Tag: nowotwory

Opalasz się i popełniasz ten BARDZO popularny błąd?! Uważaj! To może być groźne dla zdrowia!

Jak bezpiecznie się opalać? Jakie kremy do opalania stosować? Być może tego nie wiesz..

Ten artykuł jest bardzo ważny i bardzo na czasie. Mamy obecnie sezon letni. Wielu z nas wyjechało w końcu na upragnione wakacje. A lato i wakacje często oznaczają jedno – OPALANIE! Nikt nie jest w stanie zanegować wartości kąpieli słonecznych, i prozdrowotnych właściwości powstającej w ten sposób witaminy D3. Słońce to generator życia, i nawet samo przechadzanie się na dworze w ciepły, letni dzień, dodaje radości i witalności.

Jest jednak pewna kwestia, o której większość z nas nie wie..

Jest jeden błąd, który popełnia ogromna większość ludzi podczas opalania się. Nie jest to wbrew pozorom to, że czasami zapominamy używać kremu z filtrem do opalania. Bo skórę jednak trzeba chronić przed oparzeniami słonecznymi. Problemem jest fakt, że używamy do tego środków, które są po prostu toksyczne. Kremy z filtrem do opalania nie tylko blokują biosyntezę witaminy D3 nawet o 90%. Ale ich składniki mają toksyczne i rakotwórcze działanie!

Nie ma obecnie dowodów naukowych na to, że promieniowanie UV powoduje raka skóry lub zwiększa prawdopodobieństwo jego wystąpienia. Faktem jest natomiast to, że od momentu gdy w mediach i w instytucjach „ochrony zdrowia” zaczęto promować kremy z filtrami UV, skokowo wzrosła ilość zachorowań na czerniaka – raka skóry. Okazuje się, że to kremy z filtrem do opalania mogą odpowiadać za zachorowania na raka skóry! Nietrudno się temu dziwić: zawierają one substancje, które są wręcz trujące dla skóry!

opalanie sie

Oto lista szkodliwych substancji, które zawierają kremy z filtrem do opalania:

nanocząsteczki glinu (aluminium), tytanu, tlenku cynku. Są one rakotwórcze, mogą wywołać raka piersi;

palmitynian retinolu – w badaniach klinicznych zwiększa częstość występowania raka skóry u zwierząt;

-związek o nazwie Avobenzone naśladuje działanie hormonów płciowych u człowieka. U dzieci może opóźnić rozwój. Niedawne badania tego związku ujawniły, że pod wpływem chlorowanej wody (baseny) i promieniowania ultrafioletowego (Słońce) związek ten rozkłada się na substancje rakotwrócze;

formaldehyd i inne toksyczne konserwanty – bo to wszystko trzeba czymś konserwować.

Skórę trzeba chronić, fakt, ale bardziej od nadmiernej stymulacji słońcem i od oparzeń, niż od czerniaka. Kontrowersyjna jest kwestia samych numerów filtrów tych kremów do opalania. W sprzedaży są kremy z filtrami SPF 15, SPF 30, SPF 50 i innymi. Okazuje się, że jest to po prostu bezczelny chwyt marketingowy! Każdy filtr blokuje fale elektromagnetyczne ze Słońca o ponad 90%.

Krem z filtrem do opalania SPF 30 blokuje ją w około 97%. Krem z filtrem SPF 50 – o 98%. Zaś kremy z filtrem SPF 100 blokują ją o około 99%. Jak widzisz, różnica w działaniu jest niewielka. Za to różnica w cenie już duża. No i tak duże blokowanie dopływu fal elektromagnetycznych ze Słońca blokuje biosyntezę witaminy D3. A jej rola w zdrowiu jest nie do przecenienia.

Witamina D3 jest de facto hormonem, chemiczną pochodną cholesterolu. Odpowiada ona za odporność, za zwalczanie komórek nowotworowych które powstają codziennie w naszych ciałach. Także za regulację gospodarki wapniowo-fosforanowej i za ochronę kości. Odpowiedni poziom tej witaminy to także dobry nastrój, ochrona przed depresją, duża witalność.

O niedoborach witaminy D3, i co robić, by one nie występowały, pisałem w poniższych artykułach:
Niedobór tego składnika związanego także z opalaniem, niszczy zdrowie Polaków. Dotyczy to nawet 90% z nas!
Potężna rola witaminy K2 w zdrowieniu. Bez niej witamina D3 staje się toksyczna dla zdrowia!
Nie tylko opalanie i zdrowie.. Zanim kupisz suplement lub witaminę.. Lista tajemnic i oszustw koncernów farmaceutycznych

bezpieczne opalanie

Brak witaminy D3 po prostu zabija..

Krytycznie niski poziom witaminy D3 stwierdzano u ludzi chorych na ciężkie postacie nowotworów, depresji, osteoporozy. Według badania jakie przeprowadzono kilka lat temu, w zimie poważne niedobory witaminy D3 dotyczą nawet 90% Polaków. W lecie sytuacja wcale nie jest aż tak dobra.

Bowiem nasz klimat i nasza fatalna polska dieta nie zapewniają dostatecznej podaży tej witaminy. By wyprodukować odpowiednią jej ilość, od marca należy opalać się po 15 do 30 minut dziennie. I to w godzinach o największym nasłonecznieniu, czyli od 11:00 do 14:00.

A wtedy właśnie lekarze nie zalecają opalania. Przyczyna tego stanu rzeczy jest prosta: w godzinach innych niż 11:00 – 14:00 promieniowanie UVB odbija się od atmosfery i jego skuteczność zwyczajnie spada. Inna kwestia to fakt, czy na pewno potrzebujemy bite osiem godzin leżeć i smażyć się na tej plaży, opalając się. To jest zwyczajnie za dużo, jednak bardzo trudno to ludziom wytłumaczyć.

