.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej „Czy świat zmieni się na lepsze? Masz jeszcze nadzieję?”

Za pięknymi słowami często kryje się kłamstwo i manipulacja!

Za pięknymi słowami często kryje się kłamstwo i manipulacja!

new ageNie ma nic gorszego od pięknych słów które kłamią” – ta myśl często mi ostatnio towarzyszy. Dokonam w tym felietonie podsumowania tego co pisałem o new age.

Chyba każdy zetknął się z coachami, trenerami rozwoju osobistego. Wielu z Was zapewne czytało niejedną książkę uznanego mistrza duchowego. Gdzie ów mistrz opisywał w głębokich i pięknych cytatach jak to fajnie i zajebiście jest być przebudzonym i oświeconym. I co bardzo znamienne dla owych uznanych przez lud mistrzów – nie napisał on ani słowa o tym, jak owo przebudzenie i oświecenie osiągnąć. Nie podał on klucza, czyżby on więc nie istniał? On istnieje, ale sprawa jest bardziej skomplikowana.

Tajemnicą poliszynela jest to, że te wszystkie poradniki lifestyle, coachingi, programy rozwoju osobistego, i książki mistrzów duchowych new age są dla specyficznej grupy ludzi. Są dla tych którzy już osiągnęli jakiś sukces i chcą mieć jeszcze więcej i więcej. No i najważniejsze – coaching, new age i lifestyle po prostu nie działa w twardej polskiej rzeczywistości. To, co sprawdza się w bogatym Londynie czy w słonecznej Kalifornii, w Polsce jest raczej ponurą karykaturą.

Jakże wielką prawdą jest to, że to byt kształtuje świadomość, choć new age sądzi, że jest odwrotnie, że to świadomość kształtuje byt. Prawda jest jednak pośrodku. Zachodzą obie te zależności naraz, jak to w hologramie. Z tym że byt silniej kształtuje świadomość niż świadomość kształtuje byt. Jeśli człowiek nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb (bezpieczeństwo finansowe, dach nad głową, by mieć co do gara włożyć) to nawet nie pomyśli o potrzebach wyższych, takich jak duchowość.

A świat robi wszystko co może, by ludzie tych podstawowych potrzeb nie mieli zaspokojonych i by się nie rozwijali. Systemowi są potrzebne ledwo chodzące i ledwie żywe baterie zasilające, a nie potężni magowie. Wróćmy do naszych królów życia zaczytanych w książkach mistrzów new age. Otóż wyobraźmy sobie człowieka, który ma od życia dosłownie wszystko, i to na pstryknięcie palcem. Jest ekstrawertykiem, śmiałym i wyszczekanym aż do bólu, ma dobrą pracę i wysokie zarobki, dom, samochód, partnera.

I teraz: takiej osobie rzeczywiście pomoże przeczytanie choćby jednego rozdziału książki Eckharta Tolle czy Osho, i od razu poczuje się lepiej. Zresztą, taki sam efekt placebo dałby w jego przypadku grill, wódeczka i meczyk. Wszak na ekstrawertyków najlepiej działa terapia „3G” – grill, grillek, grillunio. Oni nie potrzebują wyszukanych terapii ani książek duchowych by poczuć się lepiej. Cokolwiek zrobią i cokolwiek przeczytają – będzie takie ekstra, super, hiper, zajebiste.

Dobrze, a druga strona medalu? Co z osobami, które z różnych powodów znalazły się na samym dnie zyciowym? Co z introwertykami, osobami chorymi na depresję, stres pourazowy, DDA i inne traumy? Rozejrzyjcie się! Przecież takich osób jest WIĘKSZOŚĆ w społeczeństwie, sam do nich należę! Tak, jest nas większość i daliśmy nałożyć sobie kajdany przez wyszczekaną mniejszość. Co proponuje nam świat?

Otóż coachowie, trenerzy rozwoju i przede wszystkim mistrzowie duchowi new age – nie mają dla nas żadnej rady ani żadnej recepty. Milczą jak zaklęci dając rady, które pomagają tylko tym na szczycie być jeszcze bardziej zajebistymi. Co więc nam proponuje świat? Albo psychoterapia – proces długi i bardzo niepewny, albo leczenie farmakologiczne – które ucisza objawy, ale nie leczy przyczyny. Jesteśmy zapomniani przez świat.

A przynajmniej przez jego mainstreamową część. Bo recepty na to, by podnieść się z dna – istnieją. Jest kilku autorów którzy opracowali drobiazgowe systemy pomocy takim ludziom. Zamiast głębokich i pięknych cytatów, które nie działają i kłamią – są tam podane praktyczne porady, wskazówki, ćwiczenia, sposoby. Kłopot jest jednak taki, że próżno szukać tych autorów w mainstreamowym nurcie.

