Niesamowite sposoby na upał! Może paść rekord temperatury w Polsce

Nadchodzą potężne upały. Niesamowite sposoby na upał! Może paść rekord temperatury w Polsce

sposoby na upały w PolsceWiem, że globalne ocieplenie jest częściową manipulacją, dzięki której wiadome rządy i koncerny bogacą się ponad miarę. W tę manipulację, usypiającą naszą czujność, wdała się, a jakże, akademicka, oficjalna nauka. Ale trzeba przyznać jedno: trwa kolejne wielkie wymieranie gatunków roślin i zwierząt. Klimat na Ziemi został być może nieodwracalnie zaburzony. Tylko to nie jest tak proste jak chcieliby zwolennicy ideologii globalnego ocieplenia, i nie zależy to tylko od CO2.

W jednych miejscach będzie znacznie goręcej, inne miejsca natomiast notują spadki temperatur. Antarktyda i półkula południowa, zamarza. W Europie jest goręcej, wiosna, jesień i zima de facto przestały istnieć i zmieniły się w takie „ch** wie co„. Lato – raz jest pogoda październikowa, by za chwilę były tropikalne upały. Czekamy na potwierdzenie ze stacji meteorologicznych z Iranu. Tam, na pustyni, było 72 stopnie w cieniu. Byłoby to powicie absolutnego rekordu z 2003 z Arabii Saudyjskiej.

Więcej jest nagłych zmian aury. Więcej jest zjawisk gwałtownych, wręcz katastrofalnych. Jednego dnia możemy się spodziewać zaledwie 12 stopni w dzień i ciągłych opadów deszczu, zaś za 2 czy 3 dni może być plus 36 stopni w cieniu. Mogą zdarzać się często niszczące burze (derecho) burzące niektóre domy do fundamentów, jak to było niedawno w Kujawsko-Pomorskim. Mogą być także coraz częstsze tornada. Już teraz mówi się o „nowej alei tornad„, która przebiega przez środek Polski – od Wrocławia, po Wielkopolskę, Łódzkie, Mazowsze i Podlasie.

W tym artykule przedstawię kilka ważnych faktów odnośnie upału, w tym sposobów na ten upał:

-pij dużo wody. Ilość wody powinna wynosić nawet 4 litry na dobę i powyżej. Z samym oddechem tracimy 1 litr wody na dobę podczas upałów. A co dopiero z potem czy moczem. Wodę pijemy po jednym łyku na jakiś czas, nie od razu, bo wtedy organizm szybko wydali. Uzupełniamy też elektrolity – magnez, potas, sód. Idealna do tego jest sól różowa, zwana też „himalajską„. Zawiera ona aż 85 minerałów, w tym właśnie potas i sód w odpowiedniej proporcji. Robimy to wg przepisu: na pół litra przegotowanej lub źródlanej (nie mineralnej!) wody, dajemy pół małej, płaskiej łyżeczki soli himalajskiej. Mieszamy aż do rozpuszczenia się soli. Pijemy te pół litra wody pojedynczymi łykami, przez 30 minut do godziny. Można pić tak 2 – 3 razy na dobę. Osoby chore na nerki, serce, inne choroby przewlekłe, biorące leki – powinny najpierw skonsultować powyższy przepis z lekarzem.

-nie pić napojów typu cola, i innych gazowanych słodzonych. Nie tylko pozbawiają one nas witamin i elektrolitów. Ale także zawierają syntetyczne kwasy fosforowe, które blokują przyswajanie cennych składników odżywczych na około dobę. Poza tym, wzmagają pragnienie i zapotrzebowanie na wodę, zamiast je gasić. Dają skutek odwrotny do zamierzonego. Zawierają też ogromne ilości cukru, a podczas upałów jest to dodatkowe obciążenie dla organizmu.

-nie pić wody mineralnej. Bo zawiera ona zbyt dużą ilość minerałów – szczególnie chodzi tutaj o wapń, którego nasza dieta ma najczęściej nadmiar. Tak jak pisałem powyżej – pić wodę źródlaną lub przegotowaną z kranu. Ważne by zwracać uwagę na to, by łączna mineralizacja wody nie przekraczała 200 mg minerałów na litr.