Jest to bowiem kwestia społeczna i kulturowa. Taki model wypoczynku nad morzem stał się powszechnie obowiązującym i bardzo popularnym. Warto to jednak przemyśleć. Na początku (już od marca, kwietnia!) zaleca się przyzwyczajanie skóry do słońca, opalając się 15 do 30 minut dziennie. Potem 2 godziny na plaży w zupełności wystarczą.

Większość ludzi robi tak, że przez całe miesiące nie opalają się nawet na tym balkonie, przez te 15 minut dziennie. A potem mają wreszcie te dwa tygodnie urlopu od mordoru, i rzucają się na głęboką wodę. A raczej na.. silne Słońce. I smażą się na plaży nawet 8 godzin. I potem narzekają, że nawet pomimo kremu z najwyższym faktorem, doznają poparzeń słonecznych. Warto to po prostu przemyśleć, serio.

Po co sprzedaje się szkodliwe kremy z filtrem do opalania i kłamie o tym, że Słońce jest szkodliwe? Chodzi o zysk. O miliardowe zyski. A tak, gdzie w obrocie są miliardy, tam nie ma uczciwości i dbania o Twoje zdrowie. Składniki syntetyczne do produkcji kremów do opalania są tanie. Tanie i toksyczne. A kampania w mediach, do której włączyli się biorący grube koperty lekarze, naukowcy, eksperci – jest po prostu kampanią marketingową. To tylko biznes, a że Ty chorujesz, to nikogo już nie obchodzi.

Informacje w mediach o dziurze ozonowej, o szkodliwości promieniowania słonecznego UV, i o tym, że trzeba używać kremy z filtrem, pojawiły się w tym samym czasie. W latach 90-tych XX wieku. No i gorsze zdrowie ludzi z powodu niedoborów witaminy D3 i z powodu toksycznych składników kremów do opalania, to większy zysk dla koncernów farmaceutycznych. I koło się kręci, i hajs się zgadza.

Zapraszam na inne ciekawe artykuły, które dużo obszerniej poruszają te szokujące kwestie:
Kremy z filtrem do opalania są groźne dla zdrowia! „Koncerny okłamały świat”
Opalajmy się bez kremu z filtrem UV! Są one niepotrzebne, wręcz szkodliwe

kremy do opalania

Więc.. Jak opalać się, by było i zdrowo, i bezpiecznie?

Do smarowania się polecam oliwę z oliwek, ale tę eko. Tak, tak. Tu warto trochę grosza wydać więcej. Można używać także oleju kokosowego dobrej jakości. Inne alternatywy to olej z ostropestu lub olej z pestek winogron. Dodatkowo olej z ostropestu zawiera ogromne ilości witaminy E, dużo ich frakcji (tokoferole i tokotrienole). Można go z powodzeniem używać jako środka przeciwko zmarszczkom.

Od września do marca warto zażywać witaminę D3 w dawce 50 mcg (czyli 2000 I.U) do 150 mcg (czyli 8000 I.U), razem z witaminą K2-MK7 w dawce 100 mcg do 300 mcg. I zachować umiar we wszystkim, co robimy, także w opalaniu się.

Autor: Jarek Kefir

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nieocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia. Jest to pewna forma podziękowania za wiedzę. Link z informacją jak to zrobić, tutaj: https://jarek-kefir.com/wsparcie/

  

Tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja”

Kolejne tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja”

leczenie rakaKolejne tajemnicze zgony lekarzy uderzających w korporacje farmaceutyczne w USA. Wcześniej informowano o zagadkowych zgonach trzech lekarzy sprzeciwiających się szczepieniom:

Tajemnicze zgony lekarzy krytykujących szczepienia. Mafia farmaceutyczna działa

Jest taka sama poszlaka wskazująca na celowe morderstwo. Otóż w przypadku każdego z tych lekarzy, na kilka tygodni bądź miesięcy wcześniej ich biura i mieszkania zostały przeszukane i splądrowane przez agentów federalnych. FDA – bo o ich agentów chodzi – to agenda federalna rządu USA zajmująca się rejestracją i obrotem produktów leczniczych.

Podobnie jak inna agenta – CDC (od chorób zakaźnych), stoją one na straży interesów przemysłu farmaceutycznego. Obecnie są dwa kraje na świecie, gdzie jest najwięcej przymusowych szczepień, zaliczanych do tzw. „kalendarza szczepień obowiązkowych„. Zgadnijcie, jakie to kraje? Oczywiście, na pierwszym miejscu USA, a na drugim – Polska.

Obecnie coraz więcej osób zaczyna sobie zdawać sprawę z roli, jaką odgrywa przemysł farmaceutyczny. Czy mamy podstawy by twierdzić, że celowo uszkadza się nasze dzieci szczepionkami, by potem były dożywotnimi klientami farmacji? Nie wiem. Ale faktem jest, że szczepionki zawierają wiele toksycznych substancji – zarówno tych syntetycznych, organicznych i genetycznych.

Ponoć najgorsze są znajdujące się tam dziwne fragmenty białek, DNA i RNA. Bo wciąż oficjalnie nie wiemy ile ich tam jest jako „odpady poprodukcyjne„, i jaką faktycznie rolę one pełnią. Jedna z teorii głosi, że te cząstki mogą blokować pewne funkcje organizmu bądź wręcz modyfikować nasz kod genetyczny.