Nurt oficjalny każe Ci żyć tu i teraz (bzdura), zapomnieć o przeszłości (bzdura), pozbyć się ego (bzdura), czekać, czekać i jeszcze raz czekać na oświecenie (kosmiczna bzdura). Które ma nadejść „w odpowiednim momencie gdy będziesz gotowy„. Lata mijają, a ono jednak nie nadchodzi, za to lęki, traumy i kompleksy nasilają się i nasilają. Zdradzę Ci jeden sekret, Bracie – owo oświecenie nigdy nie nadejdzie bo.. ONO NIE ISTNIEJE. To kolejny miraż, złudzenie, takie jak katolicka koncepcja nieba.

O tym już zresztą pisałem. Karma? Oświecenie i przebudzenie? Życie w tu i teraz? Pozbycie się ego? Telegonia i inne kosmiczne teorie z serii new age? Jeśli chcesz naprawdę coś ze sobą zrobić – to zacznij od tego, że raz na zawsze wyrzucisz ze swojego umysłu te pojęcia, które przed chwilą napisałem. Odważ się, zrób ten pierwszy krok i wyrzuć je. Wyrzuć je tak samo, jak wyrzuciłeś wcześniej rozmaite koncepcje innych obłędnych ideologów – tych katolickich i tych ateistycznych (naukowych). Ze śmieciami, w tym śmieciami informacyjnymi, postępuje się tak, że się je wyrzuca. Nie trzyma się ich w domu.

Ja proponuję Ci coś znacznie lepszego – coś, co działa. Wykorzystanie prostych i transparentnych praw natury. Nie dajcie się nabierać na oszustwo new age, głębokich metafor, półsłówek czy jakiejś tajemnej wiedzy. To co działa naprawdę i to co pomaga podnieść się z samego dna, jest dziecięco przejrzyste, transparentne i proste. Kolejna myśl, jakże prawdziwa, brzmi bowiem tak:

Język prawdy jest prosty

Pisałem o tym w kilkunastu artykułach – linki są tam:
https://jarek-kefir.com/strony-linki/swiadomosc-nowe/

Ekstrawertyk który dostał od życia wszystko czego chciał, i zaczął interesować się new age – z pewnością oburzy się, gdy zaczniesz krytykować tych mistrzów. Osho, Tolle, de Mello, Mooji i innych. Gdy ze smutkiem powiesz mu, że to nie działa, że Ci to nie pomogło – spotkasz się z murem niechęci i niezrozumienia. No jak to! Przecież jemu pomogło, przeczytał jeden rozdział książki Osho i od razu poczuł się lepiej! To Ty introwertyku jesteś za słabo przebudzony i tak mało rozwinięty, bo Ci nie pomaga! Widocznie daleko Ci do przebudzenia i oświecenia! Co za przegryw życiowy z Ciebie, introwertyku!

A ja pierdolę to przebudzenie i oświecenie. Nie chcę go i nie dążę do niego.

Cytuję: „Tajemna wiedza” jest z zasady otoczona aluzjami i niedopowiedzeniami. Lecz jak wiadomo człowiek, który myśli jasno, jasno swe myśli wykłada. I jeżeli władający „wiedzą tajemną” sprawia wrażenie, że wiadome jest mu coś takiego, co rzekomo może powiedzieć tylko swojemu uczniowi „na uszko”, a w pozostałym czasie wyraża się przy pomocy aluzji i głębokich sentencji, to znaczy, że najprawdopodobniej guru sam nie ma do końca pojęcia, w czym tkwi istota jego wiedzy.”
~Vadim Zeland

Oczywiście zaraz tutaj pojawia się opinia, że skoro ja odrzucam ideologię przebudzenia i oświecenia, to znaczy że nie dorosłem do pewnych treści. Kto wypowiada takie słowa? Oczywiście, Ci „syci„, którzy głodnych nie rozumieją. Zadaję więc takie pytanie.. Pytanie kluczowe i ZAJEBIŚCIE ważne. Czy Ty, wypowiadający takie opinie, jesteś oświecony i przebudzony dokładnie tak, jak piszą w tych uczonych książkach? Odpowiem za Ciebie: nie, nie jesteś.