-to samo dotyczy alkoholu. Jest on nie tylko niezwykle silną trucizną (de facto narkotykiem) i ma na swoim koncie miliony ofiar. Ale także odwadnia i to dużo szybciej niż napoje z kofeiną. Aby organizm zmetabolizował (unieszkodliwił) jedną cząsteczkę alkoholu, potrzebuje dwóch cząsteczek wody. Kac to po prostu objawy odwodnienia i zatrucia, połączane z silnym deficytem witamin z grupy B, szczególnie B1. Co do kofeiny: polecam ją zdecydowanie ograniczyć, szczególnie podczas upałów. Ale nie tylko, bo ogromna ilość ludzi pije po prostu za dużo kawy czy energy drinków i nabawia się potem różnych chorób.

Pisałem o tym w artykule:
„Kofeina zabija nas na raty! „Byliśmy okłamywani przez lata” (link tutaj).

-nie pij chłodnej wody z lodówki dużymi łykami i porcjami. Po pierwsze, ryzykujesz anginę i przeziębienie, które w lecie są wyjątkowo dotkliwe. Po drugie – jest to szokiem dla organizmu, szczególnie żołądka. To samo dotyczy lodów, których lepiej po prostu.. nie jeść. Możesz brać chłodne prysznice, są bardzo zdrowe. Podnoszą poziom testosteronu i dobroczynnego hormonu wzrostu. Tylko pamiętaj by stopniowo obniżać temperaturę wody, bo organizm może dostać szoku termicznego. To samo dotyczy zresztą wchodzenia do zbiorników wodnych, szczególnie do zimnego jak zawsze Bałtyku.

-jak schłodzić mieszkanie, dom? Spróbuj od rana zasuwać okna zasłonami, roletami itp, by nie dochodziło słońce. Korzystać wtedy można z oświetlenia elektrycznego. Kup sobie wentylator. Następnie napełnij trzy butelki wody wodą z kranu. Wrzuć je na kilka godzin do zamrażarki, by woda zamarzła. Następnie, gdy woda będzie już zamarznięta na maxa – uruchom wentylator, i ustaw butelki z zamarzniętą wodą tuż przed nim, np na krześle. Można również wieszać na karniszach prześcieradła zamoczone uprzednio w lodowatej wodzie. Tylko to trzeba powtarzać wiele razy.

-jak szybko schłodzić napoje? Nie wkładaj napojów gazowanych, w tym piwa, do zamrażarki, bo mogą one.. wybuchnąć ze względu na zawartość CO2. Lepiej zastosować inny sposób. Otóż zakręconą butelkę z napojem okrywasz szczelnie zmoczoną w zimnej wodzie szmatką bądź papierowym ręcznikiem. I taką mokrą, owiniętą butelkę wkładasz do lodówki. Wtedy napój schłodzi się dużo szybciej.

-na plaży noś koniecznie czapkę z daszkiem. To podstawa wakacyjnego BHP. Bez niej istnieje niebezpieczeństwo udaru cieplnego / słonecznego. Nie stosuj kremów z filtrem, tych syntetycznych, bo są one bardzo szkodliwe dla skóry, i całego organizmu. Jeśli już musisz „smażyć” się na plaży dłuższy czas – używaj zamienników naturalnych. Takich jak: olej kokosowy, oliwa z oliwek, olej z pestek winogron.

O szkodliwości kremów z filtrem do opalania i o tym, w jak bardzo podstępny sposób niszczą one skórę i blokują powstawanie witaminy D, pisałem w artykułach poniżej: Czytaj dalej „Niesamowite sposoby na upał! Może paść rekord temperatury w Polsce”

Upadek ziemskiego ekosystemu i dramatyczna utrata biosfery

Upadek ziemskiego ekosystemu i dramatyczna utrata biosfery

ekologiaZapraszam na artykuł przetłumaczony przez Ex ignorant’a, autorstwa dr Glenn Barry’ego. Czasy obecne to czasy bezprecedensowego upadku ziemskich ekosystemów. Straty jakie powoduje rabunkowa, kapitalistyczna gospodarka, są widoczne gołym okiem i nie można ich już kwestionować.

Żyjemy w epoce, gdzie wszystkie dotychczasowe rozwiązania – technologiczne, ekonomiczne, społeczne, polityczne, religijne, moralne – stają się straszliwie niewydolne. Jest to bez wątpienia czas przełomu, konkretnie – stadium globalnego upadku systemowego. Dalsze istnienie tych systemów w niezmienionej formie jest zagrożeniem dla całej planety.