Wstęp: Jarek Kefir Continue reading „Tajemnicze zgony lekarzy w USA. „Wiedzieli które białko leczy raka, zabiła ich farmacja””

4 wielkie medyczne oszustwa przez które umiera mnóstwo ludzi

4 wielkie medyczne oszustwa przez które umiera mnóstwo ludzi

klamstwa medyczneZapraszam do przeczytania obszernego artykułu z Poczty Zdrowia o 4 najbardziej rozpowszechnionych mitach współczesnej medycyny.

Medycyna, w wydaniu dzisiejszym, korporacyjnym, to kura znosząca złote jaja tym, którzy tę medycynę kontrolują. A więc przez korporacje farmaceutyczne. Jednym z modus operandi mojej strony jest miażdżąca krytyka tego, co robią korporacje farmaceutyczne i ludzkości, i nauce jako takiej. Jest to pasmo chęci zysku za wszelką cenę (filozofia kapitalizmu), zatajania i fałszowania badań, zastraszania naukowców i rujnowania im karier, a także – milionów przedwczesnych śmierci. Wszak nikt nie potrafi zakopać swoich błędów tak skutecznie, jak lekarz.

Wśród 4 największych oszustw medycyny wyszczególnionych przez Pocztę Zdrowia, widnieją m.in.:
-chemioterapia, która zamiast leczyć, zabija. To samo dotyczy radioterapii. Już w gimnazjum przecież uczą, że promieniowanie radioaktywne nie zabija raka, ale.. powoduje go!
-wymyślanie nowych chorób (np ADHD, ADD)
-obniżanie norm chorobowych, które powodują, że coraz więcej zdrowych osób łapie się pod kategorię „chory, powinien brać (drogie) leki”
-skandal z lekiem Avandia który kosztował życie dziesiątki tysięcy ludzi.

Korupcja, spisek, zbrodnia, żądza zysku choćby po trupach, nie liczenie się ze standardami, to nie są patologie wyłapywane czasami przez organa ścigania. To jest kamień węgielny, modus operandi współczesnej, akademickiej medycyny.

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!


4 wielkie medyczne szwindle

Dziś poznasz cztery wielkie przekręty branży farmaceutycznej. Efekty tych machlojek utrzymują się do dziś tylko dzięki czynnej współpracy instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne. A lekarze zwykle bezwiednie powielają te bzdury.

1. Chemioterapia dokarmiająca raka

Pod koniec listopada 2012 zespół z INSERM (francuski Państwowy Instytut Zdrowia i Badań Medycznych) w Dijon pod kierunkiem François Ghiringhellego (jednostka badawcza U866: Lipidy i odżywianie a rak) opublikował artykuł w „Nature Medicine”. Podkreśla się w nim, że dwa leki powszechnie stosowane w chemioterapii przeciw różnym rodzajom raka mogą wręcz sprzyjać rozwojowi guzów rakowych1!

Te dwa leki to 5-fluorouracyl i gemcytabina, wykorzystywane w terapii raka jelita grubego, piersi i trzustki.

Oto, w jaki sposób te substancje stymulują rozwój raka.

Najpierw w niektórych komórkach układu odpornościowego aktywują kompleks wielobiałkowy o nazwie inflamasom NLRP3.

Pod wpływem aktywacji inflamasomu komórki uwalniają cytokinę prozapalną – interleukinę IL-1 beta.

Cytokina ta stymuluje produkcję innej cytokiny (IL-17), która ma właściwości korzystne dla rozwoju guzów nowotworowych, ponieważ sprzyja angiogenezie, czyli powstawaniu nowych naczyń krwionośnych, w tym przypadku odżywiających guz.

Dlatego im więcej leków przyjmuje pacjent, tym lepiej jego rak jest odżywiany dzięki obecności szerokiej sieci naczyń krwionośnych i tym szybciej rośnie. To wszystko widnieje czarno na białym na stronie INSERM (patrz: źródła).

A jaki wniosek wyciągnęli naukowcy? Czy zalecają, by natychmiast przerwać stosowanie leku „antyrakowego”, który de facto sprzyja rakowi?

Nic z tych rzeczy. Zdaniem naukowców, zgodnie z zasadą coraz szerzej stosowaną w medycynie, należy opracować nowy lek, który uzupełniałby dotychczasowe preparaty podawane w chemioterapii.

Nasze wyniki pokazały, że aktywacja inflamasomu ogranicza skuteczność chemioterapii przeciw guzom rakowym. Kolejne wyzwanie to sprawdzenie, czy potrafimy zatrzymać aktywację inflamasomu – wyjaśnił François Ghiringhelli.

Zamiast wycofać dany lek, naukowcy wolą podać pacjentowi drugi, który kompensowałby negatywne skutki działania pierwszego. Jest to historia typu: jak zapewnić nowe źródło dochodów dla branży farmaceutycznej.

2. Wymyślanie nowych chorób

Dermatolog to najlepszy zawód: nie ma pilnych przypadków, a pacjent ani nie umrze, ani nie wyzdrowieje.

Ten studencki żart z uczelni medycznych dobrze zrozumiały firmy farmaceutyczne. Zamiast rzucić wszystkie siły na wynalezienie cudownej tabletki, która leczyłaby pacjentów, a więc przydałaby się tylko raz, lepiej wprowadzać na rynek leki przeznaczone do stosowania przez całe życie.

Właśnie dlatego wynaleziono nowy rodzaj leków – preparaty brane na wszelki wypadek, aby opóźnić proces kliniczny, o którym nawet nie wiemy, do czego zmierza.