Bo nie ma na Ziemi ani jednej takiej osoby i nigdy nie będzie. Ja z niejednego pieca chleb jadłem. Znam new age’owców, ezoteryków, satanistów, illuminatów, pogan, jasnowidzów, inne osoby moc mające i cholera wie kogo jeszcze.. Ale nie widziałem ani jednej osoby przebudzonej i oświeconej tak, jak opisywali to guru new age. Za to znam mnóstwo osób, którym ta ideologia przebudzenia i oświecenia mocno zaszkodziła. Albo stali się zimnymi i wyrachowanymi osobnikami, albo piszą takie bzdury (pod swoimi nazwiskami i zdjęciami..) że aż szczęka opada mi do kolan. Choć większość ma przednią bekę i zajebistą śmiechawę z takich rzeczy – to mi do śmiechu nie jest.

No kurwa no, jak można wypisywać takie rzeczy! 😀 Pół biedy jeśli osoba pisząca takie bzdury jest piękną kobietą, lubianą w towarzystwie, uchodzącą za ezoteryczkę. Ujdzie jej to płazem. Ale jeśli jesteś facetem.. To po prostu tego nie rób, bo to jest bardzo słabe. Powinieneś być bardzo wyczulony na to, co może okazać się zwyczajnie śmieszne. Wszelkie teorie i opowieści dziwnych treści których nie możesz wcielić w czyn i zweryfikować, wywalaj od razu do kosza jako śmieci informacyjne. O dziwo brzytwa Ockhama, przynajmniej część z jej założeń, świetnie sprawdza się w tym pełnym niepotwierdzonych teorii i domysłów świecie ezoterycznym.

Czytasz GW czy TVN24? Ja też nie. Wpierdalasz gówno? Ja też nie. Więc po co czytasz i zamieszczasz takie teorie? Których ani nie możesz zweryfikować i które w żaden sposób Ci nie pomogą, bo nie działają? To jest właśnie doskonałe zilustrowanie prawa masowości. Jeśli jakaś idea, doktryna czy dowolna inna rzecz staje się masowa – to automatycznie traci na jakości. To się stało z ezoteryką. Kiedyś, przed dekadami słowo „ezoteryk” budziło wręcz grozę u katolickich księży i osób czynnie zaangażowanych w katolicyzm. Dziś coraz częściej budzi ono szyderczy śmiech.

Coachowie i trenerzy rozwoju osobistego powinni w końcu zrozumieć tę prawdę. W Polsce mamy zupełnie inne problemy niż na Manhattanie czy w Hollywood. Podczas gdy nowojorczyk zastanawia się jak podbić świat, to przeciętny Polak ma zgoła inne problemy. Jak wydostać się ze stanu permanentnej depresji? Jak podnieść się z samego dna? Jak nie popełnić samobójstwa pracując w typowej polskiej firmie czy zagranicznym oddziale korporacji? Jak przeżyć od pierwszego do pierwszego? Jak przekonać partnerkę że choćbyś się zesrał to nie stać Was na dziecko i szereg innych życiowych doświadczeń? Ja nie znam pełnej odpowiedzi i nie udało mi się jeszcze w 100%. Ale obiecuję Wam, że spróbuję tej odpowiedzi udzielić.

Pytanie tylko, który coach i który trener rozwoju osobistego potraktuje poważnie postulaty przeciwników, zakładających prześmiewcze profile takie jak „regres osobisty” czy „magazyn porażka„. Który coach i trener rozwoju osobistego przełamie się i przestanie publikować tylko i wyłącznie dla 5% społeczeństwa, które już odniosło sukces i jest głodne kolejnych sukcesów? O mistrzach duchowych nie warto nawet wspominać, gdyż wiele wskazuje na to, że są / byli to z premedytacją działający agenci systemu.

 

Autor: Jarek Kefir

Popierasz ideę mojej strony? Podobają Ci się moje artykuły, wklejane linki, informacje, filmy, obrazki? Dołącz do grona twórców i pomóż moim niezależnym kanałom informacji!:) Blog istnieje dzięki darowiznom, ten system zapewnia niezależność od różnych opcji ideologicznych i wszelkich „reklamodawców„.
–Poniżej opisałem, jak to zrobić, link:
https://jarek-kefir.com/wsparcie/

 

NIE JESTEŚMY MASZYNAMI I BYDŁEM! UŻYJMY SWEJ SIŁY BY NAPRAWIĆ SYSTEM!

Życie może być wolne i piękne, jednak zgubiliśmy prawdziwą ścieżkę

Niby to wszystko jest proste, ale jak trudne. Przed wiekami, a raczej przed tysiącami lat utraciliśmy „instrukcję obsługi” świata jak i samego człowieka. To, co przekazują nam w procesie wychowania rodzice, nauczyciele, kapłani, społeczeństwo – to jedno wielkie kłamstwo. Są to wzorce absolutnie nie przystające do naszych czasów, mające korzenie w purytańskim XIX wieku lub jeszcze dawniej.