Doszło tutaj do swoistego paradoksu. Z jednej strony, technologia umożliwia to, co nie było dotąd możliwe nigdy – studiowanie wiedzy, zarówno tej naukowej jak i tajemnej. Z drugiej strony, poprzez chroniczny brak innowacji nie szkodzących przyrodzie, poprzez celową politykę wielkich karteli i rządów – doprowadzamy planetę na skraj ekologicznej zagłady. Z jednej strony, dostaliśmy wreszcie szansę na zmianę – na zmianę barbarzyńskich i okrutnych wzorców, jakie panowały przez setki tysięcy lat, a które wyłaniają się jeszcze z naszych zwierzęcych pradziejów. Z drugiej strony, zamiast to robić – wolimy skupiać się na konsumpcji, i kapitalistyczny zysk ustawiliśmy w roli psychopatycznego bożka.

Gdy powiesz to przeciętnemu człowiekowi – stwierdzi on coś w rodzaju: „no dobrze, Jarek, ja wiem, że cywilizacja i biosfera kiedyś upadnie, ale co mnie to obchodzi„. Wyuczona bierność to coś, co dostajemy w spadku – najczęściej, niestety, razem z pakietem konserwatywno-religijnym. Wyuczona bierność mas, owieczek, pozwala bandzie kapitalistycznych psychopatów na rabunkową eksploatację planety, i wyzyskiwanie wszystkich, co są niżej w drabinie społecznej.

Obecnie wkroczyliśmy w fazę kolejnego wielkiego wymierania. Epoka antropocenu zapoczątkowana około 200.000 lat temu, może się skończyć równie szybko. Nie będzie więc wojny nuklearnej, nie będzie globalnego islamskiego kalifatu, ani tym bardziej globalnej świadomości zapowiadanej przez new age’owców. Możliwe, że będzie powolna agonia ziemskich ekosystemów, i wraz z nimi – nas samych..

Wstęp: Jarek Kefir

Proszę o rozpowszechnienie tego materiału!

____________________________________________________________

Raport o stanie planety: Od 1970 roku skonsumowaliśmy połowę ziemskiego życia

Cytuję: „Epidemia wirusa Ebola, bezprecedensowa susza w Kalifornii i konflikty społeczne na Bliskim Wschodzie demonstrują, co się dzieje, kiedy ekologiczne granice planety są nieuznawane i przekraczane.” Dr Glen Barry, autor badania „Utrata ziemskiego ekosystemu i upadek biosfery”

Świat utracił 52% swojej biologicznej różnorodności od 1970 roku – ogłosiła organizacja World Wildlife Fund w opublikowanym przed kilkoma dniami badaniu o stanie planety.

Stworzenia na lądzie, w rzekach i morzach są dziesiątkowane, ponieważ ludzie zabijają je w celach handlowo-żywieniowych w niezrównoważonej ilości, zanieczyszczają lub niszczą ich siedliska, stwierdziła analiza przeprowadzona przez naukowców z WWF i Londyńskiego Towarzystwa Zoologicznego.

Według raportu Living Planet 2014, „Liczba ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb na całym świecie jest średnio o połowę mniejsza niż 40 lat temu. Spadek ten znacznie przekracza dotychczasowe szacunki – tym razem wykorzystano nową metodologię, która jest bardziej reprezentatywną dla globalnej bioróżnorodności.”

„Gdyby w przyszłym tygodniu w londyńskim zoo uśmiercono połowę zwierząt, informacja ta trafiłaby na pierwsze strony gazet,” powiedział profesor Ken Norris, dyrektor naukowy LTZ. „Ale dzieje się to w rozległym plenerze… Szkody te są następstwem wybranego przez nas sposobu życia.”

„Wszyscy słyszeliśmy o giełdowym indeksie FTSE 100, ale przeoczyliśmy najważniejszy wskaźnik – spadkową tendencję wśród gatunków i ekosystemów Ziemi,” powiedział profesor Jonathan Baillie, dyrektor ochrony przyrody LTZ. „Nadużywanie surowców ostatecznie doprowadzi do konfliktów,” dodał.