Przykład: choroba Alzheimera. Istnieje kilka leków, zresztą bardzo drogich, które mają opóźnić rozwój tej choroby. Ale badania w porównaniu z placebo wykazały, że ich skuteczność jest niemal żadna (kilka procent wyników pozytywnych w grupie przyjmującej lek).

Za to efekty uboczne tych specyfików są bardzo wymierne. Czy w tej sytuacji trzeba zakończyć leczenie?

Absolutnie nie – krzyczą neurolodzy, bo nawet jeśli lek jako taki jest mało skuteczny, to samo przyjmowanie go i comiesięczne konsultacje stanowią wsparcie psychiczne, które poprawia stan pacjentów. To przecież najlepsza definicja efektu placebo, który w tym przypadku kosztuje państwowego ubezpieczyciela dobrych kilka tysięcy złotych rocznie od osoby…

Inny przykład: działania zmierzające do wczesnego wykrywania „raka” prostaty. Tak naprawdę mamy do czynienia z gruczolakiem, który może z czasem zezłośliwieć. Dzieje się tak u niemal wszystkich mężczyzn po osiemdziesiątce i nie zagraża to ich życiu.

Do niedawna, jeśli ktoś krytykował okaleczający pacjentów system: test PSA – biopsje – wycięcie prostaty, to uchodził za lekkomyślnego malkontenta. Jednak z kolejnych krajów spłynęły doniesienia wskazujące, że ta zaciekła prewencja ma sens tylko dla ściśle określonego wycinka populacji.

Tak samo wygląda sprawa szczepień przeciw HPV (wirusowi brodawczaka ludzkiego) oraz powszechnie wykonywanej mammografii. O zagrożeniach związanych z tą ostatnią wreszcie się oficjalnie pisze, choć nadal nieśmiało.

3. Obniżanie norm chorobowych

Kiedy objawy choroby są niewystarczające lub nie występują w ogóle, wystarczy odpowiednio ustawić normy alarmowe – stworzy to miliony pacjentów rzekomo zagrożonych chorobą. Te mocno wątpliwe „normy” przechodzą zresztą regularne poprawki, ku rozpaczy lekarzy wypisujących recepty, którzy już kompletnie nie wiedzą, na czym stoją.

Tak jest w przypadku cholesterolu. Nikt nie może być pewien, jaka jest wartość progu, po przekroczeniu którego cholesterol staje się problemem, mimo mądrego, choć mylącego podziału na dobry i zły cholesterol.

A cóż dopiero psychiatria, gdzie liczba wypisywanych recept wzrosła lawinowo2, ze względu na pojawienie się nowych zaburzeń i zespołów chorobowych, których 20 lat temu nie było?

Warto zauważyć, że w swojej pracy „Le guide des 4000 médicaments utiles, inutiles ou dangereux” (Przewodnik po 4000 leków przydatnych, nieprzydatnych i niebezpiecznych) profesorowie Debré i Even zwracają uwagę na pustkę w dziedzinie nowości farmakologicznych. Dzisiejsze „nowości” to po prostu kopie kopii leków liczących sobie po 30 lat, które tym razem są trzy lub cztery razy droższe.

4. Avandia: zaprogramowana katastrofa

W amerykańskim dzienniku „Washington Post” ukazał się długi materiał podsumowujący gigantyczny skandal medyczny (łączną liczbę zawałów serca i zgonów szacuje się na 83 tys.!). Sprawa dotyczyła osób z cukrzycą leczonych preparatem o nazwie Avandia i jest przykładem na to, jak można z pełną świadomością rozpowszechnić niebezpieczny lek na cały świat3.

W 2006 roku, w opiniotwórczym czasopiśmie „New England Journal of Medicine”, ukazuje się pewien artykuł. Czasopismo jest znane z tego, że przed publikacją każdy materiał jest drobiazgowo analizowany przez pozornie niezależne kolegium ekspertów.

W artykule opisane są godne podziwu wyniki leczenia Avandią w porównaniu z dwoma innymi, konkurencyjnymi lekami. „Eksperci” weryfikujący artykuł nie sygnalizują swoich powiązań z firmami farmaceutycznymi, których dotyczy ekspertyza. Gdyby to zrobili, czytelnicy dowiedzieliby się, że każdy z 11 ekspertów otrzymał od GlaxoSmithKline (GSK) wynagrodzenie z puli przeznaczonej na zwrot kosztów badań. Natomiast czworo ekspertów jest etatowymi pracownikami tej firmy i posiada jej akcje.

Gdy firma farmaceutyczna uzyskuje pozwolenie na dopuszczenie leku do obrotu, rusza produkcja Avandii, a lekarze wypisują całe góry recept. Po jakimś czasie środowisku medycznemu nie daje jednak spokoju wątpliwość: czy to normalne, że diabetykom leczonym Avandią gwałtownie rośnie zły cholesterol? Przecież w przypadku osób z chorobami serca to byłoby co najmniej przeciwwskazaniem.

Nad sprawą zastanawiają się nawet kierownicy projektu w firmie farmaceutycznej, a także FDA, amerykański organ kontrolny, który żąda od GSK badań nad tą sprawą. Firma wywiązuje się z polecenia, ale przedstawia badania w gruncie rzeczy sfałszowane – nie uczestniczyli w nich pacjenci z chorobami serca, czyli ci, u których mogłyby pojawić się największe komplikacje.

To klasyczny proceder przekłamania badań, bardzo trudny do wykrycia, jeśli biegli nie są wystarczająco wnikliwi. Sprawa nie umknęła jednak Stevenowi Nissenowi. To lekarz, który wykazał się uporem i talentem farmakologa już wcześniej, w dramacie związanym z lekiem przeciwbólowym Vioxx (szacowane 40 tys. zgonów). Tym razem Nissen sam zbiera zupełnie inne dane dotyczące większej liczby badanych i przeprowadza metaanalizę.