Zupełnie nie przystają one do ery cyfrowej i atomowej XXI wieku. Są to wzorce toksyczne i niszczące. Zaszczepia się nam poczucie winy, grzeszności, konieczność walki, rywalizacji, martwienia się. Jeśli masz tę wiedzę, do której dotarłem ja i wielu moich czytelników to można się aż złapać za głowę. Przecież proces wychowania, socjalizacji to tak naprawdę uszkadzanie i niszczenie człowieka, pomniejszanie jego potencjału o kilkadziesiąt procent. To co zrobiło z nami społeczeństwo jest po prostu straszne.

Większość o ile nie całość pracy nad sobą polega w zasadzie na wyeliminowaniu toksycznych, nowotworowych programów wgranych nam w dzieciństwie. Programy te są wgrywane od pokoleń. Ogranicza się nasz potencjał celowo – by trwała cywilizacja, by system był coraz większy i potężniejszy, by elitom żyło się lepiej. Wiele razy wspominałem, że system potrzebuje karnych i zdyscyplinowanych podatników, konsumentów, obywateli, wiernych. Systemowi nie są potrzebni magowie mający moc dokonywania w nim zmian.

duchowość

System i społeczeństwo ograniczają potencjał jednostek

Trwanie i potęga systemu dzieje się więc poprzez krzywdę i ograniczanie jednostek. Jedno nieszczęśliwe i zapijaczone pokolenie płodzi kolejne nieszczęśliwe i zapijaczone pokolenie. To prawo powszechnie znane – „patologia płodzi patologię„. Ale gdyby patrzeć przez pryzmat choćby najzwyklejszej psychologii, to chyba 99% rodzin należy uznać za mniejszą lub większą patologię. Patologia to nie tylko przysłowiowi „chlory, żule, patolodzy„.

Ale jest też patologia cicha, emocjonalna, nie rzucająca się w oczy. Największe tragedie planety rozgrywają się nie podczas pojedynków superbohaterów (których w realu nie ma), ale w zaciszu sielskich, konserwatywnych domostw, otulonych białymi firankami.

spoleczenstwo

A poniżej cytat mojej znajomej:

Cytuję: „Ktoś kiedyś fajnie mi powiedział – bądź transparentną.. Stwarzasz wtedy mniej okazji, aby ktoś się ciebie (próbował) uczepić. Wbrew pozorom, najbardziej czepialstwa doświadczają ci, którzy najbardziej chronią swoją przestrzeń. Transparentność natomiast pozwala pokazać swoją twarz jednocześnie najważniejsze części siebie trzymając dla siebie. Jesteś transparentny, więc raczej nikt nie będzie już dziobać, bo i w co.”

O tym mówi także poniższy celny cytat. O to chodzi by nie walczyć z wadami jak nakazuje psychologia, coachowie i new age, bo to zawsze przyniesie efekt przeciwny do zamierzonego. W ogóle walka najczęściej przynosi efekt przeciwny do zamierzonego. Jeśli natura daje braki – to daje też zalety w innych płaszczyznach. Trzeba je znaleźć i rozwijać często wbrew temu co mówi społeczeństwo.

system

Każdy człowiek ma wady i zalety

Cytuję: „Na obecnym etapie wystarczy po prostu wyjaśnić, że zatroskanie z powodu swych wad porównanych z zaletami innych, działa tak samo jak chęć wykazania własnej wyższości.

Rezultat będzie przeciwny do zamierzonego. Niech Ci się nie zdaje, że wszyscy wokół nadają takie samo znaczenie Twym wadom jak Ty sam. Każdy, podobnie jak Ty, zajęty jest sobą i dlatego możesz zrzucić z ramion tytaniczny ciężar. Nadmierny potencjał zniknie, siły równoważące przestaną pogarszać sytuację, a wyzwolona energia zostanie skierowana na rozwój Twoich mocnych stron.

Rzecz w tym, by nie walczyć z wadami i nie starać się ich ukryć, tylko nadrobić je innymi cechami. Brak urody można nadrobić urokiem osobistym. Są ludzie o niepociągającej powierzchowności, którzy ledwie przemówią, a rozmówca natychmiast zostaje oczarowany. Nieumiejętność prowadzenia swobodnych rozmów można zastąpić umiejętnością słuchania. Jest takie porzekadło: „Wszyscy kłamią, ale to nic nie zmienia, bo nikt nikogo nie słucha”. Twoje krasomówstwo może interesować ludzi dopiero w ostatniej kolejności.