Naukowcy zbadali trendy wśród ponad 10.000 populacji 3.038 ssaków, ptaków, gadów, płazów i ryb, a następnie obliczyli Living Planet Index (LPI), który określa stan zdrowia gatunków w różnych środowiskach i regionach. Podczas gdy LPI w rejonach o klimacie umiarkowanym spadł w latach 1970-2010 o niepokojące 36%, to w tropikach redukcja indeksu wyniosła 56%. W skali globu największe straty odnotowała biologiczna różnorodność w Ameryce Łacińskiej – uległa gwałtownemu zmniejszeniu aż o 83%.

Jon Hoekstra, główny naukowiec WWF, przedstawił to w inny sposób: „Zniknęło 39% naziemnej dzikiej przyrody, zniknęło 39% fauny morskiej, zniknęło 76% procent fauny słodkowodnej – wszystko w ciągu ostatnich 40 lat.”

„Rzeki są na dnie systemu,” powiedział Dave Tickner, główny doradca słodkowodny WWF. „Cokolwiek dzieje się na lądzie, ostatecznie trafia do rzek. Na przykład każdego roku do Gangesu wlewa się dziesiątki miliardów ton ścieków.”

Poza zanieczyszczeniem destrukcyjny wpływ na systemy słodkowodne mają tamy i rosnący pobór wody. Na całym świecie jest ponad 45.000 dużych tam o wysokości przekraczającej 15 metrów. „Tną one rzeki na tysiące kawałków,” powiedział Tickner, „co uniemożliwia zdrowy przepływ wody.” Podczas gdy liczba ludności wzrosła w ciągu ostatniego stulecia czterokrotnie, zużycie wody odnotowało wzrost siedmiokrotny. „Prowadzimy coraz bardziej spragnione życie,” dodał.

Drugi indeks ujęty w nowym raporcie Living Planet oblicza „ślad ekologiczny” ludzkości, czyli skalę zużycia zasobów naturalnych. Obecnie globalna populacja wycina drzewa szybciej od tempa ponownego ich wyrastania, prowadzi połowy ryb szybciej od zdolności oceanów do odbudowy ich zapasów, pompuje wodę z rzek i warstw wodonośnych szybciej od poziomu uzupełniających je opadów, emituje ocieplający klimat dwutlenek węgla w ilości przekraczającej pojemność absorpcyjną oceanów i lasów.

WWF podaje, że apetyt ludzkości już teraz wykracza poza wydajność biologiczną planety, czyli ilość produktywnych pod względem biologicznym obszarów lądowych i morskich, które są dostępne, aby zapewnić nam surowce spożywcze, paliwowe, budowlane i inne. Rzeczywiście, zaspokojenie naszych bieżących potrzeb wymagałoby ekwiwalentu 1.5 ziemskiej wydajności biologicznej, czytamy w raporcie.

„Gdyby wszyscy ludzie na tej planecie pozostawiali ślad ekologiczny przeciętnego mieszkańca Kataru, potrzebowalibyśmy 4.8 planety,” stwierdza raport. „Gdybyśmy przyjęli styl życia typowego obywatela USA, potrzebowalibyśmy 3.9 planety.”

Na całym świecie nasz ślad ekologiczny spadł o 3% w latach 2008 i 2009 [Początek „globalnego kryzysu finansowego”, przyp. tłum.], głównie z powodu niższego popytu na paliwa kopalne. Jednak najnowsze dane dostępne od 2010 roku pokazują, że ślad wznowił swą tendencję wzrostową.

„Kraje o wysokich dochodach wykorzystują pięć razy więcej zasobów naturalnych niż państwa o dochodach niskich, ale to właśnie te ostatnie doświadczają największej utraty ekosystemu,” powiedziała w komunikacie prasowym Keya Chatterjee, starszy dyrektor WWF ds. ekologicznego śladu.

Importując żywność i inne towary wytwarzane dzięki destrukcji siedlisk w krajach rozwijających się, państwa bogate de facto dokonują „outsourcingu” schyłku dzikiej przyrody. Przykładowo w latach 1990-2008 jedną trzecią wszystkich [globalnych] produktów wylesiania, takich jak drewno, wołowina i soja wyeksportowano do Unii Europejskiej.

A jak plasują się w rankingu konsumentów planety Polacy? „Jeśli wszyscy ludzie konsumowaliby dzisiaj tyle, co przeciętny mieszkaniec Polski, potrzebowalibyśmy dwóch i pół planet takich samych jak Ziemia.”