Wyniki badania Nissena w zawrotnym tempie publikuje nie kto inny, tylko redakcja „New England Journal of Medicine”, przerażona przedstawionymi liczbami. Jeśli obliczenia są poprawne, mamy do czynienia z zagrożeniem życia tysięcy pacjentów – komentuje redakcja.

Ale GSK ma gotową odpowiedź: wyciąga z rękawa kolejne przekłamane badanie na podstawie mało wiarygodnej i źle opisanej próby. To wystarcza, żeby na jakiś czas przytłumić panikę.

Nissen nie daje za wygraną i w 2010 roku doprowadza do tego, że recenzent z FDA wykazuje fałszywość ostatniego badania przedstawionego przez GSK. Przyznaje też, że przeprowadzono je tylko dla zyskania czasu.

Wtedy plotki o badaniu przechodzą w awanturę wśród naukowców, a FDA prowadzi śledztwa i udowadnia, że cała sprawa była dobrze znana od wewnątrz, wspierana i uwzględniana w kosztach działalności!

We wrześniu 2010 roku Avandia zostaje wycofana z rynków w Europie, a na sprzedaż w USA nałożono znaczne ograniczenia.

Wreszcie 2 lipca 2012 roku GSK przyznaje się do kryminalnych oszustw przy sprzedaży leków (głównie Avandii) i przystaje na zapłacenie rekordowej sumy 3 miliardów dolarów.

We Francji Avandię przyjmowało ponad 200 tys. diabetyków w okresie od dwóch do trzech lat, a media konsekwentnie milczały. Aby temat wypłynął, trzeba było podobnego wstrząsu, związanego ze zgonami po leku przeciwcukrzycowym Mediator.

W Polsce Avandia ze względu na wysoką cenę i brak refundacji była stosowana przez znikomą liczbę chorych na cukrzycę.

Wniosek

Mając do czynienia z niezbadaną dżunglą leków, najlepiej byłoby… nie chorować.

Zdrowy tryb życia, właściwe odżywianie, świadome przyjmowanie wysokiej jakości suplementów diety, relaksujące ćwiczenia i dobre samopoczucie psychiczne. Na to wszystko należy postawić, jeśli chcesz ograniczyć do minimum ryzyko, że pewnego dnia padniesz ofiarą kolejnego nadużycia firm farmaceutycznych i wszystkich tych, którzy utrzymują się z leczenia chorób.

W tej sytuacji nie pozostaje nic innego, jak edukować się i poszerzać swoją wiedzę w oparciu o poważne źródła. A dla nas to jeszcze jeden powód, by kontynuować pracę nad Pocztą Zdrowia.

Zdrowia życzę!
Jean-Marc Dupuis

PS: Jednym z najistotniejszych problemów dzisiejszej medycyny jest fakt, że lekarze zwykle nie proponują pacjentom terapii naturalnych. A przecież doskonale wiadomo, że są one bardzo skuteczne, jeśli chodzi o leczenie bólu i wielu chorób! Nie mają groźnych skutków ubocznych, ani nie są tak kosztowne, jak większość leków – jeśli tylko wiesz, jak je stosować. Więcej informacji znajdziesz tutaj.

Jeśli masz konto na Facebooku, polub facebookową stronę Poczty Zdrowia. Znajdziesz tu codziennie ciekawe artykuły, zyskasz możliwość dzielenia się swoimi komentarzami i wymiany poglądów z innymi osobami, łatwo udostępnisz też ważne informacje swoim znajomym… Wejdź na: www.facebook.com/PocztaZdrowia

Przypisy:

  1. Améliorer l’efficacité de la chimiothérapie en agissant sur le système immunitaire, http://www.inserm.fr/espace-journalistes/ameliorer-l-efficacite-de-la-chimiotherapie-en-agissant-sur-le-systeme-immunitaire
  2. Allen Frances, Saving normal: an insider’s revolt against out-of-control psychiatric diagnosis, DSM-5, big pharma, and the medicalization of ordinary life. William Morrow, Maj 2013
  3. Peter Whoriskey, As drug industry’s influence over research grows, so does the potential for bias. The Washngton Post, 25/11/2012, http://www.washingtonpost.com/business/economy/as-drug-industrys-influence-over-research-grows-so-does-the-potential-for-bias/2012/11/24/bb64d596-1264-11e2-be82-c3411b7680a9_story.html

Podziel się tym artykułem z rodziną i znajomymi!

Źródło: https://www.pocztazdrowia.pl/4-wielkie-medyczne-szwindle/

Sensacyjne doniesienia o witaminie C: podana dożylnie skutecznie niszczy raka

Sensacyjne doniesienia o witaminie C: podana dożylnie niszczy skutecznie nowotwory

Kolejny raz życie potwierdza, iż to, co kiedyś było tylko spiskową teorią dziejów, dziś jest „na tapecie”, brane pod uwagę jako jedna z możliwych opcji.

Leczenie raka i nowotworów jest dziś oczkiem w głowie medycyny. Owo „leczenie” okazuje się sukcesem, jeśli pacjent przeżyje 5 lat. W przypadku raka trzustki, tylko 3% ludzi żyje te 5 lat po wykryciu raka i leczeniu.

Czy takie procedury można nazwać „leczeniem”? Z pewnością nie, wskazuje na to czysta matematyka. Jeśli coś jest z uporem maniaka powtarzane milion razy, ale daje efekty tylko w 3% przypadków – to czy warto powtarzać to samo w przypadku milion-jeden?