Wszyscy, podobnie jak Ty, są zajęci wyłącznie sobą, własnymi problemami, dlatego dobry słuchacz, któremu można się zwierzyć, to prawdziwy skarb. Osobom nieśmiałym mogę poradzić tylko jedno: dbajcie o tę cechę jak o skarb! Uwierzcie, że nieśmiałość ma swój ukryty urok. Kiedy przestaniesz walczyć z nieśmiałością, przestanie ona wyglądać niezręcznie i zobaczysz, że ludzie darzą Cię sympatią.”
~Vadim Zeland

Ten poniższy obrazek to kolejna metafora działania społeczeństwa:

matrix (2)

Jego działanie polega z grubsza na tym:
1. stwórz z powietrza w cholerę trudny problem, a najlepiej tysiące takich problemów;
2. przeznacz całe życie i całe dostępne zasoby i energię na rozwiązywanie problemów wziętych z powietrza, czyli mówiąc po naszemu – z dupy wziętych.

Ludzie sami sobie tworzą problemy a potem tracą czas, zasoby i energię na walkę z nimi. I ani się obejrzysz – mija najpierw 30, potem 45 a następnie 70 lat życia. Jaka rada? Zostaw ludzi samych z ich problemami jeśli nie chcą się zmieniać sami z siebie. Nie przekonuj na siłę, nie próbuj zmieniać na siłę, ani na siłę uświadamiać, wyjebane miej, hej!

Nie jesteśmy maszynami i bydłem! Użyjmy swojej siły by zmienić system na lepsze!

Autor: Jarek Kefir

Podobał Ci się ten artykuł? 🙂 Mój cel to zwiększanie poziomu świadomości u Czytelników. Im większa świadomość, tym szybciej nastąpią przemiany. Dzięki dobrowolnym darowiznom mogę zachować niezależność i pisać o tym, co ukrywane i nieobecne nawet na „alternatywnych” stronach.

Niezależne media nie mają dochodów z prenumerat. W dobie dominacji potężnych korporacji medialnych radzimy sobie sami. Koszt utrzymania mojej strony to 199 dolarów rocznie + inne koszta. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Ty też możesz pomóc zwiększać świadomość! Link z informacją tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni

Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni

kobiecośćMoim podstawowym przesłaniem jest to, że wszystko na Ziemi jest odwrócone o 180 stopni. Dobro jest postrzegane jako zło, a zło jako dobro. Dotychczas analizowałem drobiazgowo każdy element tej globalnej układanki. Układanki czy mechanizmu który jest permanentnie uszkodzony. Ziemia i jej świadomość zbiorowa pracują i funkcjonują jak maszyna z uszkodzonym wałem napędowym. Jeśli wał napędowy jest uszkodzony, to destabilizacji ulega cała konstrukcja.

Stworzyłem przez ostatnie trzy lata, od 2013 roku, drobiazgowe studium globalnego upadku systemowego. Teraz jednak skupiam się bardziej nad tym, jak uwolnić się od zgubnego wpływu systemu na nas, jednostki. Ten wpis będzie retrospekcją. Wciąż bardzo mało osób poszukuje przyczyny obecnej opłakanej sytuacji na świecie właśnie tutaj. A to wydaje się być prawdą.

Otóż cały wszechświat dzieli się na dwa pierwiastki: męski (ducha) i żeński (materii). Pierwiastki te są obecne we wszystkim co istnieje, w materialnym i w pozamaterialnym. Który z nich jest silniejszy? Silniejszym i bliższym nam, ludziom żyjącym w ciałach materialnych, jest pierwiastek żeński. A teraz popatrzmy na to przez pryzmat porzekadła, że wszystkie wartości na świecie są odwrócone o 180 stopni. Który pierwiastek obecnie rządzi na Ziemi? Tak, zgadliście – rządzi pierwiastek męski, czyli słabszy! Tak nie powinno być, i generuje to ogromne problemy w skali globalnej. Pierwiastek męski nie powinien mieć prymatu bo wtedy wszystko stoi na głowie.

Porządek pierwiastka męskiego to system który nazwałem MPP (monogamia, purytanizm, patriarchat) z szeregiem jego destrukcyjnych wypaczeń. Można do nich zaliczyć: rywalizację zamiast współpracy, hierarchizm zamiast poszanowania, walkę zamiast zgody, wiarę (ideologie i religie, w tym racjonalizm) zamiast wiedzy. Wypaczone są podstawowe pojęcia, takie jak miłość. Zamiast miłości prawdziwej, mamy kojarzone z MPP „prawo posiadania” drugiej osoby na własność. I tak można wymieniać jeszcze długo.