Opracował: exignorant
Data publikacji: 30 września 2014

Globalne ocieplenie: światowy zjazd miłośników przekrętów w Warszawie

Globalne ocieplenie i zmiany klimatu

Al Gore, czyli jak wyciągnięto z kieszeni podatników 100 milionów.

dr Jerzy Jaśkowski

„W więzach organizacji prawdę diabli wezmą”.

T.Kotarbiński

Jak podaje cała prasa głównego nurtu zamieszania, w Warszawie odbywa się międzynarodowy zlot urzędników wszelkiej maści, związanych ideowo z filozofią Al Gore. W związku z nieinformowaniem społeczeństwa o kulisach sprawy, postaram się przybliżyć w pierwszym rzędzie postać tego PT Pana.

Al Gore  jest byłym senatorem ze stanu Tennesee. Pochodzi z „politycznej” rodziny. Jego ojciec był senatorem partii Demokratycznej, co pozwoliło synowi wcześnie zapoznać się z „zawodem”. W 2000 roku dysponował majątkiem wartości

ok. miliona dolarów. Obecnie jest właścicielem 4.0040 stóp kwadratowych domu w stylu Tudorów, w dzielnicy Arlington Ridge w Arlington, w stanieWirginia. Poza tym posiada dom wielkości 10.070 stóp kwadratowych w Greck Revival, na działce o powierzchni 2.09 ha, w okolicy BellaMeade w Nashville w Tennesee i gospodarstwo rolne we wsi Carthage w stanie Tennesee. Al Goe i jego brat Tipper Gore posiadają dom w Montecito w Kaliforni, zakupiony w październiku 2009 roku. Jest to dom w stylu włoskim, ze ślicznym widokiem na ocean. Dwupiętrowa willa o powierzchni 6500 metrów kwadratowych posiada 6 sypialni, 9 łazienek oraz 6 rzeźbionych w kamieniu kominków, z francuskimi drzwiami w łukowatych futrynach i specjalistyczne kuchnie. Podłogi są ze specjalnego kamienia. Domeczek ma także 3 duże garaże, oczywiście basen, przy basenie domek i pensjonat dla gości.

http://www.google.com/search?client=safari&rls=en&q=Al+Gore&ie=UTF-8&oe=UTF-8

http://en.wikipedia.org/wiki/Al_Gore

Poza tym w okresie od 2000 do 2012 roku pan Al Gore wzbogacił się o Oskara za  film dokumentalny pt: „Niewygodna prawda”. Został także właścicielem kanału wiadomości w Current TV. Pomimo niezbyt dobrych notowań jego kanał został zakupiony przez Al Jaseerę za 500 milionów dolarów. Al Gore posiadał 20 % udziałów w Current TV. Zarobił więc na tej sprzedaży 100 milionów dolarów brutto. Pan ten jest także członkiem zarządu Apple Inc, jak wiadomo, prowadzonego przez NSA [National Security Agency – wywiad bezpieczeństwa, ważniejszy aniżeli CIA] i

właścicielem akcji Apple, o wartości 35 milionów dolarów . Pan Gore jest bardzo pracowitym człowiekiem. Dodatkowo jest bowiem prezesem koncernu Investement Managment, posiadającego w aktywach 7 miliardów dolarów.

http://en.wikipedia.org/wiki/Investment_management

http://pl.wikipedia.org/wiki/National_Security_Agency

Całkowity majątek Al Gore jest oceniany na 300 milionów dolarów. Jak widać, działania w ochronie środowiska są bardzo dochodowe.

A wszystko zaczęło się od dziury ozonowej. Badania prowadzone przez Franka Rowina -naukowca  z Uniwersytetu Kalifornijskiego, doprowadziły do odkrycia faktu,

że warstwa ozonowa nad Antarktydą uległa zmniejszeniu, w porównaniu z innymi regionami. Było to w roku pańskim 1979. Wahania wśród odpowiednich specjalistów trwały aż do 1985 roku. W tym czasie koncerny, które mogłyby być poszkodowane, szybko zmieniały profil działania. I tak, na głównego sprawcę niszczenia warstwy ozonowej, wytypowano Freon CRF.  Co prawda zupełnie nie wiadomo dlaczego, ale stało się tak po uzgodnieniach „okrągłostołowych”. To pojęcie, „Okrągły stół”, stało się modne w pewnych kręgach i zastępuje pojęcie „Komitet”. Komitety się zdeprecjonowały po rozmaitego rodzaju „komitetach rewolucyjnych” i mordach wykonywanych w ich imieniu. „Okrągły Stół” brzmi lepiej. W jednym i drugim przypadku chodzi o to samo, o rozmycie odpowiedzialności.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Dziura_ozonowa