Skuteczność jest miarą prawdy” Jeśli coś, powtarzane choćby od niepamiętnych czasów, jest nieskuteczne, oznacza to, że nie ma w tym prawdy.

Gdy przypominam sobie, ile jadu i żółci wylały racjonalistyczne blogaski w kierunku teorii, iż witamina C leczy raka, ogarnia mnie błogi śmiech. Ile jeszcze „spiskowych teorii” doczeka się potwierdzenia i czemu zdecydowali się ujawniać tę prawdę, niejako wbrew sobie? Pomyślcie o tym.

Autor powyższego wstępu: Jarek Kefir

Portal Jarka Kefira na facebooku:


A teraz artykuł właściwy:

Witamina C podana dożylnie niszczy skutecznie komórki nowotworowe

Cytuję: „Podawanie dużych dawek witaminy C w formie dożylnej może w znaczący sposób przyspieszyć zabijanie komórek rakowych – wynika z opublikowanych w Stanach Zjednoczonych badań laboratoryjnych. Naukowcy mówią o przełomie, bo efekty badań są imponujące.

witamina C lekiem

Tekst podsumowujący badania pojawił się w czasopiśmie „Science Translational Medicine”. Autorzy badań, opierając się na wynikach przeprowadzonych eksperymentów, wzywają teraz rząd USA do natychmiastowego sfinansowania dalszych testów i badań na dużej grupie pacjentów.

Witamina C w formie zastrzyku

Z eksperymentów przeprowadzanych głównie na myszach, ale również na 22 pacjentkach z nowotworem jajnika w zaawansowanej fazie oraz na samych komórkach rakowych w laboratorium wynika, że duże dawki witaminy C połączone z chemioterapią nie tylko zatrzymują postęp nowotworu w organizmie, ale bardzo często prowadzą do przyspieszonego umierania komórek rakowych.

Naukowcy sugerują, że najlepszą metodą wspomagania kuracji byłyby dla pacjentów zastrzyki dożylne, bo dzięki nim witamina C działała szybko i docierała do miejsc, w których jest najpotrzebniejsza. Doustne podawanie witaminy C nie dało podobnych efektów w terapii.

Ekipa naukowców z Uniwersytetu w Kansas stwierdziła, że po wchłonięciu przez ciało witaminy i rozpoczęciu jej „walki” z rakiem, zdrowe komórki znajdujące się nawet w bezpośrednim sąsiedztwie rakowych, nie umierają. Nie pogarsza się też ich kondycja.

Dodatkowo, witamina C stosowana w czasie chemioterapii wykluczała wiele efektów ubocznych u pacjentek. Z raportu wynika, że czuły się lepiej i lepiej funkcjonowały w trakcie terapii.

Naukowcy martwią się jednak możliwością szerokiej dystrybucji tej metody. Firmy farmaceutyczne nie mogą bowiem – zgodnie z prawem – opatentować produktów naturalnie występujących w przyrodzie w formie dożylnej”

Źródło: http://losyziemi.pl/witamina-c-podana-dozylnie-niszczy-skutecznie-komorki-nowotworowe

Oficjalny raport rządu USA: marihuana leczy raka

Oficjalny raport rządu USA potwierdza i informuje, że marihuana zapobiega lub leczy niektóre nowotwory.

W ostatnim raporcie National Cancer Institute (NCI), części federalnego instytutu zdrowia, stwierdzono, że marihuana „hamuje występowanie zarówno receptora estrogen-dodatniego, jak również receptora estrogen-ujemnego w komórkach raka piersi„.

Ten sam raport pokazuje, że marihuana spowalnia lub zatrzymuje wzrost niektórych komórek raka płuc i sugeruje, że może zapewniać „zmniejszenie ryzyka wystąpienia oraz leczenie raka jelita grubego”.

Odnosząc się do raportu NCI, działacz ruchu praw pacjentów, Matthew Pappas powiedział, że „bezustanny atak rządu federalnego na ludzi, jakim lekarze zapisali kurację z medycznej marihuany, jest obłudną praktyką, biorąc pod uwagę korzyści, o jakich donosi National Cancer Institute„.

Pacjenci twierdzą, że rząd federalny i poszczególne gminy starają się uniemożliwić im uzyskanie marihuany do celów medycznych, co jest bezpośrednim naruszeniem praw stanowych.

„Miasta, które tworzą zakaz, odbierają pacjentom możliwość uzyskania leku, o jakim instytucja rządu federalnego mówi, że leczy raka i robią to z pomocą administracji Obamy„. Ostatnio Los Angeles uchyliło własny zakaz po tym, jak Bill Rosendahl, członek rady miejskiej, u którego zdiagnozowano raka i przepisano mu marihuanę medyczną, powiedział do kolegów radnych: „Chcecie mnie zabić? Wrzucić mnie pod autobus?”

Raport NCI przebadał również, czy pacjenci, którzy palą marihuanę, a nie przyjmują ją doustnie, są narażeni na większe ryzyko wystąpienia niektórych nowotworów płuc i układu pokarmowego. Według rządu, 19 badań „nie dostarczyło istotnych zależności statystycznych pomiędzy wdychaniem marihuany a rakiem płuc”. Raport w oddzielnej części opisał przypadek oddzielnych badań wśród 611 pacjentów z rakiem płuc, które wykazały, że marihuana nie była związana „ze zwiększonym ryzykiem zachorowania na raka płuc i innych nowotworów górnych dróg oddechowych i nie stwierdzono pozytywnego związku z żadnym rodzajem raka„. W dziedzinie raka prostaty, raport NCI nie był jednoznaczny i sugeruje konieczność prowadzenia dalszych badań. W sprawozdaniu, National Cancer Institute określiło również wyniki „badania nad zastrzykami bezpośrednio do guzów nowotworowych związku delta-9-THC u pacjentów z nawracającym glejakiem„, które wykazało zmniejszenie się guza wśród uczestników tego eksperymentu.