Nie wiem co się stało kiedyś, dawno temu, gdy pierwiastek żeński nie tylko został strącony z piedestału, ale zapędzony do narożnika. I nie wiem kto to i po co to zrobił. Te zagadnienia nikną w morzu domysłów i w mrokach naszych pradziejów. Czytałem teorię, że świadomość zbiorowa (globalna) naszej planety dostała czegoś na kształt.. autyzmu. Autyzm to typowa choroba związana z pierwiastkiem męskim, z lewą, analityczną półkulą mózgu. Stąd może się więc brać olewczość, nie ingerencja i brak reakcji na zło ze strony ziemskich praw natury.

Praw natury nie obchodzi czy jesteś empatą czy psychopatą – jeśli ich przestrzegasz, to możesz przenosić góry. Efekt tego jest taki, że ludzie dobrzy pełni są wyrzutów sumienia, wahań i poczucia winy – w efekcie czego ciągle dostają kopniaki od sił korygujących i ciągle spotykają ich nieszczęścia. Zaś psychopaci i złoczyńcy, pozbawieni tych wahań, zostawiani są przez siły korygujące w spokoju. Robią kariery, zarabiają pieniądze i rządzą światem od zarania dziejów. Czy tak powinno to wyglądać?

Jaki jest tego rezultat patrząc przez pryzmat tak zwanej wojny płci? Pierwiastek męski jest po prostu za słaby by mieć prymat. Efektem tego są przestępstwa, choroby psychiczne, nałogi, samobójstwa, wypadki i inne nieszczęścia, które częściej dotykają mężczyzn. Patriarchat to system, w którym mężczyźni mają umownie więcej praw, których nadużywają z opłakanym skutkiem. Ale z drugiej strony, większość obowiązków spada na mężczyzn. „Posadź drzewo, wybuduj dom, spłódź syna” – i to wszystko za 1850 zł brutto.

Za to pierwiastek żeński został mówiąc kolokwialnie, zdołowany. Zdołowany, czyli pozbawiony swojej naturalnej siły. Mamy przewagę kobiet ze zgubnym archetypem Ewy w psychice. Czyli tych niezdecydowanych, roztrzepanych, niestabilnych, dwulicowych i posiadających liczne inne wady na które narzekają mężczyźni. Tak to się objawia jednostkowo. Obecna sytuacja na świecie, ten uszkodzony „wał napędowy” naszej planety, ma negatywny wpływ na wszystko co żyje.

Czy ktoś z Was postrzegał te zagadnienia właśnie w ten sposób? Niech zgadnę – niewielu. Kluczem jest harmonia – a więc równowaga między pierwiastkiem żeńskim a męskim, z tym, że pewien prymat powinien mieć pierwiastek żeński. Dlatego uważajcie szczególnie na wszystkich, którzy wciąż próbują bronić tego systemu MPP. Nie wiem na ile możliwa jest jakaś magiczna zmiana sytuacji na świecie, jestem tutaj dość sceptyczny. Wiemy tylko tyle, że dominacja pierwiastka męskiego, słabszego, doprowadziła nasz świat na skraj zapaści. Społecznej, moralnej, ekonomicznej i niestety, biologicznej.

Przeczytaj też artykuły w temacie:
Kontrowersje: pożytki z omijania tabu [+18]
Mistyk Marek Taran o budowaniu zdrowych i szczęśliwych związków
Lęk o przetrwanie jest najbardziej niszczącym ludzkim lękiem

Autor: Jarek Kefir Czytaj dalej „Prawdziwa przyczyna zła na świecie? Wszystko jest odwrócone o 180 stopni”

90% ziemskich drzwi otwiera pewność siebie, improwizacja i ściema

90% ziemskich drzwi otwiera pewność siebie, improwizacja i ściema

pewność siebieZaczynam luźni wpis z ciekawymi myślami odnośnie funkcjonowania w naszym świecie. Jedno z podstawowych praw (wszech)świata jakiego nie przekazali nam tkwiący w PRLu rodzice, nauczyciele itp brzmi tak:

90% ziemskich drzwi otwiera tylko jeden czynnik: pewność siebie, improwizacja i ściema. Pozostałe 10% drzwi otwiera wiedza, doświadczenie, mądrość, empatia, uczucia, logika, rozum i dziesiątki innych czynników. Smutne trochę. Ale jak widzicie, nie ma tu tajemnych i głębokich metafor jak u mistrzów new age piszących o złudzeniach takich jak oświecenie. Ani nie ma tu pięknych słów i cytatów, które tak naprawdę kłamią.