http://www.monitor-polski.pl/globalne-ocieplenie-geoinzynieria-modyfikacje-pogody-i-srodowiska-czesc-1/

http://en.wikipedia.org/wiki/Frank_Sherwood_Rowland

Licencję na produkcję freonu posiadał koncern DuPont, który wykupił ją od Forda [General Motors?] w 1928 rok. Freon był używany głównie jako chłodziwo do lodówek, do dezodorantów i w elektrowniach nuklearnych. Oczywiście, w okresie tych 6 lat, jakie minęły od odkrycia „dziury”, do podjęcia akcji antyfreonowych, Du Pont sprzedał licencję, zarówno Hindusom, jak i Brazylijczykom. Potem nagle zaczęły się mnożyć konferencje, jak najbardziej międzynarodowe, walczące z dziurą ozonową. Oczywiście „uczeni inaczej” szybko dochodzili do wspólnych wniosków o konieczności wprowadzania całkowitego zakazu produkcji freonu. Zupełnie nie miało dla nich znaczenia to, że freon był głównie produkowany na półkuli północnej, a dziura została odkryta na półkuli południowej, gdzie ani elektrowni atomowych, ani specjalnej ilości lodówek nie było. Już w rok później inny genialny uczony wynalazł związek chemiczny posiadający te same cechy chłodzące, co freon, ale nie będący freonem. Co prawda nie bardzo wiadomo, w jaki sposób i jakimi metodami, zbadano już po roku, że ten nowy związek nie szkodzi ozonowi, ale to już zupełnie inna bajka. Badania szkodliwości freonu trwały przecież od 1928 do 1985 roku. A tutaj już po roku wszystko było uzgodnione. Nie muszę chyba dodawać, że licencję na ten nowy związek posiada koncern DuPont. Oczywiście wszystko to było na pokaz, dla ludności tubylczej poszczególnych krajów. Przemysł wojskowy separacji uranu nadal używał freonu do chłodzenia. Trzeba więc było stworzyć „fałszywą flagę” i odwrócić uwagę społeczeństw. Zrobiono to poprzez usłużnych dziennikarzy, naukowców, system grantów i dotacji. Stworzono nawet specjalne instytucje zajmujące się odwracaniem uwagi od istoty problemu.

http://en.wikipedia.org/wiki/Alliance_for_Climate_Protection

http://en.wikipedia.org/wiki/Freon

Jeszcze trochę o ozonie. Jest to trójatomowy tlen, który tworzy ochroną powłokę nad naszą planetą, ochronną przed zabójczym promieniowaniem UV- B. Grubość warstwy ozonowej jest niewielka. Naukowcy uzgodnili, że miarą grubości ozonu będzie jego„sprowadzenie” do kolumny pod ciśnieniem jednej atmosfery, w temperaturze 0 stopni Celsjusza. W takiej kolumnie warstwa ozonu wynosiłaby 0.3 cm grubości. Trudno takimi wielkościami się posługiwać. Więc stworzono nową jednostkę, tzw. unit Dobson, zdefiniowaną jako 0.001 atm/cm. Tak więc nasza grubość warstwy ozonowej równa

się 300 DU.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Ozon

http://en.wikipedia.org/wiki/Dobson_unit

http://www.google.com/search?client=safari&rls=en&q=Unit+DObson&ie=UTF-8&oe=UTF-8

Dla polskiego czytelnika istotnym jest, że warstwa ozonowa nad Europą to średnio 350- 400 DU, a np. nad równikiem jest to ok. 150 DU. No ale oczywiście żadnej dziury ozonowej nad równikiem nie może być. Po co miałaby zresztą tam być jakaś dziura ozonowa. Przecież biedne „Murzyniątka” i tak nie kupią kremów z filtrami, ani specjalnych okularów, z prostego powodu, z biedy. Podobnie nie chcą kupować lodówek, ani innych rzeczy posiadających freon, np. elektrowni atomowych.  Jak Szanowni Czytelnicy znają to z dezinformacji dnia codziennego, cała masa „uczonych w piśmie” straszy tubylczą ludność różnego rodzaju chorobami występującymi z powodu dziury ozonowej. Co prawda zupełnie nie można sobie wyobrazić, jak dziura ozonowa nad Antarktydą może zagrozić Polsce, ale to jest wiedza tajemnicza i niedostępna dla wszystkich. Już W.Orwell stwierdził, że są równi i równiejsi, także w dotarciu do wiedzy, nie tylko do mamony. Ci równiejsi, to eksperci występujący w mediach głównego nurtu mącenia.