Pomimo tego, że rząd federalny usankcjonował i zatwierdził raport NCI, Kongres i administracja Obamy nadal próbują powstrzymać badania nad marihuaną. W ogłoszonym publicznie oświadczeniu zanegowania stanowych praw do medycznego użytku marihuany, the Office of National Drug Control Policy (coś w stylu biura nadzoru nad lekami) opisało medyczną marihuanę jako „mit” wzbudzający „kłopotliwe nieporozumienia”.

Pappas powiedział, że zarówno Drug Enforcement Administration, jak też Biuro Polityki Kontroli nad lekami nadal twierdzą, iż marihuana nie ma żadnej wartości leczniczej, pomimo badań wykazujących związek między używaniem marihuany a zmniejszaniem ryzyka wystąpienia pewnych rodzajów raka oraz pomimo faktów, że hamuje ona wzrost komórek nowotworowych. Stanowisko rządu przyczynia się i zachęca do uprzedzeń i błędnego przekonania wśród opinii publicznej w zakresie uzasadnionego użycia medycznej marihuany do kuracji ciężko chorych pacjentów.

Oprócz właściwości przeciwnowotworowych, oddzielne badania informują, że marihuana zdaje się mieć „głęboki wpływ na właściwości ochronne systemu nerwowego mózgu oraz wywiera efekt wzmacniający, co potencjalnie może pomóc w leczeniu wielu chorób neuro-degeneracyjnych”. W swoim raporcie, National Cancer Institute stwierdziło, że cannabis skutecznie leczy bezsenność i powołując się na badanie z użyciem kontrolowanego placebo u chorych na nowotwory, wykazano lepszą jakość snu i wypoczynku w przypadku pacjentów leczonych THC.

Odpowiadając na oświadczenie Białego Domu, że tylko niewielki odsetek pacjentów, którym zapisano medyczną marihuanę na podstawie praw stanowych, używa jej do leczenia raka, Pappas mówi, że „marihuana nie służy tylko do leczenia raka lub AIDS, może też leczyć, na przykład, bezsenność”. Chociaż generalnie nie zagraża to życiu, jednak bezsenność jako problem zdrowotny obecnie regularnie leczony jest lekami psychotropowymi na receptę: zolpidem czy eszopiclone.

Według witryn internetowych ich producentów, okazało się, że zolpidem i eszopiclone powodowały poważne skutki uboczne, jak agresywność, omamy, dezorientację lub myśli samobójcze. Tymczasem badania nad bezsennością, opisane przez National Cancer Institute, dowodzą że marihuana medyczna skutecznie leczy bezsenność przy znacznie niższych kosztach i przy mniejszej liczbie działań niepożądanych. Marihuana była również przepisywana jako kuracja na jaskrę, stwardnienie rozsiane, przewlekłe bóle i różne inne fizyczne i psychiczne dolegliwości.

Odnosząc się do oświadczenia Białego Domu, że medyczna marihuana powinna pozostać środkiem nielegalnym, a jej posiadanie karane na mocy prawa federalnego, Pappas powiedział, że „każdy lek zapisywany przez lekarza musi być wpierw oceniony pod kątem korzyści kontra ewentualne skutki uboczne. W liczącej ponad 3000 lat historii użytku leczniczego, nigdy nie było potwierdzonego przypadku śmierci spowodowanego przedawkowaniem marihuany. Hipokryzja dopuszczenia do sytuacji, gdy leki na receptę, znane z tego, że mają na pewno poważne negatywne skutki uboczne, są dopuszczone jako legalne i to jest w porządku, podczas gdy marihuana może być używana tylko na raka i AIDS, mimo że nie stwierdzono takich skutków ubocznych podczas leczenia, jest czymś nawet bardziej niż bezsensownym. To pokazuje, jak decyzja rządu federalnego uzurpowania sobie władzy, szkodzi ludziom.

Źródło: http://www.sciencegymnasium.com/2013/09/us-government-confirms-and-reports-that.html

Farmacja: legalny narkobiznes. To jakiś koszmar, zmieniają pacjentów w chodzące żywe trupy

Niedawno dostałem e-mailem taki list:

Witam!

Od jakiegoś czasu obserwuję Pana blog i chciałabym podsunąć pewien ciekawy temat.

Jestem farmaceutką i pracuję w aptece. Codziennie mam do czynienia z poważnie chorymi ludźmi i wiem, że nie ma leku na wyleczenie chorób przewlekłych, tylko są leki które mają podtrzymać chorego człowieka przy życiu, aby „dorabiał” koncerny farmaceutyczne.

Tak się niefortunnie stało, że niedawno na raka zachorowała bliska mi osoba. Zdiagnozowano 4 stopień zaawansowania, czyli w zasadzie nie daje on szans na wyleczenie. Przeszedł chemio- i radioterapię. Lekarze odmówili dalszego leczenia (jeśli tak to można nazwać) lub dobijania chorego ( to chyba właściwsze określenie), a dalszą opieką zajął się lekarz z hospicjum domowego. I wtedy otworzyłam oczy na to co się dzieje….