Jest za to czysta dosłowność, transparentność i prostota. I to jest ta odwieczna tajemnica ekstrawertyków i przyczyna ich przewagi. Z jakiegoś tam powodu (jak myślisz, z jakiego?) świat zwraca uwagę zupełnie nie na to, co trzeba. Co zrobiono podczas procesu wychowania? Nie powiedziano nam o tym pierwszym kluczu otwierającym 90% drzwi, i nakazano walczyć z całym światem używając tych pozostałych kluczy otwierających 10% drzwi.

Wg niektórych przesłań, pierwszy klucz (pewność siebie, improwizacja i ściema) wynika bezpośrednio z podświadomości / duszy i polega na bezpośrednim użyciu praw wszechświata. Czynniki otwierające pozostałe 10% drzwi wynikają z rozumu i czasami z serca. Niewzruszonych i totalnie „olewczych” względem naszych lęków, bolączek i dylematów praw wszechświata zupełnie nie obchodzi jak wykorzystasz ten potencjał. A możesz wykorzystać go do czynienia dobra, neutralnie lub do czynienia zła – i praw wszechświata to nic a nic nie obchodzi.

Możesz być zimnym draniem i łajdakiem, ale korzystając z praw wszechświata będziesz otoczony wianuszkiem kobiet. Możesz być też cynicznym psychopatą, ale korzystając z praw wszechświata rozkręcisz biznes, potem zostaniesz prezydentem a na koniec – rządzącym światem i odnoszącym kolejne sukcesy Illuminatą. Ale ta przygoda będzie lepsza, jeśli połączysz ten pierwszy czynnik (90% – pewność siebie, improwizacja, ściema) z siłą serca (10%).

Bowiem cały ambaras naszego ziemskiego polega na tym, że technologicznie żyjemy w erze atomowej i cyfrowej XXI wieku. Biologicznie mamy bardzo zaawansowane ciała z funkcjami których zwierzęta nie posiadają, np z rozumem logicznym. I nie tylko – nasze dłonie, ręce, nogi, stopy są tak skonstruowane, że przez swoją mobilność i uchwytność mogą stworzyć wręcz cuda. Ale emocjonalnie i duchowo tkwimy w czasach wczesnego paleolitu.

Dlaczego tu ewolucja przebiega tak opornie? A właściwie, to prawie w ogóle nie przebiega? To mnie zastanawia. Wg nauki oficjalnej, a więc tej zakłamanej, hominid nagle stał się w jakiś niewyjaśniony sposób człowiekiem myślącym 200 tysięcy lat temu. Ale już wtedy konstrukcja naszej psychiki i ducha była kompletnie niekompatybilna z konstrukcją ciała i rozumu logicznego. Ta ewolucja jest opóźniona nie o te 200 tysięcy, ale o grube miliony milionów lat. Czemu? A może naturze właśnie taki model ewolucji odpowiada?

Polecam cytat napisany przez mojego znajomego:

Cytuję: „Człowieka pozbawionego strachu nie da się kontrolować. Taki zawsze będzie walczyć i naginać rzeczywistość do siebie miast się jej podporządkować. Tylko takich jest może 1%. I są to albo elity obecnego świata, albo ci, którzy sobie poprzysięgli zostać taką elitą. Drapieżcy. Jeszcze rzadziej występują drapieżcy empaci, mający równie żelazne osobowości, ale kierujący się w swoim działaniu interesem społeczeństwa. Sadzę, że tacy to czarny sen elit.”

I znowu: sił wszechświata zupełnie nie obchodzi czy jesteś tym złym illuminatą czy empatycznym magiem. W beznamiętny sposób nagradzają każdego kto tylko tych uniwersalnych praw przestrzega. Nie ma ani boga ojca w niebie który nagradza za coniedzielne chodzenie do kościoła, ani złego szatana w piekle który karze za to, że spałeś z żoną przed ślubem. Nie ma też żadnego prawa karmy i nie ma żadnego Karmana który przykładnie i… zupełnie nieskutecznie wychowuje krnąbrne ziemskie dzieci. I jak tu żyć?

I znowu: możesz wybrać np satanizm w wersji hard i korzystając z praw wszechświata, będziesz miał wszystko co zechcesz i jeszcze więcej. Ale znowu to samo: ta przygoda będzie lepsza i pełniejsza, gdy połączysz to z siłą serca. Miłość jest uniwersalną i ponadczasową siłą budującą, i wobec ziemskich zgryzot i nietrwałości, jest wieczna jak trawa. Co do tego są zgodne wszystkie filozofie i religie Ziemi. Jeśli chodzi o miłość, polecam cytat Vadima Zelanda:

Cytuję: „Idealizowanie to przecenianie, wynoszenie na piedestał, wielbienie, tworzenie idola. Budująca i rządząca światem miłość różni się od idealizacji tym, że jest w swej istocie beznamiętna, choć brzmi to paradoksalnie. Miłość bezwarunkowa to uczucie bez prawa posiadania, zachwyt bez uwielbienia. Innymi słowy – nie stwarza ona stosunku zależności pomiędzy tym, kto kocha a obiektem miłości. Ta prosta definicja pomoże określić, gdzie kończy się uczucie i zaczyna idealizacja.