Tak więc obywatel, nie tylko w kraju nad Wisłą, miał wiedzieć, że jest dziura ozonowa. A to oznacza, że promieniowanie przechodzące przez tą dziurę powoduje czerniaka.  Czerniak jest  to śmiertelna choroba. To nic, że nie ma żadnych badań udowadniających związek czerniaka z promieniowaniem UV. Wręcz przeciwnie, robotnicy pracujący na polach bawełny czy przy zbiorze innych plonów, brukarze, murarze, wcale nie chorują na czerniaka. Na czerniaka chorują głównie przedstawiciele tzw. wolnych zawodów, tj. aktorzy, prawnicy, czyli ludzie stosujący masowo kosmetyki. No, ale takie kojarzenie może poderwać zaufanie do firm kosmetycznych, a to są już wymierne, wielomiliardowe, konkretne straty. Ale to inna para kaloszy, jak mówi przysłowie. Faktem natomiast bezspornym jest wprowadzenie tych bzdur do programów szkolnych, chociaż zdecydowana większość nauczycieli zupełnie nie orientuje się w temacie. Nie znalazłem ani jednego nauczyciela czy dziennikarza piszącego o klimacie, który wiedziałby, jak określa się grubość warstwy ozonowej.

http://www.polishclub.org/2013/05/23/dr-jerzy-jaskowski-angelina-jolie-a-rak-piersi-i-profilaktyka-wit-d-afera-wieksza-od-fozz-u/

http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/znachorstwo_w_medycynie_w,p929163105

Wracając do naszego ocieplenia i dziury ozonowej. Skoro naciąganie generalne z dziurą ozonową nie wypaliło, to zmieniono trend filozoficzny i stwierdzono, że to działalność człowieka powoduje wzrost dwutlenku węgla w atmosferze i powstanie coś znacznie gorszego od dziury ozonowej, bo gwałtowne ocieplenie atmosfery, co z kolei doprowadzi do zalania ziemi, z powodu roztopienia się lodowców. I tutaj także szereg doskonale wytresowanych recytatorów ruszyło w świat głosić globalną nowinę, że musimy walczyć z globalnym przeciwnikiem, jakim jest CO2. To nic, że rzetelni naukowcy zadawali proste pytanie. W jaki sposób CO2 wyprodukowane przez człowieka ma grozić klimatowi, kiedy to jest tylko 4.5 x 10E15 w przeliczeniu na czysty węgiel, a np. nasze rośliny produkują aż 100 razy więcej CO2. A morza pokrywające 78 % powierzchni globu aż 1000 000 x 10E15 w przeliczeniu na czysty węgiel. Ba, nawet ludność, poprzez oddychanie, produkuje ok. 6.5x 10E15, czyli prawie 30% więcej, aniżeli poprzez spalanie. Informacje te były wyciszane i generalnie tłumione.

Po to urzędnicy wprowadzili system grantów, aby prawda naukowa uległa zatarciu. Jedna jest tylko prawda, ta, która jest poprawna politycznie w danym momencie. Dziwnym trafem tą jedyną prawdą politycznie poprawną były działania głoszone przez pochlebców Al Gore. Natychmiast ukonstytuował się areopag starszych i mądrzejszych inaczej, który wiedział, co jest dobre dla „Ziemi”, a co nie.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Globalne_ocieplenie

http://www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/w-oczekiwaniu-na-szczyt-klimatyczny-walka-z-globalnym-ociepleniem-to-walka-o-przezycie,370210.html

http://www.radiownet.pl/publikacje/szczyt-klimatyczny-globalne-ocieplenie-w-warszawie

http://nczas.com/wyroznione/szczyt-klimatyczny-czyli-mitologia-globalnego-ocieplenia/

Autor: dr Jerzy Jaśkowski

Kontakt jjaskow@wp.pl

Rozpowszechnianie wszelkimi sposobami wskazane.