Ale do rzeczy:

Chciałam poruszyć temat legalnego uzależniania pacjentów od leków narkotycznych. Otóż lekarze bardzo beztrosko przepisują swoim pacjentom leki narkotyczne (morfina, pochodne morfiny o dużo mocniejszym działaniu i potencjale uzależniającym). W zasadzie leki te mają leczyć ból, który towarzyszy nowotworom, a którego nie są w stanie pokonać już inne leki przeciwbólowe. Powinny być więc wydawane jako ostatnia deska ratunku, aby ulżyć choremu w cierpieniu na łożu śmierci.

Pacjenci nowotworowi, którzy chorują na raka niekiedy po kilka lat otrzymują je jak cukierki- dosłownie! Aby mogli się lepiej poczuć (spokój, euforia, lepszy nastrój). Żaden z lekarzy nie patrzy na możliwość uzależnienia się pacjenta od leku, a to przychodzi bardzo szybko. Znam kilku pacjentów nowotworowych, o których można powiedzieć dosłownie- są ćpunami! I to nie jest tak, że ich coś boli, oni normalnie chodzą na spacery, funkcjonują normalnie pomimo swojego nowotworu. Ale każdy lekarz wmawia im, że pewnie pożyją tydzień lub miesiąc, bo nowotwór jest zaawansowany. Więc nikt im takiego leku nie odmawia. Lekarze przepisują z czasem pacjentowi coraz wyższe dawki leku, często maksymalne dobowe.

Z czasem pojawia się dramat rodziny chorego, żony rozpaczają, że mężowie zachowują się jak prawdziwi narkomani ( symulacja cierpienia, wymuszanie podania leku). A kasa do kieszeni producenta płynie- całkiem legalnie. Lekarze działają jak dilerzy na zlecenie kartelu narkotykowo-farmaceutycznego. Można to działanie nazwać legalnym biznesem narkotykowym. Ile takich ludzi jest w skali całego kraju? A ile na świecie?”
Koniec cytatu

Komentarz Jarek Kefir: dawno temu spotkałem się z opinią znanego mi lekarza, iż leki takie jak tramadol, morfina, podaje się w dużej dawce pacjentom chorym na nowotwory, z pełną świadomością, że czeka ich śmierć. A podaje się je w tak dużych dawkach nie tylko po to, by uśmierzyć ból, ale także po to, by wprowadzić pacjenta w stan euforii i zamglenia świadomości. Po to, by umarł w stanie mniejszej świadomości tego co się dzieje, właściwie by nie doświadczał w pełni umierania – bo opioidowa euforia temu nie pozwala. Dosłownie upiorne, co ta medycyna robi z ludźmi. Nie tylko blokuje najnowsze odkrycia naukowe jak i medycynę naturalną, ale przed śmiercią przemieni Cię w żywego trupa – zombie, i na tym nieźle zarobi..

Cyt. ”
Pomagam ludziom w różnych stadiach tzw NU. I zauważyłem pewien CYKLICZNY proceder, a mianowicie ludzie którzy mają trochę pożyć zanim zdechną, trudno inaczej nazwać śmierć od tzw leku-chemii, ale z jakichś powodów NAGLE zdrowieją, zostają zabici w glorii lekarskiego prawa w ciągu 3-4 dni. Najczęściej odbywa się to na zasadzie oferowania “nowego eksperymentalnego leku” (trzeba podpisać stosowne zrzeczenie się do życia), lub – co jest częstsze – białofartuchowcy proponują osobie zbyt szybko i niepomyślnie zdrowszej (niepomyślnie wg ich mniemania), na stosowanie chemii w szpitalu bliżej domu.

Obłudnie tłumaczą, że jak pacjent jest zdrowszy, to do bliższego szpitala będzie miał bliżej (pokrętna sofistyka, niby bardziej choremu ma być dalej). Wyznaczony jest termin wizyty w tym bliższym szpitalu. Człowiek chorujący na NU jedzie tam, a tam dowiaduje się, że żadna dokumentacja “JESZCZE” nie nadeszła. No, ale skoro pacjent już tutaj jest to zaordynujemy “leczniczą” chemię.

Na drugi dzień po takim “lekarstwie pojawia się krwotok płucny, na trzeci dzień… TRUP. Próba dochodzenia do czegokolwiek kończy się tym, że w tym nowym szpitalu nie było odnotowanej żadnej wizyty odnośnego pacjenta = trupa, a dokumentacja gdzieś po drodze się “zgubiła”..
W skrócie to tyle, ale przez 30 lat mojej praktyki wiele widziałem…. i nie chcę aby spotkał mnie syndrom wędrującego samobójcy”
Koniec cytatu

Dr Stanisław Burzyński: rak i chemioterapia to poważny biznes

Rak i chemioterapia czyli biznes farmaceutyczny

Na poniższym filmie dokumentalnych jest przedstawiona historia biochemika i lekarza polskiego pochodzenia, dr Stanisława Burzyńskiego.

Ogłosił on, że wynalazł lek na nowotwory, i musiał potem stoczyć potężną batalię przeciwko amerykańskiej mafii farmaceutycznej reprezentowanej przez agendę rządową FDA. Groziło mu nawet 300 lat więzienia.

Filmu nie mogę wkleić na stronę, konieczne jest podanie linku – zachęcam do klikania:

Witaj! Jeśli zależy Ci na przekazywaniu dalej niezależnych i nie ocenzurowanych informacji, możesz dołożyć swoją cegiełkę. Dzięki darowiznom jestem niezależny od partii, ideologii, religii, koncernów itp i mogę ujawniać Tobie to, co jest przemilczane i ukrywane. Moja działalność zależy m.in. od Twojego wsparcia.

Na konto bankowe – kliknij na obrazek poniżej:

paypal_donate

Na Pay Pal – kliknij na obrazek poniżej:

paypal