Wyobraź sobie, że spacerujesz po tonącej w kwieciu i zieleni górskiej dolinie. Zachwycasz się cudnym pejzażem, wdychasz aromat rześkiego powietrza, dusza napełnia się szczęściem i ukojeniem. To jest miłość. Potem zaczynasz zbierać kwiaty: zrywasz je, gnieciesz rękami nie myśląc o tym, że one też żyją. Dlatego kwiaty powoli umierają. Następnie przychodzi Ci do głowy, że można z nich wytwarzać perfumy, kosmetyki albo po prostu je sprzedawać, a najlepiej stworzyć kult kwiatów i oddawać im cześć jak bożkom. Jest to idealizacja, ponieważ w każdym wypadku zachodzi stosunek zależności pomiędzy Tobą i obiektem Twej niedawnej miłości – kwiatami.

Po tej miłości, która wywoływała zachwyt nad widokiem kwiecistej doliny, nie pozostał nawet ślad. Czy wyczuwasz różnicę? Zatem miłość generuje pozytywną energię, która wyniesie Cię na odpowiednią linię życia, a idealizacja stwarza nadmierny potencjał, rodzący siły równoważące, dążące do jego likwidacji. Oddziaływanie sił równoważących jest różne w zależności od przypadku, ale rezultat jest zawsze taki sam. W zarysie można go scharakteryzować jako „rozwianie mitów”. Ma ono miejsce zawsze i w zależności od obiektu oraz stopnia idealizacji, uzyskujesz silny lub słaby, lecz zawsze negatywny rezultat. W ten sposób zostaje przywrócona równowaga.”
~Vadim Zeland

Wklejałem też taki oto obrazek na swój profil na facebooku:

new agePoniżej pojawił się komentarz który celnie demaskuje tę kolejną iluzję new age:

Cytuję: „Idea „tutaj i teraz” może mieć pewien pozytywny skutek. W końcu doprowadzi do „ciemnej nocy” ,o której ostatnio pisałeś, a wtedy cała ta iluzja się rozwala w sposób bolesny, lecz owocny. Jak wyłazi cień, który był tłumiony przez kurczowe trzymanie się teraźniejszości, to wtedy zaczyna się jazda bez trzymanki. Głęboko wyparte treści mogą objawić się „ciekawie”.. Dodam jeszcze, że nie wierzę w tzw. rozpuszczanie niepożądanych schematów, tudzież programów, czy ciała bolesnego poprzez bycie tutaj i teraz. Ona istnieją nadal i kierują człowiekiem, tyle, że przez takie praktyki spycha się je coraz głębiej.. Lecz w końcu i tak wychodzą na wierzch.”

Nadchodzą wspaniałe czasy zmierzchu idei oświecenia, rozwoju osobistego, coachingów, new age, duchowych mistrzów i guru. Co będzie w zamian? Coś znacznie, znacznie lepszego. Coś, co nie jest tylko oderwanym od życia opisem, którego nikt i nigdzie nie jest w stanie wcielić w czyn. Ale coś co istnieje zupełnie realnie.

I jeszcze ostatni mądry cytat na to, co czytasz od jakiegoś czasu u mnie. Przez lata (dekady?) czytałeś w książkach coachów i guru new age o przebudzeniu, oświeceniu, prawie karmy, pozbyciu się ego, życiu tu i teraz, telegonii itp itd. A teraz przychodzi taki Kefir i mniej lub bardziej logicznymi argumentami pisze, że to wszystko jest mirażem i iluzją. No i jak tu żyć? Oto ten cytat:

Cytuję: „Rozczarowanie jest największym darem jaki mogę Ci ofiarować. Jednak z powodu swojego zamiłowania do iluzji, uważasz to określenie za negatywne. Gdy mówisz do przyjaciela: “Och, cóż za rozczarowanie musiałeś przeżyć” – współczujesz mu, podczas gdy powinieneś z nim świętować. Słowo roz–czarowanie znaczy dosłownie uwolnienie od zaczarowania, czyli iluzji.”
~Dan Millman

Podsumował: Jarek Kefir Czytaj dalej „90% ziemskich drzwi otwiera pewność siebie, improwizacja i ściema”